Dodaj do ulubionych

Hej, kolęda...

30.12.19, 08:59
"Choć chodzenie księdza po kolędzie ma długą tradycję, to w ostatnich latach coraz więcej Polaków rezygnuje z przyjęcia kapłana do swojego domu. Ostatnio na jednym z forów internetowych o podjęciu podobnej decyzji poinformował niejaki Adam. Jak napisał, przeszkadza mu, że ksiądz rozgląda się po jego mieszkaniu, oceniając to, jak żyje, a na koniec oczekuje jeszcze pieniędzy.
(...)
Z badania przeprowadzonego przez firmę Ariadna dla "Wirtualnej Polski" wynika, że w tym roku księdza po kolędzie przyjmie 65 proc. Polaków. 21 proc. zrezygnuje z wizyty duszpasterskiej, a 14 proc. wciąż się waha."

www.fakt.pl/wydarzenia/polska/czy-polacy-wpuszczaja-ksiedza-po-koledzie-opinie-sa-podzielone/5t248pw

Obserwuj wątek
        • smieszekleszek Re: Hej, kolęda... 30.12.19, 12:08
          Jak nie wiadomo o co chodzi, to na pewno o pieniądze...Pod koniec lat 90-ch w Tarnobrzegu, dominikanie zaniechali chodzenia z wizytą duszpasterską po domach, a datki pieniężne kazali wrzucać w katedrze do skrzynki...I jak się okazało po przeliczeniu, że pieniędzy jest znacznie mniej, więc zaczęli od nowa chodzić z kolędą...W Nowym Roku zaczynają od drugiego stycznia...
      • genia50 Re: Hej, kolęda... 30.12.19, 23:29
        Wolę dać na WOŚP niż na kolędę, bo nie podzielam światopoglądu plebana a idea wyposażania szpitali w nowy sprzęt jest mi bliska. Lepiej dołożyć się np.do aparatu USG niż na auto dla księdza.
      • wislocki12 Re: Hej, kolęda... 30.12.19, 23:42
        "Proboszcz niewielkiej wsi na Podkarpaciu wpadł na pomysł, jak przekonać wiernych, żeby wsparli Kościół. Najpierw podzielił parafię – po 20 domów. Każda z grup dostała zeszyt, w którym miała zapisywać, kto i ile dał. Pieniądze zbierają sami mieszkańcy, a potem przynoszą je na plebanię. Duchowny nie widzi w tym nic złego i mówi nam, że datki są dobrowolne. – Zbiera i płaci tylko ten, kto chce – twierdzi."

        natemat.pl/232239,ofiara-na-kosciol-w-jasionce-na-podkarpaciu-ksiadz-wyznaczyl-ludzi-ktorzy-zbieraja
        • x1x Re: Hej, kolęda... 30.12.19, 16:01
          To ludzie robią niepotrzebne zamieszanie. W ubiegłym roku nie przyjęłam kapłana, bo byłam w pracy. Jakoś nie czynił mi wyrzutów z tego powodu. Zawsze można zaprosić w innym terminie, czy na niedzielny obiad. Jeśli ktoś nie czuje takiej potrzeby, to lepiej nie przyjmować po kolędzie. Nie dawać pieniędzy i nie wypominać. To trudne powołanie, a jeśli ktoś zazdrości, to "gdzie był, gdy inni szli do kapłaństwa?" Często katolicy wygadują na kapłanów, czasami bardziej, niż ateiści. Polacy to dziwny naród. Pozdrawiam serdecznie:-)
    • wislocki12 Re: Hej, kolęda... 22.01.20, 09:15
      "Dzwonek do drzwi. Otwieram. Wchodzi proboszcz. Podaje mi rękę i od progu zaznacza, że ma bardzo mało czasu, bo inni czekają. Wie gdzie iść, nie pyta, tylko szybko zmierza do salonu. Ja za nim. Chwytam za zapałki, aby zapalić świece stojące przy pasyjce. Ksiądz coś mamrocze, nie wiem, czy mówił modlitwę, czy coś do mnie. Wyciągnął „automatyczne” kropidło z teczki, chlapnął w różne strony, Podszedł do pianina, zabrał kopertę i powiedział "Z Bogiem, śpieszę się” … i wyszedł. Stałem jak zamurowany. Całość wizyty duszpasterskiej u mnie trwała 15-20 sekund. Na drugi rok jak przyjdzie w progu powiem, że się bardzo śpieszę, wręczę mu tym razem pustą kopertę i zamknę drzwi. Może będzie trwało krócej niż 5 sekund " - to wrażenia pana Adama."

      wiadomosci.onet.pl/kraj/listy-do-redakcji-calosc-wizyty-duszpasterskiej-u-mnie-trwala-15-20-sekund/hh4q8vh

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka