Dodaj do ulubionych

Po co nam próg 250 słów

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.11.04, 08:14
"Około 250 słów" znaczy 250 +/- 10%, tj. od 225 do 275 słów.

Sama zasada jest bardzo słuszna i stosowana w cywilizowanych krajach, np.
anglosaskich. Tyle tylko, że tam uczniowie "od kolebki" są do tego
przyzwyczajani (nauczyciele również). O ile wiem, u nas jest to zupełne nowum
i wprowadzenie go na maturze byłoby postępowaniem nie fair w stosunku do
zdających. "Poszkodowani" mogą być uczniowie znakomici z polskiego, piszący
zawsze bardzo dobre wypracowania (bez liczenia słów), którzy mają dużo do
powiedzenia, mądrze, ale często są "wodolejami".

Wiem, o czym piszę, znam to z autopsji. Zawsze miałam piątkę z polskiego, na
maturze napisałam 16 stron, od razu "na czysto", na piątkę (szóstek wtedy nie
stawiali). Na anglistyce, przez cały pierwszy rok pisałam wypracowania -
zwłaszcza dla native speakerów - średnio po trzy razy każde: notorycznie
otrzymywałam je po sprawdzeniu z adnotacją: interesting, but shorten it! W
końcu nauczyłam się pisać treściwie, ale zajęło mi to rok.

Może należałoby wycofać się z zasady liczenia słów na maturze, a wprowadzić
ją do programów jęz. polskiego od szkoły podstawowej poczynając?
Obserwuj wątek
      • Gość: camillo Re: Po co nam próg 250 słów IP: 80.51.231.* 29.11.04, 12:57
        Problem w tym, że nowa matura ma znaczenie.
        250 słów to nie jest poważny problem, ale ocenianie prac humanistycznych "pod
        klucz" rodzi o wiele więcej znacznie poważniejszych problemów. Dziwne,
        że "Gazeta", tak zaciekle orędująca przez lata za nową maturą, nagle zaczyna je
        dostrzegać.
      • tomkoy Re: Po co nam próg 250 słów 29.11.04, 14:51
        Zbulwersowana studentko! Sądząc po Twojej pisowni znalazłaś się na "studiach',które świadectwa dojrzałości nie wymagały.
        Więc najpierw dojrzej zanim zaczniesz rozkazywać i gonić do zdawania matury nauczycieli i rodziców.
        A może znów coś MENiS wydumał, a my, jak zwykle, nie wiemy? Studentko, jeśli coś wiesz na temat, że matury należy odświeżać co kilka lat to odpisz nam!
        • Gość: J. 250 pukniec w glowe IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.11.04, 15:45
          Jestem juz dosc starym czlowiekiem. Mature i studia mam juz dawno za soba. Nie
          rozumiem tej statystyki. Praca albo jest dobra, albo slaba, albo zupelnie do
          kitu. Jezeli znajdzie sie geniusz, ktory wyczerpie temat po napisaniu 20 slow,
          to postawilbym mu ocene najwyzsza. I odwrotnie - jezeli wodolejca napisze 250
          tysiecy slow, a praca bedzie kiepska, to postawilbym mu ocene niedostateczna.
          Liczy sie znajomosc tematu, ciekawe ujecie, kompozycja, logiczne rozumowanie.
          Jest taki reportaz Kapuscinskiego "Victoriano Gomez przed kamerami TV" Nie wiem
          ile slow sobie liczy, ale jest bardzo krotki. A mowi o krajach Ameryki
          Lacinskiej w latach szescdziesiatych wiecej niz niejedna tysiacstronicowa
          ksiazka.
          Wiec kochani urzednicy ministerialni - puknijcie sie w glowe - widze, ze przyda
          sie wam wiecej niz 250 razy.
          • Gość: M Re: 250 pukniec w glowe IP: *.elk.mm.pl 29.11.04, 17:34
            A mnie-jako polonistce uczacej do NM-podoba mi się ten limit:po dobrym
            gimnazjum i prawie 3 latach uczenia w LO uczeń wie,jak zrealizować temat,mając
            do dyspozycji 3 strony A4.Ogranicza to "wodolejstwo","watę słowną".Nie znosiłam
            na starej maturze tych "pięknych" na 13-14 stron prac,rzadko dawałam za takie
            prace 5. I proszę nie biadolić,bo do właściwej matury każdy normalnie uczący
            się maturzysta -pisał i normalnie uczący nauczyciel -sprawdzał kryterialnie
            takie prace WIELOKROTNIE.
              • Gość: zz Re: 250 pukniec w glowe IP: *.solid.phys.ulg.ac.be 30.11.04, 13:10
                Drogi badz droga Tutu,

                Po pierwsze, kulturalny czlowiek nie obraza innych. A twoj list jest
                ewidentnie obrazilwy.

                Po drugie, w twojej wypowiedzi jest blad gramatyczny; to podwaza
                twoja wiarygodnosc jako znawcy (badz znawczyni) zasad dobrego pisania.

                Po trzecie, wypowiedzi na forum internetowym maja charakter nieformalny.
                Nawet prof. Miodek w mowie potocznej uzywa sformulowan, ktorych nigdy nie uzylby
                w pismie. Dlatego z czystym sumieniem mozna polonistce wybaczyc uzycie slowa
                "uczenia" tam, gdzie wlasciwsze byloby "uczenia sie" lub "nauki". A takze
                uzycia wyjatkowo pokretnej interpunkcji w ostatnim zdaniu (zastosowanie dwoch
                myslnikow sugeruje, ze pomiedzy nimi znajduje sie zdanie wtracone; dlatego
                zdanie to trzeba czytac kilkakrotnie, zeby je zrozumiec).
                Warto za to docenic, ze pomijajac - byc moze - niezwykle skomplikowane pod
                wzgledm gramatycznym ostatnie zdanie, interpunkcja w jej wypowiedzi jest bez
                zarzutu, co na tym forum jest zjawiskiem niezwykle rzadkim.

                Po czwarte, zamiast krytykowac, sam(a) mozesz zatrudnic sie w szkole!
                Zapewniam, ze diametralnie zmieni to twoje rozumienie tematu.

                Pozdrawiam i zycze wiecej usmiechu i pogody ducha,

                pracownik fizyczny, absolwent liceum z 1982 roku.
    • Gość: Alek Re: Po co nam próg 250 słów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 23:10
      Już ktoś o tym wcześniej pisał, ale ja przypomnę. Gazeta robi problem nie tam
      gdzie potrzeba. Moim zdaniem o wiele więcej kontrowersji budzi sprawdzanie
      wypracowań według klucza odpowiedzi. To jest granda i tym powinniście się
      zająć, ale Wy jak jakieś dzieci przywaliliście się o kilka słów, które dla
      nauczyciela są właściwie olewane, nikt tego nie liczy, mają być ponad dwie
      strony przeciętnym pismem i wystarczy, czy potrzeba było 3 artykułów, aby się o
      tym przekonać.

      Kiloratura:
      > Sama zasada jest bardzo słuszna i stosowana w cywilizowanych krajach, np.
      > anglosaskich.

      Marzy się o Anglii, a tu tymczasem wszystkim słoma z butów wystaje. Już nawet
      gazety zajmują się bzdurami, pomijając to co ważne.

      Niech taki redaktor spojrzy z perspektywy maturzysty, a później z perspektywy
      egzaminatora, niech się strzeli w ten pusty łeb i zastanowi o czym on napisał 3
      artykuły? O niczym! Ktoś mu podsunął temat, ale nie znalazł w nim
      problemu. "Jedynka! Ja nie wiem jak Ty zdasz tą maturę?!"
    • Gość: @#$% Re: Po co nam próg 250 słów IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 30.11.04, 09:28
      Generalnie się zgadzam, aczkolwiek nie jestem pewien, czy ktokolwiek zdefiniował "około" jako "+/- 10 %". Zasady muszą być jednolite, a nie według widzimisię.

      To, co robi GW, to jest bzdurne bicie piany. A zastanawianie się, czy "przy stole" to jedno słowo czy dwa, to po prostu idiotyzm na poziomie umysłowym Andrzeja Leppera. Jeśli naprawdę ktoś nie wie, to niech wraca do szkoły podstawowej i uczy się od nowa podstawowych pojęć, a nie myśli o maturze. Może praktycznym ćwiczeniem, które pomogłoby orłom dziennikarstwa z GW, byłaby gra w "Scrabble"?

      To zresztą ciekawe, że GW - herold postępu w Polsce - ucząca nas, że mówienie "Cygan", "pederasta" jest be, a mówienie "Rom", "gej" - cacy itp. rozpętuje kampanię przeciwko jednej z rzeczy oczywistych w zachodnim systemie edukacyjnym.
      • Gość: koloratura Re: Po co nam próg 250 słów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.11.04, 10:35
        Nie wiem, kto - personalnie - zdefiniował "około", wiem, że tak właśnie było
        na "mojej" anglistyce i jest w "moim" SJO, gdzie od lat uczę angielskiego. Tak
        słyszę na różnorakich konferencjach, gdy o tych sprawach mowa, tak czytuję w
        literaturze fachowej.

        Ja też, gdy mam określić długość wypracowania, mówię , np., "około półtorej
        strony znormalizowanego (tzn. - nie "kulfoniastego" i nie naściubione kratka w
        kratkę) pisma, choć też podaję i liczbę słów, ale liczę je tylko wtedy, gdy
        wypracowanie jest - i "na oko" - zbyt krótkie i na pewno nie genialne.

        Cieszy mnie, że wielu nauczycieli na codzień i od lat stosuje tu rozsądną
        zasadę. I niechby tak pozostało.

        A co do "bicia piany" - czep się, @#$%, ministerstwa, a nie - dziennikarzy, bo
        przy obecnych zasadach, gdy ocenianie prac maturalnych ma być znormalizowane (i
        słusnie!), kryteria oceny powinny być maksymalnie precyzyjne, nawet gdy idzie o
        ocenę wypracowań. Choćby po to, żeby było jak najmniej powodów do ewentualnych
        odwołań.

        A "żelazne" stosowanie "zasady 250 słów" jest bzdurne, (a to, dokładnie, wynika
        z ministerialnego zarządzenia i nie ma tu miejsca na taką czy inną
        interpretację) nawet przy zastosowaniu poprawki "+/- 10%". Tyle tylko, że to od
        ministerstwa należy żądać zmiany owego kryterium (wystarczy liczba stron,
        najlepiej od - do). I bardzo dobrze, że gazety o tym piszą.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka