Dodaj do ulubionych

Dodajcie mi otuchy!

IP: *.iweb.pl 25.05.03, 19:47
Mam 23 lata, przy wzroście 165 cm ważę około 85 kg. To smutne, ale już
przyzwyczaiłam się do swojego koszmarnego odbicia w lustrze, zadyszki na
schodach i tego że w prawie żadnym sklepie nie mogę znaleźć na siebie czegoś
do ubrania... Zapuściłam się strasznie, doszły do tego problemy z
niesamowitym męczeniem się podczas wysiłku fizycznego, problemy z gospodarką
hormonalną no i dyskomfortem psychicznym... Jem bardzo niezdrowo i
nieregularnie, gotowany posiłek może raz w miesiącu, chociaż o dziwno nie jem
dużo, ani nie lubię słodyczy, chipsów itp.. Prowadzę zycie pozbawione ruchu i
każdy dzień w pracy spędzam na siedząco przed komputerem... Wiem że powinnam
wrócić do mojej "normalnej" wagi, takiej jak przed kilku laty kiedy
trenowałam pływanie: 50-52 kg i bardzo tego pragnę. Czeka mnie 30 kg ciężkiej
pracy. Już nie chcę czekać dłużej... Jutro to dzień który nigdy nie
nadchodzi, więc zaczynam od dziś! Zabieram się za dietę i ćwiczenia fitness.
Prosze wszystkich o mobilizowanie mnie, będę wdzięczna za wszystkie cenne
rady od osób, które przeszły przez piekło odchudzania.Czekam na komentarze i
maile. Pozdrawiam COFFE.
Edytor zaawansowany
  • Gość: bibi IP: *.ptr.net.pl 25.05.03, 20:34
    Trzymam kciuki za Ciebie i polecam stronkę www.sfd.pl znajdziesz tam wiele
    ciekawych info,które pomogą Ci osiągnąć cel pa
  • Gość: fff IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.03, 22:24
    ja tez trzymam kciuki! warto!!!!!!
  • bea4oliv 25.05.03, 23:03
    Witaj ! Po ciąży pozostał mi balast w postaci 25 kilogramów. Parametry mam
    zbliżone do twoich ( 164cm i 85 kilo) Wzięłam się za siebie od 1 maja ćwiczonka
    i dieta,wtedy ważyłam 90 kilo, dzisiaj jestem po 11 dniu trzynaski. DZieki temu
    forum wiem jak się odżywaiać jak ćwiczyć. No i są efekty. Zmusiłam się do
    porannego biegania bo właśnie tu wyczytałam że to skuteczny sposób na spalanie
    tłuszczyku.
    Tak więc tu znajdziesz dobre rady jak ćwiczyć, jeść, jak wspomagać dietę
    Trzymaj sie a za pół roku, minimum będziesz niezłym szczuplakiem czego i sobie
    i tobie życzę
    bea
  • Gość: coffe@wp.pl IP: 195.136.95.* 26.05.03, 13:58
    Kochani!
    Dziś mam już za sobą pierwszy kubek czarnej kawy. Startuję z dietą Kopenhaską,
    mam nadzieję, że wytrzymam, chociaż koledzy z pracy kuszą w kuchni zapachami
    domowych obiadków, a ja chodzę głodna jak wilk. Pod wieczór umówiłam się z
    koleżanką na fitness, pewnie będzie kupa smiechu , bo to mój pierwszy raz. Już
    na samą myśl o małym podskakującym hipopotamie chce mi się na przemian śmiać i
    płakać, ale coż, trzeba walczyć.
    Dzięki za wyrazy otuchy i wszystkie cenne uwagi jakie mogę wyczytać na forum.
    Wasza wiedza i doświadczenie to nieocenione wskazówki i wielkie wsparcie.
    Postaram się relacjonować na bieżąco co u mnie, to będzie dodatkowa
    mobilizacja, żeby nie dać plamy... Pozdrawiam - Coffe.
  • muggz 26.05.03, 14:15
    z tego co piszesz wygląda na to, że chcesz zacząć ostro (kopenhaska to nie
    przelewki)...

    zapał często bywa słomiany - a MOTYWACJĘ trzeba mieć w środku a nie na forum.
    nikt tego nie zrobi za Ciebie.

    30 kg to robota na 2 lata. życzę wytrwałości. zaplanuj sobie realnie co możesz
    osiągnąć i bądź konsekwentna. świat jest pełen tych, którzy "próbowali"...

    just do it ;)
  • Gość: coffe@wp.pl IP: 195.136.95.* 26.05.03, 15:07
    Nie znasz mnie, ja potrafię być uparta :-) Wiem, że motywacja musi być wewnątrz
    mnie, gdybym jej nie miała to rozpoczynanie walki z kilogramami nie miałoby
    sensu. Poza tym jestem realistką, wiem że w ciągu 13 dni nie zlikwiduje 30-
    kilogramowej nadwagi, ale dobre nawet i 2-3 kilo na początek. Forum pomaga mi
    monitorować ten proces, czuję że nie jestem sama, zawsze mogę liczyć na pomoc w
    postaci rad osób które przez to przeszły. Wiem, że nie bedzie lekko, ale
    satysfakcja ze zgubionych kilogramów, radość zmieszczenia się w ubranie o
    rozmiar mniejsze, lepsze samopoczucie - są tego warte.Pozdrawiam - Coffe.
  • ciunia 26.05.03, 18:48
    Zajrzyj na forum dietetyka.
  • Gość: coffe@wp.pl IP: *.iweb.pl 27.05.03, 09:11
    Kochani !
    Zaczynam drugi dzionek! Wczoraj udało się bez wielkich wrzeczeń przestawić na
    nowe zasady odżywiania, chociaż szpinak nie będzie pewnie nigdy moim kulinarnym
    faworytem i trochę już tęsknię za czymś innym do picia niż "goła" mineralna.
    Nie czułam się mocno głodna, narazie nie jest tak strasznie jak myślałam :-)
    Nawet znalazłam siły na wieczorny dłuuuuuuugi spacer. Zobaczymy co przyniesie
    dzisiejszy dzień.
    Pozdrawiam znad kubka czarnej kawy - Coffe.
  • Gość: coffe@wp.pl IP: *.iweb.pl 27.05.03, 09:18
    Dzisiaj przestawię sobie obiad i lunch. Będzie wygodniej zabrać do pracy
    jogurcik i szynkę niż zmagać się z szykowaniem befsztyka. Wczoraj zrobiłam
    zakupy na 3 najbliższe dni - jaka kolorowa wewnątrz ta moja lodówka, aż mio
    sobie popatrzeć :-) ha ha ha...
    P.S. Zastanawia mnie kompot w dniu 4: mam dodać do wody i owoców cukier czy
    nie? Może miód? I ile? Podpowiedzcie proszę, jak sobie poradziliście i jak tam
    wasze odchudzanie.
    Pozdrawiam raz jeszcze - Coffe
  • Gość: Mycha IP: *.zefa.pl 27.05.03, 10:04
    Hejka
    Ja też mam dziś w pracy szyneczke i jogurcik, a befsztyczek bedzie w domku...
    Miałam dziś w nocy piękne sny o ziemniaczkach ze skwareczkami i to był
    takwyrazisty sen, że obudzilam się z wyrzutami sumienia, że złamałam dietę i
    się obżerałam...
    ;o))

    Wczoraj było ok, dziś jeszcze nie czuję głodu, mam tylko nadzieję, że starczy
    mi energii bo wczoraj 10 minut po obiedzie zapadłam w głęboki sen i wstałam
    dopiero dziś rano.....
  • Gość: coffe@wp.pl IP: 195.136.95.* 27.05.03, 18:20
    Siedze w pracy, patrząc na tykające wskazówki zegara. Niedługo czas zbierać się
    do domu. Kiedy przymykam oczy wskazówki układają się w liście sałaty, a tarcza
    zegara przypomina smakowity befsztyczek :-)Żartowałam...nie jest źle, duże
    opakowanie jogurtu było bardzo sycące. Mam tylko wyrzuty sumienia, czy zrobiłam
    dobrze dorzucając do "lunchowego" jogurtu "obiadowego" banana, ale to chyba
    tylko przesunięcie w ramach tego samego dnia... Chyba nic nie popsułam? Poza
    tym nie mogę narzekać, głód mi nie doskwiera, czuję się jakby troszeńkę lżej,a
    to miłe uczucie. Jestem dziś natomiast niesamowicie senna, nie wiem czy to za
    sprawą mojej diety czy też przewrotnej aury za oknem ?
    Pozddrawiam ciepło - Coffe.
    P.S.Temat kompotu (słodzić czy nie?) nadal aktualny - czekam na Wasze sugestie.
    Pa,pa.
  • Gość: asia IP: *.tkb.net.pl 27.05.03, 19:27
    Coffee!Trzymaj sie! Ja Ci tu kibicuje i namawiam abys po zakonczeniu
    trzynastki/kopenhaskiej pomyslala nad dieta Montignac. nie wiem czy
    odwiedzalas stronke na necie www.sfd.pl ??? tam wejdz w dzial Odzywianie, a
    pozniej w post "dieta montignac" i poczytaj. to dobra zdrowa dieta i chudnie
    sie na niej ladnie. jest bardzo smaczna chociaz na pwno na poczatku troche
    jest z nia kombinowania co z czym, jak. ale pozniej jest ekstra.
    ja sie caly czas przymierzam do 13-tki ale glownie z lenistwa bo ja zwykle
    jadam piec posilkow dziennie i czasami nie wyrabiam bo zawsze trzeba miec
    wszystko wczesniej przygotowane,a na takiej kopenhaskiej to nie ma zbytnio co
    jesc i roboty mniej....ale ze mnie len!
    w kazdym razie zycze ci powodzenia w zrzucaniu tych kilogramow
    nadprogramowych. najwazniejsza jest w tym wszystkim chyba cierpliwosc.ja na
    poczatku odchudzania to myslalam,ze po miesiacu juz bede laska i sie wazylam
    po kazdym aerobiku co mnie tylko jeszcze bardziej dolowalo.teraz mi sie smiac
    chce z wlasnej glupoty.
    zycze wiec samozaparcia i wytrwalosci
    pozdrawiam
    aska
  • Gość: dogma IP: *.acn.pl 27.05.03, 21:37
    Hej Coffee,
    ja przerabiałam kopenhaską juz dwukrotnie, niezbyt ortodoksyjnie, nie ćwicząc.
    Za każdym razem traciłam 3-3,5 kg. Co do kompotu, to ja go zastępowałam surowym
    owocem. Ale czytałam, że dziewczyny kupują małą puszkę owoców w
    syropie "light", np. Valfrutty. Light nie light, jest jednak z cukrem. Więc
    jeśli chcesz sama sobie kompocik ugotować, to pewnie dziura w niebie się nie
    zrobi, jak leciutko posłodzisz :-). Ale dla mnie najprościej było zjeść surowy
    owoc. Jest to zaaprobowane przez naszego kopenhaskiego guru Joggera.
    Pozdrawiam cieplutko i życzę wytrwałości.
  • Gość: joanszp IP: *.net / 192.168.5.* 28.05.03, 09:33
    mozna kupic gotowe mieszanki kompotowe, cena 2,7 a jak tam romaitosc smaku i
    koloru. Nie radze slodzic, bo to jest dieta... i o slodyczach tez nie radze
    myslec. Bananow tez nie polecam w diecie, maja duzo cukru i takie tam...Nigdy
    banany nie sa polecane w dietach, sa mocno tuczace, choc zaspakajaja glod.
    Trzymaj sie.Pozdrowionka.
  • bea4oliv 27.05.03, 20:06
    Cześć dziewczyny ! Trzymajcie się mocno w mordowaniu kilogramów.
    Własnie skończyłam 13 !! Hurra Spadłam 6 kilo !!! Jeszcze tylko 18 zostało ale
    teraz spokojnie rozkładam. Może za jakiś czas powtórze trzynastkę spodobała mi
    sie, najfajniejsze było to ze wcale nie byłam głodna.Jestem z wami cały czas te
    18 kilo to nie przelewki
    pozdrowionka
    bea
  • Gość: coffe@wp.pl IP: *.iweb.pl 27.05.03, 21:58
    Moi kochani forumowicze!
    Przepraszam, ze się odmeldowuję dopiero teraz, ale miałam jakieś fatalne
    problemy z wysyłaniem wiadomości na forum :-(
    Tak bardzo się cieszę, ze ilekroć zaglądam na forum znajduję Wasze nowe wpisy.
    Trzymajmy się razem, tak jest dużo raźniej!

    Apropos listu Mychy ( pozdrawiam Cię gorąco i życzę powodzenia!!! ) to jak
    narazie jedzonko nie śni mi się po nocach, ale dziś, szczególnie pod wieczór,
    ciekła mi ślinka na widok chrupiącego pieczywka i zapachu ciepłej kolacji...
    Dziś ostatni posiłek zjadłam o 20-tej, wiem błąd, ale o tej porze wracam z
    pracy jeżeli mam na II zmianę :-( Trzeba będzie coś z tym zrobić w kolejne dni -
    chyba przyjdzie mi szykować posiłki wcześniej i zabierać gotowe do pracy.

    Wracając do tematu ostatniego posiłku 2 dnia: dziś miałam "prawdziwy" befsztyk,
    wczoraj natomiast w ramach befsztyku filet z piersi kurczaka. Zdecydowanie wolę
    kurczaka, choć bardziej przepisowo byłoby zjeść wołowinę, ale jej zupełnie nie
    potrafię przyrządzić, żeby była zjadliwa, bez żadnych dodatków, sosów itp. Poza
    tym filet z kurczaczka robi się 10x szybciej.
    No ale o 20-tej byłam głodna jak wilk, więc nawet gdyby wołowina była na wpół
    surowa pewnie bym ją wchłonęła :-))) A tak na marginesie: sałata po mału mi
    bokiem wychodzi na myśl że jutro też jest w zestawie, ale 4 dzień wygląda
    interesująco - jakaż odmienność! :-) Tylko nadal nie wiem co z tym słodzeniem
    kompotu - chciałąm się starać eliminować zbędny cukier (?)

    Bea i Asia - dziękuję Wam dziewczyny za słowa wsparcia. Wypowiedzi na forum a
    także na polecanych przez Was stronach czytam z wielkim zainteresowaniem,
    podziwiam jednocześnie jaką niektórzy mają wiedzę! Po zakończeniu "trzynastki"
    przymierzałam się do diety 1000kcal ale może Montignac, może, może ?

    Postaram się jeszcze odezwać za chwilkę - pozdrowionka Coffe.
  • Gość: coffe@wp.pl IP: *.iweb.pl 27.05.03, 22:13
    To znowu ja!
    Zapomniałam jeszcze o czymś wspomnieć: w poniedziałek nic nie wyszło z
    fitnessu :-(, ale za to wyjście jutro po pracy (czyli wieczorkiem) jest jak
    najbardziej aktualne. Nie wiem czy się bardziej cieszyć na to wyjście ,wstydzić
    nowych koleżanek [ pewnie samych "lasek" :-))) ], czy martwić o kondycję
    (pewnie padnę po pierwszych 5 minutach...).
    W każdym razie dres i T-shirt już są naszykowane, tylko nie ćwiczyłam od tak
    dawna, że adidasów nie mam żadnych, trzeba będzie przekopać szafę albo doraźnie
    jutro się w jakieś zaopatrzyć , hi hi - jak się już za siebie wzięłam to się
    nie zmarnują, obiecuję !

    P.S.Pozdrowionka dla Dogmy, bo zauważyłam że wpisała notkę w międzyczasie. No
    to kompotowy kłopot dzięki tobie i naszemu, jak to trafnie określiłaś, :-)
    Guru - Joggerowi mam rozwiązany! Wielkie dzięki za wskazówki!

    Aha...! Jeszcze jedno przy okazji: może znacie jakiś dobry Klub Fitness w
    Bydgoszczy, któryby przygarnął takiego hipcia jak ja ?! To miejsce w jakie
    wybieram się jutro polecała mi koleżanka - pojedziemy, zobaczymy...

    Pozdrawiam Coffe
  • bea4oliv 27.05.03, 22:52
    Coffie! Z tego co tu wyczytałam to bieganie albo inne aerobowe ćwiczenia na
    czczo wspaniale wspomagają spalanie tłuszczu. Pomyś może o tym jak rano
    wygospodarować minimum pół godzinki do 45 min, bo tłuszczyk zaczyna sie spalać
    dopiero po takim czasie, ale skutkuje. Jak nie mogę rano wskoczyćna rower to
    włączam muzyczkę i zasuwam w miejscu albo posuwam po całym domku a mały za mną
    hihihih
    bea
  • Gość: coffe@wp.pl IP: 212.122.209.* 28.05.03, 08:55
    Dzień dobry Bea :-) Całuski dla Ciebie i Twojego maleństwa!
    Właśnie startuję z pierwszą kawką. Dzisiaj Bonus - jeszcze grzanka! :-)
    Wczoraj przed snem poćwiczyłam, ale tylko chwilkę. Już się nie mogę doczekać
    dzisiejszej wyprawy na fitness, obym tylko dała radę. Jak się nie odezwę
    wieczorem, znaczy że padłam w boju :-))) Poza tym dziś mam w planach bardzo
    aktywny dzień, więc zaliczę długi spacerek jeszcze przed południem.
    Lecę się szykować! Pa, pa! Coffe
  • Gość: joanszp IP: *.net / 192.168.5.* 28.05.03, 09:40
    nie wiem czy to dobry pomysl z tym fittnessem na kopenhaskiej. jest to dieta
    bardzo malo kaloryczna 800-900 dziennie, wiec mozesz pascze zmeczenia. Zreszta
    skutkami ubocznymi diety sa zawroty glowy i takie tam...moze sie eksperci
    wypowiedza
  • muggz 28.05.03, 11:07
    ...faktycznie z tym fitnessem,
    ale jak się ktoś ZAWEŹMIE, to trudno to przetłumaczyć.

    może dokończ tą kopenhaską na spokojnie,
    a potem weź się porządnie za sport?
  • jogger 28.05.03, 13:51
    Ćwiczenia naprawdę aerobowe doskonale wspomogą spalanie tłuszczu. Warunek - nie
    wolno doprowadzać się do zadyszki.
  • Gość: coffe@wp.pl IP: 195.136.95.* 28.05.03, 14:42
    Sam Mistrz Jogger zawitał w moje skromne progi, no, no,no...! ;-)))
    Dzięki serdeczne i zapraszam ponownie. Coffe.
  • Gość: coffe@wp.pl IP: 195.136.95.* 28.05.03, 15:22
    Kochani słuchajcie... dziś WCALE nie jestem głodna! Aż dziwne! A przecież
    jeszcze jeden posiłek przede mną! Coraz bardziej mi się podoba ta dieta :-)

    Wracając do wątku fitnessu - ochotę na powrót do jakiegoś "czynnego" sportu mam
    ogromną, ale biorąc pod uwagę moją nadwagę to zadyszkę mam murowaną po 5
    minutach... Wiem - wszystko trzeba stopniowo, intensywność będę musiała
    dostosować do moich możliwości.
    Pozdrawiam Was Wszystkich i Wam również życzę wspaniałej formy :-) Coffe.
  • Gość: Mycha IP: *.zefa.pl 28.05.03, 15:56
    Hej
    Ja o dziwo czułam się głodna tylko pierwszego dnia, teraz jest super...
    Mam nadzieje, że starczy mi silnej woli, zwlaszcza, ze waga mi jeszcze sie nie
    ruszyła w dół, choć przestrzegam wszystkich "przepisów"....
    ;o(
  • bea4oliv 28.05.03, 20:54
    jesli chodzi o ćwiczenia w czasie 13 ki to ja uważam , że jeżeli sie człowiek
    dobrze czuje to może spokojnie ćwiczyć.Mnie wieczorami energia tak rozpierała
    że musiałam jeszcze poćwiczyć.A jak miałam słabszy dzień to odpuszczałam. A
    tak w ogóle tak się przyzwyczaiłam do tego że mam na lodówce rozpisany
    jadłospis ze chyba znowy powieszę i tylko troszkę zmodyfikuje tzn pozwolę sobie
    odczasu do czasu na jakiś wyskok np. w postaci lodów. Wiecie co przestałam mieć
    tzw. smaki czyli a może zjadłabym to czy tamto. Zaczynam jeść bo muszę coś
    zjeśc a to fajna sprawa i bardz mi się to podoba. Zawsze gubiło mnie takie
    podjadanie.
    trzymajcie się
    bea
  • Gość: coffe@wp.pl IP: *.iweb.pl 29.05.03, 07:40
    Odmeldowuję się znad kubka kawy :-)
    Auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu...-tak można by streścić najtrafniej mój
    dzisiejszy poranek. Boli mnie chyba wszystko co potrafi boleć z ludzkich mięśni
    po wczorajszym wieczornym fitnessie ( najbardziej barki i kark o dziwo ), ale
    jestem z siebie dumna bo przeżyłam godzinne intensywne ćwiczenia bez przerwy, a
    to był dla mnie pierwszy raz! Samo studio fitness bardzo przyjemne:spore sale,
    sauna, solarium, siłownia, naprawdę miło. Wyszłam mokrusieńka z zajęć, a na
    czole naszej instruktorki nie zauważyłam nawet jednej kropelki potu, o rany...

    Apropos diety to cieszy mnie że dziś nie ma sałaty i jest sporo odmienności:
    serek, owocki. Będzie robrze, trzeba się tylko rozruszać...
    Pozdrowionka dla Wszystkich - Coffe. Lecę szykować się do pracy!
  • Gość: Mycha IP: *.zefa.pl 29.05.03, 09:50
    Ja nie ćwiczyłam, ale też mnie wszystko boli.....
    ;o((

    Dziś jest urozmaicenie, ale za to obiad cieniutki.....

  • Gość: Mycha IP: *.zefa.pl 29.05.03, 16:24
    niby wsystko jest ok, ale jest mi ciągle zimno czy to jest normalne???

    Aha czy mogę wypijać jakąś herbatke w ciągu dnia, dziś np byłam już tak
    zmarznięta, że musiałam się napic czegoś gorącego.... i nie wiem czy
    nie "zgrzeszyłam"
  • Gość: Mycha IP: *.zefa.pl 29.05.03, 16:52
    Acha a poza tym dzis jest druga połowa czwartego dnia a ja nic! ani centymerta
    i ani kilograma, co wiecej wczoraj wieczorem ważyłam 1 kg więcej niż przed
    kopenhaska!!

    O co chodzi??

    Jagger - guru!!! Co Ty na to???
  • bea4oliv 29.05.03, 17:19
    A łykasz jakies tabletki anty. Podobno dużo trudniej wtedy zrzucić. Ja jestem
    na depo prowerze i gdybym zawzięcie nie ćwiczyła to nie zrzuciłabym tych 6
    kilo.A przez kilka pierwszuych dni chyba przez trzy też było mi ciągle zimno,
    ale przeszło chyba organizm tak się przestawia na inny metabolizm. Ale nie
    jestem pewna. Gdzieś w starych postach był ten temat.
    Ja kiedyś wrzuciłam w wyszukiwarkę hasło jogger i przeczytałam wszystko co
    napisał. Pouczajaca lekturka. Jogger jesteś the best !!!!!
    bea
  • Gość: Mycha IP: *.zefa.pl 29.05.03, 17:23
    Nie biorę tabletek anty, ale mam ogólne problemy hormonalne jeśli chodzi o moją
    kobiecość, na tabletkach chudnę, jak je odstawiłam to przytyłam.
    Nie jestem w ciąży a od paru miesięcy nie mam okresu, biorę tabletki jest ok,
    odstawiam przestaję mieć okres i tak w kółko....
    ;o((
  • jogger 29.05.03, 20:00
    Masz nie tylko problem z hormonami płciowymi, ale z układem hormonalnym jako
    całością, o czym świadczy niedoczynność tarczycy (uczucie zimna, a zapewne i
    niskie ciśnienie). Najlepiej by było odpuścić sobie i diety, i pigułki, i
    ginekologa, i zgłosić się do poradni endokrynologicznej dla oznaczenia poziomu
    hormonów. Ale jeśli nie chcesz, lub przeszłaś przez t bez rezultatów, spróbuj z
    kawą brać aspirynę (jeśli nie jesteś na nią uczulona), a dodatkowo mój zestaw
    standardowy na tarczycę: kelp, miłorząb japoński i wit. E - rano i przed
    posiłkami.
  • Gość: tekla IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.05.03, 22:40
    . Ale jeśli nie chcesz, lub przeszłaś przez t bez rezultatów, spróbuj z
    >
    > kawą brać aspirynę (jeśli nie jesteś na nią uczulona), a dodatkowo mój zestaw
    > standardowy na tarczycę: kelp, miłorząb japoński i wit. E - rano i przed
    > posiłkami.

    Jogger mam pytanie, choruję na niedoczynność, biorę tyroksynę, moja lekarka
    kazała wystrzegać się jodu. Czy mogę łykać Twój zestaw "standardowy" i jak on
    działa?
  • Gość: coffe@wp.pl IP: *.iweb.pl 29.05.03, 23:54
    Bez urazy...
    Pozdrawiam - Coffe.
  • jogger 30.05.03, 19:07
    Mój zestaw zawiera jod (w kelpie) i pobudza tarczycę w sposób naturalny, bez
    hormonów. Nie daje 'kopa', ale przynosi ulgę zmarźluchom :-)
  • Gość: coffe@wp.pl IP: *.iweb.pl 29.05.03, 21:36
    Hej, to ja Coffe!
    Pozdrowionka wieczorową porą :-) Kompocik 4 dnia kopenhaskiej jest przepyszny!
    A wogóle to cały dzień znów nie byłam głodna?! Tylko potwornie bolą mnie
    wszystkie mięśnie... po wczorajszym wieczornym fitnessie, a mam wielką ochotę
    ponownie jutro się wybrać poćwiczyć. Eksperci powiedzcie, co w tej sytuacji
    zrobić? Jak zneutralizować ten ból mięśni, żeby móc znów jutro ćwiczyć? Dziś
    nawet wstanie z krzesła sprawia mi niewyobrazalny ból... :-( Czekam na Waszą
    pomoc.
    Wasza walcząca dzielnie Coffe :-)
  • bea4oliv 30.05.03, 09:05
    Najlepiej jak byś mogła po fitnesie wskoczyć do sauny. Świetnie regeneruje po
    wysiłku. A jak nie to gorący prysznic na obolałe mięśnie. Ja jak mi zakwasy
    doskwierały za zbytnio smarowałam ben gayem dla sportowców. Tyle że śmierdzi.A
    tak wogóle to po regularnym wysiłku zapomnisz co to zakwasy.
    koniec pisania mały wstał
    podrówka
    bea
  • Gość: coffe@wp.pl IP: *.iweb.pl 31.05.03, 08:43
    Wczoraj miałam mały kryzys psychiczny bo akurat musiałam zrobić tygodniowe
    zakupy w supermarkecie.Po jednej stronie koszyka "moje" podrugiej "z jadłospisu
    mojego męża"... Szkoda mi się zrobiło samej siebie i z zazdrością spoglądałam
    na koszyk na to , na co "on może sobie pozwolić", tym bardziej że ze strony
    męża nie mam żadnego wsparcia podczas odchudzania i słyszę tylko kąśliwe
    uwagi :-(
  • Gość: coffe@wp.pl IP: *.iweb.pl 31.05.03, 08:48
    Mieśnie nadal bolą po fitnessie, następna wizyta w centrum fitness w środę.
    Próbuję trochę ćwiczyć w domu, ale to nie to samo... Odezwę się dziś jeszcze z
    pracy.Miłego dnia Wam życzę.
    P.S. Jak ja dziś w siebie wmuszę całą kurę :-) ???
  • bea4oliv 31.05.03, 09:13
    Kury nie wmusisz !! Nie da sie !! Ale trzymaj się !! Nie daj sie
    okolicznością !!!Moje chłopisko nie kpiło ale z niedoierzaniem patrzyło jak
    można nic nie jeść i żyć! A ja wcale nie byłam głodna. Teraz jem podobnie jak
    na diecie tyle pozwalam sobie na porządne przyprawianie tego co jem. Bardzo mi
    taki system odpowiada, miesko+ sałatka, rybka + sałatka.Jeszcze raz trzymaj
    sie!!!!! Warto !!!
    bea
  • jogger 31.05.03, 23:10
    Rozpoczynanie ćwiczeń w trakcie diety nie jest najlepszym pomysłem, bo mięśnie
    muszą się dostosować do zwiększonego obciążenia, a przy redukcji kalorii nie
    tylko nie mają się z czego wzmocnić, ale nawet zregenerować :-) . Obolałe
    mięśnie smaruj kremem rozgrzewającym, typu DeepHeat czy BenGay.
  • Gość: coffe@wp.pl IP: *.iweb.pl 01.06.03, 11:12
    Niedziela. Siedzę w domu i patrzę tęskno na lodówkę. Trochę mnie męczy ta
    monotonia tej diety, no ale coż...żeby być pięknym ;-))) trzeba pocierpieć.
    Wczoraj strarałam się dużo ruszać, pokusiłam się o generalne wiosenne porządki
    żeby zająć sobie jakoś czas. Jakoś moje mięśnie doszły do siebie.
    Z sobotniej całej kury wmusiłam 1,5 filetu i powiedziałam pas.No i nie zjadłam
    wieczornej marchewki i jajka - mam nadzieję że nic się nie stało..?!
    Pozdrawiam ciepło - Coffe.
  • Gość: coffe@wp.pl IP: *.iweb.pl 01.06.03, 11:17
    Minęła połowa "trzynastki" a ja jakoś nie widzę rezultatów, jakoś nie widze po
    mnie oznak tego chudnięcia :-(.
    Obiecałam sobie że zważę się dopiero na sam koniec, ale "po ciuchach" widzę że
    mój wynik rewelacyjny nie będzie, dlaczego ??? Tak marzę o tym, a tu nic, nic,
    nic !!! Dlaczego nie ubywa mi centymetrów ani wagi ?
    Powiedzcie eksperci jak to jest...
    Coffe
  • Gość: coffe@wp.pl IP: *.iweb.pl 01.06.03, 13:47
    O rany...! Jutro wyjeżdzam słuzbowo do Warszawy. W programie obowiązkowy obiad
    z ludźmi z branży. Jak ja to przeżyję? Poproszę o szpinak i pomidora??? Co mam
    robić??? Nic nie jeść nie wypda, bo to ważne spotkanie... A nie chciałabym
    przerywać tej mojej Kopenhaskiej trzynastki...
    Doradźcie mi Kochani...Coffe
  • bea4oliv 01.06.03, 20:42
    Moim skromnym zdaniem nie warto poświęcać sie dla jakiegoś spotkania, popros
    dokładnie o to masz w jadłospisie i koniec. A na dodatek powinnaś wzbudzić
    podziw swoją determinacja. Tak mi sie wydaje.
  • Gość: asia IP: *.tkb.net.pl 01.06.03, 22:30
    hej Coffee trzymaj sie na tym służbowym posiłku! może powiedz, że w ogóle nie
    jesteś głodna.albo jak już masz jakoś łamać dietę to weź coś co jest dozwolone
    na kopenhaskiej, na przykład zgrilowaną pierś kurczaka albo coś w podobie. w
    sumie może w tym dniu miałaś zjeść zupełnie co innego ale nie będzie to aż tak
    wielkie odejście w stylu frytek z colą. no i później jedz dalej wg
    kopenhaskiej. nie powinno stać się nic strasznego.
    a z tymi efektami poczekaj jeszcze trochę. w jednym poście o kopenhaskiej
    jakaś dziewczyna miała tak jak ty, w połowie diety zero efektów ale na koniec
    jej ruszyło i zleciało kilka kilosów. była bardzo zadowolona.
    pozdrawiam
    asia
  • muggz 02.06.03, 10:20
    może załóż bloga, bo mam wrażenie że gdy zobaczę posta pt. "Dzień 149" to nie
    wytrzymam ;)

    psychoterapeuta też byłby niezły...
  • Gość: asia IP: *.tkb.net.pl 03.06.03, 07:42
    what's your problem muggz?????
    nie chcesz nie pisz, nie chcesz nie czytaj ale daj innym w spokoju zająć się
    tym czym chcą.
    pozdrawiam
    asia
  • bea4oliv 03.06.03, 19:45
    Hej !! coffe daj znać jak poszło !!!! odezwij sie!!!!
  • jogger 04.06.03, 14:39
    Nieraz bywam na biznesowych posiłkach i dieta jest wdzięcznym
    tematem 'rozluźniającym', który niejako sam się nasuwa po naszym zamówieniu :-)
    a wdzięcznym dlatego, że bywalcy takich posiłków z reguły do szczupaków nie
    należą :-) i są żywo zainteresowani sposobami na mniejszą aerodynamikę
    kształtów :-) .
  • Gość: coffe@wp.pl IP: *.iweb.pl 05.06.03, 21:45
    Odmeldowuję się po powrocie. Jakoś się udało "w przybliżeniu" nie naruszyć
    programu. Piszę "w przybliżeniu" dlatego, że "kawałek grillowanego mięsa"
    zastąpiłam niestety poczciwym schaboszczakiem no i marchewkę też niestety
    opuściłam wogóle.
    Postanowiłam że ze względu na te "naruszenia" przedłużyć trochę dietę, żebym
    miała uczciwie 13 dni "bez naruszeń" na swoim koncie. Co Wy na to ???

    P.S. A wogóle to piszę dopiero dziś, ponieważ nieszczęśliwie trochę mój wyjazd
    się przedłużył, bo zostałam okradziona... No cóż, zdarza się...
  • Gość: coffe@wp.pl IP: *.iweb.pl 05.06.03, 21:50
    Byłam też kolejny raz na godzince fitnessu, tym razem kolejny poranek
    (dzisiejszy) nie był taki obolały jak ostatnio. Czuję się całkiem przyjemnie po
    ćwiczeniach, natomiast mimo diety , mimo ćwiczeń waga stoi w miejscu :-(((
    Dlaczego??? Przecież już prawie finisz, a ze mnie nic nie spada...
  • jogger 06.06.03, 18:46
    Gość portalu: coffe@wp.pl napisał(a):

    > Byłam też kolejny raz na godzince fitnessu, tym razem kolejny poranek
    > (dzisiejszy) nie był taki obolały jak ostatnio. Czuję się całkiem przyjemnie
    po
    >
    > ćwiczeniach, natomiast mimo diety , mimo ćwiczeń waga stoi w miejscu :-(((
    > Dlaczego??? Przecież już prawie finisz, a ze mnie nic nie spada...
    W pierwszym poście pisałaś o rozregulowanej gospodarce hormonalnej, ale nie
    podałaś szczegółów. Jeśli np. bierzesz hormony tarczycy, to Twoja osobista
    tarczyca jest już tak mało aktywna, że żadna kawa na śniadanie jej nie
    rozkręci :-(
  • Gość: Mycha IP: *.zefa.pl 06.06.03, 09:33
    Ja sobie juz nie raz robiłam zastepstwa...
    Zamiast sałaty i marchewki pomidorek, zamiast kompotu owoc itd itd....
    ale na wyniki mi to nie wpłynęło....
    Dziś 12 dizeń a ja muszę wszystko zmienić bo mam taki plan dnia ze ani rybki
    ani befsztyka ani nic, za to mam na szybko jogurcik i na wieczornym przyjęciu
    same owoce....
    ale to juz finisz wiec moze nie zaszkodzi....
  • muggz 10.06.03, 10:25
    niniejszym dodaje Ci otuchy, no chyba że już gruz i zgliszcza po paru dniach
    wyrzeczeń, co?
  • Gość: WMI IP: 195.112.95.* 15.06.03, 22:17
    Mielismy tu jakiegos bloga, ktory mial nam pokazac walke z nadwaga niejakiej
    coffe. Wspaniale plany zejscia z 85 do 50. WOW !!!!. Post zebral 53 wpisy, jak
    na to forum, to niezly wynik. Tak dobrze zarlo, i co ??? I zdechlo !!!

    Z mojego doswiadczenia, tak przewaznie koncza wszelakie proby odchudzania.
    Ktos obiecuje sobie, ze bedzie jadl mniej, biegal co rano, i kupuje karnet na
    silownie. Po czym, po tygodniu, albo po dwu cos sie sypie i wraca do
    poprzedniego stylu zycia.

    Ciekawi mnie, dlaczego tak wlasnie sie dzieje ???
    Jakies sugestie ???


    WMI

  • Gość: Mycha IP: *.zefa.pl 16.06.03, 10:49
    O przepraszam, ja wytrzymałam, schudłam, mieszczę się w ubrania, które przed
    dietą chciałam wywalić...
    nie przeginałam - sama dieta bez jednego przysiadu, po diecie jeszcze nie
    jadlam jasnego pieczywa, ziemniaków itd, nie zabijam sie a waga mi się nie
    podnosi....

    i co najważniejsze jestem zadowolona....
    pierwszy raz jakas dieta zadziałała i to w jakim tempie...!!
    ;o))
  • muggz 18.06.03, 10:06
  • bea4oliv 24.06.03, 07:22
    no cóż coffe padła, szkoda tylko że nie potrafiła się do tego przyznać. Ja
    trwam dalej, PO trzynastce spadam z wagi dalej , pomału ale skutecznie.
    Myślałam, że z coffe bedzie raźniej ale stało się inaczej. Ja trwam w jeżdżeniu
    na rowerze raniutko , jak tylko mały wstanie ( ma juz rok i 12 kilo na
    kierownicy - taki fotelik kupilam ) wybywamy na 45 min z bieganiem z nim nie
    dałabym rady. dieta podobna do 13 ki mięsko, zielone, białko choć przyznam sie
    bez bicia lody też się zdarzaja ale tu przecież chodzi o zmiane nawyków.trzeba
    przyznać 13 mi w tym pomogła. Zaczęłam chodzić z małym na basen - na szczęście
    on w wodzie czuje się fantastycznie, może za jakiś czas będę z nim mogła pływać
    ( hihih niezły balast na pleckach lub brzuchy hihih )
    A odpowiadając na pytanie - trzeba duzo samozaparcia, wytrwałości i
    konsekwencji w zmniejszaniu wagi a poteem w jej utrzymaniu. A ludziskom się
    wydaje że chop 13 dni i problem kilku bądź kilkunastu kilogramów będzie z
    glowy. A tu trzeba systematyczności ( ćwiczonka - ile razy się nie chce albo
    nie ma czasu ) i konsekwencji ( ile rzeczy jest bee do jedzonka )- właściwie
    można powiedziec - jak dbasz o siebie taki masz charakter ( domowy psycholog nr
    15 hihih )
    pozdrowionka
    bea
    póki co 83 kilo - docelowo - 68-70 i będzie prawie dobrze

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka