Dodaj do ulubionych

Hallo! juz grudzien...

03.12.05, 13:30
Pozdrawiam Nieobecnych:-)
Edytor zaawansowany
  • sto100 03.12.05, 20:27
    i zapracowanych.
    Jak to się stało,że już grudzień?
  • Gość: Niko IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 05.12.05, 19:53
    No wlasnie jak to sie stalo? Czy to ktos przypadkiem nie manipuluje tutaj
    naszym czasem tj. dniami, miesiacami i latami. Jest to jakas ochydna
    manipulacja nami jako bytami. Trzeba sprawe oddac pod platonska rozwage do
    ksiedza Rydzyka.
  • Gość: PolskiCukier IP: 80.68.236.* 06.12.05, 11:32
    No wiadomo kto manipuluje: żydzi, masoni i Tusk
  • toja50 06.12.05, 11:42
    Pewnie wszyscy po troszku:-) Pozdrawiam
  • sto100 06.12.05, 15:33
    przyjdzie zima na święta!
    Jak zeszłego roku. Pozdrawiam.
  • anaiss 06.12.05, 17:59
    zapomniałeś o cyklistach
  • toja50 08.12.05, 15:27
    Pozdrawiam deszczowato:-)
  • Gość: PolskiCukier IP: 80.68.236.* 08.12.05, 15:54
    Przeciwnie, przecież wiadomo, że każdy cyklista to żyd i mason a do tego pedał
  • sto100 08.12.05, 16:09
    przy takiej pogodzie rowery w garażu.
    A sanki pedałów nie mają. I suną.
  • sto100 12.12.05, 15:05
    cicho, pusto nikt nie zagląda.
    A może? pozdrawiam.
  • Gość: niko IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 12.12.05, 17:18
    Jestem, jestem stoweczko. Doniesiono mi, ze w ukochanym kraju pada i jest
    pieska pogoda. Wiec nic jak tylko przysiasc w foteliku przy kominku, przy
    choince, zaparzyc pachnaca kawusie i zaglebic sie w fotelu wraz z ciekawa
    literatura. A propos, wlasnie znalazlem poezje znanego autora z epoki
    Oswiecenia i nawet nie przypuszczalem, ze juz wtedy facetow bylo stac na takie
    wyobrazenia. Zapewne wtedy facet po trzydziestce uwazany byl za podtatusialego
    a czterdziestolatek za starca z siwa broda. I wyobraz sobie, ze ta porno-poezje
    napisal niejaki Jan Kochanowski...., tak, tak ten od Trenow...... A oto ona:

    Do Dziewki

    Nie uciekaj przede mna, dziewko urodziwa,
    Z twoja rumiana twarza moja broda siwa
    Zgodzi sie znamienicie; patrz gdy wieniec wija,
    Ze pospolicie sadza przy rozej lelija.

    Nie uciekaj przede mna, dziewko urodziwa,
    Serce jeszcze niestare, chocia broda siwa;
    Choc u mnie broda siwa, jeszczem niezganiony,
    Czosnek ma glowe biala, a ogon zielony.

    Nie uciekaj, ma rada; wszak wiesz: im kot starszy,
    Tym, pospolicie mowia, ogon jego twarszy;
    I dab, choc miescy przeschnie, choc list na nim plowy,
    Przedsie stoi poteznie , bo ma korzen zdrowy.
    Jan Kochanowski (1530-1584)
  • sto100 12.12.05, 18:06
    taaa. Jesiennie, zimowo czy jeszcze inny oczekujący nastrój?
    W każdym bądź razie ja z powodu pogody znowu zaczytana, któryż to raz,
    w Panu Tadeuszu. I teraz pora " grzybów było wbród".
    Ale w tym roku nie było, chociaż piekny język pana Mickiewicza
    też łagodzi bardzo, ten brak grzybów oczywiście, i pod lipę nie prowadzi.
  • Gość: niko IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 12.12.05, 18:45
    Mniam, mniam stoweczko.....Dzikie, lesne grzybki do swiatecznego bigosu,
    prawdziwki, ma sie rozumiec.Zapewne znajda sie w sklepach, import od
    wschodniego sasiada, bo ja wlasnie takie kupilem, pachnace jak te z
    mickiewiczowskich lasow. A oddawaj sie poezji, marzeniom, bo bez nich zycie
    malo warte.
    Wies gdy ciebie nie ma
    Slonce pali a oczom nie swieci,
    niebo modre a wzrok w niem nie tonie,
    kwitna a nie pachna lewkonie -
    ptaki swiergoca nudno, jak cudze natretne dzieci!

    Dni plyna jak lodzie bez sterow,
    Bog odszedl i patrzy z dala,
    swiat przygasl, zszarzal i zmalal,
    stal sie jakby kwiat z papieru.
    Maria Morstin-Gorska (1893 - 1972)
  • sto100 12.12.05, 19:54
    o gdyby się człowiek mógł oddawać marzeniom.
    A tu u nas tyle prozy, tylko prozy, sama proza,
    zatem sięgamy " do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,
    szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych,
    do tych pół malowanych zbożem rozmaitem,
    wyzłoconych pszenicą, posrebrzanych żytem;
    gdzie bursztynowy swierzop, gryka jak śnieg biała,
    gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała,
    a wszystko przepasane, jakby wstęgą, miedzą
    zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą."
    Widzisz? Widzisz. Będzie lato!
    I jak tu nie czytać?
  • ifinity 12.12.05, 21:04
    Chcialbym, z toba poszedlszy w zaswiaty,
    Wtulic sie w jasnosc jakiejs bialej chaty.
    I wszystkie sloncu skradzione usmiechy
    Wplesc w miekkie zloto jej zytnianej strzechy.
    I w takiej chacie odcietej od siola,
    Pojac sie cisza rozlana dokola
    I patrzac co dzien na wstajace zorze,
    Czuc w duszy wlasnej to Krolestwo Boze
    Wielkiej milosci - i czuc przy swej glowie
    Twa glowe pieknna jak mlodosc i zdrowie
    W zaczarowanym swej duszy blekicie
    Przasc z nieskonczonej kadzieli Wioecznosci
    Nic promienista Wiary i Milosci.
  • ifinity 12.12.05, 21:13
    Na Bialoglowy

    Plec zensta zawsze szkodzi meskiej, przyznac musze
    Dla niej Adam wprzod zebro stracil, potem dusze.
    --------------------------------------------------------
    "Kiedy sie lepiej zalecac - doktora
    Pytala panna - z rana czy z wieczora?"
    Doktor odpowiada: "Lepiej to oslodzi
    Wieczor, lecz zdrowiu nie tak rano szkodzi."
    "Uczynie - mowi - wedlug twego zdania:
    Wieczor dla smaku, dla zdrowia z zarania."
  • sto100 13.12.05, 20:31
    ale to już było.
  • toja50 14.12.05, 22:04
    I nie wroci wiecej...? np Soter? An?
    Pozdrawiam
  • toja50 15.12.05, 16:23
    Dzisiaj polowa grudnia, szkoda, zescie zamilkli, no nic pozdrawiam i zycze
    najlepszego!Moze w styczniu?
  • Gość: niko IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 15.12.05, 18:18
    Droga Toju, a widzisz, ze ja wody w usta nie nabieram i chociaz jestem
    intensywnie zajety w pracy to jednak te pare slow szybko do Ciebie i do
    forumowiczow Brodnicy skresle. Nie wiem czy to jest tak wszedzie, ze przed
    swietami jest taka nerwowka. Wszyscy sie gdzies wybieraja, bilety na samoloty
    zamawiaja, wybieraja choinki i na dachach samochodow woza. W centrach
    handlowych rowniez duzy ruch i jest tak swiatecznie, wesolo i tyle nowosci
    najprzerozniejszych z dziedziny elektroniki, czy kopmuterow wlacznie z
    cyfrowymi aparatami fotograficznymi. Juz widzialem calkiem niezly zestaw
    komputerowy z plaskim 15 calowym ekranem za $200, wiec wszystko w coraz
    wiekszym tempie tanieje bo nowe, bardziej zaawansowane technologie nadchodza i
    teraz wszystko co nowe szybciej sie starzeje. No i dobrze, bo przynajmniej mamy
    nastepne okazje do narzekania na swiat i na tych bezlitosnych kapitalistow co
    to nic jak tylko wymyslaja stale cos nowego bo zachlanni sa na pieniadze. Tak
    zapewne mysla oddani sluchacze Radia Maryja pod dyrektoratem wszystkowiedzacego
    i najbardziej moralnego ksiedza Rydzyka. I niech ten dobry ksiadz ma nas
    wszystkich w opiece ha ha ha. Szczes Boze.
  • sto100 15.12.05, 21:06
    Dobry wieczór grudniowy.
    I jak to bywa corocznie najwięcej pracy,
    wszyscy coś muszą zakończyć, wyjaśnić,
    czas nie stanął w miejscu, a wręcz zasuwa
    galopem do przodu, jak gdyby koniec roku
    to była sprawa najprzyjemniejsza.
    Nie , najprzyjemniejsze są święta,
    już niedługo, pora prezentów także.
    pozdrawiam
  • toja50 27.12.05, 15:01
    Jeszcze przez chwile grudzien, wiec Was pozdrawiam poswiatecznie, szczegolnie
    Nico, ktory cos zamilkl na swieta, pewnie mial duzo przygotowan:-)
  • chetor 29.12.05, 09:48
    Pozdrawiam nieobecnych na FB. Co z Wami ludziska, zasypało Was?
  • sto100 29.12.05, 17:19
    oj prawie, prawie, szukamy chętnych do odśnieżania,
    a potem można, popijając rozgrzewające napoje,
    oczekiwać Nowego, wszak niedługa rozświetli noc.
  • Gość: Niko IP: 71.143.209.* 29.12.05, 18:31
    Czesc Pierwsza. Czesc Druga nastapi na zyczenie. Wszystko to pod Szanowne
    rozwazanie, bo to przeciez ma zwiazek z naszym krajem, a pryncypia zawarte sa
    generalnymi uniwersalami, moim skromnym zdaniem.

    A zatem sadzi pan, ze pieniadze sa zrodlem zla? -- spytal Franciskco
    d'Anconia -- A czy zapytal pan kiedykolwiek, co jest zrodlem pieniedzy?
    Pieniadze sa narzedziem wymiany., ktora nie moze istniec, jesli nie istnieje
    produkcja towarow i ludzie , ktorzy je produkuja. Pieniadze sa materialna forma
    zasady mowiacej, ze ludzie, ktorzy chca zalatwiac ze soba interesy, musza to
    robic w formie handlu, placac wartoscia za wartosc. Pieniadze nie sa narzedziem
    sepow, ktorzy zadaja panskiego produktu za lzy, ani grabiezcow, ktorzy
    zabieraja go panu sila. Istnienie pieniedzy jest mozliwe tylko dzieki ludziom,
    ktorzy produkuja. Czy to wlasnie nazywa pan zlem?

    Akceptujac pieniadze jako zaplate za swoj wysilek, robi pan to jedynie w
    przekonaniu, ze zamieni je na produkt wysilku innych. To nie sepy ani grabezcy
    nadaja pieniadzom wartosc. Ani ocean lez, ani wszystkie karabiny swiata nie
    moga przeksztalcic tych kawalkow papieru w panskim portfelu w chleb, ktorego
    bedzie pan potrzebowal, by przezyc jutrzejszy dzien. Te kawalki papieru, ktory
    powinien byc zlotem, sa manifestem honoru ---- panskiego roszczenia wobec
    energii producentow. Panski portfel jest manifestem nadziei, ze gdzies w
    otaczajacym swiecie sa ludzie, ktorzy nie zdradza zasady moralnej lezacej u
    podloza pieniadza. Czy to wlasnie nazywa pan zlem?
    Czy kiedykolwiek szukal pan zrodla produkcji? Prosze spojrzec na generator
    energii elektrycznej i osmielic sie sobie powiedziec, ze zostal stworzony
    wysilkiem miesni bezmozgich dzikusow. Prosze sprobowac zasiac ziarno pszenicy,
    nie majac wiedzy, ktora pozostawili panu jej odkrywcy. Prosze sprobowac uzyskac
    pozywienie wylacznie za pomoca fizycznego ruchu --- a dowie sie pan, ze to
    umysl ludzki lezy u podloza wszystkich wytwarzanych dobr i calego bogactwa,
    jakie kiedykolwiek istnialo na ziemi.

    Pan jednak mowi, ze pieniadze robia silini kosztem slabych? Jaka sile ma pan
    na mysli? Nie jest to sila miesni ani karabinow. Bogactwo jest produktem
    zdolnosci czlowieka do myslenia. A zatem czy pieniadze robi czlowiek, ktory
    wynajduje silnik, kosztem tych, ktorzy go nie wynalezli?
    Czy robia je ludzie inteligentni kosztem glupich? Zdolnii kosztem
    niekompetentnych? Ambitni kosztem leniwych? Pieniadze sa tworzone --- zanim
    bedzie mozna je zagrabic lub wyludzic --- wysilkiem kazdego uczciwego
    czlowieka, wysilkiem na miare jego zdolnosci. Czlowiek uczciwy to taki, ktory
    wie, ze nie moze skonsumowac wiecej, niz wytworzyl.

    Handel na podstawie pieniedzy jest kodeksem ludzi dobrej woli. U podloza
    pieniedzy lezy aksjomat, ze kazdy czlowiek jest wlascicielem swojego umyslu i
    wysilku. Pieniadze nie pozwalaja, by o wartosci panskiego wysilku stanowila
    jakakolwiek sila poza dobrowolnym wyborem czlowieka, ktory pragnie wymienic na
    niego swoj wysilek. Pieniadze pozwalaja panu otrzymac za swoje towary i swoja
    prace tyle, ile sa one warte dla ludzi ktrzy je kupuja, ale nie wiecej.
    Pieniadze nie pozwalaja na zadne transakcje z wyjatkiem tych, ktore obie strony
    dobrowolnie uznaja za korzystne. Pieniadze wymagaja od pana uznania faktu, ze
    ludzie musza pracowac na wlasna korzysc, nie zas niekorzysc, na wlasny zysk, a
    nie strate ---uznania , ze nie sa zwierzetami pociagowymi, zrodzonymi po to, by
    dzwigac brzemie panskiego nieszczescia --- ze musi im pan oferowac wartosci,
    nie rany ----- ze tym, co laczy ludzi, nie jest wymiana cierpienia, lecz dobr.
    Pieniadze wymagaja, aby sprzedawal pan nie swoja slabosc glupocie ludzi, lecz
    swoj talent ich rozsadkowi; zadaja, by kupowal pan nie najlichsze, co moga
    zaoferowac, ale najlepsze, co potrafia znalezc panskie pieniadze. A kiedy
    ludzie zyja dzieki wymianie --- majac za arbitra rozsadek, nie sile --- wygrywa
    najlepszy produkt, najlepsze wykonanie, ludzie o najlepszej zdolnosci oceny i
    najwiekszym talencie --- a stopien produktywnosci czlowieka jest zarazem
    stopniem jego nagrody. Taki jest kodeks zycia, ktorego narzedziem i symbolem
    jest pieniadz. Czy to wlasnie nazywa pan zlem?

    Pieniadz jednak jest tylko narzedziem. Zabierze pana, dokad pan zechce, ale
    nie zastapi pana w fotelu kierowcy. Da panu srodki do zaspokojenia panskich
    pragnien, ale nie dostarczy tych pragnien. Pieniadz jest plaga ludzi, ktorzy
    usiluja odwrocici zasade przyczyny i skutku --- ludzi, ktorzy chca zastapic
    umysl grabieniem jego produktow.

    Pieniadze nie kupia szczescia czlowiekowi, ktory nie ma pojecia, czego chce;
    pieniadze nie zapewnia mu systemu wartosci, jesli nie wie, co jest dla niego
    wartoscia, ani nie dostarcza mu celu, jesli sie nie zdecydowal, ku czemu
    zmierzac. Pieniadze nie kupia inteligencji glupcowi, podziwu ---- tochorzowi,
    czacunku --- nieudacznikowi. Czlowiek usilujacy kupic mozgi tych, ktorzy go
    przewyzszaja, aby mu sluzyly, zastepujac ocene pieniedzmi, ostatecznie pada
    ofiara gorszych od siebie. Ludzie inteligentni go opuszczaja, ale oszusci
    zlatuja sie do niego, zwabieni zasada, ktorej nie odkryl: ze nikt nie moze byc
    wart mniej niz jego pieniadze. Czy z tego powodu nazywa je pan zlem?

    Tylko czlowiek, ktory nie potrzebuje bogactwa --- czlowiek, ktory zbilby
    wlasna fortune niezaleznie od tego, gdzie by zaczal ---- nadaje sie do tego,
    by je dziedziczyc. Jesli dziedzic jest rowny swoim pieniadzom, sluza mu; jesli
    nie, niszcza go. Pan jednak przyglada mu sie i krzyczy, ze to pieniadze go
    zepsuly. Czyzby? A moze to on zepsul swoje pieniadze? Prosze nie zazdroscic
    bezwartosciowemu dziedzicowi; jego bogactwo nie nalezy do pana i nie
    wykorzystalby go pan lepiej. Prosze nie myslec, ze powinno zostac rozdane
    pomiedzy was; obciazanie swiata piecdziesiecioma pasozytami zamiast jednego
    nie przywroci martwej cnoty, jaka byla jego fortuna. Nie beda sluzyly umyslowi,
    ktory nie potrafi im dorownac. Czy z tego powodu nazywa je pan zlem?

    Pieniadze sa srodkiem przetrwania. Werdykt, ktory pan wydaje o swoim zrodle
    utrzymania, wyudaje pan o swoim zycziu. Jesli zrodlo jest zatrute, potepil pan
    swoje wlasne zycie. Czy zdobyl pan te pieniadze podstepem? Holubiac ludzkie
    wystepki i ludzka glupote? Zaspokajajac potrzeby durniow w nadziei, ze uzyska
    pan wiecej, niz na to zasluguja panskie umiejetnosci? Obnizajac swoje kryteria?
    Wykonujac pogardzana przez siebie prace dla pogardzanych przez siebie kupcow?
    Jesli tak, panskie pieniadze nie dadza panu ani grama szczescia. Wszystkie
    rzeczy, jakie pan kupi, beda dla pana nie holdem, lecz wymowka; nie
    osiagnieciem, lecz wspomnieniem wstydu. Bedzie pan krzyczal, ze pieniadze sa
    zlem. Sa zlem, bo nie pozwalaja cieszyc sie wlasnym zepsuciem? Cz to pieniadze,
    czy wlasnie ten fakt jest zrodlem panskiej nienawisci?

    Pieniadze zawsze pozostana skutkiem i nie dadza sie zmusic do zastapienia
    pana w roli przyczyny. Pieniadze sa produktem cnoty, ale nie uczynia pana
    cnotliwwym i nie odkupia panskich wystepkow. Pieniadze nie dadza panu tego, co
    niezasluzone, ani w postaci materialnej, ani duchowej. Czy to pieniadze, czy
    wlasnie ten fakt jest zrodlem panskiej nienawisci

    A moze mowil pan, ze to milosc do pieniedzy lezy u podstaw zla? Aby cos
    kochac, trzaeba znac i kochac jego istote. Kochac pieniadze, to rozumiec i
    kochac fakt, iz sa one wcieleniem najwspanialszej sily wewnatrz czlowieka i
    kluczem uniwersalnym do wymiany jego wysilku na wysilek najlepszych sposrod
    ludzi. To czlowiek, ktory sprzedalby dusze za piec centow, najglosniej
    obwieszcza swoja nienawisc do pieniedzy (ks. Rydzyk?, ojciec Hejno?) - i ma
    powody, by ich nienawidziec. Milosnicy pieniedzy chca na nie pracowac. Wiedza,
    ze potrafia na nie zasluzyc.




  • sto100 30.12.05, 16:33
    i posypało z Nieba, na biało, bialusieńko,
    radośnie, ale czy dla pojazdów to nie wiem,
    no chyba, że pod narty lub sanie.
    Ale co tam, zima jest!
  • toja50 30.12.05, 17:28
    Co tam pieniadze,fakt, ulatwiaja zycie, Nico, co tam Rydzyk, to prawda,
    przeszkadza jak diabli, ale co zrobic, zima, bialo, duzo sniego,dzieci sie
    ciesz, kierowcy mniej, oj duzo mniej, zaraz Nowy Rok i nadzieja na lepsze
    czasy, chociaz czlowiek coraz starszy to sie cieszy i to jest dziwne:-)))
    Pozdrawiam Nico i niech Ci sie wiedzie w tym dalekim kraju.
  • toja50 30.12.05, 17:30
    Pozdrawiam wszystkich z FB i zycze Szczesliwego Nowego Roku 2006.
  • sto100 30.12.05, 18:09
    i ja pozdrawiam, o bogactwie już się wypowiadałam cytatami Seneki,
    zdania nie zmieniłam, nic nie dodaję, a radości ducha w Nowym Roku
    życzę serdecznie. I tu i tam.
  • toja50 31.12.05, 15:26
    Ostatni raz w tym roku pozdrawiam Was grudniowo:-)
  • Gość: Niko IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 04.01.06, 19:43
    Prosze udzielic sobie wskazowki co do charakterow ludzkich: czlowiek, ktory
    potepia pieniadze, zdobyl je w sposob nieuczciwy; ten, ktory je szanuje,
    zarobil je.
    Prosze uciekac co sil w nogach przed kazdym, kto panu mowi, ze pieniadze sa
    zlem. To zdanie jest dzwonkiem tredowatego, zawieszonym na szyi zblizajacego
    sie grabiezcy. Dopoki ludzie zyja razem na ziemi i potrzebuja srodkow, aby
    prowadzic ze soba interesy, jedyne, co bedzie moglo zastapic pieniadze, jesli z
    nich zrezyguja, to bedzie lufa karabinu.
    Ale zarobienie i utrzymanie pieniedzy wymaga od pana praktykowania
    najwyzszych cnot. Ludzie, ktorzy nie maja odwagi, dumy ani szczcunku dla samych
    siebie, nie maja tez moralnego poczucia swojego prawa do pieniedzy i nie sa
    gotowi bronic ich tak, jak bronia zycia; ludzie, ktorzy przepraszaja za swoje
    bogactwo, niedlugo pozostana bogaci. Sa naturalna przyneta dla zastepow
    grabiezcow, ktorzy przez cale wieki kryja sie pod ziemia, ale wypelzaja
    natychmiast, gdy tylko poczuja czlowieka, ktory ich blaga o przebaczenie
    grzechu posiadania bogactwa. Pospiesza uwolnic go od tego grzechu --- i, jak
    na to zasluguje, od zycia.
    Nastanie wtedy czas ludzi dulicowych --- autostopowiczow cnoty, zyjacych
    dzieki sile, ale liczacych na to, ze ci, ktorzy zyja dzieki wymianie, nadadza
    wartosc ich zagrabionym pieniadzom. W spoleczenstwie moralnym sa oni
    przestepcami i wydaje sie statuty majace na celu obrone przed nimi. Ale kiedy
    spoleczenstwo przyznaje slusznosc przestepcom, a prawa grabiezcom -- ludziom,
    ktorzy uzywaja sily do zagarniania bogactwa bezbronnych ofiar --- pieniadze
    staja sie mscicielem swego stwowrcy. Owi grabiezcy wierza, ze ograbianie
    rozbrojonych ludzi jest bezpieczne. Ale ich lup staje sie magnesem dla innych
    lupiezczow, zabierajacych im go w ten sam sposob, w jaki ci go zdobyli. Wtedy
    wygrywaja nie ci, ktorzy potrafia najlepiej wytwarzac, lecz ci najbardziej
    bezwzglednie brutualni. Kiedy kryterium stanowi sila, morderca wygrywa z
    kieszonkowcem. A wtedy spoleczenstwo znika posrod ruin i rzezi.
    Chce pan wiedziec, czy nadchodzi ten dzien? Prosze obserwowac pieniadze.
    Pieniadze sa barometrem cnoty spoleczenstwa. Kidy zobaczy pan, ze handel odbywa
    sie nie dzieki przyzwoleniu, lecz pod przymusem --- kiedy zobaczy pan, ze aby
    wytwarzac, potrzebuje pan zezwolenia ludzi, ktorzy nic nie wytwarzaja --- kiedy
    zobaczy pan, ze pieniadze plyna do tych, ktorzy nie handluja towarami, lecz
    przyslugami --- kiedy zobaczy pan, ze ludzie bogaca sie dzieki lpowkom i po
    pociaganiu za sznurki, nie zas dzieki pracy, a panskie prawa nie uchronia pana
    przed nimi, lecz ich przed panem --- kiedy zobaczy pan, ze nagradza sie
    zepsucie, a uczciwosc zmienia sie w poswiecenie --- moze pan byc pewien, ze
    spoleczenstwo jest skazane. Pieniadze sa zbyt szlachetnym srodkiem, by
    konkurowac z karabinami i pertraktowac z brutalnoscia. Nie pozwola przetrwac
    krajowi w polowie zlozonemu z naleznych prawnie dobr, a w polowie z lupow.
    Kiedykolwiek pojawia sie wsrod ludzi niszczyciele, zaczynaja od niszczenia
    pieniedzy, bo to one sa ochrona czlowieka i baza moralnej egzystencji .
    Niszczyciele zabieraja zloto i daja jego wlascicielom w zamian plik falszywych
    papierow. To zabija obiektywne kryteria i oddaje ludzi w arbitralna wladze
    arbitralnych decydentow o wartosciach. Zloto bylo wartoscia obiektywna,
    ekwiwalentem wyporodukowanego bogactwa. Papier jest kredytem na nieistniejace
    bogactwo, wspartym przez karabin wycelowany w tych, ktorzy maja je
    wyprodukowac. Papier jest czekiem wystawionym przez grabiezcow dzialajacych w
    swietle prawa w ciezar konta, ktore nie nalezy do nich: cnoty ofiar. Prosze
    czekac dnia, w ktorym czek zostanie zwrocony z napisem "debed".
    Kiedy srodki przetrwania staja sie zlem, nie moze pan oczekiwac, ze ludzie
    pozostana dobrzy. Ze pozostana moralni i poswieca swoje zycie, by stac sie
    pasza niemoralnych. Ze beda produkowac, kiedy karze sie produkcje i nagradza
    grabiez. Niech pan nie pyta: "Kto niszczy swiat?". Pan to robi.
    Stoi pan wsrod najwiekszych osiagniec najwiekszej cywilizacji produkcyjnej,
    zastanawiajac sie, dlaczego rozpada sie ona wokol pana w proch a zarazem
    potepiajac jego sile napedowa --- pieniadz. Patrzy pana na pieniadze tak, jak
    patrzyli na nie dzicy, i zastanawia sie, dlaczego pod panskie miasta podpelza
    dzungla. Na przestrzeni historii rodzaju ludzkiego pieniadze zawsze przejmowali
    tacy czy inni grabiezcy, ktorych nazawiska sie zmienialy, ale metody
    pozostawaly takie same: sila odbierac bogoactwo i petac, ponizac, znieslawiac,
    pozbawiac honoru producentow. To zdanie o pieniadzach, ktore sa zlem, tak
    lekkomyslnie przez pana wypowiadane, pochodzi z czasow, kiedy bogactwo
    wytwarzane bylo rekoma niewolnikow --- niewolnikow powtarzajacych ruchy
    odkryte kiedys przez czyjs umysl i od wiekow nie ulepszane. Dopolki produkcja
    rzadzila sila, a bogactwo zdobywano podbojem, niewiele mozna bylo osiagnac. A
    jednak oprzez wszystkie te wieki i stagnacji i glodu ludzie slawili grabiezcow
    jako arystokratow miecza, arystokratow z urodzenia i z urzedu, gardzili zas
    producentami jako niewolnikami, handlarzami, kupcami --- przemyslowcami.
    Ku chwale ludzkosci zaistnial, po raz pierwszy i jedyny w historii kraj
    pieniadza --- i nie istnieje wyzszy, bardziej uswiecony hold, ktory moglbym
    ofiarowac Ameryce, gdyz znaczy to : kraj rozsadku, sprawiedliwosci, wolnosci,
    produkcji i osiagniec. Po raz pierwszy ludzki umysl i pieniadze byly wolne i
    nie istnialy fortuny pochodzace z podboju, lecz jedynie te pochodzace z pracy,
    a zamiast ludzi miecza i niewolnikow pojawil sie prawdziwy tworca bogactwa,
    najwiekszy robotnik, najwyzszy typ istoty ludzkiej -- czlowiek
    zawdzieczajacy wszystko sobie -- amerykanski przemyslowiec.
    Jesli mnie pan poprosi, abym wymienil najlepsza ceche Amerykanow, wybiore --
    bo w niej zawiera sie wszystko inne --- fakt, iz to oni stworzyli
    wyrazenie "robic pieniadze". Zaden inny jezyk ani narod nie uzywal wczesniej
    tego okreslenia; ludzie zawsze mysleli o bogactwie jako o czyms statecznym ---
    czyms, co mozna odebrac, wyblagac, odziedziczyc, podzielic, zagrabic lub
    otrzymac w formie przyslugi. Amerykanie pierwsi zrozumieli, ze bogactwo trzeba
    stworzyc. W slowach "robic pieniadze" zawiera sie kwintesencja ludzkiej
    moralnosci.
    A jednak wlasnie za te slowa Amerykanie zostali potepieni przez zgnile
    kultury kontynentow rzadzonych przez grabiezcow. Teraz credo grabiezcow
    doprowadzilo was do tego, ze uwazacie swoje najwspanialsze osiagniecia za
    pietno, swoje bogactwo za wine, swoich najwspanialszych ludzi, przemyslowcow,
    za czarne owce, a swoje wspaniale fabryki za produkt i wlasnosc pracy miesni,
    pracy poganianych batem niewolnikow, jak egipskie piramidy. Zepsuty duren,
    ktory twierdzi, ze nie widzi roznicy miedzy sila dolara a sila bata, powinien
    poznac te roznice na wlasnej skorzy --- i mysle, ze tak sie stanie.
    Dopoki, i jesli, nie odkryjecie, ze pieniadze leza u zrodla wszelakiego
    dobra, sami sie domagacie wlasnego zniszczenia Kiedy pieniadze przestaja byc
    narzedziem, za pomoca, ktorego ludzie zalatwiaja sprawy, wtedy za narzedzie
    zaczynaja im sluzyc inni ludzie. Krew, baty, karabiny --- albo dolary. Niech
    pan wybiera --- wyjscie jest tylko jedno, a czas ucieka.
    Francisco ani razu nie spojrzal na Reardena, kedy mowil, ale gdy tylko
    skonczyl, jego oczy powedrowaly prosto ku twrzy tamtego. Rearden stal bez
    ruchu, nie widzac posrod poruszajacych sie wokol postaci i twarzy nikogo z
    wyjatkiem Francisca d"Anconia.
    Niektorzy sposrod sluchaczy teraz pospiesznie sie oddalali, inni zas
    mowili: "To straszne!", "To nieprawda", "Jakiez to podle i samolubne" ---
    glosno, a zarazem ostroznie, jakby chcieli, by uslyszeli ich sasiedzi, ale nie
    Francisco
    ---- Senior d'Anconia --- zadeklarowala kobieta z kolczykami --- nie zgadzam
    sie z panem!
    ----
  • Gość: nocka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.06, 10:23
    gentlemeni nie rozmawiają o pieniądzach,
    oni je mają.
  • ifinity 05.01.06, 19:23
    To tez prawda nocko, ale jednak gdy maja pieniadze, to jednak nie pofrafia
    rozmawiac o pieniadzach w tak szczegolny sposob. Uwazam, ze autor tego monologu
    podszedl do wartosci pieniadza filozoficznie jak nikt jeszcze, przynajmniej po
    raz pierwszy sie spotkalem, a sporo czytam teraz to juz przewaznie wszystko w
    jez. angielskim, chociaz od polskiego tez nie stronie i wydaje mi sie, ze sie w
    tym jez. wystarczajaco duzo naczytalem. Glownie dlatego byc moze, ze pozytywny
    bohater w oczach polskiego pisarza klasycznego to postac altruistyczna, a ja
    szukam w bohaterach cos zupelnie innego, szukam postacie silnie
    indywidualistyczne, nizdolne do zdrady, do kompromisu swoich wypracowanych i
    przemyslanych pryncypiow. Nie wiele jest takiej literatury, ale jak sie juz cos
    takiego znajdzie, a jeszcze w dobrym pisarskim stylu to jest to bezcenny skarb.
    Szukam bohaterow zdrowo-egoistycznych tworcow, artystow, producentow dobrobytu.
    Szukam wykolejencow, ktorzy z rynszotku odbijali sie od dna aby zmienic swoje
    zycie.
  • sto100 05.01.06, 21:06
    też przeczytałam z zainteresowaniem te wywody,
    bardziej mnie interesuje z czego zaczerpnięte,
    co zatem jest tematem przewodnim tych rozważań,
    do czego autor zmierza? Możesz podać autora i tytuł?
    A jaka zima po drugiej stronie oceanu?
  • ifinity 06.01.06, 18:02
    Powiesc fikcyjna przetlumaczona na jez. polski pt. "Atlas Zbuntowany" - praca
    amerykanskiej Ayn Rand, tworczyni filozofii Objektywizmu, ktory to jest
    kontynuacja i rozwiniecie tradycji arystotelowskich filozofii nadrzednosci
    rzeczywistosci, ktore sie kloca z filozofia platonska nadrzednosci swiadomosci,
    na fundamentach, ktorej Platon poprzez Kanta ugruntowywal wszelakie "izmy" tj.
    faszyzmy, komunizmy, socjalizmy i inne zamordyzmy. A po tej stronie oceanu nie
    ma sniegu. Spadlo sporo sniegu, ale przyszly cieple dnie i wszystko stopnialo.
    Zbiera sie na zniezek, chociaz po olowianych chmurach zrobilo sie jasniej. Z
    pozdrowieniami. niko well ifinity.Klimat podobny do polskiego, chyba ze sie
    pojedzie na Floryde. Tam to jest upalne czesto lato. Uciekam na zach.
    przedmiescia za interesami.
  • sto100 06.01.06, 20:27
    Dzięki za informację. Cosik więcej teraz rozumiem.
    A rozumku nigdy za dużo, jak mawiał przyjaciel Krzysia.
    Zimy narazie nie żałuj, jest ci jej u nas teraz sporo.
    Podzielimy się, bo śniegu na ulicach zdecydowanie za dużo,
    zwłaszcza dla chodzących, co nie wyparowało to teraz zamieniło
    się w lodowo-śnieżne kamienie, gruzy, bloki skalne i tego rodzaju utrudnienia.
    Zima, i co roku zdumienie i zaskoczenie. Zima? No i co z tym zrobić?
  • ifinity 07.01.06, 02:02
    Nawet stowko nie przypuszczalemm, ze kilka stron przedmowy da sie rowniez ujac
    w jednym, moze troche przydlugim zdaniu, ale jest tam chyba wszystko,
    jezelichodzi o sedno zawartosci Atlasu Zbuntowanego. Dodam tylko, ze jest tam
    rowniez opisany wspanialy romans, ze scenami. Romans kochankow dobranych na
    zasadzie okreslonych i wypracowanych wartosci. Dzieki za uzyczenie sniegu,
    wydaje sie, ze my tez bedziemy mieli go za duzo juz za kilka dni. Zycze
    przyjemnego weekendu. niko

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka