28.03.05, 22:32
Ten klub to wizytówka naszego miasta, wiadomo 14-krotny mistrz Polski. Teraz
niestety w 2 lidze, ogromne dlugi. Na szczescie ostatnio do wladzy doszli
kibice, ludzie dla których ten klub cos znaczy i sytuacja zaczyna sie
polepszac np. trener Wyrobek po raz pierwszy od roku dostał pensje, wszystkim
pilkarzom placi sie teraz na biezaco, splacono dlugi wobec pilkarzy i trenerów
z rundy jesiennej, klub po raz pierwszy od chyba 3 lat pojechal na obóz
zagraniczny, Za powiadano nawet awans do ekstraklasy, niestety pilkarze
zawiedli w pierwszym spotkaniu, ale jeszcze zostalo 14 kolejek. Teraz gramy w
czwartek o 18 z Radomiakiem, takze zapraszam wszystkich na Cicha, wlasnie
teraz tej duzynie potrzebne jest nasze wsparcie.

www.ruch.chorzow-online.pl/images/plakat/radomiak.doc

--
To My NaRód Śląski
Edytor zaawansowany
  • yasmin_ch 29.03.05, 15:03
    ja ciagle wierze, ze Ruch jeszcze kiedys zagra w pierwszej lidze!
    oczywiscie juz calkiem niedlugo:-))
    ciesze sie, ze sytuacja w klubie sie poprawia..
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=324
    Forum Chorzow
  • eichendorff 30.03.05, 09:34
    Obawiam się, że wiadomości ze stycznia i lutego to była tylko propoganda
    sukcesu. Żeby zbudować dobrą drużynę potrzeba duża czasu i pracy od podstaw,
    albo DUŻYCH pieniędzy. Pieniądze by się znalazły gdyby Ruch stał się własnością
    niemieckiej firmy, która jest m.in. właścicielem Sparty Praga. O tej transakcji
    narazie tylko się mówi. Efektów nie widać... :-(

    --
    Königshütte gestern, Chorzów dziś, Kroolesko Hoota jutro...
  • yasmin_ch 06.04.05, 03:09
    slyszalam, ze na stadionie Ruchu miala sie odbyc msza za Jana Pawla II.
    byla, czy tez dopiero bedzie?
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=324
    Forum Chorzow
  • benia30 06.04.05, 23:29
    yasmin_ch napisała:

    > slyszalam, ze na stadionie Ruchu miala sie odbyc msza za Jana Pawla II.
    > byla, czy tez dopiero bedzie?

    Odbyła się dzisiaj, tzn. 6 kwietnia... Uczestniczyło sporo ludzi, niekoniecznie
    kibiców, którzy poprzez udział we wspólnej modlitwie oddali hołd Wielkiemu
    Człowiekowi...
    --
    Roztocze
  • marcin841 11.04.05, 21:10
    W sobote o 18 Ruch gra z Widzewem. Wielkiej pilki raczej nie zobaczymy, ale i
    tak moze byc ciekawie, a z kibicowskiego punktu widzenia mecz bedzie bardzo
    bardzo ciekawy, kibice Ruchu jak i Widzewa przygotowaly specjalna oprawe, mysle
    ze warto sobotni wieczor spedzic na Cichej:)
    --
    To My NaRód Śląski
  • rico-chorzow 20.05.05, 11:59
    eichendorff napisał:

    > Czy ten plakat będzie wisiał na słupach ogłoszeniowych? :-)



    Przecież nic mu nie brakuje,normaly plakat,jak każdy inny.
  • rico-chorzow 20.05.05, 13:19
    Ja,ja tam nie widzę nic nadzwyczajnego;)),plakat jak plakat,reklama.
  • marcin841 20.05.05, 21:00
    eichendorff napisał:

    > Czy ten plakat będzie wisiał na słupach ogłoszeniowych? :-)
    >

    No po to wlasnie on jest:)
    www.ruch.chorzow-online.pl/index.php?function=show_all&no=73
    Klub niestety nie robi plakatów, zrezta wielu rzeczy nie robi... No to musimy
    robic je sami, na jesien byly lepsze plakaty:) Ale wtedy bylo cisnieni przed
    meczem z altrajchem, a teraz szkoda gadac.

    Choc pilkarze obiecali ze wygraja:)


    --
    BenefisKrzysztofa "Gucia" Warzychy
    Chorzów 1 czerwca 2005, godz. 18:00
    PANATHINAIKOS ATENY 1996 - RUCH CHORZÓW 1989
  • elodea 20.05.05, 21:35
    A nie pozabijają się?????? ;))))))))))
    A wiecie chyba, gdzie jest kużnia talentów naszego "Ruchu". Dawna SP 21,
    a teraz Zespół Szkół Sportowych. Moje dziecię kiedyś tam chodziło, nawet o
    kadrę zahaczyło. Kontuzja "zmusiła " go do nauki :))

    --
    Nie ma nic bardziej nieznośnego niż głupiec, któremu się powodzi.
  • yasmin_ch 26.05.05, 10:39
    do mojej szkoly sredniej rowniez chodzilo paru pilkarzy Ruchu..
    szkola byla zwiazana z klubem(futbol, pilka reczna)
    absolwentem jest tez Antoni Piechniczek:-)))
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=324
    Forum Chorzow
  • eichendorff 26.05.05, 20:07
    yasmin_ch napisała:

    > do mojej szkoly sredniej rowniez chodzilo paru pilkarzy Ruchu..

    A Michała Probierza znasz? Choć faktem jest, że w szkole zbyt często się nie
    pokazywał... :-)

    --
    Niech Moc będzie z Wami!
    --
    Königshütte gestern, Chorzów dziś, Kroolesko Hoota jutro...
  • highway_star 23.05.05, 20:29
    w 2 lidze zmiana będzie
    Chorzów spadnie Bytom wejdzie

    kiedy Ruch był w 3 lidze , dawno chyba nie ?
    nie martwcie sie , fajn kluby przyjadom na Cichą
    radosny folklor : Tor Dobrzeń Wielki ,Arka ale Nowa Sól
    bedzie dobrze :-)))
  • eichendorff 24.05.05, 10:17
    highway_star napisał:

    > kiedy Ruch był w 3 lidze , dawno chyba nie ?

    Chyba nie masz dużej wiedzy na temat fusbalu.
    Do 1987 r. Ruch ZAWSZE występował w ekstraklasie. Od tego czasu zalicza 4-ty
    sezon w II lidze.
    A co będzie w przyszłym sezonie? Pożyjemy, zobaczymy...

    --
    Niech Moc będzie z Wami!
    --
    Königshütte gestern, Chorzów dziś, Kroolesko Hoota jutro...
  • elodea 26.05.05, 00:24
    Życzę naszemu Ruchowi, aby tak grał jak dzisiejsi bohaterowie w Stambule.
    Baaaaardzo serdecznie im życzę.


    --
    Nie ma nic bardziej nieznośnego niż głupiec, któremu się powodzi.
    --
    Forum "CHORZÓW" :
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=324
  • marcin841 21.06.05, 10:51
    W srode o 20 na Cichej mecz barazowy o utrzymanie w 2 lidze
    Ruch Chorzów -Znicz Pruszków

    Wstęp darmowy

    RUCH RUCH HKS
  • marcin841 22.06.05, 09:54
    bartoszcze napisał(a):

    > Ostatnio zauważyłem, że w mikołowskim Auchan jest sklepik Ruchu.
    > Wybaczcie, że się nie przyłączę do kibicowania:))
    >

    Jest od kilku ładnych lat, to akurat nic dziwnego biorac pod uwage sympatie
    kibicowskie w Mikołowie. Podobnie jest w Swionach

    Najparwdopodobniej juz w siepniu sie spotkamy:)
  • marcin841 22.06.05, 11:28
    Ano, ostatnie prawdziwe ślaskie derby
  • eichendorff 22.06.05, 11:49
    marcin841 napisał:

    > (...) prawdziwe ślaskie derby

    Chodzi Ci o to, że np. w Zabrzu, Gliwicach czy Bytomiu większość nie zna już
    śląskiego?
    Tak czy siak dla mnie osobiście NAJWIĘKSZYMI derbami będą zawsze szpile z
    Górnikiem.
    A dziś będę też trzymał kciuki za ...lwowską Polonię Bytom. Bytom to jednak
    zawsze Bytom, a nie Jaworzno (choć zamiast Polonii wolałbym Szombierki).

    A... I za "polskiego" Piasta Gliwice też będę trzymał!

    --
    Śląsk zawsze europejski!
    --
    Königshütte gestern, Chorzów dziś, Kroolesko Hoota jutro...
  • marcin841 22.06.05, 12:06
    derby z Górnikiem juz nigdy nie beda takie same, ze wzgledu na pewne wydarzenia.
    Polonia wiadomo lwowiaki, choc Ślazacy tez tam chodzą w latach 80-tych zdaje sie
    byl tam mocny podzial na goroli i Ślązaków. Ale ciezko nazywac ten mecz śląskimi
    derbami
    Piast szkoda słów ostatnio wielu niebieskich siedzialo na ich sektorach i jak
    gadalismy po śląsku slyszelismy hasla "wyp... do Niemiec"
    Są jeszcze Szombierki i Radzionków ale to juz nie ta skala
    Jest jeszcze mecz GKS-Górnik ale jakos ani GKS ani Górtnik sie specjalnie na
    niego nie mobilizują
  • eichendorff 22.06.05, 13:03
    marcin841 napisał:

    > derby z Górnikiem juz nigdy nie beda takie same, ze wzgledu na pewne
    > wydarzenia.

    Co masz na myśli?

    > Polonia wiadomo lwowiaki, choc Ślazacy tez tam chodzą w latach 80-tych zdaje
    > sie byl tam mocny podzial na goroli i Ślązaków.
    > Ale ciezko nazywac ten mecz śląskimi derbami

    Wiosną 1988 (w II lidze) byłem w Bytomiu na meczu (jeden z najważniejszych w
    sezonie - w czołówce było wtedy tłoczno: Ruch, Piast Nowa Ruda, GKS Jastrzębie
    i właśnie Polonia). Napominamy przez ojca (o bytomskich Lwowiokach) siedziałem
    grzecznie i się "nie wychylałem". Aż do pierwszej bramki (dwudziesta któraś
    minuta, z rzutu wolnego, nie pamiętam strzelca - ale chyba Gucio), kiedy
    wszyscy wokół mnie (brałem ich za kibiców Polonii) podskoczyli w górę z
    radości. Okazało się, że stadion w 80% wypełniony jest przez kibiców Ruchu.
    Skończyło się 2-0 dla Ruchu i Polonia praktycznie straciła szanse na awans do
    ekstraklasy. Od tamtej pory nigdy nie była tak blisko I ligi.

    > Piast szkoda słów ostatnio wielu niebieskich siedzialo na ich sektorach i jak
    > gadalismy po śląsku slyszelismy hasla "wyp... do Niemiec"

    To już typowo narodowościowe (a nie kibicowskie) konflikty. Długa jeszcze droga
    przed śląskimi działaczami...

    > Są jeszcze Szombierki i Radzionków ale to juz nie ta skala

    Niestety masz rację.

    > Jest jeszcze mecz GKS-Górnik ale jakos ani GKS ani Górtnik sie specjalnie na
    > niego nie mobilizują

    Rok 1986 (lub 85). Stadion Śląski. Finał Pucharu Polski. Stadion wypełniony w
    50-60%. Za jedną bramką szalikowcy Górnika, za drugą GKS-u. Niebiescy usadowili
    się po środku. Początkowo kibice Ruchu śpiewali "Puchar dla Katowic" (z racji
    świętej wojny z Górnikiem). Po paru minutach, gdy z sektorów GKS-u rozległy się
    gwizdy i "Ruch, Ruch, chorzowskie psy!", Niebiescy zmienili przyśpiewkę
    na "Puchar dla nikogo!".
    Wtedy właśnie rozpoczęła się wojna z Gieksą.

    --
    Śląsk zawsze europejski!
    --
    Königshütte gestern, Chorzów dziś, Kroolesko Hoota jutro...
  • bartoszcze 22.06.05, 13:20
    eichendorff napisał:

    > Rok 1986 (lub 85). Stadion Śląski. Finał Pucharu Polski.
    > Wtedy właśnie rozpoczęła się wojna z Gieksą.
    >
    Khem.
    Nie wiem jak tam w Chorzowie, ale w Katowicach wojna trwała już kilka lat
    wcześniej:)

    --
    CZERWONY TO BRZMI DUMNIE !!!
    -------
    O moderowaniu Forum Katowice
  • eichendorff 22.06.05, 14:10
    bartoszcze napisał(a):

    > Nie wiem jak tam w Chorzowie, ale w Katowicach wojna trwała już kilka lat
    > wcześniej:)

    Ale nikt tej wojny w Chorzowie nie traktował na serio. Kibice Ruchu traktowali
    GKS z nieukrywaną wyższością, a nie wypadało przecież by Wielki Utytułowany
    Ruch toczył wojnę (czy nawet wojenkę) z drużyną, która jeszcze niedawno grała w
    A-klasie. Dopiero gdy Gieksa zaczęła (w połowie lat osiemdziesiątych) odnosić
    jakieś tam sukcesy, to była warta zainteresowania kibiców Ruchu. Zresztą wiele
    osób z Katowic było (i wciąż jest) kibicami Ruchu, więc "ta wojna" nie była
    nigdy tak wyrazista jak ta z Górnikiem.

    --
    Śląsk zawsze europejski!
    --
    Königshütte gestern, Chorzów dziś, Kroolesko Hoota jutro...
  • marcin841 22.06.05, 13:22
    > > derby z Górnikiem juz nigdy nie beda takie same, ze wzgledu na pewne
    > > wydarzenia.
    >
    > Co masz na myśli?

    Dwóch kibiców Ruchu zostało zabitych przez żaboli, ja wiem ze chuliganstwo to
    marginalne grupki, ale hasła na murach stylu Górnik-Ruch 2:0 czy spiewy "Wy
    krzyczycie my zabijamy" juz nie byly dzielem marginalnej grupki. Dlatego nie
    jechalismy na ostatnie derby i zrobimy wszystko zeby oni nie przyjechali do nas,
    choc mozliwe ze teraz to sie zmieni.

    > > Piast szkoda słów ostatnio wielu niebieskich siedzialo na ich sektorach i
    > jak
    > > gadalismy po śląsku slyszelismy hasla "wyp... do Niemiec"
    >
    > To już typowo narodowościowe (a nie kibicowskie) konflikty. Długa jeszcze droga
    >
    > przed śląskimi działaczami...

    Wlasnie dlatego dla mnie Piast nie jest śląskim klubem, zreszta na Cichej
    przywitało ich gromkie "Gorole":)

    > > Są jeszcze Szombierki i Radzionków ale to juz nie ta skala
    >
    > Niestety masz rację.

    Ale bardzo chcialbym z nimi zagrac, w pierwszej lidze oczywiscie:)

    > > Jest jeszcze mecz GKS-Górnik ale jakos ani GKS ani Górtnik sie specjalnie
    > na
    > > niego nie mobilizują
    >
    > Rok 1986 (lub 85). Stadion Śląski. Finał Pucharu Polski. Stadion wypełniony w
    > 50-60%. Za jedną bramką szalikowcy Górnika, za drugą GKS-u. Niebiescy usadowili
    >
    > się po środku. Początkowo kibice Ruchu śpiewali "Puchar dla Katowic" (z racji
    > świętej wojny z Górnikiem). Po paru minutach, gdy z sektorów GKS-u rozległy się
    >
    > gwizdy i "Ruch, Ruch, chorzowskie psy!", Niebiescy zmienili przyśpiewkę
    > na "Puchar dla nikogo!".
    > Wtedy właśnie rozpoczęła się wojna z Gieksą.
    >

    Na poczatku lat 80-tych kibicopwsko Gieksa nie istniala, na ich stadionie kibice
    Ruch poruszali sie jak u siebie, pozniej szybko sie to zmienilo

    Sa jeszcze GKS Tychy i Górnik Jastrzebie, ale o nich to w ogóle szkoda pisac
  • eichendorff 22.06.05, 13:49
    marcin841 napisał:

    > Dwóch kibiców Ruchu zostało zabitych przez żaboli, ja wiem ze chuliganstwo to
    > marginalne grupki, ale hasła na murach stylu Górnik-Ruch 2:0 czy spiewy "Wy
    > krzyczycie my zabijamy" juz nie byly dzielem marginalnej grupki. Dlatego nie
    > jechalismy na ostatnie derby i zrobimy wszystko zeby oni nie przyjechali do
    > nas, choc mozliwe ze teraz to sie zmieni.

    Zdaję sobie sprawę, że to nie jest zwykłe chuligaństwo. Pomimo to będę jednak
    te mecze uważał za najważniejsze. Kilku (czy nawet kilkudziesięciu) pospolitych
    przestępców nie będzie w stanie zmienić mojego stosunku do Górnika - jest moim
    NAJWIĘKSZYM przeciwnikiem, ale traktuję go z OLBRZYMIM szacunkiem.

    > Wlasnie dlatego dla mnie Piast nie jest śląskim klubem, zreszta na Cichej
    > przywitało ich gromkie "Gorole":)

    A kilka osób było mocno zdziwionych gdy na Silesianie napisałem jakiś czas
    temu, że Gliwice/Zabrze/Bytom to całkowicie coś innego niż
    Ruda/Świętochłowice/Chorzów/Siemianowice.

    > > > Są jeszcze Szombierki i Radzionków ale to juz nie ta skala
    > >
    > > Niestety masz rację.
    >
    > Ale bardzo chcialbym z nimi zagrac, w pierwszej lidze oczywiscie:)

    Czasy kiedy połowa drużyn w pierwszej lidze (i to ta górna połowa) to były
    kluby ze Śląska, nie wrócą tak szybko.

    > (...) na ich stadionie kibice Ruch poruszali sie jak u siebie,

    A nie byli u siebie? :-)

    > Sa jeszcze GKS Tychy i Górnik Jastrzebie, ale o nich to w ogóle szkoda pisac

    Tychy się całkiem "zeszmaciły" gdy przyjęły ofertę Sokoła Pniewy. I jak się to
    skończyło? Bardzo się cieszę, że Ruch wywalczył wtedy awans na zielonej murawie!

    --
    Śląsk zawsze europejski!
    --
    Königshütte gestern, Chorzów dziś, Kroolesko Hoota jutro...
  • reden6 22.06.05, 14:26
    Terozki na oncie je godka o tym że polsko reprezentacjo bydzie ze Austriokami
    grać na Ślonskim a niy w warszafce. Jedyn mie powaloł jak napisoł że dzisioj
    bydzie na meczu Ruch-Znicz i zobejrzy sie jak wyglondo tyn stadion w Chorzowie.
    Paciuloki myślom że Ruch to Stadion Ślonski...
    --
    SILESIA SUPERIOR
    *FIDE NON ARMIS*
  • eichendorff 22.06.05, 14:35
    reden6 napisał:

    > (...) napisoł że dzisioj bydzie na meczu Ruch-Znicz i zobejrzy sie jak
    > wyglondo tyn stadion w Chorzowie.
    >
    > Paciuloki myślom że Ruch to Stadion Ślonski...

    To może być groźne! Jeszcze napisze na jakimś forum, że Stadion Śląski to mały,
    kilkunastotysięczny stadionik i nie rozumie dlaczego wszyscy uważają go
    za "giganta" i dlaczego reprezentacja tak często tam grywa...

    --
    Śląsk zawsze europejski!
    --
    Königshütte gestern, Chorzów dziś, Kroolesko Hoota jutro...
  • marcin841 22.06.05, 14:44
    > Zdaję sobie sprawę, że to nie jest zwykłe chuligaństwo. Pomimo to będę jednak
    > te mecze uważał za najważniejsze. Kilku (czy nawet kilkudziesięciu) pospolitych
    >
    > przestępców nie będzie w stanie zmienić mojego stosunku do Górnika - jest moim
    > NAJWIĘKSZYM przeciwnikiem, ale traktuję go z OLBRZYMIM szacunkiem.

    Najwiekszy przeciwnik to dla nas sprawa relatywna. Dla kibiców Ruchu z Łagiewnik
    bedzie to Polonia, dla tych z Rudy Górnik, a dla tych z Katowic(w tym mnie) GKS.
    No i oczywiscie niezaleznie od tego gdzie sie mieszka szczególnie sie oczekuje
    spotkan z Zaglebiem Sosnowiec:). Choc 20, 30 lat temu nie bylo dla nas takiego
    przeciwnika jak GKS, tylko Górnik i Polonia. W Górniku razi mnie teraz ten ich
    polski patriotyzm, szczególnie podkreslany, gdy jeszcze na poczatku lat 90-tych
    wieszali niemieckie fany i spiewali niemickie piosenki. Boli to tez wielu
    starszych kibiców Górnika, szczególnie tych obecnie mieszkajacych w Rajchu.

    > > Wlasnie dlatego dla mnie Piast nie jest śląskim klubem, zreszta na Cichej
    > > przywitało ich gromkie "Gorole":)
    >
    > A kilka osób było mocno zdziwionych gdy na Silesianie napisałem jakiś czas
    > temu, że Gliwice/Zabrze/Bytom to całkowicie coś innego niż
    > Ruda/Świętochłowice/Chorzów/Siemianowice.

    Tyle, ze na Górniku uslyszysz ślaska godke i chyba nikomu ona nie przeszkadza, w
    przeciwienstwie do Piasta, no ale Gornik ma wielu kibiców w Rudzie, Rybniku
    Tarnowskich Górach

    > > (...) na ich stadionie kibice Ruch poruszali sie jak u siebie,
    >
    > A nie byli u siebie? :-)

    No proste ze tak, przeciez to Chorzów jest:)
  • eichendorff 22.06.05, 14:55
    marcin841 napisał:

    > Najwiekszy przeciwnik to dla nas sprawa relatywna. Dla kibiców Ruchu z
    > Łagiewnik bedzie to Polonia, dla tych z Rudy Górnik, a dla tych z Katowic
    > (w tym mnie) GKS. No i oczywiscie niezaleznie od tego gdzie sie
    > mieszka szczególnie sie oczekuje spotkan z Zaglebiem Sosnowiec:).

    Masz oczywiście rację. Ale wystarczy "zajrzeć" do historii, policzyć kto ile
    razy zrobił majstra i od razu widać z kim Ruch najbardziej rywalizuje...

    > W Górniku razi mnie teraz ten ich polski patriotyzm, szczególnie podkreslany,
    > gdy jeszcze na poczatku lat 90-tych wieszali niemieckie fany i spiewali
    > niemickie piosenki. Boli to tez wielu starszych kibiców Górnika, szczególnie
    > tych obecnie mieszkajacych w Rajchu.

    Hmmm... Z 10 lat już chyba na Roosevelta nie byłem (choć przejeżdżam codziennie
    obok stadionu), więc może masz rację?

    --
    Śląsk zawsze europejski!
    --
    Königshütte gestern, Chorzów dziś, Kroolesko Hoota jutro...
  • eichendorff 23.06.05, 09:25
    ...ale poziom jaki zaprezentowali woła o pomstę do nieba!
    Coś mi się widzi, że bez poważnych wzmocnień (kadrowych jak najbardziej, ale
    przede wszystkim kapitałowych w formie DUŻEGO, najlepiej zachodniego inwestora)
    nie ma co liczyć na powrót w szeregi ekstraklasy, a o walce o nowe trofea nawet
    nie wspominam.
    Narazie cudem jest, że klub wziąż istnieje. Chyba z tego powinniśmy się cieszyć
    i czekać, aż jakaś POWAŻNA firma zlituje się i zechce zainwestować w klub z
    dłuuugimi tradycjami, ale też z dłuuugami.

    --
    Śląsk zawsze europejski!
    --
    Königshütte gestern, Chorzów dziś, Kroolesko Hoota jutro...
  • marcin841 26.06.05, 22:25
    Ruch zawsze bedzie wielki co pokazal ten mecz. Mówie oczywiscie o kibicach, gry
    komentował nie bede, bo nie wypada tu klnąć.

    Zobaczymy w nowym sezonie jak sobie poradzimy bez goroli.
  • eichendorff 27.06.05, 10:23
    marcin841 napisał:

    > Zobaczymy w nowym sezonie jak sobie poradzimy bez goroli.

    Jesteś pewien tego, że Ruch się oczyści?
    A może wiesz już coś konkretnego?

    --
    Śląsk zawsze europejski!
    --
    Königshütte gestern, Chorzów dziś, Kroolesko Hoota jutro...
  • marcin841 27.06.05, 12:11
    Śląskim Athletico Bilbao na pewno nie bedziemy. Ale w klubie wszyscy sa
    zdecydowani na postawienie na graczy z Górnego Śląska. Wynika to z dwóch rzeczy,
    teraz Ruchem rzadza rodowici Ślązacy no i zachowanie i zaangazowanie pilkarzy
    spoza Śląska bylo ponizej wszelkiej krytyki, kilku "wypisalo" sie z gry w czasie
    sezonu. Takze chyba zostanie tylko Kazach Kuczma, a wzmocnien szukamy w nizszych
    ligach sląskich, czego dowodem jest pierwszy nabytek Tomek Twardawa. No i
    wychowankowie i Pepe i mody Ecik kategorycznie nie sa na sprzedaz.
  • eichendorff 27.06.05, 14:09
    Obawiam się, że bez POWAŻNEGO zastrzyku finansowego w postaci dużego (najlepiej
    zachodniego) inwestora kapitałowego, nie ma co liczyć na sukcesy.
    Pół roku temu głośno było o tym, że Ruch będzie w jednej grupie kapitałowej ze
    Spartą Praga. Nie dawałem temu wiary i - niestety - nie pomyliłem się. Czy
    teraz są na widoku jacyś poważni inwestorzy?

    --
    Śląsk zawsze europejski!
    --
    Königshütte gestern, Chorzów dziś, Kroolesko Hoota jutro...
  • marcin841 27.06.05, 17:16
    Niby jest jakis potencjalny bogaty inwestor, ale to slyszymy co pol roku i nikt
    juz na takie gadki nie zwraca wiekszej uwagi. Wiec zyc musimy z tym co mamy i
    radzimy sobie chyba najlepiej ze slaskich klubow. W porownaniu ztym co bylo rok
    temu organizacyjnie stoimy duzo liepej. Kiedys pilkarze czekali nawet latami na
    wyplaty teraz masksymalne opoznienie jest bodajze do dwoch tygodni. Przez jakies
    2 lata Bylismy jedynym klubem bez obozu przygotowawczego w calej 1 i 2 lidze,
    ostatnio byly 2 obozy. Stadion od 1 stycznia tego roku przejelo miasto(MORiS) i
    aktywnie stara sie pomagac klubowi, mozna miec rozne o remontach stadionu, ale
    prezentuje sie teraz duzo korzystniej, no i zdaje sie kasa na sztuczne murawy na
    bocznym i Kresach jest juz zarezerwowana(ale tu nie jestem pewien). Tylko dlugow
    mamy w cholere no i ciezko z kasa na transfery, Ruch od ponad 2 lat nie wydal
    ani zlotówki na transfery. Ale trzeba przyznac ze powoli cos sie ruszylo i
    budowane sa solidne podstawy pod profesjonalnie dzialajacy klub. A tam gdzie
    nagle pojawiala sie wielka kasa czesto szybko sie to konczylo i te kluby
    popadaly w jeszcze wiekszy marazm.

    Tak wiec wielkiej kasy nie ma sie za bardzo co spodziewac, ale druga liga
    prezentuje baaaaardzo mizerny poziom i sama ambicja mozna bardzo wiele zdzialac,
    no i w Chorzowie ostatnio widac popyt na dobra pilke nadkomplet na prezentacji,
    kibice blyskawicznie odsniezyli boisko przed pierwszym meczem, nadkomplet na
    pierwszym meczu, frekwencja na benefisiei na Zniczu, co prawda na benefisie
    mozna sie spodziewac sie tylu ludzi, ale prawie 10 000 na zniczu gdy juz
    praktycznie o nic nie gralismy, mimo ze wstep byl za darmo robi wrazenie. No i
    ten doping(najbardziej wymagajacej publicznosci w Polsce:)) tez o czyms swiadczyl.
  • marcin841 27.06.05, 17:23
    W Ruchu nigdy nie bylo wielkie kasy, a sukcesy byly, jak zdobywalismy pierwsze
    mistrzostwo Polski mielismy najgorsze boisko, a grali prawie sami wychowankowie.
    Przypuszczam ze budzetów niemieckiech klubów co do Ruchu tez nie bylo co
    porównywac, a ogrywalismy ich na prawo i lewo. Za komuny byly dziwne czasy,
    troche wtedy majstrów zdobylismy, a Ruch w przeciwienstwie do innych wielkich
    wtedy klubów nie byl nigdy klubem resortowym, a Górnik czy Legia mogli nam
    zawsze zazdroscic ilosci wychowanków w kadrze. I teraz tez pieniadze to nie
    wszystko, ze przypomne rok 1999/2000 gdzie malo brakowalo a bylby 15 majster,
    ale pilke gralismy wtedy najpiekniejsza, szczegolnie jesienia.
  • eichendorff 27.06.05, 20:09
    Zgadzam się z Tobą, że Ruch zawsze był inny niż większośc klubów w Polsce czy
    nawet całej Europie. Ty wspomniałeś o Athletico Bilbao, a ja wolałbym się
    odwołać do ...Ajaxu Amsterdam. Oni zawsze "stali" na swojej szkółce
    piłkarskiej. Tak jak i Ruch, ale oczywiście na o wiele większą skalę.
    Oczywiście marzyłoby mi się coś takiego, ale zdaję sobie sprawę, że to raczej
    niemożliwe (przynajmniej w ciągu najbliższych 15 lat - właśnie teraz trzeba by
    przyjmować do szkółki całą armię dziecięcych talentów, by za 15 lat kilku z
    nich zaczęło z Ruchem odnosić jakieś sukcesy na skalę międzynarodową). Za taką
    szkółką oczywiście też stoją olbrzymie pieniądze.
    A co do odpowiedniego inwestora, to oczywiście wolę by było tak jak jest
    obecnie (biednie, ale w miarę porządnie) niż gdyby miał tu wejść jakiś bogaty
    szarlatan, któremu zależałoby na terenie pod hipermarket (jak to było na
    Pogonii) lub zabrakło cierpliwości (jak w przypadku pana Cupiała, który i tak
    okazał się jednym z najsolidniejszych inwestorów sportowych w Polsce). O panach
    Płaskoniu, Ptaku czy ekswłaścicielach Widzewa nawet nie wspominam.

    Dlatego właśnie marzy mi się zachodni koncern, który ma już doświadczenie w
    inwestycjach sportowych i wie, że na sukcesy trzeba poczekać...
    Czy te marzenia mogą się ziścić?

    --
    Śląsk zawsze europejski!
    --
    Königshütte gestern, Chorzów dziś, Kroolesko Hoota jutro...
  • marcin841 01.08.05, 20:17
    www.ruch.chorzow-online.pl/images/niebiescy_magazyn.jpg
    ciekawe, polecam, cena 3,90 zl, praktycznie w kazdym kiosku na Śląsku

    Felietony pisza Miodek, Śrutwa, Kuczok, Kalus, Wira, Piechniczek(kolejnosc jak
    najbardziej przypadkowa)
  • fyrlok 21.11.05, 06:18
    > Ten klub, to wizytówka naszego miasta

    ---------------------------


    Napad na hokeistów Zagłębia
    Wojciech Todur 20-11-2005, ostatnia aktualizacja 20-11-2005 19:20


    Kilkunastu bandytów z pałami i kijami zaatakowało w sobotę nad ranem autokar
    hokeistów Zagłębia Sosnowiec. Tylko dzięki kierowcy autobusu, który staranował
    blokadę z samochodów napastników, nikt nie ucierpiał. Niewykluczone, że
    hokeiści dostali przez... pomyłkę. Prawdopodobnie bandyci czekali na piłkarzy
    Górnika Zabrze.

    Sosnowiecki zespół wracał z Torunia, gdzie w piątek Zagłębie rozegrało kolejny
    mecz w ekstralidze. Podróż mijała spokojnie, większość zawodników spała. W
    sobotę przed godz. 4 tuż przed Sarnowem k. Będzina autokar zaczęły wymijać
    samochody osobowe bez tablic rejestracyjnych. - Pomyśleliśmy, że to może
    używane auta, które ktoś "holuje" na handel - mówi Jacek Kruż, kierowca
    autokaru.

    Kilkaset metrów dalej przed skrzyżowaniem w Sarnowie kierowca zauważył jednak
    blokadę na drodze. - Myślałem, że to wypadek. Zwolniłem i włączyłem światła
    awaryjne - opowiada Kruż.

    Gdy neoplan prawie stanął, z samochodów bez rejestracji wypadło kilkunastu
    bandytów w kominiarkach na głowach. Byli uzbrojeni w drewniane pały, kije
    bejsbolowe. - Nie wierzyłem własnym oczom. To wyglądało jak scena z filmu -
    mówi Piotr Matlakiewicz, masażysta zespołu, który siedział tuż obok kierowcy.

    Bandyci zaatakowali autokar od strony pobocza. Część hokeistów twierdzi, że
    kilku zamaskowanych mężczyzn wybiegło też z przydrożnych krzaków. Wszyscy
    krzyczeli: "Ruch Chorzów!".

    - Gdy zobaczyłem, że biegną w moją stronę, zdążyłem tylko krzyknąć: "Wszyscy na
    ziemię" - dodaje kierowca.

    - Większość chłopaków spała. W półśnie rzuciliśmy się na podłogę autokaru -
    mówi Tobiasz Bernat. Z napastnikiem Zagłębia udało nam się porozmawiać już o
    godz. 5. Był roztrzęsiony. - Leciała jedna szyba po drugiej. Zaczęliśmy
    krzyczeć do kierowcy: "Jedź! Jedź!" - opowiada.

    - Miałem w wozie 27 osób. Bałem się, że nas pozabijają. Ruszyłem z dwójki i
    staranowałem auta. Wpadały na barierkę oddzielającą pasy ruchu, zsuwały się też
    do rowu. Na pewno urwałem kilka drzwi. Byłem tak wystraszony, że za chwilę
    przejechałem skrzyżowanie na czerwonym świetle. Chciałem jak najszybciej dostać
    się do Sosnowca, gdzie mogła nas przejąć miejscowa policja - relacjonuje Kruż.

    Autokar zatrzymał się dopiero pod sosnowieckim lodowiskiem.

    Śląski komendant wojewódzki policji w Katowicach powołał specjalną grupę, która
    ma ustalić, kto napadł na autobus. - To ruchliwa droga. Mimo że całe zajście
    odbyło się nad ranem, na pewno ktoś był świadkiem ataku - mówi Adam Jachimczak,
    oficer prasowy KWP.

    Z naszych informacji wynika, że bandyci nie czekali na autobus, którym
    podróżowali hokeiści Zagłębia, tylko na... autokar Górnika Zabrze, który z
    Warszawy też miał wracać tą trasą.

    Zabrzański autokar skręcił jednak wcześniej z dwupasmówki w kierunku
    Tarnowskich Gór. - O wpół do czwartej byliśmy już pod stadionem. To straszne,
    co się stało! W jakich my czasach żyjemy?! - łapie się za głowę Zbigniew
    Koźmiński, prezes klubu.

    - Na tym etapie śledztwa nie potrafię powiedzieć, czy rzeczywiście tak było i
    jakie były motywy działania bandytów - dodaje Jachimczak.

    W sobotę przed południem Kruż poszedł obejrzeć autokar. Widok był
    przygnębiający. Powybijane szyby, zniszczona felga przedniego koła, uszkodzona
    karoseria. Straty szacuje się na ok. 40 tys. zł.

    - Jeżdżę z hokeistami od pięciu lat, ale jeszcze czegoś takiego nie przeżyłem -
    mówi.

    Całe zajście na spokojnie przyjął tylko Teddy Da Costa, Francuz, który od tego
    sezonu reprezentuje barwy Zagłębia. Da Costa ostatnie dni spędził we Francji,
    gdzie od kilku tygodni samochody płoną każdej nocy. - To normalne - machnął
    ręką.

    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3023416.html

  • eichendorff 21.11.05, 09:35
    To nie pierwsze tego typu wydarzenie. Już w zeszłym sezonie bandyci nazywający
    się kibicami Ruchu, napadli w podobny sposób na kibiców bytomskiej Polonii.
    Powiem szczerze, że jestem zwolennikiem liberalizacji prawa, ale specjalnie dla
    nich otworzyłbym na krótką chwilę komory gazowe w Auschwitz...

    --
    "Zaprawdę, wielce interesujący kraj, ten Śląsk..."
    Johann Wolfgang von Goethe, dn. 03.09.1790, Toszek
  • fyrlok 21.11.05, 18:28
    > ale specjalnie dla nich otworzyłbym na krótką chwilę
    > komory gazowe w Auschwitz...

    Ufff! - zastanów sie jeszcze raz: moze 'kamieniolom'
    abo wojsko abo np. sluzba cywilna/socjalna abo budowanie
    szkól i szpitali w Afryce wystarczy ?
  • eichendorff 22.11.05, 09:45
    No dobra, przekonałeś mnie! Dożywotnie budowanie szkól i szpitali w Afryce :-)

    --
    "Zaprawdę, wielce interesujący kraj, ten Śląsk..."
    Johann Wolfgang von Goethe, dn. 03.09.1790, Toszek
  • drozdilla 28.11.05, 20:44
    oj pozdrawiam kibicow RUCHU stare dzieje...sylwia z torunia
  • fyrlok 09.12.05, 16:28
    Rozmowa z Tadeuszem Bartnikiem, piłkarzem Ruchu Chorzów, prawdziwym zawodowcu
    Rozmawiał Wojciech Todur 08-12-2005, ostatnia aktualizacja 08-12-2005 13:40

    - W każdym klubie, gdzie się pojawię, jestem traktowany jak zjawisko. Wzajemne
    poznawanie można podzielić na cztery etapy. Na początku zawsze jest nieufność,
    śmiech i pokazywanie palcami - mówi obrońca "niebieskich".



    Gdy pytam piłkarzy Ruchu o Tadeusza Bartnika, na początku się uśmiechają, ale
    zaraz dodają, że to prawdziwy zawodowiec. - Ma swój świat - podkreślają.
    Bartnik ma pomysł na siebie i swoją karierę - odżywki, sen, zdrowe odżywianie.
    Każda godzina przemyślana tak, by potem przekuć ją w sukces.

    Wojciech Todur: Zawsze Pan taki był?

    Tadeusz Bartnik: Nie zawsze. Można powiedzieć, że moja świadomość rosła z
    każdym rokiem. Zauważyłem, że kontrolowanie tego, co jem, jak jem, ile śpię i
    jakie odżywki stosuję, pomaga na boisku. Starałem się dużo czytać na ten temat.
    Rozmawiałem ze starszymi piłkarzami, którzy traktowali problem podobnie jak ja.
    Skarbnicą wiedzy jest na przykład Ryszard Czerwiec. Doszło do tego, że miałem
    swojego fizjologa, którego sam opłacałem. Nie byłem jednak zadowolony z jego
    rad i się rozstaliśmy. Uczę się trochę na własnych błędach.

    Nigdy Pan sobie nie zaszkodził?

    - Zaszkodził to za mocne słowo, ale kilku stosowanych wcześniej odżywek teraz
    bym już na pewno nie zastosował. Medycyna sportu to bardzo prężnie rozwijająca
    się nauka, tu zmiany są bardzo dynamiczne.

    Warto?

    - Traktuje swoje mięśnie jak najcenniejszy instrument. Tak jak muzyk swoje
    skrzypce. Dzięki nim zarabiam na życie. Więc chyba warto poświęcić czas i
    zastanowić się, co zrobić, by czuły się lepiej, były bardziej wydajne.

    Stosuje Pan jakąś dietę?

    - Raczej świadome odżywianie. Plan dnia mam przemyślany i sprawdzony. Zaczynam
    od śniadania - musi być lekkie. Dwie kromki z miodem lub masłem orzechowym w
    zupełności wystarczą. Do tego herbata, bo po mleku nie czuję się dobrze. Obiad
    muszę zjeść najwyżej godzinę po treningu, potem posiłek może już tylko
    zaszkodzić. Około 16 drobna przekąska, a wieczorem - ale nie za późno, tak
    około 18 - kolacja. Jak najmniej smażonego, dużo gotowanego drobiu. Przy
    przygotowaniu potraw zawsze mogę liczyć na pomoc mojej dziewczyny Beaty.

    Grymasi Pan, gdy jest Pan razem z zespołem, a na stół serwują wam
    coś „niejadalnego"?

    - Zdarzyło się, że prosiłem o coś innego, ale aż tak uciążliwy nie jestem.
    Jadam normalnie, także w restauracjach. Najważniejsze, żeby organizm nie czekał
    po treningu zbyt długo na ciepły posiłek.

    A jest coś, czego Pan sobie odmawia, albo nigdy w życiu nie zje?

    - Parówka! Nie wezmę jej do ust! To wulkan śmieci.

    Kolejna sprawa - sen. Po treningu nie sposób się do Pana dodzwonić.

    - Zawsze staram się wtedy zrelaksować. Sen jest bardzo ważny. By trening
    przyniósł zamierzony efekt, musi być zrównoważony odpoczynkiem. Popołudniowa
    drzemka nie jest dla mnie żadnym problem. Zasypiam szybko - to znaczy, że mój
    organizm tego potrzebuje.

    Podobno każdego miesiąca przeznacza Pan na odżywki około tysiąca złotych?

    - Skąd takie dane? (śmiech) Kupuję, ile mi potrzeba, a gdy się kończą, sięgam
    po następne.

    Ma Pan w szafce kubeczki pełne witamin?

    - Raczej puszeczki. Ale ma Pan rację, tak powinno być. Po każdym treningu na
    zawodnika powinien czekać kubeczek, a w nim odżywki, suplementy... Sięgam po
    różne środki, jest ich tak wiele, że na początku miałem problemy, żeby się w
    tym wszystkich połapać. Teraz robię to już automatycznie.

    Co Pan łyka?

    - Różnie. Działam intuicyjnie. Najważniejsze to wierzyć, że dany specyfik ci
    pomoże. Mnie pomaga!

    Trener Marek Wleciałowski zapowiedział, że na pierwszym treningu po Nowym Roku
    będzie sprawdzał, czy po okresie świątecznym żaden zawodnik nie przybrał na
    wadze. Pan ma szczupłą sylwetką, więc o dodatkowe kilogramy martwić chyba się
    nie musi?

    - Muszę, muszę. Chcę przytyć! Dwa, trzy kilogramy. Nie chodzi o tkankę
    tłuszczową, tylko o mięśnie. Muszę je wzmocnić.

    Jak koledzy z drużyny traktują Pana zamiłowanie do zdrowego trybu życia?

    - W każdym klubie, gdzie się pojawię, jestem traktowany jak zjawisko. Wzajemne
    poznawanie można podzielić na cztery etapy. Na początku jest nieufność, śmiech,
    pokazywanie palcami. Potem stopniowo górę bierze zainteresowanie. W końcu
    pojawiają się pytania: czy to może pomóc? I wreszcie koledzy proszą mnie, by
    kupić im taką, a taką odżywkę.

    Czuje Pan wtedy satysfakcję?

    - Trochę. Już kilka razy słyszałem: "przepraszam Cię Tadek, te twoje bidony,
    mieszanie... To jednak ma sens".

    Gdy zauważy Pan, że w drużynie jest zawodnik, który nie podchodzi do swoich
    obowiązków profesjonalnie, reaguje Pan?

    - Od tego jest trener, ale nie powiem, kilka razy zdarzyło się. Nie prowadzę
    wtedy rozmowy z pozycji nauczyciela, raczej staram się po przyjacielsku
    doradzić.

    Czy to prawda, że jest Pan przeciwny wyjazdom na zimowe zgrupowania do ciepłych
    krajów?

    - Tak powiedziałem. W Chorzowie mamy dobrą bazę, boiska ze sztuczną trawą.
    Nigdy nie przygotowywałem się zimą w ciepłym kraju! Teraz jednak przemyślałem
    sprawę i uważam, że jednak trzeba jechać. Trzeba się uczyć, poznać coś nowego.
    Czy cała Europa może się mylić? To ja się myliłem! Gra na trawie to jednak coś
    zupełnie innego niż bieganie po plastiku.

    Zmieńmy temat. Jest Pan jednym z nielicznych piłkarzy w Polsce, którzy grę
    łączą z nauką na bardzo trudnym kierunku studiów. Kiedy zostanie Pan
    prawnikiem?

    - Jestem na V roku studiów Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
    Trochę egzaminów jeszcze przede mną.

    Skąd ten wybór?

    - Od zawsze lubiłem wstawiać się za słabszymi. W szkole zawsze byłe
    przewodniczącym klasy, gdy komuś działa się krzywda, wkraczałem do akcji.
    Nauczyciele powtarzali wtedy, że „adwokat nie jest tu potrzebny". No i proszę
    (śmiech), wykrakali. Duży wpływ na wybór kierunku studiów mieli też moi
    rodzice, którzy chcieli, bym miał dobry, pewny zawód.

    Profesorowie wiedzą, że utrzymuje się Pan z grania w piłkę?

    - Nie wiedzą. Nie mam żadnej taryfy ulgowej. Zaliczam egzaminy jak każdy.

    Teraz trzy tygodnie wolnego, więc pewnie będzie Pan miał czas na naukę?

    - Tak będzie. Przygotowuję się do egzaminu z kryminalistyki. W czasie rundy
    czasami trudno zmusić się do nauki. Koncentruję się przed treningiem, przed
    ważnym meczem. Potem nie mam już sił na logiczne myślenie.

    Swoją przyszłość wiąże Pan z prawem?

    - Na razie gram w piłkę i chciałbym to jeszcze robić długo. Potem mogę być
    trenerem, menedżerem. Różnie może być.

    Mój redakcyjny kolega mówi, że ma Pan sylwetkę czterystumetrowca. Trenował Pan
    kiedyś lekkoatletykę?

    - Trenował to za duże słowo. Lekkoatletką była moja siostra. Startowała, i to z
    sukcesami. W juniorach była mistrzynią Polski na 100 i 60 metrów przez płotki.
    Ja też próbowałem biegać, ale raczej dla zabawy. Lubiłem dłuższe dystanse,
    biegi przełajowe. Nie jestem szybki, ale za to wytrzymały.



    Tadeusz Bartnik

    Ma 28 lat. Wychowanek Olimpii Poznań, grał też w Lechu, Hetmanie Zamość, KS-ie
    Myszków, Aluminium Konin, GKS-ie Katowice. W ekstraklasie rozegrał 20 meczów, w
    których strzelił trzy bramki.


    miasta.gazeta.pl/katowice/1,35024,3055330.html
  • amoremio 11.12.05, 08:22
    Pięciu piłkarzy żegna się z Ruchem Chorzów
    Rozmawiał Wojciech Todur 09-12-2005 , ostatnia aktualizacja 09-12-2005 18:34


    Piłkarze "niebieskich" zakończyli sezon. Po wczorajszym treningu każdy piłkarz
    wychodził z budynku klubowego z białą kartką formatu A4, na której znalazły się
    trenerskie wytyczne na najbliższe trzy wolne tygodnie.

    Wojciech Todur: Jakiego rodzaju są to wskazówki?

    Marek Wleciałowski, trener Ruchu: Przede wszystkim dotyczą utrzymania wagi. Ale
    też poprawienia wytrzymałości czy sprawności pewnych partii mięśni. W czasie
    treningu przeprowadziłem szereg testów, stąd wiem, że wielu piłkarzy ma nad
    czym pracować. Czas rozliczeń przyjdzie w styczniu, gdy wznowimy treningi.
    Wtedy łatwo sprawdzę, czy piłkarze stosowali się do moich zaleceń i czy byli
    uczciwi wobec samych siebie.

    Pan też przygotował dla siebie plan na najbliższe dni?

    - Oczywiście (tu Wleciałowski sięga do skoroszytu i wyjmuje swoją kartę).
    Proszę bardzo... "codzienne ćwiczenia, utrzymanie kondycji psychofizycznej...".
    Wagę chcę utrzymać na poziomie 80 kilogramów.

    W czasie wigilii chyba nie będzie łatwo zapanować nad apetytem?

    - Najbardziej lubię makówki. Na pewno będę z nimi uważał (śmiech).

    Jest Pan trenerem Ruchu od prawie dwóch tygodni. Jak Pan ocenia ten czas, dużo
    przed Panem pracy?

    - Nie chcę wracać do przeszłości przez szacunek dla moich poprzedników.
    Pracowaliśmy ciężko, a efekty na pewno przyjdą.

    Słyszałem, że do swoich podopiecznych, z którymi grał Pan kiedyś w jednej
    drużynie, zwraca się Pan: „panie Śrutwa, panie Bizacki”.

    - Może nie mówię do wszystkich i zawsze po nazwisku, ale staram się zachować
    dystans. Każdy musi być traktowany tak samo.

    Po jednym z treningów zapytał Pan kilku doświadczonych zawodników, którzy
    akurat nie brali udziału w zajęciach z powodu kontuzji, jakie wyciągnęli
    wnioski z treningu. Byli zaskoczeni pytaniem?

    - Byli. A to dla mnie też istotna odpowiedź, bo pozwala mi zebrać informacje o
    danym zawodniku, o jego zaangażowaniu w trening. Drugi raz pewnie tego błędu
    już nie powtórzą.

    Z Ruchem pożegnało się w piątek pięciu zawodników. To już koniec rozstań?

    - Zakończył się pierwszy okres selekcji, następny rozpocznie się w styczniu.
    Rywalizacja jest wpisana w zawód każdego piłkarza. Jeżeli o tym zapomina,
    przegra.

    Co ze wzmocnieniami?

    - Na pierwszy trening po Nowym Roku [4 stycznia - przyp. red.] zaprosiłem
    Tomasza Starowicza, Tomasza Księżyca, Dawida Baste i Grzegorza Barana. Będą
    kolejni, poczekajmy aż rozgrywki zakończy pierwsza liga.



    Żegnają się z Ruchem

    Smutny los spotkał: Dawida Bartosa, Artura Błażejewskiego, Aleksandra Kuczmę,
    Rafała Franke i Konrada Koźmińskiego. - Podzieliłem drużynę na trzy grupy.
    Pierwsza to piłkarze, którzy tworzą trzon zespołu. Druga grupa to ci, którym
    trzeba będzie pomóc odbudować formę, by znowu mogli skutecznie walczyć o
    miejsce w składzie. Ostatnia grupa to zawodnicy, przed którym jeszcze sporo
    nauki. Wymienieni zawodnicy są gdzieś na pograniczu drugiej i trzeciej grupy.
    To wartościowi piłkarze, ale skrzywdziłbym ich, gdyby zostali w Ruchu. W innych
    drużynach mogą być wiodącymi piłkarzami - uzasadnia Wleciałowski.

    miasta.gazeta.pl/katowice/1,35024,3058246.html
  • fyrlok 15.12.05, 13:55
    Policja zatrzymała trzech brutalnych pseudokibiców Ruchu Chorzów
    Marcin Pietraszewski 14-12-2005, ostatnia aktualizacja 14-12-2005 21:07


    Śląska policja zatrzymała trzech pseudokibiców, którzy brali udział w bijatyce
    z policją na stadionie Ruchu Chorzów. Byli zaskoczeni, że namierzono ich 19
    miesięcy po awanturze. Jeden z nich nie chciał wpuścić policjantów, wiec ci
    weszli do niego razem z drzwiami

    Wszyscy zatrzymani to pseudokibice Ruchu Chorzów. Mają od 22 do 33 lat.
    Mieszkają w Mysłowicach i Siemianowicach Śląskich. Jeden jest bezrobotny, dwaj
    pracują w firmie budowlanej. Kiedy wczoraj rano oficerowie ze specjalnej grupy
    operacyjnej śląskiej policji zastukali do drzwi ich mieszkań, nie ukrywali
    zdziwienia. - Skąd mamy pamiętać, co robiliśmy 19 miesięcy temu - denerwowali
    się szalikowcy z Siemianowic, kiedy zobaczyli nakazy zatrzymania. Ich kolega z
    Mysłowic był tak bezczelny, że nie chciał wpuścić funkcjonariuszy do
    mieszkania. - Idźcie sobie - krzyknął im przez zamknięte drzwi. Policjanci nie
    posłuchali go i weszli do środka razem z drzwiami.

    Katowiccy oficerowie są przekonani, że zatrzymani szalikowcy byli jednymi z
    najbardziej agresywnych uczestników awantury, do jakiej doszło w maju 2004 r.
    podczas meczu Ruch Chorzów - ŁKS Łódź. Pseudokibice atakowali wtedy szalikowców
    z Łodzi oraz policjantów i ochroniarzy.

    - Namierzyliśmy ich na podstawie zdjęć zrobionych w czasie zajść na stadionie -
    mówi komisarz Piotr Bieniak z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w
    Katowicach. Na jednej z fotografii widać, jak zatrzymany wczoraj 22-latek z
    Mysłowic drewnianym kątownikiem atakuje leżących funkcjonariuszy.

    Majowa awantura na stadionie Ruchu była największą zadymą w historii śląskiego
    sportu. Kilkuset pseudokibiców stoczyło wtedy na murawie regularną bitwę z
    policją. Do szpitala trafiło 55 funkcjonariuszy, zniszczono 12 radiowozów.
    Policja swoje straty oszacowała na ponad 70 tys. zł.

    Do tej pory zarzuty przedstawiono 108 szalikowcom obu klubów, w tym
    dzielnicowemu z Rybnika, który jako pseudokibic Ruchu bił swoich kolegów z
    policji. Funkcjonariusze ciągle analizują zdjęcia zrobione w czasie awantury na
    stadionie.

    Wczoraj chorzowski sąd aresztował pseudokibica z Mysłowic i jego kolegę z
    Siemianowic. - Są podejrzani o udział w bójce i czynną napaść na
    funkcjonariuszy - mówi Bogdan Łabuzek, szef chorzowskiej prokuratury. Trzeci z
    szalikowców wrócił do domu, ma policyjny dozór. - Nie było go na murawie. Bił
    się "tylko" na koronie stadionu - tłumaczy prokurator.


    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3067923.html
  • fyrlok 10.01.06, 11:06
    Rozmowa z Grażvydasem Mikulenasem, który trenuje z Ruchem Chorzów
    Rozmawiał Wojciech Todur 09-01-2006, ostatnia aktualizacja 09-01-2006 17:33

    - Patrzę na te ściany, podziwiam puchary, czternaście gwiazdek symbolizujących
    czternaście tytułów mistrza Polski. Byłoby fajnie tworzyć historię tej drużyny -
    uśmiecha się napastnik z Litwy


    33-letni Mikulenas jest dobrze znany polskim kibicom. Reprezentował barwy
    Polonii Warszawa (mistrzostwo Polski), GKS-u Katowice, Wisły Płock, Radomiaka,
    a ostatnio Kujawiaka Włocławek. Jest też mistrzem Litwy w barwach Żalgirisu
    Wilno i Chorwacji z drużyną Croatii Zagrzeb. Z zespołem FK Ventspils zdobył
    Puchar Łotwy. Wczoraj pierwszy raz trenował z "niebieskimi".

    Wojciech Todur: Ruch Chorzów potrzebuje „zabijaków”, którzy wywalczą dla klubu
    ekstraklasę. Tymczasem Pan ma już w kolekcji tytuły mistrza trzech krajów. Skąd
    Pan jeszcze bierze motywację do gry?

    Grażvydas Mikulenas: Po prostu kocham piłkę. To mój sposób na życie. Źródło
    utrzymania. Jestem profesjonalistą, każdemu klubowi oddaję się bez reszty.

    Przed przyjazdem do Chorzowa zajrzał Pan do internetu, żeby poczytać o
    znakomitej historii Ruchu?

    - Nie musiałem. Przyjeżdżałem tutaj z innymi drużynami nieraz. Patrzę na te
    ściany [rozmawiamy w klubowej kawiarence - przyp. red.], podziwiam puchary,
    czternaście gwiazdek symbolizujących czternaście tytułów mistrza Polski. Byłoby
    fajnie tworzyć historię tej drużyny.

    Co stoi na przeszkodzie?

    - Warunki kontraktu mam właściwie ustalone. Rozmawiałem o tym z dyrektorem
    Krzysztofem Ziętkiem, to on skontaktował się ze mną jako pierwszy. Mam jeszcze
    półroczną umowę z Kujawiakiem, ale dostałem zapewnienie, że zostanie bez
    problemu rozwiązana. We Włocławku ostatnio dużo się dzieje. Klub miał zostać
    przeniesiony do Bydgoszczy, potem rozmowy zostały przerwane. Czekam jeszcze na
    rozwój wypadków. Chcę z Ruchem pojechać na zaczynający się w piątek obóz do
    Wisły.

    Jakie nadzieje wiąże Pan z grą w Ruchu?

    - Zespół ma dziewięć punktów straty do zespołów, które są na miejscach
    premiowanych awansem do ekstraklasy. Z jednej strony to dużo, z drugiej do
    odrobienia. Grając w Radomiaku, po rundzie jesiennej wszyscy skazywali nas na
    spadek, przepracowaliśmy ciężko zimę i wiosną pięliśmy się w górę tabeli. To
    możliwe. Teraz żałuję, że grając we Włocławku, strzeliłem Ruchowi gola (śmiech).

    Śląscy kibice pamiętają Pana z gry w GKS-ie Katowice.

    - To był dobry czas. Szkoda tylko, że wciąż mi są winni pieniądze. Już ich nie
    odzyskam....

    Pana znak firmowy to nie tylko bramki, ale i długie włosy. Kiedy zaczął Pan je
    zapuszczać?

    - Po ślubie, czyli... 11 lat temu. Żona chciała (śmiech).

    Ciągle żyje Pan na walizkach. Nie tęskno za Litwą?

    - Tęskno. Żona Ewelina i trójka dzieci: 10-letnie Kornelia, 5-letnia Emila i 3-
    letni Mejnardas zostali w Wilnie. Odwiedzam ich, kiedy tylko mogę. To jednak
    nie to samo, co życie razem. Traktują mnie trochę jak gościa. Kiedy już
    przyzwyczają się do mojej obecności, to muszę wyjeżdżać.

    Z Pana to już taki pół-Polak.

    - Można tak powiedzieć. Czasami lepiej czuję się w Polsce niż u siebie. Na
    Litwie najbardziej drażni mnie nasza telewizja, a właściwie poziom programów,
    jakie tam prezentują. Ostatnio oglądałem litewskiego "Idola", w porównaniu z
    polskim był żenujący.



    Selekcja trwa

    Z drużyną Ruchu po raz pierwszy trenował też wczoraj Jerzy Wojnecki, 31-letni
    obrońca, który podobnie jak Mikulenas grał ostatnio w Kujawiaku. - Jestem
    wolnym zawodnikiem i kontrakt mogę podpisać w każdej chwili - podkreśla
    zawodnik. - Trzy razy awansowałem już do ekstraklasy - dwa razy z Orlenem Płock
    i raz z Arką Gdynia. Przynoszę moim drużynom szczęście - żartował. Działacza
    liczą, że do zespołu dołączy jeszcze Adam Majewski, kolejny piłkarz Kujawiaka,


    Marek Wleciałowski, trener Ruchu, chce się przyjrzeć testowanym piłkarzom na
    kilku najbliższych zajęciach. - Znam ich możliwości. Chcę jednak zobaczyć, czy
    są chętni do pracy, jaki w nich drzemie potencjał - mówi szkoleniowiec.

    Prawdopodobnie w środę Ruch rozegra treningową gierkę na boisku ze sztuczną
    trawą przy ulicy Lompy. Działacze Ruchu liczą, że klub jednak pozyska Tomasza
    Księżyca z Górnika Wieliczka. - Rozmowy na razie utknęły w martwym punkcie, ale
    to nie znaczy, że się zakończyły - mówi Mirosław Mosór, dyrektor klubu. - Kadra
    Ruchu nie jest zamknięta. Selekcja trwa. Przez najbliższe dni, tygodnie na
    treningach może się jeszcze pojawić wielu nowych piłkarzy - dodaje Wleciałowski.


    miasta.gazeta.pl/katowice/1,35024,3104858.html
  • fyrlok 10.01.06, 11:07
    Prawdopodobnie w środę Ruch rozegra treningową gierkę na boisku ze sztuczną
    trawą przy ulicy Lompy. Działacze Ruchu liczą, że klub jednak pozyska Tomasza
    Księżyca z Górnika Wieliczka. - Rozmowy na razie utknęły w martwym punkcie, ale
    to nie znaczy, że się zakończyły - mówi Mirosław Mosór, dyrektor klubu. - Kadra
    Ruchu nie jest zamknięta. Selekcja trwa. Przez najbliższe dni, tygodnie na
    treningach może się jeszcze pojawić wielu nowych piłkarzy - dodaje Wleciałowski.


    miasta.gazeta.pl/katowice/1,35024,3104858.html
  • eichendorff 13.01.06, 09:47
    Fotka fajno, yno, nie widać na nij Carrefoura ;-)

    --
    "Zaprawdę, wielce interesujący kraj, ten Śląsk..."
    Johann Wolfgang von Goethe, dn. 03.09.1790, Toszek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka