Dodaj do ulubionych

dzieci drugiej kategorii?

03.03.06, 22:39
witam,
pozwalam sobie założyć bliźniaczy wątek i tutaj (pierwszy na Przedszkolach pt
"jeszcze o pobycie skróconym"), bo jestem z Poznania i może ktoś na tym forum
ma podobne rozterki

Witam,
Jestem mamą dziecka, które od września br. pójdzie do przedszkola. Jestem
zainteresowana tzw. pobytem skróconym, czyli 5 godzin. Mam pytanie do
wszystkich zainteresowanych tematem – dlaczego wnioski „półetatowców” o
przyjęcie do przedszkola są rozpatrywane w drugiej kolejności w stosunku do
dzieci zapisanych na pobyt całodzienny? O ile mi wiadomo, rzecz ma związek z
tym, czy jeden i drugi rodzic pracują, a nie, na ile czasu chcą zapisać
dziecko. Jestem osobą pracującą na pół etatu, niemąż na cały (żeby nie rzec,
na półtora) i czy fakt odebrania dziecka wcześniej niż robią to inni rodzice,
ma świadczyć o tym, że - jak mi powiedziała pewna pani dyrektor – moje
dziecko nie potrzebuje „tak bardzo” przedszkola jak inne dzieci, bo „można mu
zapewnić inną opiekę”. Większej bzdury w życiu nie słyszałam. Co mam zatem
zrobić przez owe pół dnia z dzieckiem?
Wiem, nie jestem naiwna, chodzi rzecz jasna o pieniądze (dziecko cały
dzień=większa kasa dla przedszkola) i byłabym nawet w stanie po ludzku to
zrozumieć. Nie jestem osobą, która kruszy kopię o kilka złotych. Ale irytuje
mnie po pierwsze to, że wprowadza się mnie w błąd (jak podejrzewam), że jestem
traktowana (i tym samym moje dziecko) jak osoba drugiej kategorii (pobyt
dziecka w przedszkolu to nie konieczność życiowa i chęć edukacji dziecka, ale
fanaberia „trochę” pracującej mamuśki), a po trzecie – najważniejsze – że mam
małe szanse na to, by mój syn chodził do TEGO, KONKRETNEGO przedszkola. Bo
jest więcej tych, którzy zapiszą dziecko na cały dzień, choć zrobią to dużo
później.
Rozumiem pewne odstępstwa od normy (preferencje dla rodziców rodzeństwa,
samotna matka (nota bene, gdybym była nieuczciwa wykorzystałabym ten fakt),
ale tego typowo uznaniowego (dla mnie) zachowania dyrektorów nie potrafię pojąć.
Mam jeszcze pytanie – czy ktoś potrafi podać podstawę prawną, mówiącą ściśle o
tej sytuacji (powtarzam – nie chodzi o zapis „dziecko obojga rodziców
pracujących”) i pytanie drugie, czy jeśli w statucie przedszkola pojawia się
taki zapis (pierwszeństwo dla dzieci na całodzienny pobyt) a nie ma oparcia w
prawie (ustawa) to można go podważyć? Innymi słowy, czy dyrekcja przedszkola
może sobie to sama uchwalić, nawet jeśli ustawodawca tego tak nie sformułował?
Uprzedzam pytanie – czy dzwoniłam do wydziału oświaty. Dzwoniłam (Poznań).
Pani wydała mi się mało kompetentna, bo ni w ząb nie mogła poprzeć swego
zdania (takie samo jak pani dyrektor) żadnym paragrafem, a na koniec
stwierdziła, że są inne przedszkola w okolicy i mogę tam się udać. Mogę. Ale
nie chcę, bo podjęłam decyzję, że właśnie w TYM przedszkolu chcę mieć dziecko.
I zrobiłam to dużo szybciej niż rodzice „pełnoetatowców”.
Tylko nie chcę zostawić więcej kasy prawda? Prawo rynku od przedszkola..

Edytor zaawansowany
  • mama403 03.03.06, 23:59
    I życzę Tobie wygranej. Jednakże w momencie gdy dane przedszkole ma
    pełną "obsadę" dziecięcą to raczej przegrasz. Właśnie z powodów, które
    opisałaś. Kasa. U nas w przedszkolu nie ma pełnej obsady i... można zapisać
    dziecko na 5 godzin. Do każdej grupy. I choć przez to (do pewnej godziny i od
    pewnej godziny) dzieci są łączone - ale i w danej grupie są dzieci na 5
    programowych - wszystko działa. Powiem tak: skorzystaj z tego iż
    jesteś "samotną matką", zapisz na 8, a jak przyjdziew co do czego zmienisz na
    5. Tak robiły (niestety) moje koleżanki i dziecko chodzi tam gdzie chciały i na
    5 godzin. Po prostu.
    Wiem, że to nie do końca uczciwe. Pozdrawiam
  • jolka45 04.03.06, 14:52
    I życzę Tobie wygranej. Jednakże w momencie gdy dane przedszkole ma
    > pełną "obsadę" dziecięcą to raczej przegrasz

    Własnie chodzi o to, żeby ta "pełna obsada" składała się z wszystkich zapisanych
    dzieci, czyli pełno - i półetatowoców.I tylko kolejność zgłoszenia powinna
    zdecydować.
    Wiem, walczę z wiatrakami, ale ktoś kiedyś zawsze zaczyna...
  • antidotumm 04.03.06, 23:35
    A nie mozna zapisac na 5 godzin placac normala stawke, pomniejszona o
    opuszczony posilek?
  • jolka45 05.03.06, 09:18
    może można. nie wiem. ale taka sytuacja pachnialaby nieco łapówkarstwem, nie
    sądzisz? "Zapłacę więcej, tylko zapiszcie moje dziecko do Waszego przedszkola".
    Równie dobrze, mogłabym zapisać Młodego na cały dzień i odbierać wcześniej.
    Chodzi mi o uczciwe traktowanie, a nie kombinowanie.
  • mama403 05.03.06, 10:01
    Wniosek? Jeśli w danym przedszkolu jest obsada ;) zapisać na 8. A później się
    martwić. Po przyjęciu we wrześniu przy podpisaywaniu umowy zmienić. Stawia się
    troszkę dyrekcję pod ścianą ale tłumaczymy się, że sytuacja się zmieniła i
    takie tam....
    Ja właśnie w pierwszym roku tak miałam. Zapisałam na pełny dzień, odbierałam po
    6 godz. Płaciłam całą stawkę, przedszkole dostawało "swoje".
    Ale tak naprawdę życzę wygranej. Pozdrawiam
  • jolka45 05.03.06, 12:00
    dzięki. Nie jestem specjalnie przebojowa i daleko mi do uprawnia pieniactwa, ale
    tu chyba jednak powalczę. jutro poproszę o statut predszkola. Jeśli będzie tam
    zapis tylko o "obojgu pracujących rodzicach" to podrążę temtat. Miałam tylko
    wątpliwości czy robić to teraz, kiedy trwa jeszcze rekrutacja, czy czekać na
    ogłoszenie listy (nie wykluczam, że dziecko i bez mojej walki znajdzie się na
    liście, choć to mało prawdopodobne, bo jest sporo chętnych). Chyba jednak bedę
    kuć żelazo póki gorące.
    dam znać jakie będą rezultaty.
  • jolka45 05.03.06, 12:14
    dla formalności - wspomniany bliźniaczy wątek na Przedszkolach zmienia swój
    tytuł (z "jeszcze o pobycie skróconym" na taki sam jak tu). Zaninteresownych
    przepraszam za lekkie zamieszanie
    pozdrawiam
  • mama403 06.03.06, 10:32
    Trzymam za Ciebie kciuki. Czekamy na wieści. Pozdrawiam.
  • aspik1 06.03.06, 16:53
    O rety, ale interpretacja- placenie za przedszkole to 'lapowkarsto"!?!?!
    Dodam, ze w grupie mojej corki z dzieci zapisanych na 'caly etat' 80% jest
    odbieranych po 5, 6 godzinach.


    jolka45 napisała:

    > może można. nie wiem. ale taka sytuacja pachnialaby nieco łapówkarstwem, nie
    > sądzisz? "Zapłacę więcej, tylko zapiszcie moje dziecko do Waszego przedszkola".
    > Równie dobrze, mogłabym zapisać Młodego na cały dzień i odbierać wcześniej.
    > Chodzi mi o uczciwe traktowanie, a nie kombinowanie.
  • jolka45 06.03.06, 17:24
    owszem. pachnie to "dawaniem w łapę". Jeśli wiem, że moje dziecko potrzebuje
    tylko pięciu godzin opieki ze strony przedszkola(i przedszkole powinno mu to
    zapewnić bez łaski, liczy się tylko kolejność zgłoszeń), a z premedytacją
    zapisuję je na pobyt całodzienny tylko po to, by mieć pewność przyjęcia, to do
    czego to można przyrównać? Mnie przychodzi do głowy właśnie łapówka.
    A skoro w przedszkolu Twojego dziecka jest taka sytuacja jak opisałaś i
    faktycznie dziecko może być odbierane po pięciu godzinach (mówimy o
    regularności, a nie sytuacji tymczasowej) to znaczy, że większość rodziców
    prawdopodobnie przepłaca. Jest to po prostu bezprawne i tyle.
    A teraz najnowsze info - byłam w przedszkolu, poprosiłam o statut. Tak jak
    podejrzewałam, jest tylko zapis o "obojgu pracujących rodzicach", nie ma nic na
    temat długości pobytu dziecka w przedszkolu. Grzecznie poprosiłam o wyjaśnienia.
    Pani dyrektor coś mętnie tłumaczyła, że "dzieci, gdzie mamy nie pracują mogą
    czekać na listach rezerwowych, bla, bla, bla.. zwróciłam jej uwagę na drobny
    szczegół, który uparcie pomijała w rozmowie - dziecko na skróconym pobycie nie
    zawsze oznacza niepracującą mamę lub chętną babcię do pomocy. Przyparta do muru,
    odpowiedziała "oczywiście pani zgłoszenie będzie potraktowane na równi z tymi,
    gdzie dzieci są zapisane na pobyt całodzienny"
    Niby sukces, ale....czy tak faktycznie zrobi? Przekonamy się 28 kwietnia.
    pozdrawiam
  • aspik1 06.03.06, 17:46
    Kupowanie chleba w sklepie to tez 'lapowkarswtwo'? (jakbys nie dala pieniedzy,
    to nie daliby towaru)?
    Przedszkole to usluga, za ktora placimy.
    Bezplatne 5 godzin jest realizowane jesli w placowce sa wolne miejsca.
  • jolka45 06.03.06, 18:30
    nie. kupowanie chleba - nie jest lłapówką. To oplata za towar. Sama w sobie
    opłata za przedszkole też nie jest łapówką. To opłata za usługę. Ale dopłacanie
    za usługę, która należy mi się nieodłatnie(tu - za mniejsze pieniądze)ZGODNIE
    ZE STATUTEM jest już formą korupcjogenną. Rozumiesz tę różnicę?

    >Bezplatne 5 godzin jest realizowane jesli w placowce sa wolne miejsca.<

    Słuszna uwaga. W predszkolu, gdzie zapisałam syna jest określona liczba wolnych
    miejsc. I to, kto się na nie załapie, poinno zależeć od KOLEJNOŚCI zgłoszenia
    dziecka. NIC INNEGO nie powinno decydować (pomijam samotne matki, rodziny
    wielodziene itp - czyli inne kryteria, których w ogóle to nie poruszam. A
    decyduje. Uznaniowość dyrekcji, bo woli więcej kasy. Jeśli przedszkola będą
    prywatne, to proszę, każdy dyrektor ustala swoje kryteria rekrutacji. I
    przyjmuje najpierwych tych, co mają więcej kasy. Ale na razie dyskutujemy o
    placówkach publicznych.
    A tak na marginesie - przykro mi, jeśli ktoś czuje się urażony moimi uwagami, bo
    zapisał dziecko na cały dzień, bo bał się, że nie nie będzie dla niego miejsca.
    Nie jestem święta, mam różne grzeszki na swoim koncie, ale w sprawach
    obywatelskich jestem dosyć kategoryczna jeśli chodzi o poglądy. Jestem w teorii
    samotną mamą, ale nie wpadłam na pomysł by a) brać zasiłek dla takowych, choć
    mogłabym b) rozliczać się jako samotna mama z fiskusem, choć mogłabym c) zapisać
    dziecko do przedszkola jako takowa, choć mogłabym (miłabym zagwarantowane
    miejsce i nie było by tematu).
    Każdy postępuje wg jakiegoś światopoglądu. Ja mam taki. A moja krytyka odnosi
    się do chorego systemu i nierzetelności urzędników, a nie rodziców.

  • aspik1 06.03.06, 18:55
    W Wyborczej bylo napisane, ze o przyjeciu do przedszkola NIE decyduje kolejnosc
    zgloszen.
  • jolka45 06.03.06, 18:59
    to ciekawe. mam wiekszkosc tekstow na ten temat i nie znalazlam takiej
    informacji. Pamietasz moze gdzie, kiedy?
  • aspik1 06.03.06, 19:04
    Nawet probowalem wejsc do artykulu, ale jest platny (to jeden z tych o
    rozpoczeciu rekrutacji).
    Osoba odpowiedzialna w Urzedzie Miasta za rekrutacje do przedszkoli: (znalazlem
    w sieci)
    aleksandra_konczal@um.poznan.pl
  • jolka45 06.03.06, 19:12
    a pamietasz moze date? mowim o lutym tego roku?
    napisz mi proszę jesli wiesz, sprawdzę w archiwum
  • aspik1 06.03.06, 22:39
    Wybacz, jolka, jesli bylem zlosliwy. Ale wkurza mnie ta sytuacja: miasto
    oszczedza do bolu na przedszkolach, tworzy (absurd) 25-osobowe grupy maluchow,
    przedszkola robia bokami - i jednoczesnie tworzy sie de facto fikcje- czyli
    bezplatne 5 godzin, majac swiadomosc, ze dla przedszkoli takie wyjscie to
    harakiri (tj. realizacji tego projektu je wykonczy).
    Tak wiec rozumiem
    -Ciebie, ze chcesz egzekwowac Twoje prawa,
    -przedszkole -ze walczy o byt,
    Z tego wszystkiego nie rozumiem tylko Frankiewicza. Ale moze jestem zbyt
    prostolinijny aby Go zrozumiec.
  • jolka45 07.03.06, 07:57
    i to właściwie można by uznać za smutną konkluzję całej tej dyskusji...
    Zły system, w którym każdy chce wyrwać coś dla siebie - dyrektor przedszkola,
    taki rodzic jak Ty, i taki rodzic jak ja.
    Na pocieszenie tym, którzy uważają, że źle robię (to uwaga bez osobistych
    wycieczek Apsik1 ;-) powiem, że i tak sprawy nie można uznać za wygraną, bo czy
    ja to jakoś sparwdzę,że moje zgłoszenie zostało faktycznie potraktowane na
    równi z innymi? ;-)
    A swoją drogą - mam jeszcze jedną ciekawą uwagę (wyrażoną już na
    Przedszkolacha, ale się potwtórzę) - nie jestem naiwna, że wszyscy mi
    przyklasną i powiedzą świetnie robisz. Ale jakieś takie trochę egoistyczne
    myślenie przysłania niektórym globalny interes nas, rodziców. Zero
    solidarności, raczej postawa "równaj do szeregu". My musimy płacić, dlaczego Ty
    masz mieć inaczej? Przecież nie walczę o jakiś przywilej dla siebie, tylko
    próbuję skorzystać, z tego co mi się po prostu należy. Może jeśli więcej osób
    zainteresowanych tematem będzie coś próbowało robć, to jednak dojdzie do
    jakiejś zmiany na szerszum polu? Pozycja "nie ma co walczyć, lepiej kombinować"
    działa na mnie jak płachta na byka.
    Aha! I jeszcze do Apsika1 - naprawdę nic nie znalazłam w poznańskim wydaniu GW.
    Moja interpretacja tego tekstu, który zacytowałeś jest taka - zasadniczo
    kierują się kolejnością, ale z wieloma zastrzeżeniami, czyli jeśli jestem mamą
    pracującą i złożę wniosek jako pierwsza przed mamą np samotną albo z konkretnej
    dzielnicy to i tak jej zgłoszenie zostanie potraktowane jako priorytetowe (w
    tym sensie kolejność - ja pierwsza, ona druga nie gra roli)
    Ale żeby nie być gołosłowną zadzwonię (naprawdę już z czystej ciekawości ;) do
    UM w P-niu.
    pozdrawiam
  • magda.evie.zoe 07.03.06, 08:31
    oczywiście punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ja płacę za przedszkole i
    to za dwoje dzieci - i wiesz co widzę? Widzę jakie przedszkola są biedne, jak
    trzeba obracać kilka razy każdą złotówkę, żeby coś dla dzieci wygospodarować. I
    im więcej będzie takich dzieci "półetatowych", tym będzie biedniej. Więc ja
    niestety rozumiem, dlaczego dzieci na 5 godzin są przyjmowane w drugiej
    kolejności. I trochę mnie razi Twoje podejście "mi się to należy" - zresztą
    takie podejście mnie razi w innych sytuacjach też. Czasami trzeba spojrzeć poza
    czubek własnego nosa.

    Inna sprawa, że winne są oczywiście rozwiązania systemowe, bo gdyby edukacja
    przedszkolna była ważna dla naszych władz, to byłoby więcej przedszkoli i
    lepiej dofinansowanych. A Frankiewicza to rodzice przedszkolaków powinni na
    taczkach wywieźć, bo tyle złego dla przedszkoli co on, to mało kto robi :-(

    Jeszcze jedna sprawa odnośnie pobytu skróconego - nie wiem, czy wiecie, że
    jeśli dziecko ma jeść posiłki razem z resztą grupy, to nawet przy pobycie
    skróconym trzeba zapłacić 90zł opłaty stałej za przygotowanie posiłków (i
    dodatkowo dzienną stawkę żywieniową)? A opłata stała przy pobycie całoetatowym
    to 140zł. Więc oszczędność nie jest taka wielka. Chyba że ktoś chce od małego
    stygmatyzować swoje dziecko i przygotowywać mu kanapki do przedszkola w imię
    oszczędności. I proszę mi tu nie wyjeżdżać z biedą i bezrobociem w Polsce, bo
    znam wiele niezamożnych rodzin, które potrzeby dzieci stawiają na pierwszym
    miejscu, oraz takie, gdzie rodzice chodzą w markowych ciuchach a dziecko to
    kula u nogi, na której się oszczędza kiedy tylko możliwe.
  • jolka45 07.03.06, 09:16
    Nie twierdzę, że przedszkola śpią na pieniądzach. Wiem, że im brakuje. Na
    wszystko. Ale mam wrażenie, że w takiej sytuacji bardzo wygodne jest robnienie
    z rodziców półetatowców kozłów ofiarnych. Nie próbuj proszę wzbudzać we mnie
    poczucia winy, za to, że chcę skorzystać z tego, co przedszkole samo oferuje.
    I nie walczę "bo mi się należy", tylko bo mi bardzo ZALEŻY. Mam świadomość
    tego, że pobyt skrócony ksztuje, ale różnica w opłatach jest jednak dla mnie
    istotna. Trochę nieprzyjemne jest zestawienie: rodzic zapisujący na pobyt
    skrócony= skąpy, oszczędzający na dziecku.Głupio się poczułam.
  • magda.evie.zoe 07.03.06, 10:09
    to są Twoje własne słowa:
    >Przecież nie walczę o jakiś przywilej dla siebie, tylko
    >próbuję skorzystać, z tego co mi się po prostu należy.
  • magda.evie.zoe 07.03.06, 10:09
    to są Twoje własne słowa:
    >Przecież nie walczę o jakiś przywilej dla siebie, tylko
    >próbuję skorzystać, z tego co mi się po prostu należy.
  • jolka45 07.03.06, 10:21
    W porządku. Trochę łapiesz mnie za słowka. Użyłam takiego określenia. Ale
    spójrz na kontekst. Nie walczę tylko po to, żeby udowdnić pani dyrektor czyje
    jest "na wierzchu". Walczę, bo naprawdę nie mam co zrobić z dzieckiem przez te
    cholerne pół dnia.
  • magda.evie.zoe 07.03.06, 10:42
    nie będę się wdawać w dyskusję, tylko dam Ci praktyczną radę: jeżeli naprawdę
    zależy Ci na pobycie skróconym wybierz nieco mniej popularne przedszkole, nie
    oblężone. Takie przedszkola są zadowolone z każdego dziecka, nawet
    półetatowego. Np. w przedszkolu, do którego chodzą moje dzieci (Os.
    Tysiąclecia) są miejsca i są przyjmowane dzieci na pobyt skrócony. Ale to chyba
    nie Twoja część miasta.
  • syla30 07.03.06, 09:52
    Witam, przytaczam treśc maila, którego otrzymałam z urzędu miasta w Poznaniu:

    Dzień dobry
    W Poznaniu nie ma przedszkoli, które prowadziłyby tylko oddziały na pobyt 5-
    godzinny. W każdym przedszkolu, na wolne miejsca dyrektor może przyjąć dziecko
    na pobyt 5-godzinny. W pierwszej kolejności przyjmowane są dzieci tych
    rodziców, którzy nie mogą zapewnić im opieki w godzinach pracy. Wszystkie
    dzieci w wieku przedszkolnym, gdy są wolne miejsca mogą być przyjęte do
    przedszkola na pobyt 5-godzinny.
    Z poważaniem
    Aleksandra Kończal
    Wydział Oświaty
    Urzędu Miasta Poznania
  • jolka45 07.03.06, 10:16
    co z tego wynika?
    1) przedszkole wcale nie musi mieć osobnego oddziału na pobyt skrócony. Dzieci
    sa razem. Po prostu niektore wcześniej wychodzą.
    2) "w pierwszej kolejnosci sa przyjmowane dzieci rodzicow pracujacych" Nie ma
    zdania o tym na ile chcesz/musisz oddać dziecko. Ja jestem mamą pracującą przez
    pół dnia i przez te pół dnia nie mam co zrobić z Młodym. Mam Go zostawić
    samego? Jestem gorsza, bo nie pracuję osiem godzin?
  • jagoda2 07.03.06, 10:43
    Ja bym się raczej przyczepiła do stwierdzenia: "Wszystkie dzieci w wieku
    przedszkolnym, gdy są wolne miejsca mogą być przyjęte do przedszkola na pobyt 5-
    godzinny", bo to pozwala dowolnie interpretować ten zapis. Albo wolne miejsca
    są wtedy, kiedy przedszkole ogłasza nabór i wtedy decyduje tylko kolejność
    zgłoszeń, albo wolne miejsca są wtedy, kiedy limit miejsc w przedszkolu nie
    został wypełniony i pozostałe wolne miejsca można zaoferować dzieciom na pobyt
    5-godzinny. Kwestia interpretacji.
    Jagoda
  • jolka45 07.03.06, 10:49
    bingo! Interpretacja określenia "wolne miejsca" wg własnego uznania przez
    dyrektorów to kluczowy problem.
  • synergie 07.03.06, 13:59
    Drodzy forumowicze,

    z zainteresowaniem śledzimy gorącą dyskusję na temat (nie)równości w
    przyjmowaniu do przedszkole dzieci na cały etat/5h.
    Nie opowiadając się "za" ani "przeciw" tej praktyce chcielibyśmy podzielić się
    z wami drobnym przemyśleniem.
    Otóż dyrektorzy "obleganych" przedszkoli muszą przyjąć jakieś kryterium w tfu,
    tfu! selekcji dzieci.
    I o ile zastanawiające wydaje się z jednej strony odrzucanie dzieci "na pół
    etatu", a z drugiej przyjmowanie w pierwszej kolejności "dzieci
    nauczycielskich", których mamy pracują chyba krócej niż ktokolwiek inny, to
    JAKIEŚ kryterium trzeba wybrać.
    No właśnie, jakie?
    Dochody, sytuacja zawodowa rodziców, zameldowanie, wymiar godzin - każde będzie
    rodziło oskarżenia o dyskryminację. Kierowanie się kolejnością zgłoszeń nie
    jest najlepszym pomysłem, bo doprowadzi do tego, że zgłoszenia będą wysyłać
    kobiety dopiero będące w ciąży albo, że w noc poprzedzającą rozpoczęcie zapisów
    pocznie pod przedszkolnym płotem formować się kolejka.

    A jakie wy macie propozycje? Czym powinien kierować się dyrektor, mający
    nadmiar chętnych?

    R&M


    --
    Porozmawiaj o poznańskich przedszkolakach i przedszkolach na:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=33711
  • jolka45 07.03.06, 14:35
    proszę ile ciekawych rzeczy można się dowiedzieć przy okazji tej dyskusji.
    To 'nauczycielskie dzieci' też są na preferencyjnych warunkach przyjmowane do
    przedszkoli? To tylko dowód na to, że czarną magią dla nas, rodziców pozostanie
    ile takich "dodatkowych", "nieformalnych" kryteriów ustala sobie każdy dyrektor...
    Co zatem mogłoby być "sprawiedliwe" w tej sytuacji? Szczerze - nie wiem. Masz
    rację, wizja kolejek przed furtkami przedszkoli w noc poprzedzajacą początek
    rekrutacji wydaje się koszmarna, ale przyznam,że nie widzę na razie bardziej
    "sprawiedliwego" kryterium niż jednak kolejność składania zgłoszeń....

    Ehh... małe dziecko mały kłopot, duże dziecko - duzy kłopot;-)
    Wizja szkoły Młodego za kilka lat napawa mnie już dziś sporym lękiem ;-)
    jeszce tylko kilkanaście lat i pójdzie na studia. Tam już sam będzie o siebie
    dbał ;-)
  • monika_jo 08.03.06, 16:29
    Odnośnie kryteriów przyjmowania dzieci do przedszkola. Wszyscy z was chcą być
    bardzo prawi i sprawiedliwi. Zaznaczam, że nie chcę nikogo chwalić ani
    krytykować. Nie wiem jak powinno się rozpatrywać podania o przyjęcia do
    przedszkoli: kogo przyjąć, a kogo nie. Zastanawia mnie tylko jedno. Czy któraś z
    was będąc dyrektorem przedszkola odrzuciłaby podanie dziecka swojej siostry lub
    najlepszej przyjaciółki chociaż ta powiedzmy nie pracuje i sama mogłaby się
    zająć swoim dzieckiem? ...
  • monika_jo 08.03.06, 16:32
    Ach i jeszcze jedno. Nie wiem czy prawdą jest że za pobyt 5cio godzinny dziecka
    nic się nie płaci. Jeśli tak to ciekawi mnie w takim razie sytuacja skrajna
    kiedy wszystkie (albo ogromna większość) dzieci w przedszkolu jest na takim
    pobycie. Czy nie odbije się to na sytuacji finansowej przedszkola, a tym samym
    na dzieciach?
  • jolka45 09.03.06, 13:58
    monika_jo napisała:
    > Ach i jeszcze jedno. Nie wiem czy prawdą jest że za pobyt 5cio godzinny
    dziecka nic się nie płaci.
    Jeśli tak to ciekawi mnie w takim razie sytuacja skrajna
    > kiedy wszystkie (albo ogromna większość) dzieci w przedszkolu jest na takim
    > pobycie. Czy nie odbije się to na sytuacji finansowej przedszkola, a tym samym
    > na dzieciach?


    Tylko w teorii 5 godzin jest bezpłatne (dla rodzica oczywiście). Bo - możesz nie
    płacić za posiłki, tylko szykować sama i dawać dziecku tzw. suchy prowiant. Ale
    jak słusznie zauważyła magda.evie.zoe jest to fatalne w skutkach przede wszytkim
    dla dziecka. Piętnujesz je w ten sposób, bo jako jedyne nie je posiłku z innymi
    (wspólny posiłek to też element edukacji przedszkolnej). Dzieci bywają okrutne
    nawet w tym wieku, więc możesz liczyć się z łatką "biednego" i "innego". Ciężko
    z tym żyć dorosłemu, a co dopiero maluchowi, który nie zna podłoża swej
    nieprzyjemnej sytuacji. Jeśli naprawdę ktoś nie musi z tego korzystać, to nie
    warto.
    W tym układzie oczywiście jest możliwa rówież sytuacja skrajna, o której piszesz
    - wszystkie dzieci na pobycie skróconym. I znów kłania się teoria - wszystkie
    dzieci kończą wcześniej, nie potrzeba kolejnych posiłków, wcześniej do domu =
    mniejsze zużycie mediów itp. Ale w praktyce raczej tego nie doświadczysz.
  • monika_jo 09.03.06, 14:14
    Przyznaje, że mam duże braki jeśli chodzi o ustalenia prawne odnośnie pobytu
    skróconego czy całodziennego. Wydaje mi się jednak, że państwo dopłaca do pobytu
    dziecka w przedszkolu drugie tyle (lub prawie) ile wynośi tzw. czesne płacone
    przez rodziców (info z głosu wielkopolskiego). A jak jest w przypadku dzieci na
    pobycie skróconym? Wydaje mi się, że "swoją" część państwo i tak musi zapłacić,
    więc dla nich to bez różnicy. Ale ogólnie gotówki jest mniej. A osób
    zatrudnionych w przedszkolu tyle samo. I trzeba mieć pieniążki na wynagrodzenie
    dla nauczycieli, kucharek itd. Jeśli przedszkole ma małe dochody to zostaje
    zamknięte... Czy się mylę?
  • jolka45 09.03.06, 21:54
    monika_jo napisała:

    > Przyznaje, że mam duże braki jeśli chodzi o ustalenia prawne odnośnie pobytu
    > skróconego czy całodziennego. Wydaje mi się jednak, że państwo dopłaca do pobyt
    > u
    > dziecka w przedszkolu drugie tyle (lub prawie) ile wynośi tzw. czesne płacone
    > przez rodziców (info z głosu wielkopolskiego). A jak jest w przypadku dzieci
    na > pobycie skróconym? Wydaje mi się, że "swoją" część państwo i tak musi
    zapłacić, > więc dla nich to bez różnicy. Ale ogólnie gotówki jest mniej. A osób
    > zatrudnionych w przedszkolu tyle samo. I trzeba mieć pieniążki na
    wynagrodzenie > dla nauczycieli, kucharek itd. Jeśli przedszkole ma małe dochody
    to zostaje > zamknięte... Czy się mylę?

    O ile się nie mylę, to stała kwota jaką ponosi miasto na każde dziecko
    przedszkolen to ok. 500 zł (ale może p. dyrektor to skoryguje), a rodzice
    dopłacają ok 300zł. Rodzice dzieci skróconego pobytu mniej więcej połowę
    tyle.plus zapłata za ew. zajęcia dodatkowe. Odpadają koszty posiłków, których
    dziecko nie je i ew. koszty eksploatacjyne (zuzycie mediów, materiałów do zabawy
    itp kiedy dziecka już nie ma). Pensji personelu przedszkola już tak
    proporcjonalnie nie zaniżymy (choć niektórzy dyrektorzy przy sporej grupie
    półetatowców po południu łączą grupy i tym samym jedna z nauczycielek przestaje
    pełnić dyżur). I to z pewnością jest problem, bo sumarycznie forsy jest mniej.
    Ale, ponowię pytanie, czy rodzice dzieci na pobycie skróconym mają się z tego
    powodu bić w piersi i robić za kozłów ofiarnych tej sytuacji? Czy można mieć do
    garbatego pretensje, że ma dzieci proste? Chory sytstem i - znów się powtórzę -
    każdy w nim chce coś wyrwać dla siebie. A przy tym jako perfidne uważam reklamy
    przedszkoli typu "oferujemy również dla zainteresowanych pobyty skrócone". Skoro
    ta forsa jest tak potrzeba to po co te chwyty marketingowe, stosowane zwłaszcza
    przez oblegane przedszkola. Lekka paranoja.
  • monika_jo 16.03.06, 17:07
    Z tym chorym systemem i reklamą masz 100% racji. Bo (tak jak ktoś wcześniej
    pisał) wiadomo, że do jakiegoś przedszkola dziecko się zawsze dostanie, ale nie
    chodzi nam o "jakieś" tylko o przedszkole które w naszym mniemaniu jest dla
    naszego dziecka najlepsze. Oby takich placówek było więcej :(
  • jolka45 09.03.06, 13:43
    trudno powiedzieć. Życie musiałoby nas zweryfikować, ale i tak nikt by się tym
    nie pochwalił, gdyby robił źle. Trochę trudno mi sobie wyobrazić, że bez chwili
    zastanowiena "klepię" podanie koleżanki, która siedzi w domu i może zajmować się
    swoim dzieckiem. Jednak zaproponowałabym jej czekanie na wolne miejsce.
    Ale czy Twoja wypowiedź zmierza do tego, żebyśmy - z morlanego punktu widzenia -
    zaakceptowali ten akurta rodzaj kryterium przjmowania(pierwszeństwo dla dzieci
    naczycielek)?
  • monika_jo 09.03.06, 13:53
    Jestem zdecydowanie przeciwna przyjmowaniu kogokolwiek i gdziekolwiek po tzw.
    "znajomości". Jestem jednak realistką. Może odbiegam trochę od tematu ale "nigdy
    nie mów nigdy". Wątpię żeby znalazł się tutaj ktoś kto nie zrobiłby wyjątku i
    nie dał pierwszeństwa znajomemu dziecku (a np dziecko własnej siostry -
    niepracującej?) Ale wątek moralności i sprawiedliwości to temat rzeka i można go
    rozwinąć gdzieś indziej.

  • antidotumm 07.03.06, 15:08
    Losowanie jest w miare obiektywne.
    Tj. dwie tury: najpierw przypadki szczegolne (rodzenstwa, dzieci matek
    niepelnosprawnych itp), a potem losowanie???

    Bo kolejnosc zgloszen kojarzy mi sie z 'listami kolejkowymi' itp.
  • magda.evie.zoe 07.03.06, 21:33
    trochę to paranoją pachnie. Znaczy się zakładacie, że to jest/będzie normalna
    sytuacja, że są nieliczne przedszkola oblegane a reszta dzieci jest upychana w
    koszmarnych kołchozach albo zostaje w domu z opiekunką/babcią. Otóż ja myślę,
    że należy raczej zastanawiać się, co zrobić, żeby rodzice bez problemu mogli
    posłać dziecko do dobrego przedszkola blisko miejsca zamieszkania.

  • dyrektor000 07.03.06, 22:21
    Zastanawiam się jakie skąd synergie ma takie informacje . Przyjmując dzieci do
    przedszkola w pierwszej kolejnosci przyjmuję te których oboje rodzice pracują .
    Nigdy nie patrzę na miejsce pracy nie jest to wazne czy mama jest nauczycielką
    czy kimś innym . Mam teraz problem mogę przyjąć 25 dzieci a kart mam już
    oddanych 42 . Co ja biedna sierotka mam zrobić ? Jakie kryteria przyjąć ? Z
    całą pewnością zwołam komisję złożoną również z rodziców z Rady Przedszkola .
    Łatwo mówić gorzej radzić czekam na propozycje . .............. Jesli będę
    myślała tylko o finansach to przyjąć powinnam tylko dzieci na pobyt całodzienny
    i te z całą opłatą stałą bo to się kalkuluje bardziej . Pracuję w "koszmarnym
    kołchozie " 100 dzieci spęd straszny prawda . Ale znam wszystkie dzieci ,
    wchodzę do wszystkich grup wiem co dzieci robią i co przekazała im w tym dniu
    nauczycielka . Co zrobić by dobrze zorganizować nabór , które dzieci wybrać -
    drogie czytelniczki to jest koszmar dyrektorki z okresu rekrutacji . Czekam na
    propozycje bo muszę podac rodzicom kryteria a nie wiem od czego zacząć . Z
    pewnością jestescie w stanie podac mi Wasz punkt widzenia będę wdzieczna i
    pozdrawiam .
  • jolka45 07.03.06, 22:26
    O! witamy "fachową siłę"! ;-)
    A że tak spytam - jak było w roku ubiegłym? Jakie kryteria przyjęliście? (temat
    jest dla mnie istotny od tego roku, więc jeśli w ubiegłym były inne przepisy -
    nie było pytania)
  • magda.evie.zoe 08.03.06, 12:02
    nie wiem, czy setka dzieci to jest koszmarny kołchoz. Wydaje mi się, że to
    raczej norma w poznańskich przedszkolach państwowych - ot, 4 grupy 25-osobowe,
    jedna grupa na jeden rok przedszkola. W naszym przedszkolu dzieci jest wiele
    ponad 100, ale za to jest 5 oddziałów - czyli w każdym mniej niż 25 dzieci.

    Co do rekrutacji, to myślę, że zasady powinny być jak najprostsze - najpierw
    dzieci, które mają rodzeństwo w tym samym przedszkolu, dzieci samotnych
    rodziców, obojga pracujących. Jeżeli zostaną jeszcze jakieś wolne miejsca, to
    chyba trzeba je rozpatrywać indywidualnie.
  • jolka45 08.03.06, 18:35

    > Co do rekrutacji, to myślę, że zasady powinny być jak najprostsze - najpierw
    > dzieci, które mają rodzeństwo w tym samym przedszkolu, dzieci samotnych
    > rodziców, obojga pracujących. Jeżeli zostaną jeszcze jakieś wolne miejsca, to
    > chyba trzeba je rozpatrywać indywidualnie.


    czyli tak jak jest teraz. Ale żeby nie było za łatwo - jakie kryterium przyjąć
    wśród grupy najliczniejszej czyli dla dzieci, które mają pracujacych rodziców?
  • dyrektor000 08.03.06, 20:26
    Tak moje Panie brawo właśnie takie kryteria przyjęłam w tym roku podobnie jak
    w ubiegłym , ale mam problemik : z ilością dzieci bo po przyjęciu tych
    dzieciaczków z wymienionych przez panią kryteriów zostaje mi 28 dzieci/ na
    dzień dzisiejszy / . I co mam zrobić ? A to dopiero jest 8 dzień rekrutacji .
    Jak tak dalej pójdzie to będę musiała uruchomić nowe oddziały . Ale nie wiem
    gdzie? Jedno mogę powiedzieć ,że z całą pewnością nie będę rozpatrywać kart
    które zostaną zwrócone po zakończeniu rekrutacji . Nie ma mowy o przekupstwie
    bo jestem na nie uczulona . I powiem jeszcze jedno aby nie być posądzoną o
    kombinowanie zwołałam komisję rekrutacyjną / rodzice , dwie osoby z personelu i
    moze jeszcze ktoś / Ach jeszcze jedna sprawa pamiętać nalezy że 6 latki muszą
    być przyjęte . A tak z całego serca gorące zyczenia z okazji Dnia Kobiet -
    uśmiechu drogie Panie i Panienki oraz słoneczka na dworze . Pozdrowienia

  • magda.evie.zoe 09.03.06, 11:56
    no nie wiem, o ile dobrze pamiętam, to teraz wpisuje się 3 przedszkola do
    podania - wedle preferencji. Tak więc te 28 dzieci pójdzie do innego
    przedszkola.
  • dyrektor000 09.03.06, 20:59
    Zgadza się ale pomimo przypomnień rodzice nie zawsze wpisują dwa kolejne
    preferowane przedszkola i tu jest problem Pozdrawiam
  • jolka45 25.04.06, 11:40
    Witam,
    tylko słówko, dla zainteresownych - udało się, mój synek dostał się do
    wybranego przedszkola ;-) wszystkim, którzy mi życzliwie kibicowali dziekuję;-)
    pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka