Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

     

Policja meksykanska. Dodaj do ulubionych


arekch77 napisał:

"...bardzo często się zdarza że to właśnie policjanci dokonują
porwań oraz napadów."

Policja meksykanska ma swoja utrwalona zla opinie. I ogolnie
najlepiej jest jej unikac. Wyjatek moze stanowic " Policia
Turistica" ktora z racji swojej funkcji powinna pomagac turystom.

Pare lat temu glosna byla sprawa znalezionego w Mexico City
ciala syna znanego i wplywowego polityka. MIal wysoka zawartosc
alkoholu we krwi i umarl duszac sie swoimi wymiotami. Wiadomo
bylo powszechnie, ze zmarly nigdy nie pil alkoholu. W zwiazku
z duza dyplomatyczna presja na wyjasnienie tej sprawy obie
policje (meksykanska i amerykanska) ustalily, ze konto bankowe
bylo oprozniane przez pare dni po smierci wlasciciela i uzywane
byly karty kredytowe. Powiekszone zdjecia z kamery w bankomatach
pokazaly fragment munduru policyjnego. Sprawcow ujeto i okazali
sie policjantami ktorzy po porwaniu i uzyskaniu kodu bankowego
zmusili porwanego do wypicia duzej ilosci alkoholu.

Policja drogowa (Policia de Transito) w Mexico City nazywana jest
popularnie "tamarindos" od koloru ciemnobrazowych mundurow.
O "Policia Federal de Caminos" wspomnial juz Arek. Jezdza bialo-
czarnymi samochodami. Niektorzy policjanci w MC mowiacy po
angielsku maja czerwona naszywke na mundurze.

W przypadku drogowego kontaku z policja sa dwie szkoly postepowania
i obie maja swoich zwolennikow. I jednym wspomniala Dor217.
Mozna udawac, ze malo sie rozumie i bardzo grzecznie i uprzejmie
poprosic policjanta (patrulla) o stopien (grado) i numer aby
moc ewentualnie wyjasnic sprawe w sadzie. Mozna tez zaproponowac
proaktywnie :) udanie sie na posterunek (Vamos a la comandancia)
i wyjasnienie sprawy z przelozonym policjanta. Jest duza szansa,
ze policjant przy takiej "upartej glupocie" turysty pouczy tylko
i bedzie zyczyl "buen viaje".

Druga szkola bardziej praktyczna podczas sezonu turystycznego
to niezaleznie od wykroczenia (infraccion) wreczenie policjantowi
z gory juz przygotowanej lapowki (mordida). Osobiscie sklaniam
sie do tej drugiej opcji. Staram sie aby moj kontakt z policja
drogowa trwal jak najkrocej i jak najtaniej. I oczywiscie jak
najuprzejmiej. Dotychczas sie to sprawdza :). Zlozone w koste
dwa banknoty z widocznym nominalem (150 peso) podrozuja ze mna
zawsze w oddzielnym miejscu i gotowe na przekazanie policjantowi.
Nigdy nie wnikam jakie "infraccion" popelnilem. Traktuje "mordida"
jako dodatkowy koszt podrozowania w Meksyku. Lubie Meksyk i to
jest podatek od mojej sympatii do kraju. Szkoda, ze nie moge
dostac zwrotu tego podatku na granicy lub odpisac tych "kosztow"
od podatku. Podobnie zreszta jest w Brazylii (Rio/Sao Paulo). Przy
kontakcie z policja przekazuje standardowa sume wraz z nazwa hotelu
i prosze o pomoc w dotarciu do hotelu. Nigdy sie jeszcze nie
trafilem na nieuprzejmego policjanta :). Wiem, ze to nieetyczne
ale praktycznosc "mordida" jest nieoceniona. Sadze, ze lata uplyna
zanim to sie troche zmieni.

Saludos para todos,
m.


Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.