sposób na ujarzmienie niegrzecznego ucznia Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Nie wiem czy to juz było, nie doszukałam sie na forum takiego tematu.
    Zatem zadam to pytanie:
    Jakie macie sposoby na ujarzmienie na lekcji rozrabiaków?

    Czesto sie zdarza, ze zwykłe upomnienie nie skutkuje na długo. W tedy wpisuje
    nagane. Zazwyczaj ona tez nie robi wrazenia na tych bardziej "chamowatych",
    tylko nieliczni sie przejmują naganą.
    Co w tedy?
    Ja idac za ciosem ide do pedagog. Ale jak radzic sobie samemu??


  • Będę szczera - wysłanie ucznia do pedagoga jest bardzo słabym
    pomysłem. Wypowiadam się z pozycji uczennicy 2 klasy liceum, która
    już dwie szkoły skończyła, a trzecią skończy w przyszłym roku i ma
    jako takie doświadczenie ;) To jeszcze zależy, jaki to pedagog, ale
    większość nie umie nawet przemówić do młodzieży. Mówią tylko "tak
    nie wolno robić", "pani nauczycielce jest przykro, kiedy
    rozrabiasz", "jak Ty byś się czuł, gdyby to wobec Ciebie się tak
    ktoś zachowywał?" itp, co daje taki efekt, że uczeń wychodzi z takim
    samym nastawieniem, z jakim przyszedł, ale z żadną na ogół chęcią
    zmiany. Będę teraz szczera po raz drugi - moim zdaniem nauczycielem
    trzeba się urodzić, czyli po prostu mieć wrodzone predyspozycje do
    wykonywania tego zawodu. Uważam, że nauczyciel, który jest nim z
    powołania i nadaje się do bycia nim, ma w sobie to coś, co sprawia,
    że uczniowie na jego lekcjach może nie są zafascynowani, ale jednak
    słuchają albo chociaż siedzą cicho. Miałam w życiu kilku takich
    nauczycieli, którzy umieli swoim przedmiotem zainteresować uczniów
    (i to wcale nie był w-f ;)) i zapanować nad nimi. Ci nauczyciele,
    którzy postawili sobie za cel ujarzmienie uczniów karami i groźbami,
    na ogół ponoszą klęskę. Uwaga w dzienniku czy nawet wezwanie
    rodziców do szkoły na większości nie robi większego wrażenia, a
    często śmieszy i sprawia, że myślą o danym nauczycielu jeszcze
    gorzej.

    Podsumowując - trzeba umieć dogadać się z uczniami. 95% nauczycieli
    daje odczuć uczniom, że są od nich głupsi, że nie mają ambicji i
    niczego w życiu nie osiągną. Uczniowie to wyczuwają i starają się
    pognębić nauczyciela tak, jak umieją najlepiej - niegrzecznym
    zachowaniem itp. Idealnej recepty nie ma, ale odrobina empatii nigdy
    nie zawadzi... Bo być nauczycielem to moim zdaniem coś więcej niż
    tylko przekazywanie wiedzy.
  • Hej. Nie jestem już uczennicą (ba, już ponad 10 lat od skończenia studiów), ale
    uczę osoby dorosłe. Współczuję takich chamowatych uczniów, rozmowa z rodzicami
    pewnie za wiele nie pomoże (skądś wynieśli wzorce zachowań), ale może warto
    spróbować. Domyślam się też, że upomnienia, nagany czy wysłanie do pedagoga nie
    robi wrażenia, bo pewnie tacy "rosną" we własnych oczach. Ale czy jest możliwe
    wyproszenie takiego rozrabiaki z zajęć (w końcu przeszkadza Tobie i innym
    uczniom)i czynienie tego bardzo konsekwentnie z groźbą braku zaliczenia
    przedmiotu i np. rozmowy z dyrektorem czy podniesienia sprawy na zebraniu
    rodziców? Jeśli pokażesz, ze jesteś konsekwentna i zdecydowana to może się udać.
    Zwłaszcza, ze jak sądzę możesz liczyć na wsparcie rodziców innych dzieci z
    klasy, po przedstawieniu im sytuacji. Ale musisz być bardzo zdecydowana-żeby
    nie było dysonansu (mówisz jedno, ale jednocześnie pokazujesz, że to czcze gadanie).
    Pozdrawiam i życzę powodzenia!
  • Do moni2000: wypraszanie ucznia z zajęć może i jest skuteczne, ale
    dla nauczyciela niezbyt korzystne... Przez całe 45 min trwania
    lekcji nauczyciel jest odpowiedzialny za uczniów, nawet jeśli któryś
    z nich opuści salę lekcyjną i gdyby któremuś z nich coś się stało,
    cała winę za to ponosi nauczyciel.

    A chamowaci uczniowie są chyba w każdej szkole. Ja, gdybym była
    nauczycielką (chociaż wiedząc, co się dzieje w polskich szkołach,
    absolutnie tego nie zamierzam :D), to po prostu nie przepuściłabym
    takiego delikwenta do następnej klasy, gdyby był zagrożony (bo na
    ogół tacy mają słabe oceny, choć oczywiście nie wszyscy), ponieważ
    nie miałabym zamiaru poprawiać w czerwcu kogoś, kto mnie olewał
    przez cały rok szkolny.
  • Aha i jeszcze jedno. Pani moni2000 napisała: "rozmowa z rodzicami
    pewnie za wiele nie pomoże (skądś wynieśli wzorce zachowań)", ale ja
    Pani powiem, że to często wcale nie jest tak. Najczęściej rodzice są
    bardzo zdziwieni słysząc, że ich dziecko zachowuje się na lekcjach w
    sposób delikatnie mówiąc niegrzeczny. W dzisiejszych czasach dzieci
    bardziej od rodziców wychowują koledzy. Wielu z nich zupełnie inna
    jest w szkole i na dworzu, a inna w domu. Znam wielu chłopaków,
    którzy stojąc pod trzepakiem rzucają przekleństwami, gwiżdżą na
    dziewczyny, palą i piją itd. itp., a kiedy wracają do domu dają
    mamie buziaka w policzek i są słodcy i kochani.
  • Ach, bo szkoła zmienia dzieci. Chyba większość rodziców przyzna, że
    od czasu, gdy dziecko poszło do szkoły, zmieniło się na gorsze.
    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego - w budowie, ale jak ktoś ma jakieś uwagi albo
    sugestię, to proszę słać na maila randybvain@draigaceryr.eu, bo na
    poczcie gazetowej nie mozna polegac.
  • Nie sądzę, że to w ogóle ma sens. Nauczyciel zostaje nauczycielem,
    by uczyć, a nie robić za cerbera. Obecnie, gdy uczniowie, o których
    piszesz mają gdzieś jakiekolwiek szkolne "kary" (bo kogo obchodzi
    nagana czy nieprzejście do następnej klasy - zwłaszcza, że brak
    promocji nie może być wynikiem złego zachowania, a złych wyników w
    nauce, a to niezawsze idzie w parze), gdyż w świecie poza szkołą są
    te kary niczym i nie mają najmniejszego znaczenia, rozsądnymi
    rozwiązaniami byłoby:
    - zatrudnianie dodatkowej osoby do pilnowania zachowania uczniów
    - zatrudnianie tylko takich nauczycieli, którzy chcą i umieją
    postępować z takimi uczniami
    - prawne egzekwowanie wybrykow uczniow
    - wprowadzenie takich kar za złe zachowanie, które miałyby wpływ na
    ucznia (nie wiem, grzywny?)
    - likwidacja obowiązku szkolnego i edukacja tylko tych uczniów,
    którzy chcą się uczyć/których rodzice chcą, by się uczyli.
    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego - w budowie, ale jak ktoś ma jakieś uwagi albo
    sugestię, to proszę słać na maila randybvain@draigaceryr.eu, bo na
    poczcie gazetowej nie mozna polegac.
  • Najlepsze jest to: "to po prostu nie przepuściłabym
    takiego delikwenta do następnej klasy"
    Tłumaczy Cię to, że nie jesteś nauczycielką i nie zamierzasz nią
    być:)
  • martusia2203 napisała:

    > Do moni2000: wypraszanie ucznia z zajęć może i jest skuteczne, ale
    > dla nauczyciela niezbyt korzystne... Przez całe 45 min trwania
    > lekcji nauczyciel jest odpowiedzialny za uczniów, nawet jeśli
    > któryś z nich opuści salę lekcyjną i gdyby któremuś z nich coś się
    > stało, cała winę za to ponosi nauczyciel.

    Nie rozmawiałaś na ten temat z żadnym prawnikiem, więc po co
    rozpowszechniasz głupoty?

    --
    Ne puero gladium!
  • randybvain: ponysł "likwidacja obowiązku szkolnego i edukacja tylko
    tych uczniów, którzy chcą się uczyć/których rodzice chcą, by się
    uczyli" uważam za dobry, ale niestety raczej nie wejdzie on w
    życie... Bo jest mnóstwo osób, które idą - zamiast do zawodówki,
    którą łatwo skończyć, a po niej ma się pewny zawód - do technikum,
    którego kierunek nic ich nie obchodzi, a matury i egzaminu
    zawodowego i tak nie zdadzą - i zostają z niczym. Nie muszą iść
    nigdzie po gimnazjum, bo tylko ono jest obowiązkowe, ale idą
    gdzieś, "bo koledzy idą" albo z innych powodów. Efekt jest taki, że
    są w jednej klasie z osobami, które na dany profil poszły pod
    wpływem zainteresowań i przeszkadzają im w lekcjach (głównie
    dlatego, że nauczyciel co chwilę musi je upominać). Bo chamstwo jest
    nie tylko w gimnazjum, ale największe chyba właśnie w szkołach
    średnich (chociaż w liceach dużo mniejsze - to chyba każdy przyzna).
  • W wiekszosci szkol nie pozwala sie na wypraszanie ucznia z klasy -
    ciekawe, ze w innych krajach mozna, a u nas nauczyciel odpowiada za
    wszystko! Jedyne co mozna zrobic, to wyslac go gdzies pod opieke
    innego nauczyciela, psychologa, pedagoga czy do biblioteki. Ale ktos
    go jeszcze musi tam zaprowadzic!
    Co do nieprzepuszczenia ucznia do nastepnej klasy - niby jest to
    straszak, ale
    a) czy taki uczen zmieni sie w kolejnym roku? Raczej nie, a
    nauczyciele beda musieli sie z nim uzerac o rok wiecej, poza tym
    zepsuje kolejna klase
    b) czesto jest nacisk na nauczyciela, by przepuszczac uczniow, bo za
    duzo niedostatecznych zle wyglada itp, itd

    Chyba rzeczywiscie jedynym rozwiazeniem byloby uczenie tych, ktorzy
    chca sie uczyc - niech skoncza podstawowke, a potem ida gdzie chca.
    I tak w gimnazjum, jak nie chca, niczego sie nie naucza, i potem
    idac do liceum maja tylko zaleglosci, bo albo sie nie uczyli, albo
    inni przeszkadzali im sie uczyc. A po podstawowce pisac, czytac i
    liczyc powinni umiec i to im wystarczy, jak nie maja innych ambicji.

    Ewentualnie, ale to droga impreza, na ktora nasze MEN pewnie nie
    stac - tak, jak juz ktos wspomnial, dwoch nauczycieli w klasie, lub
    mniejsze klasy, do 15 osob, nad ktorymi da sie jakos zapanowac.

    Martusia ma pewnie racje, ze nauczycielem trzeba sie tez urodzic,
    miec te specjalne predyspozycje,ale tak jest ze wszystkimi zawodami,
    a mimo to, np fryzjerami sa nie tylko ci, ktorzy naprawde maja
    talent, ale sa niezlymi rzemieslnikami. Bo jakby pracowali tylko ci
    utalentowani, to zaklady, szkoly itp bylyby prawie puste... nie
    mialyby odpowiedniej ilosci rak do pracy
  • Masz rację. Z moich pomysłów chyba najprawdopodobniejszy jest ten z
    grzywnami, które płaciliby rodzice albo ze stosowaniem zasad prawa,
    gdy uczeń je przekroczy.
    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego - w budowie, ale się staram rozwijać. Jak dużo
    Polaków zna walijski?
  • bratunia napisała:

    > innego nauczyciela, psychologa, pedagoga czy do biblioteki. Ale
    > ktos go jeszcze musi tam zaprowadzic!

    Po co zaprowadzić, skoro dziecko jest istotą rozumną? Do szkoły na
    ten przykład chodzi samo...

    --
    Ne puero gladium!
  • Ale w drodze do szkoly nauczyciel nie jest za dziecko
    odpowiedzialny, natomiast wpisujac mu obecnosc na lekcji juz jest -
    wiec jesli uczen wyjdzie sam z klasy i zamiast do psychologa itp
    pojdzie sobie np poza teren szkoly i zlamie noge, to odpowiada
    nauczyciel. Tak jak wczesniej napisalam - u nas nauczyciel zawsze
    jest winny i za wszystko odpowiada.
  • Ale wlasciwie co mozna prawnie zrobic??? Uczen jest niepelnoletni. I
    nawet jesli rodzice zaplaca grzywne, to czy uczen sie przejmie?
    Chyba wypadaloby sie zastanowic, co oznacza prawo do nauki, bo u nas
    glownie interpretuje sie to jako obowiazek nauki, a moze wlasnie
    gdyby to bylo traktowane jako prawo, z ktorego mozna skorzystac lub
    nie, uczniowie inaczej podchodziliby do szkoly i nauki???
  • Sposób na ujarzmienie niegrzecznego ucznia, niestety, musisz znaleźć sama, a nie
    masz zbyt wielu możliwości. Kolejna uwaga czy jedynka niczego nie zmienia,
    absolutnie nie możesz wyprosić delikwenta z lekcji, bo za niego odpowiadasz
    (chore to wszystko). Czasami skutkuje po prostu rozmowa z takim uczniem, ale nie
    szarp się z nim na lekcji (on potrzebuje publiczności). Na przerwie rozmawiaj z
    nim bez świadków, na przykład poproś, aby wszyscy pozostali uczniowie wyszli z
    klasy i powiedz bez krzyku o swoich spostrzeżeniach.
  • Kolezanka (ale ona ma 9-10 latkow) kaze rozrabiaka robic cos
    iracjonalnego np. namalowac ja w smiesznej czapce. A potem np.
    domalowac samochod. I chwali za rysunki. O dziwo dziala. Kolega
    (uczy hiszpanskiego) wzorujac sie na niej dal komus nieznosnemu na
    zadanie opisac jak bardzo go niecierpi. Cos nietuzinkowego, a
    pozwalajacego nawiazac dialog i przelamac sciane pomiedzy uczniem, a
    nauczycielem.
  • Ze szkolnych czasów mogę przytoczyć sposób moich nauczycieli na
    rozrabiających uczniów. Takie rozrabiaki były sadzane w ławce razem
    ze spokojnymi dziewczynkami. Mają one łagodzący i wyciszający wpływ
    na łobuziaków. W drugą stronę to działa na zasadzie koedukacyjnego
    oswajania nieśmiałych stworzeń z nieokiełznanym męskim żywiołem,
    dostarcza im niezłej zabawy z psikusów kolegów (ale już w
    łagodniejszej formie) :). Mam na koncie trzy takie miłe sąsiedztwa :)




  • Jak w temacie.
    Prawdziwych fachowców w każdym zawodzie jest kilka procent.
    Kilkanaście procent jest dobrych, a reszta robi to co robi bo z czegoś trzeba żyć.
    Prawda stara jak świat
  • Też tak myślę. Wielu ludzi jednak uważa, że sam fakt chodzenia do
    szkoły coś daje i te dzieci, które w szkole przeszkadzają, nie uczą
    się i mają wszystko gdzieś są o wiele bardziej wykształcone od
    dzieci, które przeszkadzają, nie uczą się i mają wszystko gdzieś
    poza szkołą.

    Straszą nas analfabetyzmem, jednak jak nazwać maturzystę, który nie
    potrafi pisać poprawnie po polsku? A to dzisiaj norma.

    Jednak szkoły tylko dla chętnych oznaczałyby stratę pracy dla wielu
    nauczycieli, przede wszystkim tych, którzy mają na pieńku z
    dyrekcją, albo są w jakiś sposób niewygodni.
    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego - w budowie, ale się staram rozwijać. Jak dużo
    Polaków zna walijski?
  • Płacimy najwięcej tym po studiach, a najmniej fizycznym.
    Niewychowanych chamów i osoby chore psychicznie (tzw. adehade) relegujemy ze
    szkół umożliwiających uzyskanie wyższego niż podstawowe wykształcenia.

    I już...
    Rodzice sami zajmą się czym trzeba.

    --
    Trzeźwy
    Naprawdę trzeźwy...
  • Zgadzam się z martusia2203. Zawsze powtarzam, że nauczyciel to zawód dla
    artystów. Trzeba być aktorem - czarodziejem. Trzeba zaczarować każdego ucznia
    oddzielnie, żeby na lekcji siedział z rozdziawioną jak gawron buzią i nawet nie
    pomyślał, że mógłby zacząć przeszkadzać. Piszę to na podstawie własnych doświadczeń.
    Bywa, że lekcji nie chce mi się prowadzić i wchodzę do klasy z nastawieniem
    tumiwisizmu. Dzieci jakby mogły, to by mi na głowę wlazły (dzieci to nie znaczy,
    że maluchy; mówię tak nawet o maturzystach). Kiedy jednak przychodzę z werwą i
    chęcią, z zaangażowaniem - na lekcjach jest cicho jak makiem zasiał. Generalnie
    zasada jest taka: jeśli jesteś zafascynowana swoim przedmiotem i przedmiot,
    jakiego uczysz jest Twoją miłością, nie będziesz mieć problemu z klasą. Oni
    patrzą jak zaczarowani w fascynatów, którzy chcą swoją miłością zarazić uczniów.
    Ktoś kiedyś podzielił nauczycieli na dwie grupy: nieudaczników, którzy poszli do
    szkoły, bo nic innego nie potrafili i na fascynatów. Przeżyjesz bez rozstrojenia
    nerwowego, jeśli będziesz w tej drugiej grupie, czego wszystkim nauczycielom z
    serca życzę :)
  • a moze postaw rozrabiake do jakiegos kąta z tylu sali? wydaje mi sie sie ,ze rozrabianie moze byc wynikiem checi zwrocenia na siebie uwagi rowiesnikow, checi pokazania, jaki to ze mnie cool ziomek, ze nawet nauczyciel mi niestraszny...uczen w kacie, klasie mowisz, ze jesli ktos bedzie z nim gadal, odwracal sie, czy reagowal na jego zaczepki, to zara kartkoweczka bedzie. i musisz byc konsekwentna, bo kazde niekonsekwietne zachowanie, pozwolenie na odp. ukaranemu koledze, dziala na TWOJA niekorzysc, sprawia, ze uczniowie nie wierza w moc twojego slowa : " eee ona tylko tak straszy zawsze, a nic nie robi..przeciez x gada z tymi z ostatniego rzedu, a ona udawala, ze nie widzi, itd.". jesli kara za 1. razem nie zadziala, to zadziala za drugim, jesli oczywiscie bedziesz konsekwatna w egzekwowaniu posluszenstwa. powinno do uczniow dotrzec, ze rozrabiajac- sobie szkodza, ze szkodza swoim kolegom,a nie - Tobie.
    ale przede wszystkim: staraj sie zawsze porozmawiac z niesfornym uczniem po lekcji, w pojedynke, nie w grupie (jesli rozrabiakow bylo wiecej).. kara byla, ale wyjasnij z nim, dlaczego sie tak zachowuje (czy problemy z przedmiotem, czy klopoty w domu, czy ty go czyms urazilas) i !w zyciu! nie daj sie wyprowadzic z rownowagi, nie daj sprowokowac, nawet jesli jego odpowiedzi beda hmmm..bezczelne. to w koncu TY jestes dorosla...
    to taka rada...hmmm, domyslam sie, ze po okresie bezradnosci wobec rozrabiania, bedzie trudno odzywskac utracony autorytet(tak, tak wlasnie mysle).jesli jednak wiarzesz z zawodem nauczyciela swoja przyszlosc, to warto powalczyc:))
  • bratunia napisała:

    > wiec jesli uczen wyjdzie sam z klasy i zamiast do psychologa itp
    > pojdzie sobie np poza teren szkoly i zlamie noge, to odpowiada
    > nauczyciel.

    A jeśli pójdzie do sklepu i ukradnie wartościowy sprzęt
    elektroniczny, to też nauczyciel pójdzie siedzieć?
    Przemyśl, bo pleciesz trzy po trzy.

    > Tak jak wczesniej napisalam - u nas nauczyciel zawsze jest winny
    > i za wszystko odpowiada.

    U nas czyli gdzie? Nie w Polsce? Bo ja piszę o polskim prawie, ty -
    co najwyżej o swoim wyobrażeniu o prawie.

    --
    Ne puero gladium!
  • Polskie przepisy co do odpowiedzialności nauczyciela za ucznia są naprawdę
    absurdalne. Przykład z życia, a dokładnie z mojej szkoły: gdy na wycieczce
    szkolnej paru uczniów odłączyło się od grupy by zakupić napoje wyskokowe a
    następnie się schlać, wychowawca nie poszedł dyrektora szkoły aby zawiesić ich w
    prawach ucznia, ponieważ to ,według prawa, JEGO wina, że ich nie pilnował i się
    upili.
    Skończyło się na uwagach w dzienniku (buhaha).
  • scher napisał:


    > Nie rozmawiałaś na ten temat z żadnym prawnikiem, więc po co
    > rozpowszechniasz głupoty?

    No brawo, brawo. Gratuluje znajomości tematu i jeszcze większej kultury osobistej.
  • Na początku zainwestuj w słownik ortograficzny. WTEDY dowiesz się, że:
    1."wtedy" piszemy razem, a nie "w tedy"!!!
    2.piszemy "wpisuję naganę" zamiast "wpisuje nagane"!!!
    Ot, nasi nauczyciele...
  • Skompromitować "łobuza" przed klasą? Przestanie się wychylać.

    01.04 :)
  • Stosowanie odpowiedzialności zbiorowej to najlepszy sposób na zrażenie do siebie
    całej klasy. ,,Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie..."
  • Ze tez na kazdym forum znajdzie sie jakis purysta jezykowy...
    Oj, nie daj Boze, zeby nauczyciele mieli sie tak czepiac, jak Ty.
    Jak juz mowimy o bledach,to warto zwracac uwage na naprawde razace,
    a nie glupie literowki.
    Ad 1 - kazdemu sie moze zdarzyc, ze napisze cos na komputerze
    dodajac dodatkowa spacje przez przypad ek (blad zrobiony
    specjalnie!), lub pomyli koljenosc liter (kolejnosc - blad zrobiony
    specjalnie, ale pewnie wielu z nas niejednokrotnie taki blad
    zrobilo szybko piszac)
    ad 2 nie kazdy ma ogonki
    Poza tym, to nie jest na temat! Jak chcesz poprawiac bledy - zaloz
    nowy watek, albo lepiej strone internetowa i cytuj sobie bledy
  • Ciekawe, ze wiekszosc piszacych, poza Toba, rowniez ma takie
    "wyobrazenie" o prawie jak ja.
    Moze, jak wiesz, ze nauczyciel nie odpowiada za ucznia - podaj takie
    prawo - nauczyciele z pewnoscia sie uciesza, ze nikt nie moze sie
    ich prawnie czepiac. Pisze serio! Podaj, gdzie jest napisane, ze
    mozna ucznia wyprosic i za niego nie odpowiadac.

    Co do ucznia zlapanego na kradziezy - ciekawy przyklad i calkiem
    prawdopodobny, ale nie jest to zupelnie to samo, co zlamanie nogi,
    bo tu uczen jest poszkodowany.
    Wiadomo - nauczyciel nie bedzie odpowiadal za przestepstwo
    popelnione przez ucznia, natomiast moze zostac ukarany za
    wypuszczenie ucznia z klasy (chyba, ze wpisze nieobecnosc).

    Ale naprawde podaj to prawo!
  • Przez całe 45 min trwania
    > lekcji nauczyciel jest odpowiedzialny za uczniów, nawet jeśli któryś
    > z nich opuści salę lekcyjną i gdyby któremuś z nich coś się stało,
    > cała winę za to ponosi nauczyciel.
    To nauczyciel wstawia uczniowi nieobecność:) i nie jest już odpowiedzialny.
    --
    kolczyki
    Wylęgarnia
    Antypody
  • Jak się popatrzy na niektóre indywidua,to włos się jeży na głowie...ostatnio w
    gronie studenckim zostałyśmy zbluzgane BARDZO grubym słowem przez dwóch
    dwunastolatków,którzy przechodzili koło okna sali,gdzie były zajęcia (okno na
    poziomie chodnika;)).
    A nikt do nich nic nie mówił!Może ktoś spojrzał w ich stronę co najwyżej!No
    przecież takim to chyba jedynie można dać w dziób!

    Z drugiej strony,jestem po praktykach nauczycielskich i licealiści(no
    właśnie-ludzie dość zdolni i zazwyczaj z "dobrych domów") mi na głowę jakoś nie
    wleźli - mimo (nieraz) braku nauczyciela prowadzącego na zajęciach;).Poza jedną
    czy dwiema akcjami był naprawdę względny spokój.Ale niektóre godziny były
    wyczerpujące...grupa 20 maturzystów która absolutnie NIE MA ZAMIARU się uczyć
    nie musi rzucać krzesłami,żeby nauczyciel po 45 minutach miał serdecznie dość:>
    --
  • Tatamak ma racje, jak mozna uczyc innych i wymagac respektu, robiac takie
    podstawowe bledy.
  • bratunia napisała:

    > Ciekawe, ze wiekszosc piszacych, poza Toba, rowniez ma takie
    > "wyobrazenie" o prawie jak ja.

    Bo większość piszących nie analizowała ani pojęcia "teoria
    przeciętnej przyczynowości", ani orzecznictwa.

    > Podaj, gdzie jest napisane, ze mozna ucznia wyprosic i za niego
    > nie odpowiadac.

    Ciężar dowodu spoczywa na tym, co twierdzi, nie na tym, co przeczy.
    Udowodnij prawnie swoją tezę - że mając ucznia pod opieką (tu się
    zgadzamy), będziesz ponosić winę za wypadek, któremu ulegnie ten
    uczeń, gdy nałożysz nań karę albo gdzieś poślesz.

    > Co do ucznia zlapanego na kradziezy - ciekawy przyklad i calkiem
    > prawdopodobny, ale nie jest to zupelnie to samo, co zlamanie nogi,
    > bo tu uczen jest poszkodowany.

    A co to ma za znaczenie? W obu przypadkach problem tkwi w tym, czy
    istnieje tzw. przeciętny związek przyczynowy między wydarzeniami.

    > Wiadomo - nauczyciel nie bedzie odpowiadal za przestepstwo
    > popelnione przez ucznia, natomiast moze zostac ukarany za
    > wypuszczenie ucznia z klasy

    Udowodnij prawnie swoją tezę sformułowaną w drugim zdaniu.

    --
    Ne puero gladium!
  • murderdoll napisała:

    > Przykład z życia, a dokładnie z mojej szkoły: gdy na wycieczce
    > szkolnej paru uczniów odłączyło się od grupy by zakupić napoje
    > wyskokowe a następnie się schlać, wychowawca nie poszedł dyrektora
    > szkoły aby zawiesić ich w prawach ucznia, ponieważ to, według
    > prawa, JEGO wina, że ich nie pilnował i się upili.

    Nie wg prawa, lecz wg czyjejś głupiej interpretacji.

    --
    Ne puero gladium!
  • tola1978 napisała:

    > tylko nieliczni sie przejmują naganą.
    > Co wtedy?
    > Ja idac za ciosem ide do pedagog. Ale jak radzic sobie samemu??

    Powtórzyć polecenie, dać reprymendę, zastosować tzw. uporczywe
    spojrzenie, technikę przecięcia, technikę ochłonięcia, korekcję lub
    hiperkorekcję zachowania dziecka, metodę ograniczonego wyboru,
    wreszcie wyciągnąć konsekwencje (polecam konsekwencje logiczne albo
    oddziaływania behawioralne).

    A przede wszystkim zapoznać się z literaturą przedmiotu:
    www.gwp.pl/product/256.html
    wysylkowa.pl/ks400074.html
    merlin.pl/frontend/browse/product/1,162439.html
    www.gandalf.com.pl/b/jak-postepowac-z-agresywnym-uczniem/
    www.inbook.pl/a/produkt/id/28462/lkst/24488/rdir/y/index.html
    merlin.pl/frontend/browse/product/2,577891.html?gclid=CPjQiMvz3ZECFRZUZwod1xkBXQ
    www.mareno.pl/prod/MIDN/83-02-06876-4
    www.gwp.pl/product/767.html
    www.gwp.pl/product/1156.html
    www.civitas.com.pl/index.php?products=product&prod_id=1

    Moim zdaniem powinaś przeczytać wszystkie powyższe pozycje.
    I ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć...

    --
    Ne puero gladium!
  • Nie udowodnie Ci nic drogi Scher prawnie, bo jak sam zauwazyles -
    mam tylko wyobrazenie o prawie, takie jakie funkcjonuje w
    srodowisku nauczycielskim w wiekszosci.
    Natomiast oczekuje tego od Ciebie, bo widze, ze sie na tym lepiej
    znasz. A czy logiczne wnioskowanie funkcjonuje w naszych szkolach
    jesli chodzi o interpretacje prawa, to jeszcze inna sprawa.
    Dobrze by bylo....
    Ale zamiast polemizowac z kazdym moim stwierdzeniem (swoja droga
    interesujaca jest ta polemika!) moze podaj jak to NAPRAWDE jest z ta
    odpowiedzialnoscia nauczycieli.
    Don't fight only! Help!
  • bratunia napisała:

    > Ale zamiast polemizowac z kazdym moim stwierdzeniem (swoja droga
    > interesujaca jest ta polemika!) moze podaj jak to NAPRAWDE jest
    > z ta odpowiedzialnoscia nauczycieli.

    Dobrze, ale jeśli ma być wyczerpująco, znajdę czas najwcześniej w
    weekend.

    --
    Ne puero gladium!
  • Oczywistą oczywistościąjest fakt izjedynym rozwiazaniem tego
    problemu jest wbijanie szpilek w banana i krzyczenie "ten owoc
    cierpi przez ciebie bachorze!!!!!!!!!" Rozumnym sie niezdarza
  • OK, dzieki! Czekam!
    Widze, se znalazles tez wiele linkow odnosnie radzenia sobie z
    niegrzecznym uczniem (nizej)!
  • Rozwiązania istnieją, a pozostają nieznane większości...
    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego - w budowie, ale się staram rozwijać. Jak dużo
    Polaków zna walijski?
  • > Zgadzam się z martusia2203. Zawsze powtarzam, że nauczyciel to
    zawód dla
    > artystów

    - totalna bzdura. Wszędzie jest mało speców, bo taki jest świat.
    Nawet na stanwoiskach gdzie ludzie zarabiajac 5-15 tys. tez nie ma
    wielu wybitnych, a co dopiero na stanowiskach po 800-2000 zł.

    Mżonki, że wszyscy nauczyciele powinni być idealni, bo jak nie, to
    uczeń ma prawo robić co chce, wymyślają chyba tylko niedorozwoje.

    Poza tym, też byłem "rozrabiaką" w klasie, ale wiedziałem kiedy
    przestać, bo nie byłem chamem, raczej wesołkiem.
    Natomiast znałem chamów i debili, i do takich jak ONI żaden SPEC
    nauczyciel, urodzony artysta z podejsciem nie przemówi. Bo jego
    celem jest wku..ć nauczyciela!

    Rozumiesz to? Im bardziej wymyślne techniki będzie nauczyciel
    praktyowała, tym bardziej będzie się irytował! Bo uczeń chce go
    wkurzyć i NIC innego go nie interesuje, proste.

    Jest tylko 1 sposób na takich uczniów - częsciowa opłatność za
    edukacje i wywalanie ze szkół, a nie tylko przenoszenie!!!!

    Wywalenia na amen (tak by stracił CAŁY rok) boi się każdy, bo nawet
    debil wie, że musi skończyć jakąś tam szkołe ponad gimnazjum, więc
    nawet te gimanzjum będzie chciał zaliczyć.

    Częsciowa odpłatnośc też ma tu swoją role! Bo częśc ludzi (uczniowie
    i rodzice) jak dostają coś za DARMO, to NIE szanują tego!


    Proste! Wywalac i płacić. A nie mżonki o urodzonych nauczycielach z
    powołaniem, geniuszów, co będa robić za 1200 zł! Puk puk w ściane
    mózgownicą, takie sa realia jakie są.
    I to uczniowie muszą się dostosować, bo to oni mają siedzieć cicho,
    a nie gadac, jak uważają, że mogą sobie na to pozwolić.
  • Kiedy chodzilam do podstawowki(7 klasa),nasza polonistka miala bardzo dobry
    sposob na zaprowadzenie ciszy i spokoju w klasie:kartkówki.
    Kiedy na lekcji robilo sie za glosno, uprzedzala ze albo bedzie spokoj ,albo
    bedzie kartkowka z tej lub ostatniej lekcji.Jeli zwroci w klasie 4 razy uwage ze
    jest za glosno,wyciagamy kartki.
    Za kazdym razem stawiala kreske na tablicy.Kiedy byly 4 ,pisalismy.Oj,cala klasa
    bardzo szybko wpłynęła na tych, ktorzy mieli ochote sie wyglupiac na lekcji.
    I metoda na nieuważających na lekcji:jesli nie potrafili odpowiedziec na przed
    chwila zadane pytanie (bo byli zajeci czyms innym),dostawali jakis temat do
    opracowania na przyszla lekcje(cos jak dodatkowe zadanie domowe).

    Kolezanka, ktora zostala nauczycielem (chodzilysmy do jednej klasy w
    podstawowce), przejela ta metode i sprawdza sie.Uczy w gimnazjum i liceum.W
    szkole juz legendy krążą o jej sposobach,ale przynajmniej ma spokoj.
    --
    "Mamo nie boj się, to tylko Hehalump trąbi."
  • Jeżeli większość nauczycieli, jak tutaj napisano, ma mierne pojęcie
    o prawie, to jak ma nauczyciel mający o prawie takie pojęcie jak ty
    może wytłumaczyć coś swemu przełożonemu, który występuje z pozycji
    władzy?
    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego - w budowie, ale się staram rozwijać. Jak dużo
    Polaków zna walijski?
  • Trochę czasu minęło, ale może nie zapomniałaś...

    A więc:
    Nie ma tzw. normalnego, przeciętnego związku przyczynowego między
    działaniem nauczyciela, a postępkiem dziecka.

    Sąd Najwyższy badał kiedyś istnienie takiego związku w następującej
    sytuacji: po udzieleniu mu kary pedagogicznej uczeń wyskoczył przez
    okno. W wyroku stwierdzono, że takiego związku nie ma. Nauczyciel
    może ukarać ucznia, a ten nie może wyskakiwać przez okno, bo to
    reakcja nienormalna. Dorosły nie jest w stanie przewidziec
    wszystkiego, nie musi się liczyć z nienormalnymi zachowaniami
    dziecka.

    Zasadę normalnego związku przyczynowego opisuje teoria przeciętnej
    przyczynowości.
    W prawie pracy uwzględnia ją art. 115 kp.
    Pracownik ponosi odpowiedzialność za szkodę w granicach rzeczywistej
    straty poniesionej przez pracodawcę i tylko za normalne następstwa
    działania lub zaniechania, z którego wynikła szkoda.

    W prawie cywilnym jest to art. 361 § 1 kc.
    Zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za
    normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda
    wynikła.

    Z orzecznictwa:

    Obowiązek rozciągnięcia pieczy nad uczniami nie może być pojmowany
    tak szeroko, by każdej grupie uczniów, przez cały czas ich pobytu w
    szkole, musiał towarzyszyć opiekujący się nią nauczyciel. (...)
    Pozostawienie wychowanków na kilka lub kilkanaście minut nie stanowi
    zaniedbania w nadzorze.
    [...]zdaniem sądu samo pozostawienie wychowanków na kilka czy
    kilkanaście minut nie stanowi o braku nadzoru i opieki ze strony
    wychowawców. (...)
    Sąd podkreślił, że nadzór nie polega na pilnowaniu każdego z uczniów
    bez przerwy[...]. Nawet wyjście do toalety musi zabrać kilka minut i
    trudno taką sytuację uznać za zaniedbanie w nadzorze[...].

    --
    Ne puero gladium!
  • Moim sposobem generalnie na wszystkich uczniów jest jasne
    przedstawienie zasad, którymi się kieruję. Na pierwszej lekcji
    wyjaśniam jakich zachowań nie toleruję [np. jedzenia na lekcji,
    przynoszenia zupek chińskich sprzedawanych w sklepiku, których
    zapach przyprawia mnie o mdłości ;)]i podaję przysłowie "Jak Kuba
    Bogu tak Bóg Kubie" a później stosuję zasady. A jeśli klasa jest
    niereformowalna, no cóż wcześniej czy później zawsze przychodzi taki
    moment, kiedy uczniowie przychodzą "po prośbie" o przełożenie
    sprawdzianu itd i wtedy wyjaśniam im, że skoro oni nie traktowali
    moich próśb i zasad serio to nie mogą oczekiwać ode mnie lepszego
    traktowania. Na kolejnych lekscjach na ogół klasa sama zaczyna
    kontrolować tych niedyscyplinowanych.
  • martusia2203 - jestem pod wrażeniem. Brawo!
    Mam nadzieję, że szykujesz się do tego zawodu.
  • Troche sie naczekalam - nawiasem mowiac, po 2 tygodniach stracilam
    nadzieje, ale dzis szukajac watkow o podstawie programowej,
    zauwazylam ze w naszym pojawily sie nowe, wiec weszlam.
    Dzieki - coz, jest to logiczne, bo rzeczywiscie , jak jeden
    nauczyciel jest w stanie upilnowac i stac nad kazdym z uczniow??? W
    klasie to jeszcze, ale np na wycieczce? Gdzie kazdy spi w osobnym
    pokoju hotelowym?
    To orzeczenie, o ktorym piszesz dobrze byloby pokazac dyrektorom i
    innym na gorze, bo wiekszosc uwaza, ze nauczyciel nie powinien
    zostawiac ucznia samego (tylko czy w kazdym przypadku orzeczenie
    sadu byloby takie samo?). No i sprawa Ani z Gdanska - nie znam, co
    prawda, dalszych losow tej nauczycielki, ktora zostawila klase na
    20 minut, ale czy i ona nie byla obwiniana o to, co sie stalo?
    Zaraz sobie skopiuje, co napisales i jeszcze przemysle na osobnosci
    (bo teraz mam na glowie te nieszczesne podstawy programowe...)
    Pozdrawiam

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.