Dodaj do ulubionych

Katowice , ul. Strzelecka , baraki

10.03.06, 22:20
Autor: podziwok
Data: 01.03.06, 10:13
rachowice.go.pl/
Polecom couko ta zajta! A przinojmni historyja i wspomnienio "Tabulka i
sztift".
-----------------------
Również polecam wspomnienia z tych stronek.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=38191613&a=38191613----------------------
Te wszystkie wspomnienia zmobilizowały i mnie do napisania innych wspomnień.
rita100 04.03.06, 10:55 + odpowiedz

Laband, to co napisze , nie jest legendą ani bajką, to jest najprawdziwsza
prawda. Co wam mówi adres - Katowice , ul. Strzelecka , baraki ?
Dlaczego Ślązacy tak strasznie nienawidzili jeńców, a Warmiankę, kobietę,
którą
z obozu w Rosji przywieźli do Katowic w transporciwe potraktowali jak Niemkę ?
Wspomnienia, wspomnienia jak duzo można sie z nich dowiedzieć.
Nie mam teraz czasu, ale wyciągne królika z rękawa, o którym może sami nie
wiecie , że taki jest.
Okrutne wspomnienia

Chyba już czas na te wspomnienie.



Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki 10.03.06, 22:23
      Było to miejsce obozu gdzie znajdowali się jeńcy, którzy odbywali przymusowe
      pracy tuż po wojnie.
      Pozwalam sobie zamieścić wspomniena pewnej kobiety Warmianki, która ze swojego
      gospodarstwa w Wymoju na Warmii została przez Swietów zabrana do obozu w
      Donbasie, a z tamtąd transportem przez Przemyśl przeniesiona do Katowic. Ominę
      okrutne wspomnienia z Donbasu, gdzie pracowała w kopalni węgla, tak okrutne ,
      ze okrutniejszych nie czytałam, a przytoczę jej wspomnienia z terenu śląskiego.
      Warmianka była Niemką, rodzina miała duże gburstwo w Wynoju i wspaniale żyli z
      Warmiakami polskimi. Życie układało się sielsko, dopóki nie wybuchła wojna, a
      już gehenna tej rodziny zaczeła się po opanowaniu terenu przez Sowietów. Może
      pisząc jej wspomnienia, określicie miejsce, może macie z tych czasow zdjęcia, a
      może znajdzie się ktoś kto ją może pamiętać ? Sama Helena zmarła niedawno w
      Niemczech. Helena, bo tak miała na imię kobieta , ktorej dzięki Bogu udało sie
      prztrwać wszystko, tak wspomina same Katowice. A miała wtenczas 24 lata.
      "W Katowicach panowała ogromna nienawiśc do jeńców. Często w rozmowach kobiety
      zastanawiały się, jak to możliwe, że wyżywają się na nich ci, którzy nie są
      rdzennymi Polakami. To można było wnioskować z ich mowy. Naleciałości
      niemieckie lub brak wiedzy co do czysto polskich zwrotów i określeń nadrabiali
      śląskim dialektem, w którym - jak wiadomo - dużo jest z niemieckiego.
      Męższczyżni - jeńcy pracujący osobno i oczywiście o wiele ciężej niż kobiety,
      też skarżyli się na szykanowanie przez Ślązaków.
      Temat ten powracał prawie przy każdej rozmowie. W końcu jeńcy doszli do
      wniosku, że taka jest chyba natura Ślązaków.
      Oto przykład."

      Przykład jest dłuższym opowiadaniem , więc zamieszczę jutro. Mam nadzieję , że
      będziecie cierpliwi. Chciałabym byście poznali i taką prawdę. Może jest ona
      bolesna dla Ślazaków, ale i o tym trzeba wiedzieć.
      Zresztą to nie chodzi o jakiekolwiek wytykanie palcem słabostek ludzi, tu
      bardziej można ukazać jaki zagmatwany był świat tuż po wojnie.
      • sloneczko1 Rito--piszesz o polskim śląsku 10.03.06, 22:40
        to,że godali tysz po śląsku wcale niy znaczy ,że kochali swojich braci
        niemieckich ślonzakow,albo niymcow,albo innych co im ich
        przpominało----zapomniałaś jusz o powstaniach ?
        przeciesz to była wojna bratobójcza a nic inkszego
        • ballest Re: Rito--piszesz o polskim śląsku 10.03.06, 22:47
          Rita, Katowiczanie to tez Slazacy, ale po powstaniu wymienila sie ludnosc, bo
          Slask zostol podzielony na niemiecki i polski.
          Tak ze powstancy ze slaska niemieckiego uciekli do Katowic, Chorzowa, Rudy
          Myslowic, a Slazacy opcji niemieckiej i Niemcy uciekli do Zabrza, Gliwic,
          Bytomia.
          Tak, ze Slazacy Ci obojetnie jak rozmawiali byli POLAKAMI!
          --
          pyrsk
          Ballest
          "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
          • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki 10.03.06, 22:55
            Nie wiem czy po II wojnie światowej i to zaraz po, Ślązacy pamiętali o
            powstanich, w czasie kiedy wszystkich życie było zagrożone, a ludnośc była pod
            terrorem Sowietów. W tym momencie nie mysli się o jakis tam podziałach.
            Może poczekajcie do końca wspomnień i wtenczas odpowiecie - dlaczego ?
            • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki 10.03.06, 22:57
              Ale za czym dojdziemy do przykładu i odezwą się głosy krytyki, to na dowód tego
              o jak wrażliwą młodą kobietę chodzi i ile się wycierpiała na terenie radzieckim
              w czasie zsyłki w Donbasie przytoczę coś sentymentnego, jak dziewczyna
              potrafiła tam w ciężkim obozie dodawać ducha już zrezygnowanym jeńcom.

              " Którejś kolejnej niedzieli po południu w czasie wolnym od zajęć Helenka
              przechadzała się bez celu między barakami. Za płotem odzielającym ich od obozu
              męskiego zauważyła grupę mężczyzn siedzących w milczeniu przed barakiem.
              Niektórzy z nich mieli już śmierć wypisaną na twarzy. Mordercza praca w
              kopalni, nieludzkie warunki higieniczne i choroby zbierały coraz większe żniwo.
              Żeby ich poczieszyć, staneła przy płocie i zaczeła dla nich śpiewać znaną
              wojskową piosenkę " Es steht ein Soldat am Wolgastrand". W refrenie słowa
              skierowane do Pana Boga brzmiały mniej więcej następująco : "I o mnie też
              zapomniałeś tam u góry, a moje serce tak przecież tęskni za miłością. Masz
              przecież w niebie tyle aniołków wokół siebie. Przyślij mi chociaż jednego z
              nich".
              Mężczyżni ze łzami w oczch dziękowali jej za tą piosenkę i obdarowali kawałkiem
              ostaniego swojego chleba, którego już sami zjeść nie byli w stanie. Prosili
              żeby przyszła znowu. Nie zrobiła tego jednak nigdy więcej. Kategorycznie było
              zabronione zbliżanie się do męskich baraków. Beznadziejna sytuacja tych
              mężczyzn za bardzo obciążyła umysł Helenki. Serce się rozrywało, gdy nie mogąc
              zasnąć, do późnej nocy miała przed oczyma te wycieńczone już, zrezygnowane
              twarze. Zdawało jej się, że swoją piosenką rozrywa bezlitośnie już i tak ich
              krwawe rany. Ta bezsilność, że nie potrafi im w żaden sposób pomóc, była dla
              niej przygniatająca. A przecież miała tyle własnych zmartwień. "

              Jednak już czas przejść do jej życia w Katowicach , w barakach skąd udało jej
              się uciec na swoją Warmię i biorąc do ręki swoją grudkę ziemi.....
              no to do potam
              • ballest Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki 10.03.06, 23:08
                To nie byly podzialy, to jest prawda, przeciez wejdz dzisiaj na Silesiane, tam
                jest pora Slonzokow-Polokow, co nos co som w Niymcach nienawidzom!
                Ci Slonzacy nienawidzieli Niemcow, Zietek byl takim, tez Slonzok z Gliwic
                Petersdorfu, ale nienawidzial Slonzokow opcji niemiecki i Niemcow!
                Rita brat moji omy tysz bou powstancem, uciek do Katowic, jego syn bou nawet
                redaktorem w Dzienniku Zachodnim, do mnie to byli Polacy a nie Slazacy!
                Starali sie po polsku mowic, tylko jak szlo zwiac, to wnuczek tego powstanca
                uciek do Niemiec!
                --
                pyrsk
                Ballest
                "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
          • rico-chorzow Re: Rito--piszesz o polskim śląsku 11.03.06, 10:04
            ballest napisał:

            > Rita, Katowiczanie to tez Slazacy, ale po powstaniu wymienila sie ludnosc, bo
            > Slask zostol podzielony na niemiecki i polski.
            > Tak ze powstancy ze slaska niemieckiego uciekli do Katowic, Chorzowa, Rudy
            > Myslowic, a Slazacy opcji niemieckiej i Niemcy uciekli do Zabrza, Gliwic,
            > Bytomia.
            > Tak, ze Slazacy Ci obojetnie jak rozmawiali byli POLAKAMI!


            Ballest,Ty masz ciekawe poglądy,żeby ich inaczej nie nazwać,więc ci z waszych
            powiatów gliwickich głosujący w większości za Polską przenieśli się do Katowic
            czy Chorzowa(jak wskazują wyniki plebiscytu),z kolei ci z Katowic i Chorzowa
            głosujący za Niemcami(jak wskazują wyniki plebiscytu) przenieśli się do powiatów
            gliwickich,dobrze zrozumiałem,Ballest?

            Ballest,jeszcze jedno,więc ci niemieccy Slązacy byli dobrymi Slązakam,jak TY,a
            ci polscy Slązacy jak ja,bo z polskiego Chorzowa(według Ciebie)złymi,wiynkszego
            CIULA jak Ty,downo'ch niy widziou,niy cytou i niy suchou,

            Gruss für Sonntag,


            Rico


            --
            mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
            • ballest Re: Rito--piszesz o polskim śląsku 11.03.06, 10:13
              Gynau tak bouo, a nie inaczy, nawet dyrekcje wielkich zakladow byly
              przeniesione do niemieckiego slaska!
              U nos powstance wszystkie pouciekaly do Katowic i Chorzowa, a z Katowic i
              Chorzowa przeniesli sie do na potym niemiecki Slask!
              Czy Ty naprawde wierzysz, ze jak brat ojca bou Orgeszem mog by na polskim
              slonsku miyszkac!
              KLUPNI SE RICO W UEB, ale porzondnie !
              Twoje slowka sam odpowiednikeim Twoji inteligencji!
              --
              pyrsk
              Ballest
              "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
                • ballest Rico, ty tylko obrazac potrafisz! 11.03.06, 10:24
                  Nie tylko , ze matki sukami wyzywasz , forumowiczow ci.lami, Rico, kajs Ty sie
                  wychowou, zes sie cos takiego nauczou, pisz prosze na temat, a nie obrazej mnie.
                  Wiem wiecej o Ciebie jak Ty sobie wyobrazic potrafisz, a Cie nie obrazom!
                  Tematem jest Slask, a nie ballest!
                  --
                  pyrsk
                  Ballest
                  "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
                  • rico-chorzow Re: Rico, ty tylko obrazac potrafisz! 11.03.06, 10:46
                    ballest napisał:

                    > Nie tylko , ze matki sukami wyzywasz , forumowiczow ci.lami, Rico, kajs Ty sie
                    > wychowou, zes sie cos takiego nauczou, pisz prosze na temat, a nie obrazej mnie
                    > .
                    > Wiem wiecej o Ciebie jak Ty sobie wyobrazic potrafisz, a Cie nie obrazom!
                    > Tematem jest Slask, a nie ballest!

                    Nie pisze się ballest tylko Waschlappen:),to było chyba na temat,nicht wahr
                    Waschlappen,widzisz Miszczu,Ty i tacy jak Ty hipokryci czy(Dorfsdeppen)robią nam
                    opinię,nam Šlązakom,i to mi się nie podoba Miszczu:),a jeżeli w Twoich
                    wiadomościach nie masz mojego rozmiaru kołnierzyka,chętnie dostarczę:)oraz
                    rozmiar buta,żebyś Miszczu wielkość wiedział:))


                    --
                    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
                    • ballest Re: Rico, ty tylko obrazac potrafisz! 11.03.06, 11:00
                      Rico, jak by mnie kto inny obraziou, np. Ramon, Hanys, albo Laband, to bych se
                      na nich gniewou, ale na Ciebie se nie gniewom, bo Twoja wielkosc sie mierzy
                      rozmiarem kolnierzyka.

                      JESZCZE ROZ, jak mosz dowody, ze sie jakas matka od kogos puszczala na lewo i
                      prawo nazwij ja suka, tak samo z Braidem, jak znou mama od B. ze sie puszczala
                      tysz ja suczka nazwac moze, jesli ktos je alkoholikiem, mozesz go nazwac
                      pijakiem, ale Ty nie masz najmniejszych dowodow a wyzywosz ludzi i rodzicow od
                      nich, jak bys rozum przepiou?

                      To nos rozni, ale jou myslam, ze Ty za to nie juz umiysz.
                      --
                      pyrsk
                      Ballest
                      "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
            • rita100 Re: 11.03.06, 10:41
              Rico , używasz nieodpowiednich słów, pochamuj się proszę i wyjaśniaj sprawę po
              ludzku, bez domieszki przezwisk. Postaraj sie to zrobić.
              Będzie dalsza częśc to pohamujcie emocje.
              Czyli prawdą jest , ze Śląsk to kocioł od wieków.
              • rico-chorzow Re: 11.03.06, 11:04
                rita100 napisała:

                > Rico , używasz nieodpowiednich słów, pochamuj się proszę i wyjaśniaj sprawę po
                > ludzku, bez domieszki przezwisk. Postaraj sie to zrobić.
                > Będzie dalsza częśc to pohamujcie emocje.
                > Czyli prawdą jest , ze Śląsk to kocioł od wieków.

                Tak,wiem Rita,czytałem Twój wątek,i napotkałem znowu "mondrości" Ballesta,on
                potrafił wszystko konkretnie wytłumaczyć,ah,ten jego "konkretyzm",postaram się
                poprawić:))


                --
                mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
                • ballest Rita wciepnij nastepny tekst! 11.03.06, 11:09
                  Brata mego ojca tysz Poloki zawarli, mieli nawet stempel- Niemiec ;)
                  Musze ale przyznac, ze przez powstancow co uciekli do Katowic, a byli przed
                  postaniem kolegami, wypuscili go, ale dlugo nie pozou, bi nie umiou rownowagi
                  utrzymac, byl torturowany!
                  --
                  pyrsk
                  Ballest
                  "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
                  • rico-chorzow Re: Rita wciepnij nastepny tekst! 11.03.06, 11:14
                    ballest napisał:

                    > Brata mego ojca tysz Poloki zawarli, mieli nawet stempel- Niemiec ;)
                    > Musze ale przyznac, ze przez powstancow co uciekli do Katowic, a byli przed
                    > postaniem kolegami, wypuscili go, ale dlugo nie pozou, bi nie umiou rownowagi
                    > utrzymac, byl torturowany!

                    Gdyby wszyscy z Twoich okolic-powstańcy-uciekli do Katowic,to kto by Ciebie
                    zrobił w Twojej miejscowości?


                    --
                    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
                    • ballest Rico Twoj orymitzywizm przekroczou 11.03.06, 11:19
                      WSZYSTKIE GRANICE!

                      1.Wpierw, nie pochodzam z chopski rodziny, juz moje nazwisko na to wskazuje, a
                      choc bych pochodziou to bych se tego nigdy nie wstydziou!
                      2.Moja rodzina przywedrowala na Slask z Olsztyna a to byli zawodowe zolnierze,
                      wiec uoni nie walczyli za polskom, bo sluzyli innemu panu

                      Myslam, ze teraz to zrozumiesz?
                      --
                      pyrsk
                      Ballest
                      "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
                          • rita100 Re: Rita,wiesz co mnie bardzo i to bardzo ciekawi 11.03.06, 16:17
                            rico-chorzow napisał:

                            > fakt,że ktoś z Donbasu został przewieziony na Šląsk,raczej było
                            > odwrotnie,Helenka należała,jakby to nie ująć,do ludzi,którzy mieli bardzo
                            > wielkie szczęście w życiu,bo z wywiezionych Šlązaków do Donbasu wróciło
                            > ok.15-20%,co też zwróciło moją uwagę,to ta - grudka ziemi -,gdzieś to już
                            dosyć
                            > często czytałem.

                            Napewno byli i Ślązacy ale tam wszyscy traktowani byli jak Niemcy.
                            Och Rico, okrutnie oni tam cierpieli.
                            • ballest Re: Rita,wiesz co mnie bardzo i to bardzo ciekawi 11.03.06, 16:31
                              Rita dowodem, ze byly polskie obozy w Polsce jest ta naprawde unikalna
                              pieczatka, ktora wlozylem na ten watek!
                              Ja mam opis wprawdzie nie obizu ale czlowieka co opisuje wejscie Rosjan do
                              Rudna.Jest ale napisany w jezyku niemieckim, jak znajde czas poszukam ten list
                              i go tu wloze.

                              --
                              pyrsk
                              Ballest
                              "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
                                • ballest Re: Rita,wiesz co mnie bardzo i to bardzo ciekawi 11.03.06, 16:47
                                  ingeb.org/songs/volgason.mid
                                  Mosz to tu, a jou puaczam!

                                  "Bela Jenbach u. Heinz Reichert
                                  Allein! wieder allein!
                                  Einsam wie immer.
                                  Vorüber rauscht die Jugendzeit
                                  In langer, banger Einsamkeit.
                                  Mein Herz ist schwer und trüb mein Sinn,
                                  Ich sitz' im gold'nen Käfig drin.
                                  Es steht ein Soldat am Wolgastrand,
                                  Hält Wache für sein Vaterland.
                                  In dunkler Nacht allein und fern,
                                  Es leuchtet ihm kein Mond, kein Stern.
                                  Regungslos die Steppe schweigt,
                                  Eine Träne ihm ins Auge steigt:
                                  Und er fühlt, wie's im Herzen frißt und nagt,
                                  Wenn ein Mensch verlassen ist, und er klagt,
                                  Und er fragt:
                                  Hast du dort oben vergessen auf mich?
                                  Es sehnt doch mein Herz auch nach Liebe sich.
                                  Du hast im Himmel viel Engel bei dir!
                                  Schick doch einen davon auch zu mir. "




                                  --
                                  pyrsk
                                  Ballest
                                  "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
                                  • ballest Re: Rita,wiesz co mnie bardzo i to bardzo ciekawi 11.03.06, 16:58
                                    Na gorze to boua ta piosenka es steht ein soldat am Wolgastrand!

                                    a tera wieczerny dzwon:

                                    ingeb.org/songs/vetchern.mid


                                    И многих нет теперь в живых,
                                    Тогда веседых, мододых! . . . .

                                    Вечерний зон, вечерний зон!
                                    Как много дум наводит он! . .

                                    Uwielbiom te ruskie piosenki ludowe!


                                    --
                                    pyrsk
                                    Ballest
                                    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
                                    • ballest Re: Rita,wiesz co mnie bardzo i to bardzo ciekawi 11.03.06, 17:07
                                      a tu dwa rozne wykonania Lili Marleen
                                      ingeb.org/Lieder/lilimar2.mid
                                      ingeb.org/Lieder/vorderka.mid
                                      Возле казармы, в свете фонаря
                                      кружатся попарно листья сентября,
                                      Ах как давно у этих стен
                                      я сам стоял,
                                      стоял и ждал
                                      тебя, Лили Марлен,
                                      тебя, Лили Марлен.

                                      Если в окопах от страха не умру,
                                      если мне снайпер не сделает дыру,
                                      если я сам не сдамся в плен,
                                      то будем вновь
                                      крутить любовь
                                      с тобой, Лили Марлен,
                                      с тобой, Лили Марлен.
                                      Лупят ураганным, Боже помоги,
                                      я отдам Иванам шлем и сапоги,
                                      лишь бы разрешили мне взамен
                                      под фонарем
                                      стоять вдвоем
                                      с тобой, Лили Марлен,
                                      с тобой, Лили Марлен.

                                      Есть ли что банальней смерти на войне
                                      и сентиментальней встречи при луне,
                                      есть ли что круглей твоих колен,
                                      колен твоих,
                                      Ich liebe dich,
                                      моя Лили Марлен,
                                      моя Лили Марлен.


                                      Кончатся снаряды, кончится война,
                                      возле ограды, в сумерках одна,
                                      будешь ты стоять у этих стен
                                      во мгле стоять,
                                      стоять и ждать
                                      меня, Лили Марлен,
                                      меня, Лили Марлен.



                                      --
                                      pyrsk
                                      Ballest
                                      "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
                                    • rita100 Re: Rita,wiesz co mnie bardzo i to bardzo ciekawi 11.03.06, 20:36
                                      dzieki , posłucham i tych piosenek
                                      Ale prosze Was Rico i Ballest - przynajmnie na tym wątku się pogodzcie, bo tak
                                      jedni cierpieli jak i drudzy. A w takiej chwili sami powiedzcie co jest
                                      najważniejsze ? Szacunek do drugiego czlowieka. Nikt tutaj nie patrzy czy to
                                      Ślązak niemiecki czy polski - ziemia jest jedna.
                • rita100 Re: Panowie 11.03.06, 16:11
                  Katowice, ul. Strzelecka, baraki
                  Hallo, to jest spojrzenie na Śląsk obiektywne, dziewczyny , ktora nie jest
                  zamieszana z spory Śląska i nie znająca wewnętrzne sprawy Śląska. Po prostu tak
                  swoimi oczami widziała i poznała ludność Śląską.

                  Spokojnie Ballest i spokojnie Rico - jest wątek - Księga skarg i tam mogę
                  rozstrzgnąć wszelkie wasze spory.
                  Spraziedlizie poziam, co Rico szpetnie poziedzioł.
                  Kedajś to cia z gulonam do jeny zagrody zamkna ;)
          • staflik1 Re: Rito--piszesz o polskim śląsku 11.03.06, 23:21
            ballest napisał:

            > Rita, Katowiczanie to tez Slazacy, ale po powstaniu wymienila sie ludnosc, bo
            > Slask zostol podzielony na niemiecki i polski.
            > Tak ze powstancy ze slaska niemieckiego uciekli do Katowic, Chorzowa, Rudy
            > Myslowic, a Slazacy opcji niemieckiej i Niemcy uciekli do Zabrza, Gliwic,
            > Bytomia. Tak, ze Slazacy Ci obojetnie jak rozmawiali byli POLAKAMI!

            A jak w takim razie nalażałoby interpretować wyniki wyborów na tzw. polskim
            Sląsku ?

            Na przykład w wyborach do II Sejmu Sląskiego w roku 1929 partie niemieckie
            zjednoczone w Deutsche Wahlgemeinschaft (DKVP i DP) uzyskały ponad 180 tys.
            głosów czyli ok. 30 %, a kandydująca poza niemieckim blokiem wyborczym Deutsche
            Sozialistische Arbeiterpartei in Polen (niemiecka Socjalistyczna Partia
            Robotnicza w Polsce) zdobyła ponad 25 tys. głosów (ponad 4 %).

            W Królewskiej Hucie w wyborach komunalnych "niemiecka mniejszość" zawsze
            uzyskiwała większość głosów, co doprowadziło w latach 30-tych do rozwiązania
            rady miejskiej przez władze polskie i wprowadzenia zarządu komisarycznego
            miasta (trwającego zresztą aż do 1939 r).

            Kto według Ciebie uczęszczał np. do niemieckiej Eichendorff-Schule w
            Królewskiej Hucie, jednej z większych szkół w mieście. Dzieci powstańców ???
            • ballest Do Staflika! 11.03.06, 23:28
              Staflik, jou napisou powstancy . chodzi o te osoby co sie czynnie udzielaly w
              powstaniu te uciekly do polskiego slonska a Niemcy jak brat ojca kery bou
              orgeszem, tyn nie mogl w Polsce mieszkac , no i urzednicy z zakladow poszli, bo
              dyrekcje przeniesiono!
              Kajs boua statystyka na ten temat! bo uech juz jom widziou!
              Oczywiscie ze byli tysz Niemcy w Ostoberschlesien, jak by tak nie bouo, kto by
              przywitou Wehrmacht kwiotkami ?

              --
              pyrsk
              Ballest
              "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
            • rita100 Re: Rito--piszesz o polskim śląsku 12.03.06, 19:48
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34281&w=38283082&a=38362945
              Staflik, to nie jest wytłumaczenie, że macie polski czy niemiecki Śląsk,
              pokrzywdzonych to nie interesuje, Wy się kotłujecie , a inni na to patrzą i w
              duchu osądzają.
              A pokrzywdzeni sa tu wszyscy, tak ci jak ci.

              Dziś inna historie usłyszałam i to na własne uszy - jutro do tego opisu się
              zabiorę. Jak Polki uratowały kobietę niemiecką z dzieckiem, a było to we
              Wrocławiu.
    • szwager_z_laband Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki 11.03.06, 13:38
      Pyrsk Rita!

      Ciekawy i jak weidza kontrowersyjny temat sam poruszouas - dziynkuja piyknie za
      to, bo zaczonc taki temat kulturalnie to je richtik wazne:)

      Czytom to prawie i juz mi sie przipomniauo cos tysz o Katowicach. Bou taki
      wontek kedys we kerym spminouech o jednyj Zydowce keryj zaro po wojnie JPII
      uratowou zycie - ona boua wtedy mauom dziouszkom kero ze guodu by umarua w
      nojlepszym wypadku, bo zodyn jyj niy pomog -- Karlik(JPII) wzion jom na pukel i
      nios kilometry. Ta kobiyta opowiadaua tysz kedys jak bouo we przedwojynnych
      Katowicach kej sie rozuazi o Zydow(idzie o ostatni okres przedwojynny) -- tysz
      niy wiedziouech ze Zydy byli dyskryminowane tak samo jak i Niymcy, a nawet o
      wiele wiyncyj - niy uaziouo sie do nich kupowac, szykanowauo sie ich
      specjalnymi rozprzondzyniami no i bouy bjowki kere przechodziiouy do aktow
      wandalizmu i przemocy. Z opowiadan mojyj familli ze Chorzowa(to tysz bou przed
      wojnom tzw polski slonsk) tysz pamiyntom jak jedna tanty opwowiadua o gupich
      zuosliwosciach jake w tamtym czasie bouy na porzondku dziynnym w stosunku do
      Zydow - niy byda sam tego ale przitaczac(wyboczcie). Wydowo mi sie ize musisz
      jeszcze zdac se sprawa ze naszyj specyficznyj slonskyj geszichty - po podziale
      slonska, ze terynow polskich napuynoua na Slonsk ogromno fala ludzi, blyi to
      czynsto ludzie kere widzieli swoja rola w pokazywaniu nom slonzokom co znaczy
      byc "polskim patriotom"(w najgorszym tego suowa znaczyni niystety = np
      Grazynski). Niy mom sam zamiaru usprawiedliwiac slonzokow, ale wiym z
      doswiadczynia ze czynsto myli sie ich, jak idzie o tzw polski slonsk, ze tymi
      przibyszami kere czynsto pochodziyli ze odleguych o ciepniyncie kamiyniym
      osiedli Sosnowca. To niy fobia u slonzokow ze tym Sosnowcym, to sie skons
      wzionuo, a wzionuo sie miyndzy inkszymi ze tego coch ci sam spomniou. Co
      jeszcze dodac? Dodom ze w kozdym spouecznstwie znondom sie myndy, tak na zicher
      i u nos byli ludzie kere niy richtujom zasadami moralnymi i pouni som
      niynawisci, niynawisci kero podejzywom mo zrodua w nich samych.
        • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki 11.03.06, 16:13
          Też mam prośbę do Hanysa - czy bedzie można wysłuchać w postaci mp3, tej
          ślicznej pieśni niemieckiej 'Es steht ein Soldate am Wolgastrand' - Stoi
          żołnierz nad brzegiem Wołgi ? O tą pieśń bardzo proszę.

          Do Ballesta, częstwo napominasz o swojej rodzinie. Czy czasmi Ty nie mozesz
          napisać ich wspomnień z tego okresu ? Wydaje mi sie , ze jesteś ostatni z
          rodziny, ktory trzyma tą tajemną wiedzę. Jeśli napiszesz, mozesz przysłać do
          mnie do poprawki, by to miało rece i nogi, bo same takie suche wstawki nic nie
          pokazują, a czasami można zrozumieć je dwuznacznie.
        • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki 11.03.06, 16:16
          Oto przykład:
          "Do stajni przychodzi kominiarz i mówi: ty, Niemka, przystaw mi drabinę, bo
          muszę wejść na dach. Oczywiście mówi po polsku. Helenka postanowiła nie
          reagować. Jest przecież Niemką i nie ma obowiązku rozumieć po polsku. Powtórzył
          swoje polecenie jeszcze kilkakrotnie, ale Helenka nadal nie reagowała, chociaż
          dobrze rozumiała co do niej mówi. Robiła to z kilku powodów. Stała się
          odważniejsza i wiedziała, że kominiarz - nawet gdyby miała to zrozumieć - nie
          miał prawa wydawać jej żadnych poleceń. Poza tym drabina była duża i naprawdę
          ciężka. A przede wszystkim Helenka podejrzewała, że jest on takim samym
          Polakiem na Śląsku, jak teraz w 1946 roku ludzie mieszkajacy na Warmii. I nie
          myliła się. Podszedł do niej bliżej i zapytał czysto po niemiecku: Wo wolnst
          Du ? Powiedziała mu. Przychodził kilka razy do baraków i przynosił konserwy i
          chleb. Siedzieli albo spacerowali przed barakiem i rozmawiali. Oczywiście po
          niemiecku. Za którymś razem zaprosił ją do swego domu. Powiedział, że jego
          matka chciałaby ją poznać. Wprawdzie baraki były pilnowane przez żołnierzy, ale
          gdyby on się zobowiązał, że ją odprowadzi, żołnierze nie robiliby większych
          przeszkód. Helenka jednak tego zaproszenia nie przyjeła. Nie ufała mu. Był
          przystojnym młodym mężczyzną i podobał się jej. Wyczuwała w nim jednak jakiś
          fałsz i to nie tylko z powodu wyżej opisywanych śląskich przywar. Po prostu się
          go bała."

          Tak widziała Śląsk młoda dziewczyna, 24 -letnia, ktora odbywała przymusową
          pracę na tym terenie. To oczywiście jeszcze nie wszystko, teraz przejdziemy do
          dokładniejszych wspomnień i jeśli ktoś w trakcie opisów będzie kojarzył miejsca
          i ludzi, bardzo proszę o zamieszczenie zdjęć w galerii. Z powodu szacunku do
          wspomnień również proszę o nie wszczynanie wojny na tym wątku i kłótni, a
          wszytkie spostrzeżenia w tym temacie są mile widziane, bo mówimy o ludzkich
          charakterach, o Rosjanach, Niemcach i losach milionów ludzi obydwu nacji,
          cierpiących z powodu schizofrenicznych wizji ich wodzów.
          A więc w następnym odcinku wjedziemy na dworzec do Katowic. Jest styczeń rok
          1946

          będą szczegóły
            • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki 11.03.06, 20:22
              Laband , tej ksiązki byscie nigdy nie przeczytali , a strony z tym wspomnieniam
              niy ma. Zostaje mi w ten sposób - widok Śląska z innej strony.

              No więc z okrutnego obozu w Donbaju jeńcy wsiadają w odpowiedni transport i
              jadą. Wprawdzie nie wiedzą gdzie ich wiozą, ale jak usłyszeli , że na zachód
              zagościła w ich serca nadzieja i radość. Dojechali do Kijowa, później do
              Przemyśla. "Po miesiącu pobytu w Przemyślu przyszli żołmierze i zabrali kobiety
              z tych wspolnych mieszkań. Znowu na dworzec, do bydlęcych wagonów i odjazd.
              Gdzie ? Dokąd ? Na zachód ! Teraz było już trochę lepiej. W wagonach były
              ławki. Nie trzeba było już siedzieć na podłodze. Żołnierze jechali razem w
              wagonie. Zapewniali żywność: chleb , wodę. Żołmierze byli sympatyczni,
              życzliwi. Kiedy kobiety próbowały śpiewać w wagonie, nie zabraniali.
              Podśpiewywali razem. Potem nauczyli niemieckie dziewczyny polskiej
              piosenki 'Rano, rano, raniusieńko, rano po rosie. Wyganiała Kasia wołki,
              rozwidniało się'. Ta piosenka spowodowała ogólny wesoły nastrój w wagonie.
              To dziwne myślała Helenka - Jadę w bydlęcym wagonie w nieznane jako niewolnica
              pod strażą karabinów żołnierzy wrogich Niemcom. Śpiewam ich piosenki i
              szczerze, wesoło się śmieję ! Czy to wszystko ma w ogóle jakiś sens ? A jednak
              życie jest piekne. Nieważne co bedzie potem ! Gorzej przecież niż w Rosji już
              chyba nie moze być. Pierwszy raz od tak długiego czasu pozytywnie myślała o
              życiu.
              Po dwóch dniach pociąg zatrzymał się na dużej stacji. Rozsunięto drzwi wagonu.
              - Aussteigen, wysiadać ! - padła komenda z zewnątrz. Konwojujący kobiety
              żołnierze pożegnali się skinieniem głowy i odeszli. Znowu krótkie , zdecydowane
              wojskowe komendy. Zbiórka, w prawo zwrot, marsz !
              "Katowice" - przeczytały szyld na peronie. Domyślały się, ze to Śląsk i
              dawniejsze Katowitz. Potem długi, długi marsz przez całe miasto pod lufami
              karabinów."

              I tak jesteśmy już w Katowicach i udajemy sie do baraków na ul. Strzelecką.
              Nieśmiało sie zapytam, czy znajdują sie gdzieś zdjecia tych baraków ?
            • ballest Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki 11.03.06, 20:27
              Laband jou znod tyn list od kuzyna mego uojca, ale muszam tam duzo nazwisk
              wykryslic, tak liczam w poniedzialek go wsadzam do netu!
              Jest to opis wojny i powojenny w liscie do mnie.
              Myslam, ze to je bardzo fajny lest, wiekszosc osob tam wymienionych juz nie
              zyje.
              Szkoda, ze Rita go nie bydzie mogua czytac, bo je w jenzyku niemieckim.
              --
              pyrsk
              Ballest
              "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
                  • ballest Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki 11.03.06, 21:26
                    rita100 napisała:

                    > Ja tak własciwie to chciałam się dowiedzieć dlaczego jeńcy niemieccy tak
                    > uradowali się z tej piosenki, kiedy Lyjenka ją zaśpiewała ?

                    Rita ta piosenka znou kazdy Slonzok oi kazdy Niemiec, uona boua bardzo znanou,
                    tak, ze se nie dziw.
                    Do tego niemieccy zolnierze tysz inne dwuznaczne na melodia Wolga, Wolga
                    spiywali, ta tysz je bardzo znanoumo mozna ja podwojnie interpretowac!

                    Unrasiert und fern der Heimat , fern der Heimat unrasiert
                    Unrasiert und fern der Heimat , fern der Heimat unrasiert

                    Na melodia Wolga, Wolga se to spiewou!

                    Und rasiert und fern der Heimat , fern der Heimat und rasiert
                    Und rasiert und fern der Heimat , fern der Heimat und rasiert

                    Jak spiewosz nie wyczjesz roznicy ale mou dwa znaczenia!

                    ;)

                    --
                    pyrsk
                    Ballest
                    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
                • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cd 11.03.06, 20:49
                  Katowice
                  "Na peryferiach miasta stał rząd baraków. To był cel ich marszu. Do jednego
                  kobiety, do następnego mężczyźni. Drewniane podłogi, a na nich sienniki ze
                  słomy. Elektryczność też była. Pomieszczenie wydawało się duże. Kobiety były
                  naprawdę zadowolone. To były całkiem znośne warunki. Zaczeły mościć sobie
                  posłania i układać się do snu. Pierwszy od jakiegóż to już czasu własny
                  siennik, a nie twarde dechy. To niemal luksus. Włączono światło. Szczęście nie
                  trwało jednak długo. Coś zaczeło chrzęścić. Jeszcze chwila domysłów. Któraś
                  wstała i włączyła światło. To wszystko byłoby za piękne aby....
                  - Pluskwy ! No cóż, z tym przyjdzie nam niestety żyć - powiedziała jakaś
                  kobieta. Zmęczenie i sen wzieły tego wieczora górę nad śląskimi pluskwami."

                  Ciichuteńko, nasze kobiety już śpią, a ja tymczasem opowiem wam ciekawą
                  historyjkę z obozu w Doniecku o wszach, może to wyjaśni dlaczego kobiety tak
                  bardzo sie bały pluskiew śląskich.
                  • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cd 11.03.06, 20:51
                    Wszy w obozie sowieckim były plagą. Jak strasznie z nimi walczyli jeńcy, od
                    tych wesz można było tam dostać opętania i pomieszania zmysłów.
                    Akcja - obóz w Doniecku
                    " Do snu się nie rozbierały, to było niemożliwe ze względu na mróz. Jednak
                    zaraz po wschodzie słońca zaczynało się w całum baraku polowanie
                    na 'partyzantów'. Nie wiadomo skąd się ta nazwa wzieła. Przyjęła się do tego
                    stopnia, iż kobiety były pewne, że 'patyzan' to rosyjska nazwa wszy. To
                    przeszukiwania każdej sztuki odzieży rano i przed zachodem słońca było
                    konieczne, żeby w ciągu dnia nie oszaleć i nie rozdrapywać do krwi swędzących
                    śladów po ukąszeniach przez nieznośne insekty.
                    Któregoś ranka Halinka rozebrała się na górnej pryczy do naga, wypowiadając
                    bezlitosną wojnę natrętnym 'partyzanom'. Trzęsąc sie z zimna rozgniatała na
                    paznokciach kciuków to ohydne robactwo, gdy raptem w baraku zabrzmiał donośny
                    głos :
                    - Smirna !!! (Baczność)
                    Kilka oficerów i towarzysz komendant obozu przyszli na kontrolę baraku.
                    Halinak , szybko się położyła , niestety podeszli bliżej i rykneli:
                    - Smirna !!!!
                    Cóż biedna miała ronbić ? Uklękła na swojej górnej pryczy i zasłoniła się
                    płaszczem. Zerwał płaszcz i rozkazał stanąć na podłodze.
                    - Szto ty dziełajesz ! - wrzasnął.
                    Odpowiedziała potulnie ze spuszczonymi oczami, że szuka 'partizanów' i robi
                    ich 'kaput', pokazując zakrwawione paznokcie kciuków. Plunął w jej kierunku i
                    zawyrokował:
                    - Trzy dni karceru !
                    Zaczeła płakać i schyliła się po płaszcz. Nie protestowali. Inny oficer
                    podszedł do niej, schwycił za przegub ręki, pokazał rozgnieconego na paznokciu
                    insekta i spytał:
                    - Skaży, szto eta ?
                    - Auf deutsch Laus, anf rusisch Partisan - odpowiedziała przez łzy.
                    Oficer zaklął szpetnie w swoim jezyku i dobitnie wyjaśnił, że 'partyzany' to
                    odważni, waleczni żołnierze i że nigdy więcej nie wolno jej tak nazywać tego
                    plugastwa. Obiecywała mu to solennie i karcer został jej podarowany ( w tym
                    czasie napeno by go nie przetrzymała).
                    Ale to robactwo, które często nie pozwalało nocy przespać , dalej w baraku
                    nazywano 'parizanami'. Pan oficer przecież nie był łaskaw powiedzieć, jak się
                    to nazywa w kraju, w którym czuje się ono tak dobrze."

                    No to czas już obudzić nasze kobiety, które zasneły snem już spokojniejszym niż
                    te okrutne nocki w Doniecku.
                    • szwager_z_laband Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cd 11.03.06, 21:01
                      To mi przipomniauo opsi z inkszyj ksionzki, autora kery siedziou we obozie we
                      Laband. On bou modym Slonzokym ze Kozuchowa ...

                      W tytm obozie we Laband do ran dauy sie muchy i z nich porobiouy sie mady - na
                      poczontku wystraszyli sie tego, ale potym merkli ze mady czyszczom im te
                      jontrzonce sie rany i tak sie szybciyj one gojouy ...

                      sam douech kedys trocha fragmyntow i ze tyj ksionzki:

                      www.forumromanum.de/member/forum/forum.php?action=ubb_show&entryid=1075557361&mainid=1075557361&USER=user_239103&threadid=2
                      • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cd 11.03.06, 21:21
                        "Niyporadza sie powstrzimac coby powiedziec to co tera powia:

                        Jak kozdy z wos wiy przez Glywice pod koniec wojny ssmaany prowadziyli
                        wiynzniow ze Oswiyncimia - o tym cza godac i bydymy zawsze godac i pamiyntac.

                        Ale jasny pieron mie szczyla ze zodyn ze Polokow, kere tam miyszkajom niy godo
                        i niy pamiynto Slonzokow, kere byli pora miesiyncy potym prowadzone z obozu we
                        Laband do Oswiyncimia . Jedna czecia ino ich sie zostoua zywych po obozie we
                        Laband a byli tak samo wyniszczone jak te wiynznie ze Oswiyncimia. Dyc w tym
                        czasdie juz miyszkauo we Glywicach tysione Polokow - wszyske majom skleroza?!!!

                        dobre to, ludzie naprawadę nie wiedzieli, chyba , że tylko ci co byli fest
                        zainteresowani.
                        Ale na dziś to chyba za ciezki temat, odpocznijmy :)
                          • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cd 11.03.06, 21:44
                            Laband , a w tej ksiązce zobaczysz jak walczyli jeńcy niemieccy o chleb.
                            Z innej strony ukazani są Ślązacy. I jeszcze jedno Wasze wspomnienia są z 1945
                            roku, kiedy Lyjinki ze stycznia 1946 roku - to do kiedy istniały te obozy ?
                            Uciekła z niego w kwietniu 1946 roku. Co z resztą jeńców sie stalo nic nie
                            wiadomo. Czekam na II częsc tej ksiązki, ma juz lada moment wyjść.
                            To co opisuje , to przeżycia matki Cyfusa , znanego warmińskiego i chyba
                            ostatniego gawędziarza Warmii.
                              • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cd 11.03.06, 22:26
                                szwager_z_laband napisał:

                                > zgadzo sie tyn oboz we Laband tysz bou w tym czasie jak i ona boua we obozie
                                we
                                >
                                > Katowicach.
                                >
                                > ps
                                >
                                > a sam cos do Ballesta:
                                >
                                > www.ipn.gov.pl/odd_oboz_swiet_dok.html

                                Bardzo ciekawa strona ale sami zobaczcie - obóz zlikwidowano w 1945 r
                                Czyli powracający jeńcy z Doniecka nie mogli tam pracowac bo w Katowicach byli
                                w styczniu 1946r

                                XI 1945
                                Likwidacja obozu w Świętochłowicach-Zgodzie. W protokole zdawczo-odbiorczym
                                odnotowano przekazanie ze Zgody do Jaworzna m. in.: 18 t mąki żytniej, 8,5 t
                                płatków ziemniaczanych, 1,1 t cukru, 1,2 t smalcu, 1,5 t kaszy.

                                    • szwager_z_laband ps 11.03.06, 23:21
                                      cytuja z "Przylaczenie Slaska Opolskiego do Polski - 1945-48":

                                      "We wrzesniu 1945 r. w obozach na Gornym slasku znajdowauo sie 20 000 Niemcow."

                                      "Katowickiemu Okregowemu Zarzadowi Pracy wiezniow podlegalo 18 obozow, z
                                      centralnym obozie w Jaworznie. W kwietniu 1945 r. Radkiewicz i Zawadzki
                                      przekazali 10 000 Niemcow i folksdojczow Centralnemu Zarzadowi Przemyslu
                                      Weglowego. sposrod nich zmarlo w 1945 r. - 5100, w 1946 -1000, w 1947 - 900."

                                      to ino fragmynty ...
                                              • rico-chorzow A teraz do tej wypowiedzi Ballesta,i nie tylko 12.03.06, 09:33


                                                <Rita, Katowiczanie to tez Slazacy, ale po powstaniu wymienila sie ludnosc, bo
                                                Slask zostol podzielony na niemiecki i polski.
                                                Tak ze powstancy ze slaska niemieckiego uciekli do Katowic, Chorzowa, Rudy
                                                Myslowic, a Slazacy opcji niemieckiej i Niemcy uciekli do Zabrza, Gliwic,
                                                Bytomia.
                                                Tak, ze Slazacy Ci obojetnie jak rozmawiali byli POLAKAMI!>

                                                Po 1921 na Górnym Šląsku nie było żadnej wymiyny ludnoście w sensie jaki znamy
                                                po 1945 na Dolnym Šląsku i tzw.Ziemiach Odzyskanych(prawie 100%-towa),strony
                                                zmieniło i to z każdej strony ok.100 000 ludzi,w pierwszym rzędzie i głównie
                                                administracja niemiecka z części Górnego Šląska przypadłej Polsce,a proces ten
                                                trwał ok.5 lat,nie było też żadnych ucieczek,jak w wypowiedzi Ballesta.Ludność
                                                autochtoniczna w prawie 100% pozostała na miejscu,obojętnie po jakiej stronie i
                                                jakiej opcji.W wypowiedzi(wymiana ludności)Ballesta nie byłoby jeszcze nic
                                                specjalnie złego(oprócz głupoty),gdyby nie fakt,że próbuje sugerować,że "dobrzy
                                                Šlązacy" "uciekli" do Zabrza,Bytomia itd.,a ci "źli Šlązacy" stając się Polakami
                                                do Katowic czy Chorzowa,i jak najbardziej potrafię zrozumieć Ballesta i jego
                                                rodzinę,która od pokoleń była przyzwyczajona służyć jakiemuś panu (jego
                                                wypowiedź) i mogła się w każdej chwili przenieść do innego pokoju służalczego
                                                innego pana,trudniej z ludnością zasiadłą od pokoleń,posiadającą ziemię,jak
                                                mieli ci "uciekać"?,zapakować ziemię do walizki?,przecież oni często zatrudniali
                                                służących.
                                                --
                                                mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
                                                • szwager_z_laband Re: A teraz do tej wypowiedzi Ballesta,i nie tylk 12.03.06, 10:48
                                                  Rico, to sie mylisz - boua pewna czynsc slonzokow kero zmiynioua swoje miejsce
                                                  zamiyszkania po plebiscycie i podziale -- te kere boli sie Polokow
                                                  uciykli/przeniysli sie na niymiecko zajta no i na opak tysz. Bouy familie kere
                                                  sie dogadywauy i zamiyniauy domami - som znom tako familia ze Laband, a bouo to
                                                  dosc powszechne! Oczywiscie cza ale uwzglyndnic ze to sie odbywauo w granicach
                                                  historycznego Gornego Slanska. Je jeszcze pewiyn procynt slonzokow kere
                                                  przeniysli sie w tym czasie poza granice Slonska jak np slonzoki kere osiedlouo
                                                  panstwo polske we Wielkopolsce abo blank we wschodnich dzielnicach polski. Rico
                                                  to som wszysko dane kere wyczytosz i we literaturze. Oczywiscie niy idzie tego
                                                  porownywac do 45go roku, ale niy idzie tego tysz zaprzeczac. A to co
                                                  szkryfnouech o napuywie tzw "Goroli" to jeszcze ku tymu spotyngowauo puzniejszo
                                                  niychync do Polski. Jak by na to niy paczec to Polsce zawdziynczomy podziau i
                                                  konflikt we Gornym Slonsku kere sie wtedy zaczuy. Oczywiscie idzie pedziec ize
                                                  i strona niymiecko w tym podziale braua udziau, no i czesko swoja rola tysz
                                                  miaua. Z punktu widzynia slonzoka kery dnzou wtedy do uczimania jednosci
                                                  slonskyj nalezy to tak widziec, no i dzisiej tysz iy wiela inaczyj. Ale jak
                                                  kuknonc na to ze punktu widzynia Slonzoka pro niymieckego/polskego/czeskego to
                                                  zowdy bydom winne te dwie pozostaue opcje - co jo osobiscie uwazom za dalsze
                                                  dzielynie samego siebie. A przikuadow na tyn ruch ludnosci o kerym godou
                                                  Ballest cza wiyncyj szukac po stronie niymiekyj(po 21 roku) to we zachodniyj
                                                  cznsci Oberschlesien cza bouo budowac miyszkania i domy dlo tysiyncy slonzokow
                                                  kere przeniysli sie /uciykli ze wschodniyj czynsci naszyj ziymi. Tako je prowda
                                                  i te spominane 100 000 jako liczba je wystarczajonco srogo, a dopiyre je to
                                                  sroge jak sie dodo podziauy kere powstauy w gowach pewnyj liczby slonzokow.
                                                  Starejcie sie nazod uonczyc to co wos dzieli a niy dalyj i wincyj dzielic, tak
                                                  jak z wami to juz inksze kedys robiyli i robiom dalyj.

                                • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cdd 12.03.06, 19:55
                                  "Rano do baraków przyszlo kilku panów w magistratu, czyli zarządu miasta i
                                  sucho poinformowali jeńców, co ich w Katowicach czeka i z czym będa mieć do
                                  czynienia i jak będzie wyglądał ich dzień, organizacja w życia w barakach,
                                  wyżywienie itd. A więc o szóstej ramo pod magistratem. Praca to sprzatanie
                                  miasta, zamiatanie ulic. Pobrać taczki, szufle, łopaty, miotły wilkinowe.
                                  Zawsze po dwie osoby. Zostały wyznaczone ulice pod nazwiska. Od szóstej do
                                  czternastej obowiązkowo na wyznaczonych ulicach. Wszystkie kobiety otrzymały
                                  robocze obuwie, drewniaki. Wygodne nie były, ale przynajmniej nogi były suche.
                                  Gdy ktoś narzekał, że ma poobcierane stopy, prosił o jakieś skarpety czy choć
                                  kawałek gazy lub bandażu, odpowiedź zawsze była taka sama lub w podobnym stylu:
                                  - Bądźcie dumne, Niemki, i nie jęczcie. Wasz fuhrer wam się o to postarał.
                                  Zaopatrzenie w żywność wyglądało następująco. Dwóch mężczyzn miało obowiązek z
                                  pobliskiego klasztoru przywozieć dla wszystkich zupę w kotle ustawionym na
                                  ręcznym wózku. Codzienni ta sama 'zupa'. Rozgotowane kartoflane obierki. Nic
                                  więcej w kotle nie było, nawet odrobiny soli. Do tego dostawało się kawałek
                                  chleba. Gdy się chleb przez chwilkę moczyło w tej pożywnej 'zupie', można go
                                  było nawet zjeść. Przy najlepszych chęciach, będąc naprawdę bardzo głodnym,
                                  trudno to było jeść z apetytem. Kontrolujący baraki żołnierze albo pracownicy
                                  magistratu powtarzali niestrudzenie:
                                  - Jedzcie, niemieckie dziewczyny, wasz fuhrer te zapasy dla was przygotował.
                                  Przecież to się nie może zmarnować.
                                  Tak, to niestety prawda. W czasie wojny kartoflane obierki były znoszone i
                                  magazynowane jako wyżywienie dla jeńców wojennych."
                                  cdn
                                  • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cdd 12.03.06, 20:17
                                    "Dni stawały się coraz dłuższe. Odzież, którą kobiety miały na sobie była tą, w
                                    której wyszły z domu w lutym 1945 roku (przypomnę , że Lyjinka została zabrana
                                    przez Sowietów z gburstwa w Wymoju na Warmii, razem z siostrą i bartem i tylko
                                    ona przetrwała obóz w Doniecku). Poszarpana, podarta, w najlepszym wypadku
                                    sfilcowana. A na dworze deszcz, wiatr i zmienna pogoda. Nie było innego
                                    wyjścia, trzeba było zacząć żebrać. Było w Katowicach wiele rodzin niemieckiego
                                    pochodzenia, które raczej do swojej niemieckości wolały się nie przyznawać.
                                    Warmińskie kobiety - niewolnice dość szybko nauczyły się odrózniać nastawienie
                                    Ślązaków, pukając do kolejnych domostw. Rzadko zdarzyło się, trzeba to
                                    przyznać, żeby zatrzaśnięto im drzwi przed nosem. Częściej jednak dostawały
                                    cienką kromkę suchego chleba, niż jakiś stary szalik, czapkę czy dziurawe
                                    skarpety. Ale zdarzało się, że przynosiły wieczorem do baraku słoik smalcu lub
                                    pokaźny 'klump' marmolady z czerwonych buraków. Wtedy w baraku była uczta.
                                    Zdarzały się wieczory, że na kolację dla piętnastu kobiet musiały wystarczyć
                                    trzy cieniutkie kromki czerstwego chleba i jedna cebula. Tęskniły za śledziami
                                    z Przemyśla. (Wspomnę, bo nie wiecie, że w Przemyślu miały postój w drodze do
                                    Katowic i tam ludzie przynosili im śledzie, ale to już osobny rozdział).
                                    • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cdd 12.03.06, 20:18
                                      Pewnego ranka do magistratu przyszedł zarządca miejskiej , magistrackiej
                                      stajni. Nie było samochodów. Cały transport w Katowicach : zaopatrzenie
                                      szpitali, oczyszczanie miasta, zaopatrzenie sklepów itd.., odbywały sie przy
                                      pomocy wozów ciągnących przez konie. Zarządca potrzebował kobiety do pracy w
                                      stajni. Musiała rozumieć po polsku i nie bać sie koni. Lyjnika (Halinka)
                                      zgłosiła się natychmiast i od razu podjeła pracę w stajni. Praca do łatwych nie
                                      należała.
                                      W stajni było około trzydziestu koni. Wozacy zabierali je z boksów rano o
                                      godzinie szóstej. Do obowiązków Lyjnki należało wyczyścić boksy i gnój
                                      załadować na podstawioną platformę. Okolo południa do stajni zjeźdzał jeden z
                                      wozaków z pełnym wozem obierek. Chyba ze szpitali, przedszkoli lub fabrycznych
                                      stołówek. Musiała te obierki zrzucać z wozu do dużej, metalowej wanny,
                                      porządnie umyć, potem wrzucieć je do wielkich kotłów i ugotować. Po ugotowaniu
                                      przełożyć do metalowych beczek, a pełne beczki prztoczyć do stajni. Potem
                                      obierkami napełnić żłoby w końskich boksach, dodać sieczkę, owies i siano. Na
                                      koniec wszystko dokładnie pozamiatać. Każde przejście w stajni musiało być
                                      czyściutkie, a przed stajnią dokładnie pozamiatane i zgrabione. Z tym wszystkim
                                      musiała zdążyć, by wracający z miasta po południu wozacy około trzeciej mogli
                                      wprowadzić konie do czystej stajni z pełnymi źłobami. Praca była cieżka, ale
                                      jako dziewczyna wychowana na gospodarce, była przecież do tego przyzwyczajona."
                                      • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cdd 12.03.06, 20:21
                                        "Między obierkami zwożonymi do stajni Lyjnka czasem znajdowała całe kartofle.
                                        Opowiadała o tym dziewczynom w baraku. Ślinka im ciekła na myśl kartoflach w
                                        mundurkach. Któregoś dnia zdecydowała, że nazajutrz poprosi Futtermeistra, żeby
                                        zorganizował jej jakiś mały garnek, w którym mogłaby sobie ugotować kartofle.
                                        Ostrzegały ją , zaklinały, żeby tego nie robiła, bo straci pracę. Wiedziały, że
                                        Futtermeister strasznie nienawidzi Niemców. Ale kto Halince mógł cokolwiek
                                        wytłumaczyć czy zakazać, gdy sobie raz coś postanowiła ?. Następnego ranka
                                        podeszła do niego, powiedziała, czego chce i dlaczego. Wydał się prawie
                                        zaszokowany jej szczeroscią i już na drugi dzień Halinka miała swój garnuszek.
                                        Ach, jakże inaczej pracowało się z pełnym żoładkiem. Nie było też prawie dnia,
                                        zeby nie przyniosła kobietom do baraku po kilka, wprawdzie już zimnych, ale
                                        dobrze ugotowanych kartofli.
                                        Życie Lyjnki poprawiało sie z dnia na dzień. W budynku magistratu miała swoją
                                        siedzibę straż pożarna. Oczywiście z własną kuchnią. Wkrótce wszyscy znali
                                        Niemkę ze stajni. Mówiono o niej ze względu na jej pracowitośc. Nigdy dotąd
                                        stajnia nie błyszczała taką czystoscią. Nigdy też nie było wszystko tak
                                        dokładnie i na czas zrobione. Zdarzało się, że sam komendant mówił: Ty ,
                                        Niemka, idź i każ sobie dać talerz zupy.
                                        Zmywała strażakom naczynia, za to oni zlewali swoje niedojedzone resztki, które
                                        potem ona zjadała, mogąc sobie je nawet podgrzać. To jedzenie było o niebo
                                        lepsze, smaczniejsze niż rozgotowane obierki, których jeść już nie musiała, jak
                                        pozostałe kobiety. Przede wszystkim nie musiała już żebrać."
                                        • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cdd 12.03.06, 20:22
                                          A w niedzielę ?
                                          W niedzielę chodziły razem z Emi do klasztornej kuchni obierać kartofle. Za to
                                          obieranie dostawały wprawdzie nie wystawny, ale jednak objad z dwóch dań. Gdy w
                                          kuchni zadzwonił dzwonek, wszystkie zakonice rzucały pracę i biegły do
                                          klasztornej kapilcy na modlitwę. Lyjnka i Emi buszowały wtedy po garnkach.
                                          Kiedy siostry wracały, one wciąż obierały kartofle jakby nigdy nic.
                                          Lyjnka powoli zaczeła funkcjonować normalnie , dalej pracowała w stajni.
                                          Kobiety na ulicy musiały pracować bez względu na pogodę. Raz w tygodniu z
                                          Futtermeistrem rżneła sieczkę. Szło im bardzo sprawnie, tą robotę znała od
                                          dziecka. Z kierowcą Staśkiem jeździła co pewien czas wiele kilometrów po siano
                                          dla koni. Stasiek był dla niej dobry, choć w pracy strasznie leniwy. Sama
                                          musiała załadować i rozładować siano. On stał, patrzył i palił papierosa. Za
                                          każdym wyjazdem Stasiek kupował jej dwie świeżutkie bułeczki i butelkę mleka.
                                          Czasami czuła sie jak wolny czlowiek mieszkający w hotelu robotniczym. Ale w
                                          dokumencie tożsamości, jakie wszystkie dostały, przetłumaczono im to po
                                          polsku, bo nie umiały przecież czytać, że tam jest napisane: obywatel Rzeszy
                                          Niemieckiej robotnik przymusowy.
                                          Jeńcy byli w Katowicach wykorzystywani na każdym kroku, jak sie tylko dalo.
                                          Wieczorami w baraku kobiety opowiadały sobie nawzajem, co im sie za dnia
                                          przytrafilo. Do szykan i wyzwisk na ulicach zdążyły się przyzwyczaić. To już
                                          nawet nie bolało. Jednak każdy, kto miał im coś do powiedzenia, wysługiwał się
                                          nimi."
                                          • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cdd 12.03.06, 20:23
                                            Napewno jesteście ciekawi w jaki sposób Lyjnka uciekła, nie była to sprawa
                                            łatwa, ale uciekła z Katowic i przypuszczam , ze większość kobiet też
                                            pouciekały z obozu, bo tak właściwie to nie wiadomo w jaki sposób zamknięto ten
                                            obóz. A może wiecie ?
                                            Do Rico - jest też opis meczarni w Doniecku, potrzebujesz go ?
                                                • ballest RICO CZYTEJ ! 12.03.06, 21:17
                                                  "MNIEJSZOŚĆ NIEMIECKA


                                                  Chociaż mniejszość niemiecka w Polsce była niewielka, bo w 1931 r. liczyła 2%
                                                  ogółu ludności, to jednak wyróżniała się pod względem aktywności politycznej,
                                                  wysokim poziomem i odrębnością kulturalną, rozwiniętym życiem społeczno-
                                                  kulturalnym, silną pozycją ekonomiczną a także poczuciem wyższości kultury i
                                                  narodu niemieckiego nad innymi.

                                                  Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 r. liczba Niemców na ziemiach
                                                  nowopowstającego państwa, zaczęła maleć. Z 1,2 mln pozostało 741 tys.[18]
                                                  Rzesza Niemiecka nigdy się nie zgodziła z utratą ziem na wschodzie. Zaczęto
                                                  więc wspierać i dofinansowywać wszelkie organizacje i przejawy kultury
                                                  niemieckiej w II Rzeczpospolitej. "

                                                  Malo tego w tych danych napewno nie ma Slazakow, kere przyjechaly ze
                                                  niemieckiego Slaska !
                                                  Rico, wiesz co Ty mosz za problemm? napewno familijny, bo bys inaczy nie
                                                  reagowou na tematy , kere som narmalne na tym forum!
                                                  Napisz nom czymu Twoja famila z Kotliszowic se znodua w Chorzowie i problymu
                                                  nie mosz, a nie wstydz se tego, bo uot moji omy brat tysz uciek do Katowic, a
                                                  uot ojca kuzyn tysz i nasze somsiady tykze zaroz trzch braci uciekuo na
                                                  Ostoberschlesien.
                                                  a nie neguj faktow, bo tego negowac nie idzie, bo kazdy z nos mou krewnych w
                                                  Katowicach i okolicach a te co tam mieszkajom to wszystko potomkowie
                                                  powstancow !





                                                  --
                                                  pyrsk
                                                  Ballest
                                                  "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
                                              • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cdd 12.03.06, 21:37
                                                szwager_z_laband napisał:

                                                > czyli taki som koniec jakz obozym w Laband we tyj ksionzce o keryj jo spominou
                                                >
                                                > - ciekawo geszichta rita -- dziynkuja zes jom nom zacytowaua

                                                hehe, Laband , już chcesz sie mnie pozbyć ?
                                                Nie tak łatwo, jeszcze się pożegnamy ze Stalinem w Katowicach ;)))
                                                Będą kolejne odcinki :)
                                                • szwager_z_laband Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cdd 13.03.06, 11:55
                                                  myslouech ze to koniec, ale oczywiscie z ciekawosciom poschom dalyj i dalyj
                                                  mogymy na tyn temat pogodac - Rita moj fater spominou mi o obozie we
                                                  Swiyntochuowicach, we kerych on sie urodziou, spominou tysz ze familia
                                                  miyszkaua niydaleko tego obozu i wiedziaua co sie tam dzieje, ale wydowo mi sie
                                                  ze mieli strach o tym godac. No a tera suchom dalyj Twojego tekstu - mysla ze
                                                  czynsc ludzi we Katowicach tysz sie boua tyj prowdy - a jak sie czuowiek boi to
                                                  czasami reaguje niy tak jak w normalnym swiecie...
                                                  • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cdd 13.03.06, 15:10
                                                    Laband , dziś napisze juz wspomnienia do końca, tam tez będzie wspomniane o
                                                    ludziach, którzy pomagali. Widzisz , te wspomnienia napisane są pod innym
                                                    kontem , czlowieka, którego nic nie łaczyło ze Śląskiem tylko taki los go tam
                                                    rzucił i opisuje to tak jak to widziała. Dla tej osoby jak i wielu innych Śląsk
                                                    to Śląsk to Śląsk i nie dzielą jak wy się sami dzielicie. Wydaje mi sie , ze
                                                    Wam to szkodzi, ale chcecie tak zyć.

                                                    Ojciec się we Świętochłowicach urodził, a mama ?
                                                  • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cdd 13.03.06, 19:19
                                                    Za swoją pracę jeńcy w Katowicach nie dostawali pieniędzy. Zdarzyło się , że
                                                    Stasiek, z którym Halinka jeżdziła po siano, dawał jej w sobotę dziesięć
                                                    złotych, mówiąc - masz, Niemko, kup sobie coś do zjedzenia. Ona wolała jednak,
                                                    w niedzielę pójśc do klasztoru i zarobić sobie na objad, a za pieniądze od
                                                    Staśka kupiła papier, kopertę i znaczek.
                                                    Napisała list do domu i zaadresowała go po niemiecku, podając swój katowicki
                                                    adres zwrotny. Bała się ewentualnych konsekwencji, jednak tęskonota za domem
                                                    przeważyła. Minął jakiś czas. Pewnego dnia przeszła szok. Kiedy wracała z pracy
                                                    do baraków, z dyżurki wyszedł żołnierz z kopertą w ręku
                                                    - Helena P. - zapytał ?
                                                    Potwierdziła skinieniem głowy - Masz - powiedział wyciągając do niej rękę z
                                                    kopertą.
                                                    (Opis radości ominę)
                                                    Kobiety w baraku gratulowały Helence, zazdroszcząć wieści z domu. Też zaczeły
                                                    pisać do swoich, otrzymując odpowiedzi.Teraz było już inaczej. Życie nabrało
                                                    sensu. Wszystko wokół zaczynało być kolorowe, a szykanującym ją Ślezakom śmiała
                                                    sie w nos. Znów za jakiś czas przyszedł list od mamy ... a w nim pieniądze na
                                                    bilet.
                                                  • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cdd 13.03.06, 19:23
                                                    Była prawie połowa kwietnia 1946 roku. Decyzja o ucieczce.
                                                    Rano scenariusz ucieczki był gotowy. Poszła jak zwykle na szóstą do pracy i
                                                    przez cały dzień przy każdej osobie, z ktorą tylko miała w ciągu dnia
                                                    styczność, narzekała na okropny ból zębów. Uzyskała zgodę Futtermeistra i za
                                                    pięć czternasta zameldowała sie u komendanta w barakach po przepustkę do
                                                    dentysty. Tu obowiązywał rygor i dyscyplina. Każde wyjście tego rodzaju musiało
                                                    być odnotowane, wystawiona specjalna z adresem lekarza, którą później -
                                                    poświadczoną przez doktora - należało oddać komendantowi. Znała całą tą
                                                    procedurę. Ale pan komendant zareagował inaczej i zdecydowanie:
                                                    - Twój zasrany obowiązek do czternastej pracować ! Raus!
                                                    Następnego dnia ból zębów był jeszcze większy. Grała swoją rolę tak
                                                    przekonująco, że nawet tak nienawidzący Niemców pan Futtermester podał jej
                                                    szmatę zmoczoną w zimnej wodzie i kazał przykładać do policzka. Pięć po drugiej
                                                    zameldowała sie znowu u komendanta. Ta sama odpowiedź:
                                                    - Masz do czternastej pracować, a poza tym dentysta pracuje też tylko do
                                                    czternastej. Won !
                                                    Łzy i kawałek kartofla w ustach imitujący opuchliznę też nic nie pomogły.
                                                    Tymczasem Halinka zdążyła się dowiedzieć jak kursują pociągi. Tyle informacji
                                                    jej już wystarczyło.
                                                    - Lenchen kochana, złapią cię i pójdziesz do więzienia - próbowały tłumaczyć
                                                    dziewczęta - Przecież już nie głodujesz, nie marzniesz - tłumaczyły.
                                                    Lyjnka miała na wszystko gotową odpowiedź:
                                                    - Tyle razem przeszliśmy, tyle wycierpiałyśmy poniezeń, plucia w twarz i innych
                                                    okropności. Nawet najbardziej łagodny i bezzębny pies, gdy mu się bedzie ciągle
                                                    dokuczać i męczyć go, w końcu ugryzie. Ja nie chcę gryź, nie chcę się mścić -
                                                    powtarzała- ja chcę po prostu uciec. Co mi zrobią jak mnie złapią ? Wywiozą do
                                                    Rosji ? Tam już byłam i Rosji się nie boję.
                                                    Zamilkła, a po chwili ciągneła dalej :
                                                  • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cdd 13.03.06, 19:24
                                                    - Widziałam, jak tam żyć. Za to, że pracuję jak wół za nic, mam ciagle znosić
                                                    poniżenia i dokuczanie od ludzi, którzy będąc Polakami kilka lat temu po nocach
                                                    wystawali w kolejkach, zeby zostać Volksdeutschami ? Których synowie i bracia w
                                                    niemieckich mundurach walczyli dla Hitlera, a teraz opłakują ich śmierć
                                                    dziękując, że wywalczyli dla nich wolnośc ? Bez znaczenia, po ktorej stronie
                                                    walczyli. Co czujecie dziewczyny - pyta Helenka swoje towarzyszki niedoli -
                                                    słysząc przy zamiataniu ulicy Ślązaka, gdy do was mówi: - " No, Niemko, nie
                                                    łaskotaj tak tego bruku, on się do ciebie nie bedzie śmiać" albo "co ten Hitler
                                                    z wami zrobił, dumne niemieckie kobiety ?".
                                                    Tego wszystkiego było Halince za wiele. Nie pracowała już wprawdzie na ulicy,
                                                    miała też paru znajomych w Katowicach, którzy starali się jej pomagać. Dwóch
                                                    starszych gospodarzy przynosiły jej czasem rzeczy przekazane przez ich żony.
                                                    Jakąś damską torebkę, czerwony szal czy pończochy, albo sportowe obuwie.
                                                    Potrafiła docenić to dobre serce tych nielicznych dobrych ludzi. Chciała jednak
                                                    za wszelką cenę do domu.
                                                  • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cdd 13.03.06, 19:31
                                                    W ostatnich tygodniach w środku nocy pod baraki przyjeżdzały ciężarówki,
                                                    zabierano kobiety i mężczyzn - niewolników i wywożono gdzieś w inne rejony
                                                    miasta. Ich zadaniem było wyrzucać ludzi z ich mieszkań. Lyjnka nie wiedziała,
                                                    dlaczego eksmitowano tych ludzi i dlaczego robiono to w nocy. Biedni ludzie
                                                    bronili się, jak mogli, przed eksmisjami, wylewając wodę i pomyje na wynoszony
                                                    ich dobytek. Nie pomagało tłumaczenie, że oni sami są niewolnikami. Byli
                                                    kozłami ofiarnymi ówczesnych katowickich decydentów.
                                                    Stasiek, kierowca ciężarówki czasem odcągał Halinkę od tej niewdzięcznej
                                                    roboty. Kazał jej schować się w kabinie mówiąc: odpocznij trochę, ja wiem, jak
                                                    ty ciężko musiasz pracować. Rano po takich nocnych akcjach trzeba było o
                                                    szóstej stawić się normalnie do pracy.
                                                  • rita100 Re: Katowice , ul. Strzelecka , baraki cdd 13.03.06, 19:33
                                                    Trzeciego z kolei dnia Halinka znowu punktualnie o czternastej stawiła się u
                                                    komendanta z zaczerwienionymi od płaczu oczyma i twarzą owiniętą szalem. Tym
                                                    razem o dziwo dostała przepustkę na następny dzień. Nie musiała rano iść do
                                                    stajni. Obmyślała ucieczkę, a sercem była na Warmii.
                                                    Rano , był to Wielki Czwartek, kiedy dziewczyny wyszły do pracy, ona założyła
                                                    podarowne wcześniej przez dobrych ludzi sportowe obuwie, pończochy, czerwony
                                                    szal i płaszcz. Ten sam w którym wyszła z domu. Włosy po tyfusie zdążyły już
                                                    odrosnąć. Jedna z dziewcząt podarowała jej szminkę. Tak wystrojona, z torebką w
                                                    ręku, nie sprawiała wrażenia uciekinierki z jenieckiego obozu. Do dworca
                                                    dotarła szczęśliwie, poczuła sie bezpiecznie w tej ogromnej masie ludzi, niczym
                                                    sie nie wyrózniała. Do odjazdu było jeszcze trochę czasu, nerwy i podniecenie
                                                    zmusiły ja do rozglądniecia sie za toaletą.
                                                    W obskurnej dworcowej toalecie przeczytała napis : 'Sraj spokojnie, Stalin
                                                    czuwa'. Z całego tekstu zrozumiała tylko jedno słowo 'Stalin', dziwiąc sie , że
                                                    nawet w toalecie Rosjanie i Polacy chwalą swojego przywódcę. Wiele różnych
                                                    tekstów ze słowem 'Stalin' widziała na murach, transparentach i plakatach w
                                                    Katowicach. Ten z toalety starała sie zapamiętać. żeby kiedyś w przyszlości,
                                                    jak można wodza wielbić w dworcowej toalecie."
                                                    Był 20 kwietnia 1946 roku. Wielka Sobota. Halinka powraca do domu.
                                                    Czy ostało się bociane gniazdo na stodole ?
                                                  • rita100 Re: Zakończenie 13.03.06, 19:36
                                                    Zakończenie
                                                    "Łzy szczęścia spływały jej po policzkach. Nawet nie chciała ich wycierać. Po
                                                    kilku krokach schyliła się na poboczu drogi, nabierając w dłonie garstkę ziemi.
                                                    Przytuliła do twarzy.
                                                    - Boże - pomyślała - gdybym była niewidoma, rozpoznałabym ziemię po jej
                                                    zapachy. Tylko nasza warmińska ziemia tak pachnie. Naprawdę pachnie. Papa też
                                                    bierze ziemie do reki i potrafi z niej czytać - myślała. - Ja nie umię, ale
                                                    potrafię ją rozpoznać.
                                                    - To teraz polska ziemia - przemkneło jej przez myśl. - Polska, niemiecka, cóż
                                                    to ma za znaczenie. Bóg chciał, żebym na tą ziemię wróciła. Jestem. Dla mnie to
                                                    przede wszystkim warmińska ziemia."

                                                    Tak wyglądał powrót na tą ziemię, ale to co zobaczyła Helenka to obraz nędzi i
                                                    rozpaczy. Rumowisko gruzów, popiołu - taki był dom do którego wróciła. Dalsze
                                                    jej dzieje powojenne dopiero ukażą się w drugiej części ......a życie toczy sie
                                                    dalej - Edwarda Cyfusa.
                                                    Bo Helenka opuściła ukochaną Warmię i znalazła sie w Niemczech.

                                                    - Poziydzta sójsiedzie , jak to buło ?- pyta Helenka
                                                    - Ruskie "rządy" zaczeły sie tydzień po tym, jak was zabrali.....

                                                    dziekuję za uwagę
                                                  • ballest Re: Zakończenie 13.03.06, 20:10
                                                    Dziekuje Rito, dziekuje bardzo i w moich zylach trocha Warminski krwi plynie a
                                                    moze nie uwierzysz brat uojca Alois ozenil sie z Warminka co jej Lyina bouo, a
                                                    drugi brat tez sie ozenil z Warminka, tzn. moje kuzynki i kuzyni to Warmiacy;)
                                                    choc Gerd (to jest ten co z Katja Epstein do klasy chodziou) czuje sie wiecej
                                                    Slazakiem, bo przez Wojne jak Berlin bombardowano kuzyni i kuzynka mieszkali u
                                                    nos na Slonsku!

                                                    "- Widziałam, jak tam żyć. Za to, że pracuję jak wół za nic, mam ciagle znosić
                                                    poniżenia i dokuczanie od ludzi, którzy będąc Polakami kilka lat temu po nocach
                                                    wystawali w kolejkach, zeby zostać Volksdeutschami ? "

                                                    I na niemieckim Slasku byly takie zmije, co za Niemca se dali z Heil Hitler
                                                    pozdrawiac, a jak Poloki wlezli to udowali wielkich Polokow, do tego
                                                    nienmieckie nazwiska mieli!
                                                    Jou dzisiej cos wlozam uo Rudnie, to je list od kuzyna mego ojca, niestety po
                                                    niemiecku pisany!
                                                    --
                                                    pyrsk
                                                    Ballest
                                                    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
                                                  • rita100 Re: Zakończenie 13.03.06, 20:24
                                                    Ballest to napisał Cyfus Warmiak, to sa wspomnienia jego najblizszych. To jest
                                                    historia jego gburstwa, a wspomnienia sa najprawdziwsze. To są czasy naszych
                                                    rodziców, którzy odchodzą, czasmi nawet nie chcąc mówić o tym cięzkim okresie.
                                                    Najczęściej bazujemy na wiedzy historyków i naukowców , pisane nadzwyczaj w
                                                    sposób naukowy, opracowania , statystyka , kiedy wokół nas sa ludzie , którzy
                                                    wiele wycierpieli, a sa ludzie , którzy w czasie wojny nauczyli się zyć inaczej
                                                    i wiele widzieli.
                                                    Masz jakies zdjęcia Ballest tych starych , starych Warmiaków ?
                                                    Teraz nowe opowiadanie, calkiem inne, krakowskie, ale akcja znów na SLasku.
                                                  • rita100 Re: 13.03.06, 20:26
                                                    Jak obiecałam, zamieszczam inne opowiadanie osoby jeszcze żyjącej , a nawet
                                                    mającej sie bardzo dobrze.
                                                    Kobieta ta nawet jest rozmowna , tylko o latach wojennych nie chce za bardzo
                                                    opowiadać. Pochodzi z pod bocheńskiej wsi i tam zastała ją wojna. Otóż ludzie
                                                    tam na wieść o wojnie uciekali przed Niemcami na wschód. Fama niosła o
                                                    strasznych wyczynach Niemców, straszono okrucieństwem Niemców tak bardzo, ze
                                                    ludzie opuszali domostwa i uciekali. Kobieta, dajmy jej przydomek 'Irka' nie
                                                    przestaszyła się i korzystając z okazji , ze wszystko spustoszało zabrała sie
                                                    do szbrownictwa opustoszałych sklepów. Więc wiele rzeczy przywoziła na taczkach
                                                    do domu, jak papierosy i inne produkty. Tak jej się świetnie interes rozwijał w
                                                    tym czasie, że z Bochni zaczeła wywozić towar do Krakowa i go na lewo
                                                    sprzedawać. Ale kiedyś, po powrocie do domu zauważyła , że najbliźsi ją
                                                    okradli. Okazało się , że zamurowali jej towar w domu. Kiedy mur rozbiła, bo
                                                    zauważyła świeże ślady zaprawy wyciągła ten towar i wyjechała na stałe do
                                                    Krakowa.
                                                    Handel bardzo dobrze sie rozwijał i wynajeła pomieszczenie na sklep na dośc
                                                    ruchliwej ulicy. Poznała Polaka znającego niemiecki i razem pracowali w tym
                                                    sklepie. Ślub ich był w 1942 roku. Jak to w czasie wojny ich interes sie
                                                    rozwijał. Do sklepu z artykułami gospodarczymi zaczeli przychodzić Niemcy i
                                                    przynosić towar jak: kłodki , piecyki, łańcuchy, druty w celu pozbucia się za
                                                    intratną cenę. Tak przebiegał handelek z Niemcami na zapleczu sklepu. Polacy
                                                    kupowali, Niemcy sprzedawali i kołowrotek się obracał. 'Irka' badzo dobrze
                                                    wspomina ten okres, bo na brak pieniedzy nie narzekała. Oczywiście, ze znalazł
                                                    się Polak zazdrośnik i doniósł o handelku , za co 'Irka ' została zamknięta w
                                                    obozie w Krakowie (tu miała kłopoty).
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re: 13.03.06, 20:28
                                                    Po wojnie, jej życie tak sie nie zmieniło, bo miała niesamowity dryg do
                                                    handlu. Po wkroczeniu Ruskich na ziemię 'Irka' już w inny sposób handlowała.
                                                    Razem ze swoją koleżanką jechały do Katowic, Zabrza, Gliwic i do Wrocławia , na
                                                    jarmarki gdzie Niemki wysprzedawały swoje rzeczy. W ten sposób 'Irka' po
                                                    targowaniu się skupowała towar po czym w Krakowie go sprzedawała. A woziło sie
                                                    ten towar w takich walizkach zawiązanych sznurkiem. Widziała jak ochydnie
                                                    zachowywali sie Polacy, jak podstępnie. Ile razy zdarzyło sie , że Polacy z rąk
                                                    wydzierali tak Niemce jak i jej rzeczy i uciekali. Jak rabowali ich dobytek. To
                                                    narzuty, to szale, to płaszcze - wszystko co było na rękach zawieszone do
                                                    sprzedania.
                                                    Ale razu pewnego we Wrocławiu zdarzył się taki przypadek. Irka z koleżanką szły
                                                    boczną ulicą na targ nagle przed nimi z za rogu ukazuje się Niemka z malutkim
                                                    chłopczykiem, szli za rękę - " ale wiesz, żebyś ty widziała , jakie cudowne,
                                                    długie rzęsy miał ten chłopczyk, jeszcze takich nie widziałam , no i wiesz
                                                    podszedł do nich Żyd i chwycił tego chłopczyka za nogi i chciał nim o mur
                                                    walić - jak myśmy to zauważyli , natychmiast z pazurami rzuciliśmy sie na Żyda
                                                    i przewróciliśmy go na chodnik i tak na niego żeśmy krzyczeli, chyba byśmy go
                                                    zabiły tam na miejscu". Pytam się - skąd wiadomo było, ze to Żyd ?- " Sam się
                                                    przyznał, powiedział ,że chce sie zemścić na Niemcach za krematoria". Irka z
                                                    koleżanką odprowadziły Niemkę z tym dzieckiem do samego domu bezpiecznie. O
                                                    losach tej kobiety i jej dziecka nic już nie wiadomo. Ale to wydarzenie Irka
                                                    pamięta do dziś.
                                                  • ballest Re: 13.03.06, 20:50
                                                    Rita, moze nie uwierzysz, ale ja wiem o kim Ty piszesz ;)
                                                    Jestem 100% pewny, ze wiem o kim piszesz!


                                                    --
                                                    pyrsk
                                                    Ballest
                                                    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
                                                  • rita100 Re: 13.03.06, 21:20
                                                    Ej, Ballest, Ballest to jest prawda, taka jest prawda, może się jeszcze czegos
                                                    dowiem ciekawego, ludzie lubią opowiadać tylko trzeba chcieć z nimi rozmawiać.
                                                    O kim pisze ? Chodzi Ci o Niemke i dziecko czy o te handlarki wojenne i
                                                    powojenne ?
                                                  • ballest Re: 13.03.06, 22:05
                                                    Rita chodzi mi o Irke ;) czyli o handlarke ;)
                                                    --
                                                    pyrsk
                                                    Ballest
                                                    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"