• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Dlaczego sama?

  • IP: *.sdi.tpnet.pl 01.10.01, 23:05
    Mam 30 lat i całe życie wiodę w pojedynkę. Winą za to próbuję obarczyć mojego
    ojca, bo nigdy nie czułam sie przez niego dość kochana. Dziewczyna brata może
    liczyć na jego większą uwagę, na częstsze dowody zainteresowania. A ja... No
    cóż, czasem się przydaję, a potem wracam na swoje miejsce w szeregu ludzi mniej
    istotnych. Nie, to nie tak. Niby wiem, że mogę na niego liczyć w sytuacjach
    podbramkowych, ale na codzień się nie rozumiemy.
    Zawsze sama... Jestem tak zdesperowana, że chciałam się nawet umówić na seks z
    nieznajomym, ale zrezygnowałam, gdy okazało sie, że on jest żonaty. Ja miałam
    opory, on nie. Przecież nie powiem jego żonie. Jasne, że nie, przecież nawet
    jej nie znam. Może powinnam był skorzystać z okazji... Ludzie pewnie tak robią.
    Nie ja. Nie chciałam kłopotów, nie chciałam jakiejś obcej kobiecie robić
    świństwa. A może bałam się, że on mi się spodoba, ale przecież nie rzuci dla
    mnie żony, on był tylko ciekaw, żądny przygód. Czuję taką pustkę. Czasem
    czytam, że ludzie w związkach też żyją samotnie. No to co, przynajmniej czują
    ciepło jakiegoś ciała obok, gdy kładą się spać. Ja tulę się do ściany. Przeraża
    mnie, że być może jestem jedną z tych osób, które przeżyją życie w pojedynkę.
    Takich ludzi jest trochę na tym świecie, mam tego swiadomość.
    • Gość: samanta1 IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.01, 23:50
      Czesc! Nie piszesz jaka jest przyczyna Twojej samotnosci.Czy jestes niesmiala
      czy brak okazji zeby kogos milego poznac? Twoj list brzmi raczej cieplo i
      sympatycznie wiec chyba i Ty taka jestes .Moze droga internetowa kogos
      poznasz ,jesli nie "na zawsze" to chociaz Twoje zycie zlapie troszke
      kolorow .Pozdrawiam.
      • Gość: UglyWife IP: *.244.211.161.Dial1.Washington2.Level3.net 02.10.01, 01:50
        Samantha1 bardzo to pieknie ujela. Czaty sa dla ludzi.

        Ale pociesz sie moja droga, ze ja 4 lata temu przezywalam to samo. Prawie
        wylam z samotnosci i pocieszalam sie ciastakami. W rezultacie zrobialm wtedy z
        siebie niezly pasztet...i ni z gruszki ni z pietruszki pojawila sie
        mezczyzna. Ta mezczyzna nie widziala pasztetu tylko cud-kobitke.
        Zaprzyjaznilismy sie, potem zakochali...a potem byl slubik.

        Skoro nawet te Ugly kogos poznaja to Ty tez kogos poznasz, chociaz na pewno nie
        jestes taka paskuda jak ja. Moze nawet go poznasz 22 pazdziernika. Bo ja
        moje szczescie poznalam wlasnie wtedy. A skoro ja wierze w cykliczny uklad
        swiata ...to po czterech latach kolej na Ciebie. Bede Ci wysylac pozytywna
        energie.

        Trzymaj sie i unikaj tych zonatych, bo z oni nie dadza ci tego na co
        zaslugujesz. ZAslugujesz na pelne uczucie a nie na ochlapy, ktore zon swych
        nie szanuja.

        Amen!!!
    • 02.10.01, 09:31
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie - życzę samych pogodnych dni, samych
      słonecznych dni i spotkania lada dzień faceta, który pozna się na Tobie. Jesteś
      bardzo wrażliwą istotą i zasługujesz na odrobinę szczęścia.
    • Gość: sara IP: 213.25.85.* 02.10.01, 15:14
      Dokonaj rozliczenia z przeszłością, z ojcem. Nie znam Twoich układów z ojcem,
      nie wykluczam jego wpływu na Twoje obecne życie, ale usiądź któregoś dnia i
      przeanalizuj swoje układy z nim.
      A teraz wracając do Twojej samotności. Doskonale Cię rozumiem, bo ona też przez
      wiele lat nie była mi obca (mam 34 lata). Z tym, że nie spędziłam
      dotychczasowego życia w pojedynkę. Było małżeństwo, były mniej lub bardziej
      trwałe związki. Nic nie napisałaś o swojej sytuacji. Masz swoje mieszkanie?
      Gdzie pracujesz? Jak wyglądzasz? W jaki sposób próbowałaś nawiązywać jako
      nastolatka kontakty z chłopcami, później jako osoba dorosła z mężczyznami itd.
      Tak wiele przyczyn składa się na to, że ludzie bywają samotni. Uświadomienie
      ich sobie w znaczny sposób może pomóc w umiejętności nawiązania trwałego
      związku. W Twojej sytuacji nie decydowałabym się na przelotne romanse. Mogą Ci
      przynieść więcej bólu niż samotność. A czat naprawdę jest niezłym miejscem na
      spotkanie interesujących mężczyzn. Mężczyznę, z którym teraz jestem poznałam na
      czacie. Myślę, że przydałaby Ci się dłuższa rozmowa z kimś, kto zna z autopsji
      uczucie samotności, ale w końcu odnalazł swoją "drugą połowę". Jeżeli byś
      chciała to poaj swój adres e-mailowy. Chętnie Cię wysłucham.
    • Gość: sara IP: 213.25.85.* 02.10.01, 15:16
      nie zauważyłam Twojego adresu
      • Gość: DKNY IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 02.10.01, 16:08
        Nie podałam adresu mailowego. Wczoraj miałam gorzki wieczór, stąd ten list. A
        moja przeszłość... Aż strach napisać prawdę, więc nie napiszę. Z moim tatą
        chyba nigdy nie będzie mi dane się rozmówić. Dlaczego? Bo to typ człowieka,
        który nie słucha. Czytam czasem porady w stylu 'porozmawiaj z nim szczerze'. To
        NIEMOŻLIWE. Machnie ręką, nie podejmie rozmowy. Już próbowałam. Rozważałam
        nawet napisanie do niego listu, ale to nie przyniosłoby żadnego skutku. On by
        tego listu nie przeczytał, wiem o tym. Są osoby, które nie potrafią ani
        rozmawiać, ani słuchać, co się do nich mówi, taki właśnie jest mój ojciec. Dziś
        mam lepszy dzień, znów pojawiła się nadzieja, że może jednak coś w moim życiu
        się zmieni. Wiem, nie zmieni się samo. To pewnie ja muszę się zmienić. Wbrew
        pozorom nie jestem zahukanym dziewczęciem. O co obwiniam tatę, że nie umiejąc
        okazać mi uczucia (bo nie watpię w istnienie jego uczuć dla mnie), nie nauczył
        mnie okazywać uczucie i zainteresowanie innym, zwłaszcza mężczyznom. Nie wiem,
        czy to kwestia moich obaw, że trafię na niewłaściwą osobę, czy nieumiejetność
        dostrzegania zainteresowania ze strony płci przeciwnej. Zdarzyło się, że ktoś
        trzeci zwrócił mi uwagę, że komuś się podobam, bo ja sama tego nie spostrzegłam.
    • Gość: Iza IP: *.chello.pl 02.10.01, 18:07
      Myślę że podobnie jak ja, należysz do tych osób które nie zadowolą się byle
      czym, i pewnie nie będziesz chciała zrezygnować z marzeń tylko dlatego, że
      zmęczyła Cię samotność. Już kiedyś napisałam komuś, że na wielką miłość warto
      jest długo czekać. Ja też czasami czuję się bardzo samotna. Nie narzekam na
      brak powodzenia, jednak czekam na coś specjalnego, na coś co się nigdy nie
      skończy. Wiadomo, że ludzie schodzą się i rozchodzą, a dzieje się tak dlatego,
      że nie dobierają się w pary tak jak należy. Wierzę w miłość,i tylko w niej
      dopatruję się sensu, a ze swoim ojcem nie musisz się dogadywać jeśli on ma
      jakieś opory. Ważne że możesz na niego liczyć, i to wystarczy, a dogadywać się
      będziesz ze swoim ukochanym, którego odnalezienia z całego serca Ci życzę.

      ps. Wiem, że marzenia się spełniają i Twoje marzenia też na pewno się spełnią.
    • Gość: pola 22 IP: *.lubon.sdi.tpnet.pl 02.10.01, 19:16
      dziwne- obie Twoje wypowiedzi dają mi obraz wrażliwej, inteligentej, , cieplej
      kobiety, a przecież na świecie nie ma takich wiele... i myślę, że mogłabyś
      odpowiedniemu mężczyźnie bardzo, bardzo wiele dać. nie znam Cię, może odniosłam
      mylne wrażenie, to możliwe... ale nie sądzę. więc jak na razie chcialabym
      tylkko Cui powiedzieć, że jeśli jesteś taka, jaka mi się wydajesz to sądzę, że
      zasłgujesz na szczęście, albo raczej na Szczęście, bo szczęscie przez małe s to
      dla kobiety za mało. i uwierz mi- romanse z żonatymi facetami to dno, przeszłam
      przez to, znam to i nie polecam. i teraz też jestem sama...większość moich
      przyjaciółek nosi już na palcach pierścionki zaręczynowe, albo się ich
      spodziewa...a ja fascynuję wielu mężczyzn, ale...z jakiegoś powodu zawsze
      okazuje się, że to nie to. i też czasem beczę do poduszki, bo nie ma męskiego
      ciała obok..ale potem ocieram oczka i wyglądam za okno. świat jest piękny,
      warto go przeżywać..nawet samemu. pozdrawiam.
    • Gość: mona IP: 62.88.4.* 03.10.01, 11:47
      Droga DKNY - przestań obarczać winą swojego ojca.Nie ma sensu.Ja też ze swoim
      nie mogę się dogadać,bo tak jak Twój nie słucha.Ważne jest,że przynajmniej w
      trudnych chwilach możesz na niego liczyć.Napewno kocha Cię,ale nie potrafi tego
      okazać.A może jego rodzice też nie słuchali? Może nie miał kto nauczyc go
      miłości,bo sam jej nie otrzymał? Zastanów się lepiej co Ty robisz, żeby znaleźć
      tą upragnioną miłość.Rozbijanie cudzych związków nie jest dobrym
      pomysłem.Faceci najczęściej zdradzają żony,ale wracają do nich.Życzę
      powodzenia.Trzymaj się i myśl pozytywnie.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.