Wycofywane są proporcjonalnie ogromne ilości godzin w programów kształcenia w liceach. Moim zdanie będzie to prowadziło do dalszej degradacji poziomu nauczania. Nie zajmuje się tym rząd, nie interesuje to parlamentarzystów. Dziwi mnie, że nie zabierają w tej sprawie głosu rektorzy czołowych wyższych uczelni, dzisiaj narzekający na fatalny poziom maturzystów rozpoczynających studia. Mniej dziwi, że nie protestują ubezwłasnowolnieni dyrektorzy szkół.
Czy celem tej reformy jest podtrzymanie struktury: bogaci i specjaliści dziedziczą kasę i wykształcenie, reszta produkuje następne pokolenie robotników? Warstwy najbogatsze będą kształciły dzieci w elitarnych prywatnych szkołach, reszta będzie "kończyła" upadłe licea?
Dla mnie powszechny dostęp uzdolnionej młodzieży do szkolnictwa wyższego jest miarą demokracji i postępu cywilizacyjnego. Czy Polska pod rządami Tuska idzie tą drogą? Czy postawiła na mechaniczne odtwarzanie struktury społecznej z dużą grupą biednej siły roboczej odciętej od wykształcenia?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.