Dodaj do ulubionych

I klasa szkoły podstawowej -plan

03.09.04, 12:21
Przeciętna podstawówka, plan zajęć mojego syna, ciekawa jestem Waszych opinii:

Pon. 8.00-12.30
nauczanie zintegrowane
nz
nz
nz
edukacja zdrow.-m.

Wt. 8.00-14.30
wf
nz
nz
nz
religia
wf
j.angielski

Śr. 8.00-11.30
nz
nz
nz
nz

Czw. 8.55-14.30
j.ang
nz
nz
nz
wf
religia

Piątek 8.00-13.30
informatyka
gry
j.ang
nz
nz
nz

Biedne te nasze dzieciaki:(((
Edytor zaawansowany
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 03.09.04, 13:00
    Nie, nie będą. Czy lepiej aby 5 godzin siedziały przy telewizorze albo przed
    klawiaturą komputera? Bo jakoś wydaje mi sie mało prawdopodobne, aby mamy,
    babcie, opiekunki czy ciocie chodziły na spacery czy wymyślały liczne
    edukacyjne zabawy.
    W podstawówce tzw. nauczanie zintegrowane w duzym stopniu polega na zabawie,
    grach strategicznych, dzieci śpiewają, rysują, uczą się rzeczy, które je
    interesują. Mózg w tym wieku ma kolosalne możliwości i łatwo przyswaja.
    Jeżeli nauczycielka jest mądra a pogoda dobra część zajęć odbywa się na
    powietrzu.
    Nie widzę tez niczego złego w lekcjach angielskiego. Im wcześniej zaczną się
    uczyć tym lepiej.
    Nie histeryzujcie, nie wmawiajcie dziecku, że dzieje się mu krzywda, że będzie
    biedne czy przepracowane. Nie będzie!
    Moje dzieci ( II rok studiów i gimnazjum) przez 3 lata chodziły do szkoły w
    Stanach, gdzie zajęcia były jeszcze bardziej intensywne i do tego początkowo w
    obcym dla nich języku. Dziś starszy syn zna biegle 3 języki i polski, młodszy
    biegle 2 słabiej 1 i ojczysty. Życzę sukcesów w szkole.
    P.S. Nie jestem belfrem.
  • Gość: age IP: *.icpnet.pl 03.09.04, 15:40
    Zapewniam Cię, że metody nauczania początkowego w Polsce i w Stanach bardzo się
    różnią. Ja sobie nie potrafię nawet wyobrazić, jak można siedmiolatka
    czegokolwiek nauczyć na siódmej lekcji ;(
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 03.09.04, 20:57
    Wiem, że metody nauki i programy w Stanach są inne iniż w Polsce ( przerabiam
    teraz to po raz drugi - w Stanach ze starszym w Polsce z młodszym dzieckiem)
    jednak na Boga- nawet na 8 lekcji można słuchać piosenek po angielsku, bawić
    sie w tym języku, ogladać kreskówki w wersji oryginalnej itp.
    Nikt od 7 latka nie wymaga rzeczy niemozliwych. Dziecku znacznie więcej krzywdy
    wyrządza wmawianie mu jakie to ono biedne niż 7 lekcji w poniedziałek a 6 we
    wtorek....
    A tak przez ciekawość- co masz do zaproponowania dziecku, które po 3-4
    godzinach wraca do domu - czyli od 11.30 - 12.00 do wieczora?
  • Gość: age IP: *.icpnet.pl 03.09.04, 21:37
    Moje dziecko przerabiało to dawno temu ;)
    Zapewniam Cię, że się nie nudziło - dziecko w tym wieku musi mieć czas na
    zabawę, na kolegów.
    Nigdy nie przesadzałam z organizowaniem mu czasu wolnego i nigdy się nie
    skarżyło na jego nadmiar.

    Można malucha trzymać w szkole nawet przez 8 godzin dziennie. Wiem, że w wielu
    krajach tak jest, również w prywatnych i społecznych szkołach w Polsce. Ale do
    tego musi być zupełnie inna organizacja czasu, a nie nauczanie zintegrowane w
    środku, a inne przedmioty poupychane na początku lub na końcu. Zauważ, co się
    dzieje w tym planie w piątek: informatyka (zabawa), gry (zabawa), j. ang.
    (powinno być trochę nauki, trochę zabawy), a potem nauczanie zintegrowane, czyli
    polski i matematyka. A przecież to jest najważniejsze, żeby dzieci nauczyły się
    pisać, czytać i liczyć! Powinno być odwrotnie, najpierw nauka, potem zabawa, ale
    szkoła nie ma możliwości lokalowych, kadrowych itd.
  • 03.09.04, 16:02
    a jaka to szkoła,że są 3 godziny angielskiego?? Pozostaje pozazdrościć a nie
    współczuć,bez przesady.
  • 03.09.04, 16:09

    hmm... jakos nie widze powodów do rozpaczania...

    gdyby codziennie koczyl o np. 11.30, to co mialby robic pozniej? W szkole
    przebywa z rowiesnikami, ma zorganizowane zajecia, jest pod opieka. Tymbardziej
    w obliczy dlugich godzin pracy rodzicow nie wydaje mi sie to czym
    nienormalnym...

    A mowienie ( wmawianie) dziecku, jakiez to ono biedne pokrzywdzone, bo musi
    tyle czasu spedzac w szkole, mysle, ze do niczego dobrego nie bedzie
    prowadzilo...

  • Gość: age IP: *.icpnet.pl 03.09.04, 16:30
    To spróbuj pouczyć tego angielskiego na siódmej lekcji w pierwszej klasie
    podstawówki. Do tego jeszcze po w-fie.
  • 03.09.04, 16:38

    no tu akurat, istotnie - masz racje... ale raz jeszce wnikliwie
    przeanalizowalam plan i to chyba jedynee do czego moznaby sie przyczepic i co
    nalezaloby zmienic. A wiem, ze przy odrobinie staran rodzicow, takie zmiany sa
    mozliwe..
  • 03.09.04, 16:51
    bez przesady,że one tam sie tak strasznie "uczą",jak ktos tu wspomniał,rzecz
    polega na zabawie,a siedmiolatek ma więcej energii niż dajmy na to licelaista
    czy gimnazjalista.który przechodzi męki dojrzewania i zasadniczo jest ospały. I
    dokładnie,to roztkliwianie się nad dzieciństwem utraconym wskutek 6/7
    godzinnego planu zajęć,to sprawa mocno nadmuchana a rzekome
    dzieciństwo,przereklamowane. Njalepiej,żeby dzieci wiecznie siedziały rodzicom
    na głowie,do 40 roku życia w rodzicielskim domu się żywiły,mieszkały,bo to
    przecież "dzieci kochane".. Uważam,że dziecko też człowiek,powinien trening
    przechodzić od wczesnych lat,jak w cywilizowanej Europie,gdzie szkoła zaczyna
    sie w wieku 4/5 lat,a nie jak u nas.
  • 03.09.04, 22:20
    Pożałowania godne te Wasze problemy. Ja od roku nie mogę znależć szkoly dla
    swojego dziecka (niepełnosprawnego), więc jak widzę zrozpaczone mateczki
    użalające się nad przemęczonymi nauką pociechami to chyba powinnam się cieszyć
    z braku szkoły dla swojej córki. A swoją drogą, dziecko po lekcjach nadal ma
    "niewyczerpany kapitał energii i pomysłów",więc chyba ta nauka tak bardzo nie
    szkodzi...
  • 03.09.04, 23:57
    Ja również nie widzę powodów do rozpaczy, czy to z powodu trzech j.angielskich
    czy też z godzin lekcyjnych. Nie wmawiam również dziecku, że nie da sobie
    rady:)) czy też że jest pokrzywdzone.
    Starszy syn rozpoczynał naukę 5 lat temu i jego plan był bardziej urozmaicony.
    Lekcje były ułożone bardziej naprzemiennie.
    W pierwszym poście napisałam, jak wygląda plan pierwszoklasisty. Pisząc "biedne
    dzieci" miałam raczej na myśli, że większość z nich nie chodziła do zerówki.
    Jeszcze dwa miesiące temu biegały i bawiły się beztrosko a teraz taki plan:))

    Gwoli wyjaśnienia: nie pracuję, moje dziecko nie chodzi z kluczem na szyi.
    Dopłacamy za trzecią lekcję j.angielskiego. Dwie są przewidziane w planie
    lekcji. Syn chodzi do zwykłej podstawówki w W-wie.

    Drogie mamy, nie pisałam po to by użalać się nad planem. Ot, nasunęła mi się
    taka refleksja. Jeszcze niedawno dzieci a teraz uczniowie.
    Pozdrawiam:))
  • Gość: Miki IP: *.wroclaw.mm.pl 03.09.04, 21:43
    Cruella, całkowicie się z Tobą zgadzam. W ogóle nie wyobrażam sobie co przyswoi
    sobie dziecko na siódmej lekcji z angielskiego w dodatku po lekcji w-f!!! Mamy,
    które się wypowiadają najchętniej pozbyłyby się dzieciaka z domu na cały dzień.
    To przykre. Ja preferuję inny model wychowania. Własnie teraz gdy dziecko jest
    małe postanowiłam poświęcać mu odpowiednio dużo czasu. Oczywiście moje pomysły
    wyczerpują się, ale dziecko rośnie i dojrzewa do coraz to innych rozrywek. I
    jakoś nie mam z tym problemu jak spędzać z moim dzieckiem wolny czas. Problemem
    jest co najwyżej wygospodarowanie tego wolnego czasu.
    A można przecież zapisać dziecko na jakieś kółko plastyczne, na basen czy naukę
    gry na instrumencie... Przy takim rozkładzie, że dziecko konczy zajęcia o 17 (o
    czym mówią mamy w innym wątku) nie ma już takiej możliwości.
    A Twoja podstawówka Cruella nie jest taka zupełnie przeciętna skoro oferuje
    trzy razy angielski i informatykę już w pierwszej klasie.
  • 03.09.04, 22:48
    No, wszystko się zgadza. Ale skąd wziąć pieniądze na te zajęcia pozalekcyjne-
    nawet 3 razy w tygodniu. To może lepiej zostańmy przy zajęciach w szkole,a
    niedziela niech będzie dla nas! I tak większość rodziców nie bardzo ma co do
    gara włożyc...
    --
    Mama Moni
  • Gość: Iwona IP: *.swic.dialup.inetia.pl 03.09.04, 23:24
    Chwilka,chwilka...
    Przecież nikt rodziów nie zmuszał do 3 godzin j.angielskiego i informatyki -
    chyba ktoś pytał, czy rodzice wyrażają zgodę???
    Poza tym - 3 godz. angielskiegi i informatyka (zajęcia komputerowe) w 1
    klasie??? Tylko pozazdrościć.

    Ps Mam klasę pierwszą - moi uczniowie mają 18 godzin zintegrowanego (w tym 4
    godz. w-f) + 1 angielski + 2 godz. religii (obowiązkowo - dla wszystkich dzieci)
    oraz
    1 godz. korekcyjnej (dla potrzebujących) + 2 godz. wyrównawczych (dla
    potrzebujących) + 1 godz. logopedii (dla potrzebujących)

    Chciałyśmy wprowadzić z koleżanką w swoich klasach pierwszych zajęcia
    komputerowe dla wszystkich naszych uczniów (niestety w szkole jest 5 kl.
    pierwszych, a zaj. komputerowe odbywałyby się tylko w 2 klasach) - i nie dało
    się, bo kochany MENiS bzdurzy coś o segregacji i wyrównywaniu szans (chyba w
    dół).
    Ale ja i tak będę prowadziła te zajęcia - będę je wplatała w tematykę zajęć i
    co najmniej raz na dwa tygodnie moja klasa będzie pracowała przy komputerach ;-)
    Już się boję, chyba mnie zwolnią - przecież zrobię tym dzieciakom wielką
    krzywdę, nauczą się czegoś nowego, popracują na komputerze pod kierunkiem n-
    la...

    Dlatego nie przesadzajcie - taka oferta w klasie 1? - tylko pozazdrościć.
    Wiem to na pewno - rodzice moich uczniów byliby szczęśliwi.
  • 04.09.04, 00:02
    Troszkę do tego dopłacamy:)) ale i tak wychodzi nieźle.Mój syn jest z innego
    rejonu, klasa "językowa" została utworzona za namową rodziców chętnych
    dopłacać. Nie narzekam, choć syn zasnął na podłodze nim podałam mu obiad:))
  • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 20:30
    Chodziłam do 1 klasy podstawówki 9 lat temu i zawsze zaskakiwało mnie jak wiele
    przemian w polskich szkołach zaszło od tego czasu - już jako 4 i 6 klasista
    obserwowałam zmiany w ocenianiu (żadnych ocen tylko buźki i słoneczka),
    dodatkowe godziny (myśmy nie mieli żadnego języka i żadnych komputerów) i
    zmiane organizacji nauczania (gry i zabawy, żadnych nudnych ćwiczeń). A mimo to
    pamiętam te 3 pierwsze klasy jako coś najpiękniejszego, beztroskiego,
    ciekawego. Jasne, że czasem narzekało się na nauke, zadania domowe itd. itp.
    ale tak naprawdę to tam miało się przyjaciół i dużo zajęć. Nie czuje jakiejś
    wielkiej urazy czy żalu za tym, że wtedy kiedy ja chodziłam do 1 klasy, to nie
    miałam tego wszystkiego. Ale ja miałam rodziców, których było stać na dodatkowy
    angielski i komputer w domu. Byłam jedną z trzech osób w mojej klasie. I dziś
    tylko te trzy osoby są w liceach (na dodatek tych w czołówce rankingu w
    mieście). Jasne, że na ten fakt wpłyneły też inne czynniki. Ale chciałam przez
    to powiedzieć, że dzisiejsza polska pdostawówka, jakkolwiek by się nei różniła
    od zagrancznych, i tak robi ogromne postępy. Rozwija dzieci, bawi i uczy,
    potrafi zainteresować. I mam nadzieję, że tylko na tym skorzystają.

    Dodam tylko, że pierwsze dwa lata zerówki i szkoły spędziłam w Anglii. Tam
    rzeczywiście wszystko było inne, aż bajkowe. I nastawiło mnie pozytywnie do
    wszystkiego, co daje szkoła. Gdybym wtedy, w wieku 5 lat oglądała telewizje i
    grała w gry, to pewnie później byłoby mi ciężej. Ale taki 5 latek potrzebuje
    rozrywki i czegoś nowego. Przy okazji posiada niesamowitą zdolność przyswajania
    wiedzy. Jeżeli nasze polskie szkoły już potrafią wykorzystać ten naturalny
    potencjał dziecka, to tylko pozazdrościć :)

    Pozdrawiam,
    Ania
  • Gość: ola IP: *.icpnet.pl 04.09.04, 21:06
    ktos tu napisał o licealistach
    o tak...
    dzieci mogą się bawić, przyswajac wiedze naprawde długo, bez wiekszych obciażen
    fizycznych...
    jako 17-latka... po 7-8 godzinach lekcji ( nie licząc godzinnych dojazdów)
    jestem tak zmeczona, ze nogi odmawiają mi posłuszenstwa, nie mówiac już o
    dalszej nauce w domu na nastepny dzien.
    NIe raz zarywa się noce z kawą na stole, żeby tylko dobrze zaliczyć materiał.
    A najgorsze co może zrobić rodzic ktory ma malucha chodzącego na 7h do szkoły
    to mówienie mu lub w jego obecnosci, jak długo on tam siedzi jaki on biedny itd;
    To sie koduje w psychice... takie dziecko kiedy troszke podrośnie samo zacznie
    narzekać...a w podświadomosci będzie mial zapisane, że po 7h to on napewno jest
    zmeczony- i nawet jesli fizycznie tak by nie było, psychicznie będzie, i to
    bardzo.
    Dopóki jest malutki,i faktycznie tyle godzin nie działa na niego tak
    wyczerpująco, niech uwaza, że tak ma poprostu być. że te godzinki spedzi w
    cudownym towarzystwie bajek,książeczek. kolezanek i kolegów.
  • 05.09.04, 12:44
    zarówno informatyka,religia jak i język angielski nie są w 1 klasie podstawówki
    zajęciami obowiązkowymi.Dyrektor ma prawo je dołożyć z tzw godzin
    dyrektorskich. Mżesz jako rodzic zaprotestować, ale najczęściej większość
    rodzicow chce tego, bo uważa taką edukację za lepszą. Ja osobiście jestem
    bardzo ciekawa, co kryje sie pod pojęciem "informatyka" w 1 klasie podstawowki.
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 06.09.04, 08:15
    Pod pojęciem "informatyka" kryje się oswojenie z komputerem! Zwyczajnie i po
    prostu. A komputer bywa przydatny do wielu rzeczy - również dzieciom ( choćby
    nauka języków obcych przez zabawę).
    Oczywiście można protestować przeciwko każdej próbie obciążenia 7-8-9 latka
    dodatkową godziną zajęć, czy nie daj Boże, nauką języków obcych.
    Pamiętajmy tylko, że świat galopuje naprzód i dziś już znajomośc 2 języków
    obcych to standard, a uczyć się kiedyś trzeba- może więc lepiej zacząć
    wcześniej?
    Jestem przeciwniczką posyłania dziecka na pianiono, tenis, basen, angielski,
    informatykę, walki wschodu itp, ale sensone zajęcia w szkole+ nauka 1 języka
    obcego w wymiarze 4-5 godzin tygodniowo w formie zabawy naprawdę nikomu nie
    zaszkodziła. To lepsze niż zabawa na desce między samochodami czy bezmyślne
    gapienie się godzinami w szklany ekran ( telewizora lub komputera).
  • 07.09.04, 13:15
    główny minus tego planu, to dni, kiedy lekcje trwają do 14.30
    (stanowczo za długo)
    największy plus, to fakt, lekcje codziennie są od rana, a nie w różnych porach

    pozdrawiam
    Judyta

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.