Dodaj do ulubionych

Zmęczona Nauczycielka

16.08.06, 10:48
Pracuję w szkole podstawowej od ponad 10 lat. Byłam nauczycielka z powołania,
uwielbiałam swoją pracę, byłam wulkanem pomysłów, tryskała ze mnie radośc i
energia. Niestety wulkan wygasł. Wiem, ze moja jakośc drastycznie spada i z
każdym rokiem jest coraz gorzej. Nie wiem jak wytrzymam 20 lat do emerytury.
Straciłam serce do nauczania, straciłam elastycznośc, cierpliwośc. Nienawidzę
tego. Nie lubię już dzieci,strasznie mnie denerwują. Nawet trudno mi znieśc
dzieci znajomych. Zawsze dziwiłam się nauczycielkom-wrzeszczącym babom,
potępiałam je. Teraz je rozumiem. Co mają robic muszą uczyc choc pewnie juz
mają tego dośc. Trzeba z czegoś życ. Jak wracam z pracy to często płaczę z
tej bezsilności. Jestem stale zmęczona, mam ciągłe migreny. przestałam
spotykac sie ze znajomymi. Juz na nic nie mam siły. Radziłam się bliskich ,
byłam nawet u psychologa, u psychiatry.Dostałam jedynie jakieś tabletki po
których czułam się jeszcze gorzej. Na przekwalifikowanie się nie mam
pieniędzy, a nic innego nie umiem/umiałam robic. Czy ktoś miał takie
problemy? Czy ktoś wie co mogę zrobic?
Obserwuj wątek
      • prosta2 Re: Zmęczona Nauczycielka 16.08.06, 19:15
        Pracowałam z ludżmi w różnym wieku, od dzieci sześcioletnich poprzez młodzież
        gimnzjalną i licealną do dorosłych nawet sześcdziesiecioletnich. I było fajnie.
        Było. Teraz to jest tylko wysiłek żeby udało się przetrwac każdą lekcję. Mózg
        ma tak zmęczony, że zdarzyło mi się zapomniec oczywistych rzeczy, które
        powinnam wiedziec, i to tak dziwnie w momencie, akurat gdy ich potrzebowałam.
        Miałam w głowie zupełną pustkę. Po lekcji pamięc mi wróciła. Boję się takich
        momentów, żeby niezrobic z siebie jeszcze większej kretynki.
        Dzięki dziama3.
          • tusiak79 jakos sie da ;) 19.08.06, 11:04
            Ja ucze od trzech lat w liceum i powiem ze czasem, pomimo niskiego stazu, tez
            mam dosc.. tylko ze mnie dobija glupota i brak jakichkolwiek zainteresowan tych
            ludzi, popisywanie sie niewiedza, nieumiejetnosc wyciagania wnioskow,
            podejmowania wlasnych decyzji.. Niewazne. W kazdym badz razie sposob sie
            znalazl, zaczelam pracowac jednoczesnie w szkole jezykowej (jestem anglista) i
            tam sie "realizuje zawodowo" bo w liceum nie ma co liczyc na popisanie sie
            metodyka - cialo pedagogiczne malo chlonne ;) A tak to odbebnie swoje na etacie
            i potem jest okej, plus oczywista kasa :) Nie martwcie sie nauczyciele, trzeba
            udawac ze sie uczy, oni i tak udaja ze sie ucza - a mature z amnestia zdadzą :P
            • grzmucin Re: jakos sie da ;) 19.08.06, 16:08
              tusiak79 napisała:
              > Nie martwcie sie nauczyciele, trzeba udawac ze sie uczy

              Gratuluję "nowoczesnego" podejścia :[ Radzę ci, żebyś całkowicie zrezygnowała z
              pracy w liceum. Widocznie tam się nie nadajesz. Pozdrawiam.
              • narta_80 Re: jakos sie da ;) 19.08.06, 16:28
                Drogi grzmucin, mam nadzieje, ze wiesz, o czym mowisz.

                Nie jest tak, ze w 100% popieram tusiak79, ale ROZUMIEM. Sama jestem
                nauczycielka, nie pracuje w zawodzie, ale na codzien obcuje z ludzmi
                pracujacymi w szkolach, roznych szkolach: podstawowkach, gimnazjach, szkolach
                prywatnych i niestety, potwierdza sie to, ze panuje beznadzieja w sposobie
                pracy nauczycieli, obowiazkach, ktorymi sa obarczani, itd. Klasy jezykowe po 50
                osob, rozne poziomy zaawansowania, brak podstawowych materialow szkoleniowych,
                mozna by wymieniac dlugo. Nauczyciele maja wiecej papierkowej roboty niz
                niejeden urzednik, zasuwaja jak robocopy, a glabow z klasy do klasy zmuszeni sa
                przepuszczac, zeby nie psuc "swoim" szkolom statystyk. A potem tacy wlasnie
                dostaja amnestie i mamy spoleczenstwo niedouczonych specjalistow... Co za to
                maja? Zarwane noce, jesli podchodza do spraw obowiazkowo i obelgi od smarkaczy
                rzucane w ich kierunku na kazdym kroku. Fakt... Warto...

                Obiecalam sobie, ze jesli nie bede miala noza na gardle, nie pojde uczyc do
                zadnej szkoly. Tak po prawdzie, "naleznosc" za podstawowy etat nauczycielski i
                bezrobocie nie rozni sie wiele, co bynajmniej nie stanowi motywacji do podjecia
                sie tej odpowiedzialnosci.
                Wlasnie dlatego wielu ludzi, ktorzy maja super pomysly, chec, ambicje i
                mozliwosc zrobienia czegos dla tych dzieciakow, wypala sie blyskawicznie i
                ucieka, gdzie pieprz rosnie.
                A na studia nauczycielskie nie ida, a jesli sie tam przypadkiem znajda, to nie
                koncza ludzie, ktorzy nie maja przekonania, ze cos moga. Wiec
                stwierdzenie "Widocznie tam sie nie nadajesz" wydaje mi sie niesprawiedliwe.

                Pozdrawiam
                Narta Nauczycielka
                • grzmucin Re: jakos sie da ;) 19.08.06, 16:46
                  Droga Narto, nie wiem, czy to co napisałem było sprawiedliwe, czy nie. Na pewno
                  było prawdziwe. Nauczyciel, który reprezentuje takie poglądy ("A tak to odbębnie
                  swoje na etacie i potem jest okej, plus oczywista kasa") w moim przekonaniu nie
                  nadaje się do pracy w szkole. I dla tego nauczyciela, i dla jego uczniów (a
                  wśród nich na pewno są zdolni i "normalni" ludzie, a nie tylko tacy, którzy
                  dobijają głupotą i brakiem jakichkolwiek zainteresowań, popisują sie niewiedzą,
                  nie umieją wyciagać wnioskow... jak pisze tusiak79) będzie lepiej, jeśli
                  zrezygnuje z pracy w szkole. Pozdrawiam.
                  • narta_80 Re: jakos sie da ;) 19.08.06, 17:51
                    Drogi Grzmucin, zgadzam sie z Toba, ze popadanie w skrajnosci nie jest tu
                    rozwiazaniem, ale tak jak napisalam, nie popieram, ale rozumiem. Nie wiem
                    dokladnie w jakiej tusiak79 jest sytuacji, dlatego tez nie potepiam
                    Mysle, ze takie nastawienie bedzie bodzcem dla Niej, aby zastanowila sie nad
                    swoja dalsza praca w zawodzie.
                    Pozdrawiam
                    N.
                    • out_of_tune Re: jakos sie da ;) 19.08.06, 19:04
                      Studiuję pedagogikę (dokładnie animację kulturalną), ale nauczycielem zostać nie
                      planuję. Postaram się wykorzystać wiedzę ze studiów w innej dziedzinie.
                      Ponieważ, niestety muszę się zgodzić z jednym z przedmówców, głupota młodzieży w
                      dzisiejszych czasach jest niewyobrażalna. Mówię to z przykrością, gdyż dotyczy
                      to w zasadzie mojego pokolenia (mam 22 lata).I to nie tylko ludzi młodszych.
                      Młodzi ludzie nie mają żadnych zainteresowań. Kiszą się zamiast rozwijać.
                      Oczywiście nie wszyscy, ale jest to niestety więszkość. Dziewczyny, które
                      potrafią rozmawiać tylko o makijażu, pieniądzach, zakupach i bzykaniu. Koszmar.
                      Mozna rozmawiać z taką godzinę i nie zauważyć, że to człowiek siedzi naprzeciw.
                      Można za to winić szkołę (po części), ale w głównej mierze to wina rodziców,
                      którzy nie mają z tymi dziećmi żadnej więzi. A gdy tego brakuje wzorem do
                      naśladowania, także w kwestiach moralnych, czy budowania własnej wartości stają
                      się rówieśnicy, którzy prezentują podobny poziom...
                      Przez to ci ludzie w ogóle się nie rozwijają, nie mają kręgosłupa moralnego, nie
                      są twórczy. Nie tworzą nawet siebie tylko czekają na gotowe wzorce: z telewizji,
                      od znajomych czy z kolorowych gazetek.
                      Nie czytają gazet, książek. Nie szukają ludzi mądrzejszych czy bardziej
                      doświadczonych od siebie, by rozwiązać problem z danej dziedziny czy uzyskać
                      informację,tylko czekają na gotowe. Wiadomo nie każdy musi być poetą, pisarze i
                      znać na pamięć Camusa, ale siedzeniem przed komputerem, na piwie czy na
                      imprezach się nie dojrzeje. I jesli zbierze się te kilka czynników to nawet
                      osoby z potencjałem może skisnąć. Ci ludzie maja wielkie plany odnosnie miłości,
                      kariery itp., ale niestety nie mają żadnych pdostaw (wewnątrz siebie) aby je
                      spełnić. Strasznie mnie to przeraża. Ale może to tylko moje spostrzeżenia...
                      • grzmucin Re: jakos sie da ;) 20.08.06, 14:20
                        To nie tylko twoje spostrzeżenia. Sam mam 24 lata, kolegę -od roku nauczyciela
                        w LO, w rodzinie kuzynów i kuzynek w wieku szkolnym i widzę to wszystko, co
                        opisałeś. Swoją drogą ciekawy temat na osobny wątek. Pozdrawiam.
                      • brutus36 Skutki demoliberalizmu 23.08.06, 11:59
                        out_of_tune napisał:


                        > Dziewczyny, które
                        > potrafią rozmawiać tylko o makijażu, pieniądzach, zakupach i bzykaniu.

                        Cóż, takie są skutki liberalizmu. A będzie jeszcze gorzej, jeśli ta zbrodnicza
                        ideologia i wszystko, co się z nią w jakikolwiek sposób wiąże, będzie dalej
                        promowana.
                      • brutus36 do out_of_tune 23.08.06, 12:06
                        To nie tylko twoje spostrzeżenia. To wszystko w połączeniu z innymi rzeczami
                        układa się w niezwykle logiczną całość. Twórcom "nowego wspaniałego świata" o
                        to właśnie idzie. Nadciąga nowy total, niewspółmiernie groźniejszy od
                        dotychczas znanych.
                  • tusiak79 słoweczko 19.08.06, 21:47
                    Dear G,
                    nie tak ostro ;) Naprawde nie daje odczuc uczniom na kazdym kroku ze ich
                    nienawidze (bo tak nie jest, jest kilka mlodych kosiarzy umyslow dla ktorych
                    warto przychodzic do pracy ;)) ani tym bardziej nie olewam obowiazkow w pracy.
                    Zdzwiwilbys sie jak wielu uczniow za mna wrecz przepada, nigdy nie mam
                    problemow z frekwencja na moich lekcjach a tym bardziej z dyscyplina (no i
                    wszyscy zdali mature :P) Ale tak zupelnie honestly, uczenie w szkole panstwowej
                    to zupelnie inna bajka niz Ci wciskaja na studiach, entuzjazm i takie tam.. nie
                    ma to tamto, to ciagla walka czyje na wierzchu ;) A kasa musi byc, rodzicow mam
                    nauczycieli wiec nie sypia flota.. A poza tym praca z mlodzieza bardzo
                    pochlania umyslowo i jak sie nie "przelaczysz" na zdrowe podejscie to zdrowko
                    nawala i nerwy, przejmujesz sie uwagami byle jakiego chlystka i lapiesz dola.
                    Siłaczki tez nie w modzie. Nooo i na koniec - poucz w takim zywiole przez
                    jakis czas, sam zobaczysz.
            • toolkien Re: jakos sie da ;) 20.08.06, 19:28
              >A tak to odbebnie swoje na etacie
              >
              > i potem jest okej, plus oczywista kasa :) Nie martwcie sie nauczyciele,
              trzeba
              > udawac ze sie uczy
              to jakiś żart??? cy na pewno masz dyplom studiów wyższych taki sam jak ja?
              jeżeli tak, to bardzo się wstydzę, bo jesteś obrazą dla prawdziwego
              nauczyciela. Twoja wypowiedź jest żenująca i rzutująca na opinię dla solidnych
              nauczycieli. Wiesz, taki dyplom ukończenia studiów wyższych nie tylko uprawnia
              np. do uczenia w szkole, dyplom także zobowiązuje do właściwej postawy. Żal mi
              Ciebie. Jak Ty biedna wytrzymujesz w tej szkole? czy Ty w ogóle lubisz
              młodzież? A siebie lubisz?
              • tusiak79 Re: jakos sie da ;) 20.08.06, 23:03
                Dyplom mam lepszy niz ty, bo nie z platnej uczelni tylko z UJ. Ech, miej sobie
                dalej "postawe", biedny harcerzyku, i zarabiaj 1300 co miesiac. Ja nie mam
                zamiaru. A potem powodzenia na zus-owskiej emeryturce.
                • toolkien Re: jakos sie da ;) 21.08.06, 05:07
                  A skąd Ty wiesz, jakie uczelnie skończyłam? Tak się składa, że mam aż 2
                  (słownie dwa) dyplomy ukończenia UJ (filologia klasyczna i historia sztuki) i
                  jeden (filozofia) z Uniwersytetu Warszawskiego, którego bynajmniej nie uważam
                  za gorszy niż UJ. Jagillonka, owszem - jest uczelnią najstarszą w Polsce, co
                  nie znaczy, że najlepszą -i to nie jest moja odosobniona opinia, ale również
                  moich kolegów i uczniów, którzy tam teraz studiują i mogą Ci opowiedzieć jaka
                  to zrobiła się "renomowana, całkiem bezpłatna uczelnia" :), a rankingi w
                  Polityce i Perspektywach też mówią za siebie - UW jest przeważnie wyżej niż
                  UJ :). Swojej postawy się nie wstydzę, natomiast wstydzę się za takich jak Ty,
                  którzy coś odbębniają w pogoni za groszem. 1300 zł ? Mam trochę więcej - 1900
                  netto i bez nadgodzin (jestem nauczycielką dyplomowaną ):). Pamiętaj, że są
                  jeszcze wysokie dodatki motywacyjne - ale może Ty nie wiesz co to jest? ZUS-
                  owska emeryturka? Stać mnie na więcej - sama sobie płacę na dodatkowe filary. I
                  wiesz - kilka 2-3 do roku wyjeżdżam na egzotyczne wakacje, nie ubieram się jak
                  strach na wróble - bo idę do uczniów, którzy wszystko dostrzegą, chodzę - jak
                  każdy - do kina i teatru - po prostu niczego sobie nie odmawiam. Natomiast
                  dziwię się co Ciebie w tej złej, polskiej szkole jeszcze trzyma - czy
                  przypadkiem nie ta ZUS-owska emeryturka :)? Pozdrawiam ciepło i życzę miłego
                  dnia i mniej cynizmu w relacjach z ludźmi - tu na forum również :)
                  • tusiak79 Re: jakos sie da ;) 21.08.06, 09:26
                    No to gratuluje dwoch doslownie dyplomow, ale czego Ty uczysz po filizofii i
                    historii sztuki? Dyplomowanego nie mam i nie bede miec, za duzo biurokracji i
                    udawadniania paru idiotom ze sie zasluguje na marne kilka setek wiecej na
                    kwitku od wyplaty.. to juz wole nauczyc czegos ludzi w szkole jezykowej niz
                    sleczec nad niewiele wartymi papieparmi i pustymi planami rozwoju. Moze Tobie
                    to odpowiada. BTW, chyba gdzies dorabiasz albo maz sporo zarabia bo jakos nie
                    wydaje mi sie zeby za 1900 na miesiac zaplacic rachunki, skoczyc do teatru i na
                    egzotyczne wakacje jechac...
                    • toolkien Re: jakos sie da ;) 21.08.06, 10:17
                      dziękuję, jakoś sobie radzę :), przede wszystkim z dyplomem filologa
                      klasycznego - to ten trzeci dyplom :). Owszem - dorabiam i to z przyjemnością
                      ponieważ tłumaczę akta staropolskie albo sądu kancelarii austriackiej w
                      Archiwum Państwowym :). A co można robić po histrii sztuki? - ekspertyzy, albo
                      oprowadzać wycieczki po Krakowie - zwłaszcza te zagraniczne :). A męża
                      odprawiłam, od kiedy odkryłam, że traktuje mnie - eufemistycznie ujmując -
                      instrumentalnie, tzn. jak maszynkę do zarabiania pieniędzy :):):)
                      Pozdrowionka cieplutkie :)

                      PS
                      ślęczenie nad papierami rozwoju również mi nie odpowiadało - tak jak Tobie, ale
                      jakoś zdzierżyłam ten rok "stażu" :). Pewnie, że było to wnerwiające, ale
                      wszystko jest dla ludzi, skoro tylu moich kolegów to robi i musi wytrzymać
                      dłużej niż ja - bo trzy lata :)
                      • biedronka202 Re: jakos sie da ;) 21.08.06, 11:05
                        Podziwiam Panią i chciałabym, żeby takich nauczycieli było więcej-kompetentnych,
                        lubiących swoją prace i generalnie zadowolonych z życia. Kontakt z takim
                        nauczycielem, to czysta przyjemność. :) Sama uczyłam j. angielskiego przez rok -
                        i wiem, że to nie dla mnie. Jestem niecierpliwa i chyba nie umiem uczyć, bo
                        przez rok z 30 uczniów tylko 3 czy 4 osoby zrobiły znaczne postępy, a reszta
                        prawie żadnych. No i te ich odpowiedzi: nie nauczyłem się, bo musiałem się uczyć
                        na geografię... Większość uczniów pochodziła z rodzin patologicznych, więc
                        niebardzo wiedziałam jak się zachować kiedy uczeń nie nauczył się, bo musiał
                        opiekować się młodszym rodzeństwem-staruszkowie jak zwykle zapili...
                        ech-łatwy to ten zawód nie jest, ale mało który nie jest..
                    • mmaly Re: jakos sie da ;) 21.08.06, 16:23
                      > No to gratuluje dwoch doslownie dyplomow, ale czego Ty uczysz po filizofii i
                      > historii sztuki?

                      Czy masz w sobie coś oprócz pogardy? Mam nadzieję że tak, bo inaczej to naprawdę szkoda tych Twoich licealistów.

                      > Dyplomowanego nie mam i nie bede miec

                      No daj Boże, że nie.
                      Ta kupa dokumentacji to swoją drogą legenda stworzona przez ludzi, którzy z dokumentacją przesadzają. Każdy ekspert Ci powie, że parę stron sensownych notatek sprawozdania z trzech lat stażu w zupełności wystarczy.
                      Moją teczkę na dyplomowanego stworzyłem w jedno popołudnie, ci "idioci" jak piszesz byli niesamowicie mili, rzetelni i merytorycznie przygotowani do rozmowy ze mną.
                      --
                      marcin.anglista.org
                  • walutka Re: jakos sie da ;) 22.08.06, 12:25
                    Nie produkuj się już może, ponieważ ona tego nie rozumie, nie rozróżnia dwóch
                    pojęć -pracy i zarabiania. Według niej to samo, faktycznie można za taką
                    wypowiedź się wstydzić, wielu ludzi podchodzi do tego co robi bez wyższych
                    aspiracji duchowych ale nauczyciel jako zawód bardziej humanistyczny, bardziej
                    szlachetny moim zdaniem nie powinien choćby z tym się odsłaniać.
                    Mądry głupiemu ustępuje.
                    Pozdrawiam i aby więcej takich nauczycieli było!
                    • toolkien Re: do walutki - dzięki :) 22.08.06, 14:24
                      dzięki Walutka :). Masz rację. Musiałam jednak to napisać, bo nie mieściło mi
                      się w głowie, że mozna myśleć tak komercjalnie o pracy w szkole :). Jestem
                      nauczycielką z pasji... a nie dla pieniędzy :) - po prostu taka atmosfera
                      zawsze panowała w moim domu, bo jestem już trzecim pokoleniem nauczycieli w
                      mojej rodzinie.
                      Pozdrowionka ciepłe :)
                • mmaly Re: jakos sie da ;) 21.08.06, 16:17
                  Niektórzy absolwenci UJ mają chorą jakąś manię na punkcie swojej uczelni. Tak chorą, że jak nawet nie wiedzą, skąd ktoś inny ma dyplom, to uważają że gorszy.
                  A tak nawiasem mówiąc, to jak to jest, że anglista po UJ musi podejmować niskopłatną pracę, której nienawidzi? Może warto z tym znamienitym dyplomem jednak zająć się czymś innym? Nie będzie Ci wtedy grozić te 1300 na miesiąc.
                  --
                  marcin.anglista.org
              • weather2 Re: jakos sie da ;) 21.08.06, 18:39
                Szanowna Pani, czy pomimo swoich trzech fakultetów nie dostrzega Pani w tych
                słowach stosowania maski, ukrywającej klęskę niespełnionego nauczyciela? Trzeba
                mieć siłę słonia i skórę hipopotama , żeby poradzić sobie z obciążeniami tego
                zawodu. Podziwiam Panią, że Pani to potrafi, ale nie każdy jest tak silny. Sam
                pracowałem w tym zawodzie 8 lat, chyba z dobrymi efektami ( 2 laureatów
                olimpiad na szczeblu centralnym, dobre słowo wychowanków sprzed lat w gazetowym
                forum, którzy do 15b latach dobrze mnie wspominają). Kiedy poczułem, że nie mam
                już sił odszedłem i od podstaw zbudowałem dużą firmę , działającą w kilku
                państwach. Do dzisiaj mam pośredni kontakt ze szkołą, obserwując pracującą tam
                żonę. Widzę jej zmęczenie , zniechęcenie , brak pomocy z zewnątrz. Wszyscy
                wiemy , że jest to zawód trudny, nie dziwmy się więc, że ludzie się w nim
                wypalają i nie obrażajmy się. Żądajcie Państwo , pracujący w szkole tego , co
                Wam się należy - wsparcia psychologicznego, organizowania grup
                terapeutycznych,zmniejszenia ilości uczniów w klasach, szerszej opieki
                psychologicznej i pedagogicznej dla uczniów. Kończyliście przezcież studia
                kierunkowe, a nie pedagogikę specjalną, a borykacie się z poważnymi
                problemami , wymagającej fachowości, której Wam brak. Jeszcze do niedawna , jak
                wynika z relacji mojej żony, nauczyciela mającego problemy wychowawcze
                traktowano jak nieudacznika, który nie nadaje się do tego zawodu. Nic dziwnego,
                że nauczyciele woleli ukrywać akty uczniowskiej agresji wobec siebie.
                Tymczasem jeżeli kolejne rządy nie zainwestują w oświatę, to skończy się to
                klęską społeczną, a zapłacicie za to również Wy.
                Jeszcze raz powtórzę - nie obrażajcie siebie wzajemnie , lecz pomagajcie sobie
                i żądajcie zmian. Te zmiany muszą być zmianami prawdziwie zmieniającymi szkołę,
                a nie działaniami pozornymi , jak zmiana nauczycieli w urzędników państwowych.
                • toolkien Re: do Pana weather2 22.08.06, 05:50
                  Szanowny Panie,
                  jestem zaskoczona treścią Pana postu, ponieważ chyba Pan nie doczytał dokładnie
                  mojego, skierowanego nie do Zmęczonej Nauczycielki, a zupełnie do kogoś innego.
                  Jak widać czytanie ze zrozumieniem, jest ważną częścią wykształcenia :). Nie
                  rozumiem sarkazmu bijącego ze słów "pomimo swoich trzech fakultetów". Tak się
                  składa, że uważam, iż o wartości człowieka nie świadczy jego wykształcenie a
                  człowiek sam w sobie - tu znów Pan nie doczytał w jakich okolicznościach
                  napisałam o swoich studiach, bynajmniej nie żeby kogoś nimi kłuć w oczy.
                  Świetnie zdaję sobie sprawę z ciężkiej sytuacji w szkolnictwie, reformę
                  oświaty, która wprowadziła gimnazja uważam za klęskę, zgadzam się, że jest to
                  zawód trudny i niedoceniany, a przez prawie 20 lat mojej praktyki w
                  nauczycielstwie przekonałam się, że jest diametralnie inaczej, niz to sobie
                  wyobrażałam przed podjęciem pracy w szkole (pomimo, iż miałam przedsmak
                  profesji w domu - rodzice i dziadkowie są nauczycielami). Nie pojmuję zatem
                  Pana pretensji pod moim adresem i jeszcze raz odsyłam Pana uprzejmie również do
                  moich wcześniejszych postów, które są reakcją na wypowiedź, która Pan może
                  przeczytać pod tym linkiem: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                  f=33&w=46960226&a=47129663
                  Rozumiem doskonale zniechęcenie mojej młodszej koleżanki "Zmęczonej
                  Nauczycielki, ale powtarzam raz jeszcze - to nie z Nią podejmowałam dyskusję.
                  Do Pana mam tylko gorącą prośbę, by na przyszłość Pan zważał na
                  swoje "przejęzyczenia", ponieważ może Pan nimi kogoś mocno skrzywdzić.
                  Pozdrawiam ciepło, życzę miłego dnia i powodzenia w prowadzeniu swojego
                  przedsiębiorstwa :)
              • ka-wa3 Re: jakos sie da ;) 23.08.06, 14:19
                a ja rozumiem anglistę, ciekawe czy osoby krytykujące pracują w szkole, jesli
                tak poprosze o dane tej szkoły chętnie się przzeniosę tam gdzie takie ideały
                funkcjonują
            • mmarta10 Re: jakos sie da ;) 21.08.06, 07:48
              Patrzę na tą sytuację z drugiej strony. jestem matką licealistki. Kiedy próbuję
              rozmawiać rzeczowo z nauczycielami odnosze wrażenie, że miernota jest ich
              dewizą życiową. Cenią przede wszystkim bezmyślnych uczniów i takichże rodziców,
              dla których celem jest matura, a nie rozwój intelektualny. Celem nadrzednym
              jest "zrealizowanie tematu", a nie nauczenie, a już bron Boże zainteresowanie
              ucznia tematem. Coraz większy mam niesmak patrząc na polska edukację zarówno
              państwową jak i prywatną. Nie chcę wychować bezmyślengo czlowieka, poszukuję
              jakiegokolwiek rozwiązania i prawdę mowiąc błądzę po omacku walcząc z głupotą
              nastolatek i nauczycieli. Prawdę mówiąc nie wiem, która głupota gorsza.
              • s_u Re: jakos sie da ;) 23.08.06, 13:46
                Tu ja sie wtrace. Zaczelam w ubieglym roku prace w szkole panstwowej. Pracuje
                juz 10 lat jako nauczyciel tyle ze w prywatnej jezykowej i chcialam zobaczyc jak
                to faktycznie jest w tej naszej panstwowej. Powiem szczerze ze jestem zalamana.
                Ale nie tyle uczniami co podejsciem innych nauczycieli i dyrekcji. Poniewaz
                lubie uczyc i robie to z powolania szybko zjednuje sobie sympatie uczniow. Widac
                tez efekty mojej pracy. Ale sa klasy, ktore poprostu maja gdzies jezyk. Mialam
                taka, makabra. Doszlo do tego,ze mi grozili bo jak ja smialam kartkowki robic i
                wogole przychodzic na lekcje bo ta pani z poprzedniego roku to ich wypuszczala i
                nic nie robili. A dyrekcja na to tylko, ze ja przesadzam, ze to takie dobre dzieci.
                Ciezko uczyc w szkole panstwowej bez odpowiednich pomocy, ja jestem typem
                nauczyciela ktory oddaje sie bezgranicznie temu co robi i przez to strasznie sie
                wypalam.Znalazlam wiec sobie hobby i mam teraz swoja odskocznie i kiedy jest mi
                zle po prostu staram sie na nim skupic.
                Fajnie jest byc nauczycielem jesli sie to faktycznie lubi i umie robic.
                Co do realizowania tematu to czesto szkola narzuca takie postepowanie. Walczylam
                o dodatkowa godzine dla jednej z moich klas. Prawie cala zdaje z angielskiego i
                maja potencjal. Niestety, to nie wazne. A bezmyslnych uczniow nie trawie. Nie
                znaczy to ze sie na nich wyzywam czy ich gorzej traktuje. Nie, poprostu wymagam
                od nich minimum a tych co chca cisne wiecej i daje dodatkowe materialy
                (kserowane czesto za wlasna kase).
            • mmaly Re: jakos sie da ;) 21.08.06, 16:11
              > Nie martwcie sie nauczyciele, trzeba
              > udawac ze sie uczy,

              ROTFL. Zmień pracę, skoro nie lubisz pracować w liceum i skoro to odbębniasz.
              Uczę w szkole średniej, większość godzin mam w technikum mechanicznym. Mam staż 11 lat i póki co kocham moją pracę, nie wyobrażam sobie życia bez szkoły.
              Szkoła to dla mnie coś pięknego, chodzę tam co dnia uczyć się czegoś nowego i moi uczniowie codziennie mnie czegoś uczą. Skoro Ty nie potrafisz się od swoich licealistów niczego nauczyć, to oni z Ciebie pewnie też nie mają wielkiego pożytku.
              A co do autorki tematu - myślałaś o rocznym urlopie na poratowanie zdrowia? Póki co to jeszcze możliwe. A to pomaga zatęsknić za szkołą ;-)
              --
              marcin.anglista.org
        • healthy Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 23:33
          Radzę Ci, abyś poszła na "urlop zdrowotny". Wielu moich kolegów po rocznym
          urlopie wróciło z nową energią do pracy. To co czujesz to nic innego tylko
          wypalenie i musisz odpocząć - wiem, że wakacje to za mało. Masz jeszcze dwa
          tygodnie - idź do swojego lekarza, powiedz mu o tym wszystkim, o depresji, o
          tym, że nie potrafisz przestać myśleć i że na samą myśl o uczniach jesteś
          zestresowana. Powinien dać Ci skierowanie do odpowiedniego lekarza (pewnie
          psychiatry, albo lekarza pracy dla nauczycieli), a potem z wynikami do
          dyrektora, wypisujesz odpowiednie świstki i zamiast do pracy masz rok płatnego
          urlopu, ale w tym czasie nie możesz podjąć żadnej pracy. Chyba w Twojej sytuacji
          warto, aby zregenerować psychikę, a może zastanowić się co dalej.

          Powodzenia
      • potvorna to problem 90 procent nauczycieli 19.08.06, 20:24
        U mnie praca w szkolnictwie jest dziedziczona niemalże od pokoleń. Moj mma jest
        dyrektorem szkoły, ja jestem, przepraszam -byłam nauczycielką, to samo robili
        moi znajomi. Twój problem dotyczy większości nauczycieli. Najpierw wielkie
        powołanie, potem zlo konieczne. To normalne, ten zawód strasznie wypala. Ja po
        roku czasu patrząc na swoje starsze koleżanki z pokoju nauczycielskiego
        zrezygnowałam bo wiem, ze jestem mało odporna na stres. Teraz jestem bankowcem,
        natomiast tobie radzę zmienić szkołę na liceum dla dorosłych. Moja znajoma to
        zrobiła i jest adoolona, mówi, że to zupełnie co innego.
    • d1dorota Re: Zmęczona Nauczycielka 16.08.06, 23:35
      Ja pracuję dopiero 7 lat i odczucia mam podobne.Może w przyszłości rzucę to
      wszystko, uwolnię się od tych szkolnych idiotyzmów i wyprowadzę się do innego
      kraju, bo tu prędzej oszaleję niż zacznę normalnie żyć. Zaczęłam nawet
      zazdrościć pracownikom fizycznym - odpracują swoje 8 godzin, a potem nic ich
      nie interesuje, są panami swego losu. Ja zawsze mam coś do sprawdzenia albo
      przygotowania na jutro. A na studiach praktyki szkolne zaliczyłam na 5+. Co się
      stało? Moje wyobrażenie szkoły i uczniów nie miało nic wspólnego z bezduszną
      rzeczywistością.
      • e-havana praca z ludźmi 18.08.06, 16:16
        Nie jestem nauczycielką, zajmuję się pr-em, reklamą, komunikowaniem -
        generalnie, praca z ludźmi.

        Po paru latach jestem juz chora, ludzie, czy starzy, czy młodzi, drażnią mnie
        do bólu. Nie będę wam pisać o atakach wsciekłości, frustracji i coraz częściej
        wspomnianej tu już pustki w głowie.

        Może to więc nie tyle chodzi, kto kim jest z zawodu, ale ogolnie - o pracę z
        ludźmi. Ja już wysiadam. Dodam jeszcze, ze rowniez nie potrafie niczego innego,
        mam 32 lata i przeraza mnie myśl o jakiejkolwiek innej pracy związanej z ludźmi
        (czyli praktycznie każdej). Naprawdę mam dosyć.
        • kolejnynowybezsensownylogin i ja tez ja tez 18.08.06, 20:01
          Ja co prawda dopiero zaczełam babrac sie w promocji, reklamie, bankiecikach i
          innych bebłach, ale juz mam ochote zrezygnowac na rzecz uczenia w szkole, gdzie
          nie ma tego chaosu, zmian z dnia na dzien, cisnienia na wyniki....
          • stabilo57 Re: i ja tez ja tez 18.08.06, 23:27
            I tu się mylisz - jest ciśnienie na wyniki, zwłaszcz w liceum. Chociaż nie
            wiem, jak będzie teraz, gdy nasz ukochany miniester od edukacji wymyśłił
            amnestię maturalną.
        • brutus36 Re: praca z ludźmi 23.08.06, 12:50
          e-havana napisała:

          > Może to więc nie tyle chodzi, kto kim jest z zawodu

          Moim zdaniem, to nie jest winą zawodu, a przynajmniej nie w podstwowym stopniu.
          Winą jest rzeczywistość, którą nam zafundowano, którą nam sztucznie stworzono,
          i na którą się zgodziliśmy.
      • kasiunia86 Re: Polecam urlop zdrowotny lub przejscie do LOdo 18.08.06, 16:23
        hmmmm a ja czytając Wasze wypowiedzi zaczelam sie zastanawiac czy dobrze
        wybralam bo zaczelam wlasnie studiowac pedagogike specjalnosc z dziecmi w
        przedszkolu i niechce za kilka lat nienawidziec swojej pracy. Tak male dzieci
        nie moga miec wrednej pani przedszkolanki:( ktora tylko marzy zeby je wszystkie
        zakneblowac:(
        Mysle ze nie ma takiego zawodu który przez całe życie daje satysfakcje i nie ma
        człowieka ktory przez kilkadziesiat lat jest wulkanem energii pełnym pomysłów
        każdy przeżywa pewne kryzysy zawodowe
        Mysle ze Zrozumiecie ze tak naprawde kochaliscie ten zawód jak już Będziecie na
        emeryturze:)
        Mam nadzieje ze wszystko sie ulozy Trzymam kciuki i podziwiam z całego serca a
        przede wszystkim bardzo Was (nauczycieli) szanuje bo wasza praca to naprawde
        ciężki kawałek chleba:)
    • roika Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 16:33
      Ja mam to samo. Chociaż nie męczą mnie lekcje (wręcz przeciwnie), a cała
      reszta. Problemy z awansem, papiery, poświęcanie czasu w domu na pracę. Marzę o
      tym, aby przyjść do domu poźno, ale już nic nie musieć robić. Zamiast tego
      wracam o 13-tej i słyszę zewsząd jak to mało pracuję. Dla mnie jakimś
      lekarstwem sa stosunkowo częste zmaiany miejsca pracy. Uczę od 8 lat w 5 już
      szkole. Teraz mam problem, bo w tej szkole zaczynam 3 rok pracy i czuje się
      znudzona. Smutne...
    • juz_nic_nie_wiem Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 16:35
      a co ma zrobić sportowiec, ktory w wieku 30 lat jest już sportowym-dziadkiem,
      studiów nie skończył bo zawody/treningi, a teraz musi skończyć karierę i żyć z
      czegoś do śmierci? Są dyscypliny w których nawet najlepsi nie zarabiają kokosów,
      a co z tymi z drugiej dziesiątki?
      Jest wiele zawodów, które potrafią wymęczyć, albo kariera kończy się zaraz po 30
      (a czasem przed - np. modelki).
      Życie w obecnym świecie zmusza do przekwalifikowania się wielokrotnie. Znam
      ogrodników-speców od ubezpieczeń, prawników w roli finansistów, biologów -
      fotografów, informatyków - kasjerów. Część z nich zmieniała zawody diametralnie
      i wielkrotnie, a z całą pewnością nie każdego z nich było na to stać. Takie jest
      życie. Trzeba z odwagą i wiarą iść do przodu mimo, że czasem jest to
      niesłychanie trudne.
    • meteo_patka Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 16:39
      otóż zakończyłam pracę po 11 latach zmagań i moze do psychiatry nie chadzałam,
      ale te dekadę też przypłaciłam zdrowiem.
      Najbardziej irytujący w szkole jest mobbing, np. zazdrość koleżanek z gorzej
      sytuowanym małzonkiem, a już nie daj boże jak to jest jakaś dyrektorka.
      mobbing, zawiść są na porządku dziennym.
      Do tego frustrująca jest koniecznośc robienia jakichś zestawów, tabel,
      podsumowań, protokołów itp. relacji, co nie pozwala skupic się na tym co ważne,
      np na jakichś teastach czy przygotowaniu ciekawych tematów na klasówki czy
      lekcje.
      niebagatelna role w powiekszaniu się frustracji w szkole jest płaca
      nieadekwatna do wysiłków. Tak mówią, że 2 miesiące wakacji, ponad 1000 zł na
      ręke, heheh, i jeszcze marudzą. ale to szczekają tak ci, którzy nigdy niczego w
      szkole nie uczyli.
      Na to wszystko nakłada się spadający prestiż tego zawodu. Dziś każdy rodzic
      może się wtrącić we wszystko. jesli jest megalomanem, to nie przepuści i
      zasada, że nauczyciel ma racje, nie ma racji bytu w szkole już od dawna.
      Dzieci widzac, że nauczyciel nie ma autorytetu robią sobie co chcą.
      Ja akurat jedyne co lubiłam w szkole to uczenie dzieci, kontakt z nimi.
      ale było to okupione tyloma stresami i absurdami, że poddałam się, odeszłam ze
      szkoły i nigdy tam nie wrócę.
      za to mnie wrócił spokój.
      • roika Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 16:50
        Meteo-patko gratuluję odwagi. Ja też dojrzewam do odejścia ze szkoły. Chyba
        najwyższa pora. Mobbingu w pracy doświadczyłam raz, ze strony dyrektorki,
        prymitynej, płytkiej, zazdrosnej kobiety. Wszystko o czym piszesz to prawda;
        pieniądze, prestiż, bzdurne papiery. Czas na zmiany!!
      • kaktusik0 Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 17:02
        znam nauczycieli którzy potrafią wprowadzić taki rygor, że uczniowie ustawiają
        się w rządku pod salą zanim wejdą i nie usiądą dopóki nie usiądzie nauczyciel, a
        na koniec wysyłają tym właśnie nauczycielom pocztówki z wycieczek szkolnych i
        najlepiej wspominają spośród całej kadry.

        Ale jestem pewna że takiego szacunku nie jest w stanie dorobić się u nikogo
        osoba, która używa słowa "szczekać".

        • baba67 Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 20:34
          Z moich doswiadczen wynika, ze najbardziej skuteczne (wylaczywszy elitarne
          licea) sa osoby z tzw geba. One na ogol dobrze sie czuja np w gimnazjach-wydra
          cala swa frustracje i tak maja i posluch i nie przynosza problemow do domu.I
          dzieci je lubia-reszta nauczycieli zreszta tez.
          Najgorzej maja ci kulturalniejsi, co to wszystko tlumia w sobie a dorabiaja sie
          w najlepszym razie wrzodow.
          --
          Nie bierzcie życia tak poważnie
          i tak nie wyjdziecie z niego żywi.
          • madziasta37 Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 20:45
            nikt w zasadzie nie ma pojęcia - poza nauczycielami- ile w szkole jest
            biurokracji... az do absurdu :/ ja mam 12 lat przepracowanych...i czuję sie
            wypalona zawodowo... nota bene...wlasnie ukonczylam staz na n-la dyplomowanego.
            jestem wyszktalcona do bolu, kompetentna do urzygu i zniechęcona... :)
            jedyne co mnie trzyma w szkole...to dzieci wlasnie :) nawet te wedne;)...
            wkurzyc potrafią mnie tylko dorosli.....
          • grzmucin Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 16:18
            baba67 napisał:
            > Najgorzej maja ci kulturalniejsi, co to wszystko tlumia w sobie a dorabiaja
            sie > w najlepszym razie wrzodow.

            Nie "kulturalniejsi", a po prostu "nie nadający się do pracy w szkole". Pozdrawiam.
            • tusiak79 :P 19.08.06, 22:03
              Widze panie G. (no prosze, G jak Minister Edukacji..), ze znowu z ten sam ton
              uderzamy.. wyglada na to, ze nie ma osob nadajacych sie do pracy w szkole!
              Chyba wszystkie placowki oswiatowe na tym lez padole czekaja na Ciebie.
              Pathetic.
              • grzmucin Re: :P 20.08.06, 14:37
                tusiak79 napisała:
                > wyglada na to, ze nie ma osob nadajacych sie do pracy w szkole!

                Są, zapewniam. Ale nie radzę szukać ich na tym forum, bo tu tylko "zmęczeni
                nauczyciele" ;) Pozdrawiam.
                • ka-wa3 Re: :P 23.08.06, 14:52
                  grzmucin, pozwól nauczycielom odreagować zapewniam cie, ze ci narzekający chcą
                  się przede wszystkim wygadać i poczuc , ze nie sa sami ze swoimi problemami.
                  Sama wspominałaś, ze wykonujesz dodatkowe prace poza szkołą. Chcesz pomóc
                  autorce postu mówiąc jej, ze sie nie nadaje do zawodu? mówiąc językiem moim
                  uczniów " po...o cię? ". To, co sobie wstawisz w kropeczki to twoja projekcja.
                  Pozdrawiam cieplutko.
            • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 00:45
              y jakiś nie teges chyba jestes, gadasz bzdury, bo albo nigdy w szkole nie uczyłeś, albo traktujesz dzieci tak, że pewnie prokurator miałby co robic.

              Prawda jest taka, ze sporo zalezy od szkoły. W liceum, szczególnie dobrym, można się swietnie z młodzieżą dogadać, bez wrzasków itp
              Gimnazjum to już zdecydowanie gorsza sprwa, w ogóle sam pomysł utworzenia gimnazjum to moim zdaniem katastrofa. To niczym piekło na ziemi, prawdziwy łagier, współczuje wszystkim którzy pracują w gimnazjach.

              Co to rad w stylu: przenies sie do dobrego liceum. Interesujące, tyle ze każdy chce tam pracować, więc bez znajomości mozna sobie tylko pomarzyc

              Co do awansu zawodowego, nauczycieli traktuje sie gorzej niz dzieci. No i po co te przerwy w przeprowadzaniu awansu, np 2 lata po stażu by móc zacząc następny etap.
              Skoro w rozwoju stawia się sztuczne bariery spowalniające ten rozwój, to nie o rozwój tak naprawde chodzi a o biurokratyczną dominacje człowieka nad człowiekiem, uczynienie z nauczycieli wiernych, potulnych psów, marionetek które bedą tak tańczyc jak im sie zagra. To raczej nie wpływa korzystnie na psychike.
              No i te płace. Nic tak nie dodaje pewności siebie jak kasa (ewnet, 130 kilo mięśni)

              Więc potem nie dziwcie się że uczniowie maja nauczycieli w d...
              • grzmucin Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 14:33
                scanner2 napisał:
                > y jakiś nie teges chyba jestes, gadasz bzdury

                Dziwnym językiem piszesz, ale zrozumiałem. Nie wiem tylko, gdzie te bzdury.

                "Najgorzej maja ci kulturalniejsi, co to wszystko tlumia w sobie a dorabiaja sie
                w najlepszym razie wrzodow." -tak napisał ktoś powyżej. Chyba żeby uczyć w
                szkole nie wystarczy "odbębnić" studiów, ale umieć z młodzieżą (często trudną)
                pracować. Ci "kulturalniejsi" (jak to ktoś określił, choć to wskazuje, że
                pozostali są mniej kulturalnie i to mi się nie spodobało) siedzą jak trusie na
                lekcji i tylko czekają, aż im któryś uczeń założy kosz na głowę. I dlatego moim
                zdaniem tacy do uczenia w szkole sie nie nadają.
                Rzeczywiście, nie pracowałem w szkole. Ale to nie jest powodem, żebym miał taki
                pogląd na sprawę. Nie rozumiem tylko, czemu nauczyciele (jak sądzę) tak się
                oburzają moimi wpisami, w których przecież ich nie atakuję. Ale spodziewałem
                się tego. Wątek nosi tytuł "Zmęczona nauczycielka", więc piszą tu tylko
                zmęczeni pedagodzy, a już nie daj Boże, żeby ktoś krytycznie wypowiedział się
                na temat pracy nauczyciela. Czytałem tu już, że pewien nauczyciel zazdrości
                robotnikom, bo ci odpracują osiem godzin i w domu mają spokój. Niedługo wyjdzie
                na to, że nauczyciel to najcięższy zawód w Polsce. Ciekawe co na to robotnicy.
                pozdrawiam.
                • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 15:01
                  Nie to nie tak, możesz pisać swoje zdanie, ja też miałem jakieś tam zdanie bardzo odmienne od obecnego, nim poszedłem do szkoły.
                  Oczywiście kultura osobista nie musi oznaczać pokornego czekania na "ukoronowanie" koszem na śmieci
                  Tylko źe nie mozna pisac ze takie osoby nie nadaja sie do pracy w szkole..to i tak już pole bitwy, ale czy mamy jeszcze pogarszac sprawe eskalując ten odiweczny konflikt (w którym ostatnio zaczeli wygrywać uczniowie, stąd te opinie nauczycieli)
                  Moze postawić sprawę inazcej: tacy uczniowie którzy robią to o czym piszesz nie nadają się do szkoły, a do poprawczaka, gdzie juz sie nimi zajmą wychowawcy. Szkoła to miejsce nauki jednak, a nie ujażmiania dzikich zwierząt, a do tego uczenie w szkole ostatnio się zaczyna sprowadzać....
                  • grzmucin Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 15:20
                    scanner2 napisał:
                    > Moze postawić sprawę inazcej: tacy uczniowie którzy robią
                    > to o czym piszesz nie nadają się do szkoły, a do
                    > poprawczaka, gdzie juz sie nimi zajmą wychowawcy.

                    Zgadzam się, a propos dzisiejszej młodzieży kilka linijek wyżej jest post
                    out_of_tune.
                    Chodzi mi jednak o to, że nawet w sytuacji prawie idealnej może znaleźć się
                    jeden bądź kilku uczniów, którzy niekoniezcnie nadają się do poprawczaka, ale
                    lekceważą nauczyciela i lekcje przez niego prowadzone, słowem zakładają mu kosz
                    na głowę nie dosłownie, a w przenośni. I z taką sytuacją, w moim przekonaniu,
                    ten "kulturalniejszy" nauczyciel też powinien umieć sobie poradzić, nie wiem,
                    może zamienić się w nauczyciela "z gębą", może wprowadzić surowszą dyscyplinę
                    (drażliwy temat)...
                    A jest jeszcze jeden temat, ale już na inny wątek... Tu mówi się o nauczycielu
                    z pasją, który z tych czy innych powodów wypala się po pewnym czasie. A co z
                    nauczycielami po trzyletnich prywatnych kolegiach, którzy bez merytorycznego
                    przygotowania, a co tu mówić o pasji, przychodzą uczyć w szkole.
                    • baba67 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 17:20
                      Zapewniam Cie, ze mialam zywe klasy, z ktorymi wspolprace wspominam bardzo
                      milo-zdarzaly sie rozne niemile incydenty, ale to jest normalne w pracy
                      nauczyciela. Nie spodziewalam sie dzieci siedzacych jak myszy pod miotla.
                      To, co sie teraz dzieje w publicznych gimnazjach to patologia-uczylam klase,
                      gdzie nie moglam nic napisac na tablicy, poniewaz jak sie odwrocilam uczniowie
                      niszczyli gazetki-uczac jezyka obcego naprawde sporo na tablicy sie pisze.
                      Chodzil tam uczen, ktoremu psycholog nc nie potrafil pomoc, bo kwalifikowal sie
                      do psychiatry-potrafil wstac i miauczec. jedyna pomoc jaka zaoferowala mi
                      dyrekcja to odprowadzenie do pani opedagod-na co zreszta tylko czekal, bo pani
                      ta milo z nim rozmawiala.
                      Przyklady mozna mnozyc.
                      Zle sie wyrazilam-jeascze raz podkreslam, ze nauczyciele z geba nie sa mniej
                      kulturalni jako ludzi-oni po prostu bez uszczerbku potrafia, jak aktorzy wcielac
                      sie w role poskramiaczy kiedy trzeba-uczen na poziomie zawsze znajdowal pomoc i
                      zrozumienie.
                      Rzecz w tym, ze ja tak nie potrafilam.Poslam na nauczycielski kierunek
                      studiow,bo chcialam uczyc, a nie wychowywac trudna mlodziez. inaczej wybralabym
                      resocjalizacje.
                      --
                      Nie bierzcie życia tak poważnie
                      i tak nie wyjdziecie z niego żywi.
                • agawka77 Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 21:57
                  Jeżeli ktoś chce pracować z młodzieżą TRUDNĄ, kończy pedagogikę specjalną, a
                  nie ogólną, panie G. To mniej więcej tak, jak jakby lekarz internista zajmował
                  się np. kardiologia, lub chirurg ogólny - chirurgią stomatologiczną.
            • baba67 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 11:12
              Dokladnie-nie nadajacy sie do pracy w szkole.
              Jak ja. Kulturalniejsi w obejsciu z uczniami,nie lubiacy podnosic glosu, chcacy
              zwracac sie do nich spokojnie i milo czyli kandydaci do kosza na glowe nie
              potrafiacy bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym spelniac funkcji policyjnych.
              W cywilu nauczyciele z geba moga to byc bardzo kulturalni.Ja geby nie mam wiec
              sie nie nadaje.Szkoda, bo kiedy ladnych pare lat temu dzieciaki byly
              normalniejsze, na ogol lubily moje lekcje, a ja swoja prace.
              Takich nieprzystosowanych pasjonatow przedmiotu znam wielu.
              --
              Nie bierzcie życia tak poważnie
              i tak nie wyjdziecie z niego żywi.
        • an65 Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 20:54
          Wy biedni, przemęczeni, zestresowani, znerwicowani LENIWCY!!!!
          Ci co teraz mają myśli samobójcze rozpoczęli pracę w szkole z lenistwa i wygody!
          W jakim innym zawodzie jest tyle dni wolnych od pracy- tydzień przed i tydzień
          po świętach, ferie, długie weekendy itp. Ile wy tak naprawdę czasu
          przeznaczacie na pracę płaczki? Jesteście niudacznikami- nie rozumiecie,że
          świat (w tym i dzieci, młodzież) się zmienił- nie potraficie się dostosować, bo
          działacie schematycznie. Dla was -zwłaszcza tych starszych- jedyną metodą
          wychowawczą był bat w postaci dziennika, którz z upodobaniem mazaliście pałami,
          a teraz młodzież ma w d....e wasze pały,wrzaski, idiotyczne uwagi- młodzież
          wymaga od nauczycieli profesjonalizmu i tu leżycie badź siedzicie ....z koszami
          na głowach. Do roboty lenie patentowane!!!!!!!. Któraś z "udręczonych"
          napisała,że chętnie zrezygnowałaby-brawo- zamień się kobieto z jedną z
          włókniarek, czy może do chłodni do sortowanioa owoców- nie trzeba fakultetów-
          spróbujesz?
          • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 00:53
            młodzież wcale nie oczekuje profeslonalizmu
            masz racje, świat się zmienił, młodziez tez. Mlodziez nie przychodzi do szkoły zeby sie uczyc, młodziez ma gdzies to co sie mówi, młodzież chce luzu, chce zlewać wszystko i wszystkich, zero szacunku niezaleznie od wszystkiego, chyba że ich zastraszysz fizycznie (nie mówie oi biciu akurat, tylko o swiadomości że mozna dostac jak cos bedzie nie tak)

            więc nie gadaj o profesjonaliźmie

            może i miałem podobną opinie do Twojej...póki sam nie trafiłem do szkoły..osobiste doświadczenie bardzo zmienia punkt widzenia
            dodam może że za kosz na głowie chyba bym ich wytłukł i oni chyba mieli tego świadomość, więc nie mysl sobie że to dlatego mówie to co mówie, bo miałem jakieś tam doświadzczenia z przemocą fizyczna wobec mnie

            za to psychicznie można czasem sie załamać widząc te dzieciaki...
          • ryszard1809 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 09:16
            Jestem nauczycielem - tak piszę, chociaż po 33 latach pracy w szkole
            usłyszałem: nie mam dla pana godzin (jestem dyplomowany, specjalizacja, autor
            podręcznika, zbioru zadań, Nowa Matura, coś tam jeszcze...)
            Kiedy zaczynałem pracę to nie spotykałem nauczycieli, którzy mówiliby -
            nienawidzę uczniów. Ostatnio spotykałem - mieli 3 razy krótszy staż. Ale to oni
            zostali w pracy - są niekonfliktowi, tak, tak pani dyrektor, oczywiście wszyscy
            zdadzą, nie będziemy przecież psuć wakacji dzieciom jakimś egzaminem
            poprawkowym! Uczniowie zawsze byli mniej lub więcej trudni. To normalne i
            prawdziwy nauczyciel nie może mieć o to pretensji. Ale na czym polega zmiana?
            Kiedyś uczeń jak się nie uczył to wiedział, że się nie uczy i ewentualny
            egzamin poprawkowy lub brak promocji traktował jako naturalną konsekwencję tego
            nieuczenia się (przynajmniej większość)Teraz wszyscy wspaniali pedagodzy doszli
            do wniosku, że brak promocji jest nie do przyjęcia. WSZYSCY MUSZĄ ZDAĆ!
            Wymagający nauczyciel jest niewygodny, psuje statystyki, przeszkadza wszystkim -
            trzeba go zwolnić (A JESZCZE MA INNE ZDANIE NIZ PANI DYREKTOR!!!). Kretyński
            pomysł z gimnazjami (a przede wszystkim pomysł aby wszyscy tam uczęszczający
            przechodzili z klasy do klasy bez odpowiedniego poziomu wiedzy - uczeń do
            nauczycielki: niech mnie pani nie straszy jedynką, przecież pan dyrektor pani
            nie pozwoli postawić takiej oceny na koniec roku!) doprowadził do tego, że po
            gimnazjum większość uczniów prawie nic nie umie (są świetne wyjątki ale to
            wyjątki niestety) W liceum (a każdy się tam dostanie bo jest za dużo miejsc w
            tzw. liceach profilowanych - kolejny knot AWS-u) sytuacja się powtarza a potem
            (ponieważ matura jest obiektywna i zewnętrzna) wprowadza się "amnestię" Jeżeli
            z tym nie skończymy, to społeczeństwo będzie pełne sfrustrowanych młodych
            ludzi, niewiele umiejących ale pełnych pretensji. Pracy im nie dajemy więc
            frustracja rośnie (to uwaga dla tych co źle widzą dawne "pełne zatrudnienie").
            Efektem będzie (juz jest?) rosnący bandytyzm i problemy ze znalezieniem
            fachowców po zawodówce (ci, co wyjeżdżają skończyli inne zawodówki - 3 letnie).
            MUSIMY SIE OBUDZIĆ - MOŻE SIE ODBIJEMY OD DNA??! Ryszard
            • unidfg Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 19:37
              Całkowicie się z Panem zgadzam. Chciałbym zauważyć, że jednak profesjonalizm
              nauczycieli też ma znaczenie:)
              Pozdrawiam



              --
              always look on the bright side of life and always piss on pis!
          • piglet8 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 14:40
            an65 najwyrazniej nie ma pojecia o czym pisze. mam 30 lat i dopiero od 4 lat
            jestem nauczycielka, a w tej chwili, 2 tyg. przed powrotem do liceum (NB
            "najlepszego w powiecie"), nie jestem na to gotowa psychicznie. wiele lat
            spedzilam w krajach anglosaskich,jestem dopiero po licencjacie (angielski)i
            naprawde chce swa prace wykonywac super.sylabus jest dla mnie tylko pkt wyjscia
            do przygotowywania mnostwa wlasnych materialow.staram sie traktowac uczniow jak
            partnerow w podrozy, z ktorej to oni maja wyniesc jak najwiecej wiedzy i
            umiejetnosci wlasnego myslenia. mysle, ze naprawde uczciwym wynagrodzeniem jest
            650 netto, co do czasu, wysilku i 24h myslenia i prob usprawnienia i
            udoskonalenia nauczania. pomijajac rzeczy takie jak: sprawdzanie probnych matur
            za darmo( o,sorry- w ramach pracy). sprawdzenie jednego arkusza rozsz.-1.50h,
            arkuszy 50-70. w ramach pracy. 650 netto.poniewaz nadal utrzymuje,an65, ze nie
            masz zielonego pojecia o czym piszesz, to zeby nie powtarzac sie za innymi,
            dorzuce jeszcze fakt posiadania 80 uczniow w klasach, a oni oczekuja jakosci za
            niska cene-doslownie i w przenosni, wiec sprawdzanie esejow, opisow i innych
            prac co tydzien, lub dwa, tez za te pieniadze nie powinno byc
            problemem,prawda?Wybieram sie na magisterke zaocznie od wrzesnia.musze miec nic
            dla mnie nie znaczace mgr, bo tego wymaga system.zarabiam 650 netto. semestr
            kosztuje 2500+cala reszta. YOU DO THE MATH.
            • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 15:12
              to co piszesz to święta prawda
              moge Ci tylko tyle poradzić, żebyś wyluzowała i bardziej "twórczo" podeszłą do swoich obowiązków, bo inaczej szybko bedzie po Tobie, szpital psychiatryczny (bądż kardiologia, neurologia, onkologia, gastrologia) jak bedziesz miała szczęście, cmentarz jak Ci go zabraknie
              Przestać sie tym przemęczac, traktuj szkołę jako "atrakcję dnia" (gabinet krzywych luster czy coś w tym stylu), a nie miejsce zawodowej realizacji, bo się wyniszczysz psychiocznie i fizycznie
      • stabilo57 Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 23:35
        To prawda, gdyby nie mój mąż, kory zarzyna sie na dwóch etatach, żebym ja mogła
        uprawiać hobby, jakiim jest zawód nauczyciela, to nie wiem, jak wiązalibyśmy
        koniec z końcem. Już nawet moje dziecko bawi się ze swoimi lalkami w szkołę, a
        ma dopiero 5lat i słyszę z jej pokoju teraz nie mogę" "teraz mi nie
        przeszkadzaj, bo mamusia musi się skupić", "zaraz, tylko sprawdzę te
        klasówki", "mausia ma dużo do sprawdzenia" itd. Samo uczenie jest fajne, tylko
        te papiery i te koleżanki. Wszystkiego się czepią, wszystko wypomną, nikt
        nikomu nie pomaga. Gdy podczas wakacji opowiedziałam mężowim jak naprawdę
        wyglądał mój rok w nowej pracy, to nie był w stanie ze zdumienia wypowiedzieć
        słowa i nie mógł się nadziwićm jakim cudem wytrwałam.
        • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 00:59
          jest na to sposób: zlewać swoje obowiązki totalnie, oni udają ze sie ucza to Ty udawaj ze uczysz ich. klasówek nie sprawdzaj zbyt dokładnie, i tak nie ważne ile potrafią, bo na nastepny dzień wszystko zapomną (3z)
          traktuj to więc na luzie, z przymróżeniem oka
          mniej dwój (sorry, jedynek) na klasówce, minej poprawek, mniej roboty..lepsze oceny, lepsze wrazenie które sprawia nauczyciel, lepsze samopoczucie itp itd
          szkola to swiat iluzji, więc czemu to nauczyciele akurat mają sie zameczac itp...
          ciesz sie zyciem, olewaj szkołe, korzystaj z długich wakacji

          i tak nikt Ci nic nie udowodni, a dla dzieci szkody i tak nie bedzie no bo cóż sie ze szkoły potem pamieta...kto chce coś wiedziec to sam do informacji dotrze, a jak ktos czegoś wiedziec nie chce, to na siłe sie mu tego w głowe nie wbije
          • dummysound Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 05:24
            pierdzielicie glupoty.. kto wam kaze te klasowki sprawdzac? niech mlodzi sami
            sprawdzaja - u mnie tak robili od 10 lat i zyja.. o moje wyniki sie nie martwcie ..

            nauczyciele to lenie.. nauczyciele to niezadowoleni nieudacznicy.. nieprawda ze
            wszyscy ale przytlaczajaca wiekszosc i owszem.. u mnie w pracy z nikim nie szlo
            poorzmawiac bo albo iq25 albo wszystko w dupie.. nic co powiecie tego nie
            zmieni.. marudy :) 'rodzice mnie nie szanuja', 'dzieci mnie nie lubia' itd.. do
            roboty i mozgu uzywac..

            ale pensja mala, to fakt.. wiec w tym roku podziekowalem za wspolprace :)
      • annii26 Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 01:12
        Czytam to wszystko i odnajduę swoje własne przemyślenia i odczucia - 100%.
        Pracuję w szkole 5 lat, było to moim marzeniem jeszcze od poidstawówki, dosyć
        mam słuchania, jak to nauczyciele mają fantastycznie, dosyć mam dziwnej zawiści
        niektórych koleżanek, dosyć tej całej papierologii i tego, że najmniej wazne
        okazuje się prowadzenie zajęć i kontakty z uczniami. Od jakiegoś czasu
        rozmyslam, co by tu robić innego. mam nadzieję, że niedługo coś wymyślę.
        Pozdrawiam wszytskich. Aha, dziękuję też za Wasze wypowiedzie- poczułam się
        raźniej, że to nie tylko ja tak mam.
      • ika681 Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 09:23
        Ja nie moge być zmęczona, bo od wielkiej reformy szkolnictwa nie miałam nigdy
        nawet pół etatu:-(. Myslicie że nie szukałam jeszzce godzin? Szukałam, ale
        muzyków nie potrzeba wielu w szkole. Co roku drzę o to ile bede miec godzin a
        tym samym ile zarobię. Mam juz tego dosyć. Nie staram sie nawet myslec o
        emeryturze, bo...wtedy to chyba trzebaby mi wyskoczyc z okna. Chciałabym móc
        odejść z tej szkoły żeby móc więcej zarabiac tylko....co dalej? Nie śpie po
        nocach próbując znaleźć sposób na życie. Zyjemy póki co tak naprawdę z pensji
        meza, która notabene tez pozwala tylko przetrwać. I proszę , niech nikt nie
        daje mi rad typu "dokształcaj sie"(bo kazdu porzadny kurs kosztuje i to
        niemało), czy "zmien prace", bo to doskonale wiem. Może ktoś podpowie cos
        naprawde konstruktywnego?
        Ciązy mi sytuacja pracowania 6 godz. w tygodniu i przynoszenia 300 zł.
        Meteo_patka a co Ty teraz porabiasz po odejsciu ze szkoły? Moze masz pomysł i
        dla mnie?. Pozdrawiam wszystkich nauczycieli.
        • forumkiller1 Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 14:41
          Umiesc ogloszenia, rozeslij po znajomych informacje, nie wiem sposob
          rozglaszania zalezy od wielkosci miasta. Ale jesli chodzi o Ciebie to banalnym
          sposobem jest dorobienie przy dawaniu lekcji gry na instrumencie, spiewu,
          tanca, wiedzy o muzyce (tez znajda sie pasjonaci), czy czegokolwiek co umiesz
          robic dobrze. Jak mowilem nie wiem gdzie mieszkasz, ale w dosc duzym miescie
          ceny takich lekcji wahaja sie miedzy 40 a 120 PLN za godzine. Wydaje mi sie to
          lepsza opcja bo w tydzien mozesz zarobic 2 x miesieczna pensje (jesli jestes
          dobra). Pzdr.
          • ika681 Re: Zmęczona Nauczycielka 22.08.06, 15:38
            Coś mi sie wydaje że Ty mieszkasz w duzo wiekszym mieście niż ja, bo nigdy nie
            słyszałam żeby lekcje muzyki były tak cenione? Prawdopodobnie jestem mało
            przebojowa by dotrzec na ten "rynek pracy" albo po prostu znam swoje
            ograniczenia. Jesli juz ktoś chce się uczyć, to sa miejsca gdzie sie nauczy a
            mnie nie potrzebuje. Jesli rodzic ma wydac pieniadze, to raczej zapisze na
            jezyk, tenisa czy pływalnie niż na muzykę. Posrednio przez rodziców mam w
            gimnazjum myzyke tylko przez rok (po co komu wiedza o muzyce?). Na dodatek w
            arkuszach egzaminacyjnych po gimnazjum nie ma w ogóle tresci np. z historii
            muzyki, to jak ja mam walczyc o wiecej godzin w gimnazjum? Wdzieczna jestem ze
            w ogóle próbujesz cos doradzic:-) Moze jednak popróbuje na swoim osiedlu
            rozkleic jakies ogłoszenie? A jak się nie uda, to może zaczne szydełkowac?
            I jeszcze jedna uwaga do wszystkich nienauczycieli. Ubliżanie nauczycielom,
            nazywanie nas leniami powoduje niestety to ze Wasze dzieci sie nie uczą. Widza
            brak szacunku dla wysiłków nauczyciela u swoich rodziców więc uważają że sami
            tez mogą tak sie zachowywać, bo potem i tak rodzic przyjdzie "z buzią" do
            nauczyciela.
            Myślmy wszyscy troche bardziej do przodu. Szkoda ze zasada "po nas chocby i
            potop" nadal obowiązuje:-( Dziękuje i pozdrawiam.
            • forumkiller1 Re: Zmęczona Nauczycielka 06.11.06, 14:55
              Nie ma sprawy :) Faktycznie im mniejsze miasto tym trudniej, ale nie ma rzeczy
              niemozliwych. Rzeczywiscie jak ktos zaczyna przygode z graniem to glownie jako
              samouk, ale pozniej przychodzi etap kiedy bez przyzwoitego nauczyciela pewnego
              poziomu sie nie przeskoczy samemu. Zawsze mozesz organizowac lekcje dla grup
              dzieci naraz, zbierzesz 4 osoby chetne do gry na gitarze, kazda rzuci 10zl i
              masz 40 zl na godzine :)
              W kazdym razie zycze powodzenia! :)
              Pozdrawiam!
        • brutus36 "dokształcaj sie" 23.08.06, 13:54
          ika681 napisała:

          > I proszę , niech nikt nie
          > daje mi rad typu "dokształcaj sie"(bo kazdu porzadny kurs kosztuje i to
          > niemało)

          Wiesz, na tym "dokształcaniu się" zawsze najlepiej wychodzą jedynie
          organizatorzy tych rozmaitych kursów. Zresztą po to one są organizowane - by
          biznes się kręcił.
    • kaktusik0 Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 16:50
      bardzo Ci współczuję.Trzymaj się.

      Nie pomogę Ci rozwiązać Twoich problemów, ale dam Ci radę. Domyślam się jak ją
      potraktujesz, bo wiem jak ja bym ją potraktowała jakiś czas temu. Jak w moim
      życiu zaczęło się wiele spraw gmatwać, nie wiedziałam co ze sobą zrobić, łapałam
      depresję i w ogóle daleko mi było do tej wiecznie-uśmiechniętej, pełnej
      optymizmu osoby jaką byłam wcześniej, zaczęłam biegać. Nienawidziłam tego sportu
      całym sercem, ale stwierdziłam że muszę się przełamać. Bieganie rozjaśnia umysł,
      dotlenia. Po biegu czułam się odprężona, zaczął wracać mój optymizm, a wkrótce
      podjęłam bardzo ważne decyzje co do przeorganizowania prawie całego mojego życia.

      Teraz oczekuję na kpiny pt.:"ty to musisz mieć z 15 lat jak uważasz że bieganie
      rozwiąże czyjekolwiek problemy","pewnie twój problem sprowadzał się do tego
      gdzie zrobić tatuaż, którą skarpetkę nakładać jako pierwszą, a przeorganizowanie
      życia polegało na wymianie pamiętniczka w którym to swoje ciężkie życie
      opisujesz na nowy (tym razem z kłódeczką)".
      • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 01:03
        , zaczęłam biegać. Nienawidziłam tego sport
        > u
        > całym sercem, ale stwierdziłam że muszę się przełamać. Bieganie rozjaśnia umysł
        > ,
        > dotlenia. Po biegu czułam się odprężona, zaczął wracać mój optymizm, a wkrótce
        > podjęłam bardzo ważne decyzje co do przeorganizowania prawie całego mojego życi
        > a.
        >
        > Teraz oczekuję na kpiny pt.:"ty to musisz mieć z 15 lat jak uważasz że bieganie
        > rozwiąże czyjekolwiek problemy","pewnie twój problem sprowadzał się do tego
        > gdzie zrobić tatuaż, którą skarpetkę nakładać jako pierwszą, a przeorganizowani
        > e
        > życia polegało na wymianie pamiętniczka w którym to swoje ciężkie życie
        > opisujesz na nowy (tym razem z kłódeczką)".


        Biueganie jest genialne, potwierdzam. Sam niestety ze względu na rózne okoliczności mam zbyt duże prerwy w bieganiu, ale kiedy biegam świat jest naprawde inny. To chyba najlepszy sport, tyle że trzeba do niego dorosnąc i polubić
    • annaciszewska Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 17:41
      Jestem studentką 4 roku pedagogiki specjalnej. Przyznam szczerze, że po
      przeczytaniu wszystkich komentarzy troszkę się podłamałam. Przechodzę właśnią tą
      fazę, o której piszecie- mnóstwo pomysłów, chęć do pracy, pełno energii.
      Przeraża mnie myśl, że w niedługim czasie po ukończeniu studiów dopadnie mnie
      wypalenie zawodowe. Dużo na zajęciach rozmawialiśmy na ten temat i wielu z nas
      uznało, że nas to nie dopadnie. Teraz jednak widzę, że chyba nie mieliśmy racji.
      Zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam, wybierając ten kierunek. Jeżeli ktoś ma
      jakiś sposób na uniknęcie wypalenia, proszę- piszcie. Nie tylko mi przydadzą się
      takie rady.
      Trzymam kciuki za poprawę sytuacji i samopoczucia. Powodzenia:)
      • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 01:05
        sposób jeden jest - nie wchodzić w to "bango"
        jak wejdziesz to juz po Tobie

        inna sprawa to, że w każdym zawodzie następuje taka faza wypalenia, wiec nie ma co przesadzać z histeryzowaniem
      • agawka77 Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 22:26
        Przechodzę właśnią tą
        > fazę, o której piszecie- mnóstwo pomysłów, chęć do pracy, pełno energii.
        > Przeraża mnie myśl, że w niedługim czasie po ukończeniu studiów dopadnie mnie
        > wypalenie zawodowe. Dużo na zajęciach rozmawialiśmy na ten temat i wielu z nas
        > uznało, że nas to nie dopadnie. Teraz jednak widzę, że chyba nie mieliśmy
        racji
        >Jeżeli ktoś ma
        > jakiś sposób na uniknęcie wypalenia, proszę- piszcie. Nie tylko mi przydadzą
        si
        > ę
        > takie rady.

        A ja czasem czuję się trochę, jak nauczycielka z "Młodych Gniewnych". I choc w
        szkole ( Liceum ogólnokształcącym i profilowanym) pracuję już ósmy rok, choc
        moję ideały rozeszły się gdzies po kościach, choc czasem odczuwam beznadzieję
        tego co robie, zwłaszcza pod koniec roku szk., gdy wszystko sprowadza sie do
        licytowania się o oceny a szkoła przypomina targowisko - to wciąż wiem, że nie
        odeszłabym, wiem,że warto, dla tej niewielkiej garstki uczniów, którzy naprawdę
        wiedzą, o co mi chodzi, którzy w Dzień Nauczyciela przychodza do mnie z
        kwiatkiem i szczerym "dziękuję". Nie załamuj się, nie jest dobrze, ale
        niektórzy mają gorzej. Musisz tylko sam(a) znależc złoty środek dla siebie -
        dla mnie jest to poprostu wszystkiego po trochę: trochę serca, troche pasji,
        trochę dyscypliny, a trochę humoru i luzu. Nie mam już tak wielkich ambicji,
        jak na poczatku pracy, ale też wiem, że nawet, gdybym mogła, to nie
        zamieniłabym jej na zadną inna.
    • a.ala Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 17:47
      Myślę, ze przechodzisz kryzys i nie ma w tym nic złego. Być nauczycielką- to
      wyzwanie, misja i fakt, że miarą sukcesu zawodowego jest wiedza uczniów daje
      satysfakcję przez te parę pierwszych lat pracy. Niestety jak w każdym zawodzie
      dopada rutyna i czynności zwiazane z przekazywaniem wiedzy zaczynają męczyć.
      Jeśli rzutuje to na jakość kontaktów miedzyludzkich to czas zmienić pracę. Nie
      od dziś wiadomo, że cykle siedmioletnie są najlepsze. Tylko trochę odwagi i
      wsparcia, a znajdziesz sposób by znaleźć swoje nowe miejsce na świecie. Nie
      napisałaś czego uczysz, ani co chciałabyś robić, ale masz dostęp do Internetu i
      dlatego zamiast dławić się we frustracji zacznij działać. Są kursy za darmo i
      odpłatne, można znaleźć pracę z ludźmi i w domu przez Internet.Ja zmieniłam
      kilkakrotnie profil zawodowy,ale cały czas pracuję z młodzieżą. Byle tylko nie
      robić sobie i innym krzywdy. Powodzenia- nauczycielka z 15-letnim stażem
    • tuwe Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 18:08
      Ja też dam Ci radę, ale mniej sportową. Przede wszystkim - nie bój się odejść.
      Nie mów "nie stać mnie na przekwalifikowanie". Też jestem nauczycielką - z
      dłuższym stażem i też nie wyobrażałam sobie, że dam radę robić co innego. Aż
      zaczęto likwidować typ szkoły, w której pracowałam - już tylko z konieczności,
      bo miałam dość. W innych nie było szans, moja koleżanka obeszła nasze całe, duże
      miasto, nigdzie nie było miejsca. Nie miałam wyboru. Zostałam w oświacie, ale
      jako urzędnik. Byłam przerażona, nic to nie miało wspólnego ani z moim
      wykształceniem ani z 12letnim doświadczeniem dydaktycznym. I DAłAM SOBIE RADę!
      Potem już byłam odważniejsza. Nauczyłam sie wtedy, że to nie jest tak, że nie
      potrafisz, to jest tak, że wyobrażasz sobie, że nie potrafisz! Zmieniłam pracę
      jeszcze raz, już z własnej inicjatywy i prawdę mówiąc, jeśli się zmęczę, czy
      znudzę, zrobię to jeszcze raz. Nie taki diabeł straszny jak go malują, a nowa
      praca i nowe wyzwania "odświeżają człowieka" wewnętrznie.
      • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 01:09
        mozna tez znaleźc sobie inne hobby poza sportem które dodaje siły i wewnetrznej mocy
        weź sie sa death metal np, i to wcale nie żart, po jakims czasie przyzwyczaisz ucho do tych dźwieków, i wtedy bedzie Cie to naprawde nakrecać
        Przez życie trzeba iść jak przecinak, a nie jak mimoza, a cannibal corpse daje napewno więcej pewności siebie niż mozart

        i to wcale nie żart

        żeby było jasne znam i jedna i drugą muzyke
    • jasiekksi Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 19:52
      czy wyobrażasz sobie faceta ,który w ciągu dnia musi wysłuchać życiorysów
      kilkunastu starszych osób(oraz ich dzieci i wnuków), które to samo opowiadają mu
      co parę dni, musi rozwiązać problemy z ich kwiatuszkami, warzywkami
      kotkami,pieskami itp. o których namiętnie opowiadają i żądają słuchania ze
      zrozumieniem.Jeżeli sądzisz że to psychoanalityk , który za grubą kasę w miękkim
      fotelu rozmyśla o niebieskich migdałach , to jesteś w błędzie!!! To facet w
      sklepie nasiennym. CZTERDZIEŚCI godzin tygodniowo na nogach ! Za tysiąc sto zł!
      jeszcze odpowiedzialność za kasę , towar, złodziei,za panie w szpilkach włażące
      na worki z ziemią, za zamówienia towaru,kontrole z inspekcjii nasiennej, ochrony
      roślin, PIH,PIP,Sanepid,straż.I jeszcze każda wredna franca może na nim jechać
      jak na burym kocie,bo uważa że dla niej musi być coś czego akurat niema.

      I tak sobie myślę ... 18 godzin pensum... wakacje...ferie...niezła kasa...
      no i samo się nasuwa...CO TY KOBIETO PIERNICZYSZ!
      Tylko ten Wasz minister to faktycznie cyrk na kołach...
    • joanna.c Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 20:43
      Twój organizm wysyła Ci sygnały: "Przystopować!!!" Urlop zdrowotny jak
      najszybciej.
      Miałam to samo, zbyt długo zwlekałam i musiałam iśc na urlop, bo nie mogłam
      chodzić z bólu [objawy silnej nerwicy i depresji], a chodziłam na areobik 5
      razy w tygodniu, byłam pełna energii, zapału, pomysłów. Na urlopie rozsypałam
      się dokumentnie. Stres chyba trzymał w ryzach i nie pozwalał na rozmyślania.
      Sygnały organizmu lekceważyłam. Byłam na rocznym urlopie,operacja, zabiegi...
      depresja się pogłębiała. Psychiatra pomógł mi wyjść. Spojrzałam na siebie
      inaczej-nie ma ludzi niezastąpionych!!!! Teraz podchodze z rezerwa do pracy, do
      obowiazków, do młodziezy i ich problemów. Nie naprawi się całego swiata!!!
      Trzeba myśleć też o SOBIE!!! Ja nauczyłam się pływać!!! Teraz jest to moja nowa
      pasja. Wróciłam wreszcie do areobiku. Ktoś wyzej pisał o bieganiu. Trzeba
      znaleść na siebie sposób. Nie dac się złamać szkole i kretyńskiemu sytemowi
      oświatowemu, jaki w Polsce jest.
      Pozdrawiam
      • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 01:17
        dokładnie, tak jak mówisz, więcej dystansu, i jakies hobby pochłaniające w pozytywny sposób umysł, sport też nieodzowny

        powiem szczerze: olewac dzieci, tak jak one oplewają szkołę
        i tak wiadomo że szkoła to tylko sztuczny twór
        a nauka jest tam tylko iluzoryczna, zresztą uczy się rzeczy nieistotnych, to bardziej przygotowanie (stopniowe) do bzdurnej formuły studiów, a nie nauka tego co naprawdę w zyciu potrzebne, a chyba po to powinna bys szkoła
    • swissman30 Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 21:03
      Jestem Germanista z wyksztalcenia i pracuje jako nauczyciel w Szwajcarii.
      Objawy o ktorych pisalas nie sa mi obce. Jestes na drodze do wypalenia
      zawodowego tzw. burn out, ktore tu w Szwajcarii sa typowe dla nauczycieli,
      pielegniarek czyli zawodow ktore "sluza" innym. W Szwajcarii objawy o ktorych
      piszesz sa traktowane bardzo powaznie, ze wzgledu na konsekwencje. Wiele osob,
      ktore "zlapaly" burn out musi przejsc na rente, bo nie wraca nigdy juz do
      rownowagi psychicznej. Zrob cos poki jeszcze masz czas. Nie mozesz cale zycie
      dawac innym. Znajdz w sobie wew. sile. Zmien diametralnie podejscie do pracy.
      Praca to tylko praca, Twoje zdrowie i zycie sa najwazniejsze. Pozdrowienia.
      • johana_b Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 19:57
        swissman30
        bardzo mnie interesuje jak jako nauczyciel Polak Germinista pracujesz w
        Szwajcarii. Sama zrezygnowałam w czerwcu tego roku z pracy w szkole i wyjeżdżam
        za granicę (do niemiec) jestem z wykształcenia germanistą, chętnie o prae spraw
        bym Ciebie popytala....
      • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 01:19
        MOże nawet: rób to co robisz, ale nie dawaj, tylko łaskawie pozwól brać
        taka zmiana genialnie wpływa na samopoczucie i samoocene

        nie słuz innym a zmuś ich do słuzenia Tobie (oczywiście to tylko dla CIebie bedzie dore, no ale óćż taki świat, a zycie tylko jedno)
    • nocna-zmiana Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 21:19
      Ja na razie jeszcze lecę jakoś falowo: z poczatkiem roku jestem całkiem niezłym
      wychowawcą i nauczycielem. Pod koniec roku dyszę żądzą mordu i skreślam godziny
      w notesie, marząc o końcu męki. Pracuję 34 godziny tygodniowo, muszę się
      oczywiście przygotowywać do zajęć w domu, wypełniać te wszystkie papiery,
      chodzić na konferencje, których żywiołowo nienawidzę i to wszystko nie byłoby
      takie złe. Ale kiedy dostaję się między młot innych nauczycieli a kowadło
      rodziców, żałuję, że nie zostałam fizykiem jądrowym.
      Nie wiem, jak długo wytrzymam w zawodzie. Już wiem, że nie do emerytury.
      Mogłabym pracować do końca życia z dziećmi i młodzieżą. Ale ktoś musiałby wytruć
      grono pedagogiczne i rodziców. Dorośli potrafią władować się w każdy misternie
      zbudowany sukces i narobić takiego bigosu, że opisać się nie da. I nawet nie
      wiem, dlaczego to robią.
      • giuditta Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 22:27
        Nie jestem nauczycielem, wiec trudno mi sie postawic w Pani (Twojej) sytuacji.
        Mysle jednak, ze przede wszystkim konieczny jest urlop zdrowotny, w czasie
        ktorego bedzie mozna odpoczac i przemyslec, co dalej. Zmiana zawodu to dobry
        pomysl, to na pewno trudne zadanie, ale skoro obecna praca tak zle wplywa na
        Pani stan psychiczny to chyba nie ma innego wyboru. Zmiana szkoly pewnie
        niewiele da, bo wszedzie sa podobne problemy, a dodatkowo niska pensja na pewno
        nie osladza poniesionych trudow.

        Ja skonczylam liceum spoleczne i mimo, ze wiekszosc naszych nauczycieli mialo w
        sobie duzo pasji i wiele ciekawych pomyslow (ktore w naszej szkole byly przez
        dyrekcje i rodzicow promowane), to wiem, ze kilka nauczycielek mialo problemy
        psychiczne (nie wiem jednak, czy z przyczyn zawodowych, ale to wielce
        prawdopodobne).

        Pamietam, ze jak moja przyjaciolka chodzila do duzego liceum panstwowego i
        opowiadala mi o swojej nauczycielce od fizyki, ktora cala klase napawala
        ogromnym lekiem. Sama bylam swiadkiem, kiedy czekajac pod sala na klasowke z
        fizyki dowiedzieli sie, ze nauczycielka jest chora i klasowka bedzie przelozona.
        Widzialam autentyczne lzy radosci w oczach znajomych z klasy przyjaciolki (nawet
        u chlopcow). Ta osoba po prostu budzila w nich panike.
        Po zakonczeniu roku nauczycielka poszla na roczny urlop zdrowotny. Wrocila
        usmiechnieta, mila, zrelaksowana i z duza dawka energii. Moi znajomi nie mogli
        uwierzyc, ze to ta sama osoba. Nawet inna nauczycielka przyznala, ze sama sie
        tej fizyczki bala, a tu taka zmiana...

        Urlop na pewno sie przyda, przynajmniej na dobry poczatek! Powodzenia!
        • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 01:24
          terror terror kurna terror

          tez znałem takie nauczycielki (które mnie uczyly)

          szkoła to pole bitwy, i słaby jest bez szans, najgorzej do dać po sobie poznac że zostałeś trafiony, i już po Tobie

          tak samo furia, nagły jej atak, jesli wcześńiej był się spokojnym, to porażka

          najlepszy jest metodyczny, chłodno wykalkulowany terror

          to tez oczywiście porazka, choc z innych względów, jako forma samoobrony psychicznej nauczyciela jest natomiast niebywale skuteczny
      • obywatelpiszczyk Re: Zmęczona Nauczycielka 18.08.06, 23:02
        wrzeszczenie na dzieci ma sens jeśli się to robi na spokojnie.

        Ale są lepsze metody. Poddawanie ludzi (dzieci też) presji jest starą metodą na
        wyeliminowanie tzw. "attention seeking". Przykładem może być wojskowy dryl -
        pierwsze 3 miesiące non-stop kara - później stopniowo nagradzanie.

        Pamiętaj, że ludzie szanują najczęsciej tych dzięki którym stają się lepsi. W
        wypadku nauczycieli szanują tych którzy zmuszali ich do wytężonej pracy/nauki.

        Masz marchewkę (dobre oceny), masz kij (złe oceny, wrzask, opierd-lanie z góry
        na dół itp.).
        Naucz się ich używać i staraj się być najlepszym nauczycielem na świecie, a
        zobaczysz jak Ci się poprawi.

        pozdro
        • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 01:27
          taktyka kija w postaci złych oceń jest jednak nieskuteczna jeśli dzieciom totalnie wszystko jedno. Wiem bo sam przetestowem, pała za wszystko, za każdą odmowe, np wykonania zadania w ćwiczeniach, i były takie ososby które przed końcem roku miały po kilkanaście pał, i ciągle miały to głeboko gdzieś, po prostu wogóle im nie zalezało....

          poza tym, madrze mowisz
    • radekzbroda Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 00:03
      Praca nauczyciela jest ciężka, wiele osób juz Ci napisało dobre pomysły. Urlop,
      sport, zmiana zawodu. Myślę, że każdy z nich ma swoje plusy i minusy. Ja ze
      swej strony dam ci taką radę (choć ktos kiedyś powiedział: "Wystrzegam się
      tylko ludzi dających rady"), więc może lepiej sugestię :)
      Wypij piwo, wino lub drinka (w zalezności co preferujesz) włacz spokojna muzykę
      (muzyke nie piosenki), siądź wygodnie, napij się i pomśl nad pomysłami jakie tu
      zapisali moi poprzednicy. Wybierz ten który Ci najbardziej odpowiada i go
      zrealizuj.
      Sam pracuje w szkole specjalnej od 5 lat, narazie cieszy mnie ta praca i
      chciałbym ją nadal wykonywać, ale rozumiem jakie zagrożenia ta praca generuje.
      Dlatego dziwia mnie głosy ludzi, którzy nauczycieli traktuja na równi z
      pracownikami sklepu. Nasza odpowioedzialnośc jest zdecydowanie większa a więc i
      presja psychiczna.
      Dlatego z bólem patrzę, że nasza oświata nadal nie wypracowała metod
      pomagającym nauczycielom radzic sobie z tym obciązeniem. Skazani jesteśmy na
      porady na forum.
      Wszystkim nauczycielom życzę mniej papierów, więcej zrozumienia wśród uczniów i
      rodziców oraz "normalnych" dyrektorów :D
    • ja-ninka Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 00:59
      Współczuję Ci.
      Pomysł z urlopem zdrowotnym jest ok. Ale przemyśl to dokładnie. Wiem,że to
      zabrzmi głupio, lecz wydaje mi się,że lakarz medycyny pracy albo jakiś inny
      może tu być lepszy niż psychiatra.
      Dla mnie psychiatra to lekarz, jak każdy inny ( żeby nie było wątpliowści!),
      tyle tylko,że znam nauczyciela, który miał zaświadczenia do dokumentów zw. z
      urlopem na podratowanie zdrowia- właśnie od psychiatry i po powrocie z urlopu
      nigdy już nie był traktowany, tak jak dawniej. Nie popracował długo w tej
      szkole - przeniósł się.
    • uja Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 10:22
      URLOP ZDROWOTNY! Tylko i wylacznie.
      Jestem po 15 latach pracy w szkole podstawowej. Trzy lata temu czulam wypalenie
      zawodowe i mysl o powrocir do szkoly po, przeciez dosc dlugich wakacjach budzila
      we mnie najgorsze mysli. Zdecydowalam sie na urlop zdrowotny. Zalatwia sie go w
      ciagu kilku dni, jeszcze zdazysz...
      Zaczynasz od lekarza, ktory ma Ci ten urlop wystawic ( ja z powodu braku dostepu
      do neurologa i psychiatry ) poszlam do laryngologa. Porozmawialam z pania doktor
      i wyjasnilam wszystko. Nie bylo z jej strony problemow. Musialam tylko pojechac
      do szkoly i stawic czolo "dyrekcji", ktora musi wystawic zaswiadczenie, ze masz
      przepracowane lata i nalezy ci sie taki urlop. Potem kolejna wizyta u lekarza
      i...znow dyrekcja, ktora nie ma nic do powiedzenia, bo w innym przypadku
      podwazalaby diagnoze lekarska. Nio i od 1 wrzesnia do konca sierpnia nastepnego
      roku odpoczywalam psychicznie.
      To jest potrzebne, bo inaczej nie dociagniemy do emerytury.
      Szczerze polecam urlop. Daje swiadomosci opderwania od szkoly, pomaga wrocic do
      rownowagi.
      W moim przypadku tak sie stalo i w pelni sil i zapalu wrocilam do szkoly, czego
      i tobie zycze.
      • ropuch123 Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 10:57
        Witam,
        Po przeczytaniu wszystkich postów muszę powiedzieć, iż po pierwsze przeraziła
        mnie ilość błędów ortograficznych w nauczycielskich wypowiedziach a po drugie -
        fakt, ze nie jesteście Państwo chyba pedagogami z powołania a z wyboru,
        niestety. A może młodzież i dzieci w tych czasach są po prostu straszne...? Nie
        tylko Wasza praca jest ciężka, uwierzcie. Pracuję w instytucji, w której mobbing
        jest na porządku dziennym. Kariera, pieniądze wszędzie te same schematy.
        Niejawny wymóg pracy dłuższej, niż wynika z kodeksu, okresowe oceny, gdzie z
        góry ustalone jest ile procent pracowników może zostać ocenionych pozytywnie -
        reszta na bruk... W dzisiejszych czasach, taki jest standard postępowania z
        pracownikami w wielu firmach i nie muszą to być koniecznie wielkie firmy dobrze
        opłacające swoje kadry.Drodzy nauczyciele, może to was pocieszy, ale nie macie
        najgorszej z możliwych prac. Nie musicie siedziec przy biurku 10 - 12 godzin
        dziennie tylko dlatego, ze takie są standardy i po to także, żeby jeszcze tym
        razem "nie wyleciec". Pomyślcie, w jakim stopniu człowiek pracujący pod taką
        presją jest wypalony i jaki ma stosunek do tego co wykonuje, jaką satysfakcję
        daje mu praca... Pozdrawiam
          • bartolo05 Re: 20.08.06, 21:45
            scanner2 napisał:

            > stań oko w oko ze zgraja dzieci z gimnazjum, i zmienisz zdanie

            scanner2, juz nie przesadzaj. Gdybys doswiadczyl 12 godzin presji za biurkiem w
            czasie wyscigu szczurow , nie dawalbys takich porownan. Moze zmienisz prace na
            sklep z nasionami? Ja tez pracuje w szkole ponad 20 lat . Raz jest lepiej , raz
            gorzej - moje doswiadczenia sa zbiezne z opisanymi. Niestety nie kazdy ma
            zdolnosc empatii i wypisuje bzdury dotyczace lenistwa i powolania nauczycieli.


            Brak polskich czcionek chyba nie oznacza bledow ortograficznych?
      • venilia Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 11:05
        Rozumiem i bardzo współczuję autorce wątku. Ja odeszłam w tym roku, po 5
        latach. Miałam umowę na stałę, jestem mianowanym. A jednak nie chciałam się
        doprowadzić do stanu chorobowego, co mogłoby mieć miejsce już wkrótce, a w
        najlepszym przypadku za kilka lat. Mam już nową pracę, może nie najlepszą, na
        pół etatu na razie, ale walczę o lepszą, zapisuję się na kurs jesienią, i choć
        jest mi ciężko, jak na razie nie żałuję odejścia ze szkoły. Życzę wszystkim
        wątpiącym odwagi i wiary we własne siły!
        --
        Dla nauczycieli...
        Waniliowa Kawiarenka dla Kobiet
    • ma_linka1 Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 11:11
      Bardzo sie ciesze, ze pojawil sie taki temat, przed koncem wakacji, kiedy moj stres przed powrotem do
      pracy rosnie... Problem ten dotyczy chyba wszystkich myslacych i inteligentnych ludzi, ktorzy pracuja w
      szkolach. Po pewnym czasie widzi sie absurdalnosc naszego SYSTEMU oswiaty i depresja gotowa.
      Zauwazcie, ze sa ludzie, ktorzy calkiem dobrze w tym systemie funkcjonuja. Jacy to ludzie -
      pozostawiam do samodzielnej oceny. Jestesmy chorzy, bo system jest chory. Dyrektorami szkol zostaja
      ludzie z nadania wladz (burmistrz) i potem robia wszystko, by na wdziecznosc tychze sobie zasluzyc.
      Slepo wykonuja najglupsze polecenia zmieniajacych sie ministrow i kuratorow. Dyrektorzy w szkolach
      dzialaja na zasadzie "dziel i rzadz". maja do dyspozycji nadliczbowe godziny, godziny do dyspozycji
      dyrektora, dodatek motywacyjny, platne i kolezenskie zastepstwa, nagrody... i dziela je miedzy sobie
      poslusznych. Traktuja nauczycieli, jak podleglych sobie uczniow. Sami chca dostac nagrode, np.
      burmistrza lub kuratora wiec biurokracja kwitnie, bo trzeba wykazac sie na papierze. Oba zwiazki
      nauczycielskie sa martwe, nauczyciele zastraszeni lub kupieni wymienionymi "przywilejami". Nie
      walczymy o swoje, kazde najdurniejsze zarzadzenie potulnie wykonujemy. Pocieszmy sie "misja".
      Najlepsi ludzie odchodza z zawodu. Pracuje w szkole z przerwami 10 lat, bo "po drodze" pracowalam
      tez gdzie indziej. To moglby byc normalny zawod, normalne miejsce pracy, ale my- nauczyciele
      jestesmy zbyt potulni. Ja tez czesto klade uszy po sobie, bo jak rzuce prace w wieku 40 lat? Z czego
      bede zyc (i moja rodzina) w czasie, kiedy bede sie przekwalifikowywala i szukala nowej? Inna sprawa,
      ze coraz czesciej mysle, ze jednak to zrobie... Nie zniose wiecej biurokracji (dlatego przeraza mnie juz
      poczatek roku, nie spie, bo mysle o rozkladach, planach wychowawczych, planach rozwoju,
      programach realizacji sciezek, planach pedagozgizacji rodzicow itp. idiotyzmow, ktore bede musiala
      napisac we wrzesniu. Nawet milo byloby wrocic do pracy, spotkac sie z dzieciakami, zaczac uczyc, ale
      przeciez nie na tym u nas polega praca nauczyciela. Coraz trudniej mi sie zdystansowac i wmawiac
      sobie, ze mam to gdzies. Poza tym nauczyciel nie ma czasu wolnego ani prywatnego zycia. Praca w
      szkole jest toksyczna i zatruwa wszystko.
      Ps. I rzeczywiscie jedynym ratunkiem dla psychiki jest sport. Jazda na rowerze - polecam. Zima narty,
      basen. Zaczne tez biegac, to dobry pomysl.
      • alamar1 Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 12:19
        > Po pewnym czasie widzi sie absurdalnosc naszego SYSTEMU oswiaty i depresja
        gotowa.

        Dokładnie się z tym zgadzam. Co prawda w szkole nie pracowałem, a pracuję w
        instytucie naukowym, tyle że idea jest taka sama - nie ważne jak pracujesz,
        ważne jak się ustawisz. I winny jest tutaj system - jedynie prywatne szkoły mogą
        premiować lepszą pracę i pomysły czy energię, a nie zwykłe odbębnianie
        obowiązków i sporządzanie papierków.

        Ja sam od października przechodzę do sektora prywatnego i mam nadzieję, że tam
        będzie lepiej - "normalniej". A jak nie, najwyżej zmienię firmę :)
        • ma_linka1 Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 14:07
          Ja tez pracowalam w instytucie naukowym PAN, w redakcji. uklady personalne wiadomo- ostatnie dno,
          wyplywaja miernoty, ktore motaja sie w uklady, to wsrod pracownikow naukowych. Ale mnie jako
          pracownika technicznego tez to nie ominelo. Gratuluje decyzji, uciekaj jak najdalej. Cos takiego jak
          polska nauka nie istnieje. Moj maz siedzi w tym od 20 lat, jest bliski habilitacji. Poswiecilismy jego
          "karierze naukowej" wszystko. Teraz zastanawia sie czy tego nie rzucic w diably. Nie ma juz sily
          walczyc z ukladami. Szuka tylko alternatywy. Dobrze, ze Ty ja znalazles.
    • ichiban Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 12:03
      mnie szczerze mowiac zastanawia opisywana przez was "zawiść" innych nauczycieli. Być może one też są w takiej samej sytuacji jak wy. Czy wy im kiedyś pomagacie czy tylko uzalacie sie nad soba i chcecie by każdy współczuł wam i wam pomagał ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka