Dodaj do ulubionych

Nowy dzień nastał...

10.02.06, 10:05
Po wcześniejszych perypetiach pomyślałam sobie że limit na ten tydzień
wydarzeń dziwnych został wyczerpany.Eee tam!Tak mi się tylko wydawało.
Wstałam sobie rano,prądzik był-a jakże!-kawka była(nie wolno sobie
żałować),makijaż zrobiony,"ubranie robocze" czyli garniturek odprasowany-czas
wychodzić:)Samochodzik nadal niesprawny więc jechać trzeba komunikacją
miejską.Tu mała przeszkoda-zamarznięty zamek w furtce.Nauczona doświadczeniem
leje w zamek omrażacz ile wlezie,potem zapalniczka,mały wybuch(przecież to
świństwo łatwopalne jest)i voila!Zameczek odmrożony:)
I tu zaczyna się dalszy survival-jazda komunikacją;)
Osobiście współczuję ludziom którzy muszą korzystać z tego
codziennie.Właściwie nie wiem po co wiszą na przystankach te całe rozpiski
skoro tramwaje i tak jeżdzą sobie jak chcą i kiedy chcą.Czepiam się?No może
troszeczke:)Wow!Jest tramwaj!I tu należy wstrzymać oddech.Między chodznikiem
a wejściem do pojazdu jest coś co nazywa się potocznie asfaltem.I do tej pory
wydawało mi się że jeżeli to coś jest czarne to znaczy że jest suche-ee tam!
Wydawało mi się.Dobrze w sumie że ten tramwaj tam stał bo przynajmniej na
czymś się zatrzymałam;)Jako lokalna patriotka przyczyniłam się do wytarcia
karoserii pojazdu komunikacji miejskiej swoim płaszczem:)Hurra!Wsiadłam.
Jedziemy sobie,świat się kołysze zgodnie z ruchem pojazdu,na dworzu jest
dodatnia temparatura więc cieplutko nawet,błogi stan jak diabli,no istna
sielanka...Ale,ale...Miejsc siedzących nie stwierdzono,a zresztą młoda
jestem,zdrowa więc nie muszę,stoje sobie i myśle o niebieskich migdałach aż
tu nagle Pan motorniczy hamuje...Ale nie tak zwyczajnie.Domniemam że miał
zatrzymać tę pędzącą machinę w odległości kilku metrów więc wiecie co to
oznacza...Trzymanie jedną ręką nie sprawdziło się bo czułam jak ręka zostaje
ale pozostała część ciała leci dalej,dwie ręce już lepiej bo tylko nogi
pojechały dalej(wspominałam że oczywiście posadzka tramwaju to istne bajoro
błotne?).Uff,zatrzymał się.Słychać soczyste słowa pod adresem Pana
motorniczego,biedny chłop...:)Jeszcze tylko jeden przystanek i wysiadam:)Mały
koreczek-ale co mi tam,ja się nie spóżnie:)Ludzie klną,motorniczy wcale nie
mniej,samochody trąbią...fajnie jest:)Bingo!Mój przystanek!Wysiadam
przezornie-przecież nie ma tramwaju naprzeciwko więc nie ma się na czym
zatrzymać-drobię kroczki jak gejsza,a tu niespodzianka-ktoś posypał:)Jezdnię
tak,chodnika juz nie-ale nie czepiajmy się głupot:)
Ide sobie do pracy,może inaczej:ślizgam się do pracy,jednak się spóżnię-ale
tylko jakieś 5 minut,jest piatek czyli koniec tygodnia roboczego,słoneczko
świeci i topi lodzik(ciekawe co będzie jak wieczorem to znów zmarznie) i
wiecie co?Życie jest nawet fajne:)A człowiek po takim środku komunikacji
czuje się jak po solidnym obozie przetrwania:)




--
Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
zupełnie przyjemne.
Edytor zaawansowany
  • 10.02.06, 10:13
    hej :)
    Zrobiłam sobie rano jak zwykle kawkę z cukrem i mlekiem. Biorę porządny łyk i
    bleeeeeeeee. Czegoś tak obrzydliwego i kwaśnego jeszcze chyba nie piłam.
    Pierwsza myśl- mleko. Trzy razy próbowałam czy świeże. Niby tak. Zrobiłam drugą
    kawę tym razem tylko z cukrem. Próbuję. Bleeeeeeee. Co jest ? Jak kawa mogła
    się zepsuć ? Nie mogła :) Dałam wieczór do czanika kwasek cytrynowy, żeby
    pozbyć się kamienia. :)))))))))))))) Muszę się wyspać, bo źle ze mną.
  • 10.02.06, 10:16
    Też nieźle:)
    Pozdrawiam wszystkich zaspanych:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 10:24
    Chyba nie stałaś nigdy na przystanku w trzydziestostopniowym mrozie, i
    najwyraźniej nie miałaś jeszcze zamarzniętych rzęs i włosów... No widzisz... ja
    tak stałam zupełnie nie dawno!!! Przeżyłam, a dzisiaj łapałam starą babinkę,
    która smacznie ucinała sobie drzemkę na siedzeniu nieopodal, niestety nie
    potrafiła utrzymać równowagi. Innym razem, zapytano mnie, czy nie jestem czasem
    z Księżyca, bo taka ładna buzia to chyba nieziemska musi być. Kiedyś mnie jakiś
    menel śledził. Innym razem o mały włos nie oberwałam od kieszonkowca, bo
    zaczęłam krzyczeć, że w autobusie grasuje złodziej. Miałam też
    propozycje "matrymonialne" z różnych źródeł... Nie mówiąc już o uśmiechach i
    dziwacznych kierowcach, którzy nie chcieli mnie wypuścić z autobusu, chyba że
    za "buzi"... Latem ludzie słabną, mdleją, rzygają... Kwestia przyzwyczajenia
    Moja Droga.
  • 10.02.06, 10:28
    Wesoło jest:)I już:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 10:30
    Ja czasem klnę jak szewc. Dobrze, że nasz uroczy katowicki Rynek jest
    przyozdobiony tzw. "koksiokami"!!!
  • 10.02.06, 10:33
    No nie dziwię się:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 10:35
    Jechałaś kiedyś Analityczko "Ikarusem" o zepsutym tłumiku? Nie? Nie życzę nawet
    największemu wrogowi. Na pocieszenie, dodam niezaprzeczalny fakt, że jutro
    zaczyna się weekend!
  • 10.02.06, 10:43
    Ikarusa swego czasu ktoś opisał tak:

    Ikarus XXXL, kolor brunatno pomarańczowy zplamami maskującymi, z czerwonymi
    pasem imitującym ogień, nadkola wykończone u drwala, gumy 90 bezbieżnikowe
    (rozwiązanie F1), przegub manualny klimatyzowany oprawiony w gumę wykończony
    okrągłymi dupoopierakami, siedziska skaj ISO 1955 wykończone ramą wzmacniającą-
    trzymakiem wzdłużnym, trzy rury pionowe trzymające podświetlany dach, 3
    szyberdachy projektowane przez 3-letniego Pinifarinę, dodatkowa rura wydechowa
    skierowana do środka pojazdu (patent Ikarus), dodatkowa rura zewnętrzna
    odprowadzająca paliwo na jezdnię, zużycie paliwa ok.50 l/100 km z czego spalane
    jest ok 20 litrów, okna uchylne jednorazowo, dodatkowo 2 okna ewakuacyjne jak
    sie przemieszczasz z własnym młotkiem, drzwi gwałtowne - nieokiełznane, pełna
    elektryka świateł, skrzynia manualna z przekładnią siłową, prędkościomierz
    wyskalowany do 140 z możliwością zdjęcia elektronicznej blokady "Kołchoz".
    Całość hand made - włącznie z takimi detalami jak łaty. Producent nie podaje
    osiągów na stronie www bo nie.
    w standardzie występuje ze spoconym kierowcą.

    Opcjonalnie można zamówić niejakiego Kanara:
    oddech ciężki... ech, kończę lepiej- to już chyba na inny wątek


    A to że jutro weekend to fakt niezaprzeczalnie piękny:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 10:49
    hehee... polska rzeczywistość zmusza do biadolenia...
  • 10.02.06, 10:51
    Dzisiaj ja jestem optymistką:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 10:58
    Jutro wybieram się na "shopping" do naszego Supernowoczensego City Center...
    Zawsze byłam odważna!!!
  • 10.02.06, 11:00
    Ja miałam zajrzeć po "spożywkę" do naszego sławnego Tesco ale znów je zamknęli
    bo sufit spadł w nocy na głowe pracowników;)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 11:14
    To jest jakaś "pandemia" tych lecących dachów... Teraz dachy są "trendy".
  • 10.02.06, 11:16
    żyjemy w Krainie Spadających Dachów :)A tak żeby było weselej to siedzę na
    ostatnim piętrze biurowca-też mam juz tylko dach nad głową:)

    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 11:22
    Kurcze... też nieźle. Ale to chyba nie lekka konstrukcja z falistej blachy...
    Zresztą, gdyby WTC było zrobione z takiego materiału jaki był w pierwotnych
    planach, nie byłoby takiej katastrofy. Założenie projektantów było takie, że
    wieże miały być przygotowane na "takie" uderzenie samolotu, jednakże ze
    względów oszczędnościowych obniżono koszty "wykonania"... Ale o tym było jakoś
    cicho! Także, nigdy nic nie wiadomo, projekt dobry, w jego realizacja to już
    drugorzędna kwestia...
  • 10.02.06, 11:49
    hmmm, pracuję w budynku o płaskim dachu... na ostatnim piętrze... lepiej
    wygasic może ten katastroficzny wątek !
  • 10.02.06, 11:59
    rozwiń jakiś nowy...
  • 10.02.06, 12:03
    powiedz lepiej jakie zakupy masz zamiar zrobić ;)
    może kupisz cos co cieszyc będzie męskie oczy ??
    ;)
  • 10.02.06, 12:13
    NIE MAM ZAMIARU kupować ani sukienek, ani spódnic, ani szpilek, ani żadnej
    koronkowej bielizny... hehe!!! Mam natomiast zamiar urozmaicić swoją biżuterię,
    kosmetyczkę, oczywiście szafę także, ale o rzeczy praktyczne... .
  • 10.02.06, 12:18
    Rozumiem, że "sukienek, spódnic, szpilek i koronkowej bielizny" masz juz
    przeogromne zapasy jak na prawdziwą kobiete przystało ;)
  • 10.02.06, 12:19
    Mam za dużo... tylko nie mam okazji, by to zakładać...
  • 10.02.06, 12:23
    hmmm... nie moge się nie uśmiechnąć i nie uruchomic wyobraźni w tym momencie ;)
    :))
  • 10.02.06, 12:28
    To znaczy, że jesteś "temperamentny"...
  • 10.02.06, 12:30
    niekoniecznie, może po prostu obecne "niepraktykowanie" w hmmmm... tych...
    sprawach powoduje, że wyobraźnia łatwiej sie uruchamia niz zazwyczaj:)
  • 10.02.06, 12:32
    interesujące, u mnie to chyba działa zupełnie odwrotnie.
  • 10.02.06, 12:34
    bo Wy kobiety jesteście z Wenus a my z Marsa czy jakos tak :)
    mimo pochodzenia z innej planety jestem rzecznikiem ścisłej (nieraz nawet
    baaaardzo scisłej) wzajemnej współpracy:)
  • 10.02.06, 12:41
    No tak to podobno jest... ale spotykamy się na Ziemi. Myślę, że dobra mediacja
    i negocjacja mogą być zarodkiem jakiejś intratnej inwestycji. Wymiana danych,
    biznesplan, bilans, rachunek zysków i strat przy towarzyszącej temu wymianie
    płynów ustrojowych...
  • 10.02.06, 12:45
    taaaak, nawet jak inwestycja w ostatecznym rozrachunku okaże się (oby takich
    jak najmniej !) chybiona - to emocje i radość które "inwestowaniu" towarzyszyły
    pozostaną czyms czego żałować się nie będzie :)
  • 10.02.06, 12:47
    No dobrze, to co działasz już? Zainwestowałeś już? Jakieś środki w coś
    włożyłeś? Masz na oku jakąś "fuchę"?
  • 10.02.06, 12:51
    na innym wątku pisałem, ze aktualnie nie szukam czyli nie "inwestuję"
    ale... jak zasiegu wzroku pojawi sie interesujący "obiekt" to kto wie co się
    może wydarzyć, czy nie przyjdzie ochota na próby "inwestowania" ... :)
    zycie mnie juz nauczyło aby zadnych ewentualności nie wykluczać:)))
  • 10.02.06, 12:53
    OK, a jak się odnosisz do flirtowania na forum? Są ludzie, którzy traktują to
    poważnie... A Ty?
  • 10.02.06, 12:58
    Myslę, ze "flirtowanie" jako takie bywa urocze, także na forum :) pod
    warunkiem, że sie nie przekracza pewnych granic dobrego smaku...
    A swoją drogą to sądze, że "flirtowanie" czy rozmawianie za pośrednictwem
    takiego forum jak to jest - przynajmniej pod pewnymi względami - lepsze (na
    początek) od tradycyjnego.
    Bo tutaj osądza się człowieka na podstawie jego charakteru, tego co ma do
    powiedzenia, poczucia humoru a nie na podstawie wyglądu
    Chociaz ciekaw jestem czy równie urocza jestes właśnie w kwestii wygladu jak w
    kwestii forumowego rozmawiania :)))
  • 10.02.06, 13:07
    hmmm, no nie wiem, czy jestem taka urocza... bywam złośliwa nader często.
    Staram się z tym walczyć, ale nieudolnie. A co do mojego "oblicza", to wiesz -
    o gustach się nie rozmawia...

    Zazwyczaj przekreślamy człowieka, bo nie podoba nam się jego fizyczność, nawet
    nie dajemy najmniejszych szans. A tutaj? Jest zupełnie inaczej, przyjemniej.
    Można się pośmiać (w sensie pozytywnym) i porozmawiać swobodnie. Chociaż ja
    nigdy nie wprowadzałam tego typu znajomości w rzeczywistość.
    Jest jeszcze możliwość wysyłania zdjęć itd. Ale to już chyba wyższe
    stadium "pogaduszek".
  • 10.02.06, 13:14
    ale przez komputer nie widac czy ludzie się czerwienią, nie widac jak kobiety
    automatycznie poprawiaja włosy itp.
    a to mogą być ładne szczegóły o których się nie wie, ale od czegóż
    (przynajmniej na początku) wyobraźnia :)

    he, he, ja ciągle o tej wyobraźni ;)
  • 10.02.06, 13:16
    No i nie widać, jak mężczyna drapie się po zaroście... A wiesz, że jak kobieta
    kładzie dłoń na kolanie, to zaznacza swoją "gotowość" do cielesnego zbliżenia?
  • 10.02.06, 13:21
    oooo, tego nie wiedziałem :))))
    a akurat z zarostem to...trafiłaś ;)))
    :D
  • 10.02.06, 13:26
    Ja pamiętam takie "smaczki" typowe dla mężczyzny, ty dla kobiety. Nie oszukujmy
    się, że trzeba mieć oko i wyczucie, bo doszukiwać się takich "niewerbalnych"
    znaków. Najbardziej lubię, gdy kobieta i mężczyzna wzajemnie wzbudzają w sobie
    właśnie takie "odruchy"; dużo flirtu, eleganckiego "podrywu" z jego strony,
    i "uroczej" kokieterii z jej. Ale to musi mieć klasę i smak.
  • 10.02.06, 13:30
    Oooo, fajnie to ujęłaś :) chyba posiadasz bardzo bogate doświadczenie w tych
    sprawach ?? Mam rację ??
    :)
  • 10.02.06, 13:31
    Nie... mam po prostu takie wyczucie...
  • 10.02.06, 13:32
    Czyli masz wrodzony talent !!!
    Iwanowna, zachwycasz mnie coraz bardziej :)))
  • 10.02.06, 13:35
    Zaczerwieniłam się... poważnie. Dziękuję.
  • 10.02.06, 13:38
    To po prostu w "krótkich, żołnierskich włosach" stwierdzone wrażenie po kilku
    rozmowach z Tobą na tym forum:)
    Mam nadzieję, że i w nastepnym tygodniu bedzie okazja na jakies pogaduszki :)
  • 10.02.06, 13:41
    Ja także mam taką nadzieję.
    Warto rozmawiać z takim "fajnym facetem"...
  • 10.02.06, 13:43
    Nooooo to teraz "zafundowałaś" mi weekend z najwyższym od długiego czasu
    poczuciem własnej wartoiści :)
    Fajnie, ze wszedłem na to forum :)
  • 10.02.06, 13:48
    Ja też się cieszę... Muszę się teraz pożegnać!!! Praca czeka!

    Miłego weekendu życzę! Pozdrawiam ciepło!
  • 10.02.06, 13:50
    Trzymaj się mocno ! udanego weekendu i zakupów :)
    pa pa, i pozdrawiam mocno !!
  • 10.02.06, 12:19
    Prawdziwa kobieta przywdziewa tylko zapach i nic wiecej ;)
  • 10.02.06, 12:21
    Nieprawda!!!!!!!!! Tylko mi nie mów, że nie lubisz "rozbierać". Nie uwierzę Ci.
  • 10.02.06, 12:22
    Jak jest zimno to nie lubie sie rozbierac ;)
  • 10.02.06, 12:23
    Nie siebie... Tylko "ją".
  • 10.02.06, 12:24
    Ale latem to naprawde nie ma zwykle z czego jej rozbierac ;)
  • 10.02.06, 12:26
    Coś tam zwiewnego na pewno ma... Lekkiego, miękkiego w dotyku. A zapach jest
    czymś niezwyklym i przyciągającym. Już Ci chyba kiedyś pisałam, że to jest
    jedna z tych "rzeczy", które przyciągają oprócz seksapilu, urody i klasy...
  • 10.02.06, 12:34
    Przyznam wiec racje, ze jest co zdejmowac ;)
    Zapach jest bardzo zmyslowy ....
  • 10.02.06, 12:42
    No... oby tylko nie dusił jak OPIUM.
  • 10.02.06, 12:44
    Nie wiem, nie uzywalem :)
    Lepsze inne uzywki ;)
  • 10.02.06, 12:45
    Guerlain ma takie perfumy "Opium"... hahah
  • 10.02.06, 12:50
    To pewnie daja mocne wrazenia ;)
  • 10.02.06, 12:52
    zbyt mocne, za dużo piżma. Cmentarny efekt... Nie sądzę, by Ci się spodobały,
    Ty chyba cenisz w kobietach łagodność i delikatność.
  • 10.02.06, 13:05
    Fakt, ja wole kwiatowe zapachy.
    Ale mile, ze ktos zna moj gust :)
  • 10.02.06, 13:09
    Są pewne cechy wspólne dla pewnych mężczyzn...
  • 10.02.06, 13:18
    Czyli ja poddaje jednak sie jakims schematom ? :)
  • 10.02.06, 13:19
    Nie to nie są schematy... To są pewne "uogólnienia". Mogę spytać o coś?

    Czy masz ład w mieszkaniu?
  • 10.02.06, 15:11
    Lad jest cyklicznie, najczesciej gdy ma ktos przyjsc :)
  • 10.02.06, 12:24
    O!Właśnie-muszę iść do perfumerii;)

    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 12:25
    ... fryzjera, kosmetyczki, do sauny, na fitness, na basen... :)
  • 10.02.06, 12:27
    U fryzjera byłam,kosmetyczki też,do sauny nie mogę,fitness jest przereklamowany
    a basen a i owszem-ale to dla relaksu:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 12:25
    Z jakiej okazji ? ;)
  • 10.02.06, 12:29
    Z okazji tego że kończą mi się perfumy:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 12:35
    A beda te same czy nowe ? ;)
  • 10.02.06, 12:37
    Te same nacodzień a coś nowego na wieczory.
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 12:40
    Na pewno jakis facet do doceni wieczorem ;)
  • 10.02.06, 12:42
    Mam taką nadzieję:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 12:43
    I bedzie bardziej namietny ;)
  • 10.02.06, 12:57
    Też:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 13:05
    A co jeszcze ? ;)
  • 10.02.06, 13:11
    Spowoduje żo on już nigdy tego zapachu nie zapomni:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 13:19
    To dobrze czy zle ? :)
  • 10.02.06, 13:23
    Dobrze-przecież o to chodzi.
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 15:11
    To jakis sentymentalizm ;)
  • 10.02.06, 11:49
    Efektem Twoich potyczek i obserwacji w materii komunikacji miejskiej będzie
    chyba ksiązka w stylu "Poradnik pasażera - jak przeżyć podróż miejskim
    autobusem/tramwajem nie tracąc poczucia godności i własnej wartości"
    :)
  • 10.02.06, 12:11
    Trafiłeś w sedno:)Książka w stylu"jak przeżyć w dżungli cywilizacji i nie
    zwariować":)

    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 12:15
    A jak odniesiesz sukces i sprzedasz więcej egzemplarzy ksiązki niż Grochola to
    nie zapomnij kto podsunął Ci ten pomysł i wspomnij o mnie czasem w jakims
    wywiadzie ;)
  • 10.02.06, 12:17
    Jak będę opływać w luksusy to pierwsze co zrobię to kupię sobie mieszkanie
    w...uroczym mieście ze smokiem:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 12:20
    Ja też uwielbiam KRAKÓW, to moje ulubione i ukochane miasto... Miasto mojej
    młodości!
  • 10.02.06, 12:33
    iwanowna napisała:

    > Ja też uwielbiam KRAKÓW, to moje ulubione i ukochane miasto... Miasto mojej
    > młodości!

    a ja kocham Śląsk i Katowice :) zawsze często tam jeździłem, kiedys do rodziny
    (kuzyni) teraz do przyjaciół czasem:)
  • 10.02.06, 12:57
  • 10.02.06, 12:20
    apartament z widokiem na Wawel, do tego służba w liberiach ?
    a jakbys miała wakat na stanowisku rzecznika prasowego to ... hmmm... może ja
    bym sie nadawał ;)
  • 10.02.06, 12:22
    Apartament owszem,służba zdecydowanie nie:)
    Rzecznik praoswy to prawa ręka niemalże-podołasz?
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 12:24
    Gotów jestem na to poważnie wyzwanie :) taka szansa na kariere drugi raz się
    dla mnie zapewne nie powtórzy ;)
  • 10.02.06, 12:26
    W takim razie już wpisuję Cię w terminarz:)Ale CV by sie przydało;)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 12:28
    z fotografią ?? a list motywacyjny też ??
  • 10.02.06, 12:29
    Motywacja to tylko podczas rozmów f2f.A zdjęcie kooooniecznie.Ba!Może od tego
    zacznijmy!;)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 12:31
    czyzby walory fizyczne rzecznika miały byc istotniejsze od intelektualnych ??
    ja chce byc rzecznikiem prasowym a nie ochroniarzem :)
  • 10.02.06, 12:36
    Absolutnie nie!
    Chcę tylko widzieć kto mnie będzie reprezentował:)Dla mnie prywatnie
    najważniejsze są intelektualne.
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 12:38
    cos kręcisz ;) nawet o moje IQ nie zapytasz :)
  • 10.02.06, 12:39
    Od czegoś trzebha zacząć.Od IQ i tym podobnych rzcezy są rozmowy
    kwalifikacyjne.Suche informacje na papierze bywają mylne.
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 12:40
    hmmm, a jaki będzie zakres ewentualnych obowiązków ??
  • 10.02.06, 12:41
    Do indywidualnego ustalenia.Podstawowy zakres to godne reprezentowanie i
    lojalność-ta cecha to dla mnie coś bardzo ważnego.
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 12:46
    Hmmmm, wyglada na to, że sie nadaję, pod warunkiem, ze moja powierzchowność
    zostanie zaakceptowana... ale się boję ;)
  • 10.02.06, 12:55
    Trzeba wysłać zdjęcie to się przekonasz:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 13:00
    to chyba muszę udac sie do kosmetyczki aby mnie "zrobiła" jak nalezy bo od tego
    moze zależeć moja przyszłość ;))
    zaraz zadzwonię, aby sie umówić na wizytę w zakładzie :)
  • 10.02.06, 13:04
    Nie zgadzam się!Mój reprezentant to musi być mężczyzna naturalny w każdym calu
    a nie jakiś marny,wypindrzony substytut!
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 13:06
    dzieki za wskazówkę ;) poprosze kosmetyczke aby zrobiła mnie na super faceta,
    naturalnośc tez się da zrobić ;))
    wolisz bruneta ? szatyna ? blondyna ?
    wybieraj ;)
  • 10.02.06, 13:08
    Zachowania jak i wygląd sztuczny da się wyczuć na odległość:)
    Wolę ludzi którzy są...sobą,i nie ma znaczenia czy są brunetami,blondynami czy
    też są łysi:)Są wartości nadrzędne:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 13:16
    Spryciara jesteś !!
    Zaszczytem bedzie Ci rzecznikowac - pod warunkiem, że mnie przyjmiesz ;)
    Zatem odwołuję kosmetyczkę ;)
  • 10.02.06, 13:18
    Tak jak powiedziałam-kandydature rozpatrze:)
    Wiąże się to coprawda z udzieleniem Ci sporego kredytu zaufania,ale ok-lubie
    ryzyko;)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 13:22
    hmmm, a czy rzecznik prasowy bedzie miał sekretarke lub asystentkę ??
    ;))
  • 10.02.06, 13:24
    Jeśli będzie brzydsza i głupsza ode mnie to ewentualnie tak-w innej opcji
    zapomnij;)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 13:29
    a jeśli kwestia urody nie zostanie jednoznacznie rozstrzygnieta, a jej walory
    intelektualne będą zdecydowanie niższe od Twoch to zatrudnisz ją ??
    w końcu to ma byc osoba do ... hmmm ... powiedzmy robienia czasem herbatki i
    przynoszenia ciasteczek ;)
  • 10.02.06, 13:33
    Wiesz co...ja zdecydowanie wolę ludzi brzydszych ale inteligentnych.Jak zapewne
    da się zauważyć-jestem osobą która lubi porozmawiać a do tego trzeba choć
    odrobiny intelektu.To mi imopnuje u ludzi a nie ich powierzchowność:)
    I nie boje się "konkurencji":)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 13:35
    gdybym był młodszy zakrzyknąłbym: "Analityczka, przybij piatkę " ;)
  • 10.02.06, 13:41
    Hmm...ale chyba starszy od węgla to nie jesteś co?:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 13:45
    jestem z geologicznego okresu trzeciorzędu tak mniej więcej :)
  • 10.02.06, 13:49
    Podstawa by w starym nawet ciele był młody duch:)

    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 13:53
    tak sobie mysle, że doświadczenia nas czasem postarzają "duchowo", ale
    jesli potem pojawią sie nowe wyzwania (i zechcemy się z nimi zmierzyć!) to duch
    się odmładza :) Teraz nie uogólniam, myślę o sobie i piszę to bo o swym
    przyszłym byc może rzeczniku musisz sporo wiedzieć:)
  • 10.02.06, 13:58
    Musze i chce wiedzieć:)
    Z jednej strony nie fajnie kiedy trzeba szybko wydorośleć emocjonalnie,z
    drugiej zaś unika się wielu niepotrzebnych rozczarowań.Ja przynajmniej nie
    żałuje że tak się stało ze mną:)Co nie zmienia faktu że nie brak mi dziecinnej
    lekkości:)

    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 14:02
    wiem już, że na pewno nie brak Ci lekkości "pióra" :)
    a co do innych spraw, zalet i wad - mam nadzieje, że w swoim czasie
    się dowiem ;) w końcu jak masz byc moja "pryncypałką" (dobra forma ?)
    to powinienem to wiedziec ;)
  • 10.02.06, 14:04
    W przypadku układu szef-pracownik widzi się u tego drugiego podobno tylko wady
    hihi.
    A gdybyś miał określić swoje wady to jaka jest główna?
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 14:08
    nie wiem czy to główna moja wada, ale jestem strasznym bałaganiarzem ;)
    ciągle cos gubię i ciagle czegos szukam traccąc w ten sposob mnóstwo czasu
    a pani pryncypał jakie ma wady ?? krzyczec bedziesz czasem na podwładnego ?? ;)
  • 10.02.06, 14:14
    Im bardziej jestem wściekła tym ciszej mówię więc wydzieranie się na ludzi jest
    mi raczej obce:)
    A moja główna wada?Hmm...jestem niekonsekwentna wobec ludzi często.Niektórzy
    mówią że jestem gadułą,czasami się spóźniam albo o czymś zapominam.Oj zebrałoby
    się tego trochę:)
    A jak u Ciebie z zaletami?
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 14:17
    to może zaskakujące, ale przy swoim bałaganiarstwie jestem nieprzyzwoicie
    punktualny ;)
    nigdy na żadne spotkania, do szkoły, do pracy się nie spóźniałem i nie
    spóźniam;)
    a tak w ogóle to bardzo się lubię usmiechać do rozmówców (zwłaszcza
    rozmówczyń !) - nie tylko na forum :)))
  • 10.02.06, 14:23
    Pogodny człowiek:)Świetnie:)

    Ja służbowo się nie spóżniam raczej,ale prywatnie mi się zdarza:)

    A jakieś sałabości?Słodycze,papierosy,komuter,książki itd?
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 14:29
    hmmmm, chyba największą słabością od dzieciństwa są ksiązki
    To, że dużo ich czytam to jeszcze pół biedy, gorzej, że mnóstwo ich kupuję :)
    mam ponadto wrodzona chyba awersję do techniki i nowoczesnych urządzeń :)
    no i mam słabość do makaronów, ale to już wiesz :)
  • 10.02.06, 14:31
    Wiem:)
    A zdażyło Ci się kiedykolwiek mieć słabość do człowieka?Typ słabości którą
    nijak nie można wytłumaczyć.Mam nadzieje że wiesz o co mi chodzi.
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 14:34
    hmmm, to chyba jest bardziej domena kobiet, tak sądzę...
    grzebię w pamięci, ale nie przypominam sobie sytuacji o którą pytasz...
    A Tobie zdarzały sie takie sytuacje, tacy ludzie w Twoim zyciu ??
  • 10.02.06, 14:38
    Tak,mam kogoś takiego i sama nie potrafię tego wyjaśnić w żaden sensowny sposób.
    Prócz książek,co jest Twoją pasją?
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 14:42
    baaardzo lubie piłkę nożną czego zapewne jako kobieta nie zrozumiesz ;)
    Lubię i w teorii i w praktyce - rekreacyjnie grywam z kolegami raz lub dwa razy
    w tygodniu ;)
    Kiedyś bardzo lubiłem chodzic po górach, zwłąszcza po Beskidach... Chociaż
    ostatnimi czasy zarzuciłem nieco - przytłoczony prozą zycia i obowiązkami
    różnymi - tę pasję. Mam nadzieję, że nie na zawsze :)
    Teraz o Twoich pasjach chętnie posłucham :)
  • 10.02.06, 14:51
    Jako kobieta faktycznie nie zrozumiem bo dla mnie piłka nożna to mniej więcej
    bada facetów uganiająca się za kwałkiem skóry po wielkim boisku i rozróżniam
    ich tylko po urodzie strojów które noszą;)
    Za to uwielbiam piłkę siatkową w wykonaniu męskim.Swego czasu nawet na mecz
    pojechałam do Bielska:)
    Beskidy uwielbiam-zwłaszcza okolice Nowego Sącza:)
    Prócz szeroko pojętej psychologii,mam jeszcze dość mało kobiece hobby-
    mianowicie motoryzacje(jazda terenowa mmm...).Relaksują mnie sporty wodne,narty
    zimą i spacery z moim kudłatym przyjacielem:)

    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 14:57
    ha, ha , pod wzgędem motoryzacji to mamy "odwrotnie" - mnie to nie pasjonuje,
    nie bardzo rozróżniam marki samochodów i nawet nie mam prawa jazdy !
    A co do okolic Nowego Sącza... hmmm... ja chodziłem do LO w NS i czasem
    (pomijając normalne wyprawy turystyczne) robiłem sobie jednodniowe wycieczki
    wagarowe w Beskid Sądecki :) Szczawnica, Rytro, Stary Sacz... .Ech, były
    czasy ... ;)
  • 10.02.06, 15:05
    Ehh...mając naście lat po praz pierwszy w życiu zakochałam się w Piwnicznej:)
    Oczywiście w chłopaku stamtąd a nie w miasteczko-choc i ono działa na mnie dość
    magicznie:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 15:11
    Radosnego weekendu Analityczko :)
    mam nadzieję, że Twój samochód będzie niesprawny jescze przez pare dni
    i podzielisz z nami socjologicznymi nieledwie obserwacjami z peregrynacji po
    miejskich tramwajach i autobusach ;)
    żartuje oczywiście sobie :)
  • 10.02.06, 15:16
    Tobie również Miłego weekendu:)
    Ja jednak liczę na to ze samochodzik "ozdrowieje"i co najwyżej napiszę w
    poniedziałek o braku kultury u kierowców w dużych miastach.
    Pozdrów Smoczka Wawelskiego ode mnie i szepnij że za nim tęsknie:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 14:18
    - tak powinien brzmiec poczatek dobrego kazania z Ambony :)

    Wybacz wiec, Droga Ticzko, ze tym Dobrym Slowem na weekend
    musialem nieco skorygowac Twe slooszne zagajenie :)
  • 10.02.06, 14:25
    Sugerujesz że popadam w ton kościelny?:)
    Hmm...a tak mi dalece do tego w rzeczywistości:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 14:30
    analityczka napisała:

    > Sugerujesz, że popadam w ton kościelny?:)
    > Hmm...a tak mi dalece do tego w rzeczywistości:)

    Wierze :)
    Ale slychac w Twoich slowach juz "Podzwonne" :)

    PS. Sprawilas sobie juz ten zyrandol, co to wiesz, by na nim "tam-tego".

    Jesli tak, to chetnie Ci go pod tym sufitem podwiesze :)
  • 10.02.06, 14:33
    Zapomniałam całkiem że to Ty byłeś specem od żyradolowego "conieco":)
    Wiesz co...jeden już wisi pod sufitem,ale niedługo trzeba będzie go zmienić bo
    nie będzie pasował do wystroju-teraz już wiem do kogo uderzyć w tej sprawie:)
    --
    Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
    zupełnie przyjemne.
  • 10.02.06, 14:40
    Jestem zawsze do takich uslug :)

    I pamietaj, ze na mnie mozna POLEGAC nie gorzej, niz na Zaglobie :)

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.