Dodaj do ulubionych

arnaldur indridason i kilka pytań

27.06.12, 11:30
Mam nadzieję, że imię i nazwisko autora napisałam poprawnie...
Czytam właśnie jego drugą ksiażkę, bardzo jestem zadowolona z odkrycia tego pana.
Ciekawi mnie - i zapewne znajdzie sie jakiś znawca skandynawsich kryminałów, który mi to wyjaśni - dlaczego ludzie w tych ksiażkach nie mają nazwisk? Czy to zwykły kaprys autora, czy na Islandii tak mają? O co tu chodzi? Na co dzień posługują się tylko imionami? Może to jak u Rosjan - potocznie używaja "otczestw" od imion ojców.
Inna sprawa - co z tymi baranimi łbami i brukwią? Bardzo ciekawie rysują się w tym kontekście upodobania kulinarne tego narodu. Dzicy, obgryzający baranie łby ludzie, hm... Komisarz Erlendur na takiego nie wygląda, ani tym bardziej Sigurdur Oli. No, tylko gdyby ktoś na Islandii poczytał o flakach i golonkach, to pewnie też by go zatkało.
Ostatnia sprawa - polecacie jakichś innych Islandczyków kryminlanych?
Obserwuj wątek
    • chiara76 Re: arnaldur indridason i kilka pytań 27.06.12, 11:56
      tak, na Islandii jest tak właśnie z nazwiskami (dlatego autor Indridasson również nazywa się taksmile.
      Polecam wiki:
      pl.wikipedia.org/wiki/Nazwisko_patronimiczne
      o baranich łbach nie wypowiem się z prostej przyczyny, różne rzeczy ludzie jedzą pod różną szerokością geograficzną i jakoś mnie to nie dziwi. W Ameryce Łacińskiej zajadają się na przykład świnkami morskimi. Pozdrawiam.
      --
      Japonia
      Kryminały i sensacje
    • ganska Re: arnaldur indridason i kilka pytań 27.06.12, 12:35
      w tamtym klimacie naprawdę trudno jest wyhodować coś zjadliwego, warzywa i wszelka zielenina są drogie (w pewnej islandzkiej powieści, którą czytałam sensacją był krzak porzeczek w ogrodzie),
      owiec akurat mają pod dostatkiem, a że nic nie może się zmarnować, więc wykorzystują je maksymalnie, podobno największym przysmakiem są jądra i oczy, brrr
    • opty2 Re: arnaldur indridason i kilka pytań 27.06.12, 12:58
      taak, Chiara dobrze Ci mówi smile
      na Islandii każdy inaczej sie nazywa, nawet w jednej rodzinie,

      inni Islandczycy:
      Yrsa Sigurdardottir - seria z prawniczką Thorą
      Arni Thorarinsson - "Sztuka grzechu"
      Stefan Mani - "Statek"

      to tak na szybko smile
      • egmond Re: arnaldur indridason i kilka pytań 27.06.12, 14:22
        Bardzo Wam dziękuję za odzew. Ale muszę się też pochwalić, że nie próżnowałam i od rana odbyłam rozmowę z osobą, która wiele podróżuje i zna się na rzeczy.
        Dowiedziałam się, że na Islandii rzeczywiście tworzy się coś na kształt "odczestwa", ale można odnieść się nie tylko do imienia ojca, ale i matki. Z kolei do nazwiska można jeszcze dodać nazwę rodu ze strony matki jeśli czujemy z nim silną więż. Podaje się też często region pochodzenia. To pozostałość po czasach spotkań plemion w kamiennych kręgach etc.
        Baranie łby podobno zostały źle przetłumaczone, chodzi bardziej o jakieś ich fragmenty lub o tzw. "głowiznę". W kazdym razie bleee...
        Za podpowiedzi autorów dziękuję, z Yrsą juz miałam spotkanie, ale zaliczyć należy je raczej do porażek.
        Ogólnie rzecz biorąc, to muszę stwierdzić, że bardzo mnie islandzki świat zafascynował, na pewno będę szła tym tropem. Dzięki!
    • beatanu Re: arnaldur indridason i kilka pytań 28.06.12, 10:24
      egmond napisała
      > Inna sprawa - co z tymi baranimi łbami i brukwią?

      O baranich łbach nic mi nie wiadomo, ale jagnięcinę Islandczycy potrafią przyrządzić wspaniale! Jeszcze o brukwi... Akurat na Islandii nie jadłam, ale w Szwecji jadam w sezonie jesienno-zimowym, kiedyś nawet uprawiałam własną. Brukiew to w Skandynawii roślina z wieloletnią tradycją, ponoć nawet stąd pochodzi i stąd rozprzestrzeniła się w Europie. Teraz - w zalewie miliona egzotycznych warzyw i owoców - jakby trochę zapomniana, ale w tradycyjnych potrawach pojawia się na świątecznych (i nie tylko) stołach.

      Jeszcze o uprawach na Islandii. Kiedyś gdzieś przeczytałam, że Islandia jest największym europejskim producentem bananów (zakładając, że Wyspy Kanaryjskie należą do Afryki). Islandczycy sprytnie wykorzystują "darmową" energię geotermalną, między innymi do ogrzewania szklarni, w których hodują nie tylko pomidory (pyszne!), ale podobno też owoce - jabłka, śliwki no i wspomniane wcześniej banany.

      I ostatnia refleksja kulinarna związana z Islandią. Kiedy byłam dzieckiem, w przedszkolu podawano nam tran. Trauma dla większości skrzatów, dla mnie frajda, bo strasznie smakował mi posolony chleb, którym mieliśmy to tłuste ohydztwo zagryzać. Nigdy nie przypuszczałam, że kilkadziesiąt lat później, w Akureyri będzie mi dany tranowy powrót do wczesnego dzieciństwa. Butelka z tranem stała wśród mnóstwa innych zjadliwych rzeczy na stole w hotelowej restauracji. Łyżeczka prawdziwego tranu na śniadanie, mniam! smile
    • ksywa Re: arnaldur indridason i kilka pytań 29.06.12, 14:54
      Mogę przy okazji i ja o coś zapytać? To było już jakiś czas temu, ale - wydaje mi się, ze to było akurat przy Grobowej ciszy - uderzyło mnie powszechne zwracanie się per "ty". To znaczy do obcych osób i to widzianych pierwszy raz w życiu. Zastanawiałam się, czy to rzeczywiście taki zwyczaj, czy tłumacz czegoś nie oddaje wiernie. Bo z kolei u Yrsy Sigurdardottir niczego takiego nie zauważyłam. Gdyby ktoś mi mógł coś rozjaśnić w tej sprawiewink A na przyrostki -son i -dottir to od razu zwrociłam uwagęsmile
      • noida Re: arnaldur indridason i kilka pytań 30.06.12, 22:10
        Nie mam pojęcia, ale sądzę, że może rzeczywiście tak być. Brak "ty" u Yrsy Sigurdardottir o niczym nie świadczy. Może to być kwestia przekładu i decyzji tłumacza - u nas używa się "pan/pani", więc tłumacz/ka postanowił/a tę formę zastosować, mimo jej braku w oryginale.


        --
        Kacza zupa z popkultury.
      • pavvka Re: arnaldur indridason i kilka pytań 02.07.12, 10:45
        Mnie się wydawało, że u Yrsy było tak samo.
        Po prostu w islandzkim chyba istnieje tylko jeden sposób zwracania się, i do wszystkich mówi się po imieniu.
        --
        "We ain't a sharp species. We kill each other over arguments about what happens when you die, then fail to see the fucking irony in that."
        • taclem Re: arnaldur indridason i kilka pytań 13.07.12, 17:41
          Moim zdaniem to kwestia wyczucia tłumacza, bo w językach skandynawskich generalnie poza wyjątkowymi sytuacjami mówi się do wszystkich per 'ty', a jednak niektórzy tłumacze zadają sobie trud i kombinują jak by to brzmiało naturalnie po polsku w danej sytuacji.
          • ksywa Re: arnaldur indridason i kilka pytań 13.07.12, 22:37
            Dzięki za wyjaśnienie. Ale moze wlaśnie tak jest ok - nie przeszkadzało mi w odbiorze, ale zwróciło uwagę, zafrapowalo i dzięki temu dowiedziałam się np. tego, ze formy grzecznościowe tak powszechne u nas, w tamtym kręgu kulturowym są rzadkie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka