Dodaj do ulubionych

Wypedzenia

08.09.06, 01:30
Do dzis stara sie w Polsce zaklamywac wypedzanie Niemcow z terenow zajetych
przez Polske w 1945. Chetnie mowi sie o przesiedlaniu najgorszymwypadku o
wysiedlaniu. Pohukiwanie warszawskich kartfelkow wynika tez wlasnie z
takiego stanu wiedzy, gdzie sa tylko ofiary i sprawcy a oni maja
zarezerwowana jedna z rol.
Historia jest nietety bardziej skoplikowana i ma wiele szarych odcieni nawet
jak sie to co poniektorym bardzo nie podoba.
Edytor zaawansowany
  • ballest 08.09.06, 08:59
    Pistulka, jak mozesz tak pisac???
    - to przeciez Niemcy tylko wypedzali a nie Polacy.
    Polacy nie maja sobie moralnie niczego do zarzucenia, oni maja nieskazitelna
    dusze i prosze Cie nie wypisuj "bzdur" ze kiedykolwiek jakis Polak
    jakiegos "Szwaba" czy "Szkopa" z jego obejscia wypedzil!
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • ballest 08.09.06, 11:39
    LPR chce wyeliminować Niemców z Sejmu

    PRZEGLĄD PRASY: Koalicja rozpoczyna ofensywę na Berlin. LPR chce znieść
    przywileje dla mniejszości narodowych w wyborach, co wyeliminuje z parlamentu
    mniejszość niemiecką - zapowiada "Rzeczpospolita".


    W okresie napiętych relacji z naszym zachodnim sąsiadem partia wicepremiera
    Romana Giertycha przygotowała projekt ustawy zmieniającej ordynację wyborczą.
    Zapisała w nim zniesienie przywilejów dla mniejszości narodowych.

    Dziś nie muszą one przekroczyć 5-proc. progu, by uczestniczyć w podziale
    mandatów. Dzięki temu mniejszość niemiecka od 1993 r. w każdych wyborach
    wprowadza do Sejmu posłów - przypomina gazeta.

    Zdaniem LPR nie ma powodów, by tę mniejszość wyróżniać. "Nie ma uzasadnienia
    politycznego, żeby Niemcy zasiadali w naszym parlamencie na specjalnych
    prawach. W polityce obowiązuje zasada wzajemności, a Polacy w Niemczech mają
    spore problemy" - mówi dziennikowi koordynujący prace nad projektem poseł Piotr
    Ślusarczyk.

    Politycy opozycji są oburzeni. "Złożenie takiego projektu to licytowanie się na
    antyniemieckość kosztem opinii o państwie polskim" - uważa wicemarszałek Sejmu
    Bronisław Komorowski (PO).

    Ale Liga nie jest osamotniona. Jej koalicjanci z PiS uważają, że taki wyjątek w
    ordynacji jest niekonstytucyjny. Dodają, że mieszkający w Niemczech Polacy są
    traktowani nieporównywalnie gorzej, bo w ogóle nie uważa się ich za mniejszość.

    "Blokuje się naukę języka polskiego" - uważa Marian Piłka (PiS) z Sejmowej
    Komisji Spraw Zagranicznych. "MSZ powinno wykorzystać kwestie ordynacji jako
    element przetargowy w rozmowach z Niemcami. Jeśli będą się upierać przy
    zachowaniu status quo, to należy znieść przywilej wyborczy dla ich mniejszości.
    Jeśli pójdą na ustępstwa - zostawić go" - dodaje rozmówca gazety.

    "To nie tyle kwestia ordynacji, ile renegocjacji traktatu polsko-niemieckiego z
    1991 r. zarówno w kwestii mniejszości, jak i roszczeń wojennych" - dodaje inny
    członek tej komisji Mateusz Piskorski (Samoobrona).

    Na wniosek koalicji szefowa MSZ miała na tym posiedzeniu Sejmu przedstawić
    informację rządu o realizacji traktatu. Spodziewano się też omówienia innych
    kwestii - działań Eriki Steinbach, publikacji w "Tageszeitung", odwołania
    szczytu weimarskiego, budowy gazociągu niemiecko-rosyjskiego. Dyskusję
    przełożono, bo resort nie zdążył się do niej przygotować -
    pisze "Rzeczpospolita".


    PAP za "Rzeczpospolitą"




    --------------------------------------------------------------------------------

    Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA

    --------------------------------------------------------------------------------

    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • dede99 08.09.06, 21:56
    no to zapewni zas ,,pora" glosow w wyborach;(
  • ballest 08.09.06, 23:47
    Tera sie juzas liczy, kto wiyncy nienawisci sieje, tyn dostanie wiyncy guosow,
    to sie licytuja w sieniu nienawisci do Niemiec.
    Nie maja za duzo powodu, to muszaom klamac.
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rita100 08.09.06, 23:49
    Nie wierze w to.
    Polacy maja wiele grzechów na sumieniu, ale żeby wyciepnąć Niemców z Sejmu i to
    tak w biały dzień - hehe - niemozliwe
  • oppelner_os 08.09.06, 23:58
    Kartofle sa nieobliczalne i doprowadza do tego, ze wszyscy sie od Polski odwroca.
  • rita100 09.09.06, 00:01
    Ale reklame mają swietną - widziałes jaka kontra PO ?
  • rita100 09.09.06, 00:01
    To jest walka polityczna
  • oppelner_os 09.09.06, 00:03
    Zeby tylko kartofle nie przeciagnely struny, bo cierpliwosc Europy ma tez swoje
    granice.
  • rita100 09.09.06, 00:05
    oppelner_os napisał:

    > Zeby tylko kartofle nie przeciagnely struny, bo cierpliwosc Europy ma tez
    swoje
    > granice.

    A powiedz mi , co im Europa może zrobić ?
  • oppelner_os 09.09.06, 00:09
    Pamietasz jak zagrozili kiedys Austriakom sankcjami za Haidera?
    Haider od razu odpuscil sobie czlonkowstwo w rzadzie.
  • rita100 09.09.06, 00:13
    oppelner_os napisał:

    > Pamietasz jak zagrozili kiedys Austriakom sankcjami za Haidera?
    > Haider od razu odpuscil sobie czlonkowstwo w rzadzie.

    Wiesz, dzisiaj następny czlowiek wyjechał do Angli, wszyscy mi wyjexdzają, a
    chodniki nie ma kto układac i układa brygada juz calkowicie pijacka, ale i o
    nią się boje , bo moga wyjechac i zostanę bez chodników na drodze co oznacza ,
    że w jesieni będzie bloto na ulicy

    Tak mysle , że kiedy znajdziemy to dno , to się wreszcie odbijemy.
  • oppelner_os 09.09.06, 00:16
    Kartofelki sie ciesza, bo bezrobocie im spada:(

    Jak wszyscy mlodzi wyjada, to bedzie dopiero katastrofa.
  • rita100 09.09.06, 00:18
    Oppelner , poczekaj, pisze
  • rita100 09.09.06, 00:20
    Czy wiesz, że mlodzież dzisiejsza nie da się uczyć ?
    Czy wiesz jak ona jest zdeprawowana ?
    Nauczyciel juz nie ma pewności czy wyjdzie ze szkoly caly. Już nikt nie chce
    być nauczycielem.
    Co z ta mlodzieżą ?
  • oppelner_os 09.09.06, 00:34
    Mlodziez nie widzi przed soba zadnych perspektyw. Dla wiekszosci upadly wszelkie
    wzory i swietosci. Skoro politycy lamia prawo, to czego tu wymagac od ludzi
    mlodych, podatnych na zle wplywy srodowiska?
  • rita100 09.09.06, 00:40
    Dlatego mlodzi nauczyciele , natychmiast rzucają tym zawodem i ida myć
    garnuszki w Angli za lepsze pieniądze.
    A tak napisałam , bo to moja osobieta sparwa, a musialam sie wyrzyć jakos ;)
  • oppelner_os 09.09.06, 00:41
    Ktos z twoich bliskich wyjechal do Anglii?
  • rita100 09.09.06, 00:44
    oppelner_os napisał:

    > Ktos z twoich bliskich wyjechal do Anglii?

    gorzej , rzucił praca nauczyciela
    ale juz nie rozmawiajmy, bylo mineło
  • oppelner_os 09.09.06, 00:46
    OK...to rzeczywiscie przykre:(
  • oppelner_os 09.09.06, 00:02
    Nie widzialem. Dzisiaj bylem nieco zajety Rita:)

    A ty jeszcze nie nynasz?
  • rita100 09.09.06, 00:07
    Ale temat mamy wypedzenie - i tak mysle, mysle , ze to straszny temat i
    straszniejszy jeszcze o północy, kiedy budza się demony
  • rita100 09.09.06, 00:10
    i dlaczego świat ogólnie jest taki okrutny ?
    Przepędza tych ludzi z jednej ziemi na druga , pózniej innych jeszcze na inne
    ziemie .
  • oppelner_os 09.09.06, 00:14
    To juz chyba lezy w ludzkiej naturze Rita. Na codzien mijasz na ulicy pozornie
    normalnych ludzi - pozornie, bo nie wiadomo ilu sprawcow niewykrytych zbrodni
    kryminalnych chodzi po ulicach miast jak gdyby nigdy nic.
  • rita100 09.09.06, 00:18
    I ile spraw poszlakowych , ile niewinnych za winnych siedzi.
    Wogole czy sa ludzie niewinni ?
    Jak nie łamanie prawa podatkowego , to celnego , to akcyzowego , to
    watowskiego, no pomysl ile tych praw mamy - i ten czlowiek ma byc alfą i omegą
  • oppelner_os 09.09.06, 00:20
    To nie jest wina prawa lecz zlego prawa:(
  • rita100 09.09.06, 00:21
    oppelner_os napisał:

    > To nie jest wina prawa lecz zlego prawa:(

    To powiedz jak sobie z tym prawem dają rade Niemcy ?
    Dlaczego nie możemy się wzorować ?
  • oppelner_os 09.09.06, 00:32
    Nikt Polakom nie broni sie wzorowac:) Problem w tym, ze polskie "elity" i mafia
    potrzebuja takiego bezuzytecznego prawa, ktore im pasuje.
  • rita100 09.09.06, 00:35
    Właśnie - zgadzam się , kraj mafii !
    A z mafią nikt nie zwycięży
  • oppelner_os 09.09.06, 00:36
    Bo nikt nie probuje nawet z nia walczyc.
  • rita100 09.09.06, 00:38
    A powiedz mi kto ma walczyć - emeryt ?
    czy mafia miedzy sobą ?
  • oppelner_os 09.09.06, 00:40
    Prokuratorzy i policja Rita - to przeciez oczywiste:)
  • rita100 09.09.06, 00:41
    Oppler - a co myślisz o krytyce sędziny przez kartofelka ?
    slyszałes o tym ?
  • oppelner_os 09.09.06, 00:44
    Slyszalem niestety. To swiadczy o braku klasy kartofelka. Przeciez sadownictwo
    jest trzecia niezalezna wladza i nalezy to uszanowac, o czym zdaje sie stale
    zapomina kartofelek.
  • rita100 09.09.06, 00:45
    Ale ja też czasmi się nie zgadzam z wyrokami sądu. Czyli sądy też są mafią ?
  • oppelner_os 09.09.06, 00:48
    Wladza oparta jest na prawie, nawet sadownictwo. Poza tym zawsze znajda sie
    czarne owce w stadzie - szkoda, ze tych czarnych owiec jest tak duzo. To wina
    niedoskonalego prawa i ludzi, ktorzy je tworza.
  • rita100 09.09.06, 00:50
    Widzisz, wszedzie jest winne samo prawo - czy to już nie cyrk z tym prawem ?
  • oppelner_os 09.09.06, 00:51
    ...i ludzka mentalnosc, niestety
  • rita100 09.09.06, 00:53
    nie ma ludzi bezbłednych :)
  • oppelner_os 09.09.06, 00:56
    Tylko ten nie popelnie bledow, co nic nie robi. Gorzej, gdy ludzie z gory
    zakladaja, ze jak dojda do wladzy to sie wzbogaca a praca nie ma co sie
    przejmowac. Liczy sie tylko prywata a ta Polacy dobrze znaja rowniez z historii.

  • rita100 09.09.06, 00:59
    Ja kartofelki obserwuje - ale tak konkretnie to jeszcze nie jestem tak wściekle
    zajadła ;)))
  • oppelner_os 09.09.06, 00:12
    Czas wreszcie, by Polacy zrozumieli Riciu, ze kiedys nie tylko ofiarami byli ale
    tez zbrodniarzami.

    Wracajac do ksiezyca, to u mnie niebo jest nieco zachmurzone i nie moge go
    znalesc. Chyba, ze go szukam w niewlasciwym miejscu:)))
  • rita100 09.09.06, 00:15
    Dzis księzyc mnie uracza, może jutro Ciebie - to na szczęście nie zależy od
    ludzi.
    Ale gdybys chciał poprawić cos w Polsce to co proponujesz tym mróweczkom ,
    takim malutkim , co maja zrobić by poprawić polityków i kartofelków ?
    Mają na cztery lata zapewnione rządy , a prezydent na sześć - to kawał czasu
  • oppelner_os 09.09.06, 00:18
    Obecnie kartofle maja rowniez najwyzsze notowania, co oznacza, ze znaczna czesc
    Polakow popiera ich polityke:(
  • ballest 09.09.06, 00:22
    Kartofelki tyle nienawisci zasiali, ze znowu wygraja, bo Polacy tylko boja sie
    zagrozenia ze strony Niemiec, ale wlasnie polityka kartofelkow to zagrozenie
    sprowadza!
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rita100 09.09.06, 00:24
    Jeszcze sa nieuregulowane stosunki z Rosja - pamiętajmy
  • ballest 09.09.06, 00:28
    Rita za pare lat Polska bedzie krajem emerytow, bo mlodzi beda na zachodzie
    koczowac!
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rita100 09.09.06, 00:31
    To może dobrze - rozsłyniemy jako kraj emerytów i wszyscy emeryci będa tu
    przyjeżdzac i bedziemy miec hasło:
    Emeryci wszystkich krajów łaczcie się !
  • oppelner_os 09.09.06, 00:35
    Tylko kto sfinansuje tych emerytow? Juz teraz Polska ma 11 mln emerytow i rencistow!
  • rita100 09.09.06, 00:37
    I to zostaną emeryci z tej Polski komunistycznej - bedą podwójnie cierpieć na
    brak emerytur w wolnej Polsce , ktora wreszcie doczekali
  • oppelner_os 09.09.06, 00:39
    40-letni rencisci i emeryci to powszechne w Polsce zjawisko. wiekszosc z nich
    nigdy nie splamila sie uczciwa praca.
  • rita100 09.09.06, 00:41
    jak Rokita.
    A ciekawe ilu takich zasiada w Sejmie i na ławkach Samorzadu ?
  • oppelner_os 09.09.06, 00:42
    Rokita nie ma charyzmy i w debatach z takim Lepperem czy Giertychem zle wypada.
    Potrzebne sa nowe twarze.
  • rita100 09.09.06, 00:47
    No własnie , tak tez mi sie wydaje , nowe twarze, ale jakie , kto pozostaje w
    Polsce ? Nie ma nowych twarzy , nie ma idoli i to jest najgorsze, to stwarza
    tylko dobrą sytuacje dla machlojek i róznych organizacyjek niepewnych .
  • oppelner_os 09.09.06, 00:51
    Szukajcie az znajdziecie...

    Wiekszosc ludzi nalezacych do PO juz mialo wczesniej swoje 5 minut. Niestety co
    cztery lata wszystko kreci sie w kolko.
  • rita100 09.09.06, 00:54
    No sam widzisz , jak trudna jest sytuacja - może jakiś nadrzeędną
    międzynarodową władzę ?
  • oppelner_os 09.09.06, 00:57
    Poki rzadza kartofle nic sie na dobre nie zmieni.
  • rita100 09.09.06, 00:59
    oby nie na gorzej
  • oppelner_os 09.09.06, 00:29
    Z Polska ma uregulowane stosunki Riciu?
  • rita100 09.09.06, 00:36
    a jakie , pozytwnie ?
    Bo wiem , ze spotkań nie ma w planie kartofelek - to może i nawet dobrze.
  • oppelner_os 09.09.06, 00:38
    Chcialem napisac, ze Polska z nikim nie ma uregulowanych stosunkow.
  • rita100 09.09.06, 00:42
    Z Niemcami ma - przeciez wiadomo, że ma konflikt, to znaczy że uregulowane
    stosunki konfliktowe ;)
  • oppelner_os 09.09.06, 00:44
    Z kazdym sasiadem ma konflikt Rita
  • rita100 09.09.06, 00:48
    To znaczy , ze zbliżaja sie zabory ?
  • oppelner_os 09.09.06, 00:54
    No tego nie powiedzialem ale napewno zapasc polityczna i gospodarcza. Wszystko
    toczy sie po rowni pochylej.
  • rita100 09.09.06, 00:57
    ja powiem tyle , że debata jest dluga i owocna , a po owocach poznać dzieło ;)))
  • oppelner_os 09.09.06, 00:28
    Kartofelki prowadza Polske w przepasc polityczna i gospodarcza.
  • rita100 09.09.06, 00:43
    i nikt ich nie zatrzyma, żadna rodzina kartoflana - powstanie kartoflanka ;)))
  • rita100 09.09.06, 00:23
    Ale szesclat ma przed sobą kartofel i nie ma na to siły. Narzekać możemy, ale
    tez dalej na horyzoncie nie widac dobrego kandydata
  • oppelner_os 09.09.06, 00:30
    Problem w tym, ze nikt nie szuka "lepszego" kandydata. Kartofle sa tak dobre, ze
    nawet jednego zachodniego jezyka nie znaja. Obciach dla kazdego Polaka!
  • rita100 09.09.06, 00:49
    Tak wtenczas uczyli w szkolach. Ja też niemieckiego nie widziałam na oczy tylko
    rosyjskie kułam - takie czasy były.
  • rita100 09.09.06, 00:52
    Oppelner - ale, blyskawicznie rozmawiasz - ale wnioski mamy wspolne - tak co do
    wypędzeń jak i dzisiejszych czasów - wszędzie jest winne prawo.
    Pistulka , dobrze mowimy ?
  • oppelner_os 09.09.06, 00:53
    Rita oni sa doktorami! Poza tym sa prezydentem i premierem. Od takich ludzi
    wymaga sie znacznie wiecej niz od zwyklych smiertelnikow.
  • rita100 09.09.06, 00:56
    Penie , że mogliby się nauczyć, a nawet powinni mieć obowiązek za państwowe
    pieniądze sie nauczyć. Takie sa teraz współczesne metody nauki.
    Konczymy już ?
    Czas jednak zamknąć ten dzień
  • oppelner_os 09.09.06, 00:57
    Zycze ci dobrej i spokojnej nocy Rita:)
  • rita100 09.09.06, 01:03
    dobranoc :)
  • stix 09.09.06, 07:15
    Zgodne z prawem.
  • ramon6 09.09.06, 07:32
    stix napisał:

    > Zgodne z prawem.
    zgodne z prawem ktory w Polsce bezprawiem sie dzisaj nazywa.
  • stix 09.09.06, 07:58
    Konferencja poczdamska (17 lipca 1945 - 2 sierpnia 1945 w Poczdamie) -
    spotkanie przywódców koalicji antyhitlerowskiej (tzw. Wielkiej Trójki) -
    prezydenta USA Harry'ego Trumana (który zastąpił zmarłego w kwietniu tego roku
    Franklina Delano Roosevelta), premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla,
    którego w trakcie konferencji zastąpił od 28 lipca nowy premier tego państwa
    Clement Attlee i ZSRR Józefa Stalina.

    Była to ostatnia z trzech konferencji Wielkiej Trójki, miała miejsce po
    konferencji teherańskiej (28 listopada - 1 grudnia 1943) i konferencji
    jałtańskiej (4-11 lutego 1945).

    Postanowienia:

    --> odpowiedzialnością za drugą wojnę światową obarczone zostały Niemcy
    hitlerowskie
    --> demilitaryzacja, denazyfikacja, demokratyzacja oraz dekartelizacja Niemiec
    --> odszkodowania dla państw poszkodowanych, wypłacane przez Niemcy
    --> wschodnia granica Polski nie została ustalona, obowiązują do dziś
    obustronne porozumienia
    --> wysiedlenie Niemców z ziem przekazanych Polsce (Szczecin, ziemie na wschód
    od Odry i Nysy Łużyckiej, obszar Wolnego Miasta Gdańsk, południowa część Prus
    Wschodnich)
    --> 15% reparacji wojennych przyznanych Rosji miała otrzymać Polska

    Celem konferencji było ustalenie trybu likwidacji skutków II wojny światowej,
    losów Niemiec, opracowanie traktatów pokojowych i zasad organizacji powojennego
    świata.

    Konferencja poczdamska ustaliła ukaranie zbrodniarzy hitlerowskich (tzw. proces
    norymberski), przyjęła radziecki program w kwestiach wschodniej granicy Niemiec.

    Konferencją analogiczną do spotkań Wielkiej Trójki, ale dotyczącą Dalekiego
    Wschodu była konferencja kairska (22-26 listopada 1943).

  • ballest 09.09.06, 10:39
    Konferencja poczdamska (17 lipca 1945 - 2 sierpnia 1945 w Poczdamie)

    He, he, to juz Polska zrobioua fakty dokonane, bo ludzi juz wygonioua, uo czym
    Ty piszesz stix, z jakiego uosiouka zejs sleciou?
    Niyma prawa na Swiecie kere pozwala innemu panstwu zabierac twoja wlasnosc,
    Polacy o tym wiedza i dlatego sie tak powiernictwa pruskiego boja.


    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • stix 09.09.06, 10:49
    Zwycięskie mocarstwa postanowiły, że majątek wysiedlanych Niemców przeszedł
    na własność państwa polskiego

    Janusz Obodowski Przegląd nr 45/2004

    Mimo obszernej dyskusji na temat stosunków Polska-Niemcy nie znamy w pełni
    powojennych skutków prawnych o poważnym znaczeniu dla Polski. Czy istnieją
    jeszcze polscy eksperci, którzy się nimi zajmują? Tymczasem krytykuje się
    nawet ustalenia z Jałty, bez których nie byłoby postanowień poczdamskich z
    sierpnia 1945 r., a więc nie byłoby i Polski w dzisiejszych granicach. Głosy
    naszych polityków i publicystów są przeniknięte dobrymi chęciami, lecz treść
    postanowień poczdamskich nie jest w pełni znana. Nie umie się tych
    postanowień przełożyć na dzień dzisiejszy, mimo że mają charakter wieczysty,
    a ich skutki w odniesieniu do państw nieprzyjacielskich w II wojnie światowej
    nie mogą być przez nikogo podważane. Tak przewiduje Karta Narodów
    Zjednoczonych. Identycznie jest z decyzjami powołanej przez zwycięskie
    mocarstwa Sojuszniczej Rady Kontroli nad Niemcami. Nie wiemy nawet, co jest
    porażające, że nie istnieje już żadne państwo pruskie! Zostało zlikwidowane
    ustawą nr 46 Sojuszniczej Rady Kontroli nad Niemcami 25 lutego 1947 r. Który
    z dzisiejszych polityków czytał ostatnio jakąkolwiek monografię o Poczdamie?
    Kto czytał monografię o likwidacji państwa pruskiego (np. prof. Alfonsa
    Klatkowskiego; PWN, Warszawa 1967)? Ustawa nr 46 wynika z Jałty oraz
    Poczdamu. Jest w istocie realizacją postanowień zwycięskich mocarstw o
    wymazaniu Prus jako państwa z mapy Europy. Ma też charakter wieczysty i w
    odniesieniu do nas daje klarowny obraz korzyści, jakie uzyskaliśmy. Pruskie
    terytorium na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej zostało oddane w ręce polskie.
    Rzecz zaś w tym, że w związku z likwidowaniem jakiegoś państwa wszystko, co
    znajduje się na jego terytorium, dzieli w całości los tego terytorium. Nie
    jest to do podważenia w prawie międzynarodowym. Mienie nieruchome, mienie
    ruchome (np. dzieła sztuki, biblioteka byłego państwa pruskiego), stosunki
    prawne itp. przechodzą w całości i bez żadnych ograniczeń na własność tego
    państwa, które przejęło określone terytorium. Zarówno likwidowane państwo,
    jak i jego wartość nie mogą stanowić przedmiotu przetargów i np. być
    wykorzystywane, w tym przypadku przez Niemców, jako część reparacji wojennych
    na rzecz państw zwycięskich (w tym na rzecz Polski). Godzi się przypomnieć,
    nadal w części parafrazując fragmenty opracowań prof. A. Klatkowskiego, że
    dzięki ustawie nr 46 Polska uzyskała dodatkowo przejrzysty tytuł do
    zgłaszania, po dzień dzisiejszy, wszelkich swoich roszczeń, jeśli dotychczas
    nie zostały zaspokojone, łącznie ze wszystkimi odszkodowaniami i
    restytucjami – za pracę niewolniczą (ale w pełni), za ukradzione i zniszczone
    różne dobra, w tym kultury itp.; natomiast Republika Federalna Niemiec i jej
    obywatele nie mają żadnych podstaw prawnych do jakiejkolwiek restytucji w
    żadnych dziedzinach. Trzeba jednak, aby rząd i Sejm decydowały w symbiozie o
    naszej polityce zagranicznej. Musi być jednolita. Nie wracajmy do
    zanarchizowanej Polski szlacheckiej. Nie podniecajmy się także jak ckliwi
    Słowianie ładnymi słowami, a ostatnio słowami kanclerza RFN, który osobiście
    nie ma zamiaru popierać roszczeń swoich ziomków do majątków porzuconych lub
    pozostawionych w Polsce. Przypomnijmy sobie starożytnych Rzymian, którzy
    twierdzili, że verba volant scripta manent (słowa ulatują, a pozostaje to, co
    na piśmie). Niemcy zasadę znają, mają wielu prawników, w tym
    wyspecjalizowanych w sprawach niemiecko-polskich. Jednak ich sędziowie
    Powiernictwo „Pruskie” zarejestrowali! I cóż z tego, że to „tylko spółka
    prywatna”. Prusy przecież nie istnieją. Głównym sensem powołania spółki jest
    wystraszenie Polaków na Ziemiach Odzyskanych i wyłudzenie od nich pieniędzy
    za porzucone i pozostawione nieruchomości. Niestety, prawie wszystkie media w
    naszym kraju straszą również Polaków tym powiernictwem. Nie chcą nawet mówić
    lub pisać: tzw. Powiernictwo Pruskie. Według prawa międzynarodowego, takie
    powiernictwo nie może być uznane w sądach międzynarodowych ani polskich.
    Obowiązuje Karta Narodów Zjednoczonych zakazująca naruszania wszelkich
    postanowień mocarstw zwycięskich po II wojnie światowej. Znając jednak
    polskie sądy i niektóre ich wyroki, charakteryzujące się często
    nieznajomością historii własnego kraju, wnoszę w tym miejscu o zorganizowanie
    przez Ministerstwo Sprawiedliwości specjalnego szkolenia dla młodych sędziów
    oraz prokuratorów; chodziłoby o zapoznanie ich z problematyką prawną
    zamykającą II wojnę światową i o główne fragmenty stosunków polsko-
    niemieckich od końca XVIII w. To propozycja poważna. W Niemczech do
    postanowień poczdamskich podchodzono jak pies do jeża. Ale musiano się nimi
    zajmować. O likwidacji Prus nie chciano natomiast nie tylko pisać, ale i
    mówić. Ostatnio przeczytałem ze zdziwieniem, że znaleźli się Niemcy, którzy
    znają ten akt prawny. Fundacja Pruskiego Dziedzictwa Kulturalnego zamierza
    skreślić ze swojej nazwy przymiotnik „pruskiego”. Że głównie z powodów
    merkantylnych, to już inna sprawa.
    www.republika.pl/ofiaromwojny/teksty/0211.htm
  • stix 09.09.06, 10:50
    Lawinę roszczeń o rzekomo swoje nieruchomości wywołały ziomkostwa z byłych
    Prus, lecz nie bez wpływu pomysłu wybudowania w Berlinie Centrum „Wypędzonych”
    (chodziło pierwotnie tylko o Niemców „wypędzonych” z ziem ojczystych). Oliwy do
    ognia dolaliśmy już sami wcześniej, nie przekreślając w umowie Mazowiecki-Kohl
    ewentualnych roszczeń niemieckich na gruncie cywilnoprawnym. To był błąd
    polityczny ciężkiego kalibru, który teraz trzeba odważnie naprawić. Błąd
    popełniony w obecności byłego ministra Krzysztofa Skubiszewskiego, co
    zadziwiające, ponieważ minister ten był znawcą prawnych stosunków polsko-
    niemieckich. Uległ ckliwym pocałunkom? Ziomkostwa i powiernictwa wszelkiej
    maści nie powinny nas interesować, aczkolwiek mediom polskojęzycznym opanowanym
    przez kapitał niemiecki trudno będzie się przeciwstawić. Musimy jednak podjąć
    rękawicę. Warto zauważyć, że według postanowień poczdamskich, mieliśmy
    wysiedlać Niemców z całej Polski (a więc i Niemców – obywateli polskich).
    Podobnie Niemców miały wysiedlić, opierając się na zgłaszanej narodowości,
    Czechosłowacja i Węgry. Niemców, co podkreślam, bo teraz nasze sądy robią sobie
    kosztowną zabawę z obywatelstwa i narodowości, mieszając jedno z drugim.
    Wszak „Rzeczpospolita zapłaci”. To, że jedni opuścili Polskę w latach 1944-
    1948, a drudzy znacznie później, „w ramach łączenia rodzin”, twierdząc, że są
    jednak Niemcami, nie może mieć znaczenia w postępowaniu z nimi jako Niemcami.
    Ich dzisiejsze roszczenia są prawnie bezpodstawne. Nie wyjeżdżając po wojnie,
    oszukiwali, a dzisiaj wracając, znów oszukują. Powtarzam: mieliśmy wysiedlać
    Niemców lub umożliwić im wyjazdy bez względu na ich obywatelstwo! Przypomnę, że
    pozostawione majątki opuszczających nas, i to także po 1970 r., Niemców, które
    obecnie próbują oni odzyskać, stawały się w sposób automatyczny własnością
    skarbu państwa polskiego. Formalna likwidacja państwa pruskiego jest bezcenną
    pomocą w rozprawie z rosnącymi roszczeniami Niemców, ale muszę jeszcze raz
    zgłosić uwagę, że postanowienia poczdamskie były głównym filarem ładu
    powojennego związanego z bezwarunkową kapitulacją Niemiec! Wszelka własność
    niemiecka na terytorium Polski, łącznie z własnością na Ziemiach Odzyskanych,
    została zlikwidowana. Procesy z Niemcami z powództwa cywilnego nie mają sensu
    prawnego. Automatycznie powinny być oddalane. W odniesieniu do prawnego ładu
    powojennego nie mogą obowiązywać dzisiejsze prawa, w tym np. unijne, lecz prawa
    poprzednio istniejące. W zakresie wewnętrznego prawa polskiego podstawowym
    aktem regulującym sytuację prawną całego terytorium pod nazwą Ziemie Odzyskane
    był dekret z listopada 1945 r. o zarządzie Ziem Odzyskanych. Został wydany w
    ścisłym związku z postanowieniami poczdamskimi. Cytuję prof. A. Klatkowskiego
    (według opracowania „Umowa Poczdamska z 2 VIII 1945”, Instytut Wydawniczy Pax,
    Warszawa 1985). Pisze on: „Na Ziemie Odzyskane rozciągnięte zostało
    zwierzchnictwo państwa polskiego, a co za tym idzie – i prawa polskiego, z tego
    prawo dysponowania m.in. własnością całego mienia poniemieckiego. Państwo
    polskie wykonywało w tym zakresie władzę, którą posiadało zarówno z punktu
    widzenia prawa międzynarodowego, jak i z punktu widzenia prawa wewnętrznego”.
    Stawiając kropkę nad i, cały problem przynależności Ziem Odzyskanych do państwa
    polskiego oraz naszej własności uregulowała nieco później ustawa nr 46 o
    likwidacji państwa pruskiego. Wcześniej zdecydowano o wysiedleniu Niemców. Był
    to przemyślany plan wysiedleń. Jednakże m.in. w związku z używanym
    pojęciem „Niemców wypędzonych” niezbędny jest komentarz. Projektowane Centrum
    Wypędzonych oskarżać ma samą nazwą. Wypędzeni to słowo pejoratywne. Niemcy byli
    prześladowanymi przez zwycięzców ofiarami wojny! A kto ją wywołał? Ludność
    niemiecka uciekała w głąb Niemiec już od połowy 1944 r. Ucieczki nasiliły się
    na początku 1945 r. Niemcy porzucali tereny, na których mieszkali, nie znając
    jeszcze postanowień mocarstw zwyciężających! Uciekali spontanicznie lub byli
    wypędzani, tak, wypędzani brutalnie, ale przez własne władze, niemieckie! Część
    umierała z zimna i głodu. Miało to miejsce jeszcze przed nadejściem frontu.
    Później w zachodnich strefach okupacyjnych rejestrowano Niemców, którzy tam się
    znaleźli w wyniku ucieczek, po prostu jako uciekinierów. Jest jeszcze trzecia
    kategoria: wysiedleni przez nas na mocy postanowień poczdamskich. Bilans był
    mniej więcej taki – ok. 4,2 mln Niemców uciekło lub zostało wypędzonych przez
    własne władze, wysiedliliśmy ok. 3,6 mln osób, ok. 1 mln osób pozostało,
    przyznając się do „polskich korzeni”. W okresie wojny – to bilans po naszej
    stronie – Niemcy wysiedlili prawie 5 mln Polaków, a ponad 6 mln obywateli
    polskich wymordowali, w tym ok. 3,3 mln Polaków i ok. 2,7 mln polskich Żydów. Z
    tych 6 mln tylko ok. 0,64 mln osób zginęło w wyniku działań wojennych. Czy te
    fakty będą eksponowane w berlińskim Centrum Wypędzonych? W powstaniu
    warszawskim Niemcy mordowali ludność cywilną; po upadku powstania wszystkich
    pozostałych mieszkańców wypędzili; ocalałe mieszkania ograbili, a stojące
    jeszcze domy, w tym zabytkowe, wyburzyli. Dlaczego nie odpowiemy Niemcom, że
    jesteśmy w stanie wystawić im rachunek za zbrodnię ludobójstwa i zbrodnie
    wojenne, chociażby tylko popełnione w Warszawie? Rozmowy dwustronne, jakie mamy
    zamiar podobno rozpocząć, mogą się zakończyć wynikiem zerowym. Jednak Niemcy za
    Warszawę powinni zapłacić odrębnie.

    Autor jest byłym ambasadorem w NRD
    www.republika.pl/ofiaromwojny/teksty/0211.htm
  • ballest 09.09.06, 10:56
    "Zwycięskie mocarstwa postanowiły, że majątek wysiedlanych Niemców przeszedł
    na własność państwa polskiego"

    Jakim prawem o czym Ty piszesz, czy Ty mosz wszystkich w doma?
    Oni mogli postanowic, jesli o wlasnosc panstwowa chodzi, ale nie prywatna!
    Ksiaga wieczysta obowiazuje do dzisiaj i nawet w Polsce!

    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • stix 09.09.06, 11:03
    Ustawa nr 46 wynika z Jałty oraz
    Poczdamu. Jest w istocie realizacją postanowień zwycięskich mocarstw o
    wymazaniu Prus jako państwa z mapy Europy. Ma też charakter wieczysty i w
    odniesieniu do nas daje klarowny obraz korzyści, jakie uzyskaliśmy. Pruskie
    terytorium na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej zostało oddane w ręce polskie.
    Rzecz zaś w tym, że w związku z likwidowaniem jakiegoś państwa wszystko, co
    znajduje się na jego terytorium, dzieli w całości los tego terytorium. Nie
    jest to do podważenia w prawie międzynarodowym. Mienie nieruchome, mienie
    ruchome (np. dzieła sztuki, biblioteka byłego państwa pruskiego), stosunki
    prawne itp. przechodzą w całości i bez żadnych ograniczeń na własność tego
    państwa, które przejęło określone terytorium. Zarówno likwidowane państwo,
    jak i jego wartość nie mogą stanowić przedmiotu przetargów i np. być
    wykorzystywane, w tym przypadku przez Niemców, jako część reparacji wojennych
    na rzecz państw zwycięskich (w tym na rzecz Polski).
  • oppelner_os 09.09.06, 14:44
    Nikt nie zlikwidowal Rzeszy Niemieckiej, ktora nadal istnieje. Tlumaczenia
    polskich nacjonalistow i komuchow nie sa oparte na zadnym prawie lecz na
    pospolitej kradziezy cudzego (niemieckiego) mienia.
  • stix 09.09.06, 16:41
    Najważniejsze, że Prusy zostały zlikwidowane raz na zawsze.
  • oppelner_os 09.09.06, 14:42
    Nie mozna pozbawic kogos jego wlasnosci - to zwykla kradziez.
    Czy wszyscy Polacy to zlodzieje?
  • hanys_hans 09.09.06, 15:09
    oppelner_os napisał:

    > Nie mozna pozbawic kogos jego wlasnosci - to zwykla kradziez.
    > Czy wszyscy Polacy to zlodzieje?


    www.regle.zakopane.pl/humor/ufoki.jpg
  • stix 09.09.06, 16:42
    Niemców praw do ziem na wschód od Nysy i Odry.
  • oppelner_os 09.09.06, 14:41
    Nie klam stix. Nie ma prawa, ktore usprawiedliwialoby kradziez!
  • stix 09.09.06, 16:44
    Polacy i inni. Przeczytaj uważnie tekst, który przedstawiłem wcześniej.
    Preussen kaputt.
  • oppelner_os 09.09.06, 14:40
    W Poczdamie nic nie bylo na temat Szczecina Stix! Klamiesz!
  • oppelner_os 09.09.06, 14:39
    Polacy nie wiedza co to jest to prawo:)))
  • oppelner_os 09.09.06, 17:55
    Zwangsarbeit przy wypedzeniach to bylo sanatorium. Wielu Polakow po raz pierwszy
    zetknelo sie z technika i wyzsza cywilizacja.
  • rita100 09.09.06, 22:26
    Ciekawe czy w obecnych czasach jeszcze sa wypędzenia ?
  • oppelner_os 09.09.06, 22:30
    Pewno, ze sa Rita, np. w Sudanie a wczesniej w Kosowie czy Bosni.
  • rita100 09.09.06, 22:33
    A ja mysle , że bliżej , wirtualnie - sa wypędzenia ?
    Czy to Forum to nie wygnańcy ?
  • oppelner_os 09.09.06, 22:49
    Dla mnie nie Rita:)
  • rita100 09.09.06, 22:52
    Wiem , to zostańmy przy wypędzeniach powojennych :)
    Ale czas leczy rany
  • hanys_hans 10.09.06, 13:55
    oppelner_os napisał:

    > Zwangsarbeit przy wypedzeniach to bylo sanatorium. Wielu Polakow po raz pierwsz
    > y
    > zetknelo sie z technika i wyzsza cywilizacja.


    www.dhm.de/lemo/objekte/pict/98000820/index.html
  • oppelner_os 10.09.06, 20:06
    :)))))
    I jeszcze narzekali:)))
  • pistulka2 09.09.06, 23:03
    Polska przeprowadzala juz masowe wypedzenia od maja 1945, kiedy o poczdamie
    jeszcze nie bylo slychu.
    Na temat granicy nic w Poczdami czy Jalcie nie postanowiono.
    Przebieg granicy miala uregulowac konferncja pokojowa, ktora nigdy sie nie
    odbyla.
    Na Konferencji Poczdamskiej nie ma mowy o wysiedlaniu Niemcow z terenow , ktore
    Polska dostala pod zarzad az do konfernecji pokojowej, ale z Polski czyli od
    Lini Cursona az do granicy Rzeszy z 1937. Tu sobie nie tylko Polski rzad
    prowadzil polityke faktow dokonanych tak jak i przedstawiciele polskiego kleru
    jak Prymas Hlond, ktory zmusil biskupow niemickich do opuszczenia swych
    diecezji powolujac sie na pelnomocnictwa papieskie, ktory nie posiadal.
    Byl to pospolity rabunek w parze z czystka etniczna terytoriow pokonanego
    militarnie panstwa.

    Nie ma na swecie rzadnego ukladu, ktore by definiowal tereny Slaka, Pomorzy czy
    tez Prus Wschodnich jako integralna czesc Polski i ktory by dawal prawo do
    rabowania mienia prywatnego.
  • rita100 09.09.06, 23:09
    Pistulka , to był żywioł, to bylo szabrownictwo , to demony wojny działały.
  • oppelner_os 09.09.06, 23:18
    I Polacy smia sie nazywac jedynymi ofiarami tej wojny.
  • rita100 09.09.06, 23:19
    oppelner_os napisał:

    > I Polacy smia sie nazywac jedynymi ofiarami tej wojny.

    Przeciez wygralisci egospodarczo , więc jesteśmy ofiarami systemu
  • pistulka2 10.09.06, 00:15
    rita100 napisała:

    > Pistulka , to był żywioł, to bylo szabrownictwo , to demony wojny działały.

    Nie. To byly celowe i zorganizowane dzialania, ktorych celem byla grabierz i
    czystki etniczne 1/4 tereytorium innego panstwa.
  • rita100 10.09.06, 00:30
    pistulka2 napisał:

    > rita100 napisała:
    >
    > > Pistulka , to był żywioł, to bylo szabrownictwo , to demony wojny działał
    > y.
    >
    > Nie. To byly celowe i zorganizowane dzialania, ktorych celem byla grabierz i
    > czystki etniczne 1/4 tereytorium innego panstwa.

    A kto to zorganizował, skoro były dwa mocarstwa Niemcy i Rosja ?
  • oppelner_os 09.09.06, 23:17
    To ochydne co zrobili Polacy. Niemcy nigdy nie zrzekly sie Terenow na wschod od
    Odry i Nysy.
  • rita100 09.09.06, 23:18
    Oppelner - te tereny nigdy nie były niemieckie - to za cięzkie tereny dla
    niemiec i duża pozrażka gospodarcza.
  • rita100 09.09.06, 23:21
    Zrozumiałam jedno, że Prusy Wsch i Ślask to jak woda i ogień, dwa różne światy.
    Prusy chciano uprzemyslowić, poszły pieniadze Rzeszy utopione w bagnach, a
    Śląsk jako przemysł niemiecki miał sie dobrze. Ale droga jaką miały pokonać
    półprodukty przemyslowe z Rzeszy do Prus Wsch okazała sie bardziej kosztowna.
    Prusy splajtowały w tym miejscu, a Mazurzy i ci zniemczeni i nie, wynieśli się
    i z własnej woli i zmuszeni. Pomyłka, jak okreslają naukowcy, pomyłka w
    rozpoznawaniu kto Niemiec kto Mazur po wojnie zaowaocowała zniknienciem ludzi.
    Weźcie np. dalszą rodzinę Ballesta - przyjechali, byli i wyjechali dobrowolnie
    z Prus. I nie pytaj sie dlaczego ?
    Bo jestem w stanie na to pytanie odpowiedzieć, domyślając sie dlaczego.
  • pistulka2 09.09.06, 23:38
    rita100 09.09.06, 23:18 + odpowiedz
    Oppelner - te tereny nigdy nie były niemieckie - to za cięzkie tereny dla
    niemiec i duża pozrażka gospodarcza.

    Jak nie byly niemieckie a jakie byly?
    Jaka tam porazka gospodarcza?
  • rita100 09.09.06, 23:57
    Pistulka, ja wiem , ze to cięzko zrozumieć, ale tu chodzi o duszę. Jeśli nawet
    Niemcy tam byli 800 lat to ta ziemia im tak nie pasowała, był to tylko teren
    militarny na wschód i tak traktowany. To ziemia była zakratowana Niemcami.
    A tak prawdziwie to Niemcy tam nie chcieli zyć, woleli wesfalski świat i tam
    uciekali.
    Dać Ci przykłady ?
    Fartycznie Prusy Wschodnie to Niemcy, ale oni tam nie pasowali i sami się źle
    czuli. Pistulka zrozumieć dusze Ślązaka mozna zrozumieć, wyobraż sobie dusze
    Mazura i te ziemie. Woda i ogień.
    Byłes nad jeziorami tam , w tych puszczach ? Tam Jaźwingi, tami plemiona mowią
    glosami. Inny świat. Mazur nie umie się śmiać , a wiesz dlaczego - bo zawsze,
    zawsze się bał. On tylko umie milczec, bo milczenie było najbezpieczniejsze.
    To jest najbardziej tajemniczy świat.
    Nie wiem czy mnie rozumiesz. Czy myslisz , że ten w karczmie siedzący Mazur to
    Niemiec ?
    Tylko mnie zrozum.
  • pistulka2 10.09.06, 00:11
    rita100 napisała:
    . Czy myslisz , że ten w karczmie siedzący Mazur to
    > Niemiec ?

    Zapytani twierdzi, ze sa Niemcami!

    Nie moge sie absolutnie zgodzic z twa wypowiedzia.
    Bajeczki o terenie militarnym sa nie dorzeczne.
    Niemcy zyjacy na tym terenie byli jego inegralna czescia oni nie znali
    Westfalli czy Szwabii oni byli Prusakami.
    Oni zyli od dziesiatek pokolen na tej ziemi czesto zmieszani z straymi Prusami.
    Prusy Wschodnie to byli ci ludzie wraz z ta ziemia, dzisiaj pozostala tylko
    ziemia, kiedy ta nowa ludnosc sie tam zadomowi nie wiem, ale pare pokolen to
    jeszcze napewno potrwa.
  • rita100 10.09.06, 00:17
    Odpowiadam

    "Cóż z tej krainy może zrozumieć Niemiec ? Nie rozumie tego Ernst Wiechert, nie
    rozumieją tysiączni kajakowcy, uwijający się po 'wunderschonach' Mzurów. Ci
    wszyscy pewno muszą doznawać takich uczuć, jak ów młodociany
    korespondent 'Grossdeutsche Jugendbund' (maj 1927), ktory pisze o noclegu we
    wsi mazurskiej: "Nie jesteś tu w domu, u siebie, to nie twój obyczaj, nie twoje
    jestestwo. Obca krew i żadnej więzi, która nas łączy"..
    Ernst Wiechert pisze: "Krew duszy tego kraju (...) to to, że jego ciemne rzeki
    płyną do Narwi, że nazwiska jego wiosek brzmią tajemniczo, jak Zakręt, jak
    Sowiróg, a ja nie wiem, co to znaczy. ŻE oblicze jego mieszkańców zachowało
    skryte i bojaźliwe milczenie".
    Skryte i bojaźliwe milczenie !
    Czy to nie siedemset lat rządów rodaków Wiecherta wszczepiło w duszę tego ludu
    nieuleczalną, zdawałoby się, nieufność, ponurość i skrytość."
  • pistulka2 10.09.06, 00:25
    sorry ale to subiektywne spostrzezenia jednego pisarza. Jakbym mial oceniac
    Gleiwitz po tym co pisal Bienek to mailbym ladnie skrzywione spojrzenie na
    faktyczne realia.
  • rita100 10.09.06, 00:29
    pistulka2 napisał:

    > sorry ale to subiektywne spostrzezenia jednego pisarza. Jakbym mial oceniac
    > Gleiwitz po tym co pisal Bienek to mailbym ladnie skrzywione spojrzenie na
    > faktyczne realia.

    dobra to dowody podam w liczbach
  • rita100 10.09.06, 00:19
    Pistulka , a kim byli Prusacy ? Jednym z plemion tej ziemi, te plemiona między
    soba walczyły, ale miały podobna kulturę, razem wierzyły w boga słońce,
    księzyc , czy pioruna. One ze sobą , żyły , a tu Niemcy im inna kulture
    przynieśli - czy chcesz zrozumieć to - poztaraj się wczuj choć trochę.
  • pistulka2 10.09.06, 00:29
    Prusowie byli dosc dziccy i mieli dosc surowe obyczaje, handlowali kobietami
    jak krowami nie wylaczajac siostr i matek.
    Razem z przybylymi Niemcami stworzyli niemieckie plemie Prusow.
    Tak jak na Slasku czy Meklemburgi Niemcy pomieszali sie ze Slowianami i
    powstaly nowe plemiona niemieckie
  • rita100 10.09.06, 00:31
    podaj żródła
  • pistulka2 10.09.06, 00:32
    Wez pierwsza lepsza ksiazke na temat historii Prus.
  • rita100 10.09.06, 00:35
    Pistulka , mieszasz mi w glowie , może i dobrze , ale żeby nie powstała
    mieszanka wybuchowa ;)))
  • pistulka2 10.09.06, 00:40
    Nie chce ci nic mieszac, ale zwracam uwage, ze wiel twych stwierdzen nie
    odpowiada realia.
  • rita100 10.09.06, 00:44
    pistulka2 napisał:

    > Nie chce ci nic mieszac, ale zwracam uwage, ze wiel twych stwierdzen nie
    > odpowiada realia.

    Na przykład co , bardzo jestem zdołowana, że wszyscy tak cierpieli przez 800 lat
  • pistulka2 10.09.06, 00:50
    takie jest zycie
  • rita100 10.09.06, 00:33
    Pewnie , że w takim okresie mieszanki małżeństw powstawały ale wiesz w jaki
    sposób- Krzyżacy topili mężów ładnych Poganek
  • pistulka2 10.09.06, 00:01
    Prusy byly krajem rolniczym w produkcji niektorych zboz czy bydla nie
    ustepowaly Slasku a nawet czesto go na leb bily.
    Migracje ludnosci zawsze byly, zwiazane sa zaludnieniem i iloscia miejsc pracy.
    Ludnosc Prus wschodnich stale rosla i tak na poczatku XIX wieku bylo ok 900
    tys w 1910 ponad 2mln a w 1939 2,5mln. Wiec ciezko tu mowic o jakims masowam
    eksodusie.

    Eksodus nastapil dopiero w 1945, gdzie duza czesc ludnosci chcial uniknac
    okupacji sowieckiej i zwiazanych z nia bazprawia i masowymi zbrodniami.
    To sie ale tylko czesci udalo, reszte Rosjanie jak i Polacy gnebili a potem
    wypedzili.
  • rita100 10.09.06, 00:09
    <Prusy byly krajem rolniczym w produkcji niektorych zboz czy bydla nie
    <ustepowaly Slasku a nawet czesto go na leb bily.

    Tym się zajmimy teraz - poczekaj ,zaraz udowodnie Ci , że to nie prawda.
  • pistulka2 10.09.06, 00:12
    No to czekam:-)
  • rita100 10.09.06, 00:14
    Kraina wschodniopruska , to kraina gdzie jest wielka masa wilgoci. Ten stan
    rzeczy sprawia, ze raz po raz Prusy Wschodnie ulegają klęsce deszczowej, jak
    np. w pamiętnym 1844r kiedy deszcz trwał bez przerwy cały lipiec i sierpień,
    przy czym ludzie umierali jak muchy; klęska była tak wielka, ze aż Fryderyk
    Wilhelm IV zwiedził osobiście zadeszczone tereny i dodawał ludności otuchy.
    Stąd wieka niepewnośc gospodarki rolnej. Dla przykłady rolnictwo ma tu do
    wykorzystanie przecietnie 153 dni w roku, gdy w Rzeszy od 178 do 210 dni.


    A więc sam widzisz - rolnictwo niepewne
  • pistulka2 10.09.06, 00:19
    Na Slasku w 1848/49 tez ludzie w powiecie Rybnik i Pszczyna umierali masowo z
    gladu. A myslisz, ze tak w Frankoni czy Hesji w tym czasie nie przemierali od
    czasu do czasu glodem?

    Czekam dalej na dane:-)
  • rita100 10.09.06, 00:22
    dobrze, będzie dalej, ale czy myslisz, że Ślazaków dusze też zostały
    zniszczone - tylko nie bierz tego do duszy Sląskiej, bo ona jednak została
    realnie, kiedy my poszukujemy wśród - nie wiem czego. Czym bardziej poznaje to
    wszystko tymbardziej jestem zagubiona.
  • rita100 10.09.06, 00:27
    "I mamy , inny poziom życia. To ważne , by pokazać , że Niemcy nie mogli się
    przystosować do Prus wschodnich, gdzie bieda piszczała na każdym kroku. Jednak
    uciekali do miejsc przemysłowych. I to właśnie ukazane jest w tym rozdziale.
    "Mamy niezrównany dokument tego określenia formami życia na zachodzie, nie
    wyłączając ' miłości po saksońsku'.
    "Inaczej rzecz sie ma, gdy osadzony na Mazurach, zdawałoby się mocno i od
    stuleci Salcburczyk zbiera manatki i szoruje nach Heimat. To już ucieczka, i
    ucieczka, ktorej żadne wysiłki niemieckie powstrzymać nie mogą. Niemczyzna w
    całej Przybałtyce - znajduje się w odwrocie. Znajduje się, mimo wszystkie
    pozory, mimo wszystkie sukcesy - w odwrocie na ziemi mazurskiej"

    co to jest milośc saksońska ?
  • pistulka2 10.09.06, 00:31
    Skad to masz? Podsumowanie jekiegos kongresu panslawistow z XIX wieku?
  • rita100 10.09.06, 00:36
    pistulka2 napisał:

    > Skad to masz? Podsumowanie jekiegos kongresu panslawistow z XIX wieku?

    z lektury szkolnej dla szkół podstwaowych :)
  • rita100 10.09.06, 00:32
    Ucieczka do Rzeszy z Prus Wschodnich, w/g niemieckich obliczeń z 1929r wynosiła
    około 20 000 ludzi rocznie.
    Licząc koszty wychowania czlowieka na 3000 mk - Prusy Wschodnie tracą na rzecz
    Rzeszy 60 milionów marek rocznie.
    I tak zaczyna się ciąg ze wschodu na zachód. Tak zaczyna się wędrówka ludów,
    jakiej nie znają dzieje.
    Statystyki i liczby oparte na zródłach niemieckich są do wglądau na str 40 -42


  • rita100 10.09.06, 00:37
    Na tle tej całej sytacji demograficznej Prus Wschodnich zauważyć należy, że
    największa rozrodczość w Prusach Wschodnich ma ludność polska.

    80% przyrostu naturalnego Prus Wschodnich emigruje na zachód

    I nic nie pomoże subwencjonowanie wielkich zakładów Schichau w Elblągu czy
    Zakładów Przetwórsw Mięsnych w Krolewcu, budowanie kanałów wielkim nakładem
    kosztów, śrubowanie przemysłu Prus Wschodnich w tak forsownym tempie. Nic nie
    pomoże. Sami Niemcy, jak dr E.Maschke, gwiazda wschodząca
    wschodnioprusoznawstwa (1935r) twierdzi, że z tej dzielinicy nie zrobi się
    dzielnicy przemyslowej.
    W tym wypadku, jak widziecie to worek pieniędzy bez dna.
    A przy tych wszystkich wysiłkach - zaiste ironia losu - lud, pomimo kazań
    patriotycznych, marzy o 'westfalski szlachcze'.
  • rita100 10.09.06, 00:42
    Pistulka, nie mam nic przeciwko byś obalił te argumenty - tylko czy dasz radę ?
    Dobranoc, juz troche padam z myślenia.
    Włacz sobie dla relaksu radyjko sląskie , grają fajnie.
  • pistulka2 10.09.06, 01:12
    Rito ja dobrze wiem jaka byla sytuacja, nie mniej faktem jest ze ludnosci
    przybywalo. Dzis mam tyz odply i przyplyw ludnosci w roznych rejonach Niemiec
    czy Polski i co z tego. Co przytaczasz to glownie krytyka gospodarczych
    wysilkow Gauleitera Kocha.

    Nie zmienia to jednak faktu, ze byla niemiecka prowincja i dla ludzi tam
    zyjacych byl to ich Heimat w ktorym zyli od dziesiatek pokolen i ktorego
    zostali pozbawieni.

    Twoeje wywody na temat Prus mocno sie z tym pokrywaja co mozna w polskiej
    literaturze historycznej przeczytac tego naet juz w szkole uczyli , Niemcy sami
    juz przed wojna uciekali wiec w czym problem.
    Taki rodzaj argumentacji to tak troche na zasadzie jak komus ukradli nie
    najnowszy samochod i mozna powiedziec byl stary grat wiec w czym problem, ale
    teraz ten ktos nie ma zadnego i pozatym jezeli byl taki stary grat poco komus
    byl potrzebny?

    Rowniez Dobrej Nocy zycze.
  • pistulka2 10.09.06, 00:39
    Co ty wypisujesz jak ucieczka. Ludzie sie poprostu przeprowadzali jak i to i
    dzisiaj robia poszukujac pracy. Zobacz dzisiejsza Turyngia czy Zaglebie Ruhry.
    Mimo to ilosc ludnosc stale wzrastala.
  • rita100 10.09.06, 00:46
    Myslisz, ze trzeba pozytywnie myśleć - było dobrze i jest dobrze, a bedzie
    lepiej ;)))
    Mowisz ogólnikami , kiedy ja konkretnie
  • rita100 10.09.06, 00:48
    ja tam ide spokojnie spać , zostawiam Cię z tymi czarnymi myslami
    bądź tylko wyrozumiały :)
    dobranoc
  • pistulka2 10.09.06, 01:25
    Mylisz sie, czarne mysli to nie moja specjalosc, a co sie stalo sie nie
    odstanie jednak nie widze celu w zaklamywaniu faktow.
    Tworzeni teorii takich czy innych jest bezcelowe.
    Co do twych konkretow to wybacz, ale to nie sa konkrety.
    Co mnie ale zaskoczylo to to jak przekonana jestes o jakies obcosci miedzy
    ludnoscia niemicka a natura Prus Wschodnich albo jak piszsz, ze tereny nie byly
    niemieckie. To naprawde nie sa fakty.

  • hanys_hans 10.09.06, 13:38
    www.dhm.de/lemo/forum/kollektives_gedaechtnis/228/index.html

    Flucht und Vertreibung aus Gäbersdorf


    Die ersten Wochen des Jahres 1945 brachten unserer schlesischen Heimat viel Leid
    und großes Elend. Durch unser Dorf zogen täglich Flüchtlinge aus dem Osten. Wir
    alle halfen, auch die Kinder. Papa war kaum noch zu Hause. Er wurde überall
    gebraucht für die vielen verzweifelten Menschen, die schon seit Wochen unterwegs
    waren. Alle Häuser waren voll von Flüchtlingen. Ein paar Leute aus unserem Dorf
    waren schon mit ihrem Hab und Gut zu ihren Verwandten abgereist.

    Die Front rückte immer näher, wir konnten es hören. Am 8. Februar 1945 wurden
    die Wagen für den Treck vorbereitet, damit nur noch angespannt werden brauchte.
    Die Geschäfte räumten die Läden, wir konnten ohne Lebensmittelkarten einkaufen.
    Das soll kein Russe haben, nehmt mit, was ihr tragen könnt, sagte unser
    Fleischer Rauprich. Seine Frau hängte mir noch eine große runde Wurst um den
    Hals. Es war aufregend, so etwas gab es noch nie. In der Nacht wurde alles
    zusammengepackt. Am 9. Februar mußten wir das Dorf verlassen. 19 Pferdewagen und
    viele kleine Handwagen waren mit den notwendigsten Sachen beladen. Meine
    Schwester Inge und ich zogen unseren Anhänger, Papa hatte ihn aus zwei
    Motorrädern gebaut. Wie zwei Pferde waren wir mit einer Wäscheleine eingespannt.
    Es war gar nicht so leicht, im Schnee mit der Deichsel das Gleichgewicht zu
    halten. Schweren Herzens zogen wir los, denn wir mußten Papa zurücklassen, weil
    er im Volkssturm mit den wenigen alten Männern das Dorf verteidigen sollte.
    Lehrer Bielik war unser Treckführer. Wir kamen nur langsam voran, weil wir in
    dem Schnee schlecht laufen konnten und vor uns die vielen Flüchtlinge die
    Straßen blockierten. Mühsam erreichten wir die erste Station.

    Wir mußten in einem Kuhstall übernachten. In den breiten Mittelgang wurde Stroh
    gelegt und wir lagen wie die Heringe, alte und junge Leute durcheinander, in
    voller Kleidung. Todmüde fielen wir ins Stroh, denn wir waren den ganzen Tag bei
    klirrender Kälte gelaufen. Die Kinder weinten vor Erschöpfung. Aber zum Schlafen
    kamen die meisten nicht, denn eine Kuh kalbte in dieser Nacht. Für die größeren
    Kinder war es ein Abenteuer. Das schönste war die Wärme im Kuhstall.

    Am Morgen ging es weiter. Es gab nur kalte Verpflegung, die wir mitgenommen
    hatten. Auch Futter für die Pferde hatten wir noch genug. Es ging nun in
    Richtung Sudetenland weiter. Die Berge im Riesengebirge wurden immer höher, und
    das Glatteis machte uns und den Pferden schwer zu schaffen. Wir jungen Leute
    liefen oft voraus, um Asche oder Sand zum Streuen zu holen. Die Pferde konnten
    es sonst nicht schaffen. Es war ein Elend, wie Mensch und Tier sich bei dieser
    Kälte quälen mußten. Die Schreie der Leute, vor allem der Kinder, wenn ein Wagen
    abgerutscht oder umgekippt war, machte viele nervös. Alle waren übermüdet. Wir
    sind vor Kälte immer hin und her gerannt, weil unsere Glieder steif wurden.
    Immer hieß es nur weiter, weiter, nicht stehenbleiben.

    Unsere Verpflegung wurde weniger. Bei den Bauern hatten wir manchmal Glück und
    bekamen frisch gemolkene Milch für die Kinder. Die hohen Berge waren fast
    unüberwindlich, aber mit vier oder sechs Pferden im Vorspann schafften wir es.
    Wenn es dann bergab ging, mußten wir alle beim Bremsen helfen, denn die Wagen
    rutschten weg. Als wir eines Abends Quartier suchten, konnten wir nicht
    unterkommen, weil alles schon mit Flüchtlingen voll belegt war. Wir mußten also
    weiter, obwohl es schon dunkel war. Der Weg bis zum nächsten Ort war recht lang.
    Die Strapazen wurden unerträglich. Wenn einer mal die Nerven verlor, gab es
    immer wieder einen anderen, der ihn beruhigte, denn wir waren ja alle auf Gedeih
    und Verderb aufeinander angewiesen.

    Wir Mädchen kümmerten uns viel um die Kinder und die alten Leute. Die Jungen
    dagegen um die Pferde. Und sie halfen den wenigen alten Männern bei den
    Reparaturen. Wir hatten immer viel zu tun. Dabei lernte ich viel aus dem
    Verhaften der einzelnen Menschen. Leute, die sich früher nie beachtet hatten,
    wurden gute Freunde. Es gab auch weniger erfreuliche Situationen, aber das waren
    Ausnahmen. So manche, denen man es nicht zutraute, wuchsen über sich hinaus.
    Voller Bewunderung nahm ich mir manche Frau als Vorbild, dazu gehörte als erste
    meine Mutter. Sie war tapfer in jeder Situation.

    Der große Treck aber ging unaufhaltsam weiter. Bei den nächsten Quartieren kamen
    wir oft in Schulen oder Turnhallen unter. Manchmal auch in Gasthäusern, da
    konnten wir uns mal waschen. Wir fühlten uns wieder wie Menschen. Wenn wir die
    Straßen voller Schneeverwehungen frei geschaufelt hatten, konnten wir wieder
    etwas besser vorankommen. Nach einem schweren Tagesmarsch hatten wir ein
    Quartier gefunden, wo wir einen Tag länger bleiben konnten. Mensch und Tier
    konnten einen Ruhetag dringend gebrauchen.

    Von durchziehenden Flüchtlingen erfuhren wir, daß noch ein Gäbersdorfer Treck
    unterwegs war. Er war noch weit zurück und kam nur sehr schwer voran. Meine
    Schwester und ich nahmen uns zwei ruhige Pferde und ritten ihnen entgegen. Wir
    hatten Schwierigkeiten durchzukommen, denn die vielen Flüchtlinge blockierten
    die Straßen. Darum mußten wir manche Umwege machen oder warten, bis wir wieder
    weiter konnten. Freudestrahlend erreichten wir unsere Gäbersdorfer. Das Schönste
    war, daß Papa mitgekommen war. Er führte den Treck. Es waren fünf Wagen, die von
    Ochsen, Kühen und schwachen Pferden gezogen wurden. Mit unseren beiden
    Arbeitspferden konnten wir ihnen helfen, jeden einzelnen Wagen über die Berge zu
    schaffen. Als das geschafft war, schickte Papa Inge und mich voraus, um in dem
    Ort, wo wir waren, noch Quartier für 54 Menschen zu organisieren. Mama hatte
    sich schon Sorgen gemacht, weil wir so lange allein unterwegs waren. Wir mußten
    noch lange warten, bis die Leute bei uns eintrafen. Alle halfen, die erschöpften
    und durchgefrorenen Menschen zu versorgen. Auch die Tiere fanden Futter und Ruhe
    für ein paar Stunden.

    Der weitere, noch lange und mühsame Weg machte allen schwer zu schaffen. Auch
    auf der Südseite des Gebirges, wo es ja bergab ging, war alles noch sehr
    schwierig, denn Schnee, Eis und Kälte machten uns viel Kummer. Als wir dann nach
    Wochen das Gebirge hinter uns hatten, kamen wir in eine schöne Landschaft, wo
    das Laufen etwas besser wurde und es nicht mehr so kalt war. Hunger und
    Erschöpfung begleiteten uns weiter, auch die Tiere. Die Tschechen, in deren Land
    wir nun waren, wollten mit uns nichts zu tun haben. Schlechte Behandlung in
    Massenquartieren war unser Alltag. Wir wurden immer von einem Ort zum anderen
    gejagt, bis hinter Prag. Eine Schule war für ein paar Wochen unser Zuhause. Auch
    da bekamen wir viel zu wenig Hilfe. Kaum Verpflegung, nur etwas Milch und
    Graupen für so viele, viele Menschen. Wie Tiere hausten wir im Stroh und waren
    eingesperrt. Nur einzelne Tschechen waren menschlich, wenn keiner es merkte.

    Im Mai war der Krieg zu Ende. Nun bekamen wir den Haß der Tschechen erst richtig
    zu spüren. Wir wurden durch das Land getrieben mit Bewachung von Partisanen und
    ehemaligen KZ-Häftlingen, die uns schikanierten und uns abscheulich
    beschimpften. Wir wurden ausgeplündert, man riß uns einzelne Sachen vom Leib.
    Überfälle gab es, als die Russen ins Land kamen. Im Sudetenland folterte man die
    Menschen, und wir konnten erst nach der Grenze allein weiter laufen. Wir waren
    wochenlang unterwegs in Richtung Heimat, bis wir endlich in unserem Gäbersdorf
    ankamen, wo auch schon lange die Russen und Polen hausten. Die daheim
    gebliebenen Deutschen waren ihren Schikanen ausgesetzt. Viele unserer Dörfer
    waren durch das Frontgebiet zum Teil zerstört und ausgeplündert.

    Raub, Mord, Vergewaltigung und vieles andere an menschlichem Leid waren auch
    nach Kriegsende an der Tagesordnung. Wir waren die Sklaven d
  • hanys_hans 10.09.06, 13:39
    Raub, Mord, Vergewaltigung und vieles andere an menschlichem Leid waren auch
    nach Kriegsende an der Tagesordnung. Wir waren die Sklaven der neuen Herren.
    Krankheiten und Hungersnot blieben nicht aus. Typhus ließ das halbe Dorf
    aussterben. Ich pflegte ohne ärztliche Hilfe, Medikamente und Essen vier meiner
    Angehörigen. Meine Großmutter, meine siebzehnjährige Schwester und meine Tante
    starben. Nur meine Mutter überlebte es in einem schrecklichen Zustand.

    So lebten wir ein Jahr unter Polen und Russen. Polnische Familien zogen in
    unsere Häuser, eine polnische Polizei herrschte über uns. Pfingsten 1946 wurden
    wir ausgewiesen. In 50 Viehwaggons wurden wir abtransportiert bis wir nach drei
    Tagen bei Braunschweig in ein Sammellager kamen. Von da kam ich mit meiner
    Mutter nach Schleswig-Holstein zu meiner Schwester, wo auch mein Vater aus
    polnischer und russischer Gefangenschaft kam. Wir kamen in die früheren
    Russenbaracken. Als Flüchtlinge und Vertriebene wurden wir nicht gerade
    begeistert aufgenommen. Aber das Leben ging weiter!


    www.dhm.de/lemo/forum/kollektives_gedaechtnis/228/index.html
  • rita100 10.09.06, 19:53
    Pistulka , po przespaniu się z problemem, powiem Ci szczerze, że nie jestem do
    niczego przekonana, a mówiłam o odczuciach duchowych , nie o czystej histori ,
    która jaka była to wszyscy wiemy. Dlatego trochę rumienię się ze wstydu, bo
    znam jedną stronę medalu , a druga strona to bariera językowa. Nie mogę poznac
    stosunek samych Niemców. Ale to się zmieni, bo będzie tłumaczona literatura
    niemiecka o tej ziemi i być może wyjaśni wiele niedomówień i przypuszczeń.
    Niezaprzeczalne jest , ze wszystko co pozostało na tej ziemi jest niemieckie i
    ich spuścizna jest też bardzo , bardzo doceniana. Nie ma już tendencji
    niszczenia, wręcz przeciwnie.
    Jest tendencja dbania o spuścizne niemiecką.
    I to jest zadawalające.
    Może kiedys strony się pogodzą.
  • rita100 10.09.06, 20:14
    I jeszcze jedno, ten dialog nie poszedł na marne, odkryłam coś o czym
    zapomniałam w tym ksiązkowym duchowym uniesieniu - mianowicie , że to piękno
    tej ziemi, tych miast i miasteczek zawdzęczamy przecież Niemcom. Ludziom ,
    którzy zainwestowali i wogóle , co tu godać - rozwój miast.
    Nie miałam całkowitej racji, przyznaję się...
  • stix 10.09.06, 20:19
    Oddali je w roku 1945.
  • rita100 10.09.06, 20:23
    Niestety tak swiat skonstruowany, że nic nie jest wieczne. Ukradli czy nie
    ukradli, ale rozwinęli i gospodarke i zainwetowali. Czy wiesz, że za Niemców
    było tam 7 lotnisk, a dzisiaj ile jest ? Ani jednego - do Olsztyna dojedziesz
    tylko dliżansem lub obskurnym pociagiem.
    Stix, zostawmy ta ziemię w spokoju, jej się to należy.
  • oppelner_os 10.09.06, 21:53
    Polacy nie maja zadnych praw do tych ziem.
  • stix 10.09.06, 21:55
    Ukradli te ziemie. Komu ukradli?
  • oppelner_os 10.09.06, 22:05
    i zniszczyli te ziemie
  • rita100 10.09.06, 23:25
    No kto zniszczył tą ziemię ?
  • rita100 11.09.06, 20:02
    Oppelner - Ruscy zniszczyli miasta. Lepiej by bylo gdyby Polska zamiast walczyć
    weszła w sojusz z Niemcami w czasie wojny. Tak rozważając byłoby dla Polski
    najlepsze wyjście - piszą już oficjalnie o tym.
  • stix 11.09.06, 20:08
    "Plan zagłady Słowian - Generalplan OST"

    GENERALPLAN OST (GPO) - był to plan realizacji narodowosocjalistycznej idei
    zdobycia dla niemieckiej "rasy panów" ("Herrenrasse", "Herrenvolk") należnej
    jej rzekomo "przestrzeni życiowej" ("Lebensraum"). Przestrzeń tę Niemcy
    zamierzali uzyskać przede wszystkim kosztem "niższych ras słowiańskich -
    podludzi" ("slawische Untermenschen") oraz w mniejszej skali kosztem innych
    narodów Europy Środkowo-Wschodniej. GPO przewidywał zniemczenie obszarów na
    wschód od granic III Rzeszy Niemieckiej sprzed marca 1939 roku, drogą
    zniewolenia, deportacji i eksterminacji "małowartościowych" narodów tam
    zamieszkałych, a następnie osiedlenia Niemców i Germanów z innych krajów
    Europy, i stworzenie "Wielkogermańskiej Rzeszy" ("das Grossgermanische Reich")
    i "Nowego Ładu" ("Neue Ordnung") w Europie. "Nowy Ład" miał polegać na
    bezwzględnej hegemonii potężnej Rzeszy na obszarach od Portugalii do Uralu, na
    wytępieniu Żydów, przesiedleniu bądź wytępieniu "małowartościowych" Słowian i
    innych pomniejszych ludów oraz na korzystaniu z niewolniczej pracy "podludzi".
    GPO nie jest pojęciem jednoznacznym. Składał się on z kilkunastu dużych i
    kilkudziesięciu mniejszych planów, realizowanych w różnym czasie i przestrzeni,
    a całość zamierzeń podzielona była na dwie części: Mały Plan (Kleine Planung),
    czyli działania przesiedleńcze, niewolnicze i ludobójcze wykonywane w czasie
    wojny, i Duży Plan (Grosse Planung), którego realizacja, mająca początkowo
    trwać przez ok. 30 lat po wojnie, została w VI 1942 roku przyspieszona,
    skrócona i w rezultacie tego rozpoczęła się już w listopadzie akcją na
    Zamojszczyźnie. W ostatecznym kształcie Duży Plan GPO miał doprowadzić do
    zgermanizowania dalszych kilku milionów ludzi uznanych za "wartościowych", do
    zniewolenia ok. 14 mln i do wysiedlenia na Syberię lub do wyniszczenia 51 mln
    ludzi (w tym 80-85% Polaków, 50% Czechów i Morawian, 65% Ukraińców, 75%
    Białorusinów oraz bliżej nie sprecyzowaną liczbę Rosjan i Tatarów Krymskich).
    Do GPO należało również "Ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej" ("Endlosung
    der Judenfrage"), chociaż planowane w odmiennym trybie. Plan zdobycia dla
    Niemców "przestrzeni życiowej" składał się z wielu elementów i zamierzeń o
    charakterze politycznym, represyjnym, ekonomicznym i eksterminacyjnym, nawzajem
    się zazębiających i uzupełniających. Były to przede wszystkim wielkie operacje,
    takie jak: Unternehmen "Tannenberg" (od VIII 1939 do X 1939 - zagłada polskiej
    inteligencji z "listy gończej": "Sonderfahndungsbuch"); akcje
    przeciwinteligenckie -Intelligenzaktionen: Pommern, Posen, Masowien, Schlesien,
    Litzmannstadt; akcje specjalne Sonderaktionen: Krakau, Ischenstochau, Lublin i
    Burgerbraukeller (od XI 1939 do IV 1940); AB-Akcja - Ausserordentliche
    Befriedungsaktion (V-VII 1940); "Generalny Plan Przesiedleńczy"
    ("Generalsiedlungsplan", w tym Nahplane od IX 1939); "Plan Odbudowy Wschodu"
    ("Planung und Aufbau im Osten" - od jesieni 1941); "Program SS Budowy Pokoju"
    ("SS-Friedensbauprogramm", od XII 1941); "Operacja Reinhardt" ("Unternehmen
    Reinhardt", od IV 1942); "Duży Plan" GPO od VI 1942, w tym Zamojszczyzna od
    listopada tegoż roku; trwająca całą okupację akcja germanizacyjna
    (Wiedereindeutschung) i jej odmiana z 1944 "Heu-Aktion" oraz realizacja
    wynikających z GPO zbrodniczych rozkazów, jak np. "Kommissarbefehl" z 6 VI 1941
    (od l mln do 2 mln ofiar). Istotną częścią GPO był system obozów niemieckich -
    od przesiedleńczych do natychmiastowej zagłady, obejmujący Rzeszę i tereny
    okupowane. GPO stanowił pierwszy cel w rozpętanej przez niemiecki narodowy
    socjalizm II wojnie światowej.

    "Przestrzeń życiowa dla rasy panów"

    Jednym z głównych dążeń nazistów było zdobycie nowych obszarów dla narodu
    niemieckiego. Miało to zapobiec rzekomej degeneracji i skarłowaceniu Niemców i
    stworzyć im warunki do intensywnego rozwoju. Zdobycie nowych przestrzeni miało
    się odbyć kosztem słabych "bezwartościowych" narodów. Hitler zamierzał przy tym
    wrócić do zawieszonej na pewien czas odwiecznej niemieckiej polityki "parcia na
    Wschód", czyli "Drang nach Osten". Wyraził to w Mein Kampf, w rozdziale: "Cele
    narodowosocjalistyczne polityki zagranicznej": "(...) Rzesza Niemiecka jako
    państwo winna postawić przed wszystkimi Niemcami zadanie, aby nie tylko
    zachować i zjednoczyć cały rasowo wartościowy element, lecz powoli i pewnie
    dążyć do osiągnięcia panowania nad innymi. (...) Tak jak nasi przodkowie nie
    otrzymali w prezencie z nieba ziemi, na której dziś żyjemy, lecz zdobywali ją z
    narażeniem życia, tak i my w przyszłości zdobędziemy ziemię zwycięskim mieczem,
    poprzez gwałt i przemoc, a nie z łaski innych ludów. Uczynimy to dla życia
    naszego narodu (...). Prawo do roli i ziemi musi stać się obowiązkiem, ponieważ
    bez rozszerzenia naszej przestrzeni wielki naród chylić się będzie do upadku
    (...). Albo Niemcy staną się światową potęgą, albo w ogóle przestaną istnieć.
    (...) My narodowi socjaliści, świadomi tego, przekreślamy kierunek naszej
    polityki zagranicznej okresu przedwojennego. Rozpoczniemy działanie tam, gdzie
    zatrzymaliśmy się przed sześcioma wiekami. Wstrzymamy nasze odwieczne parcie
    Germanów na południe i zachód Europy i skierujemy spojrzenie na kraje na
    wschodzie. Skończymy wreszcie z polityką kolonialną i handlową okresu
    przedwojennego, a zajmiemy się polityką przyszłości - zdobyciem ziemi (...)".
    Słowa te padały na podatny grunt, gdyż po zakończeniu I wojny światowej 90%
    Niemców uważało za święty obowiązek wojnę, która by wymazała hańbę powstałą
    przez wytyczenie polskiego "korytarza". Hitler po dojściu do władzy w roku 1933
    miał już przygotowany grunt pod rozpoczęcie realizacji marzeń o "Lebensraum".

    www.naszawitryna.pl/ksiazki_59.html
  • rita100 11.09.06, 20:11
    i to jest w tym wszystkim piękne
  • ballest 14.09.06, 06:13
    Niemcy byly gotowe do sojuszu, ale Polacy odrzucili, czyli sytuacja podobna jak
    dzisiaj, tylko, ze dzisiaj Polska calkowicie bez sojusznika stoji.
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • stix 14.09.06, 20:02
    znajdą. Jest ich sporo.
  • rita100 14.09.06, 20:09
    stix napisał:

    > znajdą. Jest ich sporo.

    Najgorszym wrogiem Polski jest sam Polak i to jest nieszczęście. Polacy nie
    potrafią się uczyć. Nie potrafią wyciągać wniosków i kazdy Polak myśli inaczej,
    co stwarza bałagan.Daleko szukać ? Przykład Sejmu i koryta dla świń. Jak się
    Polacy dorabiają majątków ?
    Zastanów się kto jest wrogiem najpierw ?
  • stix 14.09.06, 20:12
    Kogo okradli?
  • rita100 15.09.06, 23:32
    Stix, zadawaj pytanie pełnym zdaniem, bo nie wiem czy trafię z odpowiedzią.
    Proszę bardzo - Niemcy nie musiały nikogo okradac , bo są gospodarni i
    uporządkowani. Niemcy znani sa z porządku i dycypliny , nie to co Polacy i tu
    musisz przyznac mi racje.

    Nas przegrali plebiscyt bo ciagle sie kłócili między sobą i nie tylko, nie
    mogli rozróznic kto nasz , a kto nie nasz, dzielili ewangielików i katolików i
    wiele można by im jeszcze zarzucić.
  • rita100 14.09.06, 19:35
    ale na wszystko trzeba spojrzeć z każdej strony.

    Nie jedne plany wzieły w łeb, a i Hitler , i Stalin kaput.
    Jesli chodzi o plebiscyt przegraliśmy, w prosty sposób po polsku, czyli związki
    między sobą nie mogły sie dogadać jak to bywa i w dzisiejszych czasach.
    Znalazło by się więcej przyczyn , ale po co wyciągać brudy.
  • rita100 16.09.06, 19:58
    Der liebe Gott zabawił się w Harun al Raszyda i udał się w pielgrzymkę po
    ludzkim łez padole.
    Niebawem ujrzał czlowieka siedzącego nad drogą i płaczącego rzewnie.
    - Czego płaczesz dobry czlowieku ? - zapytał Pan Bóg.
    - Straciłem żonę - brzmiała odpowiedź.
    I Bóg wskrzesił mu żonę.
    Następny płaczący rozpaczał po stracie dziecka. I Bóg przywrócił mu dziecko. I
    tak szedł po ziemi i czynił dobrze i ocierał łzy ludzkie.
    Aż pewnien kolejny beksa, zagadnięty przez Boga, pokręcił głową.
    Nie , Panie Boże, na moje nieszczęście nawet Ty nie poradzisz - jestem
    rolnikiem w Prusach Wschodnich.
    I dobry niemiecki Bóg usiadł razem z biedakiem w rowie przydrożnym, i płakali
    obaj gorzko i bezradnie.
  • hanys_hans 20.09.06, 22:17
    >> Unrecht bleibt Unrecht, auch wenn es Reaktion auf Unrecht ist und wer dies
    anspricht, darf auch nicht attackiert werden <<



    Ärger vorprogrammiert ? Regierung Merkel will Vertriebenenzentrum

    Montag, 18. September 2006

    VergrössernBundeskanzlerin Angela Merkel hat den festen Willen ihrer Regierung
    bekräftigt, ein sichtbares Zeichen gegen Vertreibung in Berlin zu setzen. «Es
    soll ein Zeichen zur Ächtung jeglicher Vertreibung und ethnischer Säuberung in
    Europa und weltweit werden», sagte sie am Montag auf einer Gedenkveranstaltung
    der CDU/CSU-Bundestagsfraktion in Berlin. Auf die polnische Kritik an den Plänen
    für ein Zentrum gegen Vertreibungen ging die Kanzlerin nicht ein.

    Merkel wies darauf hin, dass die CDU/CSU die Idee eines solchen Zentrums immer
    unterstützt habe. «Auch die neue Bundesregierung bekennt sich zur
    gesellschaftlichen und historischen Aufarbeitung von Zwangsmigration, Flucht und
    Vertreibung», sagte sie. Die Koalitionspartner hätten sich darauf verständigt,
    ein «sichtbares Zeichen» gegen Vertreibungen in Berlin zu setzen. Sie würde sich
    freuen, wenn dies in Zusammenarbeit mit dem bestehenden europäischen Netzwerk
    «Erinnerung und Solidarität» an einem angemessenen Ort gelingen könnte.

    Merkel betonte aber auch, dass man die Ursachen der Vertreibung nicht aus den
    Augen verlieren dürfe. «Ohne den Nationalsozialismus mit seinen unermesslichen
    Verbrechen, Kriegsleiden und Zerstörungen hätte es die Vertreibung der Deutschen
    nach 1945 nicht gegeben», sagte sie. «Aus diesen singulären Verbrechen erwächst
    eine immer währende Verantwortung für uns als Deutsche.» Im Bewusstsein dieser
    Verantwortung habe jede Bundesregierung seit 1949 Politik gestaltet. Die
    Kanzlerin wandte sich in diesem Zusammenhang gegen Entschädigungsforderungen der
    Vertriebenenorganisation «Preußische Treuhand» an Polen.

    Fraktionschef Volker Kauder kritisierte in seiner Rede das Verhalten der
    polnischen Regierung beim Thema Vertreibung. «Unrecht bleibt Unrecht, auch wenn
    es Reaktion auf Unrecht ist und wer dies anspricht, darf auch nicht attackiert
    werden», sagte er. «Deswegen habe ich mit Sorgen verfolgt, dass die abgewogene,
    in jeder Hinsicht angemessene Rede unseres Bundespräsidenten Horst Köhler beim
    diesjährigen Tag der Heimat unangemessene Reaktionen der politischen Führung in
    Polen zur Folge hatte.»

    Der polnische Ministerpräsident Jaroslaw Kaczynski hatte den Auftritt Köhlers
    bei der Vertriebenenveranstaltung als «beunruhigendes Ereignis» bezeichnet

    Letzes Update ( Montag, 18. September 2006 )


    polhost.de/gateway/content/view/1156/2/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka