jak pisałem wcześniej windy "dawno nie miałem"...do zeszłej nocy
jechać chciałem w dół...a ona nagle do góry ruszyła - jechała i
jechała
zatrzymała się na 10 piętrze i zerwała się częściowo osuwając sie
lekko w dół, ale nie poleciała, udało mi się otworzyć drzwi i
wyszedłem
widzę to jako utratę kontroli nad swym życiem, brak zdecydowania
(czego przecież symbolem jest winda poruszajaca się wbrew mojej
woli) aczkolwiek to, że wyszedłem z niej z pełną swiadmością moze
świadczyć, że odzyskuję panowanie nad sobą
--
makiczita