Dodaj do ulubionych

Dlaczego polskie szkoły boją się wolnego rynku

10.09.11, 07:23
Polski system edukacji jest jednym z najgorszych w Europie. To fakt bezdyskusyjny, potwierdzony licznymi badaniami.
Jest to wynikiem utrzymywania się rozdętego państwowego systemu kształcenia, przy mizernym udziale sektora prywatnego w ogólnym procesie edukacji polskiego społeczeństwa.
Blokada prywatyzacji państwowego systemu kształcenia, na którą najbardziej napotyka się w postaci trzęsącego polską edukacją ZNP, powoduje utrzymywanie się wysokiego poziomu funkcjonalnego analfabetyzmu wśród Polaków, przy jednoczesnym utrzymywaniu się anachronicznego modelu kształcenia, opartego na przekazywaniu szerokiej wiedzy interdyscyplinarnej, przy jednoczesnym marginalizowaniu kształcenia specjalistycznego.
Model ten wywodzący się z systemu komunistycznego, praktycznie bez większych zmian funkcjonuje nadal, co w dobie powszechnego dostępu do różnych baz danych, szczególnie internetu, nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia.
Przeładowanie materiałów edukacyjnych wiedzą zbędną uniemożliwia rozwijanie kształcenia ukierunkowanego na przygotowanie uczniów szkół podstawowych, gimnazjów a szczególnie liceów do wybrania określonego kierunku studiów, a co za tym idzie - kształcenia dobrze wyedukowanych specjalistów, których deficyt jest coraz bardziej odczuwalny w gospodarce.
Powoduje to także zminimalizowanie możliwości na edukację PRAKTYCZNĄ, gdyż wobec ilości materiału do przerobienia nie ma na to czasu. Tym samym nastawienie edukacji na system pamięciowy prowadzi do obniżania motywacji uczniów do pobierania wiedzy w takim systemie, co wyraźnie widać z bardzo negatywnych ocen tego systemu przez samych uczniów.
Mechanizmy rynkowe również w sferze edukacji niosą ze sobą wiele pozytywnych zmian.
Przede wszystkim - szkoły prywatne uczą tego, czego oczekują po nich rodzice uczniów. Za to płacą i tego wymagają, nie ma więc mowy o zaśmiecaniu umysłów uczniów wiedzą, która praktycznie do niczego im się w dorosłym życiu nie przyda.
Już na etapie szkoły podstawowej w szkołach prywatnych jest możliwy dobór określonych przedmiotów pod kątem zainteresowań i uzdolnień ucznia, co umożliwia mu w przyszłości wybranie właściwej drogi życia zawodowego.
Poprzez ograniczenie ilości materiału, kształcenie praktyczne staje się dominującym punktem systemu edukacji, co przekłada się na większe zainteresowanie uczniów procesem samokształcenia, niezmiernie rzadko spotykanym w systemie państwowym.
Oczywiście, w takich szkołach pracują tylko najlepsi, specjalnie dobrani nauczyciele, którzy podlegają ocenie nie tylko dyrekcji danej szkoły, ale także rodziców uczniów.
I tu tak naprawdę leży sedno problemu - większość nauczycieli kształcących w polskich szkołach publicznych NIGDY nie powinna się tam znaleźć. Są to osoby, które ani nie mają predyspozycji do edukowania, ani nie są pasjonatami swojego zawodu, a wybrali go wyłącznie ze względów merkantylnych.
W dodatku - znowu z tego samego powodu, czyli utrzymywania się publicznego systemu edukacji - są oni ŹLE kształceni, co eksperci zaczynają coraz mocniej sygnalizować.
Z powyższych faktów, większość owych nauczycieli świetnie sobie zdaje sprawę - ich kwalifikacje są za niskie, by znaleźli zatrudnienie w sektorze prywatnym. Dodatkowo - duża część z nich rozumie, iż w prywatnym systemie podnoszenie swoich kwalifikacji jest absolutnym warunkiem utrzymania zatrudnienia. Tymczasem - jak pokazują badania - większość nauczycieli w systemie państwowym się nie dokształca.
Prywatyzacja szkół wymusiłaby także podnoszenie ogólnego poziomu kształcenia, ze względu na mechanizm konkurencji na rynku. Szkoły państwowe właściwie ze sobą nie konkurują, gdyż ze względu na rejonizację, mają "przydzieloną" pulę uczniów, o których nie muszą specjalnie zabiegać.
Za fatalny stan polskiej edukacji odpowiadają zatem sami nauczyciele, pracujący w szkołach publicznych i broniący się przez wszelkimi pomysłami prywatyzacyjnymi jak przed inwazją Marsjan, tylko w jednym celu - zachowania status quo, dającego im uprzywilejowaną pod wieloma względami pozycję za cenę "zaledwie" degradowania polskiego społeczeństwa do roli taniej siły roboczej dla zachodniej Europy.

--
"Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
Charles Caleb Colton
Edytor zaawansowany
  • fun88 10.09.11, 21:28
    Wysnuwasz wiele bardzo ciekawych i słusznych (moim zdaniem) wniosków. (np. dlaczego niepowiedziane dosłownie: po co uczniowie mają wkuwać jakies daty, nazwiska, zdarzenia na historii, nazwy rzek,... na geografii skoro znajdą wszystkie tego typu informacje np. w Internecie). Niestety na ich poparcie przytaczasz nieprawdziwe argumenty (np. obarczanie nauczycieli winą za stan oświaty - to nie oni decydują o całym profilu kształcenia, o siatce godzin, programach nauczania itp.) No i cała twoja wypowiedź niestety tonie w potoku słów. Żeby odpowiedzieć na post trzeba by wiele słów napisac a komu by się chciało.

  • gobi05 11.09.11, 07:10
    > Polski system edukacji jest jednym z najgorszych w Europie. To fakt bezdyskusyj
    > ny, potwierdzony licznymi badaniami.

    Wcale tak nie uważam. Może dasz linka do jakiegoś rankingu?

    > Jest to wynikiem utrzymywania się rozdętego państwowego systemu kształcenia, pr
    > zy mizernym udziale sektora prywatnego

    Nie masz racji.

    > Blokada prywatyzacji państwowego systemu kształcenia (bla bla bla...)

    Bzdura.

    > Model ten wywodzący się z systemu komunistycznego, praktycznie bez większych zm
    > ian funkcjonuje nadal

    Nieprawda - ZSZ-y i technika likwidowano po upadku komuny.

    > Przeładowanie materiałów edukacyjnych wiedzą zbędną uniemożliwia rozwijanie ksz
    > tałcenia ukierunkowanego na przygotowanie uczniów szkół podstawowych, gimnazjów
    > a szczególnie liceów do wybrania określonego kierunku studiów

    Zastanów się, co piszesz. Uczniowie szkół podstawowych nie wybierają studiów. Szersza wiedza ogólna nie utrudnia wyboru studiów.

    > a co za tym idzie - kształcenia dobrze wyedukowanych specjalistów,
    > których deficyt jest coraz bardziej odczuwalny w gospodarce.

    Skąd przeświadczenie, że tylko po studiach można być specjalistą?

    > Powoduje to także zminimalizowanie możliwości na edukację PRAKTYCZNĄ, gdyż wobe
    > c ilości materiału do przerobienia nie ma na to czasu.

    Co nazywasz edukacją praktyczną? Robienie karmnika? Występy w szkolnych przedstawieniach? Kupowanie akcji?

    > Tym samym nastawienie edukacji na system pamięciowy prowadzi do
    > obniżania motywacji uczniów do pobierania wiedzy w takim systemie, co wyraźnie
    > widać z bardzo negatywnych ocen tego systemu przez samych uczniów.

    Uczniowie nigdy nie lubili sie uczyć. "Słupki" zostały wyklęte z nauczania matematyki
    i to jest jedna z przyczyn obniżenia poziomu nauczania. Tym samym nie masz racji.

    > Mechanizmy rynkowe również w sferze edukacji niosą ze sobą wiele pozytywnych zm
    > ian.
    > Przede wszystkim - szkoły prywatne uczą tego, czego oczekują po nich rodzice uc
    > zniów. Za to płacą i tego wymagają

    To nie jest prawda.

    > Poprzez ograniczenie ilości materiału, kształcenie praktyczne staje się dominuj
    > ącym punktem systemu edukacji, co przekłada się na większe zainteresowanie uczn
    > iów procesem samokształcenia

    To wyjątkowa naiwność.

    > Oczywiście, w takich szkołach pracują tylko najlepsi, specjalnie dobrani nauczy
    > ciele, którzy podlegają ocenie nie tylko dyrekcji danej szkoły, ale także rodzi
    > ców uczniów.

    "Szklane domy" ...

    > I tu tak naprawdę leży sedno problemu - większość nauczycieli kształcących w po
    > lskich szkołach publicznych NIGDY nie powinna się tam znaleźć.

    Czy znasz się na ewaluacji? Na procedurach polityki kadrowej? Na realiach pracy dyrektorów szkół? Nie, nie znasz się.

    > w prywatnym systemie podnoszenie swoich kwalifikacji jest absolutnym
    > warunkiem utrzymania zatrudnienia. Tymczasem - jak pokazują badania -
    > większość nauczycieli w systemie państwowym się nie dokształca.

    Bzdura na bzdurze.

    > Za fatalny stan polskiej edukacji odpowiadają zatem sami nauczyciele (...)

    Kolejna bzdura.

    Mam bardzo złe zdanie o polskim systemie edukacji, ale nie popieram niczego, co napisałeś. Twoja wizja cechuje się wyjątkową naiwnością i nieznajomością realiów.

    --
    -----
    Trzy biliony złotych
    korwin-mikke.pl/wazne/zobacz/polska_ma_3_000_000_000_000_zl_dlugu/25910
  • fun88 11.09.11, 20:53
    To jak już sobie wymieniliście swoje poglądy używając demagogii a nie argumentów (każdy ma na pewno dużo racji), to się wtrącę, za co przepraszam. gobi05 (nie znam płci) wytykasz adwersarzowi mnóstwo błędów logicznych i nielogicznych argumentów i to racja. Ale...
    gobi05 napisał:
    > > Przeładowanie materiałów edukacyjnych wiedzą zbędną uniemożliwia rozwijan
    > ie ksz
    > > tałcenia ukierunkowanego na przygotowanie uczniów szkół podstawowych, gim
    > nazjów
    > > a szczególnie liceów do wybrania określonego kierunku studiów
    >
    > Zastanów się, co piszesz. Uczniowie szkół podstawowych nie wybierają studiów. S
    > zersza wiedza ogólna nie utrudnia wyboru studiów.
    >
    żeby zrozumieć ten fragment wywodu trzeba trochę dobrej woli. skory1 pisze może niejednoznacznie, że wkuwanie np. historii, religii, astronomii, chemii (w takiej postaci, jak teraz ma miejsce) to strata czasu i energii. Że można byłoby ten czas przeznaczyć (już w podstawówce - tak, tak) na uczenie się treści i umiejętności potrzebnych na studiach. To nie szersza wiedza utrudnia i nie wybór studiów ale marnowanie czasu przygotowanie się do tych studiów. Warto zauważyć dodatkowo, że to wkuwanie być może powoduje niechęć do szkoły u uczniów inteligentnych. I to jest szkodliwe.
  • gobi05 12.09.11, 20:07
    > To nie szersza wiedza utrudnia i nie wybór studiów
    > ale marnowanie czasu przygotowanie się do tych studiów.

    Niezależnie co miałeś na myśli, faktycznego stanu polskiej edukacji prywatyzacja nijak nie poprawi.



    --
    Trzy biliony złotych
    korwin-mikke.pl/wazne/zobacz/polska_ma_3_000_000_000_000_zl_dlugu/25910
  • fun88 12.09.11, 20:42
    gobi05 napisał:

    > Niezależnie co miałeś na myśli, faktycznego stanu polskiej edukacji prywatyzacj
    > a nijak nie poprawi.

    Całkowicie się z tym zgadzam. Poziom polskiej szkoły z czasów tzw. komuny jest teraz, w czasach, gdy prywatyzacja jest w ogóle możliwa, nie do osiągnięcia.
  • gobi05 14.09.11, 07:08
    > > Niezależnie co miałeś na myśli, faktycznego stanu polskiej edukacji
    > > prywatyzacja nijak nie poprawi.
    >
    > Całkowicie się z tym zgadzam. Poziom polskiej szkoły z czasów tzw. komuny jest
    > teraz, w czasach, gdy prywatyzacja jest w ogóle możliwa, nie do osiągnięcia.

    Ależ ja doskonale pamiętam poskie szkolnictwo z czasów tzw. komuny (a szczególnie Kuberskiego) i wcale nie uważam, żeby w ogóle była istotna jakościowa różnica między tamtym szkolnictwem a obecnym. Nie ma do czego tęsknić.
    Szkolnictwo jest źle skonstruowane, nie ma właściciela i opiera się jedynie na grze sił, a podstawowym jego celem jest utrzymanie młodzieży w ławkach, żeby nie miała głupich pomysłów. Rzecz jednak w tym, że prywatyzacja nie poprawi tego ani na jotę.

    Pisałem tu na forum, ze trzy lata temu (mam nadzieję, że nie dawniej?), o swoim pomyśle na szkolnictwo odpowiadające potrzebom uczniów, ale jakoś dziwnie już mnie to nie rajcuje. Najzwyczajniej w świecie jest mi to obojętne. Natomiast nie jest mi obojętne to, że ktoś widzi cudowny środek w prywatyzacji, bo ona może jedynie pogorszyć sytuację.

    --
    Trzy biliony złotych
    korwin-mikke.pl/wazne/zobacz/polska_ma_3_000_000_000_000_zl_dlugu/25910
  • jakw 11.09.11, 08:49
    Przecież są ustalone odgórnie programy i nauczyciel nie może nie uczyć np. logarytmów - choć ich zastosowanie w późniejszym życiu jest dość znikome. Życzeniem rodziców, jak i dyrekcji szkoły jest za to to, żeby uczniowie wypadli jak najlepiej na testach - więc wszyscy te testy tłuką - niezależnie od tego, czy jest to szkoła prywatna czy państwowa. I jak na razie MEN nie przewiduje możliwości użycia googla i wikipedii na egzaminie gimnazjalistów czy maturze
    Co do braku rejonizacji - tak do końca to chyba to nie jest rozwiązanie - bo co uczniowi z Lublina po tym, że chce go gimnazjum ze Szczecina?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • randybvain 11.09.11, 22:07
    Prywatyzacja szkół? Oznacza to biznes, a w biznesie liczą się pieniądze. Właściciel szkoły wybierze najtańszych nauczycieli, a rodzic wybierze najtańszą szkołę. Rodzice nie mają kwalifikacji do oceniania nauczycieli ani programu, więc nie będą ingerować w to, co jest nauczane, bo nie mają pojęcia, czy to się przyda, czy nie. Uczniowie też nie mają pojęcia, najchętniej by się nie uczyli, bo ich to męczy, więc poprą nauczycieli, którzy najmniej wymagają i są najbardziej przyjaźni. Nauczyciele i tak żyją w swoim świecie, więc nie mają pojęcia, co naprawdę jest przydatne - dla nich to, czego nauczają, jest najistotniejsze, gdyż jeśliby tak nie było, to straciliby pracę. Już teraz istnieją takie kierunki studiów, w których wykładowca obniża poziom, gdyż inaczej studenci nie wybraliby tego kierunku, a wybierają, gdyż oznacza to łatwe osiągnięcie celu, którym jest papierek. Wolny rynek w szkolnictwie wcale nie ma wpływu na jakość edukacji, ma zaś wpływ na drogę do uzyskania tegoż papierka. To wolny rynek doprowadził do powstania i rozkwitu "wyższych szkół parzenia kawy". Zatem, jeśli chodzi ci o zwiększenie poziomu wiedzy i inteligencji wśród polskich uczniów, to nie tędy droga.
    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego
  • fun88 11.09.11, 22:24
    Niewiele do tego można dodać. To właśnie od momentu, gdy budżet szkoły (pieniądze) zaczął zależeć od ucznia i przyszedł niż zaczęło się łaszenie się szkół do ucznia. Słaba szkoła nie może sobie pozwolić nawet na niepromowanie ucznia, który na promocję nie zasługuje. Ani na usunięcie ucznia, który się do niej nie nadaje.
  • proon 14.09.11, 10:15
    to chyba napisał właściciel szkoły prywatnej, generalnie jest to zbiór mitów i "wiedzy" zasłyszanej u cioci na imieninach, oto główne błędy tego tekstu:
    1. polski system ze swoimi efektami mieści się gdzieś w środku Europy - świadczą o tym badania PISA
    2. wszędzie kształcenie opiera się na zdecydowanej dominacji szkolnictwa państwowego, zamienianie szkoły w biznes rodzi jeszcze więcej patologii niż w systemie dzisiejszym
    3. o potrzebie eksponowania kształcenia specjalistycznego można było mówić jeszcze 50 lat temu, teraz, gdy nie wiemy jakie naprawdę kompetencje będą potrzebne dzisiejszemu 10-18 latkowi (gwałtowne zmiany technologiczne i gospodarcze zwane rewolucją informacyjną) jedyne co można zrobić to kłaść nacisk na jak najpełniejsze wyposażenie ucznia w kompetencje kluczowe - ogólne
    4. dzisiejszy model oświaty nie wywodzi się z systemu komunistycznego lecz z XIX-wiecznego, herbartowskiego
    5. o mechanizmach rynkowych w edukacji nie można nawet myśleć bez wprowadzenia zasady płacenia za naukę dzieci przez rodziców bezpośrednio do kasy szkoły, a nie przez całe społeczeństwo w formie podatków; czy temu sprzeciwiają się nauczyciele?? czy raczej całe społeczeństwo nie akceptuje takiego rozwiązania??
    6. szkoły prywatne uczą z grubsza tego samego co publiczne, bo muszą realizować ministerialną podstawę programową, inaczej ich świadectwa nie byłyby uznawane, poza tym muszą przygotować, tak samo, jak państwowe, do egzaminów, które są jednakowe dla wszystkich
    7. szkoły prywatne nie zatrudniają najlepszych, wyselekcjonowanych nauczycieli - bowiem muszą zatrudniać tych, którzy godzą się na fatalne warunki zatrudnienia i płacowe w szkołach prywatnych - w większości z nich pracują ci ludzie, którzy nie dostali pracy w szkołach państwowych (a raczej samorządowych)
    8. problem z jakością kształcenia nauczycieli polega nie na tym, że w państwowych szkołach wyższych są źle uczeni, lecz na tym, że ze względów placowych (informacje o tym, że jakoby dyplomowany zarabia 4800 to kłamstwo) nie chce być nauczycielem, niejeden młody podejmuje jednak kształcenie na kierunkach z przygotowaniem pedagogicznych, bo gdzie indziej go nie przyjęli, studia traktuje jako okazję do imprezowania i kończy je nie mając pojęcia o pracy w szkole
    9. za stan oświaty odpowiadają wyłącznie decydenci (mogący podjąć decyzję w sprawie systemu szkolnego) czyli politycy i samorządowcy, nauczyciele nie mają nic do powiedzenia
    Na koniec apel - najpierw przeczytaj parę książek z danej problematyki, a dopiero potem wypowiadaj się publicznie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka