Dodaj do ulubionych

UWAGA! Jeszcze nowsza matura. Ma być łatwiejsza...

  • yhy_yhy 19.07.06, 07:28
    i Samoobrony...:
    1. WF
    2. ZPT

    bo po co więcej?
  • kryzar 19.07.06, 07:56
    zapomniałeś o religii
  • centrolew 19.07.06, 08:41
    Zaskoczony jestem zgodą na maturę z matematyki. Popieram w pełni taką decyzję,
    nawet kosztem tej całej amnestii. Zysk przewyższa straty, przynajmniej w mojej
    opinii. Matematyka od zawsze uważana była za królową nauk, uczyła myślenia.

    Nie rozumiem za to zupełnie tych "obrońców czystości maturalnej", którym nie
    podoba się wprowadzenie matematyki! Czyżby nie potrafili samodzielnie myśleć i
    mieli w związku z tym jakieś kompleksy?!

    --
    CENTROLEW, czyli Polityczny Rozkład Jazdy
  • almagus 19.07.06, 09:17
    Po co uczyć się nauk ścisłych skoro tylko prawnicy rządzą przy pomocy złego
    prawa, a księża się modlą inaczej za miłość bliźniego?
    Monokulturę mamy podlewaną gnojowicą, z przerobem na święconą wodę. W
    przypadkach takich deficytów jak ma Polska, ten gnój wszystko wypali i tyle!


    Biały bez to niewinność?

    Obok kościoła w Durnych Pisiorach
    zakwitły bzy w różnych kolorach.
    W dzień park dla starych, nawet zadbany,
    w nocy dla młodych pachną kasztany.
    Słabną wieczorem już bzu nektary,
    bo gdy przechodzi młody czy stary,
    całe naręcze, zerwie gałązkę,
    w stronę kościoła niesie tę wiązkę.
    Tak się wykończył najpierw bez biały.
    Mamusie stały, dzieci zrywały.
    Biały bez kolorem niewinności,
    niechaj w niewinnym miejscu zagości.
    Jak inne miały się bzu kolory?
    Poszły na cmentarz, dom i nieszpory.
    Z wysoka woń niesie resztka wiechy,
    zakwitły kasztany dla pociechy
    widoku wiosny, dla twego oka,
    już są matury wieszczą z wysoka.
  • surfer6 19.07.06, 09:36
    Miało być dobrze a wyszło tak jak zwykle ...
  • koszalek_opalek1 19.07.06, 09:43
    Chodzi o to, żeby posłanki samoobrony miały w przyszłości łatwiej. W końcu media
    patrzą im na ręce...

    --
    Ebook, który pomógł mi spełnić marzenia:
    "Potęga jednego e-maila".
  • navaira 19.07.06, 09:57
    Skoro i tak chodzi o to, żeby wszystkie najgorsze buraki zdały? Zlikwidować w
    diabły, wydawać świadectwo ukończenia szkoły średniej i tyle. Byłby to piękny
    wpis Giertycha w tradycję edukacyjną IV RP -- likwidacja matur.

    --
    Przepis na IV RP: dwa kartofle, burak, Por i Seler oraz wyciąg z konia :Q
  • konread 19.07.06, 10:41
    Że kuń na edukacji się nie zna to nie odkrycie, ale na prawie też nie, skoro
    chce je psuć przez działanie wstecz - horror!!!
    --
    -►Pomarańczowa_Alternatywa◄-
  • pawel949 19.07.06, 11:18
    Późniejsze poprawki wprowadzone przez ministra doprowadzą, ze będziemy mieli
    najlepiej wykształcony rząd na świecie. Już jak zapowiadał tow. Kaczyński mamy
    rzad o czystych rękach - bez osób z wyrokami, teraz będziemy mieli profesorów,
    doktorów itp.
    Z Kaczką - fachowcem od leninowskiego prawa na czele.
  • frant3 19.07.06, 13:24
    Jeżeli Roman Giertych uparł się na nowe łagodne zasady oceniania, to powinny być wprowadzone dopiero wtedy, gdy na egzaminie będzie nowy trudny przedmiot - matematyka. To miałoby jakiś sens.

    --
    Frant - humor, satyra, krytyka
  • 79er 19.07.06, 22:07
    przeciez wszystkich tych poprzednich systemow edukacyjnych nie akceptujemy,
    powinny sie liczyc tylko stopnie na swiadectwie z religii wydawanym przez
    ksiedza proboszcza, tych nie da sie podwazyc,

  • wrojoz 19.07.06, 11:17
    Tylko dla tych z PiSu, LPR i Samoobrony. To jasne.
  • yhy_yhy 19.07.06, 11:41
  • totalna_apokalipsa 19.07.06, 09:37
    Oczywiscie , zgadzam sie na matematykę z wielką chęcią, ale tylko pod
    warunkiem, ze ci uczniowei, którzy zdaja na politechnikę , czy idą na
    matematykę/inzynierie srodowiskową itp na uniwersytecie, obowiązkowo zdają na
    maturze HISTORIĘ. Wtedy to rozporządzenie ma sens. Inaczej jedni maja od razu
    zdany egzamin na studia z matematyki, a drudzy zdają oprócz matemtyki
    gigantyczny egzamin z historii. Tak nei moz ebyć, zeby jedni zdawali na maturze
    jeden przedmiot egzaminacyjny,który kwalifikuje ich na studia a inni - dwa , bo
    obowiązkowy na studiachnie liczy sie jako egzaminacyjny na rekrutacji.
  • totalna_apokalipsa 19.07.06, 09:41
    Miało być - a inni - dwa , bo
    >
    > obowiązkowy na maturze nie liczy sie jako egzaminacyjny na rekrutacji.
  • bkasiab 19.07.06, 10:17
    spokojnie oni zdają polski ktory jest im niepotrzebny. a na politechniki to
    przewaznie fizykę trzeba jeszcze zdawać...
  • totalna_apokalipsa 19.07.06, 10:26
    Skoro polski jest im niepotrzebny, to należy go zlikwidować -w końcu mogą
    równie dobzre uczyć sie po angielski albo niemiecku. Na prawo zdaję sie
    historię i geografię, prawnikom polski też jest niepotrzebny. Dlaczego maja
    nagle zdawac polski, matematykę , historię i geografię, skoto gość na polibudę
    zdaje polski, matematykę i fizyke? Dla nich cztery - dla faceta na polibudzie -
    trzty - znów jest neisprawiedliwie. Posdobnie na medycyne - zdają biologie i
    chemię, a facet na polibudzie tylko dodatkową fizykę. Zawsze kazdy kto nie
    zdaje na politechnikę jest w tym systemie przywalony jednym egzaminem więcej.
    To sa faktty.
  • zyta101 19.07.06, 20:23
    Przede wszystkim matematyke. Polski tez jest potrzebny, bo potem nie potrafia
    napisac pracy dyplomowej.
  • ankusiaw 19.07.06, 22:49
    ci co zdaja na polibude, muszą zdawać egzamin z polskiego który wcale nie ejst dla nich taki łatwy ani do niczego później użyteczny. daltego matma powinna być obowiazkowa aby szanse byly wyrownane, zarówno humaniści jak i ścisłowcy będą mieli jakis przedmiot, nad którym bedą musieli sie troche bardziej natrudzić. sama zdawałam na politechnikę. i też miałam dwa egzaminy, matma kwalifikowała mnie na studia, a polski po prostu dla samego zdawania
  • nowinator 19.07.06, 10:10
    centrolew napisał:

    > Zaskoczony jestem zgodą na maturę z matematyki. Popieram w pełni taką decyzję,
    > nawet kosztem tej całej amnestii. Zysk przewyższa straty, przynajmniej w mojej
    > opinii. Matematyka od zawsze uważana była za królową nauk, uczyła myślenia.

    Matmę zdawałem, dla mnie to była pestka.
    Lecz zauważ, że w zyciu (dla większości) matma to tylko kalkulator w komórce lub
    kasa fiskalna.
    Jestem przeciw obowiązkowej matmie. Powinna być jak dla mnie w grupie
    przedmiotów do wyboru jako jeden z np. matma, fiza, chema, inne?

    inna grupa to polak, historia, ...

    inna grupa .....

    wybór należy do Ciebie, z czym się czujesz dobrze, to zdajesz to i idziesz na
    studia związane z preferencjami.


    > Nie rozumiem za to zupełnie tych "obrońców czystości maturalnej", którym nie
    > podoba się wprowadzenie matematyki! Czyżby nie potrafili samodzielnie myśleć i
    > mieli w związku z tym jakieś kompleksy?!


    Nie kompleksy, lecz nie wszystkich interesują cyfry/ciągi/całki/... wystarczy im
    zdobycz XX wieku i malowanie/tkanie/rzeźbienie.

  • matheus.baere 19.07.06, 10:32
    Matura jest (była?) także świadectwem pewnej wiedzy ogólnej, w tym znajomości
    własnego języka i umiejętności formułowania myśli - usuwanie obowiązkowości
    egzaminu z języka polskiego jest chyba przesadą.

    Jeśli chodzi o matematykę - osobiście jestem za - choć byłoby dobrze, gdyby ten
    przedmiot rzeczywiście zaczął być skierowany na naukę myślenia a nie formułek.

    --
    Haiku dla Żony
  • wrojoz 19.07.06, 11:18
    Dla mlodziezy wszypolskiej ?.
  • nowinator 19.07.06, 12:53
    matheus.baere napisał:

    > Matura jest (była?) także świadectwem pewnej wiedzy ogólnej, w tym znajomości
    > własnego języka i umiejętności formułowania myśli - usuwanie obowiązkowości
    > egzaminu z języka polskiego jest chyba przesadą.

    Racja, troszkę przesadziłem. (odnośnie polskiego)

    >
    > Jeśli chodzi o matematykę - osobiście jestem za - choć byłoby dobrze, gdyby ten
    > przedmiot rzeczywiście zaczął być skierowany na naukę myślenia a nie formułek.

    Ogólnie zgadzam się, a w szczególności na "skierowany na naukę myślenia a nie
    formułek", tylko matematyka ma to do siebie, że masz się nauczyć formułek by zdać.
    Sam niejednokrotnie nienauczyłem się formułki(wzoru) i później zajmowało to
    ileśtam minut by wyprowadzić sobie wzór, który miałem na lekcji podany na tacy.
    Ważniejsze potrafić ten wzór wykorzystać w życiu (jeśli masz go wyrecytować
    zbudzony w nocy), niż umieć aby zdać.

    pozdrowienia
  • transformata 19.07.06, 20:16
    Zwrot "formułka", chociaż tak chętnie stosowany, nie jest właściwy jeżeli chodzi
    o matematykę. Matematyka nie uczy "formułek" ale pojęć i zależności między nimi,
    jedno i drugie musi być ściśle zdefiniowane. Dlatego matematyka jest taka
    szczególna. Bo wiele przedmiotów uczy myślenia, ale matematyka uczy myślenia
    konsekwentnego: jedno wynika z drugiego, a drugie z trzeciego itd.
    konsekwentnie. Ale aby tego typu rozumowania przeprowadzać niestety trzeba znać
    i rozumieć pojęcia. Sama znajomość bez rozumienia nie wystarczy. Sama zdolność
    rozumowania bez znajomości również nie.
    Myślę, że generalnie, w przeciętnej klasie jest za mało czasu na to, by utrwalać
    z uczniami pojęcia i dać im szansę zobaczenia ich w różnych kontekstach, a tym
    samym dać im szansę na rozumowanie. Wprowadza się pojęcie, następnie robi się
    jedno ćwiczenie (może dwa) i wprowadza się kolejne pojęcie. Zadaje się parę
    przykładów do domu. Na następnej lekcji są nowe pojęcia itd. Gdyby zamiast 3
    godzin matematyki były 4 z tym samym "programem", (albo nadal 3 ale z programem
    znacznie odchudzonym) to by znalazł się na to czas. Są przecież w matematyce
    takie rzeczy, które każdy człowiek mający średnie wykształcenie powinien umieć
    robić (jak choćby obliczanie procentów, rozwiązanie prostego równania, czy
    odczytywanie własności z wykresu funkcji).
    Na koniec dodam, że osobiście mam mieszane uczucia, jeżeli chodzi o obowiązkową
    maturę z matematyki (chociaż dla mnie matura na poziomie podstawowym wydaje się
    do zdania dla każdego ucznia, który chociaż trochę się przyłożył).
  • dvoryanin 19.07.06, 10:14
    techniczne czy ekonomiczne do zdawanai czegoś co nigdy mu nie będzie potrzebne.
    W takim razie skoro ma być matematyka to dlaczego nie wprowadzić obowiązku
    zdawania WOSu ?
  • koloratura1 19.07.06, 10:50
    dvoryanin napisał:

    > techniczne czy ekonomiczne do zdawanai czegoś co nigdy mu nie będzie potrzebne.

    To nie tak.
    Z założenia matematyka ma uczyć wzystkich pewnego sposobu myślenie (logicznego!).
    Nie chodzi o ciągi, całki itp.

    Może gdyby taką matematykę zdawali na maturze nasi rządzący, to nie mielibyśmy
    aż tylu idiotycznych decyzji, co obecnie. Po prostu umieliby myśleć na kilka
    kroków naprzód...

    Tylko pytanie, czy właśnie tego szkoła na matematyce będzie uczyć?
  • totalna_apokalipsa 19.07.06, 11:11
    No cóz. Tak sie jakoś dziwnei składa, ze logicznego sposobu myślenia czyli tego
    opartego na przesłankach i tezie, założeniu i wynikaniu, laczeniu faktów niemal
    na zasadzie zbiorów nauczył mnie w szkole...historyk:))))))))

    Matematyczka nei zrobiła ani jednej rzeczy, które powinna zrobić wg twoejgo
    klucza opartego na logicznym myśleniu:) Obawiam się zatem, ze chyba najpierw
    musisz wyskolić matematyków , którzy sami bedą tego uczyć, a potem dopiero
    proponować tę maturę:))))

    PS. Ale przyznam, ze tak doskonałej matematyczki jak babka w podstawówce to ze
    swiecą szukać, . Przyszła zaraz po studiach i z matematycznych głąbów zrobiła
    ludzi do tego stopnia, ze palanci zdawali wgzaminy do liceum na czwórki.
  • totalna_apokalipsa 19.07.06, 11:15
    aha, no muszę jeszcze coś dodać - oczywiscie potem większość z nas dostała sie
    w łapy 55 letnich nauczycielek, które zmarnowały wszystko co 25 latka
    nawkładała nam do głowy;/ a ona sama wyjechała w kilka lat pózniej i mieszka
    teraz we Francji - ot życie;/
  • sajjitarius 19.07.06, 12:03
    No tak...ale...to ze jedna matematyczka w jednej szkole nie wywiazala sie ze
    swoich obowiazkow i nie nauczyla niczego, nie znaczy, ze to czego nauczyc miala
    nie powinno byc przedmiotem egzaminu maturalnego. Bo na tej zasadzie mozna
    sobie po prostu ten egzamin maturalny darowac w ogole. Przykladowo, moja
    nauczycielka jezyka polskiego nie nauczyla nas niczego, bo byla zakompleksiona,
    znerwicowana, nieszczesliwa...nie postuluje jednak z tego tytulu, ze matura z
    jezyka polskiego jest bezsensowna (choc byla zrodlem wielkiego stresu dal mnie
    osobiscie)...w jednym przypadku, ta matematyczka powinna zostac zwolniona ze
    swoich obowiazkow, w drugim nauczycielka jezyka polskiego...no ale Roman
    Giertych ma lepsze pomysly, dzieki ktorym zupelnie malo istotnym bedzie to, co
    mlodziez ze szkoly wynosi (juz sam fakt, ze wystarczy zdac dany przedmiot na
    30% jest smieszny) jak i to czy nauczyciele istotnie czegos ucza czy tez
    nie...moze po prostu swiadectwa maturalne powinny byc sprzedawane w
    supermarkecie...
  • totalna_apokalipsa 19.07.06, 12:39
    Widzisz, chyba jednak z logicznym myśleniem to u Ciebie nie najlepiej, bo nie
    dałeś nawet rady odróznić tego co sam wymyśliłeś, od tego co pzreczytałeś w
    moim poście i bierzesz to, co wymysliłeś, za to co przeczytałeś.

    Sugeruje przeczytać mój poprzedni post jeszcze 5 razy, powoli i głosno . Czy
    tam jest napisane, ze zdawanie matematyki jest bez sensu i nei powinna pojawić
    sie na maturze, bo jedna osoba jest dowodem na to, jak można żle uczyć? Nie.

    Jest tam napisane, ze jadna
    osoba jest dowodem na to, jak dobrze można uczyć matematyki i jak to uczenie w
    poslkiej szkole nie zachowuje ciągłości.To ty to napisałeś, ze to nie ejst
    powód , aby matematyki nie było na matuzre, nie ja.

    Ja napisałam, ze tzreba kształcić tak matematyków, jak i wszystkich innych
    nauczycieli, zeby pokazywali jak zajebiście fajne mogą być neiktóre rzeczy i
    jakasatysfakcje daje zrobienie czegoś samemu na dwa sposoby, a nie obniżenie
    poziomu na przedmiot wprowadzony obowiązkowo, bo i tak wszyscy wiedza, ze
    mataematyki uczy sie w polskeij szkole koszmarnie, o wiele gozrej niz jezyków,
    blogii itp. A skad wiedzą? A z ilosci korepertycji z matematyki, jakie daja
    zbiorowo studenci i nauczyciele - zaden inny przedmiot nie ma takiego popytu na
    korepertycje, może tylko jezyki, ale te to już z upełnie innego powodu.
  • sajjitarius 19.07.06, 13:38
    Zaraz, zaraz...

    Czyje to slowa:

    "Obawiam się zatem, ze chyba najpierw
    musisz wyskolić matematyków , którzy sami bedą tego uczyć, a potem dopiero
    proponować tę maturę:))))"

    Czyz nie sugerujesz w nich, ze zanim zaproponuje sie mature z matematyki,
    najpierw nalezy upewnic sie, ze wszyscy nauczyciele ucza tego co maja uczyc ?

    Dokladnie to sugerujesz, stad moja riposta.

    Wiec nie zarzucaj mi braku czytania ze zrozumieniem i myslenia, a przyjrzyj sie
    swojej uczciwosci intelektualnej.
  • totalna_apokalipsa 19.07.06, 13:48
    Wiesz co, zastanów sie , co ty piszesz. Widzisz te usmiechy>? Hasło ironia
    jest ci znane? Chyba nie. Zapewne pojawiały sie, aby udowodnić jaka jestem
    nieuczciwa intelektualnie. Najpierw czytać ze zrozumieniem, powtarzam, a potem
    zastanawiać się, kto coś sugeruje.


    Zresztą , dokładnie tak uwazam, dopóki nie zreformuje sie nauczania matematyki
    od gimnazjum, czyli któryś pierwszy rok gimnazjum nie zacznie lecieć nowym
    programem i nie poleci tym programem 3 lat liceum - matematyki nie powinno być
    na maturze. Jest rzecza nei fair mówić komus w II klasie liceum, ze własnie za
    rok zdaje maturę z matematyki obowiązkowo, choc wczęsneij nastawiał sie np. na
    biologię , której potzrebuje na studia, bo ktoś tak zarządził i ma teraz w rok
    nadrobić gimnazjum i liceum. Zazwyczaj na korepertycjach. O ile wiem, uczeń
    podstawówki wie na 6 lat pzred faktem, z czego zdeja egzamin do gimnazjum. Nie
    wiem, dlaczego uczeń liceum miałbby sie tego dowiedzieć nagle w trakcie nauki.

  • sajjitarius 19.07.06, 14:15
    totalna_apokalipsa napisała:

    > Wiesz co, zastanów sie , co ty piszesz. Widzisz te usmiechy>? Hasło iron
    > ia
    > jest ci znane? Chyba nie. Zapewne pojawiały sie, aby udowodnić jaka jestem
    > nieuczciwa intelektualnie. Najpierw czytać ze zrozumieniem, powtarzam, a
    potem
    >
    > zastanawiać się, kto coś sugeruje.
    >
    >
    > Zresztą , dokładnie tak uwazam, dopóki nie zreformuje sie nauczania
    matematyki
    > od gimnazjum, czyli któryś pierwszy rok gimnazjum nie zacznie lecieć nowym
    > programem i nie poleci tym programem 3 lat liceum - matematyki nie powinno
    być
    >
    > na maturze. Jest rzecza nei fair mówić komus w II klasie liceum, ze własnie
    za
    > rok zdaje maturę z matematyki obowiązkowo, choc wczęsneij nastawiał sie np.
    na
    > biologię , której potzrebuje na studia, bo ktoś tak zarządził i ma teraz w
    rok
    > nadrobić gimnazjum i liceum. Zazwyczaj na korepertycjach. O ile wiem, uczeń
    > podstawówki wie na 6 lat pzred faktem, z czego zdeja egzamin do gimnazjum.
    Nie
    > wiem, dlaczego uczeń liceum miałbby sie tego dowiedzieć nagle w trakcie
    nauki.
    >

    No tak. Jak juz sie nie ma argumentow, to zawsze mozna zmienic teze..
    Nie wiem kim uwazasz, ze jestes, ale jesli jestes nauczycielem, to biada
    dzieciakom ktore uczysz. Zaczynanie wypowiedzi od 'naucz sie czytac ze
    zrozumieniem' jest nieuczciwe wlasnie. Bo przeczytalem dwa razy Twoj post i
    sugerujesz tam jedynie tyle, ze najpierw trzeba nauczycieli matematyki
    wyszkolic tak by uczyli tego co maja uczyc, a pozniej wprowadzac mature. Byc
    moze byla to ironia...no ale wlasnie, czy rozwiniecie tej mysli (ironia, czy
    tez nie), bez zdanych przeciez osobistych uwag, na prawde powinno byc
    zripostowaniem poprzez atak ? Nie umiesz czytac, nie rozumiesz, popatrz na te
    usmiechy..! No ja usmiechow na ekranie komputera nie widze, jesli Ty je
    widzisz, lub potrzebujesz widziec by sie lepiej poczuc to proponuje od niego
    odejsc...no i na koniec, mozna przeciez zmienic teze...teraz juz chodzi tylko o
    nowy program matematyki i zeby obowiazywal przez 3 lata co najmniej...z tym
    akurat moge sie zgodzic...Tylko dlaczego do znalezienia wspolnej plaszczyzny
    musimy przechodzic przez caly etap osobistych uwag ? No coz, tak bywa, ze
    niekorzy, zle sie czuja jak swojej wypowiedzi nie zaczna od 'ustawiania' sobie
    dyskutanta no pozycji tluka...byc moze po prostu uczysz w polskiej szkole...
  • totalna_apokalipsa 19.07.06, 15:19
    Jakich argumentów się nia ma? Czy ja w którymkolwiek poście tutaj pisze, z e
    uwazam matematykę za niepotzrebną na maturze? Wrecz pzreciwnie, uwazam ją za
    potrzebną na maturze i od pierwszego postu piszę, ze tak, jak najbardziej
    matematyka na maturze - ale wtedy, kiedy bedzie uczona na poziomie, a nei
    uczona bez sensu, a sztucznie obnizy się rangę przedmiotu, pozwalajac go nie
    zdać w zasadach zdawania, jak to robi Giertych przygotowując te zmiany.
    Jasniej sie już tego nei da napisać. Poza tym postuluję, zmianę w zdawaniu, bo
    nei moze być tak, ze ludzie na parwo będą zdawać cztery przedmioty, a ludzie na
    politechnikę - tzry, a to własnie wprowadzi obowiazkowa matematyka.

    Co tu jest nielogiczne, czego tu nei rozumiesz, z czym sie tu nei zgadzasz i co
    ci pzreszkadza, bo jak narazie to nie potrafisz tego wyartykułować , a
    stawiasz jakieś zarzuty jakobym nie miala argumentów.

    Co jest brakiem argumentów i czego mi współczujesz ? To, ze chcę logicznych
    zasad egzaminacyjnych dla wszystkich, a nei ułatwień dla jednych, a utrudnień
    dla innych, to, ze nie chcę zeby sztucznie wprowadzono mozliwość niezdania
    matematyki zamiast wprowadzić lepszy system jej nauczenia dla rocznika od
    gimnazjum powiedzmy od 2008 roku, bo w tym szkolnym już nie zdązą ?

    To raczej ty preferujsze myslenia, od którego strzeż nas Boże - n wprowadzmy
    matematykę na maturze, ale z zasrtzrezeniem , ze można jej nie zdać. I kto tu
    jest nielogiczny , bo raczej nei ja? Kto nie umie sprecyzować dalekosieznych,
    rozwojowych planów, logicznie ułożonych dla rocznika, bo raczej nie ja. Ponoć
    to wszystko potrafią umysły ścisłe - jeśli takowy reprezentujesz, to pozwala mi
    to wątpić w twoją logikę, bo np. piszesz mi , ze wprowadzam nową teże. Nie
    kolego, ja wprowadzam nową hipotezę jesli już , a nei tezę:) Jeśli wprowadzimy
    nowy system edukacji od gimnazjum, to zaowocuje on zdaną matuą i nei bedzie
    nam potzrebne zadne obniżanie punktów i jeden nie zdany pzredmiot na maturze w
    zasadach.

    To takie trudne dla umysłu ścisłego odróżnić hipotezę od tezy? To naprawde
    dziwne. Co wicęcej nei wiem, na zasadzie czego bronisz wprowadzenie matematyki,
    której można nie zdać. Przecież to logiczny absurd! Nikt nie bedzie sie jej
    uczył.

    Zrozum to co piszę, a potem sie irytuj, jak umysłowi scisłemu przystoi.
  • sajjitarius 19.07.06, 15:24
    totalna_apokalipsa napisała:

    > Jakich argumentów się nia ma? Czy ja w którymkolwiek poście tutaj pisze, z e
    > uwazam matematykę za niepotzrebną na maturze? Wrecz pzreciwnie, uwazam ją za
    > potrzebną na maturze i od pierwszego postu piszę, ze tak, jak najbardziej
    > matematyka na maturze - ale wtedy, kiedy bedzie uczona na poziomie, a nei
    > uczona bez sensu, a sztucznie obnizy się rangę przedmiotu, pozwalajac go nie
    > zdać w zasadach zdawania, jak to robi Giertych przygotowując te zmiany.
    > Jasniej sie już tego nei da napisać. Poza tym postuluję, zmianę w zdawaniu,
    bo
    > nei moze być tak, ze ludzie na parwo będą zdawać cztery przedmioty, a ludzie
    na
    >
    > politechnikę - tzry, a to własnie wprowadzi obowiazkowa matematyka.
    >
    > Co tu jest nielogiczne, czego tu nei rozumiesz, z czym sie tu nei zgadzasz i
    co
    >
    > ci pzreszkadza, bo jak narazie to nie potrafisz tego wyartykułować , a
    > stawiasz jakieś zarzuty jakobym nie miala argumentów.
    >
    > Co jest brakiem argumentów i czego mi współczujesz ? To, ze chcę logicznych
    > zasad egzaminacyjnych dla wszystkich, a nei ułatwień dla jednych, a utrudnień
    > dla innych, to, ze nie chcę zeby sztucznie wprowadzono mozliwość niezdania
    > matematyki zamiast wprowadzić lepszy system jej nauczenia dla rocznika od
    > gimnazjum powiedzmy od 2008 roku, bo w tym szkolnym już nie zdązą ?
    >
    > To raczej ty preferujsze myslenia, od którego strzeż nas Boże - n wprowadzmy
    > matematykę na maturze, ale z zasrtzrezeniem , ze można jej nie zdać. I kto tu
    > jest nielogiczny , bo raczej nei ja? Kto nie umie sprecyzować dalekosieznych,
    > rozwojowych planów, logicznie ułożonych dla rocznika, bo raczej nie ja. Ponoć
    > to wszystko potrafią umysły ścisłe - jeśli takowy reprezentujesz, to pozwala
    mi
    >
    > to wątpić w twoją logikę, bo np. piszesz mi , ze wprowadzam nową teże. Nie
    > kolego, ja wprowadzam nową hipotezę jesli już , a nei tezę:) Jeśli
    wprowadzimy
    > nowy system edukacji od gimnazjum, to zaowocuje on zdaną matuą i nei bedzie
    > nam potzrebne zadne obniżanie punktów i jeden nie zdany pzredmiot na maturze
    w
    > zasadach.
    >
    > To takie trudne dla umysłu ścisłego odróżnić hipotezę od tezy? To naprawde
    > dziwne. Co wicęcej nei wiem, na zasadzie czego bronisz wprowadzenie
    matematyki,
    >
    > której można nie zdać. Przecież to logiczny absurd! Nikt nie bedzie sie jej
    > uczył.
    >
    > Zrozum to co piszę, a potem sie irytuj, jak umysłowi scisłemu przystoi.

    Wiesz, co nie bede wiecej z Toba dyskutowac. Zarzucasz kazdemu na tym forum
    brak logiki i tego, ze nie umieja czytac ze zrozumieniem. Tymczasem sama
    wyczytujesz w postach innych cos czego tam nie ma. Przyklad ?

    "To raczej ty preferujsze myslenia, od którego strzeż nas Boże - n wprowadzmy
    matematykę na maturze, ale z zasrtzrezeniem , ze można jej nie zdać"

    Gdzie ja cos takiego powiedzialem ?
  • totalna_apokalipsa 19.07.06, 15:29
    W momencie, w którym stwierdziełś, ze to, ze nauczyciele nie uczą tego czego
    powinni, nie zmienia faktu, ze matematyka powinna znależć sie na maturze - tym
    samym zgodziłeś się na obecną wizję Giertycha, która jest dokładnie identyczna -
    wprowadzimy matematyke, ale wiemy, ze nauczyciele nie uczą jej tak jak
    powinni, więc wprowadzamy też możliwość nie zdania od tego roku jednego
    przedmiotu, który i tak umożliwi zdanie całej matury. Robimy to myśląc o
    matematyce.
  • sajjitarius 19.07.06, 15:39
    totalna_apokalipsa napisała:

    > W momencie, w którym stwierdziełś, ze to, ze nauczyciele nie uczą tego czego
    > powinni, nie zmienia faktu, ze matematyka powinna znależć sie na maturze -
    tym
    > samym zgodziłeś się na obecną wizję Giertycha, która jest dokładnie
    identyczna
    > -
    > wprowadzimy matematyke, ale wiemy, ze nauczyciele nie uczą jej tak jak
    > powinni, więc wprowadzamy też możliwość nie zdania od tego roku jednego
    > przedmiotu, który i tak umożliwi zdanie całej matury. Robimy to myśląc o
    > matematyce.

    Nigdzie nie zgodzilem z wizja Giertycha, a juz sama proba wmawiania mi tego
    oznacza tylko tyle, ze to Ty masz bardzo powazne problemy z czytaniem,
    rozumowaniem...upaly dokuczaja ?
  • sajjitarius 19.07.06, 16:16
    totalna_apokalipsa napisała:

    > W momencie, w którym stwierdziełś, ze to, ze nauczyciele nie uczą tego czego
    > powinni, nie zmienia faktu, ze matematyka powinna znależć sie na maturze -
    tym
    > samym zgodziłeś się na obecną wizję Giertycha, która jest dokładnie
    identyczna
    > -
    > wprowadzimy matematyke, ale wiemy, ze nauczyciele nie uczą jej tak jak
    > powinni, więc wprowadzamy też możliwość nie zdania od tego roku jednego
    > przedmiotu, który i tak umożliwi zdanie całej matury. Robimy to myśląc o
    > matematyce.

    No tak, teraz jest jasne, ze (nie)umiejetnosci logicznego myslenia, kojarzenia
    faktow i formulowania wnioskow uczyl Cie historyk...way to go !
  • totalna_apokalipsa 19.07.06, 15:25
    I jeszcze jaśneij - to jest zarzut, który stawiasz mi w pierwszym poście:

    "No tak...ale...to ze jedna matematyczka w jednej szkole nie wywiazala sie ze
    swoich obowiazkow i nie nauczyla niczego, nie znaczy, ze to czego nauczyc miala
    nie powinno byc przedmiotem egzaminu maturalnego"

    A ja pytam? W którym poście piszę, ze nei chcę matematyki na maturze? W
    zadnym.Piszę natomiast w kazym , ze nie w takiej formie jak jest proponowana.

    Pytanei brzmi - dlaczego udowadniasz mi, ze nie chcę jakiegoś przedmiotu, skoro
    tego nei napisałam, a jedynie stwierdziąłm logiczną prawdę - kiedy matematyk
    bedzie uczył na poziomie, będzie można sprawdzać tten poziom maturą. Teraz
    proponowana wersja to matematyk, który nie uczy na poziomie i uczęń , który
    wie, ze moze spokojnie nie zdac, bo i tak zda maturę. Ileż razy mozna
    wyjaśniać, ze nie napisało się rzeczy, którą inna osoba uznaje, za napisaną ?


  • sajjitarius 19.07.06, 15:36
    totalna_apokalipsa napisała:

    > I jeszcze jaśneij - to jest zarzut, który stawiasz mi w pierwszym poście:
    >
    > "No tak...ale...to ze jedna matematyczka w jednej szkole nie wywiazala sie ze
    > swoich obowiazkow i nie nauczyla niczego, nie znaczy, ze to czego nauczyc
    miala
    >
    > nie powinno byc przedmiotem egzaminu maturalnego"
    >
    > A ja pytam? W którym poście piszę, ze nei chcę matematyki na maturze? W
    > zadnym.Piszę natomiast w kazym , ze nie w takiej formie jak jest proponowana.
    >
    > Pytanei brzmi - dlaczego udowadniasz mi, ze nie chcę jakiegoś przedmiotu,
    skoro
    >
    > tego nei napisałam, a jedynie stwierdziąłm logiczną prawdę - kiedy matematyk
    > bedzie uczył na poziomie, będzie można sprawdzać tten poziom maturą. Teraz
    > proponowana wersja to matematyk, który nie uczy na poziomie i uczęń , który
    > wie, ze moze spokojnie nie zdac, bo i tak zda maturę. Ileż razy mozna
    > wyjaśniać, ze nie napisało się rzeczy, którą inna osoba uznaje, za napisaną ?
    >
    >

    Male pytanie, ile Ty masz lat ?

    Przeczytaj wyraznie sowje zdania...Przeciez piszesz:

    "jedynie stwierdziąłm logiczną prawdę - kiedy matematyk
    bedzie uczył na poziomie, będzie można sprawdzać tten poziom maturą"

    Tyle tylko, ze w mysl Twojego rozumowania, tak samo mozna napisac:

    "Kiedy polonista bedzie uczyl na poziomie, bedzie mozna sprawdzac ten poziom
    matura"

    Innymi slowy, jezeli racjonalnym argumentem jest ten, ze dopoki matematyka nie
    bedzie nauczana na poziomie, matury z matematyki nie powinno byc, tak samo
    racjonalnym argumentem jest ten ze dopoki polonista nie bedzie uczyl na
    poziomie, dopoty matura z jezyka polskiego tez nie ma sensu, czyz nie tak ?
    To moze zniesmy mature z czegokolwiek, dopoki nie upewnimy sie, ze to z czego
    chcemy biedne dzieci egzaminowac jest nauczane na poziomie...

    Jak sprawdzic czy dany przedmiot jest nauczany na poziomie...hmmm...nie
    wiem....to trudne zadanie...mozeby tak wprowdazic mature z tego przedmiotu ;-)
  • transformata 19.07.06, 20:19
    Zgadzam się z tobą.
    A tak przy okazji: nie zobaczysz całek na maturze, nawet w części rozszerzonej.
  • bkasiab 19.07.06, 10:16
    tyle, ze to teraz matematyka bedzie tym przedmiotem ktory "mozna oblac bez
    konsekwencji"....
  • totalna_apokalipsa 19.07.06, 10:33
    Bardzo zabawne. Po prostu Giertych jak już palnał tę amnestię i wszyscy na
    niego wsiedli od rektorów po prezia, musiał wymysleć takie coś, co jakoś tę
    decyzje uwiarygodni. No i wymyślił matematykę - czasem to mam wrazenie,ze albo
    on, albo jego pijar czyta forum, bo bez forum nie wpadliby na taki pomysł.
  • koloratura1 19.07.06, 10:41
    Należy oficjalnie ogłosić wprowadzenie obowiązku zdawania matury z matematyki z
    trzyletnim wyprzedzeniem.
    Już w momencie rozpoczynania nauki w liceum uczniowie powinni wiedzieć, że
    matematykę na maturze będą zdawać obowiązkowo. Wtedy będą się jej solidnie uczyć
    przez trzy lata i nie ma obawy, że jakieś straszliwe tłumy ten egzamin na pewno
    obleją. Jeżeli da im się czaasu mniej (np. tylko rok), może wyjść na to, co
    przewiduje Giertych.
  • biedronka202 19.07.06, 10:42
    wiesz...nie chodzi o to, że nie potrafię mysleć, ale o to, że mój sposób
    myślenia-jako humanistki-znacznie się różni od myślenia ścisłowców, więc
    matematyka sprawia mi pewne problemy. Gdyby jednak można było zastapić matmą
    amnestię, podniosłabym obie rece-ZA.
  • sandiii 19.07.06, 13:26
    Na poziomie szkoły średniej nie ma podziału na umysł ścisły i umysł
    humanistyczny. Poziom zadań jest banalnie prosty i ma udowodnić że człowiek jest
    inteligentny na poziomie podstawowym. Jak nie jest to ratuje się tłumaczeniem że
    "jest humanistą" (bo głąb brzmi negatywnie).
  • totalna_apokalipsa 19.07.06, 13:55
    A ponoć pzrecież kazdy umysł ścisły wie, ze taką rzecz może wygłosic tylko
    jakiś "niedouczony humanista" Bo pzrecież kazdy matematyk wie, ze to co
    sandiii nam zapewentował to jego pogląd, a nie teza. Bo tezy by dowiódł, a nie
    ma na to pzresłanek, są za to pzresłanki przeciw tej tezie , a śą nimi
    np.fakultety w liceach istneijace od początku liceum w Polsce. No cóż, ja nie
    wiem, skad się taki nielogiczny matematyk wziął, który nie odróżnia we
    wnioskowaniu róznicy między tezą a własnym poglądem, pogląd bierze za tezę
    a na dodatek wygłasza jakiś sąd fałszywy;/
  • sajjitarius 19.07.06, 14:27
    totalna_apokalipsa napisała:

    > A ponoć pzrecież kazdy umysł ścisły wie, ze taką rzecz może wygłosic tylko
    > jakiś "niedouczony humanista" Bo pzrecież kazdy matematyk wie, ze to co
    > sandiii nam zapewentował to jego pogląd, a nie teza. Bo tezy by dowiódł, a
    nie
    > ma na to pzresłanek, są za to pzresłanki przeciw tej tezie , a śą nimi
    > np.fakultety w liceach istneijace od początku liceum w Polsce. No cóż, ja nie
    > wiem, skad się taki nielogiczny matematyk wziął, który nie odróżnia we
    > wnioskowaniu róznicy między tezą a własnym poglądem, pogląd bierze za
    tezę
    > a na dodatek wygłasza jakiś sąd fałszywy;/

    Przyznam sie dobrowolnie, ze nie bardzo rozumiem o czym w swoim poscie piszesz.
    Zarzucasz na tym forum innym, ze nie umieja czytac ze zrozumieniem, a tymczasem
    to Ty wyczytujesz w postach innych cos czego tam nie ma. O jakim 'nielogicznym
    matematyku' mowisz ? Przeciez sandiii nigdzie nie napisal ze jest matematykiem.
    Cala reszta Twojej wypowiedzi jest (prz najmniej dla mnie) belkotem.
  • transformata 19.07.06, 20:28
    Uczyłam w tym roku matemtyki klasę humanistyczną. Takiej dobrej klasy jak ta
    jeszcze nie miałam. Miałam przed sobą 30 myślących i chętnych do rozwijania się
    uczniów. Wynikało to raczej z ich nastawienia i chęci poznawania świata na każdy
    możliwy sposób niż z jakiś szczególnych zdolności. To, że z założenia byli
    "humanistami" ani odrobinę nie przeszkadzało im rozumieniu matematyki.
  • magdolot 19.07.06, 12:34
    centrolew napisał:
    > Nie rozumiem za to zupełnie tych "obrońców czystości maturalnej", którym nie
    > podoba się wprowadzenie matematyki! Czyżby nie potrafili samodzielnie myśleć i
    > mieli w związku z tym jakieś kompleksy?!

    Jestem za matematyką na maturze, ale pod warunkiem, że się jej zacznie uczyć
    przyzwoicie. Mnie w szkole doprowadzono do przekonania, żem za tępa, żeby
    zrozumieć cokolwiek z nauk ścisłych, a matematyk nasz licealny, co przez 4 lata
    udawał, że nas uczy... podesłał nam ściągę... bo samodzielnie maturę by zdały 2
    osoby w klasie /te, co korki brały na mieście przez całe LO/. Mówiono, że
    jesteśmy najinteligentniejszą klasą w szkole.

    Kompleksy miałam przez lata, aż mój prywatny astrofizyk udowodnił, że to nie
    moja wina i wcale tępa nie jestem. Nasza córka na matmie bryluje. Z moją córką
    było tak, że matematyczka ją usadzić próbowała choć astrofizyk powiadał, że ona
    umie, bo nauczył ją. I włosy nad jej zeszytem do matmy sobie wyrywał z rozpaczy
    i twierdził, że "baba sama nie rozumie tego, czego uczy". Szkołę zmienilim,
    matematyczka została, obecnie wicedyrektorem jest liceum owego. Moja córka
    poszerzoną matmę na maturze zdała, ale w szkole społecznej, gdzie lewego
    nauczyciela zwolnić można i zatrudnić dobrego. Wtedy na maturze oszukiwać nie
    trzeba.

    Suplikę krakowskich fizyków o sensowne nauczanie tejże, minister Handke olał
    tak równo, że równiej się nie da. A z fizyką u nas tak, że gostek po LO, co
    myśli, że ją rozumi... guzik rozumi, tylko "m", "r" i "c" potrafi do wzoru
    wyrytego podstawić i zadanie rozwiązać.

    Amnestia niemoralna wzamian za powrót do hipokryzji owej - nie do przyjęcia dla
    mnie jest. Że myślenia nam trzeba, i to logicznego - z taką tezą zgadzam się.
  • tierralatina 19.07.06, 08:49
    Po co WF? Dla tych co zapisza sie do MW matura bez zadnego egzaminu! I
    zagwarantowane miejsce na studiach. Przeciez jakas nagroda za patriotyzm musi
    byc!
    --
    Tierralatina
  • czarek62 19.07.06, 10:23
    i mature ma kieszeni.Dawno nic nie komentowalem i nawet z zalozenia nie
    chcialem sie wkurzac czytajac kazdego dnia wiesci z kraju kabaretu do kwadratu,
    ale normalnie nie wytrzymuje. Musialem byc teraz 2 dni w PL i to, co sie
    dzieje, jakie sa nastroje szczegolnie w oswiacie, to glowa mala. Pracowalem
    pare lat w szkolnictwie w PL po 1988 roku, ale takich zepsutych JAJ,
    đmierdzacych i KACZYCH zreszta to nie bylo!
  • rekinygieldy 19.07.06, 10:59
    Ja bym poszedł jeszcze dalej i dawał świadectwo dojrzałości tym ze
    szkół "zawodowych" (odpowiednik dawnych, nie wiem jak to teraz nazywają, bo się
    w tym bajzlu pogubiłem). Jak tylko chodzi do szkoły - ty by dawał, za chęci.
    No bo jeśli teraz uczeń musi otrzymać min.30%, czyli tak jakby na 10 pytań miał
    odpowiedzieć na 3 i tego nie robi, a dostaje SWIADECTWO DOJRZAŁOŚCI, to po jaką
    cholerę w ogóle to robić? Szkoda kasy na to, aby sprawdzić, czy potrafi
    odpowiedzieć na 2 pytania? Można to zrobić w 1 minutę - np. z WOS-u, 2 pytania:
    1/. Jak masz na imię obywatelu? 2/. Jak się nazywasz obywatelu?, a trzecie
    wyciągające, jakby nie potrafił na poprzednie - 3/. Jak się nazywa kraj, w
    którym mieszkasz? Na ocenę wyższą - Jak się nazywa najlepszy minister oświaty w
    historii Polski?
    Polska to taki piękny kraj, kraj największych jaj... Oj to prawda :-)
  • rekinygieldy 19.07.06, 11:01
    Ja bym poszedł jeszcze dalej i dawał świadectwo dojrzałości tym ze
    szkół "zawodowych" (odpowiednik dawnych, nie wiem jak to teraz nazywają, bo się
    w tym bajzlu pogubiłem). Jak tylko chodzi do szkoły - ty by dawał, za chęci.
    No bo jeśli teraz uczeń musi otrzymać min.30%, czyli tak jakby na 10 pytań miał
    odpowiedzieć na 3 i tego nie robi, a dostaje SWIADECTWO DOJRZAŁOŚCI, to po jaką
    cholerę w ogóle to robić? Szkoda kasy na to, aby sprawdzić, czy potrafi
    odpowiedzieć na 2 pytania? Można to zrobić w 1 minutę - np. z WOS-u, 2 pytania:
    1/. Jak masz na imię obywatelu? 2/. Jak się nazywasz obywatelu?, a trzecie
    wyciągające, jakby nie potrafił na poprzednie - 3/. Jak się nazywa kraj, w
    którym mieszkasz? Na ocenę wyższą - Jak się nazywa najlepszy minister oświaty w
    historii Polski?
    Polska to taki piękny kraj, kraj największych jaj... Oj to prawda :-)
  • fraglesi67 19.07.06, 07:38
    Tak oto walczy się z inteligencją.
    Wpuścić na studia wyższe jak najwięcej tłuków. Zlikwidować wszelkie egzaminy.
    Magistra dawać za przynależność do LPR, PiS albo samoobrony
    --
    Fraglesowe widzenie świata fraglesi.wordpress.com
    Najpopularniejszy Polski Podcast mojemiasto.net
  • jmcfee 19.07.06, 08:36
    “Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”. Tak było w dawnych
    czasach, gdy Ludowe Wojsko Polskie pilnie potrzebowało kadr. W IV
    Rzeczypospolitej sentymentalne ograniczenia komunistów, obawiających się
    naruszyć powagę instytucji egzaminu maturalnego zostały rewolucyjnie
    przełamane. W IV Rzeczpospolitej maturę może mieć każdy na mocy rozporządzenia
    administracyjnego.

    Decyzja Romana Giertycha (jeszcze nie obowiązuje, ale wszystko wskazuje, że
    będzie podjęta) o obniżeniu progu maturalnego jest kwintesencją rewolucyjnych
    rządów. Reguły są dla nich po to, by je po prometejsku przekraczać, a nie po
    mieszczańsku się do nich stosować. Niski poziom szkół? Jednym pociągnięciem
    ministrowego pióra ich jakość po czarodziejsku porawia się, przynajmniej jeśli
    liczyć odsetkiem tych, którzy zdali maturę. Walczyć z przyczynami o wiele
    trudniej.

    Wywiad, jaki przeprowadził z R. Giertychem Paweł Wroński w “Gazecie Wyborczej”
    pokazuje, że lider LPR jest człowiekiem błyskotliwym i świetnie, przynajmniej w
    materii historycznej obeznanym. O czym więc świadczą jego różne pomysły
    edukacyjne? Widać, że resort edukacji potrzebny jest Giertychowi wyłącznie jako
    platforma do działania politycznego, nie mającego nic wspólnego z edukacją i
    jej naprawą (rzeczywiście potrzebną, choćby w świetle komentarzy wymienianych
    przy okazji poprzednich wpisów o nauce). Okazało się, że tak spokojny resort,
    jak MEN może być miejscem prowadzenia niezależnej polityki międzynarodowej
    (wyrzucenie z pracy dyrektora Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli
    dlatego, że wydał za wiedzą MEN zresztą oficjalny podręcznik Rady Europy
    wywołało międzynarodowy skandal) i doskonale nadaje się też, by mącić w mętnych
    wodach polityki wewnętrznej.

    Szkoda tylko, że ofiarą tego politycznego cynizmu padają młodzi ludzie, z
    których dosłownie minister robi idiotów. Wszak giertychowska matura będzie te
    kilkadziesiąt tysięcy osób prześladować do końca życia w sposób nie gorszy, niż
    teczki IPN.

    Źródło: bendyk.blog.polityka.pl/

  • el_bigos 19.07.06, 07:38
    od dziś jest szmatą, którą może legitymować się każdy głupek, mam nadzieję, że
    uczelnie ustalą tak postępowanie kwalifikacyjne na studia, aby takie świadectwa
    nie brano w ogóle pod uwagę lub wręcz takich nie przyjmowano, wtedy maturzyści
    podziękują Giertychowi
  • pawel1803 19.07.06, 08:54
    następnym krokiem IV kaczej będzie likwidacja postępowania kwalifikacyjnego na
    studia. W końcu musimy dbać, żeby jak największy odsetek obywateli zdobyło
    wyższe wykształecenie, czyż nie??

    a tak na marginesie - w świetle tych pomysłów to Kwachu chyba ma już całkiem
    legalny doktorat? no bo o magisterium juz nawet nie mówię - amnestia !!
    W końcu ma być sprawiedliwie - jak wszyscy to wszyscy - Kwachu też!


    --
    marek jurek,jarek lech,
    niby czterech,a jest trzech!
  • konkretniekarol 19.07.06, 09:47
    pawel1803 napisał:

    > następnym krokiem IV kaczej będzie likwidacja postępowania kwalifikacyjnego na
    > studia.

    Sęk w tym, że wraz z nową maturą postępowanie kwalifikacyjne na studia zostało
    zlkiwidowane... Bezpośrednia przepustka na studia, wszechstronny egzamin, który
    z jednej strony uprości postępowanie kwalifikacyjne zarówno kandydatom jak i
    uczelniom, a z drugiej będzie obiektywnym i miarodajnym sprawdzianem wiedzy
    abiturienta - przecież to była nadrzędna idea przyświecająca twórcom nowej matury.

    Koncepcja nowej matury i eliminacji egzaminów wstępnych od początku wzbudzała
    ogromne kontrowersje, nie tylko moje ale i całego środowiska co bardziej
    światłych pedagogów. Nie trzeba być wróżką aby przewidzieć, że centralny
    "pseudo-obiektywny" egzamin będzie z jednej strony nie w smak środowiskom
    akademickim, dla których prawo do decydowania o sposobie rekrutacji na
    poszczególne kierunki jest świętością, bo to dziekani zarządzają potem
    studentami swoich wydziałów a nie CKE, a z drugiej strony stanie się problemem
    już niemal politycznym dla samych twórców. Bo przecież niepolitycznie jest
    przyznać się do tego, że 20% abiturientów oblało maturę ze zwykłego
    niedouczenia. Wszak nie mogło się stać inaczej. Moim zdaniem jeśli matura ma być
    przepustką na studia powinna być nawet jeszcze trudniejsza, a wtedy odsetek
    tych, którzy nie zdali byłby jeszcze bardziej porażający.

    Posłużę się przykładem: od lat zajmuję się udzielaniem korepetycji z matematyki
    i w związku z tym nieraz "testowałem" na sobie rozmaite zestawy egzaminacyjne. I
    tak o ile w przypadku Centralnego Egzaminu Wstępnego z Matematyki na Uniwersytet
    Warszawski nigdy nie udało mi się przekroczyć 70% punktów (widać nie jestem
    wybitny), to w zeszłorocznych testach maturalnych z matematyki bez trudu
    osiągnąłem niemal 100%. Egzaminy wstępne na szanujące się uczelnie są po prostu
    dużo trudniejsze, by "egzaminacyjne sito" miało drobniejsze otwory.

    Nowa matura miała być antidodum na spadającą rangę starej (już od dawna uczelnie
    zupełnie nie brały pod uwagę starych świadectw podczas rekrutacji). Tymczasem
    wygląda na to, że co prawda zmieniliśmy formę, ale rangę szybko sprowadzimy do
    poprzedniego poziomu. Z obecnej perspektywy cała reforma nie miała sensu i
    najlepiej było pozostać przy starych zasadach, wedle których matura była nic nie
    znaczącym świstkiem papieru, dokumentem poświadczającym ukończenie szkoły średniej.
  • jardya 19.07.06, 10:25
    Moim zdaniem ranga obecnej matury jest dużo poniżej starej ...

    A prawda jest taka, że każdy, kto nie zdał matury po prostu się do niej nie
    przygotował ...

    Co z tego, że się uczył ... ale się nie nauczył - czyli albo wybrał
    nieprawidowy tok kształecenia (jest za głupi na maturę i tym bardziej na
    studia), albo miał złych nauczycieli (a to już widać po wynikach w danej
    szkole - choć przyznać trzeba, że obecna odporność uczniów na wiedzę często
    przekracza możliwości pedagogów - łatwiej jest wypchnąć miernotę ze szkoły niż
    się z nią męczyć - kolejny problem szkół w Polsce)
  • konkretniekarol 19.07.06, 10:44
    jardya napisał:

    > Moim zdaniem ranga obecnej matury jest dużo poniżej starej ...

    A to swoją drogą. Ale w założeniach reformy ranga matury miała być znacznie
    wyższa, bo i uprawnienia, które daje są nieporównywalnie większe.

    Natomiast, odnosząc się jeszcze do jakości i miarodajności obecnych testów, nie
    mogę pojąć jakim cudem w sztabie ludzi, którzy pracują nad przygotowaniem treści
    zestawów i tzw. tabelki wzorcowych rozwiązań, nie znalazła się jedna choćby
    osoba, która trzasnęłaby pięścią w stół i wskazała palcem ewidentne bezsensy
    tkwiące zarówno w istocie konstrukcji całego egzaminu, jak i w szczegółach
    poszczególnych zadań. Z jednej strony cała ta, granicząca z misterium, oprawa, z
    pietyzmem ustalane reguły, co do paragrafu, sprawiedliwie, jednako dla
    wszystkich, a z drugiej sedno sprawy - zestawy egzaminacyjne przygotowane tak
    nieprofesjonalnie, niekompetentnie.
  • el_bigos 19.07.06, 11:08
    Mnie najbardziej wkurza to, że jakiś tam uczeń, który nie zdał jednego
    przedmiotu na maturze twierdzi, że powinien otrzymać świadectwo, bo miał np 4,9
    średnią, tylko dlaczego nikt się nie zastanowi DLACZEGO NIE ZDAł tego
    przedmiotu, a powoływanie się na średnią to głupota, bo wiadaomo, że sporo osób
    ma te oceny naciągane, bo nauczyciel nie chce robić problemów uczniowi przy
    dostawaniu się na studia.
  • sandiii 19.07.06, 13:34
    Jak jednym uniwersalnym egzaminem mozna zdac na: Politechnikę, Uniwersytet,
    Medycynę, Sztukę, Ekonomię, Rolnictwo, ....
    Sprawdzanie poziomu ogólnego (niedo)kształcenia nie może być przepustą na
    studia. Tu niedorzeczne i szkodliwe, uczelnie przyjmą ogólnie wyształconych i
    będa musiały nadrobić to czego nie zrobiły licea - z 5 lat studiów zrobi sie 3
    bo 2 lata tracimy na powtórki i uzupełnianie braków.
    Zyskaja tylko kierunki ogólne nie dające wykształcenia rzeczywistego i uczelnie
    Prywatne dla których nie poziom nauki się liczy tylko biznes (co jest w ich
    przypadku normalne).
  • login-ka 19.07.06, 07:48
    Zrezygnujmy z egzaminów! Niech każdy po ukończeniu 18 roku życia dostanie od ręki dyplom maturalny,po co się rozdrabniać i trwonić pieniądze na egzaminy??
    A po 25 roku życia - od razu magister!!
    Polska- kraj wiecznego szczęścia?
  • aleksandrag 19.07.06, 07:49
    Łatwiej rządzi się tępym społeczeństwem. Im głupsze społeczeństwo, tym lepiej
    dla polityków.
  • wrojoz 19.07.06, 11:19
    Mlodzież Wszypolska nigdy nie zapomni Giertychowi co dla niej zrobił. Pomnik.
  • qqwwee4 19.07.06, 07:52
    ...inaczej go okreslic nie mozna...
  • deszczowiec 19.07.06, 08:00
    Wydawałoby się, że egzamin jest tylko po to, by sprawdzić stan wiedzy, a nie
    zdobywanie wiedzy jest po to, by zdać egzamin. Od roku t jedyny cel nauki w
    szkołach średnich. Wszystkie zadania, ćwiczenia są takie jak na maturze,
    żadnej "zbędnej" wiedzy, która może miałaby zastosowanie w życiu, ale nie
    zostanie wykorzystana na egazminie. A teraz jeszcze już zupełnie bez żenady
    obniżasię w tych światłych projektach poziom matury tak, by jaknajwięcej zdało.
    MEN "obawia się, że taką maturę mogłaby oblać połowa uczniów" - jak zaradzić?
    Lepiej uczyć? Nie. Ułatwić egzamin. Absurd.
    Najciekawsze, że to proponuje nie cyniczny Giertych, na którym wszyscy psy
    wieszają, tylko przemądra Centralna Komisja złożona z doświadczonych
    specjalistów. I jeszcze się chwali, że ona to już wcześniej sama wymiśliła!
  • andrzejgelo 19.07.06, 08:35
    JUŻ OD LAT LICEA OGÓLNOKSZTAŁCĄCE NIE DAJĄ WYKSZTAŁCENIA "OGÓŁNEGO".
    PRZEKSZTAŁCIŁY SIĘ W SIĘ W KURSY PRZYGOTOWANIA DO MATURY. Jest żle - będzie
    jeszcze gorzej. PS w latach trzydiestych u/w na odpowiednim świadectwie z
    gimnazjum było napisane: "dojrzał do studiów wyższych", a teraz do czego
    dojrzał? - chyba do poprawy statystyk zdawalności!
  • nowinator 19.07.06, 10:20
    dojrzały do nauk kościoła
  • je.oleg 19.07.06, 11:45
    W każdym LO ma być tyko cztery przedmioty ( maturalne ) + religia i bez
    zawracania d_py. Będzie znacznie taniej; mniej nauczycieli, mniej kłopotów z
    nimi. Wiele wolnych lokali, powstaną nowe biura. Dzęki temu każdy poseł, a nawet
    radny, będzie miał po kila biur. W salach gimnastycznych też się coś zrobi -
    będzie można je oddać do dyspozycji parafii.
  • hanej 19.07.06, 08:00
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • hanej 19.07.06, 08:02
    Uczniowie przygotowują się do matury od 1 klasy, ich zmiana obecnie jest
    k a t a s t r o f ą
  • sweet_angel 19.07.06, 09:00
    A kogo w tym kraju to obchodzi? No powiedz, kogo... Przecież to tylko zmiana
    kosmetyczna, że możesz zdawać rozszerzony, a podstawowego nie i to, że możesz
    sobie w ogóle np. nie iść na taką matematykę, dostać 0%, a coś innego zdać na
    61% i już masz zaliczone (biorąc pod uwagę to, że inne też zaliczysz).
  • haritka 19.07.06, 08:03
    To normalne ze wszystkim, ktorzy maja zapedy dyktatorskie mily jest ciemny i
    niewyksztalcony narod, bo takim latwiej sterowac.

    I w koncu maturzysci nie musza i nie moga byc madrzejsi , niz prezydent
    profesor.
  • qc 19.07.06, 08:04
    Glupi i leniwy i tak daleko w zyciu nie zajdzie.
    No ale dla tych jest inna mozliwa sciezka, zostac sekretarzem w PIS.
  • hrdrakula 19.07.06, 08:18
    rozszerzonym - matematyczno fizycznym. I dostałem 5-ę. Czy teraz zamierzamy
    kształcić kompletnych idiotów. Dlaczego 50% ma oblać matmę? Chcemy mieć
    bałwanów, a nie obtwateli, aby było nimi łatwiej rzadzić i mamić obietnicami z
    kosmosu? Tfu, poziom spada na pysk.
  • bkasiab 19.07.06, 10:22
    Takimi się łatwiej rządzi.
    Ale za parę lat (choć już teraz tego są początki) iżynierowie, ścislowcy będą
    elotą intelektualną kraju (jeśli jeszcze kraj będzie istniał)
  • imprezagt 19.07.06, 08:25
    Wszelkim krytykom tego rozwiązania proponuję przyjrzeć się najlepiej
    organizowanym egzaminom, jakie kiedykolwiek miałem okazję zdawać, - egzaminom
    CAMBRIDGE z języka angielskiego.

    Uchodzą one za najbardziej kompleksowe i profesjonalnie rozwiązane. I o dziwo
    na nich także jest zasada, że aby zdac trzeba mieć pozytywny wynik z 4/5
    części, przy czym wynik całości musi być pozytywny. Czyli róznica tkwi tylko w
    progu akceptacji całości, który można dyskutować.
  • ar.co 19.07.06, 08:44
    Tym niemniej jest to egzamin z jednego przedmiotu, można natomiast nie zdać
    jakiejś jego części. Wg pomysłu Giertycha dobrze zdana historia zwalnia np. od
    konieczności zdania matematyki - i to jest absurdalne.
  • rusis1 19.07.06, 10:20
    Zdawałem te egzaminy i zgodziłbym się z Tobą gdyby nei to, że był to egzamin z
    tylko jednego przedmiotu. Tak samo jest na maturze jeśli chodzi o pojedynczy
    przedmiot. Szczegolnie j. obcy. Jest kilka sekcji, z których trzeba z całości
    otrzymać 30%. Nie ma to jednak sensu w odniesieniu do różnych przedmiotów. Nie
    sposób tą metodą porównywac wiedzy z różnych przedmiotów i zrównywać jej.
  • arahat1 19.07.06, 08:25
    zrozumieli to na wt pisuary godzac sie na ten cyrk edukacyjny......jego
    ekscelencja r. powinnien jednak udac sie do psychologa ..cos nie tak ze zwojami
    mozgowymi...
  • tag1 19.07.06, 08:29
    Skąd p. Legutko i minister edukacji już w maju wiedzieli, że matura pójdzie
    źle, czy sa jasnowidzami?. A może ich dyplomy też są nic nie warte. To ja
    dziekuję za takich fachowców. Dziś amnestia dla maturzystów, a za parę dni
    będzie afera z egzaminami kompetencyjnymi dla techników i zawodówek - tam są
    wyższe progi procentowe warunkujące zdanie egzaminu.Działanie ministra i
    uległych mu urzędników z CKE to paranoja w klinicznej postaci. Obaj
    do "odstrzału" i ta jak najszybciej.
  • publico_bono 19.07.06, 08:34
    To, co się Hitlerowi i Stalinowi nie udało teraz ma z powodzeniem wyjść...
    Giertychowi - Polska krajem rolników i debili! Yes! Aż się cieszę! Dosłownie tak
    nam to wywinduje ocenę za granicą... nasi naukowcy w końcu pozostaną w kraju, bo
    przecież kto by chciał łamagi do siebie sprowadzać? Powodzenia, Nowy Rządzie!
    Krzyż na drogę!
    --
    "Jeśli wejdziesz między kaczki, musisz kwakać jak i one..."
  • emarx 19.07.06, 08:43
    publico_bono napisał:

    > To, co się Hitlerowi i Stalinowi nie udało teraz ma z powodzeniem wyjść...
    > Giertychowi - (...)

    Podobno Bismarck powiedział, że jeślli chcesz ukarać polaka to pozwól mu samemu
    rządzić - czyżby miał rację?
  • mysza9913 19.07.06, 08:35
    A ja naiwna myślałam, że prawo nie działa wstecz!
  • polikastra 19.07.06, 08:36
    "Według szacunków MEN, gdyby dziś na maturę wprowadzono obowiązkową matematykę,
    nie zmieniając kryteriów oceniania, nawet połowa uczniów oblałaby egzamin
    dojrzałości."

    i dobrze, bo zdaliby tylko myślący
  • sweet_angel 19.07.06, 09:04
    Przychylam się ;) Ale im zależy na tym, żeby ludzie zdali maturę, która nie
    rozsądza czy mają wykształcenie średnie (pozwala tylko na rekrutację na studia),
    a nie żeby ludzie byli mądrzejsi.
  • dvoryanin 19.07.06, 10:15
    Nie zdałoby 50 % to dobrze bo zdlaiby tylko myślący czy. humaniści :)
  • ar.co 19.07.06, 08:39
    To może od razu amnestia dla wszystkich, którzy kiedykolwiek nie zdali matury?
    Tak gdzieś od lat 50. (starsi już w większości nie żyją), a najlepiej i dla
    tych, co nie zdali z klasy do klasy i oblali egzaminy na uczelni? No i
    oczywiście dla tych, którzy nie obronili prac magisterskich i doktorskich, im
    też się należy. I oczywiście w żadnym wypadku nie jest to korumpowanie
    elektoratu przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi i ewentualnymi
    parlamentarnymi (w najgorszym wypadku - za 3 lata).
  • emarx 19.07.06, 08:41
    ... protestami i wynikami sondaży - takie odnoszę wrażenie. Teraz zaczął
    walczyć populizmem, próbując zaskarbić sobie względy tych, którzy nie zdali
    matury.
    Zamiast leczyć przyczyny problemu, daje się tylko trochę pudru aby zamaskować
    skutki. Zamiast kombinować nad tym, co zrobić aby wszyscy zdali należy
    poszukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego w niektórych szkołach zdaje 100% (lub
    prawie 100%) maturzystów a w innych 50% lub mniej. Może to wina szkoły a może
    środowiska skąd wywodzi się większość uczniów danej szkoły?
    Moim zdaniem, trzeba budować system który daje równe szanse a nie "równe
    papiery" - zgodnie z ideami Lenina, którego Giertych powinien nie lubić.
    Taki "równy papier" to utopia - w najgorszym razie szkoły wyższe i tak dopasują
    kryteria aby odsiać tych "Papierowych" maturzystów wprowadzając np. punktację
    za wyniki z polskiego w trakcie rekrutacji na politechnikę. Poza tym, jestem
    przekonany że kolejny minister i tak zmieni ten system i wrócimy do stanu
    normalnego, tylko że w tym całym polityczno-populistycznym burdelu najbardziej
    poszkodowani będą uczniowie.
  • drab7 19.07.06, 08:43
    ciekawe skąd takie szacunki.. połowa?? czy teraz młodzież jest głupsza niż była
    20 lat temu, kiedy maturę zdawało się obowiązkowo z matmy i połowa nie "legła"
    na niej?
    Giertych sobie szykuje elektorat z ciemnej i niedouczonej masy ludzkiej!!
    Oraz chce przekupić młodzież, zyskać jej sympatię po protestach z początków
    swojeo urzędowania..
    Ludzie róbmy coś, bo niedługo bedziemy się w LPRowskiej polsce tylko z wiedza
    jak obsłużyć maczugę..
  • antygona666 19.07.06, 08:57
    Nie pozwólmy, żeby takie pomysły zrujnowały nasz kraj! Złóżmy inicjatywę
    obywatelską z propozycją zmian w prawie. Zaskarżmy decyzję Szanownego Pana
    Ministra do sądu. Czyż jego decyzja nie leży w sprzeczności z podstawową zasadą
    'prawo nie działa wstecz'?

    Zamiast umartwiać się na forum zacznijmy jakieś konstruktywne działania!
  • sweet_angel 19.07.06, 09:04
    Masz rację, prawo nie może działać wstecz, ale w naszym rządzie (Lepper z
    wyrokami, Kaczyńscy podzielili sobie Polskę - gdzie prezydent nie może, tam
    premiera pośle) wszystko jest możliwe. Bardzo chętnie publicznie sprzeciwiłabym
    się temu pomysłowi, ale wątpię w wygraną.
  • konkretniekarol 19.07.06, 10:28
    drab7 napisał:

    > ciekawe skąd takie szacunki.. połowa?? czy teraz młodzież jest głupsza niż była
    > 20 lat temu, kiedy maturę zdawało się obowiązkowo z matmy i połowa nie "legła"
    > na niej?

    Po pierwsze: jeśli matura ma być wystarczającą przepustką na studia, musi być
    odpowiednio trudna. W przeciwnym wypadku bowiem np. wśród kandydatów na
    informatykę na UW znalazłoby się kilkaset osób z ponad 90% wynikiem z
    matematyki, który ma decydujące znaczenie przy ustalaniu list rankingowych
    (nadmienię, że o 100 miejsc ubiega się tam corocznie ponad 2000 kandydatów).
    Wówczas o kolejności na listach w dużej mierze decydowałby przypadek i
    niekoniecznie najlepsi dostaliby indeksy.

    Po drugie: prawdopodobnie młodzież nie jest obecnie głupsza niż 20 lat temu,
    lecz w powszechnym przekonaniu, intensywnie kształtowanym przez "modę" i
    przyzwalanie na wszelkie dys- i inne ADHD, matematyka jest jest pejczem, którym
    niesłusznie biczuje się niewinne i słabowite dzieci, nauką "nieżyciową", służącą
    jeno znęcaniu się belfrów nad naszymi słodkimi pociechami.
  • wj_2000 19.07.06, 11:13
    drab7 napisał:

    > ciekawe skąd takie szacunki.. połowa?? czy teraz młodzież jest głupsza niż
    > była 20 lat temu, kiedy maturę zdawało się obowiązkowo z matmy i połowa
    > nie "legła" na niej?

    Wyjdę na obrońcę Giertycha, choć go nie cierpię, ale zmasowane ujadanie na
    jego "amnestię" jest całkowicie niemerytoryczne!!!!!!!

    20 lat temu, a i dawniej, matmę zdawały całe klasy, bo nauczyciele pracowicie
    roznosili ściągi!!!!!
    Albo zawyżali oceny.
    Ze swojego zycia napiszę takie oto wspomnienie.
    Wieczorem, w przeddzień matury, przyszli do mnie dwaj koledzy z prośbą, bym
    poszedł do jednego z nich (duże mieszkanie, telefon) i rozwiązał zadania
    maturalne "zdobyte" jakoś, przez kogoś. (Byłem aktualnym laureatem olimpiady
    matematycznej). Były 3 zestawy po (chyba- to było naprawdę dawno!) 3 zadania.
    Zestaw był wybierany przez dyrektora w momencie rozpoczynania egzaminu, po
    otwarciu, przez niego, zalakowanej koperty). Rozwiązałem te 9 (a może 12) zadań
    w godzinę, czy półtora i wszyscy obecni (prawie cała klasa)zrobili sobie ściągi.
    Otóż jeden był tak tępy, że oprócz rozwiązań zadań z "naszego" zestawu, oddał
    następnego dnia, dodatkowo, rozwiązanie zadania z innego zestawu, w ogóle na
    sali nieujawnionego!!!
    Nauczyciel (który mi to pokazywał, jako swojemu zaufanemu, najwybitniejszemu w
    jego karierze uczniowi) po prostu ten arkusz spalił. A "Balkon" - jak go
    przezywaliśmy, maturę zdał.
    Liceum w którym sie to działo uzyskało opinię najlepszego liceum stulecia 1900-
    2000 w całej Małopolsce.
    Sądzę, że nawet skromne zadania maturalne jest w stanie zdać ok. 20-30%
    populacji, i to niezaleznie od włożonego przez delikwenta wysiłku. Fizykę jest
    w stanie zdać ok 5-10% populacji. Taka jest okrutna prawda.

    Dzisiejsza matura, choć łatwiejsza, jest oceniana anonimowo, a ściaganie jest
    chyba wyeliminowane. Tak wierzę, może naiwnie.

    W tej sytuacji wartością jest jej obiektywność.
    Nawet bez ściągania, w dawnej maturze nauczyciele w słabych szkołach oceniali
    swoich słabych uczniów wyżej, niż nauczyciele w liceach renomowanych.

    Co nazwiemy maturą "zdaną", a co "niezdaną" ma znaczenie drugorzędne!!!!!!!

    Przecież na studia i tak jest konkurs świadectw. Na atrakcyjnych kierunkach
    trzeba mieć wyniki maturalne dużo, dużo powyżej owych (całkowicie arbitralnie
    ustalonych) 30% by zostać przyjętym.

    I chyba rację ma Giertych, podający przykład ucznia o ocenach: 30,30,30,30,30-
    który "zdał" i ucznia o ocenach:
    100, 100, 100, 100, 29, który "oblał".

    Absurdu dopuścili się zadufane solidaruchy od 4 reform. Spieprzyli wszystkie 4.
    --
    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
  • konkretniekarol 19.07.06, 12:02
    wj_2000 napisał:

    > Sądzę, że nawet skromne zadania maturalne jest w stanie zdać ok. 20-30%
    > populacji, i to niezaleznie od włożonego przez delikwenta wysiłku. Fizykę jest
    > w stanie zdać ok 5-10% populacji. Taka jest okrutna prawda.

    Zgadzam się - wiem o tym zarówno z własnego doświadczenia jako korepetytora, jak
    i ze wspomnień z czasów szkolnych. Ale z tego właśnie wynika dramatyzm całej
    sytuacji. Jeśli konsekwentnie będziemy marginalizować matematykę, nie jako jeden
    z wielu przedmiotów na maturze, ale jako naukę w istocie nadrzędną w stosunku do
    innych (tak historycznie jak i praktycznie, bo bez logiki, umiejętności
    analitycznego porządkowania zadań i formułowania wniosków tak naprawdę nie
    istniałaby żadna inna dziedzina), ogólnie pojęta kultura życia społecznego
    będzie wciąż toczyć się po równi pochyłej.

    Proponowany obowiązkowy egzamin z matematyki powinien mieć formę sprawdzianu
    elementarnych umiejętności rozwikływania problemów, na poziomie trudności
    powiedzmy 25% obecnej dobrowolnej matury z tego przedmiotu. Zresztą taki właśnie
    kierunek proponowało do tej pory MEN. Tymczasem umieszczenie na maturze
    obowiązkowego testu z matematyki w obecnej postaci jest oczywiście absurdem, a
    ratowanie sytuacji klauzulą "amnestii" jest absurdem jeszcze większym.

    > Nauczyciel (który mi to pokazywał, jako swojemu zaufanemu, najwybitniejszemu w
    > jego karierze uczniowi) po prostu ten arkusz spalił.

    Nadużywanie w stosunku do swojej osoby określenia "wybitny" jest zwykle nie na
    miejscu, nawet jeśli wypowiadająca się osoba ma do tego pełne prawo :)
  • lorion 19.07.06, 11:58
    Kiedyś (lata 70-te) na maturze pisemnej z matematyki trzeba było rozwiązać trzy
    zadania z pięciu (można było wybierać). Rozwiązanie jednego dawało ocenę
    dostateczną, dwóch - dobrą, trzech - bardzo dobrą (skala ocen od 2 do 5).
    Czyli progiem było 33%. Za dwa błędy ortograficzne w wypracowaniu z polskiego
    była dwója (jeśli dobrze pamiętam). Mimo wyższych wymagań ludzie zdawali maturę
    i to było normalne.

    Programy nauczania zostały znacznie okrojone. Usunięto wiele elementów
    wymagających logicznego myślenia. Za to wprowadzono naukę pojęć-haseł jak z
    encyklopedii. Dodatkowo ograniczono do 3 lat czas nauki w szkole średniej.
    Kiedyś nauka odbywała się przez 6 dni w tygodniu, teraz 5 dni. Ferii też
    przybyło (kiedyś nie było ferii lutowych). Wolne od zajęć są dni rekolekcji oraz
    dni matur. Jak by na to nie patrzeć możliwości nauki było więcej pomimo braku
    nowoczesnych narzędzi nauczania.
    Dodatkowo niskie wynagrodzenia nauczycieli spowodowały selekcję negatywną,
    chociaż ciągle jeszcze można spotkać zapaleńców w tym zawodzie.

    >Czy teraz młodzież jest głupsza niż była 20 lat temu?

    Teraz młodzież spędza wiele czasu na oglądaniu telewizji, grach komputerowych,
    przeglądaniu internetu (to akurat może być pożyteczne, ale bywa różnie) itp.
    Czytanie książek - zbędne. To, co napisałem nie dotyczy wszystkich, ale jest
    regułą.

    W ciągu 20 lat ilość wiedzy wzrosła. Samo zmniejszenie tempa nauki oznacza w
    praktyce cofanie się. Obniżenie poziomu nauczania w szkołach jeszcze pogarsza
    sytuację. Czy to oznacza większą głupotę? Młodzież wie o wielu rzeczach, które
    kiedyś były nieznane. To oczywiste. Ale logiczne myślenie, kojarzenie faktów,
    wyciąganie wniosków staje się problemem.

    Wyższe uczelnie produkują obecnie magistrów, których poziom jest mniej więcej
    taki, jak maturzystów sprzed 20-30 lat. Na PW na uwagę asystenta, że trzeba
    prawie wszystkich studentów oblać, bo nic nie umieją, profesor odpowiedział -
    nie możemy, bo kogo będziemy uczyli !!!
    Oczywiście są osoby wyróżniające się. Dla nich przygotowywane jest wprowadzenie
    kolejnego standardowego poziomu szkolnictwa wyższego dającego tytuł doktora.

    A co do Giertycha - psuje jeszcze bardziej to, co jest już zepsute. Konieczna
    jest głęboka reforma całego systemu oświaty. Taka reforma, która wyzwoli w
    młodzieży aktywność, nauczy logicznego myślenia, analizy faktów i wyciągania
    wniosków. Szczególną rolę mogą tu odegrać takie przedmioty jak matematyka i
    fizyka, których program powinien zostać tak zmodyfikowany, aby młodzież mogła
    nauczyć się myśleć, a nie tylko ściągać i stosować 3xZ (zakuć, zdać, zapomnieć).

    Jestem za matematyką na maturze!
  • konkretniekarol 19.07.06, 13:14
    lorion napisał:

    > [...] logiczne myślenie, kojarzenie faktów,
    > wyciąganie wniosków staje się problemem.

    ... Mimo że, paradoksalnie, intencją autorów reformy edukacyjnej (w tym egzaminu
    maturalnego) było położenie nacisku na te właśnie umiejętności. Czyżby fiasko?

    > Wyższe uczelnie produkują obecnie magistrów, których poziom jest mniej więcej
    > taki, jak maturzystów sprzed 20-30 lat. Na PW na uwagę asystenta, że trzeba
    > prawie wszystkich studentów oblać, bo nic nie umieją, profesor odpowiedział -
    > nie możemy, bo kogo będziemy uczyli !!!

    Niestety... Ale problem tkwi m.in. w niedoskonałościach systemu rekrutacyjnego -
    rekrutacja na podstawie świadectwa dojrzałości jeszcze sytuację pogorszy. Inna
    sprawa, że większość uczelni ignoruje zjawisko "nieuctwa". Nie mówię tu o
    uczelniach prywatnych, bo tam z założenia poziom wykształcenia absolwentów ma
    znaczenie drugoplanowe - PW jest sztandarowym przykładem lekceważenia misji
    społecznej, którą powinny realizować przede wszystkim prestiżowe uczelnie
    państwowe. Ale są na szczęście jeszcze wyjątki, na przykład wydział MIM UW, z
    którego po pierwszym roku wylatuje średnio 40% studentów.

    > [...] Szczególną rolę mogą tu odegrać takie przedmioty jak matematyka i
    > fizyka, których program powinien zostać tak zmodyfikowany, aby młodzież mogła
    > nauczyć się myśleć, a nie tylko ściągać i stosować 3xZ (zakuć, zdać, zapomnieć)
    >
    >
    > Jestem za matematyką na maturze!

    Popieram w 100%!!!
  • focus007 19.07.06, 08:48
    Prawie, ponieważ już od kilku lat narasta "cwaniaczkowate" podejście do nauki.
    Niestety przykład idzie "z góry" od tzw. elit bądź łże... wersja dla wyznawców
    jedynie słusznej partii (koalicji), nowej siły przewodnej narodu. Co jest
    pochodną takiego podejścia - oczywiście przepychanie miernych uczniów z klasy
    do klasy, bo po co się męczyć. Dzięki temu mury szkół opuszcza banda
    inteligentnych inaczej, którym należy później tłumaczyć m.in. znaczenie
    słowa "alternatywa" - co bystrzejszym kojarzy się jedynie z kultowym serialem.
    Maturzyści nie objęci amnestią - WYTRWAŁOŚCI w walce z Debilizmem!!!
  • sweet_angel 19.07.06, 08:55
    Oszaleli już do końca... Po to jest wymóg zdania na 30%, żeby dopiero pod takim
    warunkiem zdać maturę. Przecież to nie tędy droga. Nie chodzi o to, żeby
    ułatwiać maturę, tylko o to, żeby lepiej uczyć licealistów i dać im realną
    możliwość napisania np. próbnej matury lub utrzymanie fakultetów. Nie sądziłam,
    że Giertych może tak namieszać. To przerażające. Odnośnie przyszłej możliwości
    zdawania tylko poziomu rozszerzonego - nigdy nie było tak, że dostanie się ze
    sprawdzianu szóstkę rozwiązując tylko najtrudniejsze zadanie, trzeba było
    rozwiązać wszystkie. Ten pomysł ułatwia jedynie egzaminatorom sprawdzenie prac,
    a nie sprawdza wiedzę maturzystów. W dodatku wiele osób, które znam, z
    rozszerzonych mieli wyniki wyższe. Kolejnym idiotycznym pomysłem jest
    obowiązkowa matematyka. Chyba po to chcą ułatwić maturę, żeby móc ją wprowadzić.
    Po co obowiązkowa matematyka? Każdy, kto kończy szkołę średnią MUSI przejść
    przez podstawę programową nauczania matematyki w szkole ponadgimnazjalnej, więc
    i tak będzie umiał dodać do siebie 2 i 2. Obowiązkowa matematyka do tylko
    niepotrzebny dodatkowy stres i dodatkowe wkuwanie przed maturą, naprawdę
    zupełnie niepotrzebne. Wiele osób z mojego środowiska uważa, że Giertych robi
    całą tą amnestię tylko i wyłącznie dla elektoratu. Każdy tłumok wie, że nie
    zdało 21% maturzystów tylko i wyłącznie dlatego, bo w tym roku zdawały
    obowiązkowo również technika (prócz liceów, jak było zawsze) i to one zaniżyły
    wyniki. Współczynnik niezdawalności egzaminu w ogólniakach był dokładnie taki
    sam jak w zeszłym roku, więc nie wolno mówić o nagłym problemie w szkołach.
    Jeżeli już, to podwyższyć kryteria uczenia w technikach i liceach profilowanych.
    Łatwiejsza matura w przyszłości stworzy bardzo niesprawiedliwą sytuację dla osób
    zdających maturę w ciągu tamtego i tego roku, gdyż ich wyniki będą relatywnie
    niższe, tak nie powinno być. Całym sercem cieszę się, że mnie prawdopodobnie nie
    będzie dotyczyć cały ten burdel. I tak mam zamiar wyjechać z tego porypanego
    kraju, tak jak większość mądrych ludzi...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka