Ostrzegam przed metodami tej firmy zwiazanymi z platnosciami. W lipcu tego roku poprosilam o zmiane formy platnosci na polecenie zaplaty. Podpisalam stosowny formularz, szczesliwa, ze platnosci beda zalatwiac sie same. Sierpien i wrzesien mialam zawieszenie, w pazdzierniku bylam na zajeciach. Pod koniec pazdziernika dostalam smsa, ze zalegam z platnosciami. Zaraz tam zadzwonilam, przypominajac, ze jest polecenie zaplaty, pani z recepcji twierdzila, ze nie zostalo jeszcze zaakceptowane przez bank. Zadzwonilam do banku, nieprawda, zostalo zaakceptowane juz w sierpniu, tylko Pure nigdy nie zglosilo zadnego zapytania - po prostu nie pobieralo tych pieniedzy. Z powrotem zadzwonilam do Pure, pani obiecala przekazac temat do administracji i dzwonic do mnie, jakby byly jakiekolwiek problemy z platnoscia w listopadzie. Cisza. Po czym pod koniec listopada dostaje smsa, ze zalegam z platnosciami juz za kilka miesiecy (sic!). To juz przekroczylo moja wytrzymalosc, postanowilam zlozyc wypowiedzenie. Pojawilam sie w ostatnim dniu listopada w recepcji z propozycja, ze pojde im na reke, i zaplace za trzy miesiace dzis, a do konca grudnia reszte (bo to nie moja wina, ze doszlo do takiego spietrzenia i takiej kwoty naraz placic nie bede) i ze chce zlozyc wypowiedzenie. No to sie zaczela jazda. Najpierw pani na recepcji probowala mi wmowic, ze moja umowa jest na 12 miesiecy (patrzac w komputer), ale to nieprawda, bo umowa zostala zawarta na czas nieokreslony z jednomiesiecznym okresem wypowiedzenia. No to pani zmienila front i powiedziala, ze wypowiedzenie moze przyjac tylko menedzer. A ten koles (wyjatkowo "ofensywny" mlody czlowiek) oznajmil, ze nie przyjmie ode mnie wypowiedzenia, bo zalegam im pieniadze, w zwiazku z czym, mam zaplacic wszystko, albo wypowiedzenia nie bedzie! Co za bezczelne typy. Sprawy wypowiedzen reguluje umowa, regulamin oraz kodeks cywilny, maja obowiazek przyjac wypowiedzenie, nie ma to zadnego zwiazku z platnosciami. Ja na to,ze nie mam mowy, jak zadeklarowalam, zaplace za trzy miesiace, ale musza przyjac wypowiedzenie. Facet niemalze zaczal na mnie krzyczec, ja wciaz powtarzalam, ze musza przyjac wypowedzenie. W koncu zadzwonilam do prawnika, zeby tam przyjechal (swiadczylby dla mnie), wtedy rura mu zmiekla, przyjeli wypowiedzenie, ja zaplacilam to, co zadeklarowalam i zobowiazalam sie pisemnie do uregulowania reszty do konca grudnia. Godzine ta dyskusja trwala! Co oni chcieli zyskac? Nedzne 200 zl, bo na tyle tylko zdolaliby mnie naciagnac odmawiajac przyjecia wypowiedzenia (gdybym je wyslala poczta, zamiast zlozyc osobiscie, moj okres wypowiedzenia bylby o miesiac dluzszy, a nie widzialam powodu, by za kolejny miesiac placic). I dla takiej gotowki tak sie traktuje klienta? (bylam u nich prawie rok). Uwazajcie tez na punkt 3.8 w regulaminie, ktory mowi, ze maja prawa zatrzymac sobie pobrane platnosci na pokrycie kosztow zwiazanych z rozwiazaniem umowy. W praktyce oznacza to, ze jesli dajecie im pozwolenie zaplaty, moga sobie sciagnac dowolna kwote, a potem ja zatrzymac bez zadnego konkretnego uzasadnienia (koszty to moga sobie wymyslic jakiekolwiek). A wielu klientow zniecheconych problemami z platnosciami (a to niby z karty kredytowej nie moga sciagnac, a to polecenia zaplaty zrealizowac) placi gotowka/karta na recepcji, bedac nieswiadomymi, ze to oznacza, ze moga im ponownie sciagnac ta kwoty z karty/rachunku na podstawie wystawionego upowaznienia.
Moja noga wiecej tam nie postanie.
Polecam rowniez lekture
tego watku.