Rudowłosy mężczyzna i wampir.
Najpierw śnił mi się mężczyzna, z którym chodziłam do szkoły, kiedy jeszcze byliśmy dziećmi. Podszedł od mnie, jego włosy opadające na ramiona były jak zwykle płomiennie rude. Pocałował mnie, powiedział: " jeszcze cię kiedyś dorwę". Czułam się podniecona i... zakochana (?). W każdym razie byłam zachwycona.
Potem śniłam o bardzo jasnej nocy, prawie tak jasnej jak pochmurny dzień. Ktoś ( chyba mama), powiedział mi, że w tak jasną noc, przychodzi Wampir. Bałam się, oczekiwałam. W końcu przyszedł. Okazało się, że lęk, który wcześniej odczuwałam, był niepotrzebny: Wampir był mały, pokraczny, karłowaty i śmieszny w swoim nieporadnym wyglądzie. Wysysał siły witalne poprzez patrzenie w oczy, nie zaś, jak to klasyczny wampir - wgryzając się w szyję. Złapałam,nie patrząc w jego oczy, tą małą szkaradę za dziwne wystające z czaszki niby- rogi i podstawiłam go pod lustro. Gdy w nie spojrzał, znieruchomiał, zabił sam siebie. Wyrzuciłam wampira przez okno.
Proszę o interpretację...