Kultura polityczna jest kluczem
Uczniowie w Tychach przedstawili w skrócie sytuację tragiczną. Oto w młodzi
ludzie, pełni dobrych intencji, podporządkowują się, biorąc rzecz
proporcjonalnie względem sytuacji, kultowi jednostki, bo nie widzą innej
możliwości na naprawę tego co się dzieje wokół nich. Tak oto kult jednostki ma
naprawić ogromne braki kulturowe, których naprawa wymaga podejścia zupełnie
innego. Wygląda na to, że brak autorytetu opartego na zdrowej i pluralistycznej
kulturze można zastąpić jednorazowym bodźcem, który wszystko załatwi. Tak było
za Stalina. Dzisiaj uczniowie, którzy nieświadomi kulturowych możliwości agend
oficjalnych, bo tych możliwości nie wprowadzono od roku 1989, sięgają po
najgorsze wzorce PRL-u, wzorce oparte na autorytarnym myśleniu z wieku 19-ego.
To znaczy uczniowie ci powielają ten wzorzec osobowości obywatelskiej, który
zapanował wśród kmiotków po roku 1918. A szkoda, bo od tego czasu, kulturowe
możliwości policji, nauczycieli, czy organizacji społecznych, posunęły się mocno
do przodu. Przeraża więc wstecznictwo młodzieży; która nie świadoma tego, że
państwo winno jest jej gwarantować wolność od chuliganów bez specjalnego hołdu
dla zdjęcia Pana Ministra Edukacji, zachowuje się tak jak upartyjniona młodzież
z Hitlerjugend, czy z Młodzieży Komunistycznej. Panowie Kaczyńscy "powielają"
wymogi myślenia autorytarnego, które doprowadza do "kultu jednostki" wśród
młodzieży. Kiepski to wynik, albowiem Panowie Kaczyńscy dążą do dekomunizacji.
Dekomunizacji zaś nie da się osiągnąć bez osiągnięcia odpowiedniego poziomu
kultury politycznej.