Dodaj do ulubionych

jestem z facetem z 3 dzieci, które mieszkają z nim

25.05.19, 19:22
Pogubiłam się i chciałabym aby ktoś obiektywnie spojrzał na moją sytuację.

Mojego obecnego faceta poznałam w pracy, właściwie był i jest moim pracodawcą, dalej ze sobą pracujemy już od prawie 6 lat.
Był żonaty, gdy zaczęłam u niego pracować, wiele razy słyszałam od niego komplementy oraz padały pytania jacy mężczyźni są w moim typie, krępowałam się przez to, nie wiedziałam czasem jak mam się zachować, z jednej strony podobało mi się to, z drugiej trzymałam dystans.
On zaczął mi się coraz bardziej zwierzać, że w jego małżeństwie jest źle, często również bywał nieuprzejmy i chamski w pracy tłumacząc się, że pokłócił się znowu z żoną.
Po upływie około 3 lata jego żona w końcu wyprowadziła się i zostawiła go z trójką dzieci. Przeżył to, ja w tym czasie miałam za sobą prawie dwuletni związek, który też nie skończył się miło.
Jego starania o mnie nabrały poważniejszego obrotu i były bardziej "dorosłe", nie były to już tylko zalotne pytania ale wspieranie się na każdym kroku i długie godziny zwierzeń oraz pomocy. Również wspólne wyjazdy. Staliśmy się przyjaciółmi. Nie chciałam jednak tworzyć z nim związku z 3 powodów: jego trójka dzieci, różnica wieku 16 lat (ja jestem młodsza), no i wspólna praca.
Po około pół roku jednak uległam i zmuszona wyprowadzeniem się z wynajmowanego mieszkania zamieszkałam z nim i dziećmi. Obiecywał, że będę na równi z dziećmi i że mimo całego sajgonu będzie miał dla mnie czas. Na początku było nieco dziwnie ale z upływem czasu zostałam zaakceptowana i sama dorosłam do tej nowej sytuacji.
Mieszkamy ze sobą prawie dwa lata. Niestety często się kłócimy, on woli czas spędzać przed tv lub telefonem. Jego dzieci pozbawione są jakichkolwiek reguł i zasad, nie sprzątają po sobie, nie mają żadnych obowiązków (dwójka z nich to już nastolatki). On myśli tylko o ich rozpieszczaniu by przypadkiem, któreś z nich nie stwierdziło, że woli spędzać czas z mamą, jest strasznie o nie zazdrosny pod tym względem. Przy jakichkolwiek próbach zmiany tych nawyków słyszę tylko, że za bardzo chcę rządzić, że nie mogę wszystkiego zmieniać, gdzie na początku liczył się z każdym moim zdaniem i jednak co nieco udało mi się wypracować na lepsze. Z jednej strony stawia mnie w roli matki, gdzie mam opiekować się jego dziećmi, usypiać, ogarniać i zawozić do szkoły, odbierać do domu, robić posiłki, a z drugiej kompletnie ignoruje moje zdanie. Przestał ze mną rozmawiać, nie kochamy się tak często jak przedtem. Wszystko zwala na mnie, bo ja ciągle coś chce a on jest zmęczony tymi pretensjami, że znowu czegoś nie zrobił. Gdy wyjeżdżam na weekend do swojej rodziny nie pisze do mnie, nie dzwoni, tłumacząc się, że ma dużo obowiązków i chce żebym odpoczęła (wcześniej obsypywał mnie wiadomościami, że tęskni itp.). Mam wrażenie, że im bardziej ja się zaangażowałam on odpuścił.
Nie wiem, może to kryzys wieku średniego (jest po czterdziestce), czy znudzenie się związkiem? a może to ze mną jest coś nie tak? Męczy mnie ta sytuacja. Byliśmy nierozłączni a teraz byle osobno.
Co sądzicie?
Edytor zaawansowany
  • reniaaa190 25.05.19, 20:28
    dodam jeszcze, że dzieci w dwa weekendy w miesiącu przebywają z matką, wtedy dzwonią dosłownie co 5 minut do mojego partnera, często również około północy, a jeśli nie dzwonią, to mój facet non stop pisze z nimi smsy. Poświęcając te nieliczne dni, tylko dla nas im. Wielokrotnie przywozi im jakiś rzeczy lub po prostu jedzie coś zobaczyć u nich albo obiecuje im spotkanie, gdy powinny być z matką. Każde z ich zachcianek, nawet drogie są spełniane, na moje plany nie ma nigdy pieniędzy, mimo że podczas wspólnych wyjazdów płacę za siebie. Zeszłam na ostatnie miejsce, po mimo dobrych starań :(
  • emdar81 26.05.19, 22:56
    Szczerze? Wiej z tego związku póki masz jeszcze siłę, żeby zawalczyć o prawdziwe szczęście.
  • reniaaa190 27.05.19, 12:48
    szczerze mówiąc nie mam już siły na nic :( nie mam swojego mieszkania i jak myślę o kolejnej przeprowadzce i szukaniu pracy to nie poprawia mi to humoru, a zostanie w tej sytuacji też mnie przygnębia. Czuję, że popadłam w jakąś depresję i nie radzę sobie z ciężarem. Męczy mnie to życie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.