Dodaj do ulubionych

Czy ktos odpowie mi na pytanie?

31.05.05, 16:09
Moze pytanie nie jest zwiazane bezposrednio w forum, ale powiedzcie mi
"dlaczego ludzie uzywaja Windowsa"? Sam jestem na MacOS i jestem szczesliwy i
nierozumiejacy innych (wiekszosci) ludzi uzywajacych Windy.
  • test281 31.05.05, 17:33
    bo mozna go dostac "za darmo" tzn. w naszych realiach wersje piracka. nie wymaga
    zadnej wiedzy przy instalacji. i z przyzwyczajenia -- co jest chyba glownym
    kolem napedowym tej firmy .

  • bydgosc 31.05.05, 17:36
    Czyli wolimy ukradziny system niz darmowy..... Jezu !!!! Kradziny i gorszy jest
    lepszy niz darmowy i stabilniejszy.... Jak w filmach Bareji
  • user0001 31.05.05, 18:41
    > Czyli wolimy ukradziny system niz darmowy.....

    BUUUUU. System może być co najwyżej bezprawnie skopiowany. Używany język określa
    sposób myślenia, nie pozwól aby korporacje narzuciły Tobie ich punkt widzenia.

    > Kradziny i gorszy jest
    > lepszy niz darmowy i stabilniejszy....

    1. MacOSX jest na Polskim rynku bardzo drogi. (porównaj cenę zestawu opartego na
    x86 z monitorem LCD do ceny iMac podobnej wydajności)

    2. W firmach wymagany jest Płatnik, pokaż mi proszę certyfikowaną wersję na
    nie-Windows.

    3. W domu komputer służy do rozrywki. Tylko niewielka grupa "geeków" uważa, że
    programowanie to rozrywka, dla pozostałych liczą się *gry*. Cedega nie zawsze
    jest dobrym rozwiązaniem. Do uruchomienia gry ściągniętej z osła, wystarczy
    Windows użyczony przez kolegę.

    4. Braki w oprogramowaniu. I leżący u źródeł problem "wstecznej
    kompatybilności". Istnieje kilkaset dystrybucji GNU/Linuksa, różniących się
    wersjami bibliotek, układem plików, sposobem paczkowania. Zdarza się, że twórcy
    bibliotek nie zmieniają numeru biblioteki, pomimo zmiany API/ABI. Bywa, że
    pojawiają się problemy, gdy w systemie znajdują się dwie wersje tej samem
    biblioteki. Nikt nie będzie przygotowywał programów dla 100 dystrybucji i kilku
    wersji każdej z dystrybucji. Uruchomienie skompilowanego programu sprzed kilku
    lat, bywa niemożliwe. To jest horror dla producentów zamkniętego oprogramowania.

    5. Lenistwo. Nauka innego systemu trwa, choćby przyzwyczajenie się do zmienionej
    kolejności przycisków "Anuluj" "OK" w GNOME
  • bydgosc 31.05.05, 18:51
    cos jest w tym co piszesz, zle powszechnie wiadomo, ze Mac jest wydajniejszy niz PC
  • user0001 31.05.05, 19:11
    Mac będzie wydajnieszy przy tej samej szybkości procesora, ale jest jednocześnie
    dużo droższy, zwłaszcza gdy kupujesz go w Polsce.

    Porównaj cenę iMac'a sprawdź jego wydajność na benchmarku DooMa 3, potem zobacz
    ile będzie kosztował składak osiągający taki sam FPS (wiem powinienem porównywać
    Mac'ka do komputera firmowanego przez HP lub Siemens, ale w tym kraju kupuje się
    głównie składaki).

    Mac'ki są fajne, ale w Polsce są po prostu za drogie. MacMini kosztuje w stanach
    499USD (przy aktualnym kursie około 1650PLN), w Polsce musiałbym za ten sam
    komputer zapłacić 2260PLN, to o wiele za dużo, jak za 256MB RAM, 40GB dysk i
    Radeona 9200.
  • bydgosc 31.05.05, 19:18
    tak to wciaz niestety jest argument - no i ten Platnik - to juz paranoja
  • erg_samowzbudnik 30.09.05, 20:01
    bydgosc napisał:

    > tak to wciaz niestety jest argument - no i ten Platnik - to juz paranoja

    Jakby mój program ksiegowy "Fakt" i Płatnik chodziły pod linuksem to zapominam
    o windzie od jutra.
  • sex_pistols 01.06.05, 11:32
    > BUUUUU. System może być co najwyżej bezprawnie skopiowany. Używany język
    > określa sposób myślenia, nie pozwól aby korporacje narzuciły Tobie
    > ich punkt widzenia.

    Oj, wtrące się, bo zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Właśnie w taki sposób ludzie
    usprawiedliwiają się. Nie ukradłem tylko skopiowałem, nie ma złodziei tylko
    piraci, przecież kupiłem (na giełdzie) więc nie ukradłem. Zacznijmy rzeczy
    nazywać po imieniu. To jest kradzież! Ktoś, kto używa programu komercyjnego a
    nie ma do tego prawa staje się złodziejem. Podobnie, kiedy kopiujesz dla siebie
    film lub muzykę łamiąc przy tym prawa autorskie - stajesz się złodziejem. A
    kwestia tego, czy większość społeczeństwa stać jest na drogie oprogramowanie,
    oraz na ile znikoma jest szkodliwość tego czynu gdy ktoś używa tego tylko w domu
    jest zupełnie inną sprawą. Podobnie jak ukradziona bułka w sklepie przez
    głodnego bezdomnego jak i ukradziony samochód jest czynem tym samym, choć skala
    jest zupełnie inna.
    A tak na marginesie pomyślmy ile tak naprawdę kosztuje popularny system
    operacyjny w wersji OEM Home? I popatrz na kwiat młodzierzy chodzący po ulicach,
    niejednokrotnie ich ciuchy i buty kosztują 2 razy więcej. Jeśli mogę kupić parę
    nowych markowych butów za 300-400 zł to nie mogę kupić systemu operacyjnego?
  • bydgosc 01.06.05, 11:39
    Brawo! Z tymi butami trafiles w 10tke!

    Wiecej.... kupujacy nowego kompa mysli tak... "zamiast wydawac kase ma system
    (legalny) kupie sobie lepsza karte grafiki lub wiekszy dysk". I tu jest problem,
    bo komputer jest w domu jest wykozystany w 20% (jesli chodzi o moc obliczeniowa)
    to juz duzo. No ale zawsze mozna powiedziec, ze ma sie HDD 200GB a nie tylko
    taki jak sasiad 80GB. Jeden na wiecej pamieci, inny lepsza karte a jeszcze inny
    dluzszego. Niewiele z tego wynika procz zaspokojenia wlasnej proznosci i
    swiadomosci, ze sie udalo zakombinowac i miec za darmo to, za co glupcy placa.
  • sex_pistols 01.06.05, 12:00
    Tak, masz rację. Choć wcale nie uważam się za głupca z tego powodu, że używam
    oprogramowania, za które zapłaciłem. Używam zarówno Linux-a, jak i popularnego
    komercyjnego systemu operacyjnego. I wiem, że moje poglądy nie są zbyt
    popularne. Ale mam satysfakcję, bo już kilka osób udało mi się przekonać aby
    używały Open Source, jeśli z jakiś powodów nie chcą kupić legala. Używają i
    chwalą to sobie. A ja mam nadzieję, że takie podejście stanie się coraz bardziej
    popularne i że zapanuje moda na kupowanie a nie zawłaszczanie.
  • bydgosc 01.06.05, 12:20
    nie nie !! nie mialem zamiaru nazywac Cie "glupcem" - tak (jak sadze) mysli
    czesc uzytkownikow Windy, ktory maja system "za darmo". Sam sie powaznie
    zastanawiam nad przesiadka na MacOS. Poki co pracuje na nim i juz zapomnialem o WIn.
  • bydgosc 01.06.05, 12:21
    nie nie !! nie mialem zamiaru nazywac Cie "glupcem" - tak (jak sadze) mysli
    czesc uzytkownikow Windy, ktory maja system "za darmo". Sam sie powaznie
    zastanawiam nad przesiadka na MacOS. Poki co pracuje na nim i juz zapomnialem o
    WIn. Mysle, ze ludzie sa przyzwyczajei do tego, ze ogarnia ich wszechobecny brak
    alternatywy (jak za komuny). Tymczasem jest inaczej, system (operacyjny) mozna
    wybrac latwiej niz polityczny.
  • sex_pistols 01.06.05, 13:25
    Tylko trzeba chcieć. Jest wielu ludzi, którzy może by wybrali alternatywny
    system, ale im sie nie chce. Bo na początku będą mieli problemy, bo będą musieli
    pytać innych jak się robi to i to, bo będą musieli nauczyć się czegoś nowego,
    albo zwyczajnie boją się - strach przed czymś o czym nic się nie wie jest rzeczą
    naturalną. I dla tego takie fora jak to i wiele innych są potrzebne, o ile nie
    przeważa na nich próba udowodnienia, że moja dystrybucja jest lepsza niż Twoja,
    a jeśli maż inne zdanie to jesteś głupi. Obiektywizm i umiar to to, czego nam
    brakuje. A paradoksalnie - im więcej ludzi zacznie odchodzić od popularnego
    systemu komercyjnego na rzecz innych systemów, tym lepiej właśnie dla tego
    systemu. To będzie musiało spowodować zarówno spadek cen jak i zmianę myślenia
    producenta, który podejście do swoich klientów ma lekko mówiąc dziwaczny. Ale to
    znowu zupełnie inny temat ;)
  • bokaj 01.06.05, 19:50
    " Tylko trzeba chcieć..."

    Tylko trzeba móc!
    Ja używam linuxa od dawna, z pewnym - rzekłbym - entuzjazmem. Jednak windowsa "nie chcem ale muszem"!
    Producenci oprogramowania użytkowego często "nie widzą" innych OSów.
    Na różne sposoby usiłowałem uruchomic w linuksie np. słowniki angielskie Longmana, kursy multimedialne do nauki języków itp. - nici. kicha.

    na zawsze przypisany do winshitu?
  • coppertop 09.07.05, 15:30
    Nie widzą innych OS-ów? Cóż nie można temu zaprzeczyć, ale sprawa jest porsta:
    Jeśli Linux, *BSD i inne systemy, powiedzmy, alternatywne będą zdobywać coraz
    większą popularność to producenci zamkniętego softu będą zmuszeni wydawać swoje
    produkty również pod te OS-y.
  • user0001 01.06.05, 22:33
    O czym Ty piszesz?

    > Jest wielu ludzi, którzy może by wybrali alternatywny system, ale im sie nie
    > chce. Bo na początku będą mieli problemy, bo będą musieli pytać innych jak
    > się robi to i to, bo będą musieli nauczyć się czegoś nowego,
    > albo zwyczajnie boją się

    Tych ludzi już nie ma, Ci którzy chcieli przejść z ciekawości już przeszli.
    Ludzie wybiorą alternatywny system wtedy i tylko wtedy gdy będą widzieli
    wymierne korzyści.

    Obecnie z punktu wydzienia polskiego Zwykłego Użytkownika, GNU/Linux ma tylko
    jedną poważną zaletę: nie ma na nim wirusów, robaków i innego ścierwa.

    Cena systemu nie będzie odgrywać żadnej roli tak długo, jak długo prywatne
    użytkowanie, bezprawnie skopiowanego oprogramowania, będzie praktycznie nie
    ścigane (sporadyczne naloty na klientów niektórych sklepów są po prostu żałosne).

    Duże firmy zrzeszone w BSA, po cichu tolerują sytuację. M$ wie, że Pani Kowalska
    nie wyda 400 PLN na system i 500PLN na pakiet buirowy dla Jasia Kowalskiego, a z
    drugiej strony, M$ zdaje sobie sprawę, że Jasiu który nauczy się korzystać z M$
    Office, będzie oczekiwał takiego oprogramowania od pracodawcy. Adobe i Corela
    stać na przyjmowanie podobnych założeń.

    ps. Używam GNU/Linuksa na biurku, OpenBSD do obsługi torrenta (filtry na pf oraz
    szyfrowany system plików są bardzo wygodne w obsłudze). Windowsy widuję tylko w
    trakcie "odrobaczania" ludziom komputerów.
  • sex_pistols 02.06.05, 09:45
    > Tych ludzi już nie ma, Ci którzy chcieli przejść z ciekawości już przeszli.
    > Ludzie wybiorą alternatywny system wtedy i tylko wtedy gdy będą widzieli
    > wymierne korzyści.

    Jeśli Ty nie spotkałeś się z takimi ludźmi to nie oznacza, że ich nie ma. Ja
    znam sporo takich ludzi, może dla tego iż kontaktuje się z różnymi grupami
    wiekowymi. Takich ludzi jest sporo po 60-ce, którzy mając więcej czasu chcą
    nauczyć się korzystać z komputera, chcą wysłać maila do znajomych, chcą siedząc
    przed komputerem zwiedzić muzea itp. itd. Jest sporo takich ludzi również w moim
    wieku czyli po trzydziestce, którzy zetknęli się z komputerem, potrafią w
    popularnym komercyjnym programie zrobić podstawowe rzeczy, skorzystać z
    internetu, napisać pismo w edytorze tekstu, pooglądać zdjęcia, ale sama myśl o
    tym, że musieliby robić to samo na innym systemie powoduje ich niechęć, czy
    właśnie strach. Uwierz mi, jest spora grupa takich ludzi. Ostatnio nawet miałem
    ciekawe doświadczenie, mama mojej znajomej zakupiła nowy komputer, zdecydowała
    się na Linuxa i niby było wszystko ok, zwłaszcza że korzysta tylko z
    podstawowych rzeczy, a jednak po 2 tygodniach zdecydowała się kupić (podkreślam:
    KUPIĆ) komercyjny system operacyjny znanej firmy. Już sam fakt, że ten nowy
    system różni się od tego, który miała na starym komputerze (jeśli dobrze
    pamiętam tamten stary system oznaczony był cyframi 95 lub 98 w wersji pierwszej)
    sprawił, że pani ta przeżywała duży stres. Osoby starsze, które przełamały swoje
    ogromne opory do komputera nie zdecydują się na kolejną "drogę przez mękę" choć
    obiektywnie rzecz biorąc nie ma znaczenia, na jakim systemie by pracowali.
    Ludzie młodzi takich oporów już nie mają, choć są bardziej leniwi. Skoro tam
    gdzie pracują mają system komercyjny, przy którym codziennie spędzają dużo
    czasu, to po co mają tracić czas na instalację i naukę systemów otwartych. Takie
    jest ich zdanie i mówię o tym na podstawie moich własnych rozmów z tymi ludźmi,
    zarówno młodymi, jak i starszymi.
    A przy okazji poruszę jeszcze jeden temat, mam także kontakty z nauczycielami w
    podstawówkach, gimnazjach i liceach. Czy wiesz, że mało który nauczyciel wie co
    to jest open source? Jeśli już któryś z nich coś słyszał, to myli pojęcia i mówi
    że to darmowe oprogramowanie. W większości szkół pracownie komputerowe mają
    popularny komercyjny system operacyjny i tego systemu uczą dzieci. Nie ma
    wyszkolonej kadry, która mogłaby pokazać, nauczyć czy choćby zainteresować
    młodych ludzi alternatywą, jaką jest open source. Również nasze Państwo nie
    widzi powodu aby promować takie oprogramowanie. Wręcz przeciwnie, wystarczy
    przypomnieć sobie jak US jeszcze kilka lat temu traktował zainstalowanie u
    siebie w firmie serwera Linux - dla tych, którzy nie pamiętają przypomnę, że
    trzeba było zapłacić podatek, do wyliczenia którego jako podstawę brało się np.
    oprogramowanie firmy Novell. A czy dziś jest lepiej? Zapytajcie przedsiębiorców,
    których się zmusza do zakupu komercyjnego systemu w związku z Płatnikiem.
    Duże koncerny dysponują ogromnymi środkami, które przeznaczają na lobbing i
    opacznie rozumiany marketing, za chwilę zafundują nam patenty, a do tego
    człowiek z natury jest wygodny co w tym przypadku sprzyja rozprzestrzenianiu się
    jednego komercyjnego systemu.
    A dla wszystkich tych który się chce polecam artykuł:
    www.linux.pl/?id=news&show=2279
  • bydgosc 02.06.05, 11:29
    masz sporo racji w tym co piszesz.

    "mam także kontakty z nauczycielami w
    podstawówkach, gimnazjach i liceach. Czy wiesz, że mało który nauczyciel wie co
    to jest open source?"

    To jest niestety efekt niedouczenia i tego, ze ludziom czesto po prostu sie nie
    chce... Z drugiej strony dziwi mnie jeszcze jedno. Szkoly czy to nizszego
    szczebla czy szkoly wyzsze uzywajac komercyjnych programow taj jak firmy traca
    straszne sumy pieniedzy. WIem, ze MS daje znizki na system i aplikacje dla
    szkol, ale tu wlasnie chodzi o zdobycie przyszlych klientow. Wiec zdobywaja tych
    klientow, nie mowiac im za duzo o problemach jakie moga napotkac stosujac ten
    system - wirusy itp.

    Samo zas dzialanie urzedy i problemow z programem PLATNIK jest dla mnie juz co
    najmniej bulwersujace. Toz to jest jawne zmuszanie podatnika do kupowania
    okreslonego systemu (jesli chce prowadzic dzialalnosc) - jest to wiec na dobra
    sprawe dodatkowy podatek. Paranoja.
  • user0001 02.06.05, 13:33
    Widzę, że też zauważyłeś gdzie sedno sprawy. Problemem jest wysiłek konieczny
    aby zmienić własne przyzwyczajenia.

    Mojego tatę (66 lat) który nie miał żadnego kontaktu z komputerami, nauczyłem
    korzystać z GNU/Linuksa (Slackware + Dropline GNOME) w kilka godzin. Umie on
    włączyć sobie szachy, pasjansa, skorzystać z google, właczyć muzykę...
    Podejrzewam, że gdyby zainstalował mu teraz system z Redmond, miałbym sporo
    telefonów "jak to uruchomić". Korzyści z zastosowania GNU/Linuksa były ogromne
    (uniknąłem wykładu o wirusach, robakach i trojanach).

    Nauczenie mamy korzystania z otwartego oprogramowania było znacznie trudniejsze,
    najwięcej czasu zajęło mi wytłumaczenie "Zachowaj jako..." (a potem wybór
    formatu MS Word97). Obsługa internetu to mały pikuś, rodzice nigdy nie
    korzystali z IE lub Outlook'a.

    Zadne z nich, jednak nie skorzystało by z otwartego oprogramowania, gdy nie
    zostało one zainstalowane i skonfigurowane. Bezstresowy kurs obsługi też miał
    swoje znaczenie.

    Jedynymi którzy są sami z siebie zainteresowani instalacją Wolnego
    Oprogramowania, są studenci takich kierunków jak Informatyka, Matematyka, czy
    Elektronika.

    Zdarza się, że ktoś spoza tego grona zainteresuje się GNU/Linuksem, ale dzieje
    się tak z pobudek praktycznych, a nie z ciekawości. Znajomy w przyszłym tygodniu
    instaluje sobie neostradę, już zamówił instalację pingwina (do korzystania z
    sieci), będzie to typowy dual boot z oknami do grania.

    Zgadzam się z obserwacją dotyczącą nauczycieli. Koleżanka z liceum (obecnie jest
    nauczycielką angielskiego), narzekała w wakacje, że jej szkoła nie ma własnej
    strony, zaproponowałem jej pomoc, pogadałem z informatykiem z tamtej szkoły.
    Facet był zdziwiony gdy zaproponowałem wykorzystanie złomowego P200MMX z 32MB
    RAM (pozostałoś po starej pracowni) na serwer www, "przecież w2k serwer tam nie
    ruszy".
  • bydgosc 02.06.05, 14:19
    No wlasnie.... przeciez ten w2k server nie ruszy....

    Niestety takie argumenty wynikaja z braku wiedzy nie tylko o komputerach ale
    nawet o swiecie nas otaczajacym. TO, ze wszedzie jest Windows przypomina mi
    troche czasy kiedy wszedzie w Polsce byl komunizm. Nie bylo wyboru i wszyscy
    przywykli. Tylko nieliczni probowali sie wydostac. Obecnie jest nieco inaczej.
    System polityczny zmienilismy i wyglada na to, ze bylo to latwiejsze niz obecnie
    zmiana systemu operacyjnego - przynajmniej dla niektorych. Tymczasem zmiana z
    Win na Linuxa nie musi oznaczac rewolucji - to jest ewolucja. Troche sie trzeba
    przyzwyczaic na poczatku a potem ozazuje sie, ze ten Win to jakis kiepski jest.
    Sam pamietam jak sie przesiadalem na MacOS. Na poczatku mialem nieco problemow
    ale wynikaly one nie z braku wiedzy tylko ze starych przyzwyczajen.
  • coppertop 09.07.05, 15:42
    Co do lenistwa i strachu ludzi to jest to faktycznie ogromny problem. Całe
    szczęście, że powstają projekty takie jak Linspire, dawniej Lindows. Najbardziej
    cieszy mnię, że M$ boi się tego systemu, czego dowodem jest ich walka o zmianę
    nazwy i żądanie ogromnych odszkodowań. A cieszy mnię to dlatego, że to pokazuje
    że ten pomysł działa. Sprawdza się w praktyce.

    A co do płatnika, to nie wiem czy tego nie zabrania prawo, ale jeśli nie to czy
    niedało by się go odpalić pod wine?
  • sefur 04.06.05, 14:42
    Oj, co do kradziezy, no coz, a spotaliscie sie kiedys z totalna glupota.

    Dziewczyna kupuje dzieki znajomemu kompa w stanach z M$ Home . Jak go dostaje od
    razu sobie reinstaluje na KRADZIONA (niech i tak bedzie ;) wersjie PRO i
    twierdzi zawziecie, ze ma legalny system. GLupota mnie przeraza, albo raczej
    nie wiedza. Ludzie uzywaja windowsa bo nie wiedza ze instnieje poza nim cos
    jeszcze. W LO mialem MAC ale myslalem, ze to jakas pochodna windowsa. Dopiero na
    studiach uswiadomiono mi brutalnie ;) ... Od tego czasu windows poszedl daleko w
    odstawke i nie wracam do niego, chyba ze musze.

  • bydgosc 04.06.05, 14:46
    no prosze, wiesz sa jednak szkoly w Polsce, ktore wieco co dobre, bezpieczne i nie sprawia wielu
    problemow. Czesto taki wydatek sie oplaca - MacOS. Nie trezba sie martwic o wirusy (tracic czasu na
    ich usuniecie), szukac po forach jak cos tam usunac.... zatrudniac dodatkowego informatyka jak
    nauczyciel od fizyki (np.) sobie nie radzi itp.
  • sefur 04.06.05, 15:01
    No nie wiem, tylko byl w pracowni jeden Wind i tylko on mogl kozystac z netu bo
    nikt wiedzial jak polaczyc te dwa swiaty. Co do macow - strasznie stare i tylko
    gralismy na nich w cos podobnego do statkow i malych strzelaninek. Pokazali nam
    tez jak napisac zegar, zeby sie wskzowki poruszaly i tyle. Cala informatykna
    polegala raczej na nauce klikania myszka i nawet mielismy test pisania na
    klawiaturzy :P . Co za porypana szkola ;) ...

    LINUX , my LOVE
  • bydgosc 04.06.05, 17:17
    a tak, to wiele wyjasnia... co za szkola.... no skoro tak sie uczy informatyki w szkolach to nic dziwnego
    ze czesc (wiekszosc) popada w paranoje jak zalapie wirusa pod Win
  • gniefko 05.06.05, 02:11
    Skoro wygodny oznacza popularny. To czemu nie uczynić takim właśnie Linuxa?
    Przechodządz z Win na Linuxa szukałęm takie dystrybucji, która mi ułatwi życie w
    pracy z tym systemem.

    Prawda, że konfiguracja systemu zajeła mi więcej czasu niż normalnie w Jedynym
    Słusznym Systemie. Ale dłuzej nie oznacza gorzej. Z takim apelem powinniśmy
    ruszyć do urzędów, szkół i tak dalej.

    A co do sprawy Płatnika. Problem zatrudnić (zorganizować) rzesze chętnych do
    pracy programistów i przygotować projekt zgodny ze standardami stawianami przez
    Płatnika? Przecież stąd właśnie wział się OpenOffice itd. Ten Płatnik to kwestia
    czasu (mam taką nadzieję).

    --
    "Gdy nie wiesz co powiedzieć - spójrz w górę"
  • user0001 05.06.05, 10:38
    > A co do sprawy Płatnika. Problem zatrudnić (zorganizować) rzesze chętnych do
    > pracy programistów i przygotować projekt zgodny ze standardami stawianami przez
    > Płatnika?

    Taki program niby istnieje (Janosik).

    Programiści nie są problemem, problemem jest uzyskanie od ZUS (a raczej Prokomu)
    specyfikacji protokołu jakim posługuje się Płatnik oraz materiałów do testów
    zgodności z tym protokołem.

    AFAIK Janosik jest wynikiem rozpracowania protokołu Płatnika. Takie rozwiązanie
    jest do przyjęcia w komunikatorach, gdzie jedynym niebezpieczeństwem jest
    urwanie rozmowy, ale tam gdzie w grę wchodzą duże pieniądze, państwowy moloch i
    banda biurokratów istnieje uzasadniona obawa przed używaniem nie certyfikowanych
    programów.

    IMHO Otwarty Płatnik to nie jest kwestia czasu, ale zmiany zasad przetargów na
    systemy komputerowe finansowane ze środków publicznych.
  • bydgosc 05.06.05, 12:32
    brawo user0001 !
  • sex_pistols 06.06.05, 11:29
    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,34912,2739662.html
    Cóż, zobaczymy zatem za rok czy są to puste obietnice, czy faktycznie coś w tej
    sprawie się zmieni. A przy okazji naszej rozmowy o świadomości ludzi na temat
    open source niech za komentarz posłuży wypowiedź dziennikarza GW, który mówi
    programie na "darmowego Linuxa". Brak wiedzy, ignorancja, czy nierzetelność
    dziennikarska? Mnie coś takiego razi, ale może się czepiam.
  • bydgosc 06.06.05, 11:47
    mysle, ze sie nie czepiasz. Mysle tez, ze GW moglaby dolaczyc plyte z programem Platnik do swojej
    wersji drukowanej. Gwarantuje, ze rozejdzie sie jak buleczki. No ale to, ze nie rzewidziano tak duzego
    "zainteresowania" i transferu (w zwiazku z tym) yo juz Prokom chyba nawalil... zreszta razem z ZUSem.

    Co do napisania programu na Linuxa to uwierze jak zobacze. To tak, jak z OpenOffice duzo sie mowi a
    nic nie rbi zeby wprowadzic na szersza skale.
  • linuxgirl 06.06.05, 17:06
    >System może być co najwyżej bezprawnie skopiowany.

    To to samo. Nie musisz się ze mną sprzeczać, i tak nie dojdziemy do porozumienia.

    > 2. W firmach wymagany jest Płatnik, pokaż mi proszę certyfikowaną wersję na
    > nie-Windows.

    Że nasz rząd wspiera monopol, to rzeczywiście smutna sprawa... Ale może to sie
    zmieni.

    > 4. Braki w oprogramowaniu. I leżący u źródeł problem "wstecznej
    > kompatybilności". Istnieje kilkaset dystrybucji GNU/Linuksa, różniących się
    > wersjami bibliotek, układem plików, sposobem paczkowania. Zdarza się, że twórcy
    > bibliotek nie zmieniają numeru biblioteki, pomimo zmiany API/ABI. Bywa, że
    > pojawiają się problemy, gdy w systemie znajdują się dwie wersje tej samem
    > biblioteki. Nikt nie będzie przygotowywał programów dla 100 dystrybucji i kilku
    > wersji każdej z dystrybucji. Uruchomienie skompilowanego programu sprzed kilku
    > lat, bywa niemożliwe. To jest horror dla producentów zamkniętego oprogramowania

    Po pierwsze najczęściej można dostać źródła. Po drugie, w tym niby-wybrakowanym
    oprogramowaniu nie spotykam się z nagłymi, niespodziewanymi, idiotycznymi
    alertami "Wystąpił błąd numer XXX, program zostanie zamknięty" "Program nie
    odpowiada".

    >Istnieje kilkaset dystrybucji GNU/Linuksa, różniących się
    > wersjami bibliotek, układem plików, sposobem paczkowania.
    >Nikt nie będzie przygotowywał programów dla 100 dystrybucji i kilku
    > wersji każdej z dystrybucji.

    Czy Ty wiesz w ogóle o czym mówisz, czy się po prostu rozpędziłeś?
  • bydgosc 06.06.05, 17:15
    no wlasnie - tez mi sie wydawalo ze sie kolega rozpedzil

    przeciez na dobra sprawe mozna sobie ze zrodel skompilowac program no nie?
  • user0001 06.06.05, 19:42
    > przeciez na dobra sprawe mozna sobie ze zrodel skompilowac program no nie?

    Ja mogę to zrobić, przeciętny "komputerowiec" może to zrobić. Ale nie wolno
    zakładać, że Zwykły Użytkownik (ZU) będzie w stanie to zrobić. ZU jest
    przerażony, gdy musi "ręcznie" rozpakować archiwum i przegrać program do
    katalogu docelowego.

    Aby GNU/Linux zyskiwał nowych użytkowników, twórcy oprogramowania muszą patrzeć
    z punktu widzenia użytkownika końcowego, a nie przez pryzmat geeka.
  • bydgosc 06.06.05, 20:31
    cos w tym jest... ludzie czytaja MAN i nie rozumieja... szkoda
  • user0001 06.06.05, 20:48
    ZU nie czyta man.
    ZU ściąga instalator programu, klika w niego, nie czytajc wciska "Dalej" lub
    "OK" w kolejnych okienkach, następnie uruchamia program (też klikając), potem
    szybki rzut oka na opcje w menu i zabawa trwa.

    Motto ZU brzmi: "Gdy wszystko inne zawiedzie, przeczytaj instrukcję obsługi."
    "wszystko inne" to także dzwonienie do znajomego "informatyka" lub zadawanie
    pytań na forum.
  • user0001 06.06.05, 19:32
    > >System może być co najwyżej bezprawnie skopiowany.
    >
    > To to samo. Nie musisz się ze mną sprzeczać, i tak nie dojdziemy do
    > porozumienia.

    Gdyby to było to samo, nie zaczynałbym sprzeczki.

    > Po pierwsze najczęściej można dostać źródła.

    Mogę dostać źródła do otwartych programów. Niekiedy jednak potrzebuje narzędzi
    których otwarte odpowiedniki jeszcze nie istnieją/raczkują (brakuje dobrych
    otwartych narzędzi do symulacji VHDL, o syntezie lepiej nie wspominać).

    > Po drugie, w tym niby-wybrakowanym
    > oprogramowaniu nie spotykam się z nagłymi, niespodziewanymi, idiotycznymi
    > alertami "Wystąpił błąd numer XXX, program zostanie zamknięty" "Program nie
    > odpowiada".

    Zamiast tego pojawiają się na konsoli czytelne informacje o błędach, które łatwo
    znaleźć na grupach lub w bugzilli programu.

    W GNOME można zaobserwować "Program nie odpowiada", wystarczy przywiesić jakiś
    program okienkowy, tak aby przestał reagować i spróbować zamknąć go z użyciem
    managera okien. Otrzyma się po kilku sekundach powyższy komunikat.

    > >Istnieje kilkaset dystrybucji GNU/Linuksa, różniących się
    > > wersjami bibliotek, układem plików, sposobem paczkowania.
    [...]
    > Czy Ty wiesz w ogóle o czym mówisz, czy się po prostu rozpędziłeś?

    Wiem o czym piszę. Spójrz na distrowatch
    zobacz ile jest dystrybucji.

    Zdarzają się przykre niespodzianki, wczoraj ściągnąłem grę www.nexuiz.com
    okazało się, że na moim systemie skompilowana wersja (z paczki) ma problemy z
    dźwiękiem; zastosowano OSS, u mnie jest ALSA, emulacja wniosła zakłócenia do
    efektów, (to wina mojej karty muzycznej). Miałem szczęście, gra jest na GPL,
    ściągnąłem źródła i skompilowałem wersję z obsługą ALSA. Gdyby to był
    komercyjny, zamknięty produkt, nadal by nie działał, a ja robiłbym antyreklamę
    na forum.
  • linuxgirl 06.06.05, 23:18
    > Gdyby to było to samo, nie zaczynałbym sprzeczki.

    Nie dojdziemy do porozumienia. Programista się nad czymś męczy, głowi, a potem
    to ktoś sobie ot tak kopiuje bezkarnie. Nie sądzisz, że autor jest okradany z
    części należnej mu kasy? A wiesz, ze gdyby wszyscy kopiowali sobie filmy i nikt
    nie chodziłby do kina, to filmy po prostu by nie powstawały, bo nie miałyby za
    co? A jeśli pracodawca wypłacił Ci tylko pół pensji, nie czuł byś się okradziony?

    > Mogę dostać źródła do otwartych programów.
    Zgadza się. Większość programów pod linuxa jest otwarta. Weź no poszukaj
    otwartych programów jedynie słusznej firmy. Albo otwartych programów pod jedynie
    słuszny system - będą to najczęściej windowsowe odpowiedniki wszystkiego tego,
    co dobrze i od dawna znane pod linuksem.

    > Zamiast tego pojawiają się na konsoli czytelne informacje o błędach, które łatw
    > o
    > znaleźć na grupach lub w bugzilli programu.

    Jeśli już coś się pojawia - a zdarza się to niezmiernie rzadko, to owszem -
    wiadomo, o co dokładnie chodzi, nawet bez szukania na grupach czy w bugzilli, a
    nie jakiś tajemniczy błąd o tajemniczym numerze i dwa przyciski o wysyłaniu
    raportu o błędach. Taki prosty przykład: Parę miesięcy temu coś mnie naszło
    (moja wina), żeby poużywać windowsa. Napisany przeze mnie program wywalał się
    nie wiadomo dlaczego. Debugger był bezradny. Nigdzie nie było nawet magicznej
    informacji z numerkiem. Pod linuksem wszystko stało się jasne - tradycyjnie segm
    fault i to od razu wiadomo, gdzie.

    > W GNOME można zaobserwować "Program nie odpowiada", wystarczy przywiesić jakiś
    > program okienkowy, tak aby przestał reagować i spróbować zamknąć go z użyciem
    > managera okien. Otrzyma się po kilku sekundach powyższy komunikat.

    Używam KDE, czasem WindowMakera więc nie wypowiadam się o Gnome. A pod
    popularnymi samozawieszającymi się okienkami nie trzeba się gimnastykować, żeby
    coś takiego dostać ;)

    > Wiem o czym piszę. Spójrz na distrowatch
    > zobacz ile jest dystrybucji.

    Wiem, że jest dużo dystrybucji. Tylko co ma piernik do wiatraka. Dobrze, że jest
    dużo dystrybucji, bo dla każdego coś miłego. Gdyby MS wypuścił dużo dystrybucji
    swojego dziecięcia, to może by się znalazło jakieś dobre...

    Piszę, że się rozpędziłeś, bo wygadujesz jakieś takie dziwne rzeczy o
    paczkowaniu, różnych wersjach bibliotek i różnym układzie plików...

    Popatrz, że windows w danej wersji ma, powiedzmy, jedną dystrybucję, a też sobie
    radzą...

    A wracając do głównego tematu - wierzę, że ludzie używają Windowsa, bo są leniwi
    lub nieuświadomieni ;). Całe szczęście tych uświadomionych jest coraz więcej :).
  • user0001 07.06.05, 00:00
    > Piszę, że się rozpędziłeś, bo wygadujesz jakieś takie dziwne rzeczy o
    > paczkowaniu, różnych wersjach bibliotek i różnym układzie plików...

    Dla mnie to nie są dziwne rzeczy ;-)

    "Paczkowanie" a raczej systemy pakietów: istnieje ich kilka: RPM, system
    pakietów debiana, slackware i gentoo też mają swoje systemy pakowania pakietów
    umożliwiające instalowanie, odinstalowywanie i uaktualnianie pakietów. Każdy
    system jest inny, na dodatek RPMy przygotowane na przykład na Fedore mogą nie
    działać na Mandrake lub Suse.

    Różne wersje bibliotek:
    Oprogramowanie to nie jest raz namalowany obraz, oprogramowanie rozwija się,
    powstają nowe rozszerzone wersje bibliotek. Może się zdarzyć, że program nie
    będzie chciał działać z nowszą wersją biblioteki niż ta, dla której został
    skompilowany. Wykonaj polecenie:
    ls /usr/lib/*.so.*.*
    zobaczysz, że po nazwie biblioteki są trzy numerki. Gdy zostaje zerwana
    "kompatybilność binarna" między wersjami biblioteki zwiększany jest pierwszy lub
    drugi numer, gdy nowa wersja umożliwia uruchamianie programów napisanych dla
    starszej, to zmienia się tylko trzeci numer. Dzięki temu na dysku może być kilka
    wersji biblioteki tak aby uruchamiały się stare programy. Niestety czasami
    programiści zapominają zwiększyć numeru biblioteki. Takie wpadki zdarzają się
    nawet w poważnych projektach (np. PostgreSQL w wersji 8.0.0 miał taki sam numer
    biblioteki jak w wersjach 7.4.x mimo, że binarna kompatybilność nie była zachowana).

    Różnice w układzie plików:
    W różnych systemach pliki znajdują się w różnych miejscach. Na przykład pliki
    kontrolujące uruchamianie programów w trakcie startu systemu znajdują się w
    różnych katalogach w różnych dystrybucjach (wystarczy porównać Debiana, Gentoo i
    Slackware).

    Wszystko to sprawia, że przygotowanie programu który bez problemów
    zainstalowałby się na dowolnym GNU/Linuksie może być kłopotliwe, a nawet bardzo
    trudne.
  • linuxgirl 07.06.05, 18:44
    > "Paczkowanie" a raczej systemy pakietów: istnieje ich kilka: RPM, system
    > pakietów debiana, slackware i gentoo też mają swoje systemy pakowania pakietów
    > umożliwiające instalowanie, odinstalowywanie i uaktualnianie pakietów. Każdy
    > system jest inny, na dodatek RPMy przygotowane na przykład na Fedore mogą nie
    > działać na Mandrake lub Suse.

    Niepotrzebnie się tyle napisałeś. Daruj sobie takie wykłady, bo ktoś mnie już
    kiedyś przymusił do zgłębienia takiej wiedzy ;). Całe te historie o
    "pudełkowaniu", "paczkowaniu", "pojemnikowaniu" etc. nie implikują, że dla
    każdej dystrubucji należałoby pisać inną wersję programu.

    I podtrzymuję tezę, że się rozpędziłeś. W ostatnim poście jeszcze bardziej :).
  • user0001 07.06.05, 19:12
    > nie implikują, że dla
    > każdej dystrubucji należałoby pisać inną wersję programu.

    Napisanie programu na tylko część kosztów ponoszonych przy tworzeniu
    oprogramowania komercyjnego, znacznie większy bywa koszt dystrybucji oraz
    zapewnienia wsparcia dla wypuszczonego programu.

    Napisany program trzeba skompilować i przetestować na różnych dystrybucjach, a
    to już kosztuje i zajmuje czas.
  • linuxgirl 07.06.05, 23:46
    > Napisanie programu na tylko część kosztów ponoszonych przy tworzeniu
    > oprogramowania komercyjnego, znacznie większy bywa koszt dystrybucji oraz
    > zapewnienia wsparcia dla wypuszczonego programu.
    > Napisany program trzeba skompilować i przetestować na różnych dystrybucjach, a
    > to już kosztuje i zajmuje czas.

    No, za coś klient płaci, nie? Jak nie za program, to za wsparcie. Tak czy siak
    producent tu nie traci.
  • user0001 08.06.05, 08:23
    Producent nie traci, ale ponosi większe koszta niż przy testowaniu jednej wersji
    programu z trzema wersjami Windowsa (98, 2k, XP).

    Zauważ też różnicę w liczbie użytkowników tych systemów, koszta obsługi kilku
    wersji dla GNU/Linuksa mogą okazać się większe niż zyski z tego segmentu.

  • linuxgirl 08.06.05, 12:31
    > Zauważ też różnicę w liczbie użytkowników tych systemów, koszta obsługi kilku
    > wersji dla GNU/Linuksa mogą okazać się większe niż zyski z tego segmentu.

    Jestem całym sercem za tym, żeby wzrosła liczba użytkowników GNU/Linuxa. Ale
    wymaga to wsparcia ze strony producentów komercyjnego oprogramowania - jedno
    napędza drugie.
  • bydgosc 08.06.05, 18:16
    Sugerujesz, ze MS powinien wspierac userow, zeby uzywali Linuxa?

    Najpierw trezba zmienic swiadomosc ludzi... a producenci za tym podaza... bo beda musieli.
  • linuxgirl 11.06.05, 09:40
    Nie MS. Producenci programów komercyjnych w ogólności. MSowi linux jest nie na
    rękę. Są jednak producenci, którym mniej więcej wszystko jedno, pod co piszą,
    byle by było kupowane.
  • sex_pistols 07.06.05, 11:30
    > > Gdyby to było to samo, nie zaczynałbym sprzeczki.
    >
    > Nie dojdziemy do porozumienia. Programista się nad czymś męczy, głowi, a potem
    > to ktoś sobie ot tak kopiuje bezkarnie. Nie sądzisz, że autor jest okradany z
    > części należnej mu kasy? A wiesz, ze gdyby wszyscy kopiowali sobie filmy i nikt
    > nie chodziłby do kina, to filmy po prostu by nie powstawały, bo nie miałyby za
    > co? A jeśli pracodawca wypłacił Ci tylko pół pensji, nie czuł byś się okradzion
    > y?

    Przypomina mi się takie chore pojęcie, które funkcjonowało w polskim prawie, a
    mianowicie "chwilowy zabór mienia". Gość kradł auto, a jak go złapali, to mówił
    że wziął na chwilę, bo był mu potrzebny. Jeszcze raz apeluję o nazywanie rzeczy
    po imieniu - kradzież oprogramowania. A jak ktoś świadomie kupuje kradzione
    oprogramowanie (nazywane dla złagodzenia formy przez niektórych pirackim
    oprogramowaniem) to jest paserem. Takie łagodne traktowanie tego tematu to
    spuścizna komunizmu, kiedy jak pracownik ukradł coś w swoim zakładzie pracy, to
    mówił że "załatwił", albo "wykombinował". Skończmy z takim myśleniem!
  • user0001 07.06.05, 12:07
    Zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Nazwa "kradzione oprogramowanie" zaciemnia
    tylko obraz sytuacji.

    Na przykładzie:

    Dzieciak (nie mający żadnego dochodu), ściągnął sobie z muła nowego photoshopa,
    po długich bojach, przeczytaniu kilku tutoriali, obrobił zdjęcia i umieścił je
    na własnej stronie www.

    Moje pytania brzmią:
    1. Czy Adobe stało się przez to biedniejsze o trzy i pół tysiąca złotych?
    IMO nie, Adobe nie straciło tych pieniędzy.
    2. Czy zyski Adobe zmniejszyły się o trzy i pół tysiąca złotych?
    IMO nie, dzieciak nigdy nie kupiłby tego programu, gdyby miał za niego zapłacić.

    Jeżeli jednak w świadomości społecznej, czyn który popełnił ten dzieciak będzie
    kojarzony z kradzieżą. To może się okazać, że odpowie on przed sądem tak samo
    jak ktoś kto fizycznie ukradł przedmiot o wartoście trzech i pół tysiąca złotych.

    Nie piszę, że czyn tego dzieciaka był dobry. A jednie, że nie było to "zabranie
    w celu przywłaszczenia cudzej rzeczy ruchomej".

    Koniec przykładu.

    Od uznania "uzykania cudzego programu komputerowego bez zgody osoby uprawnionej"
    za "kradzież", jest tylko krok do uznania potworka prawnego jakim jest "własność
    intelektualna" za własność. Gdy korporacje wykorzystując środki masowego
    ogłupiania przekonają społeczeństwo do tej interpretacji, nic już nie powstrzyma
    zmian w prawie patentowym i zagłady Wolnego Oprogramowania przez hordy prawników.
  • bydgosc 07.06.05, 12:25
    Boze !!! to niech sobie GIMPA zainstaluje i nie bedzie problemu.
  • sex_pistols 07.06.05, 12:38
    > Boze !!! to niech sobie GIMPA zainstaluje i nie bedzie problemu.

    Dokładnie tak! Ten przykładowy dzieciak MA wybór, tym wyborem jest wolne
    oprogramowanie. Nie uczmy ludzi już od dziecka tego, że mogą coś ukraść i nic im
    za to grozić nie będzie. Idąc Twoim rozumowaniem, mogę podłączyć sobie prąd z
    pominięciem licznika - w końcu państwo nie zbiednieja jak nie zapłacę. Ba,
    przecież elektrownie są państwowe, ja płacę podatki, czyli nie kradnę. Zastanów
    się logicznie, jeśli wyprodukujesz oprogramowanie i chcesz go sprzedawać, a ktoś
    inny ukradnie go (czy skopiuje jak to nazywasz) to czy Ty zbiedniejesz?
    Bezpośrednio nie, ale pośrednio pozbawia Cię pieniędzi, które Ci się należą.
    Kiedyś ta dyskusja nie miałaby większego sensu, bo nie było alternatywy. Teraz
    jest: możesz coś ukraść, kupić, lub używać open source.
  • bydgosc 07.06.05, 13:26
    TAk - poza tym w tym kraju przywyky prawie dwa pokolenia do tego, ze cos sie "zalatwia".. poczawszy
    od kawrofli z PGRu a skonczywszy obecnie na sofcie.

    Niestety nikt sie nie zastanawia czy i komu robi sie "krzywde" kopiujac oprogramowanie. A nikt juz
    chyba nie pomyslei (choc wielu sie obrazi na mnie), ze kupujac oprogramowanie odprowadzamy tez
    podatek, ktory idzie m.in. na szkolnictwo i sluzbe zdrowia.... ale juz tu moze troche przesadzilem...
  • sex_pistols 07.06.05, 13:52
    > dprowadzamy tez podatek, ktory idzie m.in. na szkolnictwo i sluzbe zdrowia....
    > ale juz tu moze troche przesadzilem...

    Hehe, no moze zbyt wyszukana interpretacja, ale wiem... ida wybory ;)
    Jedno jest pewne - nie ma osoby, ktora by mnie przekonala do tego, zeby
    tolerowac kradziez. Czy to kradnie dzieciak, bo chce sobie umiescic zdjecia na
    stronie, czy kradnie student, ktory "potrzebuje" sie na tym uczyc, czy kradnie
    firma bo nie stac jej na zakup oprogramowania do kilku swoich komputerow.
  • bydgosc 07.06.05, 14:01
    mnie tez sie tak wydaje... wiecej, jestem pewien
  • user0001 07.06.05, 15:44
    > Zastanów się logicznie, jeśli wyprodukujesz oprogramowanie i chcesz go
    > sprzedawać, a ktoś inny ukradnie go (czy skopiuje jak to nazywasz) to czy
    > Ty zbiedniejesz?

    Dużo zależy od skali na którą prowadziłbym interesy.

    Jeśli napisałbym ten program dla dużej firmy (M$, Adobe lub coś podobnej
    wielkości), to kopiowanie do użytku prywatnego jest mi jak najbardziej na rękę
    (w Polsce).

    Użytkownik bierze program, korzysta z niego w domu, nie płaci za niego;
    teoretycznie ponoszę stratę. Ale gdy ten użytkownik idzie do pracy, to chce
    korzystać z programu który zna, pracodawca wie, że pracownik będzie bardziej
    produktywny używając znanego sobie oprogramowania, kupuje program. W sumie jedna
    kopia programu zostaje sprzedana.

    Gdyby użytkownik nie używał w domu skopiowanego programu, ale otwarty
    odpowiednik, w pracy też chciałby otwarty darmowy program. W sumie zero kopii
    sprzedanych.

    Podsumowując: w przedstawionym scenariuszu twórca uzyska zysk wtedy i tylko
    wtedy gdy przymknie oczy na nielicencjonowane kopiowanie do użytku prywatnego.

    > Kiedyś ta dyskusja nie miałaby większego sensu, bo nie było alternatywy. Teraz
    > jest: możesz coś ukraść, kupić, lub używać open source.

    Ta dyskusja ma obecnie jeszcze większy sens niż kiedyś. Jeśli pozwolimy
    korporacjom na manipulowanie używanym przez ludzi słownictwem (co za tym idzie
    sposobem myślenia). To nim się spostrzeżemy, za społecznym przyzwoleniem
    zostanie wprowadzone Digital Restrictions Management w komputerach, a zmiany w
    prawie patentowym uniemożliwią rozwój oprogramowania Open Source.
  • sex_pistols 08.06.05, 09:30
    > Jeśli pozwolimy korporacjom na manipulowanie używanym przez ludzi słownictwem
    > (co za tym idzie sposobem myślenia). To nim się spostrzeżemy, za społecznym >
    > > przyzwoleniem zostanie wprowadzone Digital Restrictions Management w
    > komputerach, a zmiany w prawie patentowym uniemożliwią rozwój oprogramowania
    > Open Source.

    Zatem wg Ciebie zacznijmy wzywać wszystkich do masowej kradzieży komercyjnego
    oprogramowania, bo to pozwoli rozwinąć sie Open Source! Nie wiem skąd się bierze
    Twoja teoria spisku wielkich korporacji. Ja popełniłem kilka komercyjnych
    aplikacji, nie jestem korporacją, nawet małą firmą nie jestem. Ale jeśli ktoś
    bez mojej zgody i wiedzy wykorzystywałby mój program spotkałby się ze mną w
    sądzie i zapewniam Cię, że prawo stoi w tym przypadku po mojej stronie.
    A na zakończenie powiem Ci, że bardzo się cieszę, że Twoja opinia w sprawie
    złodziejstwa nie jest zbyt popularna - nawet (a może przede wszystkim) wśród
    ludzi używających wolnego oprogramowania.

    ps
    Jeśli chciałbym, aby moje programy były masowo kopiowane i używane w domu, to
    zastosowałbym odpowiednią licencję, która w sposób jednoznaczny określi kto i
    gdzie może z programu korzystać bez opłaty licencyjnej. Jeśli takiego zapisu bym
    nie umieścił sprawą nader oczywistą byłby obowiązek kupienia programu.
  • bydgosc 08.06.05, 10:34
    zgadzam sie z P.S. Twojego posta

    Wszystko sie o to rozbija, jak autor podchodzi do tematu i czy da sie okrasc czy nie.
    Dla mnie kopiowanie WIn2000 to po prostu kradziez - pomimo, ze nie kocham M$
  • user0001 08.06.05, 10:35
    Nie zachęcam do używania nielicencjonowanych kopii oprogramowania, chcę jedynie
    aby nie utożsamiać utworu z własnością (co za tym idzie nie nazywać kopiowania
    kradzieżą).
  • sex_pistols 08.06.05, 11:28
    > Nie zachęcam do używania nielicencjonowanych kopii oprogramowania, chcę
    > jedynie aby nie utożsamiać utworu z własnością (co za tym idzie nie nazywać
    > kopiowania kradzieżą).

    Nie obraź się na mnie - wszak nie jest moim celem obrażanie kogokolwiek - ale
    polecam lekturę prawa autorskiego. A to co napisałeś rozciąga się szeroko poza
    oprogramowanie: muzyka, teksty piosenek, książki, poezja, film etc. etc. Są
    copyright i jakby oczywistą odpowiedzią na to są copyleft.
    Prawo możesz łamać albo nie, możesz sobie nawet dowolnie go interpretować wedle
    swojego widzimisie, ale nie zmienia to faktu, że jak przyjdzie do jego
    egzekwowania, to ludzie myślący podobnie jak Ty proces przegrają - na szczęście.
  • user0001 08.06.05, 12:09
    > jak przyjdzie do jego
    > egzekwowania, to ludzie myślący podobnie jak Ty proces przegrają

    IANAL, ale póki co policja musi wejść do domu i zabezpieczyć dowody (kopie
    materiałów chronionych prawem autorskim); zaszyfrowane dyski z serwera stanowią
    bardzo kiepski dowód.

    Zgodnie z prawem mam obowiązek dostarczyć im hasła (w domyśle także klucze
    szyfrujące), ale tu pojawia się problem, klucze zostały wygenerowane w trakcie
    startu systemu, i były przechowywane jedynie w RAMie. Zabezpieczając dowody
    (zaczynają od wyłączenia komputera), niszczą dowody.
  • sex_pistols 08.06.05, 12:39
    > IANAL, ale póki co policja musi wejść do domu i zabezpieczyć dowody
    > (kopie materiałów chronionych prawem autorskim); zaszyfrowane dyski z
    > serwera stanowią bardzo kiepski dowód.
    > Zgodnie z prawem mam obowiązek dostarczyć im hasła (w domyśle także
    > klucze szyfrujące), ale tu pojawia się problem, klucze zostały
    > wygenerowane w trakcie startu systemu, i były przechowywane jedynie w RAMie.
    > Zabezpieczając dowody (zaczynają od wyłączenia komputera), niszczą dowody.

    Czyli łammy prawo ile wlezie, bo ciężko jest coś udowodnić. No cóż, z takim
    argumentem nawet trudno polemizować ;)
  • coppertop 09.07.05, 16:38
    Zastanów się co mówisz. Sprawiasz wrażenie jakbyś był finansowany przez M$! :)
    Jeśli ludzie będą uważać, że to jest tylko kopiowanie to efekt tego będzie taki,
    że będą robić to dalej i nakręcać mechanizm który sam opisałeś. Natomiast jeśli
    wyjaśni im się, że kradną i pokaże palcem, że istnieje alternatywa w postaci
    OpenSource to może udeżą się w piersi i stwierdzą: "Nie chę już dłużej być
    złodziejem! Chcę mieć legalny soft i używać OpenSource!".
  • user0001 09.07.05, 17:43
    Jeśli pokażesz wyjaśnisz ludziom, że kradną. To zaczną oni traktować
    oprogramowanie jako taką samą własność jak fizyczny przedmiot (taką samą jak
    umieszczany w kontrprzykładach samochód).

    Jeżeli dziś nie sprzeciwimy się wprowadzeniu takiego nazewnictwa, to koproracje
    pójdą za ciosem i przekonają ludzi do innych bzdur o "własności intelektualnej".
    Politycy nie odważą się ponownie zablokować dyrektywy patentowej, gdy będzie się
    za nią opowiadać społeczeństwo (odpowiednio przygotowane przez kampanie w
    środkach masowego ogłupiania).
  • coppertop 09.07.05, 16:14
    "W GNOME można zaobserwować "Program nie odpowiada", wystarczy przywiesić jakiś
    program okienkowy, tak aby przestał reagować i spróbować zamknąć go z użyciem
    managera okien. Otrzyma się po kilku sekundach powyższy komunikat."

    Owszem i to jest denerwujący i niprzyjemny problem, ale wtedy wystarczy
    przenieść się na inną konsolę, lub odpalić gnome terminal, wpisać killall
    powieszona_aplikacja, a następnie uruchomić program ponownie tym razem z poziomu
    gnome terminala. Wtedy otrzymasz sensowny opis błędu, który można spokojnie
    znaleźć w googlu i rozwiązać problem.

    Zgadzam się natomiast, przynajmniej częściowo w gestii pakietów. Różnie to z tym
    bywa przy pierwszej próbie instalacji, ale źródła ZAWSZE da się skompilować i
    zainstalować, chyba że się komuś nie chce, a binarki są przeważnie dostępne dla
    takich dystrybucji jak Aurox, RedHat, Mandriva, SuSE itp. czyli krótko mówiąc
    dla najpopularniejszych. I na nich większość prekompilowanego OpenSource'u, jak
    również zamknięty soft działa przeważnie bez problemu.
  • sex_pistols 08.06.05, 12:50
    Zachęcam do wypowiedzi także inne osoby z tego forum. Dyskusja jest ciekawa i
    rozwinęła się w interesującym kierunku, ale tylko kilka osób podzieliło się
    swoją opinią.
  • marsikor 13.06.05, 03:09
    Dyskusja rzeczywiście ciekawa.
    Ale wrócę może do odpowiedzi na pierwsze pytanie.
    Dlaczego piszę tego posta z pod Windowsa, choć jestem gorącym zwolennikiem
    OpenSource? Niestety łatwość obsługi Linuksa jest na razie fikcją. A wsparcie
    społeczności użytkowników jest piękne w deklaracjach, lecz niestety trudno
    uzyskać pomoc (skuteczną!) dotyczącą konkretnych problemów. Być może gdy ma się
    markowy i drogi sprzęt, który jest rozpoznawany przez Linuksowe instalatory to
    można zacząć używać go bez większego kłopotu ale...
    Może nie będę gołosłowny i opiszę kilka ze swoich prób.
    1 - Zobaczyłem Knoppixa Live i zapaliłem sie. Poza tym kolega polecał bo
    bezpiecznie można poszperać w necie. I co? Okazało się, że mam winmodem.
    Poddałem się po kilku próbach.
    2 - dostałem od kogoś prawdziwy modem. W między czasie kupiłem kilka czasopism o
    Linuksie, więc próbuję sie połączyć z netem. Moja ówczesna znajomość komputerów
    w ogóle, pozwoliła mi na połączenie się z netem jedynie pod Suse Live 9.1.
    Wielki sukces, Suse podoba mi sie bardzo, w wolnym czasie zainstaluję Linuksa na
    twardym dysku.
    3 - Więc zaczynam. Back up danych z Windowsa na wszelki wypadek, defragmentacja,
    zmniejszenie partycji, nadchodzą święta - próbuję. Mandrake 10 na początek,
    wiadomo - łatwy dla początkujących, instalacja sie powiodła, ale rozdzielczość i
    odświeżanie ekranu nie takie jak bym chciał. Staram się to ustawić (wklikać)
    niestety nie udaje mi się. (Teraz, po 6 miesiącach! hobbystycznego
    zainteresowania wiem o co chodzi. Mam tani monitor, którego instalatory nie
    rozpoznają więc muszę wyedytować plik xorg.config, wprowadzić odpowiednie
    wartości przy okazji uaktywniając scrolla w myszce, bo niektóre dystrybucje tego
    nie robią same i zainstalować sterowniki NVIDIA dla Linuksa. To niby łatwe, tak
    to czuję dziś, ale pół roku temu problem nie do przeskoczenia. Nawet teraz
    zainstalowanie tych sterowników pod UBUNTU - dystrybucji mającej być przyjazną i
    bezproblemową zajęło mi ze 3 godziny. Czemu? Domyślnie działają X-y, telinit 3
    nie działa tak jak w innych distro, trzeba odnaleźć PID X-server-managera,
    "zabić" go, przejść do trybu tekstowego za pomocą Ctrl+Alt+Backspace,
    doinstalować gcc, jeszcze nie działa, acha źródła jądra, ok, szukam
    kernel-sources tak jak w innych distro w synapticu, nie ma, co teraz?, to może
    kernel-headers czy coś w tym rodzaju pomoże - pomogło, jeszcze tylko edycja
    pliku xorg.config, ale to nie takie proste, bo w domyślnej instalacji nie ma mc
    (Midnight-Commandera) a ja jeszcze nie umiem się posługiwać sprawnie vi ani
    emacsem. Hello wszyscy newbie proste co?).
    Spróbowałem więc jeszcze Linspire - wszystko fajnie tylko po angielsku a
    spolszczanie samemu przekracza moje możliwości. Więc może Suse. Ale co to? Coś
    nie tak z windowsową partycją z danymi, nie ważne, mam back up. Niestety
    skończyło się brakiem dostępu do pliku NTLDR i mój Windows nie podniósł się mimo
    pomocy b. zaawansowanego informatycznie kolegi. Potem po kilku tygodniach
    znalazłem w fachowym czasopiśmie wyjaśnienie. Jeśli się hibernuje Windowsa a tak
    zwykłem robić z oszczędności czasu, to nie można używać innego systemu, a pewnie
    tym bardziej go instalować. Spróbujcie znaleźć jakieś ostrzeżenie na ten temat w
    artykułach o instalacji Linuksa. Suma summarum skończyło sie na reinstalacji
    mojego legalnego WinXP.
    Podsumujmy: jestem lamerem z ambicjami. Półtora roku temu nie wiedziałem jak sie
    uruchamia komputer, a wysłanie maila na uprzednio włączonym przez kogoś było dla
    mnie czarną magią. Obecnie potrafię: Zainstalować WindowsaXp w przerobionej
    przez siebie nlitem wersji (bez kilku denerwujących dodatków typu Tour itp. a za
    to z zintegrowanym SP2 i nowszymi hotfixami). Skonfigurować go do
    bezkonfliktowej pracy 2 osób plus dzieciaki. Zabezpieczyć na tyle, że od
    ostatniej reinstalacji (na własne życzenie, bo zrobiłem wyżej wspomnianą wersje
    nLitem) 4 miesiące temu nie mam większych problemów z systemem typu restarty,
    wirusy itp. Bardzo mi odpowiadają idee Open Source o czym zaświadczam używając
    pod Windowsem Firefoxa (od pół roku, wcześniej Mozilla 1.6 Pl - znakomita była
    nie wiem czy nie lepsza), Thunderbirda, OpenOffice, TuxPainta dla dzieci. Plus
    kilka programów freeware typu DeepBurner, EasyCleaner. Niestety nadal nie używam
    Linuks na serio, choć z pomocą GAG-a (znajdźcie w poradach dla newbie ten
    prosty, spolszczony i niezawodny program również na licencji GNU/GPL, nie tam od
    razu z grubej rury edycja plików systemowych, zaawansowana konfiguracja LILO lub
    Gruba) miewałem na dyskach do czterech dystrybucji Linuksa na raz.
    DLACZEGO? Bo niestety podłączenie się do neostrady za pomocą modemu USB
    SpeedTouch 330 przekracza moje możliwości.
    A teraz odpowiedź na pytanie czemu używam Windowsa. Bo działa, bo jak mam
    problem to znajdę pomoc na takim poziomie zaawansowania, na którym jestem w
    danym momencie. Bo mogę czytać man i HOWTO, ale gdy mam mały lub podstawowy
    (vide brak sieci pod Linuksem) problem to chcę go rozwiązać względnie szybko, a
    nie po kilku miesiącach poszerzenia wiedzy. Bo mimo szczerych chęci i zapału nie
    potrafię opanować Linuksa na tyle, żeby używać go równolegle z Windowsem na
    pełnych prawach.
    A co z MacOS. Mój brat za granicą go używa od jakiegos czasu i jest b. zadowolony,
    Niestety dla mnie jest za drogi,
    a poza tym czy podłączył bym neostradę ;-).
  • kell99 13.06.05, 16:30
    to ja moze tobie opowiem dlaczego nie uzywam windows:

    1) instaluje karte sieciowa (jakis tulip), win2k po instalacji sterownikow ma
    rozrypane cale tcp/ip - konczy sie reinstalacja systemu - windows (debian, wtedy
    potato rozpoznaje i laduje modul na starcie)
    2) skaner (umax astra 2000u) nie dziala pod win xp, producent nie wypuscil nigdy
    w pelni dzialajacego sterownika - dziala pod linuksem
    3) dysk sata, dziala pod linuksem, nie dziala pod windows bo producent
    dostarczyl sterownik do dysku na dyskietce, stacji dyskietek nie mam od dawna,
    mam na nim tylko linuksa, ale wspolczuje osobie ktora musialaby biegac po
    znajomych by zdobyc sterownik na np cd;)

    pomijam oczywiscie takie bzdury jak debian ktory dziala ponad 4+ lata bez
    reinstalacji (potato zamienione na woody zamienione na sarge bez jakiejkolwiek
    reinstalacji), czy taka rzecz, ze windows na tym samym komputerze nie przezylo
    zmiany plyty glownej (trzeba bylo calkowiecie reinstalowac), mialo pady i
    wymagalo reinstalacji.. o takiej drobnostce jak bezbolesny upgrade z win98/2k do
    xp mozna zapomniec...

    to tak z 2giej strony okopow.
  • marsikor 13.06.05, 19:45
    > to tak z 2giej strony okopow.

    Chyba się nie zrozumieliśmy. Ja przecież piszę o tym, że używam równolegle Win i
    programów OpenSource i próbuję z Linuxem.
    Nie ma więc mowy o żadnej drugiej stronie. Po prostu z moich 1,5 rocznych
    doświadczeń użytkownika PC-ta wynika, że Windows Xp jest dużo przyjaźniejszy na
    początek dla użytkownika. Będąc nowicjuszem, można go dosyć prędko zacząć używać
    do jakiś innych celów niż zapoznanie się z systemem. A chyba po to mamy
    komputery, żeby nam pomagały w pewnych sprawach.
    Nie można wymagać, żeby każdy user na dzień dobry kompilował kernel, zapoznawał
    sie ze szczegółami każdego podzespołu, itd. Niektórzy ludzie zarabiają na życie
    nie przy komputerze i traktują jak narzędzie. Mają 1 i tylko w domu. Dorywają
    się tylko od czasu do czasu.
    Cieszę się że u przedmówcy wszystko działa z nawiązką, ale skoro od 4 lat to
    chyba jest już mocno zaawansowany i radzi sobie bez kłopotu.
    Tak w ogóle to mój brat z pod MacOS mówi, że to co sobie żmudnie konfigurował
    pod Windowsem jest domyślnie poustawiane w Apple tak, że nic nie ma ochoty zmieniać.

    P.S. Gdyby jakiś guru Linuksowy z Bydgoszczy miał czas pomóc w instalacji
    neostrady pod modemem SpeedTouch 330 to proszę o kontakt. Dystrybucja w sumie
    obojętna, moge sie nawrócić ;-)
  • kell99 13.06.05, 20:06
    > Po prostu z moich 1,5 rocznych
    > doświadczeń użytkownika PC-ta wynika, że Windows Xp jest dużo przyjaźniejszy na
    > początek dla użytkownika. Będąc nowicjuszem, można go dosyć prędko zacząć używać
    > do jakiś innych celów niż zapoznanie się z systemem.

    Akurat moja opinia jest taka, ze przyjaznosc wxp jest bardzo zludna. To system,
    ktory niby mozna skonfigurowac klikaniem myszy, ale po bardzo szybkim czasie
    okazuje sie, ze cos nie dziala tak jak powinno, albo cos sie stalo czego
    standardowe narzedzia nie potrafia sobie poradzic. I ta przyjaznosc konczy sie
    zmarnowanym czasem, instalacja masy narzedzi ktore niby cos tam maja pomoc ale
    nigdy nie do konca pomagaja no i plaga wirusow, adware i innych smieci polujace
    na wszystko co robisz.

    > A chyba po to mamy komputery, żeby nam pomagały w pewnych sprawach.

    I wlasnie dlatego lubie linuksa za jego przewidywalnosc. System jest zawsze
    stabilny, zawsze dziala, nie dziala to wiem (jako srednio zaawansowany
    uzystkownik juz wiesz co jest od czego) co jest nie tak i jak to szybko
    naprawic. Nie zdarza sie sytuacja, ze system sie wysypuje, nie startuje, nie
    dziala mimo, ze wszystko ustawione jest tak jak powinno.

    > Niektórzy ludzie zarabiają na życie
    > nie przy komputerze i traktują jak narzędzie. Mają 1 i tylko w domu. Dorywają
    > się tylko od czasu do czasu.

    Zgadza sie, wiec spedz swoj czas przyjemnie, nie martwiac sie o bezpieczenstwo i
    ciagle bledy w systemie.

    > Tak w ogóle to mój brat z pod MacOS mówi, że to co sobie żmudnie konfigurował
    > pod Windowsem jest domyślnie poustawiane w Apple tak, że nic nie ma ochoty zmie
    > niać.

    Ale tez mac nie mozesz porownywac do tradycyjnej platformy intela. Tam masz
    ograniczona ilosc sprzetu dzialajacego na ograniczonej liczbie konfiguracji. Do
    tego jak znajdziesz nieobslugiwany sprzet to znajdziesz sie tez w nieciekawej
    sytuacji.

    > P.S. Gdyby jakiś guru Linuksowy z Bydgoszczy miał czas pomóc w instalacji
    > neostrady pod modemem SpeedTouch 330 to proszę o kontakt. Dystrybucja w sumie
    > obojętna, moge sie nawrócić ;-)

    Zaloz nowy watek tylko z tym pytaniem, ktos pomoze albo naprowadzi na
    rozwiazanie. Nie ty jeden masz taki modem;)
  • user0001 14.06.05, 17:16
    Co do neostrady, to nie wiem jak ma się sprawa z Thomsonem SpeedTouch 330, ale
    na przykład modem Sagem (ten który mają znajomi) instaluje się w kilka minut.

    Wystarczy zaznaczyć pakiety eagle-usb-*, w trakcie konfiguracji skrypt
    instalacyjny pyta o kraj i operatora, potem należy podać nazwę użytkownika i
    hasło. Przy kolejnym uruchomieniu można łączyć się przez modem usb.
    --
    Never put off till tomorrow the fun you can have today.
  • broch 13.06.05, 21:06
    A w czym MacOS jest lepszy niz windows?
    Apple ani szybszy ani bardziej stabilny, koszuje wiecej niz windows
    (4x$125/upgrade od 2001), wolniejszy, slabe wsparcie dla gier, ograniczony wybor
    sprzetu i oprogramowania generalnego uzytku. Estetyka jest sprawa osobistego wyboru.
    Osobiscie nie rozumiem czemu ludzie uzywaja drogiego sprzetu z wolnym OS X
  • kell99 13.06.05, 22:38
    Hmm, odmiennosci?;) A ja juz zbieralem na mac mini, ale po ostatnich rewelacjach
    i zmianie platformy przez apple juz sie z tego wyleczylem. Po co mi kolejny
    intel, ktory do tego bedzie przez apple ograniczony w taki sposob, ze nie da sie
    zainstalowac innych systemow operacyjnych (ciekawe czy zabezpieczenia beda na
    tyle uciazliwe, ze np zwyczajnego distro linuksa nie da sie zainstalowac).
    Jeszcze moge sobie dac wmowic, ze moge placic wiecej za generalnie lepsza
    platforme (ppc), ale teraz mam placic Apple za przedrozonego blaszaka? Dziekuje
    bardzo. Jak to dobrze, ze taiwanscy producenci podchwycili pomysl Apple i
    pojawia sie masa klonow w formacie i o wygladzie maca mini... Pentium M teraz
    gdy Apple pogrzebalo ppc nie wyglada tak nieprzyjaznie dla pewnie duzej liczby
    kupujacych.
  • hanatol 13.06.05, 22:42
    > Apple pogrzebalo ppc

    Apple czy IBM ? - to nie jest wcale jasne.
  • kell99 13.06.05, 23:17
    niedlugo sie dowiemy. apple prowadzi FUD godny m$ zarzucajac ibm to, ze g5 sie
    przegrzewa i sa problemy z jego mobilna wersja nie zauwazajac jednak, ze intel
    ma te same problemy:
    - p4 jest duzo mniej wydajny niz a64,
    - najnowsze p4 (imho w wersjach d i e) mialy ogromne problemy z przegrzewaniem,
    przez jakis czas nawet bylo glosno o "smierci" linii p4. dalej rewelacyjnie nie
    jest.
    - wlasciwie jedynym godnym procesorem dla smiertelnikow jest pentium m, ale czy
    wydajnosc pentium m bedzie godna high-endowych power macow (intel macow?;), czy
    pentium m wydajnie moga pracowac laczone po kilka sztuk no i czy bedzie 64bitowa
    wersja pm (imho osx zbytnio (o ile wogole:) z 64bitow nie korzysta, moze tiger
    cos zmienil).

    a moze apple (wie ktos?) posiada prawa do ppc i po prostu "odda" technologie
    intelowi do produkcji.. hmm, cos dalej nie dociera do mnie, ze oni chca
    przesiasc sie na ia32-64 brrr..
  • broch 14.06.05, 00:34
    ppc to IBM nie Apple, IBM zarobi wiecej na procesorach do Xbox, Playstation i
    Nintendo niz na zamowieniach Apple (wynika to rowniez z koniecznosici
    dokonywanie mniejszych zmian w CPU do gier w czasie). Innymi słowy IBM nic nie
    traci. Apple do niedawna to były pierwszej klasy notebooki. Dzisiaj musieliby mi
    dopłacać.

    Pierwszy IMac (Mac na Intel) pojawi się w połowie 2006 czyli przypuszczalnie
    będzie to dual core.

    W sumie myślę że jest to pierwszy krok w kierunku zamkniecia działu komputerów
    Apple.
  • user0001 13.06.05, 23:24
    Zapewne Zwykły Użytkownik spojrzy na to z innej strony niż profesjonalista.

    > A w czym MacOS jest lepszy niz windows?
    > Apple ani szybszy

    Piszesz o wydajności, a przecież komputer domowy (maszyna do pisania, z
    przeglądarką internetową i odtwarzaczem filmów) nie musi być wydajna, pisanie
    zajmuje 1-3% mocy obliczeniowej mojego komputera, oglądanie filmu około 20%.
    Jeśli komputer ma dość mocy obliczeniowej i pamięci aby odtwarzać filmy, to
    domowego użytkonika nie interesuje wydajność.

    Nie profesjonalistów będzie interesować estetyka i ergonomia. Apple są po prostu
    śliczne ;-) interfejs użytkonika jest trochę przesłodzony (eye-candy), ale jest
    to najłatwiejsze GUI jakie istnieje (a przynajmniej ludzie tak uważają).

    > ani bardziej stabilny

    Ale problemy z robactwem są znacznie mniejsze niż w Okienkach.

    > koszuje wiecej niz windows
    > (4x$125/upgrade od 2001)

    Jedna zmiana windowsa (z 2k lub ME na XP), zakup antywirusa i subskrypcja
    aktualizacji...

    > slabe wsparcie dla gier

    Tu się zgadzam, ale obserwujemy migrację gier z komputerów na konsole, za kilka
    lat ten argument straci znaczenie.

    > ograniczony wybor sprzetu

    Ograniczony wybór sprzętu, o dziwo, może działać na korzyść jabłuszek. Gdy nie
    ma kart rozszerzeń "no-name", znika problem niedopracowanych sterowników i
    związanych z tym zawieszeń systemu.

    > ograniczony wobor (...) oprogramowania generalnego uzytku.

    Jabłuszka to przede wszystkim komputery domowe, jest przeglądarka, jest program
    pocztowy, iTunes, coś do obróbki filmów, po uważnym przyjrzeniu się, można
    zauważyć, że wszystkie ważne programy są.

    Ważną rolę spełnia marketing firmy Apple. Ich komputery są umieszczane w bardzo
    wielu filmach, zwłaszcza adresowanych do młodzieży, posługują się nimi osoby
    sympatyczne, dobrze kojarzone. Jabłuszka są po prostu modne.

    Oprócz sprzętu i oprogramowania, Apple sprzedaje także wizerunek. To właśnie ten
    wizerunek zapełnia lukę w wydajności (oczywiście w innych krajach, Polska jest
    zbyt biedna).
    --
    Never put off till tomorrow the fun you can have today.
  • broch 14.06.05, 00:43
    Zgadza się :))
    Po prostu jest to kwestia:
    a) popularnosci
    b) ceny

    Jesli idzie o wirusy/spyware. Nie mailem od ponad 5 lat, bez AV/anty spyware.
    Nie wydaje mi się aby jedna platforma była lepsza niż druga.
    Szybkość? Masz rację tyle że po co ludzie kupują AMD64 4000? Forma snobizmu.
    Filmy? Apple przyznał że Tiger ma problem z filmami w formacie quicktime:
    komputery zamrazaja sie po ~1-2godz oglądania
    Apple jest absolutnie najmniej przyjazny w dziedzinie współpracy z innymi OS.
    Głównie dotyczy to Samby i NFS.

    Każda platforma ma określone wady i zalety, wybór należy do użytkownika, jednak
    pierwsze pytanie było postawione w ten sposób iż wymagało pokazania że ktoś może
    "nie rozumieć" jak można używać Apple (albo.. i tu wstaw dowolny OS).
  • bydgosc 14.06.05, 12:47
    Masz duzo racji. Sam uzywal iBooka i jestem zadowolony. Nie instalowalem Tigera
    bo nie potrezbuje tego co oferuje. Mac jest stabilny a tego bylo mi trezba -
    takiej wlasnie pewnosci, ze nic sie nie wysypie. Zgadzam sie co do produktow "no
    name" to jest dobrze podejscie Apple - niestety nieco kosztowne i niepopularne z
    tego powodu. To ze Apple sa ladne to fakt. Nic im nie mozna zarzucic, jesli
    chodzi o wzornictwo.

    Gry to nie jest argument. Mowimy o komputerach a nie o rozrywce. Stad zgadzam
    sie, ze konsole to jest przyszlosc jesli chodzi o gry.

    Co mnie najbardziej zaskoczylo, gdy zmienialem platforme to to, ze na Apple nic
    nie potrezbuje.. to znaczy wszystko co zwykly klikacz potrezbuje jest juz w
    systemie.
  • user0001 14.06.05, 13:21
    1. Staję się nieufny gdy test przeprowadza producent testowanego sprzętu lub
    oprogramowania. Zwłaszcza wtedy gdy zależy mu na sprzedaży sprzętu lub
    oprogramowania.

    2. Przeszedłem swoje "Podstawy Miernictwa" na uczelni, Od razu rzuca mi się w
    oczy brak wystarczających danych do powtórzenia pomiarów: pliki użyte do testów
    powinny być dostępne, ustawienia programów opisane (zwłaszcza filtry photoshopa
    i ustawienia programów do reendringu).
    --
    Never put off till tomorrow the fun you can have today.
  • bydgosc 14.06.05, 13:25
    Masz racje ja tez jestem nieufny do takich testow, ale nie zmienia to faktu, ze
    jest to bezpieczny system. Mysle jednak, ze Apple ni epozwoliloby sobie na taki
    komfort, zeby falszowac jakos takie wyniki. Powiedzmy, ze sa zawyzone o 10% ale
    chyba nie wiecej.
  • broch 14.06.05, 13:58
    he, he
    Jesteś dość naiwny. Apple wielokrotnie pozwalał sobie na beszczelne reklamy. W
    Anglii i Australii sąð oficjalnie zakazał używania reklam wprowadzających w błąd
    o "najszybszym" systemie.
    PPC Był w historii Apple szybszy niż Intel/AMD dwukrotnie:
    pierwszy G4 i pierwszy G5 dosłownie przez 2-3 miesiące.
    Apple kłamał że używa pierwszeko osobistego 64-bit procesora:
    pierwsza była Amiga, ja osobiście używałem 64-bit AMD kilka miesięcy przed
    pojawieniem sie na rynku G4.

    Tutaj masz ostanie rezultaty które dla Apple wyglądają dość tragicznie:
    www.anandtech.com/mac/showdoc.aspx?i=2436&p=3
    Dotyczy głównie serwera.
    Autor nie mówi o jednej rzeczy: szybkość odpowiedzi GUI, pod tym względem OS X
    jest daleko w tyle.
    Tutaj aplikacje graficzne
    www.barefeats.com/macvpc.htmlGry
    www.barefeats.com/mac2pc.html
    Apple osiągnął dzięki umiejętnej reklamie fantastyczną rzecz: uzytkownicy
    produktów firmy, święcie wierzą we wszystko co Apple powie.
    Wzruszający, naiwny brak krytycyzmu.
  • bydgosc 14.06.05, 15:14
    Brak krytycyzmu powiadasz... a fakt, ze jest stabilniejszy niz Windows. Moze i z
    ta predkoscia faktycznie jest pewnien problem natury reklamowo-spiskowej, ale
    nie zminia to faktu, ze chyba przy Apple pozostane. Na razie musialem zmienic,
    bo w firmie, w ktorej pracuje stawia sie na stabilnosc platformy a nie na
    gigaherce. Co do mojego krytycyzmu.... to jestem krytyczny (patrz poprzednia
    wypowiedz) i dlatego uwazam, ze przy Apple pozostane nawet mna polu prywatnym.
    Za czesto w tym co robie Windows mi sie wywalal, zebym mogl stracic chociaz
    500MB danych.
  • broch 14.06.05, 16:24
    Nie krytykuje Apple. Uwazam po prostu iz takie pytanie:
    ""dlaczego ludzie uzywaja Windowsa"?
    nie ma sensu.

    Podaje Ci przyklady ktore moga zdecydowac o wyborze windows.
    W domu mam dwie maszyny z windows: od ~szesciu lat nie mialem wirusa, spyware,
    nigdy nie widzialem blue screen, restartuje windows jesli wymaga tego lata
    (ostatnio po trzech miesiacach).
    Mam tez 2xBSD i jednego linuxa. W pracy tez Solaris

    Jesli idzie o komputery jestem agnostykiem, pytania jak Twoje sa dosc zabawne,
    faktycznie jednak niewiele zmieniaja.
    Apple (i inne OS) maja b. male szanse na zdetronizaowanie windows. Rynek jest
    nasycony i osiagnal stan "inercji": ludzie kupuja to co jest w sklepie
    (windows), uzywaja pirackiego oprogramowania, bo kolega tez ma itp.
    Aby windows zdetronizowac, faktycznie potrzeba znacznie wiecej niz Apple
    oferuje, co wiecej Apple on Intel oznacza powolny upadek Maca.

    Dzisiaj panuje technologiczny balans w dziedzinie oprogramowania w efekcie
    osiagniete status quo jest bardzo trudne do zburzenia.

    Twoje historie z Windows pokazuja po prostu albo brak wiedzy, albo problemy z
    hardware.
    Jesli Twoja firma "stawia" na stabilnosc, to taniej by bylo najac dobrego admina.
    Absolutnie nie namawiam na zmiane OS, uwazam tylko ze Twoje argumenty "za" sa
    slabe. Uwazam ze faktycznie o wyborze OS dla domu decyduje osobiste dosiadcznie
    i ewentualnie estetyka. W pracy jest inaczej, nie mniej w wypadku Twojej firmy
    (jesli zastapila wintel Applem) na pewno ekonomia nie gra duzej roli.
    Znalezienie doswiadczonego admina byloby tansze.
  • kell99 14.06.05, 17:44
    > Apple (i inne OS) maja b. male szanse na zdetronizaowanie windows. Rynek jest
    > nasycony i osiagnal stan "inercji": ludzie kupuja to co jest w sklepie
    > (windows), uzywaja pirackiego oprogramowania, bo kolega tez ma itp.

    I nie sadzisz, ze to sie po malu odbije na microsofcie?
    Pirata ciezko zmusic by zaplacil za system operacyjny ktory juz ma. Dlaczego by
    mial kupic jego nowa wersje skoro sobie ja sciagnie? Gdy ms zacznie utrudniac
    korzystanie z pirackich wersji, czesc uzytkownikow odejdzie do innych sysosow
    (np osx o ile bedzie dzialal na pcetach a apple cicho na to zezwalajac bedzie
    chcialo zdobyc czesc rynku).
    Jak zauwaza wiele osob, apple ma szanse; moze nie tak ogromnymi nakladami
    sprawic by gry i aplikacje z windows dzialaly na osx/intel. Przeciez juz teraz
    winex/cedega sobie z tym radza. Wystarczy zobaczyc jak apple na khtml zbudowalo
    dobra przegladarke, to moze teraz na winex zbuduja programowa emulacje ktora
    moga uproscic w taki sposob by klikniecie na ikone windowsowego programu
    uruchamialo go w taki sposob ze uzytkownik nie poczuje wielkiej roznicy (pewnie
    bedzie zaraz wielki proces sadowy, ale po ostatnich ustepstwach ms w EU, moze i
    tym razem zmusza ich do otworzenia api - oczywiscie w imie wolnej konkurencji).

    Rynek nie lubi stagnacji, a stagnacja to jest chyba to w co wpadlo teraz
    microsoft. Po co komu bedzie potrzebna nowa wersja ms office? Po co longhorn
    ktory bedzie podkolorowanym win xp. Teraz ciagle slychac o migracjach z NT na
    inne platformy, niedlugo to samo spotka szeroko stosowane win2k. Wystarczy
    zobaczyc ile zajmuje ms wprowadzenie tak banalnej rzeczy jak zakladki w msie.
    Akurat zarowno Apple jak i Intelowi dominacja ms nie wydaje sie na reke. Dodac
    do tego open source i juz ma sie platforme i system operacyjny ktory ma bardzo
    duzo wspolnego z uniksem i ma duze wsparcie w srodowisku open source. Ciekawe co
    z tego wyniknie, ale wszyscy moga sobie sporo pomoc.
  • broch 14.06.05, 20:51
    Nie sadze aby MS tracil. Od ~10 lat practwo jest powszechne, faktem jest ze
    wlasnie piractwo przynosi MS korzysci popularyzujac windows.

    Wisze o tym ze slychac o odchodzeniu od MS to slysze od wielu lat, rynek sie nie
    zmienil.
    Intelowi dominacja MS jest nie na reke? co sie stanie z rynkiem intela gdy
    wylaczysz komputery w windows (czyli ~95% desktopow)? Nie, nie Intel jak
    najbardziej jest zainteresowany aby MS sie rozwijal.
    Jesli pytasz po co komu nowa wersja MS Office to jest to wlasnie argument ktory
    zabija Apple: po co komu MS Office kosztujacy circa $2000 (migracja Office na OS
    X)? Co zyskujesz? Ile faktycznie bedzie to kosztowac? Czy wiesz na na Office na
    G3 nie mozna kopiowac obiektu do buforu i wklejac do dowolnej aplikacji (sa
    powazne ograniczenia)?
    Wydajnosc Office na Mac nie jest tak rewelacyjna.
    Apple nie rozni sie w metodach tak bardzo od MS, wlasnie kwestia khtml byla
    ostanio dosc glosna. Nie, nie OS X i Apple to MS z Windows na mniejsza skale.

    "Rynek nie lubi stagnacji,.." wrecz przeciwnie na rynku spora czesc OS to NT i
    windows 95. Patrzysz z punktu widzenia osoby zainteresowanej nowosciami. Dla
    duzych firm (male do 50k komputerow, srednie do 100k i duze ponad 100k) migracja
    na nowszy sprzet to problem i tu argument za windows i przeciw Apple: backward
    compatibility. Na XP mozna uruchomic oprogramowanie DOS, sprobuj na OS X odpalic
    10-cio letni program. Pieniadze to podstawa a przy zblizonej wydajnosci,
    inwestycja w Apple to strata pieniedzy.

    OS X nie ma nic do zaoferowania, co byloby argumentem na korzysc migracji.
    Wieksze szanse ma linux, ale uwazam iz musi minac jeszcze kilka lat.

    Aha, jesli ktos "zgubil" 500MB danych a sprzet jest o.k. to nie wierze aby taka
    osoba miala pojecie o oprogramowaniu nawet jesli uzywa go od windows 1.0
  • kell99 14.06.05, 21:53
    > Nie sadze aby MS tracil. Od ~10 lat practwo jest powszechne, faktem jest ze
    > wlasnie piractwo przynosi MS korzysci popularyzujac windows.

    I dlatego stad tyle spekulacji czy Apple chce pojsc podobna droga. Na razie to
    tylko spekulacje, pewnie nie predko sie przekonamy jak bedzie na prawde.

    > Intelowi dominacja MS jest nie na reke? co sie stanie z rynkiem intela gdy
    > wylaczysz komputery w windows (czyli ~95% desktopow)? Nie, nie Intel jak
    > najbardziej jest zainteresowany aby MS sie rozwijal.

    Nie jest, Intelowi zalezy na sprzedazy procesorow, obecnie windows sie nie
    rozwija za bardzo, Intel by chcial by kolejny system operacyjny rzucil obecne
    komputery na kolana i zmusil do zainwestowania w nowe procesory i nowe plyty
    glowne. Obecnie xp dziala na > p2-233 z 256MB ram calkiem ok, na 1GHz maszynie z
    512MB ram calkiem ok, nie potrzeba kupowac p4-3GHz bo roznica poza grami i
    kilkoma specyficznymi zastosowaniami jest niezauwazlna. Czy po to inwestowali w
    64bity, w podwojne rdzenie skoro mozna kupic taniego celerona i miec dobry
    komputer na biurko.

    > Czy wiesz na na Office na
    > G3 nie mozna kopiowac obiektu do buforu i wklejac do dowolnej aplikacji (sa
    > powazne ograniczenia)?

    Ale ktore office;) Jezeli ms to typowa polityka microsoftu. Jest blad, ale
    poprawimy go za X lat, albo w kolejnej wersji. Tak samo jest z msie.

    > Dla duzych firm (male do 50k komputerow, srednie do 100k i duze ponad 100k)
    > migracja
    > na nowszy sprzet to problem i tu argument za windows i przeciw Apple: backward
    > compatibility. Na XP mozna uruchomic oprogramowanie DOS, sprobuj na OS X
    > odpalic 10-cio letni program. Pieniadze to podstawa a przy zblizonej
    > wydajnosci, inwestycja w Apple to strata pieniedzy.

    Akurat bardziej myslalem o migracji w strone linuksa bo tak sie tez dzieje, jest
    cala masa akurat ogromnych firm i przede wszystkim instytucji komunalnych ktorym
    wychodzi to z powodzeniem. Nie wierze w przebicie osx na czymkolwiek innym niz
    maszyny domowe i te kilka profesjonalnych zastosowan. Hmm, za migracja przemawia
    jednak inny ogromny argument: koniec pomocy producenta. I jak wiesz nie dotyczy
    to tylko systemow operacyjnych ale i duzych systemow do zarzadzania
    przedsiebiorstwem. To jest kolejny powod do open source, bo zamiast placic
    ogromne pieniadze za wsparcie techniczne (a czesto sie po prostu nie da! tak
    robi microsoft) mozna takie wsparcie uzyskac. Apple akurat tutaj byloby tak samo
    "zle". Znam przyklady ogromnych firm ktore zmieniaja platforme na nowsza wersje
    nie dlatego bo chca, ale dlatego bo musza. Firma konczy wsparcie (laty, pomoc
    techniczna) i koniec. Musisz zmieniac wersje, albo zostaniesz na lodzie.

    > OS X nie ma nic do zaoferowania, co byloby argumentem na korzysc migracji.
    > Wieksze szanse ma linux, ale uwazam iz musi minac jeszcze kilka lat.

    Nie musi, linuks jest juz praktycznie gotowy. Co potrzebuje to pokazanie, ze
    duze wdrozenia zakonczyly sie powodzeniem i da sie nie narazajac sie na ogromne
    problemy (a takich nie bylo). Jak wiesz sukces Monachium sprawil, ze ciagle
    slychac o migracji systemow komunalnych na linuksa. Ostatnim przykladem jest
    Barcelona. Podobnie w biznesie. Z przykladow moge tobie przytoczyc SAP, jezeli
    czytasz biuletyn developerski to zobacz ile miejsca poswiecaja linuksowi i
    platformie open source. Teraz gdy SAP promuje netweavera widac na ile
    linuks+java+netweaver i firefox na froncie moga zdzialac razem.



  • broch 14.06.05, 22:50
    dobra, dobra ale rozmowa zaczela sie od OS X.

    Linux moze miec wieksze szanse, ale na razie mozna mowic o ustalonym parytecie
    (mowie o komputerach typu desktop). Bez wymiany
    1. nie ma pre-instalowanego linuxa na firmowym sprzecie
    2. sterowniki
    3. cos ekstra (??) co sprawi ze Kowalski kupi komputer z linuxem zamiast win.

    " Nie jest, Intelowi zalezy na sprzedazy procesorow, obecnie windows sie nie
    > rozwija za bardzo, Intel by chcial by kolejny system operacyjny rzucil obecne
    > komputery na kolana i zmusil do zainwestowania w nowe procesory i nowe plyty
    > glowne. "

    Tu sie mylisz: podobnie jak dla IBM wiekszy biznes to sprzedarz PPC CPU dla
    konsoli jest lepsze niz sprzedarz dla Apple. W przeciagu kilku lat wymagane
    zmiany w CPU do konsoli beda male i tanie. Naklad na badania niewielki a
    sprzedarz bedzie rosla. Intel jak wiesz wydal miliony dolarow na Itanium, i
    statek zatonal. Sprzedajac "sprawdzone", mniej wydajne CPU dla OS z mniejszymi
    wymaganiami to dla Intela taki sam zysk, jak konsole dla IBM.
    To samo bylo z IE: po opanowaniu rynku przestal byc na wiele lat rozwijany, bo
    po co? Dopiero FF wymusil rozpoczecie prac nad nowa wersja IE (co z tego bedzie
    to zobaczymy).

    Wyscig Intela z AMD kosztowal bardzo duzo, a i tak AMD pod wzgledem wydajnosci
    na hybrydach 32-64 bit wygral. Gdyby nie AMD, Intel spokojnie sprzedawalby stare
    procesory i tyle.

    Firmy nie sa zainteresowane wyscigami bo to kosztuje i obniza zyski.

    Ktore Office? Mowie o MS. Openoffice musi jeszcze nieco popracowac.

    Duze firmy dzisiaj wybieraja tylko software za ktory sie placi bo to gwarantuje
    wlasnie pomoc techniczna. Pod tym wzgledem MS bije innych na glowe (porownaj
    wsparcie techniczne dla 3-letnich wersji RH, SuSE, Mandrake).
    Zadna duza firma nie zdecyduje sie na "free". Co bedzie gdy ktos po prostu
    zrezygnuje z dalszej dzialalnosci i wsparcie techniczne sie skonczy?
    Stad na duzym rynku masz RH, SuSE, Mandarke (czy jak tam sie to dzis nazywa), a
    nie ma Slackware, Ubuntu i tysiaca innych dystrybucji.
    Dalej, mozesz kupic Oracle i zainstalowac na dowolnej dystrybucji, ale Oracle
    nie bedzie technicznie wspieral DB na nieznanej dystrybucji. Dopuszczone sa RH,
    SuSE i cos tam z Azji. Nawet w wypadku uznanych dystrybucji, "kustomizacja"
    (zapomnialem polskiego slowa) jadra oznacza utrate wsparcia technicznego.
    Podobna sytuacja dotyczy DB2 i sporej grupy komercjalnego oprogramowania na
    linuxa. Darmowy Office to nie wszystko.
    W jaki sposob bedziesz migrowal custom made software wylacznie dla windows? Zbyt
    wiele problemow. Dlatego uwazam ze linux ma jeszcze dluga drobe przed soba i
    Barcelona/Monachium to jedynie dowody ze jest to mozliwe, nic wiecej na razie.
    To zbyt malo aby ktos zdecydowal sie na migracje 200k maszyn.
  • sex_pistols 15.06.05, 14:29
    > 1. nie ma pre-instalowanego linuxa na firmowym sprzecie

    Jak to nie ma? A choćby HP żeby nie szukać daleko.
  • kell99 15.06.05, 14:43
    > Linux moze miec wieksze szanse, ale na razie mozna mowic o ustalonym parytecie
    > (mowie o komputerach typu desktop). Bez wymiany
    > 1. nie ma pre-instalowanego linuxa na firmowym sprzecie
    > 2. sterowniki
    > 3. cos ekstra (??) co sprawi ze Kowalski kupi komputer z linuxem zamiast win.

    Gdy mowimy o firmach/urzedach to takiego problemu nie ma, bo migracje zleca sie
    zewnetrznej firmie ktora zadba o ewentualne niekompatybilnosci i ewentualnie
    zadba o brakujace sterowniki. Chociaz nie rozumiem o jakich sterownikach mozesz
    mowic, bo bardzo rzadko jakis ogolnie dostepny sprzet ma problemy z dzialaniem.

    > Tu sie mylisz: podobnie jak dla IBM wiekszy biznes to sprzedarz PPC CPU dla
    > konsoli jest lepsze niz sprzedarz dla Apple. W przeciagu kilku lat wymagane
    > zmiany w CPU do konsoli beda male i tanie. Naklad na badania niewielki a
    > sprzedarz bedzie rosla. Intel jak wiesz wydal miliony dolarow na Itanium, i
    > statek zatonal. Sprzedajac "sprawdzone", mniej wydajne CPU dla OS z mniejszymi
    > wymaganiami to dla Intela taki sam zysk, jak konsole dla IBM.

    Dzieki apple o ppc sie slyszalo i pewnie stad szla tez spora czesc pieniedzy na
    R&D. IMHO w konsolach zostana zastosowane inne procesory niz ppc uzywane w
    macach, pegasosach czy innych komputerach. Czy wycofanie sie Apple nie skaze
    architektury ppc na marginalizacje, przynajmniej z ogolnodostepnych systemow.
    Czy intel jest sprawdzony? Intelowi jakos brakuje wizji, chyba ze jest cos o
    czym nie wiemy. Tylko czekac na kolejna reinkarnacje p4 z ogromnym i glosnym
    chlodzeniem, imho nie tedy droga.

    > Firmy nie sa zainteresowane wyscigami bo to kosztuje i obniza zyski.

    Nie sa? Wyscig generuje nowe mozliwosci sprzedazy. W koncu gdyby oprogramowanie
    nie stawialo coraz wiekszych wymagan od sprzetu, to pentium ktore kupiles kilka
    lat temu powinno tobie wystarczyc. Wyscig = nowe mozliwosci sprzedazy. Rynek pc
    jest tak nasycony w wielu krajach (gdzie praktycznie w kazdym domu jest pc), ze
    tylko nowe/drogie/szybkie procesory to zmienia. Tanie pc dla krajow 3ciego
    swiata moze sa ok, ale bazuja na tanich procesorach, czy na takich intel sporo
    zarobi?

    > Ktore Office? Mowie o MS. Openoffice musi jeszcze nieco popracowac.

    Wg mnie to odwrotnie;) ms office stal sie monstrum na kazdym kroku utrudniajacym
    zycie. ani to wydajne (testy wydajnosci vs ooffice przy wylaczonym ladowaniu
    komponentow przy starcie systemu), ani stabilne czy przewidywalne (o tym sie sam
    na wlasnej skorze przekonalem). To ja juz wole alternatywy niz przereklamowany
    produkt. Czasem dodawanie nowych funkcji na sile nie wychodzi na dobre.

    > Duze firmy dzisiaj wybieraja tylko software za ktory sie placi bo to gwarantuje
    > wlasnie pomoc techniczna. Pod tym wzgledem MS bije innych na glowe (porownaj
    > wsparcie techniczne dla 3-letnich wersji RH, SuSE, Mandrake).

    A nie ma takiej roznicy, ze linuksa sobie latwo uaktualnisz bez praktycznie
    zadnych problemow, a z windows juz nie tak latwo? Czy to znaczy, ze np kernel
    2.2 czy 2.4 nie sa juz wspomagane (tak jak starsze windows - 98, nt i teraz
    2000) i nie mozna zainstalowac na nie lat? Czy jest taka sytuacja jaka promuje
    microsoft, ze albo klient kupuje nowa wersje albo zostaje pozbawiony calej
    pomocy technicznej. Jezeli to takie normalne to czemu ciagle slychac o duzych
    migracjach wlasnie zwiazanych z wygasnieciem wsparcie dla nt. Hmm, czy to nie
    jest tak, ze RH, Novell etc "pakuja" linuksa w dystrybucje, ale laty i nowe
    rzeczy moze dodawac kazdy (wystarczy zaplacic podwykonawcy), a z np Windows jest
    tak, ze koniec to koniec i musisz kupic nowa wersje?

    > Podobna sytuacja dotyczy DB2 i sporej grupy komercjalnego oprogramowania na
    > linuxa. Darmowy Office to nie wszystko.

    A na Oracle swiat sie nie konczy, bo instnieje masa innych baz danych. Poza tym
    wsparcie mozesz tutaj kupic od innej firmy. Takie uslugi to przeciez spora galaz
    przemyslu IT. Wiec kupujesz produkt i zlecasz wdrozenie innej firmie, ktora o
    support zadba.
  • broch 15.06.05, 17:25
    sterowniki? chocby dobre wi-fi np klasy Pre-N, hardware RAID itp. Cala lista tego.

    Dla IBM wazne jest ze wiecej zarobi na konsolach niz Apple'u. Strata zadna,
    sprawdz przewidywania finansowe na przyszly rok.
    Apple to nie PPC. Myslisz ze faktycznie ludzie wiedza co to PPC? Dzieki temu 4%
    uzytkownikow? Prawdziwe PPC to serwery IBM, ktorych jest wiecej niz komputerow z
    OS X.

    Jesli zaplacisz za DB pare tysiecy dolarow a baza bedzie warta wielokrotnie
    wiecej, to zastanowisz sie pare razy na wyborem serwisu technicznego. Oracle
    podalem jako przyklad.
    Oracle to przyklad. Generalnie dziala to tak:
    okreslone wersje SuSE i RH sa wspierane pod warunkiem ze kernel nie zostanie
    zmodyfikowany. Tracisz prawa do wsparcia technicznego jesli wprowadzisz jakies
    zmiany.

    Ani PostgreSQL ani (mniejszy) MySQL nie sa tak popularne i nikt nie bedzie
    ryzykowal zamiany.

    Rozpatrujesz implementacje dosc teoretycznie. Nikt nie bedzie ryzykowal
    pieniedzy jedynie w celu zmiany OS lub ryzykowal wsparcie techniczne.

    "wydajne (testy wydajnosci vs ooffice przy wylaczonym ladowaniu komponentow przy
    starcie systemu)"
    Office to nie gry, uruchamiasz aplikacje i pracujesz przez dluzszy czas, takie
    benchmarki w wypadku Office sa smieszne. Na tej podstawie moglbym powiedzies ze
    Windows XP jest lepszy od Solaris bo sie szybciej laduje.


    Nie o kernel chodzi, z kernelem nic nie zrobisz bez aplikacji. SuSE i RH
    wspieraja technicznie OS przez 2-3 lata.
    Enterprise nie instaluje Slackware tylko wlasnie RH lub SuSE.
    Darmowe systemy dobre sa w domu.

    Nie bronie MS, pokazuje tylko ze migracje to nie zabawa i bez powaznych
    argumentow nikt sie na to nie zdecyduje. Najlepszym przykladem jest wlasnie
    Apple ktory pod kazdym wzgledem jest lepszy od MS... i rynek % sie kurczy.
    Do zmiany potrzeba wiecej niz argumentu ze "da sie zrobic" i "nie ma wirusow".

    Desktop, wlaczajac w to enterprise jest zdominowany przez MS, reszta to wishful
    thinking.

  • kell99 15.06.05, 17:46
    > sterowniki? chocby dobre wi-fi np klasy Pre-N, hardware RAID itp. Cala lista te
    > go.

    cala lista 0 konkretow. zarowno w firmie jak i w urzedzie wifi nie bedzie
    uzywane ze wzgledu na mala wydajnosc jak i problemy z bezpieczenstwem
    praktycznie nie do ominiecia. podobnie raid na komputerze biurkowym. sadze, ze
    demonizujesz i to bardzo do przesady.

    > Dla IBM wazne jest ze wiecej zarobi na konsolach niz Apple'u. Strata zadna,
    > sprawdz przewidywania finansowe na przyszly rok.

    Taaa, przewidywania przewidywaniami, a cala mase osob zamierzaja zwolnic.
    Przewidywania zbyt latwo da sie zamienic w finansowa kleske, co sie w tym roku
    dla IBM sprawdza.

    > Jesli zaplacisz za DB pare tysiecy dolarow a baza bedzie warta wielokrotnie
    > wiecej, to zastanowisz sie pare razy na wyborem serwisu technicznego. Oracle
    > podalem jako przyklad.

    I tak nie interesuje ciebie wsparcie od Oracle tylko od firmy wdrozeniowej. Baza
    danych jest przeciez specjalnie skonfigurowana dla potrzeb firmy, programow
    ktore uzywaja etc. Kupic i zainstalowac to najprostsze. Akurat pracuje w firmie
    ktora sie miedzy innymi takimi rzeczami zajmuje (tylko, ze jest nastawiona
    glownie na najwieksze przedsiebiostwa).

    > Ani PostgreSQL ani (mniejszy) MySQL nie sa tak popularne i nikt nie bedzie
    > ryzykowal zamiany.

    Znowu przedstawiasz swoje opinie. Np. SAP pokazuje, ze wspolpraca z open source
    nie jest taka grozna, a nawet w open source widza swoja przyszlosc - co wcale
    nie przeszkadza im w integracji z .net, jedno 2giego nie wyklucza. mysql
    doskonale sie sprawdza dla srednich firm. Niektore firmy chca produktow open
    source, niektorym nie zalezy co beda miec. O ms sql server jeszcze 1-2 lata temu
    tez nikt nie myslal na powaznie, a teraz sporo tego sie pojawia.

    > Rozpatrujesz implementacje dosc teoretycznie. Nikt nie bedzie ryzykowal
    > pieniedzy jedynie w celu zmiany OS lub ryzykowal wsparcie techniczne.

    Na prawde? To tylko platforma na ktorej dziala cala reszta. To jak wytlumaczysz
    firmy zmuszone do zmiany platformy wlasnie przez wygasniecie wsparcia. Open
    source daje mozliwosc korzystania z danej platformy tak dlugo jak klient placi,
    a nie tak dlugo jak producentowi chce sie wspierac.

    > Nie o kernel chodzi, z kernelem nic nie zrobisz bez aplikacji. SuSE i RH
    > wspieraja technicznie OS przez 2-3 lata.

    Wiec co tobie przeszkadza kupic dalesze wsparcie techniczne? To znaczy, ze po
    3ch latach musisz instalowac nowa wersje linuksa? Cala idea polega na tym, ze
    firma 3cia zadba o ciebie, nie ma sytuacji, ze nie ma zrodel, nie ma lat, nie ma
    kodu itd. To tak jakby te wszystkie serwery uniksowe dzialajace od kilku(nastu)
    lat prawie non stop powinny byc co 3 lata wymieniane. Po co zmieniac cos co
    dziala doskonale.

    > Najlepszym przykladem jest wlasnie
    > Apple ktory pod kazdym wzgledem jest lepszy od MS... i rynek % sie kurczy.
    > Do zmiany potrzeba wiecej niz argumentu ze "da sie zrobic" i "nie ma wirusow".

    Tzn pod jakim wzgledem apple jest lepsze dla korporacyjnych klientow o ktorych
    jak zauwazyles w tym watku rozmawiamy? Ja jakos nie wyobrazam sobie takiego
    zastosowania macow.

    > Desktop, wlaczajac w to enterprise jest zdominowany przez MS, reszta to wishful
    > thinking.

    To ja juz nie wiem w jakich innych realiach zyjemy;)
  • broch 15.06.05, 22:05
    O.k RAID sie nie liczy
    Wifi jest popularne szczegolnie od czasu WAP/WAP2. Pre-N ma zasieg duzo wiekszy
    niz starsze systemy. Desktop, TFT problematyczny ( dzisiaj w durych firmach to
    ~40%). Bluetooth, urzadzenia bezprzewodowe, problemy z PCI-E (powszechne)

    Jesli idzie o finansowa kleske IBM, to zostawie bez komentarza

    Firma wdrozeniowa od baz danych nie ruszy skladakow z nieznana dystrybucja. Tu
    nie ma zadnych zmian.


    "SAP pokazuje, ze wspolpraca z open source nie jest taka grozna" i co z tego?
    Ktore firmy z Fortune500 migrowaly na desktop linuxa (albo Apple)? To sa
    teoretyczne rozwazania ktore inercji nie usuna.

    "To jak wytlumaczysz firmy zmuszone do zmiany platformy wlasnie przez
    wygasniecie wsparcia." Glownie w Trzecim Swiecie. A i to wiecej krzyku niz
    dzialania.

    "O ms sql server jeszcze 1-2 lata temu tez nikt nie myslal na powaznie, a teraz
    sporo tego sie pojawia."

    "Sporo" jest pojecie wzgledne 100% przyrostu od 1 rowna sie 2, 1% przyrostu od
    100000 = 1000.
    Przy okazji mowisz chyba o MySQL a nie MS SQL? Bo MS ma wiekszy rynek niz MySQL
    i nie ma nic wspolnego z OSS :)

    W dziedzinie desktopow linux i Apple zyskaly bardzo malo w przeciagu ostatnich
    lat. Taka sytuacja bedzie panowac jeszcze przez dlugi czas.
  • kell99 15.06.05, 23:08
    > O.k RAID sie nie liczy
    > Wifi jest popularne szczegolnie od czasu WAP/WAP2. Pre-N ma zasieg duzo wiekszy
    > niz starsze systemy. Desktop, TFT problematyczny ( dzisiaj w durych firmach to
    > ~40%). Bluetooth, urzadzenia bezprzewodowe, problemy z PCI-E (powszechne)

    - raid - jaki dokladnie nie jest obslugiwany?
    - wifi - zdecydowana wiekszosc jest, czesc via binarny sterownik z win ale
    dziala, wifi sie dalej w firmach nie uzywa ze wzgledu na bezpieczenstwo, co z
    tego, ze niby tak super jest, jak trzeba by postawic ochroniarza do kazdego
    durnego usera
    - bluetooth ma problemy tzn kazdy czy mowisz o jakims wyjatku,
    - tft, pcie rotfl;) mowimy o komputerach biurkowych w 99% ze zintegrowana
    grafika, wiesz co, rozbawiles mnie;) argumentacja godna prawdziwego tebe.
    sadzilem, ze ciebie stac na wiecej


    > Jesli idzie o finansowa kleske IBM, to zostawie bez komentarza

    ktora firma ktora ma finansowe sukcesy zwalnia 10k pracownikow?;)

    > Firma wdrozeniowa od baz danych nie ruszy skladakow z nieznana dystrybucja. Tu
    > nie ma zadnych zmian.

    tzn jaka jest nieznana?;) swiat sie nie konczy na novell i rh. w koncu masa
    serwerow dziala na slacku czy debianie

    > Ktore firmy z Fortune500 migrowaly na desktop linuxa (albo Apple)? To sa
    > teoretyczne rozwazania ktore inercji nie usuna.

    Tzn to, ze nie migruja to nie znaczy ze o takiej migracji nie mysla. Zreszta IBM
    i Novell sa jednymi z takich firm ktore migruja na linuksa. Jest wiele firm z
    sektora ktore takiej migracji sie przygladaja. Poza tym, oczywiscie wiesz ze
    znakomita ilosc serwerow www/ftp/bazodanowych dziala wlasnie pod linuksem.

    > Przy okazji mowisz chyba o MySQL a nie MS SQL? Bo MS ma wiekszy rynek niz MySQL
    > i nie ma nic wspolnego z OSS :)

    Nie, napisalem, ze tak jak ty twierdzisz, ze mysql sie nie nadaje, tak samo
    sadzono o ms sql, do dzisiaj wiele osob sadzi, ze baza danych powinna dzialac na
    sunos/oracle, a nie w2k3 + ms sql server.

    > W dziedzinie desktopow linux i Apple zyskaly bardzo malo w przeciagu ostatnich
    > lat. Taka sytuacja bedzie panowac jeszcze przez dlugi czas.

    IMHO zyskaly bardzo duzo. Przyklady IBM, Novell czy duzych wdrozen (Monachium,
    Paryz, Barcelona) kazde z > 10k desktopow pokazuja, ze sie da. Tylko poczekaj co
    bedzie za dalsze 2-3 lata. Jeszcze nie tak dawno o linuksie i sap/oracle etc
    nikt by nie pomyslal. Dzisiaj w SAP DN mozna dowiedziec sie ze RH + SAP
    netweaver sa flagowym rozwiazaniem dla sredniego biznesu... Bedac tutaj
    optymista mysle, ze nie az tak wiele brakuje by linuks szybko zdobyl kilka % na
    rynku.

  • broch 16.06.05, 01:21
    TFT - typowy blad "out of range" ludzie nie sa w stanie sobie z tym dac rady.
    Jaki to ma zwiazek z zintegrowana grafika?
    Monitory cielkokrystaliczne maja zawsze dysk ze sterownikami do windows, nie
    slyszalem aby mialy tez sterowniki do linuxa. To znaczy iz jesli xorg ich nie ma
    (a modeli monitorow jest bardzo duzo) to jest szansa ze dzialal nie bedzie.
    Zyczysz sobie powrotu do CRT? Znowu cos kupowac?
    To sa proste problemy z ktorymi duze firmy nie maja ochoty walczyc. Mimo ze to
    takie proste, wlasnie te problemy leza u podstaw malej popularnosci linux na
    desktopie.

    O Jezu chlopie, co Ty mi tu opowiadasz: popatrz na procenty, bo to ze Ty jestes
    [przekonany mie ma kompletnie zadnego znaczenia.
    Napisalem ze ok RAID sie nie liczy, poniewaz jak wspominales to nie jest zestaw
    biurowy.
    wifi: tutaj masz czesc sterownikow wspieranych i nie wspieranych wychodzi 50:50,
    myslisz ke ktoz bedzie sobie glowe zawracal z milosci do linuxa?
    linux_wless.passys.nl/
    Myslisz ze ktos bedzie sprawdzal co mozna a co nie mozna zainstalowac?
    ndiswrapper nie zalatwia problemu. Jesli ktos porze zale zycie uzywal windows to
    naprawde jestes tak naiwny aby myslec ze dokona sie magiczna zmiana i zacznie
    kupowac linuxa i rozgladac sie na czym by tu to zainstalowac?


    IBM moglby wypupic pol Polski 10k pracownikow dla takiej firmy to nie tragedia.

    "MHO zyskaly bardzo duzo. Przyklady IBM, Novell czy duzych wdrozen (Monachium,
    > Paryz, Barcelona) kazde z > 10k desktopow pokazuja, ze sie da. Tylko poczek
    > aj co"
    to zaczyna byc glupie: co to jest 10k komputerow? ZXalatwi rady miejskie i tyle
    IBM jest firma komputerowa, Podaj dowolna firme z F500 nie zwiazana z It ktora
    przeszla na dowolny OS z Windows.

    Popelniasz klasyczny blad, widaje Ci sie, bo przeczytales w gazetach ze linux
    lub OS X sa git. Co z tego? Jeszcze raz sie pytam czy linux opanowal min 10%
    rynku desktop w ciagu ostatnichj 5 lat?

    " bedzie za dalsze 2-3 lata. Jeszcze nie tak dawno o linuksie i sap/oracle etc
    > nikt by nie pomyslal."
    Bzdura mistrzu, moze mlody jestes, ale pierwszego oracle na linuxie instalowalem
    1999-2000.

    "Bedac tutaj
    > optymista mysle, ze nie az tak wiele brakuje by linuks szybko zdobyl kilka %
    na rynku."
    Tego typu hasla o gotowosci slysze to od o.k. 5-ciu lat.

    Widzisz nalezysz do grupy mlodych entuzjastow, ja uzywam linuxa od 1997, po
    prostu wiem ze aby pchnac cos na nowe tory entuzjazm i gotowosc to za malo.
    Dowod? Jeszcze raz procenty w dziedzinie desktop pozostaja na tym samym poziomie.


    Sugerowalbym ograniczenie wycieczek osobistych, bo ani ja nie znam Ciebie ani Ty
    mnie, W ten sposob to Ty upodabniasz sie do tebe.
  • kell99 16.06.05, 14:46
    > TFT - typowy blad "out of range" ludzie nie sa w stanie sobie z tym dac rady.

    widzialem juz cala mase durnych problemow na forum i roznych grupach
    dyskusyjnych, ale z takim jaki podajesz i niby dotyczy 40% uzytkownikow widze
    pierwszy raz. a nie widziales masy zapytan "szukam sterownika do monitora XXX
    pod win XX";)

    > Jaki to ma zwiazek z zintegrowana grafika?

    ze malo ktory komputer biurkowy w firmie ma pcie ktore jest takie
    stttrrrraszzzznie. a moze podaj jakis przyklad? ba, w pracy czesto bawie sie
    bootowalnym ubuntu na roznych maszynach przy ktorych czasem pracuje (glownie
    compaq, dell gx i kilka laptopow), czesc ma lcd, czesc ma crt, wiekszosc maja
    zintegrowana grafike i nigdy sie nie zdarzylo by linuks z cd nie rozpoznal
    sprzetu. czy firma w ktorej pracuje ma jakis dziwny, ze linuks dziala bez problemow?

    > To znaczy iz jesli xorg ich nie ma
    > (a modeli monitorow jest bardzo duzo) to jest szansa ze dzialal nie bedzie.
    > Zyczysz sobie powrotu do CRT? Znowu cos kupowac?

    No to jest wstrzasajacy przyklad;) Zapomnialem, ze 99% spoleczenstwa nie potrafi
    czytac, tym bardziej otworzyc instrukcje, a firmy sa pozbawione jakiejkolwiek
    pomocy technicznej. Jednak w przypadku monitorow lcd ktore tak demonizujesz jest
    to banalne, bo nawet zly/podobny "sterownik" powinien wyswietlic 60Hz bez
    wiekszych problemow. A nie ma standardowych sterownikow LCD/rozdzielczosc i
    60Hz? I mowisz, ze takie nie beda dzialac?

    > wifi: tutaj masz czesc sterownikow wspieranych i nie wspieranych wychodzi 50:50

    bo pewnie zla strone www cytujesz

    > to zaczyna byc glupie: co to jest 10k komputerow?

    podaj firme ktora jest swiecie przekonana ze pod windows zostanie, skad wiesz,
    ze czesc desktopow pod linuksem nie pracuje? firmy rzadko chwala sie co
    dokladnie u nich dziala. ile dziala jeszcze nt, 2000 a nawet 98 ktore
    potencjalnie moga byc wymienione na linuksa? (zajrzyj czasem na linuxtoday.com,
    tam jest prawie codziennie informacja o migracji)

    > Popelniasz klasyczny blad, widaje Ci sie, bo przeczytales w gazetach ze linux
    > lub OS X sa git. Co z tego? Jeszcze raz sie pytam czy linux opanowal min 10%
    > rynku desktop w ciagu ostatnichj 5 lat?

    porownujesz mlody system ze starym wyjadaczem. dlaczego prawie 50% desktopow
    dziala pod win2k a nie pod niby takim super win xp? dlaczego nie zauwazasz, ze
    np projekt gnome czy kde rozwijaja sie dopiero od 4-5lat?. plan gnome przewiduje
    zlapanie ~10% desktopow przed 2010. ze wsparciem wielu korporacji (wystarczy
    udac sie na gnome.org) zobaczymy czy sie to uda.

    > Bzdura mistrzu, moze mlody jestes, ale pierwszego oracle na linuxie instalowale
    > m
    > 1999-2000.

    "instalowac" a "uzywac" to wielka roznica. zreszta rozmowa byla o komputerach
    biurkowych bo o znaczeniu linuksa na duzych komputerach nawet nie trzeba dyskutowac.

    > Sugerowalbym ograniczenie wycieczek osobistych, bo ani ja nie znam Ciebie ani
    > Ty mnie, W ten sposob to Ty upodabniasz sie do tebe.

    nie upodabniam na tyle ciebie co twoj sposob argumentowania (wiem wszystko etc)
  • broch 17.06.05, 00:48
    Nowe komputery sa z PCIE, Malo kto uzywa w duzych biurach CRT, niestety samo
    ustawienie czestotliwosci nie rozwiazuje problemu, nie musisz wierzyc po prostu
    przeszukaj strony forum linuxa.
    ubuntu... nie do zainstalowania na SATA w wersji 64-bit (sprawdz ich strone).
    Podaj przyklady firm z 10k maszyn biurowych i wiecej i ubuntu. Ubuntu,
    slackware, i ~400 innych dystrybucji sa dla uzytkownika domowego. Duze firmy
    beda wolaly RH, lub SuSE albo Mandrake.

    !GB baza na Oracle mala nie jest,

    wifi: nie rozsmieszaj, mnie w domu mialem spory problem ze znalezieniem kart
    ktore beda WAP2 i beda dzialac pod linuxem.
    To tylko pare prywatnych maszyn, myslisz ze przy kilku tysiacach juz
    zainstalowanych kart, ktos bedzie ryzykowal wymiane wireless dla linuxa?

    Ciagle teoretyzujesz, problem w tym zer Twoje odczucia sa malo wazne, praktyka
    jest taka ze linux na desktopie nie istnieje, zadne analizy teoretyczne tego nie
    zmienia.

    Sam uzywam linuksa na codzien, ale po prostu nie widze aby duze firmy w
    przewidywalnym czasie zaczely migrowac na desktopy linuxa niezaleznie od tego
    czy jest gotowy czy nie.

    Linux tak mlody nie jest, ma juz 14 lat. W historii nowoczesnych komputerow do
    sporo. Apple jest starszy niz Windows i zajmuje ~3-4% rynku.
    Gates po prostu zrobil OS dla wszystkich. OS X jest "elitarny" bo drogi, linux
    jest elitarny bo technicznie wynagajacy. To sa OPINIE. Zmienic opinie jest
    niezwykle trudno, stad niezaleznie od wartosci linuxa/OS X opanowanie desktop
    zajmie wiele lat. W miedzyczasie desktop moze zostac zastapiony przez cos innego
  • kell99 17.06.05, 14:26
    > Nowe komputery sa z PCIE, Malo kto uzywa w duzych biurach CRT, niestety samo
    > ustawienie czestotliwosci nie rozwiazuje problemu, nie musisz wierzyc po prostu
    > przeszukaj strony forum linuxa.

    nie rozwiazuje, wiec co jeszcze jest potrzebne. magiczny sterownik?;) podaj
    jakies konkretne przyklady: distro + monitor + ustawienia na ktorych monitor nie
    dziala

    > Podaj przyklady firm z 10k maszyn biurowych i wiecej i ubuntu. Ubuntu,
    > slackware, i ~400 innych dystrybucji sa dla uzytkownika domowego. Duze firmy
    > beda wolaly RH, lub SuSE albo Mandrake.

    no oczywiscie. wiec czemu monachium postawilo na debiana?

    > Ciagle teoretyzujesz, problem w tym zer Twoje odczucia sa malo wazne, praktyka
    > jest taka ze linux na desktopie nie istnieje, zadne analizy teoretyczne tego ni
    > e
    > zmienia.

    no wlasnie mam podobne wrazenie czytajac twoje "odczucia" ;)

    > Gates po prostu zrobil OS dla wszystkich. OS X jest "elitarny" bo drogi, linux
    > jest elitarny bo technicznie wynagajacy. To sa OPINIE. Zmienic opinie jest
    > niezwykle trudno, stad niezaleznie od wartosci linuxa/OS X opanowanie desktop
    > zajmie wiele lat.

    zapomnialem. jestes po prostu zwolennikiem windows;) no i tyle z obiektywnej
    rozmowy.

    thx, pozdrawiam
  • bydgosc 14.06.05, 18:45
    Na brak wiedzy nie moge narzekac.
    Uzywalem windy od czasu 3.1 i zawsze bylem na biezaco. Szczerze mowiac to co
    zrobil Apple po przejsciu numeru z 9 na 10 to dalo sie odczuc jak z win3.1 na
    win95, a w przypadku tych drugich to byly wlasciwie tylko nakladki na dosa.
    Wiadomo, ze to co ma UNIX do dawna MS stosuje u siebie dopiero od jakiegosc
    czasu. Strategia Apple nie jest jakas super agresywna. Natomiast odnosze
    wrazenie, ze MS i jego strategia jest nastawiona na biedniejsze kraje czy firmy,
    ktore albo ukradna system, albo kupia bo beda musialy. To juz jest polityka.

    Jednak jak dla mnie polityka Apple'a w kwestii stawiania na system typu UNIX
    jest o tyle lepsza, ze wlasnie postawili na UNIXa, a to czy chodzi on pod G4,G5
    czy pod Intelem to juz kwestia wtorna.
  • kell99 14.06.05, 19:16
    moze i masz racje, ale nie wyobrazam sobie osx w biznesie, jako system biurkowy
    w duzych korporacjach czy urzedach. to dalej bedzie sie kojarzyc z dtp czy
    grafika, tak jak kiedys amiga kojarzyla sie obrobka video i tv.. tak wiec
    cokolwiek apple bedzie chcialo zrobic to rozbije sie jak o sciane probujac
    konkurowac z ibm/hp-compaq czy dellem w segmencie biznesowym a z sun i podobnymi
    firmami oferujacymi prawdziwego uniksa/linuksa na serwer czy maszyne produkcyjna.
  • bydgosc 14.06.05, 19:22
    dlaczego nie jako system biurkowy? tu tak sie robi... nawet MS Office chodzi na tym
  • kell99 14.06.05, 19:32
    duze koszty praktycznie zaden zysk. do tego firma ktora wiaze sie z apple robi
    sobie 2x wieksza krzywde, bo nie tylko zgadza sie na jedno wlasciwe
    oprogramowanie, to do tego skazuje sie na jedna wlasciwa przedrozona platforme.
    czy osx nie jest lekko uposledzonym systemem jezeli chodzi o bezproblemowe
    dzialanie w duzej sieci pracujac z innymi systemami?

    wlasnie po to firmy inwestuja w open source by pozbyc sie szantazu ze strony
    producenta systemu operacyjnego (apple pod tym wzgledem wydaje sie jeszcze
    gorszy od microsoftu) i np zaoszczedzac instalujac linuksa + open office +
    aplikacje biurowe na tym samym sprzecie zamiast drogi mac + drogie mac os +
    drogi support ;)
  • bydgosc 14.06.05, 20:04
    nie docieraja do mnie te argumenty - sorry

    pracuje w firmie gdzie jest ponad 1000 komputerow w sieci jednoczesnie nic sie
    nie wiesza, nie pa zadnych problemow

    pracowales kiedys na macu?
  • kell99 14.06.05, 20:12
    ja pracuje w firmie ktora ma 80k pracownikow w ponad 50 krajach i co to zmienia?

    jezeli nie podoba sie tobie moj argument o kiepskiej wspolpracy pomiedzy macami
    (czy tu musi sie zaraz cos wieszac? zapomnialem, ze stabilnosc macow jest tez
    wprost legendarna i rowna sie tylko ze stabilnoscia produktow malomiekkiego) i
    innymi systemami/serwerami, to co powiesz o tak waznym argumencie jak koszty?
  • bydgosc 14.06.05, 20:16
    tu sie kompletnie zgadzam - Mac jest drogi i tyle
  • bydgosc 14.06.05, 18:46
    "Uwazam po prostu iz takie pytanie:
    ""dlaczego ludzie uzywaja Windowsa"?
    nie ma sensu."

    Czyli wszystkie 80 prawie wypowiedzi jest na temet bez sensu?
  • broch 14.06.05, 20:33
    Poniewaz odpowiedz jest prosta, ludzie sa uprzejmi i dlatego odpowiadaja.
  • tymon99 16.06.05, 09:39
    Z konformizmu. Z myślenia stereotypami. Z lenistwa. Z niechęci do nauki. Z
    potrzeby grania w modne gry. Z niewiedzy. Wystarczy?
  • bydgosc 04.10.05, 19:44
    oooo - jak tak to kazdy z tych argumentow jest wystarczajacy sam dla siebie, czyli mozna byloby nimi
    obdzielic 6 osob i kazda uzywalaby windowsa z innego powodu - masz racje
  • bookseller 05.07.05, 16:44
    bydgosc napisał:

    > Moze pytanie nie jest zwiazane bezposrednio w forum, ale powiedzcie mi
    > "dlaczego ludzie uzywaja Windowsa"? Sam jestem na MacOS i jestem szczesliwy i
    > nierozumiejacy innych (wiekszosci) ludzi uzywajacych Windy.
    A może Ty odpowiesz mi na pytanie, dlaczego (i po co?) ludzie mieli by używać MacOs albo Linuxa? Większość ludzi używa Windowsa, bo ten jest po prostu najlepszy.
  • bydgosc 04.10.05, 19:46
    lacznie z wirusami (lepszymi) ? Pozwol, ze sie nie zgodze. Uzywam Linuxa i MacOSa i mam na Macu
    nawet MS Office, ale mam spokoj z wirusami i stabilny system.
  • erg_samowzbudnik 30.09.05, 19:57
    bydgosc napisał:

    > Moze pytanie nie jest zwiazane bezposrednio w forum, ale powiedzcie mi
    > "dlaczego ludzie uzywaja Windowsa"? Sam jestem na MacOS i jestem szczesliwy i
    > nierozumiejacy innych (wiekszosci) ludzi uzywajacych Windy.

    Wiele programów "chodzi" tylko pod windą np. płatnik, programy ksiegowe
    licencjonowane.Osobiscie mam linux-a Mandrake community 10.1 i bardzo mi sie
    podoba.Ale niestety nie samą uroda człowiek zyje.
  • bydgosc 04.10.05, 19:45
    a to juz jest rzeczowy argument

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka