Nowy dzień nastał... Dodaj do ulubionych


Po wcześniejszych perypetiach pomyślałam sobie że limit na ten tydzień
wydarzeń dziwnych został wyczerpany.Eee tam!Tak mi się tylko wydawało.
Wstałam sobie rano,prądzik był-a jakże!-kawka była(nie wolno sobie
żałować),makijaż zrobiony,"ubranie robocze" czyli garniturek odprasowany-czas
wychodzić:)Samochodzik nadal niesprawny więc jechać trzeba komunikacją
miejską.Tu mała przeszkoda-zamarznięty zamek w furtce.Nauczona doświadczeniem
leje w zamek omrażacz ile wlezie,potem zapalniczka,mały wybuch(przecież to
świństwo łatwopalne jest)i voila!Zameczek odmrożony:)
I tu zaczyna się dalszy survival-jazda komunikacją;)
Osobiście współczuję ludziom którzy muszą korzystać z tego
codziennie.Właściwie nie wiem po co wiszą na przystankach te całe rozpiski
skoro tramwaje i tak jeżdzą sobie jak chcą i kiedy chcą.Czepiam się?No może
troszeczke:)Wow!Jest tramwaj!I tu należy wstrzymać oddech.Między chodznikiem
a wejściem do pojazdu jest coś co nazywa się potocznie asfaltem.I do tej pory
wydawało mi się że jeżeli to coś jest czarne to znaczy że jest suche-ee tam!
Wydawało mi się.Dobrze w sumie że ten tramwaj tam stał bo przynajmniej na
czymś się zatrzymałam;)Jako lokalna patriotka przyczyniłam się do wytarcia
karoserii pojazdu komunikacji miejskiej swoim płaszczem:)Hurra!Wsiadłam.
Jedziemy sobie,świat się kołysze zgodnie z ruchem pojazdu,na dworzu jest
dodatnia temparatura więc cieplutko nawet,błogi stan jak diabli,no istna
sielanka...Ale,ale...Miejsc siedzących nie stwierdzono,a zresztą młoda
jestem,zdrowa więc nie muszę,stoje sobie i myśle o niebieskich migdałach aż
tu nagle Pan motorniczy hamuje...Ale nie tak zwyczajnie.Domniemam że miał
zatrzymać tę pędzącą machinę w odległości kilku metrów więc wiecie co to
oznacza...Trzymanie jedną ręką nie sprawdziło się bo czułam jak ręka zostaje
ale pozostała część ciała leci dalej,dwie ręce już lepiej bo tylko nogi
pojechały dalej(wspominałam że oczywiście posadzka tramwaju to istne bajoro
błotne?).Uff,zatrzymał się.Słychać soczyste słowa pod adresem Pana
motorniczego,biedny chłop...:)Jeszcze tylko jeden przystanek i wysiadam:)Mały
koreczek-ale co mi tam,ja się nie spóżnie:)Ludzie klną,motorniczy wcale nie
mniej,samochody trąbią...fajnie jest:)Bingo!Mój przystanek!Wysiadam
przezornie-przecież nie ma tramwaju naprzeciwko więc nie ma się na czym
zatrzymać-drobię kroczki jak gejsza,a tu niespodzianka-ktoś posypał:)Jezdnię
tak,chodnika juz nie-ale nie czepiajmy się głupot:)
Ide sobie do pracy,może inaczej:ślizgam się do pracy,jednak się spóżnię-ale
tylko jakieś 5 minut,jest piatek czyli koniec tygodnia roboczego,słoneczko
świeci i topi lodzik(ciekawe co będzie jak wieczorem to znów zmarznie) i
wiecie co?Życie jest nawet fajne:)A człowiek po takim środku komunikacji
czuje się jak po solidnym obozie przetrwania:)




--
Wystarczy zdobyć się na odrobinę życzliwości wobec życia,a wyda się nam ono
zupełnie przyjemne.
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
przejdź do: 1-100 101-138
(101-138)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.