Dodaj do ulubionych

Kuchnia meksykańska - przekąski

14.10.05, 22:38
No dobra, to teraz trochę o jedzonku. Kuchnia meksykańska większości osób
kojarzy się z chili, fasolą i tortillami. I słusznie, gdyż tortilla,
kukurydziana lub pszenna, to podstawa większości posiłków; z kolei jeśli
jakieś danie „no pica”, czyli nie jest pikantne, to szanujący się Meksykanin
tego nie tknie. Tak na marginesie, to słowa „chili” w Meksyku się nie używa;
stosuje się słowo „chile”. Fasola zaś, czyli „frijol” to główny dodatek to
większości dań.

Rodzajów chile jest mnóstwo: jalapeno, poblano, de cascabel, piquin,
habanero, itd. Niektóre są całkiem znośne, np. poblano, inne jak jalapeno
wywołują przyjemne podrażnienie, zaś najpikantniejsze, dla mnie nie do
zjedzenia, jest habanero. No coś okropnego, długo się po tym dochodzi do
siebie. Chiles są podstawowym składnikiem różnych sosów zwanych tam „salsa”.
Jednym z najpopularniejszych jest salsa mexicana. Są to pokrojone w drobną
kostkę pomidory, cebula i małe zielone chili, czyli „chile verde”. Raczej
więc jest to mieszanka warzyw niż sos, no ale też nazywa się salsa. Podają to
głównie do potraw spożywanych z tortillami; świetnie ożywia ich trochę mdły
smak. Znanym chyba większości jest salsa guacamole – to raczej pasta niż sos.
Robi się to z awokado roztartego z chile verde i kolendrą. Inne popularne
sosy to salsa roja i salsa verde. Pierwsza to sos czerwony, druga zielony.
Różnią się rodzajami chile oraz tym, że to czerwonego sosu używa się
czerwonych pomidorów (jitomates), a do zielonego – zielonych (tomates).

Najpopularniejszymi meksykańskimi potrawami są trzy dania, lub raczej
przekąski, zwane tam „witaminą T” – czyli tacos, tortas i tamales. Taco to
nic innego jak podsmażana tortilla nadziewana czym tylko nam przyjdzie do
głowy, polana odpowiednią salsą oraz złożona wpół. Niekwestionowanym
przebojem są tacos al pastor, czyli tortilla nadziewana odpowiednio
doprawionym mięsem wieprzowym, upieczonym na ruszcie który wygląda jak te od
kebabów. Następnie posypuje się to drobno pokrojoną cebulą i kolendrą, dodaje
trochę ananasa i polewa salsą. Coś wspaniałego, jedno z moich ulubionych dań!
Każda, nawet najmniejsza, najbardziej zagubiona wioska w Meksyku na pewno ma
lokalik w którym sprzedaje się tacos al pastor. Oczywiście ilu kucharzy tyle
wersji tej potrawy, nie ma jednego obowiązującego przepisu. Ta wersja którą
opisałem jest najczęściej spotykaną w Mexico City.
Tacos można robić z wszystkiego, takie najbardziej ektremalne wersje to taco
de sesos – czyli z móżdżkiem, taco de ojo – z okiem (!), taco de cabeza – z
mięsem pochodzącym z głowy wołowej/baraniej/wieprzowej.
Na pewno wielu osobom opis taco przypomina inne danie kojarzone z Meksykiem –
burrito. Jest to tortilla pszenna z nadzieniem zwinięta w rulon. Wydaje mi
się jednak że nie jest to danie meksykańskie, a raczej kuchni tex-mex. W
każdym razie w menu restauracji w Meksyku bardzo trudno jest znaleźć burrito.
Jedynie gdzie je widziałem to w restauracjach sieci Sanborn’s. Innym daniem,
które wielu osobom kojarzy się z Meksykiem a które na pewno stamtąd nie
pochodzi jest chili con carne. Już samo słowo chili wskazuje raczej na
pochodzenie tex-mex. W Meksyku, jak już pisałem, używa się słowa chile.

Tortas, to inne popularne przekąski. Są to podłużne bułki, podawane na
ciepło, najczęściej z obu stron posmarowane pastą z fasoli oraz wypełnione
nadzieniem, które zależy od inwencji przygotowywującego danie; najczęściej
występującymi składnikami jest awokado, cebula oraz – jakże by inaczej -
chile.

Tamales to dosyć ciekawa potrawa. Robi się to z czegoś co przypomnia polentę -
a może nią jest? Aby ułatwić opis, przyjmijmy że nią jest :) Bierze się więc
dowolne nadzienie, najczęściej mięso drobiowe, obsypuje tą polentą, całość
zawija w liść kukurydzy i tak gotuje. W innej wersji zamiast liścia kukurydzy
stosuje się liść bananowca. Przygotowywanie tamales to cała ceremonia,
niemalże rytuał, dlatego z góry przepraszam za ten tak barbarzyńsko skrócony
opis. Tamales najczęściej sprzedaje się na ulicy, z wielkiego kotła z gorącą
wodą. Nasłynniejsze są te pochodzące ze stanu Oaxaca lub Chiapas. Mi jakoś
one niespecjalnie smakują, co niezmiennie spotyka się z wielkim oburzeniem
reszty rodziny; dla Meksykanów tamales to świętość!

Aby nie tworzyć jakiegoś montrualnych rozmiarów postu, będę stopniowo
opisywał inne potrawy, jak zupy, mięsa, ryby, napoje, dania regionalne.
Czekam na opisy Waszych ulubionych potraw z tamtego regionu świata!

Pozdrawiam i smacznego!

--
Forum Mexico
Edytor zaawansowany
  • mojito 15.10.05, 07:33
    Meksyk bez echiladas nie istnieje. Rozne rodzaje miesa lub sera
    zawiniete w tortillas oblozone czerwona lub zielona salsa, smietana
    i polane stopionym serem.

    Chyba najbardziej popularne sa enchiladas rojas z miesem lub serem
    i polane czerwonym sosem chile ancho. E. adobados wypelnione sa wolowina
    lub kurczakiem i sosem adobo (czosnek, ziola, papryka i ocet winny).
    E. queretanas przykryte sa poszatkowana salata i surowymi warzywami.
    I wreszcie enchiladas verdes podawane sa z zielonym sosem tomatillo.

    Enchilada weszla rowniez do jezyka angielskiego. Popularnym wyrazeniem
    jest "the whole enchilada" okreslajaca cos co ma w sobie wszystkie
    liczne skladniki i stanowi calosc.

    Salud! y buen provecho!



  • arekch77 15.10.05, 22:58
    Oczywiście :)))
    Zapomniałem o nich chyba z tego powodu, że nie należą do moich ulubionych dań -
    moja żona z kolei je uwielbia, zwłaszcza verdes.

    Nazwa enchilada właściwie powinna się stosować tylko do nadziewanych tortillas
    polanych sosem z chile. Te polewane sosem z pomidorów nazywają się entomatadas,
    zaś te z sosem fasolowym - enfrijoladas. Ale te różnice w nazewnictwie powoli
    się zacierają, najczęściej po prostu uogólnia się mówiąc enchilada na każde z
    tych dań.

    Zapomniałem o jeszcze jednym, bardzo ważnym rodzaju przekąsek - quesadillas!
    Jak zwykle, jest to nadziewana czymkolwiek tortilla, złożona w pół i
    najczęściej smażona w głębokim oleju. Moja ulubiona to nadziewana grzybami
    quesadilla de hongos. A wszystkim polecam chyba najbardziej tradycyjną,
    sięgającą czasów Azteków quesadilla de huitlacoche. Huitlacoche to narośl czy
    też grzyb który rośnie na ziarnach kukurydzy. Ma czarny, ziemisty wygląd i
    smak, ale nie jest zły.

    A te wszystkie przekąski noszą ogólną nazwę antojitos mexicanos. Jeżeli
    zobaczycie lokal z takim napisem, na pewno je tam znajdziecie!

    Buen provecho!

    --
    Forum Mexico
  • mojito 16.10.05, 05:38
    Ja tez nie przepadam ani za enchiladas ani za quesadillas.
    Jem oczywiscie, ale bez entuzjazmu. Glebokiego oleju unikam.
    W Stanach quesadillas podaje sie rowniez jako "finger food".
    Maja wielkosc jednego ugryzienia i polkniecia. Nadziewane
    kurczakiem sa najpopularniejsze.

    Lubie pozole - gesta, zawiesista zupe z kukurydzy i kurczaka
    lub wieprzowiny. Jest wystarczajaco sycaca i moze byc posilkiem
    sama w sobie. Pozole z kurczakiem smakuje mi najlepiej.

    Natomiast moj nieklamany podziw i entuzjazm wzbudza ceviche/seviche.
    Marynowana (escabeche) kombinacja ryb i owocow morza podawna jako
    przekaska na zimno. Uwielbiam ceviche przyrzadzane tylko z ryb.
    Ceviche przywedrowalo do Meksyku z Peru lub Ekwadoru (w zaleznosci
    kogo sie slucha :). W Meksyku do ceviche dodaje sie poszatkowana
    surowa cebule. Ceviche moge jesc na okraglo :). W tym roku w styczniu
    w Meksyku ceviche bylo moim jedynym wyborem w porze lunchu i przystawka
    do obiadu. Dla ceviche moglbym sie przeprowadzic do Meksyku :).
    Chociaz szukam jeszcze paru innych powodow :).

    Odwiedzajacych Oaxaca zachecam do odwaznej podrozy kulinarnej i kupienia
    na rynku chapulinos (suszone koniki polne) na wage. Dobrze jest usiasc w
    zadaszonym cieniu pod otaczajacymi rynek arkadami z cerveza i popijac je
    czesto. Kwestia smaku. Ale wspomnienie pozostaje. W Oaxaca konczy sie chyba
    wlasnie sezon grzybkow hongo-hongo :).

    I na koniec - nie lubie zadnej kombinacji kulinarnej z ananasem.
    W Stanach rowniez wiec wszystkiego co ma w nazwie przymiotnik "hawajski".

    Buen provecho!
  • arekch77 25.10.05, 00:51
    mojito, dzięki za przypomnienie pozole. Jest chyba najwspanialsza zupa jaką
    kiedykolwiek jadłem. Oczywiście meksykańskie danie narodowe, obowiązkowe w dniu
    niepodległości. Jak zwykle istnieje duzo sposobów jego przyrządzania,
    najbardziej klasyczny do gotowanie wywaru z świńskiej głowy, z dodatkiem
    tłustego wieprzowego mięsa. Istnieje też wersja "light" z drobiem zamiast
    wieprzowiny. Do tego dodaje się duże, białe ziarna kukurydzy. U nas takiej
    kukurydzy nie ma, ale od jednej starszej osoby słyszałem, że kiedyś była,
    nosiła apetyczną nazwę "koński kieł" :)) Niestety nie sięgam pamięcią w tak
    zamierzchłe czasy...

    Na talerz serwuje się sam ten wywar, z mięsem i tą dużą kukurydzą. Do tego
    każdy według uznania dodaje drobno posiekaną cebulę, sałatę, rzodkiewki oraz
    chili i oregano. Pycha, każdemu gorąco polecam! Istnieją dwa rodzaje pozole -
    białe i czerwone. Sieć Sanborn's sprzedaje to czerwone jako Pozole de Jalisco
    co sugerowałoby pochodzenie z tego stanu, ale czy na 100% tak jest, nie wiem.

    Najbardziej chyba popularną zupą w Meksyku jest "sopa de pasta", czyli taka
    zwykła pomidorowa. Swoją drogą ciekawa nazwa - pasta to makaron, więc nazwa
    brzmi - zupa makaronowa...? Powinno chyba być "sopa de jitomate? I tu
    ciekawostka - wyraz sopa w Meksyku oznacza także "mieszanka". I w tym sensie
    jest to mieszanka makaronu z zupie. Dla Meksykanów zupa ma nie tylko postać
    płynną! Sopa de arroz to po prostu mieszanka ryżu z warzywami, sopa de fideo
    seco - to makaron usmażony z warzywami i przyprawami. Także uważajcie na menu w
    restauracjach - pod pozycją "sopas" znajdują się potrawy nie mające w naszym
    rozumieniu z zupami nic wspólnego.

    Tak na marginesie, sopa de letras na przykład może oznaczać zupę pomidorową z
    popularnym w Meksyku makaronem w kształcie literek, lub też rodzaj łamigłówki
    gdzie z rozproszonych liter należy układać wyrazy.

    Inną zupką którą bardzo lubię jest Caldo Tlalpeno. Caldo znaczy tyle co wywar,
    bulion; Tlalpan zaś to dzielnica w Mexico City. Zupa ta to taki nasz rosół
    drobiowy z warzywami, cieciorką oraz ryżem i awokado.

    Sopa de ajo do zupa czosnkowa, bez żadnych warzywnych dodatków, najczęściej
    podawana z grzankami i roztopionym serem. Sopa de cebolla - to samo, tylko że
    zamiast czosnku występuje cebula.

    No i warto wspomnieć jeszcze o sopa de tortilla - czyli zupie z tortilli. Jest
    to wywar w którym pływają kawałki twardej tortilli, najczęściej podawana z
    chile chipotle.

    No i na sam koniec moja ulubiona, obok pozole, zupa - jugo de carne. Polska
    nazwą trochę dziwna - sok z mięsa?? Raczej nie jest to potrawa typowo
    meksykańska, podaje się je głównie w restauracjach argentyńskich. Receptury
    oraz sposobu robienia tego nie odgadłem, moje poszukiwania w necie zaowocowały
    jednym przepisem z którego nic nie wyszło. Jest to bardzo gęsty wywar z mięsa
    wołowego, o bardzo intensywnym mięsnym smaku. Podaje się sam wywar, zaś goście
    smai przyprawiają to sobi posiekaną cebulą, chili, sosem Worcester oraz
    Tabasco. Mi najbardziej smakuje to podawane w restauracjach La Mansion, gdzie
    dodatkowo dodają do tego wina Jerez (lub Xeres albo po angielsku Sherry).

    Do tych wszystkich zup, może poza czosnkową i cebulową, obowiązkowo dodaje się
    jugo de limon - czyli wyciska się limonkę. Sok ten dodaje się właściwie do
    wszystkiego :)

    Tak jak mojito zachęcam do spróbowania chapulines. Są to usmażone koniki polne,
    no cóż, ich wygląd raczej nie działa zachęcająco. Długo się opierałem
    spróbowaniu tego specjału, ale raz przebywałem w domu jednego lekarza z Oaxaca
    i jego żona zaserwowała na mobiad. Podała jakąś dziwną zupę ale smaczną zupę,
    siadamy z żoną do stołu, a tu nagle podchodzi do nas żona tego lekarza, wyciąga
    woreczek i bach! Rzuciła nam do talerzy po garści tych koników. No cóż, nie
    wypadało odmówić, więc zjedliśmy i koniki okazały się całkiem dobre. Jak dla
    mnie, miały smak coś między suszonymi śliwkami a rodzynkami. Tak że zachęcam do
    ich spróbowania!

    Mojito, ananas to w Meksyku podstawowy owoc, obok arbuza i mango.
    Przeprowadzając się tam musiałbyś się przemóc :)) Ja osobiście bardzo je lubię,
    a zwłaszcza świeżo wyciśnięty z nich sok.

    Pozdrawiam!

    --
    Forum Mexico
  • mojito 25.10.05, 06:15
    Tez bardzo lubie. Aby uniknac swinskiej glowy staram sie jesc
    gotowane z kurczaka. Osoba wiekowa zapytana o ta biala kukurydze
    powiedziala, ze byla kiedys taka w Polsce. Ona znala ja pod nazwa
    "konski zab". Podobno byla to kukurydza pastewna.

    W stanie Guerrero czwartek zostal oficjalnie ustanowiony Dniem pozole.
    W Acapulco w ktorym kroluje menu robione pod turystow czwartkowy rutual
    jedzenia pozole jest religijnie przestrzegany przez tubylcow i turystow.
    To samo chyba jest w Oaxaca.

    Arek, masz moze swoja opinie o "mole"? Ze wzgledu na pracochlonnosci
    przyrzadzania "mole" restauracje raczej tego nie robia. Ja przynajmniej
    sie nie spotkalem. Duzo slyszalem i raz dlugo lezalo mi w zoladku :).
    Mam mieszane uczucia. Za malo probek reprezentatywnych mialem okazje
    sprobowac :).

    Mango uwielbiam, arbuz lubie i jezeli trzeba bedzie przekonam sie do ananasa.
    Ktos kiedys powiedzial, ze jedynym sposobem jedzenia swiezego mango z uzyciem
    widelca i noza i nie "pochlapania sie" jest jedzenie mango nago i w wannie :).

    Buenas noches!
    mojito.
  • eeela 08.01.08, 19:00
    > No i na sam koniec moja ulubiona, obok pozole, zupa - jugo de carne. Polska
    > nazwą trochę dziwna - sok z mięsa?? Raczej nie jest to potrawa typowo
    > meksykańska, podaje się je głównie w restauracjach argentyńskich. Receptury
    > oraz sposobu robienia tego nie odgadłem, moje poszukiwania w necie zaowocowały
    > jednym przepisem z którego nic nie wyszło. Jest to bardzo gęsty wywar z mięsa
    > wołowego, o bardzo intensywnym mięsnym smaku. Podaje się sam wywar, zaś goście
    > smai przyprawiają to sobi posiekaną cebulą, chili, sosem Worcester oraz
    > Tabasco.


    W Sonorze jada sie cos dosyc podobnego. Jest to caldo (jak Miguel mnie pouczyl,
    caldo to nie zupa ;-) ), ktory sie nazywa 'birria' - bardzo mocny wywar z
    koziego miesa uprzednio marynowanego w occie z kilkoma rodzajami chile,
    gozdzikami, kuminem, tymiankiem i oregano. Z braku kozy mozna uzyc owcy albo
    wolu - tak ja robie. Podaje sie czysty wywar z kawalkami miesa i do tego osobno
    podaje sie drobno krojona cebule i kolendre oraz cwiartki limonki do wcisniecia.
    Miguel za tym szaleje i najchetniej jadlby to codziennie na sniadanie :-)


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • casiopeja11 13.03.09, 23:28
    Mojito, a kupie gdzies ceviche puszkowane? Wiem juz ze bedzie mi smakowalam i zastanawialam sie czy da sie to tu przywiezc jakos :)

    Ewentualnie co dobrego do jedzonka mozna przywiezc? Nie chce zadnych ostrych papryczek itd tylko naprawde cos pycha (moga byc ciastka) :)

    pzdrawiam
  • mojito 14.03.09, 00:53

    Kasjopejo,

    Nie sadze aby "ceviche" bylo puszkowane. Urok, wdziek i smak
    "ceviche" polega na jego dziewiczej swiezosci. Robione jest
    ze swiezej ryby lub owocow morza ktore podrozuja na krotkim
    dystansie bez konserwantow. Mieso kapie sie tylko w naturalnym
    soku z limonki. Proces pakowania "ceviche" do puszki wymagal
    by konserwujacego mieso procesu i calosc tracila by swiezosc
    zapachu oceanu.

    Z jedzienia przywiez z Meksyku przepis na to co Tobie smakowalo.
    I cos ceramicznego do swojej kuchni. Maja przepiekna ceramike.
    Zwroc uwage aby kupowany przez Ciebie ceramiczny wyrob artystyczny
    mial na odwocie napis: Talavera lead free, Hecho en Mexico.

    Buen provecho!
    m.
  • casiopeja11 14.03.09, 10:11

    Niestety tak myslalam. Chcialam przywiezc cos dobrego dla znajomych, wiec sam przepis jest zbyt ryzykowny :)))
    A walizki sa wypchane po same suwaki wiec z ceramika tez pewnie nie dam rady, chyba, ze bedzie to malutenki talerzyk hihi

    Hasta Luego!
  • rrobotek 25.10.05, 10:55
    Tylko nie krzyczcie na mnie, kuchnia moim zdaniem jest okropna. W Meksyku
    podoba mi się prawie wszystko hm w zasadzie wszystko oprócz jedzenia.
    Przywiązuje ogromną rolę do jedzenia zwłaszcza w podróżach bo uważam że również
    jest to rodzaj zwiedzania i kuchnia mnie zawiodła. Tak jak arekch77 pisał,
    piekelnie jest wszystko pikantne i moim zdaniem prawie kazda potrawa ma taki
    sam smak czyli kukurydzianego ognia. Do placków z kukurydzy nie mogłem się
    przyzwyczaic nie ładnie wg mnie pachna i smakują jak trociny. Najsmaczniejsze
    co jadłem to zupa aztecka i makaron z jakimś maslanym sosem oraz nieśmiertelne
    heuvos ala rancheroz. Chyba za dużo nasłuchałem sie o kuchni meksykańskiej i
    myslałem ze bede jadł tam smaczne pyszności a tak nie było miałem za duże
    oczekiwania. Ogólnie da się wszystko zjeść ale bez przesadnego zachwytu. Po raz
    kolejny przekonałem się że nasza polska kuchnia jest najlepsza :)))))
  • rudziel 25.10.05, 11:55
    Mam skrajnie przeciwna opinie, kuchnia w Meksyku jest boska, po zakonczeniu
    kazdego posilku z luboscia zastanawialem sie, jakie pysznosci przyjdzie mi
    jesc podczas nastepnego.

    Mojito i Arek, wprawdzie w Meksyku bylem juz dosc dawno temu, ale z
    niewymienionych dotychczas przez Was potraw przypominaja mi sie jeszcze
    nopales. Poza tym chicharrones (pierwszego dnia w Meksyku myslalem, ze to
    gofry, zas kiedy dowiedzialem sie co to jest naprawde to myslalem ze dostane
    zawalu). Ach, i owoc, z ktorym pierwszy spotkalem sie wlasnie w Meksyku - tuna
    (po polsku chyba owoc opuncji), wspaniale soczysty i kwaskowaty kiedy juz
    pokona sie klujaca skorupke.
  • mojito 26.10.05, 06:03
    Czesc Rudziel,

    los chicharrones znam. Z wygladu i dotyku. Szczesliwie wiedzialem
    co to jest zanim rozwazalem spozycie. Po namysle nie spozylem :))).
    Tym co mialem w dloni moglem porysowac karoserie przejezdzajacych
    VW garbusow :))). Nopales jadlem dodane do jajecznicy. Widzialem
    nopales podawane na surowo, pokrojone w kostke i dodawane do salaty
    i widzialem gotowane. Robi sie z tego czesto wegetarianskie dania.
    Z tego samego kaktusa wyrasta rowniez owoc "tuna". Nazwa tuna natychmiast
    kojarzy mi sie z atun - pescado :))). Rico!
    No, i oczywiscie guacamole - zielona pasta z avocado, sokiem z lemonki,
    chile, pomidory, cebula i kolendra (?). Swiezozrobione jest odlotowe.

    Pozdrowienia,
    mojito.
  • arekch77 26.10.05, 20:26
    Hej,

    Jak na mój gust (smak) to rrobotek ma sporo racji. Jak tak sobie porównam, co w
    tamtejszej kuchni lubię a co nie, to jednak więcej potraw jest na "nie".
    Kuchnia meksykańska na pewno jest świetna jeżeli chodzi o 'pescado y marisco",
    czyli dania rybne. Ale tu na pewno więcej ma do powiedzenia mojito, te dania to
    jego działka :)

    Mnie w kuchni meksykańskiej, takiej najbardziej typowej, bardzo drażni
    nadmierna skłonność do ostrości dań i zamiłowanie do głębokiego oleju. Lubię
    potrawy pikantne, ale czy nie uważacie że jedzenie mango czy ananasa z ostrym
    chili to lekka przesada? Mi taka kobinacja, słodki z pikantnym, jakoś tak nie
    bardzo...

    Z kolei bardzo popularne potrawy jak quesadillas czy enchiladas zawsze są
    smażone na dużej ilości oleju. Tostadas to nic innego jak zwykłe tortille, tyle
    że usmażone u wysuszone.

    Nopales i tunas lubię! Chociaż nopales usmażone czy surowe wkrótce robią się
    takie jakieś oślizłe i wyglądają średnio apetycznie, to smak całkiem całkiem.
    Są dobrym dodatkiem do tacos. Tuna też mi smakuje, tylko tyle tych pestek...

    A które owoce wam smakują i które może mniej? Ja z tamtejszych owoców bardzo
    lubię guayaba oraz guanabana, mango oczywiście też. Z kolei papaya nie za
    bardzo mi podchodzi.

    Co do chicharrones, he he, usmażona świńska skóra może nie brzmi apetycznie,
    ale też źle nie smakuje :) Nie jest moim przysmakiem, ale jako botana przy
    zimnym Bohemia może być.

    pozdrawiam!

    --
    Forum Mexico
  • mojito 27.10.05, 02:31
    Hola,

    z cerveza Bohemia chicharrones sa ok :). Caloscia kuchni meksykanskiej
    nie jestem podobnie jak rrobotek zachwycony. Wiekszosc antojitos
    piecze mnie w ustach albo dlugo lezy (gleboki tluszcz) w zoladku.
    Trzeba miec zoladek "antojadizo" aby antjitos nie robilo wrazenia :).

    W Meksyku jem wybiorczo. Glownie owoce i ryby. Ryby przyrzadzaja bosko.
    Maja glownie biala rybe. Lubie z rusztu (a la plancha), a la Mexicana
    i oczywiscie a la Veracruzana. Nie lubie pulpo (osmiornic) niezaleznie
    jak sa przyrzadzane :). Lubie siec 100% Natural. Maja ciekawe i zdrowe menu.

    Sami Meksykanie przyznaja, ze ich sposob odzywiania sie zaczyna byc
    widoczny. Wszystkie te liczne swieta powiazane z rytualem gotowania,
    mieszania i walenia do potraw mnostwa tluszczu zaczyna niepokoic
    dietetykow. Waga sredniego Meksykanina zwiekszyla sie w ciagu ostatnich
    dziesieciu lat. I ilosc chorob spowodowanych napychaniem sie rowniez
    znacznie wzrosla.

    Pozdrowienia,
    mojito.
  • rrobotek 27.10.05, 11:54
    Rzeczywiście meksykańskie owoce są super, poprostu ja bardzo lubie owoce i gdy
    w pierwszy raz poprosiłem do jedzonka hugo z pomarańczy to byłem przygotowany
    na szklaneczkę soku z kartonika a dostałem półlitrową szklanice świeżo
    wyciśniętego soku z pomarańczy i tak było za każdym razem i wszędzie, każdy sok
    lub koktail owocowy to świeżo wyciśniete boskie owoce, mieszane w różnych
    propocjach i składzie mniam. Z jedzenia to bardzo przyjemnie wspominam i
    wypatrywałem w kartach menu (nazwy nie pamiętam) zupy z krewetkami (ogromne
    całe krewetki w pomidorowo paprykowej zupie)i koktail z małżami św. jakuba -
    boski. Na początku strałem się jesć zawsze co innego, jednak po kilku posiłkach
    zaczałem juz wybierac sprawdzone potrawy bo chodziłem głodny, najgorzej
    wspominam tortije zawijane jak naleśniki nadziewane pastą z fasoli i polane
    chyba sosem czekoladowym albo odwrotnie nalesniki z czekoladą polane sosem z
    fasoli trudno mi powiedziec co to było ale było potworne, ale mojemu kumplowi
    smakowało wiec są rózne gusta smakowe :))))). Ogólnie moim zdaniem kuchnia
    meksykańska jest raczej do najedzenia się tzn, zapchania żoładka na długo aby
    sie nasycic niż do zachwycania się smakiem i delektowaniem się, wynika to być
    może z tego że to biedny naród był.
  • arekch77 27.10.05, 23:31
    rrobotek napisał:

    > Z jedzenia to bardzo przyjemnie wspominam i wypatrywałem w kartach menu
    (nazwy nie pamiętam) zupy z krewetkami (ogromne całe krewetki w pomidorowo
    paprykowej zupie)

    To chyba Caldo de Camaron. Rzeczywiście niezłe! Chociaż raczej nie przepadam za
    daniami ze stworzeń morskich, na tą zupkę czasem się skuszę.

    > najgorzej
    > wspominam tortije zawijane jak naleśniki nadziewane pastą z fasoli i polane
    > chyba sosem czekoladowym albo odwrotnie nalesniki z czekoladą polane sosem z
    > fasoli trudno mi powiedziec co to było ale było potworne, ale mojemu kumplowi
    > smakowało wiec są rózne gusta smakowe :))))). Ogólnie moim zdaniem kuchnia
    > meksykańska jest raczej do najedzenia się tzn, zapchania żoładka na długo aby
    > sie nasycic niż do zachwycania się smakiem i delektowaniem się, wynika to być
    > może z tego że to biedny naród był.

    Te tortille z fasolą i sosem czekoladowym to mogły być enchiladas de mole. Też
    za nimi nie przepadam. Jeżeli zaś były to tortille polane sosem z fasoli, to
    były to enfrijoladas. Jeszcze gorzej, he he.

    Dokładnie tak jak piszesz, typowa kuchnia meksykańska nastawiona jest na
    zapchanie żołądka. W dalszym ciągu jest to dosyć biedny naród, na menu
    mieszkańców wielu biednych wiosek składa się praktycznie tylko kukurydza i
    fasola.

    Podczas następnego pobytu w Mexico City wstąp do restauracji Izote. Znajduje
    się na ulicy Presidente Masaryk. Tam zjesz meksykańskie dania gourmet. Naprawdę
    warto!

    --
    Forum Mexico
  • arekch77 28.10.05, 19:51
    Zerknijcie na ten przepis. Po pierwsze, niezłe danie wegetariańskie.
    Po drugie, cała jego meksykańskość polega chyba na dodaniu do niego czerwonej
    fasoli, której i tak prawie się w Meksyku nie je :))

    Pozdrawiam!

    --
    Forum Mexico
  • che9 08.01.06, 07:50
    Kuchnia meksykanska moze byc porownywana w swej tradycji i bogactwie tylko z
    chinska i ... francuska. Serio!
    Kuchnia aztecka reprezentowana przez: mole (czarny sos z ponad 30 skladnikow,
    zarowno cacao jak i ... chile!), pozole (najlepsze z Guerreo, ale tradycyjne z
    Puebla).
    A potem te wspaniale tacos, quesadillas, enchiladas, etc.
    Na polnocy przede wszystkim carnitas (czyli miesa z grila) i langusta z ...
    fasola (w Puert Nuevo, Baja California to danie obowiazkowe!), a w San Felipe,
    nad Morzem Corteza - koniecznie trzeba sprobowac Sopa de 7 Mares (wszelkie
    owoce morza w jednej zupie).

    Z ciekawostek, z jezyka Aztekow (nahuatl) do jezyka miedzynarodowego przeszlo:
    tomate, aguacate (avocado), chocolate...
    Z owocow nieznanych nigdzie indziej, polecam chirimoya, guanabana, zapote negro.

    Se hace agua la boca!

  • tartaczek 28.03.08, 21:01
    >che9:guanabana wystepuje rowniez w Kolumbii.
  • falalala 09.11.05, 21:11
    Ostanio Mexicanos staraja sie ,zeby kuchnia mexicana zostala objeta
    Dziedzictwem Swiatowym UNESCO jako pierwsza kuchnia swiata ,bardzo ciekawa
    incjatywa , w dobie szalejacej globalizacji i unifikacji naszych zwyczajow
    kulinarnych nawet rewelacyjna , Jakis czas temu widzialem na kanal once program
    60 potraw jak najbardziej meksykanskich , w nastepnej odslonie wyjawie liste
    30 , bo mam nagrane na video :) bardzo smakowity material , no i kolejnosc
    ciekawa , do zobaczenia nastepnym razem i przygotowac zoladki :)pa
    Maciej
  • arekch77 11.11.05, 15:06
    Hej,

    Pierwsza kuchnia świata? Ciekawe. A na jakiej podstawie tak twierdzą? Moim
    zdaniem inicjatywa zdecydowanie na wyrost, z typowym z Meksykanów przecenianiem
    własnego wkładu w rozwój ludzkości :))

    Rozumiem, gdyby mieli coś co weszło na trwałe do jadłospisów wielu kuchni
    świata. Ale nic takiego nie ma. Większość osób zapytanych o potrawę meksykańską
    wymienia teksańską chili con carne :) No i tortillę, która nie jest potrawą ale
    raczej dodatkiem i poza Meksykiem czy Ameryką Łacińską traktowana jest bardziej
    jako ciekawostka niż coś co na stałe gości na naszych stołach. Już bardziej,
    moim zdaniem, na objęcie Dziedzictwem Światowym UNESCO zasługuje kuchnia włoska.

    Koniecznie napisz o tych 60 potrawach! Tak się zastanawiam, jakie to mogą
    być... na peweno tamales, mole poblano, barbacoa... Nawet słynne tacos nie
    pochodzą z Meksyku - trafiły tam dzięki imigrantom pochodzenia arabskiego. W
    wielu miejscach, zwłaszcza w Puebli, można znaleźć lokale serwujące "tacos
    arabes", w tej tradycyjnej postaci.

    Czekamy na spis potraw! :)

    --
    Forum Mexico
  • falalala 14.11.05, 00:24
    Oki doki , przekazuje liste 30 potraw ala mexicana , nie jest to zaden ranking
    czy cos takiego , po prostu stworzono liste ; mysle, ze bardziej jako
    ciekawostke . Jak juz mowielem wczesniej duzo sie mowi obecnie o kuchnii w
    srodkach masowego przekazu . Przyczyna tej incjatywy objecia kuchnii
    meksykanskiej patronatem UNESCO jest proba zachowania odrebnosci i
    pielegnowania tradycji kulinarnych Mexico , oki lista :
    30. mole de olla
    29. conejo en adobo- krolik w zaprawie pieczony na ruczcie
    28. el panucho
    27. sopa de medula- zupa z rdzenia kregowego
    26. ryba ala Veracruz , duzo pomidora , przyprawy srodziemnomorskie
    25. chichiaron we wszelkich postaciach
  • falalala 14.11.05, 00:36
    24. zupa azteca
    23. pejelegarto - rodzaj ryby z Tabasco ,troche przypomina jaszczura :)
    22. cabrito - kozka , pochodzi z Monterrey
    21. huauzontle -rodzaj zieleniny , dosc specyficzny sposob jedzenia :)
    20. carnitas z Michoacan
    19. chilpachole de jaiba
    18. papatzules ( maya)
    17. jezyki wolowe w roznych postaciach
    16. escamoles ( Hidalgo ) jaja mrowek - kawior z mexico
    15. enchiladas
    14. ryba z rusztu Acapulco, Colima ,Michoacan
    13. robaki z agawy maguey Oaxaca ,Hidalgo,Tlaxcala,Stan Meksyk
    12. birria z kozy
    11. tlayuda -wielka tortilla z farszem
    1o. tamal

  • falalala 14.11.05, 00:51
    9. michiotes - roznego rodzaju miesa gotowane na parze w papierze z liscia
    agawy maguey
    8. mole amarillo i coloradito
    7 barbacoa de ollo , pieczone w ziemii mieso , pokrywane lisciami agawy maguey
    w czasie pieczenia , moj numer 1 :)
    6.huitlacoche -grzyb z kolby kukurydzy
    5.pozole -zupa z kukurydzy z miesem , w czasach przedhiszpanskich
    przygotowywano ja z miesa poswieconego wojownika , w czasie wojen kwietnych
    pomiedzy Tenochtitlanem i Tlaxkaltekami chwytano jencow i rodzina ktora
    stracila swego czlonka na rzecz np. Tlaxkali dostawala cialo wojownika z
    Tlaxkali aby z niego zrobili pozole ; rzezba pozole znajduje sie w Muzeum
    Antopologii i jak ktos jest zainteresowany to dam namiary , bo chocby nie wiem
    jak sie staral to i tak tego nie znajdzie ,,,,,,,,,,,
    4.cochinita de pibil - pochodzi z Jukatanu i jest to prawie to samo co barbacoa
    z tym ,ze z dodatkiem achiote -rodzaj przyprawy , ziola ,
    oki na tym koncze , zostawiam Wam pole do popisu i za jakis czas zglosze sie z
    pierwsza TROJKA :) , jakies typy ?
    pa Maciej
  • mojito 14.11.05, 08:31
    Hola Amigos,

    eee tam, pierwsza kuchnia na swiecie. Z tym to duza przesada.
    Troche narodowej meksykanskiej megalomanii tu widze :).
    Tez glosuje na kuchnie wloska jako wiodaca. Niechetnie, drugie
    miejsce kuchni francuskiej jestem sklonny przyznac.

    Kuchnia meksykanska jest ciezka i tlusta. Do potraw wala duzo
    "manteca" - smalcu. Pojawila sie troche lzejsza kuchnia - nueva
    cocina mexicana laczaca tradycje z nowoczesnymi wymaganiami
    dietetycznymi ale nowa kuchnia ciagle jeszcze jest w mniejszosci.

    Natomiast maja pare wspanialych dan. Rico y exquisita!
    Nie zauwazylem, z rozczarowaniem, wymienionego wyzej ceviche :(((.
    W mojej opinii najwspanialsze osiagniecie kulinarne kuchni meksykanskiej.
    Ja przyznalbym im tutaj za ceviche nagrode Nobla albo Michelina :).

    Ceviche de pescado ma u mnie pierwsze miejsce. Kombinacje z ryba (pescado)
    sa u mnie na drugim miejscu. Huachinango a la Veracruzana, pescado al mojo
    de ajo, filete de pescado (robalo) a la plancha (z grila)i pescado a la
    Mexicana to odlot. Por favor felicitenos al cocinero! Archaniol Gabriel
    w aksamitnym plaszczu wchodzi w podniebienie :))). Zaslinilem sie zgodnie
    z niekontrolowanym odruchem Pawlowa :).

    Trzecim moim typem jest "pozole". Cenie je sobie wysoko.

    Birria tylko na kaca/la cruda. Nie sadze aby kac meksykanski mogl
    zaimponowac kacowi polskiemu. Nie sadze tez, aby usredniony Meksykanin
    mial mocniejsza glowe od usrednionego Polaka. Sklaniam sie do odwrotnosci.
    Tutaj nie powinnismy miec zadnych kompleksow :).

    Saludos y buen provecho!
    mojito.
  • arekch77 14.11.05, 14:53
    Hej,

    Zgadzam się z mojito, duża przesada z tą pierwszą kuchnią na świecie. Co
    powiedzieć w takim razie o kuchni chińskiej czy hinduskiej - w końcu są to
    starsze cywilizacje niż meksykańska. Poza tym, widzę na tej liście kilka potraw
    kuchni Majów, a o moim zdaniem, wrzucenie tego wszystkiego do jednego worka i
    określenie "kuchnią meksykańską" jest równie trafione jak stwierdzenie że np.
    kuchnia polska, niemiecka i francuska to to samo i nazwanie tego "kuchnią
    europejską". Przecież państwa Majów już dogorywało gdy Mexicas zwani też
    Aztekami się rozwijali. Oprócz tego stali się częścią Meksyku w wyniku
    przegranej wojny w XIX wieku, zostali więc niejako siłą do niego włączni. Więc
    w mojej opinii ich kuchnia nie należy do dziedzictwa kulturowego Meksyku
    rozumianego jako kraju wywodzącego się od Azteków (Mexicas). Ale oczywiście
    mogę się mylić więc zapraszam do polemiki :)

    Co do pierwszej trójki, to na pewno będzie tam mole poblano! Chociaż znowu,
    jest to potrawa która powstała dopiero w XIX wieku, więc czy można ją zaliczyć
    do dziedzictwa kulutrowgo ludzkości...? Pozostałą dwójkę trudno mi wytypować,
    może będą to sopes? Mogłoby być też tak zachwalane przez mojito ceviche, ale ta
    ptrawa chyba pochodzi z Ameryki Południowej, z Peru dokładniej. No to może
    Meksykanie uznali że jednak tacos?

    Co z pozostałą trzydziestką? :)

    Pozdrawiam!

    --
    Forum Mexico
  • falalala 14.11.05, 21:07
    Hej , druga 30 tka niestety sie nie pojawi , gdyz jej po prostu nie pamietam ,
    nie nagralem tego programu :( , ale pamietam , ze bylo tam caviche :)) , tez to
    bardzo lubie , pamietam byla to nasza ulubiona forma rybna w Mazunte , obok
    ryby w lisciu bananowym z ruszta ,,,,,,pycha ,
    Kazdy tam swoje zdanie ma , ja lubie ta kuchnie i chwile przy stole to bardzo
    mile chwile :),,,,, a tak serio to odnosnie tego projektu z UNESCO to mysle ,
    ze jest to dobry pomysl , nie jest istotne czy jest to najlepsza kuchnia
    swiata , bo tego typu historie nie maja najmniejszego sensu ,,,,co jest ciekawe
    to ,ze wystapili z takim pomyslem ; fakt jest rowniez , ze rzadko mozna spotkac
    restauracje meksykanskie w Europie z wiernym , tradycyjnym menu .
    Za jakis wyjawie ta trojke , ktora uznali za najciekawsza .
    Pozdrowienia Maciej
  • falalala 14.11.05, 21:18
    Jeszcze dodam tylko , ze w 1521 roku istanialo w meksyku okolo 160 grup
    etnicznych , bardzo roznych od siebie , posiadajacych wlasny jezyk i kulture .
    Obecnie mamy 62 grup etnicznych , wiec jakakolwiek mowa o dziedzictwie
    Mexicas , w aspekcie kultury Meksyku , to troche zawezanie horyzontu . Temat z
    drugiej strony jest bardzo ciekawy i szczerze mowiac wiele o tym mysle
    mieszkajac tutaj . Trudno jednoznacznie okreslic co jest 100 % meksykanskie , a
    co 12 % :) . Jukatan nie byl nigdy zwiazany z wladza centalna w miescie
    Meksyk , z racji geograficznych jak rowniez ekonomicznych , z tym ze wracajac
    do kuchnii , jezeli barbacoa to corka miesa ala pibil co znaczy w jezyku maya -
    w ziemii to mamy doczynienia z pewna wymiana kulturowa , oki pozdrawiam
    jeszcze raz i do uslyszenia :) pa
  • wasza_bogini 14.11.05, 21:54
    a wiecie co to jest?
    to wyglada bardz dziwnie- w zasadzie mozna pomyslec, ze to jets jakas rzepa,
    kalarepa czy cos takiego, je sie na tostadach, przezroczyste, pokrojone na
    kawalki, konsystencja lekko gumiasta ale nie za bardzo.
    ja myslalam, ze to jets wlasnie jakis rodzaj rzepy a okazalo sie, ze to jets
    czesc nogi wolu, chyba, jakies chcrzesci ale pokrojone w rowne szczesciany. to
    ma swoja nazwe. znacie?
    to jets wogole bez smaku, generalnei chyba fuj ale pamietam, ze troche zjadlam
    tego dobrodziejstwa.

    --
    Ameryka Lacinska

    Turcja - Magia Orientu
  • arekch77 14.11.05, 22:06
    To się nazywa tostada de pata. I jest to część nogi :))


    --
    Forum Mexico
  • wasza_bogini 17.11.05, 17:21
    to nie jest warzywo, a moze, w kazdym razie roslina- dla nas bardziej jak
    ziele/ziolo?, ma cieniutka lodyge, troszke twarda- tego sie nie je, natomiast
    je sie, pozostale czesci, czyli mniej twarde lodygi, na samym koncu sa
    kuleczki, ktore sie je.
    ja je jadlam chyba w sosie pomidorowym, cos w rodzaju zapiekanki. wiecie jak to
    sie nazywa?
    --
    Ameryka Lacinska

    Turcja - Magia Orientu
  • kasiasmom 16.11.05, 07:52
    Z wielka przyjemnoscia i zaciekawieniem czytalam Wasze obserwacje - ale co,
    zapomnielismy o deserze? Moje ulubione "slodkosci": cajeta (tylko nie kozia) -
    za bliskie pokrewienstwo z krowkami, lody kokosowe, z owocow guanabana i na
    zimne wieczory - czekolada do picia, koniecznie z pianka, chociaz oszukuje,
    produkujac ja mikserem, nie tradycyjnym molinillo:-)
  • mojito 17.11.05, 04:53
    Hola Kasiu,

    rzadko udawalo mi sie zjesci caly obiad z deserem wlacznie.
    Przy deserze juz "wysiadalem". Ewentualnie espresso tylko.
    Albo deser na pol. Desery nie sa najmocniejsza strona
    meksykanskiego cukiernictwa. Na menu kroluja flan i helados.
    W elegantszych restauracjach mozna zobaczyc wplyw europejski
    - tiramisu i creme brulee (bardziej wykwintny francuski flan).
    Sa oczywiscie swieze owoce i te smakuja mi najbardziej.

    Czekolada w plynie to cudowna pozostalosc po Olmekach.
    I to jest ich zasluga, ze czekolade pijemy obecnie.
    Kolumb jako pierwszy Europejczyk natknal sie na pijacych
    czekolade Indian. I aztecki Montezuma czestowal pozniej
    czekolada niewdziecznego Corteza :).
    Hiszpanie oslodzili pijana przez Aztekow czekolade i dodali
    molinillo do jej mieszania. Bez dodatku gorzkiej czekolady
    nie istnialo by najbardziej meksykanskie danie - mole poblano.

    W Meksyku mozna kupic czekolade w tabletkach i rozpuscic ja
    pozniej w goracym mleku i mieszajac molinillo. Cierpliwsi smakosze
    czekolady moga ja przyrzadzac od podstaw prazac ziarna kakao
    w "comal" i ucierajac je w "molcajete".

    Byc moze mialas okazje probowac napoj horchata (aqua de arroz)?

    Interesujaco o kuchni meksykanskiej (i nie tylko kuchni) pisze
    mieszkajaca w Coyoacan (D.F.) pisarka Laura Esquivel. Jej nowela/love
    story ma czekolade w tytule - "Como Aqua para Chocolate" i doczekala sie
    ekranizacji.

    Wspolczesnym meksykanskim wkladem kulinarnym do kuchni swiatowej
    jest rowniez salata Cezara. Meksykanie opowiadaja on niej wszystkim
    ktorzy chca ich sluchac, ze po raz pierwszy "Caesar salad" podana
    zostala w restauracji hotelu Cesar w Tijuana w latach dwudziestych.
    Wlasciciel staral sie nakarmic duza grupe turystow gdy w kuchni zostaly
    tylko liscie salaty, jajka, czosnek, czerstwe pieczywo (zamienione w
    grzanki/croutons), oliwa z oliwek i ser parmezan. Z tego storzyl bardzo
    popularna w Stanach salate :).

    Buen provecho! y saludos!
    mojito.

  • rudziel 17.11.05, 14:03
    Co do horchaty, myslalem zawsze, ze to hiszpanski wynalazek (horchata de
    chufa), ale moze to jednak import z Nowego Swiata albo wariacja na temat
    meksykanskiego oryginalu. Ktos mnie oswieci ?
  • arekch77 17.11.05, 18:44
    Hej!

    No tak, zapomnieliśmy o deserach :)

    Ja też lubię cajeta, z tym że obojętne czy z mleka koziego czy krowiego.
    Kiedyś, jak jeszcze był w Meksyku Carrefour to można było tam kupić argentyńską
    wersję tego deseru zwaną Dulce de Leche. Była w smaku oryginalnym, waniliowym
    oraz bananowym. Ten bananowy szczególnie zapadł mi w pamięci, mmm, pycha!
    Bardzo lubię też "obleas", czyli coś jak nasz opłatek bożonarodzeniowy z
    cajeta, dosyć oryginalne połączenie :)

    Ale mojito ma rację, generalnie cukiernictwo meksykańskie to porażka, w
    restauracjach królują desery i ciasta europejskie. Podobnie zresztą jak w
    najlepszej chyba sieci cukierniczej El Globo. Tam zresztą zawsze zaopatrywałem
    się w chrupiące bagietki, bo taki zwykły chleb w Meksyku to nie istnieje -
    uznają tylko tostowy.

    Horchata do zdecydowanie hiszpański wynalazek, przniesiony do Meksyku. Tak jak
    mojito zauważył, nazywa się to "agua de horchata". Znajomy Hiszpan nie bardzo
    wiedział co to znaczy, dla niego to po prostu "horchata". "Agua de" brzmi
    jak "napój z", więc wyobrażał sobie jakąś rozcieńczoną horchatę. :)

    Bogini, to zioło to Huauzontle - je się je właśnie tak jak opisałaś; zapiekane
    i polane sosem pomidorowym. Było to dosyć często przygotowywane przez moją
    teściową, ale nie specjalnie przypadło do gustu memu podniebieniu.

    Maciej, dawaj pierwszą trójkę! Ciekawe czy trafiliśmy z tym mole poblano...

    Buen provecho!

    --
    Forum Mexico
  • arekch77 17.11.05, 19:22
    Z tuńczykiem to będą Empanadas de atun. Dobre są też z mięsem rekina :)) - de
    cazon. Popularne są też Tortas de atun - nie pierożki, tylko takie raczej
    kotlety z tuńczyka.

    Jako znawczyni Ameryki Łacińskiej powiedz, czy któreś z tych potraw wcześniej
    wymienionych są popularne w innych krajach? Co tam się ja na na ulicy, jak np
    tacos w Meksyku?

    --
    Forum Mexico
  • falalala 18.11.05, 07:08
    hej oki , wiec jest tak
    3. chile poblano (proporcje -200 orzechow wloskich , obranych z tej skorki
    ktorej nikt nie chce obierac -2 godziny obierania , 16 chiles,4 osoby :)
    2. mole poblano , co ciekawe to molle znaczy w nahuatl salsa a , moler -
    mielic , wiec z pewnego punktu widzenia to bardzo meksykanskie danie ,
    mieszanka tradycji przedhiszpanskiej i europejskiej :)
    1. jasne , ze tacos , wlasciwie program sie skonczyl -taco dla nas to jest
    nasze zycie :)
    pozdrawiam Maciej
  • arekch77 18.11.05, 21:07
    Czyli mniej więcej tafiłem z tym mole poblano i tacos :)) A chile poblano, hm,
    nie pamiętam żebym to kiedykolwiek jadł... Chile relleno tak, ale to było z
    serem a nie orzechami.

    A gdzie chile en nogada?!? Tradycyjne danie z okazji dnia niepodległości?? Może
    było w pozostałej trzydziestce...

    --
    Forum Mexico
  • wasza_bogini 18.11.05, 21:19
    mi sie wydaje,ze chodzi tutaj o chile en nogada. muy rico.
    chile poblano, to raczej nie, chile relleno de queso- bardzo dobre.
    --
    Ameryka Lacinska

    Turcja - Magia Orientu
  • arekch77 18.11.05, 21:29
    Chile en nogada jest wspaniałe, tylko to coś więcej niż chile i orzechy. Są tam
    m. in. brzoskwinie, banany... No i ten sos migdałowy.... PYCHA!!

    --
    Forum Mexico
  • wasza_bogini 18.11.05, 21:28
    teraz mi sie przypomnialo atole- glowny drink niealkoholowy na meksykanskiej
    wsi. bardzo sycacy ale nie za dobry.
    --
    Ameryka Lacinska

    Turcja - Magia Orientu
  • arekch77 18.11.05, 21:31
    hmmmm... A pisząc "drink" miałaś na myśli ogólnie napój, czy taki drink
    podawany w barze?

    --
    Forum Mexico
  • wasza_bogini 18.11.05, 21:48
    drink niealkoholowy czyli napoj ale atole to raczej jest elementem jedzenia (
    moze bardziej jak zupa).
    tam gdzie bylam to glownie sprzedawano na ulicy- tamales i atole.
    --
    Ameryka Lacinska

    Turcja - Magia Orientu
  • falalala 18.11.05, 21:33
    hej jasne , jasne , chile poblano to chile en nogata wczoraj oddawalem krew i
    troche zakrecony chodzilem :), jasne ma o wiele wiecej rzeczy w srodku , polewa
    orzechowa jest chyba najbardziej pracochlonna :)
    pozdr Maciej
  • arekch77 20.11.05, 23:54
    Atole to po prostu mieszanka mączki kukurydzinej z wodą. Smak średni, mi nie
    podchodzi. Gdy jeszcze ma jakiś dodatek smakowy, np. kakao lub czekoladę, mogę
    od czasu do czasu się napić. Atole to jeden z tradycyjnych napojów
    meksykańskich, jak słusznie pisała bogini, najczęściej sprzedają go z tamales.

    Bogini, napisz coś więcej o tej yolishpa! Nigdy tego nie widziałem... Zjakiego
    regionu to pochodzi?

    --
    Forum Mexico
  • wasza_bogini 21.11.05, 16:07
    En Puebla se fabrica el yolishpa, un aguardiente curado con miel y hierbas de
    olor, que a pesar de ser dulce, causa muy poca resaca.


    widzialam bardzo duzo rodzajow yolishpa- de cafe, mamey, limon(bardzo dobra),
    maracuya itd.
    jesli ktos ma problem ze zdrowiem-kaszel, chrypa, oslabienie to yolishpa jest w
    sam raz przy zmianach temperatury i pogody, co na przyklad w klimacie sierra
    norte de puebla zdarza sie dosyc czesto.
    --
    Ameryka Lacinska

    Turcja - Magia Orientu
  • arekch77 28.11.05, 01:28
    Nigdy nie próbowaliście carnitas? Jedno z podstawowych "antojitos" w Meksyku!
    Nie pamiętałem wcześniej o tym bo niezbyt to lubię, ale na miejsca gdzie
    sprzedają carnitas można się natknąć równie często co na te z tacos. Jest to
    smażone mięso wieprzowe, a właściwie to nie tylko mięso a wszystko co w
    świnkach nadaje się do jedzenia :) Nadziewa się tym tortille i je podobnie jak
    tacos.

    --
    Forum Mexico
  • mojito 29.11.05, 05:32
    Hola,

    dotarlem do restauracji Cien Anos (znak prawnie zastrzezony)
    w Tijuana. Miesci sie w dzielnicy Zona Rio. Restauracja duza,
    z tarasem na pierwszyn pietrze. Bardzo popularna wsrod turystow
    i mieszkancow. W sobote wczesnie po poludniu zajalem jeden z
    ostatnich wolnych stolikow :).

    Maja oczywiscie ceviche. Moje bylo z lososia polozonego na grubej
    warstwie drobno pokrojonego mango, przykryte plastrami avocado i
    przycisniete pietruszka. Warte bylo podrozy :). Zamrozona szklanke
    do piwa (Corona) podano z sola na obrzezu na podobienstwo margarity :).

    Przy stoliku obok jedli/pili Rosjanie. Wymienilismy uprzejmosci.
    I kolejki tequili, oczywiscie :). Odkurzylem odrobine moj rosyjski.

    Arek,
    w San Diego "odkrylem" dla siebie latynowska restauracje "Berta`s".
    W dzielnicy Old Town. Warta polecenia. Wlascicielka jest emigrantka
    z Chile. Menu to podroze po calej Ameryce Poludniowej. Kuchnia wspaniala.
    Ceny bardzo rozsadne. Wszystko swieze i z uwaga przyrzadzane. Z dan
    meksykanskich maja tylko piwo :). Wiadomo, Meksykanie to nie Latynosi :).
    Wydaje mi sie, ze na zawsze juz zdradzilem Corone na rzecz piwa Bohemia.
    Teraz zdecydownie wole je bardziej. www.bertasinoldtown.com
    Dzisiaj zajrzalem tam ponownie. Niestety, sa zamknieci w poniedzialek.

    Pozdrowienia,
    mojito.


  • kasiasmom 02.12.05, 22:28
    Wracajac do chiles en nogada - nie wiedzialam, ze zawiera owoce, oprocz
    posypania po wierzchu ziarnami granatu (danie mialo odzwierciedlac kolory
    flagi, wiec zielone chiles, bialy sos (ja znam w wydaniu orzechowym, nie
    migdalowym) no i ten granat. Ale pewnie, jak w kazdej kuchni, kazdy ma ulubiona
    wariacje na temat danej potrawy. Smiesznie bylo, jak moja tesciowa zrobila je,
    ale mojemu M nie podeszlo za bardzo i poprosil bez "nogada" - Nogada skonczyla
    jako lody, ktore zreszta zjadlam sama :-)
  • arekch77 03.12.05, 00:25
    Oczywiście masz rację, istnieją różne sposoby przyrządzania tej potrawy. Tutaja jest jeden z nich. Zawiera dosyć sporo owoców: brzoskwinie, gruszki, jabłka
    a nawet banany :)

    Moje ulubione podają w Hosteria de Santo Domingo w DF, polecam!

    --
    Forum Mexico
  • arekch77 12.12.05, 00:10
    Jakie polskie potrawy zaproponowalibyście Meksykanom na kolację wigilijną? Coś
    co byłoby typowo polskie a jednocześnie odpowiadałoby tamtejszym gustom - np.
    kapusta z grzybami odpada, oni nie zjedzą niczego ukiszonego :)

    --
    Forum Mexico
  • mojito 12.12.05, 05:12
    Zaproponowalbym Meksykanom rybe po grecku i nasza salatke warzywna
    z dodatkiem pokrojonego jablka.

    Czesc naszej kuchni bardzo juz im odpowiada sadzac po popularnosci
    polskich restauracji w Mexico City. Mazurka (Alta Cocina Polaca)
    ze swoim "papieskim menu" i wspomniana przez Bart444 Rincon Polaco.
    Podobnie jak on, bylem pod wrazeniem restauracji i jej obszernego
    polskiego menu. Podaja nawet zubrowke zamrozona w bryle lodu :).

    Pozdrowienia,
    mojito.
    Obie restauracje na bardzo wysokim poziomie.



  • arekch77 14.12.05, 01:32
    Rybę sobie odpuszczę, nie umiem jej przyrządzić :) Na 100% będzie grzybowa, to
    hit restauracji Mazurka czy Rincon Polaco! Sałatka to dobry pomysł. Może
    jeszcze jakieś propozycje?

    --
    Forum Mexico
  • che9 08.01.06, 07:58
    Ja podalam zurek (z torebki!!) z wysmazona "polska kielbasa" (kupiona w
    Stanach, bo tu takowej nie ma...) i polowka jajka na twardo. Wszyscy sie
    zachwycali i prosili o dokladke!
    Kiedys tez, na deser zrobilam nalesniki (nie hot cakes!!), z serem
    Philadelphia - wszyscy sie zajadali (wzielam je na wyprawe na krater wulkanu
    Cerro Prieto, B.C. - wiec smakowaly po wspinaczce jeszcze bardziej).
  • sandia75 09.01.06, 06:25
    Ja w tym roku zrobilam uszka z grzybami i smakowaly tylko mojemu tesciowi.
    Zaserwowalam tez barszcyk (z torebki), smakowal wszytskim, tutaj w Meksyku to
    cos egzotycznego.
    Meksykanie w okresie Bozego Narodzenia robia salatke z burakow z salata i
    owocami.
    Pozdrawiam
  • mojito 28.01.06, 08:09
    Prawdopodobnie najpopularniejsza papryka meksykanska jest
    "jalapeno". Nazwa pochodzi od stolicy stanu Veracruz - Jalapa.
    Mozna kupic ja marynowana jako "en adobo". Suszone i wedzone
    jalapeno nazywa sie "chipotle".

    Popularnosc chipotle eksplodowala ostatnio na rynku finansowym.
    W czwartek, siec restauracji Chipotle Mexican Grill majaca 489
    restauracji w 22 stanach w USA zadebiutowala (IPO) na nowojorskiej
    gieldzie (NYSE:CMG). Podroz dziewicza akcji wypadla wspaniale.
    Staly sie one prawdziwym hot/caliente tamale :). Akcje zwiekszyly
    swoja wartosc o $ 22.00 i zakonczyly dzien na poziomie $ 44.00.

    Siec "Chipotle" reklamuje swoje burritos twierdzac, ze sa tak
    smaczne, ze potrafia podwinac palce od nog z rozkoszy kulinarnej :).
    W restauracji mozna kupic burrito, cos do picia oraz akcje i po
    posilku wyjsc z restauracji bogatszym niz sie przyszlo :))). Que bonito?
  • weskaja 21.03.06, 18:06
    Hmmm jak to w końcu jest z tym burrito? Jest meksykańskim daniem czy nie?
    I czy prawdą jest, jak napisał arekch77, że w restauracjach w Meksyku bardzo
    trudno jest znaleźć burrito?
  • kasiasmom 21.03.06, 23:08
    Burrito jest amerykanska interpretacja (w stylu fast food) meksykanskiego
    jedzenia - skladniki sa meksykanskie (czerwony ryz, fasola, jakies miesko,
    tortilla de harina, ale sposob podania - jeszcze z szatkowana salata i
    smietana - czysto amerykanski, oczywiscie danie to jest spotykane na granicy ze
    Stanami rowniez, lecz dalej na poludnie zwykle juz nie, gdzie normalnie ryz je
    sie przed daniem glownym, a faworyzowane sa tortillas de maiz - kukurydziane))
  • weskaja 22.03.06, 03:32
    dzięki za odpowiedź w kwestii burrito a oto następne pytanie szczególnie do tych
    co w Meksyku sporo jedli/jedzą tu i ówdzie:
    jak właściwie podaje się tacos w Meksyku - złożone na pół czy może zwinięte?
    Wydaje mi się, że tortille w meksykańskich tacos są dość twardymi, chrupiącymi
    plackami robionymi tylko z mąki kukurydzianej złożonymi na pół, tak, że tworzą
    coś na kształt muszli i nie da się ich zwinąć bo są zbyt kruche. Ale może się myle?
  • mojito 22.03.06, 04:27
    Burrito jest zdecydowanie meksykanskie tat jak jest tequila i margarita.
    Meksykanie ukladaja na tortilla to wszystko co maja pod reka lub co
    zostalo od wczoraj :). A wiec kombinacje fasoli, sera, miesa, kurczaka
    lub owocow morza. Calosc polewaja salsa lub chile i zawijaja. Calosc tak
    jak maly objuczony wszystkim osiolek (burrito) wjezdza w podniebienia.

    Roznica miedzy burrito a taco jest widoczna przy zlozeniu tortilla.
    Taco sklada sie na pol a burrito zawija. Z reguly do taco dodaje sie
    poszatkowana kapuste, cebule i pomidory a do burrito niekoniecznie.

    Rzadko wystepuje w restauracjach poniewaz nie jest to danie restauracyjne.
    Pomyslane bylo jako male co nieco do przegryzienia bez koniecznosci
    uzywania noza i widelca. Praktycznie nie ma sie przy czym rozsiadac :).

    W Meksyku spotkalem sie z chrupiaca nazwa "chimichanga". Wyjasniono mi,
    ze jest to wynik krotkotrwalego, glebokiego i bardzo goracego (caliente :)
    romansu burrito ze skwierczacym tluszczem. Chrupiace burrito to chimichanga.

    Zdania sa podzielone co do tego czy burrito przyjechalo do Stanow legalnie.
    Faktem jest, ze moglo sie naturalizowac w stanach przygranicznych
    ale w metryce urodzenia ma z cala pewnoscia wpisany Meksyk jako miejsce
    urodzenia. Widzialem kopie metryki :).
  • weskaja 22.03.06, 14:41
    Muuuchas gracias mojito za odpowiedź ;-D
    Czyli wychodzi na to, że burrito wbrew różnym opiniom jest typowo meksykańskie i
    me wątpliwości uleciały. Nareszcie.
    pzdr
  • mojito 15.07.06, 20:29
    Restauracje o takiej nazwie "odkrylem" dla siebie w Atenach.
    Szef Hector Diaz z paroletnim doswiadczeniem kulinarnym w Mexico
    City przeniosl do Aten koloryt, atmosfere i zyczliwosc Meksyku.
    Ryczalt 5 euro jest odliczany od rachunku po okazaniu rachunku za
    dojazd taksowka. Adres: 15 Evdilou St., Zagrafou. Tel. 210 7716 900.
    Jadlem, smakowalo mi, polecam :).

    Saludos,
    m.
  • mojito 17.07.06, 00:49
    Bardzo popularna restauracja meksykanska w Krakowie. Kilka sal
    na roznych poziomach i licznie odwiedzana. Wczoraj jadlem tam
    doskonale chili i odlotowe zeberka. Dobrze robia margarite i maja
    piwo Corona :). Doskonale hiszpanskie czerwane wino Jumilla El Piano.
    Adres: ul. Poselska 20, tel. 421-51-41.

    Kawa i deser juz w Wierzynku.



    Kawa i deser juz w W
  • mojito 08.08.06, 12:49
    To nazwa meksykanskiej restauracju w Szczecinie.
    Na deptaku przy ul. Boguslawa 9, tel. 091 488 91 91.

    Lunch tam ostatnio jadlem. Mialem okazje probowac:
    Coctel Acapulco (camarones con salsa de jitomate,
    aguacate, cebolla). Ceviche (z dorsza robione - bardzo
    dobre). Camarones Endiablados z papryka chilpotle jej mac!

    Deser/postres - arroz con leche stal sie moim udzialem.
    I dwie margarity - jedna zamiast piwa, druga zamiast kawy
    uzupelnily udany posilek :).

    Buen provecho Amigos!
    m.
  • mojito 15.08.06, 11:16
    Autentyczna i bardzo dobra restauracja meksykanska
    w Warszawie. Ciekawe menu i doskonaly szef Meksykanin.
    Ladny cieply wystroj i sporo prawdziwej zieleni.
    Dobra i uwazna obsluga. Odpowiednio mocna margarita :).

    Adres: ul. Emili Plater 49 (Hotel InterContinental).
    Telefon: (022) 328 88 88.
  • mojito 25.08.06, 04:49
    Doskonala restauracja meksykanska w Filadelfii.
    Adres: 1602 Locust Street, Philadelphia, PA 19103,
    telefon (215) 546 0181. www.tequilasphilly.com
    Ciekawe menu szefa kuchni Carlosa Molina. Imponujacy
    wybor tequili. Sa dni poswiecone tequli (noche de tequila).
    W tym roku restauracja obchodzi XX-lecie swojej dzialalnosci.
    Wlascicielem restauracji jest David Suro-Pinera.
  • mojito 28.08.06, 06:58
    Autentyczna meksykanska restauracja w Nowym Jorku. Ma dwie sale
    i doskonale prowadzony bar. Dosc gwarna. Swieze guacamole
    przyrzadzane przy stoliku. Rico!. Jedzenie bardzo dobre. Obsluga
    rowniez. Menu mozna obejrzec tutaj www.rosamexicano.com

    Adres: 1063 First Avenue,
    New York, NY 10022,
    tel. (212)753 7407.

    Sa trzy lub cztery restauracje o tej samej nazwie w Nowym Jorku
    nalezace do tych samych wlascicieli. Opinie mam tylko o wymienionej
    wyzej.

    Buen provecho!
  • mojito 05.09.06, 03:40
    Siec meksykanskich "fast food". Typowe jedzenie meksykanskie
    ze sredniej polki. Dobre miejsce aby zapoznac sie z klasycznymi
    meksykanskimi nazwami kulinarnymi (burritos, quesadillas, nachos,
    tacos, guacamole, salsa, tortilla soup).

    Adres: 1528 Walnut Street,
    Philadelphia, Center City,
    tel. (215) 546 8007
    www.qdoba.com
  • libelula18 14.09.06, 20:53
    Hola! Kuchnia meksykañska jest naprawde wysmienita!
    - chiles en nogada- danie narodowe, przyzadzane tylko w miesiacu
    niepodleglosci, jest to chile poblano nadziewane mielonym miesem do ktorego sie
    dodaje migdaly, kapary, suszone owoce i rodzynki. Podobno kolejnos jest bardzo
    wazna! Chile polewa sie sosem zrobionym ze smietany i ochechow wloskich
    (obranych ze skorki) i cala potrawe posypuje sie ziarnami z
    granatu!!!!!!!!!!!!!! B.B smaczne!
    Kuchnia yucateca:
    Sopa de lima

    przekaski:
    papadzules
    panuchos
    salbutes
    xcatic

    Dania glowne
    Poc-chuc
    Cochinita pibil
    Queso relleno
    Pipian de venado

    PESCADO TIKIN-XIC - WYSMIENITA ryba do ktorej sie dodaje przyprawe achiote

    Mole poblano (czarne)- prawie wszyscy maja mieszane uczucia, ale jest bardzo
    duzo rodzajow mole (mole poblano jest najpopularniejsze)np pipian, ktory
    przyzadza sie z pestek dyni i chile ancho ktore no pica - nie jest pikantne)

    Sos ktory przypomina salsa mexicana, to xnipec - co doslownie oznacza psi nos
    (psy zawsze maja mokre nosy, a po tej salsie my ludzie tez) zamiast chile
    zielone uzywa sie chole habanero y zamiast cebuli bialej - cebule morado
    (czerwona)

    Smacznego! Buen provecho!
  • mojito 25.09.06, 04:34
    Dobra meksykanska restauracja z Tex-Mex menu. Mala, przytulna,
    rodzinnie prowadzona. Margarite podaja w dzbankach :). Ilosc nie
    wplywa na jakosc koktajlu. Jadlem otoczonego musztarda wasabi
    tunczyka ahi. Sliniac sie na wspomnienie z entuzjazmem polecam.

    Adres: Los Amigos,
    1926 Atlantic Avenue (Michigan Avenue),
    Atlantic City, New Jersey 08401,
    telefon: (609) 344 2293.
    www.losamigosrest.com
  • badbatz 26.09.06, 03:58
    >Jadlem otoczonego musztarda wasabi
    > tunczyka ahi.

    A nie mieli tradycyjnego Tex-Mex bigosu i "setki" w karcie? <bfg>
    Ahi w wasabi - Tex-mex w pelnej krasie...

    Tym zyjacym w przekonaniu, ze znaja kuchnie meksykanska - wlaczajac w to
    rezydentow Meksyku - polecam program La Ruta del Sabor na kanale 11 (Canal
    Once) w Meksyku (takze w USA na kablach/DirecTV.) Namiastka tutaj
    oncetv-ipn.net/laruta.htm
  • mojito 02.10.06, 08:47
    Interesujaca i kolorowa restauracja meksykanska w centrum miasta.
    Z wygodnym i dobrze prowadzonym barem przyprawiajacym o zawrot
    glowy bogatym wyborem tequili. Meksykanskie piwo. W tym Dos Equis
    z kija. Boska margarita.

    W mojej salacie jicama, ceviche i przypieczonym (seared) sea bass
    (el robalo) z sosem czosnkowym wyczuwalem delikatna i artystyczna
    reke kobiety - szefa kuchni (Allison Swope). Na deser (el postre)
    nie mialem juz miejsca. A szkoda, poniewaz "el arroz con leche"
    musniety cynamonem wygladal zachecajaco i apetycznie. Do espresso
    kelnerka zaproponowala pare kropel tequili. Nie uslyszala protestow.
    Obsluga doskonala, uwazna i dobrze kulinarnie/barowo poinformowana.
    La cuenta, por favor...

    Adres "Andale":
    407 7th Street NW,
    Washington, D.C. 20004,
    tel. (202) 783 3133.

    Eeela,

    Twoj opis przygotowania "ceviche" nawilzajacy usta :). "Ceviche" to
    tez moja milosc. Ja lubie tylko z ryby. Uchowaj Panie B. z "pulpo"
    (octopus/osmiornica). Uwazam, ze dobrze przyrzadzone "ceviche" jest
    jak seks :). Prawie... Wyrazy empatii z powodu Waszej chwilowej rozlaki.

    Salud!
    m.
  • eeela 02.10.06, 17:57
    Chwilowa rozlaka jest dotkliwa, ale i tak raduje sie mimo wszystko, bo w
    porownaniu do niedawno grozacej rozlaki na nie-wiadomo-ile, miesiac brzmi jak
    prawie nic ;-)

    Uwazam, ze dobrze przyrzadzone "ceviche" jest
    > jak seks :).

    Z owocow morza - jak najbardziej idzie w parze z seksem. W koncu to afrodyzjaki ;-)

    Pozdrawiam goraco



    --
    It is only shallow people who do not judge by appearances. The true mystery of the world is the visible, not the invisible.
  • badbatz 02.10.06, 18:08
    Ja tez z D.C. :-)))
    Andale - bardzo dobra zreszta knajpa - to raczej "nouvelle cuisine" z mocnymi
    akcentami poludniowo-meksykanskimi (Oaxaca szczegolnie) ale daleko temu miejscu
    do autentycznosci, mimo duzej ilosci sztuki meksykanskiej na scianach i tequili
    w barze. Ten sam chef prowadzil poprzednia knajpe - baaaardzo "nouvelle
    cuisine" z akcentami amerykanskimi - w tym samym miejscu (The Mark sie
    nazywala) tak wiec z duza pewnoscia mozna stwierdidc, ze gdy przeminie szal
    meksykanski i stanie sie modna np. kuchnia poludniowo-islandzka, Andale zmieni
    sie na knajpe poludniowo-islandzka :-)))

    Jest duzo bardziej autentycznych przybytkow kuchi meksykanskiej w D.C. - choc
    zwykle nie tak eleganckich.
  • mojito 03.10.06, 03:59
    Szef - Alison powiedziala, ze jej meksykanska inspiracja byla
    wlasnie podroz do Oaxaca. Zwazywszy jej kulinarne osiagniecia
    sadze, ze odniesie sukces zajmujac sie prawie kazda kuchnia.
    W Andale rozmowa zeszla na "classy taco joints" i ktos wymienil
    Mixtec jako jedyne miejsce w D.C. z "menudo" zupa i popularne
    Burrito Brothers z roznorodnoscia tacos, burritos y empanadas.
    Znasz je moze?

    Znalem kiedys taka "dziure w murze". Zupelnie bez zadnego wystroju.
    Pare stolkow przy krotkim barze i dwa chyboczace sie stoliki. Mozna
    bylo tam jesc i pic z zamknietymi oczami. Zawsze bylo wypelnione.
    Chyba "Lugar" sie nazywalo. Super miejsce bylo. Czynsz wynajmu poszedl
    dramatycznie w gore i "Lugar" musial sie wyniesc. Que pena!

    Eeela,

    ostrygi (ostras) sa znanymi afrodyzjakami (afrodisiacos). Podobno
    zjedzenie i ich w duzej ilosci odbiera sen na trzy dni i trzy dlugie
    noce :). A tak naprawde to odpowiednie towarzystwo przy ich jedzeniu
    pod "palapa" nad brzegiem oceanu sie liczy i glebokosc zagladania sobie
    w oczy :). Popros, przy okazji, Mehikano aby Tobie opowiedzial meksykanska
    historie ostryg i slawnej perly z meksykanskiej zatoki La Paz.
    Ile to dni zostalo do jego powrotu :)))?

    Saludos,
    m.

  • mojito 03.10.06, 04:20
    Eeela,

    zajrzyj tutaj: www.angelfire.com/tx/CZAngelsSpace/CevicheRecipes.html
    i zacznij pracowac nad przepisami. Masz niecaly miesiac aby opanowac rowniez
    podroz przez zoladek :). Penelopa tkala i prula :).

    Buen provecho!
  • eeela 03.10.06, 13:49
    Od meksykanskiego gotowania to on jest ;-) Ja bez przerwy kombinuje, jakie
    europejskie potrawy maja szanse mu zasmakowac. Boleje bardzo nad jego gleboka
    niechecia do wszystkiego, co kiszone - ale nie ma sensu go na sile przekonywac.
    Tak troche obok - wiesz, ze do niedawna nie mialam pojecia, ze nazwa 'tomatoes'
    pochodzi z nahuatl? ;-) Bylam bardzo zdziwiona, jak sie dowiedzialam. A przeciez
    w zasadzie nalezaloby sie tego domyslac!


    --
    It is only shallow people who do not judge by appearances. The true mystery of the world is the visible, not the invisible.
  • badbatz 04.10.06, 18:59
    Alez w D.C. nie brakuje oryginalnych przybytkow kuchni meksykanskiej czy
    latynoskiej.

    Tacos Pepito w Adams Morgan. Rosa Mexico zaraz kolo Chinatown, chyba na 7th
    st. NW.) Nie mowiac juz o tysiecznych przybytkach kulinarnych z Am. Centralnej
    (El Salvador, etc.) w No. Virginii (Falls Church, Arlington-Alexandria), np. La
    Union na Wilson Blvd. w Alexandria.
  • mojito 05.10.06, 05:16
    Szef Alison wspomniala, ze jej restauracja dookola otoczona jest
    morzem malej gastronomii latynowskiej. Glownie z Salwadoru.

    Wspomniana przez Ciebie Rosa Mexicano to siostra trzech restauracji
    o tej samej nazwie w Nowym Jorku. Slyszalem, ze maja tez restauracje
    w Miami. Nie zanosi sie na spadek zainteresowania kuchnia meksykanska :).
  • mojito 28.11.06, 03:32
    Cactus Cantina
    3300 Wisconsin Avenue, NW
    Washington, D.C. 20016
    tel. (202) 686 7222
    www.cactuscantina.com
    Taka sobie meksykanska restauracja w poblizu Narodowej Katedry. Jadlem
    i probowalem w czasie lunchu lososia a la Acapulco przykrytego grzybami
    i czerwona papryka z lekkim zapachem "mesquite" (mielone straki podobnego
    do mimozy drzewa rosnacego w Meksyku), fajitas al carbon, ceviche
    i wolowa enchilada. Kuchnia poprawna bez kulinarnych emocji. Obsluga moglaby
    byc odrobine uwazniejsza i troche szybsza.

    Zdecydowanym plusem restauracji jest dobrze robiona margarita, mojito
    cubano i obecnosc piwa Modelo i Bohemia. Cactus Cantina ma swoja siostrzana
    restauracje w Washington D.C. - Lauriol Plaza.
  • mojito 19.12.06, 05:56
    Rozrastajaca sie siec Qdoba Mexican Grill otworzyla swoja kolejna
    placowke sprzedajac swoje flagowe "signature burritos" w centrum
    handlowym w stanie Massachusetts. Sprzedajaca juz wczesniej w centrum
    handlowym swoje sandwicze siec "Panera" zakwestionowala prawo Qdoba do
    sprzedazy burritos powolujac sie na kontrakt wynajmu lokalu ktory uczynil
    z nich jedynego sprzedawce sandwiczy. Sprawa oparla sie o sad. Sedzia po
    konsultacjach z szefami kuchni i po przestudiowaniu definicji "burrito"
    w leksykonach wydal orzeczenie, ze burrito nie jest sandwiczem :).
    Viva burrito!
  • mojito 16.01.07, 03:35
    Zupelnie przypadkowo jadlem dzisiaj w meksykanskiej restauracji Cantina
    Los Caballitos. Wyszedlem zza rogu ulicy i moja uwage przyciagnela
    pomaranczowa fasada restauracji. W oknie widzialem ceviche w menu i
    wiedzialem, ze sie nie opre. Nawet nie probowalem :). Restauracja ma
    kolorowy rustykalny wystroj. Dodatkowo ciepla dodaja deski podlogi.

    Za dodatkowa niewielka oplata mozna dostac dzbanek margarity robionej
    z tequili Herradura. Herradura znacznie uszlachetnila margarite.
    Moje ceviche z tunczyka bylo doskonale. Kolegi z krewetek z dodatkiem
    oliwki z oliwek smakowalo dziwnie niemeksykansko. Wole tradycyjne.

    Dania glowne to "tinga poblana" - posiekana drobno wieprzowina podana
    z ryzem meksykanskim i fasola. Przyniesiona dodatkowo tortilla zachecala
    do zrobienia swojego wlasnego burrito. Nie zdazylem sprobowac ale po
    szybkosci z jaka zniknela z talerza nalezy przypuszczac, ze danie bylo
    smaczne. Moja cala ryba (huachinango) z grila otulona lisciem bananowym
    z "mole verde" byla kulinarnie dopieszczona. Zamknalem oczy i wrocilem na
    moment do Meksyku :).

    Nie mialem juz miejsca na apetycznie wygladajacy deser - "arroz con leche"
    i ograniczylem deser do espresso i ostatniej margarity.

    Cantina Los Caballitos
    1651 E. Passyunk Avenue
    Philadelphia, PA 19148
    telefon (215) 755 - 3550.
  • mojito 27.01.07, 04:03
    BOCADILLOS y APERITIVOS.

    Sandwich Fast Good, con pan malteado, lomo asado, queso brie, espinacas,
    rucula fresca, salsa anciane, cebolla caramelizada, semillas de girasol.
    Precio - 8.00 Euro.

    Sandwich Club (huevo, bacon, escarola, mayonesa, pollo, tomate y semillas
    de sesamo).
    8.00 Euro.

    Chapata de jamon serrano. 6.00 Euro.

    Sandwich del dia, de diferentes variedades. 4.50 Euro.

    Seleccion de frutos secos. 2.00 Euro.

    Barrita Hipocalorica de Yogur (Control de Peso :), 45 gr. 2.50 Euro.

    Magdalena de chocolate 70 gr. 2.00 Euro.

    MENUS.

    Magdalena de chocolate, Cafe o te, Zumo o refresco y yogur. 6.00 Euro.

    Rosquilla, Cafe o te, Zumo o refresco y yogur. 5.00 Euro.

    Sandwich Club, refresco o cerveza y snack especial obsequio de Iberia.
    10.50 Euro.

    Chapata de jamon serrano, refresco o cerveza y snack especial obsequio
    de Iberia. 8.50 Euro.

    Sandwich del dia, aqua mineral sin gas y snack especial obsequio de Iberia.
    6.00 Euro.

    BEBIDAS.

    Coca-cola, Refresco de limon o naranja, Aqua tonica, Aqua con gas, Zumo
    de naranja, tomate o pina, 25 ml - 2.50 Euro.

    Red bull - 3.00 Euro.

    Aqua sin gas, 33 ml - 1.50 Euro.

    Cerveza, 33 ml - 3.00 Euro.

    Vino blanco, Vino tinto, 187,5 ml, Johnny Walker, 50 ml - 4.00 Euro.

    Ron Bacardi con Cola - 5.50 Euro.

    CALIENTES.

    Cafe arabica espresso, Cafe capuccino o te, Chocolate caliente - 1.50 Euro.

    Buen provecho y buen viaje!

    www.iberia.com
  • mojito 28.06.07, 00:19
    Hola Amigos,

    tequila, margarita, cerveza Corona sa znacznie bardziej popularne w Londynie
    niz kuchnia meksykanska. Popularna Texas Embassy Cantina mieszczaca sie w
    imponujacym budynku w odleglosci lekkiego rzutu beretem od Trafalgar Square
    (1 Cockspur Street) www.texasembassy.com to Tex-Mex restauracja z
    fajitas, enchiladas, tacos, olbrzymimi oburecznymi margaritas - y los otros.
    Arka zainteresowaly by podawane w kantynie steki z flagowym "Bigger than Dallas"
    - 22 uncjowym T-bone stekiem. Najpopularniejszym chyba "botana/przekaska"
    do piwa i margarity jest "Texas Rose" - wielka jak kamienica cala zolta
    cebula pokrojona w ksztalt kwiatu rozy zanurzona w przyprawionym masle,
    lekko przysmazona i podawana z czosnkowa przyprawa za jedyne 5.50 funta.

    Restauracja meksykanska z ambicjami jest Green & Red ((Bar/cantina) mieszczaca
    sie w coraz modniejszej dzielnicy Bethal Green (51 Bethal Green Road, tel.
    020 7749 9670) www.greenred.co.uk z imponujaca lista 180 rodzajow tequli,
    boskimi margaritami i robionym w obecnosci klienta swiezym guacamole. Estaba
    exquisito. Cantina "Green & Red" jest dumna z tego, ze europejski
    przedstawiciel meksykanskiego przemyslu turystycznego - Manuel Diaz-Cebrian
    spotyka sie tutaj regularnie z dziennikarzami przed ich podrozami do Meksyku.
    Bardzo interesujaca kulinarnie restauracja z doskonale i profesjonalnie
    prowadzonym barem. Polacy zamawiajacy druga margarite maja 15% rabatu :).
    Wymowione bez akcentu slowo "oh, curva" zwieksza rabat do 20 %. Barman Matthias
    dal mi na to slowo :).

    Do Margarita Lounge and Mexican Restaurant "Crazy Homies"
    www.crazyhomieslondon.co.uk nie udalo mi sie dotrzec.

    Uprzejmy urzednik imigracyjny na lotnisku zwrocil mi uwage na koniecznosc
    wklejenia dodatkowych kartek na stemple w paszporcie i zdecydowanym uderzeniem
    stempla pokryl ostatnie wolne miejsce. Zmuszony bede odwiedzic konsulat.

    Buen provecho!
    m.

  • mojito 04.07.07, 00:15
    "Fiesta Mexicana" to nowy meksykanski dodatek restauracyjny od zeszlego roku.
    Wystroj prawie meksykanski z duzym zielonym kaktusem wewnatrz, lampami
    z kloszami z sombrera i wiszacymi ponchos przy wejsciu. Klasyczne Tex Mex
    menu z poszerzonym menu o przedziwna mieszanke np. greckie burrito (dodatek
    sera feta). Jedzenie poprawne ale bez kulinarnych emocji. Wolowe fajitas
    bez zarzutu ale tez bez odcisniecia sie w kulinarnej pamieci. Salate Cezara
    z kurczakiem trudno nazwac meksykanska potrawa. Bardzo dobre guacamole i salsa.
    Dodana do nich smietana ulozyla sie patriotycznie w meksykanska flage.

    Podana margarita okazala sie smutnym rozczarowaniem. Wypelniona do polowy
    szklanka z grubego szkla z rozbeltana slaba bryja nawet przy bujnej wyobrazni
    nie przypominala wygladem ani smakiem margarity. Smutnym i przygnebiajacym
    dopelnieniem okazal sie cieniutki plasterek cytryny zalosnie wiszacy na
    krawedzi szklanki. Sympatyczna limetka pojawila sie pozniej w daniu glownym.
    Byla to zdecydowanie najgorsza margarita do jakiej zblizylem sie ostatnio.
    Szesnascie zlotych wyrzucone w bloto :(.

    www.fiestamexicana.pl
    Ul. Slominskiego 19,
    tel. 022 637 54 64

    Proba splukania rozczarowania w Tam-Tamie nie zachecala do picia.
    Menu reklamowalo "clasyczna margharite". Obawialem sie, ze klopoty
    z pisownia w menu moga przeniesc sie do baru.

    Kolejna uporczywa proba znalezienia satysfakcjonujacej margarity w
    "La Fiesta - tortilla bar" wypadla blado.

    Szczescie dopisalo mi dopiero w barze na czterdziestym pietrze z rozwietlona
    panorama miasta. Dwie doskonale wymieszane margarity pozwolily mi spokojnie
    zasnac. La vida es hermosa :).
  • mojito 03.01.08, 09:18
    Jadlem dwa razy (lunch and dinner) w restauracji "Frida".
    Interesujace doswiadczenie. Restauracja hotelowa na pietrze.
    Wystroj w cieplych kolorach meksykanskich z autoportretem
    patronki Fridy Khalo patrzacej uwaznie spod zrosnietych brwi
    na konsumentow.

    Margarita i mojito przyrzadzane w barze bardzo dobrze. Obsluga
    uwazna i doskonale znajaca menu.

    Moj zachwyt wzbudzily:

    Marynowany tunczyk podawany z guacamole, sosem pico de gallo
    oraz salatka z lisci kaktusa.
    Grillowana piers z kurczaka z sosem mole poblano. Mole poblano
    w Fridzie to kulinarny odlot. Mam ciagle odruch Pawlowa myslac
    o meksykanskim sztandarowym sosie. Mole poblano (complex mole)
    przygotowane jest z szesciu roznych rodzajow chilli, pieczonych
    migdalow, cynamonu i piloncillo z dodatkiem meksykanskiej czekolady,
    z obecnoscia rodzynek i przykryte prazonym sezamem.

    Doskonaly byl rowniez moj stek z miecznika marynowanego w ziolach
    podawany z sosem verde i chipotle wraz z pomidorowym risotto
    z dodatkiem papryczek i kielkow slonecznika. Drugie danie
    z miecznika okazalo sie za ostro przyprawione. Byc moze szef
    kuchni przyprawil miecznika przez pomylke dwa razy.

    Nie zachwycilo mnie:

    Trio de ceviche (swieze przegrzebki, krewetki i ostrygi).
    Moje ukochane ceviche rozbito na czesci. Krewetki byly
    podane w calosci bez zwyczajowego wymieszania wszystkich
    skladnikow.

    Carpaccio z diabla morskiego. Marynowane plastry ryby zapieczone
    byly kozim serem. Moje wyobrazenie carpaccio to platy miesa
    rybiego/wolowego bez dotyku ciepla zapiekajacego. Czesc rozczarowania
    jest moja wina. Nie doczytalem z nalezna uwaga opisu przyrzadzania
    carpaccio do konca.

    Nie dane bylo mi sie zachwycic nalesnikami flambirowanymi przy
    stole a la Frida. Podawane sa z dodatkiem tequili, likieru Kahlua,
    sosem cajeta i lodami orzechowymi. Troche zaluje. Oczy przegraly
    z limitem zoladka. Moglem zmiescic tylko jeszcze doskonale
    parzone espresso.

    Ceny zawieraja podatek VAT. Obsluga nie jest doliczana do rachunku.
    Restauracja nietania.

    Adres:
    Restauracja Frida (Cocina Mexicana),
    Hotel InterContinental Warszawa,
    ul. Emilii Plater 49, 00-125 Warszawa,
    tel. (022) 328 8888.

    Inna wieczorna wizyta w "Blue Cactus" pozostala bez wiekszego
    wrazenia. Duzy, gwarny lokal z przewaga kuchni Tex-Mex.
    Margarita odrobine przykwasna jak na moj gust. Nastepna juz
    po dodaniu wiecej triple sec (na zyczenie) okazala sie poprawna.

    Adres:
    Blue Cactus - Iguana Lounge,
    ul. Zajaczkowska 11, 00-785 Warszawa,
    tel. (022) 851 23 23
    (po przekatnej przez ulice od hotelu Hyatt).

  • yganka 18.01.08, 00:26
    hola amigos,
    no my wreszcie sie wybralysmy do Blue Cactus aby choc troszke
    przypomniec sobie mexico... klimacik troche faktycznie jest, choc
    porownujac ceny to polska restauracja chyba 10x drozsza od
    oryginalu. ale dosc smacznie musze przyznac, tyl ze ceviche zupelnie
    inaczej podane - jako super wykwintne danie w 3 wysokich kieliszkach
    (?) z sosami. w mexico jadlam zuplelnie inaczej. niestety tortille
    tylko pszenne (rzadkosc w mexico, dominanta to kukurydziane) - o to
    mogliby sie akurat postarac. no ale ogolnie smacznie, niech bedzie.
    wlasnie dopiero teraz rozmrozilysmy oryinalne mexykanskie tortille,
    w zamrazarce spedzily prawie rok :) zrobilam do nich farsz z
    mielonego miesa a'la maexican i musze powiedziec ze pyyycha... sam
    smak oryginalnych, prostych tortilli jest nie do podrobienia.
  • eeela 07.01.08, 18:46
    Bawilismy w przerwie swiatecznej w Polsce i odwiedzilismy 'La fieste' - to ta
    tuz za rogiem Foksal, czy tak? Wstapilismy tam tylko na chwile, odpoczac i
    ogrzac sie, wiec nie probowalismy wiele. Ja wzielam na przystawke pieczone
    ziemniaki, ktore meksykanskie nijak nie byly (ale dobre), Miguel - fasole, ktora
    byla niezla, ale dla niego za malo pikantna, a poza tym zlota sauze, ktora
    bardzo lubi, ale nie mogl sie pozbierac ze smiechu, kiedy zobaczyl ja
    zaserwowana z pomarancza i cynamonem :-)


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • arekch77 07.01.08, 21:19
    > zaserwowana z pomarancza i cynamonem :-)

    heheheheh, a co to za nowy wynalazek???

    --
    Forum Mexico
  • eeela 08.01.08, 00:32
    Wcale nie nowy. Ja pierwszy raz w zyciu tequile pilam osiem lat temu na
    studenckiej nasiadowie, na ktorej rozni swiatowcy oraz znawcy poinformowali
    mnie, ze srebrna tequile pija sie z cytryna i sola, a zlota z pomarancza i
    cynamonem :-) Ja nie mam nic przeciwko wprowadzaniu wariacji (bez nich nie
    byloby postepu) i nie krzywie sie na europejskie mody picia tequili. Niemniej
    faktem pozostaje, ze luby moj smieje sie bardzo, ze to sa po prostu takie
    tricki, coby snobistycznych Europejczykow przekonac do picia ichniej prostej
    wodki ;-)


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • arekch77 08.01.08, 17:43
    Światowcy i znawcy twierdzili że z cytryną? Nieźle...
    Niestety nie byłem zaznajomiony z tymi sposobami gdyż nie przez
    dłuższy czas nie mieszkałem w Europie lecz w Meksyku a tam, jak
    wiadomo, w temacie tequili nie są na bieżąco i wszystkie piją tylko
    z limonką i solą ewentualnie z sokiem z limonki i sangritą :)
    Przypomina mi to trochę sytuację gdy pewnien znajomy Meksykanin
    poczęstował nas koniakiem XO, który podał z lodem i Coca-Colą. Jak
    tak ma wyglądać postęp to wolę pozostać zacofany :)
    --
    Forum Mexico
  • yskyerka 09.01.08, 00:24
    Ech, czytam ten wątek i aż się głodna zrobiłam... Przypomniały mi
    się dwie rzeczy: obiad na targu w Oaxace - mięso pokazywane palcem,
    które potem szło na grilla i kilka rodzajów sałatek, w tym właśnie
    taka z surowych nopales i opiekane cebulki. Pyszności! Druga rzecz
    to ser z Puebli, który powinni sprzedawać na metry. Nie pamiętam
    nazwy. Długie pasy, zwijane w kulki, strzępione na tortille z fasolą
    i innymi dodatkami... Dobra, dość tych wspominek. Idę do kuchni. ;)
  • dor217 09.01.08, 02:22
    z opisu wynika że jest to tzw. queso Oaxica, i który można kupić nie
    tylko w Puebli ale właściwie w każdym supermarkecie pod tą właśnie
    nazwą.
  • mojito 10.01.08, 08:34
    Eeela,

    znam ten bar. Bylem w nim w lecie. Gora byla zatloczona
    wiec siedzialem przy barze na dole. Sam bar maly, ciasny
    i niefortunnie ulokowany przy czesto uczeszczanym przejsciu
    do toalety. Chcialem zamowic tequile ale zauwazylem kelnerke
    odbierajaca tequile z pokrojona pomarancza i cynamonem.
    Widzialem ta dziwna kombinacje w kilku barach w Polsce.
    Ciekawe skad wzial sie ten brzydki zwyczaj psucia smaku tequili?
    Byc moze ktorys z barmanow postanowil "ulepszyc" meksykanski
    zwyczaj picia tequili i "ulepszenie" niefortunnie przyjelo sie
    w niektorych barach w kraju. A moze to zmowa wlascicieli sklepow
    cynamonowych :).

    Zamowilem margarite. Srednia byla. Zniechecony widokiem tequili
    w towarzystwie cynamonu i pomaranczy wyszedlem z baru.

    Tequile Sauza (anejo) tez lubie. Bez cynamonu :).

    Salud!
  • mojito 10.01.08, 16:23
    Buenos dias Amigos,

    musze sie ta historia podzielic z Wami. Absolutamente!
    Utrzymuje ona moja gleboka wiare w niekonczaczaca sie
    przedsiebiorczosc i niewyczerpany optymizm ludzi.
    www.ajc.com/news/content/shared-gen/ap/Feature_Stories/Dead_Mans_Check.html
    I wszystko to dla proby zrealizowania czeku na sume $355.
    Abono.

    Adres:
    Empanada Mama
    763 9th Ave, New York 10019,
    between 51st & 52nd St.
    Telefon (212) 698-9008.

    Saludos para todos,
    m.
  • yganka 18.01.08, 00:15
    to jest cos takiego jak meksykanska mozzarella. jadlam to w MC -
    przepyszne. zaluje ze nie ma w polsce...
  • mojito 28.03.08, 01:48
    Krecac sie tuz po polnocy w Dzielnicy Lacinskiej uslyszalem
    zdecydowanie muzyke i spiew znane mi z Meksyku. Ciekawosc
    wessala mnie do srodka meksykanskiej restauracji "Tampico".
    Klasyczna dwupoziomowa restauracja meksykanska o cieplym
    drewnianym wystroju z sombrero wiszacym na oparciu prawie
    kazdego krzesla. Kuchnia byla juz prawie zamknieta i kelnerka
    mogla zaoferowac tylko enchilade. Glod zadecydowal. Enchilada
    okazala sie zupelnie dobra. Stlumilem w sobie chec zapytania
    o to jakim miesem byla wypelniona. Zjadlem ja cala i nie bylem
    przekonany, ze uzyskana informacja poprawi mi trawienie.

    Bar pracowal na pelnych obrotach. Mojito bylo wystarczajaco
    mietowe ale o ton dla mnie za slodkie. Byc moze barman spieszac
    sie dolewal troche syropu zamiast uzywac cukru trzcinowego.
    Mrozona margarita byla wspaniala. I przy niej pozostalem :).
    Oba koktajle - 7.50 euro od sztuki.

    Zdecydowanie najlepszym wyposazeniem restauracji byla trzyosobowa
    orkiestra. Grali i spiewali wspaniale. Wedrowali od stolika do
    stolika i wracali na swoje miejsce przy wejsciu do lokalu. Spiewajac
    melodyjnie akcentowali slowa: beso, ojo, corazon oraz inne
    rzeczowniki charakterystyczne dla anatomii kobiecej. Motywem
    przewodnim w historiach spiewanych byl "jego odjazd i jej plakanie".
    Tesknota spiewana wyraznie nadgryzala muzykantow. Bar pracowal...
    juz pisalem. Orkiestranci rozruszali gosci do tego stopnia, ze dwie
    pary zaczely tanczyc w waskim przejsciu pomiedzy stolikami. Prawie
    na pewno byli to Latynosi. Charakterystyczne meskie "szuranie"
    stopami po podlodze i rownie charakterystyczne zakrety biodrami
    kobiet. Przyjemnie bylo na tanczacych patrzec. Dwie konczace pozny
    wieczor tequile i wyszedlem. Muzyka i spiew odprowadzily mnie do
    rogu ulicy...

    Restaurant Mexicain "Tampico"
    14, rue Xavier-Privas 75005 Paris
    Metro: Saint Michele - Notre Dame.

  • tartaczek 28.03.08, 21:14
    W Meksyku smakuje mi wszystko.Po skonczonym posilku myslalam juz o tym co bede
    jadla pozniej.Nie dziwie sie ,ze Meksykanie maja problemy z nadwaga.Tez bym sie
    pewnie jej nabawila.
  • mojito 01.09.08, 19:56


    W niedzielne, ciepłe i leniwe popołudnie tłum weekendowych
    turystów wypchnął mnie ze Starego Miasta w Warszawie przez
    bramę na pobliską ulicę Podwale 29 wprost pod koła stojącego
    przy krawężniku VW garbusa w meksykańskich zielonobiałych
    kolorach z dumnie powiewającą nad nim meksykańska flagą.

    Przestraszony uskoczyłem do bramy z której długi korytarz
    w kolorze ochry wprowadził mnie na stylowe meksykańskie
    podwórze z odpowiednio udekorowanymi restauracyjnymi stołami.
    Kelnerka przyniosła menu. W karcie tloczyły sie quesadillas,
    burritos y fajitas. Mignął mi również z oddali zestaw Tex-Mex.

    Ciągle bijące przyspieszenie serce zdecydowało sie na coś
    z bebidas. Margarita wyglądała zachęcająco. O nią więc poprosiłem.
    Bardzo dobra decyzja. Serce (corazon :) zaczęło sie wolno
    uspokajać. Bicie serca wracało do codziennej normalności. Druga
    margarita umiarowiła już serce zupełnie. Było za ciepło i za
    wcześnie aby coś jeść. Być może następnym razem... Koszt kuracji
    umiarowienia trzepoczącego corazon(a:) - 50 PLN. Propina non
    includo. Kelnerka zaprosiła również do drugiej siostrzanej
    restauracji - ul. Foksal 10. Chyba tam kiedyś już nocą byłem.
  • mojito 03.09.08, 13:37

    Ja też pamiętam zeszłoroczne polskie tequile z cynamonem oferowane
    od czasu do czasu w różnych miejscach. W tym roku piłem nie mniej :)
    ale z przyjemnoscią zauważyłem, że już ten dziwoląg się nie pojawił.
    Najwyraźniej Meksyk bardziej zbliżył sie do Polski :).

    Salud!
    m.
  • eeela 03.09.08, 19:46
    Wiesz, ja znów jakoś straszliwie się nie gorszę, bo nie jestem aż tak wrażliwa
    na punkcie 'czystości' meksykańskiej tradycji kulinarnej jak, daleko nie
    szukając, mój luby ;-) Pomarańcze i cynamon lubię, mogę sobie nimi zagryźć i
    tequilę, czemu nie ;-) Ale Miguel się zdumiał i zgorszył strasznie!


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • mojito 05.09.08, 13:01

    Hola Eeela,

    Owoce lubie, i owszem, ale nie w moich koktajlach. Podzielam
    cynamonowe oburzenie Miguela przy podawanej tak tequli. Tequila
    sunrise jest dla mnie za slodka i zabija zupelnie smak tequili.
    Byc moze mialas okazje sprobowac truskawkowa margarite? To
    przyjemny, kobiecy koktajl. Swoja margarite lubie w klasycznej
    postaci.

    Cynamon lubie tylko w kombinacji ryzu z jablkami. Znam osoby
    ktore uwielbiaja cynamon w kawie. Gotujesz ostatnio cos polsko-
    meksykanskiego?

    Saludos!
    m.
  • eeela 06.09.08, 15:32
    Kocham cynamon i wrzucam go do bardzo wielu rzeczy :-)

    Polsko-meksykańsko gotuję bardzo często, tylko rzadko mam czas na robienie temu
    zdjęć i pisanie o tym notek :-) Ostatnim meksykańskim frykasem, jaki opisałam,
    była domowa czerwona salsa:

    cocina.blox.pl/2008/06/Salsa-roja.html
    Przy okazji napisałam notkę ku czci naszego wiekowego comal :-)

    cocina.blox.pl/2008/07/El-Comal.html
    I krótkie wspomnienie z podróży o moim ulubionym meksykańskim piwie:

    cocina.blox.pl/2008/07/Michelada.html


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • mojito 10.09.08, 03:02

    Hola Eeela,

    Pieknie gotujesz :). Zainteresowalem sie mozliwoscia nabycia
    el comala. Nie zebym myslal o gotowaniu ale tak z sympatii.
    Chcialbym aby sie przy mnie starzal :). Znalazlem tutaj
    www.mexgrocer.com/9115.html I tak sobie mysle...

    Michelade znam ze smaku. Nie jestem piwoszem ale w Meksyku
    smakuje mi piwo zimne i nagie. Bez niczego. Po wakacjach
    odsuwana z krawedzi kieliszka margarity sol nadgryzla mi
    wskazujacy palec prawej dloni i chyba bede musial zobaczyc
    lekarza albo na razie przestac odsuwac palcem sol :). Bez
    soli na kieliszku jednak margarity nie lubie.

    Pare dni temu kupilem guacamole. Do guacamole tesknilem juz
    od pewnego czasu. Okazalo sie, ze nieswiadomie wybralem opcje
    picante. Mucho pica! Dzisiaj jem juz lagodniejsze wydanie pasty.

    Buen provecho!
    m.



  • mojito 30.01.09, 05:33
    Restaurant 100% Natural to popularna siec restauracji w Meksyku
    majaca szeroko zroznicowane menu, w tym rowniez wegetarianskie.
    Salaty, zupy, sandwicze na bagietkach, doskonale guacamole,
    wloskie makarony i budzacy podziw asortyment sokow naturalnych
    i jogurtow. Restauracja otwarta jest juz od sniadania.

    Bardzo dobra restauracja jest rowniez sieciowa La Destilera.
    Restauracja - tryptyk: muzeum tequili, sklep i restauracja.
    www.cmr.ws Wspaniale polozona z widokiem na lagune.
    Jadlem w niej doskonala sopa de lime i nieustepujaca zupie
    rybe mahi mahi. Uchylilem sie uprzejmie od ich znanej przystawki
    - escamole - prazonych larw mrowczych. Chapulines - suszone
    koniki polne niechetnie probowalem w Oaxaca. Zaluje tylko, ze do
    restauracji przyjechalem samochodem. Maja imponujaca degustacje
    tequli.

    Mile wrazenie zrobila na mnie restauracja Laguna Grill. Ciekawa
    fuzja kuchni meksykanskiej i azjatyckiej. Doskonale grilowany
    tunczyk z dotykiem zielonej japonskiej wasabi. Doskonala margarita
    i budzacy podziw czekoladowy suflet. Umiejscowiona nad laguna
    na 16.5 km Kukulcan Blvd.

    Moja ulubiona i najczesciej odwiedzana, rowniez sieciowa, jest
    resturacja/bar El Shrimp Bucket. Wszystko tam jest doskonale.
    Swiezy tunczyk tostada bedzie snil mi sie po nocach. Na zmiane z
    krewetkowym ceviche. Dodatkowa bezplatna atrakcja moze byc
    obserwowanie zachodu slonca nad laguna Nichupte.

    Polecanej powszecnie restauracji Hacienda Sisal na 13.5 km Zona
    Hotelera nie udalo mi sie odwiedzic.

    Niskobudzetowe i zupelnie przyzwoite w smaku moze byc jedzenie
    z wozkow z tacos i stanowisk w obrebie Mercedo 28 w El Centro.
    Wozek w parkingu po przekatnej od dworca autobusowego ADO moge
    szczegolnie polecic. Rico!

    Buen provecho!
    m.
  • casiopeja11 12.04.09, 22:04
    Polecam rowniez El Shrimp Bucket, osobiscie nie jestm fanem krewetek, ale bylam
    naprawde pod wrazeniem. Generalnie wszystko jest idealnie przygotowane, wyglada
    apetycznie i jest pyszne :) Do tego warto dodac, ze bezpiecznie to jedzenie
    wyglada, jak na seafood :)
    Probowalam polecane tak przez mojito ceviche de pescado i fresh tuna toscada -
    niesamowite. Shrimp fettucini i mahi mahi - palce lizac :) Generalnie nie
    szalelismy, wybralismy bezpieczne opcje, ale jestem pewna, ze wszystko pycha..

    Nie bede pewnie oryginalna wymieniajac wloska restauracje w Cancun, ale jest w
    sumie godna polecenia. Italiannis znajduje sie w centrum handlowym La Isla,
    zaraz przy restauracji zaparkowana jest gondola :) Godna polecenia z tego
    wzgledu, ze jest tania, dobra a porcje sa duze. Niestety my o tym nie
    wiedzielismy, i myslelismy, ze jak tak tanio to pewnie na talerzach malo...
    zamowilismy sobie salatki na przystawki (ceny w granicach 50-60$ pesos za mala
    porcje, ktora i tak jest duza!) i do tego glownie danie - makarony (100-150$
    pesos), talerze byly tak pelne, ze ledwo dalismy rade i niestety braklo nam juz
    miejsca na tiramisu :( Z tego co widzielismy, to inni tez nie dawali rady zjesc
    wszystkiego :) Podsumowujac, jakos i ilosc za dobra cene!

    W tym samym centrum La Isla znajduje sie Planet Hollywood, czyli kawalek Ameryki
    w Meksyku. Dobry kawalek! Jedzenie pyszne, zwykly BBQ chicken smakuje bosko,
    idealnie zgrilowany. Jedzenie na 5, drinki tez super. Moj ulubiony - gorilla in
    the mist - czekoladowo-bananowy :) Do tego przyjemnie w srodku, non stop
    teledyski na duzym ekranie, a na scianach orginalne kostiumy kapielowe ze
    Slonecznego Patrolu :)

    Jesli ktos natomiast lubi typowy fastfood, to powinnien sie udac do Johnnego
    Rocketsa, rowniez w La Isla. Dobry wybor hamburgerow, frytek i szejkow. Maja
    rowniez smakowa cole i piwo korzenne :) Hamburgera z kurczakiem i guacamole nie
    moge wciaz zapomniec :)
  • casiopeja11 06.05.09, 20:55

    Wyglada bosko, probowales? :)
    Chyba bym sie nie odwazyla sama zrobic, surowa ryba.. bo to wiadomo co tu w sklepach sprzedaja..
  • mojito 07.05.09, 03:51

    Nie probowalem :(. Slinilem sie tylko na widok i przypomnienie.
    W Meksyku wszedzie mi ceviche smakowalo. Poza Meksykiem jem juz
    z uwaga. Przygladam sie uwaznie restauracji i dopytuje o rybe.
    Szczesliwie moge od czasu do czasu zjesc lokalnie doskonale
    ceviche w "Alma de Cuba" lub w "Tequila". Pamietam, ze w
    warszawskiej Fridzie bylo bardzo dobre.

    Sam nie przyrzadzam. To jeszcze nie moj poziom :). Ale Eeela
    robi w domu. Fotograficznie wygladalo dobrze. I Miguel chwalil :).

    Buen provecho!
    m.

  • mojito 23.08.09, 14:01

    Hola Amigos,

    Siedzac w restauracji Diana przy kanale Fondamenta della
    Misericordia w dzielnicy Cannaregio zauwazylem niewloskie
    menu w restauracji Iguana obok (2515). Sangria, tequila,
    cafe messicana. Ozyly meksykanskie skojarzenia i pragnienie
    napicia sie piwa Corona. Niestety, restauracja otwarta jest
    od 18 do 1. I zamknieta w poniedzialki. A w poniedzialek juz
    arrivederci slodka Italio...

    Ciao,
    m.
  • lagaffe 10.09.09, 17:33
    Odświeżę wątek małym wtrąceniem.

    Otóż w Paryżu jedną z (moim zdaniem) ciekawczych knajpek meksykańskich jest
    Anahuacalli w Dzielnicy Łacińskiej.

    Z zewnątrz knajpka wygląda dość niepozornie, wnętrze przeciętne. Jedzenie --
    zaskakująco autentyczne (bomba!). Do tego bogaty wybór meksykańskich napitków.
    Ceny lekko poniżej przeciętnej.

    Anahuacalli
    30 rue des Bernardins, 75005 Paris
    Metro Maubert albo Saint Michele - Notre Dame.
    www.anahuacalli.com/
  • mojito 21.09.09, 05:10
    Cieply sobotni wieczor wessal mnie na Trzynasta ulice. Dawno na
    niej nie bylem i ciagle pamietalem jej kolorowy "szemrany" klimat.
    Obecnie ten klimat to historia. Pojawily sie nieznane mi wczesniej
    bary i restauracje. Ulica zyla gwarem sobotniej nocy.

    Zglodnialem i zaczalem odczuwac meksykanskie pragnienie. Po
    parzystej stronie ulicy zobaczylem meksykanska restauracje Lolita.
    Mala z kilkoma stolikami na zewnatrz. Zajrzalem do srodka.
    Polmroczne wnetrze przedzielone bylo dlugim waskim przejsciem
    prowadzacym do malego baru. Po obu stronach przejscia tloczyly
    sie drewniane stoliki. Slizgnalem sie okiem po przylepionym do
    szyby menu. Wygladalo wystarczajaco meksykansko. Wszedlem do
    wewnatrz. Zaniepokoil mnie brak stolkow przy barze. Usiadlem
    w poblizu. Przyplynela kelnerka z menu. Zapytala co sobie zycze.
    Zyczylem sobie klasyczna margarite i troche czasu na przeczytanie
    menu. Chrzaknela i wskazala dlonia na niesmiale litery BYOB
    wiszace nad barem. Bring your own bottle/booze. W luznym
    tlumaczeniu: podrozuj ze swoja wlasna butelka. Lolita nie miala
    licencji na sprzedaz alkoholu. I podobno nie stara sie o nia.
    Byc moze to bylo przyczyna, ze tylko trzecia czesc stolikow byla
    zajeta. Para pijaca czerwone wino przed wejsciem najwidoczniej
    przyniosla swoja butelke. Oddalem menu, podziekowalem za informacje
    i wyszedlem.

    Przeszedlem ulice po przekatnej na nieparzysta strone i wszedlem
    do naroznej El Vez. Wow! Co za zmiana. Duzy okragly, centralnie
    umiejscowiony bar byl obsadzony pijacymi i jedzacymi. Nie od razu
    znalazlem wolny stolek. Nad barem wisial motocykl w czerwonym i
    zlotym kolorze. El Vez ma olbrzymia sale z roznorodna konfiguracja
    stolikow. Barmanka podala mi barowe menu i przyjela zamowienie na
    margarite. Z zamowieniem jedzenia czekalem na margarite. Dmuchalem
    na zimne. Margarita pojawila sie w towarzystwie guacamole. Tara,
    barmanka, wyrecytowala: pomidory, cebula, papryka jalapeno, cilantro
    i limetka. Bar oferuje, na zamowienie, rozne guacamole.
    Polecala "Bazooka" limon z kozim serem. Podziekowalem. Bylem w
    pokojowym nastroju. I margarita i guacamole doskonale. Wartosc
    wymierna margarity - $ 8.00 plus 8% tax.

    Zamowilem ceviche (red snapper, guajillo chile, avocado puree,
    chrupiace platanos) i z wyprzedzeniem druga margarite. Stanely
    przede mna jednoczesnie. Ceviche dopracowane. Rico! Moja rozproszona
    uwage zwrocilo jedzone w sasiedztwie taco. Wygladalo apetycznie
    i interesujaco. Zajrzalem do menu. Taco Tasting Platter: piec
    malych roznych tacos na duzym talerzu. Sea bass, wolowina, kurczak,
    wieprzowina (cochinita pibil) i mahi mahi). Calosc 22.00 Niemalo
    jak na taco. Tara zaproponowala deser. Przyjalem propozycje.
    Margarita i podwojne espresso. Razem z rachunkiem dostalem
    promocyjna oferte. Od 13 do 25 trzydaniowy lunch za 20.00
    i trzydaniowy obiad za 35.00. Byc moze przyjde w piatek...

    www.lolitabyob.com
    www.elvezrestaurant.com
  • mojito 07.12.09, 07:17

    Kilka dni temu podczas luznych dyskusji barowych w Alma de Cuba
    rozmowa zeslizgnela sie na krajobraz kulinarny miasta i kuchnie
    meksykanska. Dowiedzialem sie, ze znany mi wczesniej szef kuchni
    w Tequila, Carlos Molina, otworzyl swoja wlasna restauracje
    www.lasbugambiliasphilly.com Wczoraj mialem okazje ja
    odwiedzic.

    Mala, klimatyczna restauracja przypominajaca ukladem stolikow
    wnetrze tramwaju z waskim przejsciem posrodku. Pieciokrzeslowy
    bar wygladal zachecajaco. Dobrze zrobionej margaricie towarzyszyly
    "tostadas" z salsa i "el pico". Przy drugiej margaricie zamowilem
    ceviche z krewetek. Wygladalo imponujaco. Krewetki usmiechaly sie
    centralnie otoczone koktajlem z pomidorow, cebuli, awokado,
    papryki serrano i kolendry. Calosc prysnieta sokiem z pomaranczy.
    Smak ceviche nie rozczarowal. Barmanka, Toni, polecala
    sztandarowe danie kuchni Camarones rellenos i Filete de pescado
    (grouper) a la Veracruzana. Przepis przywieziony z rodzinnego
    miasta szefa - Veracruz. Z duma pokazywala wystawiona w oknie
    przychylna opinie www.zagat.com Obiecalem sprobowac
    przy nastepnej wizycie.

    Wracajac do centrum miasta przechodzilem obok domu Generala
    www.poles.org/k_house.html Zapytany przez kolegow
    o krotki rys historyczny naszego eksportowego wielkiego rodaka
    z ulga zauwazylem, ze trzy margarity nie zatarly w mojej pamieci
    znanych mi faktow z historii. Przy nastepnej okazji barowej
    wypije zdrowie nauczycieli historii ktorzy maja ciagle swoj
    udzial w mojej wiedzy. Lokalnie importowana tequila Siembra Azul
    doskonale nadaje sie na wzniesienie tego toastu.
  • mojito 29.12.09, 21:21

    Mała "dziura w murze" na Rynku (nr 5). Smutny bar nie miał
    ani Corony ani tequili. Barmanka wspomniała o tygodniu piwa
    czeskiego. Menu oferowało quesadilla (małe i duże) i takie
    samo burrito. Lody owocowe nazwano pueblo. Rozczarowany
    przeszedłem przez rynek do Pożegnania z Afryką na podwójne
    meksykańskie espresso Maragogype - ciemno palone.


  • mojito 11.03.10, 04:15
    W Nowym Jorku mialem okazje jesc i pic w meksykanskim
    bistro Toloache i restauracji Rosa Mexicano. Oba miejsca
    godne goracego polecenia. Oba robia doskonale guacamole.
    W Rosa Mexicano specjalizuja sie w Guacamole en Molcajete.
    Guacamole (14.00) mieszane zamiast rozcierane zostawia
    apetyczne nieroztarte kawalki awokado.

    Pozole (13.00), chilaquiles (21.00) i ceviche atun (14.00)
    podawane z kostkami arbuza w Toloache robi glosne
    i entuzjastyczne wrazenie.

    Margarita w obu doskonala i porownywalna cenowo (12.00) Ze
    wskazaniem jednak na Los Tres Margarita w Toloache. Mojito
    o oczko tansze i doskonale mietowe (11.00). Corona - 6.00.
    Pescado w Rosa - Salmon Manchamenteles (23.75) i Mariposa
    Huachinango (29.00) moga sie erotycznie przysnic w nocy. Rico!
    Deser flan - 8.00 i Flan de Rosa - 8.50. Double espresso
    w obu - 5.00

    Toloache - Bistro Mexicano
    251 West 50th Street
    www.toloachenyc.com
    Rosa Mexicano at Lincoln Center
    61 Columbus Avenue at 62nd Street
    www.rosamexicano.com
    Buen provecho!

    Na Eighth Avenue (55th-56th Sts) widzalem przez ulice
    restauracje Cancun ale nic oprocz adresu nie moge o niej napisac.
  • mojito 29.03.10, 03:53

    Nostalgia pomeksykanska otarla sie o mnie w sobote. Bronilem sie
    troche ale uleglem. Otarcie bylo zbyt silne. Jej plaszcz z blue
    agave zostawil niezablizniony slad. Skrecilem w kierunku El Vez.
    Jadlem tam kiedys. I pilem. I wszystko bylo bueno. Postanowilem
    powtorzyc dobre doswiadczenie.

    Bar byl zatloczony. Nie od razu znalazlem wolny stolek dla siebie
    i mojej melancholii. Zamowilem margarite. I po namysle guacamole.
    Barmanka zapytala jakie sobie zycze. Zyczylem sobie klasyczne.
    Takie jak margarita. Mieli rowniez guacamole a la Oscar de La Hoya.
    Zdjecie Oscara patrzylo na mnie krecac sie nad barem na zlotorozowym
    motocyklu. Nie pytalem ale sadze, ze guacamole mialo pieprzne
    uderzenie. Margarita miala mocnego kopa i to mi na razie wystarczalo.
    Zamowilem druga i z nia skonczylem guacamole. Bylo wspaniale
    meksykanskie. Rozwazalem trzecia margarite ale po krotkiej walce
    stlamsilem rozwazanie. Nie moge ciagle ulegac.

    El Vez stepilo troche moja pomeksykanska melancholie. Nie sadze
    jednak, ze na dlugo...

  • mojito 05.05.10, 20:12

    W poczcie dostalem dzisiaj zaproszenie do Distrito na
    uroczyste picie i jedzenie z okazji Cinco de Mayo.
    Menu wyglada zachecajaco: www.distritorestaurant.com
    Nowoscia dla mnie jest rabbit (krolik) mole. Jest oczywiscie
    ceviche i taco pescado. I tylko dzisiaj margaritas solo $ 5.00
  • mojito 22.05.10, 17:45

    travel.nytimes.com/2010/05/23/travel/23heads.html?ref=travel
  • casiopeja11 17.08.16, 20:41
    czas sprawdzic rekomendacje El Vez i napic sie tej margarity, moze nawet przypadkiem bedzie tam mojito..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka