Dodaj do ulubionych

Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu?

27.09.05, 08:39
Jesli juz takie mieliscie?:))
My np.mielismy straszne problemy z chrzcinami córki,dwa miesiące chodzilismy
po ksieżach i innych takich "instytucjach",którzy niesamowite problemy nam
stwarzali,jeden nas nawet wygonił z krzykiem:/,ale pewnego dnia poszlismy do
kancelarii zupełnie bez nadziei,a tam przemiły ksiądz/wczesniej go
niespotkalismy/,który bez najmniejszego problemu zapisał nas na chrzest i dał
wszystkie wskazówki...
A czy Wy mieliscie juz takie lub inne niemiłe sytuacje?
Pozdrawiam:)
--
łan kozie ded ;)))
Obserwuj wątek
    • deczi Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 27.09.05, 10:00
      Niemiłą sytuacją jest każda, w której ktoś z rodziny daje nam do zrozumienia,
      że POWINNIŚMY wziąć ślub. To dawanie zazwyczaj odbywa się w sposób taki "między
      wierszami", nie wprost. Na szczęście nie często, więc właściwie to nie problem.
      Problem będzie, gdy sprawa wyjdzie spomiędzy wierszy i trzeba będzie
      powiedzieć, dlaczego tego śluby być nie może.
      pozdr.
      D.
    • myszmagda Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 22.11.05, 16:18
      My mieszkamy razem dopiero 1,5 roku i dotąd żadnych problemów nie
      doświadczyliśmy. To trochę nielogiczne - niszczyć kogoś dlatego, że żyje tak, a
      nie inaczej. Niestety, wiem, że w naszym kraju nietolerancja jest na porząku
      dziennym. Sama znam jednak pary ze znacznie dłuższym stażem, do których
      otoczenie się po prostu przyzwyczaiło. Uważane są po prostu za małżeństwa bez
      ślubu. I tak powinno być.
    • jagula5 Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 23.11.05, 12:14
      Kochana, tym to się nie przejmuj, to nie tylko osoby żyjące w wolnych związkach
      są tak traktowane przez KK.
      Ja będąć prawowitą małżonką i chcąc ochrzcić dziecko też miałam ten cyrk!!!
      Wraz z moim osobistym małżonkiem zostaliśmy wyklęci z KK za brak ślubu
      kościelnego :)
      Rozumiesz?? Nie masz ślubu kościelnego-ochrzcij sobie dziecko sama :D

      --
      Życie jest jak Miriam - niby ładne, piękne, a tu ch**
    • moboj Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 27.11.05, 17:38
      mama połówka liczyła na to, że bez ślubu developer nie sprzeda nam mieszkania,
      a bank nie da kredytu. z przyjemnością i dziką satysfakcją wyprowadziłam ją z
      błędu. bez problemu kupiliśmy mieszkanie, dostaliśmy spory kredyt w banku, na
      wszystkich umowach widniejemy jako właściciele połowy chatki. jakoś na razie
      problemy żadne nas nie spotkały.
      --
      www.kobitkowo.pl

      moto.allegro.pl/show_item.php?item=73195656
    • veevaa Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 01.12.05, 17:24
      Jak tak odnosnie chrzecznia dziecka jak sie nie ma slubu... No to akurat nie
      wina ksiedza, ze wygoni, czy cos.. Po prostu tak mu sila wyzsza nakazuje, bo
      takie prawo koscielne jest. Duzo sie w tej materii juz zmienia, ale moze osoby
      zyjace bez slubu by wykazaly zrozumienie? Wiekszosc po prostu nadaje w stylu
      "nie mamy koscielnego, bo tak, a ksiadz debil nam dziecka nie chce ochrzcic". No
      ale jesli nie zyje razem bez slubu, to CZESTO (ale nie zawsze) jest sie osobami
      niewierzacymi. Wiec jaki sens ma chrzczenie dziecka przez ateistow, skoro i tak
      potem dziecko do kosciola nie bedzie chodzic itd?
      To jest tylko jeden aspekt, nie bede tu pisac wywodu (bo jeszcze trzebaby cos o
      rozwiedzionych napisac, o tych, co maja slub w planie itp).
      Tak po prostu mam takie przemyslenia. Nikt sie nie musi ze mna zgadzac.
      • deczi Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 01.12.05, 18:18
        Racja zasadniczo, przynajmniej jeśli chodzi o chrzest dzieci ateistów. Ale
        najczęściej jednak bywa tak, że dwoje ludzi żyje bez ślubu, choć wcale nie
        odcina się od KK. Po prostu duchowość ma dla nich małe znaczenie, za to chcą
        mieć ochrzczone dziecko, bo jednak w coś tam wierzą, albo potrzebują tego z
        szacunku dla tradycji. Oczywiscie upraszczam sprawę, powody takiej decyzji są
        różne. Dlaczego odmawia się im tego?
        • veevaa Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 02.12.05, 09:55
          Mysle, ze o to trzeba ksiedza zapytac. Po prostu wg prawa koscielnego ci ludzie
          zyja w grzechu, wiec.. Jest prawo panstwowe i prawo koscielne i sa osoby
          odpowiedzialne za przestrzeganie tego prawa.. Jesli "w cos tam wierza", to moze
          troszke za malo? I tez chodzi o ich podejscie do sprawy. Robia wokol tego afere,
          szum, obrazaja sie. Ladny test na ich wiare, i w ogole. Ja mysle, ze gdyby
          powiedzieli ksiedzu, ze chca wychowac dziecko w wierze, mimo, iz sami zyja w
          grzechu, ale do kosciola chodza, to on by sie zgodzil. Moze nie kazdy ksiadz,
          ale tacy bardziej nowoczesni...
          Jest tez kwestia osob, ktore moga wziac slub,a nie biora go, a dziecko sie
          rodzi, to chca ochrzcic.. Po prostu chca ominac, ze tak powiem, prawo...
          Niektorym nie chodzi o chrzest i wychowanie dziecka w wierzem, tylko o szopke
          dla rodziny, zeby sie rodzina nie czepiala. Osobiscie znam jednych takich. Zyja
          tylko ze slubem cywilnym (choc moga wziac koscielny), do kosciola nie chodza, a
          chrzciny zrobili na 80 osob (przyjecie). Bo rodzina wierzaca... Dziecko juz
          duze, a w kosciele nie bylo, nie slyszalo o Bogu... No to jest szopka po prostu..
          • deczi Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 02.12.05, 11:11
            Cóż, nie mnie to oceniać, bo ja ani dziecka nie mam, ani nie wierzę. Jednak
            czasem zastanawiały mnie takie sytuacje, kiedy ludzie chcieli swoje dziecko
            ochrzcić, choć sami nie praktykowali, a KK szedł wtedy jakby po linii zbiorowej
            odpowiedzialności - skoro rodzice żyją w grzechu, to i dziecko nie może mieć
            szans na zbawienie. Dziwne to. Moim zdaniem ksiądz powinin wybadać motywację
            takich ludzi i udzielić chrztu, jeśli tego chcą.
            • holka007 Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 02.12.05, 13:52
              Macie racje dziewczyny całkowicie:))I tez mam takie odczucia.
              U nas sytuacja była inna,mój połówek to rozwodnik i do tego ateista,chrzest
              dziecka był mu własciwie obojętny choc sam ochrzczony tez jest,ja wychowana w
              domu w wierze katolickiej ze wszystkimi sakramentami /bez slubu itd/.moja wiara
              zaczeła budzic we mnie wątpliwośc juz w ciązy ale jednak chrzest sie odbył,tez
              nie na pokaz bo to bylo tylko dla najblizszych,czyli nasi rodzice,moje
              rodzenstwo i chrzestni wiec nie na pokaz.Teraz przestałam chodzic do
              koscioła,strasznie mnie niektóre wywody księzy denerwują,a mieszania sie
              koscioła w polityke jest juz dla mnie bzdurą,ale kazdy ma swoje
              poglądy,przekonania,potrzeby i tradycje i nie chce tu nikogo wierzącego czy
              nie,obrazac:))))
              pzdr
              --
              łan kozie ded ;)))
              • atropina Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 21.12.05, 13:34
                myśle, że brak możliwości ochrzcenia dziecka to stosunkowo mały problem. Nam
                zdarzyło się, że nie chciano wpuścic mojego partnera do sali wybudzeń po
                operacji, odmówiono mu udzielenia informacji, choć jest jak wół wymieniony jako
                osoba którą należy jako pierwsza poinformaować "w razie zagrożenia życia lub
                zgonu", wypełnia się coś takiego w szpitalu.
                Później zawsze walił "mąż" i panie nawet przynosiły mu lekarski fartuch aby
                nikt się go nie czapieał i żeby nie rzucał się w oczy, i zawsze wychwalały, że
                co to za mąż co tak po nocach czuwa nad żoną.
                hehehehe! no właśnie NIE MĄŻ!!
                • holka007 Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 07.07.06, 22:14
                  skp110 napisała:

                  > Teraz przestałam chodzic do
                  > > koscioła,strasznie mnie niektóre wywody księzy denerwują
                  >
                  > Pewnie w ten sposób zagłuszasz sumienie

                  Szczerze mówiąc trochę nie rozuiem twej wypowiedzi,ale jesli kogos to inteesuje
                  to znalazłam w moim miastaeczku fantastyczny chrzeascijanski koscół tyle ze nie
                  katolicki
                  pozdrawiam:))
                  --
                  łan kozie ded ;)))
            • aiczka Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 16.03.06, 14:44
              > czasem zastanawiały mnie takie sytuacje, kiedy ludzie chcieli swoje dziecko
              > ochrzcić, choć sami nie praktykowali, a KK szedł wtedy jakby po linii zbiorowej

              Można chcieć ochrzcić dziecko "na wszelki wypadek". Tzn. żeby sobie było
              ochrzczone, jakby potem chciało na religię chodzić jak koledzy i do komunii
              przystępować i żeby nie miało pretensji, że mu się tego nie załatwiło.
          • rachela180 Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 06.02.06, 18:31
            A co, jeśli jedno z partnerów jest po rozwodzie? W świetle prawa kościelnego
            mój chlop nadal jest mężem swej eksi. Za nic nie możemy mieć więc ślubu
            kościelnego - chyba, że chłop wniesie sprawę o unieważnienie.
            --
            Łącznie w ubiegłym roku Centralne Biuro Śledcze zabezpieczyło 88 kilogramów
            marihuany, 53 kilogramy heroiny, 17,5 tysiąca tabletek SLD.
            /-/ Ryszard Kalisz
      • aiczka Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 16.03.06, 14:41
        > ale jesli nie zyje razem bez slubu, to CZESTO (ale nie zawsze) jest sie osobami
        > niewierzacymi. Wiec jaki sens ma chrzczenie dziecka przez ateistow, skoro i tak
        > potem dziecko do kosciola nie bedzie chodzic itd?

        Zgadzam sie z tym a priori. Ale jeśli chrześcijanie uważają (nie wiem, czy to
        aktualne, może się zmieniło), że niechrzczone dziecko nie trafia do Nieba, to
        jak mogą skazywać niewinną istotę na takie ryzyko? To taka refleksja tylko...
    • zwola74 Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 25.01.06, 14:02
      Witam!!
      W związku "nieformalnym" jestem już dosyć długo, mieszkamy ze sobą około 12
      lat, mamy prawie 3 letniego synku.
      Problemów nie mamy, na razie, ale wiem, że moga być, bo takie już mamy przepisy
      w tym kraju.
      Nie mogę za "nie męża" odebrać przesyłki;
      Nie mogę dziedziczyć bez spisania testamentu;
      Nie mogę odwiedzić jako rodzina w szpitalu;
      Nie otrzymam jego emerytury, jeśli On umrze, a moja emerytura będzie mniejsza;
      Nie mogę leczyć się państwowo z jego ubezpieczenia, gdybym straciła pracę;
      Opłaty sądowe, w przypadku kupna mieszkania są troszkę większe;
      Wszelkie decyzje odnośnie mieszkania w administracji/wspólnocieoboje musimy
      parafować...
      Pewnie jest tych "schodów" jeszcze więcej, ale ślubu nie bierzemy, dziecka nie
      chrzcimy, no jesteśmy takimi "odszczepieńcami".
      Ale szanujemy się, kochamy, żyć bez siebie nie możemy i chyba o to chodzi.
      Pozdrawiam
        • myszmagda Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 07.02.06, 16:06
          Listonosz, to owszem, tylko panie na poczcie są niereformowalne. Niedawno
          właśnie listonosz wręczył mi paczkę do mojego połówka i kazał sobie pokwitować.
          Podpisałam się więc moim nazwiskiem, a on spojrzał i zwrócił mi uwagę, że jest
          ono zupełnie inne, niż nazwisko adresata. A ja na to: "No tak, bo ja się
          nazywam inaczej, niż adresat". Kazał mi więc po myślniku dopisać drugi człon
          nazwiska, że niby podpisuje jako żona dwojga nazwisk :))) Gdy połówek wrócił
          mieliśmy niezły ubaw, że musiałam podać fałszywą tożsamość :)))
          • latifaaa Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 11.02.06, 11:26
            Ja za mojego odbieram przesyłki na poczcie - wpisuję się jako "domownik"
            Problemu - przez 5 lat nie miałam do tej pory ŻADNEGO.
            Czasem tylko, gdy coś za niego załatwiam, różnego rodzaju sprzedawcy i in. mają
            problem ze zdefiniowaniem mnie w swoich formularzach - ale to ICH problem, nie
            mój.

            Czasem tylko zalewa mnie piana, gdy na "listach gości" jestem wpisana pod jego
            nazwiskiem, ale po ślubie to może być chyba tylko gorzej...

            A co do dziedziczenia - to kocham go żywego i nie mam żadnych apetytów na jego
            spadek... Nie rozumiem tego argumentu w tej dyskusji.
      • mili_vanili Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 18.09.06, 14:03
        > Nie mogę za "nie męża" odebrać przesyłki;
        > Nie mogę dziedziczyć bez spisania testamentu;
        > Nie mogę odwiedzić jako rodzina w szpitalu;
        > Nie otrzymam jego emerytury, jeśli On umrze, a moja emerytura będzie mniejsza;
        > Nie mogę leczyć się państwowo z jego ubezpieczenia, gdybym straciła pracę;
        > Opłaty sądowe, w przypadku kupna mieszkania są troszkę większe;
        > Wszelkie decyzje odnośnie mieszkania w administracji/wspólnocieoboje musimy
        > parafować...
        >>

        do tego wszystkiego głupie pytania/przycinki rodziny dalszej i blizszej na
        wszelakich spotkanach rodziny (które jako asertywna jędza szybko ucinam :P),
        *dziwne* spojrzenia przedszkolanek, a nawet głupie teksty sąsiada!!!
    • miauka Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 18.07.06, 12:33
      holka007 napisała:

      > My np.mielismy straszne problemy z chrzcinami córki,dwa miesiące chodzilismy
      > po ksieżach

      Nie przepadam za KK, ale w tym przypadku przyznaje racje ksiezom - jesli nie
      masz waznego sakramentu, po kiego diabla chrzcisz dziecko? Przeciez wiadomo, ze
      jesli sama - wg logiki KK - zyjesz w grzechu, nie mozesz wychowac po katolicku
      dziecka.

      W odpowiedzi na pytanie - nie mialam jeszcze zadnych problemow w zwiazku ze
      zwiazkiem, ale boje sie sytuacji, ze nie dopuszcza mojego niemęża do mnie (lub
      na odwrot) przy ewentualnosci choroby w szpitalu.
    • arieletka4 Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 18.07.06, 18:15
      Ostatnio w ZUSie miałam problem ze zwolnieniem na dziecko, urzędniczki nie
      wiedzialy, jak potraktować Połówka- jako męża czy osobę obcą.Poszło o fakt
      zasiłku opiekuńczego, vbo Kaśka jest podubezpieczona pod Połówka. Każda z
      czterech miłych ;) pań miała swoja interpretację problemu. W efekcie sprawę
      załatwiłam, ale co się musiałam nadzwonić i bić piany, to Bóg jeden wie ...
      --
      Nobody's perfect, but I'm pretty fuckin'close

      "ZUS z pewnościa jest instytucją przestepczą, ale nie można jej nazwać
      zorganizowaną" (Janusz Korwin- Mikke)
      • pamana Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 27.03.07, 15:05
        Jka narazie zadnych,dziecko chrest dostalo-chociaz ksiadz robil problemy ,Tż
        chodzil do niego z 3 razy,w koncu sie zgaodzil ,nie placilismy ani grosza.
        teraz w sumie nie wiem po co to zrobilismy ,w szoku poporodowym uleglam rodzinie:)

        listy odbieramy bez problemów.
        innych sytuacji kryzysowych nie mielismy-odpukac.
        p.
        • aga2811 Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 09.05.07, 22:47
          Ja też się dopiszę. Moje problemy zaczęły się w momencie gdy zaszłam w ciążę, oczywiście bedąc w związku nieformalnym. Na dobry początek dyrekcjsa postawiła mi ultimatum - idę na zwolnienie na cały okres ciąży albo pracuję bez dnia zwolnienia, oczywiście określono mi warunek powrotu - "załatwisz swoje sprawy, wrócisz z obraczką na palcu i nowym nazwiskiem". Po macierzyńskim wróciłam - bez obraczki. Efekt był taki, że z trzech umów o pracę została mi jedna, golutki etacik. oczywiście mnóstwo plot w międzyczasie, jaka to ja niemoralna, że pewnie się puściła itd, ciekawe czy zmusze ojca dziecka do ślubu. Jak dostarczyłam akt urodzenia małej (a córka ma moje nazwisko) to się zaczęło na nowo. Teraz pracuje i każdego dnia gdy wychodzę do pracy, niedobrze mi sie robi. Właściwie z całej ok. 60 osobowej kadry normalnie rozmawiają ze mną 3 czy 4 osoby. Atmosfera jest ciężka. Jakieś uśmieszki, plotki, pomijanie mnie w różnych sprawach. Poza pracą -sąsiedzi. Przy rozmowie z sasiadką na temat awrii światła dowiedziałam się,że powinnam list do papieża napisać może on by mi dał rozgrzeszenie bo nikt inny tego nie zrobi, taka niemoralna jestem. Najśmieszniejsze, że ta sąsiadka to kobieta wykształcona, nie sprawiała wrażenia pustego mohera. Do mojej sytuacji w miejscu zamieszkania dokłada się rodzina mojego niemęża,nie dość, że mieszkają w tym samym bloku co my, nie widzieli "wnuczki" ( a skończyła juz 8 miesiecy), to opowiadają na prawo i lewo niestworzone historie na mój temat. A, no i ksiadz proboszcz - silnie związany z pseudo dziadkami i jednocześnie z moim miejscem pracy. Miesza na całego. Sytuacja rewelacyjna. W chwili obecnej nie mogę zmienić miejsca pracy, nie moge się też przeprowadzić, myslę jednak o zrealizowaniu tych planów w przyszłości, mam nadzieję,że nie bardzo odlagłej. Najrozsądniej byłoby wyprowadzić się do innego miasta. Tylko czy to jest rozwiązanie?
          • aiczka Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 11.05.07, 14:27
            Kurczę, to brzmi nieprawdopodobnie. Zastanawiam się, w jakich przypadku może w
            ogóle być dla pracodawcy interesujące, czy pracownica jest zamężna (abstrahując
            od tratkowania tego faktu jako zapoweidzi rychłej ciąży). Jedyne co mi
            przychodzi do głowy, to że pracujesz w szkole w małej miejscowości i
            "deprawujesz dzieci swoim zgubnym przykładem" (oczywiście nie proszę o
            potwierdzenie tego domysłu).
            Jeśli chodzi o przeprowadzkę - myślę, że rozwiązałaby część problemów. Tę
            sąsiedzko-zawodową (zakładając, że znajdziesz pracę - podobno rodzice z małymi
            dziećmi są teraz pożądani, bo mniej skorzy do ucieczki za granicę). Po pierwsze
            są środowiska bardziej przyzwyczajone do związków nieformalnych, po drugie -
            nikt nie będzie wiedział, że nie macie ślubu, jak mu nie powiecie. Kłopotu s
            rodziną to nie rozwiąże, niestety.
    • aga2811 Do aiczka 11.05.07, 22:00
      Dzięki za odpowiedź. Faktycznie nieprawdopodobne, ale niestety prawdziwe. Dobrze się domyslasz, pracuję w szkole. Dotąd myslałam, że nie jest to mała miejscowość, ale w tej chwili uważam, że to dziura. Środowisko nauczycielskie jest bardzo specyficzne, niestety.
      • marcia710 Re: Do aiczka 23.08.07, 20:34
        Ale fajne forum:) też należe do ludzi zyjacych w zwiazku
        nieformalnym. Problemów większych raczej nie było do tej pory. Jak
        kupowaliśmy mieszkanie, bank zastanawiał się tydzień czy nam
        udzielić kredytu ale nie robił potem większych probemów. Faktem jest
        że trzeba wiele papierkologii załatwiać razem bo jedna osoba nie
        wystarczy. Smiesznie byla raz na poczcie, robilismy opłate za
        mieszkanie, na książeczce mieszkaniowej są imiona i nazwiska nas
        obojga, oczywiście różne, pani w okinku pyta więc "A co to jest?
        Małżeństwo? bo nie wiem jak wpisać..?" Na co mój facet jak nie
        ryknie na cały regulator(a miał cieżki dzien w pracy): "Nie!
        współwłasność!". Poza tym nie było większych problemów. Ksiądz po
        kolędzie też nas nie omija, życzliwy nawet jest.
        • pamana Re: Do aiczka 22.04.08, 19:33
          A kto oprcz moherow robi oplaty na poczcie ,ludzie ! jak tak dalej pojdzie to
          poczta zawsze bedzie monopolista .
          nowoczesny zwiazek i oplaty na poczcie ??
          p.
          • ta_kochana ja też 28.04.08, 15:28
            Heja,
            Ja też jestem w nieformalnym związku, głównie wynikającym z faktu,
            że mój ukochany jest w trakcie spraw rozwodowych itp... Problemów na
            razie nie mamy większych, ale pewnie dlatego, że nie mamy jeszcze
            dzieci - choć ja się już zdecydowałam na nieślubne w tym roku - i
            mieszkamy za granicą... Ale za każdym razem jak rozmawiam z mamą,
            zadaje mi pytanie 2kiedy wyjdziesz za mąż i urodzisz dziecko?... Aż
            nie chce mi się do niej dzwonić i wychodzę na wyrodną córkę...
            I prawdę mówiąc im częściej o tym myślę, to dochodzę do wniosku, że
            małżeństwo stało się wybiegiem strategicznym na początku a pułapką z
            upływem czasu - i to właśnie dla kobiety... Np. wydaje mi się, że
            łatwiej "operować nieruchomościami" samodzielnie niż w małżeństwie z
            niepewnym partnerem... (a który jest teraz pewny? hihi).. no bo np.
            niech taki mąż Cię zostawi - to nawet nie możesz sprzedać domu ani
            nic kupić...
            Co do wydawania poczty, odwiedzin w szpitalu czy testamentu, można
            mieć wszystkie upoważnienia nie będąc małżonkami... No i tylko
            trzeba trafić na rozsądną osobę na poczcie lub w szpitalu...
            Ale choć jestem coraz bardziej cyniczna - może przez to spojrzenie
            na głupio nietrafne pierwsze małżeństwo mojego M, to chciałabym
            wziąć ślub - cywilny bardziej ze względu na rodzinę, a kościelny, bo
            chciałabym móc wreszcie przystąpić do komunii i "być w porządku"...
            A pozy tym przeraża mnie widmo nieprzyjęcia na cmentarz jak
            bym ... ;o)
            • aiczka Re: ja też 29.04.08, 10:01
              > A pozy tym przeraża mnie widmo nieprzyjęcia na cmentarz jak
              > bym ... ;o)
              Jakbyś ... to albo miałabyś w pobliżu cmentarz komunalny albo cmentarz kościelny
              miałby obowiązek Cię przyjąć.
    • edzior1 Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 29.04.08, 15:00
      Zyje w zwiazku nieformalnym juz ponad 10lat i jak dotad nie mialam
      wiekszych problemow, nie mieszkam w Polsce wiec prawdopodobnie jest
      to duzy plus- inne prawo, z rodzina sobie radzimy doskonale, zawsze
      bylam bardzo asertywna osoba, nie tylko w tej sprawie, mam swoje
      zdanie i zyje swoim zyciem co zawsze podkreslalam, obydwoje
      pochodzimy z malych wsi (jedna dziura wieksza od drugiej,,)z
      katolickich chociaz nie moherowych rodzin ale to jest nasze zycie
      nie rodzicow, jestem zszokowana sytuacja dziewczyny nauczycielki- to
      sa normalnie szykany i dyskryminacja a szkola-pracodawca powinna za
      to odpowiedziec przed sadem, ale coz ja sie troche za bardzo
      przyzwyczailam do innych standardow. Zastanawiam sie czasami nad
      powrotem do Polski ale jak czytam takie posty to az strach sie bac.
      Pozdrawiam.
    • awahandziuk Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 29.07.08, 23:03
      Problemów może być sporo,ale pocieszę Was,że w miarę upływu lat jest ich coraz
      mniej.Mnie taka sytuacja bardzo odpowiada (konkubinat) i chociaż mój partner
      chce się zarejestrować w USC, to ja tego nie zrobię, bo do końca życia nie
      zapomnę mojego byłego małżeństwa i koszmaru jakim był rozwód.Nie warto ryzykować
      dla jednego dnia "święta" jakim jest dzień ślubu.Moja mądra babcia mawiała,że
      "jak się ożeni,to się odmieni".Niestety często na gorsze.
      • janeczkawawa Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 07.01.09, 00:00
        Ja jestem w nieformalnym związku już ponad 15 lat, mamy 11letnie
        dziecko, i moich 2 z poprz. oczywiście małżeństwa. Na poczatku nie
        chciałam brać ślubu ja, ze względu na dzieci( corka źle znosiła
        rozwód rodziców i przyjaciela mamusi) , mój B. wtedy chciał nawet
        mimo, że jego matka zadeklarowała że jej noga nie postanie.Potem
        widocznie nie spełniałam stadardów i o ślubie nie było już mowy,
        choć teściowa by już nogę postawiła. B. mówił o swojej wielkiej
        wierze, która daje wartość tylko ślubowi kościelnemu. Ja po
        rozwodzie nie miałam szans, choć miły ksiądz tam gdzie mieszkam
        ofiarował się ten drobny problem rozwiazać, ale nie bardzo chciałam,
        w końcu nie byłam nienormalna jak wychodziłam za mąż, tylko źle
        trafiłam. Itak sobie żyjemy, a teraz nawet przeżywamy kryzys,
        zupełnie jak w małżeństwie. Choć z codziennością nie ma chyba teraz
        problemów, stałe upoważnienia, współwłasności itp, a w szpitalu na
        hasło konkubinat odsuwają od łóżka chorego rodziców, w sumie sporo
        ludzi pyta mnie coraz częściej czy się nie boję. Tego że zostane na
        lodzie, że bez kasy, albo że mi coś odbierze, nie wiem co może
        samochód?, albo z domu wyrzuci. Może powinnam się zacząć bać, może
        coś zmienić, tylko że jakos nie chce. Nie wiem co by było gdybym na
        przykład chciała walczyć o część wspólnego, a zapisanego na niego
        dorobku, prawo pewnie nie jest po mojej stronie. Tak, że w sumie
        chyba już z tego najgorszego zaścianka wyszliśmy?
        PS. Synka ochrzcilismy bez trudu i z honorami(choćto mała parafia)
        Pozdrawiam konkubentki i konkubentów
    • nowabiala1 Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 10.11.13, 15:56
      Moja tesciowa miała na własne zyczenie.
      Jej konkubent zginał w wypadku, gdy była z moim męzem w trzecim miesiacu ciązy.
      Skutkiem tego mój mąż jest dzieckiem nieuznanym, nie ma w akcie urodzenia wpisanego nazwiska ojca. Nie dziedziczył niczego po ojcu, ani po dziadkach. A mógłby.
      Nie mogła dalej mieszkac w domu, który był własnością jej niedoszłych tesciów. Musiała się wyprowadzic.

    • leni6 Re: Jakie problemy mieliscie z powodu braku slubu 12.03.15, 20:24
      Ja co prawda nie żyje już w konkubinacie, ale zdarzyło mi się trafić na jeszcze jedno utrudnienie. Na wakacjach w jednym z państw muzułmańskich spotkałam hotele wymagające bycia w związku małżeńskim lub pokrewieństwa w przypadku kobiety i mężczyzny wynajmujących wspólny pokój w hotelu. Nie wiem na ile było to sprawdzane, aczkolwiek w przypadku małżeństwa Polaków, mających różne nazwiska udowodnienie, że są po ślubie jest dość uciążliwe.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka