Dodaj do ulubionych

MŚ 2010. Burza z niemieckim hymnem.

13.06.10, 16:48
www.sport.pl/MS2010/1,104120,8005577,MS_2010__Burza_z_niemieckim_hymnem___Spiewac_musza.html
MŚ 2010. Burza z niemieckim hymnem. "Śpiewać muszą wszyscy" - nawet Podolski, Klose, Ozil, Aogo?

Niemcy zauważyli, że wielu piłkarzy reprezentacji tego kraju przed meczami ani nie odśpiewuje niemieckiego hymnu, ani nawet nie symuluje śpiewu ruchem warg. Kij w mrowisko włożył legendarny zawodnik i trener Franz Beckenbauer - zwany "Cesarzem". - Nie może być tak, że stojący na trybunach śpiewają, a stojący na murawie nie. Śpiewać muszą wszyscy - powiedział. Brukowy "Bild" wydrukował nazwiska tych, którzy - jak wyśledził - nie śpiewali przed sparingiem z Bośnią i Hercegowiną.

Urodzony w Sławięcicach Mirosław Klose, urodzony w Gliwicach Łukasz Podolski, urodzony w Tczewie Piotr Trochowski - oto atak futbolowej reprezentacji Niemiec. I wierzchołek wieży Babel, którą przysłali na mundial wicemistrzowie Europy

Na mundialu w 2002 r. Niemcy wystawiali Polaka, Ghańczyka oraz urodzonego w Szwajcarii pół-Włocha. W 2006 r. mieli już dwóch Polaków i w sumie pięciu graczy o obcych korzeniach w kadrze. W RPA spełnia się koszmar nacjonalisty, którego wizja "prawdziwej" reprezentacji kraju nie toleruje etniczno-kulturowo-religijnej wielobarwności - wyjąwszy bramkarza, nasi zachodni sąsiedzi mogliby obsadzić wszystkie pozycje na boisku obcobrzmiącymi nazwiskami. Przywieźli ich jedenastu.

Mesut Ozil, nadzwyczajnie utalentowany ofensywny rozgrywający i kandydat na odkrycie turnieju, to syn emigrantów z Turcji. Ojczyzna rodziców naciskała, by kopał piłkę dla niej. Odmówił, czuje się Niemcem. Wysłannicy tureckiej federacji od dekady monitorują niemieckie rozgrywki juniorskie, by możliwie wcześnie przechwycić najzdolniejszych rodaków. Trwa nieustający wyścig.

W linii pomocy Ozila wspiera Sami Khedira, syn Tunezyjczyka. Obrońca Jerome Boateng też reprezentuje kraj mamy - Niemki, choć jego brat Kevin-Prince Boateng wybrał drużynę taty - Ghanę. Obaj zagrają w RPA przeciw sobie, ich reprezentacje wpadły na siebie w grupie. W kadrze są jeszcze: kolejny Turek Serdar Tasci, Marko Marin (Serb urodzony w Bośni), Mario Gomez (ojciec Hiszpan), Dennis Aogo (ojciec Nigeryjczyk) i naturalizowany Brazylijczyk Cacau, czyli Claudemir Jeronimo Barreto. Tego ostatniego łączy z Niemcami najmniej - zatrudniony przed laty w Bundeslidze poczuł się w nowym kraju "adoptowany" i "tak dobrze traktowany, że powinien się odwdzięczyć".

Inni wymienieni nie tworzą jednak listy łupów, jakimi dla Polski byli podebrany Nigerii Emmanuel Olisadebe albo naturalizowany Brazylijczyk Roger Guerreiro. Kadrowiczów obcego pochodzenia wyuczyli na futbolistów sami Niemcy, którzy korzystają z genetycznej różnorodności - w sporcie bezcennej - oferowanej przez ewoluujące, mające już 15 mln imigrantów społeczeństwo. Świetny kiedyś gracz, a dziś menedżer reprezentacji Oliver Bierhoff mówi, że trend go zachwyca, bo futbol musi odbijać to, co dzieje się kraju, nie powinien nikogo wykluczać. Tymczasem już 18 proc. jego rodaków ma przynajmniej jednego rodzica urodzonego za granicą, a Europa nadal migruje bez opamiętania.

I pewnie nie byłoby sporu, gdyby Niemcy nie zauważyli, że wielu piłkarzy przed meczami ani nie odśpiewuje hymnu, ani nawet nie symuluje śpiewu ruchem warg. Kij w mrowisko włożył Franz Beckenbauer - zwany "Cesarzem" żywy pomnik, jedyny w historii futbolu mistrz świata i jako zawodnik, i jako trener. - Nie może być tak, że stojący na trybunach śpiewają, a stojący na murawie nie. Śpiewać muszą wszyscy jako selekcjoner sam dawałem przykład - powiedział.

- Nie zamierzam nikogo zmuszać - odparował obecny selekcjoner Joachim Löw. - Chłopcy identyfikują się z drużyną i Niemcami całkowicie, ale trzeba wziąć pod uwagę ich dziedzictwo. Nie muszą się tłumaczyć - dodał.

Aogo się wytłumaczył. - To sprawa osobista. Jestem dumny z gry dla kraju, nawet jeśli hymnu tylko słucham - powiedział.

Działacze federacji przedyskutowali z piłkarzami problem, ale też nie wymagają śpiewu. Tylko brukowy "Bild" drukował nazwiska tych, którzy - jak wyśledził - nie wypełnili patriotycznego obowiązku przed pierwszym gwizdkiem ostatniego sparingu, z Bośnią i Hercegowiną.

Afera wybuchła po słowach Beckenbauera, który prawdopodobnie - starych taśm tabloidy nie analizowały - też nie śpiewał. W latach 60. i 70. drużyna milczała, bo choć Niemcy zdążyli już ustalić, czym zastąpić osławione, znane z czasów nazistowskich "Deutschland, Deutschland uber alles", to patriotyzmu wciąż się wstydzili. Z kompleksu wyleczył ich dopiero ostatni mundial. Kiedy reprezentacja oszałamiała radosnym stylem gry, pojęli, że z bycia Niemcem wolno się cieszyć. Ba, manifestować dumę.

A powody, by dumę czuć, zawdzięczają działaczom, którzy postanowili zasysać do piłki młodzież z mniejszości narodowych. Kiedyś najzdolniejszych tracili, w 2002 roku Turcy zdobyli brąz mundialu w sporej mierze dzięki graczom wyedukowanym przez Niemców. Teraz ci ostatni zabiegają, by potomkowie imigrantów możliwie wcześnie wybierali kraj będący dla rodziców ojczyzną przybraną. A w telewizji emitują spoty, które mają przyzwyczaić kibiców do nowego - oto trwa rodzinny obiad w ogrodzie, czarnoskóry tata woła, że "nasi chłopcy wychodzą na boisko", wszyscy biegną do telewizora, w tle niemiecki hymn.

W juniorskich reprezentacjach grali ostatnio: Gonzalo Castro (dziecko Hiszpanów), Anis Ben Hatira (dziecko Tunezyjczyków), Chinedu Ede (z ojca Nigeryjczyka) czy Ashkan Dejagah (urodzony w Teheranie, z "przyczyn osobistych" odmówił udziału w meczu z Izraelem). Wyniki osiągają fenomenalne. Niemcy zdobyli właśnie złote medale mistrzostw Europy do lat 17, 19 i 21. To seria bez precedensu, ci ludzie zbudują futbolowe supermocarstwo jutra.
Obserwuj wątek
    • anton_28 Re: MŚ 2010. Burza z niemieckim hymnem. 13.06.10, 17:07


      Mesut Ozil, nadzwyczajnie utalentowany ofensywny rozgrywający i
      kandydat na odkrycie turnieju, to syn emigrantów z Turcji. Ojczyzna
      rodziców naciskała, by kopał piłkę dla niej. Odmówił, czuje się
      Niemcem


      Jak se czuje Niymcym to czamu se imiynia i nazwiska niy dou zmiynic?

      Tyn problym jusz mie downo tropioou, poleku Niymcoow brakuje i
      auslyndry muszoom na ich platz pszijs


      Jo se tak zastanowiom, za 10 lot se Niymiecke dzieci bydoom Mesut,
      Ali, abo Memet zwac, jak tak dali podzie...

      A to ze hymnu niyftore niy chcom spiywac, to je to ze niy wszyske
      chopy spiywanie lubioom!!! also niy mogoom byc dazu zmuszane

      --
      Gruß
      Anton
        • hans-jurgen Re: MŚ 2010. Burza z niemieckim hymnem. 14.06.10, 20:15
          anton_28 napisał:

          > I tera momy Niymcoow z coukigo swiata :)
          -------------------------------------------------------------------
          -------------------------------------------------------------------
          Jo w tym niy widza zodnego problemu Toni, popatrz na USA, Australia
          czy Kanada, tam nikogo niy razi, ze azjata, neger i europejczyk
          maja to samo obywatelstwo.
          • anton_28 Re: MŚ 2010. Burza z niemieckim hymnem. 14.06.10, 20:33
            Hansi, jo to widza tak:

            Obywatelym we danym landzie moge byc kozdy! ale nationalmannschaft
            to powinna byc wybrano grupa ludzi POCHODZOONCYCH s danygo Landu.

            I sam musi byc klar wto moge a wto niy moge grac

            Bo jak tak dali podzie, to Niymce abo Australia abo USA se yno
            nazwoom bydoom roznic, bo skuad bae podobny :)))

            --
            Gruß
            Anton
            • berncik Re: MŚ 2010. Burza z niemieckim hymnem. 14.06.10, 20:46
              Mie to wcale nie razi, Adolfowi momy do zawdzieczynio ze Niemce som fajne
              kolorowe,aby jedno na co idzie po 60ciu latach pozytywnie patrzec
              Komu se nie podobo,to mo pecha.anton obejrzi se Holendrow albo Francmanow,oni
              majom wiekszo pouowa czornych ze wzglendu na te kolonie,co tysz nic nie robi.
              • anton_28 Re: MŚ 2010. Burza z niemieckim hymnem. 14.06.10, 21:02
                Jo wiym Berncik, pszeciw tym ludzioom niy mom nic - chcieli sam
                miyszkac, niych se miyszkajoom

                Idze mie yno o to, coby pod wzglyndym narodowojsci korzdy mannschaft
                (verein) miou swojych, wciepna sam mauy beispiel:

                ludzie zakuodajoom uostomajte vereiny: na pszikuad
                Schäferhundeverein, i niy wypodo coby wtoryjs na spotkanie pszinioos
                krokodila, abo do vereinu uod masorzy pszidzie vegetarier

                --
                Gruß
                Anton
            • hans-jurgen Re: MŚ 2010. Burza z niemieckim hymnem. 14.06.10, 21:07
              anton_28 napisał:

              ale nationalmannschaft
              > to powinna byc wybrano grupa ludzi POCHODZOONCYCH s danygo Landu.
              >
              > I sam musi byc klar wto moge a wto niy moge grac
              --------------------------------------------------------------------
              --------------------------------------------------------------------
              Tu bolbych trocha ostzny, bo sie gipko pokoze, ze Podolski i
              Klose niy moze grac bo sa Slazokami, a Slazok to niy je
              Niymiec, tak przinajmniej Labyndziok pado.
              Po tym zaroz przydzie, ze wejlowac tyz niy moze,bo niy jest
              Niymcem itd. itd.
              Jo mysla, jak wtos sie czuje czynscia jakiegos narodu,
              bo przyjal jego historia, mowa, tradycja i obywatelstwo,
              to nalezy to respektowac.
              Popatrz na Dr. Rösler´a, nasz obecny Gesundheitsminister,
              jest Wietnamczykiem, ktorego jako sierote adoptowala
              niemiecko rodzina i wychowala na Niemca. Chciolbys mu to
              teraz odebrac?
              • cirano Re: MŚ 2010. Burza z niemieckim hymnem. 15.06.10, 13:54
                Hmmm, ale mie bodzie jak niyftorzy w Niymcach żyjom bo jym dobrze, a na Niymcy
                plujom, kradnom i chacharzom, uo Turkistanie kombinujom...A przisiyngali
                intergracjo...
                Kajś my tukej pobłondziyli w tyj nadzieji, że zmajstrujymy z nich Niymcow, abo
                choćby ino Europejczykow
                --
                Kożdo prowda potrzebuje odważnego co jom wypowiy
    • stix Podolski: Hymnu śpiewał nie będę. 16.06.10, 18:51
      www.sport.pl/pilka/1,65029,8019903,MS_2010__Podolski__Hymnu_spiewal_nie_bede.html
      Ostatnio głośno zrobiło się na temat presji jaką wywarł na zawodnikach reprezentacji Niemiec Franz Beckenbauer. "Cesarz" uważa, że każdy z zawodników powinien przed meczem śpiewać hymn narodowy. - My tu jesteśmy od grania, a nie od śpiewania - odparowuje Lukas Podolski w wywiadzie dla "Super Expressu".

      Tuż przed pierwszym meczem reprezentacji Niemiec na afrykańskim mundialu, media rozdmuchały temat milczących podczas hymnu piłkarzy.

      Obecna kadra Joachima Loewa w znacznym stopniu opiera się na zawodnikach, którzy nie urodzili się w Niemczech. Dla naszych zachodnich sąsiadów grają m.in. mający polskie korzenie Klose i Podolski, ale też wywodzący się z Turcji, Ghany, Nigerii i Tunezji piłkarze.

      - Żaden z nas nie zajmuje się tym, skąd pochodzi kolega. Dla nas taki temat nie istnieje. Ważne, że atmosfera była dobra, a po rozgromieniu Australii jest super - mówi Lukas Podolski.

      - Nikt nas nie zmusza do śpiewania hymnu. Ja już dawno podjąłem decyzję, że nie będę śpiewał i nie sądzę, żeby coś się tu zmieniło. My tu jesteśmy od grania, a nie od śpiewania - dodaje pochodzący z Polski piłkarz.

      Niemcy bardzo udanie rozpoczęli mistrzostwa świata. W swoim pierwszym meczu rozbili Australię 4:0, a jedną z bramek zdobył właśnie napastnik FC Koeln.

      Po wysokim zwycięstwie zespołu Loewa, wielu ekspertów widzi w Niemcach głównego faworyta do triumfu na mundialu. Na drodze Podolskiego i jego kolegów może jednak stanąć inna wielka drużyna - Argentyna.

      - Pamiętam, co się mówiło w trakcie ostatnich mistrzostw Europy, przed meczem Portugalia - Niemcy. Że Cristiano Ronaldo jest poza naszym zasięgiem. A po meczu? Wszyscy pisali, że wypadłem o wiele lepiej od niego. Może teraz będzie podobnie? Messi jest najlepszym piłkarzem na świecie, ale ja się nie boję pojedynku z nikim. Nawet z nim - mówi Podolski.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka