Dodaj do ulubionych

Obrona habilitacji

26.04.08, 07:26
W początkach lat 70-ch na jakiejś sesji studentów historii byli
obecni młodzi historycy z Niemieć i Francji,oni nie znali dobrze
nawet własnej historii a o innych państwach to nie mieli zielonego
pojęcia.Biliśmy ich na głowę w znajomości ich historii.Czy wzorując
się na nauczaniu zachodnim też chcemy obniżać poziom wiedzy ?Czy na
tym polega nowoczesność w wykształceniu?
Edytor zaawansowany
  • sprawdzam-gw 26.04.08, 08:31
    "środowiska naukowe dość powszechnie przyznają, iż obowiązujące procedury są
    niewystarczające, zbyt sformalizowane".

    Zdecydowanie niewystarczajace - wezmy na przyklad prof. Ryszarda Legutko i
    program Publish or Perish...

    Search na "Legutko R" w Social Sciences, Arts, Humanities
    wykazuje w ciagu TRZYDZIESTU DWU lat DWANASCIE prac, cytowanych w sumie PIEC
    RAZY. h-index=2

    W XXI wieku mamy tylko JEDNA prace z 2002r. "Society As a Department Store:
    Critical Reflections on a Liberal State".

    No, ale w humanistyce 'dojrzewa sie' z wiekiem. Zapewne przewodniczący Rady,
    sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta prof. Ryszard Legutko napisze je po
    ukonczeniu 70 lat na politycznej emeryturze....

    Dla porownania Leszek Kolakowski ma prawie STO prac cytowanych okolo 340 razy...
    h-index=9

    filozofia polska kiedys byla potega...

  • dalatata 26.04.08, 10:18
    PoP jest coraz popularnijesze :-).a argument o 'dojrzewaniu' jest
    falszywy. sa inne wazne powody, dla ktorych nie nalezy zniesc
    habilitacji, jednak dojrzewanie nie jest jednym z nich. to jest
    wyjatkowo glupi powod.
  • dalatata 26.04.08, 10:26
    Kolakowski ma h=17, 9 to byloby zaskakujaco malo.
  • adept_ltd 26.04.08, 16:32
    dzień dobry na tym forum. Nie demonizowałbym (niestety) PoP. W naukach
    humanistycznych i w odniesieniu do tekstów polskich spisuje się kiepsko. Wiem to
    choćby po sobie ;-) od kilku lat w pewnym fragmencie pewnej dziedziny (zwłaszcza
    wśród autorów nie tak "dojrzałych", choć zdarza się to i oficjalnemu bóstwu tej
    dziedziny) nie ma pracy nie cytującej mnie. PoP nie odnotowuje tego.
  • dalatata 26.04.08, 17:48
    nie chce demonizowac i jest to w sposob oczywisty baza danych, ktora
    nalezy widziec jako taka wlasnie. ja na przyklad wypadam lepiej w
    PoP niz w ISI. i sa racjonalne po temu powody, choc wolalbym zeby
    bylo odwrotnie :-).

    jednak, ludzie ktorzy sie kreuja na luminarzy i swiatowej slawy
    autorytety i luminarzy, bez cytowan w PoP wypadaja powiedzmy blado.
    I powiedzmy taki Modzelewski, ktorego w PoP praktycznie nie ma,
    wypada w tym wypadku glupio, szczeoglnie ze zajmuje sie historia
    Europy.

    i czego innego bedziemy oczekiwac po cytowaniach polonisyt,
    ekonomisty czy fizyka.
  • gazaj 26.04.08, 09:54
    Jeżeli nie da się zlikwidować habilitacji, to należy znieść ekstra
    uprawnienia habilitownych. Na każde stanowisko otwarty konkurs w
    którym kryterium habilitacji nie może być warunkiem startu, ani
    handycapem. Wszyscy doktorzy startują na tych samych warunkach, a
    ich ocena ma się odbywać wyłącznie w oparciu o dorobek naukowy -
    publikacje i wynalazki.
  • hjalmar 26.04.08, 14:53
    > Jeżeli nie da się zlikwidować habilitacji, to należy znieść ekstra
    > uprawnienia habilitownych. Na każde stanowisko otwarty konkurs w
    > którym kryterium habilitacji nie może być warunkiem startu, ani
    > handycapem. Wszyscy doktorzy startują na tych samych warunkach, a
    > ich ocena ma się odbywać wyłącznie w oparciu o dorobek naukowy -
    > publikacje i wynalazki.

    Zrob po prostu Misiu habilitacje i bedziesz mogl startowac, gdzie chcesz.
    Zrobienie habilitacji jak sie ma wyniki, to zaden problem (zwlaszcza po reformie
    z 2005, gdy zniesiono super-uprawnienia CK). Jak sie nie ma wynikow, to i tak w
    zadnym konkursie nie ma sie szans. Po co wiec to cale bicie piany?
  • adept_ltd 26.04.08, 16:39
    w pełni podpisuję się pod tym!
  • dalatata 26.04.08, 10:16
    oni poparli habilitacje, bo sa przeciw, tak jak kiedys Urbam grozil,
    ze kogos publicznie poprze. teraz to juz na pewno zniosa.

    swoja droga GW moglaby przedsatwic jakies powody dla ktorych rada
    zdecydowala sie poprzec...
  • khmara 26.04.08, 11:01
    dalatata napisał:

    > swoja droga GW moglaby przedsatwic jakies powody dla ktorych rada
    > zdecydowala sie poprzec...

    Nie ma co przedstawiac, poniewaz ZA i PRZECIW podawane sa dokladnie te same
    argumenty.

    Ale boj trwa na smierc i zycie...

    Rada tez nie jest jednomyslna:

    ""W środowisku jest przekonanie, że ze stopnia naukowego doktor habilitowany
    można zrezygnować. Nie wolno na razie zrezygnować z surowej oceny dorobku
    naukowego. Dobrze by było, by dla poszanowania tradycji tę ocenę pozostawić pod
    nazwą habilitacja" - powiedział z kolei przewodniczący Konferencji Rektorów
    Akademickich Szkół Polskich prof. Tadeusz Luty, również zasiadający w Radzie."
    www.rp.pl/artykul/125901.html

    wiec tym bardziej merytorycznych argumentow spodziewac sie nie nalezy.
  • nfao5 26.04.08, 11:29
    1. Polacy nie znaja swej historii, bowiem zmienia sie ona wraz z
    kazda zmiana ekipy trzymajacej wladze w Polsce. Najlepszy przyklad
    to IPN - udakacy (metoda Orwellowska) instytu naukowy, a bedacy
    przeciez tylko rodzajem policji politycznej... :(
    2. Stad historia to nie nauka. Nauka to science, czyli to, a co
    dostaje sie Nagrode Nobla (chemia, fizyka itp., ostatnio tez
    ekonomia), a w tych dzidzinach lezymy, m. in dzieki habilitacji i
    belwederskim profesurom, ktore utrzymuja feudalno-mafijne uklady na
    polskich wyzszych uczelniach... :(

    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • pr0fes0r 26.04.08, 15:12
    Tia, historia to nie nauka, a bibliografia to nie praca naukowa.
  • nfao5 26.04.08, 16:23
    Bibliografia to praca jak najbardziej naukowa, bo moze byc naukowo,
    to jest empirycznie zweryfikowana, w odroznieniu od historii...
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • timoszyk 26.04.08, 18:03
    Zapewne naraze sie wielu ludziom, ale jestem przeciwnikiem anonimowego
    wypowiadania sie. Czlowiek, jesli chce byc odpowiedzialny za swoje poglady, musi
    miec odwage pod nimi sie podpisac.
    Rozumiem opor nosicieli habilitacji. Dzialajac w ramach pewnego systemu
    zainwestowali w ten tytul i slusznie spodziewaja sie od spoleczenstwa zaplaty,
    czyli utrzymania przywilejow z tym tytulem zwiazanych.
    Postawmy sie jednak w sytuacji mlodego czlowieka tuz po doktoracie. By wspinac
    sie po drabinie stanowisk i prestizu musi natychmiast zaczac myslec o
    habilitacji. Niestety habilitacja to nie to samo, co autentyczne wyniki naukowe,
    bo by ja otrzymac nalezy sprostac roznym wymogom wcale nie tozsamym z
    dopuszczeniem do publikacji wynikow w uznanym czasopismie naukowym. Walka o
    habilitacje pochlania czas i energie mlodego czlowieka, ktora powinien poswiecic
    na bardziej pozyteczna dzialalnosc. Czas bowiem ucieka, mozg tezeje i pozniej
    jest juz za pozno na cokolwiek oryginalnego.
    Nie znaczy to, ze samo zniesienie habilitacji w obecnej sytuacji musi wplynac
    korzystnie na rozwoj nauki i kariery kompetentnych naukowcow. Niedoskonale
    kryterium posiadania odpowiedniego stopnia naukowego musi byc zastapione
    wdrozeniem kryterium merytorycznego, czyli opierania decyzji dotyczacych awansow
    i zatrudnienia o rzeczywiste osiagniecia naukowe. Oznacza to rewolucje w calym
    systemie, co jest trudne do zrealizowania i wymaga bardzo starannych
    przygotowan. Mozna odniesc wrazenie, ze postulat zniesienia habilitacji nie
    bierze pod uwage zlozonosci calego zaganienia. Chcialbym wiec zobaczyc jak
    wyglada calosc tej propozycji, bo mam bardzo duze watpliwosci w tym zakresie.
    Jesli historia czegos uczy, to tego, ze wiele odkryc naukowych dokonywalo sie
    zupelnie poza systemem stopni naukowych, a nawet szkolnictwa wyzszego. Mysl
    ludzka biegnie roznymi sciezkami i dlatego system promowania osiagniec musi byc
    elastyczny i przede wszystkim merytoryczny, a nie biurokratyczny. Kiedy Eintein
    zrobil habilitacje? Czy Kopernika tytulujemy profesorem? Czy mawiamy "profesor
    Maria Curie- Sklodowska"? Czujemy, ze brzmi to wrecz smiesznie. A Faraday byl
    tylko introligatorem. Chyba najwiekszy w dziejach polski matematyk Stefan Banach
    nie ukonczyl w ogole studiow.
    Nalezy wiec stworzyc system zatrudniania i promowania naukowcow w oparciu o ich
    rzeczywiste osiagniecia. Wierze, ze w takim systemie nie bedzie miejsca na
    obecna hierarchie stopni, wlacznie z habilitacja. Jednakze samo zniesienie
    habilitacji moze jedynie sytuacje pogorszyc.

    Waclaw Timoszyk
    --
    POLSKA POTRZEBUJE TYLKO JEDNEGO PRAWA - PPRAWA DO REFERENDUM
    1. Kazda nowa ustawa moze byc w referendum odrzucona.
    2. Kazdy zgloszony przez obywateli projekt ustawy po weryfikacji przez biuro
    legislacyjne moze byc przyjety w referendum i stac sie prawem.
  • adept_ltd 26.04.08, 18:12
    hm, a może wystarczy po prostu doprowadzić do takiej sytuacji, w której hab.
    będzie się otrzymywać właśnie za osiągnięcia naukowe...zresztą, przyznam, w
    dziedzinie, w której się specjalizuję (polonistyka, cokolwiek by to miało
    znaczyć), nie spotkałem się z sytuacją, w której ktoś musiał zarzucić swoje
    genialne badania i pisać urzędową habilitację. I jak to już pisałem na innych
    forach, problemem jest raczej to, że przechodzą kiepskie hab., a nie to, że się
    utrąca geniuszy.
    Dodam jeszcze, że iluzją jest wizja nauki pozbawionej hierarchii - przecież
    nauka to nie tylko kooperacja, ale i agon!
  • dalatata 26.04.08, 18:13
    z calym szacunkiem, prosze dysponowac swoja pensja, a nie moja,
    profesorska. jesli Pani nie chce awansow, to prosze pojsc na stroza
    i nim zostac do konca zycia.

    ja ciezko pracowalem i pracuje miedzy innymi dlatego, zeby wlasnie
    byc profesorem, dzieki czemu zarabiam ilus-krotnie wiecej niz
    rozpoczynajacy kariere asystent, ktorego wspieranie zreszat nalezy
    do moich oboiwazkow.co wiecej korzystam rowniez z pewnych
    przywilejow jako profesor, ktore sobie wypracowalem publikujac i
    uzyskujac granty.jak przestane to mi je odbiora.

    a mysl o organizacjach bez strutktury jest tylko absurdalna. a
    porownianie dzieijszej uczelni do czasow Kopernika, jest tylko
    zabawne. proponuje rozwazyc porownania do czasow Neandertaczykow,
    kiedy to w ogole nie bylo uczelni i argumentowac, ze nalezy je
    rozwiazac.

  • khmara 26.04.08, 18:51
    Waclaw Timoszyk mowi o zniesieniu stopni, a nie o likwidacji stanowisk. To nie
    jest to samo. W pelni sie podpisuje pod ta wypowiedzia.

    Jezeli poprawnie kojarze osobe, Waclaw Timoszyk jest profesorem i nie zamierza z
    tego rezygnowac.
  • dalatata 26.04.08, 19:22
    Waclaw Tymoszyk moze sobie byc kim chce, nawet czteroma profesorami,
    jednak to wcale nie znaczy, ze ma racje. Mogl tez nie robic
    dokotratu. Pana rowniez zachecam do zycia zgodnie z pogladami i
    obrazenie sie na habilitacje!

    co wiecej, Kopernik chyba mial doktorat i jak dla mnie to p.
    Timoszyk chce zniesc hierarchie, czyli stanowiska. jednak to na
    pewno khmara lepiej interpretuje jego poglady.
  • timoszyk 26.04.08, 20:45
    >
    > co wiecej, Kopernik chyba mial doktorat i jak dla mnie to p.
    > Timoszyk chce zniesc hierarchie, czyli stanowiska. jednak to na
    > pewno khmara lepiej interpretuje jego poglady.

    Czy dokonania Kopernika bylyby mniej warte, gdyby nie mial doktoratu?
    Pytanie jest dosc retoryczne.
    Hierarchia istnieje nawet wsrod kur dziobiacych na podworku, wiec bedzie zawsze
    istniala takze i wsrod naukowcow. Chodzi wylacznie o to, by byla ona oparta o
    zdrowe merytoryczne zasady, a nie o tytuly zdobyte czasem w rozny sposob i w
    dalszym ciagu bardzo roznie zdobywane.
    Takze i doktorat powinien kazdorazowo podlegac merytorycznej ocenie, gdy jest
    podstawa do podejmowania decyzji personalnych. Zbyt czesto bowiem tytuly naukowe
    traktuje sie jako nowa forme nobilitacji, a nie merytoryczna przepustke do
    pelnienia roznych funcji, czy tez ubiegania sie o granty. Przy tym ocena ta nie
    musi byc wcale jednoznaczna. Do pracy przyjmuje sie kogos, kto nie tylko posiada
    odpowiedni zasob wiedzy, ale takze ten ktos musi dobrze wtapiac w zespol ludzi,
    ktorzy go chca u siebie widziec. Ktos wiec moze miec olbrzymie osiagniecia w
    badaniu nad rakiem, ale jesli akurat jakis uniwersytet specjalizuje sie w
    badaniach nad chorobami degeneracyjnymi, to przyjmie sie do pracy kogos nawet
    obiektywnie rzecz biorac slabszego, ale za to posiadajacego wiedze w
    preferowanej dziedzinie.
    Reforma systemu badan naukowych musi byc trudna, zmudna i zawsze bedzie w jakims
    sensie kontrowersyjna. Obecny system oparty o mimo wszystko biurokratyczne
    kryteria wydaje sie byc malo efektywny i powinien byc zmieniony, bo bedac
    sztywnym kiepsko dostosowuje sie do zmienajacych sie sytuacji i kladzie wiekszy
    nacisk na formalne wymogi, niz na rzeczywiste osiagniecia.
    Oczywiscie i w tym systemie dzieje sie wiele dobrego. Jesli jednak jakis zespol
    ludzi dorobil sie rzeczywistych osiagniec, to nic mu nie grozi, jesli nowy
    system bedzie rzeczywiscie systemem je nagradzajacym. Nie moze tez tak byc, by
    ludzie, ktorzy dorobili sie stanowisk w obecnym systemie mieli je tracic z dnia
    na dzien. Jakis okres przejsciowy jest konieczny.
    To sa bardzo trudne sprawy i mam bardzo duze watpliwosci, czy wlasnie politycy
    powinni byc motorem przemian. Z dosc mieszanymi uczuciami slucham na ten temat
    autorytatywnych wypowiedzi premiera Tuska. Wypowiadac sie moze kazdy, nawet
    autorytawnie, ale Tusk posiada wladze realizowania tego, co glosi, jego
    doswiadczenie w sprawach dotyczacych nauki nie wydaje mi sie specjalnie duze. Z
    drugiej jednak strony nie moze byc tak, ze o wydawaniu publicznych pieniedzy
    decyduja tylko ci, ktorzy je konsumuja, czyli w tym wypadku naukowcy, bo kazda
    grupa zawodowa ma tendencje do zamykania sie w kregu wlasnych korzysci.
    Byc moze nie ma to az tak wielkiego znaczenia w sytuacji, gdy tak chetnie wydaje
    sie pieniadze na stadiony, a tak niechetnie na laboratoria.

    Waclaw Timoszyk


    --
    POLSKA POTRZEBUJE TYLKO JEDNEGO PRAWA - PPRAWA DO REFERENDUM
    1. Kazda nowa ustawa moze byc w referendum odrzucona.
    2. Kazdy zgloszony przez obywateli projekt ustawy po weryfikacji przez biuro
    legislacyjne moze byc przyjety w referendum i stac sie prawem.
  • adept_ltd 26.04.08, 21:11
    a jakieś szczegóły?

    bo myślę tak, że znów pojawia się syndrom magicznej wiary - zlikwidujemy hab., a
    wszystko zakwitnie i będzie pięknie pachniało. Ale może zróbmy tak, by ten
    system działał, by dr był doktoratem, habilitacja habilitacją itd. I wtedy
    będzie chyba dobrze.
    W mojej diagnozie problem polega na specyficznej umowie społ. - władza niewiele
    płaci naukowców - naukowcy niewiele robią. Wystarczy zacząć dobrze płacić za
    dobrą robotę (tu są potrzebne też zdrowe mechanizmy, sam, wyrabiając normę na
    badania statutowe dla instytutu, w którym pracuję, zarabiałem w swojej ówczesnej
    klasie adiunktów - najmniej, bo nie miałem ochoty przyjaźnić się z nikim z
    władz...)i wymagać, lejąc, jak pisze Dalatata, czarne owce. Jednak znoszenie
    tych w miarę obiektywnie weryfikowalnych stopni prowadzi tylko do tego, że
    konkursy będą wygrywać ci zaprzyjaźnieni...
  • nfao5 26.04.08, 21:20
    Polscy naukowcy nie zasluguja nawet na te marne pensje, ktore
    pobieraja. Musza oni sobie wreszcie zdac sprawe z tego, ze nauka to
    nie jest droga do robienia dobrych pieniedzy. Jesli uprawiaja nauke
    dla pieniedzy to znaczy, ze$ sie rozmineli ze swym powolaniem i
    powinni isc do biznesu, bo tylko tam sie robi naprawde dobre
    pieniadze.
    Nie widze najmniejszego powodu, aby polscy podatnicy utrzymywali
    kupe darmozjadow i nierobow, na dodatek leniwych i glupawych, choc
    tytulujacych sie prof. dr hab. Jesli ci prof. marnie zarabiaja, to
    znaczy, ze sa marni, ze nikt im nie chce placic wiecej niz panstwo,
    ktore i tak im placi zadecydowanie za duzo!
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • dalatata 26.04.08, 21:33
    nie, dzielo Kopernika byloby to samo, ale to nie o tym mowa. kazdy z
    nas moze sobie byc drwalem, listonoszem czy konduktorem, a przy
    okazji dlubac w fizyce moleularnej..... my mowimy o nauce
    zinstytucjonalizowanej, ktore potrzebje porzadku dziobania. stopnie,
    jakiekowliek by byly, sa jednym ze sposobow ustalania go.

    problem tylko w tym, by to ustalanie bylo rzetelne i merytoryczne.
    reszta, w rzezcywistosci jest niewazna.innymi slowy, niech bedzie po
    habllitacji rehabilitacja,a potem reaktywacja, byle bylyby uczciwe.
    a jak beda uczciwe, to w sposob naturalny beda nobilitowaly (i
    dobrze!).

    w rzeczywistosci reformy proponowane sa pozorne, wlasnie dlatego ze
    nie odnosza sie do najwazniejszego problemu polskiej nauki: wlasnie
    nierzetelnosci. mozemy to nazwac korupcja, mozemy kolesiostwem,
    uznaniowoscia, jakkolwiek. nie zmienia to istoty rzeczy. reforma sie
    nie powiedzie, bo nie moze. bo jest robiona rekami srodowiska ktore
    nie jest w stanie samo siebie ocenic. zmiana regul oceny nie ma w
    zwiazku z tym zadnego znaczenia.

    a zniesienie habilitacji, certyfikacja 'jawnosc dorobku' i ten hit
    sezonu - uderzenie tam, gdzie naprawde boli: strona internetowa w
    ministerstiwe gdzie beda oglaszane konkursy (pisze to i sie
    zasmiewam), sa nierelwantne. nie podejmuja tego, co najwazniejsze.
  • nfao5 26.04.08, 21:49
    Nauka nie potrzebuje biurokracji, stopni czy tytulow, a tylko ludzi,
    ktorzy chca ja robic. Nieszczesciem nauki jest to, ze garna sie do
    niej ludzie typu dalataty - ludzie szukajacy w nauce tytulow,
    uznania i pieniedzy, a nie prawdy naukowej i satysfakcji plynacej z
    owej prawdy odkrywania... Biurokracja, stopnie i tytuly, to tylko
    przeszkadza w uprawianu nauki...
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • khmara 26.04.08, 22:21
    Nikt jeszcze rzetelnosci i uczciwosci batem i palka nie wymusil. Rzetelnosc musi
    sie jednostce oplacac. Rzetelnosci nie wymusza nakazy, ani nawet terror i
    strach. Jedyny sposob to stworzenie sytuacji, w ktorej jednostka postrzega
    wlasny interes w rzetelnym wypelnianiu swoich zobowiazan. Do tego moze
    doporwadzic jedynie otwarcie polskich uczelni i instytutow na miedzynarodowa
    konkurencje. Nie potrzeba do tego dywizji noblistow koczujacych na granicy.
    Wystarczy stworzyc mozliwosci powrotu na polskie uczelnie naukowcom pracujacym
    za granica. Obecnie tylko nielicznym udaje sie przebrnac przez procedury
    nostryfikacyjno-habilitacyjne. Sa takze tlumy polskich doktorantow za granica,
    ktorzy w obecnym systemie pracy dla siebie w Polsce nie znajda.
  • nfao5 26.04.08, 22:35
    Dziwie sie samemu sobie, ale tu sie zgadzam w 100% z Khamra...
    khmara napisał: (...) Do tego (poprawy sytaucji w polskiej nauce -
    Kagan) moze doporwadzic jedynie otwarcie polskich uczelni i
    instytutow na miedzynarodowa konkurencje. Nie potrzeba do tego
    dywizji noblistow koczujacych na granicy. Wystarczy stworzyc
    mozliwosci powrotu na polskie uczelnie naukowcom pracujacym
    za granica. Obecnie tylko nielicznym udaje sie przebrnac przez
    procedury nostryfikacyjno-habilitacyjne. Sa takze tlumy polskich
    doktorantow za granica, ktorzy w obecnym systemie pracy dla siebie w
    Polsce nie znajda.

    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • adept_ltd 26.04.08, 22:36
    Khamro, system pozwala na to... problem jednak, jak sądzę, leży w pieniądzach,
    komu będzie się chciało pracować w Polsce za 3000 zł pensji profesorskiej??? A
    co do tego przebrnięcia przez procedury nostryfikacyjno-hab. - to chyba jakaś
    gruba przesada, nie widziałem jeszcze takiego (poza jednym, hi, hi - ale to
    chyba akurat dzięki Bogu), który miałby z tym problem. I nie wyobrażam sobie, by
    niezły naukowiec z zagranicy nie mógł zrobić (no niech będzie to słowo, którego
    nie znoszę w tym kontekście) w Polsce habilitacji...
  • khmara 26.04.08, 22:42
    Odsylam do wywodu w powyzszym poscie.

    System, owszem, pozwala na to w sensie takim, ze nikt uczelniom nie zabrania
    zatrudniac powracajacych po dluzszych pobytach zagranicznych naukowcow. Rzecz w
    tym, ze uczelnie nie maja w tym zadnego interesu. Jest wrecz odwrotnie -
    powracajacy czesto dorobkiem przewyzsza cala rade instytutu lacznie i stanowi
    dla wszystkich zagrozenie.

    Ja znam takich, ktorzy po powrocie ladowali w roznych nieciekawych miejscach, a
    ostatecznie poza nauka.
  • adept_ltd 26.04.08, 22:45
    no to jest patologia...ale znów powiem, nie zmieni tego likwidacja hab.
  • nfao5 26.04.08, 22:54
    Sam jestes za utrudnianiem zycia osobom z zachodnimi PhD, wiec nie
    udawaj, ze jestes za reforma nauki polskiej. Jestes za staus quo,
    poniewaz tylko w obecnych patologicznych warunkach masz szanse pracy
    na wyzszej uczelni... :(
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • khmara 26.04.08, 22:56
    Zniesienie habilitacji jako stopnia naukowego pozwoli mojemu znajomemu z
    Karoliny aplikowac o posade profesora w Polsce. Obecnie takiej mozliwosci nie ma.

    Nie wystarczy sama likwidacja habilitacji. Trzeba do tego rowniez szczegolowych
    przepisow dotyczacych sposobu oglaszania i przeprowadzania konkursow, trzeba
    scislego uzaleznienia oceny, finansowania i uprawnien od dorobku, a nie od
    liczby posiadanych stopni.
  • adept_ltd 26.04.08, 23:01
    hm, no jeśli to jest argument za zniesieniem habilitacji, to ja przepraszam...
    zniesienie obowiązku prowadzenia zajęć, pozwoli mojemu kotu zostać asystentem...
    a mówiąc poważnie - a czemu to ten znajomy nie chce zrobić habilitacji? jeśli
    ma dorobek, jest świetnym badaczem, wystarczy wszcząć odpowiednią procedurę i
    tyle...
  • khmara 26.04.08, 23:06
    adept_ltd napisał:

    > a mówiąc poważnie - a czemu to ten znajomy nie chce zrobić habilitacji? jeśli
    > ma dorobek, jest świetnym badaczem, wystarczy wszcząć odpowiednią procedurę i
    > tyle...

    Nie jest latwo robic habilitacje w Polsce pracujac jednoczesnie w Ameryce.
    Natomiast powrot do Polski bez habilitacji z reguly okazuje sie zbyt ryzykowny.
  • adept_ltd 26.04.08, 23:12
    Khmaro, trochę powagi... poza tym, będąc w Polsce, też nie jest łatwo, o czym
    świadczą te głosy za zniesieniem hab. ;-) poza tym ów znajomy może być visiting
    professor, co jest wysoce promowane przez obecne przepisy.
  • khmara 26.04.08, 23:17
    Ale nie mowmy o przepisach, tylko o realiach! Nie znam ani jednej osoby, ktora
    zostalaby zatrudniona jako visiting professor w Polsce. Uczelnia ma prawo, ale z
    niego nie korzysta, a nie korzysta, bo nie ma etatu i nie wiadomo czego jeszcze.

    A bedac w Polsce ;-) to juz jest zupelnie inna historia. Jednemu recenzentow
    szef zalatwia, inny musi sobie recenzentow sam znalezc i 50 innych detali
    technicznych, o ktorych moze nie warto pisac.
  • adept_ltd 26.04.08, 23:20
    ja mówię o realiach, znam uczelnię, która rozpaczliwie poszukuje VP (sam
    załatwiłem jednego), bo a to są jakieś punkty ministerialne i taka uczelnia jest
    za to jakoś tam doceniana (szczegółów już nie pamiętam).
  • khmara 26.04.08, 23:25
    To pierwsze slysze, ale w takiej sytuacji dla mnie byloby naturalne umieszczenie
    ogloszenia w internecie, albo w branzowym czasopismie. Chetnych nie powinno
    brakowac, bo przeciez VP bardzo sie liczy w cv, zwlaszcza mlodej osobie. Chyba
    ze wymogiem byla znajomosc polskiego, albo jeszcze cos.
  • adept_ltd 26.04.08, 23:31
    hm, no ale ta znajomość jakoś nie szwankuje :-), jak widzę, niestety nie
    pamiętam więcej szczegółów, ale wiem, że pojawił się wręcz nakaz poszukiwania vp
  • pr0fes0r 26.04.08, 23:37
    Ja tylko nieśmiało wtrącę, że w moyey yednostce mamy 2-3 VPs rocznie.
  • dalatata 27.04.08, 00:33
    aaaaaa o realiach? no to ja proponuje nowa ustawe! bo jej realia nie
    zmienia. realia dotycza tylko tej podlej, wrednej, najgorszej,
    komunistycznej, i wogle, ustawy o habilitacji.
  • dalatata 27.04.08, 00:30
    Khmaro, nie pieprz, kurde mol, nie pieprz. twoj znajomy z Karoliny
    moze zaaplikowac o profesure w Polsce, bo w Polse jest etat
    profesora zagranicznego. sam na takim bylem.

    a poza tym, zmiana systemu dla Chomsky'ego to jeszcze bym sie mogl
    zastanaowic nad zastanowieniem, dla znajomego Khmary? wybacz, nie
    rozwaze.
  • khmara 27.04.08, 00:35
    Ogloszenia o konkursie na stanowisko profesora zawieraja sformulowanie dr hab.
  • dalatata 27.04.08, 00:43
    rozumiem, ze teraz chcesz udowodnic ze w Polsce konkursy sa uczciwe,
    czy tak? mnie jakos zatrudnili na stanowisku profesora
    zagranicznego. ale pewnie nalezy doniesc na to do prokuratury.

    > Ogloszenia o konkursie na stanowisko profesora zawieraja
    sformulowanie dr hab
  • khmara 27.04.08, 00:48
    > mnie jakos zatrudnili na stanowisku profesora
    > zagranicznego. ale pewnie nalezy doniesc na to do prokuratury.

    A co to ma do rzeczy? Chcieli zatrudnic to zatrudnili. Mnie tez pewna uczelnia
    obiecala etat. To znaczy oficjalnie etatow nie bylo, ale jakby trzeba bylo, to
    by sie rozpisalo konkurs.


  • dalatata 27.04.08, 01:01
    ja mam wrazenie, khmaro, ze znow robisz ze mnie kretyna.

    twierdzisz ze znajomego z Karoliny nie moga zatrudnic, bo przepisy
    nie pozwalaja, ja mowie ze pozwalaja. to nagle to jest niewazne?

    chyba ze ty mowisz, ze pozwalaja, ale te podle swinie chca dr hab! a
    to jest ich sprawa nie? niech sobie wszyscy zatrudniaja kogo chce.
    kataegoria 'kolega khmary' moze jeszcze nie powinna dcydowac o tym,
    czy kogos zatrudnic.
  • khmara 27.04.08, 01:05
    Nie robie z ciebie kretyna, tylko czytasz nieuwaznie.

    Nie twierdze, ze przepisy nie pozwalaja, bo to akutat nie jest prawda. Twierdze,
    ze ogloszenia o prace sa tak sformulowane, ze czlowiek bez habilitacji nie moze
    nawet aplikowac.
  • adept_ltd 27.04.08, 01:07
    pozwolę sobie wtrącić trzy grosze - to zrobić (fe) habilitację i aplikować...
  • khmara 27.04.08, 00:57
    dalatata napisał:

    > Khmaro, nie pieprz, kurde mol, nie pieprz. twoj znajomy z Karoliny
    > moze zaaplikowac o profesure w Polsce, bo w Polse jest etat
    > profesora zagranicznego. sam na takim bylem.
    >
    > a poza tym, zmiana systemu dla Chomsky'ego to jeszcze bym sie mogl
    > zastanaowic nad zastanowieniem, dla znajomego Khmary? wybacz, nie
    > rozwaze.

    Uzupelniajac wypowiedz: W Polsce nie ma stanowiska profesora zagranicznego -
    jest stanowisko profesora wizytujacego i tu sa faktycznie troche inne wymogi.
    Nie chodzilo o taki etat, tylko o normalna posade, a takie ogloszenia
    standardowo wymagaja posiadania habilitacji.

    Wybacz, dalatato, ale wcale nie musisz mojego pieprzenia czytac, a mnie sie nie
    chce wyczerpujaco odpowiadac, skoro i tak nie zamierzasz odpowiedzi rozwazac.
  • dalatata 27.04.08, 01:04
    no wiec ja bylem zatrudniony na stanowisku prof. zagranicznego, ale
    pewnie nie skonsultowali khmary. napisze do nich.

    nie wiem jaka jest roznica pomiedzy 'takim etatem' a 'normalna
    posada', poza akceptacja khmary, rzecz jasna.

    rzezcywiscie, nie musze czytac. jednak mnie szlag trafia jak
    szklanka nie tylko jest jest pusta do polowy, ale tak naprawde nie
    ma szklanki z powodu tego, ze nie odpowiada khmarze kolorem.

  • khmara 27.04.08, 01:07
    dalatata napisał:

    > nie wiem jaka jest roznica pomiedzy 'takim etatem' a 'normalna
    > posada'

    Roznica dotyczy okresu zatrudnienia.
  • nfao5 27.04.08, 22:10
    Moze zaaplikowacbz e habilitacji, jak nie jest Polakiem. Polak zas
    musi miec habilitacje. Tak wiec Polacy sa dyskryminowani w
    Polsce... :(
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • adept_ltd 26.04.08, 22:48
    a pieniądze - to po prostu etat... od dwu lat nie jestem w stanie zatrudnić
    świetnych młodych uczniów (lepszych od 50 letnich adiunktów), bo etaty są
    zablokowane przez tych doświadczonych...oburzonych habilitacjami i
    wspomagających taką władzę, która im gwarantuje status quo. I to jest
    rzeczywistość uczelni.
  • prawdziwamm 27.04.08, 19:05
    I tu jest pies pogrzebany. Widać wyraźnie gdzie i przez kogo są
    zablokowane etaty. Już mi się nawet nie chce dyskutować.
  • nfao5 26.04.08, 22:51
    Dla mnie te 3K na miesiac sa OK. Nawet w PLN.
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • adept_ltd 26.04.08, 22:57
    dla mnie nie, bo sporą część tej sumy wydaję na książki i inne takie gadżety...
  • nfao5 26.04.08, 23:02
    Trzeba miec inne dochody. Ostatecznie mamy kapitalizm i mozna je
    miec! A jak ktos ma IQ tak niskie, ze nie potrafi zarobic extra, to
    juz nie moja wina...
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • prawdziwamm 27.04.08, 19:08
    nfao5 napisał:

    > Dla mnie te 3K na miesiac sa OK. Nawet w PLN.
    Najpierw trzeba zrobić habilitację Panie Keller, żeby mieć te trzy
    na misiąc (z wysługą lat szanowny Panie! widełki zwykle ustawiane są
    na samym dole).
  • nfao5 27.04.08, 22:03
    OK. Moze byc 2 i pol - tyle dostawalem jako adiunkt na UMCS! Wysluge
    lat to ja juz mam!
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • prawdziwamm 27.04.08, 22:54
    W czym mamy zatem problem? Nie ma etatu? Nie tylko dla Pana nie ma
    etatu.
  • nfao5 28.04.08, 17:13
    Nie szukam etatu, a tylko rownego traktowania z osobami
    posiadajacymi takie same kwalifikacje jak ja, czyli doktorat
    (szczegolnie typu PhD, ktory w krajach anglosaskich upowaznia nie
    tylko do samodzielnego prowadzenia zajec, ale i do promowania
    doktorow oraz ubiegania sie o stanowsko profesora)...
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • dalatata 27.04.08, 00:26
    moze i tak jest. jednak niespecjalnie widze inne mozliwosci. bez
    wprowadzenia rzetelnej parametryzacji opartej nie tylko na ilosci
    pubikacji, ale ilosci publikacji NA ilosc zatrudnionych, nie sa sie
    tego zmienic (podejrzewam ze i to sie udaloby polskim profesorom
    obejsc). a jakos tego nie chce min. Kudrycka wprowadzic. to bedzie
    wiecej tego samego.

    i porzadna palka i terrorem wiele sie da zrobic. szczegolnie ze to
    dobra palka. przy pomocy miedzynarodowych recenzji wiele sie da.
    tylko trzeba chciec. a przeciwnicy habilitacji nie chca ocen
    miedzynarodowych.
  • nfao5 26.04.08, 20:55
    Nie licza sie naklady pracy, a jej efekty. O wartosci towaru czy
    uslugi decyduje tylko czas spolecznie nezbedny do wyprodukowania
    tegoz towaru czy tejze uslugi. Stad dobry asystent powinien zarabiac
    wiecej niz marny profesor, panie dalatata...
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • adept_ltd 26.04.08, 18:30
    hm, no i pytanie, które usiłuję postawić od jakiegoś czasu - do młodych
    genialnych i dyszących za plecami hab. Co zrobić z doktoratami obecnie? Przecież
    najwięcej patologii jest obecnie właśnie tu. Przecież wystarczy dwu kolegów
    promotora... a większość kiepskich prowincjonalnych uczelni szczyci się prawami
    doktoryzowania...
    Myślę, że to właśnie w dziedzinie doktoratów doszło ostatnio (powiedzmy w ciągu
    ostatnich 15 lat) do największej katastrofy, co tym bardziej utrzymuje mnie w
    przekonaniu, że hab. powinny pozostać.
  • sprawdzam-gw 26.04.08, 19:00
    adept_ltd napisał:

    > Co zrobić z doktoratami obecnie? Przecie
    > ż
    > najwięcej patologii jest obecnie właśnie tu. Przecież wystarczy dwu kolegów
    > promotora...

    Przypominam niezorientowanym - zarowno promotor jak i jego koledzy to niezlomni dzierzyciele zaszczytnego DOKTORA HABILITOWANEGO - panaceum na wszelkie bolaczki nauki polskiej....

    > Myślę, że to właśnie w dziedzinie doktoratów doszło ostatnio (powiedzmy w ciągu
    > ostatnich 15 lat) do największej katastrofy, co tym bardziej utrzymuje mnie w
    > przekonaniu, że hab. powinny pozostać.

    Tak, tak POZOSTAC i dalej PRODUKOWAC coraz gorszych doktorow, bo jest to warunek konieczny do startowania do belwederu...

    To jest logika 'humanistyczna', ktora juz w 2005r w sejmie reprezentowal sam przew. CKK prof. Tazbir argumentujac, ze skoro 4-7 na 10 sprawdzonych doktoratow nie spelnia ELEMENTARNYCH WYMAGAN to jest to argument za utrzymaniem habilitacji, a nie refleksji nad powszechna niekompetencja czy tez nieuczciwoscia doktotorw habilitownych. :-(

    Jakos nikt nie widzi podstawowej przyczyny - promotorstwo i recenzowanie zaleza od PAPIERKA nadanego raz w zyciu do grobowej deski a nie od rzeczywistych AKTUALNYCH kompetencji. No to mamy rownie pochyla...
  • adept_ltd 26.04.08, 19:09
    ok, ale co w zamian? ci doktorzy mają promować doktorów?
    nie jestem za utrzymaniem status quo - ale za pewną zmianą przepisów (np. dużą
    winę ponosi wymóg posiadania wypromowanych doktorów do otrzymania profesury...
    sam widziałem polowania na doktorantów... i minę pewnego profesora, jak stracił
    swoją doktorantkę) i za ich przestrzeganiem!!!
    A problemy w nauce powoduje coś zupełnie innego niż habilitacja...
  • dalatata 26.04.08, 19:32
    zamiast pieprzyc w Sejmie, Tazbir zawsze moze dzialac na korzysc
    podnoszenia poziomu. CK chyba ma prawo sie o to upominac i to
    konkretnie.

    a co do papierka, to przypominam, ze doktorat tez jest papierkiem.
    tylko dokotrat jest fajnym papierkiem, a habilitacja jest zlym
    papierkiem. podejrzewam ze dlatego ze dr sprawdzam go nie ma. i co
    zrobic jak sie nie ma papierka? zlikwidowac papierek. i juz mozna
    zostac profesorem. powtarzam: nie znam nikogo w Polsce ze znaczacym
    dorobkiem publikacyjnym, kto nie zrobil habilitacji.

    ja sie nie zgadzam z adeptem-ltd e wymog dokotaru do profesury jest
    zbedny. nie jest. co wiecej ja bym go zaostrzyl. niech to bedzie 3,
    5 doktoratow. a jak jakis odwala, to chetnemu trzeba podwoic ilosc.
    i od razu sie zrobi ciekawiej. ja bym jeszcze wzial, w jakichs
    granicach, opinie studentow pod uwage. wszak co to za profesor ktory
    nie chce miec uczniow....

    a wszystko wiedzie, jak dla mnie, do jednego: do silnego osrodka
    nadzorujacego. idee, ze mozna w Polsce z dnia na dzien wprowadzic
    uczciwe i rzetelne konkursy, po 50 latach komunizmu, sa dla mnie
    niepowazne.
  • adept_ltd 26.04.08, 19:42
    muszę się wyjaśnić... oczywiście, profesor musi mieć uczniów i to powinien być
    element jego oceny, ale w związku z doktoratami - zwłaszcza poza dużymi centrami
    - zrobiło się coś takiego, że to samodzielni polują na uczniów... a więc
    patologia, i to samodzielni przepychają żenujące doktoraty, by mieć stopień...
    Niestety, muszę się zgodzić - tylko silna i sensowna instytucja nadzorująca tu
    coś może zrobić, choć z drugiej strony nie widziałem jeszcze nigdy takiej
    instytucji. Aporia...
  • dalatata 26.04.08, 19:57
    jak to dobrze, ze ktos sie ze mna zgadza :-)

    taka instytucja jest mozliwa. choc niekoniecznie musi byc prowadzona
    przez profesorow. wyksztalcony urzednik (pewnie z dokotratem),
    niezainteresowany w zadawalaniu profa tego czy tego oraz siedz
    konsultantow (do tego, kto ma byc recenzentem) plus siec recenzentow
    w tym miedzynarodowych, zalatwia sprawe. a jak ten urzednik bedzie
    wiedziec ze jego skontroluja i wyleci z pracy, to sie przylozy do
    roboty.

    to nie jest takie trudne, tylko trzeba chciec.
  • sprawdzam-gw 26.04.08, 20:03
    > taka instytucja jest mozliwa. choc niekoniecznie musi byc prowadzona
    > przez profesorow. wyksztalcony urzednik (pewnie z dokotratem),
    > niezainteresowany w zadawalaniu profa tego czy tego oraz siedz
    > konsultantow (do tego, kto ma byc recenzentem) plus siec recenzentow
    > w tym miedzynarodowych, zalatwia sprawe. a jak ten urzednik bedzie
    > wiedziec ze jego skontroluja i wyleci z pracy, to sie przylozy do
    > roboty.

    Zdecydowanie preferuje by to dzialo sie na poziomie uczelni - rektoratu i
    dziekana. Dodatkowo mozna by jeszcze monitorowac jakosc procesu dydaktycznego i
    na co dzien pogonic oj pogonic profesure do roboty... :-)

    Cechy i wymagania opisal dalatata - dpoam dodatkowo umiejetnosci menedzerskie -
    zwlaszcza w zarzadzaniu finansami

    Wniosek - reformy zaczac od przebudowy systemu, organizacji i zarzadzania
    uczelniami!!!
  • dalatata 26.04.08, 20:35
    alez ja tez!

    CK, czy jakkolwiek ja nazwiemy, powinna kontrolowac uczelnie. i
    sprawdzac, zeby nie uwalily dobrego i nie mianowaly miernoty. przy
    intrumentach typu odebrania prawa nadawania stopni (od razu
    wszsytkich najlepiej) dla wydzialu, a uprawnien promotorskich i
    recenzyjnych dla nierezetelnego oceniajacego, a najlepiej do tego
    wykluczenie go z pensum (to moglaby byc jedna z nielicznych
    przydatnych cech pensum kadrowego!), wymusiloby dzialania pozadane.

    ja niestety nie wierze w zachety i marchewki. co do rzetelnosci, CK
    powinna byc widziana jako dresiarz z kijem basebalallowym walacym po
    akademickich kulasach.
  • sprawdzam-gw 26.04.08, 22:11
    dalatata napisał:

    > alez ja tez!
    >
    > CK, czy jakkolwiek ja nazwiemy, powinna kontrolowac uczelnie.

    Kontrola zewnetrzna nie powinna dotyczyc PRACOWNIKOW uczelni, lecz CALOSCIOWYCH efektow dla strategicznie wyznaczonych celow zarowno w edukacji jak i badaniach czy consultingu (uczelnie techniczne).

    Kontrola poszczegolnych pracownikow czy jednostek czy dzialaja zgodnie z oczekiwaniami, powinny zajmowac sie WLADZE i to NA BIEZACO. Tylko by to bylo mozliwe te wladze nie powinny byc wybierane przez 'rady pracownicze' i nie przed nimi winny odpowiadac.


    > i
    > sprawdzac, zeby nie uwalily dobrego i nie mianowaly miernoty.

    do tego tylko dochodzi przy rzadach korporacji. Wniosek - nalezy je ZLIKWIDOWAC na uczelni. Profesura ma sie zajac WLASNYM LABEM i ksztaceniem nastepcow a nie administrowaniem i zarzadzaniem.

    TYlko, ze polskiej profesurze bardziej po drodze z wladza i administracja niz z rzetelna dydaktyka i badaniami naukowymi (odpowiedzialnoscia za wlasny lab) - szczegolnie po papierkowym 'usamodzielnieniu sie'.

    To jest PUNKT NEWRALGICZNY dla refrom.

    Sam problem z habilitacja swietnie zdefiniowal Rafal Matyja w Mitach i tabu szkolnictwa wyzszego.
    Cytuje za portalem Polska XXI:
    Mit habilitacji

    Drugi istotny mit dotyczy habilitacji, która stała się typowym zastępczym tematem dyskusji o zmianach. Postulat zniesienia habilitacji wynika z fałszywego postawienia problemu. Nie ma nic złego w istnieniu dodatkowych oprócz doktoratu świadectw naukowego prestiżu oraz uznania. Problem istotny dotyczy pozanaukowych konsekwencji habilitacji. Pierwszą z nich jest milczące założenie – obecne w obowiązującej ustawie - że habilitacja jest tytułem, który złośliwie można by nazwać – na wzór MBA - Master of Academic Administration, a zatem, że uprawnia do zarządzania zakładami, katedrami, wydziałami czy całymi uczelniami.

    Proste doświadczenie uczy natomiast, że wybitni naukowcy rzadko bywają świetnymi menedżerami, a doświadczony – powiedzmy 50-letni adiunkt ma zwykle dość kompetencji w sferze akademickiej, by – jeżeli ma talent menedżerski – zarządzać wszystkimi tymi instytucjami. Co więcej nic nie stało na przeszkodzie by w sprawach, które nie dotyczą awansu naukowego zrównać samorządowe prawa doktorów i doktorów habilitowanych, usuwając istniejący podział w kompetencjach dotyczących zarządzania uczelnią czy procesu dydaktycznego. Habilitacja – zgodnie ze swą istotą – powinna pociągać za sobą obowiązki i przywileje w sferze kształcenia kadry naukowej, opieki nad przewodami doktorskimi, kierowania programami naukowymi, wydawnictwami i periodykami itp.

  • adept_ltd 26.04.08, 22:26
    proponuję jednak popatrzeć na to nie z perspektywy dywagacji, a rzeczywistości.
    50 letni doświadczony adiunkt (czyli, nie czarujmy się, osobnik, który naukę
    miał gdzieś i nie przyłożył się do napisania hab.), przez mnie więcej 20 lat
    zabierał pieniądze, które można było przeznaczyć na rozwój 27 letniego adiunkta,
    pragnącego napisać pracę hab. Czy jakoś tego nie widzą zwolennicy młodych
    genialnych?
    co do reszty, w sumie zgoda ;-)
  • khmara 26.04.08, 22:33
    > 50 letni doświadczony adiunkt (czyli, nie czarujmy się, osobnik, który naukę
    > miał gdzieś i nie przyłożył się do napisania hab.), przez mnie więcej 20 lat
    > zabierał pieniądze, które można było przeznaczyć na rozwój 27 letniego adiunkta

    To jest stereotyp. Bardzo czesto ci ludzie nikomu zadnych pieniedzy nie
    zabierali, bo nikt im zadnych pieniedzy na nic nie dawal. Zupelnie inaczej to
    wyglada na polonistyce, a inaczej w dziedzinach eksperymentalnych. Nalezy takze
    uwzglednic specyfike uczelni. Inaczej to wyglada na uniwersytecie, a inaczej na
    politechnikach.
  • adept_ltd 26.04.08, 22:43
    to nie jest stereotyp, to rzeczywistość, pracowałem i pracuję na kilku
    uczelniach, od dwu pierwszych uniwersytetów po kiepską akademię i niezłą szkołę
    prywatną i widzę to stale. U mnie w instytucie większość stanowią tacy adiunkci.
  • khmara 26.04.08, 22:59
    Tez znam rzeczywistosc roznych instytutow i roznych uczelni. Prawda jest rowniez
    taka, ze zastepca dyrektora instytutu od spraw dydaktyki jest bardzo czesto
    adiunkt lub starszy wykladowca, bo po prostu jest dobrym organizatorem.
  • adept_ltd 26.04.08, 23:04
    proszę mnie dobrze zrozumieć, sam znam doktorów naukowo przewyższających tzw.
    samodzielnych, ale to nie znaczy, że należy znieść hab. - niech ją zrobią i
    przejmą władzę. Owszem, tacy doktorzy są nawet dyrektorami i bardzo dobrze,
    tylko może trzeba by stworzyć inne finansowanie, niech są na stanowiskach
    menedżerskich, a nie zajmują etatów młodym, prawda? Likwidacja habilitacji
    otwiera drogę do karier rzeszy nierobów, stanowiącej, niestety, większość
  • khmara 26.04.08, 23:11
    adept_ltd napisał:

    Alez mowilismy o talentach organizacyjnych...

    > Likwidacja habilitacji
    > otwiera drogę do karier rzeszy nierobów, stanowiącej, niestety, większość

    To nalezy stworzyc takie mechanizmy, by nieroby nie robily karier. Bez wzgledu
    na to, czy sa tylko dr, czy sa dr hab. Mysle, ze tego powinna dotyczyc dyskusja.
  • adept_ltd 26.04.08, 23:17
    Khmaro, uścisk prawicy (bądź jak pisał wieszcz - obu prawic), od dłuższego czasu
    to sugeruję!
  • khmara 26.04.08, 23:19
    No coz, to wyciagam swoja w przestrzen...
  • adept_ltd 26.04.08, 23:21
    :-)
  • prawdziwamm 27.04.08, 19:19
    khmara napisał:

    > > 50 letni doświadczony adiunkt (czyli, nie czarujmy się, osobnik,
    który na
    > ukę
    > > miał gdzieś i nie przyłożył się do napisania hab.), przez mnie
    więcej 20
    > lat
    > > zabierał pieniądze, które można było przeznaczyć na rozwój 27
    letniego ad
    > iunkta
    >
    > To jest stereotyp. Bardzo czesto ci ludzie nikomu zadnych
    pieniedzy nie
    > zabierali, bo nikt im zadnych pieniedzy na nic nie dawal. Zupelnie
    inaczej to
    > wyglada na polonistyce, a inaczej w dziedzinach eksperymentalnych.
    Nalezy takze
    > uwzglednic specyfike uczelni. Inaczej to wyglada na uniwersytecie,
    a inaczej na
    > politechnikach.
    Bzdury Pan opowiada. Oczywiście, że zabierał i nadal zabiera
    (obecnie zabiera nie tylko pieniądze ale i etat). I do tych
    przeroślaków mają żal młodzi i zdolni doktorzy, którzy nie mają co
    liczyć na etat na uczelni. Póki co ci ludzie są nietykalni,
    przekonani o własnej wielkości i postrzegają pania Kudrycką jak
    Mesjasza, który ziści ich sen. Młodzi niecierpliwi i niechętni
    pisaniu chcą znieść habilitację (niezależnie od tego co ona miałaby
    oznaczać), poddać się konkursom w niezmienionej formule. W takim
    systemie to dopiero ci młodzi zdolni bez układu mieliby wielkie
    szanse, już to widzę, teraz przynajmniej mogą zrobić obiektywną
    habilitację i starać się o awans.
  • adept_ltd 27.04.08, 19:28
    otóż i to...!!! ale, jak się okazuje, młodym zdolnym trudno to pojąć. Mogę
    przedstawić mnóstwo przykładów na sytuację, o której Pani napisała (sam byłem
    przez kilka lat wycinany przez takich typów, którzy zarazem pasożytowali na
    pieniądzach, które dzięki mojej prace przychodziły na uczelnię; teraz pozostaje
    mi już tylko walka o zatrudnianie młodych zdolnych) i mniej więcej tak samo
    wyobrażam sobie konsekwencje dla młodych zdolnych. Jeśli nie mogą tego
    zrozumieć, to może są tylko młodzi...
  • prawdziwamm 27.04.08, 19:45
    Powiem tak: mimo że napuszcza się młodych na profesorów (tak
    ustawiona jest dyskusja), to ci młodzi nie są wcale głupi. Na
    przykład u mnie, sami twierdzą, że jest coraz mniej godzin i gdyby
    np przeniesiono przeroślaków na etat starszego wykładowcy (z
    odpowiednio wyższym pensum) to pojawia się problem z godzinami dla
    nich.
  • adept_ltd 27.04.08, 19:48
    hi hi, też jestem młody... moja generalizacja była oczywiście przesadzona, ale
    coś tu jest na rzeczy...
  • prawdziwamm 27.04.08, 21:45
    Jasne, to oczywiście nie w sensie wieku:-) Tak na marginesie: też
    jestem stosunkowo młoda, zdolna i też mogłabym przyłączyć się do
    grona utyskujących blokowanych. Ale czemu to miałoby służyć? Nie
    tędy droga, nie za pomocą proponowanych mechanizmów, bo te prowadzą
    na manowce. Wystarczy odrobina wyobraźni.
  • dalatata 27.04.08, 00:21
    co do kontroli uczelni sie zgadzam, z wyjatkiem recenzentow.
    recenzenci powinni byc oceniani indywidualnie. nie da sie ocenic
    kazdej recenzji habilitacyjnej. ale mozna to robic wyrywkowo.

    co do adiunktow menedzerow sie zgadzam, to o tym napisalem donosnie
    do CK.
  • pan.toranaga 28.04.08, 21:07
    Drogi Dalatato! Myli Pan wciąż terminy: pensum to liczba godzin do
    odbębnienia, a to co Pan nazywa pensum to *minimum* kadrowe
  • nfao5 28.04.08, 21:13
    Przeciez dalatata to wykladowca uniwersytecki, ale taki od
    wykladania wycieraczki pod drzwiami gabinetu rektora... Wiec nie
    wymagajmy od niego za duzo!
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • dalatata 28.04.08, 23:26
    sumimasen, Toranaga-sama. ma Pan racje.
    Arigato.

    sayonara.

  • adept_ltd 29.04.08, 14:42
    Czyżby wszyscy świętowali małe zwycięstwo Lecha K. i pozostawili naukę polską w
    spokoju?
  • nfao5 29.04.08, 14:46
    Przeciez zgodnie z oficjalna, a wiec jedynie sluszna linia NFA i
    jego Wodza, Doktora Wieczorka:
    1. Nie ma zadnego Lecha Kellera. Lech Keller to dla NFA i Dra
    Wieczorka "no person" czyli nikt.
    2. A nikt nie moze nic zadnego sukcesu, nawet najmniejszego. To
    chyba logiczne?
    Pozdr. :) ;)
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • nfao5 29.04.08, 14:50
    No test, No class, buy yourself Bacheelor/MasteerMBA/Doctoraate
    dip1omas, VALID in all countries

    We can assist with Diplomas from prestigious universities based on
    your
    present knowledge and LifeExperience.

    No required examination, tests, classes, books, or
    interviews.


    Bacheelor, MasteerMBA, and Doctoraate diplomas available in the field
    of your choice -
    that's right, you can become a Doctor and receive all the benefits
    that
    comes with it!

    Diploma/Certificate Valid in all countries

    No one is turned down
    Confidentiality assured
    CALL US 24 HOURS A DAY, 7 DAYS A WEEK

    For US: 1-309-407-3749
    Outside US: +1-309-407-3749

    "Just leave your NAME & PHONE NO. (with CountryCode)" in the
    voicemail


    Please call today!!






    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • sprawdzam-gw 26.04.08, 19:54
    odpowiadam rownoczesnie adeptowi_itd i dalatacie...

    Oczywiscie, ze nie habilitacja jest glownym problemem nauki polskiej.
    Dalatata nie zna w Polsce nikogo ze znaczacym dorobkiem kto nie zrobil publikacji a ja ZNAM. Za to nie znam zbyt wielu habilitowanych ze 'znaczacym' dorobkiem. Sadze, ze procentowy udzial bylby taki sam, a dokladniej zblizony jest udzial procentowy doktorow majacych znaczacy dorobek, ale bez uzyskania stopnia habilitacji do procentowego udzialu osob z rzeczywistym dorobkiem na swiatowym poziomie wsrod 'habilitowanych'. Jedyna roznica to to, ze habilitowanych bez dorobku okreslam jako zera, a doktoro bez dorobku jako mniej niz zero. W SUMIE ROZNICA ZADNA!!!!

    Prawdziwym problemem nauki polskiej jest, ze po 50 latach spustoszenia komunizmem na poziomie uczelni, w ramach obowiazujacej 'mediokracji akademickiej' nie ma mozliwosci dokonania rzetelnej oceny dorobku kandydata na dane okreslone stanowisko na uczelni. I to wlasnie nalezy w pierwszej kolejnosci zmienic.

    Utrzymanie habilitacji to poszerzenie mediokracji o 'sprawdzone w wiekszosci jednak zera naukowe'.
    Zniesienie habilitacji to likwidacja ostatniej pozornej tamy dla nepotyzmu i kumoterstwa.

    I tak zle, i tak niedobrze...

    A moze po prostu odebrac mediokarcji wladze i decyzyjnosc? TYlko tyle i AZ tyle!!!
  • adept_ltd 26.04.08, 20:05
    powtórzę - jak to zrobić? bo też nie podoba mi się ta kracja...
    ale, w mojej dziedzinie (polonistyka) wygląda to jednak normalniej, nie znam
    (poza jednym i to na tyle specyficznym przypadkiem, że nie podpada pod żadne
    uogólnienia) doktora z dorobkiem, który by nie mógł się hab., owszem znam
    kiepskich hab., ale są też (chyba w większości) z dorobkiem.
    Jak już pisałem, na innych forach - gdyby wprowadzić system konkursowy (choćby
    na wzór niemiecki, tylko wtedy trzeba by zapłacić profesorom...) i przestrzegać
    sformułowanych obecnie przepisów, byłoby lepiej. A twierdzenie, że to
    habilitacja stanowi źródło zła - jest śmieszne, jak się ją zniesie, okaże się,
    że źródłem zła są doktorzy, potem dopadniemy magistrów i...
  • dalatata 26.04.08, 20:16
    bardzo przepraszam, ale o rzetelnej ocenie to mowie ja i to jzu
    wlasciwie moj kopyrajt. i prosze mi tu nie podbierac toposu. :-)

    a tak powaznie: zgadzam sie z kwestia rzetelnosci kompletnie. ja
    rowniez znam dramatycznych habilitowanych, choc znam tez clakiem
    niezlych (powiedzial nieskromnie :-) ). jednak to jest dla mnie
    arugment dla zaostrzeniem kontroli. drakonsko. a nie rezygnowaniem
    dla potencjalnej bariery dla tych mniej niz zer stajacych sie
    profesorami.
  • adept_ltd 26.04.08, 20:28
    po krótkiej refleksji wybieram jako narzędzie reform bombę bądź 20 tonowy
    odważnik (wiem, tu kopyrajt na Monty Python). Widziałem ostatnio wybory na
    uczelnie - od rektora po dziekanów i pomimo wprowadzenie systemu elektorów nic
    się nie zmieniło, zwyciężają mierni i wierni... a jedyny kandydat, który miał
    pomysł na zmiany, przepadł z kretesem.
  • komentator4 27.04.08, 00:35
    Kolego dalatata, z przykrością muszę się nie zgodzić z Twoim
    poglądem, że wypromowanie doktora ma być koniecznym warunkiem awansu
    na profesora. To jest pole do nadużyć, wykorzystywane na dwa
    sposoby, obydwa równie podłe: 1. Nielubianemu w środowisku drowi
    habilitowanemu można doktorantów odbierać, wmawiając im, że przy nim
    nie zrobią kariery. W ten sposób można człowieka w nieskończoność
    przetrzymywać na stanowisku docenta, choćby miał resztę dorobku
    wystarczającą na paru profesorów; 2. Faworytowi środowiska można
    pozwolić, żeby zastąpił nieobecnego autentycznego promotora i w jego
    zastępstwie "wypromował" doktoranta, którym wcale się nie opiekował
    i nawet nie rozumie tematu jego doktoratu. Obydwa te zjawiska
    występowały w rzeczywistości, i to nie gdzieś w zaścianku, lecz w
    uchodzącym za dobry stołecznym instytucie reprezentującym tak zwane
    nauki ścisłe. Plaga cwaniactwa potrafi splugawić każdą zasadę. Jeśli
    wypromowanie doktora ma być warunkiem awansu na profesora, to trzeba
    wpisać do ustawy zastrzeżenie, które dawnym ustawodawcom nie
    przyszło do głowy: kandydat na profesora musi nad doktorantem
    sprawować rzeczywistą osobistą opiekę od początku do końca pracy, a
    nie tylko podpisać się na dokumentach obrony rozprawy.
  • dalatata 27.04.08, 00:41
    tego chyba nawet cyniczny dalatata nie przewidzial. nie potrafie
    zareagowac sesnownie na problem promotora ktory nie jest promotorem.
  • sprawdzam-gw 27.04.08, 07:48
    > tego chyba nawet cyniczny dalatata nie przewidzial. nie potrafie
    > zareagowac sesnownie na problem promotora ktory nie jest promotorem.

    To jest POWSZECHNY problem. Przyczyny sa rozne - raz wredne stosunki, a innym zwyczajnie ktos 'nie zdazy' z obrona habilitacji, a doktorant chcialby sie obronic... Na uczelniach technicznych rzeczywisty opiekun doktoranta a oficjalny promotor to czesto rozne osoby... Czasami nawet jest to promotor Z INNEGO wspolpracujacego OSRODKA.

    Glowna przyczyna - najczesciej 'samodzielny' nie ma w ogole czasu na zajmowanie sie rozwojem kadry bo a to obowaizaki administracyjna, a to wlasna firma, a to inne etaty.

    Wiele slow pisze sie o wiecznych adiunktach-nierobach, ktorych nie mozna zwolnic. Od dawna glosze opinie, ze MOZNA zwolnic tylko ze ustawienie wlasciwych kryteriow oceny jest lokalnie niemozliwe - samodzielna kadra by ich po prostu nie przeszla. A tacy 'wieczni' adiunkci sa zwyczajnie potrzebnie bo to woly pracujace na profesure w rozjazdach....
  • ford.ka 27.04.08, 09:01
    Wol sie zglasza.
    Po co zaraz w rozjazdach? Wystarczy, ze profesura nie istnieje, bo
    starzy wymarli, a sredniacy poszli w biznesy. Czekam na cenne
    porady, jak prowadzac 600h dydaktyki rocznie i 50 prac mgr i lic,
    napisac w wolnych chwilach habilitacje i dorobic sie dorobku z
    wysokim h (chyba "ch").
  • adept_ltd 27.04.08, 10:40
    to wtedy długie...
    porad nie mam, choć połowę czasu pisania hab. tak tyrałem,zresztą z własnej
    woli, by mieć na książki i inne takie tam ;-)
  • dalatata 27.04.08, 11:35
    kazdy z nas ma jakos pod gorke i musi sobie poradzic z tym jakos. i
    kazdy z nas ma swoje opowiesic. ja lubie te o tym jak przychodzilem
    z dorabiania na perzeroznych kursach o 22 do domu i siadalem do
    pisania dokotratu. dzisiaj bym umarl z wycienczenia, ale wtedy ja
    naprawde chcialem napisac szybko doktorat. odbylo sie to wielkim
    kosztem, ale doktorat napisalem. kazdy ma swoje priorytety.

    ja mam zawsze wrazenie ze ci ktorzy teraz pisza habilitacje
    prezentuja pisanie jej dzisiaj jako dopust bozy, natomiast 5 lat
    temu to one rosly na drzewach i dzisiejsi habilitowani tylko zrywali
    je i podawali za swoje. to moze byc dla pana szokiem, ale co
    poniekotrzy rowniez mieli w cholere nauczania, dorabiania itd i
    pisali habilitacje. ponownie kwestia priorytetow.

    ale prosze pamietac zawsze moze pan zostac adiunktem do konca zycia
    i liczyc na zniesienie habilitacji. i mowie to bez jkaiegos
    wielkiego przekasu - tak wlasnie widze strategie reformatorow,
    pewnie nie wszystkich, ale jest to strategia reprezentatwyna..
  • prawdziwamm 27.04.08, 19:31
    ford.ka napisał:

    > Wol sie zglasza.
    > Po co zaraz w rozjazdach? Wystarczy, ze profesura nie istnieje, bo
    > starzy wymarli, a sredniacy poszli w biznesy. Czekam na cenne
    > porady, jak prowadzac 600h dydaktyki rocznie i 50 prac mgr i lic,
    > napisac w wolnych chwilach habilitacje i dorobic sie dorobku z
    > wysokim h (chyba "ch").
    Powiem jak ja z tym żyję (ponad 600 godzin rocznie, około 50 prac,
    plus prowadzenie doktorantów, plus pisanie dwóch książek): czasami
    ledwo zipię i wtedy mam sprawdzone prace ogrodowe (przekopać kawałek
    ogródka, skosić trawę, powyrywać chwasty), tu wszystko zależy ode
    mnie, jak nie dopilnuję to mi zginą rośliny, jak nie podleję
    podobnie. Z zajęciami podobnie: spaliłabym się ze wstydu, gdyby coś
    było nie dopracowne i nie byłabym na bieżąco. Każdy wyjazd
    zagraniczny to łączenie dwóch - trzech w jednym (biblioteka,
    kontakty z uczonymi, wystąpienia, zwiedzenie nowych miejsc). Ktoś
    powie - głupota, po co się męczyć, zawał albo wrzód gotowy. Cóż,
    każdy sam sobie ściele łoże.
  • adept_ltd 27.04.08, 19:39
    proponuję zajrzeć na forum Doktoranci, przyznam, że za pierwszym razem
    oniemiałem - mogłoby ono nazywać się Przedszkolaki. Stało się chyba coś
    koszmarnego, wszystko musi był łatwo, a kandydat do stopnia doktora nie
    orientuje się w najprostszych sprawach. Ale są pewnie przekonani, że są
    prześladowani, bo jeszcze nikt ich nie uczynił profesorami.
  • januszz4 26.04.08, 22:12
    że ci, którzy przeszli procedurę habilitacyjną nie pogodzą się ze
    zmianami. Jeśli ten rząd ulegnie naciskom konserwy, to do tematu
    znowu się powróci za jakiś czas, ale wtedy będziemy jeszcze bardziej
    opóźnieni w stosunku do innych krajów. A przecież to co proponuje
    minister Kudrycka jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Nie znosi się
    wymagań merytorycznych potrzebnych do awansu naukowego, ale
    likwiduje sie całą skostniałą bizantyjską liturgię w postaci
    kolokwium habilitacyjnego, które nic nie daje (no bo o czym może
    świadczyć jakiś wykład na jeden z trzech wybranych tematów). Jest to
    po prostu poniżająca i żenująca impreza o wątpliwych wartościach
    rozrywkowych dla komisji wysłuchującej tego niby wykładu. Powinna
    wystarczyć rzetelna ocena dorobku. Najlepiej wprowadzić jednoznaczne
    kryterium w oparciu o system punktowy za publikacje. Po osiągnięciu
    określonej liczby punktów (w poszczególnych dyscyplinach ten pułap
    może być inny) pracownik z tytułem doktora otrzymuje certfikat
    kompetencji do prowadzenia prac doktorskich. Natomiast podstawowym
    progiem w karierze akademickiej powinien być doktorat, ale nie taki
    jaki dzisiaj robi się na uczelniach (obecny poziom wielu doktoratów
    jest niewiele lepszy niż dawnych prac magisterskich).
  • adept_ltd 26.04.08, 22:30
    to ja nie widzę różnicy - bo jeśli chodzi tylko o zniesienie wykładu, to chyba
    za wiele gadania na ten temat...
    a te zmiany wcale nie gwarantują zniesienie bizantynizmu, odnoszę nawet
    wrażenie, że mogą go umocnić.
    Dodam, że przed procedurą hab. byłem dokładnie tego samego zdania.
  • smile010 26.04.08, 23:08
    > Dodam, że przed procedurą hab. byłem dokładnie tego samego zdania.

    Podobnie jak z falą w wojsku. Przez rok ludzie byli gnębieni i twierdzili, że w ten sposób nie będą w przyszłości postępować. Po roku (po obcięciu ogona) zmieniali zdanie i tak samo jak poprzednicy gnębili kolejny nowy rocznik. W tego typu systemach nikt dobrowolnie nie ograniczy zakresu swojej władzy, która często wiąże się z przywilejami materialnymi.
  • adept_ltd 26.04.08, 23:14
    hm, wypraszam sobie, nikogo nie gnębię, myślałem, że rozmawiamy na poziomie, a
    nie jak z jednym wtrącającym się tu dyskutantem ;-)
  • prawdziwamm 27.04.08, 19:41
    Proszę nie uogólniać. Decydując się na pracę na uczelni w
    charakterze pracownika naukowo-dydaktycznego każdy wie ile lat
    przysługuje na pokonanie kolejnych szczebli. Problem w tym, że nie
    jest to egzekwowane. Sprawa kolejna: nie jest prawdą, że osoby przed
    habilitacją gremialnie chcą ją znieść a później zmieniają zdanie.
    Rozmawiam z wieloma młodymi osobami ( w tym przed doktoratem), im
    zależy na utrzymaniu porządku, a nie zdeprecjonowaniu stopnia
    doktora tak jak uczyniono to obecnie z magisterium. Młodzi zdolni
    poważnie myślący o pracy naukowej nie są przeciwko zniesieniu tej
    procedury. Często próbuje się po prostu skłócić dwa środowiska (jak
    kiedyś wieś z miastem). Prosta zasada: dziel i rządź.
  • januszz4 26.04.08, 23:09
    Jeszcze jednym warunkiem zniesienia bizantynizmu jest likwidacja
    obecnej wersji tzw. minimów kadrowych. Myślę, że właśnie te minima
    generują patologię w postaci walki o tzw. "samodzielnych" z
    habilitacją, nie zważając na ich rzeczywisty dorobek merytoryczny.
    Ilość kartofli w tym kotle (7 ) musi się zgadzać, a czy one są
    rozmiękłe czy niedogotowane, to już nieważne. Ma być 7 i koniec.
    Mogą to być nawet z habilitacją białoruską kupioną za 10 tys.
    zielonych (znam takich). To jest chory cały system, w którym
    liturgia habilitacyjna jest tylko jednym z patologicznych elementów.
  • adept_ltd 26.04.08, 23:16
    tak i nie... byłoby tak przy założeniu, że mamy mocnych doktorów, ale 1) są to
    ci po 50... bądź 2) są to ci kiepscy... i 3) nieliczne inne wyjątki pozytywne,
    a przepis ten rzeczywiście generuje patologię - trzymanie zidiociałych
    samodzielnych albo, jak kiedyś dowiedziałem się od członka PAKA, nieżyjących...
    Zlikwidowanie tego przepisu nic jednak nie usprawni, a tylko pogorszy sytuację.
  • januszz4 26.04.08, 23:20
    Dlatego wyłączam się z dyskusji i wracam do pisania habilitacji,
    którą chcę szybko skończyć. Nie wierzą bowiem w powodzenie tej
    reformy, którą dziadki upupią. A tak otrzymam
    status "błogosławionego' i będę mógł zająć się robieniem cudów, żeby
    zasłużyć na tytuł "świętego belwederskiego" Pozdro.
  • adept_ltd 26.04.08, 23:25
    pozdro, choć wyszło, że jestem 37 letnim dziadkiem...
  • dalatata 27.04.08, 00:35
    powozdenia w pisaniu habilitacji. jako ze mialem 36 lat gdy ja
    zrobilem, nie poczuwam sie do bycia dziadkiem, ale w Pollsce
    wszysytko jest mozliwe
  • akademik1 27.04.08, 11:53
    Januszz4 ma rację, całkowicie sie zgadzam. Dodam, ze oprócz zenujacej procedury kolokwium trzeba odejść od pisania monografii, nikomu niepotrzebnej, bo nieczytanej przez innych ksiązki. To jest dokładnie to co proponuje Kudrycka. Trzeba przyznać, że propozycje Pani Minister sa głęboko przemyslane i maja sens. Jesli uda sie wprowadzic proponowane zmiany bedzie tylko lepiej - oczywiście dla tych, którzy pracuja naukowo a nie tylko udaja, ze cos robia, tak jak wiekszosc po hab. W tym momencie trzeba pomyślec jak odeprzec ataki betonu i dac szanse polskiej nauce. Wystarczy popatrzec tylko uwaznie na tych, ktorzy nie chca zadnych zmian.. sa to ludzie ktorzy maja wladze i pieniadze i o to tylko im chodzi, zeby
    nic nie stracic. To sa ludzie ktorzy kieruja sie wylacznie korzyscia wlasna i swoich mocodawcow, najczesciej wlascicieli szkol prywatnych, ktorzy daja im 2 i 3 etaty.
  • adept_ltd 27.04.08, 12:00
    wypowiem się jako beton, trudno - ale jako zajmujący się retoryką nie mogę
    przejść obojętnie wobec kolejnej wypowiedzi, która w imię prawdy i innych jest
    zwykłą manipulacją. 1) "żenująca procedura kolokwium" - nadużycie, nie
    ustaliliśmy tego, proszę o dowody, 2) "monografia, nikomu niepotrzebna, bo..." -
    hm, powiem tak, kto pisze niepotrzebne, ten pisze... i to jego problem,
    wystarczy zacząć pisać potrzebne i po kłopocie (ale to wymaga trochę wysiłku,
    którego się boimy, prawda?. 3) "Będzie tylko lepiej" - jakieś dowody na to???
    prosiłbym??? czy będzie tylko lepiej tym, którym nie chciało się pisać książki
    hab? 4) duża przesada z tym, że większość po hab. nic nie robi (osobiście -
    kończę dwie książki...). 5) intelektualista powiniem umieć dostrzegać niuanse
    rzeczywistości, a nie tylko dzielić świat na beton i... no właśnie i co?
  • khmara 27.04.08, 12:04
    Przekopiuje post sprawdzam-gw:

    Profesor Ziejka o habilitacji:

    Nie jestem zwolennikiem habilitacji w obecnej formule z prostej przyczyny. Na
    Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego uczestniczyłem w wielu
    habilitacjach i bardzo często musiałem głosować nad kandydaturami osób, których
    nie znałem, na podstawie pytań i wykładu z dziedzin bardzo odległych od moich
    kompetencji, na przykład językoznawstwa tureckiego, podczas gdy jestem
    historykiem literatury polskiej XIX wieku. Wiem, kto jest w Polsce dobry w
    zakresie pozytywizmu czy Młodej Polski, ale nie językoznawstwa tureckiego.
    Spróbujmy awans naukowy powiązać z merytoryczną oceną specjalistów.
    (...)

    A co z Centralną Komisją?

    – Powinna zostać, ale jako ciało kadencyjne, z ograniczeniem liczby kadencji do
    dwóch lub maksimum trzech. Wielu obecnych jej członków pełni swe funkcje nawet
    ponad trzydzieści lat. To lekka przesada. Jej funkcją powinno być nadawanie
    uprawnień do doktoryzowania i habilitacji oraz opiniowanie wniosków o tytuły
    profesorskie.
    (...)
    Czy nie sądzi Pan, że opór wśród profesury wobec zniesienia habilitacji będzie duży?

    – Środowisko powoli dojrzewa do tego, że potrzebne są zmiany. Także ze względu
    na poszerzający się zakres współpracy międzynarodowej i rozwiązania obowiązujące
    za granicą.

    zrodlo:
    forumakad.pl/archiwum/2006/03/22-rozmowa_forum.html
  • dalatata 27.04.08, 14:02
    to ja przekopiuje moj komentarz do Ziejki:

    taki duzy profesor, nie rozumie, ze on nie ma wyrabiac sobie zdania
    na temat jezykoznawstwa tureckiego, a na temat recenzji, ktore mial
    przeczytac i zdania fachowcow.

    panel przyznajacy mi profesure skladal sie miedzy innymi z rektora,
    ktory jest fizykiem (on przeowdniczyl panelowi i mial glos
    decydujacy). i oczywiscie on nie ma zielonego pojecia na temat tego
    co ja napisalem. i nie chce miec. on sobie wyrabia zdanie na temat
    moejgo dorobku i jesgo profesorskosci na podstawie referencji 5
    profesorow.

    Jesli Ziejka nie rozumie na co glosuje, to to jest zalamujace tylko.

    a konkursy sa swietne, ale na razie caly czas jedyna roznica miedzy
    nimi a tymi dzisiaj jest to ze beda oglaszane na stronie
    ministerstwo. cios bijacy w samo serce nierzetelnych profesorow.
  • akademik1 27.04.08, 12:20
    Bez obaw, to nie manipulacja. 1) Wystarczy porozmawiac z osobami, ktore
    'przeszly' kolokwium, a nie bedzie watpliwosci, co to jest (patrz: post na temat
    pytań o filologię turecka 2)Monografie pisze sie w j. polskim, wiec reszta
    świata nie wie o istnieniu tych ksiazek i nie moze ich przeczytac 3) w tej
    chwili jestsmy zaściankiem naukowym Europy. Czy może byc jeszcze gorzej? 4)cos
    tam po hab. robia - ale o noblistach nie słychac ?) 5)mysle o tych , ktorzy nie
    chca reformy nauki i o tych, ktorzy chca zmiany.
  • adept_ltd 27.04.08, 12:29
    więc jeśli wystarczy porozmawiać, to proszę porozmawiać... ja nie mogę tak
    powiedzieć (miałem zresztą w komisji autora wypowiedzi o fil. tureckiej), 2) hm,
    a jeśli książki są czytane w Polsce, to co - fatalnie, bo niby tu nie ma nikogo
    rozumnego? 3) jesteśmy, ale nie przez hab., jeśli chodzi o humanistykę,
    spotkałem mnóstwo zachodnich doktorów na poziomie naszych dawnych magisteriów,
    4) no na Zachodzie też nie wszyscy dostają Nobla, prawda?, 5) aaaa - i wcale nie
    chcę status quo, znając rzeczywistość wielu uczelni w Polsce... ta wiedza też
    nie pozwala mi domagac się zniesienia hab.
  • dalatata 27.04.08, 14:24
    nie, rozpraw 'nie pisze sie'. ludzie pisza. nie ma powodu, zeby Pan
    nie napisal swojej habilitacji po angielsku nie wydal w orzadnym
    wydawnictwie.i zeby nie bylo. ja wydalem swoja habilitacje w Sage. i
    od razu dodaje, ze robilem habilitacje na polonistyce.

    wiec prosze sobie dac spokoj z tym, ze sie nie da. da sie, tylko
    trzeba sie wziac do roboty.

    i prosze udowodnic, ze zneisienie habilitacji bedzie mialo ow
    zbawienny wplyw na odzasciankowienie polskiej nauki. cos konkretnego
    chcialbym uslyszec. nie ma habilitacji i co? jeszcze wiecej miernot
    bedzie profesorami?
  • komentator4 27.04.08, 23:09
    akademik1, pewnie nie przeczytasz mojej odpowiedzi, bo minęło sporo
    czasu. Ale twój post jest tak beznadziejnie dyletancki i
    nieprawdziwy, że nie może pozostać bez reakcji.

    > 1) Wystarczy porozmawiac z osobami, ktore 'przeszly' kolokwium, a
    > nie bedzie watpliwosci, co to jest (patrz: post na temat
    > pytań o filologię turecka

    Ja jestem jedną z osób, której przeszły kolokwium habilitacyjne, a
    wiele innych słyszałem jako recenzent albo członek rady naukowej.
    Wszystkie były sensowne. Prof. Ziejka miał na myśli fakt, że do
    głosowania w trakcie kolokwium są zmuszeni ludzie, którzy nie znają
    się na temacie. Nie zmienia to faktu, że w każdym przypadku na sali
    są obecni eksperci, którzy potrafią ocenić i docenić habilitanta i w
    przypadku jakichkolwiek wątpliwości ze strony nie-ekspertów mogą się
    włączyć do dyskusji. Oczywiście można się zastanawiać, czy grono
    słuchaczy kolokwium powinno być tak duże, ale to nie jest argument
    za zniesieniem habilitacji.

    > 2)Monografie pisze sie w j. polskim, wiec reszta
    > świata nie wie o istnieniu tych ksiazek i nie moze ich przeczytac

    Bzdura do trzeciej potęgi. To tylko od ciebie zależy, czy będziesz
    miał odwagę posłać swoją monografię do dobrego zagranicznego
    wydawnictwa (i czy będziesz potrafił napisać ją po angielsku). Jeśli
    jesteś tchórzem lub partaczem, to twój problem - nie uogólniaj tego
    na całe środowisko. Ja na przykład jestem autorem dwu monografii
    wydanych przez Cambridge UP, trzecią właśnie piszę. Pierwsza z nich
    mogłaby stać się rozprawą habilitacyjną, gdyby nie to, że już
    przedtem byłem dr hab.

    > 3) w tej chwili jestsmy zaściankiem naukowym Europy. Czy może byc
    > jeszcze gorzej?

    Mów za siebie. W matematyce, fizyce, biologii, chemii, jakość
    najlepszych polskcih prac dorównuje światowym. Odstajemy tylko w
    sensie materialnym, bo w Polsce nie ma szans na włączenie się do
    najkosztowniejszych (i potencjalnie najbardziej zyskownych) badań.
    Kto po dziadowsku inwestuje, ma dziadowskie zyski, ale to zasługa
    polityków, a nie naukowców.

    > 4)cos tam po hab. robia - ale o noblistach nie słychac ?)

    Bez dużych inwestycji w bazę materialną nagrody Nobla nie będzie
    nigdy. A propos - a jak daleko ty sam jesteś od nagrody Nobla? Co
    daje ci prawo do tak surowej oceny innych? Co w ogóle zdziałałeś w
    życiu? Najpierw spróbuj, potem będziesz mógł krytykować.
  • dalatata 27.04.08, 12:26
    taaaaaa. a co przeszkadza, zeby napisac ksiazke, ktora bedzie
    przeczytana? bo za chwile sie okaze ze te wszystkie koszmary
    bacmarzaste: profsorowie zabraniaja pisania dobrych ksiazek.

    a co przeszkadza zeby te ksiazke potem wydac w postaci serii
    artykulow?

    ktos kot jest stanie napisac serie dobrych artykulow, jest w stanie
    napisac ksiazke habilitacyjna. choc mnie jest rybka czy ona bedzie
    czy nie. kolejny temat zastepczy.

    procdura kolokiwium jest idiotyczna
  • prawdziwamm 27.04.08, 19:54
    Na wymioty mi się zbiera, gdy słucham takich wypowiedzi. A po chwili
    buzia pełna frazesów jak to im leży na sercu dobro nauki polskiej.
  • prawdziwamm 27.04.08, 20:02
    i oczywiście profesorowie be, bo to beton przebrzydły, cacy są ci
    wszyscy refrmatorzy, na czele z panią Kudrycką (na plus należy
    dodać, iż pani Kudrycka wyciąga wnioski i z części swojego
    oświeconego planu już zrezygnowała, może pod wpływem lektury forum:-)
  • dalatata 27.04.08, 00:19
    a jakiz to intelekutalny master-plan wymaga tego, by doktorat byl
    tym najwazniejszym wyznacznikiem kompetencji naukowych?
  • kmxyz 28.04.08, 11:34
    Januszz4 pisze " A przecież to co proponuje
    minister Kudrycka jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Nie znosi się
    wymagań merytorycznych potrzebnych do awansu naukowego, ale
    likwiduje sie całą skostniałą bizantyjską liturgię w postaci
    kolokwium habilitacyjnego, które nic nie daje (no bo o czym może
    świadczyć jakiś wykład na jeden z trzech wybranych tematów). Jest to
    po prostu poniżająca i żenująca impreza o wątpliwych wartościach
    rozrywkowych dla komisji wysłuchującej tego niby wykładu. Powinna
    wystarczyć rzetelna ocena dorobku."
    Kolokwium habilitacyjne i wykład habilitacyjny są dwiema odrębnymi
    końcowymi fragmentami całego procesu habilitacyjnego. W trakcie
    kolokwium habilitant przedstawia tezy swojej rozprawy, a następnie
    odpowiada na pytania recenzentów i innych członków rady wydziału.
    Pytania nie muszą wiązać się ściśle z tematem rozprawy, ale raczej
    powinny dotyczyć dziedziny, w obręb której wchodzi rozprawa. Nie
    jeden raz słyszałem pytanie o to kto w ostatnich latach otrzymał
    nagrode Nobla (banalne, ale brak odpowiedzi jest kompromitujący) lub
    po prostu pytanie o to jaki sens ma zajmowanie się tematyką
    przedstawioną w rozprawie. Kolokwium jest tym miejscem, w którym
    można utrącić całą habilitację. Byłem tego świadkiem parę razy. Nie
    chodzi tutaj jednak o złośliwość członków rady wydziału. Po prostu
    habilitant powinien być świadom tego co robi i w jakim celu i
    powinien potrafić się obronić.
    Jeśli chodzi o wykład habilitacyjny, to jest on najmniej istotnym
    etapem całego przewodu (przynajmniej w naukach ścisłych). Nie
    przypominam sobie ani jednego przypadku, w którym sam wykład byłby
    przyczyną odrzucenia habilitacji.
    Jestem za utrzymaniem habilitacji. Nie będę kopiował argumentów, o
    których już gdzieś pisałem. Wydaje mi się natomiast, że dobrze by
    było skopiować jeden z pomysłów minister Kudryckiej dotyczący
    certyfikatów. Chodzi mi o to, aby każdy doktor mógł z własnej
    inicjatywy wszczynać przewód habilitacyjny za pośrednictwem CK,
    pomijając radę wydziału.
  • dalatata 28.04.08, 12:06
    nie, szanowny Panie, to pytanie o nagrode Nobla na kolokiwum
    habilitacyjnym jest kompromitujace. na czym polega wstyd braku
    odpowiedzi w nerwach, na najwazniejszym egzaminie kariery, nie mam
    pojecia. i to ludzie zadajacy takie pytania sa powodem (z radoscia
    pewnie zaznaczajac kolejny skalp na swoim wyimaginowanym tomahawku),
    dla ktorego habilitacja ma tak zla renome.

    na kolokiwum mozna z calkowita bezkarnoscia uwalic najlepszego
    kandydata. mnie zadawno pytania nie tylko niezwizane z rozprawa, ale
    niezwiazane z moja spoecjalnoscia. ja na te pytania nie mialem prawa
    znac odpowiedzi. potem uslyszalem, ze zadano mi je zeby kto inny nie
    zadal, mniej zyczliwy. dziekuje, postoje.

    i wlasnie dlatego, bedac absolutnie za zachowaniem habilitacji,
    jestem za zniesieniem kolokwium. i ja widze argumenty typu:
    przypadek graniczny trzeba z nim pogadac, ale one nie sa
    wystarczajace. to recenzenci sa od tego zeby ocenic.

    swoja droga, gdyby kandydatowi dostarczac stenogram i nagranie z
    kolokwium, z pelnym protokolem (kiedy kto wychodzi, kiedy wraca i na
    co glosuje), kolokwia bylyby inne.

    kazda procedura powinna byc calkowicie przejrzysta i zaskarzalna.
    kolokwium w obecnej postaci jest zaprzeczeniem tejze zasady.
  • januszz4 28.04.08, 14:20
    kmxyz napisał:

    > Kolokwium habilitacyjne i wykład habilitacyjny są dwiema odrębnymi
    > końcowymi fragmentami całego procesu habilitacyjnego. W trakcie
    > kolokwium habilitant przedstawia tezy swojej rozprawy, a
    następnie odpowiada na pytania recenzentów i innych członków
    rady wydziału. Pytania nie muszą wiązać się ściśle z tematem
    rozprawy, ale raczej powinny dotyczyć dziedziny, w obręb której
    wchodzi rozprawa. Nie jeden raz słyszałem pytanie o to kto w
    ostatnich latach otrzymał nagrode Nobla (banalne, ale brak
    odpowiedzi jest kompromitujący)

    Oczywiście masz rację, uprościłem całą sprawę, kolokwium jest
    najwazniejszą częścią końcowego fragmentu procesu habilitacyjnego.
    Ale właśnie podając przykład pytania zadawanego na kolokwium (o
    nazwisko Noblisty) potwierdzasz to co napisałem na temat wątpliwej
    wartości rozrywkowej tego przedstawienia. Ja na miejscu zapytanego
    odpowiedziałbym: "a może Pan Profesor wymieni mi nazwiska
    przynajmniej 3 marszałków Napoleona". Nie wie Pan? No co za
    kompromitacja, to nic, że jest pan np. fizykiem. Jako inteligent
    posiadający maturę wypada taką ogólną wiedzę posiadać. Dlatego
    propozycje zniesienia kolokwium habilitacyjnego wydają mi się
    sensowne, natomiast sam próg w postaci np. oceny przez recenzentów
    dorobku naukowego - jak najbardziej. A najlepiej stworzyć
    przejrzysty system oceny punktowej o którym piszę w dalszej części
    dyskusji na tym Forum.
  • kmxyz 29.04.08, 14:52
    Pisząc o pytaniu o noblistów miałem oczywiście na myśli pytanie
    fizyków o noblistów w dziedzinie fizyki, a biologów - z biologii.
    Pytania wykraczające poza szeroko pojęty przedmiot objęty
    habilitacją nie powinny mieć miejsca i rada wydziału nie powinna do
    takich pytań dopuszczać.
  • adept_ltd 29.04.08, 14:54
    Ja jednak byłbym za utrzymaniem kolokwium, choćby z czysto rytualnego względu,
    poza tym wyobrażam sobie, że może to być rzeczywiście merytoryczna dyskusja nad
    przedstawionym przez habilitanta problemem, no i w efekcie święto nauki.
  • nfao5 29.04.08, 15:14
    A czemu sie wcoaz upieracie przy habilitcji? Moze wprowadzic tez
    chcecie wymog nobilitacji dla profesorow?
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • dalatata 29.04.08, 17:43
    tak, moze byc, ale nie musi. i problemy sie zaczynaja, gdy nie jest.
    a nawet jesli to wyjatek a nie regula, to nie nalezy myslec ze te
    wyjatki sa niewazne. bo to sa czyjes bardzo konkretne kariery. i
    jako ze ja nadal uwazam ze pytania o noblistow z fizyki sa
    niedopuszczalne nawet na habilitacji z fizyki, to roznice zdan
    pwooeduje ze swieto nauki dla jednego moze sie stac koszmarem dla
    drugiego.

    rozwiazaniem dla mnie jednak jest nagrywanie calego posiedzienia
    rady i wreczenie kandydatowi dysku z nagraniem (plus szczegolowy
    protokol kiedy kto wychodzi i wraca). to powinien byc automat. jak
    ma sie kandydat bronic, jelsi nie wie, czy dyskusja na jego temat
    nie byla niemertyroczyna. a jako ze wobec mnie w dyskusji po
    kolokwium postawiono niezykle wazny zarzut trzymania reki w kieszeni
    (dyskwalifikujacy, kazdy musi to przyznac), tylko stenogram/nagranie
    dla kandydata nie dosc ze zdycyplinuje mowiacych, ale rowniez
    pozwoli kandydatowi odwolywac sie od wszystkiego od czego ma ochote
    sie odwolac.

    i moze wreszcie skonczy sie 14 herbatek, ciasteczek, usmieszkow,
    caluskow itd w trakcie gdy hablilitant mowi. oczywiscie priorytetowa
    sprawa cukru i cytrynki do herbatki nie preszkadza pozniej panu
    profesorowi brac udzial we wszystkich glosowaniach z przekonaniem ze
    odwala kawal solidnej roboty.
  • adept_ltd 29.04.08, 18:09
    zakładam (już słyszę śmiech), że na sali będą tacy, dla których to też będzie
    święto...nie chciałbym likwidować ostatnich residuów możliwego dialogu; bo to
    wszystko ma wyglądać jakoś tak mechanicznie, podliczą, wystawią cert. i już...
  • dalatata 29.04.08, 18:16
    alez tak! tylko ze ja nie o tym. tylko o tym co zrobic, gdy sie
    okaze ze nie wszystcy swietowali!
  • khmara 29.04.08, 21:09
    adept_ltd napisał:

    > nie chciałbym likwidować ostatnich residuów możliwego dialogu; bo to
    > wszystko ma wyglądać jakoś tak mechanicznie, podliczą, wystawią cert. i już...

    Nauka w Polsce nie ma nic wspolnego z dialogiem. Dialog naukowy wymaga
    skromnosci obu stron i odnoszenia sie wzajemnie do swoich racji. Jakakolwiek
    ocena nie ma nic wspolnego z dialogiem, a przynajmniej niewiele, a tym bardziej
    w tym kraju.

    Zalozmy, ze bylo tak:

    Rada byla zyczliwa i przychylnie nastawiona do habilitanta, ale wyklad byl tak
    denny, ze nie potrafil zainteresowac widowni. Wiec nudzaca sie widownia zaczela
    chodzic po sali, rozmawiac. Zamiast sluchac z zapartym tchem, sluchacze mieszali
    herbatke w szklankach. A kolokwium? Szkoda gadac, nie znal odpowiedzi na
    najbanalniejsze pytania. Egzaminu z pierwszego roku studiow by nie zdal, a teraz
    tlumaczy, ze pytania nie byly z jego dziedziny. A teraz dalatata jojczy w
    internecie, jaka ta rada byla niedobra...

    Zalozmy, ze kolokwium nie zostalo przyjete. Kto i w jaki sposob udowodni, ze nie
    bylo tak wlasnie, jak opisuje.

    "Residua" to sobie zachowuj w muzeum, mozesz specjalnie stworzyc rezerwat
    przyrody, cokolwiek, i baw sie tam dobrze wsrod sobie podobnych. Tylko nie kaz
    mnie zyc dalej wsrod skamienielin.
  • dalatata 29.04.08, 21:56
    czego sie khmara czepia? zawsze bylem i jestem nadal za zniesieniem
    kolokkwium.jelsi jednak mialoby byc, powinno byc nagrywane. mysle ze
    jestem calkiem konsekwentny w tym co mowie.

    w przeciwientwie do khmary, od ktorego mniej elastyczna jest tylko
    stal nierdzewna zalana zelbetem, staram sie rozwazac mozliwe
    kompromisy. bo tak ogolnie, my tu jak w rodzinie, sobie popieprzamy
    gadajac trzy po trzy.

    wiem, ze khmarze nie odpowiadaja te kompromisy, bo dla khmary
    kompromis jest jeden: SZYBKO ZNIESC HABILITACJE. a w ustawie
    dopisac, ze khmara nigdy w zyciu nie bedzie juz musial napisac
    zadnej ksiazki, a szczegolnie TAKIEJ KSIAZKI. i bedzie mogl pisac
    tylko to co mu w duszy zagra i z urzedu bedzie to swietne.

    Wiem ze to trudne, ale usmiechnij sie khmaro!
  • khmara 29.04.08, 22:02
    :-) Lepiej?

    A ja sie ciebie czepiam tak w ogole?

    Ciekawi mnie, ile lat ma adept, bo gada jak lesny dziadek.
  • adept_ltd 29.04.08, 22:08
    37, ale mam drzewo w ogrodzie :-)
  • khmara 29.04.08, 22:08
    Dalatata, faktycznie gadamy sobie tu jak w rodzinie, co nie zmienia faktu, ze
    czasami wkurzasz mnie tak, ze mi ekran czerwienieje przed oczami. Wczoraj
    Korczak, dzisiaj stal nierdzewna?

    Powaznie, to chodzilo mi raczej o to, ze wiele ocen/recenzji itp. w Polsce
    konstruowana jest wlasnie na tej zasadzie: denny byl, do piet mnie- recenzentowi
    nie dorasta, ale zlituje sie nad nim i go puszcze.


  • adept_ltd 29.04.08, 22:11
    hm, koszmarna ta Polska...
  • khmara 29.04.08, 22:31
    A ktos spoza Polski cie kiedykolwiek ocenial?
  • adept_ltd 29.04.08, 22:38
    tak - 1) cytował, 2) drukował, ale co w Polsce to już nic nie ma???
  • adept_ltd 29.04.08, 22:39
    aaa, dodam, że jestem polonistą...
  • nfao5 30.04.08, 10:03
    adept_ltd napisał: aaa, dodam, że jestem polonistą...
    - Nazywasz sie moze Jarzebski? Albo rodzina/pociotek/kolega
    (kolezanka) ze studiow? ;)


    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • adept_ltd 30.04.08, 11:03
    po zastanowieniu - chyba najbliżej będzie: "koleżanka"
  • nfao5 30.04.08, 11:41
    ;)
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • nfao5 30.04.08, 10:04
    Dobre pytanie. Mnie nie jeden raz i niejedna osoba...
    khmara napisał: A ktos spoza Polski cie kiedykolwiek ocenial?

    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • dalatata 29.04.08, 23:08
    wyluzuj khmarus!
    ale rozumiem ze jedyna sesnowna odpoweidzia na te problemy
    recenzetnow jest.......tak wlasnie: zniesienie habilitacji!!!

    a swoja droga powinnismy sie wszyscy kiedys na piwie spotkac: ale
    byloby zabawnie!
  • adept_ltd 29.04.08, 23:12
    Lechu nas wczoraj zaprosił na wódeczkę, nie pamięta Pan?
  • nfao5 30.04.08, 10:01
    Prosze pisac na lech.keller@gmail.com. Wodke juz mam, wytarczy tylko
    ja wstawic na godzinke do lodowki...
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • adept_ltd 29.04.08, 22:04
    Khmaro, wczorajszy dzień ci tu chyba zaszkodził, gdyż dostrzegam w tej
    wypowiedzi kilka walczących ze sobą podmiotowości, byłbym wdzięczny, gdybyś
    spróbował raz jeszcze, precyzyjniej wyartykułować swoją myśl,

    Twój Adept_ltd
  • khmara 29.04.08, 22:13
    Wiesz, to nie bylo o podmiotowosciach tylko o roznych punktach widzenia (tego
    samego kolokwium). Opinie roznych zwolennikow habilitacji w obecnym ksztalcie
    zebrane w jedno i skontrastowane z wypowiedziami dalataty.

  • adept_ltd 29.04.08, 22:36
    już od dość dawna cię proszę, byś czytał ze zrozumieniem, a nie walczył z własną
    imaginacją. Nie napisałem, że to było o podmiotowości, ale, że tam manifestują
    się sprzeczne podmiotowości: jedna, która, zawiedziona, pragnie dialogu i druga,
    która ma mnie za idiotę, gdy chcę choć trochę tego dialogu etc.
  • khmara 29.04.08, 22:43
    Adept, sorry, ale nic nie zrozumiales, a mnie sie dalej nie chce tlumaczyc.
  • adept_ltd 29.04.08, 22:46
    spróbuj, proszę! być może,jak jeszcze kilka razy powtórzysz jakąś bzdurę, nauczę
    się jej na pamięć...
  • ford.ka 29.04.08, 22:52
    Widzę, że do kłótni zupełnie tu niepotrzeba ani Kellera ani
    Wieczorka. Prawdziwi naukowcy wszystko załatwią we własnym gronie...
  • adept_ltd 29.04.08, 22:55
    po prostu brakuje Kellera, zostawił nas

    :-)
  • nfao5 30.04.08, 10:02
    Nie zostawil, ale ma tez inne sprawy na glowie...
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • dalatata 29.04.08, 23:13
    o! ford ka, konstruktywnie!

    ford.ka napisał:

    > Widzę, że do kłótni zupełnie tu niepotrzeba ani Kellera ani
    > Wieczorka. Prawdziwi naukowcy wszystko załatwią we własnym
    gronie...
  • nfao5 30.04.08, 10:00
    Tyle, ze ani Wieczorek, ani Keller nie chowaja sie za nickami... ;)
    ford.ka napisał(a): Widzę, że do kłótni zupełnie tu niepotrzeba ani
    Kellera ani Wieczorka. Prawdziwi naukowcy wszystko załatwią we
    własnym gronie...

    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • khmara 29.04.08, 23:12
    Adept, na jeden moj post odpowiadasz trzema. I to wcale nie najmadrzejszymi.
    Kogos mi na tym forum przypominasz.

    Tak, naucz sie na pamiec mojego postu z hipotetyczna ocena (podkreslam te dwa
    wyrazy - hipotetyczna i ocena) kolokwium dalataty. Takie oceny kolokwiow
    habilitacyjnych wyglosilo kilka osob w ciagu ostatnich dni. Taka ocena mogla
    pasc z ust ktoregos czlonka rady obecnego na tym kolokwium. Z takim wlasnie
    komentarzem - no, slaby byl, ale poniewaz oni tam za granica to taki slaby
    poziom polonistyczny maja, to zdecydowalismy sie go puscic.

    I pomysl troche zanim zaczniesz obrazac, bo nic o mnie nie wiesz poza
    tym, ze nie mam habilitacji.
  • dalatata 29.04.08, 23:16
    kurcze i znow nie wiem, czy cos dobrze powiedzialem (watpie), czy
    zle. i czy baaaaaaaardzo zle, czy tylko torszeczke?

    wyjasnij mi khmaro! bom jak dziecko we mgle

    khmara napisał:

    > Adept, na jeden moj post odpowiadasz trzema. I to wcale nie
    najmadrzejszymi.
    > Kogos mi na tym forum przypominasz.
    >
    > Tak, naucz sie na pamiec mojego postu z hipotetyczna ocena
    (podkreslam te dwa
    > wyrazy - hipotetyczna i ocena) kolokwium dalataty. Takie oceny
    kolokwiow
    > habilitacyjnych wyglosilo kilka osob w ciagu ostatnich dni. Taka
    ocena mogla
    > pasc z ust ktoregos czlonka rady obecnego na tym kolokwium. Z
    takim wlasnie
    > komentarzem - no, slaby byl, ale poniewaz oni tam za granica to
    taki slaby
    > poziom polonistyczny maja, to zdecydowalismy sie go puscic.
    >
    > I pomysl troche zanim zaczniesz obrazac, bo nic o mnie nie wiesz
    poza
    > tym, ze nie mam habilitacji.
  • adept_ltd 29.04.08, 23:20
    Khmaro, hm - ja cię wcale nie chcę obrażać!!! Od tego bym zaczął. Natomiast
    domagam się tylko rozumienia tego, co piszę. Ty swoje. Ja swoje. Ja piszę o tym,
    że chciałbym, byśmy rozmawiali, a ty mi tu opowiadasz, że ktoś miał chu....owe
    kolokwium. Przecież ja kilka postów temu napisałem, że to patologia... ale ja
    bym chciał, by było inaczej, ale to nie oznacza, że od razu musimy ze
    wszystkiego zrezygnować, może lepiej to ponaprawiać, by nagle się nie okazało,
    że zrezygnowaliśmy ze wszystkiego!
    Wyciągam prawicę!
  • adept_ltd 29.04.08, 22:50
    bo niestety, Khmaro (z żalem to mówię), ale reprezentujesz sobą to, co tak mocno
    zwalczasz, niechęć do dialogu i przekonanie o własnej omnipotencji
    intelektualnej, hm - polskość zgodnie z twoją definicją. Ja to widzę w sposób
    bardziej skomplikowany i naprawdę spotkałem w tej twojej karykaturalnej Polsce
    takich Profesorów, że nikt z napotkanych tu na forum wojowniczych reformatorów
    nie powinien im kapci podawać. Ale przecież tak łatwo wszystko skopać, zwłaszcza
    to, co nie głaszcze Khmary po główce...
  • dalatata 29.04.08, 23:12
    khmara tak czesto, gdy brakuje mu argumentow. :-)

    khmara napisał:

    > Adept, sorry, ale nic nie zrozumiales, a mnie sie dalej nie chce
    tlumaczyc.
  • adept_ltd 29.04.08, 23:14
    kurde, a ja pomyślałem, że naprawdę mu się nie chce...
  • dalatata 29.04.08, 23:09
    nic nie rozumiem. poza tym ze jestem odrazajacy , brudny, zly....

    khmara napisał:

    > Wiesz, to nie bylo o podmiotowosciach tylko o roznych punktach
    widzenia (tego
    > samego kolokwium). Opinie roznych zwolennikow habilitacji w
    obecnym ksztalcie
    > zebrane w jedno i skontrastowane z wypowiedziami dalataty.
  • nfao5 29.04.08, 15:13
    A czemu nie moze byc pytan interdyscyplinarnych? Przeciez zawsze
    mozna odpowiedziec, ze to pytanie wykracza poza zakres kompetencji
    delikwenta? Moze zadajacy takie pytanie testuje po prostu uczciwosc
    habilitanta?
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • januszz4 29.04.08, 23:15
    Widzę, że z Towarzystwa dyskutującego na tym Forum można utworzyć
    całkiem typową Radę Naukową do przeprowadzania kolokwiów
    habilitacyjnych. Ta wymiana poglądów rzeczywiście zaczyna
    przypominać dyskusję jaka toczy się na Radzie w czasie jej tajnych
    obrad, podczas gdy habilitant cały w nerwach czeka na werdykt na
    korytarzu.
  • dalatata 29.04.08, 23:21
    eeee tam. ja podejrzewam ze tam sa jeszcze teksty:

    Kaziu: Jadziuniu, bardzo cie prosze, sa jeszcze cytrynki kolo
    ciebie?
    Jadzia: alez Kazeczku, przeciez leza kolo ciebie. specjalnie ci pani
    docent zostawil?
    Kaziu: gdzie, gdzie Jadziuniu, nie widze.
    Pani Docent: juz podaje panie profesorze, rzeczywiscie tak jakos sie
    ukryly.
    Kaziu: oh, dziekuje, Pani Docent, a jak tam ten artykulik?
    Pani Docent: powolutku Panie Profesorze, Pana Profsorowe komentarze
    byly nader cenne i posunely go znacznie
    Kaziu: (mruczy do siebie: posunalbym ja ciebie misiaczku) oh Pani
    Docent jest jak zwykle zbyt laskawa.
    Prewdonczaca: prosze panstwa, prosze panstwa, alez czy mozemy wrocic
    do kolokwiu, kandydat czeka, przeciez juz od 40
    Kaziu: alez Wlazienko, nie ma co sie tak goraczkowac.....

    i wlasnie dlatego nalezy zlikwidowac.albo nagrac.
  • adept_ltd 29.04.08, 23:24
    Dalatato, czy aby śpią już dzieci w naszej rodzinie?

    Piszesz: "Pana Profsorowe komentarze
    > byly nader cenne i posunely go znacznie"
  • dalatata 29.04.08, 23:26
    spoko. i ja siedze sam w swoim pokoju. :-)
  • adept_ltd 30.04.08, 01:17
    no nic, może jutro będzie lepiej, dobranoc wszystkim
  • khmara 29.04.08, 23:22
    Jak na typowej radzie wydzialu. Czarna owce zakracza.


    januszz4 napisał:

    > Widzę, że z Towarzystwa dyskutującego na tym Forum można utworzyć
    > całkiem typową Radę Naukową do przeprowadzania kolokwiów
    > habilitacyjnych. Ta wymiana poglądów rzeczywiście zaczyna
    > przypominać dyskusję jaka toczy się na Radzie w czasie jej tajnych
    > obrad, podczas gdy habilitant cały w nerwach czeka na werdykt na
    > korytarzu.
  • nfajw 27.04.08, 09:10
    "W komunikacie Rada napisała: "Ewentualna likwidacja lub
    ograniczenie habilitacji mogłoby być warunkowane uruchomieniem
    silnie konkurencyjnego procesu konkursowego przy obsadzaniu
    stanowisk profesorskich."
    Widac Rada ma bardzo mgliste pojęcie o podjetej reformie i wybór
    tekstów w GW nie ułatwia jej rozeznania w temacie .
    Zapraszam na NFA gdzie jest blok Reforma Kudryckiej
    www.nfa.alfadent.pl/articles.php?topic=57
    i tam mozna polepszyć swoją orientację.
    --
    Strefa Wolnego Słowa - NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE www.nfa.pl
  • adept_ltd 27.04.08, 10:43
    no tak, pozostaje tylko kwestia, kto będzie przeprowadzał te konkursy... moja
    komisja konkursowa w całości miała zbliżony dorobek do mojego w pojedynkę...
  • adept_ltd 27.04.08, 11:18
    Przyszło mi do głowy, że może wystarczy dać ludziom odpowiednie pensje, a
    skończy się i brak pracowników, i drugoetatowość, i pogoń za tytułem skutkująca
    promowaniem kiepskich doktorów itd. Do tego sensowny system ocen i konkursów
    (wiem - Dalatata ma kopyrajt na to :-) )
  • nfao5 27.04.08, 22:08
    Zapytaj sie podatnikow, czy chca finansowac profesorow, ktorzy sa
    nic nie warci w skali nie tlko swiatowej, ale nawet unijnej.
    Najpierw efekty pracy, a pozniej podwyzki!
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • khmara 27.04.08, 11:39
    A dlaczego ma byc gorzej niz teraz? Na NFA wlasnie trwa dyskusja o ksiazce
    profesorskiej, ktora zostala jednoznacznie negatywnie zrecenzowana przez
    recenzentow CK, zostala przetlumaczona na angielski i wydana za granica. Jest
    dostepna na amazonie z opcja search inside - komentarze do: Dyskusja o stopniach
    i tytułach.
    NIK a CK
    www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=512
    Czekam na potwierdzenie Marka Wronskiego, czy to o ta ksiazke chodzilo.
  • adept_ltd 27.04.08, 11:53
    1. opcja - do grona kiepskich hab. dołączą kiepscy drowie,
    2. opcja - cerytfikacja zdaje się bardziej uznaniowa niż obecna hab.
    a przede wszystkim to, że jest tama jakaś jedna mityczna książka uwalona przez
    złośliwców z CK, to chyba nie jest dowód na zło całego systemu, tylko na
    patologie, które należy zwalczać w obrębie systemu.
  • khmara 27.04.08, 12:01
    Raczej chodzi o to, ze ocena przy awansie nie powinna byc ocena rozprawy pisanej
    specjalnie po to, by spelnic wymogi awansowe. Wlasciwym miejscem dla takiego
    prcesu recenzyjnego sa specjalistyczne wydawnictwa. Nie chodzi o jedna ksiazke,
    ale o sposob doboru recenzentow.
  • dalatata 27.04.08, 14:00
    mysmy o tym juz tez rozmawiali. nikt nikomu nie kaze pisac
    ksiazki 'na stopien'. prosze napisac ksiazke, ktora ktos bedzie
    chcial przeczytac.

    bo to narzekanie to narzekanie 'ze trzeba pisac'. i poraz niewiem
    ktory: ci ktorzy nie chca pisac owych ksiazek 'na stopien' zazwczyaj
    nie maja dziesiatek artykulow w czolwoych czasopismach
    miedzynarodowych, nie? to nie chodzi o ksiazke, to chodzi o to zeby
    cos napisac.
  • akademik1 27.04.08, 14:08
    w rzeczywistości akadmickiej - każe.


    'nikt nikomu nie kaze pisac
    ksiazki 'na stopien'. prosze napisac ksiazke, ktora ktos bedzie
    chcial przeczytac;.
  • adept_ltd 27.04.08, 14:24
    w rzeczywistości akademickiej (a jak była dla mnie, wyliczenie troszkę niżej),
    nie spotkałem się z tym... spotkałem się natomiast ze sporą ilością adiunktów -
    w okolicach 50 - którym opadała szczęka, gdy się dowiedzieli, że w wieku 35 lat
    otwierałem przewód hab. i od razu zaczynali ględzić o układach, sekowaniu,
    wyzysku, etc., ale, jak zapytałem, co napisali, okazywał się, że nic bądź
    niewiele i tak mniej więcej wygląda rzeczywistość akademicka...
  • khmara 27.04.08, 14:09
    Nie wytrzymam! Ja o recenzowaniu, dalatata o pisaniu. Istnieje szansa, ze za
    jakies pol wieku sie dogadamy.
  • dalatata 27.04.08, 12:02
    pytanie polega na tym, czy ma byc gorzej. kazda reforma powinna
    zapewniac ze bedzie lepiej. ta reforma tego nie robi.

    prosze mi pokazac choc jeden przepis mowiacy o 'ksiazce
    profesorskiej'. kandydat ma prawo sie odwolac od recenzji.

    zalezy co to za ksiazka, w jakim wydawnictwie itd itd
  • dalatata 27.04.08, 11:54
    a na czym polega brak orientacji w tym wypadku? w POlsce nie ma
    silnie konkurencyjnego procesu konkursowego i jeszcze dlugo nie
    bedzie. wiec na czym polega brak orientacji?!
  • nfajw 27.04.08, 12:19
    Tak, tak nie trzeba było obalać systemu komunistycznego tylko go
    naprawiac aby był taki jakim go zaplanowano - po likwidacji inaczej
    myślących ( w ramach naprawy) Obecny system też tak dziala,
    likwiduje się inaczej myslacych, ale wielu nawoluje aby likwidowac
    sprawniej to bedzie lepiej.(naprawa systemu)
    Ale i tamten system nie był tak sprawny i szczelny jak obecny
    akademicki
    www.nfa.alfadent.pl/skomentuj.php?what=article&id=512
    wyrok śmierci - 2008-04-27 11:23:28

    --
    Strefa Wolnego Słowa - NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE www.nfa.pl
  • adept_ltd 27.04.08, 12:32
    miałem nadzieję, że uczestnictwo w tym forum obliguje do myślenia...
    no ale argument za argument - to komuniści uważali, że trzeba zaorać wszystko i
    zbudować nowy wspaniały świat (nb. po 68 r. dla wielu bez hab.) - zadowolony?
  • adept_ltd 27.04.08, 12:58
    prosiłbym też o pewną precyzję i odróżnianie "inaczej myślących" od myślących
    inaczej. To problem, że pod sensowne postulaty reformy, które pozwolą myśleć tym
    drugim podpinają się ci pierwsi...zawsze w pierwszym szeregu, czujnie
    spoglądający na usta władz...
  • akademik1 27.04.08, 13:17
    1) po co pisac ksiązke (min 2-3 lata) a po tem przerabiac ja na artykuly?
    2) monografie sa bardzo specjalistyczne i nie skierowane do szerokiego grona czytelnikow; inne prace, owszem warto pisac po polsku.
    3)rozumiem, ze kolega Adept jest za zmianami ale takimi, zeby zostalo po staremu. Wprowadzenie zmian pozornych nie wyprowadzi nauki polskiej z kryzysu.
    4) co do procedury kolokwium - jest po prostu bez sensu.

    Proponowane przez rząd zmiany maja nie tylko troche wzmocnic polska nauke, ale doprowadzic ja do poziomu chociazby europejskiego.



  • pr0fes0r 27.04.08, 13:21
    Istnieje możliwość habilitacji na podstawie zbioru artykułów. Tak więc argument
    o strasznej monografii jest chybiony.
  • akademik1 27.04.08, 13:27
    to martwy zapis...recenzenci źle oceniaja dorobek bez monografii.
  • adept_ltd 27.04.08, 13:36
    a skąd ta wiedza? poza tym, powtarzam, wystarczy domagać się respektowanie tego
    przepisu,
    poza tym, zacznijmy poważnie, konia z rzędem tudzież parę innych drobnostek,
    temu, kto mi zdefiniuje obecnie monografię na gruncie nauk humanistycznych i
    następnie przekona mnie, że można taką napisać. Mówmy więc realistycznie -
    książkę... a co to za problem wydać książkę ze znakomitych artykułów, które
    zapewne posiada nieszczęśnik sekowany przez beton habilitowanych?
  • akademik1 27.04.08, 13:55
    Wiedza moja pochodzi prosto ze źródła, czyli od osób które recenzuja dorobek habilitacyjny. Przy obecnym systemie domaganie się czegokolwiek rokuje niewielkie szanse na sukces. Przepisy prawne dotyczące habilitacji mają feudalny, a nie demokratyczny charakter.
  • adept_ltd 27.04.08, 14:14
    Akademiku 1 - chyba nie chciałbym ufać osobom, które przyznają się do tego, że
    są ćwokami... ale na poważnie, od ilu - 2 -3 4? Twoje wypowiedzi świadczą, że
    doświadczenie akademickie raczej masz nikłe (czego nie stawiam tu jako zarzut,
    każdy od czegoś zaczynał). Mnie zdarzyło się w rozmaity sposób pracować na dwu
    największych uniwersytetach, jednej z najmniejszych akademii, na jednej z
    bardziej kiepskich szkół prywatnych i na jednej z najlepszych; poza tym
    współpracowałem z większością ośrodków i z PAN-em, stąd moje poglądy (i proszę
    mi wierzyć, przeżyłem sporo kretynizmów). Problem polega na tym, że ludzie,
    którzy poza swoimi prywatnymi problemami niewiele doświadczyli, wypowiadają się
    na temat systemu.
    No i nie wiem, skąd ta bzdura o demokratycznym charakterze nauki? odkąd to jest
    ona demokratyczna? ok, anarchiczna, jak pisał Feyerband, bywa, ale
    demokratyczna? ludzie, opanujcie się... (he, he i mówi to ktoś, kto przywołuje
    to komunę jako przykład negatywny)
  • akademik1 27.04.08, 14:32
    Adepcie: nie trzeba pracować na uczelni długo aby sie dowiedzieć, poznać i przekonac jakie w naszej nauce panują układy. Asystenci i adiunkci to tez środowisko akademickie, wcale niemałe i niegłupie.
    Pisałem konkretnie o demokratycznym prawie (ustawy, przepisy, mozliwośc obrony, odwołan itd.) - dlaczego tego niema? Liczę na to, że zmiany które będą wprowadzone (w tym zniesienie habilitacji) uzdrowią nasze środowisko.
  • adept_ltd 27.04.08, 14:43
    Akademiku - wiedza zasłyszana od kogoś nie jest żadną wiedzą, to, co
    powiedziałem, nie miało obrażać adiunktów, asystentów (jak rozpoczynałem tę
    debatę na innym forum, byłem adiunktem), tylko wskazać, że opieram swoje poglądy
    na dość szerokich doświadczeniach.
    Nie miej nadziei, że zniesienie hab. ci pomoże, jeśli piszesz sensowne książki -
    artykuły, będzie ci jeszcze gorzej, bo nie pomoże ci nawet perspektywa hab., bo
    jej nie będzie... a rządzić będą betony, tym razem doktorskie. Ja mając swego
    czasu takiego szefa (i przy moim poczuciu humoru), pewnie zostałbym zwolniony,
    gdybym nie wyrabiała prawie całości dorobku instytutu... a obecnie mogę
    przynajmniej zadawać niewygodne temu betonowi pytania, czego w przypadku braku
    hab. nie mógłbym. Obawiam się, że spora ilość sensownych ludzi daje się
    manipulować tym, którzy dalej chcą władać nauką, ale mniejszym kosztem.
  • akademik1 27.04.08, 14:53
    Adepcie - widzę, ze straciłeś nadzieję i zaufanie do ludzi - ja nie. Kudrycka mi sie podoba, świetnie sobie radzi, jest dynamiczna i odwazna, ma poparcie rządu i dużej częsci akademików. Może cos dobrego dla nas jednak zrobi. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów akcentem optymistycznym.
  • adept_ltd 27.04.08, 17:05
    Akademiku - niezupełnie, ale to, co proponuje Kudrycka, przede wszystkim jest na
    tyle enigmatyczne, że żadnych nadziei z tym nie można wiązać, a populistyczne
    hasło znieść hab., hm - już pisałem, co o tym myślę...
  • khmara 27.04.08, 18:47
    adept_ltd napisał:

    > to, co proponuje Kudrycka, przede wszystkim jest na
    > tyle enigmatyczne

    Jest enigmatyczne, poniewaz sa to dopiero zalozenia do projektu ustawy. Jak
    bedzie projekt ustawy, to bedzie mozna dyskutowac o konkretach.
  • adept_ltd 27.04.08, 17:07
    hm, chciałbym jeszcze wiedzieć, w czym sobie świetnie radzi Kudrycka??? gdzie są
    pensje w wysokości zagwarantowanej ustawą? i czy stwierdzenie podwładnego p.
    minister, iż my nie mamy zdolności strajkowej, a górnicy ją mają i dlatego są
    dla nich pieniądze, nie jest kwintesencją tego radzenia sobie?
  • khmara 27.04.08, 13:55
    Nie chce juz wdawac sie w dyskusje na ten temat, by nie prowokowac dalataty,
    ktory bedzie posrednio staral sie wykazac mi wszystko od braku inteligencji i
    ambicji, poprzez skrajne lenistwo, po wysoki poziom frustracji.

    Mysle, ze to zostalo bardzo dobrze wylozone przez prof. Stupnickiego tutaj:
    www.gazetawyborcza.pl/1,89466,5134712.html

    Wprawdzie on wypowiada sie za utrzymaniem monografii w humanistyce, ale skoro ty
    jako humanista twierdzisz, ze nawet w humanistyce trudno o definicje monografii,
    to mysle, ze przedstawione argumenty maja zastosowanie.
  • adept_ltd 27.04.08, 14:18
    Khmaro, wykorzystywanie mojego argumentu przecie mnie (bez debaty na temat
    pojęcia monografii) nie ma tu uzasadnienia... chodziło mi o wydanie książki,
    która po prostu może być wybitna i stanowić efekt fascynacji badacza - jeśli nie
    chce on tego zrobić... (może obawiając się, by ta książka nie stała się
    habilitacją i by od tego nie zdurniał...) - to wydaje mi się podejrzany
  • khmara 27.04.08, 14:27
    To wszystko prawda, ale ksiazki sa bardzo rozne. Mnie sie po prostu wydaje durny
    wymog pisania ksiazki, by uzyskac stopien. Jak ktos chce pisac ksiazki, to niech
    pisze.

    W ustawie jest wymog, ze ma byc rozprawa i ten wymog uwazam za bezsensowny. A
    naprawde wku..aja mnie sprawy czysto techniczne, ktore sie z pisaniem tej
    ksiazki wiaza.
  • adept_ltd 27.04.08, 14:34
    Khmaro, to zmień fach...
    a pisanie magisterium, doktoratu cię nie wku...ało,
    no i co to za argument...
  • khmara 27.04.08, 14:37
    Lepiej by bylo zmienic kraj, bo zmieniac fachu nie zamierzam. Doktorat juz mam i
    dlatego nie podoba mi sie pisanie drugiego.
  • adept_ltd 27.04.08, 14:45
    mnie się też nie podobało (może coś innego) i dlatego nie przystałem kilka lat
    temu na propozycję habilitowania się na podstawie poprzedniej mojej książki
    (wcale to nie wynikało z tego, że jestem w jakimś układzie...), chciałem napisać
    książkę, która będzie niezła...
    jeśli naukowiec mówi, że nie chce mu się pisać książki, z Bogiem...
  • khmara 27.04.08, 14:50
    Mnie sie nie chce pisac TAKIEJ ksiazki, a nie ksiazki jako takiej.
  • dalatata 27.04.08, 15:02
    to po raz setny khmaro: napisz taka ksiazke jaka chcesz. i jak
    bedzie dobra, to przjedzie jako habilitacja w cuglach.

    stwarzasz ten orwellowski swiat, w ktorym jakas podla swinia (taki
    dalatata, na przyklad) zmusza cie do napisania jakiejs okropnej
    ksiazki. tak okropnej ze rece cie parza na klawiaturze.

    ale ta rzeczywistosc nie istnieje. to ty ja wymyslasz. nie ma
    zadnego powodu zebys nie napisal swietnej ksaizki, wydal ja w
    swietnym wydawnictwie i zaproponowal ja jako swoja habilitacje. to
    jest naprawde mozliwe. wiec, balagam, khmaro, przestan jojczec,
    tylko napisz ksiazke ktora nas wszystkich powali na kolana.
  • khmara 27.04.08, 15:08
    Dalatata, no wlasnie o to chodzi, ze po raz setny powtarzasz to samo i niewiele
    z tego wynika, ze jest to setny raz.

    Faktycznie, jojczec dalej nie bede, bo nie mam zamiaru ze szczegolami
    przedstawiac swoich planow naukowych na forum, a powtarzanie w kolko tego samego
    do niczego nie prowadzi.
  • dalatata 27.04.08, 15:31
    natomiast z kolejnego expose na temat tego, dlaczego habilitacja
    jest be (bo khmara nie chce TAKIEJ ksiazki pisac) wynika bardzo
    wiele. chyle czola w zazdrosci.

    i szczerze zycze zrealizowania planow badawzcych.
  • adept_ltd 27.04.08, 17:03
    jak to się stało, że wielu mogło napisać książkę, a Khmara musi biedak pisać
    taką książkę...?
  • dalatata 27.04.08, 14:49
    to nie pisz. nie musisz. zostaniesz adiunktem do konca zycia i nie
    bedziesz musial sie mezczyc. albo wyjedz za granice, jesli masz
    dorobek, o ktorym mowisz, wezma cie bez problemow.

    a to czy ci sie podoba pisanie czy nie jest dalece nierelwantne.
    reforma wynikajaca z gustow khmary to moze zbyt absurdalne nawet jak
    na Polske nie?
  • dalatata 27.04.08, 14:38
    aaaa no tak, wszystko przez dalatate, ktorego jak sie nie da
    przegadac, zawsze mozna obwinic. nie przypominam sobie tych
    wszysytkich zarzutow, przypominam sobie naotmiast stweridzeniea ze z
    khmara mozna sie nie zgadzac, ale sie go szanuje, no ale coz, chyba
    nie jestem juz w laskach.

    i ja sie przyznaje bez bicia: ze mnie zboj kostropaty, brezniew,
    glizda i pies wsciekly.

    tylko nie wiem po co ten tekst stupnickiego: w naukach scislych od
    dawno nie trzea pisac ksiazek na hbailitacje. wywazasz otwarte
    drzwi. to humanisci maja ten straszny problem.

    a co do definicji monografii, to tylko w Polsce mozna stworzyc tak
    idiotyczny problem. my jakos wszyscy wiemy co jest monografia
    badawcza,a co nie jest. i zyjemy jakos. ciezko bo ciezko, ale
    zyjemy. ale bede wnioskowal do paneli RAE zeby najpierw utwrozyly
    definicje monografii
  • khmara 27.04.08, 14:48
    Nieee, no nie chce mi sie szukac wyzej tekstu o szklance, ktorej nie ma, bo
    khmarze sie nie podoba kolor.

    Stupnicki pisze o monografiach w naukach eksperymentalnych i o tym, dlaczego w
    naukach przyrodniczych wszyscy je pisza, choc nie ma formalnego wymogu i
    dlaczego jest to zly zwyczaj.

    W Polsce problem z monografiami habilitacyjnymi jest idiotyczny i ja caly czas o
    tym pisze. Stupnicki tez pisze to samo - taka praca jest drugim doktoratem, a
    nie zadna monografia.

    Wcale cie nie mam zamiaru przegadywac, bo ile razy mozna odpowiadac na ten sam
    argument, ze napisanie czegos wartosciowego rozwiaze wszystkie problemy.
  • komentator4 27.04.08, 23:14
    akademik1 napisała:

    > to martwy zapis...recenzenci źle oceniaja dorobek bez monografii.

    Kolejna bzdura - na wydziałach fizyki habilitacja na podstawie
    zbioru artykułów jest podstawową metodą.
  • adept_ltd 27.04.08, 13:30
    3) Akademiku 1 - niewiele rozumiesz

    poza myśleniem życzeniowym i kwalifikowaniem typu bez sensu prosiłbym o jakieś
    argumenty...

  • dalatata 27.04.08, 14:29
    juz powiedzialem: nalezy pisac po angielsku i wydac za jednym
    zamachem. tyle ze to musi byc jeszcze dobre.
  • prawdziwamm 27.04.08, 20:09
    akademik1 napisała:

    > 1) po co pisac ksiązke (min 2-3 lata) a po tem przerabiac ja na
    artykuly?
    > 2) monografie sa bardzo specjalistyczne i nie skierowane do
    szerokiego grona c
    > zytelnikow; inne prace, owszem warto pisac po polsku.
    > 3)rozumiem, ze kolega Adept jest za zmianami ale takimi, zeby
    zostalo po starem
    > u. Wprowadzenie zmian pozornych nie wyprowadzi nauki polskiej z
    kryzysu.
    > 4) co do procedury kolokwium - jest po prostu bez sensu.
    >
    > Proponowane przez rząd zmiany maja nie tylko troche wzmocnic
    polska nauke, ale
    > doprowadzic ja do poziomu chociazby europejskiego.
    >
    > Za to kolega Akademik1 jest przeciwko pisaniu, a zwłaszcza pisaniu
    przez 2-3 lata (co za strata czasu nieprawdaż?).
    >
  • adept_ltd 27.04.08, 20:15
    pewnie lepiej byłoby dostać tytuł profesorski wraz z pampersami...
  • khmara 27.04.08, 20:17
    adept_ltd napisał:

    > pewnie lepiej byłoby dostać tytuł profesorski wraz z pampersami...

    Hmm, nie obrazajac nikogo, tak sie przeciez bardzo czesto dzieje...
  • adept_ltd 27.04.08, 20:25
    i może, by nie było wątpliwości, bo pewnie to do ciebie Khmaro nie dotarło
    jeszcze, jestem przeciwnikiem tego stanu rzeczy...
    ale remedium na to jest tylko to, byś ty i inni zrobili hab. najpóźniej w
    okolicy 35 r., ale jakoś się nie zanosi??? bo pod górkę, 600 godz. itd...
  • dalatata 27.04.08, 14:10
    niespecjalnie wiem do czego ten komentarz i jak ma sie do
    habiltiacji? habilitacja nie byla wymyslem kounistycznym i to akurat
    komunisci ja znosili. wiec jesli juz chce pan koniecznie te
    analogie, to pan raczej stoi po stronie komunistow.

    a z tym likwidowaniem myslacych inaczej, to pewnie glownie o pana
    chodzi. i z calym szacunkiem, nie jest to wystarczajacy powod, zeby
    likwidowac habilitacje.

  • ford.ka 27.04.08, 14:26
    > niespecjalnie wiem do czego ten komentarz i jak ma sie do
    habiltiacji? habilitacja nie byla wymyslem kounistycznym i to akurat
    komunisci ja znosili.
    Chyba ustalilismy juz, ze od dr haba nie mozna oczekiwac niczego
    dobrego. Milo ze dalatata robi tu za zywy dowod w sprawie. Powinien
    chyba umiec zajrzec do Wikipedii...
    pl.wikipedia.org/wiki/Habilitacja
    Konkretnie proszę zacząć lekturę od słów "W 1951 r. w Polsce
    wprowadzono system radziecki" - jak pamiętamy wszyscy było to
    zapanowania regenta Andersa, tuz przed przywróceniem monarchii.
  • dalatata 27.04.08, 14:45
    no tak.... i w Niemczech tez wprowadzono radziecki system....i
    jeszcze na dodatek w Austrii, w Skandynawii. w Holandii, we Francji.
    system radziecki szerzyl sie rak.

    zachecam do przeczytania:
    en.wikipedia.org/wiki/Habilitation
    szczegolnie nizej na stronie na przyklad o 'higher doctorates' w UK
    i w US, to sie nazywa np. DSc.
  • adept_ltd 27.04.08, 14:50
    Dalatato, wiem to na inną dyskusję, ale proszę oświeć mnie, czym jest
    monografia? przecież to pojęcie z XIX -wiecznej nauki i związane z jej wizją,
    współcześnie jakby już martwą... Więc poza czysto technicznymi wymogami - że
    musi mieć początek, środek i koniec... nie widzę innych możliwych do
    zrealizowania. Stąd wolę mówić o ksiązce...
  • dalatata 27.04.08, 14:57
    monografia to to co my wszysyc nazywamy monografia.

    ja tez wole mowic o ksiazce, ale dla potrzeb ocen badawczych w UK
    przyjelo sie rozrozniac monografie badawcze i podreczniki (te
    pierwsze sa oceniane wysoko, te drugie nisko). monografie to ksiazki
    prezentujace wyniki badan autora, a podrecznik to kompilacja
    przeroznych wynikow. nawiasem mowiac, w Polsce wiele podrecznikow
    jest trakotwanych jako monografie, za ktore dostaje sie stopnie (nie
    chce dawac przykladow, bo to akurat przyklady ksiazek znajomych). tu
    jest to praktycznie niemozliwe.
  • adept_ltd 27.04.08, 17:09
    no to zgoda...ale coś takiego jak monografia zdefiniowana już nie istnieje... i
    może ktoś by o tym pomyślał... w RP z kolei ostatnimi czasy kwitnie moda na
    podawanie zbiorówek pokonferencyjnych jako monografii, też urocze.
  • ford.ka 27.04.08, 15:07
    Ładne odbicie, ale nie dam się zwieść.
    W Polsce obecnie istniejącą formę habilitacji (którą z przedwojenną
    niewiele łączyło) wprowadzono w roku 1951 i z całą pewnością zrobili
    to komuniści. Nieładnie, że naukowiec nie chce się przyznać do
    ignorancji.
    Czytam sobie czytam i widzę, że kolega broni protezy. Habilitację
    wymyślono, żeby mieć profesorów do wykładów a jednocześnie nie
    ponosić związanych z tym kosztów - zakładania nowych katedr i
    płacenia odpowiednich pensji. Zaiste, piękna to tradycja i w rzeczy
    samej jako naukowcy powinniśmy jej strzec jak oka w głowie.
    Pisza tam tez, że wynalazcy tego cudu czyli Niemcy nie sa nim
    zachwyceni. Nie znaja sie ;)
  • dalatata 27.04.08, 15:28
    nie wiem na czym polega owo nieprzyznanie sie. mi sie wydawalo ze w
    Polsce habilitacja istniaja przed wojna, ale moze sie myle. polki
    system jest oparty na niemieckim, stad w Polsce habilitacja. ale
    jesli Panu zalezy na tym, zeby przyznac do radziecka zmora, niech i
    tak bedzie.

    nie wiem na czym polega proteza habilitacji. ale moge bronic
    protezy, jesli to Panu sprawi pzyjemnosc.

    nie wiem czy Niemcy sie znaja czy nie. poki co maja habilitacje, a
    reforma z junior profesorami nie wypalila z tego co wiem (ale wiem z
    opowiesci). i jest cala grupa tych ludzi, ktorym sie nie udalo
    przejsc na profesury i wrocili na stanowiska adiunktow. i mieli
    gwaltowne przebudzenie i to dosc nieprzyjemne.

    tak czy owak, jako ze pisanie postow nie stanowi dorobku, wylaczam
    sie i biore do artykulu.
  • ford.ka 27.04.08, 15:41
    Oczywiscie, ze Pan nie wie... Wszystko przez te habilitacje ;)
    Polski system jest oparty na niemieckim, ale przerobionym przez
    radziecki. Chyba ze z faktu ze w 1951 roku obowiazywala konstytucja
    marcowa a na czele Rzeczypospolitej Polskiej stal prezydent (Bierut
    sie nazywal, ale to szczegol) wnosimy, ze to bylo przed wojna.

    Proteza polega na tym, zeby robic niby-profesorow za pol ceny i bez
    dodatkowych kosztow. Wszyscy sa niby zadowoleni, ale nie ma w
    efekcie ani profesorow ani kasy.

    Nie stanowi, ale jako ze mamy niedziele, proponuje jednak dlugi
    spacer na uspokojenie ;)
  • adept_ltd 27.04.08, 17:19
    Fordzie Ka - jeszcze raz, przepraszam, bo nie rozumiem - to jak to jest
    doktorat zrobi nam pełnego profesora? a habilitacja połowicznego (niby?) to ja
    chyba powinienem szybko zrzec się tej hab., by nie stać się coraz większym
    idiotą, prawda? tylko, że to rozumowanie, niestety uwłaczające zwolennikom
    zmian, to można sobie z Mrożka wydobyć...albo w tamże wsadzić...
    Swoją drogą, jeśli to taka lipa, to czemu wszyscy jej masowo nie robią> z obawy,
    że odurnieją nagle masowo? Powoli zaczynam rozumieć większość mojego instytutu,
    która pracą się nie plami, a jak dzielimy badania statutowe, to pierwszy punkt
    wiąże się z tym, jak podzielić pieniądze mojego zakładu (za punkty KBN-owskie)
    na resztę, która nie ma tych punktów...
  • ford.ka 27.04.08, 18:07
    Chyba powinienem zajac sie popularyzacja, bo zmiany po habilitacji
    sa nieodwracalne.
    Habilitacja w obecnej formie nie wziela sie z Niemiec tylko z ZSRR,
    skad przejelismy w ramach reformy w 1951 roku caly system stopni
    naukowych (szesc ich chyba bylo) razem z nazewnictwem. Po
    pazdzierniku 1956 do lekko uproszczonej radzieckiej tresci
    dosztukowano polska terminologie (stad radziecki "doktor nauk" stal
    sie "doktorem habilitowanym", przed wojna takich przynajmniej
    oficjalnie nie bylo, bo nasz "doktor" to byl tameczny "kandydat
    nauk").
    Z przedwojenna habilitacje te powojenna laczylo tyle samo co
    prezydenta Moscickiego z prezydentem Bierutem. Przedwojenna byla, z
    tego co rozumiem, w wersji niemieckiej. Jak kto musi miec
    habilitacje, mozemy ja przywrocic, ale dajmy w koncu spokoj
    radzieckiej podrobie. Chcemy miec czlowieka do wykladow, ale nie
    mamy dla niego katedry ani pieniedzy na takowa, proponujemy mu
    zrobienie habilitacji i zostaje profesorem ale nadzwyczajnym
    (extraordinarius czyli extra - poza, bez i ordo - porządek czyli
    katedra). Jak byl i odpowiedni kandydat i wolna katedra, habilitacja
    byla zbedna, choc Bog jeden wie, do czego by doszlo gdyby nie wojna.
    I to jest kierunek, do ktorego powinnismy zmierzac, oczywiscie, nie
    zaniedbujac wnikliwego sprawdzania, czy aby kandydat jest na pewno
    odpowiedni, ale jest to zadanie uczelni. Profesora moze zrobic tylko
    i wylacznie uczelnia. Wiem, ze to jest nie do pojecia, bo przeciez
    musi byc centrala, ktora robi dobrze, ludzie sami sobie nie poradza,
    bo nepotyzm, kumoterstwo, brezniew i inni, ale normalny swiat tak
    funkcjonuje od osmiuset lat i niezle sobie radzi. Ile lat bedziemy
    sie taplac w brodziku, wmawiajac sobie, ze basen jest pelen rekinow?
    Wiem, ze swiat jest pelny zlych ludzi, ktorzy czyhaja na nasza
    habilitacyjna niewinnosc, ale nie da sie nic zmienic, nie
    zakladajac, ze cos moze sie zmienic na lepsze. Przede wszystkim nie
    biorac na siebie odpowiedzialnosci, a tej u nas za grosz, sa tylko
    interesy. Jak ktory doktor uwaza, ze nadaje sie na promotora i
    znajdzie doktoranta, niech promuje. W najgorszym razie obaj sie
    przykro zdziwia na obronie, albo doktorant sie blyskawicznie zwinie,
    kiedy tylko zda sobie sprawe z tego, ze jego promotor to pomylka.
    Jesli jestes habilitowany, to dlaczego sobie w leb nie strzelisz, ze
    promujesz i recenzujesz pozytywnie zle magisteria i doktoraty? Ktos
    w koncu odpowiada za ten obnizajacy sie poziom. A tu z
    najwybitniejszych humanistow wylazi stado kelnerow "To nie ja! To
    kolega!". Jacy niby politycy sie wepchna do nauki? Lech Kaczynski,
    Senyszyn, Niesiolowski wszyscy juz maja habilitacje.
    Kierunek sluszny tym bardziej, ze uczelni mamy jak burdeli, wiec
    katedr tez jest od groma. To uczelnia i nikt inny ma ustalic, czy
    kandydat jej odpowiada. Jak wybiora nieodpowiedniego, to w koncu
    szlag ja trafi. A jakie sobie postawia warunki, to tez jej sprawa,
    moze sie domagac pieciu monografii, kazdej w innym jezyku.
    Rzygac mi sie chce, jak w kolko czytam, ze nalezy zablokowac droge
    awansu mlodym, zeby przypadkiem nie skorzystali z niej starzy,
    ktorzy sa be, a wszystko to w imie obrony najwyzszego poziomu
    zesmierdlej padliny, jaka jest polska humanistyka.
    Od tego jest ocena pracownikow, trzeba ja tylko zaczac traktowac
    serio. Nie trzeba nic zmieniac, zastosowac istniejace przepisy na
    serio. Wynajac dzial HR dowolnej firmy, przekazac wymagania, oni w
    tydzien przeprowadza ocene i pani Kasia z HR poinformuje pana dr. z
    dwudziestoletnim stazem, ze wlasnie zaczyna kontynuowac sciezke
    kariery w innym przedsiebiorstwie. Mozna wpisac w ustawe, ze czas
    zatrudnienia na stanowisku adiunkta nie moze w zadnym wypadku
    przekroczyc 10 lat i z automatu przeniesc wszystkich
    przeterminowanych na starszych wykladowcow, a potem dokonac
    selekcji. Kto sie nadaje na dydaktyka, zostanie, kto nie, prywatnych
    uczelni jeszcze nie brakuje, a potrzebuja na pierwsze etaty.
    A przy dzieleniu wprowadzic zasade, z gara pierwszy wyjmuje ten, kto
    do niego wlozyl. Tyle ze pewnie trzeba by sie najpierw dogadac ze
    wszystkimi, ktorzy wkladaja, zeby stworzyc wspolny front, a to moze
    byc niemozliwe ;)
  • adept_ltd 27.04.08, 18:26
    Fordzie Ka, to poproszę (argumentami) pokazać mi czy różnic się obecna
    habilitacja od niemieckiej, a w czym przypomina radziecką, czekam...

    i jeszcze parę drobnostek:
    dopóki nie będziemy mieli normalnego rynku - 1) pracy, 2) edukacji nie będziemy
    mogli kierować się tym, co piszesz w związku z profesorami uczelnianymi,
    większość małych uczelni, mając gdzieś wszystko, poobdzielałaby tym tytułem
    nierobów i trwała dalej, rynek jeszcze nie weryfikuje,
    dalej:

    "Jesli jestes habilitowany, to dlaczego sobie w leb nie strzelisz, ze
    promujesz i recenzujesz pozytywnie zle magisteria i doktoraty? Ktos
    w koncu odpowiada za ten obnizajacy sie poziom. A tu z
    najwybitniejszych humanistow wylazi stado kelnerow" - wypraszam sobie, i skąd ta
    wiedza? podobnie pewna jak reszta? nieco żenujące...


    Jeśli twierdzisz, że istnieją dobre przepisy, tylko się ich nie przestrzega,
    mówię to samo w związku z habilitacją, wystarczy przestrzegać związanych z nią
    przepisów i będzie ok. Tylko jak to jest wg Ciebie - jedne nieprzestrzegane są
    ok i wystarczy przestrzegać, a drugich nie... bo wiążą się z wysiłkiem
    habilitacyjnym...
  • ford.ka 27.04.08, 19:24
    Jak nie wprowadzimy odgornie wolnego rynku pracy i edukacji, to go
    nigdy nie bedziemy mieli, bo wszystkim, ktorzy na obecnym
    funkcjonuja, sie to zwyczajnie nie oplaca. Mnie tez, taki jestem
    popieprzony.
    Czy to jest nie do pojecia? Jak powiedzial towarzysz Leszek Miller -
    "widzial kto zeby karpie glosowaly za przyspieszeniem Bozego
    Narodzenia?" Czy jest na sali ktos, kto po ostatnich osiemnastu
    latach wierzy w mozliwosci oddolnego stworzenia wolnego rynku pracy
    i edukacji???
    Zenujace? Ja odczuwam zazenowanie, jak czytam list 44 niby doroslych
    ludzi, ktorych wiekszosci jakos wczesniej nie slyszalem w
    bohaterskiej obronie standardow (prof. Skarge slyszalem, ale wolala
    na puszczy). Mogli przynajmniej wystapic w obronie pensji, jakie nam
    sie naleza z ustawy, a ktorych czwarty rok nie dostajemy. Kto
    promowal te doktoraty na niskim poziomie? Kto je recenzowal? Kto
    recenzowal i przeglosowywal te slabe habilitacje? Kto je
    przyklepywal w CK? Gdzie oni wszyscy wtedy byli? Inni to wszystko
    robili? Tak to sie kelnerzy tlumacza, panie kochany, kelnerzy.
    To sa pytania na serio, nie jestem Palikotem. Czy ci ludzie maja
    moralne prawo, zeby sie odzywac, czy raczej powinni sie z gazet
    dowiedziec, jakie ich obowiazuja nowe zasady? Nie podwazam ich
    kwalifikacji naukowych, podwazam kwalifikacje jako organizatorow
    zycia naukowego. I to dotyczy wszystkich tych, ktorzy mieli i maja
    prawo glosu, ale jakos nie uczynili z niego uzytku bo to, bo tamto,
    bo koledzy, bo zly rektor, bo nie ma srodkow, bo brezniew, bo rada
    wydzialu w srody, a ja w srody ucze w Lomzy. Powtarzam - totalny
    brak odpowiedzialnosci za cokolwiek.
    Nie zrobili nic przez blisko dwadziescia lat, bo byli strasznie
    zajeci, a teraz zgodnie z nowa swiecka tradycja (zapoczatkowana
    przez prof. dr hab Stefana Niesiolowskiego) wyzywaja premiera od
    Gomulki (Wladyslawa, nie Stanislawa) bo probuje naruszyc ich
    interesy. Skad ta wiedza? Przeciez od dwudziestu lat to jest moj
    swiat, a nie moge caly czas wpatrywac sie we wlasny pepek ;)
  • adept_ltd 27.04.08, 19:32
    fordzie ka. - nie da się odgórnie wprowadzić wolnego rynku...
    co do reszty zupełna zgoda, tylko, czy tak trudno jest zrozumieć, że to nie
    zniesienie hab. pozwoli coś zreformować? A sytuacja, w której jak najwięcej
    sensownych ludzi zrobi habilitacje...
  • ford.ka 27.04.08, 19:36
    Prosze podejsc do okna. Zyje Pan w kraju, w ktorym odgornie
    wprowadzono wolny rynek. Quod erat demonstrandum.
  • adept_ltd 27.04.08, 19:42
    ale rozmawiamy poważnie?
    bo to, co jest za oknem nie równa się systemowi nauki, uzależnionemu od systemu
    pracy, który u nas ciągle nie jest rynkowy... mówiąc inaczej (oczywiście poza
    wyjątkami, spotykanymi w korporacjach), obojętne jaki masz dyplom, jeśli twoje
    ciotka nie zna wujka pana stefana, nie masz dobrej pracy... no i jeszcze jedno -
    nie wszystkich studentów stać na studiowanie w dobrych uczelniach. Wystarczy
    chyba... co to za wolny rynek?
  • dalatata 27.04.08, 18:32
    oj taaaaaaak. my blokujemy mlodych....musze powiedziec ze mam odruch
    wymiotny rowniez, jak ciagle slysze o tym blokowaniu tych mlodych
    wilkow, ktorzy nie publikuja nigdzie indziej tylko na ISI100. ale
    przeciez nie moga publikowac, biedactwa, bo maja pod gorke do pracy.

    powiem panu dopoki beda te debaty: dopoty ci ktorzy nie robia nic,
    albo malo (nie ze swojej winy rzecz jasna, tylko z obiektywnych
    powodow), beda sie obrazali na rzeczywostosc i beda chcieli
    przeskoczyc tych, ktorzy robia.a ich szefowie, ktorych ego bedzie
    masowane beda ich promowac.

    chce pan pradziwej nauki? to prosze publkowac 2-3 artykuly rocznie
    (jako minimum) w porzadnych czasopismach naukowych (takich w ktorych
    sa trzy slepe recenzje miedznarodowe), wtedy pan sobie bedzie rzygal
    do woli. ale miesiac temu narzekla pan na to, ze sie przeciez nie da
    tak od razu przeskoczyc z Kwartalnika Neofilologicznego na Disocurse
    and Society, TExt and Talk, czy cala mase innych miedzynarodowych
    czasopism. a czemu? a bo.....mamy pod gorke.

    i jasny szlag mnie trafia, jak najpierw slysze jak to sie nie da
    wprowadzic miedzynarodowych regul gry, a potem slysze jako to
    wszyscy sa blokowani. biedactwa. prosze mi pokazac tych mlodych
    wilkow blokowanych w lista publikacji na 3 km. i dopoki sie nie da,
    prosze pana, robic nauki w wymiarze miedzynarodowym, to sie nie da
    zniesc habilitacji. zeby wlasnie ci wszyscy super-doktorzy z 5
    publikacjami na krzyz nie domagali sie profesur. wie pan, mierny ale
    wierny.

    i prosze nie wchodzic na ten wysoki diapazon moralnego oburzenia. bo
    pan rowniez pisze z perspektywy wlasnych interesow nie? po co
    habilitacja? w profesory od razu. ale najlepiej te polskie, zeby sie
    nie przemeczyc.
  • khmara 27.04.08, 18:50
    dalatata napisał:

    > oj taaaaaaak. my blokujemy mlodych....

    Ktos, kto mowi o sobie, ze nigdy w Polsce nie byl kierownikiem czegokolwiek i
    prawdopodobnie nigdy nie bedzie, naprawde nie powinien takiego zdania wypowiadac.

    Nie wiesz, o czym mowisz.
  • dalatata 27.04.08, 19:13
    nie mam watpliwosci ze sa ludzie ktorzy sa blokowani, choc ja nie do
    konca wiem na czym to polega. czy przychodzi szef, ktory mowi: tylko
    nie pisz tgo artykulu! sprobuj tylko napisac! ja widzialem wiele
    rzeczy w Polsce - plagiaty, molestowanie seksualne, miernoty
    dostajace stopnie, nigdy nie widzialem jeszcze kogos wybitnego,
    ktory bylby blokowany. nie widzialem, ale to nie znaczy ze takich
    nie ma. i potrafie sobie jkaos wyobrazic kwestie nieotwarcia
    przewodu itd. ja tego nie widzialem jednal.

    ale zanim khmaro wpadniesz w ten ton bolesci, moze najpierw ustalmy
    ze 1. to sa dzialania nielegalne, 2. sa to dzialania wyjatki, a nie
    reguly. i moze wreszcie zrezygnujemy z tego tonu o 'habilitowanych'
    co wstrzymuja te biedne biedactwa.bo za chwile wyhjdzie ze ja jestem
    przestepca.

  • khmara 27.04.08, 19:16
    dalatata napisał:

    > nie mam watpliwosci ze sa ludzie ktorzy sa blokowani, choc ja nie do
    > konca wiem na czym to polega.

    To znaczy, ze nie waliles glowa w mur tak dlugo, az sie w murze zrobila dziura.
  • dalatata 27.04.08, 19:45
    no brzmi bardzo dramatycznie, ale z calym szacunkiem, ja nadal nie
    wiem co to znaczy.i wiem, na forum sie nie da. ale to zmienia tego,
    ze praktyki takie sa nielegalne i raczej wyjatkowe. i ni emaja nic
    wspolnego z habilitacja.



    khmara napisał:

    > dalatata napisał:
    >
    > > nie mam watpliwosci ze sa ludzie ktorzy sa blokowani, choc ja
    nie do
    > > konca wiem na czym to polega.
    >
    > To znaczy, ze nie waliles glowa w mur tak dlugo, az sie w murze
    zrobila dziura.
  • khmara 27.04.08, 20:03
    dalatata napisał:

    > to zmienia tego,
    > ze praktyki takie sa nielegalne i raczej wyjatkowe. i ni emaja nic
    > wspolnego z habilitacja.

    Nie sa to wcale praktyki wyjatkowe i z habilitacja maja wiele wspolnego. Dr hab.
    to chocby automatycznie glos w radzie wydzialu, moze nie zawsze zgodny z wola
    przelozonego, a polska nauka odziedziczyla fatalna strukture autokratycznie
    zarzadzanych poletek.

    O legalnosci takich praktyk moge powiedziec tylko tyle, ze kodeks pracy znam na
    wylot, ale nie znam osoby, ktora taki proces przeciwko uczelni by wygrala.
  • nfao5 27.04.08, 22:02
    Moze i nie jestem specjalnie wybitny, ale mam PhD z czolowego
    australijskiego uniwersytetu, sporo publikacji i co z tego, jak
    mafia na UW blokuje nostryfikacje mego dyplomu. Uzywa nawet prof.
    Jarzebskiego z UJ, ktory napisal o mnie kupe klamstw, ale nie
    odwazyl sie zamiescic swej recenzji mej rozprawy doktorskiej na
    forum... :( Profesoria polska najbardziej boi sie bowiem jawnosci
    ocen dorobku naukowego... :(
    - Takze jak chcialem otworzyc przewod doktorski na SGH, to Pani
    Dziekan z Kolegium Gospodarki Swiatowej zazyczyla sobie ponad 10
    tys. PLN, i to z gory, a samo otwarcie przewodu. Dla mnie to bylo
    jak oferta sprzedazy doktoratu, wiec nie skorzystalem. A wiec nie
    pisz bzdur, ze nie ma blokowania... :(
    dalatata napisał: nie mam watpliwosci ze sa ludzie ktorzy sa
    blokowani, choc ja nie do konca wiem na czym to polega. czy
    przychodzi szef, ktory mowi: tylko nie pisz tgo artykulu! sprobuj
    tylko napisac! ja widzialem wiele rzeczy w Polsce - plagiaty,
    molestowanie seksualne, miernoty dostajace stopnie, nigdy nie
    widzialem jeszcze kogos wybitnego, ktory bylby blokowany. nie
    widzialem, ale to nie znaczy ze takich nie ma. i potrafie sobie
    jkaos wyobrazic kwestie nieotwarcia przewodu itd. ja tego nie
    widzialem jednal.
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • ford.ka 27.04.08, 19:01
    Zima 1990 roku Balcerowicz wprowadzil swoje reformy. Dolar kosztowal
    9500 zlotych. Wtedy to bylo kosmicznie duzo, $30-40 za srednia
    pensje ale dzieki temu dzisiaj kosztuje 2 zlote 20 groszy i za
    srednia pensje jest $1000, a pewnie bedzie jeszcze tanszy. Trwalo to
    osiemnascie lat z wasem, ale nauka szybciej sie nie zmieni i od razu
    mozna zalozyc, ze profesura musi najpierw po prostu wymrzec razem z
    wiecznymi adiunktami.
    Zaloze sie, ze wtedy 90% profesorow ekonomii bylo pewnych, ze to
    samobojstwo, ze to musi sie rozsypac, podczas gdy wczesniej nie
    zauwazyli, ze jesli cos sie rozsypalo, to byla to gospodarka
    nakazowo-rozdzielcza. Na wiosne okazalo sie, ze wieczorem mozna w
    kazdym spozywczaku kupic mleko, ktore nadaje sie do picia. Krowy
    okazaly sie madrzejsze od profesorow doktorow habilitowanych.
    Obecny system umarl. Petryfikacja zwlok posunela sie tak daleko, ze
    nie da sie juz stwierdzic, czy byl system niemiecki czy radziecki.
    Moze lepiej bo pochodzeniem i z tej i z tej strony lepiej sie
    dzisiaj w nauce nie chwalic. On sie juz nawet rozlozyl. Jego obroncy
    dziela sie na naiwnych i slepych i tych, ktorzy maja interes w
    udawaniu ze nadal trwa. Nie da sie zrobic kroku naprzod bez
    stwierdzenia tego faktu. Nie da sie wprowadzic normalnego systemu w
    nauce, probujac ratowac wybrane kawalki skansenu.
    Prosze nie mowic, ze mamy nie wprowadzac miedzynarodowych regul gry -
    ja sie wlasnie domagam, zeby je wprowadzic od jutra. Profesor
    bedzie mial h rowne 1 a adiunkt h rowne 0. Bedzie OK - przynajmniej
    od razu widac, ze profesor ma wyzsze. Moze potem zadamy sobie
    odrobine trudu, zeby poinformowac swiat o naszym istnieniu. Jesli
    uczelnia bedzie chciala miec profesora z h rownym O, ma prawo. Mamy
    dolek demograficzny, jest wiec o tyle latwiej, ze jesli studenci
    zaglosuja nogami, bedzie to od razu widac.
    Prosze tez nie mieszac - nie chodzi o to, zeby przeskoczyc z
    Kwartalnika do Discourse. Chodzi o to, zeby Kwartalnik jako
    czasopismo przegonil Discourse. Tylko jesli bedziemy domagac sie
    niemozliwego, mozemy cos osiagnac.
    To nie jest moralny diapazon, to irytacja zmieszana z desperacja.
    Irytacja, bo okazuje sie z tych kilkunastu forow, ze wszyscy ludzie
    zainteresowani dyskusja o reformie nauki polskiej zmiesciliby sie w
    jednym przedziale drugiej klasy. Desperacja, bo widze coraz
    wyrazniej, ze nic sie nie zmieni. Bedzie certyfikat zamiast
    habilitacji, otwarcie oglaszane konkursy, ktore zawsze bedzie
    wygrywal kot Alik i pelna jawnosc dorobku naukowego magistrow. Super
    bedzie. Ale mnie to juz malo rusza, bo najpierw sobie pojade do
    slonecznych Niderlandow, a potem do UK, i przez ten rok z nudow cos
    napisze.
  • khmara 27.04.08, 19:08
    ford.ka napisał:

    > Obecny system umarl. Petryfikacja zwlok posunela sie tak daleko, ze
    > nie da sie juz stwierdzic, czy byl system niemiecki czy radziecki.
    > Moze lepiej bo pochodzeniem i z tej i z tej strony lepiej sie
    > dzisiaj w nauce nie chwalic. On sie juz nawet rozlozyl. Jego obroncy
    > dziela sie na naiwnych i slepych i tych, ktorzy maja interes w
    > udawaniu ze nadal trwa. Nie da sie zrobic kroku naprzod bez
    > stwierdzenia tego faktu. Nie da sie wprowadzic normalnego systemu w
    > nauce, probujac ratowac wybrane kawalki skansenu.
    > Prosze nie mowic, ze mamy nie wprowadzac miedzynarodowych regul gry -
    > ja sie wlasnie domagam, zeby je wprowadzic od jutra. Profesor
    > bedzie mial h rowne 1 a adiunkt h rowne 0. Bedzie OK - przynajmniej
    > od razu widac, ze profesor ma wyzsze. Moze potem zadamy sobie
    > odrobine trudu, zeby poinformowac swiat o naszym istnieniu.

    Bardzo trafne.
  • adept_ltd 27.04.08, 19:11
    hm, róbmy habilitacje i dopiero zmieniajmy system od wewnątrz, to moja
    propozycja... z tego postu wynika też smutne przeświadczenie, że tę reformę
    można o kant d... rozbić.
    Niestety to, co udało się Balcerowiczowi nie uda się w systemie, który tak
    naprawdę należałoby rozp...yć o wymyślić na nowo. Jednak nie dzięki zniesieniu
    hab...
  • khmara 27.04.08, 19:13
    Samo zniesienie habilitacji nie przesunie nas w rankingach miedzynarodowych ani
    o jedno miejsce, ale bez zniesienia swietej habilitacyjnej krowy nie uda sie
    nawet zaczac jakichkolwiek reform.
  • adept_ltd 27.04.08, 19:23
    Khmaro, będziemy mieli wtedy doktorskie krowy... nie tędy droga, przed wojną ten
    system, z habilitacjami!, działał...
  • khmara 27.04.08, 19:28
    Przed wojna to byl inny system i inne habilitacje. Nie mieszajmy pojec.
  • adept_ltd 27.04.08, 19:33
    a czym się to różniło?
  • khmara 27.04.08, 19:40
    Nie nudz. Garsc roznic, bo nie jestem historykiem nauki.

    Nie bylo CK.

    Banach robil habilitacje nie dlatego, ze mu ktos kazal, tylko dlatego, ze
    zmienial uczelnie. Gdyby zostal na tej samej uczelni to by nie musial.

    Wymogi habilitacyjne zostaly sformalizowane do absurdu w ciagu ostatnich 40 lat.
    40 lat temu wystarczylo napisac cokolwiek sensownego i miec odpowiednie poparcie
    polityczne. Czasami to drugie kuz wystarczalo.
  • adept_ltd 27.04.08, 19:45
    hm, myśl!!! nie chodziło mi o wykład, tylko o uzasadnienie zniesienia...i dość
    tych bzdur o tym, co się musi, a czego nie wolno, bo to już jest żałosne. Poza
    tym również uczeni, którzy nie zmieniali uczelni, robili habilitacje...
  • dalatata 27.04.08, 20:16
    rzezcywiscie wymogi habilitacyjne to zupelny absurd: dorobek chca
    oceniac! beton postkomunistyczny. swinie podle! zachciewa sie
    ksiazek!

    a profesure nie laska dac?! ot refroma!
  • dalatata 27.04.08, 19:42
    a mozna prosic o uzasadneiie tej tezy? bo ja to ciagle slysze,ale
    zywcem nie widze tego.
    khmara napisał:

    > Samo zniesienie habilitacji nie przesunie nas w rankingach
    miedzynarodowych ani
    > o jedno miejsce, ale bez zniesienia swietej habilitacyjnej krowy
    nie uda sie
    > nawet zaczac jakichkolwiek reform.
  • khmara 27.04.08, 19:53
    Caly system prawny i organizacyjny oparty jest na habilitacji jako wyzanczniku
    samodzielnosci naukowej. Habilitacja determinuje sposob funkcjonowania uczelni i
    sposob myslenia ludzi, ktorzy w nim funkcjonuja - twoj i adepta rowniez. Dorobek
    nie liczy sie do niczego i jaskolka w postaci oceny parametrycznej niewiele tu
    zmienia. Prawo do prowadzenia studiow - liczba samodzielnych, chocby juz byli
    zombie, ocena parametryczna - przewody habilitacyjne licza sie chyba bardziej
    niz publikacje. Dlugo mozna by wymieniac, ale moze innym razem, bo jakos nie
    jestem dzisiaj w profesorozerczym nastroju.
  • adept_ltd 27.04.08, 19:58
    Khmaro, kompletnie nie słuchasz tego, co się do ciebie mówi. W skali
    statystycznej hab. jest obecnie tym, co sprawia, że ktoś jeszcze pracuje. W moim
    instytucie jest 70 % doktorów, którzy nie robią nic i modlą się o zniesienie
    hab., wyobrażam sobie już, jak będą wyglądać ich rządy.
    Co do tej patologii, o której piszesz, wystarczy poddawać ocenie samodzielnych i
    również zwalniać, jeżeli nic nie robią...
  • khmara 27.04.08, 20:08
    Mysle, ze nie zrozumiales... Jezeli habilitacja jest jedynym, co sprawia, ze
    ktos pracuje naukowo, to znaczy, ze ten system jest chory.
  • adept_ltd 27.04.08, 20:13
    wybacz Khmaro, ale gdybyś czytał ze zrozumieniem i nie był zaślepiony ideą
    zniesienia hab. jako panaceum, wiedziałbyś, że tak właśnie myślę (choć to
    oczywiście była zbyt duża generalizacja, że tylko hab. zmusza ludzi do
    pracy...są tacy, którzy to lubią robić), że system taki jest i myślę, że należy
    go zmienić, ale nie zaczynając od zniesienia tego, co jeszcze ratuje ów system.
  • khmara 27.04.08, 20:15
    Coz, skoro uwazasz habilitacje za ostatnia deske ratunku, to chyba juz nie ma
    czego ratowac.
  • adept_ltd 27.04.08, 20:22
    nieuprawniony wniosek...
    ja tam się zresztą pokuszę, choćby po to, by moi uczniowie mieli inaczej, czyli
    lepiej i mogli sobie w spokoju pisać świetne książki, które staną się podstawą
    świetnych hab.
  • dalatata 27.04.08, 20:35
    to zaproponuj nowy. czekaj, wiem!!!! zniesmy habilitacje! i od razu
    sie wszyscy rzuca do pracy....yeah!!!! rozwiazalismy wreszcie
    problem tego, ze ludzie malo produkuja. czekaja na moment zniesienia
    habilitacji!!!!!

    BRA-WO KHMA-RA! BRA-WO KHMA-RA! KHMA-RA! KHMA-RA!!!!!

    khmara napisał:

    > Mysle, ze nie zrozumiales... Jezeli habilitacja jest jedynym, co
    sprawia, ze
    > ktos pracuje naukowo, to znaczy, ze ten system jest chory.
  • khmara 27.04.08, 21:02
    dalatata napisał:

    > to zaproponuj nowy. czekaj, wiem!!!! zniesmy habilitacje! i od razu
    > sie wszyscy rzuca do pracy....yeah!!!!

    Byl juz moj post na ten temat wyzej, w odpowiedzi adeptowi.

    > BRA-WO KHMA-RA! BRA-WO KHMA-RA! KHMA-RA! KHMA-RA!!!!!

    Bardzo merytorycznie sie zrobilo.
  • dalatata 27.04.08, 21:06
    merytorcyznie to bedzie jak khmarze sie skonczy habilitacja kojarzyc
    ze wszystkim. a szczegolnie z panaceum na cale zlo nauki poslkiej.

    wtedy bedzie merytorycznie. poki co odmeldowuje sie.
  • khmara 27.04.08, 21:10
    dalatata napisał:

    > merytorcyznie to bedzie jak khmarze sie skonczy habilitacja kojarzyc
    > ze wszystkim. a szczegolnie z panaceum na cale zlo nauki poslkiej.

    Wzarlo sie gleboko w tok myslenia, ze habilitacja stanowi o wartosci naukowca, a
    tytul jeszcze bardziej. Nawet nie w tok myslenia, ale i w podswiadomosc tez.
  • adept_ltd 27.04.08, 21:18
    ok, poddaję się, przepraszałem już Kellera za swoją habilitację, przeproszę i
    Khmarę za profesurę. I to pewnie beton w moim mózgu sprawia, że rozumiem, co
    pisze Dalatata domagający się rzetelnej oceny dorobku, a świeże powietrze w
    mózgu Khmary uniemożliwia to. Szczęść Boże, etc. Wracam do artykułu.
  • dalatata 27.04.08, 20:29
    a coz ma pensum kadrowe wspolnego z habilitacja. to prosze
    postulowac zniesienie pensum. tyle ze to nie daje konkretnych zyskow
    w postaci niepisania, nie? po co postulowac zniesienie pensum, skoro
    mozna dwie pieczenie upiec prawda? to jest tylko i wylacznie
    hipokryzja. smiech tylko mnie ogarnia. im dluzej slucham tych
    wszystkich powodow, tym bardziej nie mam waptliwosci ze nie chodzi o
    nic innego, tylko o to, zeby nie miec alibi na brak dorobku.

    wszedzie licza sie przewody. w UK departamenty oceniane sa m.in na
    podstawie przewodow dokt. i jakos nikt nie ma z tym problemow.

    no widze ze mozna by jeszcze dluuuuuuugo wymieniac. ale ciesze sie
    ze nie jest pan w profesorozerczym nastroju. ulzylo mi. bo jak by
    pan tak wszystko wymienil, to uh.
  • khmara 28.04.08, 00:41
    Bo gdyby nie propozycja zniesienia habilitacji, nie byloby tej dyskusji i wielu
    innych. Keller nie stwierdzilby wprost, ze polska humanistyka jest po prostu
    slaba, a dalatata nie przyznalby, ze zachodnie kryteria oceny nijak nie
    przystaja do oceny wschodniego, czyli polskiego dorobku. Nikt by sie nie
    zastanawial nad sensownymi kryteriami awansu, a wszystko toczyloby sie dalej
    starym trybem - z cala pompa stopni przyznawanych za pozorowany dorobek, ktorego
    nikt nie czyta i nikt nie cytuje poza kolejnymi pokoleniami magistrantow i
    habilitantow. Oby nie, bo utrzymywanie tego stanu rzeczy z cala pewnoscia nie
    jest recepta na wyjscie z obecnej zapasci.

    dalatata napisał:

    > a mozna prosic o uzasadneiie tej tezy? bo ja to ciagle slysze,ale
    > zywcem nie widze tego.
    > khmara napisał:
    >
    > > Samo zniesienie habilitacji nie przesunie nas w rankingach
    > miedzynarodowych ani
    > > o jedno miejsce, ale bez zniesienia swietej habilitacyjnej krowy
    > nie uda sie
    > > nawet zaczac jakichkolwiek reform.
  • dalatata 28.04.08, 01:02
    gdyby nie propozycja zniesienia habilitacji, problem zachoodnich
    ocen do wschodniego dorobku nie powstawalby. nagle zniesneiie
    habilitacji to wsadzenie silniak porszaka do malego fiata i udawanie
    ze mamy swietny nowy samochod.

    najpierw trzeba wyksztalcic rzetelnosc istniejacych procedur, chocby
    po to, zeby te nastepne padly natychmiast, a reforma nie zostala
    wysmiana.

    i to co mnie najbardzije wkurza w tym wszystkim to skonstruowanie
    habilitacji jako glownego problemu nauki polskiej. a tak nie jest.
    glownym problemem jest nierzetelnosc, kolesiostwo, korupcje,
    popychane przez lenistwo, plagiaty, brak funduszy. ale tym sie jakos
    nikt nie przejmuje. byle by habilitacje zniesc.

  • adept_ltd 28.04.08, 01:05
    to wszystko trochę przypomina Leppera z hasełkiem "Balcerowicz musi odejść"...
  • khmara 28.04.08, 01:10
    Ktos musi powiedziec, ze krol jest nagi.
  • adept_ltd 28.04.08, 01:14
    tak, ale by to zrobić trzeba by mieć niezły ubiór... no i coś do zaproponowania
    poza nonsensownym hasełkiem...
  • khmara 28.04.08, 01:29
    Dalatata ma racje, ale o tym, ze "glownym problemem jest nierzetelnosc,
    kolesiostwo, korupcje, popychane przez lenistwo, plagiaty, brak funduszy" nikt
    nie bedzie chcial rozmawiac dopoki nie naruszy sie fundamentu systemu. Wszyscy
    udaja, ze tego nie ma, a jezeli juz, to to jest gdzies, ale na pewno nie u nas,
    nie na naszym wydziale, nie w naszym instytucie. U nas nic takiego nie mogloby
    sie zdarzyc. Co z tego, ze kazdy, kto troche na uczelni popracowal, moglby jakas
    pikantna historyjke zacytowac? Za to o habilitacji wszystkie media trabia.
  • adept_ltd 28.04.08, 01:31
    więc może dajecie się wpuścić w kanał, który ma zakryć istotny problem czy też
    istotne problemy???
  • khmara 28.04.08, 01:48
    Odpowiem ci nie wprost, cytujac z poprzedniego postu:

    "tego nie ma, a jezeli juz, to to jest gdzies, ale na pewno nie u nas, nie na
    naszym wydziale, nie w naszym instytucie. U nas nic takiego nie mogloby sie
    zdarzyc."

    W psychologii to sie nazywa denial, nie wiem, jak jest po polsku. Nie mozna
    pacjentowi powiedziec wprost, na co cierpi, bo zaprzeczy. Wiec jak ma rozwiazac
    problem, ktorego nie ma?

    Przemysl to do rana. Jutro mnie raczej na forum nie bedzie.
  • adept_ltd 28.04.08, 09:39
    Jak zaczniesz logicznie myśleć i czytać ze zrozumieniem, będziesz mógł sobie
    pozwolić na ten ton wyższości...Bo na razie to rozmawiasz z demonami, które
    wryły ci się głęboko w podświadomość, zdaje się w ciągu wielu lat
    kariery...Miłego dnia!
  • khmara 28.04.08, 15:34
    dalatata napisał:

    > gdyby nie propozycja zniesienia habilitacji, problem zachoodnich
    > ocen do wschodniego dorobku nie powstawalby. nagle zniesneiie
    > habilitacji to wsadzenie silniak porszaka do malego fiata i udawanie
    > ze mamy swietny nowy samochod.

    Tak, ale problem habilitacji praktycznie nie istnieje w naukach scislych.
    Zniesienie habilitacji nic nie zmieni, po prostu bedzie inna forma oceny i
    awansu. Oni juz maja zachodnie kryteria oceny. Gorzej jest troche w naukach
    przyrodniczych, ale oni tez nie widza problemu. Problem dotyczy wszelkiej masci
    humanistow.

    > najpierw trzeba wyksztalcic rzetelnosc istniejacych procedur, chocby
    > po to, zeby te nastepne padly natychmiast, a reforma nie zostala
    > wysmiana.

    Ranking pod wzgledem rzetelnosci jak wyzej. Najwiecej plagiatow i najwieksze
    skandale z tym zwiazane w ciagu ostatnich kilku lat to wlasnie wszelkiej masci
    nauki humanistyczne i spoleczne, by nie wspomniec historyka zzynajacego od
    swojej doktorantki, czy dziekana wydzialu prawa nomen omen, zzynajacego od
    swoich magistrantek. Podobna historia dotyczyla profesora psychologii, czlonka CK.
  • dalatata 27.04.08, 19:39
    janse. ja mieszam! pan chce wporwadzenia kapitalizmu i
    socjalistycznych warunkow pracy i placy.

    zachodniego systemu oceny i konkursow, ale wschodniego dorobku.
    gratulacje, ale to jest tylko zabawne.

    a expose na temat ekonomii bylo fajne, ale nie ma tu nic do rzeczy.
  • ford.ka 27.04.08, 19:44
    A zachodnich ludzi skad wziac?
  • dalatata 27.04.08, 20:19
    fordzie ka, ma pan dar unikania arugmentow. ale to pan zaczal od
    blokowania mlodych przez beton itd. chce pan zachodu, to niech sie
    pan zachowuje jak na zachodzie. a poki pan nie nie ma ochoty na
    dorobek zachodni, niech pan nie jojczy na temat habilitacji.

    ford.ka napisał:

    > A zachodnich ludzi skad wziac?
  • nfao5 27.04.08, 21:52
    ford.ka napisał: A zachodnich ludzi skad wziac?
    - Juz sa w polsce, tylko sie im nie uznaje ich zachodnich
    kwalifikacji. Co innego, gdyby mieli slowackie czy rumunskie... :(


    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • adept_ltd 27.04.08, 21:59
  • nfao5 27.04.08, 22:13
    Masz jakies kompleksy na moim tle? I jesli piszesz o mnie po
    nazwisku, to wypadalo by, abys sie najpierw przedstawil!
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • khmara 27.04.08, 23:36
    Granica miedzy dobra zabawa a zwyklym chamstwem jest niezwykle cienka:
    oniet.o0o.pl/info
  • nfao5 28.04.08, 10:44
    Mnie to (ONIET) nie przeszkadza. Moga o mnie pisac, co chca. W razie
    czego sa przeciez sady. Jestem ostatnia osoba na swiecie, ktora jest
    za cenzura. Nie mam zamiaru cenzurowac wiadomosci na moj temat.
    Oczywiscie, rezerwuje sobie prawo podania do sadu tych, co wypisuja
    klamstwa i oszczerstwa na moj temat, np. prof. Jarzebskiego z UJ...
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • nfao5 28.04.08, 10:39
    Widze, ze stalem sie conajmniej IPem, a moze i VIPem (jak nie
    VVIPem), skoro publikuje sie oszczerstwa na moj temat (na razie na
    onIecie, ale w przyszlosci pewnie i na onecie)... ;)
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • khmara 27.04.08, 21:00
    dalatata napisał:

    > zachodniego systemu oceny i konkursow, ale wschodniego dorobku.
    > gratulacje, ale to jest tylko zabawne.

    NIE!!! Zachodniego systemu oceny i konkursow, a zachodni dorobek tez przyjdzie z
    czasem. Gdyby nie reformy Balcerowicza, to dolar kosztowalby dzisiaj
    kilkadziesiat razy wiecej niz obecne 2 PLN z groszami.
  • dalatata 27.04.08, 21:04
    ja sie na temat balcerowicza nie wypowiadalem i nie chce sie
    wypowiadac.

    a zachodnia ocena na wschodnim dorobku jest pyszna po prostu!!!!
    prawdziwie polskie! gratuluje
  • khmara 27.04.08, 21:06
    A jak chcesz inaczej powiedziec, ze smiec jest smiec, nawet jezeli autorem jest
    prof. zw. dr hab.?
  • adept_ltd 27.04.08, 21:08
    przestań Pan truć tym dolarem Balcerowicza. Jeszcze raz, może powtarzanie coś tu
    da, choć niestety zaczynam wątpić: 1) jeśli ktoś ma dorobek w Polszcze
    przyzwoity, 2) bez problemu może zrobić habilitację, więc, o co to ględzenie?
    Godząc się na pracę na uczelni, wszyscy wiemy, jakie są reguły gry, ale w pewnym
    momencie, czyli po magicznych 9 latach bycia adiunktem, niektórzy z nas
    zaczynają twierdzić, że gnoi ich profesorska mafia, hm., powtórzę, jakoś sie z
    tym nie spotkałem, poza wypowiedziami adiunktów pod 50. z dorobkiem
    kilkuartykułowym...
  • khmara 27.04.08, 21:18
    OK. Wryj sobie gleboko w podswiadomosc:

    1) nikt mnie nie gnoi,

    2) nie mam powodu, by sie swojego dorobku wstydzic.

    CV na forum zamieszczac nie zamierzam, choc mogloby posluzyc dobrze jako dowod
    na kilka gloszonych przeze mnie tez.
  • adept_ltd 27.04.08, 21:21
    ok, ja już wryłem... acz do podświadomości to się wypiera, a nie wrywa...
  • nfao5 27.04.08, 21:45
    Nie musisz go w calosci zamieszcac. Wystaczy, ze dasz link, np. tak
    jak ja dlaem juz nie raz:
    mywebpage.netscape.com/ljkel2/aboutme.html
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • nfao5 27.04.08, 21:49
    Habilitacja w Polsce polega glownie na podlizaniu sie mafii
    profeorskiej. Stad robia ja na ogol tylko bardzo nieciekawe typy...
    Jak na razie, to polska nauka pozostaje w UEskansenem, gdzie
    uznawane sa dyplomy z Rumunii i Slowacji, ale nie z Australii czy
    Kanady... :(
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • prawdziwamm 27.04.08, 23:09
    Szanowny Panie Keller, prawdę mówiąc, wolę się znaleźć w nieciekawym
    towarzystwie mafii profesorskiej m.in. wielce podejrzanych osobników
    pokroju dalataty czy adepta niż w towarzystwie prawdziwych
    bojowników o sprawę gnębionych ubogich do których i Pan przynależy.
  • nfao5 28.04.08, 10:46
    No coz, zawsze jest wiecej tych, co chca sie pozywic z okruchow
    spadajacych z panskiego stolu niz tych, co chca walczyc o zmiane na
    lepsze. A najlepszy przyklad to zachowanie sie Niemcow w latach 1933-
    1945. Ty bys, bedac Niemka, zapisala sie do NSDAP... :(
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".