Dodaj do ulubionych

Dieta od dzis

19.08.02, 14:14
Witam wszytskie zapalone do odchudzania laski (no facetów tez)
Proponuje od dziś zacząć ze mną odchudzanie. To na razie nie bedzie jakaś
szczególna dieta, poprostu chciałabym przygotowac organizm do kopenhaskiej.
Poza tym mam w kuchni remont i nic nie moge gotowac. W każdym razie zapraszam
wszytskich chetnych do wspólnego odchudzania. Moim celem jest spadek wagi do
50 kg w jak najkrótszym czasie. Mam 1.70 wzrostu i waże 61,5. No więc mam
sporo do zrzucenia ale wierze ze mi sie uda.
Jeśli bedzie ktoś chetny to zapraszam. Mysle ze powinniśmy sie utrzymywac w
przekonaniu ze da się schudnąć.
Pozdrawiam Wszystkich
Edytor zaawansowany
  • Gość: Syrena IP: 157.25.128.* 19.08.02, 14:24
    Droga Martuniu, chyba przesadzasz z tą sporą ilością do zrzucenia!!! No, ale
    jak masz taka potrzebę, to się odchudzaj. Powodzenia
    Syrena
  • martunia11 19.08.02, 14:38
    Droga Syreno
    CZy musze mieć dużą nadwage zeby sie zacząć odchudzać?
    jest mi źle ze swoim ciałem i nadmiarem tłuszczu, ale chyba nie musze sie
    tłumaczyć z odchudzania. Założyłam ten wątek, bo miałam nadzieje, ze znajdą się
    jakieś osoby, które mnie beda wspierac i które ja tez mogłabym wspierać, a nie
    po to żeby byc krytykowaną...
    Pozdrawiam
  • Gość: ewula IP: 217.168.133.* 19.08.02, 18:06
    no i popieram bo nie ma jak to dobre samopoczucie! sama zaczynam od dzis i choc
    wiem ze nie bedzie latwo to warto!wiec trzymam kciuki i powodzenia!
  • Gość: mery IP: *.acn.waw.pl 19.08.02, 21:45
    Martuniu, czy masz gruby czy drobny kościec???Może dlatego wydaje Ci się,że
    jesteś gruba... Jak schudniesz 10 kilo to z pewnością Twoja chudość, będzie
    nieapetyczna........
  • dixit 19.08.02, 22:25
    Gość portalu: mery wykombinował(a):

    > Jak schudniesz 10 kilo to z pewnością Twoja chudość będzie
    > nieapetyczna........

    "Z pewnoscia" to autor(ka) powyzszego tekstu wykazal(a) sie wysublimowanym
    poczuciem humoru.

    A Marcie zycze wytrwalosci i pogody ducha :)

    Pozdrawiam serdecznie


  • martunia11 20.08.02, 08:39
    CZesc Dziewczyny
    Dzieki tym które mnie rozumieją. Samopoczucie faktycznie jest bardzo ważne, a
    jeśli nie moge sie zmieścić w ciuchy, w ktore zawze wchodziłam bez problemu to
    chyba nie musze Wam tłumaczyć jak się czuję...
    Znam swoje możliwości i wiem jak bede wyglądac kiedy schudne. Od dwóch lat nic
    tylko tyje (zmiana sposobu życia) no i w kocu postanowiłam z tym skończyć i
    wrócić do swojej dawnej wagi.
    Jeśli któras z Was też się odchudza i bedzie kiedykolwiek potrzebowała wsparcia
    to zapraszam. ja bede tutaj zaglądała i na pewno podtrzymam na duchu :-)
    Pozdrawiam wszystkich

    martunia
  • magdalena26 20.08.02, 10:03
    a ja powracam do zdrowego trybu życia. obecnie - 166 cm i 52 kg, a będzie 48kg!
    i niech mnie krytykują! ja dobrze sie czuję tylko przy takiej wadze (drobna
    budowa);))) przez kontuzję nie mogę chwilowo biegać, ale diete trzymam
    (niskokaloryczna - niskotłuszczowaowoce <warzywa i chudy nabiał i chude
    mięsko>, bo promowane tu kopenhaska i monti. mi nie służą - zawroty głowy,
    nudnosci, wypadanie włosów). a za kilka dni znów 1,5 godziny dziennie biegu ;)
    uda nam się. :P
    pozdrowienia! odzywaj się na forum!
    magdalena
  • qassja 20.08.02, 10:07
    Witaj,
    Trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję, że Ci się uda zrealizować w pełni
    twoje zamierzenie. Wiem, jak bardzo ważne jest wsparcie innych (nawet tylko
    dzięki internetowi), ponieważ ja go nie doświadczam (hasła typu: czego chcesz,
    przecież świetnie wyglądasz, nie uważam za wsparcie w momencie, gdy borykam się
    z problemem i nie umiem sobie z nim poradzić). Wiem też, jak trudna jest walka
    z kilogramami, mam za sobą 20 zgubionych, a przed sobą jeszcze jakieś 5-7,
    które są niestety prawdziwą drogą przez mękę.
    Pozdrawiam i życzę najlepszego
  • magdalena26 20.08.02, 10:58
    znam to dobrze. ja mam za sobą minus 10 kg. im mniej tym trudniej, ale... damy
    radę! mój przepis: zdrowa dieta, ruch, optymizm.
    serdeczne uściski.
    :)magdalenka
  • qassja 20.08.02, 11:27
    Usiłuję postępować według podanego przez ciebie przepisu, który uważam za ze
    wszech miar rozsądny i godny polecenia. A dzięki takim postom, jak twój, może i
    optymizm powróci.
    Ukłony :-))))
  • martunia11 20.08.02, 11:59
    Mam pytanko do Magdaleny. W jakim czasie schudłaś te 10 kilo? no i czy nie
    miałaś żadnych załamań i checi rzucenia tej calej diety?
    Ja jak trochę schudnę to po jakimś czasie mam dosć odchudzania i znowu powracam
    do słodyczy i wszystkich tych okropnych rzeczy które powodują, ze robie się
    szersza niż wyższa...:-)
    Pozdrowionka
    martunia
  • magdalena26 20.08.02, 12:15
    no cóż zawsze byłam szczupła a jak mnie rzuciła "miłosć mojego życia" (heheheh
    to było dobre kilka lat temu - na początku studiów) to więcej jadłam niż
    spalałam, doszły stresy które też zjadałam i przytyło mi się ;) najpierw 2,
    potem kolejne 2 kg... w sumie z 49-50 do 63 (!!!)... o tych czasach wolałabym
    zapomnieć... a potem była żmudna i powolna walka. przytycie zajęło mi trochę
    czasu, chudnięcie zajmuje kilka razy więcej czasu i 100 razy więcej wysiłku. u
    mnie panowała zasada minus 2 i minus 2, w wolnym tempie. czasem coś mi na
    powrót przybywało, wiec miałam wrażenie że to walka z wiatrakami, czasem była
    złość, że nie wychodzi, że organizm się buntuje, że coś boli od cwiczeń... ale
    jak tak patrzę, na to jak wzmocniła się moja psychika przez ten czas i ile sie
    dowiedziałam ;) ja z tego koszmaru jakim jest dieta zrobiłam styl życia, hobby,
    pasję. tak też można! powodzenia! i pisz jak ci idzie.
  • magdalena26 20.08.02, 12:19
    no i nie odpowiedziałam na pytanie z tego wszystkiego ;)))))
    moja zasada jest taka: chudnę 2-3 kg. zatrzymuje się i staram się ta wage
    utrzymać jakiś krótki okres czasu, tak żeby mój metabolizm za bardzo nie
    zwalniał. i znów 2 kg. tak łatwiej mi było cieszyc sie z kolejnego sukcesu, a
    nie dołowac że to dopiero tyle, a jeszcze TYLE kg. zakładałam że schudne tylko
    2. 2 to mało ;), niewiele.
    to taka moja strategia psychologiczna ;)))))
  • Gość: madziaz IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 20.08.02, 16:04
    M26 ma rację. Mi się udało schudnąć 20 kg w rok stosując podobną strategię.
    Prawda polega na tym, że z odchudzania, diet itp trzeba zrobić coś w rodzaju
    religii, stylu życia itd. Na początku wcale nie zamierzałam się odchudzać, po
    prostu zaczęłam jeździć na rowerze, potem dieta bez chleba i ziemniaków, teraz
    Kopenhaska. I wiem, że tak już do śmierci a muszę jeszcze zrzucić 10 kg(160cm,
    70 kg) a potem utrzymać wagę. Można powiedzieć, że jestem niewolnikiem
    odchudzania, ale jeżeli wcześniej było się niewolnikiem jedzenia, to nie da
    rady inaczej. Trzymajcie się, odchudzające.
  • magdalena26 21.08.02, 08:53
    na stronie www.paker.kulturystyka.pl w dziale MULTIMEDIA jest bardzo poreczny
    licznik kalorii - można go samemu sciagnąc. po wejściu na stronke i wybraniu
    działu, nalezy wybrac pierwsza linkę u góry - to jest licznik. (rada dla
    nieobeznanych w posługiwaniu sie komputerem: kliknijcie PRAWYM przyciskiem
    myszki i wybierzcie "zapisz element docelowy jako..." i to wszystko. program
    możecie miec na swoim komputerze. :))))) dodatkowo oprócz wartości kalorycznej
    podawana jest wartośc białka, tłuszczu i weglowodanów w gramach!
    --
    magdalenka ;)))))
  • Gość: milka IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 21.08.02, 08:53
    Czesc,
    z przyjemnoscia przylacze sie do Ciebie, moze dzieki temu, ze jest nas wiecej
    bede miala wiecej wytrwalosci w gubieniu zbednych kilogramow. Jakies 2 miesiace
    temu skonczylam diete Kopenhadzka, stracilam nie wiele jakies 3 kg, teraz moja
    waga wacha sie w granicach 51-52 kg, przy wzroscie 168. Prawde mowiac nie
    zalezy mi na spadku wagi ale na zgubieniu zbednego tluszczyku, ktory osadzil
    sie na brzuszku i tyleczku ;)), chcialabym tez pozbyc sie "oponkow" w okol
    tali, ale nie wiem jak to zrobic, moze ktos ma jakis pomysl ?. Na razie
    przylaczam sie do Was i zaczynamy diete. Powodzenia :)).
  • charissa 26.08.02, 13:53
    jestem z Wami, bo musze zgubic co najmniej 3 kg, zeby zmiescic sie w sukienke
    na wesele kolezanki ( na nowa mnie nie stac )
    Probuje nie laczyc, wczoraj troche zgrzeszylam, ale dzis dobrze mi idzie ;-))
    I CWICZE ORAZ PLYWAM. Bez ruchu zadna dieta nie pomoze
  • martunia11 21.08.02, 09:53
    Czesc Dziewczyny
    Witam nowe laski, które chcą troszke zgubić tu i tam. Dzis trzeci dzień
    odchudzania. Czuje sie dobrze, ale wczoraj trochę zgrzeszyłam bo jadłam
    słonecznika. Wiem, że nie powinnam, ale teraz jest na nie sezon a ja je tak
    bardzo lubie. Na szczęscie nie tknęłam ani pieczywa ani słodyczy. generalnie
    mało jem owoce plus kukurydza (uwielbiam) i trochę chleba chrupkiego (takiego z
    kukurydzy oczywiście) no i pije wode, kawe. Na razie nei mam czasu na
    ćwieczenia bo mam trochę nauki, ale obiecuję ze juz w przyszły poniedziałek
    zaczynam brzuszki i jakies ćwieczenia na nogi. Jak juz pisałałm chciałabym
    przyzwyczaić organizm do małych ilości pożywienia a potem zacząć kopenhaską.
    Mój facet oczywiscie nie za bardzo wierzy ze mi sie uda, bo juz tyle razy mu
    obiecywałam, ale ja mu pokaże na co mnie stać!

    dzięki wszystkim, którzy się tutaj wypowiadają. Czekam na Wasze rozrachunki i
    życze powodzenia :-)
    Pozdrowionka
    Martunia
  • nika10 21.08.02, 10:34
    O Boże, przechodzę dziś trzeci dzień kopenhaskiej. To już czwarta w mojej
    karierze, ale trzecią przerwałam. Ta też nie zanosi się najlepiej! Zresztą, mam
    już dość tych ciągłych diet. Tylko w tym roku:
    -na sylwka ważyłam 70 kg (mam 1,78 wzrostu) - nie jest to szczyt marzeń, ale:
    -na początku maja ważylam 80 kg!!!
    -po dwóch tyg kopenhaskiej - 75, utrzymałam to przez trzy tyg;
    -po kolejnych dwóch - 70;
    -następnie w polowie wakacji - około 15.07 - podskoczyłam o 3 kg
    - po miesiącu (pobyt w Maroko) - ważę znowu 80kg
    Mam serdecznie dość. Ale to nie wszystko. W zeszlym roku o tej porze
    ważylam ...62 kg. Miesiączka zatrzymala mi się na ponad pół roku. I tak od
    dziewięciu lat czyli pierwszej kl. L.O. Nigdy moja waga nie był stała - albo
    chudłam albo tylam. Ale osiemdziesiątkę osiągnęłam po raz pierwszy w tym roku.
    Chodzę do psychologa, ale dopiero kilka m-cy, na efekty jeszcze poczekam. A mam
    już dość. Łatwiej nic nie zjeść niż przestać jeść. Metody odchudzanai
    wyprubowalam wszystkie - od hipnozy po Meridię. Kiedy zaczynam jeść zachowuję
    się jak alkocholik - przejadłabym wszystkie pieniądze, nie ważne na co
    przeznaczone, oszukuję bliskich, kryję się i nienawidzę siebie. Napiszcie mi
    coś bo w końcu zwarjuję. Jestem głodna a do obiadu cale wieki.

    Pozdrawaim
  • gusia2 21.08.02, 11:28
    Nika, nie daj sie. Ja jestem dzisiaj drugi dzien na kopenhaskiej. Zrob cos dla
    mnie i powiedz, ze nie jest tak strasznie, please! Przeciez ludziom sie udaje
    to dlaczego nie nam.
    A tak a propo to wyczytalam ze "Jeżeli przerwałeś diete kopenhaska przed
    upływem 6 dni możesz powtórzyć ją po 3 miesiącach. Jeżelii przeprowadziło się
    kurację punkt po punkcie nie można jej absolutnie powtórzyć wczesniej niż po
    roku. Zaleca się, aby kurację powtórzyć po 2 latach, jeśli to potrzebne" a Ty
    piszesz, ze to juz czwarta w Twojej karierze! Moze dlatego masz taki kryzys?
    Sprobuj koniecznie innej diety. Wejdz sobie na www.grubasy.pl, tam masz pelno
    propozycji do wyboru, cos na pewno bedzie Ci odpowiadac.
    Zeby Cie pocieszyc,ja tez mam ciagle wahania wagi, chociaz te wahania osttanio
    oznaczaja strzalke w gore. Mam 62 kilo i 163 cm wzrostu. A jeszcze dwa lata
    temu wazylam cale 10 kilo mniej...

    Trzymam za Ciebie i za siebie kciuki!

    Agnieszka
  • Gość: MADZIAZ IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 21.08.02, 12:25
    HEj, Nikusia. Jak to czytam, to nic, tylko usiąść i zapłakać z Tobą, bo to tak,
    jakbym czytała o sobie. Jako dziecko papierki po batonikach chowałam pod
    poduszkę a jak rodziców nie było w domu to robiłam domowym sposobem polewę
    czekoladową albo karmel (był stan wojenny i po słodycze stało się, jak rzucili,
    w kilometrowych kolejkach). Ja właśnie wsunęłam porcję sałatki z kap.
    pekińskiej z pomidorem - modyfikacja szpinaku - i pysznego grejpfruta, czyli
    obiad trzeciego dnia. Jest fajnie.Pamiętaj, że zawroty głowy i złe samopoczucie
    to opór Twojego organizmu przeciwko spalaniu własnego tłuszczu. Znajdź sobie
    zajęcie, idź na spacer, wypij szklankę ciepłej herbaty ziołowej - będzie
    lepiej. Ja na tej diecie piję np porzeczkowy Regulawit i inne owocowe, bo za
    pierwszym razem do szaleństwa brakowało mi herbaty. I jeszcze Pu-erh.
    Więcej napiszę po południu, bo muszę lecieć do robótki. Trzymam z Tobą.
  • madziaz 21.08.02, 16:17
    Kiedyś czytałam artykuł o kobiecie z Koszalina, która z wagi 120 doszła do
    jakiejś normalnej i odchudziła też swoją córkę. Otóż ona, wiedząc że jedzenie
    jest jej nałogiem, przerobiła dekalog Anonimowych alkoholików i wtedy schudła.
    Ja również mam ten problem i zazdroszczę ci kontaktu z psychologiem. Mnie
    rozmowy z moją matką doprowadzały do łez i zawsze obiecywałam, że już nigdy...
    A potem wsuwałam w ukryciu coś słodkiego i płakałam, bo nienawidziłam siebie.
    Po ciąży i karmieniu utyłam do 90 kg. Potem udało mi się zacząć chudnąć i chcę
    na maksa wykorzystać rozpęd. Uważam, że wiele w życiu straciłam, bo uważałam że
    jestem gruba, chociaż wcale taka gruba nie byłam. Myślę, że do odchudzania
    jakoś tam trzeba dojrzeć, nie tylko psychicznie, ale organizm, jako twór
    biologiczny, też musi chcieć schudnąć. Najpierw trzeba by dojść do ładu z samym
    sobą, bo jeżeli absolutnie siebie nie akceptujesz, to ciągle będziesz
    sfrustrowana i nawet jeśli coś tam schudniesz, to będziesz się wkurzać, że tak
    mało. Dla mnie najsmutniejsze jest to, że kocham jeść. Czasem sobie na coś tam
    pozwalam, ale wtedy spalam te kalorie z całej siły. I chociaż sport sprawia mi
    przyjemność, to w świadomości pozostaje fakt że coś muszę a czegoś nie mogę.Do
    końca życia będę jak alkoholik, unikający okazji, bo chociaż on i otoczenie są
    dumni z jego silnej woli, to lepiej nie prowokować. Ale wierzę że mi się uda,
    bo obiecałam sobie .... dużo.
    W kryzysowych chwilach czytam sobie np. artykuły o takich, którym się udało
    schudnąć. Patrzę na zdjęcia przed i po a potem wypijam pół litra wody. Na
    zewnątrz jestem zawsze do przodu ale w środku ciągle już będzie czegoś
    brakowało.
    Jeżeli będziesz wiedziała, od czego tyjesz to już połowa sukcesu. Tylko że
    czasem najtrudniej jest się przyznac przed samym sobą.
    Trzymaj się i walcz ze swoim kryzysem. Jeżeli są ludzie którzy schudli, to
    dlaczego nie mało by się udać i Tobie. Powodzenia!!!
  • magdalena26 21.08.02, 17:17
    kiedy przychodzi kryzys wyobrażam sobie te moje stracone kilogramy w formie
    kilogramowych paczek cukru, worków ziemniaków i widzę ile dokonałam. wtedy jest
    mi łatwiej. każdy 1 kg - to dla mnie powód do dumy! a 1 kg - to chyba da się
    zjechac ;)
    --
    magdalenka ;)))))
  • magdalena26 21.08.02, 11:03
    jestem na diecie dzień 1 i po śniadaniu (płatki z sokiem - nie wiem czy można
    łączyc ale połączyłam;)). dzień rozpoczął mi się niefortunnie. zaspałam na
    ćwiczenia (może wieczorem sie zmobilizuję), a jak poszłam na zakupy to ugryzła
    mnie pszczoła, przykładam cebule ale nie muszę mówić, że cięzko obok mnie
    wytrzymać . :( noga mi puchnie a śniadanie było małe... za 4 godziny moge
    dopiero wstrzachnąc cokolwiek. eh!
    zawsze mogło byc gorzej...
    --
    magdalenka ;)))))
  • martunia11 21.08.02, 14:43
    Czesc dziewczyny to znowu ja
    Ja też czasami mam takie napady głodu a w zasadzie nie głodu a ŁAKOMSTWA!!!
    wtedy nic tylko wcinam co mi w ręce wpadnie. Później nie moge się ruszać, boli
    mnie żołądek, brzuch mi się robi jakbym była w 7 m-cu ciąży i jetsem na siebie
    wściekła. Postanowiłam jednak juz nigdy więcej nei pozwolić na to aby mój
    organizm rządził mną, będę nad soba panowała i już nigdy więcej nie rzuce się
    na batoniki z orzechami i czekoladą ani na nic innego co powoduje że tyję. Nie
    ma się co nad sobą użalać a trezba się wziąść porządnie za siebie.

    Pozdrawiam odchudzające sie i nie tylko :-)
    Martunia
  • madziaz 21.08.02, 15:52
    martunia11 napisała:

    > Czesc dziewczyny to znowu ja
    > Ja też czasami mam takie napady głodu a w zasadzie nie głodu a ŁAKOMSTWA!!!
    > wtedy nic tylko wcinam co mi w ręce wpadnie. Później nie moge się ruszać,
    boli
    > mnie żołądek, brzuch mi się robi jakbym była w 7 m-cu ciąży i jetsem na
    siebie
    > wściekła. Postanowiłam jednak juz nigdy więcej nei pozwolić na to aby mój
    > organizm rządził mną, będę nad soba panowała i już nigdy więcej nie rzuce się
    > na batoniki z orzechami i czekoladą ani na nic innego co powoduje że tyję.
    Nie
    > ma się co nad sobą użalać a trezba się wziąść porządnie za siebie.
    Wydaje mi się mimo wszystko, że organizm ludzki to jednak maszyna, tylko
    trudniej ją przeprogramować. Jeśli się je mało i nieregularnie, to się tyje, bo
    spowalnia się przemiana materii i organizm, nie wiedząc, co będzie dalej,
    magazynuje wszystko, co zjemy, bo czasy mogą być jeszcze cięższe. Jeżeli jemy
    mało a z zegarkiem w ręku, to jednak chudniemy, bo organizm ciągle
    rozdysponowuje energię, wiedząc że następna dostawa będzie na czas. Wydaje mi
    się, że niezależnie od tego, czy jest to dieta kopenhaska czy inna, to
    odżywianie wg planu i o stałych godzinach musi dać efekt, tylko u niektórych
    trzeba na to długo czekać. Jeżeli jestem na diecie (jak do tej pory tylko Kop.)
    łatwiej mi odmówić sobie. Dziś chciałam po cichu wsunąć czekoladkę ale
    odłożyłam to na później i w końcu jej nie zjadłam. Jakiś plan zobowiazuje - np
    do zrobienia zakupów wg kartki. Cieszę się, że mam z kim "poforumować" w
    trudnych chwilach.
    >
    > Pozdrawiam odchudzające sie i nie tylko :-)
    > Martunia
  • magdalena26 21.08.02, 16:08
    no coś w tym jest. ale jak to jest, że czasem łatwiej nam jest nic nie jeśc niż
    jesc w rozsadnych granicach. trzymanie się rozpisanej diety, bardziej
    mobilizuje, chociaz kazdemu zdarzają się małe odstępstwa...
    ja sięgam zawsze po jakieś ciasteczko w stresie, zdenerwowaniu, w smutku :) a
    teraz musze radzić sobie ze wszystkim bez słodkiego wsparcia. z kazdym dniem
    łatwiej dziewczyny!!! jestem po obiedzie. zamiast kolacji idę biegać :)
    --
    magdalenka ;)))))
  • magdalena26 22.08.02, 12:06
    już drugi dzień. i już jestem po ćwiczeniach. powtarzam sobie że z każdym dniem
    będzie łatwiej. głód nie dokucza. humor jak na razie dopisuje, choć "mój chłop"
    mnie delikatnie mówiąc olewa. buuuuuu :******* ale się nie dam!
    --
    magdalenka ;)))))
  • martunia11 22.08.02, 12:33
    Czesc
    4 dzien odchudzania i jest w miare ok. Wczoraj prawie nic nie jadałam a to
    dlatego ze nie miałam czasu. A jak przyszłam do domu było juz tak późno ze
    pomimo głodu stwierdziłam, ze jest późno i czsa isć spac. Tym sposobem udało mi
    sie powstrzymac od jedzenia. A dzis jest troszke gorzej, bo byłam głodna i
    kupiłam sobei chlebek chrupki i go podjadam.
    Najgorzej bedzie w weekend, bo w domu lodówka pełna i bedzie mnie pewnie
    kusiła. Najchetniej gdzieś bym pojechała ale mama sporo nauki i musze siedzieć
    w domu.
    No i co dziewczyny poradzicie? Jak mam się ustrzec przed moim łakomstwem?
    Pozdrowienia
  • Gość: magdalena26 IP: *.ltk.com.pl 22.08.02, 13:38
    w weekend zabierz notatki i na zieloną trawkę na cały dzień... a jak nie na
    trawkę to zabarykaduj sie w pokoju ;)))) albo wywies cały jadłospis na kartce i
    przyklej do lodówki ;) ku opamiętaniu! i pij ile wlezie!
  • Gość: Lola IP: *.landl.com.pl / 192.168.1.* 22.08.02, 13:45
    ja na wiosne 2001 wazyłam 64 przy wzroście 172 a teraz ... 72.... czuje sie
    okriopnie i wczoraj jak mierzyłam ciuchy w sklepie zobaczyłam swój brzuch . To
    mnie zaszokowało. Akurat zostałam na kilka dni sama, opróżniłam lodówke i
    zaczełam dietę. Warzywa, nabiał ( np. chłodnik) 3 kromki chleba wasa. herbata
    Pu-erg, i zielona, oraz na dobranoć franciszkanka - cytrus ojca klimuszki na
    odchudzanie, wczoraj tez ćwiczyłam. W 3 tygodnie zamierzam zrzucić 4 kg, a
    potemwrócic na aerobik ( chodziłam 2 lata regularnie na step, a potem nie
    miałam czasu).
    Tak więc dołaczam do was ;-)
  • magdalena26 22.08.02, 15:32
    witam!!! im więcej nas tym weselej ;D
    jestem już po obiedzie i czuje sie jak bąk, a to była tylko zupa krem ze
    szparagów (patent rudej):D
    --
    magdalenka ;)))))
  • Nokia IP: *.syd.connect.com.au / 210.9.62.* 23.08.02, 05:18
    Tez sie do Was dolacze. Mam do zrzucenia jakies 4 kg. Idzie mi to
    jednak ...nigdy nie mialam nadwagi, ale poprostu zle sie czuje z tymi kg. Od
    przyszlego tygodnia chce zaczac joge (na kasecie video).

    Tak jak Nika10 mam 178cm waze teraz 67kg.

    Pozdrawiam
  • magdalena26 23.08.02, 08:10
    dzień 3 diety. wczoraj znów był mały poślizg, ale mięsnie twardnieją.
    dziś będzie dobrze!
    --
    magdalenka ;)))))
  • martunia11 23.08.02, 08:58
    Czesc Dziewczyny

    Wczoraj mialam zalamanie, tak mi sie chcialo czegos co ma smak ze az nie moglam
    wytrzymac. Co prawda nie zgrzeszylam ale za to ciagle jadlam. A to kukurydze,
    owoce, chleb chrupki niby nic ale podjadanie jest zgubne. Zla jestem no ale cóż
    moge poradzić. Najważniejsze, ze nie spróbowałam słodyczy ani chleba. Od
    poniedzialku naprawde musze zaczac ćwiczyć to szybciej zobacze efekty.

    Pozdrowionka i milego dzionka...ojej ale mi sie zrymowało
    Martunia
  • Gość: rosa IP: 212.160.79.* 25.08.02, 12:20
    czesc dziewczyny
    mam171cm i ?kg
    nigdy nie lubilam sie wazyc wystarczylo mi widziec sie w lustrze ale zeby
    siebie wm przyblizyc to powiem ze jestem bardzo kobieca tzn bujny biust i
    takiez biodra
    cos jak marilyn monroe z pol zartem pol serio(tylko buzka nie tak piekna:)
    kiedts probowalam tylko diety kapuscianej ale byl efekt jojo i duzo meczarni
    teraz od tygodnia niby nie jem slodyczy ale dzis sie zalamalam i wsunelam kilka
    ciastek
    moj problem jest taki ze miaszkam z rodzicami i lodowka zawsze jest pelna
    gdybym sie przeprowadzila wydawalabym pieniadze na inne rzeczy i jadlabyn malo
    (juz to przetestowalam kiedys jak mialam mieszkamnie dla siebie na 2 tyg.
    w sumie to wiem jak schudnac
    moja przyjaciolak schudla bardzo nie jedzac po godz 6 wieczorwm
    a za dnia nie odmawiala sobie nawet slodyczy
    ja chyba zaczne to stosowac od dzis bo mnie zmobilizowalyscie
    popieram duze sniadanie
    uwazam ze to podstawa np dzis
    pewnie jak to przeczytacie zalamiecie rece: platki nestle cini minis+bulka
    ciemna,jedna polowa z bialym serwm i marmolada druga z bialym serem i z miodem
    + orzechy + kilka wyzej wymienionych ciastek ktore przyznaje nie byly potrzebne
    i zielona herbata
    dobra wiec od dzis nie jem po 6
    polecam te metode ale trzeba byc wytrzymalym jak moja przyjaciolka pozdrawiamr.
  • Gość: Lola IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 14:12
    dziewczyny, ja już wytrzymałam 5 dzień, dziś wraca mój mąz, ale juz go
    uprzedziłam że sie odchudzam, więc nie będę robic tradycyjnego niedizelnego
    obiadku ;-)
    Z 72 kg w ciagu 5 dni zeszłam do 69,5 (dziś rano sie wazyłam w łazience).

    bardzo dużo piję wody, a na dobranoc ta herbatę franciszkankę, w pracy - pu-
    erh, natomiast nie wypije nic przeczyszczającego nigdy, bo moje jelita by
    chyba umarły ;-)
    jem duzo nabiału, ryb (ale ryby to zawsze jem nałogowo), warzywa, tylko
    chlebek wasa z 3 zbóż, chociaz wczoraj pożarłam troche sucharków wasa
    (pojawiły sie takie dwukolorowe w tesco).Po 19 tylko piję płyny.

    Postanowiłam podejśc do tek akcji bardziej kompleksowo i dodatkowo łykam
    capivit a+e, żeby miec lepsza skórę oraz kupiłam żel na cellulit i choć niogdy
    mi sie nie chche, to od 4 dni się masuję taka szczotką z wypustkami i smaruje
    tym żelem. Postawoniłam, że do 67 kg-65 musze wytrzymać, bo inaczej zadna moja
    jesienna spódnica nie będzie na mnie porządnie leżeć.
    A jak schudnę, to sobie coś zafunduje w nagrodę, np. spódniczke rozmiar ...
    hehehheheh.

    W każdym razie jestem zdetereminowana.
  • Gość: magdalena26 IP: *.ltk.com.pl 25.08.02, 15:10
    ja za tydzień zaczynam nowa pracę. chcę czuć się pewnie i dobrze ze sobą. jeśli
    schudne 2 kg w ciągu 2 tygodni będzie ok. (a potem kolejne dwa) a po miesiącu
    zacznę walkę żeby utrzymać wagę. tez jestem zdeterminowana.
    jutro sie ważę.
  • martunia11 26.08.02, 10:48
    CZesc Laski

    Nie odzywałam sie przez weekend bo nie mam dostepu do netu w domu. No ale nie o
    tym chciałam mówić...
    Tydzień temu postanowiłam że bedę się odchudzac wtedy ważyłam 61,5 i wiecie co
    teraz waże 60 czyli schudłam 1,5 kg. Moze nie jest to wiele ale zawsze coś.
    Przez ten tydzień nie ćwiczyłam, ale ograniczyłam się z jedzeniem no i
    wykluczyłam z diety słodycze i pieczywo. Teraz mam zamiar porządniej sie wziąść
    za siebie, bo za tydzień znowu sie waże i musi być jeszcze mniej. Od dziś
    zaczynamcwicze (co prawda wieczorem), bo rano nigdy nie mam zapału, no i
    oczywiscie jak najmniej jedzonka. Chciałabym dojść do 55 kg a wtedy przerzuce
    się na kopenhaską i moze dojadę do 50???? no ale nie ma co tak daleko wybiegac
    w przyszłość. Najważniejsze że postępy są, więc zachęcam wszystkie
    niezdecydowane albo powątpiewające do odchudzania.

    Pozdrowionka
  • Gość: magdalenka26 IP: *.ltk.com.pl 26.08.02, 11:15
    weekend juz za mną. trzymałam sie diety i starałam sie jeśc mniej. zwykłe
    niełączenie to juz dla mnie za mało - przerzucam się na montignaca! ;)))) gdzie
    komponowanie posiłków to taka frajda, no i będe miała okazję spróbowac rzeczy
    których nigdy nie jadłam, np. soczewicy. jak dla mnie stanowczo za duzo w niej
    mięsa - 7 razy w tygodniu - częśc na pewno zastąpię białkiem roślinnym.
    pozdrowienia.
    wytrwałości w dietach i ćwiczeniu!
    magdalenka
  • Gość: nika IP: 194.250.98.* 29.08.02, 11:46
    hej
    dopiero dzis po raz pierwszy zobaczylam, ze jest takie forum, a ja wlasnie chce
    sie wziac za siebie. Najgorsze jest to, ze wszystcy naokolo obzeraja sie i
    bardzo dobrze sie z tym czuja. Moj facet lubi jesc, wsuwa tylko slodycze,
    przyszla tesciowa podsuwa obiadki, w pracy ciagle jakas impreza. To jest
    straszne:( Musze sie nauczyc odrzucac te wszystkie pokusy. Dookola patrza sie
    nas mnie podejrzliwe..... A pomyslec, ze jeszcze rok temu ja tez sie obzeralam
    i nic sobie z tego nie robilam. Ale teraz nagle "spuchlam" i bardzo mi sie to
    nie podoba, ze moja letnia "kolekcja" musiala sie skurczyc o polowe, bo nie
    moglam sie w nia wbic;) Zastanawiam sie tylko jak to jest mozliwe, ze sie je
    tyle samo (czyt: obzera) i nagle nie wiadomo dlaczego zaczyna sie tyc podczas
    gdy wczesniej nic sie nie dzialo?? Trzymam kciuki za wszystkie wytrwale
    dziewczyny:)))

    Nika
  • martunia11 29.08.02, 13:52
    Czesc

    Mam zle wiadomosci u mnie porażka na całym polu. Tzn od dwóch dni dieta poszła
    sobie w kąt a ja sie obżeram . to okropne ale tydzien wyrzeczeń na nic sie nie
    zdał i musze zacząć od początku. Juz sobie obiecałam ze od poniedziałku
    kopenhaska, a pozniej jeszcze jakaś bo na kopenhskiej nie zruce tyle ile bym
    chciała docelowo.
    smutne to ale mam nadzieje że tylko ja sie załamałam a reszta dziewczyn trwa w
    postanowieniu. Generalnie to co zgubiłam juz nadrobiłam i mam ten sam pkt
    wyjściowy.

    Pozdrawiam... :-(
  • Gość: charissa IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 29.08.02, 15:01
    ja tez tak mam.tydzien wyrzeczen a potem zalamka :((
    No ale mam nadzieje, ze tym razem sie uda. Tydzien juz prawie mija od poczatku
    mojej diety, w sumie to nie lacze , ale jem te produkty, na ktore pozwala
    montignac.
    Juz troszke schudlam, widze po mniejszym brzuszku ;-)) i juz prawie-prawie
    weszlam w sukienke , ktora ma lezec idealne na koniec wrzesnia. mam nadzieje,
    ze sie nie poddam ( ale czeka mnie jeden okres po drodze, a przed nim mam
    zawsze wilczy apetyt :( )
    Trzymam z Wami odchudzaczkami ;-))
  • magdalena26 29.08.02, 15:45
    a u mnie ok. ;))))
    głowa do góry! nie tym to nastepnym razem sie uda. grunt to konsekwencja.
    pozdrowienia!
    --
    magdalenka ;)))))
  • Gość: nika IP: 194.250.98.* 29.08.02, 11:46
    hej
    dopiero dzis po raz pierwszy zobaczylam, ze jest takie forum, a ja wlasnie chce
    sie wziac za siebie. Najgorsze jest to, ze wszystcy naokolo obzeraja sie i
    bardzo dobrze sie z tym czuja. Moj facet lubi jesc, wsuwa tylko slodycze,
    przyszla tesciowa podsuwa obiadki, w pracy ciagle jakas impreza. To jest
    straszne:( Musze sie nauczyc odrzucac te wszystkie pokusy. Dookola patrza sie
    nas mnie podejrzliwe..... A pomyslec, ze jeszcze rok temu ja tez sie obzeralam
    i nic sobie z tego nie robilam. Ale teraz nagle "spuchlam" i bardzo mi sie to
    nie podoba, ze moja letnia "kolekcja" musiala sie skurczyc o polowe, bo nie
    moglam sie w nia wbic;) Zastanawiam sie tylko jak to jest mozliwe, ze sie je
    tyle samo (czyt: obzera) i nagle nie wiadomo dlaczego zaczyna sie tyc podczas
    gdy wczesniej nic sie nie dzialo?? Trzymam kciuki za wszystkie wytrwale
    dziewczyny:)))

    Nika
  • nokia28 30.08.02, 01:00
    Ja zmiany u siebie zauwazylam po wyjezdzie z Polski, niby jem tyle samo, ale
    przytylam. Oczywiscie zawsze znajdzie sie winny wedlug mnie to ich tutejsze
    jedzenie - tlusto i duzo:-(. chleb smakuje jak wata, jest kaloryczny a razowego
    to z latarka szukac.

    Od kilku dni jestm na warzywach, ale jak Nika mam meza, ktory guzik sobie z
    tego robi i co i rusz dogadza czyms smakowitym.
  • magdalena26 30.08.02, 09:12
    hej dziewczyny jak tam dieta? odezwijcie się? co nawalamy???
    ja trzymam dietę, ćwiczę a efektów ani widu ani słychu... :P
    --
    magdalenka ;)))))
  • charissa 30.08.02, 09:16
    juz piateczek, przed nami weekendzik. ja na szczescie jutro pracuje, wiec pol
    dnia nie bedzie mnie kusilo zadne jedzonko w domku ( swieze buleczki i
    szyneczka i ..nie wiem co jeszcze mama kupi)
    Na jutro zaplanowalam grilla, ale juz zamowilam sobie rybke.Nie moge sie
    doczekac.
    Dzis troche grzesze niezdrowoscia, mianowicie cola, light ( tylko 0.5 kal w
    szklance)
    pozdrawiam i zycze milego dnia
  • Gość: magdalenka26 IP: *.ltk.com.pl 02.09.02, 18:31
    no i jak idzie?
    u mnie na razie zastój jesli chodzi o wage ale buzia mi sie lekko wyciągnęła ;)
  • Gość: eva IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.02, 21:37
    UDA SIE !!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka