Dodaj do ulubionych

A moze dwa slowa dziennie...

18.11.05, 06:04
...charakterystyczne dla meksykanskiego hiszpanskiego?

Moje na dzisiaj to:

Alebrijes - fantazyjne drewniane figurki zwierzat (animalitos) rzezbione
i bajecznie kolorowo recznie malowane w Oaxaca. Tak jak platki sniegu
- nie powtarzaja sie. El Alebrije to rowniez nazwa dyskoteki w Acapulco :).

Pulque - bialy, zawiesisty i slodki napoj alkoholowy ze sfermentowanego
soku z agawy.

Kto doda nastepne?
Edytor zaawansowany
  • 18.11.05, 11:26
    Ja bede troche improwizowal i prosze o korekty gdybym sie znaczaco mylil, bo
    znam przede wszystkim hiszpanski z Cono Sur:

    chilango - pochodzacy z Ciudad de Mexico
    guero - mniej wiecej to samo co gringo, ale chyba troche mniej obrazliwe
  • 18.11.05, 12:33
    > chilango - pochodzacy z Ciudad de Mexico

    super, nikt w meksyku nie lubi chilangos, ale mi sie bardzo podoba akcent
    chilango, taki troche rozlazly.

    > guero - mniej wiecej to samo co gringo, ale chyba troche mniej obrazliwe

    guero, to generalnie znaczy jasny, nietylko amerykano-euro ale takze sami
    meksykanie o innych jasnych meksykanach mowia guero-guera.
    niektore indianki mi opowiadaly, ze ich koledzy tez nazywaja czasami -
    guaras;);) w kazdym razie- charakterystyczna ocena czlowieka pod wzgledem
    koloru skory. oczywiscie wkurzajace, bo nie masz imienia, tylko kolor skory.
    natomiast gringo- ma swoja historie, ktorej w tym momencie nie za bardzo
    pamietam. w kazdym razie - green go, czyli zieloni idzcie. ale o co dokladnie
    chodzi z tym gringo, to pewnie arek bedzie wiedzial.


    --
    Ameryka Lacinska

    Turcja - Magia Orientu
  • 19.11.05, 19:44
    Kopalnia slangu chilango jest chyba film "Y tu mama tambien", w wersji dvd
    jest nawet calkiem pokaznych rozmiarow slowniczek...
  • 08.01.06, 08:27
    Gringo to kiedys pogardliwa nazwa Amerykanina, dzis raczej ma obojetny
    charakter.
    Pochodzi z wojny am-mex, kiedy to Meksykanie kryczeli " green go", czyli, zeby
    ci w zielonych mundurach wynosili sie z ich kraju..
  • 18.11.05, 13:05
    to moze by tak z wymowa ? :) nie kazdy zna hiszpanski
  • 18.11.05, 14:13
    No to coś związanego z kuchnią :))

    molcajete - kamienna miska używana do rozcierania składników i przygotowywania
    sosów,

    comal - tak foremka do wyrobu tortilli. Tortille pochodzące z niej są uważane
    ze lepsze od tych wyrabianych maszynowo.

    --
    Forum Mexico
  • 18.11.05, 15:16
    Hej!

    Co do pochodzenia słowa gringo to słyszałem niepotwierdzoną u innych źródeł
    wersję, że pochodzi ono z czasów wojny amerykańsko - meksykańskiej w latach
    1846-47, kiedy to wojska USA zdobyły Ciudad de Mexico. Jak słusznie napisała
    bogini, pochodzi od zwrotu green go (home) - okrzyku którym byli witani
    żołnierze amerykańscy. A green - od zielonego koloru ich mundurów. (Zieloni do
    domu, he he)

    A oto wymowa słów wpisanych tu wcześniej:

    Alebrijes - "alebrihes"
    Pulque - "pulke"
    chilango - "czilango"
    guero - "głero"
    molcajete - "molkahete"
    comal - "komal"

    Dodam jeszcze jedno słówko, z jęzka potocznego, można powiedzieć slangu, bardzo
    często używane w Meksyku i bardzo dla niego typowe; to słowo to "guey",
    wym. "łej". Ciężko mi znaleźć polski odpowiednik na niego, coś jak typ, facet,
    lub w j. angielskim guy, dude, pal. Nie jest to słowo obraźliwe, chociaż
    dominuje w języku używanymn raczej przez młodzież i ludzi słabiej
    wykształconych.

    Pozdrawiam!

    --
    Forum Mexico
  • 18.11.05, 16:03
    dzieki arek za wymowe :)
  • 18.11.05, 16:04
    guey- mysle, ze to tez jest bardziej slang de los chilangos. tak mi sie wydaje,
    bo w innych czesciach meksyku tego nie zaobserwowalam. a nawet poza, polaczona
    ze sposobem mowienia.
    natomiast ogladalam namietnie telenowele z yahirem:) i tam bylo non-stop guey.
    moze to jest takie jak amerykanskie- man. w kazdym razie mozna nic nie
    powiedziec ale wazne, zeby co drugie slowo bylo guey.
    --
    Ameryka Lacinska

    Turcja - Magia Orientu
  • 08.01.06, 08:30
    Obrzydliwosc z tym "guey". To brzmi raczej jak "buey" (wol) i slyszy sie u
    ludzi mniej wyksztalconych, jest swoistym wypelniaczem... Tak juz popularnym,
    ze zaakceptowala to slowo Hiszp. Akademia Jez.
  • 18.11.05, 19:57
    Witam.
    Co do słowa gringo, to słyszałem identyczną historie na temat jego pochodzenia.
    No i "guey" też często słyszę, szczególnie u młodych ludzi. Dodam że w mowie
    używają tego na końcu zdania jako wykrzyknik. No i też nie znajduję polskiego
    odpowiednika.
    Pozdrawiam,
    Copernico
  • 18.11.05, 21:02
    Niezłą karierię zrobiło to słowo :)) A tutaj znajdziemy
    więcej na jego temat...

    --
    Forum Mexico
  • 19.11.05, 04:53
    Srebro czy olow ? W ten sposob uprzejmie moga zapytac szefa policji
    w strefie przygranicznej "narcotraficante" lub "coyotes/polleros"
    (w slangu meksykanskim platni przewodnicy pomagajacy dostac sie do
    Stanow przez "zielona/piaszczysta" granice "turystom" bez wizy.

    Do najpopularniejszych wyjasnien pochodzenia slowa "gringo/a" wyczerpujaco
    podanych wyzej przez Arka dodam jeszcze jedno przypuszczenie - "greenback"
    w slangu amerykanskim nazwa dolara.

    Obecnie slowo "gringo" stracilo znacznie swoje pejoratywne okreslenie.
    Chyba, ze poprzedzone jest odpowiednim przymiotnikiem :).
    Generalnie nazywa sie tak wszystkich "guero" (blade twarze :) mieszkajace
    poza Ameryka Lacinska. W Puerto Vallarta bardzo atrakcyjna dzielnica
    z drogimi domami nazywa sie oficjalnie Gringo Gulch (wawoz). Ma tam swoj
    dom Elizabeth Taylor :).

    Meksykanina ktory mieszkal w Stanach/Kanadzie i powrocil do Meksyku
    "nadymajac sie" nieuzasadnienie nazywa sie pogardliwie "pocho/a".

    Arek,
    dzisiejsze gazety pisza sporo o Meksyku. Financial Times ma artykul
    o elitarnym campusie Instituto Tecnologico de Monterrey na przedmiesciach
    Mexico City (Santa Fe). The Economist i The Wall Street Journal pisza
    o znacznym pogorszeniu sie stosunkow z Wenezuela, zwiazkach zawodowych
    i dyplomatycznej "pyskowce" miedzy prezydentem Meksyku i Argentyny.

    Popieram sugestie jszafranskiego o podawaniu fonetycznej pisowni niektorych
    slow. Rob to, prosze. Bedziemy mieli kompetentne wyjasnienie ze wszystkimi
    znakami :).

    Saludos todos,
    mojito.

  • 20.11.05, 23:51
    Hola!

    Que onda? (Ke onda)

    Często można usłyszeć taki zwrot w Meksyku. Znaczy "co słychać?" Samo słowo
    onda znaczy fala (w sensie takiej np. radiowej, nie morskiej; fala morska -
    ola), jednak ma wiele znaczeń. Ktoś lub coś może być "buena onda" (błena onda),
    znaczy się w porządku, fajne; lub też mala onda - odwrotność buena onda. Estar
    fuera (fłera) de la onda - być "zakręconym", nie wiedzieć co się dzieje.
    Kombinacji z onda jest mnóstwo.

    Inne słowo slangowe - huevon (łewon). W Ciudad de Mexico jest to wyraz raczej
    niecenzuralny, słowem tym określa się kogoś leniwego. Gdy ktoś nas poprosi o
    wykonanie czegoś, można powiedzieć "me da hueva", czyli "nie chce mi się". Ale
    jak już wsponiałem, wyraz ten należy raczej do "grocerias" (groserjias), czyli
    słów wulgarnych. Natomiast na północy Meksyku słowo huevon jest jak najbardziej
    normalne, używa się go zawias wspomnianego wcześniej "guey".

    Mojito, a co ciekawego piszą o tym uniwersytecie? Popularnie określa się go
    jako "Tec", ma w DF dwa Campusy, jeden w Santa Fe i drugi na południu miasta,
    przy Periferico Sur. Studiowała tam moja żona :)

    A co do napiętych stosunków z Wenezuelą, to sytuacja podobna jest do tej sprzed
    paru lat z Kubą. Tak jak Chavez teraz, wtedy Castro obraził Foxa, oba kraje
    wycofały swoich ambasadorów, a po dwóch miesiącach wysłały ich spowrotem. Teraz
    raczej też tak będzie.

    We wszystkim tym chodzi o przywództwo w Ameryce Łacińskiej. Aspiracje takie ma
    Brazylia, Meksyk, po trochu Argentyna i Wenezuela. Meksyk przez te 3 kraje
    postrzegany jest jako sojusznik USA, przez co są mu raczej niechętne. Widać to
    np. w tamtejszym odpowiedzniku naszej Champions League, Copa Libertadores. Do
    niedawna meksykańskie kluby w ogóle nie były zapraszane do rozgrywek. Podobnie
    zresztą jak ich reprezentacja nie grała w Copa America.

    Co ciekawe, całkiem niedawno Fox wspierał Chaveza; było to podczas referendum w
    Wenezuleli, gdzie Chavez zapewnił sobie dalszą władzę. Teraz niedawny sojusznik
    okazał się wrogiem.

    Pozdrawiam!

    --
    Forum Mexico
  • 21.11.05, 10:36
    Buenos dias!

    Peso ma 100 centavos. W styczniu 1993 roku Meksyk ciachnal trzy
    zera i 1000 pesos stalo sie 1 Nuevo Peso (N$). Przymiotnik "nuevo"
    zarzucono i ponownie uzywa sie okreslenia peso (1$). Symbol peso ($)
    mylil sie latwo z amerykanskim ($). Aby tego uniknac ceny sa podawane
    w MN (moneda nacional - waluta krajowa). Walute obca wymienia sie w
    "casa de cambio".

    Arek,
    o Tec pisza w samych superlatywach. O nowym campusie "glittering new
    campus... The modern architecture is spectacular...The campus is fully
    wireless..." Artykul napisany jest w kontekscie prob finansowania
    universytetow w Meksyku przez prywatne fundusze powiernicze.
    Jezeli interesowalby Ciebie caly artykul, wrzuc mi do skrzynki
    w Gazecie swoj adres wysylkowy i wloze artykul do koperty.

    Czy byles moze ostatnio w meksykanskiej restauracji Pueblo w Gdyni?

    Pozdrowienia,
    mojito.
  • 21.11.05, 16:16
    co znaczy- co powiesz, co slychac, jak leci( jaka masz fale, jaka masz faze;)?

    a wiec- que ondas, guey?

    czesto slyszalam buena onda, jako dobrzy ludzie, tacy w porzadku, cool.
    mala onda- takich trzeba unikac, bo np. oszukuja, kradna, zdzieraja kase itp.
    --
    Ameryka Lacinska

    Turcja - Magia Orientu
  • 22.11.05, 01:13
    (Friholero) - zjadacz fasoli :) Określenie Meksykan, podobne do gringo. Nie
    znam genezy tego słowa, grupa Molotov napisała utwór pod takim tytułem. Są tam
    takie m. in. słowa:

    "Don't call me gringo you fuc*in beaner
    Stay on your side of da goddamn river"

    Beaner, czyli frijolero. Mojito, czy spotkałeś się w USA z takim określeniem?
    Czy Amerykanie tak mówią na Meksykan?

    Swoją drogą to teksty grupy Molotov to kopalnie "meksykanizmów", poźniej wpiszę
    co ciekawsze.

    Dzięki mojito za ofertę odnośnie artykułu, nie będę Cię fatygował z taką
    drobnostką. W sumie nie dziwię się że tak piszą o Tec, uniwersytet naprawdę
    robi wrażenie. Jest chyba jedną z niewielu rzeczy w Meksyku na najwyższym
    poziomie. Jego ukończenie gwarantuje przepustkę do dobrej pracy. Cena za naukę
    na nim niestety też jest na najwyższym światowym poziomie...

    Jeszcze jedno słówko - carnal (karnal). W tamtejszym slangu znaczy tyle
    co "brat". Pochdiz od słowa carne, czyli mięso. Jak widać, u nas braterstwo
    jest poprzez krew, u nich poprzez mięso :))

    --
    Forum Mexico
  • 22.11.05, 06:19
    Hola todos!

    Spanglish - jezyk hiszpanski z mocnym narzutem angielskiego.

    Chicanos - nazwa odnoszaca sie tylko do Meksykanow urodzonych w Stanach.

    Arek,
    o nazwie "frijolero" nie slyszalem. Ja tez fasole lubie :).
    Obrazliwa nazwa Meksykanow jest "wetback". Nawiazanie do przeplywania
    wplaw Rio Grande. Nazwa pochodzi od masowych deportacji przez wladze
    imigracyjne nielegalnych Meksykanow w roku 1954. Operacja "Wetback"
    to kryptonim akcji. Dekada 1944-1954 to okres najwiekszej migracji
    nielegalnej Meksykanow do Stanow. Przypuszcza sie, ze obecnie liczba
    oscyluje kolo 10 milionow. Meksykanie sami nazywaja "wetback" - "mojados".
    Chyba nawet film byl pod tym tytulem.

    Bardzo popularnym meksykanskim slowem jest coca/pepsi - cola :).
    Meksykanie pija po Stanach najwiecej coli na swiecie. I spozycie
    ciagle wzrasta. Prezydent Fox pracowal w Coca-coli :).
    Ostatnio meksykanski Sad Najwyzszy orzekl 11:1 na korzysc Coca/Pepsi
    w sporze z Pascual Cooperative produkujaca napoje owocowe.
    Orzeczenie sadu mialo stwierdzic czy ochrona meksykanskiego producenta
    jest w interesie narodowym.

    O Tec, rzeczywiscie pisano jako elitarnym uniwersytecie. Zdjecie z campusu
    robilo wrazenie. Zastanawiano sie nad programem studiow ktory pozwolilby
    mniej zamoznym studentom w Tec studiowac.

    W sobote bede w Tijuana :). Usmiechniesz sie pewnie gdy napisze,
    ze Tijuana ma opere. Co za wspanialy pretekst aby odwiedzic miasto :).
    Chce zjesc w Cien Anos. Obejrzalem menu i nie widze ceviche :(.
    La Hacienda ma ceviche na menu. Jestem wiec rozdarty jak sosna :).
    Zreszta sam zobacz www.tijuanaonline.org i kliknij na "upscale
    dining". Jest tam tez restauracja dla Ciebie - argentynska Cheripan :).

    Pozdrowienia,
    mojito.
  • 23.11.05, 02:24
    Hola mojito!

    Wszedłem sobie na stronę którą podałeś - Tijuana hotels and vacations guide!!!
    Fajnie to brzmi, to "vacations guide" :)) A później możemy się jeszcze
    dowiedzieć że "Tijuana has some of the finest restaurants in the world". Nic,
    tylko pakować walizki i na wakacje!! :)

    Nawiązując do podanych przez Ciebi informacji o Coca-Coli, dopisuję nowe
    słówko - "chesco" (czesko). Pochodzi od refresco, czyli napój orzeźwiający.
    Chesco to oczywiście w slangu. Ale jeżeli ktoś usłyszy od policjanta,
    taksówkarza czy kogo tam jeszcze tak mniej więcej brzmiące zdanie: "deja algo
    para los chescos" (zostaw coś na napoje), to bynajmniej osobie wygłaszającej to
    zdanie nie chce się pić. Ona po prostu prosi nas o łapówkę/napiwek.

    A co do ilości spożywanych tam napoi to widziałem kiedyś ciekawe statystyki.
    Nie chcę skłamać więc nie podam dokładnie ile Meksykanie wydają rocznie na
    napoje gazowane (było to ...naście mld USD), ale aby przeciętni ludzie mogli
    wyobrazić sobie taką kwotę, zrobiono ciekawe porównania, np. ile milionów VW
    Garbusów można byłoby za to kupić, albo ile razy kwota ta przewyższa największą
    transakcję w historii Meksyku jaką było przejęcie przez Citigroup największego
    meksykańskiego banku, Banamex. W każdym razie, widać że pragnienie im dokucza.

    Muszę też stwierdzić że sam wypijałem w Meksyku spore ilości Coca-Coli, ale po
    przyjeździe do Polski przestałem. Nie wiem czemu, ale nie samkuje tak samo.
    Wydaje mi się mniej słodka. Czy to możliwe że Coca-Cola jest inna tam niż tu?

    Pozdrawiam!
    Arek

    --
    Forum Mexico
  • 23.11.05, 02:43
    Witam.
    Co do coca-coli to ja też odnoszę wrażenie że jest tutaj inna. W Polsce rzadko
    kiedy ją piłem, a tutaj to na porządku dziennym. Widocznie i przyjezdnym się
    ten zwyczaj udziela. Albo to sprawa klimatu? W każdym razie coca-cola i pepsi
    są tu wszędzie i nigdzie indziej nie widziałem żeby spożywali w takich
    ilościach jak w Meksyku.
    A tak swoją drogą to jestem ciekaw czym meksykanie popijali tacos zanim się
    pojawiła u nich coca-cola? :)
    Pozdrawiam,
    Copernico
  • 23.11.05, 05:58
    Hola Amigos,

    coca-cola ma okolo 70% rynku meksykanskiego, pepsi-cola okolo 20%
    a reszta dziela sie meksykanskie wytwornie z innymi multi-nationals.
    Meksykanski Jarritos ma obecnie okolo 4% lokalnego rynku. Mieli kiedys
    13%. W Polsce byl tez podzial wplywow :). Od Warszawy w gore dominowala
    pepsi a w dol coca-cola. Pamietacie - "Lepsi pija pepsi"? Cos musi byc
    z ta coca/pepsi-cola w Meksyku. W Polsce nie pije a w Meksyku zdarza mi
    sie. I jest ok. Moze cos do niej sypia :)?

    Arek,
    do Tijuana bede jechal kolejka z San Diego ( ok. 28 km, bilet $ 2.25).
    Dojade do San Ysidro i na piechote przejde do Otay Mesa po stronie
    meksykanskiej. Do centrum Tijuana jest albo 15 minut z buta albo
    $5 taxi. Najbardziej ruchliwe przejscie graniczne na swiecie.
    Rozne zrodla podaja rozne liczby ale wiekszosc zgadza sie z ok. 45 mil
    odwiedzajacych rocznie. Prawie ekwiwalent calej Polski :).

    Absolutnie daleki jestem od polecania TJ na dluzszy wakacyjny pobyt.
    Chyba, ze przejazdem do Ensenada. Wladze mocno pracuja aby zatrzec
    troche "old image" grzesznego miasta. I to co sie turystom kojarzy po
    uslyszeniu Tijuana :). Powstanie Centrum Kulturalnego, opery, dobrych
    restauracji, hotelu Camino Real :) i paru innych instytucji
    ma temu pomoc. Faktem jest, ze procent bezrobocia w TJ jest najnizszy
    w Meksyku. Nazwa miasta powstala od Rancho de Tia Juana (rancho ciotki
    Joanny :). Na stronie www.tijuanaonline.org chcialem Ciebie
    zainteresowac menu w podobno bardzo dobrych restauracjach. Po kliknieciu
    na "upscale dining" kliknij na dole na "restaurants program" a pozniej
    na menu poszczegolnych restauracji. W "Cien Anos" bede chcial sprobowac
    "huitlacoche" o ktorym pisales, ze wyglada zle ale je sie dobrze :).
    Podobno tez maja doskonale mieszana "tamarind margarita". Bede chcial
    miec swoja wlasna opinie na ten temat podczas nadchodzacego weekendu :).

    Kasajaca nienawisc w liryce "Molotov" to element zapewniajacy komercyjny
    sukces w Meksyku. Zauwaz, ze "Molotov" ma amerykanskiego dystrybutora
    (Universal Music) i amerykanska firme od public relation (Rogers & Cowen).
    Nagrywa tez Teksasie :). Pewna analogia do "gansta rapu". W gloryfikowaniu
    Stanow albo w ich potepianiu sa pieniadze :). W obojetnosci nie ma.

    Pozdrowienia,
    mojito.
  • 24.11.05, 01:07
    No, jak już podróżować po Baja California, to koniecznie odwiedź Los Cabos.
    Podobno jest to najpopularniejszy kurort wśród Amerykanów, droższy nawet niż
    Cancun. Niestety nie miałem okazji tam być, ale słyszałem same pochlebne opinie.

    Dzięki za info o restauracja, no rzeczywiście, chyba Cheripan byłaby tą
    najczęściej przeze mnie odwiedzaną :) A w La Hacienda de Tijuana mają ceviche z
    łososia, widziałeś?

    A do tacos oprócz coca-coli Meksykanie często też zamawiają agua de horchata, o
    której ktoś pisał wcześniej. Pamiętam też, że dosyć popularnym napojem jest
    Manzanita, należąca chyba do Pepsi.

    --
    Forum Mexico
  • 24.11.05, 03:27
    Hola Arek,

    najdluzszy polwysep na swiecie odgrodzony od meksykanskiego
    mainland morzem Corteza jest chyba bardziej kalifornijski
    niz meksykanski :). Wspaniale plaze, swiatowa stolica polowow
    marlina, doskonale pola golfowe i doskonaly marketing w Stanach
    zrobily z Baja California najatrakcyjniejszym i najdrozszym
    miejscem odpoczynku dla Amerykanow/Kanadyjczykow/Anglikow.

    Widzialem zestawienie kosztow zycia. Jezeli przyjmiemy jako baze
    "kazde male miasto" w Meksyku jako 60, z Acapulco 90, Monterrey 130,
    Oaxaca 85, Cancun 140, Cozumel 160 i Mexico City/Ensenada/Ixtapa po 155,
    to srednia dla Cabo San Lucas wynosi 170 i jest najwyzsza w Meksyku.
    Drogie miejsce do rozlozenia recznika na plazy :))).
    Maja swoja gazete www.gringogazette.com
    Tez nie bylem jeszcze. Dobrze byloby wypozyczyc samochod i pokrecic sie
    tam przez co najmniej dwa tygodnie :). Krajobrazy odlotowe.

    Manzanita i Miranda sa produkowane z mysla o meksykanskim rynku
    przez Pepsico.

    Moj pobyt w Tijuana bedzie krotki - jednodniowy. Obejrze miasto i wchlone
    klimat. Widzialem ceviche w La Hacienda :). Chce jednak zjesc w Cien Anos.
    Zobacze co zrobie. Byc moze rzuce monete (peso :). Pokrece sie po nocnych
    klubach, wypije pare margaritas i wroce na noc do San Diego. Chyba, ze sie
    zakocham ...:)

    Pozdrowienia,
    mojito.
  • 24.11.05, 12:00

    Ay! Ay! Ay!

    Estoy tan enamorado de la negra Tomasa
    que cuando se va de casa triste me pongo
    Estoy tan enamorado de la negra Tomasa
    que cuando se va de casa triste me pongo

    Estoy tan enamorado de mi negra preciosa
    que cuando se va de casa triste me pongo
    Estoy tan enamorado de mi negra preciosa
    que cuando se va de casa triste me pongo



    Ay! Ay! Ay!

    Esa negra linda que me tiene loco
    que me come poquito a poco
    Esa negra linda que me tiene loco
    que me come poquito a poco

    Estoy tan enamorado de la negra Tomasa
    que cuando se va de casa, triste me pongo
    Estoy tan enamorado de mi negra preciosa
    que cuando se va de casa triste me pongo



    Ay! Ay! Ay!

    Esa negra linda que me tiene loco
    que me come poquito a poco
    Esa negra linda que me tiene loco que me come poquito a poco
    Mi negra linda nunca me dejes
    hay mi negra linda nunca me dejes
  • 26.11.05, 01:07
    he he

    No to niech uważa, bo ja w 1999 też niby tylko na trzy tygodnie...
    Mojito, jesteś już w Tijuanie? Jak tam ceviche?

    Dawno nie było już nowego słowa! :) No to niech będzie "madre". Oczywiście,
    matka. Jednak w tamtejszym slang ma dużo innych znaczeń. I tak:

    hasta la madre - można tak określić coś co znajduje się bardzo, bardzo daleko,
    trudno tam się dostać, np: esa fabrica esta hasta la madre - ta fabryka jest
    daleko stąd.
    Może też to znaczyć zmęczenie czymś, kimś lub jakąś czynnością, np. estoy hasta
    la madre de seguir manejando el coche! - już mam dosyć jazdy samochodem!

    madre - samo, może też oznaczać jakąkolwiek rzecz, przedmiot... np. llevate esa
    madre de aqui - zabierz to stąd

    madrazo - uderzenie, cios
    madriza - pobicie
    madrear - pobić, również można powiedzieć "romper la madre"

    i wiele, wiele innych których w tym momencie nie pamiętam. Aha, no i
    pamiętajcie żeby nie używać tych określeń! Ze zwględu na typowo slangowe
    pochodzenie będą odebrane jako wulgarne :)

    --
    Forum Mexico
  • 26.11.05, 03:06
    Hola,

    nie Arek, jeszcze nie Tijuana. Dzisiaj San Diego.
    Tijuana manana :). Dzisiaj zaliczylem restauracje
    meksykanska El Agave. Wspaniala. Polecam.
    Mialem ensalada Nopalli (marynowany nopal, cilantro,
    cebula, pomidory, oregano, avocado i oliwa z oliwek ).
    Sopa de Mariscos odpuscilem sobie poniewaz miala "pulpo"
    - osmiornice w sobie. Pulpo mi nie lezy :).
    Zblizylem sie wreszcie do Canelone Cuitlacoche. Wyglada
    niepokojaco ale smakuje bosko. Jadlem z zamknietymi oczami :).

    Margarita, corona i tequila pomogla mi zaczac trawic posilek.
    Restauracja ma oszalamiajaca kolekcje tequili. Dziesiatki butelek
    roznych ksztaltow otaczaja jedzacych. Z ciekawosci zapytalem
    o najdrozsza tequile. Kelner, Alberto, przyniosl butelke 1800 Coleccion
    - $ 145 a shot (kieliszek). Duzo za duzo jak na mnie :))).
    Z nabozenstwem obejrzalem butelke. Zostalem przy znacznie tanszej.
    Menu restauracji mozna obejrzec tutaj www.elagave.com

    Prowadze myszke pod znacznym wplywem tequili wiec bede konczyl.
    Chce uniknac ewentualnego mandatu internetowego :).

    Manana Tijuana. Podziele sie wrazeniami po powrocie.
    Jezeli wroce... W Tijuana rozne rzeczy moga sie zdarzyc :))).

    Hasta luego,
    mojito.
  • 28.11.05, 01:16
    Rzeczywiście, ma jakąś siłę w sobie :) O ile "nunca mas" czyli nigdy więcej nie
    brzmi tak przekonywująco, to "nunca jamas" nie pozostawia wątpliwości.

    To może dzisiaj słynne "mañana" (mańana)? Znaczy tyle co "jutro", ale może to
    też oznaczać jakąś nieokreśloną przyszłość. Jeżeli poprosimy Meksykanina o coś
    czego nie będzie miał ochoty wykonać, odpowie nam "Si, como no. Mañana."
    Czyli "Jasne, jakżeby nie. Jutro." A w rzeczywistości - nigdy.
    Przyjęło się u nas określać słowem mañana bałagan, nieporządek, jednak w
    Meksyku to słowo nie ma takiego znaczenia. Tam używa się słów "desorden"
    lub "relajo" (relaho). Bardziej dosadne określenie, uważane za wulgarne
    to "desmadre" - zapomniałem o nim napisać w poście o słowie "madre" :)

    Mojito, restauracja o której piszesz imponuje listą dostępnyh tequili! :) Ja
    też bym nie zamówił caballito za 145 USD, raczej wybrałbym butelkę Milagros
    Reposado; chyba moja ulubiona, lubię pić ją samą, bez żadnych dodatków. Jak
    wrażenia z Tijuany? Zakochałeś się? :))

    Saludos!

    --
    Forum Mexico
  • 30.11.05, 21:03
    Buenas tardes,

    jicama (hi ka ma) - bialy, lekko szklisty korzen podobny w smaku
    do ziemniaka/buraka. Sprzedawany na ulicy posypany czerwonym chili
    i pokropiony sokiem z limetki. Salatke z jicamy jadlem w Berta`s.
    Jicama pokrojona byla w kostke, wymieszana z czarna fasola, czerwona
    surowa papryka, cebula i pietruszka i doprawiona sosem ziolowym. Rico!

    Jipijapas (hi pi ha pas) - kapelusze w stylu panamy sprzedawane w Merida
    i Campeche.

    Do Arka wyjasnienia niesmietelnej meksykanskiej manana, dodam, ze
    umawiajac sie z Meksykaninem na godzine i chcac aby byl w miare
    punktualny nalezy dodac wyraznie "en punto" - dokladnie.
    Rodzinne zobowiazania sa dla Meksykanina wazniejsze niz towarzyskie
    lub zawodowe. Zapraszajac gosci do domu na okreslona godzine
    gospodarz spodziewa sie, ze goscie przybeda pol do godziny po ustalonym
    czasie. Tranquilo :).

    Pozdrowienia,
    mojito.
  • 02.12.05, 20:52
    Jeszcze o przeklenstwach :-)
    Me vale madre - mam to w d...e,
    Guey - wydaje mi sie znieksztalcomym "buey" - wol. W stolicy (bo wiem to z
    doswiadczenia) jest to obrazliwe (zanegowanie czyjejs meskosci, no bo to w
    koncu byk wykstrowany), ale na polnocy, moze w zwiazku z rozpowszechnieniem
    subkultury gangsterskiej (pandillas) slowo to diametralnie zmienilo znaczenie,
    stajac sie czyms w rodzaju "cuate" (swoj chlop); nasuwa mi sie analogia do
    murzynskich srodowisk lekko przestepczych, ktore w tym samym kontekscie uzywaja
    miedzy soba slowa "nigger" (ale biada bialemu, ktory by sie tak odezwal!!!)
  • 03.12.05, 00:21
    Wiesz Kasiu, ja z kolei odniosłem wrażenie że w stolicy "guey" wcale nie jest
    obraźliwe, jest to takie tam zwykłe wyrażenie. Zależy oczywiście od kontekstu w
    jakim jest użyte - jeżeli całe zdanie jest obraźliwe to wtedy "guey" jakby
    podkreśla agresję. Ale używne w potocznej mowie znaczy dokładnie to co
    napisałaś, "cuate".

    --
    Forum Mexico
  • 10.12.05, 05:53
    Od paru lat obowiazuje w Meksyku surowy zakaz kopania w porze
    siesty lezacego na chodniku sombrera. Pod sombrerem moze spac
    majacy wlasnie sieste zmeczony upalem Meksykanin.
    Ay!
  • 11.12.05, 23:41
    Skoro już jesteśmy przy Indianach i sombrerach - innym tradycyjnym elementem
    ubioru jest sarape, czyli narzuta zwana u nas "ponczo". Na nogach każdy
    sznaujący się Indianin nosi huaraches (łaraczes) - czyli sandały. A jako środek
    transportu - oczywiście burro, czyli osioł :)

    --
    Forum Mexico
  • 12.12.05, 19:07
    Wlasnie przypomnialam sobie: "limpia" (likwidowanie "mal de ojo", czyli "uroku"
    za pomoca jajka, przy akompaniamencie odmawianych modlitw - ciekawa fuzja
    indianskich zabobonow i religii katolickiej :-); jak rowniez "sobadas" -
    specjalne masaze plecow, polaczone z pociaganiem skory wzdluz kregoslupa, az
    trzeszczy! - na niewytlumaczlna biegunke, zwlaszcza u malych dzieci. Notabene,
    sama raz poddalam moja Kaske temu zabiegowi, no ale to bylo 18 lat temu :-)I
    wbrew memu sceptycyzmowi - poskutkowalo.
  • 14.12.05, 01:35
    Te "sobadas" to bardzo ciekawy zabieg. Ja też w to nie wierzyłem dopóki nie
    zostało to w mojej obecności wykonane na trójce różnych dzieci (w tym jednym
    moim) i wszystkim trzem pomogło!

    Pozdrawiam!

    --
    Forum Mexico
  • 15.12.05, 06:10
    Abrazo - meskie witanie sie z poklepywaniem po plecach
    i niedzwiedzim usciskiem wsrod zaprzyjaznionych Meksykanow.

    Oraciones - drukowane modlitwy sprzedawane na stoiskach
    z dewocjonaliami. Odpowiednio dobrane moga pomoc w waznych
    sprawach :). Salud, dinero y amor :).

    Pozdrowienia,
    mojito.
  • 22.12.05, 21:39
    Salud, dinero y amor para todos.
    :)))))))))))))))))))))))))))))).

    Saludos Amigos,
    mojito.
  • 23.12.05, 03:45
    Igualmente! Ya pense que todos estaban muy ocupados asistiendo a las posadas :-)
    (nie pamietam, czy juz bylo - posadas y rosca de Reyes)
  • 23.12.05, 05:26
    :))). Todavia no.
  • 07.01.06, 19:38
    to ja bym dodala do tej listy moje ulubione slowo
    PINCHE
    w hiszpanskim w Hiszpanii znaczy tyle co pomocnik kucharza, kuchcik,
    ale w meksyku ma bardzo szeroka game znaczen
    na przyklad moja przyjaciolka mowila
    Pinche perro - raz miala na mysli ten cholerny pies, a innym razem "kochany"
    piesek (nomen omen 100 kg wagi (pies nie przyjaciolka) )

    Ja o pewnej pani lubilam mowic "esta pinche puta" (bardzo bardzo obrazliwe, nie
    powtarzac)

    inne fajne slowo:

    guajolote - indyk (z nauhatl)
    generalnie w "meksykanskim" jest bardzo duzo zapozyczen z nauhatl (mam dwa fajne
    slowa na inna okazje)
    problem tylko ze ostatnio mam kontakt tylko z Hiszpanami, i gdy jestesmy w
    restauracji w Polsce i im tlumacze to zawsze mowie guajolote (bo nigdy nie
    pamietam jak jest indyk po hiszpansku)

  • 08.01.06, 07:38
    "Pinche" czesto sie slyszy w "pinche vida". Meksykanie uwielbiaja
    narzekac na zycie :). Indyka mozna zapamietac myslac o Pavarotti :).
    PAVO.

    I dwa kolejne wazne slowa w meksykanskim. Pierwsze to kuzyn francuskiego
    "merde" i wloskiego "merda". Bardzo przydatne. W zdaniu moze byc uzyte -
    Ay, mierda! Coji el tren incorrecto :). Wsiadlem do zlego pociagu :).

    Drugie, pendejo, ma znaczenie wszystkich odcieni glupka. Najpopularniejsze
    tlumaczenie na amerykanski to "asshole". Moze, ale nie musi byc obrazliwe.
  • 09.01.06, 11:22
    a huevo (que si/que no)
    no manches (wersja light)/no mames (wersja hard)
    camara
    jest tego tyle, że....
    --
    el peyote asesino
  • 10.01.06, 18:11
    Hej!

    mojito napisał:
    >Coji el tren incorrecto

    mojito, takie zdanie funkcjonuje w Hiszpanii. W Meksyku znaczy "uprawialem seks
    z nieodpowiednim pociagiem" :))

    Coger (kojer) - w Meksyku raczej wulgarne okreslenie seksu.

    Saludos!

    --
    Forum Mexico
  • 10.01.06, 18:47
    > Coger (kojer) - w Meksyku raczej wulgarne okreslenie seksu.


    jak to ladnie powiedziales.
  • 11.01.06, 02:08
    arekch77 napisał:

    "W Meksyku znaczy "uprawialem seks z nieodpowiednim pociagiem" :))

    Hola Arek :),

    zdanie wiec poprawnie oddaje sens eufemistycznego niezadowolenia
    podroznego ktory wsiadl do niewlasciwego pociagu i oddala sie w zlym
    kierunku :). Okreslenie "hacer el amor" byloby uzyte tutaj w zlym
    kontekscie :). Byc moze dodalem o szczypte za duzo pieprzu i wyszlo
    zdanie meksykanskie lekko popieprzone :).

    Po polsku tez mozna by odpowiednio to niezadowolenie kolejowe wyrazic
    slowami. Oczywiscie nie na forum :). Mozna przeciez miec doswiadczenie
    seksualne na schodach (escalera). Na przyklad wywinac orla (aguila).

    Slonecznie pozdrawiam,
    mojito.

  • 24.01.06, 20:40
    Bienvenidos!
    ja dodalabym slowo typowo meksykanskie, ktorego szczerze nie lubie:
    apoco! (wym. apoko)
    oznacza zdziwienie "nie gadaj", "nie moze byc", "doprawdyz?"
    nie wiem czemu, tak je z reguly akcentuja na ostatnie "o" ze brzmi dosc "tepo"
    i dostawalam ciarek jak ktos tak reagowal na moje komentarze...
    pozdrawiam!
    Te extrano Mexico!!!
  • 26.01.06, 05:53
    Hola Amigos,

    cola (kola)- kolejka, ogonek po meksykansku. Ta do stania.
    Dobrze miec mocne lokcie aby dotrzec do celu. Okrzyk: "Senora,
    hay cola!" nie pomaga. Trzeba sie tez agresywnie przepychac
    do przodu :). Z liczebnoscia mieszkancow w Mexico City miasto
    jest czesto nazywane "la ciudad de colas" (miasto kolejek).

    Ocho dias - osmiodniowy tydzien w Meksyku :). Czesto mowia:
    Ocho dias en adelante (osiem dni od dzisiaj).

    Dla mnie przyjemnie brzmi liczebnik "ochenta" (80). Kojarzy sie :).

    Salud!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.