Dodaj do ulubionych

Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?!

IP: 217.98.105.* 13.08.02, 23:49
No wlasnie. Naczytalam sie na ten temat sporo ale za kazdym razem
mam "fachowe" nazwy grup żywieniowych [węglowodany,białka itp]. A jak to się
przedstawia w konkretnych posiłkach? Chodzi mi o to że nie wiem do jakiej
grupy należy np. ryż, chleb, owoc, mleko itd. Co z czym i w ogole. Prosze o
rady, odp. i ciekawe linki.
Z góry dziękuję :)
PS. Mam zamiar sie odchudzac ale nie pokusze sie na zadna diete drastyczna,
chce sprobwac diete nielaczenia + ćwiczenia. Sadze ze mam niemałe szanse,
chce do grudnia zrzucić 7 kg [z 56kg do 49kg przy wzroscie 162cm, wiek 18
lat] ;P
Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • Gość: fredzia IP: *.jasien.com / 192.168.1.* 14.08.02, 08:18
    A czy moglabyś napisać co z czym jeść z czego nie? Z czym należy pić mleko,
    jogurty aby zapewnić najlepsze wchłanianie wapnia?
    Ogólnie sprawa węglowodanów, białek... wyglada tak:
    WĘGLOWODANY- pieczywo, makarony, kasze, ziemniaki...
    BIAŁKA- mięso, nabiał...
    TŁUSZCZ- wszędzie po trochu
    Natomiast warzywa i owoce chyba można zaliczyć do grupy skladników mineralnych
    i witamim.
  • magdalena26 20.08.02, 11:45
    bardzo prosze o ujawnienie się. nie tylko tych którzy stosują, ale wszystkich
    którzy mają jakies zasoby informacji. może jakieś linki?
    z góry dziekuję!
  • Gość: Gosia IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 20.08.02, 14:04
    wkleję ci to co na temat tej diety znalazłam w róznych miejscach netu- niestety
    już nie pamiętam skąd, którą informację wzięłam

    Dieta nie łączenia
    Można łączyć: BIAŁKO (mięso, ryby, jaja, fasola, bób, orzechy, ziarna
    słonecznika) z TŁUSZCZAMI I PRODUKTAMI ŻYWYMI ( smalec, masło oleje,
    margaryny, warzywa (oprócz ziemniaków), soki, wino, niektóre owoce.
    Tak samo można łączyć WĘGLOWODANY (pieczywo, kasze, ziemniaki,
    cukier, miód) z
    TŁUSZCZAMI I PRODUKTAMI ŻYWYMI.
    Nie można łączyć BIAŁKA Z WĘGLOWODANAMI.
    Chodzi o to, że węglowodany są trawione przez enzym zasadowy a
    białka przez
    kwaśny. Spożyte razem neutralizują się i wtedy organizm musi
    wydzielić
    dodatkowe ilości kwaśnego enzymu aby strawić białko, przy czym cała
    reszta
    węglowodanów pozostaje niestrawiona, odkładając się w postaci
    tłuszczu.

    Podczas 1 posiłku można dowolnie łączyć produkty z grup 1 i 2 oraz 2 i 3. Nie
    należy jeść razem składników z grup 1 i 3.
    grupa 1 tzw "białkowa":
    mięso
    wędliny
    drób
    ryby
    warzywa strączkowe
    jaja
    nabiał (np. mleko, jogurt naturalny, sery zółte i białe)
    grupa 2 tzw "neutralna":
    warzywa (wyłączając ziemniaki)
    nasiona (np. słonecznik, orzechy)
    oleje i oliwa
    masło
    miód i słodzik
    kawa i herbata
    soki warzywne i owocowe
    owoce
    woda
    grupa 3 tzw. "węglowodanowa"
    pieczywo
    ciastka
    kasze
    muesli
    ryż
    ziemniaki
    makarony
    owoce suszone
    cukier
    kukurydza
    Polecam też jak najrzadsze korzystanie z grupy węglowodanowej no i
    odstawienie
    chlebusia :-)


    ŁĄCZENIE POKARMÓW
    Polska tradycja kulinarna nie jest szczególnie korzystna dla organizmu
    człowieka. To wiedzą i podkreślają wszyscy, mając na myśli kotlet schabowy i
    boczek. Mało kto zwraca jednak uwagę na kolejność zjadanych potraw i sposób
    łączenia produktów.

    Ponieważ każdy rodzaj pożywienia potrzebuje do trawienia innych soków
    żołądkowych, a różne produkty trawione są w różnym czasie, trzeba przede
    wszystkim komponować posiłki proste - zawsze oparte na świeżych sezonowych
    roślinach (owocach, warzywach) z dodatkiem albo węglowodanów, albo białek.

    Jeśli nie zadbasz o to, twój brzuch zamieni się w laboratorium chemiczne, gdzie
    w wyniku fermentacji czy też gnicia niestrawionych resztek pokarmów tworzą się
    takie substancje, jak np. siarkowodór czy kwas octowy.


    Nigdy nie jedz:
    · kotleta (ani innego mięsa) z ziemniakami - przy takim połączeniu
    żołądek produkuje solaninę, która jako substancja trująca usypia twój system
    nerwowy i sprawia, że czujesz się zmęczony, leniwy i przytępiony
    · rosołów i innych mięsnych wywarów - mięso zawiera dziesiątki trujących
    substancji, które podczas gotowania przedostają się do wody, co sprawia, że aby
    przyswoić zupę, potrzeba ok. 30 razy więcej energii niż na strawienie samego
    mięsa
    · wszelkiego rodzaju smażonych potraw - w wysokich temperaturach tłuszcze
    nabierają właściwości rakotwórczych
    · ryby, zimnych nóżek lub innego mięsa skropionego cytryną - takie
    połączenie także sprzyja powstawaniu raka
    · fasolki po bretońsku, grochówki - niekorzystne jest łączenie różnego
    rodzaju białek (w tym wypadku mięsa i fasoli, ale może to być także, np. pstrąg
    w migdałach); białka to przede wszystkim: mięso czworonogów (lepiej dziczyzna,
    wołowina, cielęcina niż wieprzowina), ptactwo (indyki zamiast kurczaków), ryby
    (morskie i słodkowodne), jaja, nabiał (sery, twarogi, jogurty), rośliny
    strączkowe (fasola, soczewica, bób, soja, groch), orzechy i inne pestki (np.
    słonecznika, dyni)
    · kanapek czyli chleba z dodatkiem białek (sera, wędliny i innych), a
    także połączenia innych gatunków skrobi (kasze, ryż, ziemniaki) z białkami,
    czyli typowego polskiego obiadu
    · białek połączonych z tłuszczem (te drugie spowalniają trawienie
    pierwszych) - zatem żadnych smażonych jajek czy mięsa, zamiast tego jajko na
    miękko, mięso z grilla lub gotowane
    · dań w tradycyjnej kolejności - wyobraź sobie twój żołądek, do którego
    wlewasz rzadką zupę, a na wierzch wrzucasz kawałki drugiego dania; czy nie
    zdrowiej byłoby ułożyć je w odwrotnej kolejności?
    · cytryny z cukrem (w herbacie) lub pomidora na kanapce. Pomidory i
    cytrusy niszczą fermenty, które trawią węglowodany (zboża, ziemniaki, cukier i
    miód)
    · połączonych ze sobą różnego rodzaju węglowodanów - jedz albo ziemniaki,
    albo chleb, albo kaszę; zjedzone razem nie dość, że zaczynają fermentować, to
    jeszcze wzmagają apetyt - zjesz więc o wiele więcej niż powinieneś
    · pączków i innych słodkich wypieków z owocami (także kasze lub ziemniaki
    z cukrem lub owocami); powodują fermentację i uczucie zgagi
    · lodów latem - lody jedz zimą na dworze, gdy różnica temperatury między
    tym, co na zewnątrz i lodem nie jest duża. Latem grozi ci przeziębienie!
    · wszelkiego rodzaju deserów (również owoców) spożywanych po głównym
    posiłku; słodkości hamują proces trawienia, rozpoczynając proces fermentacji
    · melona lub arbuza połączonego z czymkolwiek (owoc straci swe walory
    odżywcze); podobnie sałatek ogórkowo-pomidorowych (zjadaj osobno ogórki i
    pomidory)

    Zawsze możesz łączyć:
    · białka
    · mięso - bez oleju, śmietany, masła i innych białek oraz kwaśnych
    owoców, ale z dużą ilością zielonych warzyw
    · orzechy - bez innych białek, np. jogurtów, ani też jako składnik
    zbożowego musli - tylko z zielonymi warzywami lub kwaśnymi owocami
    · jajka - bez mleka, oleju, słodyczy - tylko z zielonymi warzywami
    · rośliny strączkowe - bez masła, śmietany, innych białek - tylko z
    zielonymi warzywami
    · owoce
    · owoce kwaśne - bez skrobi, cukru, większości białek - tylko z
    orzechami, kwaśnym mlekiem i innymi kwaśnymi owocami
    · owoce słodkie i półkwaśne - bez słodkiego mleka ani innych białek,
    skrobi ani kwaśnych owoców - tylko z kwaśnym mlekiem
    · węglowodany
    · skrobia (ziemniaki i pieczywo) - bez białek, cukrów ani owoców - tylko
    z zielonymi warzywami i tłuszczami
    · zboża - bez białek, mleka, kwaśnych owoców - tylko z zielonymi
    warzywami
    · zielone rośliny
    · łączyć ze wszystkim oprócz mleka
    · desery
    · jeść oddzielnie, niezależnie od innych posiłków - tylko z zielonymi
    warzywami

    Poza tym pamiętaj, że najlepiej jeść dobrze skomponowane posiłki co 4-4,5 godz.
    Owoce zawsze jedz na pusty żołądek, a następny posiłek zjedz dopiero pół
    godziny później w przypadku świeżych owoców, a godzinę w przypadku owoców
    suszonych. Owoce w ciągu 30-60 min opuszczają żołądek - ich wartości odżywcze
    przyswajane są przez jelita, więc zjedzone po jakimkolwiek nieowocowym posiłku
    zakłócają proces trawienia i rozpoczynają proces fermentacji. Dokładnie
    przeżuwaj pokarmy, szczególnie skrobię i węglowodany. Proces trawienia
    rozpoczyna się w ustach - bez udziału śliny niemożliwe jest prawidłowe
    przyswojenie wartości odżywczych węglowodanów.

    Jeśli trudno ci wyobrazić sobie tak drastyczną i gruntowną rewolucję w kuchni,
    miej świadomość tego, że nikt inny nie zadba o twój system trawienny i
    wydalniczy lepiej niż ty sam. Zostawiając coś na talerzu, nie zastanawiaj się
    nad tym, co pomyślą o tobie inni, skup się raczej na skutkach twojego wolnego,
    świadomego wyboru. Niech właściwe jedzenie buduje, a nie niszczy.

    Trawienie przyspieszają dodatkowo praktyki jogiczne, które wykonać może każdy:
    · zatkaj lewą dziurkę od nosa i oddychaj tylko prawą - w
  • magdalena26 20.08.02, 15:26
    nie wiem czy to odchudza, ale ciekawe... na pewno je się mniej, bo trzeba
    zachowac odstępy między poszczególnymi posiłkami i jeść większość tradycyjnych
    zestawów osobno. fajna dietka dla tych, którzy lubią eksperymentować, a nie
    przepadaja za super restrykcyjnymi dietami. to bardziej sposób na odżywianie
    niż ściśle "dieta". no, cóz... zobaczymy. choć dziwnie troszkę jeśc musli z
    sokiem owocowym. moge przetestowac powiedzmy przez 14 dni. powinny byc chyba
    jakies efekty, nie?

    dzieki serdeczne gosiu.
    pozdrawiam
  • magdalena26 20.08.02, 20:32
    mam jedną watpliwość jak traktowac musli i np. płatki owsiane - zrozumiałe że
    mleko odpada - zasada niełaczenia białek i węglowodanów, ale jesli potraktujemy
    je, zwłaszcza te ostatnie jako zboża to możemy je połączyc tylko z zielonymi
    warzywami, a to nawet dla mnie jest dziwne.
    :D
    --
    magdalenka ;)))))
  • magdalena26 20.08.02, 20:35
    nie rozumiem - wywaliło mój list... dziwne... list wygladał tak jak poniżej.
    pisze jeszcze raz. w sprawie watpliwości... może się uda

    mam jedną watpliwość jak traktowac musli i np. płatki owsiane - zrozumiałe że
    mleko odpada - zasada niełaczenia białek i węglowodanów, ale jesli potraktujemy
    je, zwłaszcza te ostatnie jako zboża to możemy je połączyc tylko z zielonymi
    warzywami, a to nawet dla mnie jest dziwne.
    :D
    --
    magdalenka ;)))))
  • charissa 22.08.02, 15:11
    to ja juz wiem ja czym polega ta dieta!!
    zanim bym wymyslila co z czym, a co absolutnie nie to by
    mi sie odechcialo gotowac!!
  • Gość: miki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.03, 12:31
    Jestem nowa forumowiczka, zajrzalam do archiwum - moze uda mi sie wznowic ten
    watek. Mam pytanie, bo juz troche sie w tym pogubilam (a chcialabym zaczac
    diete nielaczenia - tak mnie zachecilyscie), czy mozna laczyc gotowana
    marchewke z grozkiem??? Wynika z tego, ze tak, bo to grupa bialkowa i
    neutralna, ale z drugiej strony doczytalam sie, ze Basia wspomina cos o
    laczeniu straczkowych tylko z zielonymi warzywami. Jak to jest wiec naprawde?
    Na obiad zjadlam wlasnie w dobrej wierze march.+groszek, a potem znow zajrzalam
    do forum i ...rozczarowanie. No i sprawa druga - sushi.Odpada, prawda?
  • Gość: magdalena26 IP: *.ltk.com.pl 20.08.02, 20:42
    mój list został 2 razy usuniety nie wiem dlaczego. napisałam w nim o moich
    watpliwosciach w jednej kwestii, dotyczacej diety niełaczenia.
    jak traktowac musli i np. płatki owsiane, bo jesli jako osobna grupe z grupy
    weglowodanowej to mozna je jesć z sokami (zasada niełaczenia białek i
    weglowodanów), ale jesli jako zboża to mozna je jesc tylko z zielonymi
    warzywami, co wydaje mi się dziwne.
    pozdrowienia
    i mam nadzieje że tym razem nie usuną mojego listu za złamanie regulaminu ;)
  • kroolewna 20.08.02, 20:48
    to ja magda26. nie wiem czemu ale moje posty sa usuwane. o co chodzi???? jakie
    złamanie regulaminu???
    pytałam tylko jak potraktowac musli i płatki owsiane - czy jako zboża czy jako
    osobną grupe węglowodanową. myslę sobie, że jesli jako zboża to można je jesc
    tylko z zielonymi warzywami (a to troche dziwne). mleko odpada - zasada
    niełaczenia białka i wegli... ale soki - to by było zjadliwe.
    pozdrowienia.

    i oby ten list nie został usuniety
    magdalena26
  • Gość: asia IP: *.stat.gov.pl 21.08.02, 13:11
    a sałatka jarzynowa z majonezem- czy to jest złe połączenie? I czy "dozwolony"
    jest do tego chleb?
    Pozdrawiam
  • magdalena26 21.08.02, 14:44
    pomyślmy co jest w takiej sałatce: gotowana marchew, ziemniaki, jajka, ogórek,
    groszek i inne warzywa oczywiście majonez. majonez to ja bym zaliczyła do grupy
    neutralnej, jak np. olej i masło - czyli możnaby go połaczyć z warzywami
    (wszystkimi), ale jajka (grupa białkowa) mozna łączyć tylko z warzywami
    zielonymi, więc ziemniaki odpadają, a pieczywo podobnie tylko z zielonymi
    warzywami (z sałatki wtedy odpadają ziemniaki i jajko). podsumowując: ziemniaki
    z jajkiem i pieczwo z jajkiem - zabronione! więc albo sałatka z jajkiem bez
    ziemniaków, groszku (jeśli to roślina strączkowa?) i chleba, ale z majonezem.
    albo sałatka warzywna z majonezem i z chlebem, ale bez jajka. albo coś
    namieszałam :(
    --
    magdalenka ;)))))
  • ruda_102 21.08.02, 16:42
    Hej dziewczyny.
    Jako że reklamowałam już dietę niełączenia na forum,
    wypada mi się odezwać. Ale po poście Gosi czuję się zdruzgotana :(((
    Niczego nie wolno łączyć z niczym a w międzyczasie należy robić
    czterogodzinne postoje. Jest to ciekawe, jeśli chce się zmienić styl życia
    na jakiś ortodoksyjnie zdrowotny. W tym celu polecam również
    zmianę na tryb zbieraczo-łowiecki. Podobno naszym przodkom
    drastycznie pogorszył się stan zdrowia po odkryciu metod upraw i hodowli.
    Jednocześnie drastycznie wzrosła populacja,
    więc może niezdrowa żywność ma dobry wpływ choć na jedno ;-)
    Nie wiem tylko gdzie znaleźć nieskażone korzonki i jagódki.
    (Gosiu, ja tylko żartuję :-)

    Jeśli chodzi tylko o zrzucenie paru kilo to polecam prostą zasadę
    niełączenia białek i węgli; przy czym do białek zaliczamy
    również strączkowe warzywa a do węgli kukurydzę i ziemniaki.
    Stąd sałatka warzywna raczej generalnie odpada
    (groszek, jajka - kukurydza, ziemniaki).
    Do tego namawiam, żeby zrezygnować zupełnie z białego pieczywa,
    słodyczy (oprócz gorzkiej czekolady) i ograniczyć słodkie owoce
    (zwłaszcza winogrona i arbuzy). No i RUCH - to przede wszystkim.

    Ja przez jakiś czas odchudzałam się prostackim jedz mniej,
    ale zgodnie z wszelkimi zapowiedziami to po jakimś czasie przestało działać.
    Niełączenie (bez ortodoksji, czasem pozwalałam sobie
    np. na porcyjkę penne z sosem śmietanowym) dało mi takiego kopa,
    że teraz mam -9kg, BMI poniżej 19 (czyli prawie anoreksja)
    i nie mogę przestać chudnąć. Dlatego od jakiegoś czasu łączę.

    I jeszcze jedno. Przy niełączeniu, jedząc w miarę normalnie
    masz siłę i ochotę na RUCH. A przy rozsądnej diecie to jest jednak
    główny czynnik zrzucania kg. I łatwiej regulować gdzie te kg mają ubywać.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki.
  • magdalena26 21.08.02, 16:59
    ruda może podesłałabys mi jakieś przykładowe swoje menu na skrzynkę. dieta w
    wersji gosi jest naprawdę ok. przede wszystkim jem mniej! a o to mi chodziło -
    głównie. jeszcze gdyby mi ubyło np. 2 kilosy to wogóle byłoby super.
    pozdrowienia
    --
    magdalenka ;)))))
  • ruda_102 21.08.02, 18:07
    magdalena26 napisał:

    > ruda może podesłałabys mi jakieś przykładowe swoje menu na skrzynkę. dieta w
    > wersji gosi jest naprawdę ok. przede wszystkim jem mniej! a o to mi chodziło -

    > głównie. jeszcze gdyby mi ubyło np. 2 kilosy to wogóle byłoby super.
    > pozdrowienia
    > --
    > magdalenka ;)))))

    Sorry, ale nie mam takich typowych dietowych przepisów.
    Ja dużo jadam na mieście (głównie włoskie knajpy).
    W trakcie niełączenia starałam się zamawiać to co zgodne.
    Np. kluchy z prostym sosem pomidorowym albo warzywnym
    (jak tam dodali ciutkę sera czy śmietanki, to niech tam...).
    Góra warzyw z oliwką lub winegretem.
    Kawałek mięsa z warzywami z grilla z dodatkiem parmezanu.

    Staraj się jadać w knajpach, które znasz
    (znasz ich menu i nie boisz się zamówić coś nietypowego
    albo np. 1/2 porcji) albo w takich, które tzw. dodatki serwują osobno.
    Nie zamawiasz wtedy ziemniaków czy ryżu i nie kuszą Cię na talerzu.

    Na śniadanie polecam czarny chleb z masłem i miodem,
    jogurt naturalny bez niczego (z muesli zrezygnowałam).
    Jeśli lubisz kanapki, to oprócz takich z warzywami (ogórek, rzodkiewka)
    możesz sobie robić guacamole - pastę z awokado z czosnkiem
    i ew. drobniutko pokrojoną cebulą + trochę soku z cytryny i sól.

    Na drugie śniadanie (czy lunch) np. kawał sera bire z oliwkami
    albo pierś z grilla + warzywa. Przede wszystkim dużo sałatek,
    do których możesz dodawać tuńczyka lub jajka.

    Możesz też gotować sobie zupy-krem, które jesz na ciepło lub zimno.
    Gotujesz wywar z warzyw tzw. rosołowych (tylko jak najmniej marchewki),
    pora podduszasz na oliwce, w tym wszystkim gotujesz np. brokuły
    (kładziesz je na wierzchu, na parze), miksujesz, dodajesz sól
    + odrobinę czosnku. Zatyka jak trzeba.

    Pamiętaj, żeby jeść mniej ale częściej. No i nie za późno.
    Jak się nie możesz powstrzymać - zjedz marchewkę na surowo.

    Aha, polecam też grzyby (podgrzybki, prawdziwki, teraz też kurki).
    Dodajesz je albo do makaronów (ryżów) albo do mięs.
    Są pyszne, aromatyczne - i nie czujesz się taka biedna,
    że czegoś Ci w tym wszystkim brak.

    Ja już zgłodniałam. Życzę smacznego.
  • Gość: magda26 IP: *.ltk.com.pl 21.08.02, 19:04
    dzięki, dzięki! o właśnie coś takiego mi chodziło! ze spalaniem nie bedzie
    problemu, bo duzo biegam. sama też eksperymentuję z przepisami. musze spróbowac
    tych zup zapychaczy :) typowych zup polskich nie znoszę, ale takie cuda :)
    szybko i bez trudu. makarony kocham tylko - na pół-twardo... no cóż zobaczymy
    czy mi sie uda zjechac te kilka kg.
  • ruda_102 22.08.02, 14:20
    Świetnie, że kochasz na pół-twardo. Ja też tak mam.
    Takie mają ponoć niższe GI.

    Aha, jeszcze jedno. Jak już się trochę poodchudzasz,
    to zwróć uwagę czy Twój organizm nie robi Ci dywersji.
    Ja po jakimś czasie, choć niby nie byłam osłabiona,
    zrobiłam się jakaś wolniejsza, trochę wcześniej zasypiałam,
    w weekend czasem się zdrzemnęłam.
    Zaczęłam na to zwracać uwagę i zmuszałam się, żeby jednak wrócić
    po coś tam na piętro, podnieść coś co mi upadło itp.
    Ten łobuz zaczyna oszczędzędzać i trzeba mu to wybić z głowy.
    Pozdraw.
  • ruda_102 22.08.02, 14:28
    No i jeszcze coś.
    Pomimo całej miłości do kluchów muszę przyznać,
    że ćwicząc lepiej chunie się na białkach.
    Nasz nieodżałowany Jogger twierdził,
    że organizm potrzebuje min. 2 dni żeby przestawić się
    na dietę białkową, więc jedzenie samych białek
    tylko w dniu treningu to nie jest to.
    Jeśli ćwiczysz więcej np. w weekend
    możesz fundować sobie węglowe początki i białkowe resztki tygodnia :-)

    Ja się nie przestawiłam jakoś totalnie,
    ale starałam się jeść więcej tych białek
    (choć nie przepadam za mięsem).
    Uważaj przy tym na wędliny - wiele z nich ma w składzie cukier.
  • qassja 22.08.02, 14:52
    ruda_102 napisała:

    > No i jeszcze coś.
    > Pomimo całej miłości do kluchów muszę przyznać,
    > że ćwicząc lepiej chunie się na białkach.
    > Nasz nieodżałowany Jogger twierdził,
    > że organizm potrzebuje min. 2 dni żeby przestawić się
    > na dietę białkową, więc jedzenie samych białek
    > tylko w dniu treningu to nie jest to.
    > Jeśli ćwiczysz więcej np. w weekend
    > możesz fundować sobie węglowe początki i białkowe resztki tygodnia :-)
    >
    > Ja się nie przestawiłam jakoś totalnie,
    > ale starałam się jeść więcej tych białek
    > (choć nie przepadam za mięsem).
    > Uważaj przy tym na wędliny - wiele z nich ma w składzie cukier.

    Szczerze gratuluję rezultatów diety. Gdy się czyta coś takiego, aż się lepiej
    człowiekowi robi na duszy. Masz rację, że odchudzanie polegające na jedzeniu
    coraz mniej, ale "jakby bez głowy", prowadzi do błędnego koła. Nie można
    przecież jeść coraz mniej i mniej :-)
    Co do makaronów i chleba, robię je we wsłasnym zakresie, z żytniej mąki razowej
    (lub pszennej razowej). Wbrew pozorom, nie zabiera to aż tak wiele czasu, jakby
    się mogło wydawać, no i wiadomo, z czego są naprawdę zrobione (a nie
    podbarwiane karmelem).
    Pozdrówka

  • johana13 22.08.02, 15:14
    no wlasnie, sezon grillowy w pelni.Piwko tez smakuje, czy to prawda ze bez
    pojadania nie tuczy?
    Sorki za kompa, ktory nie chce pisac polskich znakow ;(
  • Gość: magdalena26 IP: *.ltk.com.pl 22.08.02, 15:18
    no jestem pod ogromnym wrażeniem! zupę według przepisu rudej zrobiłam bez
    problemu (pycha! jeszcze raz dzięki ruda! natchnęłas mnie - teraz przepisy same
    sie tworzą w głowie ;)) ale na "wyroby własne" raczej sie nie dam namówić.
    chwilowo zrezygnowałam wogóle z pieczywa, ryżu i makaronu. co do białka -
    ostatnio próbowałam diety keto i szło okropnie. na razie wolę oprzeć się przede
    wszystkim na warzywach ale stopniowo będę zwiększac ilość białka - tym bardziej
    że zazwyczaj dość intensywnie się ruszam. to dopiero drugi dzień ale...
    samopoczucie mi dopisuje a niełacząc jem mniej niż do tej pory!
    pozdrowienia
    magdalenka

    qassja może napiszesz ten przepis na własny chleb. kto wie... ;) może kiedyś...
  • qassja 22.08.02, 15:39

    > qassja może napiszesz ten przepis na własny chleb. kto wie... ;) może
    kiedyś...

    Według życzenia :-)))
    Do ciasta chlebowego:
    1/2 kg mąki (żytniej razowej lub pszennej razowej, można je też wymieszać),
    sól, 2 łyżki oleju (ja daję olej z pestek winogron lub oliwę z oliwek), 10 dgk
    świeżych drożdży, mleko oraz mąka do zaczynu (także razowa).
    Trzeba wpierw zrobić zaczyn z drożdży, mąki i mleka (można dodać łyżeczkę
    cukru, żeby drożdże miały co "jeść"). Mleko musi być ciepłe, mąki powinno być
    tyle, żeby zaczyn miał konsystencję gęstej śmietany. Uwaga! Bardzo szybko
    wyrasta.
    Zaczyn trzeba połączyć z mąką i olejem, wyrobić ciasto (niestety, dość długo i
    ciężko się wyrabia, żeby ciasto odchodziło od ręki), pozostawić do wyrośnięcia
    w ciepłym miejscu. Ja ustawiam naczynie z ciastem na kuchence, w której
    nagrzewam piekarnik - ciasto szybko rośnie. Do ciasta można dać słonecznik,
    sezam lub len, można też wbić dwa-trzy żółtka, chleb będzie smaczniejszy.
    Gdy ciasto wyrośnie (ok. pół godziny), wyrabiam je jeszcze raz na stolnicy, tym
    razem krótko i wkładam do foremek lub na blachę. Z tej proporcji wychodzi sporo
    ciasta. Piekę w nagrzanym piekarniku (180 stopni) 40 minut. Trzeba potem ciasto
    ostudzić (nie wyciągać od razu z pieca, chociażby nie wiem jak pachniało).

    Makaron to już w ogóle bułka z masłem ;-)) bo:
    wysypuję mąkę na stół, robię z niej kopczyk, wbijam jajko, dodaję sól i
    wyrabiam ciasto, dodając wodę (niezbyt dużo, ciasto na makaron musi być
    twarde). Wyrobione ciasto wałkuję, kroję w nitki zostawiam do wyschnięcia i
    potem gotuję al dente.
    Życzę smacznego i pozdrawiam
  • charissa 22.08.02, 15:52
    wiecie co...
    moze ja jednak sprobuje......
    bo teraz tyje nawet jedzac tylko jogurciki i owocki :(
  • ruda_102 22.08.02, 16:31
    charissa napisała:

    > wiecie co...
    > moze ja jednak sprobuje......
    > bo teraz tyje nawet jedzac tylko jogurciki i owocki :(

    Charisso,
    ja też kocham owocki, za brzoskwinie i czereśnie bym zabiła
    ale jadam i inne - prawie wszystkie i zwykle w nadmiarze.
    Jakoś jednak uwierzyłam, że trzeba je trochę chociaż ograniczyć.
    Niedawno czytałam, że któreś małpki naczelne :-))))
    nie jedzą dojrzałych owoców, bo takie słodkie fermentują im w żołądkach.
    A są 100% wegetarianinami.
    Człowiek jest przecież gorzej przystosowany do trawienia tego wszystkiego.
    Odchudzając się, z bólem ograniczyłam więc ilość owoców o jakieś 30%
    i starałam się traktować je jako osobne posiłki (dzięki temu zjadałam ich
    więcej na raz, niż gdyby było to jabłuszko po obiadku).
    I – tak jak już pisałam – wyrzuciłam te najsłodsze ze względu na GI:
    banany – tego akurat nie lubię, winogrona i arbuzy :(((

    Jogurty, jeśli jadasz owocowe, to wbrew diecie niełączenia.

    Radzę przerzucić się na warzywa (zwłaszcza zielone)
    i choć trochę zwiększyć białka (zwłaszcza pierś z kurczaka czy indyka).

    Jedząc wg niełączenia je się mniej.
    Sprawdź ile sera jesteś w stanie zjeść samodzielnie a ile z pyszną bagietką...
  • charissa 23.08.02, 11:28
    no tak, z tym serem to akurat wczoraj sprobowalam (bez czytania twojego posta)
    i zjadlam raczej malo. Tyle, ze ja nie lubie sera (zoltego ani bialego)
    generalnie.
    Dzis rano wypilam herbatke czerwona i zjadlam kawaleczek suchel buleczki (wiem,
    ze raczej nie powinnam jesc bialego pieczywa, ale tylko takie bylo, no a poza
    tym zjadlam tylko kawaleczek)
    Potem gruszka na drugie ( czy gruszki wolno mi jesc???)

    czeka na mnie jeszcze jedna gruszka i szczerze powiedziawszy rogal (wiem, ze
    nie powinnam!)
    nie wiem co wykabinuje dalej....

    A tak w ogole to czy herbatki czerwone to rzeczywiscie pomagaja??
  • ruda_102 22.08.02, 16:41
    johana13 napisała:

    > no wlasnie, sezon grillowy w pelni.Piwko tez smakuje, czy to prawda ze bez
    > pojadania nie tuczy?
    > Sorki za kompa, ktory nie chce pisac polskich znakow ;(

    Johana
    Ja z piwa zrezygnowałam.
    Na szczęście nie przepadam, ale latem czasem chętnie bym sięgnęła
    po jakiegoś małego Bita.
    Podobno z piwem jest ten problem, że podnosi Ci cukier (najwyższe GI!).
    A na to też starałam się zwracać uwagę.

    Natomiast piłam czerwone, wytrawne wino
    (1-2 kieliszki do obiadu, czasem więcej).
    I to parę razy w tygodniu.

    Mam dla Ciebie taki trick.
    Jeśli lubisz siedząc w domu sięgnąć sobie po piwko,
    kup sobie butlę wytrawnego białego wina (bardziej podobne)
    i trzymaj to dobrze schłodzone w lodówce.
    Jak Cię najdzie ochota – nie odmawiaj sobie kieliszka.
    A do wina możesz wziąć parę oliwek, trochę cienko pokrojonego twardego sera itp.
    Czyż to nie przyjemne?

    Tylko uwaga – wino musi być wytrawne, żadne tam pół.
    No i jeśli z tym serem i oliwkami, to traktuj to jako posiłek.
    Pojadanie jest BE.
    Pozdraw.
  • magdalena26 22.08.02, 17:22
    winko wytrawne! jestem za!
    dzieki za wszystkie rady!
    --
    magdalenka ;)))))
  • johana13 23.08.02, 13:20
    winko,ok.
    A mam jeszcze jedno pytanie-suróweczki :)Podobno są naj...Uwielbiam je, ale
    kupuję je czasami w firmowym bufecie, i czuję że zawierają olej i cukier.Olej
    chyba jest w porządku ale z tym cukrem ?
  • ruda_102 23.08.02, 15:40
    johana13 napisała:

    > winko,ok.
    > A mam jeszcze jedno pytanie-suróweczki :)Podobno są naj...Uwielbiam je, ale
    > kupuję je czasami w firmowym bufecie, i czuję że zawierają olej i cukier.Olej
    > chyba jest w porządku ale z tym cukrem ?

    Jeśli jesz same surówki, to cukier ok.
    Chyba, że w surówce są strączkowe (surowa fasola ;-)
    Cukier powinno się redukować
    - przede wszystkim zrezygnuj ze słodzonych napojów
    (ja i tak nie słodzę kawy-herbaty, ale przestałam pijać soki owocowe z kartonu).
    Ale takie ilości, jakie dodane są do surówki, to nic.
    Jeśli natomiast do tej surówki bierzesz sobie mięso, to już źle.
  • ruda_102 23.08.02, 16:47
    charissa napisała:
    >
    > no tak, z tym serem to akurat wczoraj sprobowalam (bez czytania twojego
    posta)
    > i zjadlam raczej malo. Tyle, ze ja nie lubie sera (zoltego ani bialego)
    generalnie.
    > Dzis rano wypilam herbatke czerwona i zjadlam kawaleczek suchel buleczki
    (wiem,
    > ze raczej nie powinnam jesc bialego pieczywa, ale tylko takie bylo, no a poza
    > tym zjadlam tylko kawaleczek)
    > Potem gruszka na drugie ( czy gruszki wolno mi jesc???)

    > czeka na mnie jeszcze jedna gruszka i szczerze powiedziawszy rogal (wiem, ze
    > nie powinnam!)
    > nie wiem co wykabinuje dalej....
    >
    > A tak w ogole to czy herbatki czerwone to rzeczywiscie pomagaja??


    O kurcze, Charissa.
    Pls. nie umartwiaj się tak. Suche bułki i gruszki
    to chyba nie jest Twoje ulubione zestawienie.

    Mnie też się wydawało, że bez pieczywa (różnego i białego i nie)
    nie mogę żyć. Ale okazuje się, że można to sobie skutecznie ograniczyć.
    Na razie jeszcze nie wróciłam do bułeczek ani bagietek,
    nawet do białego chleba.
    Odchudzając się jadałam różne chlebki fitness - takie,
    które nie mają w składzie cukru a za to mają jak najwięcej błonnika.
    One nie są jakoś szczególnie smaczne,
    więc zjesz ich niewiele (gwarantuje) a po jakimś czasie
    wydają Ci się coraz bardziej zjadliwe.

    Jeśli już musisz jeść pieczywo, to jedz je rano.
    Później postaraj się o jakieś białka
    - jeśli nie lubisz serów i mięs to chociaż strączkowe.
    Ugotuj sobie na parze porządną porcję fasolki szparagowej
    (to jeszcze sezon na nią).
    Ja to uwielbiam sobie poddusić z oliwą, czosnkiem i zieloną pietruszką.
    Może lubisz ryby albo owoce morza - jedz je ile wlezie,
    tylko bez pieczywa, makaronów itp.

    Twój organizm chyba już strasznie przyzwyczaił się do takich
    mocno zmniejszonych dawek. Moim zdaniem powinnaś mu teraz zrobić
    niespodziankę. Ze dwa trzy dni postaraj się nie jeść węgli
    i słodkich owoców. Za to jedz więcej niż zwykle.
    Ale tylko warzywa i białka.

    Z owoców możesz grejpfruty, jagody (ale osobno, nie do posiłku).
    I mów sobie (jeśli Ci to pomoże to też innym), jak się super najadłaś.
    Daj mózgowi do zrozumienia, że coś się zmieniło.

    Przepraszam Cię za mentorstwo, ale jedzenie to jedna z przyjemnych stron życia.
    Fajnie byłoby, gdybyś sobie o tym przypomniała.

    Napisz, co lubisz jeść - może wymyślimy coś fajnego.
    No i jeszcze jedno. Czy ty chodzisz na jakiś basen lub aerobic?

    A herbatek czerwonych nie próbowałam
    (raz mnie ktoś poczęstował i to straszne świństwo).
    Ale niektórym chyba pomagają.
    Jeśli to ma służyć poprawie materii to możesz też spróbować
    herbatek Figura (mają przyzwoity, kwaskowy smak).
    Pozdraw.
  • ruda_102 23.08.02, 16:50
    Wysyłam to raz jeszcze, bo miało zły nagłówek :-)


    charissa napisała:
    >
    > no tak, z tym serem to akurat wczoraj sprobowalam (bez czytania twojego
    posta)
    > i zjadlam raczej malo. Tyle, ze ja nie lubie sera (zoltego ani bialego)
    generalnie.
    > Dzis rano wypilam herbatke czerwona i zjadlam kawaleczek suchel buleczki
    (wiem,
    > ze raczej nie powinnam jesc bialego pieczywa, ale tylko takie bylo, no a poza
    > tym zjadlam tylko kawaleczek)
    > Potem gruszka na drugie ( czy gruszki wolno mi jesc???)

    > czeka na mnie jeszcze jedna gruszka i szczerze powiedziawszy rogal (wiem, ze
    > nie powinnam!)
    > nie wiem co wykabinuje dalej....
    >
    > A tak w ogole to czy herbatki czerwone to rzeczywiscie pomagaja??


    O kurcze, Charissa.
    Pls. nie umartwiaj się tak. Suche bułki i gruszki
    to chyba nie jest Twoje ulubione zestawienie.

    Mnie też się wydawało, że bez pieczywa (różnego i białego i nie)
    nie mogę żyć. Ale okazuje się, że można to sobie skutecznie ograniczyć.
    Na razie jeszcze nie wróciłam do bułeczek ani bagietek,
    nawet do białego chleba.
    Odchudzając się jadałam różne chlebki fitness - takie,
    które nie mają w składzie cukru a za to mają jak najwięcej błonnika.
    One nie są jakoś szczególnie smaczne,
    więc zjesz ich niewiele (gwarantuje) a po jakimś czasie
    wydają Ci się coraz bardziej zjadliwe.

    Jeśli już musisz jeść pieczywo, to jedz je rano.
    Później postaraj się o jakieś białka
    - jeśli nie lubisz serów i mięs to chociaż strączkowe.
    Ugotuj sobie na parze porządną porcję fasolki szparagowej
    (to jeszcze sezon na nią).
    Ja to uwielbiam sobie poddusić z oliwą, czosnkiem i zieloną pietruszką.
    Może lubisz ryby albo owoce morza - jedz je ile wlezie,
    tylko bez pieczywa, makaronów itp.

    Twój organizm chyba już strasznie przyzwyczaił się do takich
    mocno zmniejszonych dawek. Moim zdaniem powinnaś mu teraz zrobić
    niespodziankę. Ze dwa trzy dni postaraj się nie jeść węgli
    i słodkich owoców. Za to jedz więcej niż zwykle.
    Ale tylko warzywa i białka.

    Z owoców możesz grejpfruty, jagody (ale osobno, nie do posiłku).
    I mów sobie (jeśli Ci to pomoże to też innym), jak się super najadłaś.
    Daj mózgowi do zrozumienia, że coś się zmieniło.

    Przepraszam Cię za mentorstwo, ale jedzenie to jedna z przyjemnych stron życia.
    Fajnie byłoby, gdybyś sobie o tym przypomniała.

    Napisz, co lubisz jeść - może wymyślimy coś fajnego.
    No i jeszcze jedno. Czy ty chodzisz na jakiś basen lub aerobic?

    A herbatek czerwonych nie próbowałam
    (raz mnie ktoś poczęstował i to straszne świństwo).
    Ale niektórym chyba pomagają.
    Jeśli to ma służyć poprawie materii to możesz też spróbować
    herbatek Figura (mają przyzwoity, kwaskowy smak).
    Pozdraw.
  • Gość: magdalena26 IP: *.ltk.com.pl 23.08.02, 17:13
    ja bym tych figurek nie wychwalała bo z czasem rozleniwiaja organizm - kiszki
    dośc szybko sie do nich przyzwyczają. widziałam takie panie co zaparzały po 5
    torebek na raz, bo zalecamna ilość (1)nie działała.

    mam jeszcze pytanko które napisałam w poście o metabolizmie... a mianowicie czy
    macie jakis pomysł na to jak odzwyczaić sie od dużej ilosci owoców? cholender
    wiem że to głupio brzmi ale chyba jestem uzalezniona od jabłek. jem tego ok. kg
    dziennie, a tak duża ilośc węgli, chyba rujnuje moją dietę. :( waga stoi w
    miejscu... kiedys miałam problemy z praca jelit i jadłam jabłka ze względu na
    błonnik, a teraz nie mogę sie bez nich obejśc.
  • ruda_102 23.08.02, 17:28
    Gość portalu: magdalena26 napisał(a):

    > ja bym tych figurek nie wychwalała bo z czasem rozleniwiaja organizm - kiszki
    > dośc szybko sie do nich przyzwyczają. widziałam takie panie co zaparzały po 5
    > torebek na raz, bo zalecamna ilość (1)nie działała.
    >
    > mam jeszcze pytanko które napisałam w poście o metabolizmie... a mianowicie
    czy
    >
    > macie jakis pomysł na to jak odzwyczaić sie od dużej ilosci owoców? cholender
    > wiem że to głupio brzmi ale chyba jestem uzalezniona od jabłek. jem tego ok.
    kg
    >
    > dziennie, a tak duża ilośc węgli, chyba rujnuje moją dietę. :( waga stoi w
    > miejscu... kiedys miałam problemy z praca jelit i jadłam jabłka ze względu na
    > błonnik, a teraz nie mogę sie bez nich obejśc.


    Rzeczywiście, nie wolno się uzależnić od wspomagaczy
    (ani herbatek ani jabłek ;-)))
    Choć ja mam tendencję i do jednego i drugiego - uzależnienia.
    Jak ktoś ma w miarę regularną pracę jelit, to najlepiej nie próbować.

    A co do jabłek - przykro mi, musisz trochę spasować.
    Ja np. kupowałam jabłka w 3 a nawet 5-kg opakowaniach
    i zjadałam to prawie sama. A teraz 5 jabłuszek na wagę i już.
    Najgorsze, że sezon na naprawde dobre jabłka tuż tuż.

    Może zastąp jabłka częściowo surową marchewką (?)
    I staraj się nie mieć ich za dużo w domu,
    albo kupuj jakieś nielubiane np. lobo ;(
    Jedno jeszcze jakoś zjesz, ale nad drugim się zastanowisz.
    Pozdraw.
  • Gość: jabłkowamagda26 IP: *.ltk.com.pl 23.08.02, 17:46
    od jutra zamiast jabłek tarta marchewka (fuj) - wiecej niz 3 marchewki nie zjem
    na 100% ;))
    przestępstw w łączeniu przez te 3 dni nie popełniłam ale z ilością trochę
    przesadziłam... choć moja mama uwaza ze łydki mi zjechały ;)))))
    pozdrowienia!
    magdalenka
  • charissa 23.08.02, 23:01
    hodze na basen ( 2,3 razy w tygodniu ) i codziennie cwicze w domu - cwiczenia
    izometryczne. wszelkie inne skoczne odpadaja z powodu dyskopatii kregoslupa. No
    wiec skoro bardzo intensywnie nie moge spalac kalorii to musze miec jakas diete.
    A co lubie jesc......... hmmmm wiele rzeczy , ale tak naprawde to nie wyobrazam
    sobie zycia bez slodyczy ;-)) wiem, wiem... To wrog numer 1
    a poza tym wiele osob jest "uzaleznionych", ale udalo im sie "rzucic"
    Poczytalam sobie dzis uwaznie watek o montignacu u ten o nielaczeni. Mysle ze
    cos z tego wyjdzie.
    U mnie najwiekszym problemem jes jedzenie zbyt duzych porcji wieczorem, ale
    mysle ze jak sie zawezme to to wszystko pozmieniam ;-))
    no i jeszcze jeden problem pozostaje do rozstrzygnieca... nie mieszkam sama,
    wiec weekendowe obady przygotowywane przez moja mame beda katorga.
  • charissa 24.08.02, 09:15
    Chryste!!!
    tam ma byc chodze a nie hodze. nie wiem kto mi zjadl to c, ale jako, ze jestem
    cieta na bledy ortograficzne juz sama sie poprawiam
  • magdalena26 24.08.02, 09:59
    luzzzzzzzzzzz... literówki się wkradają każdemu:) ja wogóle nie używam wielkich
    liter eeee... z lenistwa chyba, ogonków czasem też nie. ;D
    --
    leniwa magdalenka ;)))))
  • Gość: charissa IP: 2.4.STABLE* / localhost 24.08.02, 11:24
    ogonkow, kreseczek itp, czyli wszysttkiego co charakteryzuje polskie litery tez
    nie uzywam, ale "hodzic" mi sie jeszcze nie zdarzylo :(
  • charissa 23.08.02, 23:03
    aaa ja tez lubie te wymienine przez Ciebie smakolyki, typu fasolka szparagowa,
    grapefruity itd.
    Dlatego to mi sie tak spodobalo . Dieta, ktora jest do przejscia. Mam nadzieje,
    ze od jutra bede sie odchudzala
  • magdalena26 24.08.02, 08:39
    trzymam kciuki! ja od dzis też zabieram sie za dietę ale tak konkretniej, bez
    skrótów. wczoraj skusiłam sie na 3 naleśniki ze zwykłej białej mąki z chudym
    serem. :( zmian drastycznych w figurze nie zauwazyłam heheheh ale trzeba sie
    pilnowac.
    mój plan na najblizszy tydzień: jeść mniej i pilnowąc sie zasad diety ;) czego
    wszystkim życzę.
    pozdrowienia
    --
    magdalenka ;)))))
  • charissa 24.08.02, 09:19
    ;-) No to jestesmy dwie ;-)) ja juz po sniadaniu- bulka zytnia, al ebez
    niczego. teraz sobie fundne czerwona herbate, smakuje mi, a skoro innym
    pomogla to j atez bede pila.
    Nie wiem co potem, bo mam jakies czerwone miecho chyba na obiad ( juz pisalam,
    ze mama gotuje w weekendy po swojemu)
    Mozna by to miecho z salatka z pomidorow??? Bo nie wiem.
  • magdalena26 24.08.02, 09:51
    można. mięso z zielonymi warzywami jest ok. ale nie łącz pomidora z ogórkiem bo
    jak sie dowiedziałam na "dietetyce" jakies witaminy sie nie wchłaniają. mięsko
    najlepiej upiec w folii + góra warzyw to jest to! wytwałości i dobrego humoru!
    --
    magdalenka ;)))))
  • Gość: charissa IP: 2.4.STABLE* / localhost 24.08.02, 11:22
    dzieki!!
    o tych pomidorach i ogorkach juz wiedzialam ;-))
    a tak w ogole to czy sa jakies wilekosci porcji?
    no taki serek camamber- mozna zjesc caly krazek, czy tylko pol, czy no
    cwiartke. pomidor jeden, czy mozna od razu 3 ( no wiesz tak jak w kopenhaskiej)
  • magdalena26 24.08.02, 11:38
    jedyna zasada to chyba zdrowy rozsądek. ja zmniejszyłam trochę wielkości, żeby
    nie czuć się najedzona, według zasady "trochę mniej niż bym chciała
    pochłonąć" ;)))), ale niech się specjaliści wypowiedzą, bo sama jestem
    ciekawa...
    --
    magdalenka ;)))))
  • Gość: Yorick IP: *.torun.dialup.inetia.pl 24.08.02, 22:38
    Przede wszystkim gratulacje za tekst o 'trybie zbieracko-łowieckim' a zwłaszcza
    za fragment o korzonkach...

    OK, teoria niełączenia brzmi sensownie (i zresztą stosuję ją nieświadomie od 2
    tygodni), ale chyba nalezy to traktować jako bardzo ogólne zalecenia, a
    nie 'dietę'?

    - po pierwsze wiele pysznych potraw (np. spagetti bolońskie, żurek, zapiekanka
    ziemniaczana - mmmmm...) jest 'organicznie' opartych na takiej kombinacji,
    wykreślenie ich z jadłospisu NA ZAWSZE jest wykluczone!
    - po drugie - jesli radykalnie odzwyczaimy organizm od łączenia, a potem zdarzy
    się, że trzeba będzie przez jakiś czas jeść klasycznie, to logika wskazuje, że
    wtedy dopiero dostaniemy po d...
    - po trzecie, kategorie ustalone są chyba dość dowolnie? Ja tam nie będę babrać
    się w sałatce, żeby dorwać złowrogi groszek - co on biedny zawinił, że ma 5%
    białka? Weglowodanów ma 2x tyle. A taka np. kasza gryczana - natura w swej
    złośliwości połączyła w niej 60% węgli (a w tym przecież dużo błonnika!) i całe
    16% białka - zamiast być na czarnej liście, oficjalnie figuruje
    jako 'węglowodan'. A jak to jest z 'rybą z surówką' - niby można łączyć, ale
    ryba to czyste białko, a surówka - same węglowodany?

    nie sposób oprzeć się spostrzezeniu, że tak naprawdę nie chodzi o zawartość
    składników, tylko o ich ILOŚĆ W POSIŁKU. trudno mi sobie wyobrazić, żeby
    węglowodany z ziemniaków trawione były jakoś inaczej, niż te z pozostałych
    warzyw (może skrobia?). Tu chyba chodzi o dawkę - surówka to - powiedzmy -
    40kcal z węgli, a porcja ziemniaków (makaronu, kaszy, ryżu) do obiadu - ze
    400... czy mam rację?

    a na koniec słowo komentarza - NIEPRAWDA, że mamy tylko 3 składniki odżywcze...
    przeanalizowałem swoją dietę z ostatnich kilku lat i stwierdziłem w niej
    całkiem spory udział czwartego... :):):)
    pzdrv
  • Gość: magda26 IP: *.ltk.com.pl 25.08.02, 08:26
    ;)))))
  • ruda_102 25.08.02, 22:01
    Magdo Jabłkowa
    czy Ty nie masz wrażenia, że my mamy ciutkę podobny gust?
    A to jabłka, a to winko :-)
    Bardzo mi się spodobał Twój pomysł na zupę szparagową.
    Gdzie Ty teraz zdobyłaś szparagi?
    A marchewkę jedz może bez tarcia,
    fajnie chrupie i wydaje się bardziej konkretna.
    Tarta to rzeczywiście fuj.
    Jak to robisz, że Ci zjeżdżają łydki?! Ja też chcę!


    Charisso,
    Myślałaś o aqua-aerobicu?
    Może to mogłabyś robić przy dyskopatii?
    Wiele dziewczyn jest tym zachwycona, ja sama mam ochotę.
    A późne wieczorne jedzenie to mniam mniam ;-)
    Uwielbiam sobie coś ugotować o północku.
    Może tak zamiast - jakaś aromatyczna herbata
    i ewentualnie parę orzeszków?

    Jesteście bardo dielne. Pozdraw.
  • charissa 26.08.02, 10:45
    czesc

    Myslalamo aqua-aerobiku,ale chyba sama musialabym go sobie stworzyc ;-))
    chodze na basen i codziennie cwicze, moze jak dolacze do tego "nasza" diete to
    sejde z kilogramow.
    W sobote udalo mi sie stosowac diete dobrze, wczoraj niestety nie ( zjadlam
    lody :(()
    ale dzis jest ok - no ale dopiero jest 10,40. Na sniadanie, ale mialo to byc
    przed sniadaniem zjadlam jablko i pije teraz czerwona herbate. nie wiem czy
    sila autoperswazji czy naprawde , ale nie jetem glodna. A mam mussli wlsnego
    wykonania i jogurt, ktory mial byc na sniadanie ( bedzie na lunch)
    Jogurt mam benefit, ma blonnik, ale ma tz cukier :(. Zjem go, bo az tak nie
    bede wariowac.
  • Gość: magdalena26 IP: *.ltk.com.pl 26.08.02, 13:47
    szparagi mam od znajomej emigrantki przywiozła tego trochę, a ja
    zamroziłam ;)))) leża i czekają (tym bardziej że do porcji trzeba jak dla mnie
    ze 100 g.), jak sie skończą to zostanie mi fasolka szparagowa heh.
    a łydki to od biegania - biegaczki mają ładne nogi, płaski brzuch i tyłeczek.
    no, niestety z przodu tez są płaskie, ale ja mam nadzieję że TAM tłuszczyku nie
    stracę ;))))
    pozdrowienia
    magdalenka
  • ruda_102 26.08.02, 16:37
    Gość portalu: magdalena26 napisał(a):

    > a łydki to od biegania - biegaczki mają ładne nogi, płaski brzuch i tyłeczek.
    > no, niestety z przodu tez są płaskie, ale ja mam nadzieję że TAM tłuszczyku
    nie
    > stracę ;))))
    > pozdrowienia
    > magdalenka

    Ja nie znoszę biegania, buuu.
    A od tych wszystkich rowerków i aerobików
    z obciążnikami na nogach łydki przestały mi chudnąć
    (uda i pupa dalej maleją).
    Może ćwiczyć bez ciężarków. Albo ten aqua.
    Jak myślicie?
  • ruda_102 25.08.02, 22:03
    Nic nie słyszałam o zalecanych wielkościach. Mniej niż kiedyś i już.
    Pewnie dla jednego serek brie to dużo,
    ja to zjadałam na drugie śniadanie + warzywka.
    Jeśli chodzi o to uczucie niedosytu, to miałam z nim okropny problem.
    Ja lubię się po prostu przejadać. Na początku musiałam nawet zrezygnować
    z jadania w restauracjach, bo zamówienie jednej potrawy
    (bez przystawek, zup itp.) przekraczało moje rozumienie.

    No i poradziłam sobie tak:
    znacie na pewno takie wiecznie bardzo szczupłe osoby, o których się mówi,
    że potwooornie dużo jedzą. Ale jak się przyjrzeć niektórym z nich to
    jest to trochę mit. Owszem, jak taki chudeusz zje sporą pizze czy pół tabliczki
    czekolady, to może się wydawać dużo, ale nie ze mną takie numery.
    Ja wiem co to dużo ;-))))
    Ale wokół takiej osoby jest już pewna aura.
    „Zobacz, ile on je i nie tyje” „Patrzcie, ile ja dziś zjadłam” itp.
    No to ja też tak zaczęłam mówić.
    Po zjedzeniu jakieś średniej porcji spagetti z pomidorami mówiłam sobie
    (i innym), że się objadłam. Że ja się odchudzam, a tu proszę, proszę ile
    zjadłam. I to działa.
    Bo żołądek skurczył mi się przecież dosyć szybko.
    To tylko mózg nie nadąża (albo robi dywersję).
  • ruda_102 25.08.02, 22:45
    Gość portalu: Yorick napisał(a):

    > Przede wszystkim gratulacje za tekst o 'trybie zbieracko-łowieckim' a
    zwłaszcza
    > za fragment o korzonkach...

    dzięki, starałam się :-)))

    > OK, teoria niełączenia brzmi sensownie (i zresztą stosuję ją nieświadomie od
    2
    > tygodni), ale chyba nalezy to traktować jako bardzo ogólne zalecenia, a
    > nie 'dietę'?

    Racja, w tym wątku diety są zakazane.
    Tu zmieniamy tryb życia (np. na zbieracko-łowiecki ;-)

    > - po pierwsze wiele pysznych potraw (np. spagetti bolońskie, żurek,
    zapiekanka
    > ziemniaczana - mmmmm...) jest 'organicznie' opartych na takiej kombinacji,
    > wykreślenie ich z jadłospisu NA ZAWSZE jest wykluczone!
    > - po drugie - jesli radykalnie odzwyczaimy organizm od łączenia, a potem
    zdarzy
    > się, że trzeba będzie przez jakiś czas jeść klasycznie, to logika wskazuje,
    że
    > wtedy dopiero dostaniemy po d...

    Ja mam parę innych typów, np. ukochana paella z kurczakiem
    i owocami morza (a żurek to ja robię pyszny).
    Wspominałam już tu gdzieś wcześniej, że nie byłam ortodoksyjna
    i sobie czasem powalałam na to i owo.
    Przed niełączeniem ok. 4 tyg. odchudzałam się zwykłym jedz mniej
    - schudłam 4 kg i zaczęłam tyć. Więc przestałam łączyć i w kolejne 4 tyg.
    schudłam ponad 4 kg. Teraz od ponad 3 tygodni łączę (choć z umiarem)
    i jedząc trochę więcej, niż przy diecie-nie diecie dalej troszkę schudłam.
    A przecież na początku jest łatwiej niż później.
    No i ja nie startowałam z jakichś 100kg. Schudłam nawet za bardzo (chciałam 6)
    Więc ten system może sprawdzić się lepiej ni byś chciał.

    > - po trzecie, kategorie ustalone są chyba dość dowolnie? Ja tam nie będę
    babrać
    > się w sałatce, żeby dorwać złowrogi groszek - co on biedny zawinił, że ma 5%
    > białka? Weglowodanów ma 2x tyle. A taka np. kasza gryczana - natura w swej
    > złośliwości połączyła w niej 60% węgli (a w tym przecież dużo błonnika!) i
    całe...

    Nie babraj się!
    Zwłaszcza w białkach - te jedz jak leci.
    Natomiast pluj na węgle.

    > a na koniec słowo komentarza - NIEPRAWDA, że mamy tylko 3 składniki
    odżywcze...
    > przeanalizowałem swoją dietę z ostatnich kilku lat i stwierdziłem w niej
    > całkiem spory udział czwartego... :):):)

    Czwarty element, to chyba dieta kosmonautów ;-)
    Pozdraw.
  • Gość: Yorick IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 12:49
    akurat kosmonauci '4. element' mają SUROWO zabroniony (przynajmniej w
    kosmosie) :)
    pzdrv

    PS: właśnie wbieram się na rybę z surówką - czy jest formalnie dozwolona? ja
    tam i tak się nie odchuzam, ale chciałbym wiedzieć...
  • Gość: magdalenka26 IP: *.ltk.com.pl 26.08.02, 13:57
    a z czego ta surówka? (z ciekawości pytam głodna sie robię ;)))
    wszystko dozwolone poza połaczeniem pomidor + ogórek. nie wiem jak tam sprawa
    sie ma ze śmietaną czy majonezem (bo nie używam). z pewnością lepszy byłby
    kefir, czy jogurt naturalny - najlepiej bez cukru.
    wszystko z olejem jest ok. ale rybka w panierce już nie.
    jak już przebrniesz przez rozmowę z kelnerem co i jak jest przyprawione to życzę
    smacznego! ;)))

    heheheh
    magdalenka
  • charissa 26.08.02, 14:34
    wlasnie jem obiad
    kawalek szynki drobiowej + pomidor.
    troche juz zglodnialam, chyba moja porcja jest za mala :(
  • magdalena26 26.08.02, 14:46
    ja zjem dopiero o 16. zupka ze szparagów. hehehe tradycyjnie, ale dziś dorzuce
    trochę zielonego groszku. a na kolację sałatka z warzyw i gotowanej soczewicy
    zielonej. juz sie nie mogę doczekac. eh! pozdrówka
    --
    magdalenka ;)))))
  • charissa 26.08.02, 15:27
    moze ja sie zaopatrze w te soczewice. a jak nie to moze uda mi sie zdazyc do
    domu przed 18.00 wtedy zjem kawalek kurczaka z warzyami. jak bede pozniej to
    zjem moze dwa ogoreczki kiszone. Chyba wolno???
  • ruda_102 26.08.02, 16:34
    Gość portalu: Yorick napisał(a):

    > akurat kosmonauci '4. element' mają SUROWO zabroniony (przynajmniej w
    > kosmosie) :)
    > pzdrv

    ale na ziemi tym sobie symuluja brak grawitacji
    (wersja oszczędnościowa vel dieta 1000 kalorii)

    > PS: właśnie wbieram się na rybę z surówką - czy jest formalnie dozwolona? ja
    > tam i tak się nie odchuzam, ale chciałbym wiedzieć...

    a odkąd to się nie odchudzasz?
    już się wysuszyłeś na tych korzonkach?
    ryba jest generalnie super i surówka też (razem i osobno),
    ale - jak to pisze Magda, diabeł tkwi w szczegółach...
  • Gość: yorick IP: *.torun.dialup.inetia.pl 26.08.02, 19:09
    ja? ja się nie w ogóle nie odchudzam - chcę selektywnie spalić tłuszcz, a to
    już jest kombinacja alpejska :)

    ale rozpisałem dietę mojej dziewczynie, marudnej na wszelkie diety jak
    niewiadomoco :). ja przez tydzień wracam do normalnego żywienia, żeby unormować
    metabolizm, a potem robię następny cykl z L-ką, minimum węglowodanów i maksimum
    ćwiczeń aerobowych.

    a od połowy wrezesnia zmiana frontu i ćwiczymy na masę...
    pzdrv

    PS: Z KELNEREM W KNAJPIE? bar Panda, ryba+surówka - 3zł80gr
    pzdrv
  • Gość: fredzia IP: *.jasien.com / 192.168.1.* 27.08.02, 08:42
    Witajcie, wlasnie zaczelam diete nielaczenie :) uff jestem po sniadaniu:
    bulka,maslo, pomidor, ogorek kiszony(tak juz mozna laczyc), rzodkiewka i
    herbata z miety(w sumie to pozbylam sie tylko sera). Najgorsze jest to, ze nie
    mam pomyslow co jest :(. Na II sniadanie chyba sobie strzele pomarancz,
    brzoskwinie i mleko... ehh ale to dopiero o 12 :).
    Pozdrawiam
    fredzia
  • charissa 27.08.02, 09:33
    spore to sniadanie ;-))
    ja na razie jeste na przedsniadaniowych jablkach ( dwoch, a wlasciwie poltora,
    bo nie moge dojesc)
    Potem sobie zjem mussli wlasnego wykonania z jogurcikiem, tak gdzies kolo 11.00

    nie wiem co dalej na lunchyk. chyba zjem bialy serek z pieczywkiem "wazowym"
    bardziej niz o pracy mysle o ten mojej diecie ;-)) no ale ja musze schudnac 3
    kg co najmniej do konca wrzesnia
  • Gość: magdalena26 IP: *.ltk.com.pl 27.08.02, 09:41
    ponieważ u mnie sniadanie to prawie pora lunchu... to napisze co jem na obiad:
    tuńczyka i warzywami zielonymi w tym z soczewicą, której stałam się wręcz
    fanatyczką.
  • Gość: fredzia IP: *.jasien.com / 192.168.1.* 27.08.02, 10:18
    Wiem, ze spore ;))
    Ale powiedz mi czy muesli z jogurtem to tak mozna(wegli+bialko, hmm), chyba ze
    masz jakies inne muesli bez platkow owsianych ale wtedy z czym?
    Hmm to moze ja nie bede rezygnowaz z moich ukochanych platkow(cheerios,
    mniam :)) z mlekiem...
    Pzdr,
    fredzia
  • Gość: magdalena26 IP: *.ltk.com.pl 27.08.02, 09:37
    ja jako przegryzkę w czasie dnia serwuję sobie pokrojone jabłko i brzoskwinię
    zalane kefirem albo jogurtem naturalnym (zazwyczaj drugiego sniadania jako
    takiego nie jadam. zwykłe sniadanie jem dopiero koło 11 ;))) dla mnie liczy się
    prostota w stylu (pokroić i wymieszać). powodzenia na diecie. u mnie jest kg
    mniej.
    magdalenka
  • charissa 27.08.02, 09:53
    kilo w jakim czasie???
  • Gość: yoga IP: *.ipartners.pl 27.08.02, 10:33
    sluchajcie ja tez zaczynam od dzisiaj. mam nadzieje, ze sie bedziemy jakos
    wspierac. (sniadanie - kawa z mlekiem, jogurt nat, jablko i juz jestem
    najedzona)
    ale mam za to pare pytan jeszcze: dlaczego powinno sie preferowac zielone
    warzywa, przeciez jest ich mniej. a co z moimi ulubionymi pomidorami,
    marchewka, papryka czerwona zołta, rzodkiewkami, cebula itd.
    czy to prawda, ze pomidorow nie powinno sie laczyc z weglami (ktos pisal) no to
    co z moja ulubiona pastą.
    jak np, chce dzis zjesc mieso, a potem juz w ramach innego posilku makaron, to
    ile musze odczekać? 4 - 4,5 h faktycznie?
    prosze o wszystkie mozliwe wskazowki, sugestie, bo jestem straaaaasznym
    lakomczuchem i perspektywa ograniczen mnie przeraza.

    podrawia
    yoga

  • magdalena26 27.08.02, 11:15
    dla mnie zielone to wszystkie surowe z zielonymi liśćmi... ale może się mylę ;)
    --
    magdalenka ;)))))
  • magdalena26 27.08.02, 11:12
    3 dni niełączenia a od wczoraj montignac + codzennie ćwiczenia. i zapewniam że
    to nie jest utrata wody ;)
    --
    magdalenka ;)))))
  • charissa 27.08.02, 11:14
    jakie sa podstawowe roznice w nielaczniu i montim??
    pocztalam sobie to i owo i sa bardzo podobne
    troche tego nie rozumiem. ale moja dieta jest taka po polowie z nielaczenia
    polowa monti
  • ruda_102 27.08.02, 13:29
    Warzywa zielone to wszystkie, z których zjadamy ciemnozielone części
    (liście, łodygi, kwiaty). Są tu brokuły, szpinak, sałata, kapusta pekińska,
    brukselka, natka pietruszki i selera, botwinka, koper.
    Są dobre do odchudzania, bo zawierają dużo błonnika
    a oprócz tego masę cennych substancji (np. magnez, żelazo, potas).

    Obok niełączenia w swojej diecie-nie-diecie starałam się uważać na cukier.
    Zielone warzywa mają najniższe wskaźniki GI.

    Oczywiście oprócz zielonych możesz jeść masę innych rzeczy
    (w tym pomidory). Uważaj tylko na ten cukier.
    Powoduje szybki wzrost glukozy we krwi.
    (nie wymaga trawienia, szybko przenika do krwi).
    Jeśli organizm jej tyle nie potrzebuje, magazynuje lub przekształca w tłuszcz.

    Pocieszeniem jest to, że organizm wykorzystuje glukozę,
    dlatego inne cukry musi najpierw przekształcić w nią.
    Np. owoce zawierają głównie fruktozę,
    czyli ich wpływ na metabolizm jest wolniejszy (pw.)
    Uwaga - niektóre owoce zawierają czystą glukozę (winogrona)
    mieszankę fruktozy i glukozy (banany).
    Magdo - jabłka to na szczęście tylko fruktoza :-)

    Oczyszczone węglowodany (białe pieczywo, ryż lub płatki)
    działają podobnie jak oczyszczony cukier.
    Dlatego cheerios trzeba raczej powiedzieć cheerio!
    Rafinacja a nawet gotowanie rozkłada złożone węglowodany na proste
    (stąd uwaga też na gotowaną marchewkę, która jest najsłodszym warzywem).

    Podobno węgle trawi się ok. 40min, białka od 2-4 godzin.

    To wszystko brzmi okropnie. Staraj się do wszystkiego podchodzić z umiarem.
    (podobnie do zjadanych ilości :-) Ja past z pomidorami zjadłam tysiące.
    Yoga, staraj się jadać więcej białek (przynajmniej na początku),
    to Ci powinno dać tego słynnego kopa.

    Trzymam za was wszystkie kciuki.
    Chuda ruda.
  • Gość: yoga IP: *.ipartners.pl 28.08.02, 11:05
    czesc dietowiczkom(czom) bylym i obecnym

    drugi dzien "diety" to pewnie za wczesnie na wnioski, ale czuje sie swietnie, w
    ogole nie chodze glodna. ale fakt, ze jak juz zaczne to pozeram wszystko prawie
    z talerzykiem ;) i strasznie mi, wbrew oczekiwaniom, smakuje.
    w dodatku jak sie tak zastanawiam co moge sobie zrobic do jedzenia wg regul
    nielaczenia wlacza mi sie kreatywnosc taka, ze chyba minelam sie z
    powolaniem ;))

    mam jednak jeszcze pare pytan - prosze o cierpliwosc, ale straszna ze mnie pod
    tym wzgledem pedantka.
    jesli pije kawe z mlekiem, to chyba nie powinnam jesc do tego pieczywa? mleka
    nie jest duzo, bo to tylko filizanka kawy, ale czy to juz nie przesada, o
    ktorej mowilas Ruda, zeby miec granice?
    z braku czasu musze siegac po jakies polprodukty np. fasolka z puszki, ktora wg
    tego co napisane jest na opakowaniu ma wiecej wegli niz bialka. moze to w
    wyniku przetwarzania? dzisiaj mam na obiad taka fasolke pomieszana z kawalkami
    pomidora, czosnku i doprawiona sokiem cytr. oraz bazylia. mniam...
    acha i mam nadzieje, ze wbrew temu co na samym poczatku pisala Gosia, mozna
    jesc czesciej niz co 4 godziny?

    czy ktos ma jakies fajne sposoby na soczewice? i nie tylko?
    Ruda - jestes nieoceniona, dzieki za wszystkie podpowiedzi

    dla wszystkich pozdrowiania od
    yogi

  • charissa 28.08.02, 11:22
    juz sroda

    fajnie, ze jest nas wiecej. Mnie sie dietka podoba, mimo nielaczenia to staram
    sie nie jesc buleczek, chlebka itd ( zabrania tego monti) ale juz doszlam do
    roznic miedzy dietami.
    rano jak zawsze dwa jabluszka, dla potrzeby blonnika, zaraz miachne mussli.
    Na obiadek mam juz przygotowany serek i pomidorki ;-))
    Musze sprobowac cos z tej soczewicy
    ale nigdy sie z tym nie bawilam
  • ruda_102 28.08.02, 17:34
    Yoga, ja na początku starałam się być bardziej "praworządna"
    i piłam tylko czarną kawę do białek.
    Myślę, że ważny jest taki impuls, który wyraźnie
    pokaże organizmowi, że coś się zmieniło,
    dlatego warto to podkreślać i w realu i w gdzieś w świadomości.
    No i ilości jedzenia też oczywiście mają znaczenie.
    Dlatego może nie zjadaj talerzy (zwłaszcza, że to może być 5-ty element :-)
    Częściej i mniej (choć to trudne, przynajmniej dla mnie).
    No i oczywiście RUCH.

    Soczewicy itp. raczej nie robiłam, bo to strasznie długotrwałe.
    Ale raz ugotowałam sobie ciecierzycę.
    To jest całkiem fajne, ma taki trochę orzeszkowy smak.
    Zupełnie inna jakość niż to co można dostać w puszkach.
    Można zjadać z oliwą i różnymi warzywami albo jako dodatek do mięsa,
    jeśli się tęskni za kaszami i ziemniakami w tym towarzystwie.


    Ja mam do Was pytanie trochę z innej beczki.
    Może z jakichś poprzednich odchudzań albo w wyniku tej diety
    nabędziecie doświadczeń w pojędrnianiu ciałka.
    Po tym moim chudnięciu ciągle nie mogę odzyskać formy.
    Stosuję jakieś balsamy itp., ale pewnie nie dość namiętnie.
    Będę wdzięczna za wskazówki (zwłaszcza z własnej lub zasłyszanej praktyki).
    Pozdraw.
  • Gość: magdalenka26 IP: *.ltk.com.pl 28.08.02, 19:56
    witam ponownie!!! wszystkich
    ruda co do ujędrniania ciała. naprzemienny prysznic (strumien ciepły-strumień
    chłodny, zakończony chłodnym i zawsze w kierunku do serca), masowanie kostkami
    lodu, systematyczne wklepywanie raczej wmasowywanie kremów...

    soczewicę ja kupuje zieloną IG =15! - gotuje sie 20-25 minut, można ją dodać do
    zupek warzywnych, sałatek - pycha!

    moja ulubiona ostatnio sałatka: ugotowana soczewica, tuńczyk w sosie własnym,
    biały chudy ser, ogórek zwykły i konserwowy... no i oczywiście przyprawy.
    kroimy i mieszamy. zapycha na pół dnia.

    zupa brokułowa (z dodatkiem np. soczewicy): gotyje się brokuły w wodzie z
    przyprawami(ja dodaje trochę przyprawy "delikat do zup"), po ugotowaniu
    miksujemy - ma być konsystencja kremu, dodajemy ugotowaną soczewicę, soję,
    zielony groszek, przyprawy, koperek. i zajadamy sie az się uszy trzęsą.

    pozdrowienia
    magdalenka

  • yoga79 29.08.02, 11:28
    brrrrr! zimny prysznic i masaż kostkami lodu! wiem, ze to działa, ale jak się
    do tego zmusić? ja mam metodę dla leniuchów i sybarytów - można kupić w
    supermarkecie lub drogerii taką rękawicę, jakby robioną na drutach z jakiegoś
    takiego naturalnego włókna i pod prysznicem, zamiast łapą albo gąbką nią się
    masować tylko bardziej zapamiętale. krew zacznie krążyć równie szybko jak pod
    wpływem zimnej wody, z trochę ruchu z rana tez zrobi swoje. skóra zacznie
    pracować i szybko się połapie, że są jakieś nadwyżki do zredukowania. a oprócz
    tego, ze się ujędrni, zrobi się gładziutka i nabierze ładnego, naturalnego
    koloru.

    Magdalenko, dziękuję za sposoby na soczewicę (tez kupiłam zieloną, bo ta w
    kolorze pomarańczowym wydała mi się jakoś strasznie przetworzona, coś jak biały
    ryż) postaram się wypróbować.

    pozdrawiam
    yoga (już 1 kg mniej)
  • ruda_102 29.08.02, 16:08
    yoga79 napisała:

    > brrrrr! zimny prysznic i masaż kostkami lodu! wiem, ze to działa, ale jak się
    > do tego zmusić? ja mam metodę dla leniuchów i sybarytów - można kupić w
    > supermarkecie lub drogerii taką rękawicę, jakby robioną na drutach z jakiegoś
    > takiego naturalnego włókna i pod prysznicem, zamiast łapą albo gąbką nią się
    > masować tylko bardziej zapamiętale.

    a czy to jest to samo co takie rękawice sizalowe?
    One nie są jakby robione na drutach tylko takie strzępiaste.
    Mam taką i mogłabym poużywać.
    Bo kostki lodu ... ja chyba za wielki sybaryta jestem ;-)

    > pozdrawiam
    > yoga (już 1 kg mniej)

    gratulacje!
    Pozdraw.
  • yoga79 29.08.02, 16:42
    ruda_102 napisała:

    > a czy to jest to samo co takie rękawice sizalowe?
    > One nie są jakby robione na drutach tylko takie strzępiaste.
    > Mam taką i mogłabym poużywać.
    > Bo kostki lodu ... ja chyba za wielki sybaryta jestem ;-)

    owszem - jeśli tylko są wystarczająco szorstkie. do tego ten Twoj balsam plus
    troche cierpliwości :-)

    > gratulacje!
    dzięki!

    yoga
  • magdalena26 29.08.02, 16:43
    nie zimny ale chłodny. ;))) własnie się zajadam soczewicą mniam mniam mniam do
    mięsa mnie zupełnie nie ciągnie. na wagę nie włażę żeby sie nie zniechęcić (na
    montignacu na poczatku jest mały wzrost wagi ;P). zostanę przy mierzeniu
    centymetrem raz w tygodniu (w poniedziałek sie pochwalę, jak bedzie czym heheh)

    yoga ja tez gratuluję
    --
    magdalenka ;)))))
  • Gość: Choga^_^ IP: 217.98.105.* 02.09.02, 21:17
    Skoro białek z węglowodanami nie łączymy to z czym jeść płatki? mleko? rybę?
    ryż? makaron? ta dieta niełączenie rozłącza wszystkie połączenia jakie
    stosowałam do tej pory. :(
  • ruda_102 04.09.02, 13:03
    Gość portalu: Choga^_^ napisał(a):

    > Skoro białek z węglowodanami nie łączymy to z czym jeść płatki? mleko? rybę?
    > ryż? makaron? ta dieta niełączenie rozłącza wszystkie połączenia jakie
    > stosowałam do tej pory. :(

    Płatki - albo zrezygnuj albo grzesz z chudym mlekiem (jogurtem);
    (chyba że się odważysz i spróbujesz z sokiem z owoców ;-)

    Ryż, makaron - z warzywami (cała kuchnia wegetariańska się kłania).

    Rybę i mięso - z soją, cieciorką, fasolką
    albo innymi warzywami.
    Możesz sobie też dodawać jajka, różne sery

    np. zgrillowana pierś z kurczaka, którą przed podaniem
    przykrywasz sosem z 1-2 pomidorów, cebulki, czosnku i bazylii;
    sos robisz na oliwie, dodajesz parę kaparów
    i na koniec wykładasz pokrojony w kostkę ser feta
    (tak, żeby lekko rozmiękł na ciepłym sosie ale się nie rozpuścił).

    Jeśli to za mało - grilujesz do tego cukinię pokrojoną w długie,
    cienkie paski i chwilę sezonujesz w oliwce z czosnkiem.
    Albo sałata z czym tam chcesz i winegretem.
    Albo brokuły na parze.

    Czy to nie brzmi lepiej niz filet z ryżem?
    A robi się szybciutko.
    Zaletą takiej kuchni jest to, że wszystko robi się szybko
    (bez godzinnego duszenia), składniki łączy się na krótko.
    To jest świeże i fajne w smaku.
    Im mniej obróki termicznej tym lepiej.
    Można się do tego przekonać.

    Powodzenia
    Ruda (już łącząca a wciąż chuda :-)
  • Gość: monia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 17:46
    Pyszna ta dieta!
    Dziewczyny, czy rzeczywiscie pochudlyscie?
    I dalej jestescie chude?
    Powiedzcie prosze, to moze sie skusze.
  • yoga79 24.09.02, 14:53
    witam i od razu sie chwale
    schudlam juz 4 kg, po jakims 1,5 miesiaca. wiem, ze to moze za szybko, ale -
    zapweniam - bez wiekszej walki, tylko nielaczenie i to oprocz czasu kiedy sie
    przeziebilam (jakis tydzien, bo wtedy łączyłam) plus nowa praca. bardzo sobie
    chwale.
    pozdrawiam wszystkie
    yoga
  • Gość: Choga^_^ IP: 80.48.252.* 15.09.02, 18:22
    ruda_102 napisała:

    > Rybę i mięso - z soją, cieciorką, fasolką
    > albo innymi warzywami.
    > Możesz sobie też dodawać jajka, różne sery
    >
    > np. zgrillowana pierś z kurczaka, którą przed podaniem
    > przykrywasz sosem z 1-2 pomidorów, cebulki, czosnku i bazylii;
    > sos robisz na oliwie, dodajesz parę kaparów
    > i na koniec wykładasz pokrojony w kostkę ser feta
    > (tak, żeby lekko rozmiękł na ciepłym sosie ale się nie rozpuścił).
    >
    > Jeśli to za mało - grilujesz do tego cukinię pokrojoną w długie,
    > cienkie paski i chwilę sezonujesz w oliwce z czosnkiem.
    > Albo sałata z czym tam chcesz i winegretem.
    > Albo brokuły na parze.
    >

    >
    > Powodzenia
    > Ruda (już łącząca a wciąż chuda :-)

    Powiem tyle: smacznie to brzmi, tylko że mam parę pytań i prośbe w sumie też.
    Masz może jakieś przepisy na tę rybę z soją albo cieciorką? No i...z tego co
    się orientuje soja należy do kalorycznych produktów [nie wiem jak z cieciorką].
    No i ta oliwa w sosie pomidorowym z dodatkami? przeciez można ją wykluczyć,
    pomidory tak łatwo się nie przypalą [wiele razy robiłam sosik pomidorowy bez
    dodatku oleju czy oliwy]. Skoro już pytam to do końca: jak się przygotowuje
    warzywa na parze? wiem, że jest takie specjalne urządzenie - kombiwar [czy
    jakoś tak], ale niestety go nie mam. Więc jak zrobić to mając przy
    pomocy "standardowe" kuchenne przyrządy? A może można kupić jakieś sitko czy
    coś w tym stylu które zakłada sie na garnek? [bo to chyba chodzi o parę z
    gotującej się wody]. No i Ruda_102 mam prośbę taką malutką na koniec: masz może
    więcej smakowitych przepisów dietetycznych, które są zgodne z diętą
    niełączenia? [podejrzewam że pod względem kalorycznym też są całkowicie
    dietetyczne].
    Pozdrawiam i proszę o odpowiedź
  • rafalro 29.11.02, 14:25
    Czy to jest dieta dla faceta tez?
  • Gość: WMI IP: 195.112.95.* 29.11.02, 17:03
    Mysle, za najlepiej nie laczyc ze soba lezenia przed telewizorem i opychania
    sie czekolada.
  • Gość: miki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.03, 12:52
    Jestem nowa forumowiczka, zajrzalam do archiwum - moze uda mi sie wznowic ten
    watek. Mam pytanie, bo juz troche sie w tym pogubilam (a chcialabym zaczac
    diete nielaczenia - tak mnie zachecilyscie), czy mozna laczyc gotowana
    marchewke z grozkiem??? Wynika z tego, ze tak, bo to grupa bialkowa i
    neutralna, ale z drugiej strony doczytalam sie, ze Basia wspomina cos o
    laczeniu straczkowych tylko z zielonymi warzywami. Jak to jest wiec naprawde?
    Na obiad zjadlam wlasnie w dobrej wierze march.+groszek, a potem znow zajrzalam
    do forum i ...rozczarowanie. No i sprawa druga - sushi.Odpada, prawda?

  • Gość: Dana IP: 212.160.138.* 12.03.03, 14:33
    Cześć
    Ja też jestem bardzo zainteresowana wznowieniem wątku
    Co na to Ruda?
    pozdrawiam
  • Gość: feel that way IP: *.146.166.196.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 23.08.17, 17:22
    Najlepiej moim zdaniem wybrac się do trenera personalnego aniżeli samemu na własną rękę układac sobie dietę . Ja wybrałam się do bardzo dobrego trenera personalnego w Białymstoku , a mianowice katarzyny Gryko ;) katarzynagryko.pl/metamorfozy/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka