Dodaj do ulubionych

zostalam nakryta :P

13.03.06, 16:20
hej! to moj pierwszy post :] uwazam ze forum jest super, to one zarazilo mnie
do mani ciucholandowej :D

czy zdazylo wam sie dziewczyny ze zostalyscie nakryte?
mnie sie to zdazylo w piatek :(
lubie chodzic do ciuszkolandow, jednak nikomu o tym nie mowie, zawsze sie
ukrywam a w piatek wychodze a tu kolezanka z klasy :O i to jeszcze
najwiekasza plotkara :O ona wytlumaczyla sie ze kupuje rzeczy robocze (maja
firme ) wiec niby ma wymowke i boje sie ze teraz bedzie wszytkim opowiadac na
lewo i prawo:(((
dziewczyny czy wy mialyscie taka sytuacje? moze jakies rady jak mam sie
zachowac jak cos wypapla :( dodam ze moja klasa to rewia mody, eh jestem
skonczona :(

p.s ale za to mam swietna bluzeczke h&m :D
Obserwuj wątek
    • eduro Re: zostalam nakryta :P 14.03.06, 00:12
      Czym ty się martwisz :) Jak bedzie "upierdliwa" to i jej możesz smrodu narobić
      ;) W koncu tez tam była i tylko ty widziałas co kupuje :D A po drugie co to za
      wstyd :)

      --
      Jesteś jak nie odkryty świat / Wszystko w sobie masz
      Nie patrz na inne / Bo to co one masz
      Popatrz w siebie tak...
      • eduro Re: zostalam nakryta :P 14.03.06, 00:14
        Ja tez zostałam "nakryta" przez kolezanki mame ale to ona się jakoś dziwnie
        zawstydziła :) Dopiero jak zobaczła, że ja tam ostro szperam to zaczeła coś
        mówić że ona tez tu i...bla bla :)


        --
        Jesteś jak nie odkryty świat / Wszystko w sobie masz
        Nie patrz na inne / Bo to co one masz
        Popatrz w siebie tak...
        • doda1983 Re: zostalam nakryta :P 14.03.06, 17:49
          A ja dziś spotkałam 2 koleżanki ze studiów :))) Obie były na luzie, razem
          zaczęłyśmy grzebać :) Dodam, że jedna z nich, jest najlepiej ubraną dziewczyną
          na roku! Juz wiem skąd ma takie fajne ciuszki... ;)
            • martini71 Re: zostalam nakryta :P 28.09.06, 16:52
              ...przecież to fajna zabawa, mój mąż się smiał jak mu kupiłam koszule był
              oburzony że w szmateksach go ubieram i nasze dziecko też, a jak poszedł w końcu
              do pracy w tej koszuli (bo nie miał co założyć i ta jedna była wyprasowana ;))
              to zrobił furrore hahaha i przestał się burzyc :) córcia chodzi jak ta lala
              ubrana za grosze :)
              A tak prawdę mówiąc to w zwykłych sklepach to co czyściochy same przymierzają??
              nowe nie znaczy czyste i tak trzeba prać po zakupie bez względu na to gdzie sie
              kupiło, grzyba można wszędzie dostac nawet w windzie. pozdrawiam :)
      • kat_ja1 Re: zostalam nakryta :P 15.03.06, 23:25
        chyba nam zostało coś z poprzednich lat, kiedy zaczęły powstawać ciucholandy i
        nierzadko były w nich zatęchłe, niemodne ubrania z poprzednich epok:) Poza tym,
        jakoś tak się kojarzyło, że tam kupują tylko bardzo biedni. Ja zaczęłam chodzić
        po takich sklepach dość późno, bo od kwietnia, maja ubiegłego roku. do tamtej
        pory też mi się wydawało, że nie będę nosić po kimś ubrań etc. Dzisiaj właściwie
        do "normalnych" sklepów chodzę tylko po buty i bieliznę.(chociaż ostatnio nie
        mogłam się przemóc i kupiłam piękną koszulkę do spania la senza(całe 5 zł:) Po
        prostu szkoda mi kupować w zwykłych sklepach szmat po 90-100 zł, które są
        sprzedawane w dziesiątkach egz. Poza tym, tłumaczę to sobie tak, jakoś nikt nie
        sprzeciwia się śpiąc w hotelu, że nie dostał NOWEJ pościeli:) Ręczniki można ze
        sobą wozić, ale pościeli nie zamierzam. I jakoś każdy zdaje sobie sprawę z tego,
        że w tej pościeli może bóg wie co robiono i w ogóle, że miała styczność z
        płynami wydzielniczymi etc;) Tylko niektórych przeraża czy obrzydza, że ktoś
        może nosić ciuchy używane, które w dużej mierze miały mniejszy kontakt z płynami
        wydzielniczymi niż ta wcześniej wspomniana pościel:) Poza tym, jakoś nikt nie
        protestuje, że na basenie nie jest sam i musi go dzielić z setką osób dziennie??

        Ja chodzę na basen, w którym co jakiś czas pojawiają się osoby z czymś na skórze
        i niedomyte. Ostatnio płynęłam obok takiej, w pełnym makijażu, tylko jak
        podniosła rękę do kraula, to myslałam,że zwrócę...Nie chciałam sobie wyobrażać
        co jeszcze pozostawiła po sobie opórcz brudu niemytego ciała i resztek
        pudru..Basen na potockiej w ubiegłym roku był zamknięty, bo żadne chemiczne
        środki nie mogły pomóc i trzeba było w pełni dezynfekować przez o ile pamiętam
        dwa tyg:)) Takie było nagromadzenie bakterii coli, które niestety mogą "wejść"
        do wody jedną drogą:(
        Ogólnie nie należymy do bardzo czystego społeczeństwa, wystarczy wsiąść do
        tramwaju pełnego ludzi, żeby to dosł.poczuć, ale jesteśmy takimi estetami, że
        nie będziemy nosić używanych ciuchów:) Sorry za długi monolog i czasem
        odbiegający od tematu ale chciałam uzasadnić swoją odpowiedź..Dlaczego tak
        naprawdę nic wstydliwego nie ma w ubieraniu się w SH. I możesz to zacytować
        szanownej koleżance, jeżeli będzie robić Ci uwagi.

        teraz tak sobie pomyślałam, że mam używanego chłopaka;) ktoś go przedtem miał
        przede mną i nawet nie próbowałam go dezynfekować:) Ani tym bardziej czekać na
        takiego, którego nikt nigdy nie ruszył:)

        pozdrawiam i życzę mniej nerwów:)
        • magdaksp Re: zostalam nakryta :P 16.03.06, 00:36
          ja sie nie wstydze chodzic do ciucholandów.mam wrecz satysfakcje gdy ktos mówi
          że mam fajny ciuch aja odpowiadam ze to z ciucholandu za iles tam złotyh
          --
          "jestem kibicem INNEJ drużyny'
            • heavy1 Re: zostalam nakryta :P 16.03.06, 13:29
              bardzo ciekawa wypowiedz :)
              masz duza racje, jak przeczytalam o tej poscieli to az mnie zamdlilo :P

              tak to juz bywa wlasnie ze wielu z nas SH kojarza sie z biedota, jednak te w
              dzisiejszych czasach sa niedoporownania.
              ja zaczelam chodzic od niedawna a juz nie moge przestac myslec o tym kiedy
              pojde znowu i czy cos fajnego upoluje :]

              sprawa z kolezanka ucichla, wygadalo to tak ze na poczatku dziwnie sie patrzyla
              ale nie pisnela slowkiem, przesadzialam troche z moimi nerwami wylanymi w tym
              poscie, ale musialam je gdzies ulokowac:] zreszta troche sie balam bo wiecie
              pewnie jak wredne potrafia byc dziewczyny czasami :P
              przemyslalam cala ta sprawde i mysle ze teraz gdyby zdarzyla sie taka sytuacja
              zachowam sie bardziej na luzie:)i napewno przytocze cytat jednej z dziewczyn
              "to jest teraz trendy" :D

              a co do sklepow z nowa odzieza, ostatnio poszlam poogladac ciuszki w centrum i
              myslalam ze dostane zawalu serca od tych cen!! nie pracuje, dostaje jedynie
              kieszonkowe od rodzicow:P i za nie mam sobie kupowac wszytko:P ( moi rodzice sa
              jeszcze na etapie ze spodnie jeansowe kupuje sie za 50zl) jak odkrylam SH moja
              szafa zaczyna sie napelniac super ciuszkami i to jest piekne :]

              oczywiscie nie uwazam ze kupowanie w SH to wstyd, dlatego jezeli urazilam
              ktoras z was to przepraszam :) wybaczcie dopiero zaczynam polowania i jeszcze
              sie dobrze nie wyluzowalam :] ale powoli dochodze do wprawy
              • i.v.a Re: Minge kupuje w sh 16.03.06, 13:58
                Ewa Minge w prawie kazdym wywiadzie podkreśla ,ze zawsze chodziła i chodzi do
                sh ,ba namawia do tego - nie ma sie czego wstydzić.
                Ja również chodzę ale szukam jedynie perełek -markowych (ale niekoniecznie)
                ubrań ,których normalnie w Polsce nie kupię no i w małych rozmiarach ,co jest
                niestety ciężkie :-)
                • doda1983 Re: Minge kupuje w sh 16.03.06, 21:03
                  i.v.a mam podobną metodę jak Ty ;) hehe
                  Też szukam malutkich, firmowych ciuchów. W sumie to chyba z SH pochodzą moje
                  najbardziej ulubione i najlepsze ciuchy: Miss Sixty, diesel, River Island,
                  Atmosphere, NEXT... Żaden z nich nie kosztował mnie więcej niż 25zł (najdrozsza
                  była sukienka Next) a mam taką satysfakcję z nich, że hej! ;)
                  Nie ukrywam tego, że pochodzą z SH, często jak ktoś pyta to mówie nawet ile
                  kosztowały i gdzie kupiłam.
              • zemfiroczka Re: zostalam nakryta :P 31.03.06, 15:14
                >moi rodzice sa
                >
                > jeszcze na etapie ze spodnie jeansowe kupuje sie za 50zl

                A ja otatnio kupiłam sopobie dźiny za....15 zł i co Ty na to? A wcale nie jestem w wieku rodziców,a ni nawet rodzicem nie jestem, a tylko pracującą studentką :P

                Swoja drogą ja też sobie kiedys nie wyobrażałam, że będę kupować w sh. Któraś z Was ma tu rację- kiedyś w odległych dziecięcych latach, kiedy powstawały pierwsze ciucholandy faktycznie była taka nieciekawa odzież, ja pamietam np. dziurawe skarpetki! Naprawdę:)
                Więc kiedy moja mama wchodziła z ciocią do sh, aja zostawałam na zewnatrz. I faktycznie kiedyś w szkole wysmiewały się, że ktoś chodzi do ciucholandów.

                Ale teraz, kiedy dorosłam i zmądrzałam ;P też się tam ubieram. Bo naprawde nie widzę nic modnego w tym, że np. zwykły t-shirt kosztuje powiedzmy 89 zł, a za tyle w galeriach mozna kupić. A w sh.... no właśnie:) same kochane wiemy ile, może kosztować fajniutka bluzeczka:))))))

                --
                pozdrawiam
                Gosia
    • marysiowamama Re: zostalam nakryta :P 11.08.06, 13:48
      A może zacznij zachowywać się jak dorosła osoba i nie wstydź się swoich
      wyborów. To obłuda jakaś. Ja lubię szokować odpowiadając na komplementy
      odnośnie ciuchów gdzie i za ile kupiłam. I nie interesuje mnie co inni pomyślą
      i Ty tez się tego naucz.Będziesz mnie zestresowana w życiu.Pozdrawiam.
      --
      ♥ DZIDZIA

      ♥ MARYSIA
    • appletree a jak kupuje ze wzgledow ekologicznych w koncu 15.08.06, 17:27
      jesliciuch jest dobry do noszenia to ja nie rozumiem DLACZEGO ma byc
      np.wyrzucony?
      to jakby no nie wiem-jedzenie wyrzucic?
      ja uwuelbiam ciucholandy.
      mieszkam w malutkim miasteczku i mam naprawde gdzies czy mnie ktos zobaczy( a
      chodze czesto)mam swoj ulubiony lumpeks gdzie ekspedientki juz
      mi "czesc!"mówią:)
      a nawet jesli bym kogos spotkala-to OBOJe jestesmy w identycznej sytuacji...
      dla mnie-ZADEN wstyd.powiem wiecej-jaszukam naprawde "odjechanych"rzeczy.
      Takich po których widać że NIE są z seryjnej produkcji...mam np. suknię która
      wygląda jak najprawdziwsze indyjskie sari czy koszule-hawajke-MADE IN HAWAI a
      nie jakas "podróbe"za 150pln;P
      • sierotka_ma_rysia Re: a jak kupuje ze wzgledow ekologicznych w konc 15.08.06, 17:45
        w pełni Cię popieram!!! ja też z małej mieściny.Ludzie których spotykam w
        lumpie dzielą sie jakby na dwie kategorie: takich co naprawdę nie mają
        pieniędzy i kupują bo na nowe ich nie stać (u nas kg kosztuje 18 zł a w
        czwartki i piątki jest przecena o 50%) i dobrze się zastanowią zanim coś
        kupią.a druga grupa to tacy fanatycy.Maja pieniądze ale wolą tu i to z różnych
        przyczyn.
        ja chodzę już jakieś 10 lat.zaczynałam jeszcze jako studentka,nie miałam
        pieniędzy na nowe ciuchy,więc jak sobie kupiłam spodnie za parę zł. czy bluzke
        to dopiero było szczęście, potem jako młoda mężatka spłacająca kredyt
        mieszkaniowy też cieszyłam się ze wszystkiego co udało mi sie upolować.
        teraz nasza sytuacja materialna jest lepsza, ale nadal chodzę i nie wiem czego
        tu się wstydzić-przecież nie kradnę tylko kupuję. tylko, że wybieram już
        rozważniej , bo rzeczywiście szafa pełna, poluję na rzeczy dobrej marki,
        niezniszczone.
        • kat_ja1 dot.wstrętu do ciucholandów 17.08.06, 12:52
          Kiedyś już pisałam na ten temat,.. o tym, że ludzie brzydzą się kupować w
          ciucholandach, ale nie mają nic przeciwko temu, że na wywczasach śpią w
          pościeli, w której spało(i nie tylko:) nie wiadomo ile osób...Powrócę do tematu.
          Byłam w długi weekend we władku, wynajmowaliśmy tzw.pokoje gościnne, oczywiście
          w pięknym dużym domu, wszystko cacy, czyste, łazienka również..Przypadkiem w tej
          naszej łazience była pralka, w której właścicielka domu prała pościel po
          gościach, którzy wyjechali.(tak było np.w niedzielę)...Pościel w której nie
          wiadomo co kto robił, prała w 30, słownie; trzydziestu stopniach! coś
          ok.godziny....Czy Ci, którzy tak krytykują ciucholandy wiedzą co mogą złapać w
          takiej pościeli?? Bo ja mogę powiedzieć tylko wolę o tym nie myśleć, gdyż sama w
          takiej spałam:(
          Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że taka pościel ma starczyć na lata więc prana
          jest tak, żeby starczyła na wieki...ale powiem szczerze, że bardzo mnie to
          zdziwiło? negatywnie, tym bardziej że pościel była teoretycznie biała więc
          pranie w wysokiej temp. wręcz gotującej nie zaszkodziłaby..Czyż nie?
          • ladylove1 Re: dot.wstrętu do ciucholandów 17.08.06, 16:27
            kat_ja1 napisała:

            > Kiedyś już pisałam na ten temat,.. o tym, że ludzie brzydzą się kupować w
            > ciucholandach, ale nie mają nic przeciwko temu, że na wywczasach śpią w
            > pościeli, w której spało(i nie tylko:) nie wiadomo ile osób...Powrócę do
            tematu
            > .
            > Byłam w długi weekend we władku, wynajmowaliśmy tzw.pokoje gościnne,
            oczywiście
            > w pięknym dużym domu, wszystko cacy, czyste, łazienka również..Przypadkiem w
            te
            > j
            > naszej łazience była pralka, w której właścicielka domu prała pościel po
            > gościach, którzy wyjechali.(tak było np.w niedzielę)...Pościel w której nie
            > wiadomo co kto robił, prała w 30, słownie; trzydziestu stopniach! coś
            > ok.godziny....Czy Ci, którzy tak krytykują ciucholandy wiedzą co mogą złapać w
            > takiej pościeli?? Bo ja mogę powiedzieć tylko wolę o tym nie myśleć, gdyż
            sama
            > w
            > takiej spałam:(
            > Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że taka pościel ma starczyć na lata więc prana
            > jest tak, żeby starczyła na wieki...ale powiem szczerze, że bardzo mnie to
            > zdziwiło? negatywnie, tym bardziej że pościel była teoretycznie biała więc
            > pranie w wysokiej temp. wręcz gotującej nie zaszkodziłaby..Czyż nie?

            Dokładnie. Nie brzydzę się i nie wstydzę ciucholandów, ale kurczę wszędzie wożę
            ze sobą poszewki..:) Tak już mam od zawsze.... A do ciuchlandów chodzę od
            jakichś 6 lat. Mimo że mogę sobie pozwolić na droższe ciuchy, lubię kupować w
            szmateksach. Nigdy nie kupuję butów i bielizny, reszta jak najbardziej. No i
            chyba mam już manię jakąś bo zostawiam tam miesięcznie ok. 500 zł. Myślę, że to
            przesada...
    • jelpamej Re: zostalam nakryta :P 09.09.06, 18:34
      Mam nadzieję, że wkrotce zakupy w second-handach staną się trendy.Wczoraj
      słuchałam audycji z cyklu "Costing the Earth" na BBC o wpływie pogoni za modą na
      środowisko - produkcja odziezy na taką skalę, jak ma to miejsce w naszych
      czasach, wpływa na zasoby naszej planety (np. zużycie wody, energii,
      chemikalia).W UK dostrzeżono ten problem i głośno się o nim mówi: przerabia się
      stare ciuchy na modniejszeła, sprzedaje w "Charity shops", wysyła do biednych
      krajów(i do Polski).Jeśli staniemy się bardziej "eco-friendly",pewnie nadmierna
      konsumpcja wyjdzie z mody, przynajmniej w niektórych kręgach. Może to jest
      argument dla tych, którzy się wstydzą? Pozdrawiam
      • jafiga Re: zostalam nakryta :P 09.09.06, 20:41
        dopiero odkryłam to forum..fajnie.. powiem tak tylko zeby to smiesznie nie
        zabrzmialo- mnie stac na naprawde drogie ciuchy ze tak powiem z najwyzszych
        pulek- ale nie kupuje takich, nie kupuje w sklepach... SH dla mnie to troszke
        sposób na zycie. uwielbiam polowac:) robie to czesto jak tylko znajde czas
        wolny- mam w szafie naprawde niesamowita kolekcje firmowych swietnych ciuchow w
        zabójczyo niskich cenach kilku zl:) wiem ze mam wyjątkowe niepowtarzalne
        ubranka, nietypowe i naprawde juz mi sie nie mieszcza w szafach i garderobie -a
        mam wileka- ale kupuje dalej bo naprawde to uwielbiam czasem trafiaja sie takie
        perełki ze poprostu glowa mala. wszytkie moje znajome zawsze pozyczaja odemnie
        ciuchy i zachwytów nie ma konca a ja z naprawde ogromna przyjemnosia mowie
        gdzie i za ile kupilam- ALE JEDNO JEST PEWNE KUPOWANIE SH TO NIE WSTYD TYLKO
        PRAWDZIWA PRZYJEMNOSC- TRZEBA TYLKO POTRAFIC SZUKAC :)
    • foamclene Re: zostalam nakryta :P 10.09.06, 15:32
      nie rozumiem?
      przeciez to zaden wstyd
      jezlei oczewiscie wczesniej nie zgrywalo sie gwaizdy dziedziczki, ktora ubiera
      si tylko w najdrozszych buikach paryza...
      ja ciagle spotykam znajomych nie miewam z tym problemu...
      wszyscy wiedza, e ubieram sie w sh'ach niegdy nie spotkaly mnie z tego powodu
      zadne nieprzyjemnosci
      • dziama3 Re: zostalam nakryta :P 10.09.06, 22:03
        Owszem, podejść należy do kupowania w SH jak do polowania. Co za sztuka kupić
        coś fajnego za 100 zł w sklepie. Za to wydrzeć np. nową jeansową spódnicę za 4
        zeta to jest coś, czym można się pochwalić! Ja już jestem znana z tego, że mam
        talent do tego typu łowów.
    • maggi9 Re: zostalam nakryta :P 11.09.06, 21:55
      Pare lat temu baardzo się tego wstydziłam.Byłam jeszcze głupią nastolatką i po
      prostu przez myśl mi nie przeszło, żeby cos kupić w lumpeksie.Moja ciotka miała
      fury ubrań, które namiętnie kupowała w lumpeksach a mnie jakos
      odrzucało.Właśnie kojażyło mi się to z jakąś biedota czy dziadami.
      Ale po jakimś czasie do lumpeksu wyciągneła mnie koleżanka(zresztą dosyć
      majętna).Mówiła, że można tam znaleźć super rzeczy akurat do przerobienia na
      impreze czy coś.No i złapałam bakcyla.
      Od ponad roku nie kupiłam nic w normalnym sklepie.
      W lumpeksach(niektórych) kupuje nawet buty i bielizne-sa oryginalne z metakmi
      więc nie noszone.
      Szafa a właściwie dwie pękają mi w szwach.I nie są to stare szmaty a super,
      nierzadko markowe ciuchy.A wydaje na to grosze.
      I ja się wcale tego nie wstydze.Jak, ktoś mnie chwali za ciuchy lubie
      odpowiadać gdzie kupiłam i za ile(to ostatnie zazwyczaj wywołuje wytrzeszcz
      oczu:))
      Mieszkam w Warszawie i w lumpeksach naprawde widuje cały przekrój społeczny-od
      starszych pan, rodzin, do super ubranych młodych kobiet, dziewczyn.
      Za to w małomiasteczkowych lumpeksach w 99% wypadków widuje starsze panie i
      matki z dziećmi.Młode dziewczyny chyba sie wstydzą kupować w takich
      miejscach.Słyszałam ztresztą głupie komentarze takich "laleczek" przechodzących
      obok lumpka.A na ulicach same klony, klony a'la doda.
      Myśle, że głupotą jest sie wstydzić kupowania w lumpeksach.To takie własnie
      małomiasteczkowe-co też ludzie powiedzą ojej.
      Lumpeks już od jakiegos czasu wcale nie jest miejscem zakupów "biedoty"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka