Dodaj do ulubionych

nowy wątek

01.04.06, 08:06
Bo na razie ciągle odświeżamy stare.

Temat może mało odpowiedni na sobotni poranek, ale jestem w takim dziwnym
nastroju.
Czy myślicie czasem, jak to będzie za kilkadziesiąt lat w waszych związkach i
w ogóle w życiu?
Edytor zaawansowany
  • arieletka4 01.04.06, 11:02
    Ja myślę, chociażby dlatego, ze mam dziecko i zamierzam mieć następne (
    bynajmniej nie ze względu na becikowe ;), no a poza tym, cóż to za związek, w
    którym nie myśi się o przyszłości ?? Może nie aż tak odleglej, ale perspektywa
    następnych 10 lat to chyba optymalny okres czasu, na który można cos planować.
    A tak w ogole- witam po dłuuugiej ( orany, okropnie dlugiej!!) przerwie :)
    --
    Nobody's perfect, but I'm pretty fuckin'close

    "ZUS z pewnościa jest instytucją przestepczą, ale nie można jej nazwać
    zorganizowaną" (Janusz Korwin- Mikke)
  • myszmagda 02.04.06, 00:24
    Myślę, oczywiście, ale, zależnie od sytuacji, różne są to myśli... Mam
    nadzieję, że będzie to tak:
    Za kilka lat, powiedzmy 3-5, pobierzemy się. Przed trzydziestką (moją, bo
    Połówka już za rok) sprawimy sobie dwójkę dzieci. Ułoży się nam finansowo, bo
    kiedy skończę studia, dostanę dobrą pracę. Mój Połówek w końcu znajdzie wspólny
    język z moją rodziną (póki co zaczął ją akceptować, a to już duży krok
    naprzód). Będziemy się nadal kochać :)
    Realnie może być jednak zupełnie inaczej. Jeśli nie znajdę przyzwoitej pracy,
    to nie ma co myśleć o dzieciach. Ślubu też nie będzie. A jeśli któraś z burz,
    raz na jakiś czas wybuchających między nami, będzie zbyt silna, to może nasz
    związek nie przetrwa...
    Wiem jednak, że zbyt nam obojgu zależy na sobie, by dopuścić do
    urzeczywistnienia się czarnego scenariusza... Wierzę, że uda się zrealizować
    marzenia...
  • mona761 02.04.06, 16:58
    Do niedawna zastanawiałam się nad tym, ale po urodzeniu dziecka wszystko się
    zmieniło. Mój partner stwierdził że w takiej sytuacji powinniśmy się pobrać a ja
    nie chciałam niczego zmieniać. W efekcie jestem sama. Jeszcze nie wiem czy to
    zle czy dobrze
  • aiczka 03.04.06, 11:57
    > Czy myślicie czasem, jak to będzie za kilkadziesiąt lat w waszych związkach i
    > w ogóle w życiu?
    Aaaaaa, nie wiem, nie wiem... U nas jest takie rozdroże teraz... Jakiś czas temu
    się wydawało jasne, że za wiele lat będziemy właśnie wracać z kolejnych
    kontraktów w jakichś zagranicznych ośrodkach naukowych z naszą dwójką dzieci
    znających mnóstwo języków obcych... A teraz bardzo możliwe, że z ciernistej
    drogi nauki skręcimy w ścieżkę assistant meneger ds marchandisingu...
  • arieletka4 03.04.06, 17:42
    Oj, widzę, że jesteś ambitna w dobrym znaczeniu tego słowa :) Miło że jeszcze
    tacy ludzie istnieją... Gorzej, że czasem ambicja sobie, a rzeczywistość
    sobie, bo przecież wszystko kosztuje, a żyć trzeba...Powodzenia w realizacji
    celów :)
    --
    Nobody's perfect, but I'm pretty fuckin'close

    "ZUS z pewnościa jest instytucją przestepczą, ale nie można jej nazwać
    zorganizowaną" (Janusz Korwin- Mikke)
  • jolantapal 04.04.06, 08:07
    Cieszę się, że forum znowu żyje :))
    Ale nie odbiegając od tematu... Za kilka, no może kilkanaście lat to ja już
    pewnie będę babcią :)))
    --
    www.zabki.net
  • moboj 10.04.06, 22:41
    na pewno nie wyobrażamy sobie życia bez siebie - to wiadomo, ale nad
    szczegółami się nie zastanawiałam.
    --
    www.kobitkowo.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.