Dodaj do ulubionych

jestem po zmniejszeniu piersi - obecnie w ciąży

06.11.08, 10:27
Czy jest tu jakaś kobieta, która podobnie jak ja jest po operacji
zmniejszenia biustu, a później zaszła w ciążę i normalnie karmiła ?
Żaden z lekarzy nie jest w stanie powiedzieć mi co będzie. Chirurg -
plastyk, który mnie operował jakieś 5-6 lat temu, twierdził,że
normalnie będę karmić ale niestety, moje piersi po operacji straciły
czucie od brodawek w dół. W życiu mi to absolutnie w niczym nie
przeszkadza, zastanawiam się jednak, jak będzie po porodzie ?
Pierwsze dziecko karmiłam piersią do 16 miesiąca życia, teraz tez
bym chciała o ile będzie to możliwe.

--
ktosiek
Stellamara
Edytor zaawansowany
  • 06.11.08, 10:46
    lea, mogę spróbować odpowiedzieć na Twoje pytanie na temat karmienia, ale jeśli
    nie masz nic przeciwko temu to napisałabym maila.
    Napisz do mnie na ibi@wp.pl jeśli nie masz aktywnej poczty gazetowej.
    Ja spróbuję napisać do Ciebie na gazetowego, licząc że jest aktywny.
    --
    http://download1.klimacik.pl/e-gify.com/1036.gif
  • 06.11.08, 13:28
    Jeśli jesteś doradcą laktacyjnym, to napisz, jak to wygląda z Twojego
    doświadczenia. Ogólnie. Chociażby z myślą o tych kobietach, które rozważają
    zabieg i kiedyś trafią na ten wątek.

    --
    Większość Polek nosi źle dobrane staniki
  • 06.11.08, 14:04
    Z mojego doświadczenia wygląda to raczej smutno - nigdy nie miałam pacjentki po
    redukcji piersi, gdyż one najczęściej nie karmią:(

    Cała moja wiedza to tylko wiedza teoretyczna, albo aż teoretyczna bo
    zaczerpnięta od dr n. med. Moniki Nagadowskiej, która jest chirurgiem Kliniki
    Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Instytucie Onkologii w Warszawie.

    Jest sporo zabiegów dokonywanych na gruczole piersiowym, począwszy od zwykłych
    biopsji, skończywszy na redukcji czy powiększaniu piersi za pomocą implantów.

    Współczesna wiedza o laktacji pozwala z dużym prawdopodobieństwem określić, czy
    po danym zabiegu karmienie będzie możliwe, czy nie, ale tak na 100% możemy
    powiedzieć tylko, że przy rekonstrukcji piersi nie będzie to możliwe.
    Rekonstrukcja jest tylko odtworzeniem zewnętrznego wyglądu piersi, a nie funkcji
    gruczołu.
    Natomiast (moim zdaniem) jest podobnie w niepłodności, nigdy ze 100% pewnością
    nie możemy powiedzieć, że dana para jest bezpłodna i na pewno nie będzie miała
    dziecka. Lekarze wielokrotnie zwracają uwagę na przypadki wieloletniego
    leczenia, poddania się, adopcji i w końcu koncepcji. Wbrew wszystkiemu. Myślę,
    że z laktacją może być podobnie. Dlatego najczęściej używanym sformułowaniem w
    laktacji powinno być (przy omawianiu potencjalnych szans na karmienie)
    "najczęściej niemożliwe" lub "jest szansa na karmienie" co pozostawia nam dość
    otwartą drogę co do rozwoju wypadków.

    Warto wiedzieć, że operacja powiększania piersi też może uniemożliwić karmienie
    piersią, jeśli dojdzie do umiejscowienia implantu w nieprawidłowym z punktu
    laktacji miejscu lub jeśli dojdzie do nacięć wokół brodawki. Są zabiegi
    plastyczne samych brodawek (korekta wciągniętych brodawek), które też trzeba
    wiedzieć, że mogą zupełnie uniemożliwić karmienie. O zabiegu redukcji piersi już
    napisałam, że poza redukcją znacznej części tkanki tłuszczowej dochodzi też do
    odjęcia tkanki gruczołowej, który potem może pracować w sposób upośledzony.
    Ponad to dochodzi w trakcie takiej operacji do przemieszczenia sutka, a brodawka
    wraz z otoczką jest tym miejscem gdzie dochodzi do uruchomienia mechanizmów,
    albo raczej do powstania bodźców działających na naszą przysadkę i
    odpowiedzialnych za produkcję i wypływ mleka. A skoro w trakcie tej operacji
    przemieszczamy ten fragment ciała to też możemy upośledzić jego funkcję.
    Po trzecie są dwie metody redukcji i wiemy z całą pewnością, że jedna
    uniemożliwia karmienie a druga daje szansę (pomijam medyczną nomenklaturę:)).

    Celowo pomijam również ten szereg zabiegów, które wykonywane są z przyczyn
    zdrowotnych.

    Dlatego pisząc ogólnie - każdy zabieg powiększania, pomniejszania czy plastyki
    sutka niesie za sobą mniejsze czy większe ryzyko niemożności karmienia.
    Pozostaje tylko mieć nadzieję, że te informacje, które ja posiadam, a które są
    zawarte na kilku (raptem!) stronach A4 są świetnie znane lekarzom, którzy będą
    wykonywać zabiegi na przyszłych matkach.

    --
    http://download1.klimacik.pl/e-gify.com/1036.gif
  • 07.11.08, 02:14
    A możesz łopatologicznie podać różnice między tym zabiegiem, który daje szanse,
    a tym, który nie? Tak prosto, co w którym przypadku jest mniej więcej robione.

    To nie przy wszystkich zabiegach redukcji przesuwa się brodawki?
    --
    Większość Polek nosi źle dobrane staniki
  • 07.11.08, 20:32
    maith napisała:

    > A możesz łopatologicznie podać różnice między tym zabiegiem, który daje szanse,
    > a tym, który nie? Tak prosto, co w którym przypadku jest mniej więcej robione.
    >
    > To nie przy wszystkich zabiegach redukcji przesuwa się brodawki?


    Przy wszystkich zabiegach redukcji przesuwa się brodawki.

    I to właśnie jest głównym (poza bliznami gruczołowymi) powodem przyszłych
    (potencjalnych) problemów z karmieniem lub powodem niemożności karmienia.

    Niestety nie potrafię odpowiedzieć bardziej łopatologicznie:)
    Celem mojego wywodu było zwrócenie uwagi na to, że:
    - są 2 metody przemieszczenia brodawki - jedna z nich uniemożliwia karmienie,
    druga daje szansę.
    - nawet jeśli zabieg, który został wykonany "daje szansę" to nie daje pewności.
    - jeśli kobieta planuje być mamą, a chce dokonać redukcji tylko z powodów
    estetycznych to powinna ze wszystkich sił sięgnąć po dobry stanik zanim podda
    się operacji. "Uniemożliwia" i "daje szansę" to są wystarczające odstraszacze,
    myślę że nie są konieczne szczegóły operacji, których zresztą nie znam:)

    Mam nadzieję, że odpowiedziałam na Twoje pytanie wyczerpująco:)
    --
    http://download1.klimacik.pl/e-gify.com/1036.gif
  • 07.11.08, 13:21
    Bluebebe,
    a moglaby napisac jaki wplyw na pozniejsze karmienie, ciaze etc,
    maja operacje powiekszenia piersi?
    Bylabym wdzieczna (mylse ze nie tylko ja), gdybys sie podzielila z
    nami swoja wiedza i doswiadczeniem.


    --
    <<70/92/65F>>
  • 07.11.08, 20:38
    Z powiększaniem piersi jest trochę łatwiej. To znaczy: nie dochodzi do
    przemieszczeń brodawki, ani do uszkodzenia gruczołu (zakładamy, że operacja
    przeszła bez powikłań).
    Rzecz się ma jedynie w:
    - miejscu umiejscowienia implantu
    - miejscu nacięcia.
    I tak:
    - dobrze jest umiejscowić implant za mięśniem piersiowym, a nie przed.
    - dobrze jest wykonać nacięcie gdzieś z boku. Jeśli jest wykonane nacięcie
    dookoła brodawki, która jak już pisałam jest odbiorcą wszystkich receptorów
    odpowiedzialnych za start laktacji, to można spodziewać się tego, że karmienie
    nie będzie możliwe.
    Dodatkową kwestią jest wielkość implantów. Duże oznaczają większe ryzyko ucisku
    na gruczoł, a co za tym idzie upośledzenie jego funkcji.

    To również piszę z głowy, na podstawie teorii przedstawionej przez dr n. med.
    Monikę Nagadowską.
    Z doświadczenia nie potrafię nic powiedzieć, bo nie miałam nigdy pacjentki po
    zabiegu powiększania piersi.
    --
    http://download1.klimacik.pl/e-gify.com/1036.gif
  • 06.11.08, 10:46
    ja nie mam zadnego doswiadczenia z operacjami piersi, ale mysle, ze po prostu
    musisz poczekac i zobaczyc. nastaw sie, ze bedziesz karmila piersia (w produkcji
    mleka "glowa" jest bardzo wazna ;), zacznij zaraz po porodzie. ale miej i "plan
    b", jesli okaze sie, ze z jakiegos powodu karmic nie mozesz.

    mysle, ze tutaj nie znajdziesz wiele kobiet po operacji piersi. lobby walczy o
    szeroka rozmiarowke bielizny, pomaga dobrac dobry stanik, pomaga zaakceptowac
    swoj biust, siebie. ale moze jest ktos z podobnymi doswiadczeniami, kto wie?

    sa tutaj rowniez watki o stanikach dla ciezarnych i stanikach do karmienia -
    karmnikach :) zagladalas juz do nich? ponizej link do jednego z nich

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=83756747&a=83756747



    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • 06.11.08, 10:57
    Miałam TAK OGROMNY i ciężki biust,że groził mi paraliż prawej nogi,
    poprostu często budziłam się i nie czułam nogi, zaczynało się
    nasilać i powtarzać coraz częściej. Obecnie po operacji biust mam
    jakieś 40% mniejszy, a po wnikliwym zapoznaniu się z rozmiarówką na
    forum noszę 85G/H.
    --
    ktosiek
    Stellamara
  • 06.11.08, 11:34
    ja Cie wcale nie krytykowalam za operacje, mam nadzieje, ze tak to nie
    zabrzmialo! a jesli jednak zabrzmialo, to przepraszam! :)

    chodzilo mi wylacznie o to, ze nigdy nie jest za pozno na dobry stanik. 85G/H,
    to jeszcze nie tragedia, na pewno wiele slicznych stanikow mozna znalesc na taki
    rozmiar (ja tez jestem GG-HH, ale mniejszy obwod).


    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • 06.11.08, 11:40
    eeee nie obraziłam się :) tylko chciałam Ci troszkę naświetlić jak
    to w moim przypadku wuglądało,że ta mammaplastyka to nie kaprya,
    poprostu groził mi wózek inwlidzki. No i po zabiegu jak widać nadal
    mam bardzo duży biust :) staników mi nie brakuje, na lobby jestem
    kilka lat ino się zbytnio nie udzielam ;)
    --
    ktosiek
    Stellamara
  • 06.11.08, 11:54
    wiesz co, ja nie mam wielkiego biustu (ino duzy ;), ale tez mi chodzi po glowie
    zabieg podniesienia piersi (pewnie sie nie zdecyduje, bo jednak sie boje). bo
    jednak czym innym jest fakt dobrze dobranego biustonosza i super wygladu w
    ubraniu (a moj biust teraz swietnie wyglada :), a co innego jego wyglad po
    zdjeciu stanika, buuu... :(

    a jesli mialas takie klopoty, jak wspominalas, to wspolczuje :(
    tzn wspolczuje Tobie WTEDY, bo rozumiem, ze teraz juz nie masz klopotow
    zdrowotnych przez biust?

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • 06.11.08, 16:27
    oglądałam kiedyś na necie zdjęcia z jednej kliniki, która oferowała
    powiększenie, pomniejszenie i podniesienie biustu.
    powiem szczerze, że biusty podniesione mnie nie urzekły. wyglądały
    gorzej i w sumie nienaturalnie. co innego powiększone - te wyglądały
    ładnie, mimo iż oczywiście było widać, że silikony.
    sama myślałam o podniesieniu biustu (chociaż mój facet pewnie nigdy
    by się na to nie zgodził, tak samo jak na powiększenie czy robienie
    z nim czegokolwiek), ale po tych zdjęciach mi przeszło. do tego
    mierzi mnie przesuwanie brodawek, czyli właściwie odcinanie ich O_o
    myślałam, że to się robi zupełnie inaczej, bez naruszania brodawki,
    że nacięcia są tylko na skórze...
    nie pamiętam jaka to stronka ale warto poszukać i się zastanowić.
    natomiast powiększone biusty wyglądały całkiem atrakcyjnie ;) nie
    wiem jednak jaki efekt daje operacja powiększenia na biuście
    opadniętym :/ pewnie co innego jak powiększamy takie 65C do 65F i to
    65C jest jędrne i sterczące, a takie moje opadnięte 65FF do np
    65GG...
  • 06.11.08, 20:10
    Kuraiko, ja sobie nie powieksze - wyjde z rozmiarowki ;) juz mam 30HH - 32H :)

    ale zupelnie nie rozumiem, co to za przesuwanie i wycinanie brodawki??? ja
    myslalam, ze podniesienie biustu, to zrobienie czegos z ta skora na gorze, ka
    ktorej biust "zwisa" (wyciecie jej?), a nie dotykanie biustu wcale!!!
    Twoje opisy mroza mi krew w zylach...

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • 06.11.08, 22:27
    no właśnie ja też tak myślałam :/
    a to właśnie z podanej stronki podniesienie piersi :/
    www.niemkiewicz.pl/galeria/m1.jpg
    dokładnie widać wycięte i przesunięte brodawki...

    a np takie powiększenie całkiem niczego sobie
    www.niemkiewicz.pl/galeria/p40.jpg
    nie obraziłabym się za tak naturalnie uniesiony biust...
  • 24.01.09, 11:27

    kura17 napisała:
    > ale zupelnie nie rozumiem, co to za przesuwanie i wycinanie
    > brodawki??? ja myslalam, ze podniesienie biustu, to zrobienie
    > czegos z ta skora na gorze, na ktorej biust "zwisa" (wyciecie
    > jej?)

    No ale jak wytniesz tą skórę na górze to zostanie blizna na samym
    środku dekoltu, nie? Więc na chłopski rozum to się wycina skórę na
    dole, u nasady biustu i przesuwa brodawkę w odpowienie, nowe miejsce.

    --
    biuściasty katalog staników
  • 06.11.08, 20:38
    hej,

    nie wiem czy o tej stronie mówisz, ale jest tu sporo zdjęć tego opisywanych
    przez Ciebie operacji. www.niemkiewicz.pl/galeria.php#e1

    Zgodzę się z tym, że powiększone biusty ładnie wyglądają, ale sztucznie.
    A te brodawki przy zmniejszaniu piersi... łomatko.. demonicznie
  • 07.11.08, 05:38
    ja komentuję podniesienie, a nie zmniejszenie, bo jestem
    zainteresowana ;) jednak podniesienie to co innego, więc nie czuję
    się winna, a wygląda na to, że brodawki przeszywają w każdym
    przypadku, tylko nie wiem czemu przy powiększeniu to nie jest aż tak
    widoczne. to był przecież taki offtop
  • 07.11.08, 17:56
    Ja myślę, że można coś mówić. Lea robiła ten zabieg ze względu na kwestie
    zdrowotną, jak zrozumiałam - chyba możemy określić kwestie estetyczne?
    Przejrzałam zdjęcia większości powiększeń operacji i owszem, zmiana rozmiaru
    jest, ale czemu brodawki są tak różnie rozmieszczone w stosunku do naturalnych
    piersi? Niektóre są wręcz krzywo, chociaż naturalne, mniejsze piersi miały
    brodawki na tej samej albo b. zbliżonej wysokości.
    Co do plastyki brzucha i ud - nie rozumiem większości przypadków, zmiana nie
    jest spektakularna i część liposukcji ud można spokojnie załatwić innymi
    sposobami, wydaje mi się.
    Nie krytykuje kobiet, że robią operacje - są inne sposoby, mnie wydaje się to po
    prostu bez sensu, chociaż np. korekta uszu jest zabiegiem, który bym pewnie
    zrobiła, ale to zabieg bardzo prosty, krótki, a efekt naprawdę dobry.
    Reszty - prócz przypadków zdrowotnych - po prostu nie rozumiem w większości. Ani
    nosy nie wydały mi się ładniejsze po operacja, ani większość brzuchów, ani
    większość piersi. Większość, bo nie wszystkie.
  • 07.11.08, 17:59
    A propos podnoszenia i pomniejszania czysto estetycznego - do nas pytanie, czy
    takim piersiom, jak te na zdjęciach, dało się jakoś zapobiec? Szczerze, mój
    biust jest chyba mniej jędrny niż te po zabiegu niektóre, a wydaje mi się jędrny
    i ładny tak czy siak. Większość biustów tak mogła być naprawdę śliczna, gdyby
    była traktowana w odpowiedni stanikowy sposób. A piszę o tym, bo wyobrażam
    sobie, że to boli i zastanawiam się, czy estetyczny motyw jest naprawdę tego wart.
  • 24.01.09, 11:17
    Lea, przepraszam za niedyskrecję, ale jak to jest, że bardzo duży biust groził
    niedowładem nóg? Bo mnie się wydawało, że to zbyt duże obciążenie dla kręgosłupa
    piersiowego (piersiowo-szyjnego), więc ręce, szyja - to jest dla mnie jasne.
    Jednak nogi kojarzyłam z dysfunkcją lędźwiowego. Czy ciężar biustu groził taką
    patologiczną - nie wiem? kifozą? lordozą? - że istniało zagrożenie zwyrodnienia
    na odcinku lędźwiowym do uszkodzeń dolnych splotów nerwowych włącznie?

    --
    Konkurs walentynkowy
  • 06.11.08, 11:00
    L.e.a., kochana, gratulacje!!! Spokojnej ciąży, szybkiego porodu i
    wspaniałego Dzidziusia! :***

    Z karmieniem wiesz jak jest, siedzi w głowie, mam jednak nadzieję,
    że znajdą się też dziewczyny, które będą w stanie rozwiać Twoje
    wątpliwości.

    Ale chciałam zapytać Cię, jeśli można, czy widzisz, odczuwasz, że
    np. teraz w ciąży Ci się piersi powiększyły? Tak samo na późniejszym
    etapie ciąży i przy samym karmieniu (zakładam wersję lekarza ;)))
    Myślę, że ten aspekt interesował by wiele dziewczyn, zwłaszcza tych,
    które się zastanawiają nad redukcją czy inną operacją biustu.

    Jeszcze raz gratuluję!
    P.S. GG działa ;)
    --
    ZOBACZ TO! Na żywym biuście, bez znieczulenia!
  • 06.11.08, 11:04

    --
    78/116 ->32JJ/K
  • 06.11.08, 11:19
    Dziewczyny, jesteście cudowne i na pewno należy we wszystkich sił wspierać
    przyszłe mamy (karmiące w taki czy inny sposób), natomiast zabiegi, które były
    wykonywane na piersiach są poważną sprawą i obawiam się, że nie ma co pisać
    mamie, że karmienie siedzi w głowie, jeśli przeszła zabieg rekonstrukcji piersi,
    przykładowo.
    Nawet jeśli w głowie takiej mamy jest mnóstwo karmienia;), to po prostu trzeba
    wiedzieć, że pewne zabiegi UNIEMOŻLIWIAJĄ karmienie piersią i wiemy to już z
    góry, nie wzbudzając w przyszłej mamie niepotrzebnych nadziei.
    Tak uświadomiona mama może skupić się na innych kwestiach, które pozwolą jej być
    świetną mamą, niezależnie od sposobu karmienia. Bo przecież każdy wie, że nie
    sposób karmienia determinuje to jakimi mamami jesteśmy. A na pewne rzeczy
    człowiek wpływu po prostu nie ma.
    --
    http://download1.klimacik.pl/e-gify.com/1036.gif
  • 06.11.08, 11:38
    Bluebebe - znam szpital, w którym miała zabieg l.e.a., więc choć nie
    znam szczegółów medycznych, to jestem skłonna wierzyć tamtejszym
    lekarzom. Oczywiście zawsze zdarza się, że lekarz myśli a Pan Bóg
    kule nosi ;)

    Co do zabiegów, które uniemożliwiają karmienie piersią - proszę,
    jeśli możesz, doinformuj mnie trochę (tu jeśli l.e.a. pozwoli, w
    osobnym wątku lub na maila gazetowego), będę Ci bardzo wdzięczna, bo
    często na czeskich forach spotykam dziewczyny szukające rady w/s
    operacji biustu.
    Dzięki!

    I przepraszam Autorkę wątku za OT ;)
    --
    ZOBACZ TO! Na żywym biuście, bez znieczulenia!
  • 06.11.08, 11:41
    jakiś czas temu straciłam częśc nr GG napisz do mnie, o ile nadal
    masz mój nr GG :)
    --
    ktosiek
    Stellamara
  • 06.11.08, 11:43
    Myślę, że Lea nie będzie miała nic przeciwko temu, abym napisała Ci na priva to
    samo co napisałam jej.
    W przypadku zabiegu zmniejszania piersi, jeśli znana jest nam metoda wykonania
    zabiegu to wiemy, że w jednej karmienie zupełnie nie będzie możliwe, a w drugiej
    jest na to przynajmniej szansa.

    Po drugie przy redukcji zawsze mamy do czynienia z redukcją gruczołu, a nie
    tylko tkanki tłuszczowej. Redukcja w znacznej mierze może upośledzić jego pracę,
    więc 100% laktacja może nie być możliwa.
    Pozwól, że więcej napiszę na priv.
    --
    http://download1.klimacik.pl/e-gify.com/1036.gif
  • 06.11.08, 12:13
    Przytoczę może tu odpowiedź lekarza na pytanie o karmienie po operacji

    >>Zadawane pytania

    Mam bardzo duże piersi (miseczka H). Nie jestem w stanie praktycznie uprawiać
    żadnego sportu, a ból pleców pod koniec dnia jest nie do zniesienia. Chciałabym
    je zmniejszyć, ale zastanawiam się czy będę mogła w przyszłości karmić piersią?

    Niestety w przeważającej części przypadków karmienie piersią jest niemożliwe,
    dlatego zabieg ten jest odradzany kobietom planującym urodzenie dziecka i
    karmienie piersią. W przypadku gdy Pani jednak podejmie decyzję o redukcji
    piersi jest jeszcze możliwość karmienia mlekiem modyfikowanym.<<

    I link do stron www.broma.pl/zmniejszenie_piersi.html
    www.chir-plast.com.pl/podnoszenie-i-zmniejszenie-piersi----najcz.-zadawane-pytania.php
    --
    BRAK LUZU GNIECIE NADMIAR OBCIERA :-)
    Jestem sobie Kacper Bumba
    http://www.szipszop.pl/tickers/10634.gif
  • 06.11.08, 11:45
    nie mam doświadczenia, jedyne co mogę, to życzyć spokojnej ciąży, dobrego porodu
    i ogromu radości, kiedy już dziecko się pojawi na świecie :) i mam nadzieję, że
    będziesz mogła karmić :)
    trzymam kciuki mocno mocno!!
    --
    .............. fusy precz!
    dobry nabiustnik zmienia świat na lepsze! ;)
  • 06.11.08, 12:11
    Lea moje gratulacje! :)

    Jezeli bardzo chcialabys to zycze Ci bezproblemowego karmienia piersia.
    Natomiast jesli sie nie uda to butelka to nie koniec swiata. Mi to sugerowano w
    szpitalu, gdy mialam totalnie "zjedzone" sutki. Co prawda udalo mi sie i karmie,
    ale teraz przynajmniej rozumiem te dziewczyny, ktore jednak zdecydowaly sie na
    butelke, bo z roznych przyczyn nie moga karmic naturalnie. Pozdrawiam serdecznie!


    --
    http://suwaczki.maluchy.pl/li-22224.png
    Daj mi pic
  • 06.11.08, 13:18
    Serdecznie gratuluję i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze - z butelką czy
    bez!:)

    --
    Kobiety mają kształty
  • 06.11.08, 13:14
    l.e.a napisała:

    > Chirurg plastyk, który mnie operował jakieś 5-6 lat temu,
    > twierdził,że normalnie będę karmić

    A wszędzie piszą, że raczej nie ma na to szans.
    To pytanie często się przewija w związku z operacjami zmniejszenia.
    O, tu są cytaty z odpowiedzi:
    "Niestety w przeważającej części przypadków karmienie piersią jest niemożliwe,
    dlatego zabieg ten jest odradzany kobietom planującym urodzenie dziecka i
    karmienie piersią. W przypadku gdy Pani jednak podejmie decyzję o redukcji
    piersi jest jeszcze możliwość karmienia mlekiem modyfikowanym."
    www.broma.pl/zmniejszenie_piersi.html
    Czy po zmniejszeniu piersi możliwe jest karmienie?

    "Zabieg zmniejszenie i ewentualnie podniesienia piersi wykonuje się najczęściej
    po porodzie. Podczas zmniejszania piersi bardzo często dochodzi do utraty
    funkcji gruczołu i w związku z tym zabieg uniemożliwia karmienie piersią."
    www.chir-plast.com.pl/podnoszenie-i-zmniejszenie-piersi----najcz.-zadawane-pytania.php
    --
    Większość Polek nosi źle dobrane staniki
  • 06.11.08, 13:53
    A ja już wiem,że wszystko zależy od techniki zabiegu, są metody
    które uniemożliwiaja karmienie, a są takie metody, przy których
    laktacja nadal jest możliwa.

    --
    ktosiek
    Stellamara
  • 06.11.08, 17:35
    Gratulacje.
    Co do karmienia to zobaczysz jak już urodzisz.
    Sugerowałabym tylko, żebyś miała papier od lekarza, że miałaś operację piersi -
    różne położne i pielęgniarki w szpitalu są i różne podejście do karmienia
    naturalnego prezentują. Może się trafić egzemplarz typu "przystawiać, pokarm się
    pojawi, żadnego marudzenia" A szkoda żebyś ty się niepotrzebnie stresowała jak
    się nie uda i dziecko cierpiało - zamiast ewentualnie dopajać go glukozą niech
    mu normalnie dadzą modyfikowane.
    I jeśli będziesz musieć karmić butelką to nie daj się wpędzić przez kogokolwiek
    w poczucie winy, że jesteś wyrodna i krzywdzisz dziecko. Bo to nie prawda.
    Nikomu nic do tego jak karmisz - nie musisz się tłumaczyć czy tak wybrałaś bo
    chciałaś czy musiałaś. W końcu o miłości do dziecka nie świadczy sposób karmienia.

  • 06.11.08, 17:57
    Dziewczyny - ale autorka wątku ma jedno maleństwo, karmiła już
    piersią i "technicznie" wie jak to się robi.
    Myślę, że faktycznie do dnia porodu ciężko powiedzieć - być może się
    da. Ewentualnie można porozmawiać z ginem o podaniu delikatnych
    leków stymulujących laktację, żeby ta część gruczołu, która jest -
    ruszyła prawidłowo. Ale to oczywiście takie gdybanie - ale myślę, że
    zapytać warto.
    --
    Pozdrawiam Malwes. Pierwszy syn - 5 lat, drugi w drodze :)
    http://www.suwaczek.pl/cache/59ed2d1ac7.png
  • 20.01.09, 23:58
    w listopadzie 2009 r przeszłam operacje zmniejszenia piersi. jestem
    szcvześliwa jak nigdy. trafiłam do świetnego specjalisty w
    Warszawie. nie wiem co będzie dalej bo mój nowy mąż chce mieć dzieci
    a ja sie tego boję i nie chodzi tu o sam fakt karmienia - bo nie
    muszę karmić ale chodzi mi o to żeby mi piersi zmowu nie urosły
  • 21.01.09, 09:10
    Gratulacje!!
    Ja mam inne pytanie - czy zwiększyły Ci się piersi w ciąży? I tak
    się zastanawiam, jeśli kobieta nie może karmić po porodzie, to czym
    to grozi? W ogóle gruczoły nie pracują, czy tylko połączenie z
    brodawką jest przerwane, i może dojść np. do zapalenia w piersi?
    Jak pewnie niektóre z was pamiętają, ja tez jestem po redukcji i
    podniesieniu - zabieg zrobilam po urodzeniu dwójki dzieci - 2 lata
    temu - piersi nadal są ładne (pomijam blizny, bo na mnie się
    wszystko dość nieciekawie goi) i nie planowałam więcej dzieci.
    No cóż - życie jest przewrotne i właśnie szykuję się do rozwodu, i
    jestem w sytuacji, gdzie być może będę chciała urodzić jeszcze
    jednego malucha.... i właśnie komplikacji i nadmiernego rozrostu się
    boję. Staniki noszę 75E.
    --
    Kwietniówka
  • 24.01.09, 09:52
    Piersi w ciąży nie urosły mi w ogóle i nie rosną. Niemożliwość
    karmienia piersią niczym kobiecie nie zagraża, a to dlatego,że
    gruczoły zostały wycięte całkowicie lub została wycięta ich większa
    część, co powoduje niemożliwośc produkcji mleka.
    Powinnam urodzić w ostatni tydz.marca lub w pierwszym tyg kwietnia :)
    --
    ktosiek
    Stellamara
  • 24.01.09, 14:04
    Ale w tym temacie nie rozchodzi się o to, że którakolwiek z
    dziewczyn nie chce karmić - wręcz przeciwnie.
    --
    ktosiek
    Stellamara
  • 24.01.09, 16:00
    tak się tu wtrącę trochę off topic.

    6 stycznia urodziłam mojego długo wyczekiwanego synka. Rodziłam poprzez cc. bez
    akcji porodowej- wiadomo pokarm pojawi się dużo później niż po naturalnym. Nawet
    sobie nie wyobrażacie jakie ja miałam problemy, żeby go przystawić!!!!! W chwili
    obecnej nosze tango pure 32K i jak już dostałam pokarmu to był za mały. Przed
    ciążą nosiłam tango II 32J. Do tego dochodzi mój niski wzrost 158 cm. Mam dość
    dziwny kształt biustu z brodawką skierowaną w dół. Jak próbowałam przystawić
    dziecko to się okazało, że brodawkę mam dokładnie 5 cm od uda!!! Jakbym miała 4
    ręce to może bym jakoś dała rade. Brak pokarmu i wielkość biustu uniemożliwiły
    mi karmienie. Potem jak już pokarmu dostałam to i tak go przystawić nie umiałam
    .Co prawda po porodzie bardzo wzrosło mi ciśnienie i dostałam leki
    uniemożliwiające karmienie ale fakt faktem, że przez te cycki nie mogłam karmić.
    Baaardzo znienawidziłam moje cycki bo teraz to tylko tak o nich myślę. Niedługo
    schudnę i stawiam się na operację. Jestem w 100% zdecydowana choćby się waliło i
    paliło.
    --
    Pozdrowienia Ania
    czekam , czekam, czekam kiedy się w końcu ku... doczekam co ?!!!!!!!!!
  • 24.01.09, 16:18
    Nie karmilam, za jakis czas miejmy nadzieje mnie to szczescie spotka, a
    uwzgledniajac "migracyjne" zapedy moich piersi, wszystko moze sie zdarzyc,
    daleko to do tego K juz nie mam, wiec wole sie dopytac zawczasu.

    Dlaczego fakt, ze brodawke od uda dzielilo tak malo centymetrow utrudnial
    karmienie? Rozumiem, ze nie dalo sie karmic dziecka tak jak na obrazie
    Wyspianskiego, ale dlaczego nie w jakiejs innej pozycji? I w ogole dlaczego
    rozmiar piersi uniemozliwial karmienie? Czy nie bylas w stanie siegnac reka do
    brodawki? Moglabys to jakos dokladniej opisac?
  • 24.01.09, 20:38
    Mnie tez by to ciekawilo, o ile nie jest to zbyt prywatne. Ale ja akurat mam
    laktacyjnego swira, doswiadczenie karmienia dwojga dzieci i niestety technicznie
    sobie nie umiem wyobrazic tego, co opisalas. Tzn. ta brodawka 5 cm od uda - na
    siedzaco czy na stojaco?

    ps. Po cc wcale pokarm nie pojawia sie pozniej niz po naturalnym. Niestety
    ciagle w wielu szpitalach po cc daja dziecko matce po ilus tam godzinach (a
    wczesniej matka ma np. lezec na plasko i nie jesc) - i to jest ten czas
    "opoznienia": brak stymulacji piersi przez dziecko, a nie wynik cc. To taka
    uwaga troche offtopowa i byc moze to wiesz, ale na pewno zajrza tu dziewczyny,
    ktore nie wiedza. A ten "brak pokarmu po cc" krazy wsrod roznych
    (anty)laktacyjnych legend, tak samo jak np. stwierdzenie, ze jak ktos ma male
    piersi, to bedzie miec malo mleka. Poniewaz lobby ma prawie sile "w telewizji
    powiedzieli" to tak po belfersku musialam, silniejsze bylo ode mnie ;).
  • 24.01.09, 20:03
    Hej Aniu!
    Ja też rodziłam przez cc, biust około 34J/32JJ
    tez nie miałam pokarmu od razu, i nie na dodatek potrafiłam przystawić właściwie małej.
    To nie jest takie proste jakby się mogło wydawać.

    Płakałam z bezsilności ze nie jestem w stanie nakarmić mojej córki a obok młodsze, chudsze małobuściaste kobiety karmiły jakby to było najprostsze pod słońcem.
    Przy każdym obchodzie błagałam o położną laktacją, które ponoć były dwie w tym dużym renomowanym klinicznym szpitalu.
    Ale położnej nie było, coś jej wypadło, nie zdążyła dojść....
    Nieporadnie sama próbować wycisnąć parę kropelek aby choć na usteczka młodej coś skapnęło.
    Bo przecież tyle się nauczyłam w szkole rodzenia, ze to pierwsze mleko - siara jest najważniejsze, przeciwciała, itd....
    Położne zwykłe były opryskliwe, nie pomagały, obsztorcowywały młode matki.
    Wreszcie po trzech dniach przyszła laktacyjna, która nauczyła mnie jak właściwie przystawić i karmić małą. ufff!....
    Gdyby nie ona to pewnie skończyłoby się w końcu na sztucznym karmieniu.... (że nie wspomnę ile razy słyszałam chamski tekst ze mogę udusić dziecko przy karmieniu, i mam uważać - wierzcie mi nic tak nie wku.. młodej matki, która chce jak najlepiej dla dziecka, a tu takie "życzliwe rady" słyszy z ust położnych, które nota bene wbrew mi wciąż dopajały ją glukozą, brrrrr, przepraszam ze ten OT)

    Otóż karmiłam na leżąco z tak dużym biustem. Jest trochę trudniejsze jak pierś ma się rozmiaru połowy noworodka, bo jak patrzę na fotki to moja pierś była sporo większa od jej główki - ale da się jakoś podać tę dużą brodawkę z dużą otoczką tak aby dziecko ssało efektywnie a nie tylko lizało brodawkę.

    W sumie to myślę ze nie miałaś jednak takiego szczęścia, aby spotkać w odpowiednim momencie położną laktacyjną, bo nawet z dużymi piersiami da się karmić!
    I bardzo to lubiłam :)

    A cały wątek obserwuję z uwagą!
    Bo sama nie raz brałam pod uwagę operację.

    I GRATULACJE DLA MAMY!


    --
    Słoneczko potrzebuje twojej pomocy!
    dlaneli.blog.onet.pl/
  • 25.01.09, 19:06
    Moja pierś jest jak moja głowa :(
    Technicznie to na siedząco brodawkę mam 5 cm od uda. Po prostu zwis swobodny :(
    Brodawka jest częścią najniższą piersi u mnie.

    Jak karmiłam to musiałam się nieźle nawykręcać żeby utrzymać małego i pierś.
    Karmienie z dzieckiem na kolanach nie jest proste. Na leżąco brodawka leżała na
    prześcieradle a druga była znów za wysoko.

    yoanka noworodkowe też koszmar. Dostałam nawet tekst jak mały ciągnąc nie
    chciał, że "się gryziemy". Pokarm tak naprawdę naszedł dopiero w znikomej ilości
    w piątek wieczorem a cesarka była we wtorek. Wycisnęłam z piersi 5 ml do butelki
    ręcznie bo laktatorem niestety nic. Na oddziale oczywiście laktatora
    elektrycznego nie uświadczysz. Potem z pokarmem było lepiej ale przez to , że on
    na butli był to ciągnąc nie chciał. cały robił się czerwony bo było mu
    niewygodnie i słabo leciało. Mały w końcu jak babki zobaczyły, że nie mam
    pokarmu zaczęły go karmić butelką bo za dużo stracił na wadze. Pobyt w szpitalu
    wspominam jako koszmar.
    W domu jak już był pokarm i tryskało przy naciśnięciu to mi od razu łzy z oczu
    że nie mogę. Teraz już mi lepiej tym bardziej, że biorę te leki na ciśnienie i i
    tak karmić mi nie wolno przy nich. captopril czy jakoś tak. Wcześniej na
    dopegycie mogłam.
    --
    Pozdrowienia Ania
    czekam , czekam, czekam kiedy się w końcu ku... doczekam co ?!!!!!!!!!
  • 26.01.09, 10:51
    Aniu - współczuję.... dzielna jesteś!

    Mnie się udało - ale tylko dlatego, że to moje drugie karmienie, a przy pierwszym miałam duuuużo pomocy...i mniejszy biust. Obecnie mój regularny rozmiar to 32JJ/K - powinno być 30KK... ale nie produkują. Mała ma 3mies., a nadal zdarzają nam się wtopy z karmieniem. I była dość długo na mieszanym - ale przez pierwsze karmienie już wiedziałam, jak to robić, żeby nie padła laktacja (dokarmiana nie strzykawką, nie po palcu, ale drenem). Mała ma nadal główkę mniejszą, niż moja pierś i kłopoty z przystawianiem, jak jest śpiąca...
    I też zaliczyłam kilka tekstów, jak: "o, Boże, pani ją tym cycem udusi!..." itp... przy poprzednim karmieniu. Tym razem było nieco lepiej.
    I rzeczywiście produkcja pokarmu nie zależy od samego rodzaju porodu, bo jest stymulowana przez oddzielenie łożyska, zdaje się. Pierwszy poród miałam "naturalny", drugi cc i o pokarm musiałam walczyć tak samo po obu - coś lekarze burczeli o "słabym odruchu prolaktynowym". I też płakałam, jak widziałam dziewczyny obok, a moje dziecko słabło z głodu :-( I też obie straciły na wadze za dużo...
    Już za nami. Trzymaj się dzielnie dalej - a na pocieszenie - ja pierwszej córki nie znosiłam karmić po tym wszystkim, cośmy przeszły, karmiłam tylko z obowiązku - i jak ją odstawiałam (rok miała), jak dostała w końcu butelkę z uśmiechniętą mamą, zamiast płaczącej mamy i kapturków na wciąż otartych brodawkach (najpierw kłopoty z przystawianiem, diagnoza "płaskie brodawki", potem grzybica dzięki "kompetentnym" położnym, potem alergiczne zapalenie skóry - ciągle coś), to była wręcz szczęśliwa - było to po dziecku widać! Żadnych żali za piersią... a przytulać ją mogłam tak samo.

    Będzie dobrze - życzę wam zdrówka :-)
  • 25.01.09, 22:21
    yo_anka napisała:

    > nie wspomnę ile razy słyszałam chamski tekst ze mogę udusić
    dziecko przy karmie
    > niu, i mam uważać - wierzcie mi nic tak nie wku.. młodej matki,
    która chce jak
    > najlepiej dla dziecka, a tu takie "życzliwe rady" słyszy z ust
    położnych,

    podpisuję się...


    > Otóż karmiłam na leżąco z tak dużym biustem. Jest trochę
    trudniejsze jak pierś
    > ma się rozmiaru połowy noworodka, bo jak patrzę na fotki to moja
    pierś była spo
    > ro większa od jej główki - ale da się jakoś podać tę dużą brodawkę
    z dużą otocz
    > ką tak aby dziecko ssało efektywnie a nie tylko lizało brodawkę.

    Dla mnie pozycja, kiedy leżałam z córką na "brzuszek do brzuszka" i
    podawałam jej w ten sposób pierś też była najwygodniejsza.
    Początkowo jej buzia znajdowała się niżej niż moja brodawka w stanie
    spoczynku :), gdy pierś leżała; wtedy kładłam ją ciut wyżej na
    materacyku. Potem, gdy trochę nabrałam wprawy ja, a ona już
    wiedziałą co do czego, to nie potrzebowałyśmy już materaca...

    > W sumie to myślę ze nie miałaś jednak takiego szczęścia, aby
    spotkać w odpowied
    > nim momencie położną laktacyjną, bo nawet z dużymi piersiami da
    się karmić!
    Świnta racyja! :) (Ale duży biust z pełnym magazynem, to już w ogóle
    jest hard core :D)
    >
    > A cały wątek obserwuję z uwagą!
    > Bo sama nie raz brałam pod uwagę operację.

    Podobnie i ja. Dlatego - jeśli pozwolicie, zadałabym kilka pytań.
    Gdyby odpowiedź na nie stanowiła problem lub też przekraczała próg
    intymności, proszę o priva, na gazetowego... Z góry dziękuję.

    Planuję urodzić za jakieś 2 lata jeszcze jednego brzdąca, a potem
    przede wszystkim podnieść biust, bo - niestety - przy takim
    rozmiarze (38J/36K) to dość ciężkie brzemię i umiejscowienie sutka
    rządzi się prawami grawitacji :(
    Po porodzie chciałabym poddać się operacji - przede wszystkim, jak
    napisałam, podniesienia, ale nie wykluczam też redukcji. Stąd moje
    pytania:
    - Dziewczyny, czy jesteście zadowolone ze specjalistów i z klinik, w
    których wykonywałyście takie operacje? Możecie polecić kogoś
    konkretnego? Jak to wyglądało z Waszego punktu widzenia i ile trwało?

    - Pytanie zwłaszcza do Lei - Lea, pisałaś o konieczności wykonania
    operacji; mam podobny problem: dość spora różnica między piersiami -
    lewa większa około 1 rozmiaru od prawej. W nieodpowiednich pozycjach
    podczas snu, a czasem i bez tego, normalnie w dzień strasznie
    drętwieje mi prawa ręka. Podejrzenie neurologiczne padło również na
    wadę postawy będącą konsekwencją rozmiaru biustu. I tu seria pytań:
    jaka była kolejność odwiedzanych przez Ciebie lekarzy? Czy z tytułu
    wskazań medycznych operacja była refundowana? Ze wskazaniem kliniki?
    Czy miałaś swobodny wybór?
    Ból takiej drętwiejącej ręki oczywiście budzi w nocy. Wtedy muszę
    wstać, rozchodzić go, co czasem trwa i dwie godziny; dopiero wtedy
    mogę się położyć...

    Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedzi!

    --
    "Sa dwa spososby myslenia o zyciu:
    - pierwszy to zyc z mysla, ze cudow nie ma,
    - drugi to zyc myslac, iz wszystko jest cudem"
  • 27.01.09, 01:44
    Jeśli to nie musztarda po obiedzie i masz jeszcze laktację, to mogę Ci podpowiedzieć pozycję, w której ja karmiłam, mając analogiczne do Twoich problemy z piersiami i też będąc po cc. Jest to tak zwana pozycja footbolowa, stosowana często przez matki bliźniąt, kiedy trzeba karmić naraz dwójkę: dziecko kładziesz obok siebie na poduszce, jego nóżki masz pod pachą i podtrzymujesz główkę dziecka od dołu, jednocześnie przystawiając do piersi. Na taką pozycję wpadłam sama, gdy doświadczona położna po kilku próbach klasycznego przystawiania syna do piersi, dała za wygraną. Wszyscy w szpitalu byli zdziwieni, ale metoda się sprawdziła i karmiłam syna ponad 2 lata! Polecam, bo sama wypróbowałam, więc to nie jest teoretyczna gadanina, tylko suma doświadczenia. :)
    --
    zołzista
  • 27.01.09, 11:41
    wietaj :)
    jestem po redukcji piersi ponad rok :) nie jestem przeciwniczka
    karmienia ale po redukcji piersi nazwyczajniej w swiecie nie powinno
    sie tego robic jesli nie chcesz jeszcze raz sie operowac i tu wcale
    nie chodzi o przesuniecie brodawki bo przenoszona na szypule spelnia
    swoja role tak samo dobrze jak przed operacja ale o gruczoly mleczne!
    w trakcie operacji sa czesciowo usowane razem z tluszczem i jesli
    nie chcesz miec zdeformowanych piersi (asymetria moze wynosic nawet
    4-5 rozmiarow!!!) siegnela bym zaraz po porodzie po bromergon.
    na butelce dziecko tez moze byc szczesliwe ;) a ty unikniesz
    ponownego ciecia :)
    chirurg nie jest w stanie przewidziec czy wyliczyc ile z danej
    piersi wytnie gruczolu i jak jest rozmieszczony a wiadomo co podczas
    laktacji dzieje sie z piersiami ;)

    co do poruszanego tematu nt powiekszenia piersi w tej chwili zadna z
    metod nie nieumozliwia karmienia piersia moze byc problem tylko z
    nieumiejetnym umieszczeniem implatu przez brodawke(czego nie robia
    dziewczyny nie majace dzieci wybieraja glownie ciecie pod faldem lub
    pod pacha) :) ale umieszczenie pod gruczol czy pod miesien juz nie
    ma wiekszego znaczenia
  • 27.01.09, 12:33
    Z tego co czytałam w źródłach i na forach anglojęzycznych, wiele kobiet po redukcji może karmić - ale bardzo niewiele jest w stanie wykarmić dziecko tylko piersią albo nawet głównie piersią. Co nie znaczy, że takie karmienie nie ma sensu, oczywiście ma (m.in. przeciwciała, szczególny rodzaj bliskości). Podkreśla się, że nigdy do konca nie wiadomo, jak "zachowa się pierś", dlatego trzeba spróbować, oraz że podjęcie karmienia zazwyczaj będzie sporo trudniejsze niż normalnie.

    Tu linki na ten temat (wszystkie ang.):

    www.llli.org//FAQ/surgery.html
    www.llli.org//Release/reduction.html
    www.llli.org/NB/NBMarApr98p43.html
    www.geocities.com/wendybfoz/bf-rm.htm

    Wstęp do książki na ten temat:
    www.llli.org//books/bfar.html#Excerpt
    www.amazon.com/Defining-your-Own-Success-Breastfeeding/dp/0912500867

    Tu cała strona poświęcona tematowi,
    www.bfar.org
    obecnie nie dziala, ale może to przejsciowe, tu kopia z Googla:
    209.85.129.132/search?q=cache:B-6NiJKD9tEJ:www.bfar.org/+breastfeeding+breast+reduction&hl=en&ct=clnk&cd=1&gl=pl

    Linki na temat różnych operacji
    www.llli.org//NB/NBsurgery.html
    -----------------------

    Co do karmienia z bardzo dużym biustem - z mojego karmienia rozmiarem 34JJ wynika, że naprawdę jest do zrobienia bez większych problemów, są specyficzne trudności, ale są i plusy. (U nas karmienie na leżąco (nawet praktycznie przez sen) sprawdziło się bardzo ładnie.

    Polecam kilka stron dla karmiących biuściastych (też ang.)
    www.breastfeeding.asn.au/bfinfo/large.html
    www.storknet.com/cubbies/breast/AS-large.htm
    www.plus-size-pregnancy.org/NursingWhenWellEndowedFAQ.html

    No i polecam forum Karmienie Piersią:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=570

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.