Dodaj do ulubionych

Katowice , ul. Strzelecka , baraki

10.03.06, 22:20
Autor: podziwok
Data: 01.03.06, 10:13
rachowice.go.pl/
Polecom couko ta zajta! A przinojmni historyja i wspomnienio "Tabulka i
sztift".
-----------------------
Również polecam wspomnienia z tych stronek.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=38191613&a=38191613----------------------
Te wszystkie wspomnienia zmobilizowały i mnie do napisania innych wspomnień.
rita100 04.03.06, 10:55 + odpowiedz

Laband, to co napisze , nie jest legendą ani bajką, to jest najprawdziwsza
prawda. Co wam mówi adres - Katowice , ul. Strzelecka , baraki ?
Dlaczego Ślązacy tak strasznie nienawidzili jeńców, a Warmiankę, kobietę,
którą
z obozu w Rosji przywieźli do Katowic w transporciwe potraktowali jak Niemkę ?
Wspomnienia, wspomnienia jak duzo można sie z nich dowiedzieć.
Nie mam teraz czasu, ale wyciągne królika z rękawa, o którym może sami nie
wiecie , że taki jest.
Okrutne wspomnienia

Chyba już czas na te wspomnienie.



Edytor zaawansowany
  • rita100 10.03.06, 22:23
    Było to miejsce obozu gdzie znajdowali się jeńcy, którzy odbywali przymusowe
    pracy tuż po wojnie.
    Pozwalam sobie zamieścić wspomniena pewnej kobiety Warmianki, która ze swojego
    gospodarstwa w Wymoju na Warmii została przez Swietów zabrana do obozu w
    Donbasie, a z tamtąd transportem przez Przemyśl przeniesiona do Katowic. Ominę
    okrutne wspomnienia z Donbasu, gdzie pracowała w kopalni węgla, tak okrutne ,
    ze okrutniejszych nie czytałam, a przytoczę jej wspomnienia z terenu śląskiego.
    Warmianka była Niemką, rodzina miała duże gburstwo w Wynoju i wspaniale żyli z
    Warmiakami polskimi. Życie układało się sielsko, dopóki nie wybuchła wojna, a
    już gehenna tej rodziny zaczeła się po opanowaniu terenu przez Sowietów. Może
    pisząc jej wspomnienia, określicie miejsce, może macie z tych czasow zdjęcia, a
    może znajdzie się ktoś kto ją może pamiętać ? Sama Helena zmarła niedawno w
    Niemczech. Helena, bo tak miała na imię kobieta , ktorej dzięki Bogu udało sie
    prztrwać wszystko, tak wspomina same Katowice. A miała wtenczas 24 lata.
    "W Katowicach panowała ogromna nienawiśc do jeńców. Często w rozmowach kobiety
    zastanawiały się, jak to możliwe, że wyżywają się na nich ci, którzy nie są
    rdzennymi Polakami. To można było wnioskować z ich mowy. Naleciałości
    niemieckie lub brak wiedzy co do czysto polskich zwrotów i określeń nadrabiali
    śląskim dialektem, w którym - jak wiadomo - dużo jest z niemieckiego.
    Męższczyżni - jeńcy pracujący osobno i oczywiście o wiele ciężej niż kobiety,
    też skarżyli się na szykanowanie przez Ślązaków.
    Temat ten powracał prawie przy każdej rozmowie. W końcu jeńcy doszli do
    wniosku, że taka jest chyba natura Ślązaków.
    Oto przykład."

    Przykład jest dłuższym opowiadaniem , więc zamieszczę jutro. Mam nadzieję , że
    będziecie cierpliwi. Chciałabym byście poznali i taką prawdę. Może jest ona
    bolesna dla Ślazaków, ale i o tym trzeba wiedzieć.
    Zresztą to nie chodzi o jakiekolwiek wytykanie palcem słabostek ludzi, tu
    bardziej można ukazać jaki zagmatwany był świat tuż po wojnie.
  • sloneczko1 10.03.06, 22:40
    to,że godali tysz po śląsku wcale niy znaczy ,że kochali swojich braci
    niemieckich ślonzakow,albo niymcow,albo innych co im ich
    przpominało----zapomniałaś jusz o powstaniach ?
    przeciesz to była wojna bratobójcza a nic inkszego
  • ballest 10.03.06, 22:47
    Rita, Katowiczanie to tez Slazacy, ale po powstaniu wymienila sie ludnosc, bo
    Slask zostol podzielony na niemiecki i polski.
    Tak ze powstancy ze slaska niemieckiego uciekli do Katowic, Chorzowa, Rudy
    Myslowic, a Slazacy opcji niemieckiej i Niemcy uciekli do Zabrza, Gliwic,
    Bytomia.
    Tak, ze Slazacy Ci obojetnie jak rozmawiali byli POLAKAMI!
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rita100 10.03.06, 22:55
    Nie wiem czy po II wojnie światowej i to zaraz po, Ślązacy pamiętali o
    powstanich, w czasie kiedy wszystkich życie było zagrożone, a ludnośc była pod
    terrorem Sowietów. W tym momencie nie mysli się o jakis tam podziałach.
    Może poczekajcie do końca wspomnień i wtenczas odpowiecie - dlaczego ?
  • rita100 10.03.06, 22:57
    Ale za czym dojdziemy do przykładu i odezwą się głosy krytyki, to na dowód tego
    o jak wrażliwą młodą kobietę chodzi i ile się wycierpiała na terenie radzieckim
    w czasie zsyłki w Donbasie przytoczę coś sentymentnego, jak dziewczyna
    potrafiła tam w ciężkim obozie dodawać ducha już zrezygnowanym jeńcom.

    " Którejś kolejnej niedzieli po południu w czasie wolnym od zajęć Helenka
    przechadzała się bez celu między barakami. Za płotem odzielającym ich od obozu
    męskiego zauważyła grupę mężczyzn siedzących w milczeniu przed barakiem.
    Niektórzy z nich mieli już śmierć wypisaną na twarzy. Mordercza praca w
    kopalni, nieludzkie warunki higieniczne i choroby zbierały coraz większe żniwo.
    Żeby ich poczieszyć, staneła przy płocie i zaczeła dla nich śpiewać znaną
    wojskową piosenkę " Es steht ein Soldat am Wolgastrand". W refrenie słowa
    skierowane do Pana Boga brzmiały mniej więcej następująco : "I o mnie też
    zapomniałeś tam u góry, a moje serce tak przecież tęskni za miłością. Masz
    przecież w niebie tyle aniołków wokół siebie. Przyślij mi chociaż jednego z
    nich".
    Mężczyżni ze łzami w oczch dziękowali jej za tą piosenkę i obdarowali kawałkiem
    ostaniego swojego chleba, którego już sami zjeść nie byli w stanie. Prosili
    żeby przyszła znowu. Nie zrobiła tego jednak nigdy więcej. Kategorycznie było
    zabronione zbliżanie się do męskich baraków. Beznadziejna sytuacja tych
    mężczyzn za bardzo obciążyła umysł Helenki. Serce się rozrywało, gdy nie mogąc
    zasnąć, do późnej nocy miała przed oczyma te wycieńczone już, zrezygnowane
    twarze. Zdawało jej się, że swoją piosenką rozrywa bezlitośnie już i tak ich
    krwawe rany. Ta bezsilność, że nie potrafi im w żaden sposób pomóc, była dla
    niej przygniatająca. A przecież miała tyle własnych zmartwień. "

    Jednak już czas przejść do jej życia w Katowicach , w barakach skąd udało jej
    się uciec na swoją Warmię i biorąc do ręki swoją grudkę ziemi.....
    no to do potam
  • ballest 10.03.06, 23:08
    To nie byly podzialy, to jest prawda, przeciez wejdz dzisiaj na Silesiane, tam
    jest pora Slonzokow-Polokow, co nos co som w Niymcach nienawidzom!
    Ci Slonzacy nienawidzieli Niemcow, Zietek byl takim, tez Slonzok z Gliwic
    Petersdorfu, ale nienawidzial Slonzokow opcji niemiecki i Niemcow!
    Rita brat moji omy tysz bou powstancem, uciek do Katowic, jego syn bou nawet
    redaktorem w Dzienniku Zachodnim, do mnie to byli Polacy a nie Slazacy!
    Starali sie po polsku mowic, tylko jak szlo zwiac, to wnuczek tego powstanca
    uciek do Niemiec!
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rico-chorzow 11.03.06, 10:04
    ballest napisał:

    > Rita, Katowiczanie to tez Slazacy, ale po powstaniu wymienila sie ludnosc, bo
    > Slask zostol podzielony na niemiecki i polski.
    > Tak ze powstancy ze slaska niemieckiego uciekli do Katowic, Chorzowa, Rudy
    > Myslowic, a Slazacy opcji niemieckiej i Niemcy uciekli do Zabrza, Gliwic,
    > Bytomia.
    > Tak, ze Slazacy Ci obojetnie jak rozmawiali byli POLAKAMI!


    Ballest,Ty masz ciekawe poglądy,żeby ich inaczej nie nazwać,więc ci z waszych
    powiatów gliwickich głosujący w większości za Polską przenieśli się do Katowic
    czy Chorzowa(jak wskazują wyniki plebiscytu),z kolei ci z Katowic i Chorzowa
    głosujący za Niemcami(jak wskazują wyniki plebiscytu) przenieśli się do powiatów
    gliwickich,dobrze zrozumiałem,Ballest?

    Ballest,jeszcze jedno,więc ci niemieccy Slązacy byli dobrymi Slązakam,jak TY,a
    ci polscy Slązacy jak ja,bo z polskiego Chorzowa(według Ciebie)złymi,wiynkszego
    CIULA jak Ty,downo'ch niy widziou,niy cytou i niy suchou,

    Gruss für Sonntag,


    Rico


    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • ballest 11.03.06, 10:13
    Gynau tak bouo, a nie inaczy, nawet dyrekcje wielkich zakladow byly
    przeniesione do niemieckiego slaska!
    U nos powstance wszystkie pouciekaly do Katowic i Chorzowa, a z Katowic i
    Chorzowa przeniesli sie do na potym niemiecki Slask!
    Czy Ty naprawde wierzysz, ze jak brat ojca bou Orgeszem mog by na polskim
    slonsku miyszkac!
    KLUPNI SE RICO W UEB, ale porzondnie !
    Twoje slowka sam odpowiednikeim Twoji inteligencji!
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • ballest 11.03.06, 10:24
    Nie tylko , ze matki sukami wyzywasz , forumowiczow ci.lami, Rico, kajs Ty sie
    wychowou, zes sie cos takiego nauczou, pisz prosze na temat, a nie obrazej mnie.
    Wiem wiecej o Ciebie jak Ty sobie wyobrazic potrafisz, a Cie nie obrazom!
    Tematem jest Slask, a nie ballest!
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rico-chorzow 11.03.06, 10:46
    ballest napisał:

    > Nie tylko , ze matki sukami wyzywasz , forumowiczow ci.lami, Rico, kajs Ty sie
    > wychowou, zes sie cos takiego nauczou, pisz prosze na temat, a nie obrazej mnie
    > .
    > Wiem wiecej o Ciebie jak Ty sobie wyobrazic potrafisz, a Cie nie obrazom!
    > Tematem jest Slask, a nie ballest!

    Nie pisze się ballest tylko Waschlappen:),to było chyba na temat,nicht wahr
    Waschlappen,widzisz Miszczu,Ty i tacy jak Ty hipokryci czy(Dorfsdeppen)robią nam
    opinię,nam Šlązakom,i to mi się nie podoba Miszczu:),a jeżeli w Twoich
    wiadomościach nie masz mojego rozmiaru kołnierzyka,chętnie dostarczę:)oraz
    rozmiar buta,żebyś Miszczu wielkość wiedział:))


    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • ballest 11.03.06, 11:00
    Rico, jak by mnie kto inny obraziou, np. Ramon, Hanys, albo Laband, to bych se
    na nich gniewou, ale na Ciebie se nie gniewom, bo Twoja wielkosc sie mierzy
    rozmiarem kolnierzyka.

    JESZCZE ROZ, jak mosz dowody, ze sie jakas matka od kogos puszczala na lewo i
    prawo nazwij ja suka, tak samo z Braidem, jak znou mama od B. ze sie puszczala
    tysz ja suczka nazwac moze, jesli ktos je alkoholikiem, mozesz go nazwac
    pijakiem, ale Ty nie masz najmniejszych dowodow a wyzywosz ludzi i rodzicow od
    nich, jak bys rozum przepiou?

    To nos rozni, ale jou myslam, ze Ty za to nie juz umiysz.
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rita100 11.03.06, 10:41
    Rico , używasz nieodpowiednich słów, pochamuj się proszę i wyjaśniaj sprawę po
    ludzku, bez domieszki przezwisk. Postaraj sie to zrobić.
    Będzie dalsza częśc to pohamujcie emocje.
    Czyli prawdą jest , ze Śląsk to kocioł od wieków.
  • rico-chorzow 11.03.06, 11:04
    rita100 napisała:

    > Rico , używasz nieodpowiednich słów, pochamuj się proszę i wyjaśniaj sprawę po
    > ludzku, bez domieszki przezwisk. Postaraj sie to zrobić.
    > Będzie dalsza częśc to pohamujcie emocje.
    > Czyli prawdą jest , ze Śląsk to kocioł od wieków.

    Tak,wiem Rita,czytałem Twój wątek,i napotkałem znowu "mondrości" Ballesta,on
    potrafił wszystko konkretnie wytłumaczyć,ah,ten jego "konkretyzm",postaram się
    poprawić:))


    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • ballest 11.03.06, 11:09
    Brata mego ojca tysz Poloki zawarli, mieli nawet stempel- Niemiec ;)
    Musze ale przyznac, ze przez powstancow co uciekli do Katowic, a byli przed
    postaniem kolegami, wypuscili go, ale dlugo nie pozou, bi nie umiou rownowagi
    utrzymac, byl torturowany!
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rico-chorzow 11.03.06, 11:14
    ballest napisał:

    > Brata mego ojca tysz Poloki zawarli, mieli nawet stempel- Niemiec ;)
    > Musze ale przyznac, ze przez powstancow co uciekli do Katowic, a byli przed
    > postaniem kolegami, wypuscili go, ale dlugo nie pozou, bi nie umiou rownowagi
    > utrzymac, byl torturowany!

    Gdyby wszyscy z Twoich okolic-powstańcy-uciekli do Katowic,to kto by Ciebie
    zrobił w Twojej miejscowości?


    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • ballest 11.03.06, 11:19
    WSZYSTKIE GRANICE!

    1.Wpierw, nie pochodzam z chopski rodziny, juz moje nazwisko na to wskazuje, a
    choc bych pochodziou to bych se tego nigdy nie wstydziou!
    2.Moja rodzina przywedrowala na Slask z Olsztyna a to byli zawodowe zolnierze,
    wiec uoni nie walczyli za polskom, bo sluzyli innemu panu

    Myslam, ze teraz to zrozumiesz?
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rico-chorzow 11.03.06, 12:10
    fakt,że ktoś z Donbasu został przewieziony na Šląsk,raczej było
    odwrotnie,Helenka należała,jakby to nie ująć,do ludzi,którzy mieli bardzo
    wielkie szczęście w życiu,bo z wywiezionych Šlązaków do Donbasu wróciło
    ok.15-20%,co też zwróciło moją uwagę,to ta - grudka ziemi -,gdzieś to już dosyć
    często czytałem.
    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • rita100 11.03.06, 16:17
    rico-chorzow napisał:

    > fakt,że ktoś z Donbasu został przewieziony na Šląsk,raczej było
    > odwrotnie,Helenka należała,jakby to nie ująć,do ludzi,którzy mieli bardzo
    > wielkie szczęście w życiu,bo z wywiezionych Šlązaków do Donbasu wróciło
    > ok.15-20%,co też zwróciło moją uwagę,to ta - grudka ziemi -,gdzieś to już
    dosyć
    > często czytałem.

    Napewno byli i Ślązacy ale tam wszyscy traktowani byli jak Niemcy.
    Och Rico, okrutnie oni tam cierpieli.
  • ballest 11.03.06, 16:31
    Rita dowodem, ze byly polskie obozy w Polsce jest ta naprawde unikalna
    pieczatka, ktora wlozylem na ten watek!
    Ja mam opis wprawdzie nie obizu ale czlowieka co opisuje wejscie Rosjan do
    Rudna.Jest ale napisany w jezyku niemieckim, jak znajde czas poszukam ten list
    i go tu wloze.

    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • ballest 11.03.06, 16:43
    'Es steht ein Soldate am Wolgastrand' Rita, to je bardzo smutnou piosenka,
    zreszta wszystkie ruskie piosenki sa smutne a niemieckie co maja z Rosja do
    czynienia tez!
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • ballest 11.03.06, 16:47
    ingeb.org/songs/volgason.mid
    Mosz to tu, a jou puaczam!

    "Bela Jenbach u. Heinz Reichert
    Allein! wieder allein!
    Einsam wie immer.
    Vorüber rauscht die Jugendzeit
    In langer, banger Einsamkeit.
    Mein Herz ist schwer und trüb mein Sinn,
    Ich sitz' im gold'nen Käfig drin.
    Es steht ein Soldat am Wolgastrand,
    Hält Wache für sein Vaterland.
    In dunkler Nacht allein und fern,
    Es leuchtet ihm kein Mond, kein Stern.
    Regungslos die Steppe schweigt,
    Eine Träne ihm ins Auge steigt:
    Und er fühlt, wie's im Herzen frißt und nagt,
    Wenn ein Mensch verlassen ist, und er klagt,
    Und er fragt:
    Hast du dort oben vergessen auf mich?
    Es sehnt doch mein Herz auch nach Liebe sich.
    Du hast im Himmel viel Engel bei dir!
    Schick doch einen davon auch zu mir. "




    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • ballest 11.03.06, 16:58
    Na gorze to boua ta piosenka es steht ein soldat am Wolgastrand!

    a tera wieczerny dzwon:

    ingeb.org/songs/vetchern.mid


    И многих нет теперь в живых,
    Тогда веседых, мододых! . . . .

    Вечерний зон, вечерний зон!
    Как много дум наводит он! . .

    Uwielbiom te ruskie piosenki ludowe!


    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • ballest 11.03.06, 17:07
    a tu dwa rozne wykonania Lili Marleen
    ingeb.org/Lieder/lilimar2.mid
    ingeb.org/Lieder/vorderka.mid
    Возле казармы, в свете фонаря
    кружатся попарно листья сентября,
    Ах как давно у этих стен
    я сам стоял,
    стоял и ждал
    тебя, Лили Марлен,
    тебя, Лили Марлен.

    Если в окопах от страха не умру,
    если мне снайпер не сделает дыру,
    если я сам не сдамся в плен,
    то будем вновь
    крутить любовь
    с тобой, Лили Марлен,
    с тобой, Лили Марлен.
    Лупят ураганным, Боже помоги,
    я отдам Иванам шлем и сапоги,
    лишь бы разрешили мне взамен
    под фонарем
    стоять вдвоем
    с тобой, Лили Марлен,
    с тобой, Лили Марлен.

    Есть ли что банальней смерти на войне
    и сентиментальней встречи при луне,
    есть ли что круглей твоих колен,
    колен твоих,
    Ich liebe dich,
    моя Лили Марлен,
    моя Лили Марлен.


    Кончатся снаряды, кончится война,
    возле ограды, в сумерках одна,
    будешь ты стоять у этих стен
    во мгле стоять,
    стоять и ждать
    меня, Лили Марлен,
    меня, Лили Марлен.



    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rita100 11.03.06, 20:36
    dzieki , posłucham i tych piosenek
    Ale prosze Was Rico i Ballest - przynajmnie na tym wątku się pogodzcie, bo tak
    jedni cierpieli jak i drudzy. A w takiej chwili sami powiedzcie co jest
    najważniejsze ? Szacunek do drugiego czlowieka. Nikt tutaj nie patrzy czy to
    Ślązak niemiecki czy polski - ziemia jest jedna.
  • rita100 11.03.06, 16:11
    Katowice, ul. Strzelecka, baraki
    Hallo, to jest spojrzenie na Śląsk obiektywne, dziewczyny , ktora nie jest
    zamieszana z spory Śląska i nie znająca wewnętrzne sprawy Śląska. Po prostu tak
    swoimi oczami widziała i poznała ludność Śląską.

    Spokojnie Ballest i spokojnie Rico - jest wątek - Księga skarg i tam mogę
    rozstrzgnąć wszelkie wasze spory.
    Spraziedlizie poziam, co Rico szpetnie poziedzioł.
    Kedajś to cia z gulonam do jeny zagrody zamkna ;)
  • staflik1 11.03.06, 23:21
    ballest napisał:

    > Rita, Katowiczanie to tez Slazacy, ale po powstaniu wymienila sie ludnosc, bo
    > Slask zostol podzielony na niemiecki i polski.
    > Tak ze powstancy ze slaska niemieckiego uciekli do Katowic, Chorzowa, Rudy
    > Myslowic, a Slazacy opcji niemieckiej i Niemcy uciekli do Zabrza, Gliwic,
    > Bytomia. Tak, ze Slazacy Ci obojetnie jak rozmawiali byli POLAKAMI!

    A jak w takim razie nalażałoby interpretować wyniki wyborów na tzw. polskim
    Sląsku ?

    Na przykład w wyborach do II Sejmu Sląskiego w roku 1929 partie niemieckie
    zjednoczone w Deutsche Wahlgemeinschaft (DKVP i DP) uzyskały ponad 180 tys.
    głosów czyli ok. 30 %, a kandydująca poza niemieckim blokiem wyborczym Deutsche
    Sozialistische Arbeiterpartei in Polen (niemiecka Socjalistyczna Partia
    Robotnicza w Polsce) zdobyła ponad 25 tys. głosów (ponad 4 %).

    W Królewskiej Hucie w wyborach komunalnych "niemiecka mniejszość" zawsze
    uzyskiwała większość głosów, co doprowadziło w latach 30-tych do rozwiązania
    rady miejskiej przez władze polskie i wprowadzenia zarządu komisarycznego
    miasta (trwającego zresztą aż do 1939 r).

    Kto według Ciebie uczęszczał np. do niemieckiej Eichendorff-Schule w
    Królewskiej Hucie, jednej z większych szkół w mieście. Dzieci powstańców ???
  • ballest 11.03.06, 23:28
    Staflik, jou napisou powstancy . chodzi o te osoby co sie czynnie udzielaly w
    powstaniu te uciekly do polskiego slonska a Niemcy jak brat ojca kery bou
    orgeszem, tyn nie mogl w Polsce mieszkac , no i urzednicy z zakladow poszli, bo
    dyrekcje przeniesiono!
    Kajs boua statystyka na ten temat! bo uech juz jom widziou!
    Oczywiscie ze byli tysz Niemcy w Ostoberschlesien, jak by tak nie bouo, kto by
    przywitou Wehrmacht kwiotkami ?

    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rita100 12.03.06, 19:48
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34281&w=38283082&a=38362945
    Staflik, to nie jest wytłumaczenie, że macie polski czy niemiecki Śląsk,
    pokrzywdzonych to nie interesuje, Wy się kotłujecie , a inni na to patrzą i w
    duchu osądzają.
    A pokrzywdzeni sa tu wszyscy, tak ci jak ci.

    Dziś inna historie usłyszałam i to na własne uszy - jutro do tego opisu się
    zabiorę. Jak Polki uratowały kobietę niemiecką z dzieckiem, a było to we
    Wrocławiu.
  • meg_s 11.03.06, 04:55
    Rita - przyjmij do wiadomości

    na TYM forum - co złego to mógł zrobić TYLKO Polak
    i nie staraj się udowadniać że było inaczej bo wypadniesz z łask
  • ballest 11.03.06, 09:12
    Meg, to byli Slazacy, ale polskiej opcji, a na tym forum mozemy dyskutowac na
    wszystkie tematy i to bez obrazen osobistych.
    Meg to jest temat jak kazdy inny.
    Moj ojciec w podobnej sprawie pisal list do kilku poslow Bundestagu a u
    Straussa dostau audiencje.
    Nie mozna wszystkich do jednego miecha wlozyc i pedziec to byli ci sami
    Slonzacy jak ci co walczyli przeciw partyzantom!
    Nasi tez popelnieli zbrodnie, o tym wiem, ale Rita nie wie co sie na Slasku
    wtedy dzialo.
    Przeciez Zietek to wlasnie taki "SLONZOK! !
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rico-chorzow 11.03.06, 10:14
    ballest napisał:

    > Meg, to byli Slazacy, ale polskiej opcji, a na tym forum mozemy dyskutowac na
    > wszystkie tematy i to bez obrazen osobistych.

    Ballest,Du Waschlappen,jest to osobiste obrażanie,Ballest?
    gornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg</a>
  • ballest 11.03.06, 10:20
    Jesli to umiysz udowodnic, to napewno niy, dlategom Tobie tego nigdy nie
    napiszam, bo nie wiem czyms niym je !
    Jesli ale nie umiesz tego udowodnic, wtedy jest to osobiste uobrazanie!

    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rico-chorzow 11.03.06, 10:23
    ballest napisał:

    > Jesli to umiysz udowodnic, to napewno niy, dlategom Tobie tego nigdy nie
    > napiszam, bo nie wiem czyms niym je !
    > Jesli ale nie umiesz tego udowodnic, wtedy jest to osobiste uobrazanie!
    >

    Moj watek 33% wylecial, Somme to Waschlappen,

    Ballest Du Waschlappen:)


    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • ballest 11.03.06, 10:30
    Moj watek 33% wylecial, Somme to Waschlappen,
    >
    > Ballest Du Waschlappen:)
    Gynau, Rico i to nos rozni, jou udowodniou na tym wontku ze tak jest, chyba ze
    czytac nie umiesz, a tera Ty to udowodnij !

    A tu mosz dowod, ze je Waschlappenllappen:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34281&w=38131144&wv.x=1&a=38267048
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rico-chorzow 11.03.06, 10:55
    ballest napisał:

    > Moj watek 33% wylecial, Somme to Waschlappen,
    > >
    > > Ballest Du Waschlappen:)
    > Gynau, Rico i to nos rozni, jou udowodniou na tym wontku ze tak jest, chyba ze
    > czytac nie umiesz, a tera Ty to udowodnij !

    Aha,Miszczu zrozumiałem,Ty możesz Some nazywać - Waschlappen - i to jest ok.,i
    nie jest obrażaniem,bo przecież jesteś Miszczem,ale jak ktoś Ci powie - Ciul
    -,mało powiedziane,słowo prawie o tej samej wadze,to to jest obrażanie,bo się
    obraża Miszcza,hehehehehe,Hipokryta
    >
    > A tu mosz dowod, ze je Waschlappenllappen:
    > <a
    href="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34281&w=38131144&wv.x=1&a=38267048"
    target="_blank">forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34281&w=38131144&wv.x=1&a=38267048</a>


    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • ballest 11.03.06, 11:04
    Jesli, dla Ciebie slowo Waschlapen w ogole jakims pojeciem jest, to wiesz, kedy
    go Slonzok uzywou?
    Jesli nie wiesz, to ci napiszam! - wtedy jak baba z niym regieruje, a z Aomme
    robi myha co chce, do tego uon se som do tego przyznowou!
    Taki czuowiek,to je Waschlapen a nic innego!
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rico-chorzow 11.03.06, 11:07
    ballest napisał:

    > Jesli, dla Ciebie slowo Waschlapen w ogole jakims pojeciem jest, to wiesz, kedy
    >
    > go Slonzok uzywou?
    > Jesli nie wiesz, to ci napiszam! - wtedy jak baba z niym regieruje, a z Aomme
    > robi myha co chce, do tego uon se som do tego przyznowou!
    > Taki czuowiek,to je Waschlapen a nic innego!

    Jedym sowym -CIUL:-)


    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • ramon6 11.03.06, 10:08
    Meg ! - nie przesadzaj
    Zapomnialas Ruskich?
  • meg_s 11.03.06, 10:18
    ramon6 napisał:
    > Meg ! - nie przesadzaj
    > Zapomnialas Ruskich?

    JA przesadzam ?????
    i co mają z tym tematem wspólnego "Ruscy" ??
  • ramon6 11.03.06, 12:54
    meg_s napisała:

    > ramon6 napisał:
    > > Meg ! - nie przesadzaj
    > > Zapomnialas Ruskich?
    >
    > JA przesadzam ?????
    > i co mają z tym tematem wspólnego "Ruscy" ??

    Nic - z tym tematem nic, ale piszac:
    "na TYM forum - co złego to mógł zrobić TYLKO Polak" - zapomnialas tesz i
    Rosjan, ktorzy tesz jako tworcy "zlego" sie na TYM forum pojawiaja.
  • ballest 11.03.06, 13:08
    Pauulek, taki Rico nie wie, ze nie jou Slask podzielou, tylko Slask podzielouo
    POWSTANIE i jego skutki, ktore Poloki z Korfantym na czele przy pomocy
    Francuzow wykorzystali.

    Ludzi ale dzieli juz caly czas Rico na c.ulow i suki, czy na ludzi ze wsi,
    takich jak jou, co som gupkami a ludzi z miasta takich jak Rico, ktorych sam
    fakt, ze som w miescie urodzeni predestynuje innych uobrazac.
    Slezan tysz tak mysli.
    Skad maja te poglady trudno pedzeic,ale u Slonzokow uech tego orymitywizmu
    nigdy nie slyszou!

    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • ballest 11.03.06, 13:10
    Najlepi niech Rico dokuadnie napisze skad se jego Opa znod w Chorzowie jak ze
    Kotliszowic pochodzi?
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • szwager_z_laband 11.03.06, 13:38
    Pyrsk Rita!

    Ciekawy i jak weidza kontrowersyjny temat sam poruszouas - dziynkuja piyknie za
    to, bo zaczonc taki temat kulturalnie to je richtik wazne:)

    Czytom to prawie i juz mi sie przipomniauo cos tysz o Katowicach. Bou taki
    wontek kedys we kerym spminouech o jednyj Zydowce keryj zaro po wojnie JPII
    uratowou zycie - ona boua wtedy mauom dziouszkom kero ze guodu by umarua w
    nojlepszym wypadku, bo zodyn jyj niy pomog -- Karlik(JPII) wzion jom na pukel i
    nios kilometry. Ta kobiyta opowiadaua tysz kedys jak bouo we przedwojynnych
    Katowicach kej sie rozuazi o Zydow(idzie o ostatni okres przedwojynny) -- tysz
    niy wiedziouech ze Zydy byli dyskryminowane tak samo jak i Niymcy, a nawet o
    wiele wiyncyj - niy uaziouo sie do nich kupowac, szykanowauo sie ich
    specjalnymi rozprzondzyniami no i bouy bjowki kere przechodziiouy do aktow
    wandalizmu i przemocy. Z opowiadan mojyj familli ze Chorzowa(to tysz bou przed
    wojnom tzw polski slonsk) tysz pamiyntom jak jedna tanty opwowiadua o gupich
    zuosliwosciach jake w tamtym czasie bouy na porzondku dziynnym w stosunku do
    Zydow - niy byda sam tego ale przitaczac(wyboczcie). Wydowo mi sie ize musisz
    jeszcze zdac se sprawa ze naszyj specyficznyj slonskyj geszichty - po podziale
    slonska, ze terynow polskich napuynoua na Slonsk ogromno fala ludzi, blyi to
    czynsto ludzie kere widzieli swoja rola w pokazywaniu nom slonzokom co znaczy
    byc "polskim patriotom"(w najgorszym tego suowa znaczyni niystety = np
    Grazynski). Niy mom sam zamiaru usprawiedliwiac slonzokow, ale wiym z
    doswiadczynia ze czynsto myli sie ich, jak idzie o tzw polski slonsk, ze tymi
    przibyszami kere czynsto pochodziyli ze odleguych o ciepniyncie kamiyniym
    osiedli Sosnowca. To niy fobia u slonzokow ze tym Sosnowcym, to sie skons
    wzionuo, a wzionuo sie miyndzy inkszymi ze tego coch ci sam spomniou. Co
    jeszcze dodac? Dodom ze w kozdym spouecznstwie znondom sie myndy, tak na zicher
    i u nos byli ludzie kere niy richtujom zasadami moralnymi i pouni som
    niynawisci, niynawisci kero podejzywom mo zrodua w nich samych.
  • ballest 11.03.06, 14:24
    Niech Rita nastympny odcinek wciepnie, je uech ciekawy co tam szkryfniento!
    My mozymy dyskutowac na tymat wontku a niy na tymat tych co piszom i ich
    wyzywac!
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rita100 11.03.06, 16:13
    Też mam prośbę do Hanysa - czy bedzie można wysłuchać w postaci mp3, tej
    ślicznej pieśni niemieckiej 'Es steht ein Soldate am Wolgastrand' - Stoi
    żołnierz nad brzegiem Wołgi ? O tą pieśń bardzo proszę.

    Do Ballesta, częstwo napominasz o swojej rodzinie. Czy czasmi Ty nie mozesz
    napisać ich wspomnień z tego okresu ? Wydaje mi sie , ze jesteś ostatni z
    rodziny, ktory trzyma tą tajemną wiedzę. Jeśli napiszesz, mozesz przysłać do
    mnie do poprawki, by to miało rece i nogi, bo same takie suche wstawki nic nie
    pokazują, a czasami można zrozumieć je dwuznacznie.
  • szwager_z_laband 11.03.06, 19:53
    Hanys na zicher to by dou, ale muszymy mu pomoc to wysznupac - ta piosynka je
    faktycznie fajno:)
  • rita100 11.03.06, 16:15
    Laband, dobrze napisałeś , ale wnioski napewno same sie własnie takie wysuną na
    końcu. Teraz dalej zamieszczam wspomnienia.
  • rita100 11.03.06, 16:16
    Oto przykład:
    "Do stajni przychodzi kominiarz i mówi: ty, Niemka, przystaw mi drabinę, bo
    muszę wejść na dach. Oczywiście mówi po polsku. Helenka postanowiła nie
    reagować. Jest przecież Niemką i nie ma obowiązku rozumieć po polsku. Powtórzył
    swoje polecenie jeszcze kilkakrotnie, ale Helenka nadal nie reagowała, chociaż
    dobrze rozumiała co do niej mówi. Robiła to z kilku powodów. Stała się
    odważniejsza i wiedziała, że kominiarz - nawet gdyby miała to zrozumieć - nie
    miał prawa wydawać jej żadnych poleceń. Poza tym drabina była duża i naprawdę
    ciężka. A przede wszystkim Helenka podejrzewała, że jest on takim samym
    Polakiem na Śląsku, jak teraz w 1946 roku ludzie mieszkajacy na Warmii. I nie
    myliła się. Podszedł do niej bliżej i zapytał czysto po niemiecku: Wo wolnst
    Du ? Powiedziała mu. Przychodził kilka razy do baraków i przynosił konserwy i
    chleb. Siedzieli albo spacerowali przed barakiem i rozmawiali. Oczywiście po
    niemiecku. Za którymś razem zaprosił ją do swego domu. Powiedział, że jego
    matka chciałaby ją poznać. Wprawdzie baraki były pilnowane przez żołnierzy, ale
    gdyby on się zobowiązał, że ją odprowadzi, żołnierze nie robiliby większych
    przeszkód. Helenka jednak tego zaproszenia nie przyjeła. Nie ufała mu. Był
    przystojnym młodym mężczyzną i podobał się jej. Wyczuwała w nim jednak jakiś
    fałsz i to nie tylko z powodu wyżej opisywanych śląskich przywar. Po prostu się
    go bała."

    Tak widziała Śląsk młoda dziewczyna, 24 -letnia, ktora odbywała przymusową
    pracę na tym terenie. To oczywiście jeszcze nie wszystko, teraz przejdziemy do
    dokładniejszych wspomnień i jeśli ktoś w trakcie opisów będzie kojarzył miejsca
    i ludzi, bardzo proszę o zamieszczenie zdjęć w galerii. Z powodu szacunku do
    wspomnień również proszę o nie wszczynanie wojny na tym wątku i kłótni, a
    wszytkie spostrzeżenia w tym temacie są mile widziane, bo mówimy o ludzkich
    charakterach, o Rosjanach, Niemcach i losach milionów ludzi obydwu nacji,
    cierpiących z powodu schizofrenicznych wizji ich wodzów.
    A więc w następnym odcinku wjedziemy na dworzec do Katowic. Jest styczeń rok
    1946

    będą szczegóły
  • szwager_z_laband 11.03.06, 19:55
    Rita je zech pod wrazyniym niy ino tego tekstu ale samyj idei to sam dfac -
    BRAVO!!!
  • rita100 11.03.06, 20:22
    Laband , tej ksiązki byscie nigdy nie przeczytali , a strony z tym wspomnieniam
    niy ma. Zostaje mi w ten sposób - widok Śląska z innej strony.

    No więc z okrutnego obozu w Donbaju jeńcy wsiadają w odpowiedni transport i
    jadą. Wprawdzie nie wiedzą gdzie ich wiozą, ale jak usłyszeli , że na zachód
    zagościła w ich serca nadzieja i radość. Dojechali do Kijowa, później do
    Przemyśla. "Po miesiącu pobytu w Przemyślu przyszli żołmierze i zabrali kobiety
    z tych wspolnych mieszkań. Znowu na dworzec, do bydlęcych wagonów i odjazd.
    Gdzie ? Dokąd ? Na zachód ! Teraz było już trochę lepiej. W wagonach były
    ławki. Nie trzeba było już siedzieć na podłodze. Żołnierze jechali razem w
    wagonie. Zapewniali żywność: chleb , wodę. Żołmierze byli sympatyczni,
    życzliwi. Kiedy kobiety próbowały śpiewać w wagonie, nie zabraniali.
    Podśpiewywali razem. Potem nauczyli niemieckie dziewczyny polskiej
    piosenki 'Rano, rano, raniusieńko, rano po rosie. Wyganiała Kasia wołki,
    rozwidniało się'. Ta piosenka spowodowała ogólny wesoły nastrój w wagonie.
    To dziwne myślała Helenka - Jadę w bydlęcym wagonie w nieznane jako niewolnica
    pod strażą karabinów żołnierzy wrogich Niemcom. Śpiewam ich piosenki i
    szczerze, wesoło się śmieję ! Czy to wszystko ma w ogóle jakiś sens ? A jednak
    życie jest piekne. Nieważne co bedzie potem ! Gorzej przecież niż w Rosji już
    chyba nie moze być. Pierwszy raz od tak długiego czasu pozytywnie myślała o
    życiu.
    Po dwóch dniach pociąg zatrzymał się na dużej stacji. Rozsunięto drzwi wagonu.
    - Aussteigen, wysiadać ! - padła komenda z zewnątrz. Konwojujący kobiety
    żołnierze pożegnali się skinieniem głowy i odeszli. Znowu krótkie , zdecydowane
    wojskowe komendy. Zbiórka, w prawo zwrot, marsz !
    "Katowice" - przeczytały szyld na peronie. Domyślały się, ze to Śląsk i
    dawniejsze Katowitz. Potem długi, długi marsz przez całe miasto pod lufami
    karabinów."

    I tak jesteśmy już w Katowicach i udajemy sie do baraków na ul. Strzelecką.
    Nieśmiało sie zapytam, czy znajdują sie gdzieś zdjecia tych baraków ?
  • ballest 11.03.06, 20:27
    Laband jou znod tyn list od kuzyna mego uojca, ale muszam tam duzo nazwisk
    wykryslic, tak liczam w poniedzialek go wsadzam do netu!
    Jest to opis wojny i powojenny w liscie do mnie.
    Myslam, ze to je bardzo fajny lest, wiekszosc osob tam wymienionych juz nie
    zyje.
    Szkoda, ze Rita go nie bydzie mogua czytac, bo je w jenzyku niemieckim.
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • ballest 11.03.06, 20:37
    Rita ta piosenka
    Es steht ein Soldat am Wolgastrand, jest od Franza Lehara zyl miedzy 1870-1948!
    text od Bela Jenbach u. Heinz Reichert !

    Bela Jenbach u. Heinz Reichert

    pl.wikipedia.org/wiki/Ferenc_Leh%C3%A1r
    cos mi nie pasuje, myslou uech, ze to Austriak czytej Niemiec?

    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rita100 11.03.06, 20:47
    Ja tak własciwie to chciałam się dowiedzieć dlaczego jeńcy niemieccy tak
    uradowali się z tej piosenki, kiedy Lyjenka ją zaśpiewała ?
  • ballest 11.03.06, 21:26
    rita100 napisała:

    > Ja tak własciwie to chciałam się dowiedzieć dlaczego jeńcy niemieccy tak
    > uradowali się z tej piosenki, kiedy Lyjenka ją zaśpiewała ?

    Rita ta piosenka znou kazdy Slonzok oi kazdy Niemiec, uona boua bardzo znanou,
    tak, ze se nie dziw.
    Do tego niemieccy zolnierze tysz inne dwuznaczne na melodia Wolga, Wolga
    spiywali, ta tysz je bardzo znanoumo mozna ja podwojnie interpretowac!

    Unrasiert und fern der Heimat , fern der Heimat unrasiert
    Unrasiert und fern der Heimat , fern der Heimat unrasiert

    Na melodia Wolga, Wolga se to spiewou!

    Und rasiert und fern der Heimat , fern der Heimat und rasiert
    Und rasiert und fern der Heimat , fern der Heimat und rasiert

    Jak spiewosz nie wyczjesz roznicy ale mou dwa znaczenia!

    ;)

    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rita100 11.03.06, 22:30
    >Rita ta piosenka znou kazdy Slonzok oi kazdy Niemiec,
    A śpiewała ją Warmianka

    Trzeba przyznać , że Niemcy dużo straciły po tej wojnie.
  • rita100 11.03.06, 20:37
    Nie szkoda Ballest , tylko usiądź i przetłumacz na polski - byśmy to wszyscy
    zrozumieli. Albo przetlumaczymy wspólnie na forum.
  • rita100 11.03.06, 20:49
    Katowice
    "Na peryferiach miasta stał rząd baraków. To był cel ich marszu. Do jednego
    kobiety, do następnego mężczyźni. Drewniane podłogi, a na nich sienniki ze
    słomy. Elektryczność też była. Pomieszczenie wydawało się duże. Kobiety były
    naprawdę zadowolone. To były całkiem znośne warunki. Zaczeły mościć sobie
    posłania i układać się do snu. Pierwszy od jakiegóż to już czasu własny
    siennik, a nie twarde dechy. To niemal luksus. Włączono światło. Szczęście nie
    trwało jednak długo. Coś zaczeło chrzęścić. Jeszcze chwila domysłów. Któraś
    wstała i włączyła światło. To wszystko byłoby za piękne aby....
    - Pluskwy ! No cóż, z tym przyjdzie nam niestety żyć - powiedziała jakaś
    kobieta. Zmęczenie i sen wzieły tego wieczora górę nad śląskimi pluskwami."

    Ciichuteńko, nasze kobiety już śpią, a ja tymczasem opowiem wam ciekawą
    historyjkę z obozu w Doniecku o wszach, może to wyjaśni dlaczego kobiety tak
    bardzo sie bały pluskiew śląskich.
  • rita100 11.03.06, 20:51
    Wszy w obozie sowieckim były plagą. Jak strasznie z nimi walczyli jeńcy, od
    tych wesz można było tam dostać opętania i pomieszania zmysłów.
    Akcja - obóz w Doniecku
    " Do snu się nie rozbierały, to było niemożliwe ze względu na mróz. Jednak
    zaraz po wschodzie słońca zaczynało się w całum baraku polowanie
    na 'partyzantów'. Nie wiadomo skąd się ta nazwa wzieła. Przyjęła się do tego
    stopnia, iż kobiety były pewne, że 'patyzan' to rosyjska nazwa wszy. To
    przeszukiwania każdej sztuki odzieży rano i przed zachodem słońca było
    konieczne, żeby w ciągu dnia nie oszaleć i nie rozdrapywać do krwi swędzących
    śladów po ukąszeniach przez nieznośne insekty.
    Któregoś ranka Halinka rozebrała się na górnej pryczy do naga, wypowiadając
    bezlitosną wojnę natrętnym 'partyzanom'. Trzęsąc sie z zimna rozgniatała na
    paznokciach kciuków to ohydne robactwo, gdy raptem w baraku zabrzmiał donośny
    głos :
    - Smirna !!! (Baczność)
    Kilka oficerów i towarzysz komendant obozu przyszli na kontrolę baraku.
    Halinak , szybko się położyła , niestety podeszli bliżej i rykneli:
    - Smirna !!!!
    Cóż biedna miała ronbić ? Uklękła na swojej górnej pryczy i zasłoniła się
    płaszczem. Zerwał płaszcz i rozkazał stanąć na podłodze.
    - Szto ty dziełajesz ! - wrzasnął.
    Odpowiedziała potulnie ze spuszczonymi oczami, że szuka 'partizanów' i robi
    ich 'kaput', pokazując zakrwawione paznokcie kciuków. Plunął w jej kierunku i
    zawyrokował:
    - Trzy dni karceru !
    Zaczeła płakać i schyliła się po płaszcz. Nie protestowali. Inny oficer
    podszedł do niej, schwycił za przegub ręki, pokazał rozgnieconego na paznokciu
    insekta i spytał:
    - Skaży, szto eta ?
    - Auf deutsch Laus, anf rusisch Partisan - odpowiedziała przez łzy.
    Oficer zaklął szpetnie w swoim jezyku i dobitnie wyjaśnił, że 'partyzany' to
    odważni, waleczni żołnierze i że nigdy więcej nie wolno jej tak nazywać tego
    plugastwa. Obiecywała mu to solennie i karcer został jej podarowany ( w tym
    czasie napeno by go nie przetrzymała).
    Ale to robactwo, które często nie pozwalało nocy przespać , dalej w baraku
    nazywano 'parizanami'. Pan oficer przecież nie był łaskaw powiedzieć, jak się
    to nazywa w kraju, w którym czuje się ono tak dobrze."

    No to czas już obudzić nasze kobiety, które zasneły snem już spokojniejszym niż
    te okrutne nocki w Doniecku.
  • szwager_z_laband 11.03.06, 21:01
    To mi przipomniauo opsi z inkszyj ksionzki, autora kery siedziou we obozie we
    Laband. On bou modym Slonzokym ze Kozuchowa ...

    W tytm obozie we Laband do ran dauy sie muchy i z nich porobiouy sie mady - na
    poczontku wystraszyli sie tego, ale potym merkli ze mady czyszczom im te
    jontrzonce sie rany i tak sie szybciyj one gojouy ...

    sam douech kedys trocha fragmyntow i ze tyj ksionzki:

    www.forumromanum.de/member/forum/forum.php?action=ubb_show&entryid=1075557361&mainid=1075557361&USER=user_239103&threadid=2
  • rita100 11.03.06, 21:21
    "Niyporadza sie powstrzimac coby powiedziec to co tera powia:

    Jak kozdy z wos wiy przez Glywice pod koniec wojny ssmaany prowadziyli
    wiynzniow ze Oswiyncimia - o tym cza godac i bydymy zawsze godac i pamiyntac.

    Ale jasny pieron mie szczyla ze zodyn ze Polokow, kere tam miyszkajom niy godo
    i niy pamiynto Slonzokow, kere byli pora miesiyncy potym prowadzone z obozu we
    Laband do Oswiyncimia . Jedna czecia ino ich sie zostoua zywych po obozie we
    Laband a byli tak samo wyniszczone jak te wiynznie ze Oswiyncimia. Dyc w tym
    czasdie juz miyszkauo we Glywicach tysione Polokow - wszyske majom skleroza?!!!

    dobre to, ludzie naprawadę nie wiedzieli, chyba , że tylko ci co byli fest
    zainteresowani.
    Ale na dziś to chyba za ciezki temat, odpocznijmy :)
  • szwager_z_laband 11.03.06, 21:35
    Rita szkoda ze niy mogesz tyj ksionzki przeczytac - oni ich prowadziyli przez
    cyntrum - Slonzaczki ze okian i ze chodnikow ciepauy im chlyb, a wartowniki im
    go deptali ...

    ps

    przez tyn oboz we Laband przeszuo 50 000 ludzi ...


    Ale mysla ze cza przinsc nazod do obozu we Katowicach!
  • rita100 11.03.06, 21:44
    Laband , a w tej ksiązce zobaczysz jak walczyli jeńcy niemieccy o chleb.
    Z innej strony ukazani są Ślązacy. I jeszcze jedno Wasze wspomnienia są z 1945
    roku, kiedy Lyjinki ze stycznia 1946 roku - to do kiedy istniały te obozy ?
    Uciekła z niego w kwietniu 1946 roku. Co z resztą jeńców sie stalo nic nie
    wiadomo. Czekam na II częsc tej ksiązki, ma juz lada moment wyjść.
    To co opisuje , to przeżycia matki Cyfusa , znanego warmińskiego i chyba
    ostatniego gawędziarza Warmii.
  • ballest 11.03.06, 21:54
    Rita a przepasowou uech nazwa tych ksionzek! jou jako tysz "Warmijczyk"
    powinien uech jom tysz czytac, pra ;)
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • szwager_z_laband 11.03.06, 21:57
    zgadzo sie tyn oboz we Laband tysz bou w tym czasie jak i ona boua we obozie we
    Katowicach.

    ps

    a sam cos do Ballesta:

    www.ipn.gov.pl/odd_oboz_swiet_dok.html
  • rita100 11.03.06, 22:26
    szwager_z_laband napisał:

    > zgadzo sie tyn oboz we Laband tysz bou w tym czasie jak i ona boua we obozie
    we
    >
    > Katowicach.
    >
    > ps
    >
    > a sam cos do Ballesta:
    >
    > www.ipn.gov.pl/odd_oboz_swiet_dok.html

    Bardzo ciekawa strona ale sami zobaczcie - obóz zlikwidowano w 1945 r
    Czyli powracający jeńcy z Doniecka nie mogli tam pracowac bo w Katowicach byli
    w styczniu 1946r

    XI 1945
    Likwidacja obozu w Świętochłowicach-Zgodzie. W protokole zdawczo-odbiorczym
    odnotowano przekazanie ze Zgody do Jaworzna m. in.: 18 t mąki żytniej, 8,5 t
    płatków ziemniaczanych, 1,1 t cukru, 1,2 t smalcu, 1,5 t kaszy.

  • szwager_z_laband 11.03.06, 22:28
    Rita tych obozow bouo wiyncyj - zaroz sprawdza kedy zawarli tyn we Laband -
    momynt!!
  • rita100 11.03.06, 22:31
    W międzyczasie
    Jeśli ktoś będzie uważnie czytał te wspomnienia dowie się w jakim miejscu
    przebywał Stalin w Katowicach ;)
    A może już ktoś wie i powie wcześniej ?
  • szwager_z_laband 11.03.06, 23:09
    niy je to jednoznaczne i znoduech ino ze autor uciyk we pazdzierniku 45go.
    Obozy te przechodziouy we tym czasie czynsto ze nadzoru ruskego pod polski.
    Zicher je ale ze we slonsku bouy obozy i do 48go a we coukym terytorium
    dzisiejszyj polski do lat piyndziesiontych.
  • szwager_z_laband 11.03.06, 23:21
    cytuja z "Przylaczenie Slaska Opolskiego do Polski - 1945-48":

    "We wrzesniu 1945 r. w obozach na Gornym slasku znajdowauo sie 20 000 Niemcow."

    "Katowickiemu Okregowemu Zarzadowi Pracy wiezniow podlegalo 18 obozow, z
    centralnym obozie w Jaworznie. W kwietniu 1945 r. Radkiewicz i Zawadzki
    przekazali 10 000 Niemcow i folksdojczow Centralnemu Zarzadowi Przemyslu
    Weglowego. sposrod nich zmarlo w 1945 r. - 5100, w 1946 -1000, w 1947 - 900."

    to ino fragmynty ...
  • ballest 11.03.06, 23:17
    Laband mialy te obozy w Jaworznie i w Swietochlowicach cos wspolnego?
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • ballest 11.03.06, 23:22
    Laband muszam se skontaktowac ze synem Severina tzn. z moim kuzynem (Severin to
    Brat Ojca) bo mi tu cos nie grou, przeca Severina wypuszczono dopiero w latach
    50'
    To kaj uon siedziou?
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • szwager_z_laband 11.03.06, 23:23
    bouy tysz obozy do niymcow kere mieli byc przesiedlone - niywia ale co mosz
    gynau na mysli. Dej znac to wyklarujymy to na zicher.
  • ballest 11.03.06, 23:33
    Laband przeca Severina wypuszczona dopiero w latach 50' a to co czytom to juz
    wtedy obozow nie bouo?

    Nie wiem muszam se jego syna spytac, bo moj uojciec juz nie zyje !

    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • szwager_z_laband 11.03.06, 23:34
    obozy dlo niymcow bouy az do piyndziesiontych lat - niywiym o kerym obozie ale
    ty godosz(?)
  • ballest 11.03.06, 23:48
    Laband obojetnie kaj siedziou, ale musiou po zamkniecou Jaworzna kajyndzi
    siedziec!
    To je to , ze jou myslou tylko w Jaworznie !
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • szwager_z_laband 11.03.06, 23:57
    Ballest tych obozyow bouo wiyncyj i bouy we piyndziesiontych latach potym i
    obozy do niymcow kere mieli byc wysiedlone - to cza od przipadku do przipadku
    brac pod uwaga.
  • rico-chorzow 12.03.06, 01:41
    W Polsce w latach 1945~1951 było ok.1500 obozów,o różnej liczebności od 80 osób
    do wielotysięcznych,łącznie z Oświęcimiem,w tym 600-700 na tzw.Ziemiach
    Zachodnich,co się w nich działo -wielkie pytanie -.
    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • rico-chorzow 12.03.06, 09:33


    <Rita, Katowiczanie to tez Slazacy, ale po powstaniu wymienila sie ludnosc, bo
    Slask zostol podzielony na niemiecki i polski.
    Tak ze powstancy ze slaska niemieckiego uciekli do Katowic, Chorzowa, Rudy
    Myslowic, a Slazacy opcji niemieckiej i Niemcy uciekli do Zabrza, Gliwic,
    Bytomia.
    Tak, ze Slazacy Ci obojetnie jak rozmawiali byli POLAKAMI!>

    Po 1921 na Górnym Šląsku nie było żadnej wymiyny ludnoście w sensie jaki znamy
    po 1945 na Dolnym Šląsku i tzw.Ziemiach Odzyskanych(prawie 100%-towa),strony
    zmieniło i to z każdej strony ok.100 000 ludzi,w pierwszym rzędzie i głównie
    administracja niemiecka z części Górnego Šląska przypadłej Polsce,a proces ten
    trwał ok.5 lat,nie było też żadnych ucieczek,jak w wypowiedzi Ballesta.Ludność
    autochtoniczna w prawie 100% pozostała na miejscu,obojętnie po jakiej stronie i
    jakiej opcji.W wypowiedzi(wymiana ludności)Ballesta nie byłoby jeszcze nic
    specjalnie złego(oprócz głupoty),gdyby nie fakt,że próbuje sugerować,że "dobrzy
    Šlązacy" "uciekli" do Zabrza,Bytomia itd.,a ci "źli Šlązacy" stając się Polakami
    do Katowic czy Chorzowa,i jak najbardziej potrafię zrozumieć Ballesta i jego
    rodzinę,która od pokoleń była przyzwyczajona służyć jakiemuś panu (jego
    wypowiedź) i mogła się w każdej chwili przenieść do innego pokoju służalczego
    innego pana,trudniej z ludnością zasiadłą od pokoleń,posiadającą ziemię,jak
    mieli ci "uciekać"?,zapakować ziemię do walizki?,przecież oni często zatrudniali
    służących.
    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • szwager_z_laband 12.03.06, 10:48
    Rico, to sie mylisz - boua pewna czynsc slonzokow kero zmiynioua swoje miejsce
    zamiyszkania po plebiscycie i podziale -- te kere boli sie Polokow
    uciykli/przeniysli sie na niymiecko zajta no i na opak tysz. Bouy familie kere
    sie dogadywauy i zamiyniauy domami - som znom tako familia ze Laband, a bouo to
    dosc powszechne! Oczywiscie cza ale uwzglyndnic ze to sie odbywauo w granicach
    historycznego Gornego Slanska. Je jeszcze pewiyn procynt slonzokow kere
    przeniysli sie w tym czasie poza granice Slonska jak np slonzoki kere osiedlouo
    panstwo polske we Wielkopolsce abo blank we wschodnich dzielnicach polski. Rico
    to som wszysko dane kere wyczytosz i we literaturze. Oczywiscie niy idzie tego
    porownywac do 45go roku, ale niy idzie tego tysz zaprzeczac. A to co
    szkryfnouech o napuywie tzw "Goroli" to jeszcze ku tymu spotyngowauo puzniejszo
    niychync do Polski. Jak by na to niy paczec to Polsce zawdziynczomy podziau i
    konflikt we Gornym Slonsku kere sie wtedy zaczuy. Oczywiscie idzie pedziec ize
    i strona niymiecko w tym podziale braua udziau, no i czesko swoja rola tysz
    miaua. Z punktu widzynia slonzoka kery dnzou wtedy do uczimania jednosci
    slonskyj nalezy to tak widziec, no i dzisiej tysz iy wiela inaczyj. Ale jak
    kuknonc na to ze punktu widzynia Slonzoka pro niymieckego/polskego/czeskego to
    zowdy bydom winne te dwie pozostaue opcje - co jo osobiscie uwazom za dalsze
    dzielynie samego siebie. A przikuadow na tyn ruch ludnosci o kerym godou
    Ballest cza wiyncyj szukac po stronie niymiekyj(po 21 roku) to we zachodniyj
    cznsci Oberschlesien cza bouo budowac miyszkania i domy dlo tysiyncy slonzokow
    kere przeniysli sie /uciykli ze wschodniyj czynsci naszyj ziymi. Tako je prowda
    i te spominane 100 000 jako liczba je wystarczajonco srogo, a dopiyre je to
    sroge jak sie dodo podziauy kere powstauy w gowach pewnyj liczby slonzokow.
    Starejcie sie nazod uonczyc to co wos dzieli a niy dalyj i wincyj dzielic, tak
    jak z wami to juz inksze kedys robiyli i robiom dalyj.

  • rico-chorzow 12.03.06, 11:33
    Ja Szwager,mos wiela recht,yno te 100 000 przeniosło siy bes kajś 5 lot -niy
    zaros - i niy bouo - wymiany ludności -,coby niy pedzieć - niyc siy prawie niy
    zmiyniouo -,ynkszo rzyc je,co wkludzioua (moguy powiaty ynkszi gosować) siy
    ynkszo nowo administracjo do nos,a nojgorrzi je,jak'ś naszkryflou,wkludzioua siy
    do gow Šlosokow.
    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • szwager_z_laband 12.03.06, 11:35
    mog bych pedziec ze te miliony po 45tym przenosiouy sie odpowiednio duzyj jak 5
    lot te 100 000, ale niy o to idzie - jo to ino szkryfnou tysz coby Rita tysz to
    wmiare dobrze mogua wszysko zrozumiec
  • rico-chorzow 12.03.06, 11:50
    Ja,Szwager,coby Rita zrozomiaua,dyć mi uo to idzie,coby niy bou jakiś faszbild.
    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • rita100 12.03.06, 19:41
    Ja Rico to szczegółowo musze jeszcze raz przeczytać cały wątek dokladnie
    Ja rozumię , żeście się podzielili na Śląsk polski, Śląsk niemiecki, ale sam
    powiedz do czego dążycie ?
    Czy nie lepiej myśleć o jednym Śląsku bez tego dodatku polski, niemiecki. Jedna
    ziemia , a Wy tak ją rozdrapujecie. Czy jak w piosence - Jak jechałem do
    Gliwic - to nie to samo miejsce ? Czy wreszcie po takiej krwawej histori i to
    bratobójczej nie czas na nowy silny Śląsk. Czy Śląsk nie jest godny aby
    wreszcie zrzucić to jarzmo przeszłości i budować przyszlość na jej
    podstawie. 'Moja luba', 'Moj Ślask' takie macie stronki, czy obca osoba wyzna
    sie w waszych wewnętrznych sprawach ? Ocenia Śląsk jako Ślask i ludzi i jego
    dokonania jak i zarazem szacunek do przeszlości.
    'Pokochajmy wspólnie Śląsk' - takie powinniście mieć hasło.
    pozdrawiam
    i jeszcze jedno - Śląsk nie jest dobrze widziany, szczegolnie ludzie
    przejeżdzajacy pociągiem przez Śląsk nie mają ładnych widoków, a w duchu
    myślą , żeby tylko szybko przejechać przez ten Śląsk, ciągle straszą duchy
    przeszłosci i czuć zapach strachu , niepewności i pewnej brzydoty. Dlaczego ?
    To nie jest tylko moja opinia i inny temat, może po prostu Śląsk taki musi być.
    Autostrada jest już o wiele lepsza.
  • szwager_z_laband 12.03.06, 19:46
    Rita to ino slonsk przemysuowy o kerym sam godosz, a i tyn je do mie(nos) czyms
    piynknym - nos te familoki, kominy i haudy niy straszom, my je kochomy:), one
    som do nos czyms swojskim, bo na nich i miyndzy nimi my sie chowali(my
    wyrastali) i to je nasze sloske i niypowtarzalne. A ze juz przestarzaue to
    inkszo inkszosc ...
  • rita100 12.03.06, 21:28
    szwager_z_laband napisał:

    > Rita to ino slonsk przemysuowy o kerym sam godosz, a i tyn je do mie(nos)
    czyms
    >
    > piynknym - nos te familoki, kominy i haudy niy straszom, my je kochomy:), one
    > som do nos czyms swojskim, bo na nich i miyndzy nimi my sie chowali(my
    > wyrastali) i to je nasze sloske i niypowtarzalne. A ze juz przestarzaue to
    > inkszo inkszosc ...

    Oczywiście, znów masz rację Laband, to jest wasze serce, przemysł, kominy i
    Wasz klimat w ktorym czujecie się dobrze i swojsko. Oczywiście byłam w błedzie,
    ja również nie lubie zmian , choćby były nawet najpięniejsze. I najlepiej jakby
    mój stary dom był zawsze stary , bo go tak pamiętam, ale jednak jak go nie
    bedziemy remontować , kazdy dom się rozleci.
  • rico-chorzow 12.03.06, 19:55
    odbiera tak Sląsk,jego rzecz,człowieka z zewnątrz,niech będzie brudny i
    zasmrodzony,ale to są moje brudy,nie każdy musi tutaj zostać i mieszkać,droga wolna.
    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • rita100 12.03.06, 21:36
    rico-chorzow napisał:

    > odbiera tak Sląsk,jego rzecz,człowieka z zewnątrz,niech będzie brudny i
    > zasmrodzony,ale to są moje brudy,nie każdy musi tutaj zostać i mieszkać,droga
    w
    > olna.

    Rico tos mnie zaskoczył, ostry jesteś. Jak się mówi wolność Tomku w swoim domku.
    Tylko się nie żal , ze masz brudno i nikt Ci w tym usprzatnięciu nie chce
    pomagać ;) Albo się nie złość , że sąsiad ma porzadek w domu.
    Nikt w brudy nie będzie inwestował.
  • rita100 12.03.06, 22:14
    dlatego , że twardo stoisz przy stanowisku i chcesz pokazać Ślask od strony
    brudów , tylko dlatego , że są to Twoje brudy .

  • rico-chorzow 12.03.06, 22:28
    Ja czytam polskie opowieści o moim Šląsku,podkreślam -polskie-,a miała
    kiedykolwiek Polska jakieś pojęcie Šląsku?
    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • rita100 12.03.06, 22:30
    rico-chorzow napisał:

    > Ja czytam polskie opowieści o moim Šląsku,podkreślam -polskie-,a miała
    > kiedykolwiek Polska jakieś pojęcie Šląsku?

    A dlaczego tylko polskie ?
    Rico , nie zamykaj się we własnym swiecie
  • rita100 13.03.06, 14:58
    rico-chorzow napisał:

    > zamiast polskiego "tak".

    A dlaczego Rico nie napiszesz od razu tylko czekasz na pytanie ?
    Jestem ciekawa, powiedz - doczamu ? Jó ! ;)
  • rico-chorzow 13.03.06, 15:24
    rita100 napisała:

    > rico-chorzow napisał:
    >
    > > zamiast polskiego "tak".
    >
    > A dlaczego Rico nie napiszesz od razu tylko czekasz na pytanie ?
    > Jestem ciekawa, powiedz - doczamu ? Jó ! ;)


    Ponieważ polskie "nie" znamy;)


    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • rita100 13.03.06, 15:41
    rico-chorzow napisał:

    > rita100 napisała:
    >
    > > rico-chorzow napisał:
    > >
    > > > zamiast polskiego "tak".
    > >


    > > A dlaczego Rico nie napiszesz od razu tylko czekasz na pytanie ?
    > > Jestem ciekawa, powiedz - doczamu ? Jó ! ;)
    >
    >
    > Ponieważ polskie "nie" znamy;)
    >
    nic mi nie pozostaje jak się łuśmiać, bo zrozumiałam :)
    >
  • szwager_z_laband 11.03.06, 22:03
    kuknijcie/kliknijcie pod punk3 - to je zdjyncie listu kery szkryfnou jedyn
    wiynziyn ze Laband:

    www.ipn.gov.pl/a_071103_wyst_bytom.html
  • rita100 12.03.06, 19:53
    popatrz, list czyli ten gryps napisany w języku polskim marzec 1945r
  • szwager_z_laband 12.03.06, 19:54
    jo tam widza i po polsku i po niymiecku
  • rita100 12.03.06, 19:55
    "Rano do baraków przyszlo kilku panów w magistratu, czyli zarządu miasta i
    sucho poinformowali jeńców, co ich w Katowicach czeka i z czym będa mieć do
    czynienia i jak będzie wyglądał ich dzień, organizacja w życia w barakach,
    wyżywienie itd. A więc o szóstej ramo pod magistratem. Praca to sprzatanie
    miasta, zamiatanie ulic. Pobrać taczki, szufle, łopaty, miotły wilkinowe.
    Zawsze po dwie osoby. Zostały wyznaczone ulice pod nazwiska. Od szóstej do
    czternastej obowiązkowo na wyznaczonych ulicach. Wszystkie kobiety otrzymały
    robocze obuwie, drewniaki. Wygodne nie były, ale przynajmniej nogi były suche.
    Gdy ktoś narzekał, że ma poobcierane stopy, prosił o jakieś skarpety czy choć
    kawałek gazy lub bandażu, odpowiedź zawsze była taka sama lub w podobnym stylu:
    - Bądźcie dumne, Niemki, i nie jęczcie. Wasz fuhrer wam się o to postarał.
    Zaopatrzenie w żywność wyglądało następująco. Dwóch mężczyzn miało obowiązek z
    pobliskiego klasztoru przywozieć dla wszystkich zupę w kotle ustawionym na
    ręcznym wózku. Codzienni ta sama 'zupa'. Rozgotowane kartoflane obierki. Nic
    więcej w kotle nie było, nawet odrobiny soli. Do tego dostawało się kawałek
    chleba. Gdy się chleb przez chwilkę moczyło w tej pożywnej 'zupie', można go
    było nawet zjeść. Przy najlepszych chęciach, będąc naprawdę bardzo głodnym,
    trudno to było jeść z apetytem. Kontrolujący baraki żołnierze albo pracownicy
    magistratu powtarzali niestrudzenie:
    - Jedzcie, niemieckie dziewczyny, wasz fuhrer te zapasy dla was przygotował.
    Przecież to się nie może zmarnować.
    Tak, to niestety prawda. W czasie wojny kartoflane obierki były znoszone i
    magazynowane jako wyżywienie dla jeńców wojennych."
    cdn
  • rita100 12.03.06, 20:17
    "Dni stawały się coraz dłuższe. Odzież, którą kobiety miały na sobie była tą, w
    której wyszły z domu w lutym 1945 roku (przypomnę , że Lyjinka została zabrana
    przez Sowietów z gburstwa w Wymoju na Warmii, razem z siostrą i bartem i tylko
    ona przetrwała obóz w Doniecku). Poszarpana, podarta, w najlepszym wypadku
    sfilcowana. A na dworze deszcz, wiatr i zmienna pogoda. Nie było innego
    wyjścia, trzeba było zacząć żebrać. Było w Katowicach wiele rodzin niemieckiego
    pochodzenia, które raczej do swojej niemieckości wolały się nie przyznawać.
    Warmińskie kobiety - niewolnice dość szybko nauczyły się odrózniać nastawienie
    Ślązaków, pukając do kolejnych domostw. Rzadko zdarzyło się, trzeba to
    przyznać, żeby zatrzaśnięto im drzwi przed nosem. Częściej jednak dostawały
    cienką kromkę suchego chleba, niż jakiś stary szalik, czapkę czy dziurawe
    skarpety. Ale zdarzało się, że przynosiły wieczorem do baraku słoik smalcu lub
    pokaźny 'klump' marmolady z czerwonych buraków. Wtedy w baraku była uczta.
    Zdarzały się wieczory, że na kolację dla piętnastu kobiet musiały wystarczyć
    trzy cieniutkie kromki czerstwego chleba i jedna cebula. Tęskniły za śledziami
    z Przemyśla. (Wspomnę, bo nie wiecie, że w Przemyślu miały postój w drodze do
    Katowic i tam ludzie przynosili im śledzie, ale to już osobny rozdział).
  • rita100 12.03.06, 20:18
    Pewnego ranka do magistratu przyszedł zarządca miejskiej , magistrackiej
    stajni. Nie było samochodów. Cały transport w Katowicach : zaopatrzenie
    szpitali, oczyszczanie miasta, zaopatrzenie sklepów itd.., odbywały sie przy
    pomocy wozów ciągnących przez konie. Zarządca potrzebował kobiety do pracy w
    stajni. Musiała rozumieć po polsku i nie bać sie koni. Lyjnika (Halinka)
    zgłosiła się natychmiast i od razu podjeła pracę w stajni. Praca do łatwych nie
    należała.
    W stajni było około trzydziestu koni. Wozacy zabierali je z boksów rano o
    godzinie szóstej. Do obowiązków Lyjnki należało wyczyścić boksy i gnój
    załadować na podstawioną platformę. Okolo południa do stajni zjeźdzał jeden z
    wozaków z pełnym wozem obierek. Chyba ze szpitali, przedszkoli lub fabrycznych
    stołówek. Musiała te obierki zrzucać z wozu do dużej, metalowej wanny,
    porządnie umyć, potem wrzucieć je do wielkich kotłów i ugotować. Po ugotowaniu
    przełożyć do metalowych beczek, a pełne beczki prztoczyć do stajni. Potem
    obierkami napełnić żłoby w końskich boksach, dodać sieczkę, owies i siano. Na
    koniec wszystko dokładnie pozamiatać. Każde przejście w stajni musiało być
    czyściutkie, a przed stajnią dokładnie pozamiatane i zgrabione. Z tym wszystkim
    musiała zdążyć, by wracający z miasta po południu wozacy około trzeciej mogli
    wprowadzić konie do czystej stajni z pełnymi źłobami. Praca była cieżka, ale
    jako dziewczyna wychowana na gospodarce, była przecież do tego przyzwyczajona."
  • rita100 12.03.06, 20:21
    "Między obierkami zwożonymi do stajni Lyjnka czasem znajdowała całe kartofle.
    Opowiadała o tym dziewczynom w baraku. Ślinka im ciekła na myśl kartoflach w
    mundurkach. Któregoś dnia zdecydowała, że nazajutrz poprosi Futtermeistra, żeby
    zorganizował jej jakiś mały garnek, w którym mogłaby sobie ugotować kartofle.
    Ostrzegały ją , zaklinały, żeby tego nie robiła, bo straci pracę. Wiedziały, że
    Futtermeister strasznie nienawidzi Niemców. Ale kto Halince mógł cokolwiek
    wytłumaczyć czy zakazać, gdy sobie raz coś postanowiła ?. Następnego ranka
    podeszła do niego, powiedziała, czego chce i dlaczego. Wydał się prawie
    zaszokowany jej szczeroscią i już na drugi dzień Halinka miała swój garnuszek.
    Ach, jakże inaczej pracowało się z pełnym żoładkiem. Nie było też prawie dnia,
    zeby nie przyniosła kobietom do baraku po kilka, wprawdzie już zimnych, ale
    dobrze ugotowanych kartofli.
    Życie Lyjnki poprawiało sie z dnia na dzień. W budynku magistratu miała swoją
    siedzibę straż pożarna. Oczywiście z własną kuchnią. Wkrótce wszyscy znali
    Niemkę ze stajni. Mówiono o niej ze względu na jej pracowitośc. Nigdy dotąd
    stajnia nie błyszczała taką czystoscią. Nigdy też nie było wszystko tak
    dokładnie i na czas zrobione. Zdarzało się, że sam komendant mówił: Ty ,
    Niemka, idź i każ sobie dać talerz zupy.
    Zmywała strażakom naczynia, za to oni zlewali swoje niedojedzone resztki, które
    potem ona zjadała, mogąc sobie je nawet podgrzać. To jedzenie było o niebo
    lepsze, smaczniejsze niż rozgotowane obierki, których jeść już nie musiała, jak
    pozostałe kobiety. Przede wszystkim nie musiała już żebrać."
  • rita100 12.03.06, 20:22
    A w niedzielę ?
    W niedzielę chodziły razem z Emi do klasztornej kuchni obierać kartofle. Za to
    obieranie dostawały wprawdzie nie wystawny, ale jednak objad z dwóch dań. Gdy w
    kuchni zadzwonił dzwonek, wszystkie zakonice rzucały pracę i biegły do
    klasztornej kapilcy na modlitwę. Lyjnka i Emi buszowały wtedy po garnkach.
    Kiedy siostry wracały, one wciąż obierały kartofle jakby nigdy nic.
    Lyjnka powoli zaczeła funkcjonować normalnie , dalej pracowała w stajni.
    Kobiety na ulicy musiały pracować bez względu na pogodę. Raz w tygodniu z
    Futtermeistrem rżneła sieczkę. Szło im bardzo sprawnie, tą robotę znała od
    dziecka. Z kierowcą Staśkiem jeździła co pewien czas wiele kilometrów po siano
    dla koni. Stasiek był dla niej dobry, choć w pracy strasznie leniwy. Sama
    musiała załadować i rozładować siano. On stał, patrzył i palił papierosa. Za
    każdym wyjazdem Stasiek kupował jej dwie świeżutkie bułeczki i butelkę mleka.
    Czasami czuła sie jak wolny czlowiek mieszkający w hotelu robotniczym. Ale w
    dokumencie tożsamości, jakie wszystkie dostały, przetłumaczono im to po
    polsku, bo nie umiały przecież czytać, że tam jest napisane: obywatel Rzeszy
    Niemieckiej robotnik przymusowy.
    Jeńcy byli w Katowicach wykorzystywani na każdym kroku, jak sie tylko dalo.
    Wieczorami w baraku kobiety opowiadały sobie nawzajem, co im sie za dnia
    przytrafilo. Do szykan i wyzwisk na ulicach zdążyły się przyzwyczaić. To już
    nawet nie bolało. Jednak każdy, kto miał im coś do powiedzenia, wysługiwał się
    nimi."
  • rita100 12.03.06, 20:23
    Napewno jesteście ciekawi w jaki sposób Lyjnka uciekła, nie była to sprawa
    łatwa, ale uciekła z Katowic i przypuszczam , ze większość kobiet też
    pouciekały z obozu, bo tak właściwie to nie wiadomo w jaki sposób zamknięto ten
    obóz. A może wiecie ?
    Do Rico - jest też opis meczarni w Doniecku, potrzebujesz go ?
  • szwager_z_laband 12.03.06, 20:26
    czyli taki som koniec jakz obozym w Laband we tyj ksionzce o keryj jo spominou

    - ciekawo geszichta rita -- dziynkuja zes jom nom zacytowaua
  • ballest 12.03.06, 21:17
    "MNIEJSZOŚĆ NIEMIECKA


    Chociaż mniejszość niemiecka w Polsce była niewielka, bo w 1931 r. liczyła 2%
    ogółu ludności, to jednak wyróżniała się pod względem aktywności politycznej,
    wysokim poziomem i odrębnością kulturalną, rozwiniętym życiem społeczno-
    kulturalnym, silną pozycją ekonomiczną a także poczuciem wyższości kultury i
    narodu niemieckiego nad innymi.

    Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 r. liczba Niemców na ziemiach
    nowopowstającego państwa, zaczęła maleć. Z 1,2 mln pozostało 741 tys.[18]
    Rzesza Niemiecka nigdy się nie zgodziła z utratą ziem na wschodzie. Zaczęto
    więc wspierać i dofinansowywać wszelkie organizacje i przejawy kultury
    niemieckiej w II Rzeczpospolitej. "

    Malo tego w tych danych napewno nie ma Slazakow, kere przyjechaly ze
    niemieckiego Slaska !
    Rico, wiesz co Ty mosz za problemm? napewno familijny, bo bys inaczy nie
    reagowou na tematy , kere som narmalne na tym forum!
    Napisz nom czymu Twoja famila z Kotliszowic se znodua w Chorzowie i problymu
    nie mosz, a nie wstydz se tego, bo uot moji omy brat tysz uciek do Katowic, a
    uot ojca kuzyn tysz i nasze somsiady tykze zaroz trzch braci uciekuo na
    Ostoberschlesien.
    a nie neguj faktow, bo tego negowac nie idzie, bo kazdy z nos mou krewnych w
    Katowicach i okolicach a te co tam mieszkajom to wszystko potomkowie
    powstancow !





    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rico-chorzow 12.03.06, 22:04
    Ballest,mój drogi,nie lubię nahalnych,a już wcale napływowych żołdaków jak w
    Twoim wypadku,służ dalej jakiemuś panu,jak tradycyjnie w Twojej wielkiej rodzinie:))
    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • ballest 12.03.06, 22:37
    Rico na Pytanie nie odpowiedziales, choc wiesz, ze ja odpowiedz znam!
    WIESZ JAKA JEST ROZNICA MIEDZY NAMI?
    Ja sie do wszystkiego przyznaje, a Ty bronisz TWOICH BLEDNYCH RACJI!
    Na koncu powiesz, ze Twego Ojca wcielono do Wehrmachtu?
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rico-chorzow 12.03.06, 22:54
    ballest napisał:

    > Rico na Pytanie nie odpowiedziales, choc wiesz, ze ja odpowiedz znam!
    > WIESZ JAKA JEST ROZNICA MIEDZY NAMI?
    > Ja sie do wszystkiego przyznaje, a Ty bronisz TWOICH BLEDNYCH RACJI!
    > Na koncu powiesz, ze Twego Ojca wcielono do Wehrmachtu?

    Tak,na pytania nie ma zamiaru odpowiadać,a w żadnym wypadku na pytania służącego
    żołdaka,jak w Twoim i Twojej rodziny przypadku.(Twoje wypowiedzi,chyba,
    znajdziesz,Ballest?)

    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • ballest 12.03.06, 23:08
    Rico, mnie nie potrzebujesz odpowiadac, bo ja odpowiedz znam, tak samo jak Ty
    ja znasz, chcialem, zeby inni forumowicze sie tez dowiedzieli, wtedy by sie
    wyjasnilo wiele spraw i twoja reakcja na moje wpisy, ktore wlasciwie calkiem
    normalne byly.
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rita100 13.03.06, 15:01
    rico-chorzow napisał:

    > teraz rozumię ;)
  • rico-chorzow 13.03.06, 15:26
    rita100 napisała:

    > rico-chorzow napisał:
    >
    > > teraz rozumię ;)


    Może to -teraz rozumię- rozszerzysz:))


    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • rita100 13.03.06, 15:46
    rico-chorzow napisał:

    > rita100 napisała:
    >
    > > rico-chorzow napisał:
    > >
    > > > teraz rozumię ;)


    Rico , teraz rozumię to takie uniwersalne powiedzenie , nikomu nie szkodzi ;)
    Coś takiego jak " jó " ;)
    >
    >
    > Może to -teraz rozumię- rozszerzysz:))

    Rico , teraz rozumię to takie uniwersalne powiedzenie , nikomu nie szkodzi ;)
    Coś takiego jak " jó " ;)

    Rico , rozszerzyłam z dwóch stron ;))))
    >
    >
  • rico-chorzow 13.03.06, 15:57
    rita100 napisała:

    > rico-chorzow napisał:
    >
    > > rita100 napisała:
    > >
    > > > rico-chorzow napisał:
    > > >
    > > > > teraz rozumię ;)
    >
    >
    > Rico , teraz rozumię to takie uniwersalne powiedzenie , nikomu nie szkodzi ;)
    > Coś takiego jak " jó " ;)
    > >
    > >
    > > Może to -teraz rozumię- rozszerzysz:))
    >
    > Rico , teraz rozumię to takie uniwersalne powiedzenie , nikomu nie szkodzi ;)
    > Coś takiego jak " jó " ;)
    >
    > Rico , rozszerzyłam z dwóch stron ;))))


    :(,tylko z dwóch stron?;))


    --
    mlodziezgornoslaska.org/assets/historiaOS.jpg
  • rita100 12.03.06, 21:37
    szwager_z_laband napisał:

    > czyli taki som koniec jakz obozym w Laband we tyj ksionzce o keryj jo spominou
    >
    > - ciekawo geszichta rita -- dziynkuja zes jom nom zacytowaua

    hehe, Laband , już chcesz sie mnie pozbyć ?
    Nie tak łatwo, jeszcze się pożegnamy ze Stalinem w Katowicach ;)))
    Będą kolejne odcinki :)
  • szwager_z_laband 13.03.06, 11:55
    myslouech ze to koniec, ale oczywiscie z ciekawosciom poschom dalyj i dalyj
    mogymy na tyn temat pogodac - Rita moj fater spominou mi o obozie we
    Swiyntochuowicach, we kerych on sie urodziou, spominou tysz ze familia
    miyszkaua niydaleko tego obozu i wiedziaua co sie tam dzieje, ale wydowo mi sie
    ze mieli strach o tym godac. No a tera suchom dalyj Twojego tekstu - mysla ze
    czynsc ludzi we Katowicach tysz sie boua tyj prowdy - a jak sie czuowiek boi to
    czasami reaguje niy tak jak w normalnym swiecie...
  • rita100 13.03.06, 15:10
    Laband , dziś napisze juz wspomnienia do końca, tam tez będzie wspomniane o
    ludziach, którzy pomagali. Widzisz , te wspomnienia napisane są pod innym
    kontem , czlowieka, którego nic nie łaczyło ze Śląskiem tylko taki los go tam
    rzucił i opisuje to tak jak to widziała. Dla tej osoby jak i wielu innych Śląsk
    to Śląsk to Śląsk i nie dzielą jak wy się sami dzielicie. Wydaje mi sie , ze
    Wam to szkodzi, ale chcecie tak zyć.

    Ojciec się we Świętochłowicach urodził, a mama ?
  • rita100 13.03.06, 15:12
    kontem - oczywiście , ze mialo być kątem :)
  • rita100 13.03.06, 19:19
    Za swoją pracę jeńcy w Katowicach nie dostawali pieniędzy. Zdarzyło się , że
    Stasiek, z którym Halinka jeżdziła po siano, dawał jej w sobotę dziesięć
    złotych, mówiąc - masz, Niemko, kup sobie coś do zjedzenia. Ona wolała jednak,
    w niedzielę pójśc do klasztoru i zarobić sobie na objad, a za pieniądze od
    Staśka kupiła papier, kopertę i znaczek.
    Napisała list do domu i zaadresowała go po niemiecku, podając swój katowicki
    adres zwrotny. Bała się ewentualnych konsekwencji, jednak tęskonota za domem
    przeważyła. Minął jakiś czas. Pewnego dnia przeszła szok. Kiedy wracała z pracy
    do baraków, z dyżurki wyszedł żołnierz z kopertą w ręku
    - Helena P. - zapytał ?
    Potwierdziła skinieniem głowy - Masz - powiedział wyciągając do niej rękę z
    kopertą.
    (Opis radości ominę)
    Kobiety w baraku gratulowały Helence, zazdroszcząć wieści z domu. Też zaczeły
    pisać do swoich, otrzymując odpowiedzi.Teraz było już inaczej. Życie nabrało
    sensu. Wszystko wokół zaczynało być kolorowe, a szykanującym ją Ślezakom śmiała
    sie w nos. Znów za jakiś czas przyszedł list od mamy ... a w nim pieniądze na
    bilet.
  • rita100 13.03.06, 19:23
    Była prawie połowa kwietnia 1946 roku. Decyzja o ucieczce.
    Rano scenariusz ucieczki był gotowy. Poszła jak zwykle na szóstą do pracy i
    przez cały dzień przy każdej osobie, z ktorą tylko miała w ciągu dnia
    styczność, narzekała na okropny ból zębów. Uzyskała zgodę Futtermeistra i za
    pięć czternasta zameldowała sie u komendanta w barakach po przepustkę do
    dentysty. Tu obowiązywał rygor i dyscyplina. Każde wyjście tego rodzaju musiało
    być odnotowane, wystawiona specjalna z adresem lekarza, którą później -
    poświadczoną przez doktora - należało oddać komendantowi. Znała całą tą
    procedurę. Ale pan komendant zareagował inaczej i zdecydowanie:
    - Twój zasrany obowiązek do czternastej pracować ! Raus!
    Następnego dnia ból zębów był jeszcze większy. Grała swoją rolę tak
    przekonująco, że nawet tak nienawidzący Niemców pan Futtermester podał jej
    szmatę zmoczoną w zimnej wodzie i kazał przykładać do policzka. Pięć po drugiej
    zameldowała sie znowu u komendanta. Ta sama odpowiedź:
    - Masz do czternastej pracować, a poza tym dentysta pracuje też tylko do
    czternastej. Won !
    Łzy i kawałek kartofla w ustach imitujący opuchliznę też nic nie pomogły.
    Tymczasem Halinka zdążyła się dowiedzieć jak kursują pociągi. Tyle informacji
    jej już wystarczyło.
    - Lenchen kochana, złapią cię i pójdziesz do więzienia - próbowały tłumaczyć
    dziewczęta - Przecież już nie głodujesz, nie marzniesz - tłumaczyły.
    Lyjnka miała na wszystko gotową odpowiedź:
    - Tyle razem przeszliśmy, tyle wycierpiałyśmy poniezeń, plucia w twarz i innych
    okropności. Nawet najbardziej łagodny i bezzębny pies, gdy mu się bedzie ciągle
    dokuczać i męczyć go, w końcu ugryzie. Ja nie chcę gryź, nie chcę się mścić -
    powtarzała- ja chcę po prostu uciec. Co mi zrobią jak mnie złapią ? Wywiozą do
    Rosji ? Tam już byłam i Rosji się nie boję.
    Zamilkła, a po chwili ciągneła dalej :
  • rita100 13.03.06, 19:24
    - Widziałam, jak tam żyć. Za to, że pracuję jak wół za nic, mam ciagle znosić
    poniżenia i dokuczanie od ludzi, którzy będąc Polakami kilka lat temu po nocach
    wystawali w kolejkach, zeby zostać Volksdeutschami ? Których synowie i bracia w
    niemieckich mundurach walczyli dla Hitlera, a teraz opłakują ich śmierć
    dziękując, że wywalczyli dla nich wolnośc ? Bez znaczenia, po ktorej stronie
    walczyli. Co czujecie dziewczyny - pyta Helenka swoje towarzyszki niedoli -
    słysząc przy zamiataniu ulicy Ślązaka, gdy do was mówi: - " No, Niemko, nie
    łaskotaj tak tego bruku, on się do ciebie nie bedzie śmiać" albo "co ten Hitler
    z wami zrobił, dumne niemieckie kobiety ?".
    Tego wszystkiego było Halince za wiele. Nie pracowała już wprawdzie na ulicy,
    miała też paru znajomych w Katowicach, którzy starali się jej pomagać. Dwóch
    starszych gospodarzy przynosiły jej czasem rzeczy przekazane przez ich żony.
    Jakąś damską torebkę, czerwony szal czy pończochy, albo sportowe obuwie.
    Potrafiła docenić to dobre serce tych nielicznych dobrych ludzi. Chciała jednak
    za wszelką cenę do domu.
  • rita100 13.03.06, 19:31
    W ostatnich tygodniach w środku nocy pod baraki przyjeżdzały ciężarówki,
    zabierano kobiety i mężczyzn - niewolników i wywożono gdzieś w inne rejony
    miasta. Ich zadaniem było wyrzucać ludzi z ich mieszkań. Lyjnka nie wiedziała,
    dlaczego eksmitowano tych ludzi i dlaczego robiono to w nocy. Biedni ludzie
    bronili się, jak mogli, przed eksmisjami, wylewając wodę i pomyje na wynoszony
    ich dobytek. Nie pomagało tłumaczenie, że oni sami są niewolnikami. Byli
    kozłami ofiarnymi ówczesnych katowickich decydentów.
    Stasiek, kierowca ciężarówki czasem odcągał Halinkę od tej niewdzięcznej
    roboty. Kazał jej schować się w kabinie mówiąc: odpocznij trochę, ja wiem, jak
    ty ciężko musiasz pracować. Rano po takich nocnych akcjach trzeba było o
    szóstej stawić się normalnie do pracy.
  • rita100 13.03.06, 19:33
    Trzeciego z kolei dnia Halinka znowu punktualnie o czternastej stawiła się u
    komendanta z zaczerwienionymi od płaczu oczyma i twarzą owiniętą szalem. Tym
    razem o dziwo dostała przepustkę na następny dzień. Nie musiała rano iść do
    stajni. Obmyślała ucieczkę, a sercem była na Warmii.
    Rano , był to Wielki Czwartek, kiedy dziewczyny wyszły do pracy, ona założyła
    podarowne wcześniej przez dobrych ludzi sportowe obuwie, pończochy, czerwony
    szal i płaszcz. Ten sam w którym wyszła z domu. Włosy po tyfusie zdążyły już
    odrosnąć. Jedna z dziewcząt podarowała jej szminkę. Tak wystrojona, z torebką w
    ręku, nie sprawiała wrażenia uciekinierki z jenieckiego obozu. Do dworca
    dotarła szczęśliwie, poczuła sie bezpiecznie w tej ogromnej masie ludzi, niczym
    sie nie wyrózniała. Do odjazdu było jeszcze trochę czasu, nerwy i podniecenie
    zmusiły ja do rozglądniecia sie za toaletą.
    W obskurnej dworcowej toalecie przeczytała napis : 'Sraj spokojnie, Stalin
    czuwa'. Z całego tekstu zrozumiała tylko jedno słowo 'Stalin', dziwiąc sie , że
    nawet w toalecie Rosjanie i Polacy chwalą swojego przywódcę. Wiele różnych
    tekstów ze słowem 'Stalin' widziała na murach, transparentach i plakatach w
    Katowicach. Ten z toalety starała sie zapamiętać. żeby kiedyś w przyszlości,
    jak można wodza wielbić w dworcowej toalecie."
    Był 20 kwietnia 1946 roku. Wielka Sobota. Halinka powraca do domu.
    Czy ostało się bociane gniazdo na stodole ?
  • rita100 13.03.06, 19:36
    Zakończenie
    "Łzy szczęścia spływały jej po policzkach. Nawet nie chciała ich wycierać. Po
    kilku krokach schyliła się na poboczu drogi, nabierając w dłonie garstkę ziemi.
    Przytuliła do twarzy.
    - Boże - pomyślała - gdybym była niewidoma, rozpoznałabym ziemię po jej
    zapachy. Tylko nasza warmińska ziemia tak pachnie. Naprawdę pachnie. Papa też
    bierze ziemie do reki i potrafi z niej czytać - myślała. - Ja nie umię, ale
    potrafię ją rozpoznać.
    - To teraz polska ziemia - przemkneło jej przez myśl. - Polska, niemiecka, cóż
    to ma za znaczenie. Bóg chciał, żebym na tą ziemię wróciła. Jestem. Dla mnie to
    przede wszystkim warmińska ziemia."

    Tak wyglądał powrót na tą ziemię, ale to co zobaczyła Helenka to obraz nędzi i
    rozpaczy. Rumowisko gruzów, popiołu - taki był dom do którego wróciła. Dalsze
    jej dzieje powojenne dopiero ukażą się w drugiej części ......a życie toczy sie
    dalej - Edwarda Cyfusa.
    Bo Helenka opuściła ukochaną Warmię i znalazła sie w Niemczech.

    - Poziydzta sójsiedzie , jak to buło ?- pyta Helenka
    - Ruskie "rządy" zaczeły sie tydzień po tym, jak was zabrali.....

    dziekuję za uwagę
  • ballest 13.03.06, 20:10
    Dziekuje Rito, dziekuje bardzo i w moich zylach trocha Warminski krwi plynie a
    moze nie uwierzysz brat uojca Alois ozenil sie z Warminka co jej Lyina bouo, a
    drugi brat tez sie ozenil z Warminka, tzn. moje kuzynki i kuzyni to Warmiacy;)
    choc Gerd (to jest ten co z Katja Epstein do klasy chodziou) czuje sie wiecej
    Slazakiem, bo przez Wojne jak Berlin bombardowano kuzyni i kuzynka mieszkali u
    nos na Slonsku!

    "- Widziałam, jak tam żyć. Za to, że pracuję jak wół za nic, mam ciagle znosić
    poniżenia i dokuczanie od ludzi, którzy będąc Polakami kilka lat temu po nocach
    wystawali w kolejkach, zeby zostać Volksdeutschami ? "

    I na niemieckim Slasku byly takie zmije, co za Niemca se dali z Heil Hitler
    pozdrawiac, a jak Poloki wlezli to udowali wielkich Polokow, do tego
    nienmieckie nazwiska mieli!
    Jou dzisiej cos wlozam uo Rudnie, to je list od kuzyna mego ojca, niestety po
    niemiecku pisany!
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rita100 13.03.06, 20:24
    Ballest to napisał Cyfus Warmiak, to sa wspomnienia jego najblizszych. To jest
    historia jego gburstwa, a wspomnienia sa najprawdziwsze. To są czasy naszych
    rodziców, którzy odchodzą, czasmi nawet nie chcąc mówić o tym cięzkim okresie.
    Najczęściej bazujemy na wiedzy historyków i naukowców , pisane nadzwyczaj w
    sposób naukowy, opracowania , statystyka , kiedy wokół nas sa ludzie , którzy
    wiele wycierpieli, a sa ludzie , którzy w czasie wojny nauczyli się zyć inaczej
    i wiele widzieli.
    Masz jakies zdjęcia Ballest tych starych , starych Warmiaków ?
    Teraz nowe opowiadanie, calkiem inne, krakowskie, ale akcja znów na SLasku.
  • rita100 13.03.06, 20:26
    Jak obiecałam, zamieszczam inne opowiadanie osoby jeszcze żyjącej , a nawet
    mającej sie bardzo dobrze.
    Kobieta ta nawet jest rozmowna , tylko o latach wojennych nie chce za bardzo
    opowiadać. Pochodzi z pod bocheńskiej wsi i tam zastała ją wojna. Otóż ludzie
    tam na wieść o wojnie uciekali przed Niemcami na wschód. Fama niosła o
    strasznych wyczynach Niemców, straszono okrucieństwem Niemców tak bardzo, ze
    ludzie opuszali domostwa i uciekali. Kobieta, dajmy jej przydomek 'Irka' nie
    przestaszyła się i korzystając z okazji , ze wszystko spustoszało zabrała sie
    do szbrownictwa opustoszałych sklepów. Więc wiele rzeczy przywoziła na taczkach
    do domu, jak papierosy i inne produkty. Tak jej się świetnie interes rozwijał w
    tym czasie, że z Bochni zaczeła wywozić towar do Krakowa i go na lewo
    sprzedawać. Ale kiedyś, po powrocie do domu zauważyła , że najbliźsi ją
    okradli. Okazało się , że zamurowali jej towar w domu. Kiedy mur rozbiła, bo
    zauważyła świeże ślady zaprawy wyciągła ten towar i wyjechała na stałe do
    Krakowa.
    Handel bardzo dobrze sie rozwijał i wynajeła pomieszczenie na sklep na dośc
    ruchliwej ulicy. Poznała Polaka znającego niemiecki i razem pracowali w tym
    sklepie. Ślub ich był w 1942 roku. Jak to w czasie wojny ich interes sie
    rozwijał. Do sklepu z artykułami gospodarczymi zaczeli przychodzić Niemcy i
    przynosić towar jak: kłodki , piecyki, łańcuchy, druty w celu pozbucia się za
    intratną cenę. Tak przebiegał handelek z Niemcami na zapleczu sklepu. Polacy
    kupowali, Niemcy sprzedawali i kołowrotek się obracał. 'Irka' badzo dobrze
    wspomina ten okres, bo na brak pieniedzy nie narzekała. Oczywiście, ze znalazł
    się Polak zazdrośnik i doniósł o handelku , za co 'Irka ' została zamknięta w
    obozie w Krakowie (tu miała kłopoty).
    cdn
  • rita100 13.03.06, 20:28
    Po wojnie, jej życie tak sie nie zmieniło, bo miała niesamowity dryg do
    handlu. Po wkroczeniu Ruskich na ziemię 'Irka' już w inny sposób handlowała.
    Razem ze swoją koleżanką jechały do Katowic, Zabrza, Gliwic i do Wrocławia , na
    jarmarki gdzie Niemki wysprzedawały swoje rzeczy. W ten sposób 'Irka' po
    targowaniu się skupowała towar po czym w Krakowie go sprzedawała. A woziło sie
    ten towar w takich walizkach zawiązanych sznurkiem. Widziała jak ochydnie
    zachowywali sie Polacy, jak podstępnie. Ile razy zdarzyło sie , że Polacy z rąk
    wydzierali tak Niemce jak i jej rzeczy i uciekali. Jak rabowali ich dobytek. To
    narzuty, to szale, to płaszcze - wszystko co było na rękach zawieszone do
    sprzedania.
    Ale razu pewnego we Wrocławiu zdarzył się taki przypadek. Irka z koleżanką szły
    boczną ulicą na targ nagle przed nimi z za rogu ukazuje się Niemka z malutkim
    chłopczykiem, szli za rękę - " ale wiesz, żebyś ty widziała , jakie cudowne,
    długie rzęsy miał ten chłopczyk, jeszcze takich nie widziałam , no i wiesz
    podszedł do nich Żyd i chwycił tego chłopczyka za nogi i chciał nim o mur
    walić - jak myśmy to zauważyli , natychmiast z pazurami rzuciliśmy sie na Żyda
    i przewróciliśmy go na chodnik i tak na niego żeśmy krzyczeli, chyba byśmy go
    zabiły tam na miejscu". Pytam się - skąd wiadomo było, ze to Żyd ?- " Sam się
    przyznał, powiedział ,że chce sie zemścić na Niemcach za krematoria". Irka z
    koleżanką odprowadziły Niemkę z tym dzieckiem do samego domu bezpiecznie. O
    losach tej kobiety i jej dziecka nic już nie wiadomo. Ale to wydarzenie Irka
    pamięta do dziś.
  • ballest 13.03.06, 20:50
    Rita, moze nie uwierzysz, ale ja wiem o kim Ty piszesz ;)
    Jestem 100% pewny, ze wiem o kim piszesz!


    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rita100 13.03.06, 21:20
    Ej, Ballest, Ballest to jest prawda, taka jest prawda, może się jeszcze czegos
    dowiem ciekawego, ludzie lubią opowiadać tylko trzeba chcieć z nimi rozmawiać.
    O kim pisze ? Chodzi Ci o Niemke i dziecko czy o te handlarki wojenne i
    powojenne ?
  • ballest 13.03.06, 22:05
    Rita chodzi mi o Irke ;) czyli o handlarke ;)
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rita100 14.03.06, 10:50
    ballest napisał:

    > Rita chodzi mi o Irke ;) czyli o handlarke ;)
    podejrzewasz moja tesciową - a niech będzie ;)
    Akurat osoba opowiadająca tu nie jest wazna, wspomnienia tylko
  • ballest 14.03.06, 13:50
    Wiem Rita, ale te wspomnienia tej Irki, te powinnas notowac, a choc by nagrac,
    bo takich juz nie bedziemy mogli sluchac

    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • szwager_z_laband 13.03.06, 21:42
    rita100 napisała:

    > Laband , dziś napisze juz wspomnienia do końca, tam tez będzie wspomniane o
    > ludziach, którzy pomagali. Widzisz , te wspomnienia napisane są pod innym
    > kontem , czlowieka, którego nic nie łaczyło ze Śląskiem tylko taki los go tam
    > rzucił i opisuje to tak jak to widziała. Dla tej osoby jak i wielu innych
    Śląsk
    >
    > to Śląsk to Śląsk i nie dzielą jak wy się sami dzielicie. Wydaje mi sie , ze
    > Wam to szkodzi, ale chcecie tak zyć.
    >
    > Ojciec się we Świętochłowicach urodził, a mama ?

    we Laband:)
  • szwager_z_laband 13.03.06, 21:56
    ojciec potym miyszkou we Laband
  • rita100 13.03.06, 22:39
    szwager_z_laband napisał:

    > ojciec potym miyszkou we Laband

    i co dalej ? :)
  • szwager_z_laband 14.03.06, 10:25
    no i sie poznali:))

    Rita, moj fater sie urodziou we Swiyntochuowicach, a jak bou bajtel to sie
    przekludziou do Laband. Jakis czas miyszkou tysz we Chorzowie. Bezto zowdy
    godom ze jo je slonski krojcok:))
  • rita100 14.03.06, 10:48
    Czyli świat w oczach bajtla takiego 'slonski krojcok' - co to oznacza ?

    Jednego nie rozumie - jak Wy poznajecie miasta ślaskie ? Dla wszystkich obcych
    jest to nie do rozpoznania.
    Ludzie po tylu latach nie wiedzą czy byli w Zabrzu, czy w Gliwicach , czy
    Mysłowicach , czy w Siętochlowicach , czy gdzieś na Wesołej - to jest za trudne
    do zapamiętania. Co przystanek tramwajowy to inne miasto. Jak się w tym
    wszystkich łapiecie ? :)
  • szwager_z_laband 14.03.06, 11:12
    slonski krojcok to je do mie taki slonzok(to je oczywiscie zartobliwie:) co je
    skrojcowany ze slonzokow ze tzw poskego i ze tzw niymieckego slonska. To je
    dobro miyszanak bo gwarantuje niy popadanie we zodne skrajnosci:)))

    A ze poznowaniym miast to niyma to trudne, gorzyj je niykedy poznac kaj szuy
    miyndzy nimi granice - przipominom se jak mi oupa zawsze opowiadou ze u niych
    granica szua przez jedyn dom - tegoch se niy poradziou forsztelowac jak bouech
    nmauy = myslouech ze obiod jedli we niymieckyj izbuie a spali we polskyj
    izbie:))
  • ballest 14.03.06, 13:46
    A laband to jou i moji kuzynii, to som pruskie krojcoki, !!!
    Te tysz nie popadajom w skrajnosci;)
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • szwager_z_laband 14.03.06, 22:13
    :))
  • rita100 15.03.06, 10:51
    Gdyby tak te wszystkie miasteczka połaczyć bylibyście metropolią największą na
    Świecie i wtenczas nie byłoby problemu z jedzeniem w polskiej części a spaniem
    w niemieckiej części. No nie wiem , czy nie lepiej na odwrót, pojeść sobie w
    niemieckiej części a pospać w polskiej ;)))
  • szwager_z_laband 15.03.06, 10:52
    dc to je nasze slonske megalopolis:)
  • rita100 15.03.06, 11:02
    no tak , ale to takie smieszne, ta granica przebiegająca po srodku domu ;)))

    Jak się moje dzieci kłóciły i mieszkały w jednym pokoju to też musiałam granice
    rusować ;)))na dywanie
  • szwager_z_laband 15.03.06, 11:06
    mosz dwie cery?
  • rita100 23.03.06, 10:46
    Tak , to jest Halinka, bohaterka tego opowiadania już po wojnie i w sukni
    ślubnej swojej matki, bo dawniej śluby brano w czarnej sukni. Czekam na dalszą
    część histori Hellenki.

    ps. mam dwie córki ( wątek zapoznawczy )
  • ballest 23.03.06, 13:35
    Rita, widzisz tam kaj trzy baby som, tam je zawsze larmo!

    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • szwager_z_laband 23.03.06, 22:18
    Helyna to po naszymu Lyjna. Rita niy skontaktowouech - o co idzie ze tymi dwoma
    cerami?

    pardom jak jakos gafa szczelouch ...
  • rita100 25.03.06, 10:56
    Lyjinka , tak skojarzyłam , ze to chodzi o Helenkę.
    Laband , mam dwie córki, jedna architekt , a druga polonistka i pewnie nie
    wiesz jak to wśród kobiet bywa, bo masz syna, ale dziewczyny jak dziewczyny
    cięzko dogadują się. Jest to mój problem.
  • szwager_z_laband 25.03.06, 15:22
    :))

    kto sie czubi tyn sie lubi, tak ze sie niy przejmuj - dziouchy zawsze miyndzy
    sobom wiyncyj wojujom jak synki:)
  • szwager_z_laband 26.03.06, 18:31
    Die Hoffnung kehrte erst nach 1989 zurück

    Erich Schmidt (79) aus Gogolin gehört zu einer Generation, die vom Schicksal
    dreifach betroffen worden ist, und zwar von Hitler, einer sowjetischen
    Gefangenschaft und volkspolnischen Unterdrückungsmaßnahmen nach dem Krieg.
    Einige Male hing sein Leben an seidenen Faden. Nachdem er aus der UdSSR in
    seine Heimatstadt Gogolin zurückgekehrt war, konnte er keine Arbeit finden.
    Außerdem musste er sich regelmäßig in einem Amt melden, um Erklärungen
    abzugeben. Schließlich bekam er eine Arbeit. Er machte sich vor, nach dem Jahr
    1989 eine symbolische Wiedergutmachung für seine Gefangenschaft erhalten zu
    können.

    Begegnung mit dem Tod

    Morgens besuchte er eine Mittelschule in Hindenburg, nachmittags leistete er
    bei dem obligatorischen Heimatflak an dem hiesigen Bergwerk „Makoszowy“ seinen
    Arbeitsdienst. Vom Märzende 1944 an holte er als Rekrut in Gleiwitz seinen
    Militärdienst nach. Er landete in Ardenach in Frankreich, wo er zwischen dem
    17. und 18. Dezember 1944 verletzt und danach erst am 5. Januar 1945 ins
    Krankenhaus gebracht wurde. Als er für kurze Zeit entlassen wurde, standen
    mittlerweile am Rande der Stadt Gogolin Panzerwagen. Erich Schmidt musste
    fliehen und begab sich zuerst nach Krappitz und dann nach Prag.
    Am 5. Mai 1945 wurde er zum zweiten Mal verletzt (er hatte eine
    Schussverletztung an der linken Hand). Nach einer kurzen Krankenhausbehandlung
    gelang er in das Lager Tiefenbach in Prag. Eines Tages sieht er, wie ein
    russischer Offizier aus dem Pistolenhalter seine Pistole zieht und ihm
    zuruft „du gepimperter Fritz“ und einen Schuss auf den Kopf des 19-jährigen
    Erich abgibt. Erich fällt auf der Stelle zu Boden. Halbbewusst der Situation
    fasste er sich an den Kopf auch um festzustellen, dass allein seine Mütze
    durchgeschossen wurde.

    Er überlebte danke Strickerkunst

    Aus Prag wurden deutsche Soldaten nach Brünn verjagt. Sie marschierten acht
    Tage ohne Essen. Die einzige Nahrung war das frische Frühlingsgrass, das sie in
    dem Todesmarsch gerupft haben. Todesmarsch, so drückten sich einige aus, die
    die Anstrengungen des Osttreibens der Soldaten nicht ausgehalten haben. In
    Brünn warteten auf die Gefangenen Viehwagen. Man hat 50 Leute auf einen
    Viehwagen geladen und brachte sie dann über Ungarn, Rumänien nach
    Dniepropietrowsk und danach nach Moskau und Petersburg. Hier wurden einige
    Gefangene zum Aufbau einer Autobahn nach Tallin abkommandiert. Die Hauptader
    war über 300 Kilometer lang. Als ich Herrn Schmidt um die Erzählung seines
    kürzesten Abenteuers als Errichter der Wege in der Sowjetunion bitte, lacht er
    nur. „Gott hat mir geholfen, einen fünfjährigen Aufenthalt an der Finnischen
    Bucht zu überleben. Einer meiner Freunde brachte mir Strickerkunst bei. Wenn
    andere schliefen, strickte ich Socken und Handschuhe, die ich russischen Frauen
    gegen Brot verkaufte“, erinnert sich Erich Schmidt.

    In Schlesien Geborene, aussteigen!

    „Die Fahrt ging zu Ende, ihr werdet das russische Brot nicht mehr essen. Nach
    Hause!“ Am Leben erhaltene Gefangene wurden nach dem Abschluss der
    Autobahnarbeiten nach Brest-Litowska am Bug verlagert. Man musste die
    Breitspurbahn gegen Schmalspurbahn wechseln. Es fiel der Befehl: „Alle in
    Schlesien Geborene, aussteigen! Die Fahrt ging zu Ende!“ Unser Leben soll ein
    solches Ende nehmen? – dachte Schmidt.
    Die Schlesier wurden zweiundeinhalb Monate lang in Brest verhört. Man ließ sie
    in polnischer Sprache „Vater unser“ beten. Eines Tages fragte ein polnischer
    Offizier Erich Schmidt: „Woher kommst du?“. „Aus Gogolin“ – erwiderte er. Der
    Offizier begann zu summen „Posz³a Karolinka do Gogolina“.

    Es war schon eine andere Heimat

    Bei Anmeldungsverfahren in Gogolin wurde ihm gesagt, dass er sich in
    persönlichen Angelegenheiten auf das Amt begeben soll. Jene Verfahren dauerten
    eine Ewigkeit. Mittlerweile schaffte er es, die polnische Sprache zu
    beherrschen und schließlich eine Arbeit als „Gehilfenhelfer“ zu erhalten.
    Danach wurde er in Verwaltungsstrukturen der Zementwerke Zak³ady Cementowo-
    Wapiennicze in Chorula eingesetzt. Eine Hoffnung, dass nach dem Jahre 1989
    etwas für die betroffenen ehemaligen Gefangenen wie Schmidt unternommen wird,
    ist im Sande verlaufen. Nach mehreren Kämpfen wurde zwar das Bestehen der
    deutschen Minderheit und der Deutschen in Polen (Erich Schmidt widmete sich der
    Organisation der Deutschen rastlos) anerkannt aber niemand erstattete den
    Soldaten symbolisch ihr verspieltes Leben. „Uns wurde zur Pension weder der
    fünfjährige Aufenthalt bei der Armee noch die fünfjährige Gefangenschaft
    zugerechnet, während ehemalige Soldaten, die in Deutschland leben,
    Entschädigungen empfangen haben“, erinnert sich Schmidt mit Erbitterung.

    Engelbert Mi¶
    R>Die Angelgenheiten um die Wiedergutmachung den deutschen Soldaten, die in
    Polen leben, sind bisher allen deutschen Politikern vorgelegt worden. Auch eine
    Handvoll noch lebender ehemaliger Soldaten bemühte sich darum bei allen
    deutschen Gerichten. Schon sechs Jahre liegt ein angemessener Antrag über die
    Wiedergutmachung beim Bundesverfassungsgericht.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.