Dodaj do ulubionych

może jednak ślub *winien jest* rodzinie?

18.06.06, 22:49
jestem w zwiazku kilka lat, mamy dziecko. Byłam ostatnio gosciem na ślubie z
rodziny (nasłuchałam się oczywiscie pytań typu" A Wy w końcu kiedy? "Kiedy
wytańczymy sie w końcu u was?" itp. itd od dalszej i blizszej rodziny
partnera)
Ale do czego zmierzam.
Coraz mniej jesteśmy "zwiazani" z rodziną. wony czas spędzamy w gronie
najblizszych lub znajomych i w wiekszym gronie roidzinnym rzadko jest okazja
do spotkania, porozmawiania.
Od zawsze takie imprezy juak własnie wesela, pogrzebiny, czy wczesniej chrzty
były okazja do wzmocnienia poczucia wspólnoty. Że to jest "nasz klan".
pokazanie siebie, swojej pozycji, dzieci, pokazania dalszej rodzienie
żony/mężą i ich rodzin.
Takie ceremonie/uroczystości mają swój cel.

Może w dobie autonomizacji jednostki powinnismy kultywować takie
uroczystości? Czekam na głosy w dyskusji




Obserwuj wątek
    • myszmagda Re: może jednak ślub *winien jest* rodzinie? 19.06.06, 10:09
      Cóż, wydaje mi się, że jeśli ślub i wesele mają być jedynie pretekstem do
      rodzinnego spotkania, to coś tu jest nie tak. Jeśli ktoś decyduje się na
      zawarcie małżeństwa, to, mam nadzieję, robi to z poważniejszych powodów: bo
      chce sformalizować związek, przypieczętować go przysięgą, założyć, w świetle
      prawa, rodzinę. Skoro z pewną częścią krewnych nie utrzymujemy na codzień
      kontaktu, świadczy to chyba o tym, że tak na prawdę wcale tego kontaktu nie
      potrzebujemy. W takiej sytuacji, niezależnie od tego, czy zorganizujemy
      rodzinny zlot, czy nie, nasze relacje z nimi i tak nie ulegną zmianie. Wesele
      się skończy i każdy pójdzie w swoją stronę. Żeby natomiast przedstawić Połówka
      tej części rodziny, która jest bliska, lubiana, ważna, nie potrzeba żadnej
      imprezy. Wystarczą słowa: "Ciociu, wpadnij kiedyś z wizytą to kogoś Ci
      przedstawię" :)
    • deczi Re: może jednak ślub *winien jest* rodzinie? 19.06.06, 13:33
      Masz rację, przynajmniej częściowo. Ja jednak nie czuję potrzeby zacieśniania
      związków z rodziną. Może to brzmi dziwnie, ale wystarcza mi zupełnie to, co jest
      - moja rodzina w całości mieszka dość daleko ode mnie i rzadko się kontaktujemy.
      Z mamą jeszcze jako tako - telefonicznie, raz na kilka miesięcy odwiedziny, z
      braćmi czasem wymienię maila, natomiast babcieciotkiwujki widzę 1-2 razy w roku.
      Oczywiście nie jestem bezduszną wyrodną córką, mam dla nich duzo sympatii,
      kiedyś uwielbiałam wizyty u nich, ale teraz, prawdę mówiąc, czuję się bliżej
      związana z niektórymi przyjaciółmi. Poza tym mam dosyć specyficzną sytuację
      związaną z moimi poglądami i stylem życia, dlatego uchodzę po trosze za czarną
      owcę:-)
      Jeśli ktoś lubi wesela i potrafi na nich na pierwsze miejsce wywindować
      zacieśnianie kontaktów, to wspaniale, ale my na swoim ślubie (no dobra,
      przyznaję się :-) - za rok zmieniam stan cywilny), będziemy chcieli mieć tylko
      rodziców, rodzeństwo i może babcie oraz chrzestnych, bo wiem, że byłoby im
      bardzo przykro.
      • myszmagda Re: może jednak ślub *winien jest* rodzinie? 19.06.06, 19:14
        Gratuluję planów matrymonialnych ;) A co do przyjęcia weselnego, to mam na jego
        temat takie samo zdanie, jak Ty. Jeśli kiedyś dojdzie do takiej sytuacji w moim
        życiu (a prędzej czy później raczej tak się stanie), to też zaprosimy tylko
        rodziców, siostrę, babcię, świadków i 2 ciocie Połówka. Wśród samych swoich
        przyjemniej będzie świętować, a zapraszanie dalekich krewnych tylko dla zasady,
        byłoby dość krępujące... I ja, i Połówek tak sądzimy. Gdybym zaś miała robić
        większą imprezę, zamiast cioć, wujków i kuzynów, wolałabym zaprosić
        przyjaciół... W sumie jednak wolę ograniczyć się do najbliższej rodziny. Im
        kameralniej, tym lepiej :)
    • aiczka Re: może jednak ślub *winien jest* rodzinie? 22.06.06, 14:25
      W mojej rodzinie jestem przynajmniej drugim pokoleniem, które NIE urządza
      hucznych wesel, nie miałam więc nigdy okazji do "wzmacniania poczucia wspólnoty"
      w ten sposób i nie mam ochoty go nagle wprowadzać. Czasami urządza się jakieś
      większe zjazdy przy okazji świąt lub bez okazji.
      • holka007 Re: może jednak ślub *winien jest* rodzinie? 07.07.06, 22:25
        Własnie sobie uswiadomiłam ze w mojej rodzinie to jak na razie ja pierwsza zyje
        bez slubu no i tym samym bez hucznego wesela.
        Deczi gratulje planów i decyzji, to i ja sie przyznam ze w ciagu najblizszego
        roku bede znała date swojego slubu ale to tak tylko formalnie chyba,bo
        chcialibysmy "urzadzic wesele" na 4 osoby czyli my i swiadkowie a reszta sie
        dowie po czasie i juz moze tylko zaprosimy ich na jakis wiekszy obaidek i tyle:))

        no i tez jestem raczej czarną owcą w rodzinie,zreszta mój połówek tez chyba
        takową owieczką u siebie jest hihihi:)))
        --
        łan kozie ded ;)))
          • deczi Re: może jednak ślub *winien jest* rodzinie? 11.07.06, 08:51
            :-)
            Jeżeli o mnie chodzi, to jeszcze przez ponad rok będę konkubiną, bo po kilku
            rozmowach wybralismy jednak wrzesień-październik. Ale i to może się zmienić,
            przy naszym lenistwie... no, pop prostu nie chce nam się o tym myśleć, a tym
            bardziej załatwiać czegokolwiek.
        • mili_vanili Re: może jednak ślub *winien jest* rodzinie? 15.09.06, 21:09
          holka007 napisała:

          ja sie przyznam ze w ciagu najblizszego
          > roku bede znała date swojego slubu ale to tak tylko formalnie chyba,bo
          > chcialibysmy "urzadzic wesele" na 4 osoby czyli my i swiadkowie a reszta sie
          > dowie po czasie i juz moze tylko zaprosimy ich na jakis wiekszy obaidek i
          tyle:

          i ja myślę o takim rozwiązaniu (o czym wspominałam już na tym forum). Raczej
          chodzi mi o formalne *załatwienie sprawy* (np. sprawy majątkowe, własnosciowe),
          traktuję to jako prawne rozwiązanie pewnych spraw. Jestem już na 98% pewna
          swojej decyzji, jak dojrzeję do 100% powiadomię
    • dzk35 Re: może jednak ślub *winien jest* rodzinie? 11.10.06, 08:41
      mój pan jest z odzysku, nie byłoby nigdy weselicha, tylko ślub... a kto robi
      cywilny ślub z pompą i zapraszaniem cioci z drugiego końca kraju? nie ślubu dla
      rodziny nigdy nie będzie, jak chcemy się spotkać to albo my do kogoś albo ktoś
      do nas... teraz będzie taka wędrówka ludów bo nowe mieszkanko małe i nie można
      wszystkich podjąć hurtem a każdy chce obejrzeć jak mieszkamy...
      a co do oczekiwań rodziny to w mojej ostatnio było wiele takich cichych
      cywilnych (i to z różnych powodów, stanu cywilnego, braku funduszy czy
      przekonań religijnych), więc od hucznych imprez rodzina się odzwyczaiła i
      rodzinne spotkania to jedynie święta (ale te spędzamy całą rodziną), a u mojego
      lubego to i tak już wielkie wesele się raz odbyło więc rodzina swoje spotkanie
      miała
      tak więc chyba nikt nas nagabywać w ten sposób nie będzie, a jeśli chodzi o
      inne nagabywania to moja rodzina myśli że on nie chce ślubu więc nie mówi o tym
      nie chcąc mi robić przykrości, a i swojej rodzinie mój pan wmówił że ma fobię
      więc i oni siedzą cicho... tak naprawdę to nikt nie wie (albo nie wierzy, jak w
      przypadku moich bliskich) że to ja tego nie chcę
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka