Witam, proszę o pomoc w interpretacji moich 2 ostatnich snów. Szperałam w
sennikach ale w zasadzie,nic konkretnego się dowiedziałam
1)siedziałam ze swoim mężem na jakieś wysokiej górze, patrzyliśmy dookoła na
krajobraz i nagle oboje zjechaliśmy na pupach w dół(chyba po śniegu). Na dole
staliśmy uradowani patrząc na te górę , robiąc zdjęcia, śmiejąc się. (z mężem
nie jestem)
2)pożar w mieszkaniu moich rodziców, jasny ogień, chyba bez dymu.Przy ich
balkonie rozbił się helikopter,który także płonął , w nim siedział trup pilota
, bałam się na niego spojrzeć .