Dodaj do ulubionych

Co szykujecie na Walentynki?

08.02.06, 10:42
Obchodzicie to święto? My z połówkiem owszem, ale w tym roku, jako że wypada
w dzień powszedni spędzimy je raczej kameralnie. Będzie pewnie podobnie, jak
rok temu. Zrobię coś smacznego do jedzonka, napijemy się szampana, damy sobie
kartki i upominki. Chyba kupię mojemu połówkowi bokserki - mało oryginalnie,
ale mam ograniczone fundusze.
Mam jeszcze pytanko: posiadacie może jakieś ciekawe przepisy na niecodzienne
potrawy czy efektowne desery, które pasowałyby na walentynkowy stół? Kiedyś
natknęłam się w necie na deser, który udekorowany był serduszkami wykrojonymi
z galaretki, ale gdzieś zgubiłam tę stronkę. Ale może macie inne propozycje?
Edytor zaawansowany
  • moboj 10.02.06, 15:23
    nie obchodzimy tego święta w jakiś specjalny sposób. buziak, życzenia i tyle:)
    jakoś nie bardzo nam to święto przypadło go gustu.
    --
    www.kobitkowo.pl
  • deczi 10.02.06, 19:03
    Nie obchodzimy, a w tym roku 14.02 nawet mnie nie będzie, bo wyjeżdżam służbowo.
    Kucharka ze mnie kiepska, ale niedawno ktoś polecił mi pieczarki pochlapane
    oliwą i podsmażonym czosnkiem z np. curry, troszkę sera żółtego na wierzch, do
    piekarnika na kilkanaście minut i gotowe. Dooobre.
  • deczi 13.02.06, 17:10
    Mój połówek mnie wczoraj zaskoczył, pytając, czy gdzieś się wybierzemy w ten
    wieczór. No ale wyjeżdżam, wrócę dopiero po 3 w nocy.
    Ucieszyłam się jednak - nie ze względu na święto, a tak w ogóle, bo lubię, jak
    gdzieś sobie razem idziemy.

    Walentynki nie byłyby w sumie takie złe, gdyby nie ten szum i zalew czerwonych
    serduszek. Słabo mi się robi od tego przesłodzenia.
  • arieletka4 13.02.06, 19:37
    Sama nie wiem, jak sie ustosunkować do Walentynek. Z jednej strony to miło, że
    wszyscy sobie tę miłośc okazują, ale z drugiej... Troche to jakby na siłę i
    trąci atmosferą poprzedniej epoki ( patrz Dzień Kobiet) ;)) Nie mówiąc o tym,
    jak sie czują te osoby, które akurat w uczuciach się jakoś pogubiły, a tu
    wszyscy z rożami, serduchami itede, itepe, uśmiechy, całusy i ogólny trynd,
    żeby kochać się , kochać , kochać...Dlatego mam mieszane uczucia.
    My (tzn. ja i połówek) Walentynek nie świętujemy. połowek dlatego, ze jest
    zagorzałym przeciwnikiem amerykańskich świąt przenoszonych na grunt europejski,
    a ja z powodów, które podałam wyżej. Po prostu nie lubię robić czegoś , bo
    wypada :) Taka drobna polityczna niepoprawność ;)

    --
    Nobody's perfect, but I'm pretty fuckin'close

    Blog chwilowo nieczynny :))
  • myszmagda 15.02.06, 10:13
    Walentynki już za nami, a szkoda, bo to dobry pretekst do zorganizowania
    romantycznego wieczoru. Wczoraj uwijałam się w kuchni, czekając na powrót
    połówka z pracy. Ugotowałam bigosik (co prawda to mało romantyczna potrawa, ale
    rodzice zaopatrzyli nas w wiaderko kapusty i trzeba było coś z nią zrobić, a
    oboje z połówkiem jesteśmy amatorami bigosu). Przygotowałam też ten deserek, o
    którym Wam pisałam (udało mi się zlokalizować recepturę) i jajka faszerowane.
    Napiliśmy się odrobinę czerwonego wina. Były świeczki i nastrojowa muzyka. Jak
    ja lubie takie wieczory! Zdecydowaliśmy też wcześniej, że zrezygnujemy z
    kupowania sobie w tym roku prezentów, bo finansowo kulejemy i ograniczyliśmy
    się do podarowania sobie kartek.
    Przepis na ten deserek i jajka wrzucę do wątku kulinarnego. Obie potrawy są
    proste w wykonaniu, ale efektowne, więc możecie wykorzystać je na jakichś
    imprezkach.
  • aiczka 07.02.07, 12:45
    Ja wyrosłam. ^_^
    Walentynki zaczęły pojawiać się w Polsce, kiedy chodziłam do podstawówki. W
    naszej szkole organizowano wtedy specjalną walentynkową pocztę i koncert życzeń
    (przy tej okazji, oczywiście, robiono kolegom dowcipy, co raczej nie było miłe).
    Amerykańskie i brytyjskie seriale dla nastolatków podsuwały jakże atrakcyjną
    okazję wysyłania anonimowych wyznań miłosnych (i sposób na wartościowanie ludzi
    na podstawie tego czy i ile walentynek dostali). Przez wiele lat była to dla
    mnie okazja do dołowania się, dlatego gdy wreszcie miałam z kim - musiałam sobie
    ze dwa-trzy razy poświętować. Teraz już mnie to jakoś szczególnie nie
    interesuje, świętujemy sobie co jakiś czas bez okazji.
  • dzk35 08.02.07, 07:55
    a ja odbieram to święto mniej romantycznie, a bardziej fizycznie... moje
    szczęście też, ale to chyba dzięki mnie! tak więc na walentynki dostanie ode
    mnie przepiękny koronkowy komplecik zapinany na mnóstwo zatrzasków, który
    będzie sobie mógł przy dobrym winku i nastrojowej muzyce zdjąć z właściwego
    prezentu...
  • myszmagda 08.02.07, 11:48
    Hihi :) Dzk35, dobry plan ;)My pewnie też spędzimy tegoroczne Walentynki w
    domku, przy muzyce, winku, dobrym jedzonku i... Tak własnie mamy w zwyczaju,
    choć może w tym roku wyciągnę gdzieś Połówka, nie wiem. On raczej nie jest
    zwolennikiem wyjść, zwłasza w Walentynki, bo wtedy, wiadomo, wszędzie tłumy.
    Myślę na razie o zamówieniu jakiejś pizzy albo czegoś lepszego do domu - zwykle
    sama coś pichciłam, ale może zrobię Połówkowi taką niespodziankę, a sama też
    nie będę musiała spędzać dużo czasu w kuchni. Kupiłam mu śmieszną kartkę z
    Kubusiem Puchatkiem i Prosiaczkiem - uwielbiam takie gadżety! (jak dziecko) i
    serce z piernika. Tak dla symbolu.
    A co do Twoich spostrzeżeń, Aiczko, to mam podobne wspomnienia z młodości, ale
    jakoś nie obrzydzilo mi to Walentynek. Moim zdaniem każdy pretekst jest dobry,
    żeby miło spędzić czas z kimś bliskim :)
    No, i cieszę się, że w końcu nasze formum ożyło :)
  • dzk35 09.02.07, 08:37
    nigdy ich nie obchodziłam, świętuję walentynki tylko z nim i tylko jako
    pretekst do........
    rok temu, rano jak wychodził do pracy, dałam mu pięknie wypisane zaproszenie na
    wieczorną imprezę dla vip-ów, gdy wieczorem przyszedł to posadziłam go na
    kanapie, podałam drinka (zapytałam wcześniej co zamawia), włączyłam muzykę i
    dałam pokaz ćwiczony po cichu od miesiąca... co jakiś czas wspomina że to było
    najwspanialsze przeżycie w jego życiu

    wygląda na to, że konkubinaty, w przeciwieństwie do małżeństw, są szczęśliwe i
    nie mają problemów które trzeba by było roztrząsać...
  • aiczka 11.02.07, 20:23
    Nie tyle mi chodzi o obrzydzenie, ile o późniejszą potrzebę "odbicia sobie" ^_^.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka