Dodaj do ulubionych

Czy do szkół wyruszą już sześciolatki?

IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 04.03.05, 07:18
" A może o rok wcześniej skończą naukę w szkole średniej i szybciej trafią
na uczelnie albo na rynek pracy? "

GW zapomina,albo myli kolejność i wprowadza w błąd maluchy.Koniecznie należy
się zarejestrować w Urzędzie Pracy jako bezrobotni,by mieć ubezpieczenie
zdrowotne i szanse na zasiłek.Chyba,że w planach jest już likwidacja zasiłków
dla bezrobotnych i tzw."bezpłatnego leczenia".
Obserwuj wątek
    • Gość: R Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.ze.tarnow.pl 04.03.05, 07:31
      Mam syna - sześciolatka. Choć jest spokojny i ułożony, a przy tym ma
      stwierdzony wysoki poziom IQ to nie wyobrażam sobie go dzisiaj w ławce
      szkolnej. Zresztą zarówno jego jak i jego kolegów i koleżanki z przedszkola.
      Oni się uczą, ale w trakcie zabawy, a nie w rygorach szkolenj ławki. Pozostaje
      jeszcze inny problem - obcowanie z 13-letnimi dzieciakami z ostatniej klasy
      podstawówki. Siedem lat to przepaść w tym okresie rozwoju. Zwyczajnie ktoś
      następny chce na siłe wpisać się do historii jako reformator czegoś - tym razem
      szkoły. Mamy już całe mnóstwo bezsensownych reform rujnujących byłe miasta
      wojewódzkie, służbę zdrowia, przeszłych emerytów i tam możnaby wymieniać dalej.
      • Gość: matka Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.chello.pl 04.03.05, 08:05
        Moje dziecko jest dużo starsze, więc patrzę na to z perspektywy czasu, i nie
        widzę niczego złego we wcześniejszej edukacji dzieci. Mój syn ( urodzony w
        połowie roku) poszedł do zerówki szkolnej. Były to czasy, gdy obcował nie tylko
        z 13 latkami z klasy VI ( ostatnia podstawówki), ale z 15-16 latkami z VIII. W
        szkole było sporo zajęć dodatkowych, w tym angielski. I co? I nic.
        Szybko wdrożył się do obowiązków, dziś zna angielski na tyle dobrze, że zdał
        FCE, jest uczniem gimnazjum.
        Nie histeryzujmy, nie popadajmy w paranoję. Czy lepiej, aby dziecko obijało się
        w domu czy obcowało w przedszkolu z 3 latkami?
        • Gość: Beny ja bym poslal niektore matki do szkoly IP: .1.* / 195.127.197.* 04.03.05, 10:35
          Nie moge tego nie skomentowac. Twoj jak i inne bezmyslnie popierajace ta
          propozycje swiadczy o waszych miernych kwalifikacjach rodzicielskich.
          W polskim wydaniu szkola dla 6 latkow bedzie imho olbrzymim tornistrem i
          zestawem formulek do zakuwania. Dlaczego zabieracie dzeiciom prawo do zabawy i
          wystawiacie je rok wczesniej do wyscigow szczurow?.

          > Nie histeryzujmy, nie popadajmy w paranoję. Czy lepiej, aby dziecko obijało
          > się w domu czy obcowało w przedszkolu z 3 latkami?

          W domu dziecko sie nie obija bo ma rodzicow, ktorzy potrfia mu zorganizowac
          czas. Chyba ze ma glupich rodzicow zapatrzonych jakby tu pozbyc sie problemu
          zajecia sie dzieckiem.

          W Niemczech, dziecko idzie do szkoly majac lat 6 lub 7 w zaleznosci w ktorej
          polowie roku sie urudzilo. Pierwsza klasa to cos na ksztalt polskiej zerowki.
          Duzo zabawy, zero zakuwania. Czy niemiecki system nauczania jest dobry - nie mam
          zdania. Czy polski model 6 latka w szkolnej lawce bedzie dobry trudno powiedziec
          jesli nie ebdzie sie znalo zakresu i planu zajec.

          Pamietaj ze tak blisko emocjonalnie swojego dziecka (jesli kiedykolwiek bylas
          blisko) jak z 3-8latkiem nigdy wiecej nie bedziesz.
          • Gość: matka Re: ja bym poslal niektore matki do szkoly IP: *.chello.pl 04.03.05, 11:37
            Życzę 99% polskich matek, aby były w połowie tak blisko emocjonalnie związane
            z dzieckiem jak ja. Życzę im, aby miały choć w niewielkim procencie tak dobry
            kontakt jak ja.
            Uważam, że wczesna edukacja szkolna da więcej dobrego niż złego. Powtarzam - w
            klasach 0-III dzieci bawią się(!) i przez naukę poznają świat. Świat inny niż
            ten domowy pokazywany przez rodziców/dziadków. W szkole powstaje element
            konkurencji, ale będzie on towarzyszył człowiekowi przez całe życie. I jeśli
            wdraża się w sposób łagodny to tylko dobrze.
            W szkole powstaja pierwsze przyjaźnie ( inne niz te przedszkolne), tu uczy sie
            kontaktów spolecznych i konsekwencji takiego a nie innego postępowania. W
            szkole jest system kar i nagród ( niekoniecznie w postaci oceny cyfrowej).
            Oczywiście można wychodzić z założenia, że im dłuższe dzieciństwo tym lepsze, a
            języków mozna zacząć się uczyć w wieku 10 lat w ilości 2 godzin tygodniowo (
            aby broń Boże się nie przepracować). Tylko plon tego będzie wkrótce widoczny.
            Powołujesz się na ciężki tornister i zestaw formułek do zakuwania. Śmieszne.
            Obserwując cały proces edukacyjny mojego dziecka, nie zauważyłam w młodszych
            klasach niczego podobnego. Syn do szkoły nosił pojemnik z drugim śniadaniem ! I
            nie przypominam sobie w ciągu zerówki i pierwszej klasy ani jednej pracy
            domowej.
            Również generalizujesz, albo opierasz się o przykład jednego dziecka- mało
            zresztą reprezentatywnego-, że dzieci nie obijają się w domu, gdyż mają
            rodzicow, którzy potrafią zorganizowac mu zajęcia.
            Po pierwsze - większość rodziców pracuje i w godzinach przedpołudniowych raczej
            nie zajmie się organizacją zajęć 6-7 latka.
            Po drugie , nawet jeśli matka/ojciec nie pracują lub pracują z systemie
            zmianowym, mają wolne zawody lub nienormowany czas pracy- szalenie rzadko się
            zdarza, aby zajmowali się non stop dzieckiem. A jesli już im się to udaje, to
            dziecko nie uczy się pewnych zachowań rządzących grupą kolegów w ym samym wieku!
            Mylisz dwie rzeczy - czym innym jest chęć pozbycia się problemu zajęcia się
            dzieckiem, a czym innym umozliwienie mu zdobycia innych doświadczeń i
            umiejętności ( którymi chetnie pochwali się w domu).
            Nie znam systemu niemieckiego, znam natomiast brytyjski, w którym dzieci
            młodsze, bo 5 letnie zasiadają w szkolnych ławkach.
            Rozumiem, że Twój post był pisany "na gorąco", ale przemysl moje argumenty.
            P.S. Pisze to z perspektywy matki dziecka nastoletniego, w jakiś sposób
            ukształtowanego, a nie osoby przerażonej oddaniem malucha w obce środowisko.
            Pamiętaj także, że rzeczą szalenie istotna jest znalezienie dobrej i przyjaznej
            szkoły. Mnie się to w dużym stopniu udało.
            • Gość: Zawisza Nie wiem czemu sie tak zachwycasz brytyjskim IP: *.bulldogdsl.com 04.03.05, 22:28
              Moj syn ma 5 lat i w sierpniu poszedl se do szkoly w Anglii. Wierz mi, gdybym mogl to bym go nie wyslal. Radzi se dobrze, nawet jest podobno jednym z najlepszych uczniow, ale nie jestem przkonany, ze to cos da na dluzsza mete. Te przyjaznie o ktorych mowisz nie sa spowodowane tym, ze chodzi sie do szkowly ale dlatego, ze mozg dopiol pewnego pozimu ktory mu na to pozwala.
              Wlasnie mialem pacjentke- 16 lat dziewczyna, zdaje mala mature w tym roku i chce zostac nauczycielka geografii. Tak se z nia pogadalem, czemu geografia itd itp, a no jej ulubiony przedmit, bardzo ja interesuje. Dobara fajno mowie bo ja to wiecej sie nauczylem geografii w podstawowce w Polsce niz po wyjezdzie w wieku 14 lat i wydawalo mi sie, ze slabo tu ucza tego przedmiotu. Pytam sie jej wiec czy wie ile jest kontynentow na ziemi- Eeeee, nie wiem, 5? Hhhmmm, odpowiadma no nie dokladnie, a wiesz na jakim kontynencie mieszkasz- Aaaa no nie nie wiem..... Hmmm, a wiesz moze ile jest oceanow na ziemi, No nie, chyba 5, nie wiem.
              Ot i cala nauka Angielska- i to mi mowila przyszla nauczycielka.
              Wiekszosc dzieci nie jest gotowych na nauke w wieku lat 5. Podobno 6 lat jest optymalne, zreszta zgodzila sie ze mna syna nauczycielka. Na dodatek nie moge go ze szkoly urwac na wakacje, codziennie odrabia jakies lekcje, nie trudno ani nic ale jednak.
              Sorry 5 lat to za wczesnie. 6 przelkne.
            • Gość: Matka Re: ja bym poslal niektore matki do szkoly IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.05, 09:31
              Jestem matką siedmiolatka, który wcześniej chodził do przedszkola i zerówki
              (też w przedszkolu). Wybierając dla niego szkołę i nauczyciela kierowałam się
              opinią innych znajomych matek, nauczycieli z tej szkoły, itp. Brałam pod uwagę
              potrzeby moje (bliskość szkoły, świetlice, stołówkę) ale też potrzeby mojego
              syna, który jest dzieckiem wrażliwym i pomimo tego że chodził wcześniej do
              przedszkola i miał kontakt z rówieśnikami jest dzieckiem, które nawiązuje
              kontakty i aklimatyzuje się z pewnymi problemami. Niestety nie jest prawdą, że
              w klasach I-III jest więcej zabawy niż nauki, dzieci pracują również w domu,
              chociaż powiedziano nam (rodzicom) że tak nie będzie. Pomimo tego że
              teoretycznie maluchy nie miały mieć kontaktu z klasami starszymi, to syn je
              obiady na stołówce z gimnazjalistami co nie zawsze jest dla niego przyjemne.
              Mam młodszego syna - pięciolatka, który od trzeciego roku życia chodzi do
              przedszola - nie wyobrażam sobie go jako ucznia w polskiej szkole! Kolejna
              reforma przerzuca ciężar dostosowywania polskiego szkolnictwa na dzieci, nie
              wnosi zmian w funkcjonowaniu szkół, pewnie jak zwykle będzie się mówiło o braku
              pieniędzy!!! Najpierw należy zapewnić tym dzieciakom przyjazne szkolne
              środowisko. Powiedzenie, że co nie złamie to wzocni może jest i śmieszne ale
              niechcę żeby było sprawdzane na moich dzieciach.
            • Gość: Ewa Re: ja bym poslal niektore matki do szkoly IP: *.centrum.punkt.pl / *.centrum.punkt.pl 07.03.05, 13:43
              jak piszesz twój syn jest nastoletni. Wiec uczył sie jeszcze troche inaczej niz
              dzieci teraz. Mój siostrzeniec w pierwszej klasie ma codziennie zadanie domowe
              a tornister wielki jak góra. Znajoma nauczyciela naucznia poczatkowego opowiada
              jak nauka wygladała pare lat temu a teraz. Iloś materaiłu rosnie jak na
              drożdzach. Daltego choć uwazam ze to słuszne i potrzebne dla wielu dzieci w
              polskim wydaniu mnie to przeraża. Szkoda mi tych dzieci poprostu.
            • ponureska Jak to się przez te parę lat zmieniło... 07.03.05, 22:27
              > Obserwując cały proces edukacyjny mojego dziecka, nie zauważyłam w młodszych
              klasach niczego podobnego. Syn do szkoły nosił pojemnik z drugim śniadaniem ! I
              nie przypominam sobie w ciągu zerówki i pierwszej klasy ani jednej pracy
              domowej.

              Ciekawe. Za "moich czasów" - a mam teraz lat 19 - plecak do szkoły zawierał zwykle podręcznik, zeszyt ćwiczeń i zeszyt x4 (bo tyle różnych lekcji zwykle miałam), do tego oczywiście piórnik, często blok, farby, pędzle, ubranie na wf, buty na zmianę... sporo tego było
              A prace domowe pamiętam w pierwszej klasie doskonale. Siedziałam nad nimi godzinami. A że byłam dzieckiem nadpobudliwym i z zaczątkami dysgrafii, była to męczarnia.
              Ale ja jestem sprzed wszelkich reform.

              Siebie-pięciolatki (bo jestem z końca roku) w szkolnej ławie sobie nie wyobrażam. Jako sześciolatka miałam z tym spore problemy (aczkolwiek nikt nigdy nie stwierdził u mnie ADHD).
              Ale jeżeli ta nowa pierwsza klasa będzie opierała się głównie na zabawie - nie mam nic przeciwko reformie.
          • alicjawkrainiegarow Re: ja bym poslal niektore matki do szkoly 04.03.05, 11:38
            Beny, pozwolisz ,że do końca nie zgodzę się z Tobą,
            jak pracujący rodzice mają zorganizować osobiście zabawy z dzieckiem, jeśli ich
            nie ma w domu? Są w pracy po prostu, uważasz,że wszyscy mają super opiekunki ,
            babcie itp.Przedszkole jako tako spełnia swe zadanie( zależy jakie
            przedszkole,wiadomo są rózne), ale bazuje na opiece i zabawie( fakt, że
            niektóre tylko przechowują..),
            nie zgodzę się też z tonem obrażającym
            innych ludzi mających odmienne zdanie od Twojego, do rodzicielstwa nie ma się
            kwalifikacji, rodzicem się po prostu jest.
            Natomiast zgodzę się z Tobą co do "wyścigu szczurów", tu rzeczywiście szkoda
            dzieciaków, i ich naturalnej energii..Ja osobiście naukę jako taką
            wprowadziłabym dopiero u ośmio, dziewięciolatków, do tego czasu dzieciaki
            powinny spędzać czas na mądrej zabawie,i coraz częściej w gronie innych, nie
            tylko rodziców
            • Gość: tomek mozna wiele ulepszyc nie tylko w polskim szkolnict IP: 63.118.18.* 04.03.05, 16:35
              rodzice wyslali mnie rok wczesniej do szkoly
              i chwala im za to. po skoczeniu studiow wyjechalem
              do stanow i mieszkam od wielu lat w stanie
              missouri. moje dzieci zaczely tutaj szkole od szostego
              roku zycia i tez bardzo sobie to chwalimy.

              w mlodszych klasach dzieci wcale nie siedza tutaj w lawkach.
              siedza w grupach przy okraglych stolikach,
              w klasie maja tez kilka miejsc do zabawy,
              nauka wyglada dosc luzno. bardzo lubia chodzic do szkoly
              i placza kiedy jej nie ma ;)
              dzieci w wieku szesciu lat wydaja sie bardzo dojrzale
              do szkoly. w podstawoce sa dzieci od 6-ciu do 11-lat
              (K-5) a potem zmieniaja szkole na middle-school (3 lata)
              a potem raz jeszcze na high-shool (nastepne 3 lata).

              innym ciekawym rozwiazaniem, ktore dopiero zaczyna
              sie tutaj rozwazac jest eliminacja wakacji.
              to przezytek z czasow kiedy dzieci pomagaly
              w pracy przy zniwach i w lecie bylo
              za goraco zeby siedziec w klasie. teraz jest ochladzanie
              w budynkach szkolnych i wiekszosc dzieci nie musi
              juz pomagac w pracach polowych ale wakacje zostaly.
              To strasznie rozbija zycie szkolne
              i rodzinne. dzieci duzo zapominaja w wakacje,
              wypadaja zupelnie z rytmu i trzeba wszystko
              zaczynac od nowa. wolelibysmy miec dluzsze wakacje zimowe--
              zeby pojechac z dziecmi na narty, wiecej dni wolnych miedzy
              swietami i nowym rokiem--zeby pojechac do rodziny,
              w lecie tez powinno byc sporo wolnego
              ale nie 70-80 dni, to zupelnie niepotrzebne bo nie wprowadza
              dzieci do normalenego zycia, dorosli przeciez nie maja
              przeciez dwoch miesiecy urlopu. Ilosc dni wolnych
              wcale nie musi byc mniejsza, trzeba tylko zmnienic
              ich strukture

              tomek





          • Gość: gosc z berlina Niemiecki system edukacyjny IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.03.05, 15:59
            niestety, niemiecki system szkolny, w ktorym 7-letnie dzieci ida bawic sie do
            szkoly, jest bardziej przestarzaly niz polski. zajrzyj do wynikow testu PISA
            www.pisa.oecd.org. W niemczech ten test wywolal tzw. "Pisa-Schock", narod
            wstydzi sie slabego szkolnictwa. Wiec chyba ten system nie jest dobrym
            argumenten przeciwko reformie. Za to kraje skandynawskie, gdzie dzieci ida do
            szkoly bardzo mlode, maja najlepsze wskazniki edukacyjne oraz najrowniejsze
            szansy dla wszystkich dzieci. warto zajrzec do badan, zamiast komentujac "nie
            majac zdania". pozdrawiam
          • Gość: bgp Re: ja bym poslal niektore matki do szkoly IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 07.03.05, 08:34
            Jakże Waszeć dobrze poinformowany! A ileż to dzieci wysłałe? Wa?ć do szkół?
            Moich dwoje ... w wieku sze?ciu lat poszło do pierwszej klasy. Dzi? pierwsze po
            idywidualnym (a jakże!!!) toku studiów, skończywszy je przed terminem robi
            doktorat (dziedziny nie wymienię). Drugie natomiast w chwili obecnej pisze
            pracę magisterskš. Studia kończy z bardzo wysokš ?redniš... Pozdrawiam
        • Gość: shago spytaj czy jest zadowolony IP: 212.182.117.* 04.03.05, 10:42
          ja lat mam 30 i twierdzenie że nalezy 5 latki sadzać do ławek i wbijac im do
          głów steku bzdur z których po 20 roku zycia i tak im niewiele zostanie uważam
          za zbrodnie na narodzie. dzieci maja się bawić a bawiąc uczyć. ale wiem dobrze
          dlaczego tego typu pomysły powstają. nauczycieli jest za duzo, jest niz
          demograficzny a przecież nikt belfra nie zwolni bo oni mają swoją karte
          nauczyciela. chodzi tu o kase i spokój społeczny przed wyborami a nie o nowe
          pokolenie polaków siedzących w ławkach szkolnych od 6 roku zycia.
      • Gość: dottam Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.4pr.pl / *.4pr.pl 04.03.05, 08:09
        ja też mam corkę 6-letnią, obecnie w zerowce szkolnej i choć jest jeszcze
        młodsza od większości, bo z grudnia (co widać np. przy nauce czytania i
        pisania), to widzę też, jak ogromny postęp dokonał się od początku roku
        szkolnego; jak bardzo dojrzała...
        Reasumując, sądzę, że choć pierwszym obowiązkowym 6-latkom będzie trudno w 1
        klasie, to jednak wiele się nauczą, choćby obecności "wielkich" kolegow ze
        starszych klas, dłużej języka obcego, co jednak wydatnie zwiększy ich szanse na
        rynku..
        Takie czasy, że o przyszłości dzieci, trzeba myśleć niemal od kołyski, by potem
        nie czuło się zagubione ani w szkole, ani w życiu..
        TAK WIĘC JA POPIERAM!
      • Gość: pirx Socjalistyczna indoktrynacja musi byc! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 08:34
        Prosze zauwazyc jak Wybiórcza biadoli nad tym, ze w pOLSCE tylko 30% dzieci
        jest indoktrynowanych od 3-4 roku zycia a reszta najprawdopodobniej pozostaje
        pod zgubnym wpływem rodziców lub dziadków. OKROPIEŃSTWO!!!

        No i jakie to wspaniale, ze przymus wysłuchiwania indoktrynujących bzdur
        zacznie się od 5-tego roku zycia. Socjalizm musi dbać, żeby od najmłodszych lat
        umysły nie pozostały skażone własną myślą. Wspaniale będzie posyłać
        pięcioletniego malucha do przedszkola, w którym pan Mietek z kotłowni uświadomi
        go do czego służą narządy płciowe.
      • Gość: Tomek Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.ericsson.net 04.03.05, 10:28
        Ja uwazam, ze nauke powinno rozpoczynac sie od 4 roku zycia. Ale nie tak jak
        dzisiaj. Po pierwsze zadnych lawek i ocen. Po drugie sporo lekcji w plenerze.
        Nauka tylko w postaci zabawy. Literki, cyferki, rosliny, zwierzeta, (niech
        dziecko wie co to jest krowa, jak wyglada kon) oraz jezyk obcy (do wyboru).
        Czyli dokladnie tak jak jest dzisiaj w co lepszych przedszkolach.
        Nalezy pamietac, ze czasy sie zmieniaja i dzisjaj niczym dziwnym nie jest 4
        latek potrafiacy czytac, pisac, znajacy kilkadziesiat slow po angielsku.
        Oczywiscie glownie w tych domach w ktorych rodzicow stac na komputer i/lub dobre
        przedszkole. Efekt jest taki, ze te dzieci nudza sie w pierwszej klasie (slynne
        rownanie w dol). Do tego czesto sa ofiarami agresji tych dzieciakow ktore sobie
        nie radza.
        Dlatego rozumiem powody dla ktorych ktos mysli o reformie. Niestety jak znam
        zycie to w efekcie reformy dzieciaki zostana posadzone w lawkach. Beda sie
        uczyly materialu na pamiec (bez zrozumienia). Do tego za kazde
        odezwanie/poruszenie sie beda karane.
        • Gość: shago aleś dowalił koleś IP: 212.182.117.* 04.03.05, 11:28
          4 latek umiejący czytać i pisać. tego to nawet lepper i giertychem by nie
          wymyślili. mówic on jeszcze dobrze nie potrafi a już czyta i pisze bestia.
          cholera zapóxniony jestem bo mnie uczyli czytać i pisać w wieku 7-8 lat to było
          całe życie twojego wyobrażenia. ty napewno jesteś reformatorem, bo nikt
          rozsądny takich teorii by nie głosił. a drugiej strony skoro 4 latek umie juz
          czytac i pisać to dawaj go od razu do gimnazjum, a końcu szkoła podstawowa uczy
          czytać pisać i rachować a nie sądze żeby takie indywidua co czytają i piszą
          rachowac nie umiały.
          • gusiak_mama_kacperka Re: aleś dowalił koleś 04.03.05, 11:43
            Cóż - a jednak wymyślili. Ja czytałam w wieku 4 lat. I było to w dobie
            socjalistycznych przedszkoli. Po prostu podbały mi się noeony i chciałam
            wiedzieć co znaczą, a rodzice mieli czas i chęć, by dziecku tysiąc razy mówić,
            co to za literka, a co znaczy ten wyraz itp. Mój synek mówił płynnie w wieky 18
            miesięcy (dla zabawy recytował wierszyki i śpiewał kołysanki), teraz ma trzy
            latka, liczy do 10, zna kilka literek, sam wymyśla i opowiada historie, odbiera
            w domu telefon.

            4,5 letni synek koleżanki umie pisać - na razie przepisać tekst z pudełka po
            jogurcie, ale za to bezbłędnie.

            Dzieci są różne i mają różną podatność na naukę. I mają różnych rodziców -
            jednym się chce innym nie.
            --
            www.gusiak.blox.pl
          • Gość: Tomek Re: aleś dowalił koleś IP: *.ericsson.net 04.03.05, 12:15
            Te ktore ja znam nauczyly sie czytac, aby moc samemu uruchomic gre w ktora chca
            zagrac, a pisac aby moc wpisac swoje imie na liscie wynikow. Same to zrobily a
            nie dlatego, ze ktos je nauczyl. Czy dlatego jak proponujesz mamy je karac?
            Nie zapominaj, ze inaczej czyta 4 latek, a inaczej 8 i 10 latek. Mnie nikt nie
            uczyl, sam sie nauczylem, bo chcialem sobie poczytac Tytusa, Romka i A'Tomka.
            Teraz z braku czasu czytam raczej niewiele, 3-4 ksiazki miesiecznie, ile ty ich
            czytasz?
            Przeczytaj jeszcze raz to co napisalem, tylko tym razem ze zrozumieniem. Na
            wszelki wypadek skroce ten wywod do dwoch zdan. Podoba mi sie sposob w jaki uczy
            sie dzieci w przedszkolach. Dostep do nich powinny miec tez dzieci z
            biedniejszych rodzin.
          • Gość: matka Re: aleś dowalił koleś IP: *.chello.pl 04.03.05, 12:23
            Mylisz się. Szkoła podstawowa uczy wielu, wielu innych rzeczy . Jeśli nie
            wierzysz odsyłam do Testu szóstoklasistów, w którym część tych umiejętności
            jest sprawdzana.
            Czytać - to także czytać ze zrozumieniem! Nie tylko składac litery w
            słowa/zdania.
            Liczyć - to również umieć obliczyć pole działki, procent w banku, zamienić
            złotówki na euro itp. Nie tylko wyrecytować 1,2,3...108
            Pisać, to także zredagować , w sposób zrozumiały, swoje myśli, a nie tylko
            łączyć literkę" a "z" b".
            W szkole podstawowej zdobywa się także elementarną wiedzę z różnych innych
            dziedzin m.in. z historii, geografii, nauk przyrodniczych.
          • Gość: mikla Re: aleś dowalił koleś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.05, 19:56
            Mam 2 dzieci , oba z końca grudnia;-(.Córka jest w drugiej klasie , a syn od
            września idzie do szkoly.Już na samą myśl o tym serce mi staje! od zawsze
            słyszę o reformie oświaty i z każdą kolejną jest coraz gorzej.Dzieciaki w
            klasach 1-3 uczą się takuch rzeczy jak moje pokolnie 30-latków uczyło się w
            klasach 4-8!Pomimo że oboje z mężem jesteśmy wykształceni z przerażeniem
            obserwujemy fakt że córce, która jest wzorową uczennicą będziemi mogi pomagać
            tylko do końca szkoły podstawowej!Posyłanie coraz młodszych dzieci do szkół to
            nic inne jak utrzymywanie licznej grupy nauczycieli i ich ochrona przed
            zasiłkami.Z dziećmi i ich dobrem nie ma nic to wspólnego!Moim zdaniem
            zabieranie dziecią dzieciństawa to poprostu uderzanie w tych , których głosów
            nie słychać ,ale za to widać głosy w"urnach" wyborczy licznej rzeszy
            pedagogów.Powinno się raczej pomyśleć o wyrównaniu szans dzieci , które nie
            chodziły do przedszkola , a ich rodziców nie stac na "korki" albo nie posiadają
            wiedzy aby pomóc dzieciom w nauce.Może wzorem francuskim powinniśmy robić nabór
            do podstawówki co pół roku, aby wyrównać różnice w rozwoju emocjonalnym między
            dziećmi urodzonymi w 1 i 2 połowie roku.Tak wiele mówi się o rozwoju
            emocjonalnym dzieci ,a nawet o inteligencji emocjonalnej, ale nic się w tym
            kierunku nie robi!Spraw to bardzo mnie nurtuje ale nie chcę już dłużej
            przynudzać, więc na koniec serdecznie pozdrwiam wszystkich tych , którym
            naprawdę na sercu leży dobro dzieci!
          • Gość: dzio Re: aleś dowalił koleś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 00:40
            ja umiałam czytać w wieku 4 lat, pisać troszkę później (4.5, 5). mój brat nawet wcześniej. w rodzinie i wśród znajomych znam więcej takich przypadków - więcej wśród młodszych dzieciaków. więc to nie są jakieś nawiedzone wymysły, tylko rzeczywistość.

            a z Twojej wypowiedzi zieje takim jadem, jakbyś miał do kogoś ciężkie pretensje, że Ciebie nie nauczyli czytać wcześniej. może faktycznie powinieneś, bo jakkolwiek czytać ewidentnie potrafisz, z czytaniem ze zrozumieniem masz już problem. i poglądy też lekko dyskusyjne - stwierdzenie "szkoła podstawowa uczy czytać, pisać i rachować" to jest przejaw dość daleko posuniętej ignorancji. tak, to za zaborów było, panie szanowny... połowa wypowiadających się w tym temacie podaje jakieś przykłady rozwiązania problemu edukacji najmłodszych dzieciaków, a dla Ciebie to ciągle jeszcze jest "ala ma kota" i tabliczka mnożenia, w twardych ławkach, w 45-minutowych dawkach...

            żal mi Cię...
        • nikita27 Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? 04.03.05, 14:46
          No i to jest właśnie przerażające. Opisałeś na początku postu piękne założenia.
          Niestety w polskiej szkole jest, jak jest i faktycznie,dziecko zetknie się od
          małego nie tylko z beznadziejnie brutalnym światem kolegów od wiele starszych,
          zupełnie nieprzystającym do możliwości intelektualnych takiego szesciolatka, ale
          od małego już nabawi się fobii szkolnej, powodowanej przez ograniczający system
          edukacji. Zamiast przez zabawę do nauki, otworzą mu się drzwi do kompleksów
          nauczycielek i górnolotnych fantazji ich przełożonych,które nie znajdą żadnego
          przełożenia na rzeczywistość. Uważam,że to prosta droga do okaleczenia kolejnego
          pokolenia.
          • Gość: anna Następny eksperyment na żywym "towarze".... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 15:03
            Poczekajmy do wiosny na efekty jednego z eksperymentów MENIS (?????) zobaczymy
            jak wyjdzie "nowa matura" i ile błędów będzie do poprawki -oczywiście mowa o
            błędach MENIS-a (nomen omen brzydko się kojarzy).W tym przypadku "króliki
            doświadczalne" są już przygotowane na rzeż a ministerstwo raczy nas nowymi
            pomysłami aby w razie wpadki był pod ręką temat zastępczy.Tylko dlaczego te
            eksperymenty odbywają się na żywych istotach ????????
        • mary_ann Re: podpisuję się" obiema recyma":-) 04.03.05, 10:38
          ... pod Analogiem Pozdrówka.

          To wszystko zaczyna działac wg zasady "Co by tu jeszcze spieprzyć, panowie?".
          Mamy Nowa Maturę, uczelnie zostały pozbawione prawa do decydowania o tym, kto
          nadaje się na studenta, a kto nie. Teraz jeszcze wsadzimy w ławki szkolne
          sześciolatki. A - jak widac z powyższej dyskusji - sa nawet zwolennicy nauki do
          czwartego roku życia! (A niech sobie bedą na zdrowie, problem w PRZYMUSIE). I
          nie piszcie, że to bedzie zabawa, nie nauka - polskie szkoły tak szybko się nie
          zmienią.
          Protestuję, żeby ktos robił mojemu dziecku dobrze, bo on wie lepiej.Moja
          młodsza córka chodzi do świetnego przedszkola z dobrą zerowką (średnio w każdym
          roczniku zerowkowym 3-5 dzieci - idealne warunki do efektywnej nauki)

          A w gruncie rzeczy zapewne nie o dzieci tu chodzi, tylko o liczny wśrod
          nauczycieli nauczania poczatkowego w publicznych szkołach elektorat SLD,
          któremu trzeba dac prace w dobie demograficznego niżu.
        • Gość: dzio Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 00:44
          na litość boską, niektórzy to naprawdę zaimpregnowani na informację są... przecież już chyba ze 30 osób napisało, że wszędzie na świecie, gdzie takie maluchy chodzą do szkoły, w pierwszych latach nie ma nauki, jako takiej, tylko zabawa i edukacja przemycana w zabawie, w małych, łatwo przyswajalnych dawkach. co to ma wspólnego z tą piramidalną bzdurą, którą powyżej napisałeś??
    • Gość: proste pytanie Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.epsa.pl 04.03.05, 07:42
      jakie wady miał system nauczania kilkanaście lat temu? czyżby ktoś nie mógł się
      uczyć? ktoś był niedouczony? to jakaś paranoja wprowadzać zmiany w systemie
      który był sprawny. cały czas są problemy z finansowaniem szkolnictwa i
      wprowadzimy jescze droższe rozwiązanie, za dużo nauczycieli zbyt duże
      przedszkola czy szkoły itd to są problemy logistyczne. czy gdy co trzeci uczeń
      w tym roku nie zdał matury (wyczytane w prasie) to nie jest sygnał że zmiany
      wprowadzone w szkolnictwie podstawowym są złe? podział szkolnictwa na
      podstawowe, zawodowe , średnie wyższe odpowiadał i odpowiada strukturze rynku
      pracy a teraz? co to jest ? licencjat? studia robione po niedzielnej sumie
      przez dwa lata? jaką wiedzię predystynującą do bardziej odpowiedzialnych
      stanowisk można nabyć w ten sposób? różne zmyślne kierunku, gotowania na gazie,
      zausznika posła, doradcy likwidatora?
      • Gość: wizytka Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.teleton.pl 04.03.05, 08:01
        Myślę podobnie. Nie mam pojęcia (mimo przeczytania sporej ilości materiałów)
        dlaczego tak naprawdę były złe podstawówki 8-letnie i licea 4-letnie.
        Zastanawiam się jaką alternatywę mają teraz dzieci mniej zdolne. Gdzie są
        szkoły zawodowe i zasadnicze ? Wszyscy jak barany idą do liceum, a
        tych "narobiło się " od groma. Potem na siłę matura i studia, na które
        przyjmuje się bez egzaminów ze średnią np. 2,4. I tak idą biedaki byle gdzie,
        aby tylko studiować. Wybieraja np chemię lub mniej popularne kierunki na
        budownictwie. Nie przeszkadza im to, że w szkole średniej z matematyki lub
        fizyki czy chemii mieli ledwo 2. A uczelnie są szczęśliwe, że maja studentów.
        W jaki sposób rząd ma zamiar zmusić rodziców 5-latków do posłania dzieci do
        obowiązkowego przedszkola ? Kto będzie za to przedszkole płacił miesięcznie ?
        Ile teraz się płaci - 300 zl ? Dlaczego dzieci w 3 klasie podstawówki uczą sie
        o rekultywacji gleby i srefach klimatycznych, a nie wiedzą, gdzie leży
        Warszawa ? Dlaczego nie ma lekcji wychowania seksualnego ? Dlaczego lekcje
        religii mimo obietnic są w środku zajęć ? Dlaczego nie ma etyki ? Dlaczego w
        czasie rekolekcji nie ma zajęć lekcyjnych w szkołach ? Może by tak zająć się
        tymi problemami niż wsadzać 6-latki do ławek ?
      • Gość: ws Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.dip.t-dialin.net 04.03.05, 08:17
        "> jakie wady miał system nauczania kilkanaście lat temu? czyżby ktoś nie mógł się
        >
        > uczyć? ktoś był niedouczony?"

        Oczywiscie, ze uczniowie polscy byli niedouczeni.
        Wedlug testow porownawczych PISA z r. 2001 badajacych np. czytanie ze zrozumieniem, czy
        umiejetnosc rozwiazywania problemow, polscy uczniowi znajdowali sie na szarym koncu krajow
        OECD.
        W ostatnim tescie, sprzed roku, wypadli juz niezle, w srodku peletonow.
        Polska jest jednym z tych krajow, ktore w ciagu ostatnich lat zrobily najwieksze postepy w
        edukacji szkolnej. Wlasnie dzieki reformie szkolnictwa.
        W Niemczech pisano ostatnio sporo na temat polskiej reformy z niemalym podziwem i
        zazdroscia, ze Polakom udalo sie to co nie udaje sie Niemcom: w krotkim czasie gruntownie
        polepszyc system edukacyjny.
      • Gość: uosiu jakie wady miał system? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 09:08
        2-3% populacji wyrastało na dobrych fachowców, promil nawet na kandydatów do
        Nobla, ale na ogół nie była to zasługa szkoły. Natomiast olbrzymia część
        wyrastała na półanalfabetów, co było widać doskonale w międzynarodowych
        badaniach porównawczych (OECD, PISA). Wystarczy popatrzeć na Polskę, na to,
        co ludzie wygadują, co piszą, co mówią politycy, dostosowujący się do
        wyborców, aby mieć nieco skromniejsze mniemanie o szkolnictwie. Natomiast
        wyniki matury są tak drastycznie kiepskie dlatego, że drugi raz od kilkunastu
        lat (pierwszy raz była próbna 3 lata temu, poszła jeszcze gorzej) był
        to EGZAMIN, a nie spotkanie towarzyskie, na którym w dobrej szkole może
        się czegoś wymaga, w słabej - zezwala na ściąganie, w słabszej - nauczyciele
        podpowiadają uczniom, a w jeszcze słabszej - nauczyciele sami nie umieją,
        więc ściągają "ekspertów" z zewnątrz.
    • back_face Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? 04.03.05, 08:01
      Dzieci sześcioletnie realizuja obowiązek przedszkolny od IX 2004 roku na
      terenie przedszkoli bądź szkół podstawowych (tzw. oddział przedszkolny, gr 0).
      Nie uogólniam, ale te grupy (w szkołach) sa najbardziej "uszkalniane" w sensie
      sposobów pracy z dziećmi. Niezaleznie od tego, gdzie będą się uczyć, ich wiek
      rozwojowy wymaga pracy na "sposób przedszkolny", co czynione jest w krajach UE.
      U nas niestety o tym sie zapomina,że:1) w tym wieku nauka ma charakter
      propedeutyczny, czyli dziecko może znać np. litery, cyfry, ale nie musi,
      lepiej jesli ma usprawnioną ręke dzięki malowaniu, wycinaniu, itp; 2) występują
      duże różnice w rozwoju fizycznym, emocjonalnym, umysłowym itp (akceleracja),
      stąd duże zróznicowanie umiejętności, wiedzy, motywacji u dzieci.itp.
      Nauczyciele w szkole z tą róznorodnością nie radzą sobie i próbują
      nadal "wyrównać" poziom prowadzonej przez siebie klasy; 3) dziecko "uczy" się w
      tym wieku tego, co go zainteresuje (tzw. "program wewnetrzny" a
      nie "zewnętrzny", opracowany przez dorosłych; 4) Jak się ma jakość organizacji
      otoczenia fizycznego do potrzeb dziecka 6 letniego? (powierzchnia sal, tolaety,
      plac zabaw, zabawki i miejsce do zabawy itp.)? Pytania mozna byłoby mnożyć?
          • Gość: popieram Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.uco.fr 04.03.05, 08:46
            mam dzis 19 lat i jestem jak najbardziej za!!! wkoncu moglibysmy nas system
            przystosowadz do norm miedzy narodowych! jest coraz wiecej mlodych ludzi ktorzy
            jezdza za granice do szkol, do pracy czy na praktyki! ja powinnam byc teraz w
            ostatniej klasie liceum, ale wyjechalam za granice na roczna nauke jezyka i by
            zdobyc nowe doswiadczenia! niestety nie moglam isc do normalnego liceum za
            granica bo bylam juz za stara w systemie europejskim, wiec jestem na "uczelni"
            pozwalajacej mi uczyc sie jezyka, mam to tez niestety problem bo wszyscy moi
            koledzy i kolezanki dawno skonczyli szkoly srednie a ja jeszcze mam perspektywe
            matury! jestem za zeby szeciolatki szly do szkoly dzieki czemu szybciej skoncza
            szkole srednia!!!!
            pozdrawiam
        • Gość: mama Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 08:53
          popieram, bo nasza szkoła nie jest przystosowana dla małych dzieci, mam syna w
          drugiej podstawowej w szkole gdzie od tego roku dziala jeszcze gimnazjum,
          dzieci nie są od siebie oddzielone, żeby dotrzeć na lekcje młodsze dzieci muszą
          pokonać cały korytarz szatni (na końcu rozbierają się gimnazjaliści) i część
          schodów na piętro razem ze wszystkimi, siedmiolatkowi trudno się przebić a co
          dopiero sześcio. Co innego taka szkoła jak np. w Belgii (znajomi mi opowiadali)
          małe dzieci mają osobne wejście wchodzą prosto do swoich pomieszczeń, gdzie
          oprócz miejsca do nauki jest miejsce do zabawy i oddzielne podwórko z
          przyządami do zabawy, wtedy popieram mogą iść nawet i pięcio latki
      • Gość: agnes9 Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 08:42
        Back_face - oczywiście masz rację!!!
        zerówki i pięciolatki obowiązkowe? TAk! ale na terenie przedszkola, najlepiej!!!
        mój syn (moje drugie dziecko) poszedł tym roku jako pięciolatek do zerówki (nie
        było miejsca w pięciolatkach). To jest dla niego błogosławieństwo! z marudnego
        maminsynka stał się dzielnym chłonącym wiedzę i zdobywającym nowe umiejętności
        chłopaczkiem! nie odbiega swoim poziomem (tylko wzrostem...:) ) od
        przytłaczającej reszty grupy. I patrząc na te dzieci oraz mając w pamięci moją
        straszą córkę, (która w związku z moją pobawą przed instytyucjami wychowującymi
        dzieci poszła dopiero do zerówki) głosuję za obowiązkiem przedszkoli dla
        pięciolatków! ale w przedszkolu! Te nauczycielki są naprawdę przygotowane do
        opieki nad naszymi cudownymi dziećmi! A panie w szkołach są przygotowane (prawie
        wszystkie...) do nauczania dzieci siedmioletnich, słowo!
        A tak na marginesie - wśród (niektórych!) nauczycieli mówi się, że reforma ma
        być po to, żeby nie stracili miejsca pracy w związku z niżem demograficznym...
        TAk mówią nauczyciele, którzy szkołę traktują jak miejsce pracy :)
          • duch-duch7 Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? 04.03.05, 15:44
            A teraz niech mi ktos madry powie co sie stanie z moim
            > szesciolatkiem o godzinie 13, gdy skonczy lekcje? Czy pani nauczycielka zajmie
            > sie nim do 17 poki tatus nie wroci z roboty?

            Dziecko ma matkę i ojca- jak nie może się nim zajmować to niech zatrudni
            opiekunkę będzie wtedy wiedział ile "kosztuje" opieka nad dzieckiem. Szkoła
            uczy i POMAGA w wychowaniu, a nie zajmuje się dzieckiem od 7.00- 17.00-tej.
            Dziecko jest cały dzień z obcymi ludźmi, gdzie rodzina i wychowanie. Można
            przeciez zmienić pracę na taką, która kończy się o 12.00, 15.00 albo zacząć
            pracować na zmiany. Pani nauczycielka ma swoje dzieci, którymi nikt się w tym
            czasie nie zajmie, a cudzymi to się zajmuje w godzinach swojej pracy, reszta
            należy do rodziców. W końcu każdy może być nauczycielem, kończyć studia i do
            szkoły. W 2006 r zwolni się wiele etatów- tylko proszę w czasie pracy zapomnieć
            o wyjściach na zakupy, załatwianiu prywatnych spraw, plotkach z koleżankami,
            piciu herbatki i kawy, prywatnych telefonach, ciszy, spokoju, rodzinie,
            wczasach (pomimo urlopu- za drogo w sezonie) i normalnym życiu. Zacząć
            natomiast przyzwyczajać się do "meldowania się" o różnych godzinach w pracy
            (jakoś pani w urzędzie nie pracuje od 08.00-12.00 żeby iść do domu i przyjść do
            pracy na resztę godzin od 15.00-19.00), do ciągłego narzekania rodziców na
            wszystko i o wszystko, zmian następujących w czasie roku szkolnego i całego
            cyrku związanego z pomysłami MENiS.
            • Gość: dzio Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 00:54
              w cywilizowanych krajach dzieci mają możliwość zostania w szkole po lekcjach - na różnych zajęciach dodatkowych, albo na świetlicy, która jednak nie ma nic wspólnego z tym, co w polsce sie świetlicami nazywa. nie znaczy to, że dziecko ma zapełniony czas od rana do wieczora, ale jeżeli nie ma takiej możliwości w domu, to na przykład może odrabiać lekcje w szkole, pod okiem nauczyciela, z dostępem do wszelkich pomocy.

              i przy okazji nie ma tak absurdalnej sytuacji, jak w polsce, gdzie przedstawiciele jednego z najważniejszych zawodów to po części niedouczeni rutyniarze (bo kolegia nauczycielskie przyjmują żywych i umarłych), a po części przeraźliwie niedoceniani pasjonaci ("18 godzin?! to ma być etat?!" - co z tego, że w domu jest kolejne 20...), a prestiż profesji leży i cienko piszczy...
      • Gość: Monika Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: 83.238.100.* 07.03.05, 10:34
        Z tym obowiązkiem szkolnym dla sześciolatków od IX 2004 to nie jest tak różowo.
        W zeszły czwartek poszłam zapisać córkę ( w tym roku 6 letnią) do zerówki.
        Chodzi do przedszkola i już chciałby póść do szkoły, starsza siostra chodzi
        etc. I okazało się, że musiałabym ją odbierać o 13-tej, zaraz po zakończeniu
        zajęć, bo nie ma możliwości objęcia dzieci z zerówki opieką świetlicową. W
        przedszkolu (gdzie ją w końcu zapisałam), dowiedziałam się, że zerówka niby
        jest obowiązkowa, ale tak nie do końca. Bo gdyby była obowiązkowa, to nie
        musiałabym za zerówkę w przedszkolu płacić, tylko byłaby bezpłatna. Zaś w
        szkole musieliby zapewnić dzieciom opiekę po lekcjach.
        • Gość: DOTTAM Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.4pr.pl / *.4pr.pl 07.03.05, 22:50
          aLEŻ JEST OBOWIĄZKOWA! MOJĄ CORKĘ OBJĄŁ TEN "PRZYKRY" OBOWIĄZEK I CHOĆ KIEDYŚ
          BYŁO TO NIEDOSTĘPNE, ŚWIETLICA JEST TAKŻE DLA 6-LATKOW! CORKA Z NIEJ KORZYSTA,
          BO MA ZMIANY, A MY WOZIMY JĄ DO BARDZIEJ PRZYJAZNEJ SZKOŁY DALEJ OD DOMU I
          SPĘDZA W NIEJ TROCHĘ CZASU. PANIE PRZYPROWADZAJĄ I ODPROWADZAJĄ NA ZAJĘCIA, NA
          OBIAD, POMAGAJĄ W LEKCJACH (PRACE DOMOWE), ORGANIZUJĄ ZABAWY I ZAJĘCIA
          PLASTYCZNE, ITP. KROTKO MOWIĄC, WIĘCEJ Z NICH PRZYNOSI, NIZ Z LEKCJI. TAKŻE
          UMIEJĘTNOŚC PRZEBYWANIA Z DZIEĆMI W ROŻNYM WIEKU I RADZENIA SOBIE W SZKOLE..
          BO ZAJĘCIA SZKOLNE SĄ NIECO PRZEŁADOWANE TREŚCIĄ I OBOWIĄZKAMI...
    • Gość: nauczycielka A przedszkola się zlikwiduje... IP: *.zsi.kielce.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 09:11
      Ludzie, przecież to jest znowu szukanie oszczędności na siłę!!! -dzieciaki do
      szkoły, bo i tak muszą funkcjonować jako budynki, a przedszkola się zlikwiduje,
      bo już nie będą potrzebne!!!! Dzieci w wieku 3-4 lata po prostu nie będzie aż
      tyle żeby przedszkola się utrzymały przy życiu. I zamiast " fachowej opieki i
      wyrównywania szans" znowu będzie likwidacja i pustka w zamian.
      Jest to kolejna głupota, taka sama jaką było utworzenie gimnazjów!!!!!-wszyscy
      praktycy pracujący w szkole o tym już wiedzą.
      Uważam, że lepiej jest tak jak jest i wara od małych 5 letnich dzieciaków.
      Obecnie dzieci 6-letnie INDYWIDUALNIE, W TRAKCIE ZABAWY UCZĄ SIĘ CZYTAĆ, PISAĆ
      I LICZYĆ, zgodnie ze swoin rozwojem psycho-fizycznym już w przedszkolu i nie
      należy tego zmieniać - dla DOBRA DZIECI!!!!!!!
      Co do świetnych wyników naszych reform edukacyjnych to też, jako nauczyciel,
      mam wiele wątpliowości, bo owszem dzieci lepiej umieją ROZWIĄZYWAĆ TESTY ale
      tylko technicznie, natomiast umiejętności merytoryczne są znacznie, znacznie
      gorsze. No bo i fakt pozostaje faktem - o jakiej efektywności nauczania w ogóle
      można mówić jeśli w klasie jest po 32-34 uczniów i wchodzi się tam jak do
      czarnej dziury w kosmosie - końca nie widać!!!
      • gusiak_mama_kacperka Re: A przedszkola się zlikwiduje... 04.03.05, 10:00
        Nie mam nic przeciwko temu jeśli:
        a) nauka 5-6 latków będzie się odbywała w przedszkolach, a nie budynkach szkolnych!
        b) nauka będzie się odbywała pod czujnym okiem pedagogów i psychologów, którzy
        ocenią, czy dziecko 6 letnie może iść do szkoły, co oznaczałoby, że wiek dzieci
        w pierwszej klasie SZKOŁY wahałby się od 6 do 7 lat - co jest rozsądne, bo w tym
        wieku dzieci są bardzo różne i jedno potrafi usiedzieć w ławce 45 minut, inne
        nie. I to dopiero wyrówna szanse tych dzieciaków, bo da im możliwość
        dostosowania tempa nauki do tempa rozwoju bez zbędnej klasyfikacji "mądrzejszy"
        - "głupszy". Mam kilku kolegów, którzy poszli do szkoły mając 6 lat i świetnie w
        niej funkcjonowali (najlepsi uczniowie), ale były to osoby u któych stwierdzono
        tzw. "gotowość szkolną". W przedszkolach dzieci pracują metodą "ofert" - wybiera
        się takie ćwiczenia, aby dziecko było w stanie je wykonać, aby się nie
        zniechęcało. I taka metoda jest właściwa dla dzieci myślę nawet do 12 roku życia
        - czyli przez całą podstawówkę. Rozwijać umiejętności a nie dążyć do
        "urawniłowki", która powoduje frustrację, zanik wiary we włąsne możliwości u
        nieco mniej zdolnych dzieci. Przecież nie wszyscy muszą być matematykami!!!!!!!
        I na tym powinna skupić się reforma, a nie na wprowadzaniu zmian
        organizacyjnych, przynajmniej na razie.

        A co do nauczycieli i niżu - to może ktoś pomyślałby o tym, by wykorzystać to,
        że jest mniej dzieci i wreszcie zmniejszyć liczebność klas, tak by nauczyciel
        mógł każdemu poświęcić swój czas. Klasy 20 osobowe - czy nie byłoby super.

        No i jeszcze jedno - podobno tak mało dzici chodzi do przedszkola, a jakoś w
        przedszkolach brakuje miejsc! Chciałam zapisać synka w połowie roku i nie
        mogłam, bo wszystkie okoliczne przedszkola miały KOMPLET! Więc chyba z tą
        dostępnością jednak nie jest tak, że rodzice nie posyłąją, bo nie chcą, tylko
        nie posyłają, bo albo ich nie stać (są na przykład bez pracy), albo nie mają gdzie.

        To moje tezy do zastanowienia.

        A
        --
        www.gusiak.blox.pl
      • Gość: belferka Re: A przedszkola się zlikwiduje... IP: *.piotrkow.pl / *.internet.piotrkow.pl 05.03.05, 21:29
        No nareszcie coś mądrego. Z tym tylko, że gdyby ktoś zapytał o sens tworzenia
        gimnazjum nauczycieli, nie urzędnikow z MENiS, to już wtedy by się dowiedział,
        że jest to pomysł paranoiczny w naszych warunkach. Przypomnijcie sobie, jakie
        byly założenia tej "reformy": też wyrównywanie szans, szkoła bliżej dziecka,
        oddzielenie dzieci małych od nastolatków. I co? Podstawówka i gimnazjum w
        jednym stoją domku, gdzie to oddzielenie? Gimbusa jeszcze na oczy nie
        widziałam. Problemy wychowawcze w gimnazjum wcale mnie nie dziwią - takie
        nagromadzenie osobników w TAKIM wieku nie może nie powodować problemow. W
        ramach idei "szkoła bliżej dziecka" wozi się te dzieci z jednego końca gminy w
        drugi i na odwrót. Można tak dużo i długo. Zamiast wymyślać nowe reformy trzeba
        by pomyśleć o tym, dlaczego np. u mnie w jednej klasie jest 9 uczniów z wadami
        wymowy i różnymi dys...? Dlaczego drastycznie obniża się poziom umiejętności
        czytania i pisania? Popatrzie tylko w zeszyty, posluchajcie, jak dzieci mówią?
        Dlaczego przybywa dzieci nadpobudliwych? Na to trzeba znaleźć lekarstwo, a nie
        szukać nie wiadomo czego i po co. Umiejętność napisania testu nie jest
        równoznaczna z ogólnym poziomem wiedzy. Jak egzaminy i sprawdziany sprawdzają
        np. umiejętność budowania dłuższej wypowiedzi? Że o ortografii nie wspomnę,
        szkoda słów. Analfabetyzm ante portas,reformujmy się dalej w taki sposob.
        Obyśmy tylko zdrowi byli i za rok doczekali.
        • mamma10 ludzie!!!!! 06.03.05, 17:07
          To chore żeby w klasie było 35 uczniów. Sama uczyłam w gimnazjum, w takiej, w
          której było na 35 sztuk 18 dzieci z obniżonymi wymaganiami - czyli uczyłam
          nieomal jak w szkole specjalnej. Nie tylko ja ale i inni nauczyciele nie są do
          tego przygotowani (psychologiocznie, pedagogicznie i merytorycznie).
          Jak te ćwoki z Ministerstwo śmią mówić o polskiej szkole COKOLWIEK!!!!! Pieprzą
          jak potłuczeni o idywidualizacji procesu nauczania tylko ciekawe jak to zrobić
          przy 35 uczniach, ucząc np. chemii i mając 1 lekcję w tygodniu?
          Zamist wykorzystać moment niżu i faktycznie coś poprawić tworząc małe klasy -
          lepiej upchać do szkoł jeszcze jeden rocznik.
          W wielu szkołach pierwszaki w podstawówce są pakowane po 34-35 dzieci! Paranoja.
          Przecież to maluszki, często kiepsko znoszące rozstanie, i słabo akceptujące
          szkołę.
          Pewnie, na Zachodzie do szkoły idą 5-latki. Tylko że tamta szkoła dla malców
          jest całkiem jak nasze przedszkole. klasa bez ławek, opieka do późnego
          popołudnia z własną panią a nie na świetlicy z dziećmi dużo straszymi i
          telewizorem jako główną atrakcją.
          U nas jak zwyke chęci niby dobre - ale wykonanie jak zawsze.


      • Gość: Norman Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 09:49
        Parę lat temu podczas reformy oświaty mówiono, że nie stać nas na edukację 6-
        latków, a tę rolę i tak świetnie wypełniają zerówki. Zerówka to przejściówka
        między szkołą i przedszkolem. Czy nie lepiej dążyć do tego, by były powszechne,
        a w końcu obowiązkowe ? Po jaką cholerę silić się na edukację 6-latków - żeby w
        Brukseli kolegom mówić, że u nas też ? No u nas też, zerówki są i dzieci się w
        nich uczą pisać i czytać. Naprawdę już nie rozumiem o co tu chodzi.

        PS. Kolega z e-point powyżej ? Czyżby ŁF ?
    • Gość: mama 6 -latka Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: 217.153.6.* 04.03.05, 10:04
      Czy te obowiązkowe 5 i 6 latki nie mogły by zostać w przedszkolu, płacąc tylko
      za wyżywienie i zajęcia dodatkowe, tylko te które w szkole są odpłatne. W
      Szczecinie 5 latki z zajęciami dodatkowymi płacą prawie 400 zł, a przedszkola
      są zamykane. Gdyby obniżono opłaty więcej 5 latków poszłoby do przedszkola i
      więcej 6 latków by w nich zostało, mając w nich lepszą opiekę, po obowiązkowych
      zajęciach, niż w przepełnionej szkolnej świetlicy.
    • Gość: hexe w ramach wyrównywania szans IP: *.brda.net 04.03.05, 10:26
      W ramach wyrównywania szans proponuję utrzymać sieć przedszkoli - może jakieś
      dopłaty z budżetu państwa? Może opłaty uzależnione od dochodów rodziców (mam
      pracę, jedno dziecko i stać mnie, płacę 300 zł, jestem bezrobotna, mam dwoje
      dzieci - płacę symboliczne 50 zł).

      Edukacja dzieci 5- i 6-cio letnich powinna odbywać się w przedszkolu! Nie w
      szkole. Na integrację z starszymi uczniami i na związane z tym patologie dzieci
      mają jeszcze czas.

      Ale o czym my mówimy... :(

      Nasi politycy mają pieniążki na prywatne przedszkola Montessori czy jakie tylko
      sobie zechcą, oraz na strzeżone, "elitarne" szkoły podstawowe... To nie ich
      problem.

      Tylko potem czemu fałszywie boleją nad dzietnością Polaków?

      Becikowe nic nie daje. A tanie/niedrogie, dostępne (blisko domu, czyli
      jednocześnie osadzone w społeczności lokalnej) przedszkole, na które można
      liczyć pracując/szukając pracy - bardzo wiele!!!




    • Gość: olo Przedszkole - wróg dziecka! IP: *.euron.pl / *.euron.pl 04.03.05, 10:46
      To bardzo dobrze, że tylko 30 % polskich dzieci jest skolektywizowanych! Mam
      dwóch synów w wieku przedszkolnym i niestety jednego z nich musiałem wysłać do
      tzw. "zerówki" w przedszkolu. Jes to miejsce gdzie najłatwiej złapać chorbę
      (grypę, anginę, ospę, etc.)Zmuszanie rodziców do tego aby oddawali swoje
      pięcioletnie dzieci w łapy państwa uważam za pomysł totalitarny (faszystowsko-
      komunistyczny). Przykład GB pokazuje że nawet normalne do niedawna państwa
      głupieją...
    • Gość: Kinga Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 04.03.05, 10:46
      Jestem za edukacja juz 5 cio taltków to faktycznie daje równe szane dzieciom -
      z różnych środowisk. Ale nie w szkole!!!! Przynajmniej nie takiej jak ona
      wyglada dziś. Dlaczego nie moga dzieci zostac w przedszkolach tylko
      obowiązkowo!!!. A to że w przedszkolach jest tylko 30% dzieci..... a ja się
      zastanawiam czy moje dziecko aby zostanie przyjęte w tym roku do
      przedszkola.... kurcze o co ty chodzi!!!
      Bardzo wkurzający artykuł.
    • Gość: Arqs Re: Opieką???!!! IP: *.pl 04.03.05, 10:48
      " Wcześniej otoczone opieką przedszkola i szkoły będą lepiej rozwijać się
      intelektualnie i emocjonalnie".

      Ktos tu jest chory umysłowo - opieką? Nigdzie nie czułem iwekszego zagrożenia
      niż w szkole. Wśredniej - ciągła walka z belframi. I tak nauczyłem ise wiedcej
      siedząc w bibliotece niż chodzac na durne zajęcia...

      To nie kwestia biednych rodzin, tylko motywacji i charaktru.
      • Gość: HK Dobry Pomysł IP: 210.82.49.* 04.03.05, 12:50
        Pomoże to rodzicą bo dzieci będą pod opieką w czasie dnia a i da pracę nauczycielom którym grożą
        zwolnienia i zamykanie szkół z powodu niżu demograficznego w związku z małym przyrostem
        naturalnym. Miejmy nadzieje że się zdecyduja przedłużyć cykl nauki o rok - by matura była w tym
        samym czasie - z czasem da to nam bardziej wyksztalcone społeczeństwo. No i może i to zachęci
        Polaków by mieli więcej dzieci - bo z opieką będzie łatwiej...

    • Gość: opt A GŁUPOTA JEDNAK NIE BOLI IP: *.unregistered.media-com.com.pl 04.03.05, 11:04
      Teraz pod względem objęcia dzieci wychowaniem przedszkolnym jesteśmy w ogonie
      Europy,a przecież jeszcze nie tak dawno niedouczone solidaruchy pod pozorem
      walki z indoktrynacją i z zamiarem przywrócenia dzieci rodzicom i nauce
      kościoła likwidowały placówki przedszkolne,w niektórych województwach o ponad
      25%.Już w latach osiemdziesiątych obejmowano wychowaniem przedszkolnym na
      większości terenów około 47 dzieci w wieku 3 - 6 lat,a teraz mniej jak 30%.Może
      ktoś policzy ile przedszkoli przeznaczono na cele pozaoświatowe,siedziby
      komisji zakładowych NSSZ SOLIDARNMOŚĆ,kluby,placówki gastronomiczne itp.Jak
      zwykle Polak przed i po szkodzie głupi, a teraz się jeszcze dziwi,że jest w
      ogonie Europy.
    • pam_pa_ram_pam Bez sensu inicjatywa... 04.03.05, 11:15
      6-latek z inteligenckiej rodziny, zwłaszcza jedynak, otoczonoy opieką rodziców
      i dziadków, od 4 roku życia w dobrym (choćby i publicznym) przedszkolu, z
      dodatkowymi zajęciami z kółka teatralnego, rytmiki, rysuku... tak, takie
      dziecko jest przygotowane do nauki w szkole już od 6 roku zycia.
      Natomiast jak w jednej klasie z taką konkurencją poradzi sobie nadpobudliwe
      dziecko, wychowane w żłobku i marnym przedszkolu bez zajęć dodatkowych lub
      chowane "przy babci" (lub prababci), która sama ma ukończone 3 klasy szkoły
      powszechnej w Pcimiu Dolnym?

      Szkoła jest trochę jak pododdział wojska - powinna chodzić tak, jak pozwala na
      to najsłabszy element.
    • Gość: x Wyscig szczurow IP: 192.11.224.* 04.03.05, 11:21
      mozg dziecka -chociazby 6 latka - najlepiej rozwija sie podczas zabawy ...tak
      twierdza specjalisci

      dlaczego meczyc te biedne dzieciaki juz tak wczesnie ...

      dla zaspokojenia chorych ambicji ich staruszkow ??? dziecko powinno miec
      dziecinsto beztroskie tak dlugo jak sie tylko da ....
      • Gość: opt Re: Wyscig szczurow IP: *.unregistered.media-com.com.pl 04.03.05, 11:45
        Nie zmęczą się.Rano obowiązkowa modlitwa,kolejne przed każdym posiłkiem,póżniej
        lekcje religii,bo wiedza Polaków w tym zakresie jest bardzo skromna.Trochę
        malowanek ,wycinanek i układanek o wartościach jedynie słusznych.W ramach
        poznania najbliższego środowiska wycieczka do najbliższych miejsc kultu
        religijnego.Póżniej wspólny śpiew,trochę rapowania jako przygotowanie do
        uroczystości jasnogórskich.Trochę przygotowania do nauki czytania i pisania,by
        jacyś tam podatnicy się nie czepiali.Do internetu jeszcze za wcześnie,bo tam
        zgorszenie,ale jak ideologicznie go opanujemy,to to też będzie nie zła zabawa.
        No i w czym zmartwienie,teraz już zielone światło dla upowszechnienia
        wychowania przedszkolnego.Nikt nam już dzieci nie będzie indoktrynował.
    • Gość: nie-bieska Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 11:34
      widzę te klasy z 30 dziecmi w wieku 6 lat i jak pani nauczycielka sie nimi
      zajmuje, małym Xikiem z dysleksją (tak, tak w tym wieku sie mówi o jej ryzyku),
      a zaraz potem Ygreksikem z ADHD. Jeśli polska szkoła nie poradzi sobie z
      liczebnościa klas, brakiem pomocy naukowych na wysokim poziomie to o czym
      mówić. Porównanie nas do innego kraju i nazywanie reliktem edukacyjnym nic nie
      da. To przecież żenada, kiedy nauczyciel cieszy się z kolejnych przyniesionych
      do szkoly spinaczy albo kartek na ksero, albo szarego papieru na rzecz szkoly.
      Co zaproponują tym maluchom w szkole? Stare pomoce naukowe, pamiętające lata
      wczesnego Gierka?? A kwestia nauki języka obcego? PRzeciez klasa jest dzielona
      gdy dzieci jest powyżej 25 osób. No ale sa takie co mają po 24. Nie wierzę w
      cuda. To wszystko jest tylko piękne z nazwy. Wymagania będą ale nic w zamian.
      Nauczyciel jak i Salomon z próżnego nie naleje. Mój syn konal z nudów przez 3
      lata nauki gdy musial wypełniać karty pracy byle duzo, szybko, zero inwencji.
      Już się nie męczy bo jest w 4 klasie i świetnie się uczy. Nasze dzieciaki są
      bardzo mądre,większość z nas rodziców to wie i widzi, ale wtłoczenie je w
      sztywne ramy polskiej szkoły raczej przynosi wiecej szkody niż pożytku. Może
      się mylę? To tylko wiem na podstawie rozmów z innymi rodzicami i dziećmi. A nie
      z rankingów.
    • Gość: Rodzic Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 11:43
      Jestem jak najbardziej za wczesniejszym rozpoczęciem edukacji przez nasze
      dzieci. Jestem zaskoczony, że dopiero teraz pojawia się ten pomysł. Kilka lat
      spedziłem w jednym z krajów UE. Mój syn poszedł w nim do pierwszej klasy
      właśnie w wieku sześciu lat. Nie jest to naprawde żadne traumatyczne przeżycie,
      choć w jego wypadku start był utrudniony, gdyż nie znał języka kraju
      urzędowania. Zgadzam sie z opinią Pani Magdaleny Kuli, że "nasz system
      edukacyjny jest reliktem przeszłości". Nie jest to jednak tylko kwestia tego,
      kiedy rozpocznie sie edukację, ale tego jaki bedzie jej poziom i kierunek.
      Polska szkoła nie rozwija indywidualnych cech ucznia. Stworzyła sobie pewną
      matrycę do której nauczyciel, Jedyny Nieomylny, dopasowuje młode i krnąbrne
      jednostki. Ale czy ktoś, kto uczy 30 lat jest w stanie zauważyć, że coś
      zmieniło. Kolejny problem to brak umiejętności prowadzenia dzialogu nauczyciel -
      uczeń i nauczeciciel - rodzice. Uczeń jest przedmitem, a nie podmiotem
      nauczania, natomiast rodzic to trochę starszy uczeń. PRARANOJA!!! Cieszę się,
      że mój syn miał okazję ukończyć szkołe podtawową za granicą. Jest inny niż jego
      koledzy w polskiej szkole. Lepiej przygotowany do funkcjonowania w
      społeczeństwie obywatelskim, bardzeiej zaradny i samodzielny. My, jego rodzice,
      stramy sie teraz jedynie nie zmarnować tego czego sie nauczył. Niestety to
      powoduje konlikt intelektualny z nauczycielami i równieśnikami, którzy już
      wiedzą że najlepiej sie nie wychylać. Nasz syn nie rozumie co to znaczy
      ściągać, zawsze stara się przygotowywać do zajęć. Niestety nauczyciele często
      zadają prace domowe "dla porządku" i nawet ich nie sprawdzają. Demoralizacja,
      uczenie nieodpowiedzialności i bylejactwa. Uczniowie nie przykładają się do
      nauki bo wiedzą, że gimnazjum rejonowe i tak musi ich przyjąć. W kraju naszego
      pobytu oceny decydowały kto i gdzie sie dostanie. Nie było tam rejonizacji. W
      najlepszych szkołach były listy oczekujących. Dla tych najgorszych były
      tzw "gimnazja zsypy". Nasz system jest antymotywacyjny. I nie pomoże tutaj
      program "Szkoła z klasą", gdyż szkołę tworzą nie programy ale nauczyciele, a ci
      coraz rzadziej są autorytetem dla swoich uczniów. Często nie stanowią również
      partnerów rodziców w wychowaniu dzieci. Nie można tego tłumaczyć tylko
      liczebnościa klas, choć nasze przepisy są i w tym względzie też archaiczne, a
      szukanie oszczędności w systemie edukacyjnym kiedyś odbije się nam
      czkawką.
    • Gość: matka Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.chello.pl 04.03.05, 12:05
      Przeczytałam większość postów w tym wątku i mam wrażenie, że sami trochę boicie
      się szkoły i przelewacie swoje lęki na dzieci. Odnoszę także wrażenie, że jest
      tu sporo rodziców nadopiekuńczych, a nadmierna opieka jest równie szkodliwa jak
      jej brak.
      My jako rodzice, świadomi i kochający, mamy obowiązek, także moralny, zapewnić
      dziecku to co najlepsze, a więc jak najlepszą szkołę, najlepszy życiowy strat.
      Może zamiast zastanawiać się jak uchronic dziecko przed pójściem do szkoły o
      rok wcześniej, zastanówmy się czy mamy wpływ na jakośc szkoły, ilość i rodzaj
      zajęć pozalekcyjnych, kadrę itp. Zastanówmy się nad MĄDRYM wyborem szkoły (
      publiczna- niepubliczna, z taką czy inną ofertą), współpracujmy ze szkołą, bo
      wbrew pozorom nauczyciele to lubią. Krytykujmy, ale konstruktywnie!
      Polskiej szkole daleko do ideału ( podobnie jak wielu innym dziedzinom naszego
      życia), ale nie zmieni się tego gdy dziecko rozpocznie naukę rok później.
      Pamiętajmy, że małe dzieci chłoną wiedzę bardzo szybko. Nauka literek jest
      przyjemnością, powodem do dumy.
      Wczesne rozpoczęcie nauki daje także, mozliwośc wcześniejszej diagnostyki
      dziecka i wykrycie różnych dysfunkcji: dysgrafii, dysleksji, ADHD, mniejszej
      sprawności ruchowej itp.
      Nie zapominajmy, że często to nauczyciel nie rodzic, dostrzega pewne
      nieprawidlowości. Dla mamy jej synek jest "żywym sreberkiem" - nauczycielka
      widzi ADHD. Dla babci wnusia nie umie zawiązać sznurowadła i oryginalnie ( acz
      niechetnie) rysuje, dla nauczycielki jest to dziecko z grupą ryzyka dysgrafii.
      A wcześnie wykryte nieprawidłowości daje się korygować szybciej i mniej
      boleśnie.
      Piszecie z pozycji rodziców-inteligentów, czy jednak taka jest struktura
      polskiego społeczenstwa? Niedowiarków odsyłam do informacji GUS.
      A ponieważ sporo dzieci pochodzi z rodzin mniej lub bardziej zaniedbanych,
      profilaktyka w pediatrii lezy ( nie ma już lekarzy rejonowych, wiele matek
      rzadko odwiedza pediatrę ze zdrowym dzieckiem)- to właśnie nauczyciel może być
      tym pierwszym, który wykrje wadę wzroku, słuchu czy postawy.
      A wiec czy warto "skracać dzieciństwo"? Moim zdaniem Tak!
      • Gość: PhD Re: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki? IP: *.nrockv01.md.comcast.net 04.03.05, 13:47
        Zgadzam sie z Pania opinia jak najbardziej. Obecnie moja corka chodzi do
        pierwszej klasy szkoly amreykanskiej-ma 6 lat. Zaczynala ja we wrzesniu nie
        znajac ani slowa po angielsku. W Polsce chodzila do przedszkola, ale bardzo
        niechetnie. Kazdego dnia trzeba bylo ja namawiac i przekonywac, teraz na
        slowo "spoznisz sie do szkoly" jest gotowa w pare minut do wyjscia, a zawsze
        wraca usmiechnieta i zadowolona, pelna nowych pomyslow. Nauczyciele i dyrekcja
        szkoly jest sympatyczna i co najwazniejsze kreatywna, co widac na kazdym kroku.
        0rganizacja spotkan dla rodzicow jak pomoc dziecku " w tym " czy "w tamtym". Po
        pol roku pobytu w amerykanskiej szkole publicznej - moje dziecko bardzo ladnie
        mowi po angielsku - szkola sam zapewnia specjalne zajecia z jezyka. Kazdy
        rodzic moze przyjsc na lekcje i w niej uczestniczyc - pomagac. Nie ma poteznej
        bariery pomiedzy szkola a rodzicami - to rodzice rowniez tworza szkole. Szkola
        dla szejsciolatka to nie wylacznie lawka i rygor. To nauka przez zabawe i
        jestem wdzieczna loswi, ze moje dziecko jako 6 latek trafilo do szkoly a nie do
        przedszkola, ktore w Polsce jest przechowalnia za niemale pieniadze. W Polsce
        tez jest to mozliwe tylko nauczyciel musza zmienic sposob myslenia. Polecam
        artykul z Przekroju na temat polskich przedszkoli - potwierdza slusznosc
        reformy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka