Dodaj do ulubionych

Ladujesz w Meksyku bez swojego bagazu!!

05.04.09, 21:09
Dzis kilka osob donioslo mi informacje, ze zdarzaja sie czeste
przypadki ""zagubienia ""bagazu lub wedruje w innym kraju
przeznaczenia!
Jak odniesc sie do takiego precedensu? Mnie osobiscie ciarki
przeszly jak by to mi sie stalo!/wylatuje 20 kwietnia na 2 tyg/
Prosze o wypowiedzi!
Obserwuj wątek
    • mojito Bagazowe niepokoje :). 06.04.09, 07:42
      judym.online napisał:

      "...zdarzaja sie czeste przypadki ""zagubienia "bagazu
      lub wedruje w innym kraju przeznaczenia! Jak odniesc sie
      do takiego precedensu?"

      Hola Judym,

      Statystyki linii lotniczych mowia, ze tylko 0,005% latajacego
      bagazu ginie bez sladu. Olbrzymia wiekszosc opoznianego bagazu
      dociera do wlasciciela albo nastepnym lotem albo najdalej w
      ciagu dwoch/trzech dni. W moich 6-8 nieprzyjemnych przypadkach
      dluzszej rozlaki z bagazem tak wlasnie bylo. Nigdy jeszcze,
      odpukac, bagazu nie stracilem. Obecny, dobrze skomputeryzowany,
      system rejestracji bagazu prawie natychmiast ustala gdzie przebywa
      nasz bagaz.

      Nieprzyjemny przypadek zaginionego bagazu zglasza sie natychmiast
      w odpowiednich liniach i prawie natychmiast otrzymuje sie info
      gdzie bagaz przebywa. Linie lotnicze dostarczaja bagaz pod
      podany przez pasazera adres kurierem w ciagu doby lub dwoch.
      Czasami wymagana jest odprawa celna opoznionego bagazu i konieczna
      jest obecnosc wlasciciela na lotnisku. Tak mialem w Hiszpanii.

      Nie udalo mi sie pozbyc dotychczas lekko niepokojacego uczucia
      przy pakowaniu, ze byc moze widze pakowane do walizki rzeczy po
      raz ostatni. Te cenniejsze delikatnie i czule ukladam w walizce.
      Rzeczy z ktorymi absolutnie nie chce sie rozstac zabieram ze soba
      do bagazu podrecznego.

      Na lotnisku robie tylko dwie rzeczy na ktore mam pewien wplyw.
      Upewniam sie, ze moja walizka ma dwie wyrazne wywieszki z moim
      imieniem. Adres jest mniej wazny poniewaz przy reklamacji linie
      przesylaja bagaz na adres wowczas podany. Mozna rowniez wlozyc
      do wewnatrz walizki duza kartke z nazwiskiem i trasa podrozy na
      wypadek gdyby traba powietrzna oderwala obie kartki z identyfikacja.
      I druga sprawa, uwaznie przygladam sie wydrukowi kodu lotniska
      na ktorym powinienem polaczyc sie z bagazem. Tasma z wydrukiem jest
      przyklejana do bagazu. I tak Mexico City powinno miec symbol MEX,
      Acapulco ACA a Cancun CUN. Po sprawdzeniu kodow lotniska ukradkiem
      patrze sentymentalnie na moj znikajacy na tasmie bagaz i na
      moment zaciskam kciuki :). Dotychczas to dziala.

      Akurat Meksyk jest przyjaznym krajem dla podroznych z opoznionym
      bagazem. W wiekszosci szorty, t-shirt i cos lekkiego na stopach
      wystarczy. Deszcz pada rzadko. Filtry do opalania mozna kupic
      na miejscu. Kobiety swoj ulubiony kostium kapielowy powinny
      zabierac ze soba w bagazu podrecznym. Reszte mozna w miare tanio
      kupic na miejscu. Przy drugiej margaricie sprawa zaginionego
      bagazu lekko sie od nas oddala.

      Buen viaje y saludos!
      m.
      • wojtek.kozlowski Re: Bagazowe niepokoje :). 06.04.09, 09:29
        Dla swietego spokoju sfotografuj swoj bagaz przed nadaniem. W przypadku
        zagubienia emocje podnosza cisnienie a dla szybkiej identyfikacji, skladajac
        reklamacje, musisz okreslic jakiego rodzaju miales bagaz: plecak, torba,
        walizka. Wiem z doswiadczenia, ze przewaznie czlowiek nie kojarzy jak wyglada
        jego bagaz. Ja mialem problem z identyfikacją naszych walizek na kolowrotku,
        przy odbiorze. Na szczescie byl opisany imieniem i nazwiskiem. Po locie
        (przewaznie dlugim) jestes zmeczony a na kolowrotku masz do wyboru kilkaset
        waliz, toreb itd.
        Milej zabawy w Meksyku.
      • eeela Re: Bagazowe niepokoje :). 06.04.09, 17:18
        > Nie udalo mi sie pozbyc dotychczas lekko niepokojacego uczucia
        > przy pakowaniu, ze byc moze widze pakowane do walizki rzeczy po
        > raz ostatni.


        Tez zawsze mam to uczucie, chociaz latam glownie po Europie,
        wewnatrz Unii, wiec chyba ryzyko mniejsze, ze mialabym cos
        bezpowrotnie stracic ;-) Ale traume przed oddawaniem bagazu w lotach
        transkontynentalnych rozumiem - taki kawal drogi, a kto to moze
        wiedziec, czy moj bagaz przypadkiem nie poleci na drugie pol
        swiata? ;-) Jak lecialam TAM, to jeszcze pol biedy - co prawda
        mialam w walizce nowo kupione fajne letnie ciuszki (chyba rozumiesz,
        co dla kobiety oznacza strata nowo zakupionego ubrania!) - ale jak
        wracalismy Z POWROTEM, to juz obydwoje cierpielismy meki niepokoju.
        Walizy byly wyladowane machaca, salsami wszelkiego rodzaju, nawet
        pare kilogramow masy hariny sie tam zaplatalo ;-) Wyobraz sobie bol
        serca po stracie takiej walizy!




        --
        Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
        • pariss1 Re: Bagazowe niepokoje :). 06.04.09, 18:40
          Ja też mam zawsze takie odczucie, ze moje rzeczy widze po raz
          ostatni, i też mimo, ze latam głownie po "swoim podwórku" ;)
          Wczoraj wlasnie kolezanka mi powiedziala kilka jej historyjek z
          bagażem i sie nieco przeraziłam. Znam też opowieści Mojito, ktory
          rowniez nie raz wyladowal bez bagazu. Co innego zreszta jak klient
          zna swoje prawa i wie co robic w takiej sytuacji, a jak ja jadę w
          swiat pierwszy raz to co ja mogę?
          I za namową doswiadczonego podróznika rowniez spakuje jakies kilka
          potrzebnych rzeczy do podrecznego, i zostawię adres w środku w razie
          tego huraganu we wrzesniu ;)

          • mojito Re: Bagazowe niepokoje :). 07.04.09, 01:57
            W zeszlym roku widzialem w centrum konferencyjnym bagaze
            dwoch tysiecy uczestnikow przed podroza na lotnisko.
            Imponujaca gora walizek, toreb i roznych pakownych skrzyzowan.
            Bagaze ciemne dominowaly zdecydowanie - okolo 75%. Rowniez
            bagaze koloru czerwonego zwracaly na siebie uwage. Co prawda
            nie tak jak walizki zolte i rozowe :).

            Mozna bylo zauwazyc tendencje oznaczania walizek roznymi
            barwnymi szczegolami po ktorych wlasciciel rozpoznaje swoja
            w tlumie podobnych kolorow na tasmie na lotnisku. Do moich
            mam rowniez dowiazana do uchwytu barwna krajke. Nie potrafie
            powiedziec z jakiego regionu. Moze to kurpiowska a moze lowicka.

            Sugestia Wojtka aby przyjrzec sie dokladnie i z dystansu swojej
            walizce jest praktyczna. Zadziwiajace jak malo o niej wiemy
            do dlugim i meczacym locie. Pamietam, ze zaczalem opisywanie
            swojej zaginionej walizki bardzo precyzyjnym i pomocnym opisem:
            duza i czarna :).

            Plusem obecnego systemu jest swiadomosc, ze nikt teraz nie kradnie
            walizek z lotniskowej karuzeli. W obecnych czasach wiaze sie to
            z duzym ryzykiem. Nigdy nie wiadomo co podrozni maja w swoich
            walizkach.

            Wyraznie uszkodzony bagaz tez nalezy natychmiast reklamowac
            na lotnisku. Dwa razy, lecac liniami BA, moje reklamacje zostaly
            nagrodzone natychmiast nowymi walizkami. Niestety, reklamacja
            zaginiecia jednego buta w luku samolotu nie zostala uwzgledniona.
            Agent linii kontrargumentowal, ze podrozni woza rzeczy nie do
            pary jako fetysz :). Zgodzilem sie tylko polowicznie. I moja
            zgoda dotyczyla butow damskich :). Niebezpiecznie zblizylismy
            sie do opowiedzenia sobie historii pasazera o imieniu Kopciuszek.
            Brak jednego buta przespieszyl jednak wydanie nowej walizki.
            • judym.online Re: Bagazowe niepokoje :). 07.04.09, 11:19
              mojito napisał:

              > W zeszlym roku widzialem w centrum konferencyjnym bagaze
              > dwoch tysiecy uczestnikow przed podroza na lotnisko.
              > Imponujaca gora walizek, toreb i roznych pakownych skrzyzowan.
              > Bagaze ciemne dominowaly zdecydowanie - okolo 75%. Rowniez
              > bagaze koloru czerwonego zwracaly na siebie uwage. Co prawda
              > nie tak jak walizki zolte i rozowe :).
              >
              > Mozna bylo zauwazyc tendencje oznaczania walizek roznymi
              > barwnymi szczegolami po ktorych wlasciciel rozpoznaje swoja
              > w tlumie podobnych kolorow na tasmie na lotnisku. Do moich
              > mam rowniez dowiazana do uchwytu barwna krajke. Nie potrafie
              > powiedziec z jakiego regionu. Moze to kurpiowska a moze lowicka.
              >
              > Sugestia Wojtka aby przyjrzec sie dokladnie i z dystansu swojej
              > walizce jest praktyczna. Zadziwiajace jak malo o niej wiemy
              > do dlugim i meczacym locie. Pamietam, ze zaczalem opisywanie
              > swojej zaginionej walizki bardzo precyzyjnym i pomocnym opisem:
              > duza i czarna :).
              >
              > Plusem obecnego systemu jest swiadomosc, ze nikt teraz nie kradnie
              > walizek z lotniskowej karuzeli. W obecnych czasach wiaze sie to
              > z duzym ryzykiem. Nigdy nie wiadomo co podrozni maja w swoich
              > walizkach.
              >
              > Wyraznie uszkodzony bagaz tez nalezy natychmiast reklamowac
              > na lotnisku. Dwa razy, lecac liniami BA, moje reklamacje zostaly
              > nagrodzone natychmiast nowymi walizkami. Niestety, reklamacja
              > zaginiecia jednego buta w luku samolotu nie zostala uwzgledniona.
              > Agent linii kontrargumentowal, ze podrozni woza rzeczy nie do
              > pary jako fetysz :). Zgodzilem sie tylko polowicznie. I moja
              > zgoda dotyczyla butow damskich :). Niebezpiecznie zblizylismy
              > sie do opowiedzenia sobie historii pasazera o imieniu Kopciuszek.
              > Brak jednego buta przespieszyl jednak wydanie nowej walizki.

              Hallo,

              na pewno nie uzyje wiecej opisu ""duza czarna""...! bo dzieki Twojej
              sugesti juz dzis zakupilam nalepki duzych rozmiarow TULIPANOW /a
              dlaczego tych wlasnie to wiesz/ reszte Twoich cennych sygesti
              zakodowalam w mojej mozgownicy! beda napewno pomocne.........
              Tot ziens en tot horens!

              • casiopeja11 Re: Bagazowe niepokoje :). 07.04.09, 23:11
                Chcialam tylko dodac, ze nie trzeba daleko leciec, zeby zgubic bagaz lub odebrac go nie w jednemy kawalku.

                Mnie nieszczescie takie spotkalo, ze na krotkim 50minutowym locie do Londynu z AirFrance znalazlam moja torbe na tasmie z ogromna wytarta dziura na samym srodku. Torba byla nieduza, lekko usztywniana na kolkach, i wygladala jakby byla pod kolami podczas ladowania samolotu :) przeciagnieta przez cala plyte lotniska z dziura taka, ze w srodku nawet obudowa mojej suszarki sie starla!
                I oczywiscie przedstawiciel linii z customer service dal mi papierek i kazal dzwonic na infolinie, bo nie mogli mi zrefundowac strat bez wczesniejszej proby naprawienia torby :) generalnie jedna wielka porazka
                • yskyerka Re: Bagazowe niepokoje :). 08.04.09, 21:51
                  casiopeja11 napisała:

                  > Mnie nieszczescie takie spotkalo, ze na krotkim 50minutowym locie
                  > do Londynu z AirFrance

                  Erfrans tak ma, niestety. :( Ja dwa razy doleciałam za ocean bez
                  głównego bagażu (leciałam BA przez Londyn, więc nie powinno to
                  dziwić). Za trzecim razem, kiedy na wybór linii lotniczych nie
                  miałam wpływu, tak się spakowałam, że bagaż podręczny był lżejszy od
                  głównego. ;)

                  Na lotniskach można kupić też kolorowe taśmy do zapinania walizek z
                  zewnątrz. Taka kolorowa taśma, którą opasany jest bagaż, też jest
                  dobrze widoczna na taśmie.

                  Ja na każdy wyjazd, nawet do Europy, do bagażu podręcznego pakuję
                  rzeczy, których będę potrzebować przez pierwsze trzy dni pobytu.
                  Wiele linii refinansuje wprawdzie niezbędne zakupy za czas bez
                  bagażu, ale zdecydowanie spokojniej się je robi, kiedy rano można
                  włożyć własną świeżą bieliznę czy ulubione buty.

                  I jeszcze jedno: zastanów się nad wykupieniem ubezpieczenia
                  (zwykłego albo do karty kredytowej), które obejmuje również
                  zagubiony lub opóźniony bagaż. Zawsze to jakieś pocieszenie, jeśli
                  jednak nasza walizka znajdzie się w tym niby niewielkim odsetku
                  bagaży zagubionych na dobre. O ile mi wiadomo, jeżeli bagaż nie
                  znajdzie się przez miesiąc od jego zagubienia, KLM wypłaca 20
                  dolarów za każdy kilogram, a Aerofłot zaledwie 200 dolarów za każdą
                  walizkę (!).
                  • judym.online Re: Bagazowe niepokoje :). 09.04.09, 14:21
                    ysk
                    >
                    > Erfrans tak ma, niestety. :( Ja dwa razy doleciałam za ocean bez
                    > głównego bagażu (leciałam BA przez Londyn, więc nie powinno to
                    > dziwić). Za trzecim razem, kiedy na wybór linii lotniczych nie
                    > miałam wpływu, tak się spakowałam, że bagaż podręczny był lżejszy
                    od
                    > głównego. ;)


                    A mozesz mi napisac ile kg moze miec bagaz podreczny? ja zabieram
                    plecak ze soba, a kofer puszczam oddzielnie,haha!
                    Mowia mi ze do 5kg bagaz podreczny, czy tak?
                      • zfiesz Re: Bagazowe niepokoje :). 14.04.09, 07:54
                        mi kiedyś zważyli, bo rejestrowany był trochę za ciężki (34
                        kilogramy:-) wyszło, że tez trochę za duzo mam... 17 kilo:-) ale
                        kochana pani przy odprawie (SAS) tak się ubawiła, ze kazała mi
                        zapłacic tylko za 5 kilogramów nadbagazu i wyjąć coś z głównego
                        bagażu, bo maksymalna dopuszczalna waga sztuki bagażu w transporcie
                        lotniczym to 32 kilogramy...

                        --
                        Pozdrawiam
                        zwierz
                    • yskyerka Re: Bagazowe niepokoje :). 03.05.09, 01:10
                      Judym, bagaż podręczny teoretycznie może mieć tylko 5 kg, ale różnie
                      z tym bywa. Deela ma rację, dopóki jesteś w stanie go udźwignąć, nie
                      stękając przy tym za bardzo, to wszystko jest ok. ;)

                      Zfiesz, miałeś szczęście. Ja już dwa razy przerabiałam zakupy na
                      koszt linii lotniczych i chyba z pięć nowych walizek w zamian za
                      zniszczony bagaż. A latam dwa, trzy razy w roku.

                      Co do plecaków, to my je pakujemy w stulitrowe worki z jakiegoś
                      płótna. Nie wiem, co to, takie na zboże. Górę okręcamy i zaklejamy
                      skoczem.

                      Z ubezpieczeniami bagażu na czas pobytu jest niestety tak, że ono
                      obowiązuje tylko wtedy, kiedy bagaż zostawiamy pod fachową opieką,
                      np. w samochodzie na strzeżonym parkingu. Trzeba dokładnie zapoznać
                      się z warunkami. Ja dlatego nie wykupuję oddzielnego (i drogiego!)
                      ubezpieczenia, tylko korzystam z tego do karty.
    • active.x Re: Ladujesz w Meksyku bez swojego bagazu!! 07.04.09, 23:05
      Tak jak pisze mojito, zupełnie giną bardzo rzadko, częściej miewają różnego
      rodzaju opóźnienia.
      Nie zgub naklejki z numerem bagażu, którą dostajesz przy oddawaniu bagażu
      zasadniczego. W razie czego na tej podstawie można ustalić jego lokalizację.
      Miłej podróży.
      • judym.online Re: Ladujesz w Meksyku bez swojego bagazu!! 08.04.09, 11:42
        active.x napisała:

        > Tak jak pisze mojito, zupełnie giną bardzo rzadko, częściej
        miewają różnego
        > rodzaju opóźnienia.
        > Nie zgub naklejki z numerem bagażu, którą dostajesz przy oddawaniu
        bagażu
        > zasadniczego. W razie czego na tej podstawie można ustalić jego
        lokalizację.
        > Miłej podróży.

        Witam Cie, oby Twoje zyczenia spelnily sie!czego sobie i innym zycze!
        • pariss1 Ubezpieczenie bagażu i nie tylko ... 09.04.09, 19:35
          Yskerka wspomniała o ubezpieczeniu. Czy ktoś w Polsce ubezpieczał
          bagaż i ewentualne koszty leczenia. Jak tak, to napiszcie gdzie
          najlepiej i nie ma problemów z odzkodowaniem. Rozglądam sie wlasnie
          za tym, a moze ktos cos podpowie?
          Dzieki z góry :)
          • mojito Re: Ubezpieczenie bagażu i nie tylko ... 10.04.09, 18:23

            Pariss,

            Wyraze swoja opinie. Decyzje podejmiesz sama :). Nigdy nie
            ubezpieczam bagazu. Z paru powodow. O jednym wspomnial juz
            Zwiesz - w cenie biletu jest juz pewne ubezpieczenie bagazu.
            Przy zwrotach odszkodowania z dodatkowego ubezpieczenia
            trzeba odczekac co najmniej miesiac. Ubezpieczenie wyplaca
            sume amortyzacji zaginionych rzeczy. Czasami domaga sie
            dowodow zakupu. I wyplacane sumy sa niewiele wyzsze niz te
            ktore wyplacaja linie. W sumie proces uzyskania odszkodowania
            jest dlugi, czasochlonny i rzadko satysfakcjonujacy. Rzeczy
            kosztowne zabieraj ze soba w bagazu podrecznym .

            Jedynym znanym mi przypadkiem zarabianaia na utraconym bagazu
            jest przypadek mieszkanca Indii ktory czesto przylatywal
            na lotnisko Heathrow i reklamowal zaginiecie walizki. Do czasu.
            Zaintrygowane wyraznym pechem podroznego linie przyjrzaly sie
            dokladniej calemu procesowi i zauwazyly, ze Hindus lata
            z trzema prawie pustymi walizkami i na lotnisku po odprawie
            wklada mniejsza do wiekszej i reklamuje zaginiecie walizki :).

            Jezeli ubezpieczenie od nieszczesliwego wypadku w Stanach
            przyniesie Tobie troche spokoju to takie rozwaz ale...
            Kazde ubezpieczenie ma wbudowane "deductible" - Twoj wlasny
            koszt. W Stanach w przypadku koniecznosci pomocy szpitalnej
            kazdy szpital ma obowiazek udzielic Tobie pomocy bez wzgledu
            na ubezpieczenie. Szpitale sa ubezpieczone od kosztow opieki
            medycznej pacjentow bez ubezpieczenia. Od kosztow leczenia
            w Stanach chyba nie ma sensu sie ubezpieczac. Srednia wizyta
            u lekarza kosztuje +/- $100. Tyle ile Twoj udzial wlasny w
            przypadku ubezpieczenia. Lecisz na krotko wiec gdyby, odpukac,
            cos sie zaczelo dziac to wrocisz do Polski. Pomniejsze
            dolegliwosci wykurujesz za cene okolo $5.00 w pobliskiej
            aptece/drogerii.

            Rozwaz to wszystko przy podejmowaniu decyzji.

            Salud!
            m.
            • xym0x Re: Ubezpieczenie bagażu i nie tylko ... 11.04.09, 06:01
              mojito,
              szpitale sa ubezpieczone na wypadek niewyplacalnosci pacjenta, co nie
              przeszkodzi im w wystawieniu Ci rachunku zwalajacego z nog po udzieleniu pomocy
              - dziwi mnie, ze tak beztrosko piszesz o podrozowaniu bez ubezpieczenia, bo
              zdajesz sobie chyba sprawe z kosztow leczenia na tym kontynencie

              Pariss,
              zycze Ci jak najlepiej, ale wypadki zdarzaja sie wszystkim, a z wielu przykladow
              wiem, jak niewiele potrzeba zeby rachunek za pomoc urosl blyskawicznie do setek
              tysiecy $ - ubezpiecznie, to naprawde niewielki wysilek finansowy i spokojne
              sumienie, ze w przeciwienstwie do "niewyplacalnych" otrzymasz wlasciwa opieke
              ja nie ruszam sie poza granice kraju bez ubezpieczenia zdrowotnego
              dodatkowe ubezpieczenie bagazu? Twoj wybor - ja tego nigdy nie robie, po prostu
              najwazniejsze dla mnie rzeczy trzymam w bagazu podrecznym
              zycze Ci niezapomnianej przygody :)

              P.S.
              moje zdanie na temat koniecznosci ubezpieczania sie od kosztow leczenia... moj
              maz pracuje w sluzbie zdrowia, w szpitalu w miescie oddalonym o 2h od granicy z
              USA i niestety przypadki beztroskich turystow bez ubezpieczenia, ktorzy nagle
              znajduja sie w sytuacji podbramkowej nie sa rzadkoscia
              --
              do konkursu, czy nie? NO I PO KONKURSIE!!! YIPPEE!!! :D -->
              PRALNIA
              • mojito Re: Ubezpieczenie bagażu i nie tylko ... 11.04.09, 07:37
                xym0x napisała:

                "- dziwi mnie, ze tak beztrosko piszesz o podrozowaniu
                bez ubezpieczenia, bo zdajesz sobie chyba sprawe z kosztow
                leczenia na tym kontynencie"

                Niezupelnie to mialem na mysli. Rzucilem okiem na polise
                ubezpieczeniowa Warty i przeczytalem, ze oferuja dwustopniowe
                ubezpieczenie: nastepstwa nieszczesliwych wypadkow i osobno
                - koszty leczenia. Moja druga czesc opinii dotyczyla ewentualnych
                kosztow leczenia a nie nastepstw nieszczesliwego wypadku.

                Nie wynika to jasno z mojego postu i stad Twoje zaniepokojenie.
                Ubezpieczenie od nieszczesliwych wypadkow warto miec, natomiast
                sprawa leczenia sie w Stanach moze byc sprawa otwarta.
                Przypuszczam, ze koszt calkowitego parasola medycznego moze byc
                wysoki i dlatego rozwazalem opcje. Sadze, ze do czasu wyjazdu,
                Pariss dowie sie dokladnie co oferuja poszczegolne polisy i
                zdecyduje co wybrac. Koszty leczenia w Stanach sa mi znane :).

                Salud!
                m.

    • zfiesz katastrofiści!!:-) 10.04.09, 13:40
      dżyzas!! jak ostatnio policzył mi jakiś skrzydlaty kalkulator,
      zrobiłem już prawie dwieście tysięcy kilometrów (a może to były
      mile?) w powietrzu i (odpukać!!!) NIGDY nie miałem najmniejszych
      problemów z bagażem. wiem jak wygląda mój stary, zdezelowany i
      zdecydowanie za ciężki plecak, więc nie doprawiam mu żadnych
      tasiemek. na taśmie przy odprawie podpisują go moim nazwiskiem.
      później tylko grymas pań/panów odprawiających, że to jednak plecak
      (bo plecaki stały się ostatnio bardzo nielubiane na pokładach
      samolotów) i skomplikowany, ale zawsze skuteczny proces zapinania
      wszystkich szelek tak, by żadna nie wystawała i... idę zapalić. a
      bagaż odbieram na miejscu w jednym kawałku i bez problemów.

      latałem juz z wieloma liniami. i tymi tanimi, i tymi
      najpoważniejszymi i nigdy nie było przykrych niespodzianek! raz
      tylko przezyłem chwilę grozy (krótką na szczęście), gdy po
      wyladowaniu w hawanie, taśma transportująca walizki była już pusta,
      a ja (i moi towarzysze) nadal staliśmy z pustymi rekami. okazało się
      jednak, że nasze bagaże, które leciały nie z madrytu (jak
      większość), ale z londynu miały zapewnione jakieś wyjątkowe miejsce
      w samolocie i przywieziono je nam do stóp specjalnym traktorkiem:-)

      ostatnio zaś... nie dalej jak tydzień temu... wracając z buenos
      aires przez sao paulo, zauważyłem bardzo sympatyczną (dla mnie jako
      pasażera) sytuację. mój wysłużony plecak został zapakowany w ogromny
      worek i dodatkowo oznaczony wielką rażąco-zieloną naklejką "transfer
      międzynarodowy" (oprócz oczywistych oznaczeń na standardowej
      taśmie). rzecz jasna bagaz bez problemu doleciał na miejsce za mną.

      jeden jedyny przykład chwilowego zniknięcia bagażu spotkał kiedyś
      mojego kumpla. leciał na krótkiej trasie luton-gdańsk z wizzair. i w
      gdańsku bezskutecznie czekał na swoje gatki. panna w reklamacji
      uprzejmie go przeprosiła i zasugerowała by jechał do domu. tego
      samego dnia wieczorem do drzwi zapukał kurier i było po sprawie.
      tylko o kwiatach zapomnieli;-)

      acha... zanim komuś przyjdzie do głowy wieszać psy na tanich
      liniach, dodam, że według statystyk to właśnie oni mają najmniej
      zgubionych i zagubionych walizek. niekwestionowanym liderem (na plus
      oczywiście) jest tu chyba, szczerze przeze mnie znienawidzony,
      ryanair. za to niechlubnymi osiągnieciami pochwalić się mogą giganci
      tacy jak iberia (znów odpukać, leciałem z nimi dwa razy za ocean z
      przesiadkami i nic mi nie zginęło:-) i air france.

      co do ubezpieczeń, to o ile się nie mylę, częściowo zawarte jest w
      bilecie (to kwestia tych 20-200 dolarów za kilogram/walizkę). resztę
      mozna sobie (do)kupić w standardowych ubezpieczeniach podróznych.
      oprócz kosztów leczenia i (standardowego) sprowadzenia zwłok:-)
      zawieraja one zazwyczaj również częściowa refundację utraconego
      bagażu, o ile ten nie zawierał drogich sprzętów takich jak kamery,
      aparaty, komputery, sprzęt sportowy, itp. w tych ostatnich
      przypadkach wartosciowe rzeczy należy ubezpieczyc osobno. najlepiej
      na czas całej podróży a nie tylko lotu... btw. to też mały haczyk na
      który nalezy zwracać uwagę kupując ubezpieczenie bagażu -
      sprawdzajcie, jaki okres obejmuje ubezpieczenie!

      i tyle... zachowajmy spokój i nie dajmy się zwariować:-)

      judymka... jeszcze raz życzę udanego wyjazdu. oczywiście
      oczekuję/oczekujemy relacji.

      i byłbym zapomniał... co z moja książka?:-)

      --
      Pozdrawiam
      zwierz
          • pariss1 Re: katastrofiści!!:-) 11.04.09, 20:46
            Wstępnie wybrałam opcję Signal Iduna za 176 zł, to chyba nie jest
            dużo. Poczytam też inne regualminy ubezpieczalni. Mam jeszcze trochę
            czasu, ale chyba bede sie lepiej czula z takim papierkiem czy to w
            USA czy w Meksyku.

            • michaelandro Re: katastrofiści!!:-) 16.04.09, 17:11
              A nam właśnie zaginął bagaż w podróży do Meksyku. Lecieliśmy Air France z
              przesiadką w Miami. Doleciał do Playa po 4 dniach. Z przygodami i dopłatami, ale
              cały.
              Całe szczęście, przewidując taką sytuację umiećiliśmy część najpotrzebniejszych
              rzeczy w różnych walizkach. Dlatego strata, mimo że dokuczliwa, była do zniesienia.
              Po przylocie do Meksyku każdy zakup dokumentowaliśmy paragonem i żądaliśmy zwrotu.
              Sprawa zakończyła się pozytywnie i po około 3 miesiącach wypłacono nam za
              wszystkie ponisione koszty.

              --
              Zapraszam do Otwocka :)
              • mojito Odyseja bagazowa. 25.04.09, 16:34
                Moj lot na odcinku PHL-EWR i dalej EWR-TXL byl opozniony
                o godzine przy moim pojawieniu sie na odprawie. Nadalem
                na bagaz dwie walizki i cierpliwie czekalem. Opoznienie
                zwiekszalo sie i linie USAir kolejno zmienialy polaczenia
                tym pasazerom ktorzy mieli zblizajace sie polaczone loty.
                Po trzech godzinach gdy oczywistym juz bylo, ze nie zdaze
                na polaczenie EWR-TXL linie zmienily moj bilet na lot
                Lufthansy PHL-FRA-TXL. Agentka zadzwonila do odprawy bagazu
                i poprosila o przekazanie mojego bagazu na inny, nowy lot.
                Mialem zle przeczucie i zalowalem, ze pospieszylem sie z
                odprawa bagazu przed wyjasnieniem statusu opoznionego lotu.

                W Berlinie moje zle przeczucia sprawdzily sie sie. Z uczuciem
                rozczarowania wpatrywalem sie w przesuwajacy sie wolno na
                tasmie drewniany klocek z napisem Bag end. Koniec peletonu.

                W biurze Lufthansy Lost/Found zlozylem reklamacje i otrzymalem
                polsko-angielskie pokwitowanie. Linie obiecaly znalezienie bagazu
                i dostarczenie na wskazany adres w kraju. Z ciezkim sercem zaczalem
                dalsza podroz. Byla sroda. W czwartek, w poludnie, zadzwonilem
                pod niemiecki numer Lufthansy (00 49 1805 747 402) aby zapytac
                o los bagazy. Zapewniono mnie, ze srednia oczekiwania na bagaze
                wynosi 24/48 h. Niechetnie uzbroilem sie w cierpliwosc. Z pytaniem
                zadzwonilem wieczorem. Dowiedzialem sie, ze codziennie rano
                linie przekazuja opoznione bagaze polskiej firmie ktora wiezie
                je do Poznania i z Poznania zaczyna rozwozenie ich po kraju.

                W piatek zaczalem dzien od telefonu do polskiej firmy. Mojego
                bagazu nie bylo na liscie dostarczonych. Zaczalem sie telefonicznie
                zaprzyjazniac z paniami w Zentrale Gepaeckauskunf. Sonia miala
                brazowego jamnika o historycznym imieniu Phoenig; Lisa lubila
                Swinoujscie i miala kiedys narzeczonego Polaka. Troche mnie czas
                przeszly zaniepokoil. Uspokoila mnie mowiac, ze mieli rowniez mile
                wspolne chwile. O bagazu nie bylo nic wiadomo. W piatek wieczorem
                linie zlokalizowaly jedna walizke. Znalem numer. Nie znalem
                wielkosci. Miala dotrzec do Szczecina kolo poludnia z ominieciem
                Poznania. Dotarla. Wieksza. Silniejsza. Polowa sukcesu. Miala cala
                zawartosc i zniszczony zamek wewnetrznej kieszeni. Przywitalem ja z
                radoscia i sentymentem. W sobote w poludnie, zapytana o zdrowie
                jamnika, Sonia po krotkim Danke powiedziala, ze znaleziono druga
                walizke. Mniejsza. Slabsza. Miala dotrzec w niedziele wieczorem.
                Dotarla zaraz po 21:00. Z cala zawartoscia ale w krytycznym stanie.
                Kolor niebieski zmienil sie na brudno szary. I miala zlamany
                metalowy kregoslup. Z uchwytu zwisala smutnie zmeczona i nieswieza
                wywieszka z napisem New Routing Info Other Side. Na odwrocie napis:
                Canzlier HKG. Odetchnalem z ulga. Blisko bylo...

                W czwartek, przed odlotem w Berlinie, w biurze Lufthansy zlozylem
                reklamacje o uszkodzeniu walizek. Zaproponowano mi natychmiastowa
                wymiane na nowe. Wygladaly malo solidnie i uprzejmie podziekowalem.
                Licze na zwrot kosztow za mala, krytycznie uszkodzona. I za leczenie
                wiekszej. Dostalem kopie protokolu z numerem reklamacji.
                W sprawach odszkodowania powinienem kontaktowac sie z
                www.lufthansa-usa.com/crus (Customer Relations North America)
                a udokumentowana reklamacje przeslac do ich biura w East Meadow, NY.

                Reklamacje uruchomie po weekendzie. W poniedzialek. Gott, helfen
                Sie mir, bitte.

                Postanowienia: nie nadawac bagazu na opoznione loty i powrot przy
                nastepnej okazji do koloru czarnego. Czarny kolor boli mniej.

                Auf Wiedersehen :),
                m.

                • pariss1 Re: Odyseja bagazowa. 25.04.09, 18:04
                  Kurcze Mojito. Nieciekawie. I to nowe walizki? Mam nadzieje, ze
                  koszty sie zwroca i znowu kupisz nowe. Dobrze, ze chociaz wszystko w
                  nich bylo.
                  Czyli to jest tak, ze odrazu jak nie otrzymam bagazu to ide do
                  okienka linii na lotnisku i zglaszam reklamacje? Daja mi kwitek i
                  wtedy dzwonie sie dopytywac. Oby mnie to nie spotkalo bo i tak bede
                  sie stresowac pewnie.
                  • mojito Re: Odyseja bagazowa. 25.04.09, 19:01

                    Zupelnie nowe :(. To byl ich dziewiczy lot. Twoje doleca.
                    Spoko/tranquilo :). Moje mialy utrudnione zadanie ze zmiana
                    lotu. Reklamacje sklada sie na lotnisku w liniach i podaje
                    sie adres doreczenia. W przytlaczajacej wiekszosci walizki
                    docieraja do wlasciciela na drugi dzien. Jedna z przyjemnosci
                    podrozowania jest odczuwalna ulga po zobaczeniu swojej walizki
                    na tasmie.
                    • yskyerka Re: Odyseja bagazowa. 03.05.09, 01:09
                      Mojito, współczuję. :(

                      To jeszcze historia sprzed dwóch lat:
                      Lecimy z mężem do Singapuru. W Warszawie nadajemy jedną małą walizkę
                      i średniej wielkości plecak, bo na lotnisku chcemy kupić walizkę w
                      wolnocłówce (ceny tak z połowę niższe niż w sklepach "na mieście").
                      Po zakupach wpadamy na pomysł, żeby tę nową nadać jako bagaż główny
                      i nie pętać się z nią po portach przesiadkowych. Mąż rozmawia z
                      ochroną, ci wypuszczają go na chwilę do odprawy, a kiedy jest już
                      przy stanowiskach KLM-u widzi radosną scenkę. "A dokąd to miało
                      lecieć?" - pyta pan w uniformie obsługi bagażowej, trzymając w ręku
                      nasz plecak. "To moje!" - woła mąż do kobiety, która nas odprawiała.
                      Sprawdzają, wszystko się zgadza, po czym mąż pakuje plecak do nowej
                      walizki i ponownie nadaje bagaż.

                      Gdzieś po drodze, na taśmie, urwała się przywieszka z kodem portu
                      docelowego. Plecak pewnie by się znalazł po paru dniach, bo był
                      podpisany, ale my jednak byliśmy szczęśliwi, że mąż wykazał się
                      takim wyczucia czasu. :)
                      • margerita_ok Re: Odyseja bagazowa. 04.05.09, 09:49
                        Ja miałem również przygody z bagażem, zaginięcie miałem raz przy
                        locie KLM-em do Jakarty, nadawałem plecak i 2 walizki, dotarł sam
                        plecak (sugeruje to inne lepsze traktowanie plecaków niż walizek,
                        nawet nie był wybrudzony) niestety walizki nie dotarły, powodem było
                        prawdopodobnie opóźnienie przy wylocie z warszawy i w efekcie na
                        przesiadkę w amsterdami zostało 40 minut, po drodze my zaliczyliśmy
                        bieg przełajowy przez całe lotnisko, bagaże nie zdążyły. W Jakarcie
                        lokalny przedstawiciel KLMu przyjął reklamację wypłacił do ręki
                        50USD zapomogi bezzzwrotnej na jakiej zakupy. Ponieważ tego samego
                        dnia lecieliśmy dalej podaliśmy namiar na inny port lotniczy w
                        indonezji gdzie mają przesłać. W sumie po kilku telefonach bagaże
                        dojechały tam gdzie powinny, z nalepek można było wyczytać że
                        zaliczyły po drodz kilka lotnisk na innych kontynentach.
                        Jeśli chodzi o niszczenie to zniszono nam kilka walizek, zawyczaj w
                        krajach arabskich, zazwyczaj oderwane kółka lub wyrwane rączki.
                        • wojtek.kozlowski Re: Odyseja bagazowa. 04.05.09, 10:16
                          Obawiam sie, ze z takimi przypadkami musimy sie pogodzic. Jest to ofiara jaka trzeba zlozyc na oltarzu podrozowania. Procedury lotniskowe sa takie jakie sa. Jakis czas temu rozmawialem z pilotem liniowym i uslyszalem, taka opowiastke: na ktoryms lotnisku podczas boardingu zaczal padac deszcz, obsluga odmowila ladowania bagazu. Nie wiedzial co ma zrobic, tym bardziej, ze w koncu z wiezy dostal polecenie kolowania na pas. Kolowanie to moglo Mu zajac nawet 40 minut (na duzym lotnisku to sie zdarza, tak jak sygnalizacja swietlna dla samolotow, i skrzyzowania o ruchu okreznym), no i pasazerowie przez okna ogladali swoje moknace walizki i mogli im co najwyzej pomachac. Nigdy, jak wtedy, nie cieszyl sie z tego, ze kabina pilotow jest solidnie zamknieta.
                        • gosienda Re: Odyseja bagazowa. 04.05.09, 11:08
                          Niedawno z koleżanką też miałyśmy przygodę z bagażem, a dokładnie z
                          czterema walizkami pełnymi zakupów zrobionych w Stanach, w jednej na
                          dodatek był laptop i chyba z dwa tysiące zdjęć z urlopu. Na
                          szczęście bagaż nietknięty przyleciał z dwudniowym opóźnieniem;)
                          • mojito Re: Odyseja bagazowa. 09.05.09, 02:11

                            Dzisiaj dostalem "love letter" z biura Lufthansa:

                            "Dear Sr. Mojito,

                            Thank you for taking the time to contact us about your luggage
                            damages. Please accept our apologies for the inconvenience.
                            We certainly want to be of assistance. A check for $ 90.00
                            is being mailed to you under separate cover.
                            We are confident that future travel with Lufthansa will meet
                            your expectations and look forward to welcoming you on board
                            another flight soon.

                            Sincerely,
                            Lufthansa

                            Cynthia F.
                            Customer Relations North America".

                            Udokumentowana reklamacje wyslalem listem rejestrowanym
                            w czwartek (30.4). List dotarl do Lufthansy w poniedzialek
                            (4.05) Szybkosc zalatwienia reklamacji zrobila na mnie mile
                            wrazenie. Przeslana suma pokryje koszt nowej walizki i
                            wymiane zamka w zewnetrznej kieszeni wiekszej walizki.
                            Zalatwienie reklamacji uwazam za satysfakcjonujace.

                            Buen viaje para todos!
                            m.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka