Jeszcze do 17 stycznia zbierane są podpisy pod inicjatywą wprowadzenia szachów jako obowiązkowego przedmiotu w szkole. Aby projekt w tej sprawie trafił do Sejmu, potrzeba jeszcze ok. 50 tys podpisów.
Uważam, że pomysł jest bez sensu dla dzieci klas 1-3. Małym dzieciom
szachy szybko by się znudziły, przynajmniej większości z nich. Ile
dzieci w tym wieku da radę skupić się na tak wymagającej
koncentracji grze? Już sobie wyobrażam to rzucanie się pionkami po
klasie, a potem ich zbieranie i liczenie. I w ogóle kto miałby
zapewnić szchy do klas? Czy każdy miałby kubić własne? Już na tym
poziomie powstałyby problemy, tak jak z mundurkami, a również gdyby
szachy zakupiła szkoła, na pewno szybko dzieci by je poniszczyły,
pogubiły elementy itd., ob razu trzeba by kopić nowe. To już lepiej
rozwijać umysł maluchów poprzez zwykłe zagadki, proste matematyczne
zadania w formie zabawy, czy gry słowne - codziennie inne, aby było
jakieś urozmaicenie. Do szachów tym sposobem łatwo zniechęcić,
dzieci je znienawidzą. Problem może też polegać na tym, że najpierw
w szachy będzie musiała nauczyć się grać cała rzesza nauczycieli, bo
znajomość tej gry wcale nie jest dzisiaj powszechna. Czy powstaną
jakieś specjalne kursy dokształacające dla pedagogów? I kto je
będzie finansował, oni sami, czy kuratorium? Poza tym, rzeczywiście
jak to potem zaliczać? Zagrać partyjkę z nauczycielką?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.