Dodaj do ulubionych

wystawianie ocen = tortury!!

01.06.07, 22:51
Tortury nie tylko dla uczniów, ale i nauczycieli.

Nigdy nie sądziłam, że dożyję chwili, kiedy mama 18-latka przyjdzie do mnie
na 2 dni przed wystawieniem oceny prosić o "szansę" dla syna na poprawienie
oceny na 2. Nagle przypomniała sobie, że ma syna. Nie byłoby w tym nic
dziwnego, gdyby nie poszła też pytać o to samo dyrekcji!!! A pan vice-
dyrektor lekko mi zasugerował, że należałoby postawić ocenę pozytywną, bo
przecież to taki spokojny chłopieć (na 100% nawet nie kojarzy, który to), no
bo po co przychodzić na poprawkę, toż to kłopot dla mnie i dla ucznia!!
Niepotrzebnie będę zawracać sobie głowę w wakacje(szybciej chodziło mu o
ucznia), a uczeń przecież i tak się nie nauczy. Jak ma odpaść to na maturze
odpadnie (za 2 lata!!!!!!). Dodam tylko, że rok temu też były kłopoty z
wystawieniem oceny temu uczniowi, który odwalił mi też niezła szopkę.

No cóż, a ja jako ten młody durny i naiwny nauczyciel będę zapewne musiała
postawić mu tę 2.

Tego dnia legły moje wszystkie "ideały". Czasami miałam jak każdy myślę
wątpliwości i kryzysy, ale to już przeszło pewne granice...granice mojej
godności. Najgorsze jest to, że cholernie się z tym czuję, bo tyle pracy
włożyłam, ale jak widzę niepotrzebnie:((

Wolę chyba stać na zmywaku...
Edytor zaawansowany
  • scher 02.06.07, 09:11
    bambolina1 napisała:

    > No cóż, a ja jako ten młody durny i naiwny nauczyciel będę zapewne musiała
    > postawić mu tę 2.

    A czemuż to? Młodość jest niezależna od Ciebie, ale czy będziesz durna - już
    tak.

    --
    Ne puero gladium!
  • randybvain 02.06.07, 15:22
    Idealy sa jak mury - pierwsze padaja w wojnie.

    A postaw mu i troje, co za roznica? I tak Giertych go na studia wpusci...
    --
    Aurë entuluva!
  • rabbani 03.06.07, 18:56
    Kurczę - jakbym czytał swoje własne zapiski... U mnie też tak się powtarza co
    roku. Jeśli mam Ci coś radzić (a sam jestem młodym nauczycielem) - nie ulegaj
    presji i jeśli jesteś pewna, że powinien otrzymać ndst., to mu go wstaw.
    Pamiętaj, że oceniają nas też uczniowie i niekoniecznie będą zadowoleni, że
    kolejny raz mu się udało wybłagać dwa. Wstawiam co roku trochę jedynek, ale to
    nie przeszkadza uczniom uważać mnie za najsprawiedliwszego nauczyciela w szkole.
    Bo wiedzą, iż wystawiam taką ocenę na jaką ktoś zapracował.
  • lu69 04.06.07, 15:00
    A ja mam system punktowy (język obcy) i na każdy z tych 500-600 punktów w roku
    uczeń musiał zapracować. Wiedział przez cały czas, ile ma procent. A jak ktoś
    przychodzi zapytać lub poprosić o lepszą ocenę, to wyciągam arkusz z punktami i
    mówie "oooo, tu nie przyszedł na test, 0 punktów, tu sie nie zgłosił ani razu do
    odpowiedzi (0 punktów) a z powtórzenia dostał 7pkt/ 26. Nie ma o czym mówić,
    terminy popraw też przegapił" I rodzice się zmywają, bo boja sie cyfr.
    Uczniowie też akceptują ten system, bo jest sprawiedliwy, choć nie zawsze dla
    nich "zyskowny"....
  • brynika 05.06.07, 17:12
    a przybliż matody systemu.
  • cutsson 05.06.07, 19:49
    Też to znam. Irytuje mnie zwłaszcza postawa dyrekcji i koleżanek - "postaw, bo
    nie będziemy mieli kogo uczyć..." Parę razy uległam, już nigdy więcej. Bo jedyny
    sygnał, jaki wysyłamy takim uczniom, to taki, że niewarto pracować w ciągu roku,
    skoro można przyjść pod koniec, zrobić "oczy kota ze Shreka", zapłakać, przysłać
    mamusię i tak oto ma się dwa.
    Mam oczywiście komitet za drzwiami, mamusie i uczniów, chórem twierdzący, że się
    poprawią w następnym roku. Nic z tego. Gromy dyrekcji już zebrałam na maturze za
    oblanie 10 osób, mimo że im się należało. Nie dbam o opinię szkoły podobno. Mam
    w nosie. Nie każdy musi mieć średnie wykształcenie. A już na pewno nie za sam
    fakt uczęszczania do szkoły.
    --
    "The Darkness around me...
    Shores of the Solar sea..."
  • rabbani 05.06.07, 20:25
    Tak trzymać!!!
  • dorota.konowrocka 07.06.07, 00:36
    Przepraszam, czy tu wszyscy oszaleli? Wystawianie pał to niezdradzanie ideałów?
    Przecież te dzieciaki nie mają żadnego wyboru, muszą chodzic do szkoły czy chcą
    czy nie, większość nie chce, więc niby dlaczego i po co mają się uczyć? I co to
    pomoże, że nauczyciel zostawi je w klasie na drugi rok? Nagle zbystrzeją i
    zyskają nową motywację? Zaczną się uczyć więcej? Czy to jest celowe? Może i
    sprawiedliwe, choć co to za sprawiedliwość, jeśli jedna ze stron nie ma żadnej
    "swobody zawierania umowy", ale czy celowe? A ludzkie? Gdyby Pan był tak
    sprawiedliwy i skrupulatny, to na Sądzie nikt z nas by się nie prześlizgnął.
    Gdyby pracodawcy byli tacy skrupulatni, to pracownicy powinni wylatywać z pracy
    co dwa miesiące za niedopełnienie obowiązków. Pomyślcie o tym, Sprawiedliwi.
  • rabbani 07.06.07, 11:12
    Przecież nam nie chodzi o wystawianie jedynek "jak leci" lub na wyścigi. Nie
    traktujemy tego jako zabawy. Jednak gdy jest uczeń, który przez cały rok nic nie
    robił, nie podjął żadnego wysiłku, to czy my mamy go przepuścić? A jaki to
    przykład dla innych, którzy się jakoś starają? że nic nie trzeba robić, bo i tak
    przepuszczą? Coś mi twoja wypowiedź pachnie antypedagogiką. Zero stresu, zero
    wymagań, zero odpowiedzialności.
  • scher 07.06.07, 21:21
    dorota.konowrocka napisała:

    > Przepraszam, czy tu wszyscy oszaleli? Wystawianie pał to niezdradzanie
    > ideałów?

    Owszem, często jest to działanie w imię Sprawiedliwości.

    > Przecież te dzieciaki nie mają żadnego wyboru, muszą chodzić do szkoły czy
    > chcą czy nie, większość nie chce, więc niby dlaczego i po co mają się uczyć?

    Bo to jest dla nich i dla społeczeństwa dobre?

    > I co to pomoże, że nauczyciel zostawi je w klasie na drugi rok?

    Wezmą się do pracy?

    > sprawiedliwe, choć co to za sprawiedliwość, jeśli jedna ze stron nie ma żadnej
    > "swobody zawierania umowy"

    Korzystanie przez człowieka - także dorosłego - z wolności jest ograniczane w
    bardzo wielu przypadkach.

    Ze szkołą uczeń nie zawiera umowy, tylko się podporządkowuje panującym tam
    zasadom. I tak ma być, tak jest dobrze.

    > ale czy celowe?

    W wielu przypadkach i celowe, i konieczne.

    > A ludzkie?

    A co w tym nieludzkiego? Pozwolenie dziecku na nicnierobienie byłoby dopiero
    nieludzkie.

    > Gdyby Pan był tak sprawiedliwy i skrupulatny, to na Sądzie nikt z nas by się
    > nie prześlizgnął.

    Znasz zasady Ostatecznej Sprawiedliwości i wyroki Boskie?

    > Gdyby pracodawcy byli tacy skrupulatni, to pracownicy powinni wylatywać
    > z pracy co dwa miesiące za niedopełnienie obowiązków.

    Z ciebie demagog pierwszej wody. Pozostawienie na drugi rok jest konsekwencją
    braku wyników w całym roku szkolnym, w okolicznościach nierokujących poprawie.
    Nie dzieje się tak z powodu jednego uczniowskiego błędu czy niepowodzenia.
    Dziecko ma wielokrotnie możliwość poprawy.

    --
    Ne puero gladium!
  • oskulati 11.06.07, 19:05
    Szczerze współczuję autorce wątku. Tortury wymuszania wyższej oceny przez
    ucznia, rodzica, rozmaitych znajomych tychże mam za sobą. Przed sobą egzamin
    sprawdzający. Mam wątpliwości czy rodzic może odwołać się od oceny, bo jest
    przekonany, że uczeń został oceniony niesprawiedliwie. Rozporządzenie mówi, że
    tylko wtedy, gdy ocena została ustalona niezgodnie z przepisami prawa. Czy
    nauczyciel może zakwestionować organizację takiego egzaminu? Czy jeśli zostanie
    przeprowadzony, ma moc prawną?
  • scher 11.06.07, 19:18
    oskulati napisała:

    > czy rodzic może odwołać się od oceny, bo jest przekonany, że uczeń został
    > oceniony niesprawiedliwie.

    Nie może. Od treści oceny nie ma odwołania.

    > Rozporządzenie mówi, że tylko wtedy, gdy ocena została ustalona niezgodnie
    > z przepisami prawa.

    "Niezgodnie z przepisami prawa dotyczącymi TRYBU ustalania oceny" - tak mówi
    rozporządzenie. To prawnie doniosła różnica. Chodzi o bardzo rzadkie przypadki
    proceduralne, gdy ocena jest nieważna z mocy prawa.

    Jakie argumenty podnieśli "Twoi" rodzice?

    > Czy nauczyciel może zakwestionować organizację takiego egzaminu?

    Można napisać do kuratora, że dyrektor złamał prawo.

    > Czy jeśli zostanie przeprowadzony, ma moc prawną?

    Jak dyrektor go przyklepie, a rada zatwierdzi wyniki klasyfikacji, to raczej
    tak, bo nie ma trybu odkręcenia tego. Ale jest to z naruszeniem prawa.

    --
    Ne puero gladium!
  • oskulati 12.06.07, 08:38
    Stanowisko Kuratorium: jeśli WSO przewiduje, to jest możliwość odwołania od
    wysokości oceny. Nie od trybu wystawienia, a od wysokości.Rozporządzenie
    drobiazg, grunt to WSO.
  • scher 12.06.07, 22:52
    oskulati napisała:

    > Stanowisko Kuratorium

    Kuratorium czyli kogo? Kuratora oświaty wyrażone pisemnie - czy wizytatora w
    luźnej rozmowie?

    > jeśli WSO przewiduje, to jest możliwość odwołania od wysokości oceny.

    Nie przekonuje mnie opinia niedouczonego "kuratorium".

    --
    Ne puero gladium!
  • apluzina 13.06.07, 07:35
    W moim gimnazjum w WSO istnieje zapis o możliwości przeprowadzenia egzaminu
    sprawdzającego na wniosek rodzica. Warunkiem jest uzyskanie z większości
    sprawdzianów oceny wyższej niż ocena ustalona przez nauczyciela, a pozostałe
    oceny nie mogą być niższe niż ocena ustalona przez nauczyciela.
  • scher 13.06.07, 10:09
    apluzina napisała:

    > W moim gimnazjum w WSO istnieje zapis o możliwości przeprowadzenia egzaminu
    > sprawdzającego na wniosek rodzica. Warunkiem jest uzyskanie z większości
    > sprawdzianów oceny wyższej niż ocena ustalona przez nauczyciela, a pozostałe
    > oceny nie mogą być niższe niż ocena ustalona przez nauczyciela.

    Taki egzamin jest tworem pozaprawnym. Rozporządzenie nie przewiduje ogzaminów
    sprawdzających, wyraźnie też rozstrzyga, że ustalona przez nauczyciela ocena
    jest ostateczna (bodajże § 16).

    Moim zdaniem w tym fragmencie statut do uchylenia przez kuratora oświaty.

    --
    Ne puero gladium!
  • apluzina 13.06.07, 13:09
    Zapomniałam dodać, że chodzi o odwołanie od oceny proponowanej przez nauczyciela
    (czyli mówiąc potocznie, tej wpisywanej ołówkiem). Wydaje mi się, że
    rozporządzenie nie wyklucza przeprowadzenia takiego sprawdzianu.
    Od oceny ostatecznej wystawionej przez nauczyciela oczywiście odwołania nie ma.
  • scher 13.06.07, 14:06
    apluzina napisała:

    > Zapomniałam dodać, że chodzi o odwołanie od oceny proponowanej przez
    > nauczyciela (czyli mówiąc potocznie, tej wpisywanej ołówkiem). Wydaje mi się,
    > że rozporządzenie nie wyklucza przeprowadzenia takiego sprawdzianu.

    Ocenę klasyfikacyjną ustala nauczyciel, nie jakaś komisja - to rozporządzenie
    określa wyraźnie (§ 11).
    Fragment statutu do uchylenia.

    --
    Ne puero gladium!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.