Dodaj do ulubionych

kaj sie karnonc na kole

29.07.06, 09:25
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35055,3499074.html

Wycieczka do Niewiesza
Beata Skrzypek i Paweł Pomykalski 21-07-2006, ostatnia aktualizacja 21-07-
2006 13:48
Naszą wycieczkę rozpoczynamy w miejscowości Niewiesze, położonej nad Zalewem
Pławniowickim. Jest to jedno z najpopularniejszych miejsc, gdzie gliwiczanie
spędzają weekend. Proponowana przez nas trasa należy raczej do łatwych i nie
wymaga wybitnej kondycji. Ma kilka przystanków, w czasie których zachęcamy do
obejrzenia ciekawych zabytków ziemi gliwickiej.



fot. Paweł Pomykalski
Pałac w Pławniowicach
więcej zdjęć
RAPORTY
Kaj się karnąć na kole
Trasa: Niewiesze - Słupsko - Toszek - Paczyna - Bycina - Taciszów -
Pławniowice - Niewiesze

Startujemy spod remizy strażackiej, przecinamy główną drogę nr 40 i kierujemy
się na Toszek drogą nr 907. Jedziemy cały czas prosto, około 7 km, po drodze
mijając wsie Słupsko i Boguszyce. Po przecięciu torów kolejowych wjeżdżamy do
interesującej nas miejscowości, w której znajduje się jedyny w okolicy
średniowieczny zamek. Jadąc dalej prosto, kierujemy się w stronę rynku. Warto
tu spędzić kilka chwil i pospacerować po ulicach starego Toszka, który
zachował swój średniowieczny układ urbanistyczny. Na zachód od rynku na
niewielkim wzniesieniu znajduje się wspomniany zamek, do którego dostajemy
się przez bramę wjazdową.

Pierwotnie był on drewnianą kasztelanią, przekształconą w XV w. w murowany
zamek. Po kolejnych zniszczeniach wojennych był odbudowywany i sukcesywnie
powiększany, ale od pożaru w 1833 r. jest niemal całkowitą ruiną. Dziś można
oglądać tylko budynek bramny z ciekawym barokowym portalem, jedyną zachowaną
basztę i część zabudowań gospodarczych. Godne polecenia jest zwiedzenie
baszty, z której można podziwiać piękne widoki. Spod zamku wracamy na rynek,
przecinamy go i wjeżdżamy na główną drogę nr 94, która będzie skręcać lekko w
prawo. W tym momencie obieramy kierunek na Pyskowice. Po prawej stronie
mijamy zabudowania szpitala psychiatrycznego, a po kilkuset metrach widoczną
z daleka ciekawą wieżę ciśnień. Czeka nas teraz najmniej przyjemny odcinek
trasy, gdyż 6 km musimy pokonać po dość ruchliwej drodze. Gdy przejedziemy
ten dystans, skręcamy w prawo na skrzyżowaniu przy zakładzie produkcji
ogrodniczej, posiadającym największą w Polsce powierzchnię ziemi pod szkłem.
Za skrzyżowaniem, po przecięciu torów kolejowych, mijamy Paczynę i po 4 km
dojeżdżamy do miejsca kolejnego postoju we wsi Bycina. Już z oddali
dostrzeżemy dominującą w okolicy bryłę późnobarokowego pałacu. Jego
fundatorem był hrabia Leopold Paczyński. Budynek jest trzykondygnacyjny,
usytuowany jest na rzucie litery L. Na skutek pożaru, jaki miał miejsce w
drugiej połowie XIX wieku, obiekt został mocno uszkodzony i od tego czasu
stopniowo niszczał. Mimo podjętych kilka lat temu prób renowacji zabytku,
jest on nadal w opłakanym stanie. A szkoda

Po chwili odpoczynku ruszamy dalej w trasę. Droga, którą dojechaliśmy pod
pałac, rozwidla się - my skręcamy w prawo. Po dojechaniu do skrzyżowania
skręcamy w prawo - to wariant dla osób bardzo zmęczonych, chcących powrócić
do miejsca startu (3 km). Bardziej wytrzymałym proponujemy na skrzyżowaniu
pojechać prosto, gdzie po 2 km (przecinając w tym czasie tor kolejowy i Kanał
Gliwicki) dojedziemy do miejscowości Taciszów. Obieramy teraz kierunek na
Pławniowice, do których docieramy po 5 km. Po wjechaniu do miejscowości
główna droga zaprowadzi nas do najciekawszego punktu naszej wycieczki.

Wjeżdżamy do urokliwego parku, w którym znajduje się eklektyczny pałac,
będący perełką architektury na Górnym Śląsku. Obiekt powstał w latach 1882-
1885 i stanowił siedzibę znamienitego rodu Ballestremów, jednych z twórców
tutejszego przemysłu. Obecnie należy on do Kościoła i funkcjonuje jako Zespół
Edukacyjno-Formacyjny Diecezji Gliwickiej. W dawnej kaplicy pałacowej mieści
się kościół parafialny. Pałac zachwyca kolorystyką oraz mieszanką stylową i
fakturową. W okresie PRL-u zabytek niszczał i popadał w ruinę, jednak od 1993
r. - dzięki wielkiemu wysiłkowi proboszcza parafii, a zarazem opiekuna
obiektu - prowadzone były prace remontowo-restauracyjne, które przywróciły
pałac do jego dawnego wyglądu. W sezonie letnim można zwiedzać pięknie
odnowione wnętrza, do czego gorąco namawiamy. Po zwiedzeniu pałacu kilka
chwil warto spędzić w niezwykle zadbanym ogrodzie.

Gdy opuścimy obiekt główną bramą, kierujemy się na prawo - na most nad
Kanałem, za którym główna droga skręca w lewo. My tymczasem odbijemy w prawo
i dojedziemy do plaży nad Zalewem Pławniowickim, który objedziemy malowniczą,
polną drogą długości 3 km. Punkt naszego startu znajduje się dokładnie po
drugiej stronie zbiornika.


Edytor zaawansowany
  • szwager_z_laband 29.07.06, 09:34
    Rowerkiem powolutku, bez wyczynu
    Marzenie towarzyszył i spisał jej monolog Grzegorz Wawoczny14-07-2006, ostatnia
    aktualizacja 14-07-2006 13:23
    Jak rowerem po Raciborzu, to tylko z rynku na wały. Nie ma tu samochodów, a
    wieczorem nadodrzańskie łąki pokrywa najpierw pomarańczowa, a potem czerwona
    poświata zachodzącego słońca. Swoją ulubioną trasę prezentuje raciborzanka
    Marzena Korzonek, piosenkarka, zwyciężczyni opolskich "Debiutów".



    fot. Grzegorz Wawoczny
    Marzena Korzonek na moście na kanale Ulga
    więcej zdjęć
    RAPORTY
    Kaj się karnąć na kole
    Trasę rozpoczynamy na raciborskim rynku. Stąd dojeżdżamy do ronda u wylotu ul.
    Odrzańskiej, przekraczamy most zamkowy na Odrze i na skrzyżowaniu ze światłami
    skręcamy w lewo. Wjeżdżamy do pięknego, urokliwego parku tuż obok
    średniowiecznego zamku piastowskiego. Przejeżdżamy cały park wzdłuż
    nadodrzańskich bulwarów i przy dawnych koszarach huzarskich wjeżdżamy na wał
    nad rzeką. Trasa wiedzie cały czas po grzbiecie wału, wzdłuż pięknie pachnących
    łąk, z pięknym widokiem na mieniącą się wstęgę Odry.

    Dojedziemy do starych żwirowni i tu z wału przy moście na kanale Ulga, przy
    wyjeździe z Raciborza w kierunku Gliwic, wjedziemy na normalną drogę, którą
    zmierzamy aż do kościoła św. Jana Chrzciciela na Ostrogu. Przy świątyni
    skręcamy w prawo, aby znowu znaleźć się obok stajni huzarskich i wjechać
    ponownie do parku. Tym razem w drodze powrotnej dojedziemy do wiszącej nad Odrą
    kładki (niedawno została fikuśnie pomalowana, na żółto-fioletowo, więc trudno
    jej nie zauważyć). Dzięki niej przeprawimy się na drugi brzeg. Stąd tzw.
    Odrostradą jedziemy w kierunku centrum, skręcając w prawo w ul. Drzewieckiego.
    Pokonujemy krótki odcinek pod górę i dojedziemy na pl. Wolności, z którego
    dostaniemy się na raciborską starówkę, czyli ul. Długą. Wśród pięknej zabudowy
    tym reprezentacyjnym deptakiem dojedziemy na rynek.

    Nie jest to typowa wyczynowa trasa rowerowa, obejmująca pokaźną liczbę
    kilometrów. Jest jednak wyjątkowa ze względu na otoczenie pięknego parku i łąk
    wzdłuż wałów oraz możliwość podziwiania historycznych raciborskich budowli,
    takich jak m.in. zamek piastowski. Gorąco polecam ją wszystkim, którzy chcą nie
    tylko pojeździć na rowerze, ale też rozkoszować się upajającym zapachem i
    widokiem łąk. Jest to trasa maksymalnie odprężająca, w trakcie której do
    minimum ograniczony jest odcinek z towarzyszeniem ruchu samochodowego. Spotkamy
    uprawiających jogging, nieraz flirtujące ze sobą pary i spore grupy miłośników
    psów ze swoimi czworonogami (zwierzęta są zawsze na smyczy, panuje pełna
    kultura). Atmosfera tych raciborskich nadodrzańskich wieczorów jest
    fascynująca.

    Mam ogromny sentyment do tego miejsca. Mój ulubiony przystanek jest mniej
    więcej w połowie drogi, gdzie znajduje się delikatne zejście z wałów ku rzece i
    roztacza się szeroki widok na dużą polanę. Tam też najpiękniej jest podziwiać
    zachodzące słońce. Kiedy się tam zatrzymuję, robię rozciągające ćwiczenia,
    zbieram polne kwiaty albo po prostu patrzę. W tej wycieczce liczy się nie tylko
    dawka ruchu, ale przede wszystkim relaks, jaki daje to miejsce. Bardzo miło
    jest pojechać tam we dwoje. Zachód słońca sprawia, że wały stają się bardzo
    romantycznym miejscem, a wokół jest wiele zakątków, gdzie można zatrzymać się
    na letni piknik. Z pewnością będzie to też raj dla dzieciaków, i co ważne - nie
    musimy obawiać się o zagrożenia ze strony ruchu samochodów.





    Marzena Korzonek jest zwyciężczynią finału „Szansy na sukces” w TVP 2 oraz
    konkursu „Debiuty” na 40. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu (2003).
    Wygrała także międzynarodowy 15. Chanson Festiwal w Kolonii. Właśnie na rynku
    ukazała się płyta DVD z jej udziałem, na którym zapisano jubileuszowy koncert
    Tadeusza Nalepy pt. „Tadeusz Nalepa i przyjaciele - 60. urodziny” (śpiewają tam
    również Stanisław Soyka i Mira Kubasińska). Obecnie przygotowuje swój
    premierowy materiał i bierze udział w nagraniu płyty w duecie z Przemysławem
    Brannym (aktorem, solistą Tu es Petrus) pt. „Projekt 33 i ?”. Płyta powstaje w
    Krakowie. Jej pomysłodawcą i producentem jest Rafał Fagas, autor tekstów.
    Muzykę skomponował Paweł Bitka, wieloletni kompozytor Piwnicy pod Baranami.
    Marzena, z wykształcenia prawniczka, jest też aplikantem sądowym.


  • szwager_z_laband 29.07.06, 09:42
    jo dzisiej jada do Goslar:)

    boues juz tam?

    tysz fajne miasteczko i mocka zabytkow

    najprzod ale odbiyrom tam moje nowe auto! :)) - terynowka = no to moze mi sie
    udo wjechac na tyn Brokyn:))

    jak bydziesz miec guod tzo pacz kaj bydzie siedziec siedym Labanderow przi
    jednym tiszu:)))

  • hanys_hans 29.07.06, 09:55
    Jaszwager_z_laband napisał:

    > jo dzisiej jada do Goslar:)
    >
    > boues juz tam?
    >
    > tysz fajne miasteczko i mocka zabytkow
    >

    Polotouech se tam po tym rynku, richtich fajne miasteczko!
  • szwager_z_laband 29.07.06, 09:57
    a boues w tym muzeum zounierzykow?

    no i we zomku zes chyba bou?
  • hanys_hans 29.07.06, 10:06
    szwager_z_laband napisał:

    > a boues w tym muzeum zounierzykow?
    >
    > no i we zomku zes chyba bou?


    A kaj je tyn zoomek ? Tyn pszi tych basztach to je privat, knipsnyuech go z
    droogi
  • ballest 29.07.06, 17:03
    No richtig fajny tyn Goslar, szkoda, ze tak mauo czasu mom!
    Laband jaki marki mosz tyn Galändewagen ?
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • szwager_z_laband 29.07.06, 19:06
    prawie my przijechali, zdjyncia juz mi sie zbiyrajom i ze Suowacji i ze Laband
    i Glywic i tera ze Goslar - mysla ze za dwa tydnie byda miec czas je wciepnonc-
    richtik fajnie bouo i pogoda elegancko:)

    a auto take;)

    www.landrover.de/de/de/Vehicles/Freelander/Freelander_overview.htm
  • ramon6 29.07.06, 19:43
    no to musicie miec tam pieronsko paskudne drogi jak jusz dzipym musisz
    jejzdzic;-)
  • szwager_z_laband 30.07.06, 12:00
    na drugi rok planuja(eli klapnie to niywia) pojechac na Litwa abo Uotwa to sie
    przido:)
  • szwager_z_laband 30.07.06, 12:04
    sam tak skuli titla tego wontku i tego auta - moj onkel we Angli(co niy umiy po
    polsku ino po slonsku) jak suyszou rower to myslou ze godajom o aucie, a jak
    sie okazauo co mieli na mysli to smiychu bouo za tela - on niyznou okreslynia
    rower ino couke zycie godou "kouo":))
  • sloneczko1 30.07.06, 12:28
    fajne auto ale do mnie za wielkie by było:)no,i jo tak po świecie niy wyndruja--
    mi tam moj maluszek starczy;)wszyndzie z niym zajada :)
  • szwager_z_laband 30.07.06, 13:15
    je krotsze od naszego starego:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka