Dodaj do ulubionych

....literacko.....................................

17.03.04, 18:43
Pierwsza lekcja nauki o człowieku


Człowiek bierze początek w zoologii
Jest najsmutniejszym ze zwierząt
Jeździ wielkim czerwonym autem
Które zwie się lęk
Nocą przychodzi sen
Jeździ bez przerwy windami
Zgubił się w korytarzach
Nigdy nie znajdzie właściwych drzwi

Człowiek jest najsmutniejszym ze zwierząt
Pożeracz porannych płatków
I amator mleka
Przesyca skórę kawą
Denerwują go wielce
Współbracia w gatunku

Na ścianach kreską wyznaje swe grzechy
Na reklamach w podziemnych tunelach
Dorysowuje włosy kobietom
Bowiem radość znajduje
Tylko w zoologii

Ilekroć próbuje
Dzwonić do radości
Zawsze odzywa się pomyłka

Dlatego lubi broń
Zna stosowne nazwy
Wszystkich karabinów
Jeździ czarnym Cadiiiakiem
Który zwie się śmierć

Teraz w przestrzeni między gwiazdami
Umieszcza swój lęk
Ze swymi problemami
Oblatuje Wenus
Wszystko na próżno

Przez gwiezdne obszary
Gdzie przez tyle wieków
Była tylko pustka
Przelatuje teraz wielką białą kulą
Która zwie się śmierć

Na tym drogie dzieci
Koniec pierwszej lekcji
Nauki o człowieku
Teraz napiszcie wypracowanie:

"Człowiek jest najsmutniejszym ze zwierząt
Bierze początek w zoologii
Po czym gubi się
W gąszczu złych nowin o sobie."



Thomas Merton


p.s.
wątek, na to co Nas w literaturze, poezji, prozie - zachwyciło, porwało za
gardło i zniewoliło:-)
proszę wklejać, myśli, cytaty, wiersze, fragmenty prozy
milej lektury

Wasz soter!




--
Kiedy zaczyna się sen? Od pocałunku na dobranoc?
Możemy go wymyślić,czy po prostu wyśnić?
Czy rodzi się w chwili rozkoszy? Kiedy zaczyna się sen? Gdy nagle urwie się
film? A może wypływa gdy przestajemy się zgrywać?
Monty Python - WHEN DOES A DREAM BE?
Obserwuj wątek
    • anaiss Re: ....literacko................................ 17.03.04, 21:16
      trudny wybór, bo jest tego mnóstwo...
      może na początek jeden z moich ulubionych wierszy mojej ulubionej poetki :-)

      Wisława Szymborska

      "Życie na poczekaniu"


      Życie na poczekaniu.
      Przedstawienie bez próby.
      Ciało bez przymiarki.
      Głowa bez namysłu.

      Nie znam roli, która gram.
      Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.

      O czym jest sztuka,
      zgadywać musze wprost na scenie.

      Kiepsko przygotowana do zaszczytu życia,
      narzucone mi tempo akcji znoszę z trudem.
      Improwizuję, choć brzydzę się improwizacją.
      Potykam się co krok o nieznajomość rzeczy.
      Mój sposób bycia zatrąca zaściankiem.
      Moje instynkty to amatorszczyzna.
      Trema, tłumacząc mnie, tym bardziej upokarza.
      Okoliczności łagodzące odczuwam jako okrutne.

      Nie do cofnięcia słowa i odruchy,
      nie doliczone gwiazdy,
      charakter jak płaszcz w biegu dopinany -
      oto żałosne skutki tej nagłości.

      Gdyby choć jedną środę przećwiczyć zawczasu,
      albo choć jeden czwartek raz jeszcze powtórzyć !
      A tu już piątek nadchodzi z nieznanym mi scenariuszem.
      Czy to w porządku - pytam
      (z chrypką w głosie,
      bo nawet mi nie dano odchrząknąć za kulisami).
      Złudna jest myśl, że to tylko pobieżny egzamin
      składany w prowizorycznym pomieszczeniu. Nie.
      Stoję wśród dekoracji i widzę, jak są solidne.
      Uderza mnie precyzja wszelkich rekwizytów.
      Aparatura obrotowa działa od dłuższej już chwili.
      Pozapalane zostały najdalsze nawet mgławice.
      Och, nie mam wątpliwości, że to premiera.
      I cokolwiek uczynię,
      zmieni się na zawsze w to, co uczyniłam.
      • naata Re: ....literacko................................ 17.03.04, 22:59
        Myślałam nad wierszem, jaki chciałabym Wam zadedykowac i pomyślała sobie,
        dlaczego nie?
        Dlaczego nie przypomnieć pięknego wiersza z lat dziciństwa, kiedy to mamy,
        babcie opowiadały nam bajki do snu? Jesteście młodzi, ale Was to tez czeka,
        kiedyś tam, tak jak ja czytałam swoim córkom...;-)
        Zaczynamy... ;-)))
        --------------------------

        "Czerwony Kapturek"
        Brzechwa Jan
        ***
        Snuj się, snuj, bajeczko!
        A było tak: niedaleczko,
        Właśnie tutaj, nad rzeczką,
        Mieszkała wdowa z córeczką.

        Córeczka, chociaż mała,
        Swej matce pomagała:
        Zamiatała podłogę,
        Pełła grządki ubogie,
        Chrust zbierała też czasem,
        Bo mieszkały pod lasem,
        Niosła proso dla kurek...

        A zwała się, po prostu, Czerwony Kapturek.
        Widziano ją bowiem nierzadko,
        Jak krząta się przed chatką,
        W ogródku i na podwórku -
        W czerwonym kapturku.

        Tak się zwała, jak się zwała,
        Często w niebo spoglądała,
        W modre niebo, kędy ptaki
        Szybowały pośród chmurek.
        Teraz wiecie, kto to taki,
        Czerwony Kapturek.

        Czerwony Kapturek:
        "Nie Mruczek, nie Burek,
        Nie jeż, nie ptak -
        Czerwony Kapturek
        To ja zwę się tak.
        Mam warkoczyk,
        Modre oczy,
        Buzię mam jak mak.
        Nie Mruczek, nie Burek
        Nie jeż, nie ptak -
        Czerwony Kapturek
        To ja zwę się tak.
        W tej chatce, przy mamie
        Mój cały świat,
        Nie psocę, nie kłamię,
        A mam siedem lat.
        Nie znam troski,
        Śpiewam piosnki,
        Kocham każdy kwiat.
        Pobiegnę na wzgórek,
        A las mi gra,
        Czerwony Kapturek
        To ja, właśnie ja!"

        W lesie, stąd chyba z milę,
        A może nawet nie tyle,
        Mieszkała babcia Czerwonego Kapturka.
        Zbierała lecznicze zioła
        Rosnące dookoła,
        Miała oswojonego dzięcioła,
        I jeża, i wiewiórkę,
        A bardzo się kochały z Czerwonym Kapturkiem.

        Pewnego ranka matka rzekła do Czerwonego Kapturka:

        "Był gajowy u mnie z wieczora,
        Przyniósł wieści, że babcia jest chora.
        Trzeba szybko jej zanieść lekarstwa.
        Ja nie mogę zostawić gospodarstwa,
        Muszę kota napioć,
        Muszę kozę wydoić,
        I przegotować mleko,
        I nakwasić ogórków...
        To przecież niedaleko,
        Skocz do babci, Czerwony Kapturku.

        W tym koszyczku jest masło i serek,
        I leków różnych szereg:
        Tabletki aspiryny
        I suszone maliny,
        Proszki od bólu głowy
        I olej rycynowy,
        Kwas borny do płukania
        I maść do nacierania.
        Nie trać, córeczko, czasu,
        Leć do babci, do lasu.
        Idź prosto, jak ta ścieżka,
        Nie zbaczaj tylko z drogi,
        Bo tam w borze wilk mieszka,
        Wilk okrutny i srogi!
        Słuchaj mojej przestrogi."

        Biegnie Czerwony Kapturek,
        Jak przykazała matka,
        Nie zbiera ptasich piórek,
        Nie zrywa nawet kwiatka.
        Tu strumień, tam pagórek,
        A w środku ścieżka gładka.
        Biegnie Czerwony Kapturek,
        Tak jak prowadzi dróżka.
        Na drzewie jemiołuszka
        Śpiewa głosikiem cienkim
        Swoje leśne piosenki.
        Gil, siedząc na jednej z osik,
        Też pragnął zaśpiewać cosik
        I dźwięczny wytężył głosik.

        Gil:
        "Piu-piu! Fiu-fiu!
        Tu gil!
        Tu-tu, tu-tu,
        Tryl-tryl!
        Czerwony Kaptur-tur-tur,
        Uważaj, tu bór, tu bór,
        Tu bór, tu las, tu lis.
        Lis by cię chętnie zgryzł,
        I lis, i każdy zwierz.
        Śpiesz się, dziewczynko, śpiesz!
        Piu-piu! Fiu-fiu!
        Tryl-tryl!
        Tu-tu, tu-tu,
        Tu gil!"

        Wtem, kiedy śpiew gila zmilkł,
        Zatrzeszczał w pobliżu krzak,
        Wilczych jagód zatrzeszczał krzak,
        I zza krzaka wychylił się wilk,
        I odezwał się basem tak:

        "Witam cię, mój prześliczny Czerwony Kapturku,
        Nie bój się moich ząbków i moich pazurków.
        Oczernili mnie ludzie przed tobą,
        A ja jestem niewinną osobą,
        Ja wywodzę się z takich wilków,
        Co nie krzywdzą nawet motylków.
        Ja mięsa po prostu nie trawię,
        Poprzestaję na jagodach i trawie.
        A co ludzie mówią - to plotki.
        Chcesz, dziewczynko, to się z tobą pobawię?
        Może w kotki, a może w łaskotki
        Czy w kosi-kosi-łapci?

        Czerwony Kapturek:
        "Panie wilku, ja idę do babci,
        Babcia chora i czeka od rana..."

        Wilk:
        "A gdzie mieszka babunia kochana?"

        Czerwony Kapturek:
        "Za polaną, przy siódmym pagórku..."

        Wilk:
        "No to śpiesz się, Czerwony Kapturku."

        Czerwony Kapturek:
        "Babcia czeka od godzin już kilku.
        Muszę lecieć, pa-pa, panie wilku!"

        Biegnie Czerwony Kapturek,
        Biegnie prosto przed siebie,
        Nie ogląda jaszczurek
        Ani chmurek na niebie,
        Nóżkami szybko drepce
        Do babci, co w izdebce
        Na przyjście wnuczki czeka.

        Wilk spoglądał z daleka,
        Postał jeszcze z minutę
        I popędził na przełaj, skrótem.
        Popędził przez ostępy,
        Złowrogi i podstępny,
        Mknął szybko borem-lasem,
        Tak podśpiewując basem:

        Wilk:
        "W las dam nurka
        I Kapturka
        Sprytnie zmylę.
        W mą pułapkę
        Złapię babkę
        Już za chwilę.
        Gdy w brzuchu burczy,
        Dostaję kurczy
        I jem wszystko, że aż furczy,
        Taki ze mnie wilk!

        Moim wrogom
        Dzisiaj srogą
        Dam nauczkę,
        Bo mam chrapkę
        I na babkę,
        I na wnuczkę.
        Gdy w brzuchu burczy,
        Dostaję kurczy
        I jem wszystko, że aż furczy,
        Taki ze mnie wilk!

        Zaszumiały drzewa żałośnie,
        Zatrzęsły się dębowe żołedzie,
        Zaterkotał derkacz na sośnie:

        "Co to będzie, ojej, co to będzie?
        Co to będzie, Czerwony Kapturku?!"

        A wilk stanął przy siódmym pagórku,
        Podwinął pod siebie ogon,
        Rozejrzał się, czy nie ma nikogo,
        I do babci w okienko zapukał,
        Po czym schował się szybko za murek.

        Babcia:
        "Kto to puka? I czego tu szuka?"

        Wilk:
        "To ja, babciu, Czerwony Kapturek.
        Borem-lasem przybiegłam tu sama,
        Z lekarstwami przysyła mnie mama."

        Babcia:
        "Jakiś dziwny masz głos..."

        Wilk:
        "Bo mam chrypkę..."

        Babcia:
        "Jakiś dziwny masz głos..."
        "Nie zdążyłam cię dojrzeć przez szybkę,
        Chodź do okna..."

        Wilk:
        "Niestety nie mogę,
        Bo po drodze zraniłam się w nogę,
        Ledwo stoję... Ach, wpuść, babciu miła!"

        No, i babcia drzwi otworzyła.

        Możecie sobie, moi drodzy, wyobrazić, co się wtedy stało!
        By opisać to - słów jest za mało,
        Przerażenie zaciska wprost gardło.
        Powiem krótko: wilczysko się wdarło
        I ryknęło:

        "Mam chrapkę
        Na babkę!
        Gdy w brzuchu burczy,
        Dostaję kurczy
        I jem wszystko, że aż furczy!"

        To rzekłszy wilk połknął staruszkę,
        Tak jak wróbel połyka muszkę.

        Ale kiszki wciąż grały mu marsza,
        Bowiem babcia, osoba starsza,
        Była koścista i chuda,
        Więc mu obiad nie bardzo się udał.

        Wilk:
        "Brzuch mam pusty po takiej potrawie.
        Przyjdzie wnuczka, to sobie poprawię.
        Ale zanim ten ptaszek tu sfrunie,
        Przeobrazić się muszę w babunię.
        Włożę czepek staruszki na głowę,
        Gdzie piżama? Jest! Proszę... Gotowe!
        Teraz - hops! - pod pierzynę do łóżka...
        O, lusterko! No tak... jeszcze chwilka!
        Wykapana babunia-staruszka,
        Niepodobna zupełnie do wilka.
        Schowam łapę, bo widać pazurek.
        Idzie!... Idzie Czerwony Kapturek!"

        Czerwony Kapturek:
        "Pobiegnę na wzgórek,
        A las mi gra,
        Czerwony Kapturek
        To ja, właśnie ja...

        O, już chatka babuni!
        Co też dzieje się u niej?

        Ucieszy się, gdy zobaczy Czerwonego Kapturka!
        A to co? Na dachu wiewiórka...
        Rzuca we mnie orzechy...
        Może właśnie z uciechy?
        Nie. Złości się jak jędza.
        Po prostu mnie odpędza.

        Wiewiórko, cóż to znaczy?
        Witałaś mnie dawniej inaczej.
        Powiem babci, dostaniesz burę..."

        Wilk:
        "Kto tam?"

        Czerwony Kapturek:
        "Ja, Czerwony Kapturek.
        Borem-lasem przybiegłam tu sama,
        Z lekarstwami przysyła mnie mama."

        Wilk:
        "Wejdź, kochanie..."

        Czerwony Kapturek:
        "Już idę, już lecę...
        Babciu, może zapalić świecę?"

        Wilk:
        "Nie, ja wolę, kiedy jest ciemno.
        Chodź, Kapturku, przywitaj się ze mną."

        Czerwony Kapturek:
        "Babciu, taki dziwny masz głos.
        Dlaczego mówisz przez nos?"

        Wilk:
        "Jesteś głupia... Ugryzła mnie osa...
        A zresztą... nie wtrącaj się do mego nosa."

        Czerwony Kapturek:
        "Babciu, dlaczego jesteś taka zła?"

        Wilk:
        "Boś za długo do mnie szła,
        Zresztą... nie pytaj już więcej..."

        Czerwony Kapturek:
        "Babciu, a gdzie twoje ręce?"

        Wilk:
        "Pod pierzyną, bo mi marzną na zimnie,
        Przestań pytać i usiądź tu przy mnie."

        Czerwony Kapturek:
        "Babciu... j
          • soter_mlodszy Re: ....literacko................................ 18.03.04, 15:36
            Chłopiec chce zmieniać świat
            =============================================
            Chciałbym zrobić szybko wiele zmian
            Myślę o tym już od kilku lat
            Kłopot, że odzieży brak
            Nikt nie będzie za mną stał

            Chciałbym zrobić szybko wiele zmian
            Czuję jak ucieka obok czas
            W kalesonach muszę stać
            Mocnych spodni stale brak

            A jutro nadejdzie ten dzień
            Że dostanę całkiem nowy ładny sweter
            Nienawiść i wszelkie zło
            Prysną jak rozbite butem grube szkło

            Chciałbym zrobić szybko wiele zmian
            W głowie mam naprawdę świetny plan
            Nikt nie słucha jednak mnie
            Odzież to potężna rzecz

            Muszę więc cierpliwy raczej być
            Dziś ze zmian nie wyjdzie chyba nic
            Trzeba się owinąć w koc
            I poczekać na swój czas

            A jutro nadejdzie ten dzień
            Że dostanę całkiem nowy ładny sweter
            Nienawiść i wszelkie zło
            Prysną jak rozbite butem grube szkło


            p.s.
            tekst piosenki zespołu BIELIZNA z płyty WIARA, NADZIEJA, MIŁOŚĆ I INWIGILACJA

            --
            Kiedy zaczyna się sen? Od pocałunku na dobranoc?
            Możemy go wymyślić,czy po prostu wyśnić?
            Czy rodzi się w chwili rozkoszy? Kiedy zaczyna się sen? Gdy nagle urwie się
            film? A może wypływa gdy przestajemy się zgrywać?
            Monty Python - WHEN DOES A DREAM BE?
            • anaiss Re: ....literacko................................ 19.03.04, 20:18
              do refleksji...

              "[...] od urodzenia się do śmierci, od poniedziałku do poniedziałku, od rana
              do wieczora - wszystkie czynności są zrutynizowane, prefabrykowane. I jak
              człowiek, schwytany w sieć tej rutyny, może nie zapomnieć, że jest
              człowiekiem, niepowtarzalną indywidualnością, kimś, kto otrzymał tylko jedną
              szansę życia, ze wszystkimi nadziejami i rozczarowaniami, ze smutkiem i
              lękiem, z tęsknotą i miłością, strachem przed nicością i samotnością ? [...]"

              Erich Fromm

              • soter_mlodszy Re: ....literacko................................ 20.03.04, 14:49
                Taniec lekkich goryli
                =======================================
                W tumanach kurzu, przy wtórze drzew
                Brunatne ciała unoszą się
                Leciutka mgiełka drga wokół nich
                Chciałbym ją dotknąć, lecz brak mi sił
                Są bardzo blisko tuż obok mnie
                Czuję jak w słońcu płonie ich sierść
                Kosmate łapy spuszczają w dół
                I słyszę tylko cichutki mruk:

                "Ra ra ra ra ra ra ra ra ..."

                Spłoszone nagle znikają gdzieś
                I pryska szybko brunatny sen
                Żylasta ręka uderza mnie
                Tak budzi ojciec, gdy długo śpię
                Jest bardzo wściekły i głośno klnie
                Jego drużyna przegrała mecz
                Potężne ręce opuszcza w dół
                I słyszę znowu znajomy mruk:

                "Ra ra ra ra ra ra ra ra ..."

                BIELIZNA

                --
                Kiedy zaczyna się sen? Od pocałunku na dobranoc?
                Możemy go wymyślić,czy po prostu wyśnić?
                Czy rodzi się w chwili rozkoszy? Kiedy zaczyna się sen? Gdy nagle urwie się
                film? A może wypływa gdy przestajemy się zgrywać?
                Monty Python - WHEN DOES A DREAM BE?
                    • soter_mlodszy Re: ....literacko................................ 25.03.04, 12:29
                      "...spisane będą czyny i rozmowy...":-)))
                      Cz.Miłosz.


                      --
                      Kiedy zaczyna się sen? Od pocałunku na dobranoc?
                      Możemy go wymyślić,czy po prostu wyśnić?
                      Czy rodzi się w chwili rozkoszy? Kiedy zaczyna się sen? Gdy nagle urwie się
                      film? A może wypływa gdy przestajemy się zgrywać?
                      Monty Python - WHEN DOES A DREAM BE?
                      • anaiss Re: ....literacko................................ 25.03.04, 15:55
                        „Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu,
                        pamiętaj jaki spokój może być w ciszy.

                        Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie,
                        bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi.

                        Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego,
                        co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też
                        mają swoją opowieść.

                        Jeżeli porównujesz się z innymi, może stać się
                        próżny i zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi
                        i gorsi od ciebie.

                        Ciesz się zarówno swoimi osiągnięciami jak i planami.

                        Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była
                        skromna. Jest ona trwała wartością w zmiennych
                        kolejach losu.

                        Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach
                        -świat bowiem pełen jest oszustwa.

                        Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty,
                        wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie
                        życie pełne jest heroizmu.

                        Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć, nie bądź
                        cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu
                        wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna
                        jak trawa.

                        Przyjmuj pogodnie, co lata niosą, bez goryczy
                        wyrzekając się przymiotów młodości.

                        Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu
                        mogła być tarczą dla ciebie.

                        Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni.

                        Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.

                        Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie.

                        Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż
                        gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj.

                        I czy to jest dla Ciebie jasne, czy nie, nie wątp, że
                        wszechświat jest taki jaki być powinien.

                        Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek
                        myślisz o jego istnieniu, czymkolwiek się zajmujesz
                        i jakiekolwiek są twoje pragnienia.

                        W zgiełku ulicznym, zamęcie życia zachowaj
                        pokój ze swą duszą.

                        Z całym zakłamaniem, znojem i rozwianymi
                        marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny.

                        Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.”

                        Tekst znaleziony w kościele Św. Pawła w Baltimore, datowane 1692 r.
                        (pochodzenie jest sporne)
                        • soter_mlodszy Re: ....literacko................................ 25.03.04, 19:54
                          Że opuszcza bóg Antoniusza
                          =================================================
                          Jeśli znienacka, o północy usłyszysz,
                          jak przeciąga niewidzialny pochód
                          z cudowną muzyką, z gwarem głosów -
                          wtedy losu, co w końcu zawiódł cię, trudów,
                          co poszły na marne, planów, które wszystkie
                          okazały się pomyłką, nie opłakuj bez sensu.
                          Jak ktoś od dawna gotów, ktoś odważny,
                          pożegnaj ją, tę odchodzącą Aleksandrię.
                          Przede wszystkim nie oszukuj się, nie mów,
                          że to był tylko sen albo że słuch cię zmylił.
                          Taką próżną nie poniżaj się nadzieją.
                          Jak ktoś od dawna gotów, ktoś odważny,
                          uznany za godnego, by żyć w takim mieście,
                          podejdź spokojnym krokiem do okna
                          i ze wzruszeniem, ale nie z błaganiem,
                          nie ze skargami tchórzów,
                          słuchaj tej wspaniałości ostatniej, tych dźwięków,
                          cudownych instrumentów mistycznego pochodu,
                          i pożegnaj ją, pożegnaj Aleksanndrię, którą tracisz.

                          Konstandinos Kawafis (przełożył Zygmunt Kubiak)

                          --
                          Kiedy zaczyna się sen? Od pocałunku na dobranoc?
                          Możemy go wymyślić,czy po prostu wyśnić?
                          Czy rodzi się w chwili rozkoszy? Kiedy zaczyna się sen? Gdy nagle urwie się
                          film? A może wypływa gdy przestajemy się zgrywać?
                          Monty Python - WHEN DOES A DREAM BE?
                            • soter_mlodszy Re: ....literacko................................ 26.03.04, 07:26
                              Czekając na barbarzyńców (Konstandinos Kawafis)
                              ==================================================

                              Na cóż czekamy, zebrani na rynku?

                              Dziś mają tu przyjść barbarzyńcy.

                              Dlaczego taka bezczynność w senacie?
                              Senatorowie siedzą - czemuż praw nie uchwalą?

                              Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy.
                              Na cóż by się zdały prawa senatorów?
                              Barbarzyńcy, gdy przyjdą, ustanowią prawa.

                              Dlaczego nasz cesarz zbudził się tak wcześnie
                              i zasiadł - w największej z bram naszego miasta -
                              na tronie, w majestacie, z koroną na głowie?

                              Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy.
                              Cesarz czeka u bramy, aby tam powitać
                              ich naczelnika. Nawet przygotował
                              obszerne pismo, które chce mu wręczyć -
                              a wypisał w nim wiele godności i tytułów.

                              Czemu dwaj konsulowie nasi i pretorzy
                              przyszli dzisiaj w szkarłatnych, haftowanych togach?
                              Po co te bransolety, z tyloma ametystami,
                              i te pierścienie z blaskiem przepysznych szmaragdów?
                              Czemu trzymają w rękach drogocenne laski,
                              tak pięknie srebrem inkrustowane i złotem?

                              Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy,
                              a takie rzeczy barbarzyńców olśniewają.

                              Czemu retorzy świetni nie przychodzą, jak zwykle,
                              by wygłaszać oracje, które ułożyli?

                              Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy,
                              a ich nudzą deklamacje i przemowy.

                              Dlaczego wszystkich nagle ogarnął niepokój?
                              Skąd zamieszanie? (Twarze jakże spoważniały.)
                              Dlaczego tak szybko pustoszeją ulice
                              i place? Wszyscy do domu wracają zamyśleni.

                              Dlatego że noc zapadła, a barbarzyńcy nie przyszli.
                              Jacyś nasi, co właśnie od granicy przybyli,
                              mówią, że już nie ma żadnych barbarzyńców.

                              Bez barbarzyńców - cóż poczniemy teraz?
                              Ci ludzie byli jakimś rozwiązaniem.



                              --
                              Kiedy zaczyna się sen? Od pocałunku na dobranoc?
                              Możemy go wymyślić,czy po prostu wyśnić?
                              Czy rodzi się w chwili rozkoszy? Kiedy zaczyna się sen? Gdy nagle urwie się
                              film? A może wypływa gdy przestajemy się zgrywać?
                              Monty Python - WHEN DOES A DREAM BE?
                                  • soter_mlodszy Re: ....literacko................................ 03.04.04, 16:24
                                    ...dlaczego
                                    nie pisze się tak jak się mówi
                                    nie pisze się tak jak się kocha
                                    nie pisze się tak jak się cierpi
                                    nie pisze się tak jak się milczy
                                    pisze się trochę tak jak nie jest...

                                    ks. Jan Twardowski (Pisanie. Jakby Go nie było.)


                                    --
                                    Oko widzi tylko to, co umysł gotowy jest przyjąć.

                                    Henri Bergson
                                          • soter_mlodszy Re: ....literacko................................ 08.06.04, 21:33

                                            LEKCJA WŁOSKIEGO


                                            --------------------------------------------------------------------------------
                                            NAUCZYCIEL Terry Jones
                                            GIUSEPPE Michael Palin
                                            MARIOLINI John Cleese
                                            FRANCESCO Eric Idle
                                            HELMUT Graham Chapman

                                            --------------------------------------------------------------------------------
                                            [nauczyciel z odrazą spogląda przez zamknięte okno; podchodzi do szkolnej
                                            tablicy, na której znajdują się ideowe rysunki świń, trzy rzędy po cztery;
                                            górny rząd oraz pierwsza z drugiego rzędu jest przekreślona krzyżykiem;
                                            nauczyciel stawia krzyżyk kredą na drugiej świni w drugim rzędzie; przechodzi
                                            na drugą stronę tablicy, na której widnieje napis "SZKOŁA WIECZOROWA, 19.00 -
                                            20.00"; nauczyciel dopisuje kredą "JĘZYK WŁOSKI"; odwraca się do klasy]

                                            NAUCZYCIEL
                                            Dobry wieczór uczniowie, witajcie na drugiej lekcji języka włoskiego, który
                                            pomożemy wam doszlifować. W zeszłym tygodniu zaczęliśmy od podstaw i
                                            nauczyliśmy się jak jest po włosku "łyżka". Ciekawe ilu z was to pamięta...

                                            [Wszyscy uczniowie zgłaszają się]

                                            UCZNIOWIE
                                            Si! Si! Si!

                                            NAUCZYCIEL
                                            Nie wszyscy naraz. Siadaj Mario. Giuseppe, proszę.

                                            GIUSEPPE
                                            Il cucchiaio!

                                            NAUCZYCIEL
                                            Doskonale, Giuseppe. A mówiąc po włosku: Molto bene, Giuseppe.

                                            GIUSEPPE
                                            Grazie signor... grazie di tutta la sua gentilezza.

                                            NAUCZYCIEL
                                            W tym tygodniu poznamy zwroty przydatne do nawiązania rozmowy z Włochem. Na
                                            początek spróbujmy powiedzieć mu skąd pochodzimy. Ja na przykład powiedziałbym:
                                            Sono Inglese di Gerard's Cross. Jestem Anglikiem z Gerard's Cross. Powtórzmy
                                            razem.




                                            UCZNIOWIE
                                            Sono Inglese di Gerard's Cross.

                                            NAUCZYCIEL
                                            Nienajgorzej. Weźmy teraz kogoś innego. Hm...

                                            MARIOLINI
                                            Mariolini.

                                            NAUCZYCIEL
                                            Pan Mariolini. Skąd pan pochodzi?

                                            MARIOLINI
                                            Z Neapolu, proszę pana.

                                            NAUCZYCIEL
                                            O! Pan jest Włochem.

                                            MARIOLINI
                                            Si, si signor!

                                            NAUCZYCIEL
                                            A więc pan powie: Sono Italiano di Napoli.

                                            MARIOLINI
                                            Ah, capisco, mile grazie signor.

                                            [uczeń podnosi rękę]

                                            FRANCESCO
                                            Per favore, signor!

                                            NAUCZYCIEL
                                            Proszę.

                                            FRANCESCO
                                            Non conosgeve parliamente, signor devo me parlo sono Italiano di Napoli quando
                                            il habitare de Milano.

                                            NAUCZYCIEL
                                            Przepraszam, ale nie zrozumiałem.

                                            [wstaje Helmut, ubrany w tradycyjny strój bawarski]




                                            HELMUT
                                            Bitte mein Herr. Was ist das Wort für Mittelschmerz?

                                            NAUCZYCIEL
                                            Helmut, idź na zajęcia z niemieckiego.

                                            HELMUT
                                            [wychodząc]

                                            Ah, danke schon. A, das deutsche Klassenzimmer!

                                            GIUSEPPE
                                            Kolega powiedział: Dlaczego mam mówić, że pochodzę z Neapolu, skoro mieszkam w
                                            Mediolanie?

                                            NAUCZYCIEL
                                            Powiedz koledze, że skoro mieszka w Mediolanie, musi powiedzieć: Sono Italiano
                                            di Milano.

                                            FRANCESCO
                                            Eeee! Milano e tanto meglio di Napoli! Milano e la citta la piu bella di
                                            tutti... nel mondo...

                                            GIUSEPPE
                                            Powiedział, że Mediolan jest ładniejszy od Neapolu.

                                            NAUCZYCIEL
                                            Jak to? Stopniowania jeszcze nie przerabialiśmy!

                                            [rozpętuje się kłótnia po włosku między uczniami; nauczyciel wygląda na
                                            zdezorientowanego; wszyscy kłócą się w typowo włoski sposób; jeden z nich
                                            wyciąga gitarę i zaczyna grać włoską melodię w stylu "Quando Caliente Del Sol";
                                            nauczyciel usiłuje uspokoić uczniów a potem siada załamany siada na krześle;
                                            słychać kwik świni; nauczyciel podskakuje patrząc na krzesło; cięcie; tablica z
                                            ideowymi rysunkami świń; ręka stawia kredą krzyżyk na trzeciej świni w drugim
                                            rzędzie; czwarta świnia ucieka z tablicy]

                                            --
                                            soter_squad!
                                            • anaiss Re: ....literacko.................... ............ 06.11.05, 13:18
                                              "I dziś wiem jedno - błogosławieństwo, na które się nie godzimy, z czasem obraca się w przekleństwo. Nie oczekuję już niczego od życia. A ty zmuszasz mnie, bym dojrzał bogactwa i horyzonty, które przerastają moją wyobraźnię. Teraz kiedy je zobaczyłem i
                                              przeczułem ogrom moich możliwości, czuję się gorzej niż kiedykolwiek przedtem. Bo wiem, że mogę zdobyć wszystko, tylko tego nie chcę."

                                              Albert Camus - "Człowiek Zbuntowany"
                                              • Gość: niko Re: ....literacko.................... ........... IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 07.11.05, 02:51
                                                DOTYKAJ MNIE (Suzanne Sommers)

                                                Dotykaj mnie
                                                W sekretne miejsca
                                                Gdzie nikt jeszcze nie siegnal
                                                W ciche miejsca
                                                Gdzie tylko slowa ingeruja
                                                W smutne miejsca
                                                Gdzie tylko szept czyni sens.

                                                Dotykaj mnie
                                                Rankiem
                                                Gdy noc wciaz trwa
                                                W poludnie
                                                Kiedy jestem w zdezorientowana.
                                                O zmierzchu
                                                Kiedy zaczynam wiedzic znowu kim jestem.
                                                Wieczorem
                                                Kiedy widze i slysze ciebie
                                                Najlepsze z wszystkiego.

                                                Dotykaj mnie
                                                Jak dziecko
                                                Ktore nigdy nie bedzie mialo dosyc milosci
                                                Bo jestem dziewczyna
                                                Ktora chce zagubic sie w twoich ramionach
                                                Kobieta
                                                Ktora zna tyle bolu ze potrafi kochac
                                                Matka
                                                Ktora czasami jest wystarczajaco mocna aby ofiarowac

                                                Dotykaj mnie
                                                W tlumie
                                                Kiedy jedno spojrzenie mowi wszystko
                                                W samotnosci
                                                Kiedy jest zbyt ciemno azeby patrzec
                                                W nieobecnosci
                                                Kiedy dosiegam cie poprzez czas i mile

                                                Dotykaj mnie
                                                Zima
                                                Kiedy ciemnosc przychodzi wczesnie
                                                Kiedy miekkosc futra otacza twarz
                                                Latem
                                                Kiedy slonce czyni mnie ospala
                                                Kiedy wada zalewa mi stopy
                                                Wiosna
                                                Kiedy kochankowie ozywaja
                                                Jesienia kiedy lasy przwoluja wedrowcow
                                                A suche liscie ukladaja sie w miekkie poduszki

                                                Dotykaj mnie
                                                Kiedy cie prosze
                                                Kiedy obawiam sie pytac
                                                Dotykaj mnie
                                                Ustami
                                                Rekoma
                                                Slowami
                                                Twoja obecnoscia w pokoju
                                                Dotykaj mnie
                                                Delikatnie
                                                Bo jestem watla
                                                Mocno
                                                Bo jestem silna
                                                Czesto
                                                Bo jestem sama.

                                                Dotykaj mnie
                                                Nie tak jak kota
                                                Lub drzewo
                                                Czy nawet jak kwiat
                                                Bo jestem czyms wiecej niz te
                                                Jednak spokreniona z nimi kobieta.

                                                Dotykaj mnie
                                                Bo jestem stworzona do dotykania.
                                                I nigdy mi dotykania wystarczajaco wiele.



      • toja50 Re: ....literacko....? 15.11.05, 20:56
        hehe ladnie sto, ja moze z innej beczki co do sniegu, ktory jutro ma sie pokazac
        Panie!juz czas.Tak dlugo lato trwalo
        Rzuc na zegary sloneczne swoj cien
        I rozpusc wiatry na nive dojrzala......
        Nie wiem kogo to ale tak mi sie z tym sniegiem skojarzylo. Pozdrawiam jakby nie
        bylo literacko:-)
          • Gość: Niko Litwo, Ojczyzno Moja IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 16.11.05, 17:16
            CHCIALBYM
            Chcialbym, z toba poszedlszy w zaswiaty,
            Wtulic sie w jasnosc jakiejs bialej chaty.
            I wszystkie sloncu skradzone usmiechy
            Wplesc w miekkie zloto jej zytnianej strzechy.
            I w takiej chacie odcietej od siola,
            Pojac sie cisza rozlana dokola
            I patrzac co dzien na wstajce zorze,
            Czuc w duszy wlasnej to Krolestwo Boze
            Wielkiej milosci - i czuc przy swej glowie
            Twa glowe piekna jak mlodosc i zdrowie...
            I zapomniawszy, czem wpierw bylo zycie,
            W zaczarowanym swej duszy blekicie
            Przasc z nieskonczonej kadzieli Wiecznosci
            Nic promienista Wiary i Milosci.
            Stokrotne... Ciekawe czy odgadniecie kogo ten wiersz?
            Yes, I could wish to live apart with you,
            Snug in a certain cottage, white and small.
            And steal the sun's best smile, to weave them all
            Into the thatch'd roof's mellow gold anew.
            In such a cot, cut off from public view..........
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka