Dodaj do ulubionych

jak nom miana zmiyniali II

28.05.13, 09:31
"Zapis śląski w czasach pruskich


Wprowadzając do ewidencji komputerowej akta USC (w celu szybszego wyszukiwania i drukowania) z lat 1898 - 1922, zauważyłem występowanie (przy podpisach aktów, o ile akta są podpisane) ciekawego sposóbu zapisu imion i nazwisk.

Może na początek najciekawsze: w kilkunastu USC, jak również w innych dokumentach tego okresu, pisanych przez Ślązaków znajduje się litera " ÿ " zastępujące występujące w językach polskim i niemieckim "y" (choć nie każde) lub czasami "i", jest to sposób zapisu (stosowany jeszcze w latach 40) na "miękkie y", na które poprzednio proponowałem znak "è". Jeszcze w akcie urodzenia mojego ojca z 1944 widnieje nazwisko babci zapisane "Zÿdziok" przy obecnym polskim zapisie "Żydziok". Często w tzw. "typowo polskich nazwiskach" jak np. moje "Kalinowski" zapis wyglądał następująco: "Kalinowskÿ". Zazwyczaj zawsze zastępowano tym znakiem znajdujące się końcu nazwiska "i" oraz niektóre "y" występujące po miękkich samogłoskach w środku nazwiska. Było to tak rozpowszechnione, że stosowano ten zapis nie tylko przy aktach z adnotacją "polnisch" (chodzi o odczytanie aktu w języku polskim, z powodu nie znajomości niemieckiego przez stronę), które głównie na wsiach są podpisywane krzyżykami: "+++", ale również w samej treści aktów, a więc wypisywane przez urzędników pruskich. W alfabecie niemieckim taki znak jak "ÿ" nie występuje. Co więc spowodowało używanie tego znaku? Wpływy tureckie wydają się mało prawdopodobne (choć w tureckim alfabecie jest taki znak). Czy już wtedy podejmowano zakrojone na szeroką skalę próby unormowania pisowni "Wasserpolnisch"? A jeśli, to jak dziś dotrzeć do wyników ich prac? Pytania na które dziś jest trudno uzyskać odpowiedź.

Inną ciekawą sprawą jest stosowanie w zapisie śląskich nazwisk tzw. "doppelliter" czyli liter podwójnych. Oprócz typowych dla niemieckiego "ss" występującego na śląsku zazwyczaj w parze (przy użyciu zapisu alfabetem łacińskim brak jest możliwości oddania różnicy pomiędzy "długim s" i "krótkim s") właśnie długie/krótkie, zastępowane czasami znakiem "ß" lub w późniejszym czasie "hs" (spowodowane wielkim podobieństwem liter alfabetu gotyckiego "h" i "długie s"). Dla uniknięcia nieporozumień jedynie dla celów tego artykułu zastąpię "długie s" znakiem "ß", które we współczesnym niemieckim jest trochę do niego zbliżone. W czasach pruskich były to zupełnie różne głoski. Typowym przykładem może być zapis nazwiska: "Osadnik" (przy dzisiejszej pisowni), zapisywane głownie: "Oßsadnik", co w latach późniejszych odczytywano dwojako "Ossadnik" lub "Ohsadnik". Prócz pary "ßs" często występują inne "doppellitery" jak: "tt" ("Klytta"), "pp" ("Sappa"), "ll" ("Kollodzieiczyk"), co miało na celu odpowiednie utwardzenie czytanych głosek.

Osobną sprawą jest stosowanie zapisu dwu i więcej znakowego dla oddania głosek słowiańskich jak "sz/ś", "cz/ć", "szcz/ść" (specjalnie zastosowałem te łamanie, ponieważ dla ówczesnych mieszkańców Śląska nie stanowiło to istotnego problemu). O ile dla "cz" stosowano zapis (preferowany przez urzędników) "tz", który Ślązacy poprawiali na różne sposoby: "cz" ("Filiptzyk/Filipczyk"), "tsch" ("Kwietzinski/Kwietschinskÿ") lub "z" ("Filiptzyk/Filipzyk"), o tyle dla "sz" preferowany zapis "sch" pozostawał w większości przypadków bez zmian ("Moschny", "Schitek", "Muschik", "Schlimok", "Schlenzok"). Całkiem inną sprawą jest zapis dźwięku "szcz" lub "ść", który na Śląsku wymawiany jest raczej jak "scz" czy "sć". Zapis preferowany przez urzędników pruskich "szcz" ("Maruszczyk") poprawiany był na "scz" ("Marusczyk"), "sc" ("Plascymonka"), czy "sz" ("Maruszyk" czytać: Maruscyk!).

Całkiem inną sprawą, również wartą poruszenia, jest zniekształcanie nazwisk ("Cogel"/"Zogiel"), germanizacja ("Fritz"/"Fryc") czy polonizacja (takie rzeczy również się zdarzały!) ("Kwiecinski"/"Kwietschinskÿ"). Często w zapisie nazwiska stosowanym przez urzędnika znajdują się typowo polskie znaki jak "ż" ("Xionżek"/ "+++"), "ą" ("Książek"/"Xionzek"), "ł" ("Kozioł"/"Kozioll"). Nie można dziś stwierdzić dlaczego pruscy urzędnicy na Śląsku polonizowali nazwiska, o ile sobie tego strona nie życzyła (podpis innym nazwiskiem niż na górze aktu może o tym świadczyć). Nas w szkołach uczono jedynie o germanizacji Śląska w czasach pruskich, a dokumenty wykazują jednak także polonizację.

Na razie to tyle moich uwag i spojrzenia wstecz.

Piotr Kalinowski"
Edytor zaawansowany
  • szwager_z_laband 28.05.13, 13:16
    "“- Pamiętam chłopaka-sierotę, którego wychowywały siostry zakonne. Pod koniec wojny przywiozły go do babci. Chłopak nie umiał słowa po polsku, więc babcia zamykała go przez kilka miesiecy w komórce żeby przy ludziach nie wymsknęło mu się jakieś zdanie po niemiecku” - wspomina Alojzy LYSKO. W szkole było dużo dzieci, które miały imiona Johann, Alojzy, Erna, Edna. Nic więc dziwnego, że były solą w oku kierownictwa szkoły. Naciskano na rodziców żeby te imiona zmienić na polskie, słowiańskie...


    Karol HERRMANN z Gliwic wspomina, że Urząd Bezpieczeństwa zmuszał do zmiany imion i nazwisk na polskobrzmiące. Panu Karolowi “przypadło” nazwisko Buczek.


    “- Funkcjonariusz wzion jakiś wykaz i godo tak – Zmieniymy wom nazwisko. Przelecioł palcem. Na A, na B ... a niych bydzie na B – Buczek”. Nie inaczej było na Bojszowach. “- Rodzinie Fuchs zmienili nazwisko na Lisowski. Najstarszy z braci przez kilka miesięcy ukrywał się w lesie, bo nie chciał się na to zgodzić. UB, widząc jego desperację, zostawiło mu nazwisko Fuchs, ale młodsi bracia byli Lisowskimi. - mówi Alojzy LYSKO."

    www.ferajna.eu/informacja/oberschlesien-ko%C5%82ocz-na-droga

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.