Czy ktoś żałuje rekonstrukcji ACL? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • No właśnie, pytanie, jak w tytule. Poglądy na temat, operowć, czy nie zerwane
    więzadło krzyżowe przednie są podzielone nawet wśród ortopedów i
    rehabilitantów.Ciekawa jestem, czy ktoś na tym forum jest już po operacji,
    najlepiej jakiś czas i z tej perspektywy uważa, że lepiej było się nie
    zoperować??? Pozdrawiam serdecznie i czekam na info
    • cześć, tydzień temu mialam artroskopie kolana,wlascie zerwane wiezadlo przednie,
      no i..hmmm...cos mi gadal rehabilitant o rekonstrukcji,ale to bylo po zabiegu,a
      ze ja jezcze na pol tomna,to nic nie zrozumialam,narazie czekam , za dwa dni ide
      zdjac szwy,i zobacze jak to dalej będzie.Narazie od dwoch dni jest gorzej,noga
      boli mnie bardziej,ale to chyba z mojej winy,bo za duzo chodze.Narazie
      opuchlizna nie schodzi,i tez przez mysl mi przeszlo,po co to wogole bylo,ale
      zobacze.Trzymam kciuki.a jak u Ciebie z tym kolanem?
    • w 2003 roku miałem artroskopie pare miesiecy pozniej rekonstrukcje z biegem
      czasu musze powiedziec ze chyba załuje tych operacji ponieważ pare dni temu
      skreciłem kolano z tym problem udałem sie do Wodzisławia do bardzo dobrego
      fizjoterapeuty który po dwoch minutach powiedział
      "kto Ci wogóle pozwolił grac w piłke"
      po chwili powiedział zebym lepiej juz do piłki nie wracał bo grozi mi kalectwo a
      an dzien dzisiejszy czeka mnie 1.5 roku pracy zeby wrocic do pełni sprawnosci...
      Z tego co mowil ten fizjoterapeuta to w polsce nie potrafia prawidłowo
      przeprowadzic artroskopi badz rekonstrukcji gdyz nie maja odpowiedniego sprzetu...
    • Cześć! Jestem już prawie 6 tygodni po rekonstrukcji więzadła. Chodzę bez kul w
      ortezie, ale nazwanie tego chodzeniem to gruba przesada. Właściwie to podpieram
      się zoperowaną nogą, pociągając ją za sobą. Rehabilitacja trwa i podobno trwać
      będzie przynajmniej pół roku. Na razie trudno mi uwierzyć, że będę normalnie
      chodzić. Może za te pół roku będę mogła sama na tytułowe pytnie odpowiedzieć,
      czy warto było...
      • Witam, po rekonstrukcji kolana - ACL - tj. wiązadła krzyżowego przedniego jestem już półtora tygodnia. Miałam niesamowite szczęście w nieszczęściu, że trafiłam na wspaniałego lekarza, dla którego pacjent jest tzw. świętością. Zasada ta jest stosowana zarówno przez samego pana doktora, jak również cały personel. Do zerwania mojego więzadła doszło pod koniec lutego na nartach. Dwa miesiące chodziłam po lekarzach tj. od przychodni do przychodni, byłam nawet raz prywatnie u jednego pana ordynatora ortopedii rzekomo bardzo dobrego specjalisty - wszyscy kazali mi ćwiczyć i dużo jeździć na rowerze, w między czasie miałam też rehabilitacje w postaci magnetroniku i lasera. Cały czas jednak czułam, że to kolano jest niestabilne i mi ucieka. Po dwóch miesiącach coś mi strzeliło w nim, noga napuchła jak balon, bardzo bolała i nie mogłam chodzić. Po zgłoszeniu się do szpitala zrobiono mi tzw. punkcję poprzez wbicie w kolano strzykawki i odciągnięcie płynów wraz z krwią. Wystraszyłam się nie na żarty, poprzez znajomych z Wrocławia zaczęłam szukać dobrego ortopedy i udało się. Już po pierwszej wizycie dowiedziałam się, że mam zerwane wiązało krzyżowe, co potwierdził późniejszy rezonans. Pan doktor okazała się wspaniałym człowiekiem i od razu wiedziałam, że tylko jemu dam się zoperować. Rzeczowo wyjaśnił mi na modelu kolana co mi się stało i rozrysował na kartce na czym w takim przypadku polegać ma operacja. W tej chwili jestem już po zabiegu, ćwiczę praktycznie już od drugiego dnia po operacji, początkowo na oddziale podłączano mnie do specjalnej maszyny, dzięki której ćwiczyłam zginanie nogi pod odpowiednimi kątami, dodatkowo ćwiczyłam z rehabilitantkami dwa razy dziennie, a na trzeci dzień oczywiście o kulach już chodziłam po korytarzu, schodach, a nawet potrafiłam sama sobie dać radę z ubikacją i samodzielnie wziąć kąpiel. Dodatkowo chciałam zaznaczyć, że metoda stosowana przez pana doktora polega na tym, że w dziury w kościach wbijane są kawałki własnej wywierconej wcześniej kości, a nie śruby (platynowe czy biowchłanialne bo są różne rodzaje) - jest to tzw. metoda Felmeta, lub All-Press-Fit. W chwili obecnej czuję się coraz lepiej, ćwiczę całą serię ćwiczeń, jaką nauczono mnie na oddziale, okładam nogę chłodnymi żelami, no i noszę na obu nogach tzw. pończochy pooperacyjne (super sprawa). W chwili obecnej kolano zginam do około 70%, a za tydzień mam dojść do 90%. Wiadomo ACL, to stres, częściowo ból i niewygoda, ale jedno jest pewne jeśli miałabym to jeszcze raz zrobić, zrobiłabym bez najmniejszego wahania. Wychodzę z założenia, że nogi muszą mnie nosić przez całe życie, nie mogę pozwolić sobie na tzw. uciekające kolano, obrzęki, a z czasem również bóle związane ze stanami zwyrodnieniowymi stawu kolanowego. Mam dwójkę dzieci więc muszę mieć siły i zdrowie, żeby się nimi opiekować - grać z chłopakami w piłkę, chodzić po górach, biegać i śmiać się. Jedno jednak jest pewne, przed zabiegiem należy znaleźć naprawdę dobrego lekarza, bo tzw. partaczy w naszym kraju jest bardzo wielu. Gorąco pozdrawiam wszystkich ACL-owców i życzę aby na swojej drodze spotykali włącznie takich lekarzy na jakiego mi się udało natrafić.
        • Cześć! A jak się teraz czujecie, Ty i Twoje kolano? Ja nadal kiepsko, właśnie
          mam jakiś stan zapalny pochewki mięśni zginaczy, z których pobrano przeszczepy.
          Chodzenie jest dużym problemem. Akurat zgięcie miałam i mam ok, bo po 1,5
          tygodnia było 120 st, ale reszta gorzej...Wspaniale, że znalazłaś tak dobrego
          lekarza, pochwal się na forum, kto to jest, może inni skorzystają z dobrej rady?
          Ja miałam metodą dwupęczkową, ale z wykorzystaniem biowchłanialnych implantów.
          Pozdrawiam wszystkich ACL!
          • Witam i gorąco pozdrawiam wszystkich cierpiących, bo niestety swoje trzeba
            wycierpieć. Ja po zdjęciu szwów i odrzuceniu pończoch pooperacyjnych tj. już
            gdzieś około 3 dni czuję się koszmarnie, noga okropnie boli nie tyle w miejscach
            po szwach, co w miejscu wiercenia więc wspomagam się ketanolem (na początku dwa
            razy dziennie teraz tylko raz, albo wogóle). Dzięki tabletkom i zimnym, żelowym
            okładom daję radę, ćwiczę, chodzę o kulach (żeby nie kuśtykać), wspinam się po
            schodach - nie daję za wygraną, lekarz kazał nie przesadzać i ćwiczyć na razie
            tylko do ok 90 stopni, tj wyłącznie do granicy wytrzymałości, ale ja już daję
            radę około 130, a nawet 140. Kolano mam jeszcze obrzęknięte, ale tak ma być,
            niestety nie od razu Rzym zbudowali. Ostatnio mój mąż wyczytał gdzieś, że jakiś
            sportowiec miał operację ACL i dopiero po miesiącu czasu się wysypia, dla mnie
            to jest bardzo dziwne, bo przecież wystarczą systematyczne zimne okłady i śpisz
            jak złoto, z tym akurat nie mam i jak do tej pory nigdy nie miałam problemu. Co
            do lekarza to moim prowadzącym jest dr Leszek Kokoszka z Wrocławia,
            najwspanialszy człowiek wśród ortopedów. Nie chcę robić nikomu reklamy bo każdy
            przecież decyduje sam kiedy i u kogo się leczy, ja w każdym bądź razie, tak jak
            już pisałam poprzednio dałabym się zoperować tylko jemu. Odezwij się za jakiś
            czas i daj znać jak się czujesz. Tradycyjnie bardzo gorąco wszystkich ACL-owców.
            Ps. fajnym przyrządem do ćwiczeń nogi jest zwykła huśtawka, stawiasz nogi na
            ziemi odpychasz się wolniutko kulami i w ten sposób ćwiczysz zgięcie kolana:-)
        • Witam,
          mam zerwane wiazadlo. czy mozesz napisac kto Cie operowal? gdzie? lub tez jaki szpital lub kogo polecasz? jak sprwuje sie Twoje kolano? tez mam 2 dzieci wiec musze byc sprawna w 100%.

          dziekuje za odp
          pozdrawiam
        • Witaj
          Czy możesz podać namiary na tego lekarza?
          Mój nr 516-016-572
          Będę wdzięczny bo moja córka miała niedawno rekonstrukcję kolana , a lekarz prowadzący to ..szkoda gadać.
          Pozdrawiam Piotr
    • Witam.
      Jestem już dwa miesiące po artroskopii (wycięcie uszkodzonego fragmentu łąkotki
      oraz wiązadła bocznego), nadal odczuwam bóle, raz boli ze chodzić niemoge a raz
      chodze bez problemu (kuleje :P). Rwania na zmiane pogody są nie do wytrzymania
      ..... Ale prawda jest taka że gdyby nie ta operacja, gdybym z tym wzlekał być
      może teraz niemiał bym wogóle łąkotki i było by jeszcze gorzej. Pozatym takie
      kontuzje spowodowane uszkodzeniem stawu kolanowego to już bedziemy odczuwać do
      końca życia :P taka prawda :-)
      pozdrawiam
    • Ja nie żałuję. Jestem już 4 miesiące po rekonstrukcji, odczuwam
      dyskomfort w tym kolanie, ale najważniejsze,że jest stabilne i nie
      ucieka. Nie mam żadnych dalszych powikłań, stanów zapalnych etc.
    • Jeśli jesteś aktywna i uprawiasz sport nie masz za bardzo wyjścia.
      No chyba, ze chcesz po latach mieć jeszcze większe kłopoty z kolanem
      (np. poniszczone łakotki, które trzeba będzie pousuwać, co prowadzić
      może do zwyrodnień w kolanie).

      Ja nie żałuję!

      Jestem 3 tygodnie po zabiegu rekonstrukcji (NFZ, śruby tytanowe,
      przeszczep z mięśnia półścięgnistego), stan pooperacyjny kolana
      określam jako świetny (zostało jeszcze trochę opuchlizny, niemniej
      zgięcie w kolanie 100 stopni oraz pełen wyprost dają dużo radości).
      Przez 2 tygodnie po zabiegu rehabilitowalem się samemu (metodą
      Ericssona), teraz jestem pod opieką rehabilitanta, który widać, że
      wie co robi i mówi. Metoda Ericssona poszła w odstawkę, jako iż
      cyt.: "uniwersalizm jest dobry ale do pewnego momentu". Cwiczę 3
      razy w tygodniu po 1h pod dozorem rehabilitanta, w pozostałe dni dwa
      razy dziennie po 1h wg wytycznych. I to w zupełności wystarcza,
      więcej wręcz się nie powinno. Ponoć proces rehabilitacji po
      rekonstrukcji ACL wymaga systematyczności i pewnego przedziału
      czasowego. A przyspieszanie i "ambitne" katowanie nogi może
      przynieść dużo więcej szkody niż pożytku.

      Ponoć za kilka tygodni będę normalnie egzystował, a za 6 m-cy wrócę
      do sportu. Wow, juz nie mogę się doczekać ;-)

      Maciej

      p.s. jesli ktoś chciałby podyskutowac na temat to zapraszam na
      prywatny mail: maciej.konopka@onet.eu
    • Stan zadowolenia zależy od tego czego się oczekuje. Jesli ktoś
      czegoś bardzo chce to w dwa miesiące od rekonstrukcji można jeżdzić
      na nartach!!! to nie żart a za wszystko odpowiada genialny lekarz z
      Poznania Grzegorz Szperzyński. opowieści o mozolnej i długotrwałej
      rehabilitacji to tylko narzekania niezadowolonych i płaczących nad
      sobą pacjentów.
      • halo ktos z acl-owcow jeszcze tu zaglada?
        • Siema niedawno miałem rekonstrukcję więzadła krzyżowego. narazie nie bardzo jest ok noga mi się nie zgina do 90 stopni i nie ma pełnego wyprostu(prawie 3 tyg.po operacji)Lekarze mówili że powinna się zginać do 90 stopni po trzech tyg.(ćwiczenia zginanie nogi leżąc na brzuchu i prostowanie leżąc na plecach) czy ktoś zna inne dobre ćwiczenia?I czy ktoś jest po operacji przeprowadzonej przez pana Adamczyka z Białegostoku????
          • Hej jestem po operacji acl już 15 miesięcy mialem roboną w irlandii lekarz profesor w trzecim pokoleniu ja jestem zadowolony bo prawie w pełni no97% fukcjonalny gram w kosza i trochę w piłkę w styczniu jadę na narty polecam ci przejżyj koniecznie stronę uniwersytetu w szkocji glesgow oni się specjalizują w rehabilitacji ortopedycznych ja zrobiłem ich cały program to ich strona gsss.co.uk
            przepraszam za pisownie ale serio polecam
    • hej ;) wiec mam 2 zdania na ten temat. Warto jesli ktos biega tanczy bądz robi cos co moglo by zerwac inne wiezadla bo po zerwaniu przeszczepu można go robic na nowo ;) także tu nie ma problemu . Z jednej strony żałuje .Rekonstrukcje mialam 20.05.2010 r cwicze ile sie da i jak nie przykurcz zgiecia to wyprostu raz jest dobrze a raz koszmar ...chwilami mam wrażenie że zaczepy z kości mi sie wysuwają... po za tym w miejscu pobioru przeszczepu nie odzyskalam jeszcze w pelni czucia... (jak bym sie drapala przez buta) wrr okropne uczucie...
      • Heh, no ja mam niestety tak samo, czyli przeszłam rekonstrukcję i teraz wprawdzie mnie nie boli kolano, mogę zginać i w ogóle, ale w miejscu, skąd miałam pobierane ścięgna, dalej nie mam czucia! A to już minęło ponad 2 lata. Wprawdzie jest już trochę lepiej, bo wcześniej miałam wrażenie, jakby to miejsce było zdrętwiałe. Teraz już trochę więcej czuję, ale na pewno nie jest to normalne uczucie. Nawet bałam się, że może być coś z tym nie tak, może lekarz zrobił coś źle, więc zadzwoniłam do mojego byłego rehabilitanta i Pan Studziński uspokoił mnie, że to normalne. I nie ma się czym stresować, więc co zrobić, muszę zaakceptować to uczucie:) Można się przyzwyczaić.

        A czy żałuję rekonstrukcji? Oczywiście, że nie. Trochę się pomęczyłam przy rehabilitacji, oprócz zabiegów sama chodziłam na siłownię i nie było łatwo, ale przynajmniej teraz mogę normalnie funkcjonować, jeździć na nartach, biegać itp. Jeśli ktoś nie uprawia sportów, to pewnie faktycznie rekonstrukcja jest niepotrzebna. Ale jeśli chce się być aktywnym, to taki zabieg bardzo pomaga.
        • Zdecydowanie nie zaluje. Ale przed zabiegiem praktycznie nie moglam chodzic wiec w ogole nie bylo o czym spiewac. Przeszlam rekonstukcje w lutym tego roku i przy okazji wypatrzyli mi w tym kolanie zjechana chrzastke przez co przez pierwszy miesiac nie moglam stawac na tej nodze (musiala sie zregenrowac najpierw).

          Przez pierwszy miesiac cwiczylam tylko bez stawania na lewej nodzei bolaly mnie rece od kul (caly ciezar ciala na drugiej nodze i rekach). Potem stopniowo zaczelam obciazac feralna noge i juz poszlo w miare szybko. Troche trwalo zanim sie wyprostowala do konca, ale 90% zgiecia mialam praktycznie od wyjscia ze szpitala.

          Teraz jestem 3 miesiace po rekonstrucji i brakuje mi jeszcze paru stopni do pelnego zgiecia (nie moge jeszcze zrobic pelnego przysiadu, nie dotkne pieta posladka). Ale wg fizjoteraputy to samo przyjdzie. Poza tym cwicze, jezdze na rowerze i biegam. Kolano troche dokucza przy bieganiu na twardej nawierzchni wiec staram sie wybierac ziemne trasy (nie asfaltowe). No i mam jeszcze poczekac z tenisem.

          Generalnie jestem zadowolona i pelna podziwu dla tych rzeznikow. Koronkowa robota. Mysle ze jeszcze z miesiac-dwa i powinno byc jak przed upadkiem. We wrzesniu chce wystartowac (jak co roku) w biegu ulicznym na 10 km i poprawic moj czas z zeszlego roku ;-)

          --
          I'd rather be hated for who I am, than loved for who I am not.
    • Jeżeli ktoś potrzebuje pomocy w wyborze lekarza rehabilitanta sluze pomoca wskaze takze szpital w ktorym szybko mozna uzyskac zabieg na ACL na NFZ podaje adres mail kriscross1@tlen.pl
    • Jestem 1,5 ra m-ca po zabiegu też miałem obawy ale tak można bez końca gdybać.Ja osobiście absolutnie nie żałuję, po m-cu zacząłem chodzić bez kul. Jest już prawie ok. trochę czuję kolano jak idę po schodach ale noga już jest w zdecydowanie lepszym stanie niż przed zabiegiem
    • Mialem zerwane ACL przez pare miesiecy i kolane nie funcjonuje normalnie. Po rekonstrukcji wszystko dobrze...Mysle ze po czasie jesli kolano nie jest utawione odpowiednio przez zerwany ACL to i inne czesci zwyrodnieja szybciej
    • Witam
      Mija dokładnie 9 tygodni po zabiegu rekonstrukcji ACL
      Swobodnie chodzę, zginam kolano, ćwiczę. Nawet wczoraj potruchtałem na bieżni przez 15 minut. Czuje się fantastycznie.
      Od pierwszego dnia po zabiegu postanowiłem, że się nie będę rozczulał nad sobą. Po zdjęciu szwów zacząłem ćwiczenia. Trochę jest to utrudnione ze względu na ranę ale smarowałem maścią, przykładałem lód i było wszystko ok. Po 5 tygodniach odstawiłem ortezę i kule.
      Trzeba tylko uważać z chodzeniem i unikać nierówność. Rehabilitacja po okiem fachowca i zabiegi. 10 razy spokojnie wystarczy.
      Odbudowa mięśnia czworogowego jest chyba najważniejsza. Im szybciej zacznie się ćwiczyć zginanie kolana i mięśnie szybciej dochodzi się do zdrowia. Najgorsze co można zrobić to czekać na cud, nic nie robić i marudzić. Czy żałuje rekonstrukcji ACL? Nigdy. Wracam do zdrowia to jest najważniejsze

      • Witam , mam pytanko kto wam robił rekonstrukcje kogo polecicie ?? Bo teraz mnie czeka to samo co was .
        • Witam serdecznie
          Mam na imię Aneta i piszę pracę magisterską na temat artroskopii stawu kolanowego. Jest to praca badawcza i potrzebuję 50 osób po wykonanej artroskopii do wypełnienia ankiety. Jeśli ktoś mógłby mi pomóc wypełniając taką ankietę proszę o kontakt na adres aneta-kat@wp.pl lub gg 4895578 i z góry wszystkim bardzo dziękuję.
          Pozdrawiam
    • Oczywiście, że nie żałuję. Miałem 3 razy, 2 razy lewe (2003 rok i 3 tyg temu) prawe (2005). W tej chwili jestem 3 tyg po acl. Rehabilitacja do 6 tygodnia polega głównie na wzmacnianiu mięśnia czterogłowego. Mniej istotne jest zgięcie aczkolwiek do 3-4 tyg warto mieć zgięcie do 90 stopni.
      Przeszczep do 6 tygodnia wchłania się w kość a zatem jest bardzo słabe i do tego momentu nie warto szarżować z rehabilitacją. Rehabilitacja do 6 tyg to głównie ćwiczenia z izometrią i napinaniem mięśni. Tak naprawdę rehabilitacja związana z ruchomością stawu zaczyna się po 6 tygodniu od operacji.
      • Mam 15 lat , jestem z małej miejscowości . Miałam miesiąc temu robioną artroskopie i jestem bardzo zadowolona z niej , 3 delikatne nacięcia dwa dni bólu i już po 1,5 odłożyłam kule w ortezie , co prawda nie miałam całkowitego zgięcia bo to było 110 stopni ale i tak byłam zadowolona .
        Teraz sprawa Rekonstrukcji Acl miałam robioną tydzień temu, i czuje się strasznie nie mogę zgiąć kolana , przy chodzeniu tylnia część nogi mnie boli , staram sie jak najbardziej rozruszać tą nogą ale to jest straszny ból , ciągle głowa mnie boli a pod kolanem mam bardzo spuchnięta część tam gdzie był przeszczep . Pytanie do was czy to jest normalne ?Bo bardzo się obawiam .
    • Witam. poszukuję dobrego rehabilitanta z okolic Białej Podlaskiej. Mąż jest 3 tyg po rekonstrukcji ACL..czuje się dobrze, kolano delikatnie opuchnięte, zabieg w Centralnym Klinicznym Szpitalu MSWiA w Wawie, dr.Luboiński. Mąż jest bardzo zadowolony z samego zabiegu przeszczepu, niestety brak dobrego rehabilitanta blokuje nam drogę do powrotu do sprawności. Same spięcia i ćwiczenia izometryczne no jak na ten etap za mało ,tak nam mówi nasz lekarz. Mąż miał całkowite, zastarzałe uszkodzenie więzadła krzyżowego przedniego, kolano P, wielokierunkowe uszkodzenie łąkotki przyśrodkowej oraz łąkotki bocznej. Prócz tego osteofity dołu międzykłykciowego i rzepki oraz kłykcia przyśrodkowego kosci udowej - w miejscu chondromalacji IV st śr. 1x1,5 cm, zapalenie błony maziowej. Rekonstrukcja anatomiczna jednopęczkowa z wykorzystaniem ipsilateralnych ścięgien mięśnia smukłego i półścięgnistego z mocowaniem w kości udowej i piszczelowej śrubą biowchłanialną.
      W zaleceniach: zakaz obciążania przez 6 tyg., pilne rozpoczęcie rehabilitacji, Cpm 0-90st 5x dziennie po 45 min prze 4 tyg, okłady z lodu co 2 godz.po 20 min. ,elewacja nogi. Prócz tego zestaw medykamentów Fragmin przez 4 tyg, Cipronex przez 3 dni i silne Zaldiar. Zgięcie w tej chwili to 120 st. przeprostu nadal brak. Fajnie by było skontaktować się z kimś kto przechodził coś podobnego i jest w stanie polecić dobrego rehabilitanta..pozdrawiam
      • Witam serdecznie.Jestem z okolic Białej widziałem reklamę związaną z rehabilitacją kolana,wydała się interesująca, oto nr. tel.833442700. Apozatym to także mam problem z kolanem i szukam jakiegoś kontaktu do dobrego lekarza,miałem już artroskopię i czeka mnie rekonstrukcja ACL,ale niewiem gdzie się z tym udać.Mam namiary do Łęcznej ale nie jestem pewien,proszę o poradę oto mój adres; lesio.123@wp.pl
    • witam miałem acl już 3 tygodnie temu wszystko zależy z kat pobieraja wiazadło ja mialem pobrany z uda powyżej łekotki i zginam już noge w 90 stopniach co bedzie dalej to nie wiem bo ponoc po 4 tygodniach mam miec stabilizator operacja trwala 3 godziny jak mbedzie dalej bede pisal
      • Witam wszystkich jestem trzy miesiące po Rekonstrukcji ACL , czuję się świetnie . NIe mam w pełni całego zgięcia bo do niego jeszcze troszkę mi brakuje ale poza tym super. Właśnie parę dni wróciłam do sportu zaczęłam biegać, i próbować różnych rzeczy . Czuję się na siłach tylko nei wiem czy za szybko się do tego nie wzięłam :):) Kolano wszystko ok . Tylko przy zmianach pogody troszkę boli :p
    • Witam wszystkich,
      jestem 2 tygodnie po rekonstrukcji ACL. W lutym br. miałam uraz skrętny kolana lewego na nartach (jak mawiają 'sport to zdrowie'). Z powodu charakteru studiów nie mogłam zrobić operacji od razu po urazie gdyż wiąże się ona jednak z unieruchomieniem przynajmniej na parę dni. Lekarz ortopeda powiedział, że mogę zaczekać bez problemu z operacją do wakacji bez forsowania go, ale wzmacniając mięśnie. Kolano w dniu urazu było niestabilne, wywracałam się nie czując nawet że kolano ucieka czy przeskakuje. Oczywiście miałam efekt szufladkowy i niestabilność. Dzień później wykonałam rezonans magnetyczny, który potwierdził zerwanie ACL, naderwanie MCL oraz stłuczenie obu łąkotek. Do czasu operacji zalecono mi wzmacnianie mięśni przede wszystkim czworogłowego. Co do stanu kolana po urazie - byłam w stanie w pełni wyprostować nogę oraz ją zgiąć bez bólu, uprawiałam sport tzn jedynie rower, siłownia. Kolano raczej nie bolało, zaczęło dopiero ok miesiąca przed operacją.

      Przed zabiegiem udałam się na kolejny rezonans (po 5 miesiącach od poprzedniego) i wykazał niestety znów uszkodzenie ACL, ale byłam na to nastawiona - nie ma co wierzyć w cuda że więzadło się jakimś cudem zrosło albo że lekarz się pomylił. Lekarz ortopeda kilka chwil przed operacją powiadomił że zaczynają od artroskopii, która na ekran przeniesie rzeczywisty obraz zmian w kolanie i zdarza się choć RZADKO że rezonans się myli i np ACL nie jest zerwany. U mnie rezonans co do ACLu się nie pomylił, ale pomylił się co do łąkotki ponieważ okazało się że jedna z nich (boczna) jest pęknięta czego lekarz opisujący nie wychwycił. Sam zabieg trwał ok. 2-3 h. Poza nieco bolesnym znieczuleniem zewnątrzoponowym, nie czuć nic. Dodatkowo podają coś ogłupiającego, przez co nie patrzy się na ekran z przerażeniem i ogólnie jest się w dobrym nastroju ;) W czasie artroskopii przy wiotkiej kończynie i ruszaniu nią przez lekarza dopiero widać jak niestabilne może być kolano bez więzadła. Jako nowe więzadło użyto u mnie przeszczepu autogennego ze ścięgna m. półścięgnistego i m. smukłego. O dalszych technikach mocowania, śrubach i innych rzeczach pisać nie będę - wiem że użyto u mnie najlepszej techniki bo lekarz wykonuje to na co dzień i ma rozeznanie jakie jest funkcjonowanie po zabiegu. W zasadzie słyszałam tylko o zadowolonych pacjentach po operacjach wykonanych przez niego.

      Łąkotkę udało się uratować, ale dowiedziałam się że gdyby nie operacja to prawdopodobnie do miesiąca czasu pękła by całkowicie i zablokowała kolano. Być może bóle kolana przed zabiegiem były spowodowane jej uszkodzeniem wtórnym po niezoperowanym kilka miesięcy wcześniej więzadle ?

      W tym momencie mam za sobą 14 dni od zabiegu, mam się bardzo dobrze. Rehabilitację profesjonalną rozpoczęłam od 10 dnia po zniknięciu opuchlizny. Z powodu ratowania łąkotki rehabilitacja wygląda inaczej niż przy samej naprawie ACL tzn nieco wolniej. Nie należy zginać kolana powyżej 90 stopni aż przez 4 tygodnie, gdyż łąkotka na razie się musi zagoić. W tym momencie czyli po dwóch tygodniach mam zgięcie 90 stopni (więcej nie przekraczam zgodnie z zaleceniami) i powoli zaczynam pracować nad wyprostem. Stabilizator jest wskazany do 6 tygodni, na razie cały czas a następnie do przemieszczania się poza domem i spania (przez niekontrolowane ruchy w czasie snu) natomiast wsparcie na kulach przez ok. 4 tygodnie. Mimo zaleceń co do kuli próbuję chociaż troszkę pochodzić po domu bez nich oczywiście ostrożnie żeby nogę przyzwyczaić do chodzenia. Czuję się coraz lepiej z nogą. Środki przeciwbólowe po wyjściu ze szpitala zredukowałam do minimum gdyż nie chciałam przy okazji zmasakrować żołądka ketonalem i innymi mocnymi środkami, dlatego ketonal zażywałam 1x dziennie 4 dni, później słabszy panadol. Oczywiście pilnowałam zimnych okładów żelowych i na pewno to pomogło w zmniejszeniu ilości płynu w kolanie. Należy mieć świadomość że m. uda BARDZO SZYBKO flaczeją. Oczywiście nie da się tuż po zabiegu chodzić i ćwiczyć, ale pierwsze dni rehabilitacji to ćwiczenia izometryczne wzmacniające przede wszystkim mięśnie. Nie ma się co dziwić że nad kolanem utworzy się spore przewężenie przez nieużywanie mięśni ;)

      Na razie jeszcze długa droga przede mną i te kolejne 6 tygodni będzie najważniejsze. Być może to za wcześnie na osądy czy żałuję rekonstrukcji czy nie, ale na ten moment powiem że NA PEWNO NIE ŻAŁUJĘ. Napiszę o swoich odczuciach za jakiś czas. Gdyby nie operacja to stan kolana by się pogarszał, statystyki wskazują że dochodzi wtórnie do uszkodzeń łąkotek, chrząstek stawowych, następnie zmian zwyrodnieniowych kolana. Większość osób przed rekonstrukcją odczuwa ból i dyskomfort, mimo idealnego wyćwiczenia mięśni które mogą zminimalizować niestabilność kolana. A co najważniejsze dla sportowców - nie da się uprawiać sportu bez pełnej sprawności. Może gdyby nie to że sport uprawiam i uprawiać chcę dalej i jestem młoda to nie zależałoby mi na operacji... Tak czy inaczej jeśli ktoś ma wątpliwości to naprawdę nie ma się nad czym zastanawiać. Owszem, operacja to unieruchomienie na jakiś czas i rehabilitacja, dlatego lepiej mieć zapas czasowy. Nie da się inaczej naprawić zerwanego więzadła, a po co narażać się na jeszcze inne uszkodzenia i rezygnację z pasji.

      W razie pytań to chętnie odpowiem :)
      • Czejść jestem 3lata po rekonstrukcji ACL 3 resekcja rogu tylnego MM-ML.OK.3tygodni temu potknełem się o krawężnik zaczeło strasznie boleć mnie kolano po różnych proszkach okładach przestało po 3 dniach pojechałem do lekarza okazało się że pękły sruby w kolanie ale lekarz powiedział ze to jest stare pęknięcie tylko wystarczyło letkie podknięcie.Niedługo czeka mnie 2 operacja rewizyjna i się zastanawiam czy to coś pomoże jesli za 1 razem pękły to za 2 wyjdą z całą kością.A tak na marginesie gdzie miałas operację.
        • Myślenice, pod Krakowem
          • A ja Warszawie może tu gorzej robią.
            • Nie wiem, ciężko stwierdzić. Ja jestem bardzo zadowolona, minęło od zabiegu trochę więcej niż 5 tygodni i jestem w naprawdę super stanie. Tzn postęp jest bardzo dobry - ładny wyprost i zgięcie idzie coraz lepiej do przodu na tyle na ile pozwala lekarz. Komplikacji nie miałam ale spotkałam w czasie rehabilitacji parę osób które albo idą wolniej albo zatrzymały się na jakimś stopniu i wygląda na to że będą musiały mieć poprawkę bo kolano np nie chce się zgiąć czy boli. Ja na szczęście nie miałam żadnych powikłań, ale patrząc na innych, wszystko co się dzieje po zabiegu to sprawa osobnicza.
              Może poszukaj innego lekarza jeśli nie byłeś zadowolony a masz mieć teraz coś poprawiane.
              • Witam. Ja jestem już 6 tygodni po rekonstrukcji. Teoretycznie do dzisiaj miałam chodzić o kulach i nosić ortezę. Operacji nie przeprowadzono mi po od razu pierwszym skręceniu (było ich kilka, nie wiem za którym razem zerwała więzadło) i niestety doprowadziło to do częściowego zaniku mięśnia czworogłowego jeszcze przed zabiegiem. Teraz czuję, ze moja noga jest bardzo słaba i będę musiała jeszcze jakiś czas pochodzić o kulach. Poza tym wszystko przebiega bez problemów - ładny wyprost i zgięcie. Rekonstrukcję przeprowadzono mi w Niemczech, ponieważ tu studiuję i znajduję się obecnie pod dobrą, fachową opieką.
                • Jak obiecałam, odzywam się po raz kolejny. Jestem obecnie 9,5 tygodnia od zabiegu. Czuję się jak nowo narodzona ! Zakres ruchu w kolanie niemalże taki jak w drugiej nodze (tzn brakuje mi jeszcze troszkę do przeprostu bo taki przeprost mam naturalnie w zdrowej nodze i jeszcze nieco brakuje mi w zgięciu ale stopniowo jest coraz dalej). Kolano absolutnie nie boli, nie puchnie nawet po większym wysiłku jak długi spacer, rower itp. Już powoli zapominam o tym że to ta noga była kiedyś chora. Nawet blizna się pięknie goi ;) (wspomagana contractubex'em).
                  • Witam,
                    Jutro minie 3 tygodnie od operacji. (przeprowadzona 5.10.2012). Podczas operacji wycięto mi róg tylny ML i oczywiście rekonstrukcja ACL.
                    Przez pierwsze 14 dni nie pozwolono mi zginać kolana;/
                    Po 14 dniach zdjęto szwy i zaczałem rehabilitację, wcześniej jedynie ćwiczenia izometryczne. I zaczęło się, mięśnie do odbudowy, czwórka, dwójka i łydka. Na pierwszej wizycie u rehabilitanta, zgięcie poszło do ok 40 stopni, więc chyba nieźle. oczywiście ćwiecznie w domu i druga wizyta, zgięcie poszło jeszcze dalej, ok 70 stopni.. i tutaj zaczynam się martwić. Podczas zgięcia czuję jakby coś mnie ciągneło z zewnętrznej strony kolana..jak w lezeniu na brzuchu sam próbuję podnieśćnogę, odczuwam w pewnym momencie to ciągnięcie i cóz..z pomocą rehabilitanta noga idzie dalej, to fakt..Zastanawia mnie jedynie ten ból..bo podobno rehabilitacja ma być bezbolesna;/
                    Co prawda zabieram siędalej za ćwiczenia, ale w głowie mam pełno mysli. Rehabilitant mówi że to może być spowodowane przykurczami mięśni itd. ale cóz..

                    A czy żałuję..gram w piłkę i stąd uraz, a bez zabiegu nie da siędalej tego robić.. Przed zabiegiem miełem pełny zakres ruchów, jednak nie dało sie biegać, gdyż kolano uciekało..
                    Nie żałuje, mimo tego że teraz mam mętlik w głowie co dalej z tą rehabilitacją..jak to powinno wyglądać..

                    • Najlepiej zapytaj lekarza, a jeśli będziesz chciał zaplanuj sobie rezonans (najlepiej złożyć wniosek na ten bezpłatny no chyba że wolisz szybciej to płatnie) albo jakieś usg. Nie powiedziałabym że rehabilitacja ma być bezbolesna - u mnie stosowali zasadę 'rób ćwiczenie do granicy bólu', zatem z założenia ból wystąpi przez ograniczenie zakresu ruchu. Wiem że określony ruch mnie w pewnym momencie bolał czy blokował i dopiero po jakimś czasie ustępował że można było pójść dalej. Ale z drugiej strony nie miałam żadnych dolegliwości o których Ty mowisz, tj ciągnięcie (może to jakiś zrost tkanek). U mnie np przez długi czas przy prostowaniu nogi coś strzelało pod kolanem przy mocnym wyproście, ale powiedzieli że to normalne po rekonstrukcji. I mieli rację bo już tak się nie dzieje.
                      • Spotkałem się z rehabilitantem, który przygotowywał mnie do operacji. Mówi ze nie ma sie czym przejmować, gdyż to normalne..:) Mam jeszcze obrzęk nad kolanem i stąd takie bóle przy zgięciu. Mam zwalczać ten obrzęk, bo w innym razie potrzebna bedzie punkcja. Poza tym podobno jest wporzadku. Dalej mam cwiczyć, a do tego noga wysoko i lód, cały czas, aż zejdzie ten cholerny obrzęk;/
        • mam problem miałem wypadek, zwichnięcie kolana, zmiażdżona tętnica podudowa, pozrywane więzadła, w kolanie jak to określił jeden z lekarzy "kaszana". Boją się operować, bo mogą mi w czasie operacji uszkodzić nogę (mam wstawiną rurkę plastkiową). Może powstać jakiś zator. Tak już jest. Moim przyjacielem jest stabilizator.------------ sensei53

          ====================================
          ==========================================
          Stara cena jeszcze dziś.
          oferta-all-inclusive.interkursy.pl/p/115796/
    • Najlepsza rehabilitacja po ACL

      W Warszawie to FIZJOKLINIKA
      www.fizjoklinik.com
      • Cześć,
        Dużo fajnych uwag można znaleźć w Waszych postach.
        A ja mam pytanie konkretnie w kwestii CZASU.
        Od operacji do powrotu do normalnego chodzenia.
        Chodzi konkretnie o to ile mniej więcej będę potrzebował na L4.
        np takie ramy czasowe 1-3 tydzień - leżenie, 4-7 tydz chodzenie po domu, 8 tydz, można wracać do pracy, chodzi mi tutaj nie o pracę fizyczną, tylko o np jazde autem, chodzenie itd. Wiem że to dosyć indywidualna sprawa, ale jak było np w Waszych przypadkach?
        Z góry Dzięki za odpowiedź.
        • jeśli chodzi o samo chodzenie, ale mam na myśli o kulach i niewiele to tuż po operacji po powrocie do domu da się ale bez stawiania nogi, mnie np baaardzo bolała po ubraniu stabilizatora i przejściu z nogą w powietrzu przez bliznę i stabilizator akurat na nią zawsze nachodził. Bez kul zaczęłam chodzić chyba ok 3-4 tygodni po (chyba tak pisałam bo już nie pamiętam) ale pierwsze kroki były dziwne ;) u mnie trwało to dłużej trochę bo ratowali mi łąkotkę i wstawili implant. Samochodem myślę zależy jak odbudują się mięśnie żebyś miał w nich siłę i jak będzie Ci się poprawiać zakres ruchu. Ale myślę że też ok miesiąca może szybciej.
          Tak na marginesie, wystarczy poleżeć z odciążoną nogą ten głupi tydzień a mięśnie niesamowicie flaczeją. U mnie mija niedługo pół roku od operacji gdzie ćwiczę bardzo intensywnie nogi na siłowni a nadal mam nieco chudszą i słabszą tą nogę.
        • Wszystko zależy od zaleceń ortopedy. Mnie kazano 14 dni w ogóle nie zginać nogi. Później jakoś poszło. Jazda samochodem, to kwestia zgięcia i tutaj jest róznie. Ja miałem robioną prawą noge i dopóki nie doszedłem do 45 stopni nie było mowy o jeździe.
          Do pracy wróciłem po 40 dniach, czyli dość szybko, ale to kwestia tego że siedzę za biurkiem.
          Kule generalnie odstawiłem po 4 tygodniach, tak jak mi kazano, a po 6 miałem 90 stopni zgięcia, więc, co prawda w ortezie (zalecenie ortopedy), ale poruszałem się dość swobodnie. Teraz jestem w 4 miesiacu po zabiegu (5 październik 2012) Zgięcie mam prawie całkowite, wyprost jest. Przedwczoraj zaczałem truchtać i też nie sprawia mi to problemu. Fakt noga jest jakby nie swoja..ale nie puchnie i jest ok. Mam nadzieje ze za miesiac wróce do normalnego treningu, bo oczywiscie podswiadomy strach ciągle jest. W staniu na jednej nodze nie łapie równowagi kolanem a całym ciałem..ale to kwestia daleszej pracy i czucia glębokiego:)

    • Ja się zastanawiam poważnie z jednej strony się cieszę że mam to za sobą wszystko przebiegło wg planu za wyjątkiem jednego... jestem już 10 miesięcy po ACL i nadal nie mogę wrócić do treningów odczuwam straszny ból przy prostowaniu maksymalnie kolana, napinaniu m. czworogłowego i lekkim przeproście którego i tak nie mam miałam reh. lekarz powiedział że mam przykurcz pasma biodrowo-piszczelowego i musze to rozciągnąć zmienił mi rehabilitantkę niby wszystko było ok jakieś małe postępy były ale na dłuższą metę nie zdało to egzaminu ból jest najgorszy gdzy wstaję po dłuższym siedzeniu gdzie kąt w stawie wynosi ok 90st. wtedy tez nie mogę własnymi siłami wyprostować nawet kolana muszę robić to na siłę inaczej nigdzie nie mogę się ruszyć:(
      • Zdecydowanie nie polecam. Oto moja historia. Miałem uszkodzone wiązadło. Na szczęście byłem ubezpieczony prywatnie, ale niestety ta klinika wysłała mnie do Pana K. Pierwsza wizyta i zdziwienie. Pan doktor bez oglądania zdjęć oraz bez badania mnie, proponuje mi metodę, która będzie kosztować ekstra 5000 zł, potem oczywiście zbadał mnie. Po namysłach i poszukiwaniu pieniędzy (cóż, kolano się robi tylko raz w życiu naiwny myślałem) zgadzam się. Ale Pan K. stwierdził że jest inna lepsza metoda, no i nie trzeba dopłacać. Jak się później okazało jest to Aperfix, no i Pan K. nigdy nie operował tą metodą. Czyli zostałem królikiem doświadczalnym. Zabieg był nagrywany na płytkę,której do tej pory nie mogę się doprosić. Dwa tygodnie w łóżku. Niby wszystko dobrze. Zalecana rehabilitacja: karta reklamowa jakiegoś leku. Ale 2 miesiące po zabiegu coś mi chrupie w kolanie. Wg Pana K. jest wszystko ok, ale nalegałem żeby to sprawdzić. Okazało się iż górny implant lata w środku. Oczywiście wg. Pana K. to ja mam taką siłę (1500 N) w kolanie, tak uporczywie ćwiczyłem zgodnie z tą kartką aż wyrwałem ten implant z kości. Chociaż nic poza tą kartą nie robiłem. No i co? Kolejny zabieg. Pan K. zażyczył sobie tym razem 6 tyś zł, a nikt inny nie chciał tego naprawiać. Nie ma płatności, nie ma zabiegu!!! No dobra, przecież kolano się robi tylko 2 razy w życiu. Zabieg, Pan K. wyjmuje implant(cały, nie uszkodzony, jakby nie był w kości osadzony). I używając starych ścięgien z poprzedniego zabiegu, które pewnie przez 2 miesiące gniły, bo leżały w kolanie, coś robi. Nagrania również nie mogę się doprosić. Po miesiącu stwierdzam iż kolano jest niestabilne. Ale Pan K. nie widzi problemu, jest wszystko ok, tylko trzeba mięsień wyćwiczyć jak napisano w ulotce reklamowej leku. Kilka miesięcy później kolano lata jak przed zabiegiem. Wizyta u Pana K. 500 zł za MRT. I... Wszystko gra. Można jechać na narty, ale trzeba ortezę zakładać. Kolano chodzi 5 cm, to jest ok przy mojej masie(110 kg). Ale inne lekarze (w tym z Niemiec) stwierdzili iż wymagam natychmiastowego zabiegu usunięcia poprzedniej ingerencji Pana K. bo stracę wiązadło tylne, z którym zaczyna zrastać się to co Pan K. zrobił oraz później zabieg ponownej rekonstrukcji. Koszt..... Przecież kolano się robi tylko ... razy w życiu. Brak faktur od lekarza. Cały czas mówi że wszytko gra, a jak się dowiedział że potrzebuję kolejnych zabiegów, to nie odbiera telefonów. W tym momencie jestem przed 3 zabiegiem. I czeka mnie czwarty. Dużo pieniędzy, ale od roku kuleję i oczywiście cała rodzina cierpi. Brak wakacji, bo boli, ale co tam. Pan K. dalej uważa iż wszystko jest ok. NIGDY nie chodzie do Pana K. Ani nie stosujcie metody Aperfix. 2 lata wyrwane z życia w moim wieku. Będę się starał o odszkodowanie, ale nie wiem czy mi to zrekompensuje stracony czas i nieustanny ból i troska o kolano (nie mogę prowadzić samochodu, ani uczęsniczyć normalnie w życiu towarzyskim). Szerszy opis ze zdjęciami oraz nagraniami rozmów z Panem K. zamieszczę na specjalnej stronie internetowej. Jeżeli ktoś chce więcej informacji, służę pomocą kontakt@preczzkokoszka.pl .Omiajć go szerokim łukiem!!!!
    • ja jestem prawie 7 tygodni po ACL u Dr. Ambroziaka - Bardzo polecam, zginam noge bez bólu, i śmiało, pewnie siadam do kątu 90 st. aczkolwiek czasem coś mi tam chrupnie ale mniejsza o to... na sali leżałem z pewnym miłym panem po 50-tce który na drugi dzień po zabiegu z łąkotkami ( takowy tez miałem pare miesięcy temu ) wyszedł o własnych siłach bez kul, Dr. Ambroziak to cudo twórca bez dwoch zdań :)
      • Jedyne czego żałuję w całej tej historii to rehabilitacji, która w moim przypadku okazała się totalną pomyłką. Nie można na nikogo liczyć w tej kwestii, pozostałam praktycznie sama ze sobą. Smutne to jest, że ludzie, którzy teoretycznie powinni pomagać - mają nas w głębokim poważaniu. Gdyby nie moje zawzięcie i próba dojścia do pełnej sprawności - dziś pewnie nadal nie wstawałabym sama z łóżka. Ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia! Tak przed operacją jak i po, bo to jest niestety (poza zabiegiem) najważniejsza część pracy nad dojściem do pełnej sprawności.


        --
        ..wolę być niedoskonałą wersją siebie, niż najdoskonalszą wersją kogoś innego..
        • 24.10.13, 16:02
          Czesc czytajac ten anons postanowilen napisac. Mialem przed 4 tygodniami operacje na kolano...dokladnie na zerwane sciegna krzyzowe przednie i peknieta lekotka...na dzien dzisiejszy czuje sie coraz lepiej ale brakuje mi pomocy do dobrej rechabilitacji...mieszkam w niemczech od wielu lat a wiec poszedlem do niemieckiej kliniki. Myslalem ze oni inaczejsie obchodza tu...ale tak niejest.Od dwoch tygodni mialem tylko dwie godziny rechabilitacji :( oni maja ze tak powiem w dupie co bedzie z ta noga...widza tylko jak rachunek napisac na koniec nic po zatym...a teraz jest sobie 10 dni na urlopie lekarz i kazal mi w domucwiczyc...chcialbym odbudowac miesnie luda i lydki...jakimi cwiczeniami osiagne to najlepiej i najszybciej??pytam takiej osoby co przezyla takie cos na wlasnej kosci... moze ta strona mi wiecej pomorze niz lekarz :) pozdrawiam Artur
          • 25.10.13, 10:54
            Jeśli chodzi o mnie: różnego rodzaju spięcia mięśni (ćwiczenia izometryczne) zrobiły tutaj dużą robotę. Ćwiczeń takich jest naprawdę bardzo dużo i nie są one jakoś mocno skomplikowane: napinanie mięśni, podnoszenie, z pozycji leżącej - prostej nogi do góry, różnego rodzaju ćwiczenia z piłką itp. Wiadomo, że na początku jest to bardzo trudne i momentami bardzo niekomfortowe, ale z biegiem czasu jest już dużo prościej. Po ćwiczeniach obowiązkowo schładzanie kolana (działa jak mini krioterapia w domowych warunkach), bo dzięki temu znika dyskomfort i ból.
    • Witam,
      przeorałem mnóstwo tematów związanych z ACL na różnych forach i stwierdziłem że napiszę małe kompendium wiedzy na temat zabiegu i rehabilitacji...
      Kilka słów o mnie – mam 33 lata, aktywny sportowo od małego, kariera zawodnicza amatorska u „schyłku” tejże kariery , mam styczność z fachowcami sportowymi, lekarzami i rehabilitantami od których czerpałem wiedzę na ten temat.
      A więc:
      1. Doznałeś urazu i co dalej?
      Przede wszystkim robisz rezonans, później idziesz z opisem do ortopedy który organoleptycznie sprawdzi poprawność opisu (zerwane ACL czy nie). W 99% opis z badania rezonansem się sprawdza, nie ma cudów, jest to najlepsza metoda jaką wymyślono i umożliwiono technologicznie aby badać tkankę ludzkich narządów!!! Szukasz dobrego specjalisty traumatologa (popytaj, poczytaj itp.), którzy najczęściej pracują również w prywatnych klinikach, szpitalach, centrach zdrowia itp., oni załatwią wam zabieg w tychże obiektach w ramach refundacji NFZ. Trzeba o tym porozmawiać, popytać jakie są opcje, kto ma podpisaną umowę, a nie jak cielak iść i nie myśleć i nie kombinować.
      Umawiasz się na termin, zazwyczaj kilka miesięcy po urazie, aby mieć czas powrotu do pełnej sprawności przed tymże zabiegiem. Tzn. masz przejść fizjoterapię, wzmocnić mięśnie na siłce, rozbudować je, przywrócić chorej nodze 100% sprawności i siły w stosunku do zdrowej. Dzięki temu przejdziesz płynnie, szybko i mało boleśnie przez rehabilitację po zabiegu.
      2. Robić zabieg rekonstrukcji czy nie?
      Teksty typu „jeśli nie jesteś aktywny fizycznie” nie musisz tego robić, bo można z tym żyć to jakieś szarlataństwo… Czy możesz egzystować z zerwanym albo naderwanym mięśniem np. bicepsu, z pękniętą żuchwą itp., nie naprawianym bez obaw że stan nie będzie się pogarszał i szkodził okolicznym tkankom??? Nie można. Co się zepsuło w organizmie należy w miarę możliwości medycznych naprawić. Gdyby przez ewolucję natura stwierdziła że więzadła krzyżowe nie są potrzebne po prostu by nam one zanikły… Tak więc jeśli nie chcesz mieć za kilkanaście lat robionej endoprotezy stawu kolanowego, na którą albo będziesz czekał kupę czasu, albo wybulisz okrągłą sumkę, to rób rekonstrukcję. Przy endoprotezie zabiegi trzeba ponawiać co kilka lat ze względu na przemieszczanie się i zmiany w obrębie miednicy. Kapiści?
      3. Jaką metodę rekonstrukcji wybrać?
      Jest starsza metoda jednopęczkowa i nowsza dwupęczkowa, za którą gdzieniegdzie trzeba dopłacić. Dwupęczkową zaczęto stosować już w latach 90 ubiegłego wieku w USA i Japonii. Nie wiem czemu w Polsce dopiero od kilku lat się ją stosuje… aaaa no tak jest tańsza i do nowej trzeba się doszkolić… ;)
      Dobra, dwupęczkowa jest lepsza bo odwzorowuje anatomicznie więzadła własne i ich ustawienie względem stawów. Koniec kropka…
      4. Jak wygląda rehabilitacja i ile potrwa?
      Wszystko zależy od tego, co towarzyszy rekonstrukcji, jakie są uszkodzenia towarzyszące (pęknięte łękotki, zwyrodnienia stawów, naroślą itp. itd.) biorąc pod uwagę niezbyt liczne obrażenia, to chodzimy o kulach około 4 tygodni odciążając nogę, po tygodniu od zabiegu idziemy już na cykl zabiegów z lasera i pola magnetycznego, które przyspieszają gojenie ran i trwają po 10 zabiegów. Po tym zaczynamy ćwiczenia fizyczne z rehabilitantem. Z nim to już indywidualnie się umawiamy na 2, 3 spotkania w tygodniu przez 2-3 miesiące. Później możemy nawet raz w tygodniu… Bo… tak naprawdę rezultaty i powrót do zdrowia zależy od nas, gdyż większość ćwiczeń, początkowo w domu, później na siłce na bieżni, na rowerku, później na sprzętach będziemy robić w pocie czoła sami. W gabinecie sprawdzamy tylko postępy i otrzymujemy instrukcje do dalszych ćwiczeń. Jeżeli ktoś jest leniem, przed zabiegiem ograniczał się do spacerów, siedzenia przed kompem i po zabiegu nadal nie potrafi znaleźć determinacji do ćwiczeń, niech się nie dziwi że ma przykurcze, małą ruchomość i że boli…
      Wcześniej przy technice jednopęczkowej stosowano program w którym zakładano chodzenie w stabilizatorze, ale za to szybko odkładano kule i obciążano nogę. Zmieniono obecnie filozofię i nie stosuje się stabilizatora ani ortezy, ale wydłuża się chodzenie o kulach. Jak słyszę o noszenie ortezy do spania to skręca mnie ze śmiechu, o tym później. Oczywiście po tygodniu można trochę w domu pokuśtykać bez kul, zakładać samemu skarpetki i ubierać się samemu bez pomocy innych pomimo lekkiego bólu i napięcia ;)
      5. Czy można ponownie zerwać przeszczep?
      Dla chcącego nic nie jest nie możliwe, ale jest to rzeczywiście trudne… Przeszczep z pobranych tkanek, związany ze sobą kilku krotnie jest naprawdę solidny, ciężko w początkowych tygodniach coś z nim zrobić. Inaczej jest natomiast z jego mocowaniem, to jest słabe ogniwo. Przeszczep mocuje się za pomocą zaczepów i śruby. Ta właśnie śruba jest narażona na obluzowanie i częściowe lub całkowite wypadnięcie. Śruba sama w sobie nie jest słaba tylko kość w której jest mocowana. To nie połączenie nagwintowanej metalowej śruby z nagwintowaną blachą!!! Oblicza się że kość obrasta trwale śrubę po 6 tygodniach. Ale… Najpierw zanim zostanie zerwany przeszczep, poluzowana śruba, może dojść do rozciągnięcia włókien przeszczepu. Tu oblicza się że potrzebna jest taka siła, gdy uzyska się przeprost około 15 cm. Tak więc jak pisałem wcześniej o spaniu – co możesz sobie zrobić podczas snu? Leżysz nie obciążając stawów ani mięśni, nie narażasz się na przeprosty. Samemu sobie odpowiedz.
      Problem dopiero może się pojawić między 6-9 tygodniem po zabiegu i później. Z tego względu iż po 6 tygodniu przeszczep jest najsłabszy, bo wrasta w kości, jest najsłabiej ukrwiony, dotleniony i na wpół jest kikutem. Do tego dochodzi nam już siła w mięśniach nóg, psychiczna pewność i niefrasobliwość może nas zgubić. Pamiętajcie, po 12 miesiącach możemy powiedzieć że jesteśmy sprawni, do tego momentu zapomnijcie o piłce nożnej, skoncentrowani wchodźcie po schodach, do auta, nie obracajcie się na tej nodze wokół własnej osi, ćwiczcie skoncentrowani…
      6. Powikłania i niedogodności po zabiegu?
      Jeżeli się przygotujesz przed zabiegiem i będziesz stosował się do wytycznych rehabilitanta wrócisz do pełni zdrowia i będziesz się cieszyć życiem. Pamiętaj aby zaraz po zabiegu wykonywać ćwiczenia kokontrakcji. Twój przeszczep jest czymś nowym nie ma połączeń nerwowych jak naturalne więzadło i musisz go nauczyć reagować. Obkładaj regularnie okładem żelowym, który działa przeciwobrzękowo, przeciwbólowo. Nie filmuj się byle krzywym stanięciem, bólem, nie rób z siebie kaleki itp. miej pogodne nastawienie i ciężko pracuj nad celem powrotu do pełnej sprawności.
      Słyszy się o powikłaniach, stanach zapalnych itp. No moi drodzy, jeżeli lekarz przypisuje wam zastrzyki które macie sobie robić codziennie w brzuch przez około 30 dni, to nie robi tego dla jaj. Są to zastrzyki przeciwzakrzepowe, które mają spowodować aby właśnie żaden syf nie robił się w środku !!!
      Rehabilitację zacznij od początku zabiegu i kontynuuj ile trzeba!!! Jeśli ktoś zaczyna po kilku tygodniach, albo żałuje pieniędzy i narzeka na bóle, brak ruchomości, to tylko można jego żałować 
      To chyba tyle,
      Pozdrawiam wszystkich rekonwalescentów i życzę powrotu do zdrowia. Mam nadzieję że trochę pomogłem 
      • Witaj! twoja wypowiedź odnośnie rekonstrukcji acl jedt wyczerpująca i merytorycznie dobra. Jestem po rekonstrukcji 8-my tydzień. Maam 50 lat. Rehabilitację mam zleconą w domu przez lekarza prowadzącego Wszystko przebiegało bez zarzutu, ale w 6 - tym tygodniu niefortunnie podparłam sie "chorą" nogą i coś strzeliło mi pod kolanem i poczułam nieznośny piekący ból, który utrzymuje sie praktycznie do dzisiaj. Mój lekarz zbagatelizował problem, twierdząc, ze nic się nie stało i niepotrzebnie panikuję. Czyżby? Czy mogę uzyskać jakieś wieści na ten temat? I czy dobrze jest, jeśli ćwiczę sama bez pomocy specjalisty? Czekam na odpowiedź. Pozdrawiam
        • Jest podstawowe badanie organoleptyczne jeżeli chodzi o więzadła - tak zwana "szuflada". Każdy ortopeda potrafi to przeprowadzić, a nawet gdzieś na necie są opisy jak samemu to zrobić i zbadać czy więzadła trzymają. Ból pod kolanem nie wskazuje na więzadła... Mogły ci puścić wewnętrzne szwy, poprzez degradację masy mięśniowej mogła opaść łąkotka i masz zapalenie troczków lub w najgorszym przypadku poluzowała ci się opisywana przeze mnie śruba, ale to po 6 tygodniach chyba nie możliwe...
          Na pewno rehabilitacja w domu to jakieś nieporozumienie, ten lekarz prowadzący to jakiś "konował". Oczywiście w domu się ćwiczy, ale na rehabilitację uczęszcza się 2-3 razy w tygodniu !!! Kto ci mierzy promień zgięcia, kto zapisuje progres w leczeniu, kto robi jak potrzeba (a często potrzeba) masarz limfatyczny ??? Idź do profesjonalnego gabinety rehabilitacyjnego i zmień ortopedę... boże
        • Ja też miałam rekonstrukcję 6 miesięcy temu. Nie wyobrażam sobie ćwiczyć bez pomocy rehabilitanta. Nie panikuj przy takich sytuacjach, gdy źle staniesz, pewnie miałaś przeprost, ale jeśli byłaś w ortezie to nic nie powinno ci się stać. Wiem, że się boisz, że zerwiesz, ale to jest tylko lęk. A ból odczuwałam bardzo długo, do 5 miesięcy. Teraz też z resztą odczuwam, ale to się zmniejsza. Jestem dobrej myśli.
      • Witaj, dziś dostałam skierowanie na artroskopię z rekonstrukcją ACL. Na tę chwilę jestem trochę spanikowana i załamana terminami wykonania zabiegu. Wnioskuję, że masz dużą wiedzę i bardzo chciałabym z Tobą nawiązać kontakt. Będę wdzięczna za wiadomość , mój e-mail: aness77@wp.pl
    • Moim zadaniem zasada jest taka: jeżeli nie jesteś zawodowym sportowcem, czyli takim, którego źródłem dochodu jest czynne uprawianie sportu to rekonstrukcja ALC nie zawsze jest konieczna. Bardzo rozsądnie do tego podchodzą Szwedzi, bądź co bądź są oni potęgą jeśli chodzi o ilość badań na ten temat...mówią oni tak "jeśli po półrocznej intensywnej rehabilitacji kolano nadal jest niestabilne to dopiero należy wykonać rekonstrukcje" ja to samo tłumacze pacjentom.
      • To życzę zdrowia Twoim pacjentom i powodzenia im za kilkanaście lat przy tym zabiegu:
        www.youtube.com/watch?v=vJGJJOA1Me0
        Tobie szczęścia, abyś nie natrafił na pacjenta pamiętliwego i mściwego ;)
        • Może wyjaśnisz co masz na myśli? powołujesz się na jakieś konkretne przypadki, publikacje??
          Badania naukowe potwierdzają, ze prawidłowa rehabilitacja beż rekonstrukcji ACL po 10 latach od incydentu, zapewnia mniejsze zużycie stawu niż przy zastosowaniu rekonstrukcji.
          Moi pacjenci są zadowoleni, a kilku z nich możesz oglądać na stadionach piłkarskiej ekstraklasy i I ligi.
          Pozdrawiam
          www.rehadom.com
          • Wybacz, że wdałem się z Tobą w zbędną dyskusję i tracę Twój i innych czas... Sprawdziłem, Ty jesteś zwykłym fizjoterapeutą, jakich dziesiątki tysięcy w tym kraju. Gdy pisałeś o "swoich pacjentach" którym coś tam zalecałeś myślałem, iż jesteś ortopedą, których jest już tylko tysiące w tym kraju... a prowadzących konkretną działalność znanych w środowisku już tylko dziesiątki... Jeden z nich wspomógłby mnie w tej bezowocnej dyskusji faktami i opracowaniami naukowymi. Ale wobec tego, bez przesady...
            Ps. dobrze że się podpisujesz, co mądrzejsi będą unikać Twój gabinet... podobno dobrze wykonujesz masaż pleców i masaż relaksacyjny :)
            www.rehadom.com/
            • Jeśli ktoś myśli o 100% sprwności, sporcie, to oczywiście że warto! Jestem kilka lat po ACL, kolano sprawniejsze niż przed kontuzją, która zerwała wiązadła. Sprawniejsze niż drugie zdrowe. Oczywiście trzeba się namęczyć po rekonstrukcji. 6-9 miechów bez litośći ostra rehabilitacja, pomimo bólu, opuchlizny, wysięków płynów, braku czucia kolana, i wrażeniu, że gorzej być nie może, i noga nadaje się tylko do amputacji. Lasery i fizykoterapia to o kant dupy roztrzasnąć. Początkowo ostro rehabilitując jest wrażenie, że jest gorzej, nie łamać się, jak zaleczą się wszystkie rany, wysięki, i opuchlizny, to ze 3 miechy, dalej idzie błyskawicznie. Po pół roku wsiadasz na rower, cały letni sezon pedałujesz, i zapominasz, że kiedykolwiek miałeś uszkodzone kolano... Warto, ja wróciłem w 120 procentach do tego, co robiłem wcześniej, nawet lekarz prowadzący się zszokował trochę... A męczyłem się 1,5 roku z "wyskakującym" kolanem, brakiem stabilności, zanim podjąłem decyzję o rekonstrukcji....
              • Super, gratuluję. Jestem 6 miesięcy po i miałam ciężkie momenty, ból kolana, załamanie, że po co mi to było, że jest gorzej, że nigdy nie będzie dobrze, ale jakoś dałam radę, widzę światełko w tunelu :D Z każdym miesiącem jest lepiej. Jeszcze trochę i będzie całkiem dobrze.
            • Proszę nie poniżać fizjoterapeutów. Co to za ton "zwykły fizjoterapeuta"? Dobry lekarz tak by nie robił i nie mówił, bo wie, jak wiele zależy od fizjoterapeuty w powrocie do zdrowia po takiej kontuzji. Wie też, że wiele można schrzanić ze złym fizjoterapeutą, a dobry jest na wagę złota. Sama miałam rekonstrukcję, nie da się tego przejść bez fizjoterapeuty. Rola lekarza w zasadzie kończy się na operacji. Więcej nie może mi przecież zaoferować niż zbadać, zrobić punkcję i tyle. Pracę, jaką wkładają ortopeda i fizjoterapeuta można porównać do analogicznej pracy psychiatry i psychoterapeuty. Ci pierwsi przepiszą leki i postawią diagnozę, ale za to ci drudzy poświęcają godziny na wielomiesięczną pracę z pacjentem i odpowiadają za ich powrót do normalnego życia. Proszę się nie wywyższać i docenić tę pracę.
              • Proszę czytać ze zrozumieniem, lub poprosić kogoś o przeczytanie i wyjaśnienie tekstu, jeśli nie posiada Pani takiej umiejętności...
                Nie deprecjonuję roli fizjoterapeuty w procesie rehabilitacji po wykonanym zabiegu, po wystawionej diagnozie, po przeprowadzonym badaniu, po latach praktyk i latach nauki, tylko sprzeciwiam się (może w ostry sposób) sytuacji w której ktoś próbuje wchodzić w czyjeś kompetencje i (tu niech Panie przeczyta ze zrozumieniem kilka wcześniejszych postów).
                • W pana poście były same nieprzyjemne słowa i poniżenie "głupich" fizjoterapeutów. Otóż zapewne wiem pan, że w przypadku niestabilności I stopnia lekarze nie wykonują rekonstrukcji, tylko zalecają pacjentowi rehabilitację.
    • Witam , zaczne od tego ze jestem sportowcem i gram w Pilke reczna : ) 6 marca 2013r. naderwalem wiezadla krzyzowe przednie lekarz stwierdzil ze krzyzowki sa cale i pozwolil mi grac. 2 miesiace po urazie wrocilem do gry, gralem ok. 3 tyg gdy doszlo do ponownego urazu ale w tedy uslyszalem juz chrupniecie i padlem na ziemie okazalo sie ze mam zerwane wiezadla krzyzowe przednie wiec poddalem sie rekonstruckji ACL ze swojego sciegna najprostsza i najtansza operacja ACL wiadomo 8 miesiecy ciezkiej pracy zeby moc ponownie uprawiac sport. Po powrocie do zdrowia po 2 miesiacach gry zerwalem ponownie przeszczep wiec udalem sie do prywatnego szpitala w poznaniu( przed wizyta zrobilem rezonans magnetyczny na kt. wyszlo ze zerwalem wiezadla krzyzowe przednie ) podczas wizty zostalem umowiony wstepnie za zabieg bardzo droga sprawa w sumie wynioslo mnie to jakies 14,5 tys lecz 7 kwietnia zostalem zoperowany jestem ponad 2 doby po operacji ale efekty sa zniewalajace w porownaniu do operacji sprzed roku :) w 1 dobie po operacji zaczalem chodzic bez kul bez zadnej ortezy bol tak bardzo nie dolega i ubytki miesnia nie sa tak duze jak przy zabiegu z przesczepem autegennym : ) do sportu mozna wrocic ok. po 3 miesiacach i ponoc wiezadlo Neoligaments jest dwa razy mocniejsze od zwyklego wiezadla. zobaczymy jak to bedzie dalej, ale szczerze zaluje ze nie zrobilem od razu ta metoda tylko bawilem sie w rehabilitacje 8 miesiecy szczerze wszystkim polecam wiadomo ze NFZ tego nie funduje ale zdrowie jest najwazniejsze !
      • witam, jakby ktoś z Was potrzebował, to mam do sprzedania ortezę, stabilizator kolana firmy Breg model X2K dla osób po rekonstrukcji ACL, można w niej spokojnie trenować i startować w zawodach. Wystawiłem go na aukcji pod adresem (kopiuj i wklej do przeglądarki): allegro.pl/orteza-stabilizator-kolana-breg-x2k-dla-sportowcow-i4147238085.html
      • Witam,
        Gdzie robiłeś ACL?
        Pozdrawiam
        Robert
      • Gdzie miałeś robioną rekonstrukcję?
      • Ja jestem po rekonstrukcji ACL przeszczep autogenny + szycie dwóch łąkotek. Rekonstrukcja również w prywatnej klinice, ale w Bielsku Białej (refundacja NFZ) i muszę powiedzieć, ze obecnie wszystko pomyślnie przebiega. Pewnie dlatego, ze było to jedyne miejsce gdzie kompleksowo zajęli się moim kolanem w celu przywrócenia jego pełnej sprawności (szczerze byłem zaskoczony podejściem do pacjenta).
        Jakie ćwiczenia wykonywać aby nie nadwyrężyć stawu a wzmocnić na tyle mięśnie aby dodatkowo zabezpieczały staw kolanowy przed ewentualnymi urazami?
    • 2 lata temu lekarz zdiagnozował u mnie zerwaną łąkotkę, wyznaczył termin zabiegu. Miałam dofinansowanie z funduszu zdrowia 100%. Zabieg przeprowadził pomyślnie, ale znalazł problem z acl. I wyznaczył termin operacji, a później go złapali i założyli sprawe w sądzie (głośna sprawa) operował zdrowych ludzi. Do tej pory miałam problem ze stabilnościa stawu. Proponuje sie dobrze rozeznać i iść do kogoś sprawdzonego.
      • stabilność stawu zależna jest od wielu rzeczy m.in stabilizatorów i mięśni. Wiec zawsze możesz poprawić stan zdrowia, jeśli nie kolejnym zabiegiem to nawet ćwiczeniami ;)
        • Dzieki :) lekarz wspominał też o tym, że jak bede ćwiczyła przed operacją(mięsnie przytrzymujące kolano) mój powrót do zdrowia bedzie znacznie szybszy. Bo podobno łatwiej jest rehabilitować mieśnie które nie są całkowicie zastałe ;P

          robiłam dużo ćwiczeń i faktycznie wtedy pomogło:

          www.youtube.com/watch?v=9bfjcuL0iUU
    • Miałem na rehabilitacji kilku pacjentów, którzy po operacji mieli na tyle duże powikłania, że zabieg przyniósł co najwyżej tyle samo korzyści, co szkód. Zakażenie gronkowcem, brak skutecznego zakotwiczenia przeszczepionego więzadła w kości, długi i niereagujący na fizjoterapię stan zapalny - to przykłady.
      Jeśli możemy zminimalizować ryzyko, a pacjent jest młody, zmotywowany, i brak więzadła realnie obniża jego sprawność - zapewne lepiej operować. Wątpliwości są przy niecałkowitych uszkodzeniach, lub tylko częściowej niestabilności. Zwłaszcza to ostatnie jest interesującym zagadnieniem. Typowa rehabilitacja po rekonstrukcji ACL trwa 0,5 roku, nawet do roku. Wysiłek włożony w trening medyczny po zabiegu porównywany jest czasem do treningu zawodowego sportowca: mnóstwo godzin, potu, wysiłku... I tu moja uwaga: czasem pacjent z lekką niestabilnością stawu kolanowego mógłby podjąć część tego wysiłku przed operacją, i być może uzyskać pełną sprawność bez ryzyka powikłań. Większość myśli jednak, że zabieg to droga na skróty: naprawią, będzie dobrze. Dopiero jak poznają wysiłek po, przekonują się ile to naprawdę od nich zależy, by dojść do formy.
      Czasem udaje mi się namówić pacjentów do podjęcia wyzwania: ocena stabilności kolana i dolegliwości, miesięczny ostry trening stabilizacyjny, powtórna ocena. Wyniki bywają zaskakujące, o ile motywacji wystarczy :)
      Kornel Mikołajczyk, mgr fizjoterapii

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.