Co zrobić gdy... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • ...ONA kocha innego?
    • Gość: nati IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.01, 20:45
      to samo co kiedy ON kocha inna
      tylko ze tez nie wiem co to jest
    • Gość: kitek IP: *.opole.dialup.inetia.pl 29.10.01, 20:49
      pokochac go tez, nie ma lepszej przyjazni niz pomiedzy wybrankami tej samej
      kobiety, ona oleje was obu, a meska przyjazn przetrwa
    • Gość: K. IP: *.chello.pl 29.10.01, 20:57
      Nie będzie ta, to bedzie inna :)
      • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 29.10.01, 21:36
        Nic nie robic, niech se dziewczyna kocha.
      • Gość: ...,, IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 29.10.01, 22:07
        Racja

        Tego Kwiatu na pół światu
        • Lucasie, jeśli Ona naprawdę kocha innego, to na pewno nic nie wskórasz.
          Lecz jeśli wydaje Jej się, że go kocha, to możesz mieć szansę

          Pozdrowienia
          • Gość: MaryśkA IP: *.chello.pl 30.10.01, 11:26
            ja_nek napisał(a):

            > Lucasie, jeśli Ona naprawdę kocha innego, to na pewno nic nie wskórasz.
            > Lecz jeśli wydaje Jej się, że go kocha, to możesz mieć szansę
            >
            > Pozdrowienia
            Swietna odpowiedz .Tak było w moim wypadku ,myślałam że kocham innego a
            to było tylko zauroczenie .Mój partner dyskretnie nic na mnie nie
            wymuszając wybił mi go z głowy .Wykazał się dużą mądrością i
            zrozumieniem kobiecej duszy.Gdyby nie był tak wyrozumiały być może nie
            bylibyśmy już razem a tak jesteśmy szczęśliwym małżeństwem.
            Chcę tylko dodać, że fizycznie nie zdradziłam go z tym drugim mężczyzną.
            Pozdrawiam

            • Gość: Una IP: 62.233.128.* 30.10.01, 11:44
              Najlepiej odkochać się. Inaczej pozostaje pisanie wierszy, wzdychanie do
              księżyca i inne umartwianie, podczas gdy Ona... z tym drugim... brrr...
              • "Najlepiej odkochać się. Inaczej pozostaje pisanie wierszy, wzdychanie do
                > księżyca i inne umartwianie, podczas gdy Ona... z tym drugim... brrr... "

                No właśnie Una, tak to wygląda, albo jeszcze gorzej.
                Pomyśl Una jeśli Lucas kocha dłużej, no to kiepsko z nim, bo upływ czasu nie
                pomaga. Przypadek beznadziejny, którego wyleczy mocny wstrząs, albo mądry
                przyjaciel

                Pozdrowienia
                Janek

    • Gość: Kulka IP: *.el-4100100.acn.pl 31.10.01, 00:26
      Miłość tak naprawdę to złudzenie,a kobiety uwielbiają wytwałych.I
      zakochanych.Zacznij od wyznania swych uczuć:)nie zrażaj się odpowiedzią:)
      Nie warto rezygnowac z miłości ,jest zbyt piekna.Jesli kocha innego,to już jest
      +że potrafi kochać. Trzymam za ciebie kciuki i powodzenia!
    • Gość: ...,, IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 31.10.01, 00:27
      Niebo i miłą
      Zdobywa się siłą
      • Sila sie zdobywa? Zartownisiow wciaz przybywa!!
      • Gość: agniecha IP: *.man.polbox.pl 31.10.01, 13:10
        Gość portalu: ...,, napisał(a):
        > Niebo i miłą
        > Zdobywa się siłą

        czy sila nie wiem,
        ale wytrwaloscia napewno
        • Gość portalu: agniecha napisał(a):

          > czy sila nie wiem,
          > ale wytrwaloscia napewno

          To też nie działa, gdyby mogło działać, to ja bym czekał na pewną dziewczynę z
          ciemnymi włosami. Nawet bardzo długo.
          Nie każdą kobietę da się zdobyć wytrwałością.
          Dlatego sprawa Lucasa jest trudna jeśli nie beznadziejna. A sercu nie sposób tego
          wytłumaczyć.

          Pozdrowienia
          Janek


          • Gość: agniecha IP: *.man.polbox.pl 31.10.01, 15:30
            ja_nek napisał(a):
            > To też nie działa, gdyby mogło działać, to ja bym czekał na pewną dziewczynę z
            > ciemnymi włosami. Nawet bardzo długo.
            > Nie każdą kobietę da się zdobyć wytrwałością.
            > Dlatego sprawa Lucasa jest trudna jeśli nie beznadziejna. A sercu nie sposób te
            > go wytłumaczyć.

            To, ze ten sposob nie zadziala na pewna dziewczyne z dlugimi wlosami,
            to nie oznacza, ze na inne nie zadziala.
            Dziewczyny naprawde chwyta za serce, kiedy widza, ze jakis mezczyzna jest przy
            ich boku, czasem bardzo dlugo i nie zniecheca sie. Tylko walczy i pokonuje
            przeciwnosci losu.
            Jak na pewnym filmie, wiesz ktorym. Kiedy czegos bardzo mocno pragniesz, to
            zdobedziesz to.
            Oczywiscie, nie na wszystkie kobiety to dziala...
          • Gość: Una IP: 62.233.128.* 31.10.01, 15:33
            Panowie, nie wplątujcie nas w jakieś beznadziejne układy. Proszę nam wprost nie
            wyznawać miłości jeżeli wiecie, że nasze serducha należą do innych. Miałam
            kiedyś taką wątpliwą przyjemność. To był koszmar dla nas trojga.
            • Gość portalu: Una napisał(a):

              > Panowie, nie wplątujcie nas w jakieś beznadziejne układy. Proszę nam wprost nie
              > wyznawać miłości jeżeli wiecie, że nasze serducha należą do innych. Miałam
              > kiedyś taką wątpliwą przyjemność. To był koszmar dla nas trojga.

              Że przyjemność jest raczej wątpliwa z tego trzeciego to wiadomo, ale Ty lepiej
              poradź coś Lucasowi, jak ma się odkochać.
              Jako kobieta, która to ma sobą mogłabyś mu coś więcej doradzić.

              Pozdrowienia
              Janek
              • Gość: Una IP: 62.233.128.* 31.10.01, 16:02
                Lucas nam gdzieś przepadł i cała dyskusja toczy się bez Niego. Pzdr
                Może coś wymyślę do piątku, pa
                • Gość portalu: Una napisał(a):

                  > Lucas nam gdzieś przepadł i cała dyskusja toczy się bez Niego. Pzdr
                  > Może coś wymyślę do piątku, pa

                  Lucas jak to beznadziejnie zakochany wzdycha gdzieś do kobiety, albo czyta nas
                  tylko nie chce publicznego ekshibicjonizmu. Jak tylko dostanie jakąś radę, na
                  pewno wyjdzie z cienia i zacznie Ci zadawać pytania.
                  Nie wytrzyma, jestem pewien.

                  Pozdrowienia
                  Janek
                  • Gość: agniecha IP: *.man.polbox.pl 31.10.01, 16:15
                    A jak Ty Janku dalbys rade Lukasowi?
                    • Gość portalu: agniecha napisał(a):

                      > A jak Ty Janku dalbys rade Lukasowi?

                      Nie wiem czy potrafię udzielić rady Lukasowi, ale dziś się nad tym powaznie
                      zastanowię. Sprawa jest bądź co bądź poważna. Może i ja i Una coś wymyślimy.....

                      Pozdrowienia
                      Janek

                      • Myślałem nad Twoim problemem Lukasie i moja pierwsza uwaga jest następująca. Po
                        pierwsze nie twierdzę, że mam rację i że moje rady są właściwe. Ale spróbuję Ci
                        pomóc.
                        Przeanalizowałem sobie problem, który masz i myślę, że Twój „przypadek” trzeba
                        potraktować w dwóch płaszczyznach.

                        Po pierwsze, jeśli czujesz to od dawna i to się pogłębia (tzn upływ czasu nie
                        pomaga) jesteś już przypadkiem ciężkim do uleczenia. W takim wypadku potrzebny
                        Ci dobry i MĄDRY przyjaciel, najlepiej żeby był od Ciebie starszy, który pomoże
                        Ci spojrzeć na sprawę z dystansu. Może on dotrze do Ciebie i pomoże się
                        wykaraskać. Im szybciej przeprowadzisz taką rozmowę, tym będzie Ci łatwiej
                        później. Inną możliwością jest wydobycie się z tego, bo na przykład dowiesz
                        się, że planują ślub. Coś takiego pozwala się otrząsnąć.
                        Ponadto musisz z Nią porozmawiać i Ona MUSI DOBITNIE pozbawić Cię złudzeń. To
                        może być niesłychanie bolesne i trudne. Będziesz w takim DOŁKU, jakim może nie
                        byłeś wcześniej. Będziesz potrzebował dużo czasu, żeby się pozbierać.
                        Takie pozbieranie się może trwać bardzo długo, nawet wiele miesięcy. Więc jeśli
                        po kilku dniach pomyślisz, że wszystko już OK., to możesz być w grubym błędzie.

                        Po drugie: jeśli dopiero teraz odkryłeś, że Ci na Niej zależy, to spróbuj
                        zastanowić się czy to nie jest przypadkiem zauroczenie. Nie wiem ile masz lat i
                        czy przeżywałeś już stany zauroczenia i zakochania. Jeśli miałeś takie stany,
                        będziesz umiał to odróżnić.
                        Jeśli upłynęło niewiele czasu, to jest szansa, że upływ czasu zacznie zacierać
                        marzenia o Niej w Tobie.
                        Aby wykaraskać się z czegoś takiego potrzebujesz POMOCY. Walcząc z tym sam
                        będziesz zużywał mnóstwo sił, będziesz się MĘCZYŁ.
                        Spróbuj bywać częściej z kolegami, koleżankami na imprezach, dyskotekach,
                        powróć do swoich zainteresowań, zacznij intensywniej pracować. To MOŻE POMÓC,
                        ALE NIE MUSI.
                        Być może spotkasz na takiej imprezie jakąś ciekawą dziewczynę. Ale uważaj,
                        ludzie beznadziejnie zakochani porównują taką osobę do tej w której są
                        zakochani. Ale może też tak być, że znajdziesz kogoś tak wyjątkowego, że
                        przyćmi Tą, którą uważasz, że teraz kochasz.
                        Po pewnym czasie trwania tej nowej znajomości, zadaj sobie pytanie: czy gdybyś
                        musiał od Niej odejść, czy rozstałbyś się z łatwością czy też nie?
                        Jeśli rozstałbyś się z łatwością z tą nową dziewczyną, znaczy, że kochasz tamtą
                        i sytuacja jest na tyle trudna, ze metoda wybicia klina klinem nie skutkuje.
                        Wówczas potrzebujesz przyjaciela, który spróbuje Cię „wyprostować”.
                        Potrzebujesz, aby Twoja miłość powiedziała Ci dobitnie, że nie masz absolutnie
                        szans
                        W ogóle metoda wybijania klina klinem jest trochę problematyczna moralnie. Bo
                        przecież trudno komuś wmawiać, że zależy Ci na tej osobie. Ale uczucia raczej
                        rzadko „wybuchają” natychmiast, więc można uniknąć takiego zarzutu.

                        Istnieje też metoda taka, że sama dziewczyna, którą kochasz spróbuje Ci pomóc.
                        Jest to jednak przypadek rzadszy, ponieważ większość kobiet nie chce się męczyć
                        z takim delikwentem, co tylko gada o jednym i w ogóle zachowuje się niemęsko. A
                        mężczyzna, która jest nieszczęśliwie zakochany wygląda niestety raczej
                        żałośnie. Ale nie przejmuj się tym, dla ludzi nieszczęśliwie zakochanych to
                        normalne.
                        Jeśli będziesz miał szczęście, Ona będzie cierpliwa i Ci pomoże. Wykaże się
                        taktem i cierpliwością. Będzie Ci na pewno łatwiej.
                        ALE UWAŻAJ!!!
                        Nie interpretuj Jej serdeczności i chęci pomocy, która wynika z dobrego serca,
                        jako zachęty lub nadziei na coś więcej. Nie wolno zrobić czegoś takiego!

                        WAŻNE!
                        Jeśli kochasz Tą dziewczynę, nie zrobisz NIC, by zniszczyć Jej związek. Jeśli
                        spróbujesz działać tak, aby wygryźć rywala, bądź pewien, że Ci się NIE UDA (99%
                        przypadków) a i Ona zacznie Cię nienawidzić.
                        Poderwać dziewczynę z sukcesem można w trzech przypadkach: 1-jest całkowicie
                        wolna, 2- jest mężatką, ale nieszczęśliwą, 3 - nie wyszła jeszcze za mąż, a Jej
                        uczucia nie są ukształtowane ani dojrzałe (po prostu coś Jej się wydaje).
                        Tylko sobie nie wyobrażaj zaraz, że Twoja miłość pasuje do punktu trzeciego .
                        Łudzisz się w 9999 przypadkach na 10000.
                        Co ciekawe czas trwania Jej związku nie musi być proporcjonalny do jego
                        trwałości. Ale „niestety” rzadko tak bywa.
                        Jeśli Ona nic do Ciebie nie czuje, NIE MASZ szans na powodzenie.
                        PAMIĘTAJ SWOJĄ MIŁOSCIĄ MOŻNA KOGOŚ ZNISZCZYĆ!
                        NIE WARTO przedkładać swojej miłości nad Jej szczęście.

                        Lukasie, życzę Ci szczęścia i powodzenia. Pamiętaj zawsze jedną rzecz: kobiet
                        wspaniałych jak dziewczyna, którą kochasz musi być więcej. Gdyby tak nie było,
                        wielu młodych ludzi nie znalazłoby nikogo później po przeżyciu takiej
                        nieszczęśliwej miłości. Świat nie kończy się na takiej nieszczęśliwej miłości!

                        Choć już słyszałeś od Niej, że na pewno spotkasz kogoś lepszego kogo pokochasz,
                        wiedz, że może to być prawda.

                        Wiem jak to jest, kiedy kocha się nieszczęśliwie.... Zdarzyły mi się takie
                        nieszczęśliwe miłości. I wiem, że wyjść z czegoś takiego jest łatwo powiedzieć.
                        Bo serce nie sługa

                        Pozdrowienia
                        Janek
                        P.S. Jak coś mi przyjdzie do głowy, to jeszcze skrobnę.
                        • Gość: niunia IP: *.opole.dialup.inetia.pl 31.10.01, 22:36
                          wymieklam na pierwszej plaszczyznie, sorrki nie czytalam dalej
                        • Gość: agniecha IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.11.01, 19:53
                          Napisales: "Poderwać dziewczynę z sukcesem można w trzech przypadkach: 1-jest
                          całkowicie wolna, 2- jest mężatką, ale nieszczęśliwą, 3 - nie wyszła jeszcze za
                          mąż, a Jej uczucia nie są ukształtowane ani dojrzałe (po prostu coś Jej się
                          wydaje)."

                          Mam pytanie do punktu 3: kto ma oceniac czy jej uczucia nie sa uksztaltowane
                          ani dojrzale? Ona sama? Ten mezczyzna, ktory jest w niej zakochany? Skad
                          bedziesz wiedzial, czy to co ona czuje to jest dojrzale uczucie, czy tez "po
                          prostu coś Jej się wydaje"?
                          Pozdrawiam Cie cieplutko z glebi serca.
                          agniecha
                          • "Mam pytanie do punktu 3: kto ma oceniac czy jej uczucia nie sa uksztaltowane
                            ani dojrzale? Ona sama? Ten mezczyzna, ktory jest w niej zakochany? Skad
                            bedziesz wiedzial, czy to co ona czuje to jest dojrzale uczucie, czy tez "po
                            prostu coś Jej się wydaje"?

                            Dobre pytanie.
                            Nigdy nie ma pewności ani ten trzeci ani Ona.
                            Dlaczego?
                            Ona odnosi się do tego związku na pewno przynajmniej TROCHĘ emocjonalnie i
                            przez to subiektywnie. Ona też może mieć różowe lub ZARÓŻOWIONE okulary na
                            oczach.
                            ALE TRUDNO PRZYJĄĆ TEZĘ, ŻE ONA NIE WIE CO CZUJE. To byłoby myślenie życzeniowe
                            tego trzeciego.

                            Czy Ona moze mieć pewność, że ten związek jest trwały? Nie do końca!
                            To tak jak z tym przypadkiem, o którym kiedyś słyszałem. Było ich dwoje i niby
                            wszystko OK. Kiedy Ona zechciała, aby On się zdeklarował co do małżeństwa, On
                            wybrał wolność,
                            I gdzie kobieca pewność poparta intuicją?
                            „Niestety” stabilne miłości są raczej trwale.

                            Ocena tego trzeciego NIGDY nie będzie jednoznaczna i pewna. On może być zbyt
                            rozchwiany, aby móc „trzeźwo” oceniać.
                            Ale jeśli mu zależy na Niej, to zacznie WNIKLIWIE analizować swoje szanse,
                            spróbuje zastanowić się logicznie (co u niego łatwe nie jest). Bo co prawda
                            chce wierzyć i łudzić się, że ma szanse, to jego szare komórki alternatywnie w
                            stosunku do serca pracują, aby sporządzić racjonalne wnioski.
                            PRZECIEŻ SPRAWA DOTYCZY TEGO, CO DLA NIEGO NAJWAZNIEJSZE!

                            Analizując to, jak Ona mówi o swym obecnym partnerze, wyczuwa gdzie związek
                            Tych dwojga się znajduje. Możemy być pewnym, że ten trzeci będzie się bardzo
                            starał właściwie ocenić swoje szanse. Bo co prawda pragnie się oszukiwać, ze
                            szanse ma, ale chce też mieć racjonalny obraz wydarzeń.

                            Jego wnioski dotyczą oczywiście Jej a nie Jej partnera.

                            Ale czasem po takiej rozmowie, w której Ona mówi o swoim związku, nie tylko z
                            uczuciem, ale i roztropnością, ten trzeci może się czuć się podłamanym. Jeśli
                            będzie bardzo podłamany to mamy odpowiedź na zadane pytanie. Wtedy wie, jak
                            małe ma szanse. A właściwie, że ich nie ma........

                            Tak więc prawo do takiej oceny mają i Ona i ten trzeci. Jej Ocena jednak będzie
                            trochę bardziej pewna.

                            Pozdrawiam równie ciepło czytających
                            Janek
                            P.S. Ja wiem, może te wszystkie moje rozważania funta kłaków są warte? To
                            trudna materia, a ja nie uważam, że jestem nieomylny.
                            Los pisze takie scenariusze, że człowiek niczego nie może być pewnym
                            • To co piszesz, piszesz na podstawie swoich przezyc i przemyslen, nie jest
                              wiec to warte funta klakow. Jest warte tego, aby to przeczytac i zastanowic się
                              nad tym. Zwlaszcza dla mnie.
                              Jeżeli On widzi , ze jej zwiazek nie jest idealny, cos się w nim psuje albo
                              dzieje nie tak jak powinno, to wtedy powinien o Nia walczyc. Ale pytanie
                              Lucasa brzmi: "Co robic, gdy ona KOCHA innego?” Nie wydaje jej się, ze kocha.
                              Ona wie, ze kocha. Czy czekac na kogos, kto jest z innym i robic sobie
                              nadzieje, ze cos się odmieni w jej uczuciach? A im dluzej czekasz tym bardziej
                              cierpisz. Logicznie rzecz biorac odpowiedz powinna brzmiec: nie czekac. Nie
                              robic sobie zludnych nadziei. Pogodzic się z tym. Ale jak sam napisales serce
                              nie sluga i logika nie ma tu nic do rzeczy. Chocbys chcial zapomniec, nie
                              możesz. Moze rzeczywiscie jedynym rozwiazaniem jest zerwanie kontaktu?
                              Nie wiem co On powinien zrobic. Nie umiem mu dac zadnej rady. Ale prawda jest
                              wyrazenie, ze czas jest najlepszym lekarzem. Być może powolnym, ale chyba
                              najskuteczniejszym.
                              Pozdrowienia i serdecznosci dla Ciebie Janku.
                              agniecha
                              • Gość: Una IP: 62.233.128.* 02.11.01, 11:39
                                Mili Państwo, nie ma recepty dobrej na każdą nieszczęśliwą miłość. Znam udane
                                małżeństwo z siedmioletnim stażem i dwójką dzieci, chociaż na początku Jego
                                uczucie było nieodwzajemnione (był w przygodzie ten drugi...)
                                Miłość się nie przydarza, miłość robi się samemu - po przetłumaczeniu brzmi
                                może koślawo, ale sens pozostaje.
                                Kiedy On/Ona kocha innego, pozostaje tylko marzyć i śnić, a to bardzo różne od
                                żyć razem, kochać pomimo czegoś, a nie za coś. Nie nazywajmy tego miłością,
                                tylko zauroczeniem. Życzę wszystkim pełnej i jedynej miłości szczęśliwej.
                              • "Jeżeli On widzi , ze jej zwiazek nie jest idealny, cos się w nim psuje albo
                                dzieje nie tak jak powinno, to wtedy powinien o Nia walczyc."
                                Ale właśnie wtedy mozna powiedzieć, że gra nie fair, bo przyczynia się do rozpadu
                                Jej związku. Naraża się na słowa potępienia. Że jest wyrachowany, że żeruje na
                                Jej nieszczęściu.

                                Jak wiedzieć, że związek się psuje? Przecież Ona mu o tym nie powie, bo chce
                                wierzyć w tamten związek. Ostatnia rzecz, której chce, to powiedzieć temu
                                trzeciemu, że jest Jej źle. Bo jest lojalna, uczciwa, wierzy w swój związek,
                                który moze już trochę trwać. To takie luźne pytania, czasem nie muszą mieć w
                                ogóle zastosowania do danej sytuacji.

                                "Ale pytanie Lucasa brzmi: "Co robic, gdy ona KOCHA innego?” Nie wydaje jej się,
                                ze kocha. Ona wie, ze kocha."
                                Zabrakło tu jednego słowa "bardzo".
                                A moze ono w ogóle nie jest potrzebne?

                                "Czy czekac na kogos, kto jest z innym i robic sobie nadzieje, ze cos się odmieni
                                w jej uczuciach?"
                                Prawdopodobieństwo obrotu sprawy na korzyść tego trzeciego jest NIKŁE. Jedyne co
                                może zrobić to szukać innej. Może w międzyczasie patrzeć, co dzieje się w Jej
                                związku. A nuż w międzyczasie on kogoś spotka? A jeśli nie spotka, a sprawy
                                ulegną zmianie o 360 stopni w związku Tamtej dziewczyny, moze do Niej "wrócić" i
                                przez cały czas powtarzać, co czuje.
                                Oczywiście moze otrzymać łatkę, że jest kłamca, świnią itd, bo spotyka się z
                                innymi kobietami, ale on to robi po to, aby spotkać kogoś kogo pokocha bardziej.
                                Ta droga będzie najrozsądniejsza, choć zawsze można tu natknąć się na krytykę.

                                "A im dluzej czekasz tym bardziej cierpisz. Logicznie rzecz biorac odpowiedz
                                powinna brzmiec: nie czekac."
                                Miłość to nie tylko przyjemność, to takze obawy, czekanie, ból, ....

                                "Chocbys chcial zapomniec, nie możesz."
                                No własnie...

                                "Moze rzeczywiscie jedynym rozwiazaniem jest zerwanie kontaktu?"
                                Brutalne zakończenia są według niektórych najlepszym rozwiązaniem. Nie wiem, czy
                                jest to metoda najlepsza. Mam wątpliwości, bo jeśli on chciałby zachować z Nią
                                jakiś kontakt, choćby przyjacielski, to co?
                                Jeśli zerwanie tego kontaktu będzie dla Niego podwójną utratą?

                                Czas, jak my usilnie chcemy wierzyć w jego leczniczy wpływ....

                                Pozdrawiam ciepło
                                Janek
                                P.S. Lukas, trzymaj się! Jak brzmi pewne powiedzenie - "pół światu tego kwiatu".
                                Problem w tym, że ta cała reszta nie bardzo Cię interesuje, prawda?
                        • Gość: Mili IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.11.01, 12:10
                          Dzięki Janku, przy okazji pomogłeś i mnie w kwestii "Jak mu dać do zrozumienia,
                          żeby ni zawracał sobie mną głowy?" (Odp. - stwierdzić dobitnie, że nie ma
                          szans...)
    • znalesc sobie inna.
      smacznie zdrowo kolorowo
      • Do Karity:
        A Ty chciałabyś być z facetem, który jest z Tobą, aby zatrzeć wspomnienie o
        innej?
        I zaciera? Albo się stara?
        No powiedz.

        Do Uny:
        "... nie ma recepty dobrej na każdą nieszczęśliwą miłość. Znam udane
        małżeństwo z siedmioletnim stażem i dwójką dzieci, chociaż na początku Jego
        uczucie było nieodwzajemnione"
        Czyli był tym czekającym, tym, który kochał nieszczęśliwie, czy dobrze
        zrozumiałem? Opowiedz, jak to się stało, że w końcu mu się udało? Przecież to
        brzmi nierealnie.

        ".....to bardzo różne od żyć razem, kochać pomimo czegoś, a nie za coś. Nie
        nazywajmy tego miłością, tylko zauroczeniem."
        Chodzi o tzw. miłośc POMIMO. Wiem o czym mówisz.
        Dużo w tym słuszności co tu Uno mówisz, ale jest pewne "ale".
        Nie mogę zgodzić się z takim postawieniem sprawy, że ten trzeci kocha w sposób
        gorszy. Może on kochać nie patrząc na to co Ona ma, ale na to JAKA JEST!
        Może Ją kochać zdając sobie sprawę, że Ona ma swoje wady mniejsze, może
        większe.
        Takie stawianie sprawy, że on kocha gorzej jest po prostu WYGODNE.

        BO UNIKA SIĘ TRUDNYCH ODPOWIEDZI I PO PROSTU WOLI SIĘ O TYM NIE MYSLEĆ.

        A może on kocha wcale nie słabiej niż Jego rywal? A nawet jeśli kocha nie tak
        mocno jak tamten teraz, to mocniej niż tamten na początku?

        Czy miłość (albo jak kto woli zakochanie) tego trzeciego musi być gorsze?
        NIE.

        A CZY KTOŚ POMYŚLAŁ, ŻE MOŻE TEN TRZECI JEST ZAKOCHANY RÓWNIE MOCNO, ALBO
        MOCNIEJ NIŻ JEGO RYWAL?
        NIEPRAWDOPODOBNE? WCALE NIE.

        Nikt o tym nie pomyślał, prawda? Bo obawiamy się coś naruszyć, co budowało się
        coś z kimś innym, czasem długo.
        Bo wchodzimy w sferę niepewności i obaw, że można coś stracić.
        BO SIĘ BOIMY, ABY NIE ZOSTAĆ SKRZYWDZONYM (SKRZYWDZONĄ) przez tego trzeciego.
        BO SIĘ BOIMY..... Mimo, że ten trzeci chce dla Niej WSZYSTKIEGO co najlepsze...

        Ja myślę, że taka wyczekana i upragniona miłość jest dla tego trzeciego tak
        DROGOCENNA, że stanie na głowie, aby Ona była szczęśliwa, jeśli już go wybierze.

        Coś co przyszło temu trzeciemu z TAKIM trudem teraz, nigdy nie odda bez
        zazartej walki w przyszłości.

        "Życzę wszystkim pełnej i jedynej miłości szczęśliwej."
        Przyłączam się

        Pozdrawiam wszystkich
        Janek



        • Cześć.
          Ależ Ty dziś wyglądasz (patrzę oczyma wyobraźni).....

          Zjadliwa jak zwykle. Dodaje Ci to jak zwykle uroku....

          Pozdrowienia
          Janek
          • Gość: Una IP: 62.233.128.* 02.11.01, 13:38
            Stwierdzam jedno: wzięło Cię jak diabli! Oczywiście, że miłość tego
            nieszczęśliwie zakochanego nie jest gorsza. Ani lepsza. W ogóle nie ma
            porównania. Ale do miłości trzeba dwojga!!!!!!!!! Inaczej mówimy o fali uczuć,
            może równie gorących jak w związku, ulokowanych jednak bardziej na wyrost niż w
            realnym układzie. Jeżeli chcesz budować zamki na piasku i czekać aż Ona się
            odkocha, to współczuję... Może tracisz czas i mijasz kogoś, z kim masz szansę
            na szczęście? A może wystoisz w kolejce Tę swoją UPRAGNIONĄ? Nikt nie zna
            odpowiedzi. Życzę Ci jednak, żebyś już niedługo wspominał "nieszczęśliwą
            miłość" bez bólu i z uśmiechem na twarzy u boku KOGOŚ kochającego.
        • Gość: .karita IP: *.pkobp.pl 02.11.01, 14:08
          janek mowie...wiec nie chialabym byc z takim facetem. ale co mu innego radzic?
          no moze to zeby usaidl w kacie i plakal
      • Co ma zrobic Ona?
        Jest z kims innym, nagle dowiaduje sie, ze ktos
        kogo bardzo lubi jest w niej zakochany?
        Nie chce zrywac tej znajomosci czy przyjazni, ale czuje sie dziwnie.
        Ma zabronic mu mowic o swoim uczuciu, udawac, ze nic sie nie stalo?
        Ma z nim o tym rozmawiac? Ale takie rozmowy pomoga?
        Jak ma sie zachowac?
        • Gość: Baby IP: 212.244.106.* 02.11.01, 14:07
          Nie rozumiem problemu, a kilka razy to przerabiałam. Ja sobie tkwiłam w
          szczęśliwym związku a tu bum - kolega wyznawał mi swoje uczucia.
          Przyjaznię sie z tymi chłopakami do dzisiaj , czasami sie z nimi spotykam.
          CZasami następuje coś w rodzaju dejavu. Dla kobiety fakt ze jest kochana
          powinien byc żródłem radości , dobrego samopoczucia a nie frustracji.
          Nawet wtedy kiedy nie odwzajemnia tego uczucia,kiedy kocha innego a może
          szczególnie wtedy....
        • Do miłości trzeba dwojga.....
          W tym też cały jest ambaras....

          "Inaczej mówimy o fali uczuć, może równie gorących jak w związku, ulokowanych
          jednak bardziej na wyrost niż w realnym układzie."
          Coś co nie znajduje ujścia moze, ale nie musi być na wyrost. Czy mozna kogoś
          kochać za mocno?

          "Może tracisz czas i mijasz kogoś, z kim masz szansę na szczęście?
          A może wystoisz w kolejce Tę swoją UPRAGNIONĄ?"
          Pytania retoryczne, tu szansa, tam brak, tu nadzieja, tam też.

          "Życzę Ci jednak, żebyś już niedługo wspominał "nieszczęśliwą miłość" bez bólu
          i z uśmiechem na twarzy u boku KOGOŚ kochającego"
          Zaskakujące jak niewiele kobiet, chce być kochanymi....

          Pozdrowienia
          Janek
          P.S. Lukasie trzymaj się.

          • Gość: Una IP: 62.233.128.* 02.11.01, 15:13
            Wiesz Janku, chyba nie obejdzie się bez wątku osobistego. Uwaga, będzie
            brutalnie. E-maile, telefony, wyznania - to wszystko tylko skomplikowało mi
            życie! Ja wiem, że co On winien, że serce nie sługa itp. Ale co ja byłam winna?
            Pewnie, że są tacy i takie, którzy ciągną za sobą rój wielbicieli i dobrze im z
            tym. Mi szczerze mówiąc robi się niedobrze, na myśl że ktoś tam do mnie wzdycha
            i krąży obok czekając, aż mój związek rozpadnie się. A przychodząc do mnie z
            wyznaniami, niech się najpierw zastanowi co mi robi! Ukrywając to przed moim
            facetem czuję się niemal winna, mówiąc Mu o wszystkim doprowadzam do awantury,
            który mężczyzna, będzie patrzył spokojnie jak Mu próbują odbić kobietę?! Ja też
            mam prawo do miłości i szczęścia z tym, którego sobie WYBIORĘ. I nie będę się
            tu kierowała ogromem CZYJEGOŚ uczucia, tylko MOJEGO.
            Swoją drogą nie można było moim zdaniem mówić o uczuciu, skoro facet postawił
            mnie sobie na piedestale tak naprawdę w ogóle mnie nie znając. Tylko nie
            przyczep się do tego ostatniego zdania, być może Twoja sytuacja jest inna, ale
            to niczego nie zmienia. Masz dwa wyjścia: cierp w samotności robiąc dobrą minę,
            albo nie marnuj sobie życia wzdychaniem do Niej i poszukaj szczęścia. Ja też
            oczy wypatrywałam kiedyś za kimś, a teraz wspominam te czasy z lekkim
            uśmiechem. I tego samego życzę Tobie.
            • Przepraszam, ale już nie mogę wytrzymać. Ile razy coś piszesz, to zgadzam się z
              Tobą. Czy przemawia przez Ciebie dojrzałość i doświadczenie, czy tylko mądrość
              i umiejętność empatii - nie wiem.
              Co do piedestału i gloryfikacji osoby, o której się wie prawie nic - prawda
              jest nader bolesna dla obiektu uwielbienia. To nie jest ani miłość ani inne,
              głębokie uczucie. Pewna projekcja. Li i jedynie. Łatwo kochać (?) via mail i by
              phone. A życie boleśnie weryfikuje nasze zachowania.

              Co zaś do wyznań miłości komuś, kto w swym związku jest szczęśliwy - nie
              potępiałabym jednak takich ludzi. Przecież nie robią tego z egoistycznych, czy
              innych niskich pobudek. Uczucie może rozpierać na tyle, że trzeba to wyznać.
              Wiem, że to dla tej drugiej osobiy może być tylko obciążeniem, ale... ona i tak
              jest w lepszym położeniu. Może warto jednak zrozumieć.
        • Pytania na które braknie mi odpowiedzi..... Nigdy nie byłem Oną tylko Onym. Może
          jakaś dziewczyna pomoże mi odpowiedzieć na te pytania? Nie chcę doznać tu swego
          Waterloo....

          "Co ma zrobic Ona?"
          Moze pozwolic siebie kochać? Jakie to grząskie drogi.... Zawsze komuś będzie źle.
          ZAWSZE.

          "Jest z kims innym, nagle dowiaduje sie, ze ktos kogo bardzo lubi jest w niej
          zakochany?"
          To się zdarza, to w końcu i Ją i jego zaczyna dotyczyć. Moze jutro zacznie
          dotyczyć Krzyśka i Marysię, moze Jacka i Elę, może Jarka i Małgosię?
          Nawet jeśli nieszczęśliwie kochani nie chcą o tych uczuciach słuszeć, które On
          lub Ona zywią jako Ci Trzeci, to muszą wiedzieć, że z miłością nie ma tak łatwo.
          Bo gdyby tak było nie byłoby szczęśliwych par, prawda? Nic by się nie ostawało.

          Dlaczego uważamy, że nieszczęśliwa miłość powinna poddać się próbie czasu i
          zginąć? Bo jest żywiona przez jedną osobę?
          A dlaczego chcemy wierzyć, że dany związek ma się ostać? Bo powinien?

          Z innej beczki: czy on ma prawo czegoś od Niej żądać? NIKT mu tego prawa nie da.
          Bo: za krótko się znają, bo Jej serce zajęte, bo trzeba być fair, bo nie
          rozwiązali wspólnie żadnego problemu wspólnie, bo czas nie pokazał czy on
          rzeczywiście kocha, ZAWSZE jest jakieś BO.

          Nikt mu nie da szansy, aby mógł udowodnić, że to co czuje jest prawdziwe.
          BO NIESZCZĘSLIWIE KOCHANE LUB KOCHANI BOJA SIĘ TEGO TRZECIEGO LUB TRZECIEJ, PO
          PROSTU, PO LUDZKU BOJĄ SIĘ. I JEST TO NATURALNE.
          A DLACZEGO MUSZĄ SĄDZIĆ, ŻE TO CO ŻYWI TRZECI/TRZECIA JEST MNIEJ WARTOŚCIOWE?

          "Nie chce zrywac tej znajomosci czy przyjazni, ale czuje sie dziwnie."
          Bo to kłopotliwe, najłatwiej jest zerwać ten kontakt i kazać sobie myśleć, że to
          mnie nie dotyczy. Urywanie kontaktu jest rozwiązaniem pozornym, słuzy tylko
          jednej stronie.

          "Ma zabronic mu mowic o swoim uczuciu, udawac, ze nic sie nie stalo?"
          A co to da? NIC. Jemu przez to będzie tylko trudniej. Nie mozna udawać, że czegoś
          nie ma. Nie oszukujmy się.
          CO MA SIĘ STAĆ I TAK SIĘ STANIE.

          "Ma z nim o tym rozmawiac? Ale takie rozmowy pomoga?"
          Próbować trzeba.

          "Jak ma sie zachowac?"
          Co Jej dyktowało SERCE miesiąc temu, co dyktuje dziś, a co może dyktować za rok?
          Póki co moze go po prostu wysłuchiwać, wierzyć, że to nie o Nią chodzi i wmawiać
          mu to. Ale jeśli to nie przechodzi niech pozwoli się kochać. Obrazoburczo wyszło
          prawda? Nieładnie, bo to coś narusza.

          Moze da mu TO, o czym marzy, nie dziś, nie jutro, ale za rok?
          WIEM, WIEM, zamki z piasku. Zaraz gromy na mnie spadną. Nie szkodzi.
          Boze, a skąd wiecie, że Wasze związki nie są zamkami z piasku? Bo jesteście z Tym
          kimś już pól roku, rok, dwa, trzy, pięć lat?

          Pozdrowienia kobiet nieszczęśliwie kochanych
          Janek
          Kiedy pod Waterloo Napoleon dojrzał nadciągające pułki Bluechera, zadrżał.....
          • ja_nek ja sie martwie o ciebie ! czy ty masz jakis klopot w zyciu?
            bardzo prosze o odpowiedz :)
          • Janek pisz szybko jaki masz klopot !!!!!!!!!! natychmiast
            • Po chwili nieobecności powracam z innego wątku, gdzie zawistna płeć męska w
              osobie jednego z rozmówców, próbowała mnie wbić w błoto.

              Ale do rzeczy.

              Z Waterloo i Bluecherem to była przenośnia, bo sam nie mam monopolu na rację, ani
              nie mogę mówić nieszczęśliwie kochanym przez Tych trzecich co mają robić.

              Łatwo jest mi mówić o uczuciach i jak to jest, kiedy się tak kocha bo jak już
              napisałem zdarzyło mi się to. Doskonale wiem o czym mówię, choć wolałbym nie
              wiedzieć. Moze dlatego tak zaangazowałem się w wątek poruszomy przez Lukasa.

              Pozdrawiam
              Janek
              P.S. Proszę nie koncentrować się na mojej osobie, tylko na problemie. O jego
              rozwiązanie przecież chodzi.

    • Karita startuje do Janka. Ale on lubi duze biusty...
      • evag napisał(a):

        > Karita startuje do Janka. Ale on lubi duze biusty...

        OK, mam słabość do dużego biustu i na wątkach im pośwęconym spotkać mnie mozna.
        Ale biust to nie wszystko. Biust to jeden z wielu czynników i wcale nie
        najważniejszy. I w wyborze kobiety nim się nie sugeruję. Dziewczyna musi COŚ mieć
        w sobie, a czy to coś ma okazuje się na pierwszym lub drugim spotkaniu.
        Co po biuście jak dziewczyna i tak zajęta, albo nie moze być z Tobą? Albo nie
        odpowiada na twoje wołanie....

        Pozdrowienia
        Janek
      • no coz ja nie mam duzgo biustu czyli jestem bez szans :(((((((
        i co ja teraz zrobie?????
        • .karita napisał(a):

          > no coz ja nie mam duzgo biustu czyli jestem bez szans :(((((((
          > i co ja teraz zrobie?????

          Zostań jaka jesteś. Na pewno się podobasz. Biust to nie wszystko.

          Pozdrowienia
          Janek

          • Gość: pix IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 03.11.01, 20:45
            Jesli opiszesz ze szczegolami swa budowe anatomiczna panowie z tego forum
            bezstronnie okresla Twoje szanse.Byc moze budowa bardziej intymnych fragmentow
            Twego ciala zrekompensuje pozorne niedoskonalosci piersi.Nie myslisz
            ze "piersi"brzmi bardziej romantycznie niz "biust"?
            • Witam "wszystkowiedzących" o mnie przeciwników (Pix na początku, Gero jak sądzę
              nadciągnie później) z wątku "Internetowa miłość". A cóż to Pix, na tamtym wątku
              już nie odpowiadasz, zabrakło Ci jadu? A moze również zabrakło argumentów,
              których nigdy nie miałaś, pozostała złośliwość?

              "Jesli opiszesz ze szczegolami swa budowe anatomiczna panowie z tego forum
              bezstronnie okresla Twoje szanse."
              Rozumiem, że to ja mam oceniać szanse? Szanse niby na co - o wszystkowiedząca
              Ironio? Możesz mieć i rozmiar H i wygląd Claudii Schiffer, a i tak bym na
              Ciebie nie poleciał.

              Jeśli myślisz, że wybieram na podstawie parametru: wielkość biustu, to się
              GRUBO mylisz.

              "Byc moze budowa bardziej intymnych fragmentow Twego ciala zrekompensuje
              pozorne niedoskonalosci piersi. Nie myslisz ze "piersi"brzmi bardziej
              romantycznie niz "biust"?"
              Nie lubisz mnie Pix, trudno, ale nie myśl, że wmówisz komuś, że jestem płytkim
              prostakiem śliniącym się na widok obfitego biustu.
              Gero w swoich staraniach zaszufladkowania mnie na sąsiednim wątku przynajmniej
              się starał. Doszedł do przeciwnych niż właściwe wnioski, ale trudno - mylić się
              rzecz ludzka. Ty natomiast niczym nie potrafisz podeprzeć swojej złośliwości.

              Jak kocham to całokształt, a nie wybrany fragment ciała kobiety. Te z którymi
              się spotykałem, choćby tylko raz, wiedzą o tym. Wiedzą o tym również Ci, którzy
              mnie znają. Ale oczywiście o zaślepiona, Ty wiesz na pewno więcej i lepiej, bo
              przeczytałaś i złosliwie zinterpretowałaś kilka moich wypowiedzi.

              Pozdrowienia
              Janek
              • Gość: pix IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 04.11.01, 00:13
                Nie przeceniaj swoich mozliwosci.Jestes gawedziarzem a od tego do praktycznych
                dokonan dosc daleka droga.Unosisz sie,ambicje burza Ci krew i jestes zbyt
                serio.Wiecej luzu.
                • Gość: pix IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 04.11.01, 00:19
                  Czy Ty zawsze jestes taki zasadniczy?To co zostalo napisane odnosilo sie do
                  wszystkich mezczyzn i nie mialo na celu zranienie Twego delikatnego
                  wnetrza.Wstawki z anatomia ujete w cudzyslowy mialy na celu wprowadzenie nieco
                  luzu bo nie wydaje mi sie by wielkosc piersi czy biustu jak kto woli miala
                  jakiekolwiek znaczenie gdy w gre wchodzi milosc,chyba ze jestes innego zdania.
                  • Mam to do siebie, że jak ktoś (np.: Gero) przyczepia mi łatkę, to odpowiadam
                    natychmiast i nie zamierzam przyjmować bzdur na mój temat bez mrugnięcia okiem.

                    Rozczaruję Cię, jestem małomówny (tak, tak). Uzywane wobec mnie
                    słowo "gawędziarz" ma ujemne konotacje (tak to odbieram) i dlatego jestem
                    szorstki jak to słyszę.
                    Jestem zbyt serio?
                    Owszem, jak ktoś mnie objeżdża, to odpłacam pięknym za nadobne. Tak było, jest
                    i będzie. Mógłbym być bardziej dosadny jak Samanta, ale zwykłem rozmawiać
                    inaczej. Twój list z 20.45 potraktowałem jako ukrytą złosliwość skierowaną do
                    mnie (po starciu na sąsiednim wątku mogłem tak pomysleć), więc zareagowałem jak
                    wszyscy widzą.
                    Gdybyś w mrokach forum "Towarzyskie" odnalazła moje pogaduszki z Samantą,
                    Jasminą, Magdą i Mario2, przestałabyś mówić, że jestem zbyt serio.

                    "Jestes gawedziarzem a od tego do praktycznych dokonan dosc daleka droga."
                    Ciekawe, lubię jak ktoś próbuje mnie rozkładać na części. Próbuj dalej. Sorry
                    za złośliwość.

                    "Czy Ty zawsze jestes taki zasadniczy"
                    Po ataku Gero stałem się przewrazliwiony. Mam chyba prawo.

                    Twój ostatni list traktuję jako wyciągnietą na zgodę dłoń. Przyjmuję i
                    pozdrawiam
                    Janek
              • janek dziecko drogie :)) czy ty aby nie za bardzo sie takimi glupotami
                przejmujesz?
            • drogi pix :)
              jesli pozwolisz to jednak nie bede opisywac na forum wygladu mojego ciala i co
              tam jeszcze. milo ze jestes ciekawy swiata i ludzi. Tak trzymaj :))
              jednak wole stanowczo wyraz piersi. biust jakos nie brzmi.
              • Gość: pix IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 04.11.01, 17:23
                Mile co piszesz.A wracajac do opisu.Wstydzisz sie tego co masz,czy wstydzisz
                sie o tym mowic a moze nie wiesz jakich slow uzyc by to opisac.Medrcy tego
                Swiata powiadaja ze jak dlugo nie pokochasz samej siebie masz male szanse na
                przezycia zwane miloscia.Sprobuj jednak na wlasny uzytek opisac siebie w
                sposob ktory by Cie zachwycil,odslonil to czego nie bylas swiadoma,pokazal
                Twoje piekno.Uzyj slow niebanalnych,wznioslych poczuj sie na chwile poetka a
                byc moze bedzie to pewne przyblizenie z jakim patrza na Ciebie inni.Pozdrawiam.
    • ...ale wiesz, nie mialam na mysli ze to atut. Sa mezczyzni,ktorzy stwierdzili
      ze jestem tam "za duza" . Wszystkiego dobrego
    • Co te XXXX znacza?

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.