Szukam biednej Polki Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Musi byc mloda(23-28)ladna, madra, musi miec nie wiecej jak srednie
    wyksztalcenie. Nie moze chciec pracowac poza dome. Musi lubiec prowadzic
    wlasny dom. Musi umiec znalesz rozrywke w domu i poza, ale zawsze z wlasna
    rodzina. Musi byc stanowcza w wychowywanu dzieci. Moze miec zadania finansowe
    wedlug jej uznania: na jej wyglad zewnetrzny, jej sposobu prowadzenia domu i
    dobra rodziny.
    • i co chcesz z nią zrobić? sprzedać Arabom ? ;-)
    • Gość: Marta IP: *.adsl.inetia.pl 30.07.05, 23:26
      Ale dlaczego ta Polka ma być biedna???? I co Ci przeszkadza wykształcenie????

      M.
      • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 31.07.05, 01:02
        Jak sie wyksztalcilas, to chcesz sama zarabiac na zycie. W sumie rywlizowala
        byc ze mna, zaniedbujac obowiazki domowe/dzieci. Ja, pracujac nie moge zajmowac
        sie domem. Znowusz jak zrezygnujesz z pracy dla rodziny, to bedziesz kiedys tam
        nazekala. A biedma lepiej zeby byla, bo zostawiajac cos tam w Polsace, zaluje
        sie tego puzniej, a rodzina cierpi, bo mama zteskniona i zalamana chodzi.
        • Gość: dana IP: 212.244.168.* 31.07.05, 09:27
          to pana ogloszenie jest dziwne pewnie pan jest włochem italianer jesli sie
          myle okey a jesli nie to ja za wlocha nie chce nielubiee waszej
          moralnosci
          • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 31.07.05, 13:55
            Toni to imie kolegi a moj pseldonim. Jestem Polakiem z zachodniej czesci
            naszego kraju.
            • Gość: Blondi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.09.05, 11:34
              jesli jestes Polakiem to naucz sie najpierw języka polskiego i nie wal takich
              ortów bo strach czytac
              • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 25.09.05, 16:29
                Przepraszam, ale to bedzie niemozliwe, bedac poza krajem. Ale moze masz jakies
                doswiadczenia w nauce jezykow, to chetnie poczytam. Nie jestem pewien, ale czy
                Ty Blondi mieszkasz w USA? Jesli tak, to jak dlugo tu jestes, jak Tobie
                wszystko sie uklada w Ameryce i jak Twoj angielski?
        • Gość: Marta IP: *.adsl.inetia.pl 31.07.05, 12:32
          Dziwne stereotypy, ale cóż, trudno oceniać, każdy szuka czegoś innego. Tylko, że wychodząc z założenia, że Twoja logika jest właściwa (a zapewniam, że w wielu przypadkach mógłbyś się pomylić) - wygląda na to, że szukasz po prostu pełnoetatowej gospodyni domowej i opiekunki do dzieci.
          A wykształcenie i praca zawodowa nie kolidują z rodziną pod warunkiem, że ludzie się kochają.
          Pozdrawiam i życzę owocnych poszukiwań,
          M.

          PS Dlaczego Polka??? Kolejny stereotyp?:-)
          • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 31.07.05, 13:52
            > A wykształcenie i praca zawodowa nie kolidują z rodziną pod warunkiem, że
            ludzi
            > e się kochają.

            Tylko w tedy wyksztalcenie nie koliduje z rodzina jak sie nie pracuje. Inaczej
            dzieci sa wychowywane przez nianke, zlobek i szkoly. Dzien ma tylko 24godziny z
            czego 8 jest na spanie.

            wygląda na to, że szukasz po prostu pełnoet
            > atowej gospodyni domowej i opiekunki do dzieci.
            No jak wychowywanie wlasnych dzieci i prowadznie domu nazywasz............
            To umieram z ciekawosci jak nazywasz prace dla obcych za pieniadze
            A, dlaczego Polka? Bo jestem Polakiem.
    • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 01.08.05, 00:18
      Prosze zignorowac ten post. Juz Wspaniala Polske znaleziono. Dziejuje wszystkim
      za udzial.
      • Gość: Barbara IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 15:27
        Dziwię się że kogoś znalazłeś.....dla mnie te twoje wymagania są po prostu
        chore.
        • Widzisz, jedna sa madre kobiety co cenia sobie dobrego faceta :)
          • piotr_321 napisał:

            > Widzisz, jedna sa madre kobiety co cenia sobie dobrego faceta :)




            A dobry to jaki wedlug Ciebie?
            Bo wedlug mnie taki co: da [pic komus komu ze stersu zaschlo w gardle - "gulek"
            do picia:)) bardzo ujmujace.

            Jak inni atakuja, on broni i to bardzo racjonalnie i rzeczowo - nieznanego
            sobie malego czlowieczka. I nie ma z tego zadnych korzysci. Ot mowi co mysli,
            zawsze:)

            Mięknie mu serce na widok łez, co kobiety maja jako atuta dla siebie. Ciagle go
            uzywaja

            ceni przyjazn, jest oddany do swoich przyjaciol

            kocha zwierzaczki, nawet mrowki:)

            I mozan wiele wymieniac, ale to zachowam dla siebie:)
            i czy taki czlowiek wobec ukochanje osoby bedzie zły? nie, okaze to samo:)
        • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 03.08.05, 21:12
          Moze slusznie jestes podejrzliwa.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=436&w=27132197&a=27166937 (Dzial
          PRACA, za granica, bo chodzi o dziewczyne, ktora chce zalozyc rodzine w USA)

          MYSLALEM, ze znalazlem. W sumie zglosily sie trzy dziewczyny. Mysle ze
          wszystkie ladne i chcace zalozyc rodzine, ale niestety po wyzszych studiach. Co
          oczywiscie mialem przeoczyc. Z pewnoscia w krotce bada bardzo zajete swoja
          praca zawodowa i nie beda mialy czasu dla rodziny. One twierdza inaczej. A mi
          sie nie spieszy i z przyjemnoscia poczekam na "MOJA BIEDULKE". Pozdrowienia.
          • Gość: unia IP: *.proxyplus.cz / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 14:50
            matko!!! kto takiego debila wpuścił na forum??? Koleś chcesz mieć głupią żonę to
            poszukaj w USA!!! tam jest ich na pęczki i nie zawracaj głowy na tym forum,
            baranie!!! Musisz być poprostu komiczny !!! bleeeee
    • Mam adres agencji w której możesz wynająć gosposie :) Znajdz sobie taką starą
      co sie zajmie domem i dziećmi. Kretyńskie podejście do życia.
      • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 03.08.05, 20:42
        Ze ktos jest glupi, to jest bardzo popularne stwierdzenie. Sluzy do
        dowartosciowania wlasnej osoby. Napisz/okresl PROSZE jakiej dziewczyny na zone
        ty bys szukal. "BYS", bo napewno juz masz zone. Tylko takie seroty jak ja jej
        szukaja oczywiscie. Pozdrowienia.
        • Wiesz co szukaj sobie tej jak nazwałeś "BIEDULKI" Zrób sobie stado dzieci,
          które wychowa Ci ta "BIEDULKA". Zamknij ją w kuchni wśród sterty garów i
          brudnych talerzy. I bądź szczęsliwy. Tego Ci życzę. Jeśli tylko mogę Ci jeszcze
          coś doradzić to jeźdź do Angoli. Tam są tysiące "BIEDUL" które chętnie
          sprostają Twoim wymaganiom. Są tam miliony "BIEDUL". Sam widziałem będąc tam
          przed rokiem. Fakt, że chciałeś Polkę. Nic starconego za pare lat dostanie
          obywatelstwo polskie. Tylko ciemny kolor skóry będzie Ci, że to murzynka.
          Wiesz dziwie się, że aż 3 dziewczyny odpisały. Ale to chyba były jakieś
          nieudacznice i desperatki.
          • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 03.08.05, 22:14
            Jednak sie nie pomylilem. Musisz sie dowartosciowac, krytykujac innych. Pytalem
            jakiej ty bys szukal. Nie masz odpowiedzi? Moze bym zaczol ciebie nasladowac
            jak bys byl orginqalny.
            • Mam dziwczynę po studiach, z doktoratem. Bardzo piękną i inteligentną. Umie
              gotować, dba o nasze mieszkanko. Nidy nie była i nie jest biedna. Ma super
              pracę i jakoś nie zaniedbuje naszego domu. Mamy wiele czasu dla siebie. W Wolne
              dni zawsze wyjeżdzamy aby pobyć tylko ze sobą i móc dużo rozmawiać. Ja nie
              muszę się dowartościowywać. I w przeciwieństwie do Ciebie nigdy nie szukałem
              głupiutkiej "BIEDULKI" która będzie ze mną z wdzięczności że ją przygarnąłem. A
              gosposie też mamy. Starsza sympatyczna pani. Polecam taką osobę jako pomoc do
              domu.
              • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 03.08.05, 23:17
                Ja nie zamiezam wybierac kobiety z litosci. Ja interesuje sie strona praktyczna
                wymienionego zwiazku. Ciekawe, masz dziewczyne i sluzaca. Dlaczego sie nie
                pobieracie i zaczniecie miec dzieci? Moze bys wtedy napisal ile zona ma czasu
                na wychowywanie dzieci. Wiadomo, wezmiesz nianie i bedziesz dumny, ze was stac
                na to(bo kiedy nie bylo). Bedzie to oczywiscie na zasadzie, ze czym wiecej
                placisz tym jest lepsza. Pomijajac zwykly fakt, ze to wasze dziecko bedzie sie
                przywiazywalo emocjonalnie do niani, a nie do was. Najlepiej niech zona rodzi,
                a po porodzie oddajcie dziecko do domu dziecka. Tam sa BARDZO wykwalifikowane
                opikunki. Napisz jeden rok po swoim slubie i jednym dziecku, zanim bedziesz
                krytykowal innych. Jak narazie nie pokazales, ze cos wiesz na temat rodziny,
                poza wiedza z pup media. Moja wiedza gluwnie pochodzi z PS i ksiazek napisanych
                przez: Dr. Laura Schlessinger i z popularnego w USA jej programu radiowego
                (nazwa progrogtamu, to jej pelne nazwisko). Powodzenia.
                • Ja się nie chce żenić. Nie muszę się żenić żeby mieć rodzinę. Niani też nie
                  zamierzam zatrudniać. Zatrudniam tylko panią do sprzątania, prasowania itp. A
                  za ten dom dziecka to w PYSK powienineś dostać. Ja nie zamierzam pokazywać Ci
                  co wiem na temat rodziny. Co o tym wiem to moje.Trochę już przeżylem. Cieszę
                  się, że umiesz czytać i że Twoja wiedza na temat rodziny pochodzi z ksiażek i
                  radia. Proponuję Ci wstąpić do jakiejś amerykańskiej sekty, oddać cały majątek
                  i zapłodnić 100 "Biedulek" które stworzą Ci wspaniałą rodzinę. Mam nadzieję, że
                  książki które czytasz i popularny program radiowy w USA pomoże stworzyc Ci
                  wymarzoną rodzinę "BIEDULEK" :)
                  • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 04.08.05, 00:28
                    Przeczytaj co sam napisales i zrozum, ze nie masz argumentu. Z kad ta twoja
                    wiedza. Wiedza pochodzaca z media jest niczym. Reporter legalnie moze klamac.
                    To jest opina sadu federalnego USA. Niechcesz sie zenic, a bronisz mi sie
                    zenic. Z kad ty sie urwales? A moze wybiezesz mi zone taka jaka tobie bedzie
                    odpowiadac i zmusisz mnie do twojego sposobu prowadzenia mojej wlasnej rodziny?
                    I co byl z tym "pyskiem"? Czy to byla grozba?
                    • Co Ty z tymi medimi mi wyjeżdasz. Jak już napisałem moja wiedza pochodzi z
                      życia którego trochę przeżyłem. Ja Ci nie bronię się żenić. Dla mnie możesz
                      mieć nawet 100 żon. Tylko drwie z tego kogo szukasz. A jak napisałeś szukasz
                      niewykształconej "BIEDULKI". Zastanawiam się dlaczedo tak bardzo zależy Ci żeby
                      była biedna i niewykształcona. Idą Twoim torem myślenia wnioskuję, że po prostu
                      jesteś gamoniem i wykstałcona kobieta to za wysokie progi na Twoje nogi.
                      Dlatego znajdź sobie jak już Ci proponowalem biedną murzynkę z Angoli i naucz
                      ją języka polskiego, tylko nie zadobrze żeby była na Twoim poziomie i sprawa
                      załatwiona. Zrobisz dobry uczynek ratując jedno ludzkie istnienie. Po co się
                      zaraz napinać. A pisząc o oddaniu dzieci do domu dziecka pokazłeś jaki jesteś
                      gamoń więc już nie będę Cię straszył biciem w PUSK bo nie warto :)
                      • wow !!!!!!!
                        Panowie alez dialog sobie nawiązaliscie. faktycznie Pan szukajacy glupiutkiej
                        bidulki po swoich wypowiedziach jest dla mnie totalnym zerem i szkoda mi tej
                        kobiety ktorą on niestety kiedys zlapie w swoje szpony.
                        Popieram Pana Mormimoto 34 :-)

                        pozdrawiam
                        e
                        • Gość: Perelka IP: 82.177.111.* 04.08.05, 11:00
                          Niekiedy takie niewykształcone, biedne Poleczki nabierają takiego
                          wyrachowania,że głowa mała (znam taki przypadek) Uważaj koleś, abys za mocno
                          się nie przejechał i nie został z zerem na koncie oraz sam ze swoimi drogimi
                          dziećmi.Jednym słowem popieram przedmówców, jesteś żałosny !!
                  • Gość: libby IP: *.b.jawnet.pl 07.08.05, 14:43
                    Morimoto, masz inne podejście do życia ale - na Boga !!!- czemu jesteś taki
                    wściekły ???
                    • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 07.08.05, 16:13
                      Bo wyszlo, ze sie dal "wykastrowac"(nie ma meskosci) i dopier to zauwazyl.
                      Przedtem myslal, ze wszyscy faceci sa jak on.
    • Gość: Anna IP: *.c154.petrotel.pl 04.08.05, 17:02
      Ach te stereotypy: jak bidulka to pokorna i wdzięczna swojemu wybawcy, który ją
      zabierze do swego pałacu. Kolejny stereotyp: biedne nie będą "tęsknić"; może
      nie wszystkie bidulki marzą o luksusach w wielkim świecie, można żyć biednie,
      ale godnie. Wykształcone też wyjeżdżają i nie tęsknią.
      Po co kobiecie mąż który w tym zadbanym domu jest tylko gościem? Dziecko nie ma
      wtedy kontaktu z ojcem.
      Czasem jest tak, że to mężczyzna zostaje w domu z dzieckiem, bo albo akurat nie
      pracuje albo żona więcej zarabia. Ze swoim partnerem trzeba też porozmawiać,
      czyli musi być jakieś porozumienie na płaszczyźnie intelektualnej, jest wtedy
      ta chemia, coś co nas kręci. Gosposia może nie mieć ciekawej osobowości, nie
      musi lubić podobnej muzyki itd., ale od partnerki(ra) to się troszkę więcej
      wymaga.
    • toni, wiesz co, poczytalem to co napisales i nasuwa mi sie tylko jedo:

      CHLOPIE ALE PIE..SZ hehehe dawno sie tak nie usmialem

      --
      wysoki sadzie taka jest moja wersja wydarzen
      i tego sie bede trzymal
    • Jakoś nie wierzę w to czczenie jako Boginie chyba chcesz ją od siebie
      uzależnić, a nie ma nic gorszego i chyba już nie ma takih głupich kobiet które
      się uzależniają od facetó.
      Może wynajmij sobie jakąs gosposię
    • A i ja poszukam tak jak Toni:-))
      Tylko że w przeciwieństwie do niego,Ona niekoniecznie MUSI;-))
      Ważne aby chciała:-)))
      Pozdrawiam ciepło wszystkie fajne dziewczyny:-))
      • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 07.08.05, 14:16
        Masz racje z tym "musi". Powinienem byc bardziej dyplomatyczny i zachowac ten
        obowiazek dla siebie. Oczywiscie "chciec" jest bardzo stosownym slowem.
        Przyjemnej niedzieli Zycze.
    • Toni Ty gamoniu !!! Wykastrowany to Ty jesteś i dlatego szukasz biedulki która
      z wdzięczności Cię nie opuści. Teraz rozumiem, że nie masz nic w majtkach
      dlatego szukasz takiej dziewczyny. która zaakceptuje Twój "brak w majtkach"
      Trzeba bylo tak od razu pisać to nie ciągnąbym tej przykrej dla Ciebie
      rozmowy ;)
    • ... widzisz, co dzieje się z człowiekiem, który w uczciwy sposób wykłada swoje
      oczekiwania względem przyszłej partnerki, kandydatki na żonę??
      Może gdybyś zaczął tu na FR ściemniać, a po "fakcie-zawarciu związku
      małżeńskiego" żądać od żony, aby poświęciła się całkowicie pielęgnowaniu ciepła
      domowego ogniska nie spotkałoby Cię tu tyle obelg??

      Odpowiedz sobie na pytanie...
      Czy warto być uczciwym??
      Czy warto w prosty, komunikatywny sposób mówić o swoich oczekiwaniach??

      Każdy ma jakieś wyobrażenie o modelu rodziny.
      Czy to, że Twój model jest oparty na klasycznych zasadach jest zły i godny
      potępienia??

      Jestem pewna, że zjadziesz dziewczynę, jakiej poszukujesz, tylko...
      nie szukaj Jej w internecie, bo jest on raczej nieosiągalny dla słabiej
      wykształconych dziewcząt z biednych domów, marzących o tym, aby wyrwać się z
      biedy, marzących , o tym aby założyć rodzinę, poświęcić się wychowaniu dzieci,
      prowadzeniu domu i ukochanemu mężczyźnie...

      Pozdrawiam Cię serdecznie!!

      p.s. Gdybym miała odpowiednie warunki ku temu, to zdecydowanie wolałabym
      poświęcić się prowadzeniu domu i wychowywaniu moich dzieci... zamiast dzielić
      to na pracę zawodową na 2 etatach+prowadzić dom. Zawsze ktoś, lub coś na tym
      cierpi... a doba, jak słusznie zauważyłeś ma tylko 24h!
      • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 23.08.05, 13:46
        Wielkie dzieki Mandaryn_ka, za dobre slowa. Och, tak mi sie chce Ciebie
        przytulic. Mam tylko Gorace Pozdrowienia dla Ciebie.
        • :-)
          Drobiazg!
          Dziękuję za pozdrowienia!:-)

          • Cześć

            W stu procentach popieram mandaryn_ke. Przecież każdy ma swoje marzenia nie
            powinniśmy oceniać ich za to.
            Toni głowa do góry napewno znajdziesz swoją jedyną:):)
            Gorąco pozdrawiam
            • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 21.09.05, 03:12
              Asiagdansk, Dzieki za slowa otuchy. Jak jestes z Gdanska. Czy kiedykolwiek
              zeglowalas(bylas na jachcie w morzu) i czy duzo Polakow zegluje ostatnio po
              morzu? Pozdrowienia.
    • tak jak niektorzy na tym forum tez sie dziwie czemu ma byc od razu biedna....
      stary! jakos dziwnie myslisz.!
      • Gość: bratToniego IP: *.delv.east.verizon.net 21.09.05, 07:46
        Takich jak Toni jest tysiace.I ja sie do tej grupy mezczyzn tez zaliczam.My
        szukamy tak zwanej "HUMBLE WOMAN".Dlatego kobiety z Azji maja takie powodzenie
        u bialych mezczyzn.Kobieta musi wiedziec gdzie jest jej miejsce w rodzinie i co
        do niej nalezy.My nie szukamy "wyksztalconych feministek".Pozdrowienia .
        • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 21.09.05, 23:03
          Witaj Braciszku. Pamientasz jak kiedys dyskutowalismy, jak ustal sie srednia
          wartosc domu? Liczy sie ile srednia rodzina moze wydac na niegio na miesiac,
          kupujac na kredyt. Jak zona i maz pracuja, to oczywiscie dodaje sie te zarobki
          i DOPASOWUJE do raty miesiecznej jaka srednia rodzina moze placic. Czyli
          wysokie ceny na sredni dom w Polsce lub USA jest powodem PRACUJACYCH ZON.
          Nizsze zarobki(brak zarobkow zony) w sredniej rodzine, zmusza markiet na domy,
          do obnizkie cen, jak juz sie to troche dziej z powodu duzego bezrobocia.
          Oczywisie jak juz kiedys mi to mowieles, kobiety tego nie zrozumieja i ciagle
          bada nam kazaly, dziekowac sobie za ich klopotliwa dla nas wszystkich prace
          zarobkowa(pieniadze wyzucone w bloto). Pozdrowienia i uciskaj Mame i Tate.
          • W Polsce mało kto ma domy, bo małżeństwo pracujące, a jeszcze jak z dzieckiem
            nie stać na kredyt hipoteczny (mówię o średniej krajowej). Jak im Babcia nie
            umrze i nie zostawi w spadku mieszkania, to będą wynajmować mieszkanie, czy
            mieszkać w mieszkaniu Teściów razem z nimi. A już jak jedno z nich nie pracuje,
            to o kredytach i domach można zapomnieć - byle by do pierwszego starczyło. Tak
            żyje większość Polaków w Polsce. Nie mów więc o kłopotliwej pracy Pań w Polsce -
            tu każdy trzyma się rękami i nogami pracy, jeśli ją już ma, a tym bardziej -
            dobrej pracy, niezależnie, czy jest kobietą, czy mężczyzną. Takie realia
            poprostu.
            --
            "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."
            • Dodam jeszcze, że w większości zarobki Polaków są bardzo niskie, więc nawet
              tych pracujących na domy nie stać.
              --
              "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."
              • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 22.09.05, 01:21
                Juz zadko zdaza sie trafic pracodawce takiego jak H. Ford(chrzescianin), ktory
                dbal o to zeby jego pracownicy zarabiali tyle, zeby mogli sobie kupic
                produkowany przez jego fabryke samocho, utrzymac rodzine i kupic dom z jednej
                pensji. Ze zrozumialych wzgledow nienawidzil banki centralne i wielkie koncerny
                naftowe. Nawet wyprodukowal samochod, ktory jezdzil na alkochol produkowany z
                roslin. Obecnie jak sobie pozwolisz, to pracodawca bedzie placil minimalne
                zarobki. Nawet w USA trzeba z tym walczyc. Wyobraz sobie pracujaca meza i zone
                pracujaca w Ameryce. Wiez, ze to kobiety naciskaj zeby odrazu po slubie kupic
                dom i wiele innych zeczy? Niezwracajac wogle uwagi na rynel, ze jest bardzo
                mocno zawyzony na domy i musi spasc. Kobieta pracujaca, musi miec wszystko
                natychmiast i nie wytlumaczysz, ze ma troszke poczekac. Ze trzeba pokabinowac
                jak kupic taniej itd. Zapozyczy sie taka i pracuje jak osiol. Straci prace(np.
                bo maja dziecko) to maz musi miec dwie prace i jeszcze potrafia piepszyc jak to
                inni faceci dobrze sie gospodazyc z pieniedzmi. Oczywiscie ona jest zawsze
                niewinna. Z tad jest miedzy inny mi 50% malzestw sie rozwodzi(z powodu
                pieniedzy, ktore zona musiala natychmiast pozyczyc). Do Polski sie niewybieram
                jeszcze, bo wiem, ze walczylbym z pracodawcami, a inni pracownicy by sie zemnie
                smiali. W Polscew sie nie wie co to znaczy miec a backbone and balls.
                • Skąd taki pomysł, że pracująca żona musi koniecznie pożyczać i zaciągać długi?
                  Może tak bywa w USA, nie tu. Przy polskich zarobkach dobrze, jak takiej
                  średniostatystycznej młodej polskiej rodzinie ktoś da kredyt wakacyjny z 15%
                  oprocentowaniem w wysokości 2.000 PLN (o ile się nie mylę, to 1 USD = 3,60 PLN
                  teraz). Wiele kobieta się zadłuży, nie ma co. Ponadto, kredytów udziela się za
                  zgodą współmałżonka - takie jest polskie prawo i sama Pani lub Pan wiele nie
                  napożyczają. Polacy żyją realiami i nikt raczej nikogo nie naciska na
                  realizowanie rzeczy nierealnych - typu dom, czy tam coś jeszcze.

                  Toni, ty poprostu nie znasz polskich realiów. Sądzisz, że w Polsce jest tak,
                  jak w USA. A nie jest. Nie chce mi się politykować, ale na tejże gazecie
                  poczytaj sobie forum "Kraj" i wiele się dowiesz o stanie państwa.

                  Na temat rozwodów. O ile mi wiadomo, to akurat z braku pieniędzy w Polsce nikt
                  się nie rozwodzi z prostej przyczyny - ludzie ich nie mają aż na tyle dużo, by
                  stanowiły problem, raczej ich brak stanowi problem, no ale z tym ludzie sobie
                  radzą.

                  Co z tego, Toni, że piszesz o spadających cenach na domy i mieszkania. Nawet
                  ten spadek cen nie jest dostępny dla średniostatystycznych Polaków. Owszem, są
                  grupy, które dobrze i bardzo dobrze zarabiają, ale ja mówię o gros
                  społeczeństwa, a nie o jakichś grupach. Wiesz, polskie społeczeństwo wygląda
                  tak: bardzo bogaci lub bogaci, których na wiele stać i reszta społeczeństwa,
                  którzy jak już mają pracę, to jej się trzymają i nie dywagują, czy to lepiej,
                  by żona siedziała w domu, czy nie. Ważnym jest, by mieć za co żyć i za co
                  utrzymać dzieci.

                  Nie wierzysz? Przykład typowej młodej rodziny z polskiej klasy średniej - on,
                  ona, małe dziecko. Mąż pracuje w budżetówce, zarabiając 1.200 PLN na rękę, żona
                  pracuje w sklepie, zarabiając 600 PLN. Wynajmują małe mieszkanie na obrzeżach
                  miasta - miesięcznie za 900 PLN. Reszta idzie na utrzymanie siebie i dziecka.
                  Dobrze, jeśli mają blisko rodziców, którzy zaopiekują się wnukiem. I, jak
                  sądzisz, co by było, gdyby żona nie pracowała? Z torbami by poszli lub
                  zamieszkali kątem u teściów. Nie mierz, Toni, Polski miarkami z USA, bo brzmi
                  to śmiesznie. U Ciebie jest tak, a tu inaczej i może właśnie dlatego ludzie
                  wkurzają się na Ciebie we wpisach, bo ciągle chcesz przenosić na polski grunt
                  coś, co tu jest nierealne.
                  --
                  "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."
                  • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 25.09.05, 14:27
                    Wierze, ze jest tak w Polsce jak opisujesz. Bardzo mi przykro z tego powodu. Ja
                    jednak szukam tej Polki nie oby mieszkac z na w Polsce. Ja potrzebuje jej tutaj
                    w USA. Chociaz wnioskuje z Twojej opini, ze jest duzo biednych Polek w naszym
                    kraju, ale sa takze bardzo dumne i nie przyznaja sie lub nie chca sie czuc
                    biedne, moze nawet nie zdaja sobie sprawy, ze sa biedne. Co moze jest nawet
                    super, bo czuja sie szczesliwie. W Ameryce kazde z malzonkow moze kupic co chce
                    na kredyt bez pytania drugiego o zgode. Wystarczy podac tylko w podanu ile sie
                    otrzymuje zarobkow miesiecznie(zarobki: meza, zoney i nawet dzieci sie podaje
                    za roznoszenie gazet np.) i to wystarczy. Po kupieniu domu na kredyt, mozna
                    dostac jeszcze wiecej pieniedzy, bo zastawia sie dom. Do tego dochodza
                    reklamy/propaganda, ktora wmawia, ze cos absolunie musisz posiadac, bo jak nie
                    to nie zyjesz pelnym zycie amerykanskim, czyli wogle po co tu niby
                    przyjechalas/es. Sama napewno widzisz, ze umiejetnosc gospodarowania sie jest
                    brdzo wazna. Ludzie z jednych regionow Polski pracuja tutaj jak konie, a z
                    innych prawie palcem w bucie nie ruszaja, ale oni wiedza co i jak
                    kupowac/oszczedzac(dobrobyt nie jest zalezny od wyksztalcenia jak w Polsce).
                    Jedni i drodzy raczej nie sa biedni. Pozatym w USA jest duzo do zrobienia w
                    domu. Mozna naprawde zarabiac w wolnym czasie. Moja mama sprzedaje bizuterie z
                    domu na komputerze. Niema zadnego fizycznego sklepu itd. Tylko komputer, wolny
                    czas i www.ebay.com. Pozdrowienia.
    • Gość: majka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 10:47
      Jesteś szowinistą
    • Gość: Polnd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.05, 20:11
      To nasmiewanie się z ubogich ludzi... A to oni są uczciwsi od tych
      przekręconych kasą. To te bogaczki są na salonach, zatem tam znajdziesz taką,
      co będzie Wenus za Twoja kase. Nie będzie pracowac. Tylko byędzie w domu,
      ewentulanie podjemie edukacje albo akcje charytatywne.
      • No może nie powiedziałabym, że to jest naśmiewanie się, ale na pewno wygląda mi
        na pogardzanie kobietami, które pracują po to, by utrzymać dom, wychować
        dzieci, żyć normalnie - a w Polsce nie jest to takie łatwe. Takim, jak brat
        Toniego jest potrzebny słodki nie myślący nicnierób. Dlatego wątpię, by szczyt
        swoich marzeń on i jemu podobni znaleźli w Polsce, bo tu kobieta, która coś
        sobą reprezentuje - pracuje, a osoby, które zajmują się nicnieróbstwem i nic
        nie chcą od życia (takie pod skrzydełkiem Mamuni i Tatuni) nie potrafią
        samodzielnie garnka umyć - im w głowie tylko zabawa i szukanie metod, jak
        najskuteczniej oskubać kolejnego gościa. Taki ktoś nie pasowałby podobnym bratu
        Toniego. Niech już zostaną przy sprawdzonych Azjatkach, bo mogą sobie narobić
        kłopotów z "biednymi" Polkami. Azjatce z racji kultury i wychowania w
        tradycyjnej rodzinie azjatyckiej nie postanie jakiś tam czyn (np. poderwanie
        przyjaciela brata Toniego) w głowie, a "biedna" Polka bez ambicji poprostu to
        zrobi bez oglądania się na Toniego, czy jego brata, a dodatkowo tak mu zapuści
        dom, że przez rok go nie odmyje i jeszcze w sądzie na rozwodzie napyskuje mu,
        będzie wydzierać pieniądze...
        --
        "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."
    • Gość: aa IP: *.dip.t-dialin.net 25.09.05, 12:00
      > Musi byc mloda(23-28)ladna, madra,
      * musi miec nie wiecej jak srednie
      > wyksztalcenie.*
      -a czemu?
      boimy sie *wyzej wyksztalconych kobiet;)))))))?

      • Gość: Justyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.05, 14:20
        Gość portalu: aa napisał(a):

        > > Musi byc mloda(23-28)ladna, madra,
        > * musi miec nie wiecej jak srednie
        > > wyksztalcenie.*
        > -a czemu?
        > boimy sie *wyzej wyksztalconych kobiet;)))))))?

        Dyplom nie świadczy o inteligencji. Ot miała kase to i szkoły pokończyła.
    • Toni myliłem się co do Twojej osoby. Po tym co znów piszesz stwierdzam że Ty
      nie jesteś zły, tylko bezdennie głupi !!! Proszę Cię nie przyjeżdzaj do Polski.
      Takich jak Ty w Polsce nie potrzebujemy. Uwielbiam pracujące, wykształcone i
      inteligentne kobiety. I piję teraz ich zdrowie :)
      • Morimoto, zgadzam się z Tobą. Ze złem można i trzeba walczyć, ale głupotę
        ciężko jest w kimś naprawić, gdyż dla osoby w miarę dobrze myślącej niemożliwe
        jest zniżenie się do jej poziomu.

        Ja mam inny pomysł: niechby Toni przyjechał do Polski z tą jego kasą i klasą.
        Ciekawa jestem, jaki by wrócił do siebie. Stawiam 100 do 1, że "nabity w
        butelkę" przez cwaną "bidulę" i bez kasy. Tyle że potem by tutaj na forum pluł
        i jęczał bardzo długo. A już do głupich pomysłów zniechęciłby się na długo.

        Pozwolę, Morimoto, wieczorkiem wznieść kieliszek wina na Twoją cześć. :-)
        --
        "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."
        • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 25.09.05, 15:11
          Widze, ze nie czytalas wczesniejszych moich opini(odnosnik do dzialu pracy w
          Ameryce). O tuz zadnych popisuwek moim "bogactwem" nie bedzie. A szczegulnie w
          Polsce. Na tym forum(gazeta.pl) jestem jednym z niewielu z USA, ktory zawsze
          krytykuje obiawy popisywania sie pieniedzmi u naszej Poloni(do ktorej sam
          naleze). Zauwaz jednak, ze: "bogctwem" jest napisane w cudzyslowie. Znaczy to,
          ze nie twierdze, ze jestem bogatym, czy nie. Dla wieju tu wypowiadajacych sie
          pewnie wygladam, ze musze byc bogatym, bo mam eksta(bo niechce) 600zl na miesiac
          (piszez, ze tyle zarabia polska zona srednio w Polsce). Takze moze troche
          zrozumienia w czytaniu, a nie pisania z swojej wlasnej wyobrazni.
          • Nie rozważałam kwestii, czy jesteś bogaty, czy nie, gdyż tego nie wiem. Zarobki
            w Polsce przedstawiłam, byś uświadomił sobie, że w polskich realiach rozważania
            nad tym, czy żona ma pracować, czy nie dla większości są śmieszne.

            Wiesz, jak rozumuje większość społeczeństwa? Jeżeli ma pracę to oczywiście, że
            ma pracować - ma pracę - HURRA!!! Dzieci będą miały nowe podręczniki, kupimy im
            coś z ubrań, będą mogły zjeść obiad z normalnymi daniami, a nie zupę -
            zalewajkę, może odłożymy na pralkę, bo stara się zepsuła i pierzemy ręcznie. I
            ja nie żartuję i nie piszę z wyobraźni - ja to wszystko widzę na codzień
            dookoła mnie. A już szczególnie to, co piszę, dotyczy małych miejscowości,
            gdzie pracy praktycznie nie ma otrzymanie jakiejkolwiek pracy jest czymś, o
            czym niezależnie od płci marzy większość mieszkańców. Toni, chyba nie wiesz o
            tym, że są miejscowości, gdzie rodziny całe żyją z renty lub emerytury Dziadka
            lub Babci i modlą się o to, by Ci starsi ludzie żyli jak najdłużej. I to nie
            jest wina tych ludzi, tyle że pracy nie ma, a gdzie indziej nie wyniosą się, bo
            nikt tam ani ich nie chce (są właśni bezrobotni), a jeżeli już ktoś im
            zaproponuje pracę, to gdzie będą mieszkać (na kupno nowego domu ich nie będzie
            stać, bo starego nikt od nich nie kupi).

            Ty możesz utrzymać się za 600 PLN, bo tak chcesz. I chwała Tobie. W większym
            mieście - np. w Warszawie nie miałbyś gdzie mieszkać, a jakbyś miał, to 600 PLN
            poszłoby Ci na same opłaty czynszu, gazu, elektryczności, wody. Za co byś jadł?
            W co byś się ubrał? Nie moja sprawa, ale skoro możesz za 600 PLN przeżyć w USA,
            to żyj. W Warszawie za 600 PLN nie przeżyjesz godnie. W mniejszych
            miejscowościach zaś nawet to cieszy, tyle, że tam pracy nie ma. Aha, nie tylko
            polska żona tyle zarabia, często - gęsto mężczyzna też. Ja podałam przykład
            średniostatystyczny.
            --
            "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."
            • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 25.09.05, 16:39
              Rozumiem, ze wachalas dzisiaj cos, (moze rozpuszczalnik do paznokci) bo dzisiaj
              niedziela, ale z ciekawosci zapytam. Gdzie Ty wyczytalas, ze ja napisalem, ze
              moge zyc w USA za 600 PLN?
              • Dwa wpisy powyżej. No bo jak niby mam interpretować to, że zarabiasz 600 PLN
                ekstra? Naucz się może pisać poprawnie po polsku, bo w końcu nie mam pojęcia,
                co znaczy to, co napisałeś i jak to, co napisałeś, rozumieć! Albo napisz po
                angielsku!

                Odnośnie używek zaciemniających rozum - nie używam. Paznokci nie hoduję - dbam
                o dłonie, stosując krem do rąk po każdym ich umyciu, robiąc manikiur. To
                wystarcza. Lakieru używam bezbarwnego, jak Ciebie to interesuje, lub
                delikatnego koloru, gdyz w pracy nalezy prezentować pełnioną funkcję, a nie
                epatować wyglądem.
                --
                "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."
                • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 26.09.05, 03:01
                  Widze, ze nie czytalas wczesniejszych moich opini(odnosnik do dzialu pracy w
                  Ameryce). O tuz zadnych popisuwek moim "bogactwem" nie bedzie. A szczegulnie w
                  Polsce. Na tym forum(gazeta.pl) jestem jednym z niewielu z USA, ktory zawsze
                  krytykuje obiawy popisywania sie pieniedzmi u naszej Poloni(do ktorej sam
                  naleze). Zauwaz jednak, ze: "bogctwem" jest napisane w cudzyslowie. Znaczy to,
                  ze nie twierdze, ze jestem bogatym, czy nie. Dla wieju tu wypowiadajacych sie
                  pewnie wygladam, ze musze byc bogatym, bo mam eksta(bo niechce) 600zl na miesiac
                  (piszez, ze tyle zarabia polska zona srednio w Polsce). Takze moze troche
                  zrozumienia w czytaniu, a nie pisania z swojej wlasnej wyobrazni.


                  Thank you for letting me write in English. If you say that average Polish woman
                  makes a month 600 PLN ($166 US DOLLARS) and her husband does not want the
                  money, can the money be called as extra for him or not? Can the guy be called
                  rich, because for the good of family, he decides to not have this $166 dollars?
                  That was the question in the previous opinion. You of course like usual
                  misunderstand that and I try to explain to myself what happend to you. Then I
                  suspected that you must have been sniffing nail polish thinner, but I'm really
                  not interested in the color of your nail. I also ask just for fun, because you
                  could not find it. Where you found my suppose to opinion as I can live in the
                  United States for $166 US DOLLARS per month?
                  • Dziękuję za wyjaśnienie sprawy. Tak, jak i myślałam, nastąpiło nieporozumienie.
                    Ja odczytałam Twój wpis po polsku jako informację, że zarabiasz 600 PLN, a nie
                    to, że są to dodatkowe pieniądze.

                    Zdaję sobie sprawę, skąd bierze się czasem niezrozumienie. Ja nie znam realiów
                    życia codziennego w USA, więc mam prawo nierozumieć pewnych kwestii i dziwić
                    się. Tak, jak odnoszę wrażenie, też nie znasz podobnych realiów życia
                    codziennego w Polsce i też dziwisz się, że jest u nas inaczej i nie znajdujesz
                    zrozumienia u ludzi, piszących na forum lub wręcz wzbudzasz u nich negatywne
                    emocje. Uważam, że po to, by dojść do porozumienia tzreba rozmawiać, nawet
                    opisując, jak wygląda to w czyimś kraju. Wtedy jest możliwość zrozumieć, co ma
                    na myśli i dlaczego w ten, a nie inny sposób ktoś myśli.

                    I tu chcę poruszyć tytułowy wątek. Wiesz, tak moim zdaniem, dlaczego trudno
                    byłoby Ci znaleźć wymarzoną Polkę? Wynika to trochę z historii Polski. Znasz
                    zapewne historię, to, że przez Polskę przetoczyły się powstania (styczniowe,
                    listopadowe)? Mężczyźni poszli walczyć, a kobiety zostały w domach i musiały
                    przejąć obowiązki utrzymania domu, zarabiania na jego utrzymanie, w przypadku
                    szlachty - zarządzania majątkami. Mężczyźni wrócili, albo i nie, często byli
                    chorzy, poranieni i kobiety dalej musiały dawać sobie radę. Trochę lżej było w
                    XX-leciu międzywojennym. Jak zapewne domyślasz się, w czasie wojen obowiązki
                    utrzymania się przy życiu też spadły na kobiety. Po II wojnie światowej znów
                    kobiety musiały dawać sobie radę, czasy socjalizmu to jeszcze pogłębiły. Taki
                    bagaż doświadczeń w dużej mierze ukształtował współczesną Polkę. Miała taki, a
                    nie inny wzorzec w postaci Matki, Babki, Ciotki, które musiały niejako pracować
                    na dwóch etatach - dom i praca. Mężczyźni zaś sobie "odpuścili" i teraz mają
                    to, na co zapracowali sobie - kobiety, które potrafią dawać sobie radę,
                    kształcą się, zarabiają pieniądze. Owszem, Toni, każdy ma swoją ocenę tego -
                    jedni pozytywną inni negatywną, ale tak mniej więcej jest. Owszem, nie jest to
                    jedyny powód, dlaczego Polki w Polsce takie są, jakie są, ale napewno różnią
                    się od kobiet w USA, czy w Azji.

                    Jak to się ma do Ciebie. Moim zdaniem, wyszedłeś z założenia, że znajdziesz
                    Polkę o mentalności amerykańskiej. Trudno by było, bo skąd niby Polka z Polski
                    ma ją mieć. Może szukaj tej wymarzonej wśród Polonii, skoro to koniecznie ma
                    być Polka?

                    --
                    "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."
                  • Gość portalu: toni napisał(a):

                    >
                    > Thank you for letting me write in English. If you say that average Polish woman
                    >
                    > makes a month 600 PLN ($166 US DOLLARS) and her husband does not want the
                    > money, can the money be called as extra for him or not? Can the guy be called
                    > rich, because for the good of family, he decides to not have this $166 dollars?
                    >

                    Who says her husband does not want the money???
                    And I do not think so, he is able to decide "to not have this $166 dollars".
                    In my opinion you still can not understand what think many polish husbands
                    in such a situation.

                    --
                    "Zburzywszy mój pałac nie stawiaj na jego miejscu chałupy i nie każ podziwiać
                    swej wspaniałomyślności, że mi ją dajesz na mieszkanie." Wichrowe Wzgórza
                    • Rzeczywiście, przegapiłam ten moment, dzięki, Meduzko. :-)

                      Toni, tu kolejna rzecz, której nie wiesz. Te pieniądze w opisanej przeze mnie
                      średniostatystycznej sytuacji żona nie wydaje na kosmetyki, nie wydaje na
                      rozrywkę, na jakieś swoje potrzeby (w opisanej sytuacji ludzi na to nie stać),
                      tylko za to kupuje produkty spożywcze, by wyżywić rodzinę, wspólnie z mężem
                      zastanawiają się, czy kupić mu kurtkę z przeceny, czy też może jeszcze tej zimy
                      wystarczy mu stara, lub tez na przykład, czy kupić już teraz buty na jesień
                      żonie, czy wystarczy zanieść stare do szewca, by je załatał. Te pieniądze idą
                      do "wspólnego kociołka" i z niego są kupowane bilety miesięczne, pieluchy dla
                      dziecka, ubrania dla jednego i drugiego. Owszem, przy zarobkach obojga w
                      wysokości 1.800 PLN, a bywa, że i mniej i przy posiadaniu dziecka i
                      wynajmowaniu mieszkania, czasem coś tam zostaje na jakiś drobiazg, ale
                      generalnie większe kwoty, w tym przypadku już od 50 PLN wzwyż są rozważane
                      wspólnie. Dlatego nie zwróciłam uwagi na ten aspekt, bo nie "załapałam", że Ty
                      sądziłeś, że żona te pieniądze ma tylko dla siebie. Otóż nie - to są wspólne
                      pieniądze. Zaznaczam, że mówie o średniostatystycznej parze młodych Polaków z
                      jednym dzieckiem, bo bogaci pieniędzy nie liczą - oni je mają i nie
                      zastanawiają się nad wydatkami i tym, czy starczy do magicznego pierwszego (z
                      reguły pierwszego w Polsce jest wypłacana miesięczna pensja) i nie o nich tu
                      mowa.
                      --
                      "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."
                      • Pozwole sobie opisac tu sytuacje z zycia "rodzinnego" mojego starszego brata.
                        Otoz brat ma niepracujaca zone i czworke dzieci a zarabia 700 PLN. Nie zarobi
                        wiecej, bo nie jest czlowiekiem wyksztalconym: zamiast uczyc sie do matury to
                        sie uczyl... hmmm... zycia i stad sie wzielo to malzenstwo. Po prostu
                        zmajstrowali dziecko.

                        Jego rodzina utrzymuje sie tylko dlatego, ze dokladaja do ich zycia moi rodzie,
                        czasami rowniez jej. Oczywiscie dostaja jakies niewielkie zasilki z opieki
                        socjalnej, dzieci dostaja darmowe obiady w szkole, itd...
                        Kilkakrotnie moi rodzice splacali za nich kolosalne dlugi. Ostatnio grozilo
                        im wyrzucenie z mieszkania za nieplacenie czynszu, ewentualnie proces karny
                        dla mojego brata.

                        Bratowej pracowac sie nie chce: miala propozycje pracy ale je odrzucila.
                        Skonczyla szkole pielegniarska i byl taki okres, ze zasypywaly ja oferty
                        od pracodawcow. I w ich sytuacji 600 PLN wiecej to nie jest cos "extra"
                        dla meza. Bez tych pieniedzy zyja praktycznie w nedzy. Poniekad moj brat
                        oczekuje od niej podjecia pracy. Dzieci sa juz duze (12-19 lat) i moglaby
                        pracowac. Do tego najstarszy syn skonczyl szkole, nigdzie sie nie uczy,
                        nigdzie nie pracuje, a wydatki na takiego chlopaka sa duze...

                        Toni, co tu gadac: przyjedz na wakacje do Polski, popatrz jak zyja ludzie,
                        jakie maja problemy a szybciej zalapiesz to co na tym forum dziesiec osob
                        probuje Ci wytlumaczyc. Na to trzeba po prostu popatrzec...

                        --
                        "Zburzywszy mój pałac nie stawiaj na jego miejscu chałupy i nie każ podziwiać
                        swej wspaniałomyślności, że mi ją dajesz na mieszkanie." Wichrowe Wzgórza
                        • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 01.10.05, 02:57
                          Odnosze wrazenie, ze powodem biedy rodziny Twojego brata, jest nie pracujaca
                          zona. To ciekawe? Czyli, ze jest OK, jak brat pracuje za niewolnicze stawki,
                          tylko zona winna bo nie pracuje. Nawet jak ktos niema wyksztalcenia, to ma
                          prawo do zyciowych stawek, bo jego praca jest komus przydatna. Jezeli nie, to
                          dlaczego pracodawca wogle go zatrudnia?. Obwinanie zony, jest bardzo wygodne.
                          Mozna ja bezkarnie obgadac, krytykowac itd. Ona moze sie tylko obrazic. A to
                          przeciez nam nie zaszkodzi. A jak bysmy krytykowali prawdziwego winowajce, to
                          mozemy sie nabawic zlego wpisu do naszych papierow, oskarzenia, ze dzialamy na
                          szkode panstwa itd. Lepiej jest przyjac, ze to kobiety zaczely pracowac w XIX
                          wieku, bo wojny byly itd. Jak by nie bylo wojen przedtem. Ta sama propaganda
                          dla usprawiedliwienia, dla czego kobiety pracuja, jest w USA i Z. Europie. Czy
                          nie podejrzewacie, ze ktos wami manipuluje?

                          Jak kobieta nie wychowuje dzieci, to kto robi to za nia? Oczywiscie panstwo.
                          Czego sie te dzieci uczy? Oczywiscie panstwo jest super i niezbedne. Kto jest
                          wszystkiemu winien? Oczywiscie zly ojciec lub matka. Czy to byly trudne
                          rozwaznai? No to Pozdrowienia dla Was Wszystkich. Mimo wszystko z usmiechem.
                          Taka mam wesola nature i lubie z wami gadac, a jak bym was nie lubial, to
                          przeciez bym tego nie robil.
                          • Nie będę ustosunkowywać się do części odpowiedzi w której dyskutujesz z Meduzą
                            na temat przykładu rodziny jej brata. Byłoby to nie na miejscu. Niech ona sama
                            odpowie.

                            Nawiążę do Twojego stwierdzenia o propagandzie usprawiedliwiającej pracę
                            kobiet. Toni, teoretycznie my możemy spierać się, czy jest lepiej i prawidłowo,
                            że kobiety pracują, czy wręcz odwrotnie. Ale praktycznie gdyby Polski w Polsce
                            nie pracowały, to nie miałyby za co żyć nie tylko one, ale i ich dzieci i
                            mężowie (tracą pracę i mężczyźni i kobiety). Dodatkowo, idąc z duchem Twojej
                            teorii o zakazie pracy kobiet, to co według Ciebie miałyby robić kobiety, które
                            np. są uzdolnione, utalentowane, które marzą o tym, by na przykład być
                            naukowcem? Mają być nieszczęśliwe i siedzieć w domu? Toni, kobiety są różne, są
                            takie, dla których jedyną i najważniejszą rzeczą jest dom i są takie, które
                            uwielbiają realizować się zawodowo. Mężczyźni też są różni: są tacy, którym jak
                            Tobie, odpowiada kobieta bez wyższego wykształcenia, a są też tacy, którym
                            podobają się dynamiczne Panie interesu, naukowcy, osoby z charakterem.
                            Zapomniałeś Toni, że "Deklaracja Praw Człowieka" ma zapis o wolności
                            wszystkich? "Deklaracja| obowiązuje i w Polsce i w USA i daje takie same prawa
                            kobietom i mężczyznom szczególnie w wyborze swojej drogi życiowej.

                            Teraz wracam znów do Twojej myśli. A co, Toni, miałaby zrobić teoretyczna
                            kobieta z dwójką dzieci, która nigdy nie pracowała zawodowo, gdyby mąż ją
                            opuścił i "rozwiał" się w powietrzu? Za co niby miałaby żyć? Ściagalność
                            alimentów w Polsce zależy wyłącznie od tego, czy ten były mąż je zechce płacić.
                            Nie żartuję, Sądy decydują o wypłacie przez mężczyznę alimentów, a on kombinuje
                            i nic nie płaci. I nic się nie dzieje. Nawet takiego niepłacącego alimenty nie
                            ma gdzie wsadzić, bo więzienia są zapchane poważniejszymi przestępcami. Znam
                            przykłady takich bezalimentacyjnych dzieci, matki któryvh szczęśliwie dla nich
                            pracują. Myślisz, że państwo coś w tym zakresie pomaga? Otóż Toni, nie.
                            Zlikwidowano fundusz alimentacyjny, z którego mozna było ubiegać się o
                            pieniądze od państwa, gdy były mąż nie płacił. Zresztą to były śmieszne
                            pieniądze coś około 400 PLN, więc je traktowano jako dodatek, taką zapomogę.
                            Państwo nic nie daje, albo taje taki ochłap, za który wiewiórka by nie przeżyła.

                            Piszesz, że państwo jest super i niezbędne. Sama idea państwa jest dobra,
                            powinny istnieć takie twory, by organizować rózne rzeczy dla ludzi. le że jest
                            super? Toni, może Twoje państwo jest super, choć wątpię. Polska do takich nie
                            należy. Państwo chce tylko zabierać ludziom, nic albo praktycznie nic nie dając
                            w zamian. Chcesz przykłady?
                            1) Darmowa szkoła. Taka ona darmowa, jak ze mnie baletnica. Wszystko trzeba
                            kupić samemu, zaczynając od podręczników dla dzieci, kończąc na opłaceniu
                            korepetycji, by później dziecko przyjęli do lepszego gimnazjum, by miało choć
                            cień szansy na lepszą przyszłość. Nie ma co się martwic tym, czego uczą -
                            standard, który nie wystarcza zwykle do tego, by trafić do lepszego gimnazjum.
                            Gdzieś pisałeś o indoktrynacji. Nie ma czegoś takiego, bo żeby kogos
                            indoktrynować trzeba, by uczeń lubił szkołę, a większość traktuje ją jako zlo
                            konieczne, jako przerwę pomiędzy ważniejszymi korepetycjami i zajęciami, które
                            pozwola na lepszy start życiowy (mówię o uczniach, rodzice których mają
                            pieniądze). Toni, w Polsce nawet dzieci nie obchodzą jakieś idee. Toni, Polska
                            to nie społeczeństwo obywatelskie, co mogłeś zauważyć po frekwencji na wyborach
                            parlamentarnych w Polsce. Głosować poszlo niewiele ponad 30% ludzi, a na
                            pytanie, zadane tym, którzy nie głosowali, dlaczego ich nie było,
                            odpowiedzieli, że ich to nie interesuje, że wolą pójść na zakupy, posiedzieć na
                            działce. Jak Ty chciałbyś indoktrynować kogos, kogo to nie obchodzi? A dzieci
                            patrzą na rodziców i od nich się uczą.

                            2) Darmowe leczenie. Ja osobiście nie wiem, po co płacę na ubezpieczenie
                            zdrowotne. Jeżeli muszę, to idę do tego samego lekarza prywatnie w tym dniu,
                            gdy mnie dopadnie jakaś dolegliwość. Nie za trzy miesiące, bo takie są kolejki
                            w normalnej słuzbie zdrowia. Ciesze się, że te dolegliwości nie są poważne i
                            nie przydarzają się często, bo nie stać by mnie było na prywatną wizytę.
                            Przykład: moja Przyjaciółka zaniepokoiła się, że po letnim opalaniu zaczęło się
                            zmieniać znamię na skórze. Poszła do przychodni, gdzie została zapisana na
                            wizytę przez panią pielęgniarkę w okienku na grudzień (a sprawa działa się w
                            sierpniu). Poradziłam jej, by poszła prywatnie. Przyjaciółka poszła do
                            prywatnej przychodni, zapłaciła i tego samego dnia zrobiono jej badania, po
                            czym podjęto leczenie, bo okazało się, że ma czerniaka. Było to początkowe
                            stadium (całkowicie uleczalne), bo koleżanka bardzo uważa na różne rzeczy i gdy
                            było po wszystkim, lekarz powiedział, że w grudniu jej szanse na przeżycie
                            zmalałyby do 50%. Sam Toni widzisz, co państwo daje. Ja rozumiem, że państwo
                            życzy sobie tylko i wyłącznie zdrowych i silnych obywateli w wieku
                            produkcyjnym. Starzy i emeryci są państwu niepotrzebni: niech grzebią po
                            smietnikach (bo grzebią), niech nie kupują leków (emerytów często na nie stać),
                            to szybciej umrą, niech kupują przeterminowaną żywność w sklepach (bo taki
                            staruszek czasem chce sobie przypomnieć, jak smakuje kiełbasa, a na świeżą go
                            nie stać).

                            Nie mów, Toni, że państwo jest super. jego idea jest dobra, ale to, co ludzie
                            potrafia z nią zrobić woła o pomstę do nieba. Bo wychodzi na to, że państwo nie
                            dba o swoich obywateli, potem obywatele wypinają się na państwo i teraz jest
                            taka sytuacja, że rządzący państwem swoje mówią, swoje robią (najczęściej
                            zastanawiając się, co by tu ukraść jeszcze), a ludzie robią zupełnie coś
                            innego.

                            Pozdrawiam,
                            Falconetta
                            P.S. Do innych czytelników - z Polski - przerysowałam trochę, ale może do
                            Toniego to w takiej wersji przemówi?
                            P.S.2. Toni, ja tez lubię z Toba pisać. Podoba mi się, że masz poglądy i odwagę
                            je wygłaszać. Ja też mam swoje poglądy i uważam, że ludzie powinni dyskutować,
                            jak nawet ze sobą się nie zgadzają, bo poznawanie poglądów innych jest ważne -
                            rozwija nas.
                            --
                            "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."
                            • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 02.10.05, 15:20
                              Ze "rzad jest super". Mialem na mysli, ze szkoly panstwowe/media ucza bzdur,
                              ale twierdza, ze rzad, ktory im placi za ich prace/nauczanie jest super. Miedzy
                              innymi wyuczono tej antypatji do brania udzialu w sprawach panstwa(w wyborach).
                              Zgadzam sie z Toba, ze wcale nie jest i ze to jest KONIECZNY obowiazek
                              posiadania rzadu jakiegokolwiek. Czyli, ze kazdy jest zly i nalezy go
                              limitowac jak, to jest tylko mozliwe. Ze "wladza korupuje, a absolutna wlada
                              korupuje absolutnie"(Thomas Jefferson). Nie moge rozwiazac wszystkich problemow
                              kobiet w Polsce. Jak uda mi sie zredukwac problemy tylko dla jednej kobiety i
                              paru dzieci to bedzie to sukces. Oczywiscie nie popieralbym zakazu pracy dla
                              kobiet. Uzdolnione kobiety jak najbardziej powinny pracowac jak chca, ale nie
                              wiem czy powinny miec dziec, ktore szczegulnie mama powinna wychowywac. Co ma
                              zrobic kobieta jak maz ja opuscil? Ja nie wiem. Nie wiem takze co ma zrobic
                              facet jak zona go opusci. Sama ideia, ze mozna bylo by sie zabespieczyc na kada
                              ewentualnosc zycia, doprowadzila do wszechobecnych ubespieczen, ktore daja
                              zyski tylko ich zalozyciela a sa forma niewolnictwa dla tych co je kupuja lub
                              dostaja je od panstwa. Mysle, ze najtanszym ubespieczeniem i pozwalajacym
                              jednosce byc wolnym, jest wiara w Boga i jego opieke. Chociaz powinnismy mu dac
                              szanse pomocy w ciezkich przypadkach. Mi chodzilo tylko o Biedna Polke, ktora
                              moze potecjalnie dobrze wychowac dzieci. Ktos inny moze twierdzic, ze
                              najwazniejsze sa pieniadze i praca matki a dzieci same sie wychowaja. Moze
                              powiedziec, ze jak takie problemy sa w Polsce to wogle nie powinno sie miec
                              dzieci. Co rowniez jest propaganda dla wyludnienia tej planety, ktora co
                              niektorzy swieca jak boga, - "matka ziemia". Sorry, ze nie wiem jak rozwiazac
                              problemy wszystkich rodakow. Jestem nawet pewien, ze nie powinienem tego wiedzec
                              (ja tylko malutki czlowieczek). Moge im tylko Zyczyc Opieki Boskiej i Duzo
                              Szczescia. Pozdrowienia.
                              • Wiele masz racji, Toni. Zgadzam się z Twoim zdaniem na temat potrzeby opieki ze
                                strony Boga i ufania mu. Jednak tez uzupełniłabym Twoją wypowiedź o coś
                                takiego: Bóg daje nam rózne talenty i człowiek nie powinien ich marnować
                                (niezależnie, czy jest kobietą, czy mężczyzną). jedni otrzymuja dar
                                wychowywania dzieci, inni - np. dar wynajdywania skutecznych leków na jakieś
                                choroby. Powinni zatem realizować na chwałę Boga te dane im talenty. I jeszcze
                                dodatkowo - jest takie ludowe przysłowie o tym, że nalezy ufać Bogu, ale tez i
                                samemu przykładać się, nie siedziec ze złożonymi rękami, nękając Boga prośbami.
                                Bóg pomaga tym, którzy nie tylko go proszą, ale też działają. Takie mam zdanie
                                w poruszonym temacie opieki Bożej.

                                Pozdrawiam,
                                Sokoliczka
                                --
                                "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."
                          • Prawdę mówiąc powodem biedy rodziny mojego brata jest niepracująca żona.
                            Dzieci są już odchowane a wychowywały je obie babki, nie państwo, pomimo,
                            że żona leżała przez te 20 lat przed telewizorem pijąc kawkę i paląc papierosa
                            za papierosem. Więc nie jest to typ ciepłej matki-Polki, tylko leniwej baby,
                            której się nic nie chce. Brat się dziwi, że prawie nigdy nie przychodzę do nich
                            z wizytą, ale w domu panuje taki bajzel i brud, że strach tam wejść.
                            Ja pracuję, a mieszkanie sprzątam osobiście i znajduję na to czas. Sama także
                            gotuję i myję po sobie gary oraz piorę własne rzeczy. Nie wiem jak to się
                            dzieje...

                            A poza tym, odnoszę wrażenie, że uważasz, jakby praca krzywdziła lub hańbiła
                            kobietę, a to nie jest tak. Ja sobie nie wyobrażam siebie bez pracy. To jest
                            przecież możliwość mojego rozwoju... i poniekąd rozrywka :-)))

                            Właśnie mamy ubaw w pracy z komputerem, który powinien pracować... a nie
                            pracuje... Kumple go rozkręcają w tej chwili ;-PPP
                            --
                            "Zburzywszy mój pałac nie stawiaj na jego miejscu chałupy i nie każ podziwiać
                            swej wspaniałomyślności, że mi ją dajesz na mieszkanie." Wichrowe Wzgórza
      • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 25.09.05, 14:51
        Rozumiem, ze ty zenic sie niechcesz(jak piszales juz kiedys)i oczywiscie musisz
        miec kobiete pracujaca za kochanke. Musisz taka miec, bo co jakis czas
        zmieniasz ja sobie, moze na nowszy mode, co? Dlatego stary model musi pracowac?
        Przeciez nie bedziesz jej wspieral finansowo jak juz jestes zajety inna. A z
        tym picie, to zeczywiscie masz zabawe. Czyzby sumienie ciebie gryzlo? Och, co
        ja pisze? Tacy z czarnymi wlosami nie maja sumienia. Nawet sprawia im
        przyjemnosc uciskanie, nie tylko kobiet(wykozystuja kogo sie da).
        • Gość: do toni IP: *.dip.t-dialin.net 25.09.05, 16:49
          toni ja sie z Toba ozenie..
          jastem biedna ,po podstawowce...
          i chetna do ozenku,pisz na maila;)
          • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 26.09.05, 02:05
            A reszta wymagan spelniasz?


            Musi byc mloda(23-28)ladna, madra, musi miec nie wiecej jak srednie
            wyksztalcenie. Nie moze chciec pracowac poza dome. Musi lubiec prowadzic
            wlasny dom. Musi umiec znalesz rozrywke w domu i poza, ale zawsze z wlasna
            rodzina. Musi byc stanowcza w wychowywanu dzieci. Moze miec zadania finansowe
            wedlug jej uznania: na jej wyglad zewnetrzny, jej sposobu prowadzenia domu i
            dobra rodziny.


            Z pewnoscia jestes madra. Wytlumacz dlaczego niemasz minimalnego wyksztalcenia
            wymaganego przez rzad, ktore jest darmowe? Oczywiscie Jestes zainteresowana.
            Czy czytals tego calego posta i wypowiedzi na ten temat? Jestes oczywiscie
            ladna. Ile masz wzrostu i ile wazysz?
    • Gość: Asia IP: *.gdynia.mm.pl 09.10.05, 19:35
      Ja od siebie dodam ze forma postu mi się nie podoba, ale biorąc pod uwagę ze
      Pan piszący post zasiedział się w USA, ma także widoczne braki w formułowaniu
      zdań po Polsku :)
      Można by stwierdzić ze w związku nie chodzi o miłość i szacunek, a jedynie
      przedmiotowe traktowanie się nawzajem. Bo przecież dziecko rodzic się z
      miłości.
      Jeśli znajdzie się Pani, która sprosta kilku wymaganiom to mogą tworzyć
      naprawdę zgrany duet. Ja osobiście znam historie rodziny, która wyjechała za
      granice do USA. Matka z synem dorastającym ułożyła sobie tam życie, Matka
      związała się z rodowitym Amerykaninem. Dało to możliwość ukończenia studiów
      synowi. Znalezienia dobrej pracy, ale do szczęścia brakowało żony i dzieci.
      Matka na starość wróciła do Polski i postanowiła znaleźć synowi żonę. Nie
      uwierzycie, ale znalazła, była to dziewczyna z wielodzietnej rodziny o niskim
      statusie materialnym, z zawodu fryzjerka. Są do dziś mają dwójkę dzieci i
      dziewczyna jest szczęśliwa.
      Nie rozumiem natomiast, czemu sytuacje Pana mieszkającego w USA porównuje się
      do sytuacji w Polsce. To, że na wschodzie Europy żyje się ludziom gorzej to już
      wiadomo nie od dziś, a pensje pracowników rożne jak kultura poszczególnych
      narodów. To że w Polskiej rodzinie obydwoje rodzice są zmuszeni finansowo do
      pracy zarobkowej, nie skreśla ich z bycia dobrymi rodzicami. Problemem rodzi
      się wtedy kiedy pieniądze przesłaniają rodzicom cały świat.


      Pozdrawiam wszystkich rodziców :))))))))))))
      • Gość portalu: Asia napisał(a):

        > Nie rozumiem natomiast, czemu sytuacje Pana mieszkającego w USA porównuje
        się do sytuacji w Polsce. To, że na wschodzie Europy żyje się ludziom gorzej to
        już wiadomo nie od dziś, a pensje pracowników rożne jak kultura poszczególnych
        > narodów. To że w Polskiej rodzinie obydwoje rodzice są zmuszeni finansowo do
        > pracy zarobkowej, nie skreśla ich z bycia dobrymi rodzicami. Problemem rodzi
        > się wtedy kiedy pieniądze przesłaniają rodzicom cały świat.

        Asiu, może ja odpowiem na drugą część Twojej wypowiedzi. Widzisz, ta dyskusja
        wzięła się stąd, ze Toni nie umiał zrozumieć tego, że Polska to nie USA i w
        jeszcze jednym wątku, który już spadł poniżej, ludzie próbowali mu wytłumaczyć,
        dlaczego kobiety u nas w ogromnej swej większości pracują i mają czas na
        wychowywanie dzieci (inaczej Polska by się wyludniła), kwestię tego, że gdy
        żona zarabia 600 PLN, to nie są to pieniadze przeznaczone na kosmetyki, tylko
        ida do "wspólnego koszyka" i parę różnych innych spraw. Toni, jak się okazało,
        nie wiedział o wielu rzeczach należących do polskich realiów i strasznie się
        burzył, że "jak to tak może być, że napewno go okłamujemy". Najpierw ludzie
        zareagowali agresywnie, a na tym wątku przynajmniej Meduza i ja uświadomiłyśmy
        sobie, że Toni nie wie zbyt wiele o sytuacji w Polsce. Podjęłyśmy dyskusję już
        nie z postawy wrogiej, ale starałyśmy się naświetlić choć trochę tę
        problematykę. Okazało się, że z Tonim można dogadać się, tylko trzeba wykazać
        się cierpliwością. Życzę mu jak najlepiej i myślę, że znajdzie swoja wymarzoną
        Dziewczynę jak nie w Polsce, to może wśród Polonii (Toni upiera się, że ma to
        być Polka).

        Pozdrawiam,
        Sokoliczka


        --
        "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."
        • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 10.10.05, 03:14
          Dzieki wam wszystkim za dobre slowa. Wiem juz, ze trzeba innego podejscia do
          sprwy znalezienia w/w Polki. A z ta miloscia, ze to z niej rodza sie dzieci to
          prawda. Jednak jak ja osiagnac, to troszke inaczej myslicie. O tuz wmawia sie
          wam, ze ona jest lub jej niema z niewiadomych przyczym. Nawet tracicie ja w
          puzniejszym wieku waszego zycia i myslicie, ze wtedy jest czas do rozwodu. Ja
          mysle, ze zyje sie dla dobrze wybranej partnerki i rodziny, a milosc sama
          przychodzi i ze jak juz jest, to nalezy ja ciagle pielegnowac. Poprostu trzeba
          na wszystko pracowac, ale nie koniecznie fizyczna praca dla kogos obcego(w
          pracy). Kobieta przepracowana stazeje sie szybko i choruje duzo, wiec juz
          chociazby z tych powoduw traci sie milosc. A tak z ciekawosci, dziewczyny.
          Zadam wam pytanie. CO TO JEST MILOSC LUB JA SOBIE JA WYOBRAZACIE?
          • Toni, zaproponowałeś ciekawy temat do dyskusji. :-) Ciekawszy tym bardziej, że
            można porównać wyobrażenie o tym pięknym uczuciu u różnych ludzi, mieszkających
            często w różnych krajach i, jak juz dało się zauważyć wcześniej, różniących się
            w postrzeganiu świata. Przynajmniej ja sądzę, że można w ten sposób dowiedzieć
            się ciekawych rzeczy.

            Dla mnie miłość (nie zauroczenie, nie seksualne przemijające przyciąganie, za
            którym nic więcej nie kryje się) to uczucie składające się z wielu puzzli
            układanego wspólnie przez dwie osoby obrazka. W tym obrazku jest miejsce na
            szacunek wobec drugiej osoby, liczenie się z tym, co mówi, to wzajemne dbanie,
            by każdej z tych osób było dobrze, by cieszyło np. żonę, że mąż wraca do domu,
            a męża, że do domu przychodzi. Także to czas spędzany wspólnie, czy to na pracy
            w domu, czy na odpoczynku, wyjazdy wspólne, odwiedzanie przyjaciół. To
            dzielenie się troskami i radościami każdego dnia, to pomoc i oparcie drugiej
            osoby w trudnych chwilach, których nie jest mało w życiu. Także to pewność, że
            jeżeli bedzie źle, to ta druga osoba wesprze, i pewność, że będzie razem z nami
            cieszyć się z naszego sukcesu. Miłość to wspólne wychowywanie dzieci na mądrych
            i uczciwych ludzi, którzy dadzą sobie radę w życiu i będą szanować innych
            ludzi. Miłość to oddanie drugiej osobie bez pytania "czy mi to się opłaci, czy
            coś otrzymam wzamian". Takie pytanie przy miłości prawdziwej nie przyjdzie do
            głowy. Miłość to wszystkie aspekty życia, dzielenie się nimi, branie i dawanie.
            Cóż, tak sobie wyobrażam idealne uczucie, kiedy ludzie nie zwracają uwagi na
            to, że starzeją się. Oni poprostu są ze sobą, bo im jest dobrze ze sobą i nie
            odczuwają ani chęci, ani potrzeby wymiany tej drugiej osoby na "nowszy model".
            Miłóść prawdziwa to uczciwość i powstrzymywanie egoistycznego "bo tylko ja się
            liczę, a ktoś nie."

            Nie wiem, czy Toniemu chodzi o taką odpowiedź, czy o inną, ale mam nadzieję, że
            inni forumowicze mu przedstawią swój punkt widzenia.:-)

            Pozdrawiam,
            Sokoliczka
            --
            "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."
            • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 11.10.05, 00:33
              Dzieki White Falcon, za Twoja wypowiedz. Ja nie zamiezam nikomu nazucac swojej
              opini o milosci. Tylko pytam z ciekawosci, czy sa dziewczyny, co wiedza, co to
              takiego. Powinno byc latwe pytanie, bo wszyscy jej szukamy, wiec powinnismu
              znac odpowiedz. A z okreslaniem milosci w roznych krajach, to moze byc podobnie
              jak w Polsce za sprawa filmuw i wszelkich media, albo zupelnie milo zaskakujace
              opisy da sie rowiez czytac(odrazu widac indywidualizm). I masz racje W/F, moze
              ktos jeszcze okresli milosc. Pozdrowienia
              • Dziękuję za sympatyczną ocenę tego, co napisałam, Toni. Jestem ciekawa, czym
                dla Ciebie jest miłość? Jak wyobrażasz sobie idealne uczucie? :-)
                --
                "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."
                • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 11.10.05, 19:52
                  Wiec zastanawiam sie czy jako postujacy powinienem ja okreslic lub czego
                  szukac, aby ja osiagnac. Zobaczymy co inni napisza, bo jak piszesz jest to
                  ciekawy temat, z czym sie zgadzam. Pozdrowienia.
                  • Zastanawiam się, czy próba określenia czym dla nas osobiście jest miłość nie
                    jest punktem od którego powinno się startować, by potem szukać tej drugiej
                    osoby? Może najpierw trzeba odpowiedzieć na to pytanie, a potem zgodnie z
                    odpowiedzią - szukać?

                    Pozdrawiam także. :-)
                    --
                    "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."

                    • trzeba... Bo potem spotykają się osoby o odmiennym pojmowaniu miłości i zamiast
                      wspólnego szczęścia - dramat.

                      --
                      Galeria :)
                      Viagem a Lisboa
                    • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 12.10.05, 00:01
                      Hej, mylisz sie(oczywiscie mioim zdaniem), bo kazdy ma inne odczucia i sa one
                      super personalne. Tak naprawde np. nie wisz jak widzi druga osoba zdjecie,
                      obraz lub pejzaz. Jak np. odczuwa bul po zlamanej rece lub szczescie z
                      otrzymania milego prezetu. To sa odczucia jedyne tylko dla tej danej osoby.
                      Nawet duzo ludzi drazni ciagle gadanie o nich. Po czasie, po ciaglym takim
                      gadanu traca slowa wartosc i wtedy przychodza watpliwosci, czy ta druga osoba
                      czasami nie czaruje(bo gada i gada o nich jak by chciala nam WMOWIC, ze milosc
                      jej, jest prawdziwa). Mysle, ze najwazniejsze jest, ze sie MILOSC MA Do DRUGIEJ
                      OSOBY. To oczywiscie pisze praktyczny facet(ja). Z kobietami, to moze byc
                      troszke inaczej, bo lubia piekno, romanse, mazenia(faceci troszke moze mniej)i
                      moze jakis wierszyk, kwiatuszek lub cos takiego wolaly by chociaz na poczatku
                      (wiec trzeba dawac im to), ale po czasie jestem pewien, ze rozsadek bedzie gora
                      i bardziej bedzie lubiala czyny, niz bezuzyteczne gadanie(mowimy o kobiecie po
                      jakies dwodziesce). Pozdrowiena.
          • Gość portalu: toni napisał(a):

            . Poprostu trzeba
            > na wszystko pracowac, ale nie koniecznie fizyczna praca dla kogos obcego(w
            > pracy). Kobieta przepracowana stazeje sie szybko i choruje duzo, wiec juz
            > chociazby z tych powoduw traci sie milosc.

            Rany Boskie, przeciez my tu w Polsce nie mamy obozow pracy ;-PPP
            Dlaczego kobieta pracujaca mialaby chorowac i szybciej sie starzec?
            To oczywiscie dotyczy niektorych zawodow i pewnej grupy pracodawcow
            uprawiajacych wyzysk czlowieka, ale ja na przyklad z pracy jestem zadowolona
            i jest to istotny element mojego zycia. Mam tam znajomych na poziomie,
            mam cos konkretnego do roboty i czesto wierze w to, ze to jest pozyteczne lub
            wazne dla "swiata" (chociaz niekoniecznie tak byc musi).
            Praca jest dla mnie takze powodem do dumy i usmiechu na twarzy, bo nie kazdy
            dzisiaj w Polsce prace ma. To taki towar luksusowy.

            Z innej beczki:
            czesto wlasnie kobiety pracujace sa lepiej zadbane (bo wychodza "do ludzi")
            niz taka znudzona pani domu, siedzaca przed telewizorem w rozciagnietym
            podkoszulku, palaca papierosa za papierosem lub dlubiaca w zebach. Przyklad
            wziety z rodzinnego gniazdka mego brata ;-PPP


            --
            "Zburzywszy mój pałac nie stawiaj na jego miejscu chałupy i nie każ podziwiać
            swej wspaniałomyślności, że mi ją dajesz na mieszkanie." Wichrowe Wzgórza
            • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 11.10.05, 17:00
              Z ta praca to zwami nie wygram. Hahaha. Pozostaje siedziec cicho w tej sprawie
              i omijac kobiety pracujace.
              Ale ciekawe(nie omawiane tutaj) podejscie masz w "innej geczce".
              Kobieta pracujaca jest lepiej zadbana(bo wychodzi do ludzi)?
              Mam wrazenie, ze Twoja praca jest Twoim dommem, rozrywka i czymkolwiech chcesz
              zeby w tej chwili byla. Jednym slowem, nie trzeba Tobie wlasnej rodziny, a juz
              napewno meza. Wiesz, mezowie dziwia sie jak kobieta zamezna(ich zona) cigle
              stroji sie, jak by chciala kogos poderwac(chyba rozumiesz roznice w ubiorze
              schludnym nawet jak trzeba wytwornym od przyciagajacego uwage facetow do
              pewnych czesci cial?). Jednym slowem po slubie, dlaczego mial bys sie
              ubierac "wyzywajaco" lub np. zostawac po godzinach w pracy z facetami i moze
              jeszcze wracac pijana?
              A dlubanie w zebach, to brak wychowania. W USA dlubia ludzie najczescie nie
              polskiego pochodzenia. Mysle, ze przypadek z Twojej rodziny nie jest najlepszy,
              jak chodzi o zone nie pracujaca poza domem. Wiesz, ze kobieta w Polsce moze
              zarobic latwo $200 USD/miesiac pracujac dla siebie (w Polsce) na internecie, w
              wolnym czasie i sprzedajac w USA? Jak dobrze umie angielski, to nawet nie beda
              wiedzieli, ze ona jest w Polsce w papilotach na glowie, jak szykuje sie na
              wieczorna kolacje z mezem.
              • Gość portalu: toni napisał(a):

                > Z ta praca to zwami nie wygram. Hahaha. Pozostaje siedziec cicho w tej
                sprawie
                > i omijac kobiety pracujace.

                No to zeczywiscie bedziesz mial problem, zeby znalezc niepracujaca Polke ;-)))


                > Ale ciekawe(nie omawiane tutaj) podejscie masz w "innej geczce".
                > Kobieta pracujaca jest lepiej zadbana(bo wychodzi do ludzi)?

                No coz, kazdy sie lepiej ubiera jak musi przebywac miedzy ludzmi. Mezczyzna
                takze, sadzac po tym, w jakim stroju mozna zastac kogos w domu.


                > Mam wrazenie, ze Twoja praca jest Twoim dommem, rozrywka i czymkolwiech
                chcesz
                > zeby w tej chwili byla.

                Domem na pewno. Jest tu sporo osob w moim wieku: mozna pogadac, wypic kawe,
                zrobic cos wspolnie, poczuc sie zespolem. Rozrywka tez bywa (nie zawsze, ale
                bywa). "Czymkolwiek chce zeby byla" tez moze byc.

                > Jednym slowem, nie trzeba Tobie wlasnej rodziny, a juz
                > napewno meza.

                Skad ten wniosek? Co to jedno drugiemu przeszkadza? Przeciez mezowie zazwyczaj
                pracuja poza domem, wiec co ich obchodzi, gdzie jest zona, kiedy ich fizycznie
                w domu nie ma??? Co to, niewolnictwo jakies czy co? To dlaczego tacy mezowie
                nie siedza w domu z zonami i nie wychowuja dzieci wspolnie? W Stanach to chyba
                proste: oboje moga zarabiac przez internet :-D

                > Wiesz, mezowie dziwia sie jak kobieta zamezna(ich zona) cigle
                > stroji sie, jak by chciala kogos poderwac(chyba rozumiesz roznice w ubiorze
                > schludnym nawet jak trzeba wytwornym od przyciagajacego uwage facetow do
                > pewnych czesci cial?).

                W Polsce kobieta ubierajaca sie wyzywajaco moze w trybie pilnym wyleciec z
                pracy, chyba, ze pracuje na ulicy jako prostytutka. Ale to nie ta branza w
                ktorej ja pracuje. U mnie kobiety ubieraja sie skromnie, ale schludnie.

                A teraz pytanie: zona siedzaca w domu nie moze Twoim zdaniem ubrac sie
                wyzywajaco i krecac tylkiem czy wypinajac piersi umizgiwac sie do sklepikarza?
                Nie moze zdradzac meza z jakims domokraznym sprzedawca na tym samym lozku z
                ktorym sypia z mezem??? Chyba moze, jesli nie ma pasa cnoty ;-PPP

                > Jednym slowem po slubie, dlaczego mial bys sie
                > ubierac "wyzywajaco" lub np. zostawac po godzinach w pracy z facetami i moze
                > jeszcze wracac pijana?

                Sliczne masz wyobrazenie o pracy w Polsce. Nie ubieram sie w ogole wyzywajaco,
                nie zostaje po godzinach pracy "z facetami" i nie wracam do domu pijana.
                I dotyczy to wielu kobiet. W Polsce jezeli pijemy to pijemy w domu i do domu
                spraszamy sobie "facetow", jesli ktoras ma taka potrzebe.


                > A dlubanie w zebach, to brak wychowania. W USA dlubia ludzie najczescie nie
                > polskiego pochodzenia. Mysle, ze przypadek z Twojej rodziny nie jest
                najlepszy,
                >
                > jak chodzi o zone nie pracujaca poza domem. Wiesz, ze kobieta w Polsce moze
                > zarobic latwo $200 USD/miesiac pracujac dla siebie (w Polsce) na internecie,
                w
                > wolnym czasie i sprzedajac w USA? Jak dobrze umie angielski, to nawet nie
                beda
                > wiedzieli, ze ona jest w Polsce w papilotach na glowie, jak szykuje sie na
                > wieczorna kolacje z mezem.

                A co Ty sie tak uparles przy tym internecie? I co to znaczy "pracujac dla
                siebie"? To wychodzac z domu do pracy ja pracuje nie dla siebie? Pracuje jak
                najbardziej dla siebie: nie tylko na moja pensje ale na pewiem szacunek i inne
                przywileje spoleczne.
                Mam dostep do dobrej przychodni pracowniczej i w razie potrzeby nie musze
                siedziec w kolejce do lekarza w przychodni miejskiej. Jest wiecej przykladow.

                Czego Ty oczekujesz? Ze kobiety w Polsce beda siedzialy w domu w papilotach i
                caly dzien spedzaly przed lustrem, zeby wieczorem w obcislym stroju podac
                mezusiowi kolacje? Moze i znajdziesz u nas takie, ale wiekszosc woli czerpac z
                zycia pelnymi garsciami, odnosic swoje male sukcesy, niz byc oswojona malpeczka
                mezusia, czekajaca az jej pan i wladca wynagrodzi jej zycie w klatce.
                Bo Twoja wizja rodzinnego szczescia to wizja niewoli i zdegradowania kobiety do
                zalosnej roli sluzacej swego meza.

                --
                "Zburzywszy mój pałac nie stawiaj na jego miejscu chałupy i nie każ podziwiać
                swej wspaniałomyślności, że mi ją dajesz na mieszkanie." Wichrowe Wzgórza
                • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 13.10.05, 22:07

                  Gość portalu: mduza4

                  >........ mezowie zazwyczaj
                  >pracuja poza domem, wiec co ich obchodzi, gdzie jest zona, kiedy ich fizycznie
                  >w domu nie ma??? Co to, niewolnictwo jakies czy co? To dlaczego tacy mezowie
                  >nie siedza w domu z zonami i nie wychowuja dzieci wspolnie? W Stanach to chyba
                  >proste: oboje moga zarabiac przez internet :-D

                  Tak wlasnie, to robia w domu przez internet. Czasami mieszkaja na jachcie i
                  maja polaczenie internetowe przez satelite lub SSB radio. Slyszalem, ze sama
                  mysl dla Polek, przebywania z wlasnym mezem 24 godziny na dobe jest
                  przerazajaca.

                  >A teraz pytanie: zona siedzaca w domu nie moze Twoim zdaniem ubrac sie
                  >yzywajaco i krecac tylkiem czy wypinajac piersi umizgiwac sie do sklepikarza?
                  >Nie moze zdradzac meza z jakims domokraznym sprzedawca na tym samym lozku z
                  >ktorym sypia z mezem??? Chyba moze, jesli nie ma pasa cnoty ;-PPP

                  Tylko, moze, jak jest falszywa zona, co juz slyszalem, ze sie zdaza nawet u
                  Polek. Czasmi maz jest tylko dodatkiem do np. sukni. A kim muglby byc dla
                  Ciebie?

                  >A co Ty sie tak uparles przy tym internecie? I co to znaczy "pracujac dla
                  >siebie"? To wychodzac z domu do pracy ja pracuje nie dla siebie? Pracuje jak
                  >najbardziej dla siebie: nie tylko na moja pensje ale na pewiem szacunek i inne
                  >przywileje spoleczne.
                  >Mam dostep do dobrej przychodni pracowniczej i w razie potrzeby nie musze
                  >siedziec w kolejce do lekarza w przychodni miejskiej. Jest wiecej przykladow.

                  Dlatego nas z USA, w Polsce nazywaja hamerkanami lub idiotami itd, bo staramy
                  sie otwierac wlasne biznesy i to nazywamy praca dla siebie. To co Ty robisz
                  nazywa sie praca dla kogos, bo robisz to co Ci ktos kaze/placi.

                  Czytalem gdzies, ze dla tej Twojej obecnej pracy zaszczepiclas sie przeciw
                  grypie przymusowo. Taki obowiazek w USA jest kontrola prywatnego ciala. Jest to
                  niewolnictwem, bo ktos robi z Toba co chce. On ustala co dla Ciebie jest dobre,
                  bo on jest Twoim wlascicielem, bo wypelnilas podanie o prace i kontrakt o
                  prace. Nie fatyguj sie z powtarzaniem pretekstu jaki uzyl, zebys to zrobila.
                  Mam nadzieje, ze zmadrzejesz zanim bada zmuszac do szczepionek przeciw ptasiej
                  grypie PANI DOKTOR. Troche myslenia, by sie przdalo Tobie. Chciaz do siebie nie
                  pasujemy, to zalby bylo jak byc.................
                  Pozdrowienia.
                  • Ja wtrącę się może tylko w temat szczepionek, bo inne poruszone kwestie - to
                    już sprawa odpowiedzi ze strony Meduzy (pytania zostały zadane jej).

                    W mojej pracy kwestia zaszczepienia się na grypę, na żółtaczkę nie jest
                    obowiązkowa. Nie wiem, skąd taki wniosek wysnułeś, Toni, że ktoś mi kazał to
                    zrobić. Co roku dostajemy pismo z naszego ambulatorium z prośbą o sporządzenie
                    listy osób, które chcą zaszczepić się na grypę (wtedy zakupują tyle
                    szczepionek, ile chętnych). Część ludzi szczepi się (w tym ja), bo chce, część -
                    nie i nikogo to nie obchodzi, czy ktoś zaszczepił się, czy nie.

                    Sami domagamy się niektórych potrzebnych nam szczepień - np. przeciwko tężcowi,
                    błonicy, żółtaczce typu A i B. W ten sposób oszczędzamy swoje pieniądze, bo
                    szczepionki mamy z pracy, a prywatnie trzeba byłoby mało, że je kupić samemu,
                    to jeszcze zapłacić za szczepienie na mieście. Po co mam wydawać pieniądze, jak
                    to samo mam w pracy za darmo?

                    Szczępię się na grypę od kilku lat i jestem zadowolona, bo nareszcie przestałam
                    chorować i chodzić na zwolnienia lekarskie (wtedy traciłam finansowo). A
                    szczepionki przeciw żółtaczce uważam za świetny pomysł, bo w przypadku, gdybym
                    musiała poddać się jakiemuś zabiegowi chirurgicznemu (mam nadzieję, że to nie
                    nastąpi, ale lepiej dmuchać na zimne), to nie będę musiała pilnie szczepić się.
                    Tężec - to choroba, której mozna nabawić się np. pracując w ogródku, gdy
                    skaleczysz się kamyczkiem, czy ostrą gałązką - choroba jest groźna i lepiej być
                    zaszczepionym. Błonica jest przenoszona drogą kropelkową i można na nią umrzeć,
                    więc uważam, że jeśli mogę temu zapobiec, to czemu nie. Nikt mnie nie zmuszał
                    do tego - kto chciał, ten zaszczepił się. Kto nie chcial - nie.

                    Pozdrawiam,
                    Sokoliczka
                    --
                    "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."
                    • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 14.10.05, 00:47
                      A jak myslisz, czy wiekrzosc ludzi bierze te szczepienia proponowane w Polsce?
                      Jak wiekrzosc je bierze, to oczywiscie mozna sprawiac wrazenie, ze sa
                      dobrowolne.
                      Co sie dzieje(czy sa ciagle dobrowolne) jak wiekrzosc odmawia ich przjecia?
                      • Ja rowniez nie wiem skad bierzesz swoje opinie na temat zycia w Polsce.
                        Te szczepienia nie sa obowiazkowe, dobrze, ze mi przypomnieliscie, bo sie
                        musze przeciw grypie zaszczepic.
                        U mnie w pracy jesli chce moge to zrobic indywidualnie w przychodni
                        pracowniczej, ale musze zaplacic. Przeciw zoltaczce, tezcowi, itd... to nawet
                        nie wiem czy o nas szczepia, chyba nie bylo chetnych.

                        Znowu nie rozumiem co masz na mysli pytajac o "odmawianie przyjecia
                        szczepionek". Nikt nie kaze ich brac i chec wziecia szczepionki trzeba samemu
                        zglosic. Nie zglosisz to nie dostaniesz. A szczepi sie chyba ogromna mniejszosc
                        bo ludzie zazwyczaj uwazaja to za strate czasu, wyrzucanie pieniedzy w bloto...
                        no i chyba boja sie lekarzy.


                        --
                        "Zburzywszy mój pałac nie stawiaj na jego miejscu chałupy i nie każ podziwiać
                        swej wspaniałomyślności, że mi ją dajesz na mieszkanie." Wichrowe Wzgórza
                      • Hmm - co się działoby, gdyby większość nie kupowała szczepionek? Nic by się nie
                        działo poza tym, że masa ludzi poumierałaby na różne choroby, ludzie bardziej
                        by chorowali. W Polsce, Toni, szczepionki nie są za darmo i większość ludzi,
                        jak nie pracuje, to się nie szczepi, bo oszczędza na wszystkim. Ludzie nie
                        wykupują leków, bo ich nie stać, nie chodzą do lekarzy, bo ich nie stać, znam
                        takich, którzy nie chodzą do dentysty, bo ich nie stać, a co już mówić o
                        jakichś szczepionkach. Rodzice czasem nie szczepią dzieci i już pojawiają się
                        choroby, którym kiedyś skutecznie zapobiegano np. błonica, gruźlica. Nie ma
                        obowiązku szczepień, więc wszystko zalezy od rodziców. Jak rodziców stać, to
                        zaszczepią dzieci np. przeciwko ospie, a jak nie - to nie. A państwo nic nie
                        obchodzi, czy ktoś zaszczepi się, czy nie, czy pójdzie do lekarza, czy nie, czy
                        pójdzie do dentysty, czy nie - jego sprawa. Jak człowiek sam o siebie nie
                        zadba, to państwo nic nie obchodzi jego stan zdrowia. Sprytniejsi starają się w
                        jakiś sposób szczepionkę zdobyć, chodzić do lekarzy, do dentysty.

                        Jest wręcz odwrotnie, Toni, gdyby ludzie zaczęli domagać się darmowych
                        szczepionek, państwo zrobiłoby wszystko, by ich nie robić, bo to naraziłoby
                        budżet na niepotrzebne wydatki. Tak więc dobrowolność jakichkolwiek szczepionek
                        wynika tylko z tego, czy ja chcę zaszczepić się. Państwo zaś to nie obchodzi
                        nic, a nic do momentu, aż ludzie nie chcieliby mieć szczepionek za darmo.

                        --
                        "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."
                      • O, przegapiłam, że mówisz dodatkowo o jakiejś szczepionce na ptasią grypę.
                        Muszę Ciebie zmartwić przeokropnie - państwo polskie stwierdziło, że
                        szczepionki nie kupi, bo musiałoby wydać na nią pieniądze potrzebne na -
                        zapewne - zrobienie remontu pałacu przyszłego prezydenta, czy odprawy dla
                        odchodzących posłów, w związku z czym Polacy szczepionek nie dostaną, no chyba
                        że gdzieś pojadą do innego państwa, sami zapłacą i zaszczepią się prywatnie. A
                        w polskich aptekach już zabrakło szczepionek na zwykłą grypę, bo ludzie ze
                        strachu chcieli się zaszczepić. Jak widzisz, Toni, państwo nie obchodzi, czy
                        obywatele się zaszczepią, czy nie, bo musiałoby wydać na szczepionkę pieniądze.
                        Co innego, gdyby ktoś państwu zaproponował szczepionkę za darmo. Wtedy państwo
                        prawdopodobnie ją wzięłoby za darmo, ustaliło cenę i kazałoby obywatelom płacić
                        sobie za szczepionkę, zarabiając na tym.
                        --
                        "Jest czas mijania i czas pobytu. I czas pojawiania się raptem znikąd..."
                        • Gość: toni IP: *.ct.gemini.ntplx.com 14.10.05, 15:07
                          Nawet niewiesz jak to dobrze, ze tej szczepionki nie bedzie w Polsce. Nie mam
                          pod reka strony na ten temat. Jak znajde(z pewnoscia zajmie pare dni, bo musze
                          sluchac radia, gdzie wspominali o tej stronie, wsprawie szczepien) to wysle
                          Tobie na Twoja e-poczte. My tutaj musimy omijac szczepienia, ktore w
                          niedalekiej przyszlosci z pewnoscia beda przymusowe. Pozdrowienia.
przejdź do: 1-100 101-125
(101-125)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.