Dodaj do ulubionych

Tęsknisz za PRL-em?

  • Gość: JK IP: 83.1.122.* 07.02.10, 11:01
    No i ?
  • Gość: gbur0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.10, 12:46
    Artykuł głupka dla głupków. Niech policzy ile miesięcznie kosztują
    podstawowe koszty - obsługa kredytu mieszkaniowego dla banku,
    czynsz, woda, energia, ubezpieczenia, dojazdy do pracy, telefon,
    inne para podatki a potem tę sumę niech odejmuje od przychodów i
    dzieli przez ilość jajek. Że takim tumanom płacą za ogłupianie
    ludzi.
  • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.10, 13:19

    ...kiedyś to na tak wiele można było sobie pozwolić, a teraz jest taka bieda.
  • Gość: stęskniony IP: *.anonymouse.org 07.02.10, 13:35
    Oczywiście, że tęsknię jak za wrzodem na tyłku. Najbardziej mi brakuje żeby
    Polską rządzili towarzysze Szmaciaki po 7 klasach albo i nie. Do tego bym dodał
    rządy najemników sowieckich, zbrodniarzy politycznych itd. Z tymi najemnikami to
    słaby argument bo teraz najemnicy się przewerbowali i włażą do tyłka innym,
    widocznie w Polsce tak musi być.
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 07.02.10, 14:13
    Jeszcze w 1988 WSZYSTKIE OPŁATY MIESZKALNE można było zrobić za ....
    DEPUTAT WĘGLOWY. PRACUJĄCY MÓGŁ ZAROBIĆ NA ZROBIENIE OPŁAT W 3 A
    MOŻE I 4 MIESZKANIACH. Opłaty w jednym mieszkaniu kosztowały 5
    dolarów. Pamiętam, jak jako dziecko kąpałem się w wannie to jak woda
    wystygła spuszczałem calą zawartość i napuszczałem z powrotem
    cieplutką. Obecne ceny zmuszają do kąpania się w 20 litrach wody -
    dwóch wiadrach.

    Mój przelicznik to teraz stać nas 3 metry sześcienne wody na osobę,
    jako dziecko zużywałem pewnie z 10 nie rujnując finansów rodziny.

    Młode małzeństwo otrzymywało mieszkanie w 3 lata po zgromadzeniu
    wkładu - - TAKICH RODZIN W TARNOBRZEGU SĄ TYSIĄCE

    Poza tym jeden podstawowy FELER to ŚREDNIA - na podkarpaciu jest jak
    latający holender - dużo się o nim mówi a mało kto widział. ZA
    socjalizmu - do średniej dochodziło się w 3 lata pracy- chyba, że
    ktoś był moczymordą.



  • Gość: sigma.pl IP: *.bosbank.pl 08.02.10, 10:40
    Zgadzam sie z poprzednikiem,fakt że było biedniej i siermiężnie
    ale za to było bezpieczeństwo socjalne. Zwolniłaś sie zjednej
    roboty pod ręka była druga. Dzieci nie chodziły głodne, były
    miejsca na parkingach i wczasy z zakładu pracy. Chrzanię bogactwa,
    i luksusy, które w obecnej Polsce sa tylko dla nielicznych. Na
    wczasy dojade i tak pociągiem , albo polecę samolotem...
    Nauczam dzieci 22 lata, ale takiej biedy nigdy nie
    widziałam.....
  • Gość: belferka IP: *.csm.pl 10.02.10, 11:42
    Napisałeś: za socjalizmu - do średniej dochodziło się w 3 lata pracy.

    A do szkoły chodziłeś? Matematyki się uczyłeś?
    Na pewno nie, bo nie wypisywałbyś takich bzdur.
    Szkoda jeszcze, że nie napisałeś jak to w PRL-u wszyscy zarabiali powyżej
    średniej krajowej
    .
  • Gość: Jasiu, wężykiem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.10, 14:14
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Gość portalu: stęskniony napisał(a):
    > Oczywiście, że tęsknię jak za wrzodem na tyłku. Najbardziej mi brakuje żeby
    > Polską rządzili towarzysze Szmaciaki po 7 klasach albo i nie. Do tego bym dodał
    > rządy najemników sowieckich, zbrodniarzy politycznych itd. Z tymi najemnikami t
    > o
    > słaby argument bo teraz najemnicy się przewerbowali i włażą do tyłka innym,
    > widocznie w Polsce tak musi być. <

    Czyżby? Muszą(?) rządzić tacy jak Pan Edgar Peron Gosiewski, któremu w PRL zeszło ponad 13 lat na studiowaniu prawa, albo Pan Profesor Lech Kaczyński, który zrobił doktorat na temat prawa pracy w PRL! Sama kwintesencja wiedzy i godności osobistej. Wężykiem, Jasiu, wężykiem!
  • Gość: egon IP: 83.1.115.* 07.02.10, 14:36
    Z PRLu pamiętam bardzo długie kolejki i to że nic nie można było normalnie kupić. AGD dla młodych małżeństw, którego i tak nie było, kolejki po benzynę na kartki, kolejki w mięsnym, upokarzający brak papieru toaletowego, sznurka do snopowiązałek i właściwie wszystkiego co było potrzebne.
    Częste przerwy w dostawie prądu, często żółta i śmierdząca woda z kranów.

    Jasne że każdy wspomina dobrze młodość, jaka by nie była, stąd starcy zawsze będą mieli do PRLu pewien sentyment.
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 07.02.10, 14:41
    Formalnie to przed 35 rokiem życia zaliczanym się jest do młodzieży
    więc taki stary to jeszcze nie jestem.
  • Gość: znam tamte czasy IP: 83.1.124.* 07.02.10, 15:00
    Gbur - koniecznie na dwa etaty, bedziesz mial lepiej, poprostu
    trzeba pracowac a nie zazdroscic innym i przestac oczekiwac ze
    gruszki same spadna. Jesli ktos porownywal ilosc jajek to za pensje
    teraz i w PRL.
    Przypomnij sobie co miales wowczas i porownaj z tym co dzis. Mowisz
    o kosztach, a co koszty rosna jak rosnie ilosc posiadana, bo za prad
    trzeba placic wiecej bo masz swiatlo, lodowke, telewizor lub,
    telewizory, komputer i inne bajery, a to ciagnie prad. Samochodu w
    komunie nie miales, a dzis pewnie dwa, a za tym rejestracja,
    ubezpieczenie, konserwacja no i paliwo, oleje i plyny itd. Napisz
    prawde, czy chcesz wrocic do komuny? ale uczciwie.
    Jedyny problem, to przyznaje - praca, ale przedsiebiorczy i ludzie z
    glowa nie narzekaja.
    Gbur, przemysl i prowokuj bo Ci wygarne.
  • Gość: mensa IP: 83.1.121.* 07.02.10, 15:14
    Iloraz inteligencji Dziubinskiego i Sekretarza KW. Ide o zakład ,że
    sekretarz miał 2 razy większy.
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 07.02.10, 15:24
    Przypomnij sobie co miales wowczas i porownaj z tym co dzis.

    No to przegięcie. Wszystkiemu winien ten wredny Philips, gdyż tak
    późno wynalazł CD. A i INTEL nie jest bez winy. Nie mówiąc o IBM,
    który Pc a później PC XT wypuścił dopiero w 1981 i to za 2200
    dolarów sztuka. Ci wredni kapitaliści nie chcieli wymyślać tego
    WCZEŚNIEJ ? Nie mogli wcześniej produkować PC na Tajwanie po 900
    dolarów sztuka.
    Ale wtedy można byłoby narzekać.

    I pomyśleć, że 30 lat temu pracujący amerykanin musiał wydać 3
    pensje na PC. A teraz ma lepszy za jedną pensję.

    ALE TO ZASŁUGA TYLKO I WYŁĄCZNIE POSTĘPU, A NIE TEGO, ŻE TERAZ JEST
    LEPIEJ.

    I oczywiście Chińczyków pracujących za 150 dolarów. Ale to już
    zasługa KOMUNIZMU. Gdzie ten Zachód to wszystko by produkował, jakby
    nie było KOMUNISTYCZNYCH CHIN?

    Biorę zeszyt w Lidlu - made in china, idę do Druczka po pisak do CD -
    made in china, kupuję okładkę na podanie do pracy - made in china,
    kupują książkę CLONE WARS drukowane po polsku - printed in china.

    Gdzie jest nasza praca?

    ODPOWIEDŹ:

    NASZA PRACA JEST W PEOPLE REPUBLIC of CHINA


  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 07.02.10, 17:57
    Wszystkie wasze argumenty tak za jak i przeciw oscyluja wokol tematu co mozna bylo kupic a co nie.
    Moze hipotetycznie warto zadac sobie proste pytanie: dlaczego ta "wielka" transformacja ustrojowa sprowadzila sie do kompletnego wyniszczenia gospodarki i sprowadzenia kraju do roli dziada. Jesli dzisiaj zagranica potrafi inwestowac w Polsce i zarabiac na tym to dlaczego Polacy nie moga robic tego samego. Dlaczego ta przyslowiowa pracowita i "uczciwa" Polska nie zalewa swoimi towarami czy mysla techniczna wschodu i zachodu. Mozna bylo zmienic ustroj i na bazie posiadanych srodkow budowac potege gospodarcza Polski. Stalo sie odwrotnie. Dzisiejsza Polska to jeden z najslabszych gospodarczo krajow UE i na dodatek bez politycznego znaczenia. Kto i kiedy napisal taki scenariusz , kto go zaakceptowal i kto realizuje. Mysle ze to glupie, zaklamane i nadete polskie spoleczenstwo. Do takiego stwierdzenia upowaznia mnie kilka rzeczowych refleksji jakimi dziela sie niektorzy dyskutanci. Pytanie ; czy mozna temu zaradzic. Odpowiedz jest prosta : nie mozna bo Polska jest za biedna , skorumpowana, niewiarygodna i nadal nadeta. To co sie dzieje w granicach kraju nikogo juz nie obchodzi bo Polska nikomu nie moze zagrozic, nikogo postraszyc. Wystarczy cicha zmowa kilku zachodnich bankow, badz kaprys wladcow z Kremla by Polske w kilka tygodni rzucic na kolana I nikt nie stanie w Polski obronie. Ale Polacy sami do tego doprowadzili , sami chcieli i maja to na co zasluzyli. Moga pyszczyc na forach ale to wszystko co moga a jak powiedza cos co nie spodoba sie komus na swieczniku , policja stojaca na strazy wladzy wytropi delikwenta a powolny wladzy sad wsadzi go do ciupy na dlugie lata. Opierajac sie na tym co napisalem : tesknie za PRL bo mielismy nasza Polske i choc nadzorowana przez ZSRR to z nadzieja ze mozna to zmienic a dzisiaj nie ma juz zadnej nadziei.Jest zle a bedzie gorzej bo za pare lat dlug publiczny przekroczy wartosc panstwa jako calosci i "rozdziobia was kruki , wrony".
  • Gość: Ja IP: 83.238.199.* 07.02.10, 18:11
    Nikita jak zwykle napisał prawdę o Polsce dnia dzisiejszego i Polakach.
    Tylko do niewielu ona dotrze.
  • Gość: Olaf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.10, 19:59
    Każdy post nikity utwierdza mnie w przekonaniu, jak to dobrze że takie kreatury wyniosły się z mojej Polski i już mam nadzieję nigdy się tu nie pojawią. Każde twoje słowo to kłamstwo nasączone nienawiścią do Polski. Nie możesz sobie darować, że zamiast totalnej katastrofy do której zmierzała nieuchronnie Polska pod rządami kacyków namaszczonych przez związek radziecki mamy obecnie zupełnie inny kraj.
    Masz rację w jednym, kompletnie wyniszczona gospodarka była w 1989 roku i to komuna sprowadziła Polskę do roli dziada. Odrobienie tych strat zajmie nam jeszcze ze 30 lat. I zapewne nie raz dostaniemy bolesną lekcje.
    Ale nie martw się, damy radę.
    Pewnie uważasz, że eurostat kłamie publikując wzrost polskiego PKB o 1,2%. Bo tu nędza, bieda i ze strachem w oczach po ulicach chodzi zawinięte w szmaty 'glupie, zaklamane i nadete polskie spoleczenstwo' które jeszcze nie wyjechało jak ty do lepszego świata. A powinno.
    Siedź tam gdzie siedzisz i pluj nienawiścią aż ci wątroba zgnije a i napisz coś czasami, czytanie ciebie to jak oglądanie małpy w zoo, relaksuje.



  • Gość: belferka IP: *.csm.pl 10.02.10, 11:48
    Trafiłeś Olaf w sedno.
    Mam podobne odczucia i chociaż moje zarobki nie pozwalają na luksusy, to nie mam
    sklerozy i pamiętam jak się żyło 20-30 lat temu.
  • Gość: Jaromir IP: 80.48.174.* 07.02.10, 18:08
    Zacznę od tego, że ocena PRL-u nie jest dziś i długo jeszcze nie będzie
    sprawiedliwa. Zaważyły na niej przede wszystkim lata 80-te i "walka z komuną", a
    także obrzydliwa propaganda ostatnich dwudziestu lat - dokładnie taka, jak
    propaganda w PRL-u, jaka nieznośnie obrzydzała wszystko, co nie wiązało się z
    socjalizmem. Porównywanie tamtych czasów do obecnych też nie ma sensu, bo prawie
    pod każdym względem są po prostu INNE, a przez to nieporównywalne. Cóż z tego
    np. że mam paszport w domu, skoro nie mam za co wyjechać nawet na urlop, a cóż
    dopiero za granicę ? wszędzie wspomina się o pustych sklepach w czasach PRL-u i
    kolejkach. Pomijając to, że tak było tylko przez ostatnich kilkanaście lat,
    można zapytać - a cóż z tego, że mamy dziś pełne sklepy skoro nie stać mnie na
    zakupy ? Oczywiście, nie chcę powiedzieć,że potępiam dzisiejszą rzeczywistość. W
    bardzo wielu aspektach jest ona bezdyskusyjnie lepsza. Ale w PRL-u było wiele
    dobrych rozwiązań, których dziś nam brak. Ot, np. opieka socjalna - wczasy,
    sanatoria, kolonie letnie. Na te ostatnie dzieci wyjeżdżały na 24 dni za grosze.
    Dziś, potwornie drogie kolonie, trwają 7 dni, góra 10. Ludzie mieli zapewnione
    bezpieczeństwo pracy, kto tylko chciał pracować, pracę znalazł. Zwłaszcza ludzie
    którzy wymarzyli sobie jakiś zawód, studiowali na odpowiednim kierunku,
    wymarzoną pracę mogli znaleźć właściwie bez trudu. Żal mi teraz młodych Polaków,
    którzy studiują, nieraz kosztem ogromnych wyrzeczeń i znajdują pracę... na
    zmywaku w Anglii czy Irlandii. Takich przykładów można podać więcej.
    Czy tęsknię więc za PRL-em ? Chyba nie, choć to czasy mojego dzieciństwa i
    młodości, więc najpiękniejsze. Ale najważniejsze co chciałbym przekazać to to,
    co napisał jeden z tygodników: PRL to także była Polska.
  • Gość: pamietajacy IP: 83.1.124.* 07.02.10, 19:11
    A ja mysle ze rozwiazac problem pracy i mieszkan i wszyscy zapomna o
    PRL, chociaz zgadzam sie, to tez nasza historia.
  • Gość: Bekalosz IP: 83.1.120.* 07.02.10, 19:32
    Wszystkim tęskniacym za PRL=em polecam Kubę lub Koree Północną
    ewentualnie rodzinne strony Rosję!
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 07.02.10, 20:06
    Bekalosz:

    PRL od Kuby dzieli tyle co III lub IV RP od Zjednoczonego Królestwa.

    Rozmawiałem w UK ze zwyczajnym mechanikiem. Przez kilka lat pracował
    na wyjeździe w Berlinie, gdy przenoszono stolicę z BONN. Zarabiał 2
    średnie pensje a kontrakt nadzorowany był przez odpowiedni urząd,

    Ja przyjechałem do UK z plecakiem jako całym majątkiem. Zarabiałem
    0.7 średniej krajowej - i tak więcej niż większość Polaków. O
    odpowiedni kontrakt musiałem walczyć sam.
  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 07.02.10, 21:01
    bekalosz - zacznij od nauki jezyka polskiego a jak juz opanujesz choc podstawy , pisz, tylko nie udzielaj rad bo .Umyslowo nie bedziesz jeszcze gotowy.

    PS. czy ty masz cos wspolnego z lechowskim bo obydwaj macie problemy z klawiatura.
  • Gość: nie będzie płakał! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.10, 21:03
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>...Gość portalu: Bekalosz napisał(a):
    > Wszystkim tęskniacym za PRL=em polecam Kubę lub Koree Północną
    > ewentualnie rodzinne strony Rosję! <

    Jak Ci tak tęskno za rodzinnymi stronami, to wracaj do swojej Rosji. Nikt nie będzie zatrzymywał ani płakał!
  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 07.02.10, 20:58
    pamietajacy - z calym szacunkiem ale jak chcialbys te dwa problemy rozwiazac. Praca to glownie przemysl jaki by nie byl, a skoro nie ma zakladow to trzeba je budowac , a na to potrzebne sa pieniadze i to ogrmone pieniadze .Nawet jesli jakis tam zaklad wybudujesz to znajac polskie myslenie , najpierw wybuduja a potem beda sie zastanawiac co produkowac a na koncu jak i gdzie to sprzedac. Oczywiscie wybuduja za pozyczone pieniadze, wybuduja zle, beda poprawiac a pozyczki trzeba splacac. PRL dbal o ludzi pracy jesli chodzi o mieszkania. Budowali nawet cale miasta choc Polska byla po wojnie biedniusienka.Zachod rozpieprzyl polska gospodarke nie po to by jej teraz udostepniac swoje rynki zbytu. Polska to rynek zbytu i nic wiecej.
    PRL dbal o ludzi pracy jesli chodzi o mieszkania. Budowali nawet cale miasta choc Polska byla po wojnie biedniusienka. Skoro na nic nie ma pieniedzy to za co chcesz budowac mieszkania, a jesli pozycza , wybuduja , zechca zarobic i sprzedawac beda za ogromne pieniadze, a skad wezmiesz te wielkie pieniadze na mieszkanie kiedy nie ma pracy ? A moze masz jakis pomysl by te dwa "prosciutkie " problemy rozwiazac.
    Mowisz ze zapomna o PRL. Ty jednak niewiele rozumiesz. PRL to zycie milionow ludzi, tego nie da sie wykreslic , zapmniec czy zdewaluowac. To tez szkola jak w wielu spolecznych aspektach nie powinno byc. W tamtych czasach ludzie tez zyli, kochali sie , pracowali, mieli nadzieje na lepsze jutro jak nie dla siebie to chociaz dla swoich dzieci. Moze i chirurgicznie daloby sie usunac pamiec o tamtych czasach ale chcialbys nie pamietac swojej mlodosci, zony, dzieci a moze i wnukow. Nie wydaje mi sie. Nikt tu nie twierdzi ze PRL bylo rajem ale te bzdura jest twierdzic ze dzisiejsza Polska jest tym rajem. Dla mnie to przedsionek piekla.
  • Gość: virus.com IP: *.bosbank.pl 08.02.10, 11:10
    W zasadzie to masz rację : mamy więcej art.luksusowych i dóbr ,
    które wcześniej nie były osiągalne, lecz z drugiej strony uczciwą
    pracą zarobisz tylko na czynsz, media i byle jakie żarcie.
    Wolałbym mieć zapewnione podstawowe aspekty życia , a nie martwic
    sie jak związać koniec z końcem....
  • bart0sh 07.02.10, 19:43
    racja.

    też wolę kolejki do Urzędu Pracy, marchewkę jako owoc i ślimaka jako rybę, wolę
    pięćdziesięciojedniodniowy darmowy limit na karcie kredytowej który w końcu
    zaczął egzekwować komornik, wolę czystą wodę, która i tak nie nadaje się do
    picia i wolę upokarzające śmieci, które wyjmuję ze skrzynki pocztowej.

    jest super!
    --
    Oportunizm+konformizm=poprawność polityczna.
  • Gość: kaziuk66 IP: 213.172.181.* 07.02.10, 22:07
    Przypominam,ze PRL to nie tylko lata 70 które zazwyczaj podaje sie gdzie tak dobrze nam było. Gdy dochodzi sie do lat 80 czasu ewidentnej stagnacji gospodarczej,kolejek,cenzury,dławienia wolosci entuzjazm jakby gasnie.A przeciez PRL to według mnie czas od 22 lipca 1944r do połowy roku 1989. Co sie rzuca w oczy a no to ,że w opisach powyżej jakby nie istniał.Normalnie czarna dziura a to przeciez ponad połowa chwalonego przez wielu z Was PRL-u.Pewnie było tak dobrze ,że po prostu nie warto pisac o oczywistej oczywistości.PRL był czasem straconym dla Polski.Dzisiaj mamy tego efekty.
  • Gość: zenek IP: 83.1.124.* 07.02.10, 22:29
    Nie przypomniales, ze PRL tego okresu to ciemny okres naszego kraju.
    To procesy polityczne konczone wyrokami smierci najlepszych z
    najlepszych, to czas przesladowan, to czas upodlenia Narodu.
  • Gość: Ja IP: 83.238.199.* 08.02.10, 21:42
    >To procesy polityczne konczone wyrokami smierci najlepszych z
    najlepszych, to czas przesladowan, to czas upodlenia Narodu. <

    Teraz jest czas eksmisji i czas głodu, wykańczania przedsiębiorców przez urząd
    skarbowy. Wykańczania narodu polskiego
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 07.02.10, 22:31
    21 rok jest tracony. Mamy w ruinie ośrodki badawczo-rozowjowe. Jedno
    pokolenie na emigracji - stąd coraz większa dziura w budżecie,
    której za 2 lata już nie będzie czym zatkać. Ale gdzie ci młodzi
    mają pracować?

    Gierek stworzył w 10 lat 2,3 mln miejsc pracy - czym się moze
    pochwalić szef PE? A może jeden z KOMISARZY?

    KAżdy Polak - również niemowlaki - ma blisko 18 000 długu
    rządowego plus w Tarnobrzegu 900 zł długu samorządowego plus własne
    długi.


    Spirala JESZCZE SIĘ NAKRĘCA. Jak pęknie, będzie BOOOOOOOM czyli BUM
  • Gość: autor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.10, 23:05
    DarkoPL napisał(a):
    ....21 rok jest tracony...Ale gdzie ci młodzi mają pracować?

    Trzeba się było uczyć. Po dobrych studiach żadnego problemu z pracą nie ma.



    Oczywiście nie w Tarnobrzegu, bo tu niczego nie ma.
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 07.02.10, 23:25
    Jak KULĄ W PŁOT.
    Posiadam:
    - świadectwo ZSZ z egzaminem zawodowym
    - świadectwo technikum
    - dyplom licencjacki
    - dyplom magisterski
    - doktorat "w trakcie"

    Oczywiście można zawsze robić habilitację....Tylko, że kiedyś w
    końcu trzeba zacząc zarabiać
  • Gość: belferka IP: *.csm.pl 10.02.10, 11:53
    Chyba misiu nie zrozumiałeś.
    Chodziło o dobre szkoły i dobre studia, a nie o świstek z wieczorówki.
  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 07.02.10, 23:39
    Bredzisz autor - wiekszosc ludzi zyje w warunkach jak w Tarnobrzegu.
    Co to znaczy bardzo dobre studia.
  • Gość: prl IP: *.adsl.inetia.pl 13.03.10, 11:06
    Pewien fircyk-bez krępacji,
    Cud obiecał całej nacji.
    Trafnie uznał; lud to kupi!
    Lud naiwny, ciemny, głupi.
    No i młodzież uwierzyła,
    Do urn wartko podążyła.
    I we Wronkach i w Półtusku,
    Dali głos Donaldu Tusku.
    No nareszcie jest nadzieja!
    Naród wybrał czarodzieja.
    Media wielce mu pomogły
    Nawet Doda wzniosła modły.
    To co najpierw obiecywał,
    Po wyborach odwoływał.
    Toż to kawał hipokryty,
    Rude włosy, wzrok kosmity.
    Serki, jabłka podrożały
    A indeksy pospadały!
    No i w końcu stał się cud;
    Czary mary...mam was …lud
  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 07.02.10, 23:33
    Ale ty zapominasz ze Polacy wlasnymi rekami odbudowali zniszczony doszczetnie kraj a bez pomocy z zewnatrz czy nawet pomocy ze wschodu zajelo to dziesiatki lat. Mowimy o Polsce i Polakach tamtego czasu a nie grupie trzymajacej wladze. Ty przekonujesz ze powinno sie z wrogoscia odnosic do narodu tamtych lat, tylko dlatego ze wierzac w lepsze jutro dokladali staran by zyc i budowac.
    To rzady solidarnosci i posolidarnosciowe wykonczyly Polske. Przez dwadziescia ostatnich lat wyprzedali i wyprzedaja to na co pracowal caly narod. Doprowadzili kraj do gospodarczej ruiny a ludzi na granice nedzy. Malo tego , wypracowali metody oglupiania spoleczenstwa a glupi narod kupuje te brednie o tygrysie europy, czy frazesy w rodzaju :" nas kryzys sie nie ima".
    Glupi to ty jestes kaziuk66, oj glupi, i samodzielnie myslec to ty nie potrafisz; i kogo za to winic ? PRL ?. Przeciez w tamtych czasach egzystowales jako niedojrzaly plemnik a kiedy dane ci bylo zaczerpnac powietrza uksztaltowaly cie doktryny walesy i ojca tadeusza. Wiec jestes jaki jestes ...jak lechowski.
  • Gość: gbur0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 07:20
    Bańka kredytowa pęknie za jakieś 3,4lata. Zacznie się od gmin, które
    biorą bezmyślnie kredyty tylko dlatego, że większą część dopłaca
    Unia. Zwykle te pieniądze nie tworzą nowych miejsc pracy a jedynie
    poprawiają jakość życia - w domyśle czytaj przeżeramy je. I
    niestety - nadejdzie wreszcie dzień zapłaty tzn spłaty. Wtedy
    przestaną niektórzy pieprzyć jak było szaro
    za PRL-u bo poznają jego wszelkie odcienie.
  • Gość: Józwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 08:00
    Wszyscy tutaj się wypowiadający mają po części rację ! I ci którzy z nostalgią
    wspominają i ci którzy w czambuł potępiają. Nikt nie zwrócił jednak uwagi na
    coś, o czym rzadko dziś Polacy pamiętają: że przy wszystkich wadach i winach
    okres PRL-u dał autentyczny awans społeczny milionom Polaków. Ci którzy są na
    kartach historii - np. Piłsudski, Tarnowscy, itd. to byli ludzie którzy przez
    wieki znaczyli, raz więcej, raz mniej, ale coś znaczyli, mieli realny wpływ na
    rzeczywistość. Ale miliony nie miały nic do gadania, były biedne i bez
    jakichkolwiek szans na awans. Popatrzcie ilu ludzi "z ludu" awansowało - jacyś
    księża, Witos, może jeszcze kilkanaście nazwisk dałoby się znaleźć. Reszta to
    byli ci od wieków na świeczniku, przepaść i cały naród. Paradoksalnie - wszyscy
    którzy dziś totalnie krytykują PRL - nie zdają sobie sprawy, że gdyby nie ten
    okres dziś przysłowiowo co najwyżej paśliby gęsi czy krowy...
  • Gość: kaziuk66 IP: 213.172.181.* 08.02.10, 08:36
    Poczatek PRL-u, trafiamy pod skrzydła Rosji Sowieckiej.Koniec IIwojny światowej znaczna częśc Niemiec trafia pod skrzydła Amerykanów. Rok 2010- gdzie my jesteśmy a gdzie oni.Nikito drogi wyzwiskazmi nic nie zwojujesz a ja nie dam sie sprowadzic do Twojego poziomu bo oczywista oczywistością jest ,że przegram brakiem doświadczenia
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 08.02.10, 08:54
    Dwa najbardziej zniszczone miasta to... Warszawa i Drezno.
    To raz.

    A dwa - mocium Panie - Roosevelt do końca UCZYŁ SIĘ! W jego WIEKU!
    Poczuł się OSZUKANY, jak Stalin oznajmił mu, że wybory w Polsce
    odbędą się na modlę RADZIECKĄ! Mimo iż Churchill słał do szefa
    SUPERMOCARSTWA alarmujące telegramy, Roosevelt nie zmienił swojego
    podejścia do Stalina. A wystarczyło pchnąć na Berlin i Pragę
    Montgomeryego, który miał awersję do Sovietów.

    Truman takich objekcji nie miał


    Jednym słowem - jak było to w dużej mierze zawdzięczaliśmy ALIANTOM.
  • lechowski51 08.02.10, 09:22
    Jak bedziesz`darko w Hanoverze to polecam wizyte w muzeum gdzie sa plansze jak
    wygladalo miasto na przestrzeni dziejow.Zobaczysz tam Hanover w 1945 gdzie
    jedynym budynkiem wsrod ruiun jest cudowna romanska katedra.Bylem tez w Dreznie
    tam bylo podobnie.
    Wytlumacz wiec mi prosze,,skoro socjalizm-komunizm byl tak cudownym ustrojem,to
    dlaczego ludzie az do rozpadu komunizmu uciekali z narazeniem zycia z tego
    komunistycznego raju.Dlaczego powstaly dwa inne swiaty w jednym narodzie i
    dzisiaj mimo ze Niemcy wpompowali we wschodnie landy ponad 100 mld euro te
    krainy roznia sie jak Polska a Rumunia??.
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: kaziuk66 IP: 213.172.181.* 08.02.10, 13:16
    Dobrze ,ze przywołałes Rumunię.Tak w połowie lat 80 ubiegłego wieku byłem w Bukareszcie z kolegami i gdzie nie spojrzałem wszędzie wisiały portrety i złote mysli ich wodza -Słonce Karpat. W centrum miasta w sklepie mozna było kupić tylko 2 sztuki CHLEBA.Nawt wówczas był to dla mnie szok. Więcej nie sprzedawali bo kolejka w sklepie ogromna/za chlebem/.Miałem szczęście byc również na rumunskiej prowincji .Nędza nie do wyobrazenia.Dzieci które w jakieś sypiacej sie wiosce przybiegły do nas były brudne,w podartych ciuchach.Daliśmy im jakieś gumy do żucia.Radość która zagościła na ich twarzach z tego powodu pamietam do dzisiaj.Zasze gdy spotykam sie z kolegami z którymi tam byłem zawsze wspominamy ten chleb z Bukaresztu i radość tych dzieci.Niesamowite wspomnienie.To tez był socjalizm piewcy tego systemu.Jak sie Rumunii obeszli ze swoim dyktatorem powszechnie wiadomo. Teraz co roku tez bywam w Rumunii i sporo się po niej poruszam i widze,że rozwija sie całkiem dobrze mimo takich strasznych doświadczeń. Ludzie są mili,chętnie służą pomocą.
  • Gość: bezsens tłumaczeń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 16:08
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>.lechowski51 napisał:
    > Wytlumacz wiec mi prosze,,skoro socjalizm-komunizm byl tak cudownym
    ustrojem,to
    > dlaczego ludzie az do rozpadu komunizmu uciekali z narazeniem zycia
    z tego
    > komunistycznego raju.Dlaczego powstaly dwa inne swiaty w jednym
    narodzie i
    > dzisiaj mimo ze Niemcy wpompowali we wschodnie landy ponad 100 mld
    euro te
    > krainy roznia sie jak Polska a Rumunia??. <

    Nie wiem jak adresat tych życzeń, ale ja uważam, że tłumaczenie
    czegokolwiek człowiekowi, który wschłuchuje się wyłącznie w samego
    siebie i wszystko wie najlepiej jest bezsensowne. Wytłumacz sobie
    sam!
  • Gość: Ja IP: 83.238.199.* 09.02.10, 20:08
    >Wytlumacz wiec mi prosze,,skoro socjalizm-komunizm byl tak cudownym ustrojem,to
    dlaczego ludzie az do rozpadu komunizmu uciekali z narazeniem zycia z tego
    komunistycznego raju<

    Uciekali, tam zarabiali i wracali do Polszy bo tęskno im było za krajem a za
    zarobione pieniądze wygodnie żyli, kupowali za dolary mieszkania większe niż
    normalnie się należało, otwierali "prywatki" w polsce oczywiście. Tak to wyglądało
  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 08.02.10, 21:03
    kaziuk - nie bylo i nie jest moim zamiarem by cie obrazac. Polemizuje wylacznie z tym co piszesz a nie z tym ktory podpisuje sie " kaziuk66".
    Na twoje pytanie odpowiem pytanaiem , gdzie byles ty , lechowski i wam podobni gdy Polsce niebo dalo szanse poprawienia swego bytu ? Gdakanie ze mamy wolnosc, demokracje, wolny rynek to demagogia. Polska jest krajem ekonomicznie zniewolonym a to gorsze od rosyjskich baz na zachodzie kraju, bo "ruskich " mozna bylo pogonic ale poprawic byt narodu w dzisiejszej sytuacji jest niemozliwe i juz nigdy nie bedzie mozliwe. By sie rozwijac trzeba miec wielkie pieniadze, wplywy i ogromna determinacje . Polacy nie maja nic. Kiedys Polska byla Zachodem dla Wschodu , a dzis ? Potegami sa i beda Niemcy i Rosja i to one beda dyktowac warunki w tej czesci Europy. Polityczne i ekonomiczne porozumienia miedzy tymi krajami dokonuja sie bez udzialu Polski . Dlaczego ? Bo Polacy to wyjatkwy narod, to glupi narod i nawet jesli znajdzie sie paru realistow to sa w mniejszosci i zahukani przez wszystkowiedzaca ciemnote. Przykladem jest to forum. Mysle ze ci rozsadni, o nieco szerszych horyzontach w koncu spakuja swoj dorobek i wywedruja gdzies w swiat szukac swojego miejsca. Znajda bez watpienia i nalezy im zyczyc jak najlepiej, byle tylko polska zaklamana filozofie zycia zostawili przy przekraczaniu granicy, przyjrzeli sie filozofi innych nacji i brali z nich przyklad.

  • Gość: prl IP: *.adsl.inetia.pl 08.02.10, 09:37
    W PRL przynajmniej wszystko było polskie, a teraz polskie jest tylko gó.... W
    PRL nie było wolności, a teraz jest zniewolenie. W PRL była bieda, a teraz jest
    ubóstwo i nędza. W PRL budowano fabryki, stocznie, a teraz się wszystko rozwala.
    W PRL były kolejki, teraz są super kolejki, jak chociażby do UPS i Służby
    zdrowia. W PRL kształcono bezpłatnie, teraz trzeba płacić. W PRL wszyscy mieli
    pracę, teraz trwa emigracja zarobkowa. W PRL były rynki zbytu, teraz jest tylko
    zbyt a nie ma rynków. PRL było milicyjne, teraz jest państwo policyjne, a nawet
    super policyjne. W PRL było SB, teraz jest CBŚ, ABW, CBA i wiele innych agentów.
    W PRL nie było bezdomnych, teraz jest ich mnóstwo. W PRL nikt z głodu nie
    umierał, teraz umierają i zamarzają. W PRL nie było narkotyków, teraz pełno
    narkomanów. W PRL nie było pederastów, teraz są homoseksualiści i lesbijki. W
    PRL nie było sprawiedliwości, a teraz jest niesprawiedliwość. W PRL była
    korupcja, teraz jest antykorupcja. W PRL nie było analfabetów, teraz są wtórni.
    W PRL był porządek, teraz jest antyporządek. W PRL było bezpiecznie, teraz
    antybezpiecznie. W PRL nie było nic, a teraz jest nas pełno tylko jakoby nikogo
    nie było. I to by było na tyle, bo już nie mam czasu...PA...PA

  • lechowski51 08.02.10, 09:57
    ....powiedzial Konowicz kandydat na Prezydenta z Bialegostoku.
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: gbur0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 13:26
    Oczywiście na argumenty przy braku kontrargumentów pozostaje typowo
    pisowski "cięty" dowcip wzorowany na Jacku K.
  • Gość: Bekalosz IP: 83.1.120.* 08.02.10, 13:38
    A może tak inną wyliczankę:.
    W PRL-u mordowano AK-owcow - do dziśs nieznane są miejsca ich
    spoczynku!
    W PRL-u sfingowano tysiace procesów politycznych i innych!
    W PRL-u więziono Ks.Prymasa
    W PRL-u zmasakrowano poznaniakow upominajacych się o chleb i wolność!
    W PRL-u bito studentów i wygnano Syjonistów!
    W PRL-u rozbierano kaplice(Chodków)i bito broniacyce rozbiorki
    kobiety
    W PRL-u zmasakrowano sytoczniowców!
    W PRL-u bito "warchołów" z Radomia!
    W PRL-u bito uczestników "Latajacego Uniwersytetu"!
    W PRL-u w epoce Gierka zastrajkowała cała Polska(z dobrobytu)!
    W PRL-wypowiedziano Narodowi Wojnę!
    W PRL- dawano wieloletnie yroki za ulotki ,wierszyki itp.
    W PRL-u były kartki na prawie wszystko!
    W PRL-u zamordowano ks,Jerzego Popiełuszkę i innych!
    W PRL-u budowano zakłady pracy na potrzeby ZSRR i jego polityki!
    W PRL-u wybudowano takie bloki,które trzeba ocieplać a okna
    wymieniać!
    W PRL-u w Tarnobrzegu zrobiono ujecie wody w miejscu gdzie wode
    trzeba zamiast pozyskiwać, produkować!
    W PRL-u wszystkie "wybory" nie były wyborami!
    W PRL-u wymyślono nowy rodzaj waluty"talony"!
    W PRL-u były tajne chrzciny,komunie, śluby!
    Czy jeszcze wyliczać?moja oferta emigracji jest dalej aktualna!
  • Gość: gbur0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 14:30
    A w USA w latach 70 to bito Murzynów. A dzisiaj Murzyn jest ich
    prezydentem. Niektórzy przyrównuja ludzkie niegdysiejsze zachowania
    do dzisiejszej rzeczywistości.
    w RP - kilkaset osób rocznie zamarza
    w RP - prawa mają przestrzegać tylko biedni a posłowie, senatorowie
    i inne państwo są poza
    w RP - na drogach ginie rocznie duże miasto bo władze mają to gdzieś
    w RP - nie bije się protestujących bo są tak zniechęceni i
    zrozpaczeni, że nie mają siły protestować
    w RP jest wszystko ale nie dla wszytkich
    W RP jak się nie podobają stare blokowiska a kiedyś wszędzie tak się
    budowało to niech RP da każdemu wygodny domek tak jak prl dawał
    mieszkania
    w RP - funkcjonowanie KK nie przypomina tego z prlu a jakie jest
    każdy widzi
  • Gość: RESZTA TO BEŁKOT! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 16:11
    Gość portalu: Bekalosz napisał(a):

    > A może tak inną wyliczankę:.........
    ....> Czy jeszcze wyliczać?moja oferta emigracji jest dalej aktualna! <

    Zrozumiałe są tylko te dwa fragmenty. RESZTA TO IDEOLIGICZNY BEŁKOT!
  • Gość: znajoma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 14:47
    brałam stypendium socjalne + naukowe-840zł(razem),za akademik na
    miesiąc płaciłam 140 zł,a zarobek miesięczny mojego tatusia ,który
    był jedynym żywicielem rodziny wynosił 660 zł i za te pieniądze miał
    utrzymać 7 dzieci .Mieliśmy też gosp.rolne-4ha.Nikt wtedy nie
    chodził.,,po opiekach",każdy pracował i oszczędzał każdą złotówkę, a
    teraz na same komórki + telefon stacjonarny ile kasy się wydaje ?(
    ja też).Chcę powiedzieć ,że dzięki państwu skończyłam
    studia.Pozdrawiam.Na stypendium naukowe trzeba było mieć
    średnią3.75,a teraz trzeba mieć 4.5.
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 08.02.10, 15:07
    Dziwne, miałem 5.0 a stypendium nie dostałem. Na decyzji dostałem
    odpowiedź, że mogę się sądzić, ale dodano szeptem, że lepiej nie
    jeżeli chcę skończyć studia.

    I TO WSZYSTKO W iii LUB iv RP

    CZYM TO SIĘ RÓZNI OD PRL?

    Tym, że KUROŃ za stypendium na motorze WSK zwiedzał Austrię.
    Ja za stypendium nie opłacę akademika.


    W Tarnobrzegu mieszka dwóch doktorów, którzy tytuł naukowy
    zawdzięczają PRL.

    W Polsce są tysiące profesorów z tytułami zdobytymi w czasie PRL.

    CZEMU NIE PODJĘLI WYSIŁKU PONOWNEGO ZDOBYWANIA TYTUŁÓW NAUKOWYCH?
    CZEMU OPIERAJĄ SIĘ NA STANOWISKACH ZDOBYTYCH W OKRESIE PRL?


    JAK POTĘPIAMY PRL NALEŻY RÓWNIEŻ POTĘPIĆ ICH TYTUŁY Z TYTUŁEM
    PREZYDENTA III/IV RP NA CZELE.
  • Gość: znajoma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 15:51
    a powinieneś się odwołać,w Rzeszowie za 4.5 dają 300zł
    miesięcznie.Teraz studenci mają gorzej,jeśli chodzi o stypendia( mam
    dużo studentów w rodzinie).Ja całego stypendium nie wydawałam na
    siebie,kupowałam dużo ksiązek i jeszcze starczało na prezenty dla
    rodzeństwa lub chrześniaków.
  • Gość: gbur0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 15:59
    Przyhamujcie trochę bo skasują wątek jako propagowanie byłego
    systemu totalitarnego.
  • Gość: znajoma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 16:38
    ja tylko mówię prawdę,jak było pod koniec lat 80-ch.
  • lechowski51 08.02.10, 17:24
    znajoma pisze;
    brałam stypendium socjalne + naukowe-840zł(razem),za akademik na
    miesiąc płaciłam 140 zł,a zarobek miesięczny mojego tatusia ,który
    był jedynym żywicielem rodziny wynosił 660 zł i za te pieniądze miał
    utrzymać 7 dzieci .Mieliśmy też gosp.rolne-4ha.Nikt wtedy nie
    chodził.,,po opiekach",każdy pracował i oszczędzał każdą złotówkę, a
    teraz na same komórki + telefon stacjonarny ile kasy się wydaje ?(
    ja też).Chcę powiedzieć ,że dzięki państwu skończyłam
    studia.Pozdrawiam.Na stypendium naukowe trzeba było mieć
    średnią3.75,a teraz trzeba mieć 4.5.

    Mam proste pytanie?.Bralas stypendium 840 zl,ojciec "zarabial" 660zl to powiedz
    czy to moralnie ze "okradalas" przez lata takich jak Twoj ojciec?.Piszesz ze
    Bralas stypendium...to skad te pieniadze sie braly?Nie sadzisz ze ksztalcilas
    sie kosztem tysiecy biednych ludzi ktorych komuna okradala abys Ty mogla sie
    bujac ich kosztem?!
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: bezsens tłumaczeń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 17:33
    >>>>>>>>>>>>>>>>>lechowski51 napisał:
    > ksztalcilas sie kosztem tysiecy biednych ludzi ktorych komuna okradala abys Ty mogla sie bujac ich kosztem?! <

    To ideologiczny bełkot! Tłumaczenie czegokolwiek człowiekowi, który "buja się na tym forum kosztem innych", wschłuchuje się wyłącznie w samego siebie i wszystko wie najlepiej jest bezsensowne. Wytłumacz sobie sam!
  • lechowski51 08.02.10, 17:40
    wielonikowcu pisze;
    łumaczenie czegokolwiek człowiekowi, który "buja się n
    > a tym forum kosztem innych", wschłuchuje się wyłącznie w samego siebie i wszyst
    > ko wie najlepiej jest bezsensowne. Wytłumacz sobie sam!

    Ciebie geniuszu tego forum nie pytam,bo Twoje odpowiedzi odpowiedzi rodem z
    Trybuny Ludu znam!Wiec...fuck off
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: autor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 17:46
    Z ta pracą to przesadzasz. Praca jest.
    W Krakowie szukają od zaraz do prestiżowej, dobrze płatnej pracy.
    www.google.pl/support/jobs/bin/answer.py?answer=113941
    Doktor to dodatkowy atut. Trochę daleko ale warto. Są tam tez inne oferty. Dużo ofert. I na pewno nie przyjmują po znajomościach.

    Chyba,że te piątki to miałeś na PWSZ w Tarnobrzegu, no... to raczej masz kłopot.
  • Gość: znajoma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 18:00
    Panie Lechowski co to znaczy ,,bujałaś się".Nie uważam ,że okradałam
    swojego tatusia,jest to mocny zarzut wobec osoby z forum ,której pan
    nie zna.zaczynam się zastanawiać czy te krytyczne uwagi wobec pana
    nie są chociaż troszeczkę prawdziwe.W podobnej sytuacji jak ja było
    dużo zdolnych dzieci ze wsi,które w tamtych czasach bez pomocy
    państwa nie ukończyłyby nawet szkoły średniej .Właśnie mi się
    przypomniało ,że w szkole średniej też brałam stypendium,za które
    mogłam kupić kilka par butów typu dzisiejsze halówki więc jestem
    złodziejem do potęgi entej.Proszę mi nie mówić na ty ,bo na to
    trzeba sobie zasłużyć .Pozdrawiam.
  • lechowski51 08.02.10, 19:31
    Myslalem ze konczac studia mozna rozumowac na wyzszym poziomie abstrakcji a
    okazuje sie ze jestem zmuszony stosowac łopatologie.Mowiac o "okradaniu" swojego
    ojca stwierdzalem prosta prawde-Nic nie ma za darmo!.Jak Pani i tysiace innych
    "dostawalo" stypendia wyzsze anizeli place to dzialo sie wlasnie kosztem
    innych.Studiowaliscie za darmo kosztem innych.
    Dla kontrapunktu pokaze normalna sytuacje.W USA studia sa platne a elitarne
    uczelnie sa bardzo drogie.W NY 80% kelnerow czy barmanek w klubach to studenci.W
    tak bogatym kraju nie stac panstwa na fundowanie wyksztalcenia na poziomie
    uniwersyteckim kazdemu kto chce studiowac.System ten znakomicie funkcjonuje bo
    90% noblistow to dzisiaj ameryaknie a w pierwszej 10 najlepszych uniwersytetow
    swiata 3 czasem sa spoza Ameryki.
    Wiekszosc Amerykanow po skonczeniu studiow ma oczywiscie do splacenia kredyt
    wziety na oplacenie czesnego a 100% wybitnych talentow studiuje korzystajac z
    rozlicznych fuduszy i programow stypendialnych.Stypendia sa zatem dla wybitnych
    studentow a nie dla tych ktorzy chca studiowac.Skorzystala z tego zreszta moja
    corka ktora dostala 20 tys $ na oplacenie czesnego gdy robila MBA w Hanowerze na
    fili amerykanskiego uniwersytetu.
    System bezplatnych studiow w Polsce spowodowal ze na dobrych bezplatnych
    uczelniach studiuja dzieci zamoznych lekarzy,prawnikow,przedsiebiorcow itd a
    dzieci z biednych domow palca za swoja nauke w "niby uczelniach" w
    Tarnobrzegu,Mielcu czy w Ropczycach.
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: znajioma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 19:39
    ,,łopatologię"-bez komentarza.
  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 08.02.10, 21:26
    lechowski - strasznie to wszystko co piszesz naciagane.
    Porownywanie organizacji jednego z najbogatszych krajow swiata z Polska to nie tylko nieporozumienie ale wrecz masochizm. Proba dowodzenia ze nieznajoma okradala innych by konczyc studia jest kwestionowaniem porzadku prawnego tamtego okresu. Jak by nie brac w twoich wypowiedziach bzdura goni bzdure ale taka juz twoja uroda.
  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 08.02.10, 21:28
    Lechowski - odpowiadajac nieznajomej piszesz o poziomach abstrakcji, to mniej wiecej to samo co stwierdzenie ze cos jest bardziej lub mniej mokre.Pogratulowac. Coraz bardziej mnie zadziwiasz.
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 08.02.10, 19:05
    Do autora:
    Dzięki za wsparcie, jednak....
    w życiu robiłem różne rzeczy - od kierowania taczkami na budowie,
    przez obliczenia nośności po kierowanie ponad 200 osobowym zespołem
    pracowników, jednak informatyką w takim stopniu nie zajmowałem się.
    Co prawda mój poziom wiedzy jest dużo większy niż przynajmniej kilku
    nauczycieli informatyki z Tarnobrzega i okolic którym pomagałem w
    instalacji i konserwacji sprzętu, jednak na zaproponowanym po prostu
    nie sprawdziłbym się.
    Anyway, THX a lot.

    Do Lecha:
    Aktualnie w Radio Maryja leci audycja na temat "osiągnięć" ostatnich
    20 lat. Druga część o 21.30

    Jest to doprawdy zdumiewające, ale z myśli przewodniej prowadzącego
    audycję wyłania się teoria, iż GIEREK PRZYGOTOWAŁ PAŃSTWO DLA
    PRZYJĘCIA DO PRACY WYŻU DEMOGRAFICZNEGO A EKIPY PO 1989 ROKU RATUJĄ
    SIĘ EMIGRACJĄ.


    JAKBY GRANICE BYŁY ZAMKNIĘTE TO MIELIBYŚMY W POLSCE SAJGON.
    TYLKO - TYLKO I WYŁĄCZNIE OTWARTE GRANICE RATUJĄ RZĄDZĄCYCH PRZED
    RZEZIĄ.
  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 08.02.10, 21:17
    Panie i panowie, lechowski traci grunt pod nogami. Bedziecie mieli chlopa na sumieniu bo jak juz do swoich adwersarzy zwraca sie " s...laj" i to w obcym jezyku to oznaka ze we lbie mu sie kompletnie poprzestawialo.
  • lechowski51 08.02.10, 21:31
    Widze nikita ze znow siostra zapomniala Ci dac leki i znow szalejesz.
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 08.02.10, 21:38
    autor - coraz bardziej mnie bawisz, raz piszesz o bardzo dobrych studiach, teraz o prestizowej pracy. Co to za dziwolagi. Przeciez w tym porabanym kraju parkingowy musi miec studia i wladac obcymi jezykami a czyz bycie parkingowym to nie prestizowe zajecie ?
    Powiadaja ze " na bezrybiu i rak ryba". Ty tak troche sposobem lechowskiego; dokopac, wykpic i pokazac sie z tej polskiej msciwej i zawistnej strony.
    Google znajdzie ci prace nawet na Alasce, albo ktoryms z biegunow.
    Oj wesolo sie robi , wesolaq, ale to dobrze, tak powinno byc. Smiech to zdrowie wiec rzyjmy z rozbawienia.)))))))))))))))))
  • Gość: znajoma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 21:58
    dlatego ja już nic nie piszę w swojej obronie,bo to nie moja wina że
    studiowałam w takich a nie innych czasach,rodziców mam wspaniałych a
    na dyskusje z p.Lechowskim nie mam siły i zdrowia.Pozdrawiam.
  • Gość: Precz z komuna IP: *.hsd1.nj.comcast.net 08.02.10, 22:17
    Nie czytalem Waszych postow powyzej, ale PRL mam w d... (znaczy sie
    w 4 literach!). Nie bylo wolnosci (paszport odmowili mi 2 razy!),
    wszedzie panoszyla sie nijakosc, szarosc, zamordyzm... Od majstra do
    dyrektora kazdy nalezal do Platnych Zdrajcow Pacholkow Rosji (znaczy
    sie PZPR!) a tym liderom i przywodcom (Gierek, Jaroszewicz, Kania,
    Jaruzelski, Rakowski, Siwicki, Milewski, Wladek Kruczek (z
    Rzeszowa!)) i tysiacu innych nalezy sie kop w d... (znaczy sie w 4
    litery) i do pierdla (jezeli jeszcze chodza na tym swiecie!).
  • Gość: wicek IP: 80.48.35.* 08.02.10, 22:47
    oho, odezwał się kuzyn niemoralnego Lechowskiego z lewacko-stalinowskiego
    rocznika 51, który umie tylko klepać jedno zdanko nijakiego Rybarskiego ! Klep
    Lechosiu, klep !!!
  • Gość: ela IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.10, 08:59
    Jaruzelski powinien zostać osądzony jak zdrajca narodu polskiego i
    lokaj moskiewski. Tylko dzieki ogłupieniu narodu przez
    michnikokuroni nie można tego zrobic do tej pory. A ubecy i esbecy
    powinni zostac osądzeni jako członkowie organizacji przestępczej. I
    wtedy emeryturki po 5 tys z automatu by im przepadły.
  • lechowski51 09.02.10, 09:44
    nikita pisze;
    Polacy to wyjatkwy narod, to glupi narod i nawet jesli znajdzie sie paru
    realistow to sa w mniejszosci i zahukani przez wszystkowiedzaca ciemnote.
    Przykladem jest to forum. Mysle ze ci rozsadni, o nieco szerszych horyzontach w
    koncu spakuja swoj dorobek i wywedruja gdzies w swiat szukac swojego miejsca.
    Znajda bez watpienia i nalezy im zyczyc jak najlepiej, byle tylko polska
    zaklamana filozofie zycia zostawili przy przekraczaniu granicy, przyjrzeli sie
    filozofi innych nacji i brali z nich przyklad.

    Zyd z Toronto pisze o Was ze jestescie ciemniakami i glupcami.Sadzac po waszym
    milczacej akceptacji takimi jestescie.Gdyby ktos z Was napisal cos podobnego o
    Zydzie nikicie,ktory z Kanady w kazdym wpisie pluje na Polske i Polakow-to bylby
    rajwach o polski antysemityzm i nacjonalizm.
    Milczcie wiec dalej i wysluchujcie durnych tyrad tego zydowskiego oszoloma
    jakim cudownym/dla niego i jego rodakow/ byl komunizm.Jego postawa nie dziwi gdy
    wezmie sie pod uwage polskich Zydow ktorzy stawiali bramy powitalne dla Armii
    Czerwonej wkraczajacej z hitlerowcami by okupowac Polske.Dlaczego Wy dajecie sie
    obrazac tego zupelnie nie rozumie!?
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: bezustanny bełkot! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.10, 18:20
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>.......Taki sam antypolski skoorwysyn jak nikita;
    www.rp.pl/artykul/431264_Historyk__Polacy_gorsi_od_Niemcow.html
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski <

    Bezustanny bełkot ideologiczny!
  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 09.02.10, 13:57
    lechowski - nawet ludzie najbardziej inteligentni i ksiazkowo madrzy zachowuja sie tak jakby postradali rozum. Otoczenie powiada wtedy ze "zglupieli do reszty". Moja uwaga o " glupocie " polakow jest niczym innym jak proba znalezienia odpowiedzi na pytanie : jak caly narod pozwala sie wodzic za nos grupie zlodziei i oszustow, jak to jest ze narod dal sie walesie wyprowadzic na barykady, jak to jest ze narod pozwolil rozszabrowac dorobek pokolen Polakow, jak to jest ze narod do dzis popiera swoje rzady ktore kpia z tego narodu, robia co chca, klamia i oszukuja, wpedzajac cale spoleczenstwo w nedze.Powiedz lechowski czy mozna powiedziec o takim narodzie ze jest madry ? Z mojego punktu widzenia nie mozna. lechowski , ten rodzaj glupoty to jak katar, odrobina uwagi, proste zabiegi i przechodzi, wraca rozum , rozsadek i "kosy na sztorc". Natomiast twoja glupota lechowski to rodzaj glupoty indywidualnej i nieuleczalnej. Przykro mi.
    PS. Dlaczego zalezy ci tak na tym by prowadzic wojny z kazdym i to na kazdym forum.

    Lechowski, zydzi to narod wybrany i z racji tego wolno im troche wiecej niz np. tobie. Ale nie boj sie, dobry bog czuwa i jak zydki przekrocza granice jego cierpliwosci , dostana w d..pe.



  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 09.02.10, 11:15
    Elu, skarbie,
    wytłumacz mi człowiekowi na studiach III stopnia przed doktoratem
    jak to jest, że

    DO SAMEJ ŚMIERCI I NAWET DŁUŻEJ MOREL OTRZYMYWAŁ PRZELEWY
    EMERYTALNE Z III RP DO IZRAELA.


    Przecież rządził i Donald, i Waldek a i Jaro miał możliwości,
    również Lechu i jeden i drugi. i co? I nic.

  • Gość: Józwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.10, 11:08
    W naszej historii narodowej jest sporo pięknych kart, ale i sporo
    takich o których najlepiej byłoby jak najszybciej zapomnieć.
    Wielokrotnie jako Polacy potwierdziliśmy i wciąż potwierdzamy, że
    potrafimy się odważnie i bohatersko bić za przysłowiową "naszą i
    waszą" wolność, ale kiepsko nam idzie z pragmatycznym budowaniem i
    wzajemnym współżyciem w okresie pokoju i niepodległości. Okres PRL-
    u - przy wszystkich zbrodniach, niegodziwościach, głupocie i
    szarzyźnie był mimo wszystko czasem wielkiej budowy i przbudowy.
    Przecież po wojnie trzeba było ten kraj odbudować - zniszczone były
    właściwie wszystkie wielkie miasta (poza Krakowem), przemysłu nie
    było (poza COP-em, który zresztą w znacznej mierze był zniszczony
    lub rozkradziony przez Niemców), trzeba było zbudować drogi, linie
    kolejowe etc. Dziś nikt nie pamięta (lub nie chce pamiętać), jak
    ludzie w Polsce mieszkali. Jeszcze długo po wojnie większość
    budynków na wsiach krytych była słomą, w miastach ludzie mieszkali w
    suterenach, piwnicach, komórkach, gdzie nie było wody i kanalizacji,
    nie mówiąc o innych "zdobyczach" cywilizacji. To była pozostałość
    wcześniejszych okresów historycznych, który - dzięki PRL-owi -
    został radykalnie zmieniony. Nie mieliśmy jakiegokolwiek wpływu na
    to, że taki ustrój zafundowali nam sojusznicy - Amerykanie i
    Anglicy, którzy najzwyczajniej w świecie haniebnie nas zdradzili i
    oddali na pastwę bolszewickiej Rosji. Mimo wszystkich braków i wad
    nie uważam PRL-u za okres stracony, a zdania typków takich jak
    Lechowski-51 to jad sączony w imię przesławnej polskiej tolerancji i
    chrześcijańskiego miłosierdzia, też poniekąd polskiej "specjalności"
    narodowej.
  • Gość: ktoś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.10, 14:04
    ludzie,dlaczego dokuczacie lechowskiemu-przecież to taki wnikliwy
    analityk/w swoim mniemaniu/
  • Gość: Bekalosz IP: 83.1.120.* 09.02.10, 14:48
    Przelewacie Państwo z pustego w próżne tyyyyyle wody, wię jak sie
    Wam podoba KOMUNA to jak wspomnialem wcześniej na Kubę lub do Korei
    Płn.
  • Gość: won na Madagaskar! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.10, 18:24
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Gość portalu: Bekalosz napisał(a):

    > Przelewacie Państwo z pustego w próżne tyyyyyle wody, wię jak sie
    > Wam podoba KOMUNA to jak wspomnialem wcześniej na Kubę lub do Korei
    > Płn. <

    Wypraszam sobie, żeby mnie byle zupek z ojczyzny wypraszał, tylko dlatego, że mu się wydaje, że wie coś, czego inni nie wiedzą. Nie podoba się, że inni ludzie mają własne zdanie - won na Madagaskar!
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 09.02.10, 18:56
    Skoro się głosowało za Juniom to proponuję spakować się i wyjechać
    do Juni a NAM zostawić PAŃSTWO.

    Poradzimy sobie lepiej niż te warchoły z Solidarności



  • lechowski51 09.02.10, 20:20
    Brawo przyszly "doktorze nauk"!.Widze ze komunistyczne wzorce sa pieczolowicie
    kultywowane...kiedys byly warcholy/protestujacy robotnicy z Radomia/-teraz
    warcholy z Solidarnosci ktore rzad robotnoczo-chlopski skutecznie na wsze czasy
    rozpierniczyly.
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: bezsensowny bełkot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.10, 22:05
    >>>>>>>>>>>>>>.Brawo przyszly "doktorze nauk"!.Widze ze komunistyczne wzorce sa pieczolowicie
    kultywowane...kiedys byly warcholy/protestujacy robotnicy z Radomia/-teraz
    warcholy z Solidarnosci ktore rzad robotnoczo-chlopski skutecznie na wsze czasy
    rozpierniczyly.
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski <

    Bez przerwy bezsensowny bełkot ideologiczny!
  • Gość: Olaf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.10, 20:21
    Proszę o zamknięcie wątku.
    Miało być o niższych cenach jajek w III RP i dlaczego żelazka nie potaniały a wyszło jak zwykle.
  • Gość: Ja IP: 83.238.199.* 09.02.10, 20:54
    >Przelewacie Państwo z pustego w próżne tyyyyyle wody, wię jak sie
    Wam podoba KOMUNA to jak wspomnialem wcześniej na Kubę lub do Korei
    Płn. <

    Jak będziesz chodził głodny codziennie to zmienisz zdanie.
  • Gość: na Madagaskar! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.10, 22:08
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Gość portalu: Bekalosz oraz Ja napisał(li):

    > Przelewacie Państwo z pustego w próżne tyyyyyle wody, wię jak sie
    > Wam podoba KOMUNA to jak wspomnialem wcześniej na Kubę lub do Korei
    > Płn. <

    Wypraszam sobie, żeby mnie byle zupki z ojczyzny wypraszały, tylko
    dlatego, że im się wydaje, że wiedzą coś, czego inni nie wiedzą. Nie
    podoba się, że inni ludzie mają własne zdanie - won na Madagaskar!
  • lechowski51 10.02.10, 08:57
    Jak w widac w obronie "jedynie slusznego ustroju" zespolili sie szmaciaki i
    Zyd,co zreszta jak sie popatrzy na historie parti komunistycznych jest pewna
    prawidlowoscia.
    Szmaciakow nie interesuje wyliczenia i statystyki ze teraz mozna kupic za
    pensje 10 razy wiecej jajek czy schabowego anizeli za komuny.Szmaciaki chca jak
    za komunny-Czy sie robi czy sie lezy 2 tys sie nalezy!.
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 10.02.10, 09:37
    Proszę mi tu nie imputować impertynencji.
    Nie wiem jak Ty, Lechu, ale ja jestem udowodnioć swoje
    pochodzenie do początku wieku XIX


    NIE JESTEM ANI ŻYDEM ANI SZMACIAKIEM

    A interesuje mnie to, że jak wezmę na początku miesiąca 720 zł to po
    CZĘŚCI opłat za mieszkanie nie zostaje NIC - WIELKIE ZERO


    JEST TO ZGODNE Z PRAWEM UCHWALONYM PRZEZ NEOLIBERALNĄ BOLSZEWIĘ Z
    PC, PiS, PO, PSL, KLD, UW.

    No, ale BOLSZEWIA nie ma takich problemów.

    BOLSZEWIA ma problemy z jazdą za konwojem policyjnym lub chorobą
    goleni.
  • Gość: Precz z komuna! IP: *.hsd1.nj.comcast.net 10.02.10, 12:16
    Musi to byc jakis nieudacznik zyciowy bo bierze tylko 720 PLN na
    poczatku miesiaca, i nastepne 720 PLN na poczatku nastepnego
    miesiaca - przy sredniej krajowej ok. 3150 PLN. A moze DarkoPL
    pracuje tylko 1/4 tego czasu co srednio zarabiajacy? DarkoPL, pomysl
    tylko o ile lepiej mialbys gdybys zarabial srednia krajowa 3150 PLN!
    Tesknota za PRL-em bylaby Tobie obca. Wez sie zatem do roboty!
  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 10.02.10, 13:56
    precz z komuna - z ta srednia krajowa to dokladnie tak samo ja z propagandowym pianiem o sukcesach, o tym ze Polska to wzor dla Europy itd, itd. Ja mysle ze gospodarka Polski , zarobki , zycie spoleczne i to wszystko co ma zwiazek ze spoleczenstwem jest takie jak lechowski. Niby facet pisze, wydawaloby sie ze powinien myslec a tymczasem spod jego reki wychodza coraz wieksze bzdury, coraz wiecej w nim nienawisci, antysemityzmu i rasizmu , kompletnego braku tolerancji i rozsadku. Miota sie chlopina od lewa do prawa, bredzi o podrozach i wybitnie uzdolnionych dzieciach.Dokladnie jest i z Polska. Bredzi o sukcesach, ogromnych pieniadzach a w rzeczywistosci jest dziadem ktorego spoleczenstwo ledwie dycha. Srednia krajowa w zarobkach to srednia miedyz zarobkami np. Tuska i Darko i to moze byc ponad 3000 tyle ze Darko zarabia 720 a Tusk ponad 6000.I tak prostym socjotechnicznym zabiegiem mozna udowodnic ze jest tak dobrze ze tylko moze byc gorzej...Daniec w jednym z dowcipow pokazal jak to sie robi "..odrzucamy skrajne oceny (byly zera) i zostala 6 ( trzecia ocena) i zakrzyknal ze jest sukces.
    Mam nadzieje ze ten wywod nie jest dla ciebie za trudny, bo ci ktorzy nienawidza PRL to z reguly matoly i gamonie i jakiekolwiek wywody sa dla nich niezrozumiale a jedyna ich riposta jeszt wrzask i zydach i ubekach.Tak jak to robi lechowski. To spowodowane jest zanikami pewnych czesci osrodkow myslenia, ale mozna z tym zyc a jedynym lekarstwem jest czeste pisanie w internecie. Brawa dla lechowskiego ze tak skrupulatnie wypelnia zalecenia swoich doktorow.
  • Gość: wicek IP: 80.48.35.* 10.02.10, 16:28
    niemoralny Lechowski ze stalinowsko-lewackiego rocznika 51, klepiący bez ustanku
    jedno idiotyczne zdanko nijakiego Rybarskiego, nie stosuje się tylko do zaleceń
    jednego z lekarzy o specjalności: psychiatra.
  • Gość: tylko w pracy!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.10, 18:14
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Gość portalu: Precz z komuna! napisał(a):

    > ...........................Wez sie zatem do roboty! <

    Cóż ty zagubiona dziecino Neostrady wiesz o życiu? Jeszcze sama nie zarobiłaś nawet na sól do kwaśnego mleka, a już obrażasz innych. Jak przeżyjesz i pożyjesz trochę w tym najlepszym z ustrojów, może się nauczysz, że do roboty, to spodnie zdejmuje, a do pracy zakłada. Ale tego nauczyć się można tylko w czasie pracy, więc weź się do pracy, próżniaku jeden!
  • Gość: tylko w pracy!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.10, 18:15
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Gość portalu: Precz z komuna! napisał(a):

    > ...........................Wez sie zatem do roboty! <

    Cóż ty zagubiona dziecino Neostrady wiesz o życiu? Jeszcze sama nie
    zarobiłaś nawet na sól do kwaśnego mleka, a już obrażasz innych. Jak
    przeżyjesz i pożyjesz trochę w tym najlepszym z ustrojów, może się
    nauczysz, że do roboty, to spodnie się zdejmuje, a do pracy zakłada.
    Ale tego nauczyć się można tylko w czasie pracy, więc weź się do
    pracy, próżniaku jeden!
  • Gość: reszta to bełkot!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.10, 18:06
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>lechowski51 napisał:

    > ......Czy sie robi czy sie lezy 2 tys sie nalezy!.
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski <

    To (łącznie z mantrą, zamieszczaną z każdym wpisem tego autora) akurat pasuje do realiów - tyle dochodu do opodatkowania deklaruje biskup, który wszak żyje na koszt ogółu. Reszta TO BEŁKOT.

  • Gość: lolek IP: 213.172.181.* 10.02.10, 22:34
    2 dorosłych ludzi rozpoczęło "dyskusję" pt : czy PRL był całkiem cacy ,czy
    całkiem do dupy - argumenty uzywane przez jednego i drugiego - zywcem wyjete -
    A/ z audycji radia co nie lubi zydów,masonów,PO ,SLD , a kocha braci Lecha i
    Jarosłwa "wiecznie dziewicę" , no i kasę emerytów B/ z przemówien
    Gomółki,Żandarowskiego, Gierka ,Jaroszewicza,i paru innych klasyków - jeden
    udowadnia że spisek żydokomunomasochistów ukrainskich obalił PIS ,drugi
    udowadnia wyzszość pałowania i bałtyckiej ,oraz braku piwa w sklepach nad PO
    ,palikotówką ,PIS ,i hipermarketami - a może tak jakieś pigułki na główkę ?
    jedno jest pewne - jest demokracja i moze kazdy pisac co chce , w czasach
    uznanych za minione to bylo niemozliwe , no i teraz policjant nie moze mi
    wpierd...ć,za to że się na niego zle popatrzę ,albo stoję krzywona ulicy - skoro
    was ta "wymiana" argumentów i "uprzejmości" rajcuje - piszcie ,powyzywajcie się
    troszeczkę - jakiś "żyd" juz poleciał, teraz cos o "kryptokomunie" , a z drugirj
    strony cos o "faszystach" - ja to dzielę ludzi prosto - na mądrych i głupich -
    skoro 2 głupków chce sobie "łby urwać" na forum ,to może cos a'la adamek -
    gołota? dacie sobie po mordzie - my bedziemy miec uciechę -niezaleznie kto komu
    "nawtyka" a wy moze cos zarobicie?
  • Gość: PRL IP: 77.255.106.* 21.02.10, 12:58
    Gość portalu: Bekalosz napisał(a)
    A może tak inną wyliczankę:
    MÓWIE PROSZĘ BARDZO:
    W PRL-u mordowano AK-owcow - do dziśs nieznane są miejsca ich
    spoczynku!
    …. A Ak-owcy mordowali AL.-owców i o tym się teraz nie mówi, bo to nie
    wygodne, do dziś nieznane są miejsca ich pochówku. A NSZ-owcy mordowali Żydów i
    ludność cywilną, napadali na wsie, rabowali i bili chłopów. A o co walczyło AK
    po wojnie, o przysłowiową pietruszkę, kto ich inspirował, w czyim interesie?
    Gdzie było AK podczas rzezi na Wołyniu i w czasie walk z bandami UPA? USA ,
    Anglia, wypięła się na nich dupskiem. Łupy podzielili między sobą.

    W PRL-u sfingowano tysiace procesów politycznych i innych!
    Teraz nie trzeba fingować, są na naszych oczach w zależności, która mafia
    dojdzie do władzy. Przykłady: procesy Ziobry, Kamińskiego. Afera polityczna goni
    aferę polityczną

    W PRL-u więziono Ks.Prymasa
    Za nieposłuszeństwo, niesubordynację i obrazę władzy teraz również wytaczane są
    procesy, wymierza się kary i idzie do więzienia.

    W PRL-u zmasakrowano poznaniakow upominajacych się o chleb i wolność!
    A teraz co z nimi zrobiono, upokorzono i zniewolono, likwidując zakłady
    Cegielskiego. Nie mają siły protestować i upominać się o chleb i miejsca pracy.
    Zrobiono to w białych rękawiczkach i z premedytacją. Co zrobiono z innymi
    zakładami pracy?

    W PRL-u bito studentów i wygnano Syjonistów!
    Teraz studentów i syjonistów się „całuję”, a jednak sami uciekają z kraju

    W PRL-u rozbierano kaplice(Chodków)i bito broniacyce rozbiorki
    kobiety
    Jeśli chodzi o Chodków to nie rozebrano żadnej kaplicy. Kaplica postawiona na
    skrzyżowaniu dróg lokalnych w XIX wieku stoi do dziś. Rozebrano nielegalnie
    dostawioną do kaplicy szopę na działce, której właściciel nie wyraził na to
    zgody. Wcześniej właściciel działki otrzymał nakaz rozbiórki, który jednak
    między czasie tą część działki niby sprzedał księdzu, na co nie było żadnego
    dokumentu. Akcja miała miejsce 3 marca 1970 roku, w której oprócz milicji brali
    udział pracownicy i sprzęt KiZPS. Nie bito żadnych kobiet, jedynie dwie
    kobiety zatrzymano, wprowadzając do autobusu, za to, że zbliżyły się na
    niebezpieczną odległość, a następnie przewieziono je na komendę w Tarnobrzegu,
    skąd po 48 godzinach wypuszczono do domu. Jedna kobieta była z Chodkowa Nowego,
    druga z Łążka.
    W 1974 roku rozpoczęto już legalnie zgodnie z projektem i wszystkimi wymogami
    budowlanymi budowę nowego kościoła, który oddano w 1981 roku.
    To w PRL legalizowano nielegalne budowy świątyń, jak chociażby Serbinów i
    Dominikanie.
    To obecnie wyrzuca się nawet przydrożne krzyże bo nie ma pozwolenia na budowę,
    nie mówiąc o nielegalnych innych budowach i budowlach.

    W PRL-u zmasakrowano sytoczniowców!
    A teraz co z nimi zrobiono? Zagazowano ,pobito , upokorzono, zniewolono ,
    zlikwidowano stocznie, ludzi wysłano na żebry. Tak samo się do nich strzela,
    niby z gumowych pocisków, no chyba, że przez pomyłkę trafi się ostry nabój .
    Jeszcze tylko pozamiatać i spokój.

    W PRL-u bito "warchołów" z Radomia!
    Teraz w Radomiu raz na zawsze zlikwidowano wszystkie liczące się zakłady pracy i
    raz na zawsze pozbyto się „warchołów”

    W PRL-u bito uczestników "Latajacego Uniwersytetu"!
    Co dziś się robi z uczestnikami spotkań nielegalnych, manifestacjami
    nielegalnymi? Też są pałowani. No ale dzisiejsze pałowanie jest lepsze od
    pałowania w PRL.

    W PRL-u w epoce Gierka zastrajkowała cała Polska(z dobrobytu)!
    Żebyś wiedział, że z dobrobytu! Ludziom się w głowie poprzewracało. Dziś już nie
    zastrajkują przeciw podwyżce masła.

    W PRL-wypowiedziano Narodowi Wojnę!
    Nie narodowi …tylko analfabecie, który będąc na obcych usługach zwiódł, zgnoił i
    ostatecznie zdradził naród.

    W PRL- dawano wieloletnie yroki za ulotki ,wierszyki itp.
    Obraza władza jednakowo karana i teraz.

    W PRL-u były kartki na prawie wszystko!
    Z tą różnicą, że ludzie z głodu nie umierali, jak to się dzieje teraz choc nie
    ma kartek.

    W PRL-u zamordowano ks,Jerzego Popiełuszkę i innych!
    Teraz się nie morduje, teraz się zabija. Tylko kto o tym mówi:
    bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,85994,6340172,Zabojcy_ksiedza_zlapani_.html
    W PRL-u budowano zakłady pracy na potrzeby ZSRR i jego polityki!
    Teraz się rozwala na potrzeby Junii

    W PRL-u wybudowano takie bloki,które trzeba ocieplać a okna
    wymieniać!
    Teraz się nie buduje, nie remontuje a te co się buduje to się nie ociepla i nie
    wymienia okien. Śmiechui warte.

    W PRL-u w Tarnobrzegu zrobiono ujecie wody w miejscu gdzie wode
    trzeba zamiast pozyskiwać, produkować!
    Widocznie w PRL pozyskiwano, a teraz produkuje

    W PRL-u wszystkie "wybory" nie były wyborami!
    Teraz są wybory takie, że dalej nie masz na nie żadnego wpływu, no ale są. Tyle
    tylko, że coraz mniej ludzi na nie idzie.

    W PRL-u wymyślono nowy rodzaj waluty"talony"!
    Talony i dzisiaj dobrze się mają, a więc nie jest to zła waluta.

    W PRL-u były tajne chrzciny,komunie, śluby!
    Kto chciał miał tajne, ja nie miałem. Teraz mimo jawności coraz mniej ludzi
    uczęszcza do kościoła i bierze ślub kościelny.

    Czy jeszcze wyliczać?moja oferta emigracji jest dalej aktualna!
    Proszę bardzo tylko mądrze i z rozwagą
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 21.02.10, 19:51
    Według World Politics Hockinga i Smitha w 1980 roku byliśmy UWAGA

    13 potęgą gospodarczą świata

    z PKB na poziomie 165 mld USD większym od PKB
    Indii - 151
    Holandii - 144
    Argentyny - 143
    NRD - 122
    Szwecji - 120
    Australii - 119
    Belgii - 118
    Arabii Saudyjskiej - 115

    Jak to się stało, że TERAZ (2005) jesteśmy

    26 potęgę gospodarczą świata

    a wyprzedzają nas
    Wal-MART, Belgia, Szwajcaria, Rosja, Argentyna, Australia, Holandia,
    Korea Południowa, Indie ...aż do Niemiec, Cin, Japonii i USA.

    Powtarzam:

    Jeżeli (jest to konieczne założenie, więc jeżeli) staliśmy w 1980
    roku nad przepaścią to od tego czasu ZROBILIŚMY OGROMY KROK NAPRZÓD
  • Gość: gbur0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.10, 20:14
    PRL mówił na pewno jedną prawdę - że jest systemem sprawiedliwości
    społecznej. Dyrektor dużego przedsiębiorstwa zarabiał może 3 razy
    tyle co sprzątaczka. Dzisiaj prezes np. banku miesięcznie zarabia
    tyle co sprzątaczka w ciągu całego życia zawodowego.
    Chichot historii,nasi bracia z Solidarności doprowadzili to tego.
    Kto był mądry ten wiedział po co to wszytko. Kto był głupi myślał,
    że to dla ideii i wolności, zbierał fotografie i wycinki z gazet.
    Kwestią czasu pozostaje dotychczasowe ogłupienie narodu. Dokąd
    wypłacają emerytury, pensje budżetówce, wszystko z kredytu to mamy
    stan uśpienia i błogiej niby nieświadomości. Jak pęknie parszywy
    wrzód pazernego kapitalizmu ubrany w piórka demokracji to będziemy
    mieć powtórkę z rozrywki czego sobie i rodakom nie życzę.
    A życzę dużo zdrowia córom Koryntu bo jak one będą zdrowe to i nam
    nie będzie nic dolegać - trzeba świrować, żeby nie zwariować.
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 21.02.10, 21:02
    Świadomość powoli ale się budzi. Jeszcze tak z jena podwyżka cen
    wody o kolejne 20 kilka procent, podwyżka gazu - a więc i
    centralnego, podwyżka innych opłat i okaże się, że DWIE pensje nie
    wystarczą na życie.
    A nie daj Boze umrą rodzice - właściciele EMERYTUR GÓRNICZYCH - i
    młodzi zostaną SAMI NA SWOIM.
    A i rząd centralny dołoży, gdy trzeba będzie zacząć spłacać pożyczki
    po 1989 roku.
    Będzie wściekłość, gdyż WSZYSCY nie wyjedziemy z Polski.

    Wszystko to jest kwestią czasu.
  • lechowski51 21.02.10, 21:14
    Darko!.Ci byli z tymi samymi pragnieniami dlugo przed Toba...a wiesz jak skonczyli?!

    Dwie partje: Polska Partja Socjalistyczna (Lewica) i Socjaldemokracja
    Królestwa Polskiego i Litwy połączyły się w jedną Komunistyczna Partję
    Robotniczą Polski, która wzywa Was pod swój sztandar walki o dyktaturę
    proletajatu, o rewolucję socjalną.

    Pod tym sztandarem zjednoczyły się obie partje w chwili, gdy w całej
    Europie pękają wiązania państw kapitalistycznych, a proletajat walczy o zdobycie
    władzy, aby na gruzach starego świata wyzysku i ucisku budować świat nowy, na
    własności socjalistycznej, na wolności i braterstwie oparty. Połączyła nas
    jasność zadań, które dziś stoją przed klasą robotniczą.

    Zbliża się chwila szturmu na twierdzę kapitalizmu. Niema różnic między nami
    w tej głębokiej wierze i pewności. Tej wiary i pewności wyrazem jest nasze
    zjednoczenie — połączenie armji robotniczych przed walną bitwą. Łączymy się jako
    jeden z oddziałów rewolucyjnej międzynarodówki, idącej do ostatnich
    rozstrzygających bojów.

    ROBOTNICY! Dwie wrogie, nieprzejednane potęgi starły sie ze sobą. Z jednej
    strony kapitaliści i ich rządy, które w swej chciwości zysków i zaborów
    rozpętały międzynarodową rzeź ludów i w ciągu czterech i pół roku wojny zalewały
    świat krwią i pożogą. Z drugiej strony rewolucyjny proletarjat, który musi
    wyrwać władzę z krwawych szpon kapitału, jeżeli chce siebie i ludzkość całą
    wyzwolić z tego stanu dzikości i okrucieństwa.

    Bohaterski proletarjat Rosji był pierwszym, który w dwóch rewolucjach, w
    marcu listopadzie roku ubiegłego zdruzgotał panowanie kapitału i przez to
    uniemożliwił w swoim kraju barbarzyńską wojnę o łupy kapitalistyczne. Za
    przykładem robotników rosyjskich poszedł lud roboczy krajów austrjackich i
    Niemiec, obalając w niedawnej rewolucji listopadowej panowanie swoich władców
    wojennych a naszych okupantów. I dziś proletarjat Niemiec szturmuje ostatnie
    twierdze swojej burżuazji, aby w nowej rewolucji zdobyć władzą dla Rad Delegatów
    Robotniczych.

    Ale rewolucja proletarjacka w jednym kraju jest zarazem rewolucją,
    wymierzona przeciw kapitalistom wszystkich innych krajów, jest już przez to samo
    rewolucją światową. Na Rosję robotniczą, na rewolucyjne Niemcy rzucają się rządy
    kapitalistyczne Ameryki, Anglji, Francji. Powalona o ziemię burżuazja rosyjska,
    przerażona zbliżającą się rewolucją burżuazja innych krajów oraz burżuazja
    polska woła o pomoc zwycięskich rządów imperjalistycznych Koalicji. A rządy te w
    swoim własnym interesie śpieszą im na pomoc, aby zdusić robotników.

    ROBOTNICY! Pytamy Was: w tych olbrzymich zapasach między barbarzyńskim
    kapitalizmem a wyzwalającą świat rewolucją — po czyjej staniecie stronie?

    Jeżeli po stronie imperjalizmu, wywołującego wojnę o zyski i grabieże
    kapitalistów, szerzącego nędzę i bezrobocie, śmierć i zniszczenie, to stawajcie
    pod sztandarem partji burżuazyjnych, pod endeckim sztandarem nienawiści i
    szczucia narodowego, nienasyconej zaborczości kapitalistycznej, stawajcie pod
    sztandarem P.P.S. Frakcji, która wczoraj pchała Was do wojny pod znakami
    Hindenburga, a dziś buduje armję pod wodzą carskich i austrjackich jenerałów,
    narzędzie zaborów i rzezi.

    Jeżeli chcecie wojny bez końca, to stańcie po stronie rządu, mieniącego sie
    rządem robotników i włościan. Idźcie za tym rządem, który prowadzi morderczą
    wojnę w Galicji Wschodniej i na Ukrainie przeciw chłopom i robotnikom w obronie
    polskich magnatów i ich majątków ziemskich. Idźcie za rządem, który szykuje nową
    jeszcze wojnę przeciwko chłopom i robotnikom na Litwie znowu w obronie majątków
    szlacheckich. Idźcie za rządem, który do niezliczonych trupów i kalek, do
    półtora miljona bezrobotnych, głodnych obdartych ofiar wojny chce dodać nowe
    miljony.

    Jeżeli chcecie, robotnicy ugody z burżuazją i tajnych konszachtów z partją
    kapitalistów, jeżeli chcecie przyjaźni i sojuszu z imperjalistycznymi bandytami
    Koalicji a wojny z robotniczą Rosją i rewolucyjnym,i Niemcami — to stawajcie pod
    sztandarem fraków i ich rządu udającego rząd robotników i włościan.

    Lecz robotnicy jeżeli macie już dość wyzysku, nędzy i poniewierki, jeżeli
    nie chcecie wojny z braćmi Waszymi, z bohaterskimi robotnikami Rosji, którzy w
    najstraszliwszych warunkach, wśród głodu i chłodu, trwają w walce o swoje i
    nasze wyzwolenie z jarzma kapitału, jeżeli nie chcecie wojny, która Polskę, i
    tak już spustoszoną i deptaną, jeszcze bardziej pustoszy i hańbi, jeżeli chcecie
    położyć kres zbrodniom kapitału — to stańcie pod sztandarem KOMUNISTYCZNEJ
    PARTJI ROBOTNICZEJ POLSKI.

    ROBOTNICY! Komunistyczna Partja Robotnicza Polski nie obiecuje Wam nic,
    prócz znojnego ofiarnego trudu, nic ponadto, co klasa robotnicza sama w ogniu
    walki i rewolucji zbuduje, utrwali i rozwinie. Własnymi rękami tylko możecie
    zdobyć władzę, własnym tylko wysiłkiem możecie zwalić stary gmach wyzysku i
    katowskiego ucisku, zbudować społeczeństwo wspólnej własności i wspólnej pracy,
    wolności i braterstwa ludów.

    Z polskiej klasy robotniczej spadły więzy okupacji. Burżuazja polska
    straciła najsilniejsze narzędzia swego ucisku klasowego. Ale to rozluźnienie
    naszych pęt zawdzięczamy nie rewolucji w Polsce, lecz rewolucji rosyjskiej i
    niemieckiej. Dlatego grożą nam wciąż nowe wściekłe ataki kontrrewolucji
    burżuazyjnej, którą coraz bardziej rozzuchwala ugodowość rządu Piłsudskich i
    Moraczewskich, zdradzającego na każdym kroku interesy ludu.

    Jeśli nie chcemy, by nas zakuto w nowe kajdany, musimy rozpalić w Polsce
    własną rewolucję, zburzyć panowanie burżuazji, zdobyć władzę dla Rad Delegatów
    Robotniczych.

    Rzuciliśmy hasło tworzenia w Polsce Rad Delegatów Robotniczych miast i wsi
    w niezłomnym przekonaniu, że staną sie organem walki szerokich mas proletajatu.
    Przeciw klasom burżuazyjnym, łączącym się z międzynarodową imperialistyczną
    kontrrewolucją, niechaj stanie zwarta siła klasy robotniczej, ramię w ramię z
    socjalistyczną Rosją i z rewolucyjnym proletarjatem wszystkich krajów.

    Niech żyje międzynarodowa walką rewolucja
    Niech żyje dyktatura proletarjatu!
    Niech żyje rewolucja socjalna!


    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 21.02.10, 21:28
    cytat:

    "ROBOTNICY! Komunistyczna Partja Robotnicza Polski nie obiecuje Wam nic,
    prócz znojnego ofiarnego trudu, nic ponadto, co klasa robotnicza sama w ogniu
    walki i rewolucji zbuduje, utrwali i rozwinie. Własnymi rękami tylko możecie
    zdobyć władzę, własnym tylko wysiłkiem możecie zwalić stary gmach wyzysku i
    katowskiego ucisku, zbudować społeczeństwo wspólnej własności i wspólnej pracy,
    wolności i braterstwa ludów.


    I popatrz lechowski, hasla nadal aktualne. Robotnicy poszli na uklady z szeroka burzuazja ( kosciol, rzad,mafia, ) i przegrali z kretesem. Cos tam poprzednie pokolenia wybudowaly i stworzyly ale "lepsi" polacy wydymali glupszych. wyprzedali co sie dalo, pieniadze i wladze podzielili, dali ludowi haselka w rodzaju wolnosc i demokracja, paszport do kieszeni i na tym sie skonczyl sen o wolnej i silnej Polsce. lechowski czy ty jestes glupi, czy tylko dla podtrzymania tych bzdurnych tematow udajesz osla.
  • lechowski51 22.02.10, 09:54
    Nikita.Zydowski biedaku.Wez zabierz swoim wspolbarciom z synagogi domy i akcje z
    Wall Street i uszczesliwiaj komunizmem Kanada.My Polacy wamm juz
    dziekijemy.Wystarczajaco sie wycierpielismy z rak
    Minca,Fejgina,Brestringerowej,Michnika,Bermana,Olszowskiego,Ochaba,Spychalskiego,Rozanskiego,Swiatly
    i innych Zydow ktorzy komunistycznym obledem raczyli nam przez 55m lat.
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 22.02.10, 13:48
    lechowski - jestes oststnim ktory moglby udzielac rad, zwlaszcza zydom.
    Mozesz wyjasnic dlaczego piszesz "my polacy..." to cos tak jak Kaczynski. Pisz za siebie a nie za Polakow tak bedzie i bezpieczniej i zdrowiej wlasnie dla Polakow.
    Lechowski jestes nie tylko glupi ale i glupi osiol. Po tym jak piszesz , po ilosci bledow no i oczywiscie bzdur odnosze wrazenie ze jestes na granicy wytrzymalosci nerwowej. Daj sobie chlopie spokoj z ta niezdrowa propaganda bo ktoregos dnia padniesz na zawal albo wylew. I nie masz racji; to Radko ,Bekalosz i inni maja argumenty , ty operujesz tylko nic nie znaczacymi frazesami.
  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 22.02.10, 13:48
    lechowski - jestes oststnim ktory moglby udzielac rad, zwlaszcza zydom.
    Mozesz wyjasnic dlaczego piszesz "my polacy..." to cos tak jak Kaczynski. Pisz za siebie a nie za Polakow tak bedzie i bezpieczniej i zdrowiej wlasnie dla Polakow.
    Lechowski jestes nie tylko glupi ale i glupi osiol. Po tym jak piszesz , po ilosci bledow no i oczywiscie bzdur odnosze wrazenie ze jestes na granicy wytrzymalosci nerwowej. Daj sobie chlopie spokoj z ta niezdrowa propaganda bo ktoregos dnia padniesz na zawal albo wylew. I nie masz racji; to Radko ,Bekalosz i inni maja argumenty , ty operujesz tylko nic nie znaczacymi frazesami.
  • Gość: Ja IP: 83.238.199.* 22.02.10, 19:56
    "ROBOTNICY! Pytamy Was: w tych olbrzymich zapasach między barbarzyńskim
    kapitalizmem a wyzwalającą świat rewolucją — po czyjej staniecie stronie? "

    Staniemy po stronie pustego żołądka!
  • Gość: autor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.10, 08:45
    Do tych haseł dodam jeszcze: niech żyje lechowski !
  • sp1962 22.02.10, 18:17
    to co powiedział:gbur0 to szczera prawda, do tego kler wypasiony
    opłacany przez Państwo miliony wypłacone za "utracone mienie" ,
    kapelan w wojsku to od razu starszy oficer, miliony na Watykan,
    pomniki papy za pieniądze społeczne, ubezpieczenia społeczne
    zdrowotne to fikcja
  • Gość: PRL IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.10, 14:55
    Długi zagraniczne po Gierku w 1980 roku wynosiły 24,1 mld $.Długi dzisiejsze
    wynoszą ok. 240 mld $ (662 mld zł) i pozostały wyłącznie gołe długi do
    spłacania, ponieważ 15% gospodarki, która nie została rozkradziona i pozostała
    do sprzedaży pokryje najwyżej odsetki od tych długów w jednym roku!

    Naród został z premedytacją po raz kolejny wykiwany.
    Jesienią 2008 roku Islandia ogłosiła bankructwo, w 2009 roku Łotwa, kilka
    tygodni temu Dubaj, a niedawno agencje ratingowe postraszyły "powolną śmiercią"
    Grecji i Portugalii. Przewiduje się, że w 2012 roku upadłość ogłosi Polska.

    Tak więc Niemcy, jako mądry naród wyciągnął właściwe wnioski. Po co
    podporządkowywać Polskę na stopie wojennej, skoro można na drodze pokojowej, bez
    walki, przejąć wszystko co się tylko da.

    Dlaczego tak się dzieje? Bo nasz naród to niziny....tu wstawić dowolne słowo,
    np. społeczne, motłochu, intelektualne, itp. dające się przez cały czas nabierać
    i kierować przez ludzi dla których dobro Polski i Narodu leży głęboko w d....
  • sp1962 23.02.10, 21:23
    Bardzo mi się podoba wyliczanka GOŚCIA PRL to przypomnienie historii
    niestety bolesnej.Dodam wspomnienie mojego stryja partyzanta AK
    rocznik 20,który po 45 roku złożył karabin na komendzie Milicji, i
    jak bohater z serialu "DOM" podjął naukę tyle,że mie na Politechnice
    a na Akademii Medycznej w Poznaniu, po jej ukończeniu dostał
    przydział pracy miał do wyboru 3 miejsca gdzie przepracował 35 lat.
    Natomiast jego koledzy jeszcze wojowali napadając na posterunki
    Milcji i zabijali swoich kolegów niekidy z tej samej wsi.


  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 23.02.10, 21:46
    Poszedłem za radą Lecha.
    W ciągu mniej niż pół godziny znalazłem 5 wakatów w Gdańsku, Łodzi i
    Warszawie.
    Wszystkie zgodne z moimi kwalifikacjami i wykształceniem.
    Wszystkie na pełny etat.
    Wszedłem na stronę Ministerstwa Finansów, gdyż ta instytucja ustala
    wynagrodzenie na tych stanowiskach.
    Jest to odpowiedni współczynnik od kwoty bazowej.
    Wyszło mało śmiesznie za to bardzo tragicznie.
    Wystarczyłoby na kupno żywności, jakiś kosmetyków, chemii i opłaceni
    wynajęcia pokoiku.
    Braknie na opłacenie mediów: energii elektrycznej, gazu, wody,
    telefonu, internetu.
    Nie sądzę, żeby właściciel pokoiku gratis dawał media w odstępnym.

    Z ciekawości wszedłem na portal brytyjski.
    Za pracę na tym samym stanowisku w ogłoszeniach* podają najczęściej
    około 28 000 funtów. Są również ogłoszenia z sumą 35 000 funtów
    rocznie. Weźmy tą mniejszą sumę. Wychodzi 2 300 funtów miesięcznie.
    W Polsce na tym samym stanowisku nie wychodzi tyle ... nawet w
    złotówkach.
    A przecież u nas cukier nie kosztuje 0.8 tylko 2,5
    chleb to nie 1,1 lecz 2,2; mleko to nie 0,8 lecz 1,9 itd.

    JAK ROZWIĄZAĆ TEN DYLEMAT BY PRACUJĄC NA PEŁNY ETAT ZAROBIĆ NA
    SWOJE UTRZYMANIE?


    Czy płaca nie powinna byćskorelowana z kosztami utrzymania, chociaż
    z tymi podstawowymi?

    A wracając do PRL.
    W OKRESIE PRL PRACOWNIK WYJEŻDŻAJĄCY POZA MIEJSCE ZAMIESZKANIA
    OTRZYMYWAŁ
    1. DELEGACJĘ, KTÓRA WYSTARCZAŁA NA POKRYCIE KOSZTÓW UTRZYAMANIA,
    LUB
    2. ZAKWATEROWANIE W HOTELU ROBOTNICZYM W 3 OSOBOWYM POKOJU
    LUB
    3. W PRZYPADKU ZAWODÓW POSZUKIWANYCH NAWET MIESZKANIE W CIAGU KILKU
    MIESIĘCY

    * W Wielkiej Brytanii w ogłoszeniach o pracę ZAWSZE podaje się
    wynagrodzenie. To dla tych, którzy szukają pracy w Polsce i tracą
    impulsy, bilety i zdzierają buty by dowiedzieć się, że praca ma
    charakter prowizyjny.
  • Gość: mak IP: *.smsiarkowiec.pl 17.03.10, 15:40

    PRL-u - braaaawo, doskonale to ująłeś i chwała Ci za to.
  • sp1962 22.02.10, 17:32
    PRL to nie samo zło, jeśli dzisiaj jest tak dobrze to dlaczego taki
    marny przyrost naturalny...to co powiedział Popiołek w serialu "Dom"
    cyt "nigdy nie byłem przeciwko demokracji zawsze przeciwko głupcom "
    jestem w tej sytuacji, że pamięntam PRL tzn: szkoły 1000-
    latki,odbudowa zamku królewskiego /przez społeczeństwo/,i wszystko
    co z filmu z Barei a jaka jest nasza III RP, każdy widzi ...
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 22.02.10, 19:37
    Co prawda PRL to "4 pancerni" i "przygody psa Cywila" ale
    również.."7 stron świata", zespół "Gawęda" czy też "O dwóch takich
    co ukradli...księżyc"
    Chyba nie będziemy przekreślali dokonań tandemu braci Kaczyńscy Sp.
    z o.o.


    Jak PRL jest taki zły to.... ZBURZMY GRZYBA - wieżę ciśnień i
    zbudujmy nową, kapitalistyczną

    Metropolita przemyski pobudował ponad 300 kościołów za PRL, to chyba
    ramach prześladowań instytucji Kościoła
    Może tak je zburzyć, bo są peerelowskie, zbudujemy teraz te
    poprawne, kapitalistyczne

    Może również zburzymy 2,7 mln mieszkań wybudowanych "za Gierka",
    zbudujemy teraz te poprawne, kapitalistyczne, bo socjalistyczne są be

    Nie da się odciąć od PRL, to był kraj UZNANY na arenie
    międzynarodowej
    , który podpisywał umowy międzynarodowe i
    prowadził aktywną politykę międzynarodową w dużo większym stopniu
    niż w ramach Juni Jewropejskiej Sp. bez żadnej odpowiedzialności

  • sp1962 22.02.10, 19:49
    miło poczytać prawdę Darko PL -POZDRAWIAM
  • Gość: kaziuk66 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.10, 20:41
    Zawsze mnie zastanawia co jest takiego uroczego w systemach zła
    które tak uwodza człowieka nie tylko u nas. W RFN jedna czwarta
    obywateli /szok!/ uważa,że "nazizm miał dobre strony" - nie było
    bezrobocia,funkcjonowało państwo opiekuncze i budowano autostrady/
    skad ja znam te argument czy aby nie z tego forum/. Zupełnie
    niezrozumiały dla mnie jest fakt,ze Niemczech w grupie wiekowej
    powyżej 60 lat a wiec ludzi którzy doświadczyli okropności tego
    systemu poparcie jest na poziomie jednej trzeciej ankietowanych!!!!!
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 22.02.10, 21:21
    Kaziuk, wytłumaczenie jest proste.

    W okresie PRL ludzie najzwyczajniej w świecie DORABIALI SIĘ PRACĄ
    . Teraz pracą można dorobić się ... STAROŚCI
    Produkcja na 1 pracownika "SIARKOPOLU" wynosiła ponad 500 000 zł
    przy pensji około 5500 zł

    Zgadzam się z Tobą. PRL to SYSTEM ZŁA. I dlatego w tym SYSTEMIE ZŁA

    KUROŃ, NIESIOŁWSKI, BALCEROWICZ otrzymywali stypendia WIĘKSZE NIŻ
    ZAROBKI MOICH RODZICÓW. NA PLECACH MOICH RODZICÓW
    wspięli się
    wysoko, wysoko. Mój śp. Tato mówił mi, że po zakładzie chodził
    sztygar i mówił w 1968 roku

    MUSICIE ZAROBIĆ NIE TYLKO NA SIEBIE ALE RÓWNIEŻ NA
    TYCH "STUDENTÓW" CO STRAJKUJĄ


    W dobrym obecnym ustroju proponuje się studentom .... pożyczkę na
    studia i spłacanie jej przez ... 10 lat po studiach. Do 35 roku
    życia. Później pożyczka na mieszkanie na 30 lat i ... żegnaj życie
    . Wydymaliśmy cię jak wydmuszkę.

    I dlatego uważam, że PRL TO SYSTEM ZŁA, gdyż pozwolił TAKIM NIEMOTOM
    jak trzej wymienieni na awans społeczny.
  • lechowski51 22.02.10, 21:31
    Darko pozostala Ci Kuba lub Krea Pln...tam bezplatne studia,brak wyzysku no
    mozesz sie realizowac w ramach dowolnego obozu pracy.
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 22.02.10, 21:47
    1. Darko pozostala Ci Kuba lub Krea Pln
    No widzisz, a piloci z Lufthansy STRAJKUJĄ jak pracodawca chce ich
    wysłac na jakieś inne dziwne linie, a Ty nie wstydzisz się wysyłać
    RODAKA kilka tysięcy kilometrów od rodzinnego kraju. To ma być Twoje
    rozwiązanie. Kiepskie i prymitywne.

    2. tam bezplatne studia
    Studia są bezpłatne, a u nas nawet bezpłatne są płatne.

    3. brak wyzysku
    No proszę, za to w III RP mamy sytuację, w której dochód wypracowany
    trafia do .... banków, które pożyczają kolejne pieniądze by JESZCZE
    więcej pobierać. Perpetum Mobile.

    4. mozesz sie realizowac w ramach dowolnego obozu pracy
    Pracowałem w 2008 roku w okolicy Tarnobrzega w obozie pracy -
    zarabiałem na dojazd, opłaty za mieszkanie a na jedzenie już nie
    wystarczało. Ale ten obóz to pewnie był z tych poprawnych
    politycznie.
  • Gość: kaziuk66 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.10, 21:42
    Darko .Twoje proste - jak sadzisz- wytłumaczenie nic a nic mnie nie
    przekonuje.Jest mnie stać teraz na rzeczy o których mój ojciec mógł
    tylko pomarzyc.Doszedłem do tego praca , to,ze uczciwa nie musze
    chyba dodawac
  • Gość: gbur0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 07:41
    Zastanowienia wymaga określenie "uczciwa praca". Bo wg mnie jest ono
    w sposób nieuprawniony wykorzytywane do określania "postępowania
    zagodnego z prawem". A jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
    Najłatwiej złodziejem nazwać babcię co ukradła kostkę masła.
    Nasi "wybawcy" z Solidarności wiedzieli, że kołdra dla wszystkich i
    tak będzie przykrótka. Wprowadzili więc prawo, że im się należy cała
    kołderka a reszta niech obrośnie w kłaki jak im zimno. I to jest
    postępowanie zgodne z prawem ale czy uczciwe?
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 23.02.10, 10:52
    O czym nie mógł pomyśleć mój śp. Tato, zdaniem kaziuka Z POWODU PRL:

    1. o komputerze PC, ale nawet w USA kosztował wtedy około 2800
    dolarów więc również tam większość społeczeństwa nie było
    stać na taki wydatek, ja za to miałem ZX Speectrum podobnie jak
    CZĘŚĆ
    dzieci w Anglii
    2. o odtwarzaczu CD, gdyż wredny Philips nie spieszył się z
    wynalazkiem i musiałem używać kaset na polskiej wieży
    sprawnej do dzisiaj
    3. o MP3, MP4, MP5 i innych, gdyż te zostały wynalezione dopiero po
    2000 roku
    4. o TV LCD/plazma 32 cale i kupiliśmy kineskopowy polkolor,
    który notabene DZIAŁA DO DZISIAJ
    5. o telefonie komórkowym i w efekcie mieliśmy kablową linię

    To tak na gorąco kilka rzeczy, które są teraz a nie było ich w PRL
    gdyż nie było ich NIGDZIE.

    A co do ceny - wtedy towary były produkowane w Europie i miały okres
    użytkowania wiele lat.
    Teraz tandentne i TANIE towary produkowane są w Azji i mają okres
    użytkowania kilka sezonów. Przy dobrych wiatrach, gdyż mam karton
    zabawek uszkodzonych w ciągu kilku dni od kupienia. Kilka moich
    zabawek jest sprawnych do dzisiaj a zbytnio o nie nie dbałem.+

    REASUMUJĄC, KAZIUK MYLISZ PRZYCZYNY I SKUTKI. ZGŁOSI SIĘ PAN NA
    EGZAMIN PONOWNIE W TERMINIE UZGODNIONONYM W DZIEKANACIE JAK PAN
    ZACZNIE LOGICZNIE MYŚLEĆ.
    NA RAZIE PANA DYWAGACJE SĄ NA NDST.

    TAK NA TAKIE BREDNIE JAK TWOJE ODPOWIADAM "STUDENTOM" W CZASIE
    EGZAMINU.
  • Gość: prl IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.10, 14:40
    No tak, niby nie było, a było.
    Mój wnuczek mi się pyta:
    - Dziadku!...jak wyście żyli, kiedy nie było internetu, gadu-gadu, czatu,
    komórek...?
    A ja mu mówię;
    - Dziecko!...to wszystko było. Twoja babka mieszkała w internacie, a jak chciała
    wyjść na gadu-gadu, to ktoś musiał stać na czacie. A jak by nie było komórek, to
    ciebie by nie było dziś na świecie.

    Tak wiec wszystko było tylko w innym wydaniu...he,he..
  • lechowski51 23.02.10, 16:35
    darko pisze;
    Pracowałem w 2008 roku w okolicy Tarnobrzega w obozie pracy -
    zarabiałem na dojazd, opłaty za mieszkanie a na jedzenie już nie
    wystarczało. Ale ten obóz to pewnie był z tych poprawnych
    politycznie.

    Czytam darko Twoje posty i jest mi Cie autentycznie zal.Pracowalem w swoim
    zyciu i w Polsce jaki i za granica.Wiem ze pracowales w Anglii-ja rowniez.Z tego
    co pamietam Twoja dniowka w Anglii/Konrwalii/ nie przekraczala 60 funtow-ja
    pracujac w Surrey zarabialem dziennie 120-150 funtow.Ja pracowalem na swoj
    rachunek,Ty u angielskiego "kapitalisty".Ja zwiedzilem Anglie od Portsmuth po
    Szkocje,bylem na kilkunastu koncertach,poznalem najwazniejsze londynskie muzea i
    galerie.Inna wiec jest w Twojej pamieci Anglia i inna w mojej.Kazdy z nas mial
    takie same mozliwosci ale nie kazdy ma takie same umiejetnosci.Takie jest zycie!
    Mam dzieci.Roznie ukladaja sobie zycie.Jedna corka pracuje w prywatnej duzej
    firmie w Krakowie,ostatnio dostala podwyzke i zarabia brutto bez premii 4500 zl
    miesiecznie.Druga po skonczeniu psychologii zalozyla niedawno wlasna
    firme.Organizuje szkolenia,mysli o doktoracie.Wziela z UP 18 tys na uruchomienie
    dzialalnosci.Poki co nie uplywa w luksusach podobnie jak Ty.Nie narzeka jednak
    na kapitalizm i wolna Polske.Od tygodnia oprocz jednego projektu ktory
    prowadzi,dostala prace na 6 miesiecy/zlecenie/ aby znalezc prace dla ludzi z
    zamykanego zakladu.Syn studiuje i jak chce sobie kupic Ipoda czy elektroniczna
    lustrzanke to jedzie na wakacjach na Alaske i przez 2 miesiace po 14 godzin
    dziennie przerabia lososie.
    Zamiast narzekac zostaw w cholere Tarnobrzeg.Jak tutaj nie doceniaja Twojej
    wiedzy i umiejetnosci to jedz do Krakowa,Warszawy czy diabel wie gdzie.Chyba ze
    jestes nieudaczniakiem....ale na to nic nie poradze!
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: znowu bełkot! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 18:59
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>lechowski51 napisał:
    > darko pisze;..................
    > --
    > Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski <

    Ostatnia mantra, chociaż głupawa, jeszcze do strawienia. Reszta to
    bełkot!
  • lechowski51 23.02.10, 20:06
    Napisz wielonikowcu wreszcie cos sensownego zamiast jak kretynski palant
    trolowac na tym forum.
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: to bełkot! !!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 21:39
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>lechowski51 napisał:
    > Napisz wielonikowcu wreszcie cos sensownego zamiast jak kretynski
    > palant trolowac na tym forum.
    > --
    > Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski<<

    Czy wiecie co to znaczy, kiedy lechowski51 naPiSał obelgi? Że został celnie trafiony! więc jeszcze raz: tylko mantra, głupawa zresztą, jest jeszcze do strawienia. Reszta to bełkot!
  • Gość: kaziuk66 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.10, 17:15
    Jak pisze Darko - teraz praca to mozna sie dorobic STAROSCI nie to
    co w PRL -u.Mam dwóch braci, wszyscy jestesmy w wieku niewiele ponad
    40 lat.Pochodzimy z małej wioski gdzies na Lubelszczyznie.Rodzice
    prowadzili małe gosp rolne Tylko dlatego ,ze PRL upadł mogliśmy w
    tym wieku osiagnąc to co osiagnelismy ,Bracia prowadza własne firmy
    i powoli monopolizuja lokalny rynek w swoich branzach,ja za chwilę
    moge zostac rentierem. Mamy własne domy,rodziny. Rodzice w spadku
    nie zostawili nam mitycznego pierwszego miliona.My go sami
    zarobilismy i zapewniam Cię ze nie został on ukradziony tylko ciężko
    zarobiony np w Paryzu.Nasi rodzice ,my sami jak sie spotykami,
    przyjaciele a nawet wrogowie stwierdzaja,ze tylko w nowych czasach
    mogliśmy to osiągnać. NIGDY byśmy tego nie osiagneli w tak przez
    Ciebie wychwalanym PRL -u.Nigdy nie szlismy na zgniłe kopromisy, nie
    naginalismy swoich zasad moralnych. Staramy się,zyc uczciwie, jak
    nie wiemy jak sie zachować zachowujemy sie przyzwoicie. Co przez to
    zyskujemy pisałem juz tu kiedys ale temat został skasowany.Ludzie
    podobni do nas sa siłą napedowa gospodarki a nie ogladajacy sie na
    PRL- który tak twórczo jest rozwijany dalej w krajach o których
    wspomniał szanowny Lechowski.Darko,czas który poswiecasz PRL jest
    czasem bezproduktywnym i na zawsze przez Ciebie straconym.Może sie
    myle ale z własnych doswiadczen wiem ,ze z ludzie o wykształceniu
    technicznym duzo mniej ulegaja złudnym ideom niz o wykształceniu
    humanistycznym gdzie duzo czesciej spotykam teoretyków. Jestem
    przekonany,ze Ty Darko wykładasz np socjologie, politologie lub
    historie ale nie na pewno nie konstrukcje budowlane które miałes w
    szkole sredniej. Lechowski dobrze Ci radzi.
  • Gość: ateista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 18:34
    Kaziuk66, L51 i inni tak powołujący się na wartości KK. Czy Wy jesteście w
    stanie pojąć, że praca oferowana przez "robola" jest towarem za który
    powinniście godnie zapłacić? Za tą pracę ma się godnie utrzymać (dach nad głową,
    żarcie i wakacje za 8 godz pracy dziennie). Wy jako przedsiębiorcy i dawcy tej
    pracy macie mieć więcej. I wtedy to jest uczciwe. Ale jeśli jako pracobiorcy nie
    nagradzacie godnie pracownika to jesteście złodziejami choć ze złożonymi łapkami
    na pokaz. Czy to pojmujecie? I nie ma to nic wspólnego z PRL-em i komuną L51. I
    powiedzcie czym różni się niewolnictwo od pracy w "obozach pracy"
    funkcjonujących obecnie.
  • Gość: prl IP: *.adsl.inetia.pl 24.02.10, 13:43
    Gość portalu: kaziuk66 napisał(a):
    Bracia prowadza własne firmy
    > i powoli monopolizuja lokalny rynek w swoich branzach,ja za chwilę
    > moge zostac rentierem.
    Staramy się,zyc uczciwie, jak
    > nie wiemy jak sie zachować zachowujemy sie przyzwoicie

    Tak, tak... uczciwie wykorzystując i wyzyskując pracowników i skarb państwa,
    płacąc głodowe pensje i odprowadzając od nich głodowe składki do ZUS na przyszłe
    głodowe emerytury. Nie znam uczciwego przedsiębiorcy, jeśli ktoś zna niech
    napisze...
  • Gość: znajoma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 22:25
    ja sobie porządne buty skórzane kupiłam dopiero po studiach,a ja
    dzieciom na co dzień kupuję buty ze skóry.Mają w domu masę
    książek,których nawet nie zdążyły przejrzeć.Ja w dzieciństwie
    marzyłam o długopisie na trzy wkłady lub innych drobiazgach.Nie da
    sie porównać wielu innych rzeczy - to jest przepaść.Każdy ma teraz
    po dwa auta w domu, dwa komputery ,telewizory.Ja chodziłam w
    dzieciństwie do sasiadki obejrzeć bajkę lub film.Siedziałyśmy
    grzeczniutko ubrane w kurtkach,bo było przeważnie b.zimno.Teraz
    najbardziej brakuje mi tego,że nie można wpaść do sąsiada bez
    zapowiedzi.Owszem ,do mnie można wpaśc bez zapowiedzi ,nawet na
    nocleg .My tak sie potrafimy ,,zorganizować,że w ciagu 15 minut jest
    20 gości.Brakuje mi tej radosci życia.Dzieci często mają skwaszone
    miny,a dorośli liczą innym ,,za co oni kupili taki drogi
    samochód",lub podobne stwierdzenia.W młodości oszczędzałam ,by sobie
    coś kupić.Teraz,gdy mogę sobie na to pozwolić,to jestem coraz
    większą sknerą.Z tego się chyba nie wyrasta.Kiedyś dzieci spotykały
    się i grały w ,,dwa ognie",a teraz nie ma dzieci na
    podwórkach ,ciężko ich wyciągnąć na spacer lub wyjście na
    rolki.Niedawno ,,zgadałam "się z tatusiem i mówił,ze chodził 5 km w
    jedna stronę do pracy na piechotę ,bo nie było go stać na
    rower.Pamięta ,że były większe śniegi,niż teraz.Chodził wydeptaną
    ścieżką.Jednak teraz jest duże bezrobocie,prawie 13 %.Kiedyś w
    naszym ośrodku był dentysta(20 lat temu),a teraz pustki.Klasy w
    mojej miejscowości nadal są łączone1-2,3-4,5-6,czyli n-l prowadzi
    jednoczesnie lekcje dla 2 klas z różnych podręczników.Można by pisać
    i wspominać...
  • Gość: obecny emeryt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 22:40
    Znajoma to gdzie Ty żyłaś? Ja żyłem w Polsce B czyli w Tarnobrzegu i okolicach.
    Zawsze chodziłem w skórzanych butach. Moje dzieci również. W pomieszczeniach
    zawsze było ciepło tak samo jak i u sąsiadów i znajomych. Na rower każdego kto
    chciał było stać. To co kupowałem to za gotówkę i było to moje a dzisiaj wszyscy
    kupują na kredyt i dopóki nie spłacą to nie mają nic bo właścicielem jest bank.
    I w tym widzisz dobrobyt? Dla mnie to żałosne. Ale Ty się ciesz...do czasu gdy
    piramidka nie d...pnie.
  • Gość: znajoma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 23:44
    20 km od Tbg-u.A pamiętasz talony na buty.Bo w latach70- 80- był
    problem z kupieniem jakichkolwiek butów i były słynne relaksy,nie
    przypominam sobie ,żeby były skórzane.Ja piszę o sobie i pamiętam te
    czasy lat 70-tych,talony na ubranka dla małych dzieci, tzw.wyprawki-
    rok 81,kartki na wędlinę ,mięso itp...Może ludzie w mieście mieli
    więcej czasu ,żeby coś kupić.Powiem Panu,że teraz dzieci też nie
    mają skórzanych butów,bo są drogie,a dzieci szybko wyrastają z
    nich.Trzeba dać 2 stówy za buty skórzane.Mam dyżury w szatni i
    widzę ,w jakich butach dzieci chodzą do szkoły.Dla mnie jest
    przepaść,jeśli chodzi o warunki życia.Piszę o sobie ,nie wiem ,jak
    mieli inni.Byłam szczęśliwa ,a dzieci teraz mają wszystko,a nie mają
    miłości i czasu ze strony rodziców.Mamusie śpią długo ,a 9-latki idą
    do szkoły bez śniadań(( z 2 lub 5 w kieszeni)Pozdrawiam.
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 24.02.10, 07:15
    Mam dyżury w szatni i widzę ,w jakich butach dzieci chodzą do
    szkoły


    O dzień dobry "sfero budżetowa"! Już niedługo TRZYNASTKA! I
    jeszcze TALONY NA WIELKANOC! A w czerwcu URLOPOWE!

    Nie każdy tak ma. Niektórzy biorą TYLKO 12 pensji w roku i to
    kiepskich.

    A co do butów.
    Za POLSKIE buty o takiej samej jakości jak w PRL wystarczającej na
    dłużej niż miesiąc obecnie trzeba zapłacić około 250 zł. Ile takich
    par butów można kupić w ciągu roku uczciwie pracując? Na buty składa
    się 3 miesiące. NA JEDNĄ PARĘ! A jak po trodze wpadnie dopłata do
    C.O. lub energii elektrycznej lub wody lub jakieś nieszczęście w
    rodzinie to można zbierać i pół roku.
    I pomyśleć, że były takie czasy, żę człowiek chodził ze stówkami w
    kieszeni i szukał towaru.
    W budynku pomiędzy Lukullusem a Kopernika 4 był kiedyś sklep
    obuwniczy. Kupiłem tam buty za pieniądze zarobione "na praktykach".
    Teraz do moich obecnych praktyk DOPŁACAM. A moją frustrację
    odczuwają "studenci".
    Podobno w kapitaliźmie płaci się za wykonaną pracę. Ale to tylko
    podobno. Mozna tak skonstruować przepisy, że NIE TRZEBA PŁACIĆ ZA
    PRACĘ.
    Podobno nie można zarabiać mniej niż najniższa pensja. Ale to tylko
    podobno. Można tak skonstruować przepisy, że jednak MOŻNA zarabiać
    mniej niż najniższa pensja.
    Nasze "prawo" stało się rozciągliwe jak guma. Dla jednych ostre jak
    brzytwa dla innych raj na ziemi.
  • Gość: znajoma( do Darkop IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.10, 09:26
    Jestem n-ką.Te nasze zarobki nie są tak wielkie ,jak Ci się
    wydaje.Znam osoby ,co na strefie w Mielcu po szkole średniej
    zarabiaja 2 razy tyle.Pisząc o butach chcę podkreślić,że dalej jest
    bieda,szczególnie kobiety nie mogą znaleźć pracy.N-le po studiach
    jak przychodzą do pracy ,to dostaja ok.1000 zł.Uważasz ,że to dużo.U
    nas już byli tacy ,co po 1 -j wypłacie zrezygnowali.Od kilku lat n-
    le mieli podwyżki ,a wcześniej nie było tak wesoło.Musimy robić
    inne kierunki,by nie stracić pracy .Ja już mam 2 kierunki i muszę
    pójść na trzeci ,by nie stracic pracy.Sama muszę za to zapłacić.Znam
    n-li ,którym po 3 kierunkach grozi utrata pracy.Młodzi już całkiem
    nie mogą znaleźć pracy w zawodzie n-la.Kończę ,bo wątek jest o czym
    innym.Pozdrawiam Cię i nie zazdrość n-lom ,bo to ciężka psychicznie
    praca.
  • lechowski51 24.02.10, 09:33
    Czytam darko Twoje posty i jest mi Cie autentycznie zal.Pracowalem w swoim
    zyciu i w Polsce jaki i za granica.Wiem ze pracowales w Anglii-ja rowniez.Z tego
    co pamietam Twoja dniowka w Anglii/Konrwalii/ nie przekraczala 60 funtow-ja
    pracujac w Surrey zarabialem dziennie 120-150 funtow.Ja pracowalem na swoj
    rachunek,Ty u angielskiego "kapitalisty".Ja zwiedzilem Anglie od Portsmuth po
    Szkocje,bylem na kilkunastu koncertach,poznalem najwazniejsze londynskie muzea i
    galerie.Inna wiec jest w Twojej pamieci Anglia i inna w mojej.Kazdy z nas mial
    takie same mozliwosci ale nie kazdy ma takie same umiejetnosci.Takie jest zycie!
    Mam dzieci.Roznie ukladaja sobie zycie.Jedna corka pracuje w prywatnej duzej
    firmie w Krakowie,ostatnio dostala podwyzke i zarabia brutto bez premii 4500 zl
    miesiecznie.Druga po skonczeniu psychologii zalozyla niedawno wlasna
    firme.Organizuje szkolenia,mysli o doktoracie.Wziela z UP 18 tys na uruchomienie
    dzialalnosci.Poki co nie uplywa w luksusach podobnie jak Ty.Nie narzeka jednak
    na kapitalizm i wolna Polske.Od tygodnia oprocz jednego projektu ktory
    prowadzi,dostala prace na 6 miesiecy/zlecenie/ aby znalezc prace dla ludzi z
    zamykanego zakladu.Syn studiuje i jak chce sobie kupic Ipoda czy elektroniczna
    lustrzanke to jedzie na wakacjach na Alaske i przez 2 miesiace po 14 godzin
    dziennie przerabia lososie.
    Zamiast narzekac zostaw w cholere Tarnobrzeg.Jak tutaj nie doceniaja Twojej
    wiedzy i umiejetnosci to jedz do Krakowa,Warszawy czy diabel wie gdzie.Chyba ze
    jestes nieudaczniakiem....ale na to nic nie poradze!
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: Chętny IP: 83.238.199.* 24.02.10, 17:10
    >do mnie można wpaśc bez zapowiedzi ,nawet na
    nocleg .<

    Mam pytanko. Czy jesteś fajna babka? Kiedy nie ma męża w domu?
    Chętnie przyjdę.
  • Gość: znajoma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.10, 23:15
    miałam na myśli rodzinę,ale gdybyś był np.bezdomnym ,to też byśmy
    Cię przygarnęli
  • sp1962 24.02.10, 00:24
    A ja "tęsknię" za II RP, znam ją z literakury międzyinnymi z
    powieści T.Dołęgi-Mostowicza, encyklopedii, Historii Polski
    Zielińskiego, oraz opowiadań rodziców. Ostatnio wyczytałem w jednej
    z gazety lubelskiej: o okresie od maja do lipca 1938 roku pod
    nadzorem Wojska Polskiego wyburzono na Chełmszczyżnie 91 cerkwi, 10
    kaplic i 26 domów modlitwy zrobiono to w ramach tzw."akcji
    polonizacyjnej" z ramienia wojska dowodził akcją dowódca 3 Dywizji
    Piechoty Legionów gen. Bruno Olbrycht. Ówczesne władze w tym premier
    Felicjan Sławoj-Składkowski i prezydent Ignacy Mościcki przemilczały
    protesty prawosławnych posłów i cerkwi prawosławnej.
    Poseł lewicy obecnej kadencji Eugeniusz Czykwina z Białegostoku,
    opracował projekt uchwały sejmowej wyrażającą żal za ten czyn
    poparło go 34 posłów z lewicy w tym: Kazimierz Kutz,Janusz Palikot
    (PO) oraz Józef Zych (PSL). Natomiast posłowie PIS powiedzieli, że
    taka uchwała jest niepotrzebna.

  • Gość: ukrainiec IP: 83.1.124.* 15.03.10, 23:48
    a co zrobiło AK w Sahryniu Na Lubelsczyżnie?
  • Gość: Tęksnię IP: *.smsiarkowiec.pl 16.03.10, 08:57
    Tęsknię! Obecne czasy nie wytrzymują porównania z PRLem. Sladowe, w promilach liczone wypaczenia( np. nie wiem czy gdyby policzyć członków opozycji naliczyłbyś o,5%) mają się nijak do tamtych czasów.To był najpiękniejszy czas-jedzenie zdrowsze,a towary dużo lepszej jakości choć ich wybór był mniejszy-ludziom się żyło godniej i szczęśliwiej!!!!Obowiązywały jakieś zasady i moralność.Ludzie, wbrew krzykaczom obecnej doby, myśleli o innych w swojej masie. Tzw urawniłowka płacowa nie doporowadzała do takich nisprawiedliwych dramatycznych różnic w zamożności.Popatrz tylko jakim majątkiem dysponuje obecnie gen.Jaruzelski po tylu latach u władzy ( synonim sztandarowego złego tamtego ustroju ) i porównaj obecnych polityków po paru latach terminowania... Itd itd.Porównaj język Jaruzelskiego, jego kulturę takt i smak np z Kurskim... Itd itd
  • lechowski51 16.03.10, 14:22
    ukrainiec pisze;
    a co zrobiło AK w Sahryniu Na Lubelsczyżnie?

    Zanim zaczniesz pisac tutaj o "zbrodniach AK" na Ukraincach to moze wpierw
    zaznajomisz uczestnikow tego forum co zrobuli Twoi wspolbracia z OUN i UPA na
    Wolyniu i Malopolsce.Jest to dzisiaj o tyle celowe ze na Ukrainie takim bandytom
    jak Bandera czy Szuchewycz stawia sie pomniki a mordercow ukrainskich z SS
    Galizien odpowiedzialnych za liczne masowe zbrodnie na Polakach jak chocby w
    pobliskiej Debicy slawi sie bilboardami we Lwowie.
    Na poczatek edukacji o lubobojstwie na Wolyniu o ktorej wg badan OBOP-u wie
    zaledwie 10% Polakow proponuje;


    WSPOMNIENIA DZIECI KRESÓW
    Cudem ocalona

    W 1943 r. (miałam wówczas dziesięć lat) nasza wieś Aleksandrówka na Wołyniu
    boleśnie doświadczyła kilku napadów rezunów ukraińskich wywodzących się z
    naszych i sąsiednich wiosek. Najtragiczniejszy z nich miał miejsce 15 lipca
    około godziny 9 wieczorem. Bandyci – uzbrojeni w widły, siekiery, maczugi, noże
    oraz broń palną okrążyli naszą wioskę i zaczęli spędzać ludzi w jedno miejsce. A
    gdy ktoś próbował uciekać, wówczas strzelali za nim. Schwytane dzieci brali za
    nogi i głową uderzali o węgieł domu czy innego budynku. Pamiętam dokładnie, jak
    moi rodzice podeszli do nas, do czwórki dzieci, mówiąc, że banda jest bardzo
    blisko i musimy uciekać z wioski. Zrozpaczeni, w pośpiechu pożegnali się z nami.
    Ojciec do przygotowanych przez mamę węzełków włożył nam na drogę / zamiast
    pieniędzy, którym w domu ograbionym przez wojnę nie było/ po butelce bimbru
    mówiąc, że gdy będziemy głodne, to ktoś da nam za niego kromkę chleba, lub
    talerz gorącej strawy. Rozbiegliśmy się w różne strony. Gdy dobiegłam do
    pszenicznego zagonu, padł strzał i poczułam straszny ból w nodze. Karabinowa
    kula przeszła przez stopę. Porażona postrzałem upadłam i zaczęłam się czołgać
    przez zboże do najbliższej wysokiej miedzy, pod którą wygrzebałam jamę i w niej
    przeleżałam do świtu.

    Do poranka słychać było odgłosy strzelaniny i przerażające krzyki męczonych i
    mordowanych ludzi. Noga coraz gorzej bolała. Byłam bliska omdlenia. Wtedy
    przypomniałam sobie o wódce w węzełku. Z koszuli, nasączonej alkoholem, zrobiłam
    sobie opatrunek. Ziemię, która leżała obok wygrzebanej jamy rozsypałam garściami
    po zbożu, aby nikt nie mógł domyśleć się, że pod miedzą ktoś jest. Mijały dzień
    po dniu, wyczerpał się skromny zapas żywności i głód oraz pragnienie zaczęły mi
    coraz bardziej dokuczać. Za napój służył mi bimber, a jedzeniem były ziarna
    wyłuskane z kłosów zbóż. Po tygodniu, w niedziele czy poniedziałek – nie
    pamiętam dokładnie – usłyszałam we wsi jakieś odgłosy. Po chwili rozpoznałam
    głos Ukrainki – Ulany Sidor, naszej sąsiadki, z którą rodzice moi dobrze żyli, a
    ja nawet nazywałam "ciocią". Głodna i obolała odważyłam się pójść do niej, ale
    nie mogłam stanąć na zranioną nogę, która mocno spuchła i bardzo mnie bolała. Z
    trudem doczołgałam się na pobliskie podwórze, na którym była owa "ciocia" i ze
    łzami w oczach zaczęłam ja prosić o kawałek chleba. Ona groźnie popatrzyła na
    mnie i z nienawiścią w oczach na cały głos wyrzuciła z siebie: Ty, polska mordo,
    jeszcze żyjesz!? Następnie chwyciła za stojącą przy ścianie motykę. Ze strachu
    nie czułam bólu okaleczonej nogi, tylko poderwałam się i zaczęłam uciekać.
    Mściwa Ukrainka, goniąc za mną, zgubiła mój ślad. Chyba myślała, że uciekłam na
    drogę, a ja, klucząc między zabudowaniami, powróciłam do swojej kryjówki w zbożu
    pod miedzą. Noga bardzo opuchła i tak bolała, że nie mogłam się ruszyć. Pod
    opuchlizną w ogóle nie było widać stopy.

    Żywiłam się tylko ziarnami zboża i – stale się modląc tak, jak nauczyła mnie
    mama – coraz częściej myślałam o śmierci.

    Najprawdopodobniej po jedenastu dniach Ukraińcy postanowili zrobić porządek po
    tym napadzie, gdyż dookoła unosił się niesamowity fetor rozkładających się ciał.
    Szli więc od podwórza do podwórza, dróżkami i po zbożach, a gdy znaleźli
    jakiegoś nieboszczyka, to go zakopywali na miejscu.

    Prześladowcy byli coraz bliżej mnie, a ja przerażona nie wiedziałam co mam robić
    i w tym momencie usłyszałam nad sobą głos jednego z Ukraińców, z którym moi
    rodzice też zawsze żyli w sąsiedzkiej zgodzie. Nazywał się on Harasym Łukajczuk.
    Szedł wolno i dyskretnie mówił do mnie: Nie ruszaj się stąd, może cię nie
    zauważą. Wieczorem przyjdę po ciebie. Twój brat jest już u mnie. Poszedł dalej,
    a ja miałam szczęście, bo nikt więcej nie zbliżał się do mojej kryjówki.
    Wieczorem Łukajczuk, tak jak obiecał, przyszedł do mnie. Wsadził mnie w worek,
    zarzucił na plecy i zaniósł do swojego domu. W izbie obejrzał postrzeloną nogę.
    Była bardzo opuchnięta i cała czerwona. Po namyśle orzekł, że nie można zwlekać,
    tylko trzeba jechać do szpitala, do Kowla. Ukrainiec Łukajczuk obwiązał mi twarz
    chustką i włożył mnie do tzw. maniaka, z którego karmi się konie w czasie
    postoju. Następnie przysypał mnie obrokiem i położył na wóz. Natomiast mego
    ukrywanego brata Stanisława, który był ranny w brodę w czasie ucieczki przed
    rezunami, posadził obok siebie i ruszyliśmy w drogę. Gdy dojechaliśmy do Lasu
    Świniarzyńskiego, wyskoczyli z zarośli bandyci i zaczęli wypytywać woźnicę,
    gdzie i po co jedzie. Nasz wybawca, Harasym Łukajczuk wytłumaczył im, że wiezie
    bardzo chorego syna do lekarza i wskazał na mojego brata. Rezuni dali mu wiarę i
    pozwolili nam odjechać.

    Tak dotarliśmy szczęśliwie do Kowla, gdzie przyjęto nas do zatłoczonego
    szpitala, a mnie zrobiono operację. Brat wyzdrowiał wcześniej i wypisano go z
    leczenia, ja zostałam dłużej. Po około 20 dniach przyszła do mnie w odwiedziny
    mama. o której od dawna nic nie wiedziałam. Niestety, mama nie mogła być przy
    mnie dłużej, bo zostawiła ojca i rodzeństwo ukrytych w lesie, w pobliżu naszego
    domu.

    Pewnego dnia lekarz oznajmił, że z nogi nic nie będzie, bo się nie goi i trzeba
    będzie ją uciąć. Strasznie się rozpłakałam, ale cóż mogłam zrobić. Tego samego
    dnia przyszedł do szpitala mój wybawca – Łukajczuk - . Wiadomość, którą mi
    przekazał, całkiem mnie dobiła. Moi rodzice oraz brat i siostra zostali w sposób
    bestialski zamordowani. Rodzice świadomi faktu, że ze wszystkimi Ukraińcami
    zawsze żyli w wyjątkowej zgodzie i z nikim nie mieli żadnych zatargów, opuścili
    las i wrócili do wioski. Jeszcze tego samego dnia miejscowi rezuni otoczyli nasz
    dom, włamali się do środka i najpierw bagnetami zakłuli moją 11-letnią siostrę
    Irenę. Później zaczęli znęcać się nad mamą. Ojciec wyrwał się z łap oprawców i
    stanął w jej obronie. Wówczas jeden z Ukraińców zastrzelił go. Następnie długo
    pastwili się nad 13-letnim bratem Henrykiem, zanim wyzionął ducha. Wszystkich
    pochowano na kukurzysku po spalonej stodole.

    Lekarz w Kowlu na szczęście zmienił decyzję i zdecydował odwieźć mnie do
    szpitala w Łucku. Tu zostałam poddana kolejnej operacji. W łuckim szpitalu
    przebywałam od sierpnia do grudnia. Gdy wypisano mnie z leczenia, nie wiedziałam
    co mam robić, bo w mieście nikogo nie znałam. Wyruszyłam więc o lasce do
    Włodzimierza Wołyńskiego, mając nadzieję, że spotkam tam kogoś znajomego.
    Niestety, bardzo się zawiodłam. Domem moim stało się więc na cały zimowy miesiąc
    targowisko, a łóżkiem stragan, na którym w dzień handlowano. Ludzie na rynku
    karmili mnie z litości. Byłam brudna, zmarznięta i zawsze głodna. W mroźne noce
    ukradkiem wślizgiwałam się do przydomowych komórek i chlewów. Żyłam w ciągłym
    strachu, bojąc się napotkanych ludzi, gdyż nie potrafiłam odróżnić, kto jest
    Polakiem a kto Ukraińcem. Tak też spędziłam Boże Narodzenie i Nowy 1944 Rok.

    Którejś nocy usłyszałam odgłosy jadących wozów konnych i polską mowę. Podeszłam
    do krawędzi szosy, aby zobaczyć co się dzieje. Na jednej z furmanek rozpoznałam
    swojego brata Władysława. Po krótkiej rozmowie posadził mnie na wóz i zabrał ze
    sobą. Okazało się, że brat jest w partyzantce i do jednego z oddziałów 27
    Wołyńskiej Dywizji Armii Krajowej, stacjonującego w lasach koło Zasmyk, wiezie
    prowia
  • lechowski51 16.03.10, 14:24
    dokonczenie;
    Którejś nocy usłyszałam odgłosy jadących wozów konnych i polską mowę. Podeszłam
    do krawędzi szosy, aby zobaczyć co się dzieje. Na jednej z furmanek rozpoznałam
    swojego brata Władysława. Po krótkiej rozmowie posadził mnie na wóz i zabrał ze
    sobą. Okazało się, że brat jest w partyzantce i do jednego z oddziałów 27
    Wołyńskiej Dywizji Armii Krajowej, stacjonującego w lasach koło Zasmyk, wiezie
    prowiant. Jakiś czas byłam z partyzantami, robiąc wszystko co mogłam przy kuchni
    polowej. Po pewnym czasie brat stwierdził, że dłużej nie mogę żyć w tak trudnych
    warunkach. Poza tym w dalszym ciągu bolała mnie noga, zaczęła puchnąć i ponownie
    musiałam chodzić o lasce. Któregoś dnia brat zabrał mnie z lasu i zawiózł do
    znajomego we Włodzimierzu. Nie wiem jak się nazywali moi nowi opiekunowie, gdyż
    byłam tam krótko, bowiem rodzina ta postanowiła uciec z miasta pulsującego
    nienawiścią do Polaków. Mnie ponownie pozostał rynek i żebranie o kawałek
    chleba. Ze wstydem wyciągałam rękę do obcych ludzi. Jedni się litowali, inni
    wyganiali precz.

    Trwało to do chwili ucieczki Niemców i rozpoczęcia masowych wysiedleń Polaków za
    linię Bugu. Wysiedleńcy całymi gromadami szli i jechali furmankami do Polski, a
    ja wraz z nimi podpierając się laską. Po pewnym czasie jeden z wozów zatrzymał
    się i woźnica zapytał mnie, dokąd idę? Odpowiedziałam, że tam, gdzie wszyscy.
    Wziął mnie więc na furmankę i zabrał ze sobą. Po kilku dniach rodzina ta dotarła
    do Sitańca w Zamojskiem, gdzie osiedliła się na stałe. Ja z konieczności
    zostałam u nich na długie cztery lata jako parobek. Za jedzenie i byle jakie
    odzienie pracowałam ponad siły. Nie wysyłano mnie do szkoły. Spałam w kuchni pod
    stołem na worku wypchanym słomą. Moi gospodarze, mimo, że byli małżeństwem
    bezdzietnym, nie potraktowali mnie, sierotę, jak swoje dziecko. Szczególnie
    gospodyni była osobą pozbawioną uczuć macierzyńskich, obojętna na niedolę i łzy
    dziecka. Czasem myślałam, że nie jest Polką. Jedynie jej mąż, gdy zaharowana,
    padająca ze zmęczenia płakałam, litował się nade mną i starał się ulżyć mi w pracy.

    Ludzie na wsi bardzo mnie żałowali i współczuli mojej ciężkiej doli. Pewnego
    razu kierownik szkoły, który najbardziej bolał nad moim losem, przechodząc koło
    łąki zobaczył, że przy 2-3 stopniowym przymrozku pasę boso krowy, nie wytrzymał
    i napisał skargę do jakiejś instytucji. W niedługim czasie przyjechała
    kilkuosobowa komisja i zabrała mnie do Domu Dziecka w Puławach.

    Niedługo minie 50 lat od chwili, gdy jako 10-letnie dziecko straciłam rodziców,
    rodzeństwo i dom rodzinny.

    Najpiękniejsze lata zazwyczaj beztroskiego dzieciństwa i młodości przeżyłam w
    nędzy, poniewierce, głodzie, chorobie i ciężkiej pracy. Widziałam rzeczy
    tragiczne i straszne, wręcz niewyobrażalne. Nieraz byłam bliska śmierci.
    Prosiłam też Boga, by zabrał mnie do siebie, gdyż jestem sama, chora, bezbronna
    i głodna, pozbawiona miłości rodziców. Niepojęty w swej dobroci Stwórca jednak
    nie pozwolił zgasić płomienia mojego życia. To, że przetrwałam grozę tamtych lat
    pożogi, krwi i zagłady Polaków, zawdzięczam jedynie Wszechmogącemu Bogu.

    W maju 1991 roku, dzięki staraniom i szczególnej pomocy Pani Teresy
    Radziszewskiej, sekretarz Zarządu Głównego Stowarzyszenia Upamiętnienia Polaków
    Pomordowanych na Wołyniu, udało mi się ekshumować szczątki mojej rodziny z
    Aleksandrówki i przenieść je na cmentarz w Hrubieszowie oraz sprawić katolicki
    pogrzeb. Marzyłam o tym przez prawie pół wieku i wreszcie spadł mi kamień z
    serca. Jestem bardzo szczęśliwa, że doczekałam chwili, gdy mogę uklęknąć przy
    grobie moich Najbliższych i modląc się, odbywać z nimi nigdy nie kończącą się
    rozmowę.

    Relacja Leokadii Skowrońskiej.
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: ecik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.10, 16:04
    a teraz napisz lechowski o eksterminacji ukraińców w II Rzeczypospolitej wraz z
    niszczeniem cerkwi i odnieś to do sytuacji niszczonego KK w PRL i ciemiężonego
    przez czerwonych narodu
  • lechowski51 16.03.10, 17:15
    Specjalista od "eksterminacji" Ukraincow jestes Ty ecik i inne banderasy.Ja bede
    uswiadamial o tym co robili ukrainscy rzeznicy ze swoimi polskimi sasiadami.
    Oto cd
    POLSKA NIOBE
    RELACJA ŚWIADKA MARIANNY SOROKI (fragment).

    Nazywam się Marianna Soroka. Urodziłam się 8 września 1908 roku we wsi Wola
    Ostrowiecka, powiat Lubomi, woj., Wołyń w rodzinie chłopskiej. W roku 1943 byłam
    matką pięciorga dzieci: Stanisława – lat 15; Edwarda – lat 12; Janka – lat 10;
    Leona –lat 6 i Józefa 1,5 roku. Mój mąż Stanisław był rolnikiem 8-hektarowego
    gospodarstwa rolnego. Żyło się nam chociaż ubogo, ale spokojnie i szczęśliwie.

    Kiedy wracam myślą do tamtych czasów, do tamtych dni, to słyszę gwar moich
    kochanych dzieci, który wypełniał cały dom. Gdzież one są? Odeszły tak nagle.
    Mój Boże. Trudno mi wspomnieć tamte dni. Była niedziela, 29 sierpnia 1943 roku.
    Poszłam do kościoła na Ostrówki, bo tam była nasza parafia, na sumę, na godzinę
    11-tą. Ksiądz Dobrzański podczas kazania podał do wiadomości wiernych, że
    Ukraińcy szykują się do mordowania Polaków we wsiach Wola Ostrowiecka i
    Ostrówki. Ostrzegł swoich parafian, aby czuwali, bo nigdy nie wiadomo, kiedy to
    nastąpi. Całą noc czuwaliśmy, bo właśnie w nocy spodziewaliśmy się napaści
    Ukraińców na naszą wioskę.

    Noc minęła spokojnie. Nadszedł zwykły dzień, poniedziałek 30 sierpnia 1943 roku.
    Wraz ze wschodem słońca robiłam obrządek w gospodarstwie wraz z mężem. Dzieci spały.

    Tymczasem we wsi działy się dziwne rzeczy. Do wsi wola Ostrowiecka od strony
    zachodniej wkroczyły zwarte oddziały Ukraińców na koniach i pieszo,uzbrojone w
    karabiny i pistolety. Nikt we wsi nie spodziewał się, że Ukraińcy w biały dzień
    mogli wkroczyć do wsi. Tego jeszcze nie było. Zobaczyłam Ukraińca na koniu,
    który jechał w kierunku naszego domu. Ogarnęła mnie trwoga, ale zachowałam
    spokój. Mój mąż Stanisław krzątał się po podwórku. Ukrainiec na koniu zbliżył
    się ku nam, pozdrowił i zawiadomił nas, żeby mężczyźni stawili się na zebranie
    na placu szkolnym. To jest obowiązek. Cóż było czynić. Stanisław przebrał się,
    coś niecoś się posilił i udał się na to zebranie, z którego już nigdy nie
    powrócił. Został wraz z innymi zarąbany siekierami i wrzucony do rowu za stodołą
    Strażyca.

    Nie upłynęło wiele czasu, kiedy znowu pojawiło się tym razem dwu konnych
    Ukraińców, którzy tym razem wzywali wszystkich mieszkańców na zebranie na plac
    szkolny.

    W przeczuciu zagrożenia wysłałam syna Edwarda- lat 12 z krowami na pastwisko. Do
    chłopaka strzelano, lecz dzięki opatrzności Bożej uszedł z życiem. Ukrył się w
    zaroślach, ja zaś z czwórką pozostałych dzieci udałam się wraz z sąsiadami na to
    zebranie. Tymczasem Ukraińcy – mordercy nie zapędzili nas na szkolny plac, lecz
    do stodoły sąsiada i tam nas zamknęli. Spośród nas wybierali mężczyzn i pędzili
    pod eskortą. A kiedy już nie stało mężczyzn, zabierali kobiety i dzieci i
    pędzili pod eskortą uzbrojonych bandytów w nieznanym kierunku. Nie wiem o której
    godzinie, ale było to chyba grubo po południu, rozległy się strzały z broni
    maszynowej od strony południowej wsi Wola Ostrowiecka.

    Wśród Ukraińców powstał popłoch. Już nie wyprowadzali ze stodoły grupki kobiet i
    dzieci, ale zaczęli strzelać do zebranych w stodole. Powstała panika wśród
    zebranych w stodole. Wielu zginęło od pierwszych strzałów. Trójka moich dzieci:
    Stanisława, Janek i Leon, została zabita przez Ukraińców-morderców. Ja zaś ze
    swoim najmłodszym synkiem na ręku wybiegłam ze stodoły. Biegłam, biegłam.
    Usłyszałam huk i w tym samym czasie okropny krzyk mojego dziecka Józia. Upadłam
    trzymając dzieciaka na ręku. Poczułam ból w ramieniu lewej ręki. Krew sączyła
    się z rany. Kula dum-dum przeszyła mięsień i kość ramienia lewej ręki. Nie
    zdawałam sobie sprawy, czy mój syn Józio żyje, czy tez nie. Byłam bardzo
    osłabiona z upływu krwi.

    Nie pamiętam ile trwało to omdlenie. Wkrótce poczułam pragnienie, więc zaczęłam
    się czołgać. Na moje szczęście pojawi się cudem ocalały brat mojego męża
    Aleksander Soroka. On to przyniósł mi wody, która ugasiłam moje pragnienie. Lecz
    wkrótce znów straciłam przytomność. Obudził mnie z omdlenia właśnie szwagier
    Aleksander. Poprosiłam Aleksandra, aby poszedł do mojego mieszkania, wziął
    prześcieradło i pociął na bandaże i owiną moja ranę. Wkrótce Soroka Aleksander
    przyniósł płótno-prześcieradło i naftę.

    Naftą wydezynfekował ranę i owinął czystym płótnem. Poczułam ulgę. Postanowiłam
    dowlec się do swojego domu, by tam umrzeć. Cóż mi pozostało. Ci, których
    kochałam najbardziej odeszli na zawsze. Chciałam się z nimi połączyć tam, na
    drugim Świecie, u pana Boga...
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: ecik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.10, 17:54
    ponawiam lechowski51: a teraz napisz lechowski o eksterminacji ukraińców w II
    Rzeczypospolitej wraz z niszczeniem cerkwi i odnieś to do sytuacji niszczonego
    KK w PRL i ciemiężonego przez czerwonych narodu.
    A dla wyjaśnienia: jestem rdzennym Polakiem z dziada pradziada bez watykańskich
    korzeni
  • lechowski51 16.03.10, 18:02
    Przed chwila uslyszalem eciki ze ukrainscy faszysci ze Swobody protestuja
    przeciwko postawieniu pomnika ofiar ukrainskiego ludobojstwa w Hucie Pieniackie.
    ..a oto co tam sie wydarzylo;
    28 lutego 1944 r. około godz. 6 rano 200-osobowy oddział SS-Galizien (kilku
    Niemców i Ukraińcy), prowadzony na miejsce przez kilku Ukraińców z pobliskiej
    wsi, w tym starostę, otoczył wieś. Nadciągnęły bojówki UPA. Na sygnał kolorowych
    rakiet wieś została zewsząd ostrzelana z broni maszynowej i moździerzy,
    wywołując wśród mieszkańców panikę i próby ukrycia się. Od pocisków i granatów
    zaczęły palić się niektóre domy. Napastnicy z SS-Galizien i UPA razem wkroczyli
    do wsi, wywlekali ludzi z chat, podpalając zabudowania. Ociągających się i
    uciekinierów rozstrzeliwano. Mizerna samoobrona przez chwilę próbowała stawić
    opór, ale od razu została zdławiona. Małą grupkę poprowadzono na cmentarz i tam
    rozstrzelano. Natomiast pozostałych, tj. prawie całą wieś, doprowadzano do
    kaplicy, po drodze bijąc, strzelając i poniżając. "Masz swoją Polskę!" - tak
    zrozumiał okrzyk upowca gospodarz Bernacki, uderzony przez niego w twarz.

    Gromadzonych w kaplicy sukcesywnie dzielono na grupki, które następnie
    prowadzono do chat, stodół i szop, tam strzelano do ludzi i po zamknięciu
    budynków podpalano, nie zwracając uwagi, czy są w nich jeszcze żywi. Do kaplicy
    przyprowadzono kobietę mającą rodzić, wraz z akuszerką Urszulą Kierepkową, która
    opiekowała się nią od dnia poprzedniego. Gdy siedząca na stopniach ołtarza
    kobieta rodziła, ukraiński esesowiec wyrwał dziecko, rzucił na posadzkę i
    rozdeptał, a protestującą akuszerkę oraz matkę dziecka rozstrzelał. Szczególnie
    okrutnie został zamordowany dowódca placówki AK inż. Wojciechowski. Najpierw
    przed kaplicą pobito go, potem torturowano i w końcu oblano benzyną i podpalono.
    Zginęła też jego rodzina - żona Żydówka i jej córka oraz trzy ukrywające się u
    niego Żydówki.

    W tych okolicznościach ci, którzy od razu zginęli od kuli, mieli lekką śmierć,
    bo nad częścią ofiar pastwiono się, cięto długimi nożami i palono żywcem. Jakaś
    kobieta z palącymi się włosami i odzieniem wyskoczyła oknem i - pewnie już w
    stanie obłąkania - wskoczyła w płomienie z powrotem.

    Niewielka liczba osób, przypuszczalnie kilkanaście, rannych lub nietrafionych,
    wydostała się z palących zabudowań i mimo ostrzału zdołała uciec. Jak opowiadał
    jeden ze świadków w ten sposób ocalonych, wówczas 10-letni Tońcio Bernacki,
    Ukraińcy specjalnie pozostawili w palącej się stodole dwoje około 5-letnich
    dzieci, które biegały w płomieniach pośród zastrzelonych, krzycząc "Mamusiu,
    zabierz nas!".

    Od rana do godziny 14-15 rozlegały się po całej wsi krzyki bólu i rozpaczy, jęki
    palonych, ryki i wycie zwierząt, huk ognia palonych zabudowań i strzelanina, a
    pośród tego ziemskiego piekła uwijali się rabujący Ukraińcy - esesowcy, upowcy i
    ludność z sąsiednich wsi. Zabierano inwentarz żywy, sprzęty domowe, odzież,
    obuwie - wszystko, czego jeszcze nie ogarnął ogień.

    W przeciągu 8 godzin Huta Pieniacka przestała istnieć. Zamiast partyzantów
    sowieckich, których zwalczać miała SS-Schützendivision-Galizien, zginęło 700-800
    mieszkańców wsi - kobiet, dzieci, starców i mężczyzn bez broni. Ocalało około
    200 osób. Oprócz członków samoobrony i AK, którzy w przeddzień schronili się w
    lesie, oraz jednostek, którym udało się wyrwać oprawcom i uciec, uratowały się
    trzy większe grupy: w piwnicy szkoły, w wieżyczce i piwnicy kaplicy - te dwa
    budynki nie zostały tego dnia podpalone. Lista ofiar zestawiona po
    kilkudziesięciu latach od zagłady wsi obejmuje 400 nazwisk. Jest na niej tylko
    jeden partyzant sowiecki, który leczył się w Hucie z ran.

    Ocaleli schronili się w sąsiednich polskich wsiach: Hucie Werchobuskiej i
    Majdanie Pieniackim. Byli wśród nich ranni i poparzeni, do których Polski
    Komitet Opiekuńczy (ekspozytura Rady Głównej Opiekuńczej) ze Złoczowa wysłał
    pomoc sanitarną, ale większość ciężej poszkodowanych została już odwieziona do
    szpitala w Złoczowie.

    2 marca 1944 r. do Huty Werchobuskiej przybył ze Złoczowa ksiądz Jan Cieński z
    zezwoleniem od władz niemieckich na pogrzebanie ofiar. Gdy odprawiał w
    tamtejszej kaplicy mszę św. powstał popłoch, gdyż dano znać o jadącej w tym
    kierunku następnej ekspedycji SS-Galizien. Ludzie natychmiast uciekli w las,
    zostało kilka osób z księdzem. Przy otaczaniu wsi zastrzelono trzech opieszałych
    uciekinierów. Niemiec, dowódca ekspedycji, przesłuchał obecnych i pozwolił udać
    się do Huty.

    W Hucie przystąpiono do chowania zamordowanych. Pogrzebanie tak wielkiej liczby
    ofiar wymagało czasu, a ksiądz musiał wracać. Po jego wyjeździe pochówki
    kontynuowano, urządzono co najmniej dwie wspólne mogiły, ale ze względu na
    zagrożenie kolejnym napadem prace te przerwano. Wkrótce potem okoliczni Ukraińcy
    dokończyli likwidacji wsi, paląc kaplicę, szkołę i kilkanaście domów na jej
    skraju, których wcześniej ogień nie strawił.

    Huta Werchobuska krótko była schronieniem dla uchodźców z Huty. 22 marca 1944 r.
    kilkuset upowców zaatakowało wieś. Większości mieszkańców udała się ucieczka.
    Zginęło "tylko" 40 osób. Wieś obrabowano, a domy spalono.
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: ecik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.10, 20:18
    lechowski nie ustosunkowujesz się do tego co napisałem i kontynuujesz dalej w
    swoim stylu. To się nazywa monolog.
    Będę dalej upierdliwy i ponawiam lechowski51: a teraz napisz lechowski o
    eksterminacji Ukraińców w II Rzeczypospolitej wraz z niszczeniem cerkwi i odnieś
    to do sytuacji niszczonego KK w PRL i ciemiężonego przez czerwonych narodu.

  • Gość: perdę_ltd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.10, 04:07
    no lechowski51 - odpowiedz ecikowi , tylko zgodnie z prawdą obiektywną i w duchu
    pojednania i przebaczenia i zgodnie z Twoim Dekalogiem. I użyj cytatów
    opisujących nasze bezeceństwa w stosunku do ościennych narodów. Pokaż też jak
    wytępiono KK za tzw komuny i naród (nie zapomnij też o nowych osiągnięciach - co
    zima to kilkaset ofiar bezdomności oraz samobójstw wynikających z nędzy). Masz
    nad czym pomyśleć fanatyku.
  • Gość: dada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.10, 19:41
    Gość portalu: ecik napisał(a):


    > A dla wyjaśnienia: jestem rdzennym Polakiem z dziada pradziada bez
    watykańskich
    > korzeni


    jesateś w takim razie polską zakałą a nie "rdzennym" Polakiem

  • Gość: nie dada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.10, 19:57
    Dada to twoje tłumaczenie mówi, że jak korzenie to rdzenny Polak czyli sumując
    DZIAD!!! Im Polski władca bardziej rozmodlony tym większe robił w państwie
    dziadostwo . Poczytaj nie których wieszczy to zrozumiesz co pleciesz.Dziś poeci
    którzy opisywali o Polakach i Polsce przestrzegali że Polski zguba to Rzym :
    nazywani są ŻYDAMI, a ich dzieła za obrażliwe do dzisiejszej sytuacji.Mówił
    kiedyś p.Kobra - Goryszewski że nie ważne jaka ma być Polska ale katolicka. Mamy
    państwo wyznaniowe jak Iran,ale to obraża katolików amen........(((((
  • Gość: ecik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.10, 20:22
    dada jako, że Ty nie być tutejsza "zakała" i Ty się nudzić ,to Ty mieć
    wypracowanie w temacie o radnym Czopku
  • lechowski51 17.03.10, 09:01
    Ecik!.Jako Polakowi jest mi wstyd ze kiedys rekoma polskiego zolnierza rozebrano
    ponad 100 cerkwii na Chelmszczyznie.Dzisiaj potepia to kazdy Polak,malo tego
    potepil to polski sejm w swojej uchwale.Tymczasem na Ukrainie zbrodniarzom
    polskich dzieci i kobiet buduje sie pomniki a takim faszystowskim lajdakom jak
    Bandera czy Szuchewycz nadaje sie miana Bohatera Narodowego Ukrainy.Dlatego
    pochyl glowe nad grobami 200 tys Polakow z rak upowskich rzeznikow a nie epatuj
    sie "eksterminacja ukraincow"...bo stajesz sie nosicielem klamstwa.
    ..a to ciag dalszy opowiesci o tym jak ukrainscy zwyrodnialcy z UPA mordowali
    swoich polskich sasiadow.


    RELACJA ŚWIADKA ALEKSANDRA PRADUNA

    Wieś Ostrówka położona była wzdłuż drogi od wschodu. Od strony Lubomia ku
    Głuszczy na zachodnie. Od strony wschodniej był dwór i las pański oraz państwowe
    byrki. Od południowo-wschodniej był też las pański i część zwana Kaznopołem. Od
    południa w odległości około trzech kilometrów znajdowała się wieś Nowy Jagodzin
    i Jankowce. Od strony północnej była wieś Wola Ostrowiecka. Między dwoma lasami
    w stronę Jagodzina była równinna ziemia orna.

    W niedziele 29 sierpnia 1943 r. na mszy ksiądz Dobrzański przypomniał, że ktoś
    go poinformował, ze nasze polskie wioski mają być napadnięte przez „bulbowców”.
    Niektórzy z Woli Ostrowieckiej przyszli na noc do swych krewnych czy znajomych
    do Ostrówek. Była tam także z dziećmi moja ciotka z Jesiończaków, zwanych
    krukami, która zatrzymała się w drodze do Jagodzina. W poniedziałek 30 sierpnia
    1943 r. o świcie zaczęła się strzelanina od strony leśnych ostępów. Ludzie w
    panice biegli w stronę Jagodzina, bliżej ku stacji kolejowej.

    Strzelający długimi seriami z broni maszynowej wzięli w krzyżowy ogień
    uciekających równina ludzi. Chciano ich zatrzymać. O ucieczce nie było mowy. W
    tym samym czasie za wsią ukazali się na koniach jeźdźcy, którzy grzecznie
    zawracali uciekających. Uciekałem razem z mamą. Znaleźliśmy się w bruzdach
    ziemniaczanych około 400 metrów od budynków. Leżąc mówiliśmy, że gdy przestaną
    strzelać, to będziemy uciekać do Jagodzina. O tej porze żadnych zbóż nie było.
    Leżąc w tych bruzdach byliśmy widoczni dla bulbowców na koniach. Podjeżdżali i
    spędzali ludzi na zebranie do wsi. I oto jeden z nich podjeżdża do nas na białym
    koniu z karabinkiem w ręku i zawieszonymi na piersiach taśmami amunicji. Mówi do
    nas "wstawajte i ne ucekajte. Idyte do sela. Tam bude sobranie".

    Wstaliśmy z mamą a on czekał, aż my pójdziemy do wsi.

    Konni, jeżdżąc poza wsią, nie pozwalali uciekać ludziom w stronę Jagodzina.
    Zawracali na owe zebranie. Wracając z mamą do wsi, do domu, wyszliśmy na szosę,
    patrzymy, stoją grupki ludzi i radzą, co robić dalej. Nie wiedzą, co począć.
    Jedni mówili, że oni spędzą nas i wymordują, inni, że to niemożliwe, bo
    „bulbowcy” podchodzili i grzecznie zapraszali na zebranie do szkoły. Potem
    odchodzili, jakby nic nie miało się stać. Wróciliśmy z mamą na nasze podwórko.
    Tam stali Stach Kruków, mój wujek, ojciec i Józef Muzyka. Zaczęli się naradzać,
    co począć dalej. Za stodołą 200 metrów od budynków, na drodze, która prowadziła
    do Jagodzina, stała furmanka zaprzęgnięta w dwójkę koni. Na niej siedział
    furman, a obok przy karabinie maszynowym, zwanym po rosyjsku „maksim” siedziało
    dwóch „bulbowców”. Gdy usłyszałem rozmowę wujka i Muzyki z ojcem, zrozumiałem,
    że wujek ma karabin. Józef Muzyka namawiał wujka, żeby przyniósł karabin i jeśli
    się boi, to on weźmie karabin i podczołga się bruzdami kartofli ku bulbowcom i
    szybkim strzałem zlikwiduje trzech. Oni byli tak pewni siebie, że byłoby to dla
    nich pełnym zaskoczeniem. Muzyka mówił, że jak dobrze pójdzie, to pobiegniemy do
    cekaemu, furmanka stoi na miejscu, więc moglibyśmy uciec tą furmanką.

    Gdy tak się naradzali, z szosy wiejskiej skręciło do nas dwóch "bulbowców".
    Przyszli do nas na podwórko. Jeden zapytał mamę, czy może sobie wziąć makówek,
    które leżały na daszku szopy. Mama pozwoliła, więc on wziął parę makówek, podał
    drugiemu, podeszli do nas całkiem swobodnie, a broń wisiała na ramionach.
    Zapytali czego się boimy. Mówili, żeby się nie bać i iśc do szkoły na zebranie.
    Maja ważne sprawy do powiedzenia; "pisla my pidemo rwaty na żelaznoj puti",
    czyli zrywać tory kolejowe. Pogadali chwile i odeszli. Po odejściu bulbowców
    znów zaczęły się dyskusje, że można było tych trzech sprzątnąć, bo w pobliżu nie
    było nikogo z tej zgrai, a pod ręką były widły i siekiera. Trzeba było zabrać im
    broń, gdyż jeden z nich miał pistolet maszynowy, drugi karabin i byli pewni
    siebie, na pewno nie spodziewali się napaści. Jeśli tego nasi dokonali,
    poczuliby się pewniej. mając broń w ręku.

    Nie było jednak jedności i zgrania. Niektórzy mówili, że może to naprawdę nic
    nie będzie złego. Nie słychać przecież, żeby kogoś zabili. Oni grzecznie
    obchodzą się ze wszystkimi – mówiono. Po tych rozmowach wszyscy przeszli się na
    swoje podwórka. Muzyka poszedł na swoje podwórze, wujek do swojego domu, ojciec
    poszedł do brata stryjecznego Łukasza Praduna. Ja z mamą zostaliśmy na podwórzu,
    potem poszliśmy do głównej drogi i zobaczyliśmy, że niektórzy ludzie idą do
    szkoły na zebranie. Inni zaczęli wchodzić do budynków i znikali. Zaczęli się
    chować, a bulbowcy wciąż chodzili po wsi i zapraszali na zebranie. Było to około
    godziny 9 i teraz już bardziej wyraźnie widać było, że stawali się natrętni.
    Jeśli dopadli kilkoro ludzi, to już nie pozostawiali, a zaczęli odprowadzać do
    szkoły, co zwróciło uwagę pozostałych, którzy zza opłotków patrzyli gdzieś z
    ukrycia. Wówczas zaczęli się chować, gdzie kto mógł. Ja prosiłem mamę, żeby
    wejść w mieszkaniu pod podłogę. Podłoga była tylko w komorze. W izbach
    mieszkalnych było klepisko. W komorach trzymano zboże i produkty żywnościowe, to
    musiał być przewiew i pod taka podłogą można było się zamaskować. Mama
    powiedziała, że jak się schowamy, to ojciec po przyjściu nie będzie wiedział,
    gdzie my się podzieliśmy i będzie nas szukał.

    Ojciec nie wracał i pomyśleliśmy, że może zabrali go na zebranie, gdyż trudno
    było już chodzić po wsi. Bulbowcy zabierali ludzi siłą. Ojciec, Łukasz Pradun z
    żoną i dziećmi Antkiem, Felkiem i Jankiem ukryli się pod słomą. Bulbowcy potem
    szukali po budynkach i kłuli bagnetem w te słomę, tuż koło Janka. On chciał
    krzyczeć, ale zatkano mu usta i tak ocaleli. Bulbowcy po chwili odeszli. Stałem
    z mamą jeszcze chwilę i namawiałem, żeby się ukryć, ale mama powiedziała, że
    pójdziemy bliżej szkoły do ciotki Tresiukowej. No i co będzie ludziom, to i nam
    będzie. Miałem wówczas 13 lat, myślałem dobrze, ale musiałem słuchać mamy. I
    poszliśmy do ciotki.

    Muszę trochę cofnąć się wstecz. W ten sierpniowy poniedziałkowy świt gdy
    usłyszano strzały, powstał popłoch. Ludzie zaczęli uciekać i kryć się. Pobiegł i
    mój brat mający wtedy 17 lat. Babcia i dziadek poszli do swojej córki a mojej
    cioci. Było do niej tylko przez miedzę. Ciotka Wikcia miała małe dziecko i nie
    chcieli, żeby była sama. Wujek Stasiek, mąż ciotki Wikci, został na drodze na
    wsi zatrzymany i zabrany do szkoły, bo bulbowców bardziej interesowali mężczyźni
    i dorosła młodzież.

    Ja i mama poszliśmy do ciotki Trusiukowej. Nie było jej w domu, bo poszła do
    szkoły na zebranie, a do ich zabudowań nie wpuszczali. Były to zabudowania
    ściśle do siebie przylegające, zwarte w czworobok. Dwie stodoły, obora, szopa i
    duża brama kryta z desek. Był to tzw. okólnik. Wewnątrz był duży plac, można
    było zawracać furmanką. Jak się później okazało, bulbowcy to miejsce wybrali na
    miejsce kaźni.

    Nie zastawszy ciotki, poszliśmy z mamą do szkoły. Na placu szkolnym było dużo
    spędzonych ludzi. Byli to przeważnie kobiety z dziećmi i staruszkowie. Mężczyźni
    i młodzież byli w szkole. Tych, których przyprowadzono, wpuszczano do środka, że
    środka zaś nie wypuszczano nikogo. Od szkoły też trudno było odejść, gdyż
    bubowcy pilnowali z każdej strony. Ludzie byli zdenerwowani i przestraszeni
  • lechowski51 17.03.10, 09:03
    cd.
    Ludzie byli zdenerwowani i przestraszeni . Niektórzy próbowali ucieczki,
    niektórym się udało. Widziałem, jak ktoś przebiegał przez łąkę Klocową do
    zabudowań Dąbrowy, ale zaraz nastąpił strzał. Przerażeni ludzie zaczęli mówić,
    że został zabity jakiś mężczyzna i wówczas zrozumieli wszyscy, po co tu zostali
    zwołani. Był to pierwszy mord, dokonany na oczach ludzkich.

    Na placu szkolnym zobaczyłem brata Staśka. Kiedy zaczęliśmy rozmawiać podeszła
    do nas mama i zapytała, czy nie widział ojca. On powiedział, że przy szkole go
    nie widział. Mam powiedziała bratu, że ojciec poszedł do stryja i nie wie czy
    uciekł, czy go złapali. Zaczęliśmy z mamą namawiać brata do ucieczki, żeby
    uciekał i gdzieś się ukrył. W tym momencie zobaczyliśmy jak przez owa łączkę
    Kloca przechodził Czesiek Kuwałek, kolega brata. Szedł do zabudowań. I znowu ja
    i mama zaczęliśmy go namawiać, żeby się gdzieś skrył. Mama mówiła: patrz,
    Czesiek poszedł i nie było strzału, widocznie nie zauważyli. Idź wolno, jeśli
    zobaczą, to zawrócą. Brat nie wysłuchał naszych porad i próśb i poszedł do
    szkoły. Już go nie zobaczyliśmy.

    Wokół szkoły zaczął się zaciskać pierścień z banderowców. Zaczęli siłą zapędzać
    mężczyzn i młodzieńców do szkoły, a kobiety, dzieci, staruszkowie pozostali na
    placu szkolnym. W tym momencie wyszła ze szkoły Pani Bladowa, mieszkająca w
    szkole, ze swym synkiem Czarkiem. Stanęła przed ludźmi i powiedziała te słowa: "
    Ludzie, już wiemy, po co nas zwołali, więc klękajmy i módlmy się. Wszyscy
    poklękali i ona zaczęła pierwsza pieśń" Pod twoją obronę.... Zaczęli wszyscy
    głośno śpiewać . Po krótkich modłach padł rozkaz przejścia z placu szkolnego w
    pobliże kościoła. Niektóre kobiety i dzieci zaczęły płakać. Droga z placu
    szkolnego do kościoła ( 150-200 metrów) wiodła ulicą poza szkołą koło
    organistówki, na cmentarz kościelny i do bramy kościoła. Była ona obstawiona z
    jednej i z drugiej strony przez bulbowców. Niektórzy z nich byli z psami.
    Trzymali wilczury na postrach i szczuli nimi ludzi trzymając je na smyczach. Psy
    rwały się, mocno szczekając. Ludzie zaczęli krzyczeć, bulbowcy się śmiali i
    wrzeszczeli "beri lachiw". Po drugiej stronie ulicy, za szkołą stała grupa
    chłopów, też bulbowców. Byli uzbrojeni w siekiery, pijani, śmiali się głośno.
    Musieli to być główni oprawcy. Starsi mówili, że to oni będą nas bić.

    Kościół nasz był nieduży, drewniany, szalowany, kryty blachą. Kiedy zapędzono
    nas do kościoła, zamknięto za nami drzwi i nagle rozległy się wokół kościoła
    wybuchy jakby z granatu. To tez musiało być na postrach, bo do wnętrza kościoła
    nic się nie dostało. Ludzie zaczęli się modlić i śpiewać. Niektórzy włazili na
    chór i widziałem jak ktoś wszedł na strych poza sklepienie w kościele. Nie znam
    go, ale prawdopodobnie przeżył.

    Ja też dobrze znałem obejścia w kościele, bo służyłem do mszy. Powiedziałem
    mamie, by odstawić płótno przy wielkim ołtarzu i tam się schować. Tam był grób z
    podobizną Pana Jezusa, dość obszerny, zmieściłby ze cztery osoby. Mówiłem, że
    odstawię płótno, pomału wejdziemy z kimś jeszcze i ktoś za nami zastawi to
    płótno; może w ten sposób ocalejemy. Mama powiedziała, że nie ma się gdzie w
    kościele ukryć, bo bulbowcy wszędzie znajdą. Nie posłuchała mojej propozycji.
    Powiedziała po raz drugi, że co będzie ludziom, to i nam. Ludzie modlili się i
    śpiewali. Zaczęli głośno mówić, co nas czeka. Tak przetrwali w kościele ponad
    godzinę do dwóch.

    Naraz otworzyły się frontowe drzwi, ukazało się w nich paru bulbowców z
    wymierzoną w nas bronią i zapowiedzieli, że mamy wychodzić z kościoła i "ne
    próbujte wtykaty", bo jesteście obstawieni. Każdy kto zechce uciekać, zostanie
    rozstrzelany. Zaczęliśmy wychodzić i zobaczyliśmy, że ulica z kościoła do szkoły
    jest obstawiona jak poprzednio. Bulbowcy stali jeden przy drugim z bronią w ręku
    do strzału. Byli bardzo podenerwowani. Niektórzy pytali między sobą, gdzie oni
    nas popędzą i dlaczego tak pospiesznie. Nie było czasu na rozmyślania, bo
    popędzili nas. Doszliśmy do szkoły. W kilku miejscach zaczęła się palić wieś.
    Płonął okólnik, czyli ciotki zabudowania. Był on niedaleko szkoły. Ciotka była z
    nami, bo gdy ludzie zrozumieli co ich czeka, zaczęli się grupować rodzinnie.
    Chcieli być blisko siebie, razem. Wówczas ciotka powiedziała głośno do mamy, bo
    nie było już co ukrywać, że widziała, jak w ich zabudowaniach cos kopano.
    Powiedziała, że na pewno to dół dla chłopów, bo szkoła była pusta, drzwi
    pootwierane. Teraz podpalili, żeby śladu nie było i zaczęła mocno płakać. Mówiła
    do nas w głos, że jej syn, Janek Trusiak, zakopał się w słomie w stodole, a
    teraz żywcem się spali. Mama na to, żeby nie płakała, bo Janek już nie mały i
    może ucieknie. Ciotka zaś, że jeśli wyskoczy, to i tak go zabiją.

    Na tym skończyły rozmawiać, bo zaczęli nas popędzać groblą, wysypaną drogą,
    która prowadziła koło cmentarza ku Woli Ostrowieckiej. Droga była obstawiona
    bulbowcami. Stali co kilkanaście metrów, jeden obok drugiego. Krzykiem i biciem
    popędzali nas do szybszego marszu. Gdy byliśmy na grobli, usłyszeliśmy
    strzelaninę od strony Borowy. Strzelano z broni maszynowej. Kule świszczały, jak
    rój pszczół ponad naszymi głowami. Słyszeliśmy wybuchy i wnet za nami około 200
    metrów w Borku koło cmentarza, zaczęły się rwać pociski. Ludzie zaczęli mówić,
    że to chyba Niemcy. Ludzie się nie kryli, natomiast bulbowcy szli chyłkiem,
    niektórzy przypadli do ziemi i groźnie nawoływali do szybkiego marszu. Ludzie
    zobaczyli, że oni się boją tych strzałów więc mówią między sobą, żeby uciekać w
    stronę wsi. Mówili, że wszystkich nie wybiją, a gnać za nami nie będą, bo się
    boją. Kilkoro zawróciło. Byli to w większości starsi mężczyźni. Nie uszli
    daleko, bo zaraz padły strzały, a oni usunęli się na ziemię. Może ta ucieczka
    udałaby się ( ze znaczna stratą ludzi), gdyby wszyscy naraz zawrócili i
    rozbiegli się po krzakach. Jednak było to niemożliwe, bo były prawie same
    kobiety po większej części z małymi dziećmi na rękach oraz staruszki. Cóż więc
    biedni mieliśmy począć. Zdaliśmy się na Łaskę Bożą. Wtenczas powiedziała ciotka
    i mama, że wymordowali Żydów, a teraz przyszła pora na nas. Mówiły "my już my,
    ale te dzieciątka, tylko żyć. Jakich czasów my doczekaliśmy, cóż my komu winni
    jesteśmy". Ale na nic te wszystkie rozpacze były. Bulbowcy miotali się,
    wściekali, krzyczeli, popychali, bili, zmuszając do szybkiego marszu, ludzie
    znacznie zmniejszyli kroku, oglądając się na jakieś wybawienie ze strony tej
    strzelaniny.

    Tuż przed cmentarzem droga wychodziła na wąwóz. Po obu jego stronach było
    wysokie piaszczyste wniesienie, które zasłaniało cały widok od strony
    zachodniej, skąd padały strzały. Gdy zrównaliśmy się z cmentarzem, niektórzy
    starsi nie chcieli iść dalej. Mówili” : Wiemy, gdzie nas pędzą i co nas czeka.
    Lepiej tu zostać na cmentarzu, niż gdzieś w krzakach, żeby ptactwo roznosiło,
    cmentarz to zawsze miejsce poświęcone”. Po tych rozmowach kilkoro starszych
    wyszło z kolumny kierując się w stronę cmentarza. Starali się szybko przekroczyć
    bramę cmentarza. Padły strzały i padły trupy. Nie znam ich nazwisk i nie można
    się było dowiedzieć, gdyż bulbowcy zaczęli szaleć. Bijąc i wrzeszcząc zmuszali
    do szybkiego kroku.

    Byłe naocznym świadkiem takiej strasznej sceny. Stary organista z mojej wsi
    szedł o krok od nas, trzymając pod rękę swoją żonę. Wystąpili z kolumnyi
    powiedzieli, że dalej nie pójdą i tak nas wybiją, więc wolą tutaj na cmentarzu
    umrzeć. Byli o dwa kroki od bramy cmentarnej. Zdążyli tylko za bramę, padły
    strzały i oni oboje upadli. Widziałem jak konwulsyjnie wzdrygały się ich ciała.
    Widząc to wszystko kobiety i dzieci zaczęły płakać i krzyczeć z przerażenia. Na
    ten widok ścisnęło mnie w piersiach, zaschło w gardle. Nie mogłem słowa
    wykrztusić z siebie, ale nie płakałem.

    Za cmentarzem skręciliśmy w krzaki w kierunku lasu Kukorawiec położonego na
    północny wschód od naszej wsi.

    Ludzie poruszali się leniwie, ciągle popędzani do szybszego ma
  • lechowski51 17.03.10, 09:06
    ciag dalszy tej strasznej opowiesci;
    Ludzie poruszali się leniwie, ciągle popędzani do szybszego marszu. Mieli
    niektórzy nadzieję na wybawienie przez tych nieznanych Niemców. Im się jednak
    nie spieszyło. Jak się później okazało byli to Niemcy. Jechali niby na odsiecz
    zagrożonym przez bulbowców mieszkańcom wsi: Ostrówki, Wola Ostrowiecka i
    Jankowce, bo Kąty były już wymordowane. Zamiast jechać z Lubomia do Ostrówek (12
    km), pojechali okrężną drogą, na Jagodzin, Wilczy Przewóz. Równo, Borowę,
    Ostrówki. Była to musztarda po obiedzie. Zobaczyli, że jeszcze są bulbowcy i nas
    pędzą, więc zaczęli strzelać. Strzelali na postrach, na ludziach im nie
    zależało. Zdążali do tego, aby ludzkie nacje skłócić, nabrać krów, świń, kur i gęsi.

    Obejrzałem się za siebie parę razy. Bulbowcy z obstawy, leżący z bronią
    maszynową, zaczęli się wycofywać. Był to ostatni dzień sierpnia, piękny, ciepły
    i słoneczny, a jednocześnie dzień tragedii i rozpaczy. Popędzani szliśmy leniwie
    do przodu, bo już każdy wiedział, co z nami zrobią. Starsze kobiety, a nawet
    dzieci zrzucały z siebie cieplejsza odzież bo się męczyły. Wiedziały, że ona już
    nie będzie im potrzebna.

    Za idącą kolumną ludzi, okrążoną gęsto przez bulbowców, pozostawała dość szeroka
    droga zmiętego łubinu, ziemniaków, traw, które były jeszcze o tej porze roku na
    polach, a na niej leżała rozrzucona odzież. Szliśmy na przełaj, z krzaków
    wychodziliśmy na pólka i odwrotnie. Bezustannie popędzani szliśmy do przodu.

    Kiedy znaleźliśmy się w połowie drogi między cmentarzem a miejscem kaźni,
    zarządzono postój. Spędzano nas w jedna grupę. Starsi matki z dziećmi na ręku
    zaraz posiadali na ziemi, aby trochę odpocząć. Bulbowcy stali wkoło nas. Było
    ich gęsto i patrzyli na nas jak sępy na swą zdobycz. Broń trzymali gotowa do
    strzału. Niektórzy bulbowcy byli znajomi dla starszych. Pochodzili z Huszczy i
    Przykórki. Niektórzy pędzeni starsi ludzie znali ich, ich rodziców, więc zaczęli
    pytać, co z nami zrobią, dokąd nas pędzą i za chcą nas mordować. Patrzyli na nas
    jak wilki i odchodzili na bok. Jeden z bulbowców stał naprzeciw nas. Poznała go
    matka mego stryja, Łukasza Praduna. Według niej, był on z Przekórki. Zapytałą go
    po imieniu i nazwisku. ( ale ja już nie pamiętam imienia i nazwiska) za co nas
    będziesz zabijać. Twoich rodziców dobrze znam, żyliśmy w zgodzie. Popatrzył na
    staruszkę chwilę, rozejrzał się nieznacznie i odpowiedział w te słowa: "Ja was
    byty ne budu". Staruszka rzekła "ale drudzy wybiją", a on na to "ta ja was nie
    znaju, ja toże muszu buty z nymi, takij rozkaz" i odszedł.

    Postój był krótki, może 5 minut. Co zamierzali z nami zrobić: Prawdopodobnie
    wymordować nas na tym postoju, ale widocznie było im za blisko ode wsi ( około 2
    km ), a wciąż było słychać strzały pojedyncze i seryjne. Krzykiem kazano nam
    wstawać, zaczęli nas pędzić dalej, w stronę Sokoła, bliżej lasu Kukorawiec.
    Niewiele teraz znajdowało się pól ornych, a więcej krzaków i zarośli. Popędzani
    do szybkiego marszu szliśmy polem obsianym łubinem. Był on dość wysoki. Szliśmy
    razem: ja, matka, ciotka i parę innych osób. Nagle zauważyliśmy, że obok nas 1,5
    m od nas leżał w łubinie młody chłopiec, o nazwisku Soroka ( imienia nie
    pamiętam ). Starsi go znali, ja też z widzenia. Był on z Woli Ostrowieckiej.
    Uciekł ze wsi i uznał, że się dobrze ukrył. Kryjówka była dobra ale nasz
    przypadkowy kierunek nie ominął go. Leżąc na wznak w tym Łubinie położył palec
    na ustach i patrząc na nas przykazał aby się nie oglądać i nie patrzeć na niego.
    Obok gęsiego szli bulbowcy z obstawy. Ludzie, którzy go widzieli mówili po cichu
    innym, żeby się nie oglądali, że może Bóg da, chłopaka nie zauważą i przeżyje.
    My poszliśmy, a on pozostał.

    Na nas pilnie patrzono, czy ktoś nie pozostaje lub nie przysiada, to natychmiast
    strzelali. Okazało się później, że nie zauważony siadał. Widziałem go jeden raz
    w Świerzach, zaraz po wyzwoleniu. Byłem u ojca i on mówił, że to n leżał, jak
    szliśmy przez Sokół.

    Odeszliśmy od tego miejsca może kilometr, weszliśmy na niedużą polankę koło
    lasu, otoczoną z trzech stron olszyną. Tylko od wschodu było nieduże pole, na
    którym rósł łubin. Na tej polance znów nas zatrzymali, wśród bulbowców powstało
    ożywienie. Na zboczu stało kilku bulbowców lepiej ubranych. Mieli przy sobie
    krótką broń. Musiała to być starszyzna. Przez krótką chwilę radzili. Po tej
    naradzie postanowili dalej nas nie pędzić, a na tej polance nas wymordować. Tak
    też się stało.

    Było nas tam dużo, bo to wszystkie kobiety z Ostrówek z dziećmi prawie do lat
    15, kilku dziadków, a i z Woli Ostrowieckiej była znaczna część kobiet.
    Obstawieni byliśmy dość gęsto przez bulbowców. O ucieczce nie było mowy. Ludzie
    stali, niektórzy z dziećmi na ręku siedzieli bo było im ciężko je trzymać.
    Modlili się, bo było już wiadomo, że na tej polance nastąpi tragedia. Po
    krótkiej chwili padła komenda, żeby ludzie zrzucili z siebie grubsza odzież.
    Krzyczeli, by wychodzić z gromady po dziesięć osób na środek polany. Początkowo
    nikt nie chciał dobrowolnie iść na śmierć, bo każdemu życie miłe. Powstał płacz,
    lamenty, prośby, błagania, aby nas puścili, bo my nic nikomu złego nie
    zrobiliśmy. Oni nawet nie słuchali, robili się coraz wściekli. Rzucili się jak
    dzikie bestie, jak mocno wygłodzone zwierzęta i zaczęli wyciągać z tłumu, kto
    się pod rękę nawinął. Odprowadzali na środek polany, kazali kłaść się w koło,
    twarzami do ziemi. Zaczęli strzelać ofiarom w ty l głowy, a my żywi musieliśmy
    na te tragedię patrzeć. Patrzeć jak giną niewinni ludzie i ich najbliżsi:
    babcie, matki, siostry, bracia, córki, synowie, bo byli wszyscy ze soba
    spokrewnieni.

    Trzeba nadmienić, że wieś Ostrówki i Wola Ostrowiecka były to wsie, gdzie
    mieszkali sami Polacy. Było parę rodzin żydowskich. W Ostrówkach byli to Berko,
    Moszko, Szajwoł. Niemcy ich wcześniej wymordowali, tylko Rubin, syn Berka,
    ukrywał się dłuższy czas, ale i on został złapany i rozstrzelał go Ukrainiec z
    Przykórki. Był on w policji i on też u nas w Borku rozstrzelał dwie Żydóweczki z
    Woli. Nazywaliśmy go Michałkiem, ale on nazywał się inaczej. Starsi wiedzieli.

    Teraz bulbowcy rzucili się wszyscy. Było im widocznie pilno, bo każdy odrywał z
    grupy parę osób o rozstrzeliwał. Na środku polany. Ludzie lamentując żegnali się
    ze sobą na wieczność. Matki brały swe dzieci i kładły obok siebie, obejmując je
    rękami. Tak odchodzili z tego świata na wieczność. Ja, mama, ciotka i bliżsi
    znajomi byliśmy razem w grupie, wciąż odciągając moment rozstania się z tym
    światem. Chcieliśmy jeszcze pożyć choć chwilę dłużej. Widziałem okropne sceny.
    Rozstrzeliwani w pośpiechu ludzie nieraz byli trafiani niecelnie. Zranieni
    śmiertelnie podrywali się konwulsyjnie i znów opadali na ziemię. Dobijano ich,
    ale najczęściej w męczarniach kończyli żywot. Z jednej grupy, popędzonej na
    miejsce kaźni po serii strzałów poderwała się mała dziewczynka, może
    sześcioletnia i zaczęła mocno krzyczeć: mamo, ale matka już nie żyła. Widząc to
    bulbacha podniósł karabin i strzelił w nią. Trafił ale nieśmiertelnie.
    Dziewczynka upadła, ale natychmiast się poderwała i krzycząc zaczęła iść po
    trupach, padając i wstając. Bulbowiec znowu w nią strzelił. Tym razem aż
    trzykrotnie. Dziewczynka wciąż podnosiła się i krzyczała. Zdenerwowany bulbowiec
    podbiegł do niej i dobił ja kolbą karabinu. Ludzie na ten widok odwracali się z
    płaczem.

    I tak grupę po grupie wyciągano i zabijano. Tworzył się duży krąg, gdyż kazano
    kłaść jeden obok drugiego w nogach pomordowanych. Widać było pośpiech, bo
    głośniej krzycząc szybko wyciągali ludzi na pobojowisko, nie żałując przy tym razów.

    Matka, ja, ciotka Trusiak byliśmy razem, moja babcia i ciotka Wikta z małym
    dzieckiem. Mama powiedziała, żebyśmy poszli sami, po co mają nas szarpać i tak
    nas śmierć nie ominie. Przyglądać się tej zbrodni już dłużej nie było można.
    Wstaliśmy, pożegnaliśmy się ze sobą i najbliższymi. Z płaczem i okropnym żalem,
    że trzeba pożegnać się z tym światem, o
  • lechowski51 17.03.10, 09:08
    cd
    Z płaczem i okropnym żalem, że trzeba pożegnać się z tym światem, oddaliśmy się
    w ręce oprawców. Popędzono nas na miejsce kaźni. Poszło nas dziesięcioro na
    pobojowisko. Bulbowcy, jak dzikie bestie, krzyczeli "lachajte lachy chutko"
    (szybko kładźcie się Polacy). Mama jeszcze raz przycisnęła mnie do siebie,
    płakała i mówiła jakby do siebie: tyle dzieci wybijają, cóż one są winne. Nie
    mogłem płakać, zacisnęła mi się krtań i zrobiłem się zupełnie nieswój, obojętny
    z tego przestrachu. Kładąc się obok siebie, półgłosem odmawialiśmy pacierz. Mama
    objęła mnie mocno za szyję, ja zakryłem twarz dłońmi i z okropnym strachem
    wypowiedziałem na koniec „ niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Padły
    strzały z lewej i z prawej strony. Ja z tej grupy leżałem prawie w samy środku.
    Strzały zaczęły zbliżać się do mnie. Żal mi się mocno zrobiło, pomyślałem, że
    mam dopiero 13 lat, sama radość życia, taki piękny świat, a tu za chwilę czeka
    śmierć i już nigdy nie ujrzysz jasności: czy poczuję ból? Bliziutko padł strzał,
    bo poczułem podmuch powietrza. To musiało być w ciotkę, słyszałem mocne
    charczenie. Okropnie przeżywałem ostatnie chwile. Zdawało mi się, że we mnie
    wszystko ustaje. Następny strzał pada w mamę. Ziemia rozbryzguje się po mojej
    głowie. Poczułem, że coś ciepłego spływa po moim karku, ku lewemu policzkowi.
    Słyszę charczenie raptowny skurcz ciała. Poczułem, że mamy ręka przyciska mnie
    mocniej do siebie, potem ciało zaczęło się rozluźniać, bo ręka mamy zaczęła
    słabnąć łagodnie i tak pozostała bez ruchu. Nadeszła moja kolej. Oczekiwałem z
    napięciem, prawie martwy z przerażenia. Usłyszałem koło mnie strzał, szum w
    uszach i znów piasek posypał się po mojej głowie i rękach. Krótkie charczenie
    ale to już z prawej strony. Z biciem serca oczekiwałem na następny strzał,
    strzał we mnie, ale i ten usłyszałem nieco dalej i jeszcze jeden o kilka ciał
    dalej. Po tej krótkiej scenie mordu zapadła krótka cisza i nagle znów słyszę jak
    układają się w naszych nogach następne ofiary, płaczące i rozpaczające. Kiedy
    znów usłyszałem wystrzały z tyłu zacząłem w duchu modlić się i prosić Boga o
    przeżycie tych potworności.

    Krótko to trwało, bo rozstrzeliwali ze zdwojoną szybkością. Spieszyli się
    bardzo. Leżałem żywy miedzy trupami, słyszałem lamenty, błagania, pisk
    zabijanych dzieci, myślałem, że nie wytrzymam, że zerwę się i będę uciekał, ale
    po chwili znów przychodziła myśl, że jeśli to zrobię, zabiją na miejscu.

    W czasie układania się na pobojowisku nikt nie wybierał sobie miejsca. Kładł się
    gdzie popadło. Ja też się tak położyłem i leżąc tak wśród trupów poczułem nagle,
    że wciska mi się wysokość żołądka zmurszały pniaczek. Najgorsze było to, że
    znajdowały się w nim czerwone mrówki. Pień uciskał tak dokuczliwie, że zaczęło
    mi brakować powietrza. Mrówki rozlazły się po twarzy. Zamknąłem usta, zacisnąłem
    powieki, ale po chwili otworzyłem usta i nabrałem powietrza i znów zamknąłem,
    żeby nie nalazło mrówek. Nie mogłem głęboko oddychać, bo to zdradziłoby mnie.
    Myślałem, że nie wytrzymam: brak normalnego oddechu, mrówki i okropny strach
    przed śmiercią. Gehenna. Instynkt nakazywał, żeby najmniejszym poruszeniem nie
    zdradzić siebie. Leżałem, cierpiałem i słuchałem, co się wokół dzieje. Trwało to
    około godziny. Naraz ustały krzyki i płacz. Strzały były rzadkie. Od czasu do
    czasu padał strzał, rozmawiali między sobą głośno: "...o dywyna, o tamtoj szcze
    żywe, dobej". Ja leżałem w tym pobojowisku i prosiłem Boga, aby mnie nie
    wykryto. Po chwili nastała cisza, tylko jakiś bulbowiec zawołał: "no chłopa
    idemo, od dywyte, tut morda polska leżyt". Zaczęło się ożywienie między nimi.
    Zaczęli odchodzić w krzaki w stronę Sokoła. Słyszałem z tej strony odgłosy.

    Leżałem dłuższą chwilę. Była grobowa cisza, bo nawet ptactwo odstraszone
    strzałami, nie dawało żadnego głosu. Leżąc między trupami myślałem, że wszyscy
    są wybici i gdzie ja teraz pójdę i jak długo tu będę leżał. Chciałem wstać i
    uciekać. Bałem się, bo jeśli oni z ukrycia patrzą, czy ktoś nie wstaje. Wtedy
    czeka mnie tylko śmierć. Leżałem dalej, a mrówki gryzły po całym ciele. Upłynęło
    około pół godziny. Nadal była niczym nie zakłócona cisza. Podjąłem decyzję.
    Postanowiłem ostrożnie podnieść głowę i spojrzeć przed siebie, co się dzieje na
    placu zbrodni. Ostrożnie uniosłem głowę i zobaczyłem, że jakaś starsza kobieta
    ucieka z tego strasznego miejsca w pobliskie krzaki. Opuściłem głowę z powrotem
    i słuchałem, czy nie będą strzelać, ale nadal była cisza. Leżałem jeszcze chwilę
    i postanowiłem wstać i uciekać w krzaki, bo jeśli nie strzelano za tamtą
    kobietą, to znaczy, że oni wszyscy poszli.

    Po raz drugi pomalutku podniosłem głowę, spojrzałem po trupach i zobaczyłem, jak
    wstaje kobieta z dwojgiem dzieci. Złapała dziewczynkę i chłopczyka za rączki i
    uciekła w krzaki. Znów opuściłem głowę, leżałem i słuchałem, czy nikt nie będzie
    strzelał. Nadal była cisza. Po raz trzeci podniosłem głowę i popatrzyłem na mamę
    i ciotkę. Leżały martwe. Mama miała oderwany kawałek czaszki, aż mózg wyrzuciło.
    To właśnie mózg rozlał mi się po karku i po twarzy. Bóg zaślepił ich wzrok, bo
    zobaczywszy mnie zalanego krwią i mózgiem pomyśleli, że jestem zabity.

    Uniosłem się nieco wyżej i powiedziałem półgłosem : "kto żywy niech ucieka".
    Poderwałem się i odbiegłem około 50 metrów od pobojowiska w łubin. Położyłem się
    z brzegu, tak, aby nie być widocznym i zacząłem rozglądać się po polanie i po
    trupach, czy ktoś nie poderwie się do ucieczki. Widzę, że ktoś wstaje i biegnie
    w moją stronę, do tego łubinu. Poznaję. Jest to mój brat cioteczny Paweł
    Jasieńczak. Podniosłem się nieco i zacząłem machać ręką, aby biegł do mnie.
    Przebiegł, położył się obok mnie. Widzimy, że znowu jakaś kobieta z dzieckiem
    podbiega do zarośli. My natomiast zaczęliśmy się ostrożnie czołgać tym łubinem w
    stronę krzaków. Gdy biliśmy parę kroków od nich, szybko tam wskoczyliśmy.

    W tych krzakach spotkaliśmy te kobietę, która wcześniej zbiegła z dwojgiem
    dzieci. Dołączyliśmy do niej . Płakała i mówiła, jak sobie poradzi z dwójką
    malutkich dzieci. Chłopak był nieco starszy od dziewczynki. Powiedziałem do
    niej, że jakoś musimy dostać się do Jagodzina. Dodałem, że z pobojowiska wyszła
    ranna w głowę Janina Kuwałek, obecnie Martosińska.

    Mówiła, że ciotka Wikta też była ranna i prosiła o pomoc Jankę, ale Janka jej
    rzekła : "cóż ja ci pomogę, ja sama ledwo co żyję". Pomogła jej wstać, ale nie
    dały rady. Tak moja ciotka bez pomocy, z dala od ludzi, umarła.

    Wzięliśmy dzieci. Ja jedno, Paweł drugie na plecy i zaczęliśmy powoli i
    ostrożnie iść w stronę Jagodzina. Idąc dotarliśmy do swojej wsi, Ostrówek.

    Byliśmy w krzakach i rozglądaliśmy się, co się dzieje. Przed nami było
    piaszczyste pasmo, z rzadka porośnięte jałowcem, zwane borowiną. Zobaczyłem, jak
    od strony wsi między tymi jałowcami szybko szedł mężczyzna niosąc cos na
    plecach. Kierował się w stronę Sokoła. Musiał to być Ukrainiec, który przyszedł
    po łup. Cofnęliśmy się głębiej w krzaki i patrzyliśmy, czy ich więcej nie ma.
    Nie było nikogo. Tamten szybko odszedł.

    Poczekaliśmy chwilę i zaczęliśmy ostrożnie, od krzaka do krzaka, pokonywać ten
    odkryty teren. Zbliżaliśmy się do zarośli położonych bliżej wsi, do Borku.
    Szczęśliwie doszliśmy do niego, przeszliśmy w poprzek i na skraju zatrzymaliśmy
    się. Byliśmy ukryci w gęstych krzakach, widzieliśmy wieś i okolice. Wieś
    częściowo paliła się. Wokół była pustka, tylko psy strasznie wyły, wszędzie
    chodziły krowy i konie. Ja i Paweł zwróciliśmy się do kobiety i mówimy, żeby
    zaczekała w tych zaroślach, a my pójdziemy bliżej do wsi i zobaczymy, jaka jest
    sytuacja, czy kogoś nie ma we wsi, byliśmy od wsi około 500 metrów od strony
    Lubomia, Jeśli będzie wszystko dobrze to wrócimy i pójdziemy wszyscy razem.
    Jeżeli ktoś by strzelił czy pędził za nami niech się dobrze ukryje i nakaże
    dzieciom ciszę, a my będziemy uciekać w przeciwnym kierunku. Ostrożnie doszliśmy
    do skraju lasu, rozejrzeliśmy się dokł
  • lechowski51 17.03.10, 09:12
    dokonczenie;
    Ostrożnie doszliśmy do skraju lasu, rozejrzeliśmy się dokładnie, spojrzeliśmy
    jeden na drugiego i rzekłem do Pawła: "słuchaj, idziemy ale nie razem. Ja pójdę
    pierwszy, ty zostań i pilnie wokół patrz. Jeżeli coś zobaczysz, krótko gwizdnij,
    to ja upadnę i się skryję. Jeżeli ktoś będzie biegł w moim kierunku, krzykniesz
    i uciekaj,, ja też zawrócę. Jeżeli będzie cisza i spokój, to ja pobiegnę ze 100
    m i się położę. Będę obserwował, a ty za mną chyłkiem dobiegniesz i się tez
    położysz. Teraz znowu ty będziesz obserwował, a ja będę biegł w stronę wsi. I
    tak na zmianę".

    Uścisnęliśmy sobie ręce, spojrzeliśmy w twarze i bez słowa wyszedłem z ukrycia.
    Rozejrzałem się wokół i chyłkiem zacząłem iść ku wsi. Biegłem i rozglądałem się.
    Nie słysząc żadnego ostrzeżenia, biegłem dalej. Przebiegłem prawie pół
    odległości do wsi i dopiero się położyłem. Leżąc popatrzyłem dokładnie przed
    siebie w lewo i w prawo. Spokój i cisza, tylko niektóre zabudowania palą się i
    psy wyją. Słyszę, jak Paweł zbliża się do mnie, dobiega i kładzie się obok.
    Przez chwilę dokładnie obserwowaliśmy zabudowania, budynek po budynku, czy nie
    widać jakiegoś zamieszania. Nadal było spokojnie, żadnego śladu życia.
    Poleżeliśmy chwilę i mówię do Pawła, żeby dobrze obserwował teren, a ja pobiegnę
    aż do zabudowań: przy nich poczekam na niego, ale najpierw się rozejrzę i dam mu
    znać ręką.

    Poderwałem się i chyłkiem szybko pobiegłem aż pod zabudowania i upadłem.

    Z bijącym jak młot sercem nadsłuchiwałem, czy nie słychać rozmów, szmerów. Nic
    grobowa cisza. Tylko trzask ognie i spadające opalone bale.

    Wstałem, oparłem się plecami o ścianę stodoły i machnąłem parę razy w kierunku
    Pawła. Poderwał się i dobiegł do mnie. Kucnęliśmy i przez chwilę obaj
    nasłuchiwaliśmy. Krótka narada po cichutku, że Paweł pójdzie poza budynkami z
    jednej strony, ja z drugiej w stronę drogi, która biegła przez środek wsi.
    Chcieliśmy zobaczyć co się dzieje we wsi i po drugiej stronie w zabudowaniach. W
    rowie przy trakcie mieliśmy poczekać jeden na drugiego.

    Rozeszliśmy się. Szliśmy koło ścian i płotów w kierunku traktu, cichutko i
    ostrożnie, bacznie nasłuchując i rozglądając się wokół siebie. Szczęśliwie
    dotarliśmy do rowu, przykucnęliśmy w nim i zaczęliśmy obserwować wzdłuż wsi i
    poza budynkami, czy ktoś się nie kręci. Nie było widać nikogo, tylko niektóre
    budynki dopalały się, na drodze leżało parę trupów i psy żałośnie wyły. Chwilę
    jeszcze rozglądaliśmy się. Cisza i spokój. Postanowiliśmy wrócić do kobiety
    wziąć dzieci i uciekać razem do Jagodzina.

    Wyskoczyliśmy z rowu i pochyleni szybko biegliśmy koiło zabudowań w kierunku
    Borku, do zarośli. Kobieta tak się ukryła, że musieliśmy po cichu wołać.
    Odezwała się, doszliśmy do niej i opowiedzieliśmy, co widzieliśmy we wsi. Ona
    powiedziała do nas „chłopcy uciekajmy stąd, póki nie ma nikogo”. Tak też się
    stało. Paweł wziął, nie pamiętam już chłopaka czy dziewczynkę. Zabraliśmy je na
    plecy. Kazaliśmy im dobrze trzymać się za szyję i wyszliśmy z krzaków.
    rozejrzeliśmy się i w odstępach kilkunastu kroków szliśmy gęsiego. Szybko
    ruszyliśmy ku wsi. Kobieta powiedziała do nas, żebyśmy minęli wieś i poszli
    między Samotnią i Szuszkiem. Samotnią było zwane zabudowanie, które stało nieco
    dalej od wsi na rozdrożu. Szuszko, to gospodarz mieszkający na początku wsi. Tą
    luką szliśmy w stronę Jagodzina. Kiedy minęliśmy wieś i zbliżaliśmy się do
    łąki-pastwiska zwanego Brzeziną, ujrzeliśmy, że jakiś mężczyzna idzie w naszym
    kierunku. Był jeszcze daleko. Stanęliśmy jak wryci i pomyśleliśmy, że może to
    bulbowiec. Mieliśmy już uciekać do Borku, ale on się szybko zorientował, że my
    się boimy, a widząc kobietę, dzieci malutkie i nas niezbyt wyrośniętych zaczął
    dawać ręką znaki i nawoływać, żeby się nie bać i iść do niego. Ruszyliśmy pomału
    w jego stronę. Powiedzieliśmy sobie, że to na pewno ktoś kto ocalał, bo jeśli
    byłby to bulbowiec, to pędziłby za nami.

    Zbliżyliśmy się do siebie i kiedy dzieliła nas już odległość około 200 m
    poznałem, że był to Muzyka Józef, mój sąsiad, ten, o którym wspominałem na
    wstępie. Po chwili on nas też rozpoznał i zaczął biec do nas. Spotkaliśmy się na
    łące, zwanej Brzeziną, położonej za wsią na wysokości dworu Kończewskich w
    stronę Jagodzina.

    Kiedy dopadł nas, płakał i pytał, czy idziemy od strony Sokoła. Powiedzieliśmy,
    że tak. Pytał mnie, czy nie widziałem jego żony i dzieci, bo on ich ukrył w
    lochu po ziemniakach, zamaskował, a sam czołgając się do swej kolonii położonej
    koło Strycharza niedaleko Pietrówki, niedaleko do Nowego Jagodzina cudem ocalał,
    a teraz idzie po nich. Powiedziałem, że nie ma po co iść, bo oni są wybici.
    Widziałem ich na placu szkolnym, w kościele i na polanie, gdzie zabijano nas.
    Jego żona była z córką Grażyną i chłopczykiem ( nie pamiętam jak miał na imię).
    Kiedy wszystko opowiedziałem mu o jego rodzinie, wziął twarz w dłonie i zaczął
    głośno płakać, a my razem z nim. Po krótkiej chwili opuścił ręce i spojrzał na
    mnie. Powiedział: "Oleś, twój ojciec żyje i twój stryj Łukasz z żoną i dziećmi:
    Felkiem, Antkiem i Jankiem. Wszyscy tuśmy pół godziny temu stali i rozmawiali.
    Oni poszli do Jagodzina, a ja szedłem po żonę i dzieci".

    Tak staliśmy chwilę i nagle widzimy, że od dworu Kończewskich jedzie kilka
    furmanek, a obok nich gęsiego sporo mężczyzn. Już mieliśmy uciekać, ale Muzyka
    powiedział, żebyśmy się nie bali, bo to Polacy z Jagodzina jadą do Ostrówek.
    Było to jednak już za późno. Jeszcze chwilę patrzyliśmy na nich jak wjeżdżali do
    wsi. Konie i krowy chodziły po polach.

    Po chwili rzekł Muzyka do mnie „Jak mówisz, to już nie pójdę po nich”, idziemy
    razem do Jagodzina. Ruszyliśmy w drogę. Zaszliśmy tam pod wieczór. Wstąpiliśmy
    do domu blisko stacji kolejowej. Poprosiliśmy gospodarza ( nazwiska nie znam, bo
    nie pytaliśmy), aby dał nam coś zjeść, a jeśli nie mają, to chociaż dzieciom.
    Kobieta wyłożyła duży gar gotowanych ziemniaków i podała jakiś żur. Było u nich
    sporo ludzi z Jankowiec, ci którzy uciekli przed bulbowcami. Trochę głód
    przegnaliśmy, i gdzie kto mógł odpoczywaliśmy.

    Ludzie z Jagodzina wypytywali nas, jakim cudem ocaleliśmy i co widzieliśmy, ale
    jakoś nie było chęci do rozmowy. Za jaką godzinę przyszli do tego domu mój stryj
    Łukasz, ciotka, Felek, Antek i Janek. Przywitaliśmy się z płaczem i stryj mówi,
    że mój ojciec wie, że ja żyję i mnie szuka. Ktoś powiedział, ze ja poszedłem do
    Rymacz, więc on też tam poszedł, ale mam nigdzie nie odchodzić, bo on ma tutaj
    przyjść, do tych ludzi, u których teraz byliśmy. Tak się umówił ze stryjem.

    Po godzinie zobaczyłem się z ojcem. Jakie to było spotkanie, każdy może sobie
    wyobrazić. Wieczorem przyjechali z Ostrówek ludzie z samoobrony (z Jagodzina i z
    Rymacz) i przywieźli spod Sokoła żonę Kalety i mamę Pawła. Były one trafione w
    szyję a ustami wyszły kule. Jeszcze żyły, ale w drodze zmarły. Przywieźli
    jeszcze chłopaka, którego wyciągnęli z dołu. Był on raniony siekierą. Kaleta
    pochował swoją żonę na cmentarzu w Rymczach, a Paweł swoja mamę, a moją wujenkę
    pochował przy torze z lewej strony stacji kolejowej. Obaj wykopaliśmy dół a
    ludzie włożyli ją do dołu. Usypaliśmy mogiłkę, postawiliśmy naprędce zrobiony
    krzyż. Pożegnaliśmy wujenkę i poszliśmy na nocleg. Było to już przy stacji
    kolejowej, bo każdy bał się iść dalej, aby bulbowcy nie napadli w nocy. Stacja
    była usypana wałem ziemnym i Niemcy pełnili cała dobę wartę. Nocą pełnili wartę
    starsi i młodzież, spały tylko dzieci. Rano starsi poszli do Niemców prosić,
    żeby pozwolili zabrać się nam węglarkach pociągiem do Dorohuska. Niemcy
    odpędzili nas od pustych wagonów wracających z frontu wschodniego. Pamiętam, jak
    pociąg wjechał na stację i ludzie zaczęli włazić do wagonów. Nazbierało się ich
    już sporo, tych niedobitków. Niemcy stanęli w rozkroku i skierowali do nas
    pistolety maszynowe. Krzyczeli „raus verfluchte” i odganiali od pociągu. Jeden z
    mechaników, a była to drużyna polska, po
  • lechowski51 17.03.10, 09:14
    koniec tej strasznej opowiesci;
    Jeden z mechaników, a była to drużyna polska, podszedł do nas nieznacznie i po
    cichu powiedział, żebyśmy nie stali tutaj, bo i tak nie pozwolą nam wejść. Mamy
    iść wzdłuż torów w stronę Bugu, a on odjedzie parę kilometrów od stacji i
    zatrzyma pociąg. Wtedy mamy wsiadać do węglarek i cichutko siedzieć, bo na Bugu
    jest kontrola, ale tylko parowozu. Ten mechanik był Polakiem.

    Zrobiliśmy tak, jak nam kazał. Poszliśmy ponad torem. Po jakimś czasie
    usłyszeliśmy gwizd pociągu. Ruszył ze stacji. Odeszliśmy jakieś trzy kilometry,
    podjechał do nas, zatrzymał pociąg, powsiadaliśmy, pociąg ruszył w kierunku
    Bugu. Tam Niemcy zatrzymali pociąg, głośno rozmawiali, ale do wagonów nie
    zaglądali. Po chwili pociąg ruszył i szczęśliwie dojechaliśmy do Dorohuska.
    Pociąg zajechał trochę dalej za stację i tam się zatrzymał. Mechanik zawołał,
    żebyśmy wysiadali pomału i szli w stronę osady.. Wysiedliśmy z wagonów i małymi
    grupkami szliśmy do osady Dorohusk.

    W osadzie zatrzymali nas granatowi policjanci, Polacy i zaczęli nas rozpytywać o
    wszystko. Starsi opowiadali, co się stało. Po chwili podszedł do nas Niemiec w
    żółtym ubraniu ze swastyką na rękawie. Potem dowiedziałem się, że był to dowódca
    Hitlerjugend. Gdy go granatowi zobaczyli idącego w nasza stronę, kazali nam dużo
    nie mówić, bo tu jest dużo Ukraińców i może być niedobrze. Przyszedł do nas,
    porozmawiał ( umiał trochę po polsku) i poszedł.

    Ktoś powiedział, żebyśmy szli do szkoły. Poszliśmy. Tam zeszli się prawie
    wszyscy, którzy przyjechali. Odstąpiono nam jedną salę. Przyszli ludzie z
    Dorohuska, przyszedł ksiądz Suprun i zaczęli o wszystko wypytywać. Piekarnia
    była obok, więc zorganizowano nam świeży chleb i czarną kawę. Było to wszystko
    bardzo dobre. Pod wieczór przyszło paru Niemców. Jeden był starszym stopniem.
    Popatrzyli na nas, porozmawiali miedzy sobą. Po chwili przyszedł ksiądz. On
    umiał po niemiecku. Porozmawiał trochę z tym oficerem. Niemcy poszli, a ksiądz
    powiedział do ludzi, że trzeba szkołę opuścić do jutra, jeśli nie, to zabiorą
    nas do obozu. Ksiądz zwrócił się do ludzi z Dorohuska, aby zabrali nas do
    siebie, ile kto może, choć na krótki czas, a potem jakoś się ułoży. Zaczęli
    zgłaszać się chętni i do zmroku rozeszliśmy się. Mnie i ojca zabrali państwo
    Grabowscy. On prowadził restaurację, ona była nauczycielką. Tam byłem przez
    tydzień. Grabowska miała dom letniskowy, wynajęty u Kuźmiuka.

    Tam nieraz chodziłem i tam poznałem Łukaszczuków. Łukaszczukowa poprosiła
    Grabowską, abym u nich został. Pani Grabowska zgodziła się. I tak u Łukaszczuka
    pozostałem do wyzwolenia.

    Relacja Aleksandra Praduna
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 17.03.10, 12:34
    lechowski . swoje tezy popierasz opowiesciami rzekomych obserwatorow i uczestnikow Polakow) opisywanych zdarzen, dlaczego nie uznajesz takiej samej wartosci opisow drugiej strony ( ukraincow).

    Lechowski to co opisujesz to bylo jest i bedzie , taka juz natura krwawej natury drapieznika, ssaka - czlowieka.

    Mysle ze powinienes sprowokowac twojego mocodawce IPN do zbadania sprawy zabojcow Wojtka pozniej swietego, ukarac tatarow co to zestrzelili mariackiego trebacza czy gwalcicieli wandy co to rzucila sie do wisly.
  • lechowski51 17.03.10, 13:47
    To poco nikita tropicie po calym swiecie bylych katow ktorzy mordowali
    Zydow.Poco ciagniecie przed sad niedoleznego starca Demianiuka?.Czyzby
    ludobojstwo Zydow bylo czyms wyjatkowych a ludobojstwo Polakow na Wolyniu i
    Malopolsce to wynik "krwawej natury czlowieka"?.
    Tutaj poczytaj sobie o tych co mordowali Polakow w Hucie Pieniackiej,na
    zamojszczyznie i Powstaniu Warszawskim a was Zydow w Pustkowie kolo Debicy czy w
    Sobiborze.
    www.eioba.pl/a85316/ukraincy_w_brygadach_miedzynarodowych_hitlera
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • lechowski51 17.03.10, 14:02
    No i taka opowiastka nikita dla Ciebie.Byc moze wsrod tych Zydow z Horynca
    znajdziesz swoich krewnych?!

    Według opowiadań moich rodziców i innych osób starszych, w Horyńcu przybywało
    rodzin żydowskich wraz z rozwojem uzdrowiska w latach 1925 - 1935 r. Przyjezdni
    Żydzi wykupili od miejscowych rolników działki w pobliżu łazienek uzdrowiskowych.

    Wybudowali na nich swoje domy, założyli sklepy, a nawet zbudowano kilka willi z
    przeznaczeniem na wynajem pokoi dla kuracjuszy żydowskich. Żydzi u katolików nie
    chcieli mieszkać z różnych względów, szczególnie ze względów religijnych.

    W szkole powszechnej w Horyńcu, do której uczęszczałem, w mojej klasie na około
    30 uczniów było 7 dzieci żydowskich, takich jak: Mendel Weniger, Fela Kenig,
    Srul Lempel, Lejzor Weinberger, Surka Baumel i bracia Siulim oraz Herszko Scherer.

    W Horyńcu była synagoga-bożnica. Był to drewniany, parterowy budynek, kryty
    blachą, oszalowany i z zewnątrz pomalowany na niebiesko. Zlokalizowany był przy
    obecnej ulicy Zdrojowej, dokładnie naprzeciw obecnego domu mieszkalnego pana
    Żesławskiego. Bożnica miała od strony wschodniej strzelistą wieżyczkę, a w
    ścianie szczytowej okrągłe okno z różnokolorowym oszkleniem. Od strony
    zachodniej przy bożnicy była izba lekcyjna, gdzie nauczyciel Menes Lewental
    uczył pisma hebrajskiego. Na naukę hebrajskiego po lekcjach w szkole powszechnej
    uczęszczali tylko chłopcy, Żydówki nie chodziły na naukę hebrajskiego, ani też
    nigdy nie widziałem, aby chodziły do bożnicy. Bożnica spaliła się podczas
    okupacji hitlerowskiej. Ktoś celowo podpalił ją.

    W 1938 r. Właściciel uzdrowiska pan Karłowski5 zorganizował w Horyńcu rozgrywki
    zespołów piłki nożnej z Kresów Wschodnich. W rozgrywkach uczestniczyła drużyna
    żydowska o nazwie "Hasmoneja". Były też drużyny o nazwach: Polonia, Junak,
    Czarni, Ukraina i inne, których nazw już nie pamiętam. Kiedy w meczu grał
    "Hasmoneja", do Horyńca przyjeżdżało wielu Żydów z Rawy Ruskiej, Niemirowa,
    Jarosławia i Tomaszowa.

    Zbliżający się wybuch drugiej wojny światowej trwożył nie tylko Żydów. Zbliżały
    się ciężkie czasy. Kiedy wojska hitlerowski weszły do Horyńca i do napotykanych
    Żydów mówili z drwiącym uśmiechem "jude", "jude"- było to złowróżbne nie tylko
    dla Żydów.

    Po kilkunastu dniach od wschodu weszły wojska sowieckie i sytuacja dla Żydów
    odmieniła się. Zaraz po wejściu Armii Czerwonej kilku Żydów z Horyńca wraz z
    innymi, których nie znałem, nałożyli czerwone opaski na rękawy i tworzyli
    namiastkę milicji sowieckiej.6 Dalej już nie zauważało się jakiegoś szczególnego
    uprzywilejowania Żydów, którzy nie uruchamiali swoich sklepów, ani już tak
    manifestacyjnie nie chodzili do bożnicy.

    W szkole pod okupacją sowiecką, gdzie językiem wykładowym był ukraiński, na
    naukę uczęszczali razem: Polacy, Ukraińcy i Żydzi. Tylko nie wolno było mówić
    Żyd, a trzeba było na Żyda mówić "Jewrej".

    Języka niemieckiego uczyła nas Żydówka - Jewrejka, która uciekła z okupacji
    hitlerowskiej, a nazywała się Elza Salmonówna Grinberg. Do naszej klasy w szkole
    sowieckiej przyszła dziewczyna Jewrejka, nazywała się Gala Berenshtein, która z
    rodzicami również przybyła z okupacji hitlerowskiej. Granica była blisko:
    Cieszanów, Narol, Jarosław były już po stronie niemieckiej. Gala Berenshtein
    przychodziła do szkoły ładnie ubrana w jedwabny granatowy fartuch szkolny.
    Dzieci nasze ani też dzieci sowieckie, które chodziły z nami do szkoły, nie
    miały takiego ubrania. Po kilku miesiącach Gala już nie chodziła do szkoły, a
    dzieci żydowskie mówiły, że ją i jej bliskich wywieziono do Rosji, ponieważ była
    to rodzina kapitalistów.

    Uderzenie wojsk niemieckich na ZSRR w nocy z 21 na 22 czerwca 1941 r. zmieniło
    sytuację ludności żydowskiej w Horyńcu. Jeżeli któryś z Żydów uciekł w głąb
    Rosji lub został tam wywieziony, ten ewentualnie ocalał. Na przykład Gala
    Berenshtein, o czym dowiedziałem się od spotkanej później Rosjanki, która
    chodziła do szkoły w Horyńcu w 1940 r., uzyskała wyższe wykształcenie i została
    profesorem w Moskwie.

    W Horyńcu pod okupacją hitlerowską uprzywilejowana była ludność ukraińska.
    Administrację lokalną oraz policję tworzyli Ukraińcy. Natomiast Żydzi byli
    prześladowani i nieludzko niszczeni. Już w pierwszych dniach okupacji
    wprowadzono dla Żydów obowiązek noszenia białej opaski z gwiazdą Dawida na
    rękawie lewej ręki. Żydowi nie wolno było iść chodnikiem i poboczem drogi, a
    mógł iść tylko środkiem jezdni. Policja ukraińska wykonująca zarządzenia władzy
    hitlerowskiej, organizowała grupy Żydów, zmuszając ich do najbardziej
    uciążliwych robót, nie dając im za to żadnego wynagrodzenia.

    Hitlerowskie Niemcy w 1943 r. opanowały już prawie całą Europę oraz część
    Afryki. Kolaboranci, którzy sprzymierzali się z hitleryzmem, widząc potęgę
    faszystowskich Niemiec, chcieli się im przysłużyć, więc bezkrytycznie wykonywali
    polecenia. Kolaborantów w niemieckich mundurach, hitlerowcy wykorzystywali do
    najbardziej nieludzkich akcji przeciwko wszelkim ruchom oporu
    antyhitlerowskiego, a szczególnie do masowego mordowania ludności żydowskiej.

    W Horyńcu na przestrzeni od mostu do przysiółka Ruda, przy obecnej ulicy
    Zdrojowej mieszkało około 20 rodzin żydowskich, a ogółem na terenie miejscowości
    znajdowało się ponad 35 rodzin żydowskich. Ponadto mieszkali również we wsiach:
    Puchacze, Brusno, Radruż, Nowiny, Wólka i Werchrata.

    Opisując rodziny żydowskie, piszę, szczególnie imiona, tak jak je potocznie
    wymawiano:

    1. Jankiel Szprung posiadał olejarnię. Jego brat Merszko był szewcem, mieszkali
    w przysiółku Ruda nieopodal Czubryta i Sienkiewicza. Jankiel z żoną miał dwie
    córki: Feigę i Mirkę oraz dwóch synów bliźniaków: Herszka i Motia, mieli oni po
    około 20 lat.

    2. Josek Szprung z żoną miał dwoje małych dzieci, mieszkał na skraju przy
    obecnej ulicy Zdrojowej, naprzeciw gospodarstwa Grenia. Jego dom mieszkalny nie
    został spalony i stoi do chwili obecnej. Josek zajmował się rzemiosłem - był
    krawcem.

    3. Berko Szprung mieszkał obok, wraz z żoną miał kilkoro małych dzieci. Ich dom
    był parterowy i drewniany. Berko zajmował się skupowaniem cieląt, handlował
    mięsem - cielęciną wśród ludności żydowskiej.

    4. Slojma Lempel z żoną nie mieli dzieci. Z zawodu był piekarzem. Miał murowany
    dom, kryty dachówką. W domu mieściła się piekarnia, z której zaopatrywał w
    pieczywo prawie wszystkie sklepy w Horyńcu.

    5. Josek Scherer z żoną mieli dwóch synów, którzy chodzili ze mną do szkoły.
    Scherer miał drewniany, parterowy dom kryty blachą zaraz przy zbiegu drogi od
    Grenia do ul. Zdrojowej. Prowadził sprzedaż alkoholi i papierosów, miał też
    bufet z alkoholem w willi "Lwowianka".

    6. Abraham Baumel z żoną mieli dwóch synów: Josek lat 17 i Mojsio lat 20, oraz
    dwie córki: Feiga ponad 20 lat i Surcia lat 12, z którą uczęszczałem do szkoły.
    Baumel zajmował się pośrednictwem handlowym, przy zaopatrywaniu kopalń w
    drewniane stemple.

    7. Szymon Szprung z żoną mieli dwóch synów: Herszko lat17 i Josek 10 lat.
    Posiadali dom mieszkalny po północnej stronie obecnej ulicy Zdrojowej naprzeciw
    zabudowań pana Ważnego. Był to parterowy budynek, kryty blachą, w którym był
    sklep. Obok znajdowała się parterowa willa, do wynajęcia dla kuracjuszy.

    8. Samuel Reinbach i jego żona Hancia mieli czwórkę dzieci: Herszko lat18, Mirka
    lat15, Jabrumek lat 14 i Lejzor lat 12, z którym uczęszczałem do szkoły.
    Reinbach był rzeźbiarzem i wykonywał kamienne nagrobki dla Żydów. Posiadali
    duży, parterowy, drewniany dom, gdzie obecnie ma nowobudowany dom pan Burda.

    9. Mozes Lempel z żoną Rafką mieli dzieci: Fryda lat 18, Motio lat 15, Srul lat
    12, chodził ze mną do szkoły, Blimka lat 8. Mieszkali w parterowym, drewnianym
    domu, pokrytym blachą. Mozes wypiekał bułki i rogaliki, które roznosił,
    zarabiając na życie.

    10. Gołda Salzberg miała dwóch synów w podeszłym wieku. Jej mąż mało przebywał w
    Horyńcu. Prowadził gdzieś jakieś interesy. Mieszkali u zbiegu drogi z łazienek
    do ulicy Zdrojowej. Około 1937 r
  • lechowski51 17.03.10, 14:04
    cd
    11. Berko Reiner i jego żona Chana mieli trzech dorosłych synów. Elko, Hinrich,
    Motio. Najstarszy Elko był żonaty. Wraz z żoną mieli małe dzieci. Posiadali
    drewniany, parterowy dom, kryty blachą, w którym był sklep i obok dużą,
    drewnianą, parterową willę na wynajem dla kuracjuszy. Widziałem pogrzeb zmarłego
    Berka Reinera. Z budynku wynosili go w dużej, drewnianej skrzyni, która z boków
    miała uchwyty, takie jak są przy kastrach na zaprawę murarską. Wynosiło go
    czterech Żydów. Skrzynię położono na furmance, która powiozła ciało na cmentarz
    w Niemirowie.

    12. Jośko Lempel, starszy Żyd, mieszkał obok Reinera. Wraz z nim mieszkała stara
    Żydówka - jego siostra. Jośko był chory na oczy. Jedno oko było wypukłe, prawie
    na wierzchu. Mieszkał w drewnianym, krytym słomą domu, za którym była szopa,
    kryta dachówką, w której miał olejarnię.

    13. Herszko Werker z żoną i córką - ok.. 20 lat. Mieli duży, murowany, piętrowy
    dom, gdzie znajdowały się pokoje do wynajęcia dla kuracjuszy. Za dużym domem
    znajdował się mniejszy, ale też murowany dom, w którym mieszkali. Posiadał małe
    podwórze i stajenkę, w której trzymał konia. Herszko miał w Radrużu ziemię,
    którą uprawiał jako rolnik. W jego domu za czasów okupacji sowieckiej znajdowała
    się siedziba NKWD i Milicji.

    14. Menes Lewental i jego żona Frejga mieli troje dzieci: Dworka w wieku ok. 20
    lat, Pelśkę lat18 i Mojsio ponad 20 lat, był on żonaty. Mieli przy obecnej ulicy
    Krótkiej, parterowy dom mieszkalny, kryty blachą. Menes był nauczycielem języka
    hebrajskiego, w bożnicy uczył żydowskich chłopców pisać po hebrajsku. Widziałem
    wesele Mojsia Lwentala. Grali muzykanci żydowscy, a mężczyźni tańczyli z
    mężczyznami. Kobiety nie tańczyły wcale. Po wypędzeniu Żydów do getta w
    Lubaczowie, Mojsio Lewental ukrywał się kilka tygodni w zabudowaniach
    nadleśnictwa, odległych około 350 metrów od jego zabudowań. Schwytany przez
    policję został zastrzelony koło budynków folwarku i tam gdzieś zakopany.

    15. Rozental z żoną mieli syna w wieku 15 lat. Mieszkali w drewnianym krytym
    strzechą domu - własności Edki Weinbergera, która miała koło tej posesji ok. 2
    ha ziemi uprawnej. Rozental zajmował się rytualnym, koszernym zarzynaniem drobiu
    i cieląt na potrzeby horynieckich Żydów. Przed każdym szabasem i świętem
    żydowskim u rzeźnika Rozentala ustawiały się kolejki z kogutami, kurami i gęśmi.
    Syn Rozentala uczęszczał gdzieś do zakonnej szkoły żydowskiej. Kiedy przyjeżdżał
    do rodziców, widziałem go, chodził w czarnym specjalnym mundurku i nosił czapkę
    w formie rondelka z małym daszkiem. Miał długie kręcone pejsy, a włosy na głowie
    krótko ostrzyżone.

    16. Ozjasz Kenig z żoną i dwie córki: Fryda lat 17 i Pepcia lat 14. Przy obecnej
    ulicy Zdrowej mieli ładny, drewniany dom. Ozjasz był chyba najbogatszym Żydem w
    Horyńcu. Zajmował się handlem drewnem. Zaopatrywał kopalnie w drewniane stemple.
    Córki Ozjasza dzięki metrykom kościelnym, wydanym przez księdza proboszcza
    Łukasza Krukara, jakoś ukryły się w Krakowie, przy rodzinie Kopiaszów. (Wiem o
    tym z opowiadań pani Kopiasz, która była kierowniczką w kuchni szpitalnej w
    Lubaczowie). Po wojnie wiosną 1945 r. przyjechały do Horyńca. Nocowały kilka
    nocy u najbliższego sąsiada Hejnowicza. Chodziły do kościoła w Horyńcu. Według
    różnych wersji opowiadań, córki Keniga wykopały jakieś kosztowności, ukryte
    przez ich rodziców i gdzieś zaginęły, bo mimo upływu lat, nie dały żadnej
    wieści. W ich budynku w tym czasie była siedziba posterunku Milicji
    Obywatelskiej. Pod okupacją sowiecką w tym domu znajdowała się siedziba
    Rejonowego Komitetu Partii WKPbU. Za czasów okupacji hitlerowskiej w budynku
    była siedziba policji ukraińskiej. Budynek ten został spalony podczas napadu UPA
    na posterunek M O w Horyńcu.7

    17. Glajach - adwokat ze Lwowa, obok Keniga miał piętrową willę "Lwowianka". W
    willi tej był sklep i bufet, prowadzony przez J. Scherera.

    18. Heinrich Reichler, jego brat Moniek i ich matka - staruszka, mieli drewniany
    dom parterowy, kryty blachą przy obecnej ulicy Zdrojowej. Prowadzili sklep -
    bufet z alkoholami i piwem. W okresie letnim sprzedawali też lody. Obok tego
    domu Reicherowie mieli drewnianą willę o nazwie "Dobra". Willa ta przylegała do
    budynku bożnicy. Podczas zjazdu lekarzy zorganizowanego przez pana Karłowskiego
    w 1937 r. w tej willi na werandzie obok bożnicy leżał zmarły Żyd - lekarz, który
    jak mówili ludzie, zmarł gdyż wypił za dużo wódki.

    19. Henrich Reinbach - lekarz uzdrowiskowy, mieszkał z żoną i dwojgiem dzieci w
    budynku, gdzie obecnie mieści się poczta w Horyńcu. Podczas okupacji sowieckiej
    wraz z rodziną wyjechał.

    20. Jośko Salzgerg, zwany "pachciarz", z żoną i kilkorgiem dorosłych dzieci
    mieszkał w dużym, parterowym, drewnianym domu, krytym gontem. Zabudowania
    Salzberga znajdowały się na terenie pomiędzy obecną ulicą Sobieskiego, a
    zabudowaniami pana Roszko. Salzberg skupował z folwarku oraz od niektórych
    rolników mleko i w swoim domu przerabiał je na sery i masło. Zaopatrywał
    wszystkie sklepy i restauracje w Horyńcu.

    21. David Kenig, Motio Kenig, Jankiel Kenig z rodzinami mieszkali w swoim domu
    przy obecnej ulicy Wojska Polskiego (dawniej przysiółek Górka). W tym miejscu
    stoi obecnie nowo zbudowany dom pana Sikory. Kenigowie w swoim domu prowadzili
    sklepy. David miał sklep bławatny, Motio ze skórą na wyrób obuwia i z wyrobami
    żelaznymi np. gwoździami. Jankiel Kenig prowadził jakieś interesy w Austrii,
    lecz uciekł, gdyż Hitler groził Austrii aneksją. Jankiela powszechnie przezywano
    "Hitler". Jego córka chodziła ze mną do szkoły.

    22. Edka Weinberger była wdową, miała dwoje dorosłych dzieci: Jumena i Feigę.
    Edka posiadała drewniany, parterowy dom, w którym mieścił się sklep artykułów
    mieszanych. W tym domu mieszkał również jej brat Lejba Kenig i miał sklep
    towarów bławatnych. Syn Edki podczas okupacji sowieckiej był ekspedientem,
    sprzedawał w sklepie tzw. "Rejmahu" (Rejonowy Dom Towarowy).

    23. Ciupa Kenig mieszkała w małym, drewnianym, krytym słomą domu z tyłu za
    zabudowaniami pana Ciska. Miała pełnoletniego syna, który był umysłowo chory.
    Ciupa prowadziła handel obnośny. Sprzedawała sacharynę, kamyczki do zapalniczek
    i inne drobne towary.

    24. Baruch Weniger z liczną rodziną mieszkał blisko, w odległości ok. 300 metrów
    od kościoła na Miasteczku (obecnie ulica Wojska Polskiego). Wenigerowie żyli
    biednie, mieli drewniany, parterowy dom. Najmłodszy syn Wenigera Mendel chodził
    ze mną do szkoły. Najstarszy syn Wenigera Mojsio, który w 1939 roku miał około
    25 lat, przechował się cały okres okupacji hitlerowskiej, dzięki pomocy rodziny
    Wużyńskich, która to rodzina zapewniała mu warunki do przetrwania. Po 1945 roku
    Mojsio Weniger wyjechał do Kanady, skąd przyjechał, aby podziękować, szczególnie
    Michalinie Haliniak z domu Wużyńska, która najbardziej przyczyniła się do
    uratowania mu życia. Mojsio zmarł w Kanadzie, a do Horyńca przyjeżdżali jego
    synowie, zobaczyć miejsca, gdzie ukrywał się i przeżył ich ojciec. Michalina
    Haliniak otrzymała medal "Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata".

    25. Haskiel z rodziną mieszkał na końcu przysiółka Miasteczko przy drodze do
    Werchraty i Rawy Ruskiej. Miał sklep towarów mieszanych i bufet z alkoholem.
    Prowadził taką przydrożną karczmę.

    26. Wolko Salzberg mieszkał z rodziną w przysiółku Sioło, obecnie ul. Myśliwska.
    Miał mały, drewniany dom przy drodze, wiodącej z przysiółka Sioło do cmentarza.
    Zajmował się handlem końmi i bydła.

    27. Horoszowsky z żoną miał dwóch synów w wieku około 15 - 16 lat, mieszkali w
    przysiółku Sioło w środku wsi. Miał zabudowania typowe dla gospodarstwa rolnego.
    Zajmował się rolnictwem. Posiadał konia, krowy i hodował drób. Posiadał ziemię
    orną, którą uprawiał wraz rodziną. Zewnętrznie niczym nie wyróżniał się od
    innych chłopów - rolników.

    28. Taller z żoną i dwiema dorosłymi córkami mieszkali za torem kolejowym przy
    stacji PKP. Mieli drewniany, parterowy, kryty blachą dom mieszkalny. Teller
    pracował u inny
  • lechowski51 17.03.10, 14:06
    cd opowiesci
    29. Arak (imienia nie znam) mieszkał w budynku przy tartaku. Był fachowcem od
    agregatu prądotwórczego, jaki był w tartaku i zaopatrywał w prąd elektryczny
    pałac, folwark i niektóre budynki na terenie Horyńca.

    Tak kolejno, bardziej szczegółowo lub mniej, w miarę tego, co zapamiętałem lub
    uzyskałem z informacji od starszych osób, które sąsiadowały z tymi Żydami,
    opisałem poszczególne rodziny żydowskie w Horyńcu. Z kolei przejdę do opisu
    znanych faktów nieludzkiego traktowania Żydów przez hitlerowców i osoby
    kolaborujące, wysługujące się hitlerowcom.

    Pierwszym aktem masowego bestialstwa wobec Żydów był ich pogrom, urządzony
    jesienią 1942 r.

    Nocą, kiedy obowiązywała godzina policyjna, usłyszeliśmy u sąsiadujących Żydów
    (w odległości 50 - 150 metrów) łomot, brzęk tłuczonego szkła, lamenty, krzyki,
    płacz dzieci i kobiet. Słychać było kilka wystrzałów. Baliśmy się wyjść na
    ulicę. Rano, kiedy było już widno, wyglądnęliśmy na ulicę i na zabudowania
    Żydów. Okna powybijane, drzwi pootwierane lub wyłamane, a wychodzący z ukrycia
    Żydzi, byli posiniaczeni, zakrwawieni, utykający. Kto dokonał tego pogromu można
    było się domyśleć? W Horyńcu w tym czasie oprócz policji i niemieckiego
    komendanta wojskowego nazwiskiem Sztrof i przebywających tu na urlopie w
    niemieckich mundurach ukraińskich chłopców, którzy na ochotnika poszli na służbę
    do dywizji SS Galizien, nikt inny nie mógł czegoś podobnego dokonać.8 Za kilka
    dni po tym pogromie ukazały się plakaty w języku niemieckim, ukraińskim i
    polskim, głoszące, że zgodnie z zarządzeniem władz niemieckich Żydzi obowiązani
    są w okresie 24 godzin, od ukazania się zarządzenia, opuścić Horyniec oraz
    okolice i udać się do getta w Lubaczowie. Nie zastosowanie się do zarządzenia,
    groziło karą śmierci. Jednocześnie było to ostrzeżenie dla pozostałej ludności
    polskiej, czy ukraińskiej, że ukrywanie Żydów lub udzielanie im jakiejkolwiek
    pomocy, jest również zagrożone karą śmierci.

    Żydzi wynajmowali furmanki, na które nie wiele mogli załadować. Sadzali na nie
    dzieci, starców, trochę mienia i szli obok, tak załadowanych furmanek do getta w
    Lubaczowie.

    Wielu szczególnie młodych Żydów nie zastosowało się do nakazu udania się do
    getta i pozostali gdzieś, ukrywając się. Słyszałem o tym, że po kilku tygodniach
    schwytano Mojsia Lewentala, którego policja zastrzeliła. Widziałem z ukrycia jak
    policjant prowadził dwóch sąsiedzkich Żydów Szprungów. Młodszy Josek lat 10 i
    starszy Herszko lat 17. Młodszy był boso, mimo że ziemia była przyprószona
    śniegiem, szedł do tyłu, twarzą zwrócony do policjanta i błagał go, aby puścił
    ich wolno. Starszy szedł ze zwieszoną głową, trzymając za rękę młodszego. Za
    chwilę słychać było dwa wystrzały.

    Pod koniec zimy w 1943 roku do Horyńca przyjechało kilkudziesięciu uzbrojonych
    Niemców. Wcześnie rano szli na przełaj przez pola do lasu za Truszami. Otoczyli
    las tzw. obszar - młodnik i tam zastrzelili, uciekających dwóch Żydów. Ludzie ze
    wsi Trusze, którym kazano zakopać zabitych, rozpoznali, że byli to dwaj synowie
    Baumla Josek i Mojsio. Zakopano ich w lesie na skraju, gdzie droga z Wólki do
    Radruża wchodzi obustronnie w las.

    W tych czasach, kiedy tak powszechnie zabijano Żydów, niektóre osoby,
    szczególnie Ukraińcy, których synowie służyli w policji, albo też poszli na
    ochotnika do służby wojskowej w SS Galizien, mówili, jakby usprawiedliwiając
    zabijanie Żydów, że "Żydzi ukrzyżowali Jezusa Chrystusa" i wołali: " Krew jego
    na nas i na dzieci nasze".

    Ja, mając wówczas 15 lat, przeżyłem bardzo przykre chwile, kiedy będąc na drodze
    koło pana Benedyka, nagle zobaczyłem, że policjant prowadzi mężczyznę w wieku
    ok. 30 lat, bardzo wymizerowanego. Był to Żyd. Policjant kazał temu Żydowi zejść
    w dół na ścieżkę do strumyka i strzelił, zabijając go. Było to w odległości
    około 30 metrów ode mnie. Stałem jak wryty. Policjant krzykną na mnie, abym
    podszedł bliżej i kazał mi zakopać tego zabitego. Kiedy wykopałem dołek na
    głębokość ok. 80 cm (głębiej była woda), policjant przywołał do pomocy, idącego
    drogą Jaremę Szymeczko, który był niemową. Wraz z nim pogrzebaliśmy
    zastrzelonego. Kiedy zasypaliśmy tą mogiłę, usłyszeliśmy krzyk, płacz kobiecy i
    w odległości ok. 250 m od nas w pobliżu łazienek ujrzeliśmy, jak policjant i
    Niemiec Schtrow prowadzą kobietę, która szła do tyłu, twarzą była zwrócona do
    Niemca i głośno krzyczała. Płakała! Kiedy podeszli do wody, płynącej z fontanny
    koło łazienek, kobieta odwróciła się, aby przejść przez strumyk i w tym momencie
    Niemiec Schtrow strzelił z pistoletu w jej plecy. Kiedy upadła jeszcze dwa razy
    strzelił do leżącej. Policjant, pilnujący nas, kazał nam iść i zakopać też i tą
    zabitą Żydówkę. Była w wieku ok. 25 lat. Pogrzebaliśmy ją tam, gdzie została
    zabita. Dziś mogę dokładnie wskazać miejsca, gdzie pochowaliśmy tych zabitych.
    Po tym wydarzeniu przez kilka nocy nie mogłem zasnąć. To było straszne!

    Według rozkazu władz hitlerowskich do Horyńca skierowano Żyda - lekarza, bo
    panował tu tyfus i inne choroby zakaźne. Ten lekarz mieszkał na poddaszu u pani
    Józefiny Harasymowicz, naprzeciw naszego podwórza. Według relacji pani
    Harasymowicz: "pewnego dnia, kiedy lekarz wychodził z mieszkania, podeszło do
    niego dwóch policjantów ukraińskich i kazali mu wrócić do domu. Lekarz - Żyd
    mówił do policjantów, Że zgubił mu się klucz do mieszkania, a biegnąc po
    schodach na poddasze, wyrzucił go na zewnątrz budynku. Jeden z policjantów,
    który był na dole, zauważył to i wziąwszy klucz wszedł razem z innymi do
    mieszkania, gdzie znaleziono żonę i kilkuletnie dziecko. Zabrano całą rodzinę i
    Horyniec już nie miał lekarza.

    Na podobnych warunkach przebywał Żyd Arak, specjalista, który utrzymywał w
    sprawności agregat prądotwórczy na tartaku. Jakie były losy tego Żyda, nie wiem?

    Było jeszcze wiele przypadków schwytania, ukrywających się Żydów i
    rozstrzeliwania ich, o czym tylko słyszałem z opowiadań ludzi, którzy to widzieli.

    Z opowiadania moich rodziców i innych ludzi, bo było to głoszone powszechnie,
    wiem, że we wsi Słotwina koło Baszni gospodarz - rolnik ukrywał na swoim
    podwórzu Żydów. Ktoś zameldował o tym na policję. Przyjechali Niemcy i policja,
    otoczyli gospodarstwo, wyprowadzili ukrywających się Żydów na podwórze, gdzie
    wraz z całą rodziną tego gospodarza wszystkich rozstrzelano, a zabudowania
    spalono. Było to straszne ostrzeżenie.

    Widziałem taki fakt, jak drogą przez tor kolejowy szło dwóch mężczyzn bardzo
    wynędzniałych. Byli to niewątpliwie Żydzi. Na stacji w Horyńcu zatrzymał się
    chwilowo niemiecki pociąg (transport wojska na front wschodni). Koło wagonów
    chodził żołnierz niemiecki. Do tego żołnierza podszedł horyniecki mężczyzna -
    Ukrainiec i wskazując ręką na idących, mówił: "Jude, Jude". Żołnierz niemiecki
    zareagował tak - skierował karabin do tego mężczyzny, a ten ze strachu odszedł i
    Żydzi szczęśliwie poszli dalej.

    Przez stację kolejową w Horyńcu przejeżdżały transporty Żydów do Bełżca, do
    obozu zagłady. Kiedy transport taki zatrzymał się na stacji, słychać było jęki,
    krzyk i płacz jadących w transporcie Żydów. Byłem raz na stacji kolejowej, kiedy
    transport taki zatrzymał się. W towarowych wagonach były zamknięte drzwi, a
    okienka zakratowane drutem kolczastym. Unosił się przykry zapach z tych
    zatłoczonych wagonów. Jadący wyciągali poprzez druty w okienkach różne banknoty
    i prosili o trochę wody. Kolejarze zorganizowali jakiś odcinek węża i ze
    studziennej pompy ręcznej, skierowali strumień wody, który sięgał do dwóch
    okienek wagonu. Niemcy chodzili po dachach wagonów i nie pozwalali nikomu
    zbliżać się.

    Z jednego wagonu przez rozerwane druty kolczaste kobieta - Żydówka wyciągnęła na
    zewnątrz kilku letnie dziecko - chłopczyka. W chwili, kiedy pociąg ruszył z
    miejsca, opuściła to dziecko, które spadło i po chwili usiadło. Zauważył to
    oficer niemiecki z ostatniego wagonu, gdzie jechali niemieccy konwojenci.
    Wyskoczył z wagonu, podbiegł do tego dziecka i strze
  • lechowski51 17.03.10, 14:08
    dokonczenie;
    Z jednego wagonu przez rozerwane druty kolczaste kobieta - Żydówka wyciągnęła
    na zewnątrz kilku letnie dziecko - chłopczyka. W chwili, kiedy pociąg ruszył z
    miejsca, opuściła to dziecko, które spadło i po chwili usiadło. Zauważył to
    oficer niemiecki z ostatniego wagonu, gdzie jechali niemieccy konwojenci.
    Wyskoczył z wagonu, podbiegł do tego dziecka i strzelił, zabijając je. Na stacji
    w tym czasie było kilka kobiet, bo było wtedy święto greckokatolickie. Na taki
    widok kobiety te wydały jakiś jęk - krzyk. Oficer niemiecki nieco speszył się i
    chwilę stał, zdmuchując z lufy pistoletu unoszący się dymek. Kiedy podjechał
    wagon z Niemcami, oficer chwycił za uchwyt wagonu i wsiadł, odjeżdżając z
    transportem. Kto i gdzie zakopał to dziecko nie wiem? Ja widziałem to z
    odległości 50 metrów.

    Najtragiczniejsza była noc z 5 na 6 stycznia 1943 roku. W taką mroźną noc jechał
    transport Żydów z lubaczowskiego getta. Było w nim wielu Żydów horynieckich,
    którzy wyłamując zamknięcia, wyskakiwali z wagonów. Niemcy strzelali do
    wyskakujących, lecz pociąg nie zatrzymał się. Opis niektórych tragicznych scen
    znam z opowiadania pana Antoniego Krzycha, który mieszkał na Rudzie w pobliżu
    torów kolejowych. Rano widać było leżących koło torów, zabitych i postrzelonych
    rannych. Pan Krzych podszedł do siedzącego koło torów i poznał, że był to
    Jankiel Kenig. Kenig poprosił Krzycha, aby podsuną mu, leżącą obok kurtkę. Kenig
    miał połamane obie nogi, prosił też, aby Krzych przyniósł mu coś ciepłego do
    picia. Krzych przyniósł mu garnek gorącej herbaty. Kiedy Kenig pił tą herbatę,
    od stacji kolejowej zbliżali się policjanci, dobijający rannych, leżących przy
    torze? Krzych skrył się do swoich zabudowań i widział jak policjanci podeszli do
    Keniga i zastrzelili go.

    Dzień 6 stycznia to święto Trzech Króli, a u grekokatolików, to pierwszy dzień
    świąt Bożego Narodzenia. Ja, idąc rano do kościoła, widziałem w wielu miejscach
    przy drodze, rozstrzelanych Żydów: kobiety i dzieci. W kościele ksiądz Łukasz
    Krukar9 bardzo zasępiony, wyszedł na ambonę i po przeczytaniu Ewangelii
    powiedział: "Widzicie, co się dzieje, kazania nie będę mówił, uklęknijmy i
    pomódlmy się". Wszyscy uklękli i modlili się. Kiedy w Horyńcu można było
    gdziekolwiek zobaczyć zastrzelonego człowieka - Żyda, miejscowe władze
    administracyjne spostrzegły, że jest to widok nieprzyjemny, przykry, budzący
    grozę szczególnie u dzieci. Dlatego postanowiły, że policja dokonywać będzie
    rozstrzeliwań w ustronnych miejscach tj. na tzw. Popowej Górze i w lesie za
    Niwami, przy drodze, gdzie były gotowe doły - wykopy pod planowaną budowę
    bunkrów przez wojska sowieckie w 1940 r.10 Dlatego też, najwięcej pogrzebanych
    Żydów jest w tych miejscach. Nawet zabitych przy torze kolejowym, podczas
    pamiętnej nocy z 5 na 6 stycznia 1943 roku zwożono do tych wyznaczonych dołów.

    Opisałem te straszne czasy. Spisałem znane mi fakty. Moje wspomnienia niech
    staną się przestrogą na przyszłość. Fakty opisane nie powinny ulec całkowitemu
    zapomnieniu. Młodzi, czytając o tych barbarzyństwach, może z niedowierzaniem,
    niech wiedzą, do czego zdolni są ludzie opanowani nienawiścią. Niech młodzi
    ocenią faszyzm - źródło ówczesnego zła inspirowanego przez Niemców, ludzi
    kulturalnych ukształtowanych w klimacie wyższości narodowej - rasowej.
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • lechowski51 17.03.10, 14:23
    o dzielnych Ukraincach;
    W marcu 1941 r. w Warszawie sformowano szkolny i zapasowy dywizjon kawalerii
    SS-Totenkopf (SS Kavallerie Ausbildungs und Ersatz Abteilung). Dowódcą został
    przeniesiony z policji SS-Sturmbannführer Josef Fritz. Szwadrony dywizjonu
    zapasowego stacjonowały w Kielcach i Chełmie oraz w Monachium. Ten ostatni
    stanowił bazę rekrutacyjną i szkoleniową dla ochotników z Niemiec oraz Europy
    Zachodniej i Południowej. Szwadrony rozlokowane na terenie GG werbowały i
    szkoliły przede wszystkim volksdeutschów z terenów Europy Środkowej i Wschodniej.

    Pułki kawalerii, a od 2 lipca 1941 r. Brygada Kawalerii SS, prowadziły działania
    pacyfikacyjne na zapleczu frontu wschodniego. O ich charakterze może świadczyć
    jedna z akcji podjętych przez kawalerzystów SS. Od 2 do 12 sierpnia 1941 r. II
    dywizjon 2. pułku konnego dowodzony przez Franza Magilla, wraz z pododdziałami
    policyjnymi i SD, przeprowadzał akcję „oczyszczania" terenu. W jej wyniku zabito
    14 178 Żydów, 1001 „partyzantów" i 699 radzieckich żołnierzy, przy stratach
    własnych 2 żołnierzylx. Według meldunków nadsyłanych przez Magilla dużą pomoc
    przy wyłapywaniu Żydów nieśli mieszkańcy Kresów pochodzenia ukraińskiego,
    białoruskiego i polskiego. Nie sprawdził się tylko jeden pomysł – potopienia
    żydowskich kobiet i dzieci w bagnach, gdyż „woda była za plytka". W sprawozdaniu
    Magilla czytamy: „...żydowscy maruderzy zostali rozstrzelani. Tylko kilkunastu
    rzemieślników wykorzystanych przez Wehrmacht do naprawy wyposażenia było
    oszczędzonych. Skierowanie żydowskich kobiet i dzieci do bagien nie przyniosło
    pożądanego skutku, gdyż bagna nie były wystarczająco głębokie do ich utopienia.
    Całkowita liczba rozstrzelanych przez dywizjon kawalerii wyniosła 6526 ludzi.
    Wzięto 10 jeńców. Ogólnie akcję można określić jako sukces"lxi.
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 17.03.10, 18:03
    Wojna jest straszna. KAżda. Także ta w Afganistanie. Również ta w
    Chorwacji.
    Burzenie mieszkań Palestyńczyków też jest straszne.
    Zresztą. Duży w tym udział kapitału ... żydowskiego.

    Chociaż Israel jest naszym cywilizacyjnym obrońcą na Bliskim
    Wschodzie.

    Jak on padnie to Muzułmańska swołocz rozleje się po naszym
    kontynencie.
    A sztukę wykorzystywania socjału mają opanowaną do perfekcji.

    I będziemy płacić na Muzułmańskie dzieci zabierając jednocześnie
    dzieci Polkom ze wzgledu na "niewydolność ekonomiczną rodziny"


  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 17.03.10, 18:15
    darko, powiadsz ze jestes pracownikiem naukowym, co sugeruje ze powinienes miec niezle poukladane w glowie, troche szersze spojrzenie i nieco bardziej wywazone opinie niz lechowski.

    Uzywasz sformulowania swolocz muzulmanska co oczywiscie nobilituje cie jako polaka i katolika ale zupelnie dyskwalifikuje jako czlowieka.
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 17.03.10, 19:15
    Zobacz, co zrobili z Kosowem w ciągu ca 40 lat.
    Z mniejszości stali się społecznościa w zasadzie jednolitą
    narodowościowo.
    Kilka dni temu czytałem, iż w ciągu 10 lat na rynek pracy na Bliskim
    Wschodzie wejdzie 100 000 000 Muzułmanów.
    Te liczby przerażają.
    Nie daj Boże przyjmą Turcję do EU i krótko mówiąc leżymy.
    Z tym, że religia Muzułmanów NIE JEST religią miłosierdzia i
    przebaczenia.
    To religia wojowników i męczenników.
    Tak, jakbyśmy wciąż mieli średniowiecze.
    Przynaję, że wyraz "swołocz" to - jak to się fachowo nazywa -
    przejęcie przez badacza języka badanego źródła.

    Mój błąd.
    Czasami coś takiego się zdarza.
  • Gość: nikita IP: *.acanac.net 18.03.10, 12:19
    Czlowiek jak kazde zwierze darzy do dominacji . tak to bog urzadzil i zmienic sie tego nie da. Sa zawsze dwie mozliwosci albo zwyciezy osobnik dominujacy albo dominowany stajac sie dominujacym. Polacy to nacja utracjuszy i wiecznie zaplakanych przegranych. Kazda kleska, to efekt slabosci polski. Muzulmanie owszem probuja stac sie naczelna sila w okreslonym srodowisku ale staja sie nia na tyle na ile pozwoli im srodowisko. Kazda mniejszosc stara sie o maksymalizacje wplywow: grupy rzadzacych, kosciol, pospolici bandyci , lechowski na forum, zydzi, muzulmanie, konie i kozy tez nie wspominajac o zwiazku polakow na bialorusci. Tak wiec jak jestes czy bedziesz slaby to pozra cie inni bo w przyrodzie nie ma miejsca dla slabych. Licza sie tylko silni i bezwzgledni. Pierdolki w rodzaju sprawiedliwosci, uczciwosci to nawis kulturowy majacy glupich sprowadzac na manowce. Przykladem jest lechowski ktory traci czas i energie na wojny z mitami przeszlosci. Bylo, minelo, mysl co zrobic by sie nie powtorzylo jesli na tym ci zalezy .Mozesz sie oczywiscie modlic a potem zwalic wina za niepowodzenia na szatana jak to probuje zrobic kosciol.
  • lechowski51 18.03.10, 12:48
    Widze nikita ze zupelnie Ci odwalilo i zaczynasz bajdurzyc jak Hitler w Mein Kampf.
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 17.03.10, 19:39
    Za następne 10 lat jak będziemy do KAŻDEJ KWh dopłacali 2 zł za
    "oci(e)plenie"
    będzie dużo mnie do śmiechu.
  • Gość: autor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.10, 09:38
    Lechowski-cytowane przez ciebie zbrodnie ukraińskie są straszne i
    prawdziwe-i co najgorsze to nie wszystkie fakty.To prawda ze
    popierany przez nas do niedawna prezydent Juszczenko gloryfikował
    powstańców /dla nas zbrodniarzy/ UPA /dziś ZUPA /.Dotyczy to tzw
    zachodniej Ukrainy.
    Ale gwoli prawdy historycznej winniśmy w miarę obiektywnie
    podchodzić i do innych faktów:
    -były w przedwojennej Polsce mniejszości narodowe traktowane na
    równi z rdzennymi Polakami czy nie ?
    -mieli przedstawiciele mniejszości narodowych równy dostęp do
    urzędów państwowych,ziemi na kresach wschodnich czy nie ?
    -czy prawdą jest,że oprócz wspomnianych tu prześladowań cerkwi
    prawosławnej,były takie fakty jak getta ławkowe,pacyfikacje wsi
    ukraińskich przez Korpus Obrony Pogranicza czy nie ?
    -jeżeli rozważy się te zaszłości spokojnie może łatwiej będzie
    zrozumieć powody,dla których przedstawiciele mniejszości narodowych
    stawiali bramy powitalne wkraczającym wojskom sowieckim/żeby była
    jasność nie pochwalam tego/a Ukraińcy masowo dezerterowali z
    polskiej armii.
    Jak mówimy o tych mordach na krasach wschodnich to gwoli prawdy
    historycznej wspomnijmy również o bohaterskich przykładach polskiej
    samoobrony ala również o akcjach odwetowych AK na wsie ukraińskie
    gdzie również ginnęli bezbronni ludzie/wprawdzie w ilości 10 razy
    mniejszej-ale zawsze/.
    A wracając do współczesności wtryniając się w wewnętrzne personalne
    sprawy naszych sąsiadów rozeznajmy dobrze kogo popieramy-tak na
    Ukrainie jak i na Białorusi-nie zawsze bowiem ten co mówi po polsku
    nastawiony jest propolsko.
    -
  • lechowski51 18.03.10, 13:07
    Gdy dzisiaj rozmawiamy o tym co dzialo sie 70 lat temu trzeba te zdarzenia
    widziec w szerszym kontekscie.Gdy slusznie zrwacasz uwage na to ze mniejszosci
    narodowe nie zawsze mialy rowny z Polakami szanse w uzyskaniu posady
    panstwowej,to z drugiej strony trzeba pamietac ze na studiach prawniczych bylo
    70% studentow zydowskich.Nalezy rownierz pamietac ze w tym czasie Niemcy
    uchwalaja Ustawy Norymberskie,na Slowacji jest rzad ks.Tiso,we Wloszech Musolini
    itd.
    Problem mniejszosc jako zjawisko wystepuje na arenie miedzynarodowej i w
    prawodawstwie od niedawna.Moim zdaniem Rzeczpospolita moze sluzyc za przyklad
    wspolzycia w ramach jednego panstwa roznych nacji.To tutaj znalazla sie
    najwieksza diaspora zydowska w Europie,to tutaj od 500 lat zyja w zgodzie z nami
    tatarscy muzulmanie.Gdy popatrzysz szerzej na Europe to Polska to oaza
    tolerancji.Tutaj nie bylo rzezi hugenotow,palenia czarownic jak Niemczech,rzezi
    Rewolucji Francuskiej a potem Wandei.
    Poza ukrainsko-kozackim rzeznikiem Chmielnickim a pozniej malym jego nasladowca
    Szela nie mielismy takich paroksyzmow nienawisci jak w innych krajach.
    Wklejac te straszne opowiesci o banderowskich zbrodniach,chce z cala moca
    oswiadczyc ze UPA,OUN,Dywizja SS Halyczyna to nie cala Ukraina.Ukraincy rowniez
    ginelli z rakupowskich i ssmanskich oprawcow a zwlaszcza ci ktorzy byli w
    zwiazkach mieszanych z Polakami.
    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: ecik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.10, 14:48
    No...i pomału edukacja lechowskich zaczyna przynosić pożytek, choć nawet w
    powyższym są zdania zerżnięte z internetu...jednak nie ta łeba.
    A teraz odnieś się imć lechowskie do postawionego Ci wcześniej pytania i odnieś
    to do PRL-u.
  • Gość: autor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.10, 15:18
    Kontynując-i jedynie im Ukraińcom,podobnie jak Polakom, za
    ukrywanie Zydów groziła kara śmierci.
    Zgadzam się w pełni:kilkaset lat temu byliśmy bardzo
    tolerancyjni,tak religijnie/kalwini,arianie/jak i
    narodowościowo /oprócz wspomnianych Zydów jeszcze
    Ormianie,niemieccy osadnicy czy łódzcy fabrykanci/.
    Ale w omawianym przez nas okresie międzywojennym było już nieco
    inaczej-rejs gen.Zeligowskiego na Wilno,współudział z Niemcami w
    zagarnięciu Zaolzia,wspomniane napięcia na Ukrainie,niezbyt dobrze
    układające się wzajemne stosunki polsko-żydowskie /dodam,że na
    medycynie też był podobny procent kształcących się studentów
    polskich wyznania mojżeszowego-ale czy to ich wina,że chcieli się
    uczyć/.
    Politycznie też nie byliśmy już tak tolerancyjni-w więzieniach
    siedzieli polscy komuniści i nie tylko,nazajutrz po zamachu na
    ministra spraw wewętrznych dokonanego nota bene przez ukraińskich
    nacjonalistów prezydent RP podpisał zgodę na uruchomienie Berezy
    Kartuzkiej,w której nie byli reedukowani tylko ukraińscy
    nacjonaliści ale niewygodni przeciwnicy polityczni o znanych
    nazwiskach/.
    Z kraju naszego wyjeżdżali nie tylko działacze KPP i żydowskiego
    Bundu,których w pierwszej kolejności wymordował Stalin ale i tacy
    ludzie jak zasłużony dla polskiego Sląska -Korfanty-który gdy
    tylko się pojawił w kraju natychmiast został uwięziony,tam się
    rozchorował w wyniku czego zmarł.Na jego pogrzebie nie było żadnej
    oficjalnej delegacji a ci nieliczni urzędnicy państwowi,którzy
    pojawili się na pogrzebie zostali nazajutrz zwolnieni z pracy- a
    działo się to na 11 dni przed napaścią hitlerowców na Polskę.
    Powiedzmy szczerze,my też przez fakt posiadania kwietniowej
    konstytucji 1935 roku wpisywaliśmy się w ten rodzący się nowy
    polityczny ład.A 16 lutego 1939 roku goszczący w Polsce na
    zaproszenie swojego odpowiednika niejaki minister Gering w
    Białowieży strzelal do dzików-i cztery ubił.
  • sp1962 21.03.10, 17:54
    ktoś napisał: obecna III RP nie sięga do pięt PRL, ludzie typu
    wałęsa, mazowiecki, suchocka, kaczyńscy, komorowski itp i tg mają
    wielkiego moralnego kaca, nasz kraj to strzępy w szponch wielkigo
    drapierzscy tzw. unii europejskiej
  • Gość: DarkoPL IP: *.pppoe.sistbg.net 21.03.10, 19:38
    Ta paskudna kumuna, ci wyzyskiwacze, nieudolni gospodarze Polski
    oferowali całkiem przyzwoite warunki swoim oponentom.
    Jeden z nich działający w Tarnobrzegu wyjechał do Kanady do
    eleganckiego domku. Miał załatwioną pracę i możliwość zabrania całej
    rodziny.
    III RP oferuje swoim obywatelom wyjazdy na truskwaki lub szparagi. I
    to oficjalnie - za pośrednictwem Urzędów Pracy. Zamiast domku
    oferuje zamieszkanie w zapleśniałym karawanie po 6 osób.

    W 1989 staliśmy nad przepaścią. Od czego czasu zrobiliśmy ogromny
    krok naprzód.
  • Gość: japończyk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.10, 19:42
    Synu sp1962 pieprzysz jak mały Kazio po małym piwku używasz słowa > drapierzscy
    tzw. unii europejskiej< .Unia jest winna że my musieliśmy wydać 12 miliardów
    dolarów za złom z Newady (F-16) ciebie pogięło chyba, że za dopłaty od
    nieużytków rolnych najpierw rozdało się tyś. hektarów klechom żeby ich paść kasą
    która miała trafić dla rolników.Nie będę wyliczał zysków z UE,a Polskę którą
    reprezentuje tow.Kurski Jacenty to na pewno nasz udział półgłówków, którzy tam
    stanowią prawo: jakie to WIDAĆ
  • Gość: spec IP: 83.238.199.* 21.03.10, 23:50
    "12 miliardów
    dolarów za złom z Newady (F-16)"

    Pieprzysz waść głupoty. Zamówiliśmy samoloty w najnowszej konfiguracji. Byliśmy
    po ZEA (Zjednoczonych Emiratach Arabskich) 2 odbiorcą zewnętrznym który otrzymał
    samoloty tej wersji.
    A to że z USA nie powinniśmy wchodzić w handel zbrojeniowy to inna sprawa. Wiele
    państw europejskich czyni wszystko by w sferze zbrojeniowej jak najbardziej
    unikać amerykanów. Kraje te opracowały świetny myśliwiec EUROFIGHTER , swoje
    śmigłowce i samoloty bojowe i transportowe To samo dotyczy czołgów, okrętów itp.
    Polak głupi wszystko kupi.
  • lechowski51 22.03.10, 09:23

    Piszesz ze II Rzeczpospolita byla nietolerancyjna bo w Berezie Kartuskiej
    wiezila komunistow i ze "uciskani" polscy komunisci i czlonkowie Bundu musieli
    uciekac z Polski wpadajac w lapy Stalina.Mysle przez zaniedbanie nie podales ze
    Ci "polscy" komunisci otwarcie zwalczali panstwo polskie i byli agentami
    Komiternu,podobnie zreszta jak i Bandera i jego bojowcy.
    Zupelnie sie z Toba zgadzam ze rzady pilsudczykow charakteryzowaly sie
    bezwzglednym zwalczaniem swoich przeciwnikow politycznych stad w Berezie oprocz
    slusznie osadzonych komunistow,siedzieli z nimi ludowcy,narodowcy czy
    socjalisci.To ze Witos musial udac sie na emigracje,ze wielki polski patriota
    Korfanty byl szykanowany a tworca II Rzeczpospolitej Dmowski pomijany w urzedach
    sa to niewatpliwe bledy tamtej krotkiej panstwowosci.
    Do tematyki zbrodni ukrainskiich wroce wkrotce ale chyba w innym watku.

    --
    Niemoralnym jest ten który żyje na koszt ogółu-prof.Rybarski
  • Gość: japończyk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.10, 11:19
    Muszę się odnieść do "speca" piszesz że to jedne z lepszych maszyn F-16 ok.
    zgodzę się z Waściem ,a ile ich doleciało do Polski bez lądowań awaryjnych.
    Takie cacuszka w razie "W" na starcie 80% maszyn zostało by udupionych, a przez
    kogo lub co ! to ty jesteś specem od tego tematu.Jedno co mogę dodać że Offset
    miał nam rozwiązać częściowo problem z pracą ,ale jak zwykle daliśmy Jankesom
    dupy.Polak głupi wszystko kupi!!!
  • Gość: autor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.10, 16:53
    Nie doleciał o własnych siłach żaden,sprzęt jest opóżniony
    technologicznie.
    Poza tym kupiliśmy ich za dużo jak na nasze potrzeby,nie ma na tyle
    przeszkolonych pilotów by obsadzić te maszyny,a za szkolenie
    kolejnych pilotów w USA trzeba płacić a pieniążków nie ma.
    O ofsecie nie wspomnę nawet bo to kompromitacja kolejnych
    rządów.Nie powiem,że można było kupić bardziej nowoczesną rosyjską
    maszynę bo mnie zakrzyczą na tym forum-ale skoro wstępowaliśmy do
    Unii Europejskiej to można było zakupić bądz wylizingować /jak to
    chyba zrobili Czesi/jeden z samolotów produkowanych w Europie.
    Jak wychodzimy na współpracy z Wielkim Bratem najlepiej dokumentuje
    przykład Iraku.
  • sp1962 23.03.10, 01:10
    lechowski poczytaj T.Dołęgę-Mostowicza , za krytkę władzy został
    pobity przez żołnierzy Marszałka. Lechowski nie mów bzdur nie
    tłumacz tortur w Berezie Kartuskiej błędami krótkiej państwowości,
  • sp1962 23.03.10, 00:49
    Może i pieprze, nie świadom tego. Nasi wybrańcy nie porafią, a nawet
    nie chcą pomimo tego, że chcieli aby ich wybrać do sprawowania władzy
    ABY REPREZENTOWAĆ NARÓD. Tylko mądra polityka wobec UE, USA,ROSJI
    itp. przywróci naszemu krajowi normalność.Za jasną ch...re nie mogę
    pojąć; UE nakazuje likwidować nasze kutry rybackie, wypłacając
    nędzne pieniądze i ograniczając połowy ryb . Od USA zakupiliśmy
    sprzęd w stanie technicznym...szkoda mówić

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka