• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Prawnik imigracyjny Dodaj do ulubionych

  • 04.01.07, 16:57
    Czy moglibyscie polecic przywoitego (czyli znajacego sie na rzeczy) prawnika
    imigracyjnego, nie ma znaczenia czy Polaka, czy nie?

    Moglbym przysiac, ze temat ten juz byl poruszany na forum, jednak nie moge
    znalezc nic w archiwum.

    Dzieki za pomoc.

    --
    "The gods help them that help themselves." - Aesop -

    No Sleep 'Til Brooklyn
    Zaawansowany formularz
    • 04.01.07, 21:44
      jest taki gosc, ktory sie kwiatkowski nazywa i urzeduje na driggs ave. w
      greenpoinckiej jej czesci. nie wiem czy jest dobry, ale kiedys zalatwil rzecz
      niby nie do zalatwienia.
      niestety nie mam w tej chwili pod reka jego telefonu. <rs>
      • 04.01.07, 22:14
        Dzieki, pogoogluje i moze sie uda.

        --
        "The gods help them that help themselves." - Aesop -

        No Sleep 'Til Brooklyn
      • 05.01.07, 05:11
        Mozesz poszukac na Pajeczynie w dziale Nowy Jork, Uslugi...www.PAJECZYNA.pl
        • 09.01.07, 06:24
          liwiusz ilasz!!
          61 Broadway, 7th Floor
          New York, NY 10006-2704
          Telefon 212-480-2222
          Fax 212-480-2958
    • 09.01.07, 22:50
      o uczciwym i dobrym to ja nawet nie slyszalam, ale moge powiedziec, kogo nalezy
      unikac (z mojego doswiadczenia)... tylko nie wiem czy to legalne:)
      • 09.01.07, 22:58
        skibunny napisała:

        > o uczciwym i dobrym to ja nawet nie slyszalam, ale moge powiedziec, kogo nalezy
        > unikac (z mojego doswiadczenia)... tylko nie wiem czy to legalne:)

        nadawaj. jesli nie jest to legalne, to znajdziemy ci jakiegos dobrego prawnika. <rs>
    • 15.01.07, 22:31
      troche OT.

      z "dobrymi adwokatami" imigracyjnymi jest bardzo roznie w nowym jorku.
      wiekszosc wezmie kazda sprawe bez wzgledu na szanse jej powodzenia, a
      zdesperowani imigranci zaplaca kazde pieniadze za nadzieje na uregulowanie
      statusu. niestety w wielu przypadkach sprawy sa beznadziejne i po prostu nic
      nie da sie w nich zrobic... wg mnie "dobry adwokat" uczciwie przedstawi
      sytuacje i po prostu sprawy nie wezmie.

      jesli chodzi o przygotowanie merytoryczne to wszyscy sa kompetentni. jesli ja
      mialbym wybierac, poszukalbym firmy z doswiadczeniem w DANYM RODZAJU sprawy.
      czasem male firmy zajmuja sie "imigrejszyn" nie wychodzac poza wypelnianie
      aplikacji na zielone karty. jesli sprawa wymaga "bardziej skomplikowanej wizy"
      proponowalbym sie zapytac o doswiadczenie w identycznych sprawach. sa w ny
      firmy prowadzace TYLKO sprawy imigracyjne. ja bym sie wlasnie tam kierowal.

      apel do wszystkich rodakow. plz nie placcie "adwokatom", ktorzy obiecuja
      fikcyjnych pracodawcow. sa to zwykli naciagacze, ktorzy wczesniej czy pozniej
      zostana wykluczeni z bar.

      nie narzekajcie tez na adwokata, ktory uczciwie uprzedzal o marnych szansach na
      powodzenie sprawy ;)

      na koniec, NIE KORZYSTAJCIE Z AGENCJI!!! wiem, ze zdarzaja sie tam osoby co
      nieco wiedzace, ale szanse na katastrofalny efekt pracy sa wysokie...
      • 16.01.07, 20:55
        zgadzam sie z przedmowca:) ale jak sie poznac, ktory jest uczciwy i z gory
        powie co i jak?????
        adkwokat ktory mial mi poprowadzic sprawe rozwodowa, nawet jej nie
        zarejestrowal w sadzie (tz. index number), pobral oczywiscie oplate, unikal jak
        ognia moich telefonow, wiec kiedy chcialam z nim porozmawiac, to musialam
        prosic kogos ze znajomych, zeby jego poprosili do telefonu!!!! a dodam, ze jest
        to czlowiek, ktory od lat prowadzi "kancelarie"... i naciaga swoich klientow,
        jak rowniez dziala na ich szkode...
        dalej pozostaje pytanie jak znalesc kogos godnego zaufania???
        • 16.01.07, 21:11
          niestety takich kolesi o jakim piszesz jest w NY masa i nie tylko w polskiej
          spolecznosci. zdesperowanych ludzi jest masa i oni wlasnie na nich zeruja i w
          wiekszosci wiedza na co sobie moga pozwolic i pozwalaja.

          zeby znalezc dobrego, nalezy np. zrobic to co zrobil bugsior. zapytac tu i tam.
          moze ktos poleci dobrego, ale z wlasnego doswiadczenia, a nie ze: "a slyszalem,
          ze ktos mowil, ze ktos slyszal ...".

          jesli to nie zadziala, czlowiek posiada taki aparacik, ktory sie nazywa
          intuicja. niestety w dzisiejszych czasach, malo kto z niego korzysta, malo kto
          umie czytac jego wskazania. szkoda bo to bardzo przydatne ustojstwo.

          nie wiem czy bylo to juz wspomniane, ale nigdy nie placic za usluge z gory.
          zadatek 25% 50% max.

          jesli jeszcze takiej nie ma, to mozna by sie bylo pokusic o zalozenie czarnej
          listy firm swiadczacych uslugi w spolecznosci polskiej, albo sprzedac ten pomysl
          jakiejs gazecie. tyle, zenie wiem,. czy ktorkolwiek mialaby jaja, zeby cos
          takiego drukowac, bo dzis wazniejsze sa cycki britney. <rs>
        • 16.01.07, 23:14
          > ale jak sie poznac, ktory jest uczciwy i z gory
          > powie co i jak?????

          no coz...przede wszystkim uczciwych adwokatow jest duzo wiecej niz tych mniej
          uczciwych. tak wiec szanse, ze trafimy na tego pierwszego sa wysokie;)
          proponowalbym dokladny zapis w umowie (retainer) za co placimy. na tej
          podstawie mozemy domagac sie zwrotu pieniedzy...

          w zadnym wypadku jednak, adwokat nie moze zagwarantowac efektu swojej pracy.
          tak wiec jesli spodziewamy sie dostac 1mln odszkodowania, a okaze sie, ze
          sprawa zostala oddalona, ciezko jest miec pretensje do adwokata (trzeba
          udowodnic malpractice co jest prawie nie wykonalne). podobnie jest w sprawach
          imigracyjnych. nikt nie zagwarantuje efektu.

          warto zasiegnac konsultacji u kilku prawnikow. najlepiej miec jednak podstawowa
          znajomosc przepisow;) wtedy wiemy czego mozemy oczekiwac.

          > unikal jak ognia moich telefonow

          moja rada: wyslac do adwokata list (certified) z prosba o opisanie co aktualnie
          dzieje sie ze sprawa. zapisac kiedy (dzien i godzina) wykonalo sie telefon.

          adwokat ma OBOWIAZEK odpowiedziec na telefon "within reasonable time".
          uporczywe zaniedbywanie tego obowiazku moze byc podstawa do wszczecia
          postepowania dyscyplinarnego.

          jesli adwokat nie odpowie na list z prosba o status proponowalbym (nie
          powinienem tego mowic;) wyslac kolejny (certified) list z grozba zlozenia
          skargi do grievance committee. zapewniam, ze adwokat sie odezwie ;)

          p.s.
          znam wielu "dobrych" adwokatow, ale nie bede polecal bo w razie (tfu, tfu)
          niepowodzenia bede mial przechlapane (poza tym to tania reklama). w lipcu
          zdalem egzamin adwokacki i aktualnie czekam na dopuszczenie do baru;) tak wiec
          byc moze wkrotce bede mogl sie powymadrzac na forum;) moze ktos skorzysta.
          • 16.01.07, 23:45
            gratuluje zdanego egzaminu i szybkiego rozpoczecia udanej praktyki.

            to ciekawe co piszesz, jednak sadze, ze nie jest to takie proste do wykonania w
            rzeczywistosci. zalozmy, ze osoba "nielegalna" poprosila o popchniecie jej
            sprawy, prawnika ktory zachowuje sie tak jak opisany pare postow wyzej. co teraz
            sie przypuszczalnie dzieje? osoba pisze listy jakie zaleciles i prawnik znajac
            jej status moze co najwyzej jej naublizac, ze jak jest niezadowolona to niech
            sobie poszuka innego. oczywiscie sa inne rozwiazania tej sprawy, ale skoro
            prawnik do tej pory tak dzialal (unikal klienta), nie widze powodu, zeby mial
            nagle zmieknac przez byle jakim alienem nielegalnym. jesli osoba pojdzie do
            innego prawnika i tamten jej powie, ze sprawa jest do zalatwienia
            (prawdopodobnie) to nastepuje sytuacja patowa. nie sadze, zeby prawnik, chcial
            wystepiwac przeciwko swojemu koledze po fachu, a szczegolnie w przypadku takiej
            sprawy.
            sadze, ze to sa dosc sliskie (szare, rozmyte) sprawy, w ktorych nie ma prostej,
            standardowej drogi postepowania. tak przynajmniej to widze. <rs>
            • 17.01.07, 17:01
              > gratuluje zdanego egzaminu i szybkiego rozpoczecia udanej praktyki.

              dzieki;)

              > prawnik znajac
              > jej status moze co najwyzej jej naublizac, ze jak jest niezadowolona to niech
              > sobie poszuka innego.

              ubolewam, ze autorytet zawodu wsrod rodakow jest tak niski :( naprawde
              zdecydowana wiekszosc adwokatow to uczciwi i kulturalni ludzie. sytuacja kiedy
              adwokat ubliza swojemu klientowi jest niedopuszczalna i prawde mowiac nie
              slyszalem jeszcze o podobnym przypadku. nie obawialbym sie tez o ewentualne
              grozby (najczesciej urojone) co do umyslnego dzialania na szkode klienta. temu
              podobne dzialania sa wbrew etyce zawodowej. zaden adwokat nie powinien sie
              znizyc do takiego poziomu.

              > ze jak jest niezadowolona to niech
              > sobie poszuka innego.

              to zawsze jest mozliwe. dobrze jest wiec miec kopie umowy, ktora mowi ile i za
              co placimy. w razie nie wywiazania sie jednej strony z umowy, mamy podstawe do
              zwrotu pieniedzy.

              zmiana adwokata wcale nie jest taka prosta. jesli sprawa jest w sadzie, robi
              sie to na wniosek adwokata. sedziowie nie sa skorzy do przyznawania takich
              wnioskow (szczegolnie w sprawach imigracyjnych). co innego, gdy chodzi o zwykle
              zlozenie aplikacji, ale tu mamy umowe.

              > ale skoro
              > prawnik do tej pory tak dzialal (unikal klienta), nie widze powodu, zeby mial
              > nagle zmieknac przez byle jakim alienem nielegalnym.

              fakt, ze ktos jest tu nielegalnie nie oznacza, ze nie ma zadnych praw. zdaje
              sobie sprawe, ze w praktyce wiele sposrod osob z nieuregulowanym statusem ma
              problemy z jezykiem i generalnie "wystrzega sie klopotow", ale nie znaczy to ze
              maja byc okradani.

              jesli adwokat dostanie list o ktorym poprzednio pisalem zapewniam,
              ze "zmieknie";) nikt nie chce stanac przed komisja. jest to czasochlonne i
              kosztowne. do tego bardzo stresujace, a kara moze byc bardzo uciazliwa. jesli w
              sprawe zamieszany jest spor o pieniadze adwokat musi pokazac wyciagi z kont
              bankowych z kilku poprzednich lat! taka skarga to katastrofa. oczywiscie jej
              zlozenie to ostatecznosc i w 99% przypadkow strony dochodza do porozumenia. nie
              radze "straszyc" podobna procedura przy pierwszym nieporozumieniu bo narazimy
              sie na smiesznosc, ale jesli prawnik nie robi co do niego nalezy i w
              szczegolnosci uporczywie nie odpowiada na nasze pytania co do statusu sprawy,
              jest to alternatywa.

              klient jest strona umowy. to on wynajmuje adwokata i jest "szefem" ;)

              > jesli osoba pojdzie do
              > innego prawnika i tamten jej powie, ze sprawa jest do zalatwienia
              > (prawdopodobnie) to nastepuje sytuacja patowa.

              ...ale mozna odzyskac pieniadze od poprzedniego prawnika. nawiasem mowiac, przy
              takich np przypadkach imigracyjnych, klienci czesto nie zdaja sobie sprawy, ze
              po zlozeniu aplikacji trzeba czekac kilka lat do jej zakonczenia. w miedzy
              czasie po prostu nic nie mozna zrobic...

              > nie sadze, zeby prawnik, chcial
              > wystepiwac przeciwko swojemu koledze po fachu

              to oczywiscie prawda. nie potrzebna jest jednak profesjonalna reprezentacja.
              wystarczy podstawowa znajomosc jezyka i wszystko mozna zrobic samemu, ale dosc
              o tym bo to na prawde ostatecznosc;)

              > sadze, ze to sa dosc sliskie (szare, rozmyte) sprawy, w ktorych nie ma
              > prostej, standardowej drogi postepowania. tak przynajmniej to widze.

              dlatego warto miec dokladna umowe. wtedy wszystko jest jasne;) no i oczywiscie
              znajmy swoje prawa.

              p.s.
              www.abanet.org/cpr/mrpc/mrpc_toc.html
              • 17.01.07, 17:41
                > ubolewam, ze autorytet zawodu wsrod rodakow jest tak niski :( naprawde
                > zdecydowana wiekszosc adwokatow to uczciwi i kulturalni ludzie. sytuacja kiedy
                > adwokat ubliza swojemu klientowi jest niedopuszczalna i prawde mowiac nie
                > slyszalem jeszcze o podobnym przypadku. nie obawialbym sie tez o ewentualne
                > grozby (najczesciej urojone) co do umyslnego dzialania na szkode klienta. temu
                > podobne dzialania sa wbrew etyce zawodowej. zaden adwokat nie powinien sie
                > znizyc do takiego poziomu.

                ja tez moge jedynie ubolewac, choc osobiscie mialem kontak z wieksza iloscia
                przyjaznych, kulturalnych, rzeczowych i chyba uczciwych. niemniej spotkalem paru
                takich, ktorych chetnie bym teraz spotkal ponownie, bez swiadkow. ale moj bilans
                takich kontaktow jest jednak na plus.
                taki autorytet i opinia wsrod polakow (i zapewniam cie, ze wsrod spolecznosci
                innych innych nacji jest dokladnie tak samo) nie wzial sie chyba z powietrza. ja
                staralem sie wybrac tych najlepszych, polecanych przez innych itp, a i tak sie
                sparzylem.
                sam dobrze wiesz, ze adwokat to przede wszystkim tez czlowiek. tak jak ksiadz,
                polityk czy policjant. ludzie sa rozni. moga byc genialnymi fachowcami, ale
                szmatami jako ludzie i to w takiej czy innej sytuacji bedzie wychodzic. pewnie
                to oni psuja opinie. oczywiscie sa tez klienci spod ciemnej gwiazdy.

                > to zawsze jest mozliwe. dobrze jest wiec miec kopie umowy, ktora mowi ile i za
                > co placimy. w razie nie wywiazania sie jednej strony z umowy, mamy podstawe do
                > zwrotu pieniedzy.

                chyba wiekszosc "malych" spraw rozpoczynana jest bez umowy, a zwykle elementem
                wiazacym obydwie strony jest zadatek i jego potwierdzenie. ciezko potem wymagac
                zwrotu zadatku, glupio tez jest stracic np. 500$

                > fakt, ze ktos jest tu nielegalnie nie oznacza, ze nie ma zadnych praw. zdaje
                > sobie sprawe, ze w praktyce wiele sposrod osob z nieuregulowanym statusem ma
                > problemy z jezykiem i generalnie "wystrzega sie klopotow", ale nie znaczy to ze

                oczywiscie, ze nie, niemniej taka jest swiadomosc takich alienow, ze jak cos
                podskoczy adwokatowi to od razu skonczy sie to deportacja. dlaczego ponizane
                kobiety pracujace "na domkach" zasadniczo nie zakladaja spraw swoim pracodawcom.

                > jesli adwokat dostanie list o ktorym poprzednio pisalem zapewniam,
                > ze "zmieknie";) nikt nie chce stanac przed komisja. jest to czasochlonne i
                > kosztowne. do tego bardzo stresujace, a kara moze byc bardzo uciazliwa. jesli w

                zapewne masz racje, bo jesli prawnik dostanie taki list, zacznie kombinowac, ze
                ten durny nielegalny alien, nie jest do konca taki durny skoro wie jaka jest
                procedura w tego typu sprawach.

                > klient jest strona umowy. to on wynajmuje adwokata i jest "szefem" ;)

                oczywiscie, jednak wielu prawnikow pracuje nad tym, zeby wygladalo to dokladnie
                odwrotnie.

                > takich np przypadkach imigracyjnych, klienci czesto nie zdaja sobie sprawy, ze
                > po zlozeniu aplikacji trzeba czekac kilka lat do jej zakonczenia. w miedzy
                > czasie po prostu nic nie mozna zrobic...

                jasna sprawa, wiadomo, ze sprawy imigracyjne to nie przejscie przez ulice, ale
                to jednak powinno byc oznajmione klientowi na samym poczatku, jeszcze przed
                podjeciem sie sprawy. przewidziany czas powinien byc nawet zaopatrzony w
                margines na ewentualny poslizg, jednak w praktyce wielu prawnikow woli podac
                czas nierelanie krotki, chocby dlatego, zeby dana sprawe dostac, bowiadomo, ze
                szybciej to lepiej (no moze nie zawsze).

                > to oczywiscie prawda. nie potrzebna jest jednak profesjonalna reprezentacja.
                > wystarczy podstawowa znajomosc jezyka i wszystko mozna zrobic samemu, ale dosc
                > o tym bo to na prawde ostatecznosc;)

                i to jest kolejny aspekt, w ktorym klient czesto zdaje sie na prawnika.
                nieznajomosc podstawowego jezyka, nie mowiac jzu o nieznajomosci podstawowega
                jezyka prawniczego ktorym czesto opisane sa wszelkiego typu aplikacje.

                dzieki za linka. <rs>
                • 17.01.07, 19:15
                  > dzieki za linka. <rs>

                  pozdrawiam.
          • 17.01.07, 18:55
            gratuluje! i zycze powodzenia i wiele satysfakcji z pracy...
            i zachowania tego entuzjazmu i wiary w ludzi:)
            i zdania baru!!!!
            jakie plany zawodowe na przyszlosc?

            ps. naprawde nie dasz sie namowic na podanie (w mailu) nazwiska jakiegos
            dobrego adwokata emigracyjnego? taka zyczliwa rada jest bezcenna, naprawde!

            nie oczekuje cudow, zadnych lewych historii, tylko nieco skomplikowanych i
            powiklanych losow emigranckich...
            co prawda udalo mi sie w koncu rozwiesc, bez udzialu adwokata, ale zajelo mi to
            bardzo duzo czasu i zachodu, o kosztach emocjonalnych nie wspominajac...


            • 17.01.07, 19:00
              cos mi sie jeszcze przypomnialo:)
              stworzenie "czarnej listy" jest podobno nielegalne oraz znajac ludzka nature,
              czesc osob wyladowalaby na niej z zupelnie innych powodow niz niezetelne czy
              nie etyczne podejscie do zawodu:)

              i jeszcze jedno pytanie do smiglostopego:)
              czy jest mozliwosc sprawdzenia na internecie, czy dany adwokat ma wazna
              licencje lub czy zostal jej pozbawiony?
              • 17.01.07, 19:10
                > czy jest mozliwosc sprawdzenia na internecie, czy dany adwokat ma wazna
                > licencje lub czy zostal jej pozbawiony?

                iapps.courts.state.ny.us/attorney/html/AttorneyWelcome.html
                w federal plaza wisi lista wyrzuconych z baru ;)

                p.s.
                kiedy i gdzie bunny jedzie na narty? jest szansa na jakies zdjecia na
                fotoforum?;)
                • 17.01.07, 19:16
                  dzieki, dzieki serdeczne!
                  jezdzi wszedzie:) w lutym w utah! hurrraaaa!!!!!
                  w ubieglym sezonie w vt, na lodowcu pitztal i we wloszech!!!
                  a teraz czekam na snieg i ciesze sie z mrozow:)
                  ze zdjeciami to raczej kicha, jako ze do tej pory to najczesciej przychodzilo
                  mi jezdzic solo:) a poza tym, to nie ma sie czym chwalic, ale za to jest sie
                  czym cieszyc!!! narty to moja pasja:)
              • 17.01.07, 19:12
                > cos mi sie jeszcze przypomnialo:)
                > stworzenie "czarnej listy" jest podobno nielegalne oraz znajac ludzka nature,
                > czesc osob wyladowalaby na niej z zupelnie innych powodow niz niezetelne czy
                > nie etyczne podejscie do zawodu:)

                ale przeciez caly polski business na takich listach jedzie, a tutaj historia
                kredytowa to co innego jak nie czarna lista? ale ok. jesli nie czarna lista to
                niech bedzie biala i znajda sie na niej ci, z ktorych uslug klienci sa z takich
                i takich powodow zadowoleni. takimi listami internet jest uslany, na tym stoi
                ebay (feedbacki), tym wlasnie jest zagat i masa masa innych.

                co do manipulacji tym kto by sie znajdowal na takiej liscie to juz inna sprawa.
                ktos musialby to monitorowac, w taki czy inny sposob usredniac. sadze, ze gazeta
                sie do tego najlepiej nadaje, bo ma mozliwosci, ludzi i czas by cos takiego
                prowadzic jesli nie w papierowej to w elektronicznej formie, nawet w postaci
                listy mailowej.
                moglby to byc rownie dobrze blog, tylko nie sadze by komukolwiek chcialo sie cos
                takiego zalozyc. o prowadzeniu juz nie wspomne. <rs>
                • 17.01.07, 19:34
                  zgadzam sie z Toba i sama chetnie korzystam z podpowiedzi internautow:)
                  jak dotychczas, z dobrym skutkiem:)
                  i uwazam, ze taka "spoleczna lista" bylaby naprawde w duzym stopniu pomocna i
                  wiarygodna:)
    • 24.01.07, 14:37
      A czy ktos slyszal o tej firmie:

      NACHMAN & ASSOCIATES, P.C.
      Saddle River Plaza II
      Two Park Way & Route 17 South
      Upper Saddle River, New Jersey 07458

      Korespondencyjnie wydaja sie rzetelni i szczerzy - odpowidaja na pytania bez
      dyskusji o pieniazkach, co dodaje im wiarygodnosci.

      --
      "The gods help them that help themselves." - Aesop -

      No Sleep 'Til Brooklyn
    • 24.01.07, 15:54
      A to kancelaria z uslug ktorej korzysta moja firma zalatwiajac wszelkie sprawy
      imigracyjne swoich pracownikow:

      Fragomen, Del Rey, Bernsen & Loewy, LLP
      515 Madison Avenue New York, NY 10022

      Zdaje sobie sprawe ze to wyglada inaczej niz pytanie o jakas 'butique'
      kancelarie prawnika imigracyjnego. Czy macie doswiadczenie z duzymy
      kancelariami zajmujacymi sie sprawami imigracyjnymy jak ta powyzsza? Warto
      korzystac z ich uslug czy lepiej isc do mniejszej kancelarii?

      Dzieki za opdowiedzi.

      --
      "The gods help them that help themselves." - Aesop -

      No Sleep 'Til Brooklyn
      • 24.01.07, 20:38
        jak widac,nikt nie ma pozytywnych doswiadczen z adwokatami...
        • 24.01.07, 21:31
          > jak widac,nikt nie ma pozytywnych doswiadczen z adwokatami...

          jak to? ja mialem. przynajmniej jedno i juz o tym wspomnialem.
          poza tym rodzice mojej lubej to adwokaci. a z nimi zwiazane same pozytywne
          doswiadczenia. <rs>
          • 25.01.07, 00:35
            ZENON POPLAWSKI 718 383 16 76 korzystalam z jego uslug ,uczciwy
    • 05.02.07, 05:31
      moge ci jeszcze podac imie i nazwisko adwokata, ktory po 4,5 roku wywalczyl
      zielona karte dla johna lennona, ktory mial juz nakaz deportacji. nie jestem
      jednak pewien czy jeszcze praktykuje.

      tak mi sie przypominal twoj post po obejrzeniu filmu "US vs. john lennon". <rs>
      • 05.02.07, 14:52
        :) Sadze, ze moj przypadek jest prosty i nie wymaga cudow, a jedynie rzetelnego
        i profesjonalnego podejscia.

        Dzieki.

        --
        "The gods help them that help themselves." - Aesop -

        No Sleep 'Til Brooklyn
        • 08.06.07, 02:42
          bugsior napisał:

          > :) Sadze, ze moj przypadek jest prosty i nie wymaga cudow, a jedynie
          rzetelnego
          >
          > i profesjonalnego podejscia.
          >
          > Dzieki.

          W Polskiej Unii Kredytowej na Greenpoincie maja sekcje imigracyjna. Na pewno
          nie pobieraja takich oplat jak prywatny adwokat.
          Lucy
          >
          • 11.06.07, 19:54
            Nie w Unii Kredytowej lecz w Centrum Polsko-Słowiańskim.
            A pomoc jest do d..chrzanu.
            --
            "Mądrej głowie dość dwie słowie".
            Przepisy kulinarne są dłuższe.
    • 08.06.07, 20:37
      Kiedyś, dawno temu starałem się o pobyt stały i nic nie wychodziło. Wziąłem
      prawnika i załatwił w 2 miesiące. Byłem bardzo zadowolony. Wciąż ma kancelarię
      na Manhattanie - podać namiary?
      --
      "Mądrej głowie dość dwie słowie".
      Przepisy kulinarne są dłuższe.
      • 09.06.07, 22:44
        pewnie, ze podac:)
        • 11.06.07, 03:52
          O.K.:
          Leo Kra
          search.netscape.com/search/search?query=lawyer+Leo+Kra&invocationType=net-home
          --
          "Mądrej głowie dość dwie słowie".
          Przepisy kulinarne są dłuższe.
          • 12.06.07, 03:26
            dzieki:)
            • 07.07.07, 06:17
              kilka lat temu prawnik imigracyjny Pawel Janaszek bardzo pomogl mojemu koledze
              w przspieszeniu uzyskania zielonej karty dla jego syna wiec moze tu nalezy
              zasiegnec porady
              • 07.07.07, 06:37
                skoro ten watek jeszcze raz wyplynal, to ja dodam tomasza kwiatkowskiego
                urzedujacego w NYC na greenpoint na driggs. nie wiem czy to on zalatwil, czy tez
                byl to zbieg paru sprzyjajacych okolicznosci, ale sprawa nie do zalatwienia
                zostala zalatwiona. poza tym to bardzo mily czlowiek. <rs>
              • 09.07.07, 04:37
                ja sie podpisuje pod pochwala na czesc Pawla Janaszka, ma kancelarie na John St
                www.pauljanaszek.com/
                oo okazuje sie, ze sie przeprowadzil :)
                P. Kasia ( n ie pomne nazwiska i inne poznane przezemnie tam osoby) to mili, rzetelni ludzie, sprawy
                zalatwiaja bez oszustw, za normalne z gory umowione pieniadze, sa skuteczni.
                Polecam !!!
                --
                Change one person's mind.
                Change the world.
                Zuza i Lukasz
                • 09.07.07, 20:33
                  Ja dodam od siebie, ze Janaszek nigdy nie byl i nie jest adwokatem imigracyjnym.
                  Dowiedzialam sie tego przypadkiem kiedy >>prowadzil<< sprawe mojej tesciowej i
                  dzieki niemu dostala deportacje. Na rozprawie przed sedzia imigracyjnym (bardzo
                  zreszta sympatyczna sedzina o nazwisku Lamb)prokuratorka stwierdzila, ze gdyby
                  sprawe mojej tesciowej prowadzil adwokat to bylby on z nami w sadzie, a Janaszek
                  >>praktykuje<< pod szyldem adwokata z Pensylavani. W sytuacji mojej tesciowej
                  wystarczylo sciagnac rekord z urzedu imigracyjnego i wtedy byloby jasne, ze
                  wczesniej ubiegala sie o zielona karte przez azyl. Sprawe te zalozyl zreszta
                  Janaszek, tyle, ze o niej zapomnial.... W tej chwili moja tesciowa zlozyla
                  zeznania przed FBI, bo sedzina powiedziala, ze tak powinnismy postapic i
                  tesciowa wyszla dzieki wplaceniu $7,500 bond. Tak sedzina jak i prokurato bardzo
                  serdecznie podeszli do rzeczy i kazali przypomniec sobie wszelkie szczegoly,
                  nawet to, ze Janaszek bral pieniadze za rzekome konsultacje, ktorych nie ma
                  prawa udzielac bo nie jest adwokatem. Sedzina powiedzia tez ze nie jestesmy
                  jedyni w tej sytuacji, bo ona ma duzo osob, od >>adwokata<< Janaszka i pora
                  najwyzsza aby ktos sie tym zajal.

                  Kwiatkowski zostal wyrzucony przez Zawisnego, bo nabral pieniedzy od ludzi, a w
                  ogole nie wysylal dokumentow do urzedow. Poza tym wiele rzeczy, ktore mowil byly
                  kompletnym klamstwem. Kiedy szukalam adokata dla tesciowej to powiedziano mi o
                  tym w kilku zrodlach (juz chcielismy wziac kogos dobrego a nie nabrac sie na
                  kolejne wydatki i piekne slowa). Kwiatkowski otworzyl gdzies sam swoj office,
                  ale popytajcie ludzi to wam powiedza (o ile powiedza)jak byli przez niego
                  oszukani. Kiedy bylam u Zawisnego spotkalam babke, ktorej Kwiatkowski wyslal
                  wszystkie dokumenty do urzedu imigracyjnego mimo ze nie bylo nawet dostepnej
                  daty! I kobieta dostala wezwanie do sadu imigracyjnego, bo urzad dal jej niby
                  pozwolenie na prace, ktore cofneli po 3 miesiacach i sprawe skierowali do
                  sedziego. Pytala Zawisnego co ma zrobic i plakala w poczekalni, bo ten mowi, ze
                  mu jest przykro ale on nic nie poradzi, bo to nie jego sprawa co robil
                  Kwiatkowski. My wzielismy adwokatke z New Jersey, bardzo fajna kobieta, od razu
                  powiedziala, ze sprawa jest ciezka, ale ze trzeba sie ratowac i skladac skarge
                  na Janaszka itd. Pomogla zalatwic wyjscie tesciowej za kaucja a pieniadze wziela
                  dopiero jak tesciowa byla na wolnosci bo mowi, ze ona nie moze zagwarantowac, ze
                  wszystko bedzie tak jak chcemy wiec na razie zadnej zaplaty nie chciala.

                  Przestrzegam przed Janaszkiem, a jak ktos nie wierzy, ze on nie jest adwokatem
                  to niech sobie sprawdzi liste adwokatow majacych licencje w NY.

                  Jak ktos pisze, ze pani Kasia jest mila to chyba nie mial z nimi do czynienia.
                  Godzinami czekalismy aby wyciagnac kopie naszych dokumentow, bo nikt nie wie
                  gdzie sa ani nie moze nam dac a tak najlepiej to zebysmy zrobili appointment
                  (!!!!!!!) z Janaszkiem. Jak sie pytam po co mam robic jakis appointment skoro on
                  jest adwokatem to slyszalam, ze takie maja zasady w kancelarii(!!!!!).

                  • 09.07.07, 23:02
                    no nie dogodzi ludzion. no sie nie da.
                    pewnie jakbys podala konkretny namiar na swoja pania adwoakat z NJ, to by ktos
                    sie dopisal, ze chamka, zlodziejka i jest brzydko z buzi pachnie.

                    ja tam staram sie z uslug prawnikow nie korzystac tak dlugo jak nie jest to
                    absolutnie niezbedne, a moja krotka przygoda z panem kwiatkowskim byla w sumie
                    przyjemna i co najwazniejsze owocna i bynajmniej oszukany sie nie czuje. <rs>
                    • 10.07.07, 02:33
                      eres666 napisał:

                      > no nie dogodzi ludzion. no sie nie da.
                      > pewnie jakbys podala konkretny namiar na swoja pania adwoakat z NJ, to by ktos
                      > sie dopisal, ze chamka, zlodziejka i jest brzydko z buzi pachnie.
                      >
                      > ja tam staram sie z uslug prawnikow nie korzystac tak dlugo jak nie jest to
                      > absolutnie niezbedne, a moja krotka przygoda z panem kwiatkowskim byla w sumie
                      > przyjemna i co najwazniejsze owocna i bynajmniej oszukany sie nie czuje. <r

                      Nie wierze i nikomu nie radze wierzyc prawnikom urzedujacym na Greenpoint.
                      Zwlaszcza tym majacym polskie nazwiska. A juz zwlaszcza korzystac z
                      posredniczacych polskich agencji. Moze one sa i dobre przy obliczaniu income
                      taxu. Ale nic poza tym. Jesli masz skomplikowana sprawe imigracyjna - wez
                      amerykanska firme prawnicza. Od parenastu lat w angelskojezycznych,
                      nowojorskich gazetach co jakis czas pokazuja sie artykuly przestrzegajce przed
                      takimi "patriotycznymi" prawnikami. Rosyjskimi, polskimi, itp. Tyle tylko, ze
                      malo kto ich czyta.
                      Lucy
                      • 10.07.07, 03:37
                        > Nie wierze i nikomu nie radze wierzyc prawnikom urzedujacym na Greenpoint.
                        > Zwlaszcza tym majacym polskie nazwiska.

                        "bo kazdy polak to zlodziej. no bo kazdy polak to pijak, a kazdy pijak to
                        zlodziej".

                        ja jestem zadowolony z tego co jeden prawnik o polskim nazwisko wykonal i co mi
                        zrobisz? zapewne jestem jakos zwiazany interesami z tym panem o czym zapewne
                        ktos mnie niebawem uswiadomi.

                        > A juz zwlaszcza korzystac z
                        > posredniczacych polskich agencji. Moze one sa i dobre przy obliczaniu income
                        > taxu. Ale nic poza tym. Jesli masz skomplikowana sprawe imigracyjna - wez
                        > amerykanska firme prawnicza. Od parenastu lat w angelskojezycznych,
                        > nowojorskich gazetach co jakis czas pokazuja sie artykuly przestrzegajce przed
                        > takimi "patriotycznymi" prawnikami. Rosyjskimi, polskimi, itp. Tyle tylko, ze
                        > malo kto ich czyta.

                        w kazdej spolecznosci zawsze ktos przestrzega przed swoimi. mam znajomych
                        grekow, wlochow, niemcow, holendrow, cala game skosnych i wsyzscy mowi o swoich
                        w taki sposob. zeby tylko nie do nich.
                        tylko zydzi sa jacys dziwni i wola zeby ich przewalil swojak niz obcy. <rs>
                  • 23.11.07, 18:55
                    Posukuje dobrego adwokata ze stanu NJ - moze byc i Pani adwokat- ale taki ktory
                    mowi po polsku.
                    Wybieralem sie do Zawistnego - ale za drogi dla mnie.

                    deborahk---daj namiary prosze- bo mam sprawe w sadzie imigracyjnym - wiec sam
                    sobie nie poradze.

                    ponizej jest link - gdzie mozna sprawdzic ukaranych adwokatow
                    www.usdoj.gov/eoir/profcond/chart.htm
                • 15.08.07, 14:56
                  taaak - jakies 2 lata temu widzialem, jak mu zwiazkowcy-azbestowcy szczura przed
                  biurem postawili;) to w nagrode pewnie za mile, rzetelne zalatwianie spraw, bez
                  oszustw i skutecznie....
                  • 09.03.08, 23:34
                    jest to prawda,

                    Nowy konsulat na Greenpoincie.

                    Kilka dni temu, cały polonijny imigrancki światek w Nowym Jorku poruszony został
                    wieścią o aresztowaniu "oszusta" Dariusza Łapińskiego. Stało się tak dzięki
                    szokująco śmiałemu artykułowi w "Nowym Dzienniku", (przynajmniej jak na tą
                    gazetę, z jej szarą przeszłością w promowaniu na swych łamach podobnych oszustów
                    imigracyjnych), autorstwa p. Ewy Kern-Jędrychowskiej. Poznając redaktor
                    Kern-Jędrychowską osobiście sporo lat temu, jej odwaga i zaangażowanie w tą
                    sprawę wcale mnie nie zaszokowało.

                    Trzeba tu jednakże stwierdzić że Dariusz Łapiński nie należał do żadnej czołówki
                    nowojorskich pseudo-prawników. Można go nawet określić mianem "pikusia", w
                    porównaniu do takich osobników jak Paul Janaszek czy "Joel Santos". Był to
                    zwykły polonijny agent, który miał tego pecha że trafił na swej drodze na kogoś
                    kto miał własne kontakty w NYPD. Na kilka tygodni przed swym aresztem, p.
                    Łapiński otarł się i o moją skromną osobę, próbując przekonać mnie swymi
                    rozliczeniami podatkowymi i żenująco zredagowaną przez niego ofertą (gdzie
                    sygnował się jako "Dariusz Łapiński, Prezydend"), abym zgodził się uznać jego
                    firmę konsultingową jako potencjalnego sponsora pracowniczego dla mojego
                    klienta. Bezczelność i tupet, (ktoś mógłby powiedzieć tendencje samobójcze),
                    niektórych z tych hochsztaplerów nie znają granic.

                    A propos tupetu, druga ciekawa a zarazem zabawna historia. Od pewnego czasu
                    zaczęły mnie dochodzić słuchy że na Greenpoincie otworzył się nowy konsulat,
                    oferujący nielegalne porady imigracyjne. Okazało się że owym "konsulem" jest
                    niejaki Marcin Muszyński, reklamujący swe usługi jako, o dziwo, członek AILA,
                    czyli Amerykańskiego Stowarzyszenia Prawników Imigracyjnych, (elitarna
                    organizacja której sam jestem członkiem). Po sprawdzeniu z AILA, wyszło na jaw
                    że p. Muszyński zapisał się niedawno do Concord Law School, wirtualnej (czyli
                    nie istniejącej poza Internetem) szkoły prawniczej i w ten cwany sposób dostał
                    studenckie członkostwo w naszej organizacji. Kiedy przestępcza działalność
                    "konsula" Muszyńskiego wyszła na jaw, został on wylany z AILA na zbity pysk, ale
                    nie przeszkadza mu to wcale nadal podszywać się w ten sam sposób, w swych
                    reklamach na Bazarynce. (Gdzie również, do czasu, reklamował się "prezydend"
                    Łapiński, obecnie zamieszkały w więzieniu na Riker's Island.)

                    wiecej mozna poczytać
                    www.adwokatbloch.com/index.php?p=3

                    Radzę jak najdalej-od takich adwokatów - wyciągną pieniądze, wpakują w większe
                    kłopoty niż były --
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.