Dodaj do ulubionych

a ja już nie umiem być sama.......

IP: w3cache.* / 192.168.3.* 09.06.03, 22:41
....i nie wiem jak sobie z tym poradzić.jako samotna mama małego mężczyzny
przezywam koszmary,bo nie chce i nie umiem juz byc sama .
brakuje mi tej drugioej polowki,
tego kogos kto mnie przytuli,kto wyslucha,kto pojdzie z nami na
spacer,pojezdzi na rolkach,wezmie do zoo.......tak mi zle.
gdzie szukac....?jak szukac? czy w ogole szukac?
ehh
iza
Edytor zaawansowany
  • Gość: lavian IP: *.resetnet.pl 12.06.03, 13:34
    Iberko! Sama odpowiedziałaś sobie na pytanie. Nie umiesz być sama. Więc musisz
    szukać. Pytasz gdzie i jak. Nie bardzo wiem co Ci podpowiedzieć. Jestem
    facetem i zdaję sobie sprawę , że zwykle inicjatywa przy nawiązywaniu
    znajomości należy do mężczyzn. Ale to niewyklucza twojego udziału i
    poczynienia pierwszych kroków przez Ciebie. Jeśli jesteś aktywną zawodowo i
    towarzysko osobą to jest duża szansa że taką znajomość nawiążesz. Jeśli nie
    jesteś to musisz trochę popracować nad sobą. Ważna jest zmiana nastawienia do
    życia. Wychowujesz sama swojego synka i jest Ci trudno. Poświęcasz się dla
    niego i to jest piękne i wzbudza mój szacunek dla Ciebie. I to jest twój atut.
    Każdy facet zrozumie że potrafisz kochać. Rzecz jednak w tym żeby znaleźć
    kogoś kto odwzajemni twoje uczucia. Jak to zrobić? Myślę , że podstawowa
    sprawa to zwalczyć w sobie apatię i pesymizm. Wiem, że to trudne. Ale od tego
    należy zacząć. Staraj sie do siebie nie dopuszczać negatywnych myśli. To
    wymaga ciężkiej pracy, ale sprawia że nie tylko my czujemy się lepiej lecz i
    inni postrzegają nas w korzystniejszym świetle. Uważam że należy zacząć od
    swojego wnętrza, ale i to co na zewnątrz jest również istotne. Nie śmiem
    udzielać Ci rad, ale powiem że faceci jako wzrokowcy lubią zadbane kobiety. Ty
    tez poczujesz się lepiej mając ładną fryzurę, makijaż, opalone ciało. Mamy
    przecież lato. Jeśli połączysz to z uśmiechem na Twojej twarzy, nie sztucznym
    ale emanującym z wnętrza to nie sądzę żeby to nie wzbudziło zainteresowania u
    płci przeciwnej. U mnie by na pewno zwróciło. Gdzie szukać pozostawiam Twojej
    inwencji, gdyż nie wiem w jakim środowisku żyjesz, czym sie zajmujesz.
    Najważniejsze jednak żebyś z optymizmem popatrzyła w przyszłość. Jestem
    przekonany, że uda Ci sie wtedy znaleźć kochającego mężczyznę dla siebie i
    twojego synka. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę powodzenia.
  • Gość: Bono Vox IP: *.tlsa.pl 12.06.03, 14:03
    Gość portalu: iberka napisał(a):

    > ....i nie wiem jak sobie z tym poradzić.jako samotna mama małego mężczyzny
    > przezywam koszmary,bo nie chce i nie umiem juz byc sama .
    > brakuje mi tej drugioej polowki,
    > tego kogos kto mnie przytuli,kto wyslucha,kto pojdzie z nami na
    > spacer,pojezdzi na rolkach,wezmie do zoo.......tak mi zle.
    > gdzie szukac....?jak szukac? czy w ogole szukac?
    > ehh
    > iza

    właśnie sobie na wszystko odpowiedziałaś;

    - znalejdź faceta..:-) gdzie? pojdź na spacer, pojezdzij na rolkach, idź do
    zoo. Po prostu rób to co lubisz robić, nie usychaj :-)

    pozdr.

    Facet :-)
  • Gość: iberka IP: *.pradniki.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 13:00
    odnalazlam swoja wtaek i wyciagam go na gore,bo nadal jestesmy sami.do zoo
    chodza cale rodzinki a nie samotni mezczyzni:-),na rolkach nikt nie zwraca
    uwagi na mame wiozaca dzieciatko w wozku.
    ale nie jestem pesymistka,o nie,ostatanio smieje sie baaardzo czesto.coz,sporo
    pracuje bo 12h na dzien poza domem to kupa czasu. weekendy spedzam z synkiem
    robiac zakupy <chociaz nie znosze lazenia po sklepach to musze>.szykujemy sie
    do weekendu w zakopanem...a moze ktos mialby ochote?;-)
    iza
  • ka_27 09.07.03, 13:14
    Po prostu,
    otwórz oczy,
    zrób krok,
    wyciągnij dłoń,
    a TEN WŁASCIWY zaraz stanie na Twojej drodze :-))))
  • Gość: shylina IP: *.lubin.dialog.net.pl 09.07.03, 13:54
    a mozna wiedziec ile lat ma twoj synek? To tak zupelnie bez zwiazku, z czystej
    ciekawosci:)
  • ja_nek 09.07.03, 16:01
    Przede wszystkim przestać być wiecznie smutną, narzekać na los, chodzić
    skrzywioną. Niestety to nie przyciąga. Cieszyć się tym co ma, uśmiechać się
    (wiem, łatwo powiedzieć), widzieć świat w innych barwach.....

    Pzodrawiam
    janek
  • iberka 11.07.03, 10:47
    o rety:-)
    nie moge sie bardziej usmiechac ,bo wygladalabym jak glupia<no moze bez
    przesady,co?>.a synek czyli Kubeczek ma 20 mcy:-).I jeszcze mala uwaga:panowie
    szukaja pan co maja biust jak madonna w tym metalowym biustonoszu,brzuch,ze
    zebra widac i pupe JLo a ja tego nie mam:-))))))))))))))))).
    iza
  • ka_27 11.07.03, 10:54
    Mężczyźni szukają po prostu ... kobiety :-))

    A Ty piszesz o facetach :-P
  • ja_nek 11.07.03, 11:54
    Iberko, my jesteśmy wzrokowcami, ale to wcale nie oznacza, że zakochujemy się
    w ładnych opakowaniach. To jest bardziej skomplikowane, bo miłość przychodzi
    niezależnie. Czy wszystkie pary to on przystojniak i ona - miss?
    A na marginesie: nie lubię brzucha z widocznymi żebrami, bo mi się kojarzy ze
    śmiercią.
    I co oznacza pupa "JLo"?

    Pozdrawiam
    janek
  • von-koza 11.07.03, 11:59
    JLo - gdzieś to chyba słyszałem - może - jak L.O.
  • ka_27 11.07.03, 12:05
    Po prostu pokaż jaka jesteś,
    a nie jak wyglądasz :-)))
  • ja_nek 11.07.03, 12:19
    Wyglądu się nie zmienia, więc trzeba go "ubrać" w uśmiech, żywość i iskierki,
    ale do tego trzeba trochę popracować nad środkiem, nauczyć się akceptować
    samotność. Ona nie jest taka zła, tylko nie wolno jej demonizować. A
    demonizujemy, gdy myślimy jak to kiedyś z kimś było i porównujemy do czasu
    obecnego. A to do nczego nie prowadzi.

    Pozdrawiam
    janek
    P.S. JLo - czyli pupa jak w liceum. Nie bardzo wiem, jak to wygląda, bo wtedy
    byłem pilnym uczniem. Ale widzę, że sporo straciłem:)))
  • ka_27 11.07.03, 12:26
    Wyglad jest tylko naszym opakowaniem,
    a tak naprawdę korzysta się z ... zawartości :-)
  • Gość: iberka IP: *.pradniki.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 12:25
    pupa JLo to pupa Jennifer Lopez:-)
    a ja mam swoja pupe:-))))))))))))))))))))))))))zreszta wszystko inne tez mama
    swoje i wlasnie tak sobie mysle,ze jak ktos chce zmieniac swiat i ludzi na nim
    to ja uciekam...na Wenus:-),w koncu jestem Wenusjanka,tylko gdzie ten moj
    Marsjanin?
    iza:-)
  • ka_27 11.07.03, 12:27
    Droga Wenus :-))

    Marsjanin już gdzieś czeka, by Ciebie odkryć :-))
  • Gość: iberka IP: *.pradniki.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 12:40
    O! Moj marsjaninie
    Przyjdziesz Ty wreszcie do mnie?:-)))))))))))))))
    apel wyslany teraz czekam na odzew:-)
    iza
  • ka_27 11.07.03, 12:42
    Na pewno przyjdzie,
    bo przyjdzie do swojej Wenus :-)))
  • von-koza 11.07.03, 12:39
    Rozumiem, ze kobiecie z małym dzieckiem jest bardzo trudno kogoś znaleźć,
    podobnie jak w ogóle zmagać się z różnymi problemami. Niestety większośc
    mężczyzn nie będzie chciała dzielić sie Tobą z synkiem. Dlatego może warto
    spróbowac wśród takich w podobnej sytuacji, wtedy będziecie niejako na starcie
    wspólne tematy, problemy do rozwiązania, itd.. Oczywiscie nie oznacza to żeby
    próbować tylko z takimi, ale właśnie to mi przyszło do głowy.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia.
  • ka_27 11.07.03, 12:42
    Ale są tacy,
    którzy sa ... odpowiedzialni :-)
  • Gość: iberka IP: *.pradniki.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 13:15
    i w ten oto sposob koza pokazala mi ,ze jestem stracona dla swiata mezczyzn bez
    zobowiazan.oby wiecej takich slow,brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr,az zaluje,ze
    weekend jutro.
    iza
  • Gość: drak IP: *.pg.com 11.07.03, 13:32
    Gość portalu: iberka napisał(a):

    > i w ten oto sposob koza pokazala mi ,ze jestem stracona dla swiata mezczyzn
    bez
    >
    > zobowiazan.oby wiecej takich slow,brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr,az zaluje,ze
    > weekend jutro.
    > iza

    Myślę że von_koza przedstawił pewien realistyczny punkt widzenia
    sporej grupy mężczyzn do której wcale nie musi się zaliczać.
    Obiektywnie mężczyźni nie garną się masowo do wiązania się z
    kobietami posiadającymi dzieci - taka jest obiektywna prawda.
    Bardzo łatwo jest na FR badź wogóle w sieci udawać altruistę i
    mówić że akurat "ja " jestem wrażliwy i opiekuńczy i najchętniej zaopiekowałbym
    się wszystkimi samotnymi matkami. Takie deklaracje w sieci są proste one nic
    nie kosztują. W tym sensie nie traktowalbym wypowiedzi von_kozy jako herezję.
    Bywa tak i to bardzo często że nawet mężczyźni którzy deklarują że nie
    chcieliby się związać z samotną matką , po pewnym czasie kompletnie zmieniają
    zdanie i są bardzo odpowiedzialnymi partnerami.Nie ma żadnej reguły.


  • von-koza 11.07.03, 13:34
    von Koza to facet, niewątpliwie w rzeczy samej, wiec nie "pokazała".
    W Twojej zaś sprawie, przepraszam że tak powiedziałem, ale chciałem dać Ci
    jakąś konkretną radę zamiast miłych słów. Nie powiedziałem też, że jesteś
    stracona dla mężczyzn bez zobowiązań, tylko że dużo łatwiej znajdziesz wspólny
    język z takim, który też samotnie wychowuje dziecko.
    Pozdrawiam.
  • Gość: drak IP: *.pg.com 11.07.03, 13:44
    von-koza napisał:

    > von Koza to facet, niewątpliwie w rzeczy samej, wiec nie "pokazała".
    > W Twojej zaś sprawie, przepraszam że tak powiedziałem, ale chciałem dać Ci
    > jakąś konkretną radę zamiast miłych słów. Nie powiedziałem też, że jesteś
    > stracona dla mężczyzn bez zobowiązań, tylko że dużo łatwiej znajdziesz
    wspólny
    > język z takim, który też samotnie wychowuje dziecko.
    > Pozdrawiam.

    Von_kozo , my ciągle sie łudzimy ze kobiety potrzebują konkretnych,
    racjonalnych rad. One potrzebują bajek i czarnoksiężników.
  • von-koza 11.07.03, 13:53
    Niestety Drak masz rację, czasami ręce opadają. Choć swoją drogą ma to swój
    urok - ta droga z Marsa na Wenus.
    Pozdrawiam.
  • Gość: iberka IP: *.pradniki.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 13:58
    mezczyzni nie wychowuja samotnie dzieci,oni widuja swoje potomstwo w weekendy,w
    czasiw wakacji a czasmi rzadziej lub nigdy....tak ja u nas,ehh.wiec to mamay
    wychowuja dzieci,tatusiowie tylko sa gdzies tam daleko.....
  • jmx 11.07.03, 13:59
    Gość portalu: iberka napisał(a):

    > mezczyzni nie wychowuja samotnie dzieci,oni widuja swoje potomstwo w
    weekendy,w
    >
    > czasiw wakacji a czasmi rzadziej lub nigdy....tak ja u nas,ehh.wiec to mamay
    > wychowuja dzieci,tatusiowie tylko sa gdzies tam daleko.....

    N i e w s z y s c y.

    --
    :-)))
  • ka_27 11.07.03, 14:02
    Dokładnie jmx:)

    nie wszyscy :-))

    Nie uogólniajmy na przykładzie paru facetów, którym sie wydaje, ze są
    mężczyznami ...

    Witaj jmx:) :-)))
  • jmx 11.07.03, 14:10
    Witam,
    Wiem, że nie wszyscy i nie uogólniam bo znam takich co wychowują. I znam
    również kobiety, które "uciekają" przed takimi związkami. To duża
    odpowiedzialność związać się z partnerem/ką, który/a ma dziecko z poprzedniego
    związku. Jak dobrze byśię nie ukałdało w takim związku, myslę zawsze będzie się
    pojawiał problem akceptacji nowego tatusia czy mamusi przez dziecko.

    --
    :-)))
  • ka_27 11.07.03, 14:14
    Bo to wymaga dojrzałości, dorosłości i odpowiedzialności,
    oraz prawdziwego uczucia ... :-)
  • jmx 11.07.03, 14:36
    ka_27 napisał:

    > Bo to wymaga dojrzałości, dorosłości i odpowiedzialności,
    > oraz prawdziwego uczucia ... :-)

    Ale co to tak naprawdę znaczy? Przecież każdy ma obawy rozpoczynając taki
    związek a dobro dziecka jest w tym wypadku celem nadrzędnym.
    A to, że miłość, zakochanie zaburza zdolność logicznego i rozsądnego myślenia
    to wiadomo nie od dziś, niestety najczęściej cierpi na tym dziecko....

    --
    :-)))
  • ka_27 11.07.03, 14:39
    Bo to wymaga DOJRZAŁOŚCI, DOROSŁOŚCI i ODPOWIEDZIALNOŚCI,
    oraz prawdziwego uczucia ... :-) ... :-))))

  • jmx 11.07.03, 14:43

    "Słowa, słowa, słowa..."
    --
    :-)))
  • ka_27 11.07.03, 14:44
    Nie jmx:)

    Słowa są ważne, ale ważniejsze są ich efekty, czyli czyny :-)
  • jmx 11.07.03, 15:03

    Dobrze. Powiedzmy inaczej - słowa nie są ważne (? czasem są ale o to mniejsza)
    więc dlatego napisałam co rozumiesz przez odpowiedzialność, dojrzałość itd. To,
    że napisałeś je drukowanymi literami nic nie wnosi.

    A jeśli ci mężczyźni nie są gotowi do związania się z kobietą z dzieckiem to
    moze właśnie w ten sposób objawia się ich dojrzałość i odpowiedzialność - nie
    chcą nikogo skrzywdzić a wiedzą, że nie podołają lub będzie to dla nich za
    trudne i wolą się usunąć. Może są wystarczająco dojrzali, żeby wiedzieć, że to
    nie dla nich?

    --
    :-)))
  • ka_27 12.07.03, 00:11
    Tak ...

    Słowa są ważne, ponieważ są narzędziem czynów :-)

    Przez dojrzałość, odpowiedzialność itd. rozumiemy gotowość do świadomego
    podejmowania Ważnych Życiowych Decyzji ...

    Jeżeli mężczyźni nie chcą się wiązać, to oznacza właśnie, że boją się
    konsekwencji swoich czynów, a tym samym pokazują swoją bezradność życiową i
    strach przed odpowiedzialnością ...
  • jmx 12.07.03, 01:38
    Ty, tutaj, o tej porze?? No, no...

    Jakoś nie potrafię się z Toba zgodzić - jeśli mężczyzna zdaje sobie sprawę, że
    nie podoła i DLATEGO się nie wiąże to wg mnie jest to pewien rodzaj
    odpowiedzialności. Pewnie, ze lepiej by było gdyby się związał i był, ale jeśli
    on ma się związać a potem porzucić to lepiej, żeby się wcale nie wiązał.
    To jest coś w rodzaju "mniejszego zła".

    --
    :-)))
  • ka_27 12.07.03, 12:19
    Witaj jmx:)

    Każda pora jest dobra ...

    Jeśli ma się związać, a potem porzucić, to już z założenia jest
    nieodpowiedzialny.
  • Gość: iberka IP: *.pradniki.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 14:53
    racja:-) nie wszyscy sa daleko:-)a jak sa blisko dzieci to maja tez mamausie do
    nich:-).kolo sie zamyka:-)))))))))))))))))))
  • von-koza 11.07.03, 14:13
    Nie masz racji Iberko. Są mężczyźni, którzy wychowują samotnie dziecko. To raz.
    Dwa, że jesli chodzi o wychowanie wspólne to też nie tak jak mówisz. Ja np.
    spędzam wiecej czasu ze swoją 1,5-roczna córeczką niż żona, która niestety
    bardzo dużo pracuje i bywa, że wraca po 23.00, i wiem, że im więcej pomagam
    żonie w weekend przy dziecku, tym wiecej ma ona siły do życia i czasu dla mnie.
    Rozumiem, że jesteś rozżalona, ale naprawdę nie wszyscy faceci to świnie.
    Z mojej strony naprawdę życzy Ci powodzenia i pozdrawiam.
  • jmx 11.07.03, 14:22
    von-koza napisał:

    > Nie masz racji Iberko. Są mężczyźni, którzy wychowują samotnie dziecko. To
    raz.
    > Dwa, że jesli chodzi o wychowanie wspólne to też nie tak jak mówisz. Ja np.
    > spędzam wiecej czasu ze swoją 1,5-roczna córeczką niż żona, która niestety
    > bardzo dużo pracuje i bywa, że wraca po 23.00, i wiem, że im więcej pomagam
    > żonie w weekend przy dziecku, tym wiecej ma ona siły do życia i czasu dla
    mnie.
    > Rozumiem, że jesteś rozżalona, ale naprawdę nie wszyscy faceci to świnie.
    > Z mojej strony naprawdę życzy Ci powodzenia i pozdrawiam.

    :-))))))

    --
    :-)))
  • ka_27 11.07.03, 14:26
    :-)))
  • von-koza 11.07.03, 14:29
    ??? Co ozacza "--". Tak z ciekawości tylko pytam.
  • jmx 11.07.03, 14:32
    von-koza napisał:

    > ??? Co ozacza "--". Tak z ciekawości tylko pytam.

    To część sygnaturki ;-)))

    --
    :-)))
  • ka_27 11.07.03, 14:35
    Masz piękną sygnaturkę :-)))
  • von-koza 11.07.03, 14:47
    No tak, ale pytałem się co to oznacza? Ty i KA27 daliście właśnie taka
    odpowiedź i pytam sie w tym kontekście.
  • jmx 11.07.03, 14:54
    von-koza napisał:

    > No tak, ale pytałem się co to oznacza? Ty i KA27 daliście właśnie taka
    > odpowiedź i pytam sie w tym kontekście.

    ??? Jaką odpowiedź? Nie wiem o czym mówisz....
    Spodobało mi się co napisałeś swojej rodzinie i posłałam "uśmiechy" a do
    każdego posta mam "przyklejoną" sygnaturkę. To o to chodzi? Bo nie wiem...

    --
    :-)))
  • von-koza 11.07.03, 15:03
    Cha, cha, teraz rozumiem. Przepraszam u mnie widoczne były tylko coś takiego:

    --
    :-)))

    i nic poza tym, ale w takim razie dziękuję bardzo i też się uśmiecham.

    Co do opieki nad dzieckiem, to jest jeszcze niania, bez niej w ogóle nie
    dalibyśmy rady. Przecież ja też nie wracam przed 18.00, ale staramy się oboje
    spędzać z córką jak najwiecej czasu.
  • jmx 11.07.03, 15:15
    Tym razem w tytule, żeby znowu nie ukradli ;-)
    A Twój post przy cytownaiu też jest "nadgryziony", gazeta szaleje...

    A wracając do tematu - wasze zachowanie pokazuje,że jak sie naprawdę chce i obu
    osobom zależy to wszystko można osiągnąć.


    von-koza napisał:

    > Cha, cha, teraz rozumiem. Przepraszam u mnie widoczne były tylko coś takiego:
    >


    --
    :-)))
  • ka_27 11.07.03, 13:54
    A moze takich mężczyzn,
    którzy potrafią ... mówić? :-)))
  • Gość: drak IP: *.pg.com 11.07.03, 14:11
    ka_27 napisał:

    > A moze takich mężczyzn,
    > którzy potrafią ... mówić? :-)))

    I na tym się ich umiejetności kończą.
  • ka_27 11.07.03, 14:14
    Niektórych tak ...

    Ale niektórzy dopiero na tym zaczynają :-))))
  • ka_27 11.07.03, 13:35
    Nie jesteś stracona :-))

    Twój Marsjanin niedługo Cie znajdzie, Droga Wenus :-))
  • iberka 11.07.03, 13:35
    taka o krolewnie z ksiazatkiem,ktora znalazla swego krola a nie o zlych
    czarownikach,brrrr
  • ka_27 11.07.03, 13:36
    Zatem zrzuć ze swoej wieży sznur Królewno :-))
  • Gość: iberka IP: *.pradniki.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 13:59
    o tak,zrzuce bo wlosy ziemi nie siegna gdyz wysoka wieza ma;-) jak tylko
    uslysze tetent kopyt pod mym oknem zaraz sie w nim pojawie :-))))))
  • ka_27 11.07.03, 14:03
    Nadstaw uszka, moze już słychać ?? :-)))
  • Gość: iberka IP: *.pradniki.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 14:34
    tak...wlasnie przelatuje nad balicami helikopter:-)
  • ka_27 11.07.03, 14:35
    Nie ...

    On przyjedzie na białym rumaku :-))))
  • Gość: iberka IP: *.pradniki.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 14:56
    moze przyjechac na czym chce:-) a teraz dzieciaki sie obudzily wiec zmykam
    znoeu do pracy:-).do zobaczenia za te kilka dni......dla mnie samodzielnych
    znowu,ehh.
    iza i Kubełek-diabełek:-)))))))
  • pzb 11.07.03, 15:56
    Gość portalu: iberka napisał(a):

    > moze przyjechac na czym chce:-) a teraz dzieciaki sie obudzily wiec zmykam
    > znoeu do pracy:-).do zobaczenia za te kilka dni......dla mnie samodzielnych
    > znowu,ehh.
    > iza i Kubełek-diabełek:-)))))))

    No to sama nie jestes, masz kubelka i diabelka
  • ka_27 11.07.03, 23:14
    Przyjedzie na pewno :-)

    Otwórz już drzwi od wieży, żeby nie czekał na dole :-)))

    A te kilka dni na pewno spędzisz miło z Kubełkiem-diabełkiem :-)))
  • ja_nek 12.07.03, 00:46
    Ja będę szczery: nie potrafiłbym związać się trwale z kobietą, która już ma
    dziecko / dzieci.

    Pozdrawiam
    janek
  • white.falcon 12.07.03, 00:48
    ja_nek napisał:

    > Ja będę szczery: nie potrafiłbym związać się trwale z kobietą, która już ma
    > dziecko / dzieci.
    >
    > Pozdrawiam
    > janek

    Dlaczego? Czy przez to, że (tu teoria - bo sama ich nie posiadam) w Twoim
    odczuciu taka kobieta jest gorsza?:)
    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • white.falcon 12.07.03, 00:49
    white.falcon napisała:
    uleciało mi: "je posiada"... Sorry.
    Pozdrv.:)
    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 12.07.03, 12:24
    white.falcon napisała:
    >
    > Dlaczego? Czy przez to, że (tu teoria - bo sama ich nie posiadam) w Twoim
    > odczuciu taka kobieta jest gorsza?:)
    > Pozdrv.:)

    Fakt, że kobieta posiada lub nie dzieci, nie powoduje, że jest lepsza, albo
    gorsza ... :-)

    Czy jest lepsza, czy gorsza to zależy, jak jest, jaki ma charakter ...
  • white.falcon 13.07.03, 01:29
    ka_27 napisał:

    >
    > Czy jest lepsza, czy gorsza to zależy, jak jest, jaki ma charakter ...

    Nie ma lepszych, czy gorszych, tylko takie, które są albo miłe sercu, albo
    nie.:)
    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 13.07.03, 09:55
    Kobieta jest sobą, lub tylko przywdziewa maskę :-)

    Zamaskowaną jest być łatwo, lecz sobą niezwykle trudno ...
  • white.falcon 13.07.03, 14:41
    ka_27 napisał:

    > Kobieta jest sobą, lub tylko przywdziewa maskę :-)
    >
    > Zamaskowaną jest być łatwo, lecz sobą niezwykle trudno ...

    Nie zgodzę się. Sobą być jest łatwo, bo maski "spadywują" i niewygodnie jest
    chodzić po świecie z czymś, czego trzeba pilnować, by nie przekrzywiło się,
    albo nie zleciało w najmniej ku temu odpowiedniej chwili. :)
    Pozdrv.:)
    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 13.07.03, 14:47
    Mam jednak inne zdanie ...

    Być sobą jest bardzo trudno. Bo w każdej sytuacji trzeba być prawdziwym ...
    Życie pokazuje, że trzeba być bardzo mocnym, żeby się wybić z tłumu. A tłum
    nienawidzi wyjatków ...

    Nosząc maskę, jest prościej, ponieważ skrywając się za nią łatwiej jest się nam
    dostosować do danej sytuacji ... Czyli wmieszac się w tłum ...
  • white.falcon 13.07.03, 14:54
    ka_27 napisał:

    > Mam jednak inne zdanie ...
    >
    > Być sobą jest bardzo trudno. Bo w każdej sytuacji trzeba być prawdziwym ...
    > Życie pokazuje, że trzeba być bardzo mocnym, żeby się wybić z tłumu. A tłum
    > nienawidzi wyjatków ...
    >
    > Nosząc maskę, jest prościej, ponieważ skrywając się za nią łatwiej jest się
    nam
    >
    > dostosować do danej sytuacji ... Czyli wmieszac się w tłum ...

    Zgodzę się z tym, co mówisz, ale nie noszenie maski może wynikać też z
    nieumiejętności jej noszenia. Wyrabia to charakter, nie przysparza sympatii,
    ale w efekcie przynosi dobre wyniki. Po co jest potrzebna sympatia wielu osób,
    które nie sprawdzą się w sytuacji złej. Nie lepiej mieć sympatię osób, które
    cenią osobę właśnie za to, że jest taka, jaka jest?

    Nie lubię tłumów. Łatwo stać się jego ofiarą lub zostać zadeptanym. ;)
    Pozdrv.:)
    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 13.07.03, 14:59
    Trzeba umieć do końca zachować swoją indywidualność :-)
  • white.falcon 13.07.03, 15:08
    ka_27 napisał:

    > Trzeba umieć do końca zachować swoją indywidualność :-)

    Konsekwentnie zachować swoją indywidualność jest niezmiernie trudno, ale jest
    to możliwe. Przepis na to: odrobina dyplomacji, szczypta opanowania, parę deko
    cierpliwości, ziarnko mądrości, listek uporu - wszystko doprawione kilkoma
    łyżeczkami miłości do ludzi i świata. Spozywać na zimno w spokoju. Najlepiej w
    miłym towarzystwie przyjaciół lub Bliskiej Osoby. :)
    Pozdrv.:)
    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 13.07.03, 15:15
    Co też właśnie czynię :-)

    white.falcon napisała:

    > ka_27 napisał:
    >
    > > Trzeba umieć do końca zachować swoją indywidualność :-)
    >
    > Konsekwentnie zachować swoją indywidualność jest niezmiernie trudno, ale jest
    > to możliwe. Przepis na to: odrobina dyplomacji, szczypta opanowania, parę
    deko
    > cierpliwości, ziarnko mądrości, listek uporu - wszystko doprawione kilkoma
    > łyżeczkami miłości do ludzi i świata. Spozywać na zimno w spokoju. Najlepiej
    w
    > miłym towarzystwie przyjaciół lub Bliskiej Osoby. :)
    > Pozdrv.:)
  • white.falcon 13.07.03, 15:59
    ka_27 napisał:

    > Co też właśnie czynię :-)

    Bardzo smaczna potrawa, prawda?:)
    Pozdrv.:)
    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 13.07.03, 16:02
    Potrawa jedzona w miłym towarzystwie,
    zawsze smakuje lepiej :-))
  • white.falcon 13.07.03, 16:10
    ka_27 napisał:

    > Potrawa jedzona w miłym towarzystwie,
    > zawsze smakuje lepiej :-))

    Smakuje najlepiej, jak mozna się nia podzielić, a nie smakować samemu.
    Najlepiej w towarzystwie osoby, która tez lubi taką potrawę:)
    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 13.07.03, 16:18
    Podzielić się z osobą miłą,
    jest zawsze warto :-))
  • white.falcon 13.07.03, 16:33
    ka_27 napisał:

    > Podzielić się z osobą miłą,
    > jest zawsze warto :-))

    Z miłą, która także doceni smak potrawy, a nie popatrzy na nas z urazą, jak że
    śmieliśmy jej coś takiego zaproponować.:)
    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 13.07.03, 17:10
    Z taką, która z uśmiechem przyjmie naszą propozycję :-)
  • white.falcon 13.07.03, 17:23
    ka_27 napisał:

    > Z taką, która z uśmiechem przyjmie naszą propozycję :-)

    Byle nie byłby to uśmiech ironiczny kogoś, kto jest tylko ciekaw smaku potrawy,
    by potem wybrzydzać.:) Kłopot w tym, że trudno jest odróżnic, czy usmiech jest
    uśmiechem, czy dobrze dobraną maską.
    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 13.07.03, 17:33
    Wybrzydzajacym stanowczo mówimy: NIE! :-P

    A maski są dobre na karnawale w Wenecji :-)
  • white.falcon 13.07.03, 17:40
    ka_27 napisał:

    > Wybrzydzajacym stanowczo mówimy: NIE! :-P
    >
    > A maski są dobre na karnawale w Wenecji :-)

    Ależ "pół światu tego kwiatu" - wybrzydzających.:(

    Rzeczywiście - odpowiednie miejsce, bo tam się ludziki bawią, a nie grają.:)
    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • jmx 13.07.03, 17:43
    ....w takim razie miejsce na prawdę?
    Czy ten kto odmawia jest wybrzydzający czy po prostu szczery?

    --
    :-)))
  • white.falcon 13.07.03, 17:46
    jmx napisała:

    > ....w takim razie miejsce na prawdę?
    > Czy ten kto odmawia jest wybrzydzający czy po prostu szczery?
    >
    Odmowę - jako taką - przyjmuje się. Ale dwulicowość, skryta pod maseczką
    zainteresowania, by potem z obrzydzeniem stwierdzić, że jest to nie to, robi
    większą krzywdę, niż stwierdzenie braku zainteresowania. Dwulicowość rani w
    dwójnasób, natomiast odmowa - cóż boli, ale można ją przyjąć ze zrozumieniem
    p.t. "nie po drodze nam".:)
    Pozdrv.:)
    --
    Non omnis moriar...
  • jmx 13.07.03, 18:25

    Ale przecież najpierw trzeba kogoś/coś poznać, żeby wiedzieć, że nam to nie
    odpowiada. Wg mnie - najpierw jest zainteresowanie a później stwierdzenie
    faktu - odpowiada mi albo wręcz przeciwnie. A "dwulicowość" zaczyna się wtedy,
    gdy boimy się to powiedzieć.

    --
    :-)))
  • ka_27 13.07.03, 17:50
    Dobrze, ze pozostałe 50% to w miarę normalni :-))))

    Dokładnie. A umiejętność zabawy to wielka zaleta :-)))
  • white.falcon 13.07.03, 17:52
    ka_27 napisał:

    > Dobrze, ze pozostałe 50% to w miarę normalni :-))))
    >
    > Dokładnie. A umiejętność zabawy to wielka zaleta :-)))

    Kwestia normalności lub nie jest kwestią względną.:)

    A dobra zabawa - to jest to, byle nie kosztem innych.:)
    Pozdrv.:)
    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 13.07.03, 17:58
    Dlatego przyjęliśmy teoretyczne 50/50 :-)))

    Dobra zabawa, to wspólna zabawa, a nie zabawa jednostek kosztem innych :-)
  • white.falcon 13.07.03, 18:13
    ka_27 napisał:

    > Dlatego przyjęliśmy teoretyczne 50/50 :-)))
    >
    > Dobra zabawa, to wspólna zabawa, a nie zabawa jednostek kosztem innych :-)

    Szkoda, że te 50% nie da się "naprawić". Ale i tak jest dobrze. Coś - to zawsze
    więcej niż nic.:)
    Pozdrv.:)
    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 13.07.03, 18:17
    Nauczmy się cieszyć małymi sukcesikami :-)

    One złożą się na Duży Sukces :-))
  • white.falcon 13.07.03, 18:32
    ka_27 napisał:

    > Nauczmy się cieszyć małymi sukcesikami :-)
    >
    > One złożą się na Duży Sukces :-))

    Jeżeli człowiek nie umie cieszyć się z drobiazgów, to jak niby ma się cieszyć
    później z Pięknego i Wielkiego Sukcesu.:) I też, jeżeli człowiek nie
    doświadczył w swym zyciu bólu i zła, to w jaki sposób doceni ich brak i w jaki
    sposób doceni Sukces i Szczęście?
    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 13.07.03, 18:48
    Ten, kto nie doświadczyl Cienia Życia, ten nie może sie wypowiadać w temacie.
  • white.falcon 13.07.03, 19:06
    ka_27 napisał:

    > Ten, kto nie doświadczyl Cienia Życia, ten nie może sie wypowiadać w temacie.

    Ten kto przeszedł przez Cień zaś nie zawsze chce o nim mówic, by nie zostać źle
    zrozumianym przez tych, których Cień ominął szczęśliwie. Lepiej mówić o tym,
    czego wszyscy doświadczają - o Pięknie Jasności.:)
    Pozdrv.:)
    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 13.07.03, 19:09
    O Pięknie Jasności potrafi mówić każdy ...

    O Cieniu zaś nie to, że nie chce mówić, ale często nie potrafi ...
  • white.falcon 13.07.03, 19:21
    ka_27 napisał:

    > O Pięknie Jasności potrafi mówić każdy ...
    >
    > O Cieniu zaś nie to, że nie chce mówić, ale często nie potrafi ...

    Nie zawsze jest tak, że nie potrafi. Potarfi, tylko nie każdy chce tego
    wysłuchać, tym bardziej że prawdziwie słuchający jest prowadzony przez
    mówiącego przez wszystkie kręgi Cienia, co nie każdy może wytrzymać.:)
    Pozdrv.:)
    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 13.07.03, 19:53
    Dwie Właściwe osoby, zawsze się porozumieją,
    niezależnie, od tego, ile mają za sobą ... :-)
  • white.falcon 14.07.03, 20:12
    ka_27 napisał:

    > Dwie Właściwe osoby, zawsze się porozumieją,
    > niezależnie, od tego, ile mają za sobą ... :-)

    A skąd można wiedzieć, czy Osoby, które się spotyka, są tymi właściwymi lub
    nie? Metoda prób i błędów jest kosztowna i zawodna.;)
    Pozdrv.:)
    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 15.07.03, 07:56
    Ja napisałem:
    "Dwie Właściwe osoby, zawsze się porozumieją,
    niezależnie, od tego, ile mają ZA sobą ... :-)"

    Czyli takie osoby, które już wypróbowały metodę opisaną przez Ciebie :))

    Dzień Dobry Sokółko:)
  • white.falcon 15.07.03, 21:40
    ka_27 napisał:

    > Czyli takie osoby, które już wypróbowały metodę opisaną przez Ciebie :))
    >
    > Dzień Dobry Sokółko:)

    Również Dzień Dobry, a raczej - Dobry Wieczór.:)

    Cóż metoda jest tylko metodą, a realny świat - realnym światem.:)

    Mijanie się w czasie jest ciekawe. Ale przyjemnie, gdy ktoś rano napisze miłe
    słowo, które sie odczyta wieczorem ze świadomością, że zostało napisane i czeka
    na odczytanie. Jak tak melancholijnie pomyśleć, to może ludzie nie spotykają
    innych właśnie dlatego, że mijają się w czasie, żyja według swojego schematu
    dnia?

    Dzień Dobry, ale z przeznaczeniem na następny dzień (nie pisze jutro, bo jutro
    nie przychodzi nigdy jest tylko jutrem). :)

    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 16.07.03, 08:16
    Miłego dnia Sokółko:)

    A przy okazji i sympatycznego wieczoru :-)))

    Metoda jest metodą, a realny Świat jest realnym Światem :-)
    Ale metody mają to do siebie, że mogą byc także stosowane :-)

    Miłe słowa przeznaczone są dla miłych osób :-)

    Ludzie nie spotykają się może dlatego, że czekają na odpowiedni moment ...
    Wszystko w swoim czasie. Pewne ważne rzeczy, czy wydarzenia muszą mieć swój
    czas i swoje miejsce, a także wszystkie elementy składowe powinny stworzyć
    całość danej konstrukcji ... :-)

    Co do pojmowania danej konstrukcji, każdy widzi ją inaczej, ale niekiedy para
    osób może zoabaczyć podobne rozwiązania konstrukcyjne ... :-)

    Jutro jest zawsze inne,
    ponieważ jest nie dniem dzisiejszym, lecz jutrem ... :-)

    Pięknych lotów w przestworzach Sokółko:)
  • white.falcon 16.07.03, 19:44
    Dziękuję ślicznie za życzenia.:) I odwzajemniam je.:)

    Czasem stosowanie metod, które w teorii wyglądają pięknie prowadzi do
    naruszenia równowagi, szczególnie gdy je stosuje osoba o innym sposobie
    postrzegania świata i innym charakterze. To co jest dla jednego dobre,
    niekoniecznie jest przydatne i dobre dla innych.

    Ja mam wrażenie, że ludzie się mijają, gdyz uczestniczą w swoistym "dniu
    świstaka". Mało co się w nim zmienia, choć każdy dzień jest inny. Natomiast
    konstrukcje... Mozna budować bardzo długo i pieczołowicie, a i tak w wyniku
    wspólnego budowania powstanie kolos na glinianych nogach, który runie, bo
    materiały, wykorzystane do budowania, były różnej jakości. Ktoś wniósł wiele -
    wszystko z siebie, a ktos wniósł na "odczepnego" to, na czym mu zbywało i co
    było dla niego nieistotne.

    A z tym jutrem jest jak z Alicją w "Krainie Czarów". Zatrudniana jako
    pokojówka, przeczytała w umowie o pracę m.in.: "konfitury jutro". Gdy
    powiedziała, że nie lubi konfitur, usłyszała: "Wyraźnie napisane - jutro, a
    jutro nigdy nie jest dzisiaj, jest jutro.":)

    Pozdrv.:) Miłego myszkowania po FR i innych przestrzeniach netu.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 17.07.03, 08:28
    Witaj Sokółko:)

    Zeglujże Sokółko,
    żeglujże po przestworzach Życia :-)

    Dlatego umiejętnością jest zachowanie równowagi,
    gdy trzeba ustąpienie, gdzy zajdzie taka konieczność, twarde stanowisko :-)
    Ale za każdym razem przemyślana decyzja ...

    A decyzje życowe powinny być wynikiem sztuki kompromisu ...

    Dlatego zawsze musi istnieć dialog, a nie monolog ...

    Dawanie od siebei pownno być w miarę wyrównywane przez dawaanie od kogoś
    innego ...

    Jutro jest nowe, jutro jest inne, jutro nie jest dzisiaj, ponieważ dzisiaj się
    już dzieje, biegnie swoim rytmem, a na jutro możemy jeszcze wpływać,
    kształtować ...

    Pewne rzeczy nie powinny zdarzac sie szybko, czyli dzisiaj, lecz jutro
    właśnie :-)

    Miłego wieczoru Sokółko:)
  • gosc_x 17.07.03, 08:31
    ka_27 napisał:

    > Witaj Sokółko:)

    dobra dobra cos sie tak uwzial na biedna kobiete?
  • white.falcon 17.07.03, 19:06
    gosc_x napisał:

    > dobra dobra cos sie tak uwzial na biedna kobiete?

    Dlaczego odrazu biedną? Dobra zabawa nie jest zła, a zabawa w słowa może być
    wesoła, jeżeli obydwie strony mają ku niej chęci. ;)
    Pozdrv.:)
    --
    Non omnis moriar...
  • white.falcon 17.07.03, 17:10
    ka_27 napisał:

    Żegluję tedyż jakoś. :)

    Z reguły decyzji nieprzemyslanych się żałuje, gdyz decyzje przemyślane - to
    decyzje, na które osoba dobrowolnie - sama z siebie decyzuje się.:)

    Monolog każdy prowadzi sam z sobą, a dialog jest potrzebny, gdy spotykaja się
    dwie osoby, ale istotnym jest, by obydwie osoby umiały siebie wzajemnie słuchać.

    Dawanie od siebie także nie powinno być egoistyczne lub interesowne. Otrzymać
    coś za coś - to już transakcja, która może i niesie pozytek materialny, ale nie
    pozostawia po sobie pożytku duchowego.

    Ale jutro tez może wyskoczyć znienacka z czymś, co nie ukształtowało się ani
    dziś, ani wczoraj i odwrócic życie o 180 stopni...

    > Pewne rzeczy nie powinny zdarzac sie szybko, czyli dzisiaj, lecz jutro
    > właśnie :-)

    A pewne rzeczy wogóle nie powinny się zdarzyc, a zdarzają się.

    I wzajemnie - miłego jutra, jakie by ono nie było, ale miłe.:)
    Pozdrv.:)
    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 18.07.03, 07:59
    Dzieńdobrywieczór Sokółko:)

    Dobry żeglarz żadnej burzy się nie boi,
    gdyż wie, ze bezpiecznie bałwany morskie pokona
    i do zacisznego portu zawsze wpłynie :-)

    Decyzje przemyślane świadczą o tym, że człowiek jest dojrzały, ponieważ potrafi
    przewidzieć konsekwencję swoich czynów ...

    Monolog prowadzi każdy z nas z samym sobą. Fakt. Lecz nie zawsze po spotkaniu z
    drugą osobą, kazdy z nas potrafi ewoluowac sój dialog w monolog z tym kimś.
    Często ten "dialog" składa się z dwóch monologów ...

    A dużą umiejętnością jest umiec słuchać i czytać ...

    Dając z siebie dużo, w zamian powinniśmy otrzymywać w dwójnasób ...

    I dlatego życie nazywane jest życiem :-) Przeszkody sa po to, byśmy potrafili
    je pokonać i oddnaleźć się w świecie ...

    Na pewne rzeczy, żeby docenić ich znaczenie, należy poczekać ...
    Co nagle, to po diable :-)

    Pewne rzeczy, które jednak sie zdarzają, choć nie powinny, zdarzaja sie po to,
    byśmy byli silniejsi ...

    Sympatycznego wieczoru :-)
  • ka_27 18.07.03, 08:38
    Sokółko:)

    najprzyjemniejszych lotów w przestworzach radości, odpoczynku i relaksu :-))
    Rozwiń skrzydła, doleć tam, gdzie wzroki Sokółki:) jeszcze nie sięgnął :-)
    Zobacz to, co najpiękniejsze i poczuj to, co najwartościwosze :-)

    Złap wiatr w skrzydła swe i szybuj tam, gdzie pragniesz :-)

    I tylko radości i udanego wypoczynku :-)
  • psyhiatra 18.07.03, 08:42
    ka_27 napisał:

    > Sokółko:)
    >
    > najprzyjemniejszych lotów w przestworzach radości, odpoczynku i relaksu :-))
    > Rozwiń skrzydła, doleć tam, gdzie wzroki Sokółki:) jeszcze nie sięgnął :-)
    > Zobacz to, co najpiękniejsze i poczuj to, co najwartościwosze :-)
    >
    > Złap wiatr w skrzydła swe i szybuj tam, gdzie pragniesz :-)
    >
    > I tylko radości i udanego wypoczynku :-)

    Ales upierdliwy co do Janka
  • white.falcon 18.07.03, 12:31
    psyhiatra napisała:

    > Ales upierdliwy co do Janka

    Żebyś wiedział, psychiatro, ja też.;)
    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • white.falcon 18.07.03, 12:30
    ka_27 napisał:

    > Sokółko:)
    >
    > najprzyjemniejszych lotów w przestworzach radości, odpoczynku i relaksu :-))
    > Rozwiń skrzydła, doleć tam, gdzie wzroki Sokółki:) jeszcze nie sięgnął :-)
    > Zobacz to, co najpiękniejsze i poczuj to, co najwartościwosze :-)
    >
    > Złap wiatr w skrzydła swe i szybuj tam, gdzie pragniesz :-)
    >
    > I tylko radości i udanego wypoczynku :-)

    Serdecznie dziękuję za piękne życzenia,
    Może moje myśli wiatr urlopu odmieni
    Lecz z niezachwianą pewnością
    Twierdzę, że wrócę radosna.

    Nie ma to jak sokół, co się zmienia.:)

    Życzę miłego pobytu na FR i ...

    Sądzę, że jeszcze kiedyś popiszemy
    Grafomańskie wierszyki
    Denerwując poważnych
    Na Forum Romantici.:)

    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 18.07.03, 12:44
    Sokółki:)
    myśli przestworzy przygody odmienią,
    spojrzy nowym spojrzeniem,
    na sprawy, co w ludziach się mienią,
    wróci na skrzydłach radości
    i gniazdo znów TU sobie umości :-)

    A Sokółka:) zmieniać się powinna,
    codziennie na lepszą :-)

    Los Sokółce przyniesie,
    to, co najpiękniejsze na Świecie :-)
    Pisać będzie swoje myśli,
    czytać będzie czyjeś myśli ... :-)
  • white.falcon 18.07.03, 12:38
    Witam serdecznie,:)

    Właśnie. Ocena decyzji innej osoby sporo mówi o niej, także o tym, na ile jest
    ta osoba ograniczona w ich podejmowaniu, lub nie.

    To duża sztuka, nauczyć się słuchać i czytać w sposób odpowiedni. Dopiero
    później się dostrzega, że to, co mówią inne osoby jest czasem ciekawsze od
    własnego monologu.

    Dając coś z siebie, nie spodziewajmy się, że coś otrzymamy w zamian. Miłe
    zaskoczenie sprawia, że otrzymana rzecz nabiera większej wartości, bo
    otrzymujemy ją (uczucie, gest i p.t.) z zaskoczenia.

    Bez przeszkód w życiu nie byłoby ciekawie. Przeszkody są po to, by je
    pokonywać.:)

    Miłych dni.:)

    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 18.07.03, 12:48
    Dając od siebie, nie oczekujemy rewanżu, lecz tylko pragniemy otrzymać
    adekwatnie do naszego ...

    By zrozumieć się nawzajem, nalezy nauczyć się najpierw rozmawiać, a nie tylko
    mówić ...

    Tylko to, co naturalne jest naprawdę piękne :-)

    Przeszkody w życiu sa po to, byśmy uczyli się być silnymi ... :-)

    Słonecznych dni i pełnych usmiechu :-)
  • jmx 12.07.03, 01:33
    ja_nek napisał:

    > Ja będę szczery: nie potrafiłbym związać się trwale z kobietą, która już ma
    > dziecko / dzieci.

    A ja myślę, że gdybyś pookochał to byś się potrafił związać...

    --
    :-)))
  • ka_27 12.07.03, 12:21
    ja_nek napisał:

    Ja będę szczery: nie potrafiłbym związać się trwale z kobietą, która już ma
    dziecko / dzieci.


    Nigdy nie zakładaj z góry,
    ponieważ nie możesz przewidzieć rozwoju sytuacji ...
  • ja_nek 13.07.03, 00:58
    Taka kobieta nie jest gorsza, takich skrótów nie popełniam.
    Oczywiście zakochać się można w każdej kobiecie, posiadającej dzieci również.
    Ale ja się ukierunkowałem na wolne i bez takich doświadczeń. Kiedy dowiaduję
    się, że kobieta ma dziecko wycofuję się.
    To kwestia określonego założenia na wejściu do zagadnienia pt: ja i kobieta

    Pozdrawiam
    janek
  • jmx 13.07.03, 01:24
    Chodzi Ci o to, ze taka kobieta mogła być np. skrzywdzona przez mężczyznę i
    obawaisz się, że będzie miała trudności z zaufaniem Ci, pojawią się trudności
    ze stworzeniem trwałego związku czy bardziej o nieumiejętność zaakceptowania
    dziecka innego mężczyzny (Ciebie przez to dziecko również)?


    --
    :-)))
  • white.falcon 13.07.03, 01:32
    ja_nek napisał:

    > Taka kobieta nie jest gorsza, takich skrótów nie popełniam.
    > Oczywiście zakochać się można w każdej kobiecie, posiadającej dzieci również.
    > Ale ja się ukierunkowałem na wolne i bez takich doświadczeń. Kiedy dowiaduję
    > się, że kobieta ma dziecko wycofuję się.
    > To kwestia określonego założenia na wejściu do zagadnienia pt: ja i kobieta
    >
    > Pozdrawiam
    > janek

    Życzę Ci, by Twoja teoria, Janku, nie legła w gruzach. :) Podobno: "każdy
    spotka diabła, którego się boi".:)...
    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 13.07.03, 09:57
    Zaakceptowanie Kobiety, taką, jaką jest, po swoich przejściach,
    dodatkowo zaakceptowanie jej Małego Skrabu
    świadczy o dojrzałosci emocjonlanej :-)
  • white.falcon 13.07.03, 13:02
    ka_27 napisał:

    > Zaakceptowanie Kobiety, taką, jaką jest, po swoich przejściach,
    > dodatkowo zaakceptowanie jej Małego Skrabu
    > świadczy o dojrzałosci emocjonlanej :-)

    Kobieta też musi dojrzeć emocjonalnie do zaakceptowania mężczyzny z dzieckiem -
    choć rzadziej spotykana sytuacja, ale zdarza się. Dorośli jednak są dorosłymi,
    ale dziecko dopiero ma dylemat, jak zaakceptować osobę, z którą będzie mieszkać
    pod jednym dachem i widywać na codzień. Małe Skarby mogą czasem być
    rozpieszczonymi terrorystami nie gorszymi, niż czeczeńscy, czasem natomiast są
    bardziej dorosłe od dorosłych, bo bezstronnie oceniają nową osobę w swoim
    otoczeniu.
    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • ka_27 13.07.03, 13:27
    Tak ...

    To umiejętność zaakceptowania się nawzajem przez dziecko
    i nowego partnera, rodzica,
    jak część siebie, część swojego życia ...

    Nie wolno niczego czynić na siłę,
    ponieważ przyniesie to tylko odwrotny, od zamierzonego, skutek ...

    I dziecko właśnie widzi często szczerość intencji ...
  • white.falcon 13.07.03, 14:38
    ka_27 napisał:

    > Tak ...
    >
    > To umiejętność zaakceptowania się nawzajem przez dziecko
    > i nowego partnera, rodzica,
    > jak część siebie, część swojego życia ...
    >
    > Nie wolno niczego czynić na siłę,
    > ponieważ przyniesie to tylko odwrotny, od zamierzonego, skutek ...
    >
    > I dziecko właśnie widzi często szczerość intencji ...

    Dziecko, może dlatego, że samo jeszcze nie doświadczyło, jaki jest naprawdę ten
    świat, widzi jaśniej - prościej wszystko. Na siłę niczego się nie uczyni, bo
    dziecko odczytuje prawdziwość intencji, chyba jak wariograf, wyczuwa nową osobę
    i może swoim zachowaniem powiedzieć wiele prawdy o dorosłej osobie, choć też
    może próbować "wywalczyć" coś swojego. Różne bywają dzieci, ale jeżeli rodzic
    zna swoje dziecko, to wie, kiedy należy wziąć pod rozwagę sygnały przez nie
    wysyłane.
    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • sunrise1 13.07.03, 14:47

    Twoje serce ' nie wybiera ", co zrobisz wówczas ?

    z:)
  • white.falcon 13.07.03, 14:58
    sunrise1 napisała:

    >
    > Twoje serce ' nie wybiera ", co zrobisz wówczas ?
    >
    > z:)
    Jeżeli serce się rozrywa,
    Zdejmując własnoręcznie szwy,
    Uwierz - uleczy serce Twoja głowa,
    Choć nie osuszy żadnej łzy.
    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • sunrise1 13.07.03, 16:20
    I kto jankowi łzy osuszy ?


    z:))))
  • white.falcon 13.07.03, 16:36
    sunrise1 napisała:

    > I kto jankowi łzy osuszy ?
    >
    >
    > z:))))

    W tym też i tkwi problemat,
    Że osuszacza łeż ciągle nie ma.
    A jak spróbuje ktos osuszać,
    To - "rraz" - oberwie się po uszach.
    Najlepszy byłby Zahedan,
    Co tu wesoło krąży nam. ;)))

    Pozdrv.:)
    --
    Non omnis moriar...
  • ja_nek 14.07.03, 00:57
    Związek z kobietą z przeszłością niesie wiele wyzwań, które mogą być trudne do
    przeskoczenia zaraz na wejściu: akceptacja przez dziecko, niewiedza, jak to
    było naprawdę między nią i ex, leczenie jakichś ran po niedawnym związku

    White. Falcon: założenie to nie teoria.
    Ka27: to nie chodzi o dojrzałość emocjonalną tylko o pytanie: czy potrafimy
    stanąć na wysokości zadania i wykonać znacznie większą pracę. Ja jestem
    realista (dziwne nie?) i chodzę po ziemi, choć głowa w chmurach. Dlatego nie
    szukam gór do pokonania jeśli są równiny.
    Podkreślam jednak: kobiety po przejściach są niejednokrotnie mądrzejsze i
    inaczej (LEPIEJ, SENSOWNIEJ) patrzą na rzeczywistość. Więcej oleju w głowie,
    mniej siana charakterystycznego dla młodziutkich kobiet, które to siano mnie
    dobija.

    Pozdrawiam
    janek
  • ka_27 14.07.03, 01:11
    Dla mężczyzny Janek, kobieta z przeszłością oznacza tylko ... przyszłość.

    Czyli chodzisz po równym, unikając jak ognia sprawdzenia samego siebie, a to
    oznacza, ze gdy napotkasz przeszkodę, to nię będziesz usiłował nawet jej
    pokonac, albo zrobisz w tył zwrot, albo zatrzymasz się w miejscu ...
  • ja_nek 14.07.03, 16:20
    ka_27 napisał:

    > Dla mężczyzny Janek, kobieta z przeszłością oznacza tylko ... przyszłość.

    Nie obraź się, ale to TYLKO ładnie brzmi, a rzeczywistość czy z kobietą z
    przeszłością czy bez jest nacechowana rozwiązywaniem problemów.

    > Czyli chodzisz po równym, unikając jak ognia sprawdzenia samego siebie, a to
    > oznacza, ze gdy napotkasz przeszkodę, to nię będziesz usiłował nawet jej
    > pokonac, albo zrobisz w tył zwrot, albo zatrzymasz się w miejscu ...

    Każdy posiada swoje założenia. Popatrz wokół, wszędzie pełno ludzi, którzy
    BAGATELIZUJĄ potencjalne problemy i są beztroscy.
    Wszystkiemu trzeba się przyjrzeć, nie mylić - skalkulować. Jest to możliwe,
    gdy miłość przychodzi z czasem, a nie od razu.

    Pozdrawiam
    janek
  • ka_27 15.07.03, 08:00
    To, o czym napisałeś świadczy raczej o tym, że opisujesz ten fakt z pumktu
    widzenia ... faceta :-P
    Myślę, że robisz to tylko dlatego, zeby nie kończyć nagle dyskusji :-)))

    A życie zawsze składać się będzie i z DNI SŁONECZNYCH i POCHMURNYCH ...

    Wokół sa tacy ludzie, to prawda, ale czy to oznacza, ze jeżeli tłum taki jest,
    to i my musimy się w ten tłum wtopić??

    A miłość się kształtuje ... :)
  • ja_nek 15.07.03, 13:55
    ka_27 napisał:

    > To, o czym napisałeś świadczy raczej o tym, że opisujesz ten fakt z pumktu
    > widzenia ... faceta :-P
    > Myślę, że robisz to tylko dlatego, zeby nie kończyć nagle dyskusji :-)))

    Opisałem coś mego własnego podejścia. Lepiej przyznać się do tego, że mógłby to
    być problem, niż udawać przed sobą i fruwać w obłokach. To kwestia ostrożności
    i rozwagi oraz tego, aby nie czynić nikomu zbędnej nadziei.

    > A życie zawsze składać się będzie i z DNI SŁONECZNYCH i POCHMURNYCH ...
    Tylko trzeba uważać, aby tych pochmurnych nie lekceważyć...

    > Wokół sa tacy ludzie, to prawda, ale czy to oznacza, ze jeżeli tłum taki
    jest, to i my musimy się w ten tłum wtopić??
    Oczywiście, że nie.

    Pozdrawiam
    janek
  • ka_27 15.07.03, 14:07
    A nie pomyślałeś,
    że pzrypadkiem można stawić czoła problemowi? :-P
    Niż tylko się przyznać do słabości?
    A fruwanie w obłokach, gdzy jednocześnie potrafi się trzeźwo patrzeć na życie,
    nadaje temu życiu kilka barw :-)

    A zbędną nadzieję robi ten, kto z góry wie, że robi coś dla jakiejś tam
    zachcianki ...

    Trzeba raczej uważać, żeby dni słoneczne nie były nie do odróznienia z dniami
    pochmurnymi ...

    Jeżeli tak uważasz, to po co zwracasz tak dużą uwagę na ten tłum? :-P
  • jmx 15.07.03, 14:21
    Trzeba być świadomym problemów i stawiać im czoła jadnocześnie zdając sobie
    sprawę z własnych możliwości. No i nigdy nie mówić nigdy...


    Mam nadzieję, że to nie jest niedźwiedzia przysługa ;-)))

    --
    :-)))
  • ka_27 15.07.03, 14:23
    Nie jmx:)
    nie jest :-)))

    Cały czas o tym mówiłem, tfu ... klikałem :-P
  • ja_nek 15.07.03, 16:30
    ka_27 napisał:

    > A nie pomyślałeś,
    > że pzrypadkiem można stawić czoła problemowi? :-P
    > Niż tylko się przyznać do słabości?

    Nie sztuką jest stawiać im czoło i polec, gdy Cię przerosną. Sztuką jest omijać
    ich spiętrzenia, gdy nie są wspólnym bagażem nałożonym przez zaangażowanie
    uczuciowe. Dlatego jeśli nie jestem zaangażowany, to nie bilorę pod uwagę
    drugiej połowy z przychówkiem.

    > Jeżeli tak uważasz, to po co zwracasz tak dużą uwagę na ten tłum? :-P
    Bo Ty mówisz z jego perspektywy lub z perspektywy mu bliskiej.

    Uważam też, że stawianie znaku równości w podejściu mężczyzny do kobiety bez i
    z przychówkiem jest - mówiąc delikatnie - mijaniem się z prawdą. I to co mówisz
    tym mi trąci (może się mylę, wszak jestem tylko człowiekiem).
    Różnica jest i to fundamentalna. Ten, który mówi, że to nie ma znaczenia, bo
    traktuje je tak samo nie mówi prawdy.

    Pozdrawiam
    janek
  • kwasna_cytryna 15.07.03, 19:19
    Janku, dla mnie to zabrzmiało tak, jakbyś na zimno rozsądzał, kogo pokochasz.
    Miłość jednak ma to do siebie, że nie wybiera; czasami nadchodzi tak nagle, że
    to tylko mig i już jesteś zakochany po uszy. Co zrobisz, jeśli osoba, którą
    pokochasz, nie będzie mieściła w żadnych założeniach, które sobie opracowałeś??

    --
    "Żadna kobieta nie powiedziała nigdy całej prawdy o swoim życiu."

    Isadora Duncan
  • white.falcon 15.07.03, 19:58
    kwasna_cytryna napisała:

    > Janku, dla mnie to zabrzmiało tak, jakbyś na zimno rozsądzał, kogo
    pokochasz. Miłość jednak ma to do siebie, że nie wybiera; czasami nadchodzi tak
    nagle, że to tylko mig i już jesteś zakochany po uszy. Co zrobisz, jeśli osoba,
    którą pokochasz, nie będzie mieściła w żadnych założeniach, które sobie
    opracowałeś??
    >
    Masz rację, Cytrynko, kalulacje kalkulacjami, realia realiami, a serce sercem.
    Owszem, należy zdawać sobie sprawę z mogących wystapić problemów, ale nie
    zakładać, że będą one tak duże, że nie da się we dwójkę z nimi uporać.
    Asekuracyjne - nie, bo ma dziecko - skreślenie na wstępie tylko z tego powodu
    takiej osoby może sprawić, iż przez własne mylace zasady będzie się
    później "płakało" p.t. "Dlaczego jej nie ma?" I tylko echo odpowie: "Nie
    ma...":)
    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • jmx 15.07.03, 23:06
    Ja to widzę tak: każdy ma jakieś założenia, dotyczące sytuacji, które mogą się
    wydarzyć. Każdy myśli "co bym zrobił w takiej i takiej sytuacji", wybiera, jego
    zdaniem, najlepszą, możliwą rzecz w znanych sobie warunkach. Nikt nie
    zakłada: "zakocham się w żonatym/tej, zerwę zaręczyny".
    A co sie naprawdę wydarzy.... to i tak czas pokaże.

    --
    :-)))
  • ja_nek 16.07.03, 01:32
    Macie dużo racji, wszyscy ją mamy po kawałku.
    Mi nie chodzi o zimną kalkulację (czy marzyciel kalkuluje???), tylko o pewne
    założenia, kiedy je można jeszcze poczynić. Każdy z nas ma taką ułożoną
    gradację:

    na pewno nie - takie........
    nie - takie....
    raczej nie - takie.........

    oraz taką gdzie wchodzi w grę miłość i tam następuje wyraźna zmiana.
    Zniesiona zostaje kategoria ostatnia, a pozostałe okrojone. Rzecz w tym, aby
    wszystkie kategorie nie zniknęły, bo rozsądek trzeba mieć.
    I tak powinno być.
    Osobiście spotykałem osoby już po przejściach i myślę, że sporo z tych osób
    było dużo mądrzejszych od tych kobiet bez takiej przeszłości.

    Pozdrawiam
    janek
  • delicatesca 16.07.03, 01:35
    Janku bez obrazy. Troche mnie dziwi ze tak bardzo wierzysz w milosc ale...
    jedna stawiasz warunku: nie ma miec dzieci, nie ma byc niepelnosprawna.
    A czyz milosc nie jest bezwarunkowa?
  • jmx 16.07.03, 01:42
    delicatesca napisała:

    > Janku bez obrazy. Troche mnie dziwi ze tak bardzo wierzysz w milosc ale...
    > jedna stawiasz warunku: nie ma miec dzieci, nie ma byc niepelnosprawna.
    > A czyz milosc nie jest bezwarunkowa?

    Miłość jest bezwarunkowa - do konkretnej osoby.
    --
    :-)))
  • delicatesca 16.07.03, 02:07
    jmx napisała:

    > delicatesca napisała:
    >
    > > Janku bez obrazy. Troche mnie dziwi ze tak bardzo wierzysz w milosc ale...
    > > jedna stawiasz warunku: nie ma miec dzieci, nie ma byc niepelnosprawna.
    > > A czyz milosc nie jest bezwarunkowa?
    >
    > Miłość jest bezwarunkowa - do konkretnej osoby.

    Ale milosc nie wybiera. Patrzysz na "kwalifikacje" danej osoby a potem
    pozwalasz sobie zakochac sie albo nie?
  • jmx 16.07.03, 14:47
    delicatesca napisała:

    > Ale milosc nie wybiera. Patrzysz na "kwalifikacje" danej osoby a potem
    > pozwalasz sobie zakochac sie albo nie?

    Nie wiem, być może to dziwnie zabrzmi - ale nie potrafię się w kimś zakochać
    nie poznawszy go. Więc, w szerszym kontekście i rozumieniu tego słowa, w jakimś
    stopniu patrzę na "kwalifikacje".
    --
    :-)))
  • ka_27 16.07.03, 08:25
    Tak ...

    Lepiej omijać z daleka to, co wymaga od Ciebie choć odrobinę wysiłku
    emocjonalnego i intelektualnego ...

    Z góry kategoryzujesz kobiety na te dobre
    - bez dzieci i niczym dziewice.

    I te gorsze, złe, nie warte uwagi
    - panny z dzieckiem, rozwódki, załamane jakimiś tam przejściami życiowymi,
    ponieważ one za okazanie choć odrobiny zrozumienia, ciepła, pomocnej dłoni i
    serca z Twojej strony moga dac Ci bezgraniczną miłość ...

    A przecież miłość jest taka fe ...

    A my, taki mi się widzi, rozmawiamy o sytuacji zaangażowania się, a nie widzi
    misię ...

    Znaku równości pomiędzy równaniem facet-kobieta z/bez dziecka rzeczywiście nie
    ma. Zgadazm się tu z Tobą w całej rozciągłości :-)

    Ale gdzy mężczyzna i kobieta pokochają się, stworzą związek partnerski,
    to według Ciebie dziecko MUSI BYĆ powodem zerwania tego????????????????

    Ten, kto twierdzi, że nie ma nie znaczenia, lecz nie ma RÓŻNICY pomiędzy
    kobietą z/bez dziecka, traktuje każdą kobietę tak samo, jak kobietę ...

    A parwda wychodzi zawsze w postępowaniu, z daną kobietą ...
    A nie z założeń ...mówisz

    Pragniesz miłosci,
    pozwól jej po prostu być,
    a nie tylko nią steruj ...
  • ja_nek 16.07.03, 12:11
    Już to widzę, jak zakochujecie się w niepełnosprawnych, albo w facetach z
    dziećmi....
    Ile razy wzięłyście takich poważnie pod uwagę???

    Pzodrawiam
    janek
  • ka_27 16.07.03, 12:16
    Miłosć nie opiera sie tylko na CIELE, URODZIE, PIĘKNYCH PROPORCJACH !!!!!!

    A dzieci sa tylko dziećmi,
    nalezy je tylko kochac ...
  • ja_nek 16.07.03, 12:34
    ka_27 napisał:

    > Lepiej omijać z daleka to, co wymaga od Ciebie choć odrobinę wysiłku
    > emocjonalnego i intelektualnego ...
    Nieprawda, zbudowałeś ten wniosek dokonując błędnego - uwierz mi - wnioskowania.
    Gdyby tak było jak piszesz, moje życie uczuciowe potoczyłoby się inaczej.
    Ja tylko więcej rzeczy biorę pod uwagę i rozważam. Ogromnie wiele akceptuję,
    jeśli jestem zaangażowany.

    > Z góry kategoryzujesz kobiety na te dobre
    > - bez dzieci i niczym dziewice.
    > I te gorsze, złe, nie warte uwagi
    > - panny z dzieckiem, rozwódki, załamane jakimiś tam przejściami życiowymi,
    Pierwsza nieścisłość: gorsze nie moze być tożsame ze złe.
    Ja nie kategoryzuję, tylko wiem, do których osób jest mi bliżej. A to różnica.

    POWIEDZ MI ILE BYŁO ROZWÓDEK, PANIEN Z DZIECKIEM WŚRÓD TYCH Z KTÓRYMI SIĘ DOTĄD
    UMÓWIŁEŚ? Tylko szczerze i powiedz nam wszystkim dlaczego tak, a nie inaczej.

    Następna sprawa
    > ponieważ one za okazanie choć odrobiny zrozumienia, ciepła, pomocnej dłoni i
    > serca z Twojej strony moga dac Ci bezgraniczną miłość ...
    Może nie uwierzysz, ale okazywałem zawsze dużo zrozumienia, uczuciowości,
    życzliwości. Zawsze starałem się pomóc i to bez względu na to, kim ta osoba
    była lub kim być mogła dla mnie. Robiłem to bezinteresownie, bez oglądania się,
    na to, co czuję cos więcej czy nie.
    Do tego nie potrzeba być zaangażowanym.

    > A my, taki mi się widzi, rozmawiamy o sytuacji zaangażowania się, a nie widzi
    > misię ...
    Ja mówię w szerszym kontekście. Bo umawiając się z osobą z dzieckiem
    niekoniecznie coś do niej czujesz szczególnego.

    > Ale gdzy mężczyzna i kobieta pokochają się, stworzą związek partnerski,
    > to według Ciebie dziecko MUSI BYĆ powodem zerwania tego????????????????
    Absolutnie nie i NIGDZIE tak nie napisałem. Powiem jeszcze raz: mówię o
    szerszym kontekście.

    > Ten, kto twierdzi, że nie ma nie znaczenia, lecz nie ma RÓŻNICY pomiędzy
    > kobietą z/bez dziecka, traktuje każdą kobietę tak samo, jak kobietę ...
    Tak się tylko mówi, bo to jest szlachetne i mile widziane. NA zewnątrz to, w
    środku coś innego.

    > Pragniesz miłosci,
    > pozwól jej po prostu być,
    > a nie tylko nią steruj ...
    Kula w płot, ja nie umiem sterować uczuciami i nie chcę umieć.

    Pozdrawiam
    janek
  • ka_27 16.07.03, 12:55
    Ale Ty z góry zakałdasz przecież, co jest warte Twojego zaangażowania, a co
    nie ...
    A to jest właśnie kategoryzacja ...

    Ależ Ty sam stwierdziłeś - kobiecie z dzieckiem stanowczo mówię - NIE !!

    Bo według Ciebie jest ona gorszym podgatunkiem homo sapiens??
    A może Ty jesteś gorszy, bo COŚ takiego przychodzi Ci w ogóle do głowy!!

    Na forum publicznym nie upubliczniam swojego życia intymnego ...

    A dla mnie liczy się nie kobieta bez dziecka, czy kobieta z dzieckiem, lecz
    KOBIETA !!

    Tak ...

    Ale może okazywałes każdej tak samo, zatem do żadnej nie podchodziłeś
    indywidualnie ...
    To jak z taśmą produkcyjną?????

    Umawiając sie pierwszy raz nigdy nieczujesz TEGO, co jest uważane powszechnie
    za miłosć,
    Miłość sie kształtuje, z czasem, codziennie, przez obie strony!!
    I to bez żadnych bzdurnych, wcześniejszych założeń!!!!!!!!

    Że ja tylko kobietę niewinna bez dziecka,
    bo te inne to są be ...

    Ten szerszy kontekst chyba wychodzi poza ramy ...

    Bo powinieneś większa uwagę zwracać właśnie na wnętre kobiety, a ni tylko na
    jej urodę, czy wymiary, czy przychówek!!!!!

    Uroda ma to do siebie, że mija ...

    A to co, tkwi we wnętrzu, pozostaje ...

    Nie umiesz sterować???????????????????????

    A te założenia to nie manipulacja ?????????
  • ja_nek 16.07.03, 13:07
    ka_27 napisał:

    > Na forum publicznym nie upubliczniam swojego życia intymnego ...
    To nie oceniaj mnie po kilku wpisach.

    Szkoda, że nie odpowiesz na pytanie kluczowe, okazałoby się, że to co piszesz -
    sobie, a to jak postępujesz - jeszcze co innego.
  • ja_nek 16.07.03, 13:10
    ka_27 napisał:

    > Miłosć nie opiera sie tylko na CIELE, URODZIE, PIĘKNYCH PROPORCJACH !!!!!!

    Moja ostatnia dziewczyna była zaprzeczeniem proporcji uznawanych za piękne.
    I co?
    Dla mnie była wyjątkowa i tylko to się liczyło.
    Czy nadal mam udowadniać, że nie jestem wielbłądem?
  • ka_27 16.07.03, 13:11
    Ja Cię oceniam po tym, co piszesz na forum ...

    Sam się prezentujesz, a nie ja Ciebie ...

    Jeżeli pragniesz exhibicjonizmu, to niestety Ty nie zasługujesz na to, by o
    nich cokolwiek wiedzieć ...
    Ja je szanuję do dziś ... jako kkobiety :-)

    Piszę to, co myślę,
    piszę w taki sposób, w jaki postępuję ...

    Zadowolony z odpowiedzi?
  • ka_27 16.07.03, 13:12
    Udowodnij, że jesteś sobą ...
  • ja_nek 16.07.03, 13:41
    ka_27 napisał:

    > Ale Ty z góry zakałdasz przecież, co jest warte Twojego zaangażowania, a co
    > nie ...
    > A to jest właśnie kategoryzacja ...
    Założenia podlegają rewizji, napisałem to wcześniej, jeśli przychodzi uczucie,
    ale ich istnienie może być korzystne, bo pozwala wszystko dokładnie przemyśleć
    i nie podejmować pochopnych decyzji, które mogą skrzywdzić inną osobę. To jest
    właśnie odpowiedzialność, a nie przyznanie rozbrajająco: „dla mnie nie ma
    różnicy”.

    > Ależ Ty sam stwierdziłeś - kobiecie z dzieckiem stanowczo mówię - NIE !!
    napisałem nie potrafiłbym związać się trwale, a to pewna różnica. To nie to
    samo co „nie potrafię”, czy „nie będę potrafił”.

    > Bo według Ciebie jest ona gorszym podgatunkiem homo sapiens??
    Insynuujesz, ale widzę, że Ci to nie przeszkadza...

    > A może Ty jesteś gorszy, bo COŚ takiego przychodzi Ci w ogóle do głowy!!
    Wniosek z twojej własnej insynuacji. Tyle samo wart.

    > A dla mnie liczy się nie kobieta bez dziecka, czy kobieta z dzieckiem, lecz
    > KOBIETA !!
    A w sercach forumowiczek zakwitnie fałszywa nadzieja, oto ten dobry.

    > Ale może okazywałes każdej tak samo, zatem do żadnej nie podchodziłeś
    > indywidualnie ...
    Jest to w ogóle możliwe, każdą traktować tak samo?
    Nie praktykuję takiego traktowania, więc nie potrafię odpowiedzieć.

    > Umawiając sie pierwszy raz nigdy nieczujesz TEGO, co jest uważane powszechnie
    > za miłosć,
    Dlatego można rozmawiać nie tylko o sytuacji zaangażowania, ale również o tym,
    co wcześniej („widzi mi się”)

    > Miłość sie kształtuje, z czasem, codziennie, przez obie strony!!
    > I to bez żadnych bzdurnych, wcześniejszych założeń!!!!!!!!
    I nie zwracasz uwagi, że jest brzydka, albo niepełnosprawna albo z dzieckiem?
    TO DLACZEGO NIE POWIESZ ILE BYŁO TYCH Z DZIECKIEM NA RANDKACH Z TOBĄ?

    > Bo powinieneś większa uwagę zwracać właśnie na wnętre kobiety, a ni tylko na
    > jej urodę, czy wymiary, czy przychówek!!!!!
    Dokonujesz szybkich sądów. Gdzie byłeś, kiedy mi wyrzucano, że wymiary i uroda
    to tylko jeden z wielu elementów branych pod uwagę? Kiedy mówiłem, ze wnętrze
    jest istotne, a uroda to wabik, mówiono mi, ze to marzycielstwo, więc chyba
    przed Tobą nie muszę się tłumaczyć? Oceniaj całościowo, a nie po kilku wpisach.
    Przeczytaj więcej tego co tu pisałem, może zobaczysz, że moje podejście nie
    jest takie jak myślisz.

    > Nie umiesz sterować???????????????????????
    > A te założenia to nie manipulacja ?????????
    Sterowanie uczuciami to coś dużo więcej niż przyjęcie założeń, „ja chcę
    niebrzydką, sprawną i bez dzieci.” To jest własny egoizm, a nie manipulacja.

    Manipulacją jest mówienie
    > A dla mnie liczy się nie kobieta bez dziecka, czy kobieta z dzieckiem, lecz
    > KOBIETA !!
    To jest dawanie fałszywej nadziei, że nie ma znaczenia, czy kobieta ma dziecko,
    czy nie. Niestety nie można jednego wyabstrahować od drugiego. Kalkulujesz, czy
    potrafisz być z nią, czy nie, czy jesteś wystarczająco mocny, by spróbować,
    jeśli jeszcze nie czujesz miłości. Musisz się zastanawiać, bo jeśli tego nie
    robisz możesz kogoś skrzywdzić.

    janek
  • ka_27 16.07.03, 14:00
    Jeżeli tak mówisz, to znaczy, ze i tak z góry zakaładasz coś tam !!

    Raczej powinienieś odpowiedzieć tak:
    "Podchodze bez emocji, bez bzdurnych założeń i z czasem sie okaże, czy to TA,
    czy nie ..."

    Nie potrafiłbys się związać na trwałe?????
    To znaczy, ze potraktowałbyś ją jako przelotną znajomość?????????????????

    Powiedz mi, ze sie pomyliłes, pisząc to zdanie ...

    Ja nie insynuuję, ja tylko stwierdzam fakty ...

    Co do wartości moich wniosków, to pozwól prosze, żeby to oceniły same
    zainteresowane potencjalne kandydatki, oki? :-)

    W sercach forumowiczek moze zakwitnąć nadzieja, ze to ten dobry tylko wówczas,
    gdy poznaja tego kogoś w realnej rzeczywistości, a nie tylko nałaczach ...

    Każdą tarktuje sie tak samo, jako kobietę, ale do każdej podchodzi sie
    indywidualnie ...

    Umawianie się jako sztuka dla sztuki????????
    Jako przelotne przygody przy jakiś tam bzdurnych założeniach, że kobieta z
    dzieckiem na przykład, to tylko na chwilkę???????

    Nie widzi mi się to ...

    Jeżeli kogoś sie dobrze pozna i jest Ci z nią dobrze, rozumiecie sie bez tzw.
    słów, to naprawdę to, ze ona nie jest Caluduia S. czy ma dziecko, nie stanowi
    żadnej przeszkody, by TO dalej rozwijać ...

    No chyba, ze założenia sa inne - super laska, bez dziecka, bez przejsc i chętna
    na wszystko ...

    Janku,
    ja każda kobietę szanuje na tyle,
    że nie mam w zwyczaju opowiadać publicznie o nich ...

    Powinieneś to, tak mi sie wydaje, doskonale zrozumieć :-)

    Nie, nie tłumacz sie przede mną, lecz tłumacz sie przed kobietą, np. z
    dzieckiem, z którą będziesz sie spotykał jakiś czas, a potem powiesz krótko:
    "Wybacz, ale moje założenia nie pozwalają mi na to, bym sie z Tobą zwiazał na
    stałe ..."

    Jeżeli nie manipulacja, to skąd Twoje sądy na temat jakości kobiet z/bez
    dziecka?????????

    Jeżeli tak napradę chcesz coś w życiu (uczuciowym) osiągnąć, to wystarczy, ze
    będziesz prawdziwym partnerem dla kobiety. Nic więcej.
    Reszta sama przyjdzie :-)

    Czytam Cię
    i bardzo chciałbym, zeby Tqwoje słowa w rzeczywistości okazały sie po stokroć
    lepsze :-)
  • ja_nek 16.07.03, 14:02
    Wyrosłem z tego, by musieć komuś coś udowadniać, podobać się. Już nie muszę
    starać się, aby każdy ZROZUMIAŁ 100% (może nie zawsze przekazuję myśli idealnie
    jak chciałbym). Nie muszę każdego przekonywać. Bo nigdy nie będzie tak, że
    wszyscy zrozumieją moje słowa czytane dziś, czy wcześniej.

    ka_27 napisał:

    > Ja Cię oceniam po tym, co piszesz na forum ...
    Może nie powinieneś oceniać i szufladkować?

    > Sam się prezentujesz, a nie ja Ciebie ...
    > Jeżeli pragniesz exhibicjonizmu, to niestety Ty nie zasługujesz na to, by o
    > nich cokolwiek wiedzieć ...
    Wystarczył jeden wpis z nutą prowokacji, by obnażyć obłudę w stwierdzeniu: "nie
    ma dla mnie różnicy". Zawsze jest wychwytywalna różnica.
    Świat jest tak skonstruowany, ze chętnie mówimy jedno, a robimy drugie. Ty też.
    Ja mówię, że różnica jest i założenie to nic innego jak swoista PREFERENCJA.
    Nie preferujesz kobiet z dziećmi, ani niepełnosprawnych. Czyli co? Nie
    sterujesz? ja nie preferuję i potrafię o tym głośno powiedzieć. Co jest w
    odpowiedzi? Krzyk, że to be, bo Ty jesteś inny. Czy aby na pewno....
    Najpierw trzeba popatrzeć na siebie, a nie tylko ładnie mówić, jak potrafisz.
    Mozesz wiele chcieć i dużo mówić, ale trzeba jeszcze umieć być z taką osobą,
    która ma dziecko, czy jest niepełnosprawna, kochać ją.
    DOPÓKI OBRACASZ SIĘ W SFERZE SŁÓW, TO NIE JEST TO WIELE WARTE

    > Zadowolony z odpowiedzi?
    a czy to ważne? Bo chyba nie o to chodzi.

    janek
  • ka_27 16.07.03, 14:37
    Janku :-)

    Tu, na forum publicznym można li tylko mówić!!

    A czyni się w życiu ... :-)

    Jaq mówię o tym, co ja przeżyłem, a Ty mówisz o tym, co Ty przeżyłeś, tak jak
    każdy z nas, kto klika tu, na forum.
    A czyny zobaczą nieliczni, moze to i dobrze ...
    Bo nie będzie rozczarowań ...

    A chcę Ci tylko zaznaczyć, że oprócz bycia fizycznego, sfera zmysłów jest
    bardzo ważnym elementem, ponieważ wówczas bycie fizyczne jest prawdziwe ...
  • ja_nek 16.07.03, 15:24
    ka_27 napisał:

    > Raczej powinienieś odpowiedzieć tak:
    > "Podchodze bez emocji, bez bzdurnych założeń i z czasem sie okaże, czy to TA,
    > czy nie ..."
    Podchodzę bez emocji, mam swoje preferencje i się ich nie wstydzę ujawnić.
    Nie czekam, czy okaże się, ta czy nie ta jeśli ma dziecko, bo boję się kogoś
    skrzywdzić. A kobietę po przejściach można skrzywdzić najłatwiej. W tym jest
    moje asekuranctwo, fakt.

    > Nie potrafiłbys się związać na trwałe?????
    > To znaczy, ze potraktowałbyś ją jako przelotną znajomość?????????????????
    > Powiedz mi, ze sie pomyliłes, pisząc to zdanie ...
    Rzeczywiście słowa „na trwałe” to pomyłka.

    > Ja nie insynuuję, ja tylko stwierdzam fakty ...
    Uwaga, że traktuję je jako gorszy gatunek homo sapiens taką insynuacją DLA MNIE
    była, podobnie jest z wartością wniosków z tego płynących.

    > Co do wartości moich wniosków, to pozwól prosze, żeby to oceniły same
    > zainteresowane potencjalne kandydatki, oki? :-)
    Wyrażam własne zdanie, co jest dozwolone. Tobie nie bronię, Ty więc też mi nie
    broń.

    > W sercach forumowiczek moze zakwitnąć nadzieja, ze to ten dobry tylko
    wówczas,
    > gdy poznaja tego kogoś w realnej rzeczywistości, a nie tylko nałaczach ...
    Ale to nie real... i nadzieja często zaczyna kwitnąć właśnie tu.

    > Umawianie się jako sztuka dla sztuki????????
    W moim przypadku – nigdy.

    > Jako przelotne przygody przy jakiś tam bzdurnych założeniach, że kobieta z
    > dzieckiem na przykład, to tylko na chwilkę???????
    Nie prowadzę życia dla przygód, nigdy nie skakam z kwiatka na kwiatek.

    > Nie widzi mi się to ...
    Mi też.

    > Jeżeli kogoś sie dobrze pozna i jest Ci z nią dobrze, rozumiecie sie bez tzw.
    > słów, to naprawdę to, ze ona nie jest Caluduia S. czy ma dziecko, nie stanowi
    > żadnej przeszkody, by TO dalej rozwijać ...
    Jeżeli – właściwe słowo. Na początku mam obawy, czy ja podołam, jeśli nic nie
    czuję. To normalne.

    > No chyba, ze założenia sa inne - super laska, bez dziecka, bez przejsc i
    chętna
    > na wszystko ...
    Nie mam takich założeń typu super laska, bez przejść (bez partnerów dotąd) i
    chętna na wszystko) i nigdy nie miałem. Mieć nie zamierzam.

    > Janku, ja każda kobietę szanuje na tyle,
    > że nie mam w zwyczaju opowiadać publicznie o nich ...
    Szczytne, bo możesz się tym zasłonić. Opowiadaniem o nich nie byłoby
    powiedzenie, że umawiałeś się z pannami z dzieckiem ileś razy. Ale to szczegół.
    Ale rzeczywiście możemy skończyć z tym wątkiem, jeśli Ty przestaniesz mi
    imputować kim rzekomo jestem, bo powiem Ci, że się pomyliłeś wobec mnie nie raz.

    > Jeżeli nie manipulacja, to skąd Twoje sądy na temat jakości kobiet z/bez
    > dziecka?????????
    Nie dokonywałem takich sądów. Musiałbyś je wskazać, jeśli chcesz kontynuować tą
    polemikę.

    > Czytam Cię i bardzo chciałbym, zeby Tqwoje słowa w rzeczywistości okazały sie
    po stokroć lepsze :-)
    A ja chciałbym, a Twoje słowa pokrywały się z rzeczywistością. Bo będzie to
    szczytne.

    Skoro sobie złozyliśmy życzenia proponuję zakończyć:)

    janek
  • ka_27 16.07.03, 15:31
    Janku :-)

    Jako mężczyzna NIGDY publicznie nie powiem o swoich byłych partnerkach!
    Rozumiesz? :-)


    JA Ci nie imputuję, lecz tylko starm się Ci zaznaczyć, co Ty wypisujesz ...

    Jeżeli uważasz, że temat już wyczerpałeś, to oki, w porządku.
    Rozumiem to i uszanuję :-)
  • jmx 16.07.03, 15:14
    ka_27 napisał:

    > Umawiając sie pierwszy raz nigdy nieczujesz TEGO, co jest uważane powszechnie
    > za miłosć,
    > Miłość sie kształtuje, z czasem, codziennie, przez obie strony!!
    > I to bez żadnych bzdurnych, wcześniejszych założeń!!!!!!!!
    Dlatego trzeba się spotkać kilka razy, zeby się dowiedzieć czy warto się
    spotykać dalej czy nie. Czy ktoś odpowiada nam charakterologicznie,
    osobowościowo, czy nam się podoba. A to bierze się właśnie z
    tych "wcześniejszych, bzdurnych założeń" - wiemy kto może nam odpowiadać.
    Osoba, lubiąca sporty ekstremalne nie będzie się dobrze czuła w towarzystwie
    mola książkowego i vice versa. Zbyt dużo ich dzieli, żeby podejmować decyzję o
    wpólnym życiu.
    I jeszcze jedno - coś musi sprawić, żeby się umówić "ten pierwszy raz".



    > Bo powinieneś większa uwagę zwracać właśnie na wnętre kobiety, a ni tylko na
    > jej urodę, czy wymiary, czy przychówek!!!!!

    Nie sprowadzaj dziecka kobiety do wymiarów czy urody. Sam napisałeś, zę uroda
    mija, wymiary mogą się zmienić a dziecko BĘDZIE ZAWSZE. I matka tego dziecka w
    jakichś sposób bedzie juz na zawsze związana z jego ojcem. I nie każdy
    mężczyzna potrafi to znieść, nie każde dziecko zaakceptuje nowego patrnera
    matki (bo to ono jest najważniejsze anie KOBIETA, jak napisałeś wcześniej).
    Może sie tak zdarzyć, że mężczyzna się zaangażował kobieta też jest nim
    zainteresowana a dziecko nie akceptuje takiego związku - i wiele par się z tego
    powodu rozstaje. Nie piszę czy to źle czy dobrze - ale tak się dzieje.
    Naturalnie nie mówimy tu o patologiach - takich, ze np. matka chce za wszelką
    cenę utrzymać przy sobie partnera nawet kosztem dobra dziecka. To też się
    zdarza.
    I, wg mnie, właśnie odpowiedzialny i dojrzały mężczyzna zwraca uwagę na
    przychówek. Bo to jest, przepraszam za sformułowanie, wiem że
    nieodpowiednie, "rzecz" nieprzemijająca.



    PS. Właśnie zmysły to fizyczność; nawet mówi się o postrzeganiu pozazmysłowym
    mając na myśli np. intuicję.
    --
    :-)))
  • ka_27 16.07.03, 15:22
    Dżemiksiu:)

    Cieszę sie,
    że zgadzasz się ze mna :-)))

    Nigdy nie mówiłem tu o dalszym ciągu.
    Sprawa cała dotyczy tylko zakładania z góry, że to tak, a to nie.
  • jmx 16.07.03, 15:58

    Starałam Ci się tylko wyjaśnić sposób myślenia Janka, tak jak ja go rozumiem
    (mam nadzieję, ze nie będzie mi miał za złe :-)) i bardzo sie cieszę, że się z
    nim (i ze mną) zgadzasz bo Janek to świetny facet :-)).

    PS. Trochę nie rozumiem Twoich słów o "braku dalszego ciągu" - przecież nie raz
    pisałeś na tym wątku do Janka, że dziecko nie może być przeszkodą w związku.
    Jeśli związek to raczej na stałe a nie na trzy wieczory. To są akurat moje
    założenia ;-)
    --
    :-)))
  • delicatesca 16.07.03, 16:04
    A jezeli np Janek nie lubi dzieci? Przeciez kazdy ma prawo do swoich gustow.
    Wtedy jest w porzadku ze raczej nie chce sie zwiazywac z kobiet z dzieckiem bo
    by dziecko bylo ofiara.
  • ja_nek 16.07.03, 23:08
    Lubię dzieci, jak każdy przeciętny facet.

    Pozdrawiam
    janek
  • ka_27 17.07.03, 07:57
    Janku :-)

    Ja raczej myślę, ze z Ciebie nie jest żaden przeciętny facet,
    a mądry i dojrzały mężczyzna ... :-)

    Mam nadzieję, że się nie mylę :-)

    ja_nek napisał:

    > Lubię dzieci, jak każdy przeciętny facet.
    >
    > Pozdrawiam
    > janek
  • Gość: Sergiusz IP: 213.17.172.* 17.07.03, 13:15
    Czy mógłbyś powiedzieć jaka jest, według Ciebie, istotna
    różnica pomiędzy "facetem" a "mężczyzną" (poza, być może,
    różnicą zabarwienia tych dwóch słów)?

    MS.
  • ka_27 17.07.03, 13:28
    Mężczyzna się o to nie pyta :-P
  • ka_27 17.07.03, 13:32
    Róznica jest taka sama,
    jak pomiędzy laską a kobietą :-)
  • Gość: Sergiusz IP: 213.17.172.* 17.07.03, 15:19
    A słyszałeś takie powiedzonko:

    "nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi"?

    Ja się nie boję pytać, jeśli czegoś nie wiem.

    A co do bycia mężczyzną... hm, obejrzałem się w lustrze,
    bo mnie trochę zaniepokoiłeś. Nieeee, wszystko w
    porządku. ;-))))

    MS.
  • jmx 17.07.03, 15:50
    To TY masz lustro?? Wstydziłbyś się! ;-)


    --
    :-)))
  • Gość: Sergiusz IP: 213.17.172.* 17.07.03, 16:06
    "Zwierciadełko, powiedz przecie..."

    Inna wersja:

    "Słuchaweczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy
    na świecie?"
    A słuchaweczka na to: "tiiii... tiiii... "

    ;-)))

    MS.
  • jmx 17.07.03, 18:13
    No nie! Nie dość, że ma lustro to jeszcze ze słuchwaką gada...
    Co za facet!

    ;-)))))

    --
    :-)))
  • Gość: Sergiusz IP: 213.17.172.* 16.07.03, 23:31
    A teraz wtrącę się jeszcze i ja.

    Rozumiem Janka, który mówi że wie, iż nie mógłby się
    odnaleźć w związku z kobietą, która ma dziecko. Jeśli
    takie założenie zostaje uczynione od razu, na wstępie -
    jest uczciwe. To nikogo nie krzywdzi, a jedynie zawęża
    krąg potencjalnych życiowych partnerek Janka.
    Prawdę mówiąc, gdyby wszyscy mieli odwagę i dosyć
    wewnętrznej uczciwości, by się przed sobą do posiadania
    tego rodzaju zasad przyznać, mniej byłoby na świecie
    tragedii - tych najgorszych, bo dziecięcych, też.

    A że samotnej kobiecie/mężczyźnie niełatwo jest znaleźć
    kogoś, kto ją/jego + dziecko zaakceptuje to fakt. I na
    nic tu górnolotne słowa ka_27 o tym, że Wnętrze, że
    Wartości Intelektualne, że Odpowiedzialność, że Piękno,
    Miłość, Dobro i Te Wszystkie Wielkie Litery. Na co dzień
    jest problem zielonej kupki, niespodziewanej gorączki w
    środku nocy, czy konieczności cierpliwego odpowiadania na
    tysiące pytań. I to, co jest naturalne i do zniesienia
    dla prawdziwego rodzica, może być nie do zaakceptowania
    dla kogoś, kto - jakby nie było - ojcem ani matką dziecka
    nie jest.

    MS.
  • white.falcon 17.07.03, 00:22
    Każdy z Was ma rację: i ka_27 - nie przesadzając niczego, uzależniając wszystko
    od wielu znaków zapytania i odpowiedzi na nie, i Janek - realnie oceniając
    swoje ograniczenia, i dżemiks - nie stawiając kropki nad "i" i Sergiusz ze
    swoim przekonaniem co do tego, że cudzego dziecka nie da sie pokochać i zawsze
    będzie miało w sercu naturalnego rodzica pierwsze miejsce. Macie rację, ale i
    nie macie...

    Z własnego doświadczenia wiem, że te wszystkie aspekty widzenia związku z
    partnerem/ką posiadającą dziecko/ci mają miejsce i wszystkie występują - bardzo
    dziwne - ale tak jest - naraz. Uczucie rządzi się własnymi prawami i pewne
    rzeczy, teoretycznie niewyobrażalne do przekroczenia, są o wiele łatwiejsze do
    pokonania, wszystko jest możliwe - wystarcza poprostu uczucie i charakter,
    akceptacja i porozumienie z druga osobą i z dzieckiem. Dużo pracy (w tym przede
    wszystkim nad sobą), wkłada się w taki związek, ale zyskuje się rzeczy
    niepowtarzalne. Ważnym jest otwarte serce i wewnętrzna dobroć, którą sie
    dopuszcza do głosu.

    Janku, zadałeś pytanie, czy mozna związać sie/pokochać osobę, jak nieładnie to
    zwą, "obciążoną dzieckiem" lub osobę niepełnosprawną. Otóż można. A
    niepełnosprawną osobą może być osoba nie tylko kaleka fizycznie, ale i
    okaleczona psychicznie, z traumą. Wszystko jest możliwe i wszystko jest do
    przekroczenia i pokonania (oprócz rzeczy ostatecznych, na które nie mamy
    wpływu), jeżeli jest to prawdziwe obustronne uczucie, porozumienie, zrozumienie
    siebie nawzajem i widzenie realiów oraz przyziemna ocena sytuacji, a nie tylko
    uczucie. Nie zawężaj sobie kręgu poszukiwań, bo sztuczne zakładanie "nie" może
    Ciebie jeszcze ukarać za taki, a nie inny pogląd. Czego, oczywiście Ci nie
    życzę, ale los bywa złośliwy.:)

    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • Gość: Sergiusz IP: 213.17.172.* 17.07.03, 00:32
    Nie napisałem, że cudzego dziecka nie da się pokochać,
    tylko że rozumiem, iż może to być trudne i zdarza się
    raczej rzadko. A przynajmniej chciałem to napisać i,
    jeśli wyszło inaczej, niniejszym prostuję.

    MS.
  • delicatesca 17.07.03, 00:49
    Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

    > Nie napisałem, że cudzego dziecka nie da się pokochać,
    > tylko że rozumiem, iż może to być trudne i zdarza się
    > raczej rzadko. A przynajmniej chciałem to napisać i,
    > jeśli wyszło inaczej, niniejszym prostuję.
    >
    > MS.

    I znowu protestujesz. To byla hipotetyczna sytuacja. Chcialam powiedziec ze
    kazdy ma prawo czegos nie chciec w drugiej osobie, gdy decyduje sie na
    partnerstwo.
  • Gość: Sergiusz IP: 213.17.172.* 17.07.03, 01:00
    ???
    Czy przypadkiem nie pomyliłaś adresata? Nie bardzo widzę,
    gdzie ja niby protestuję i przeciwko czemu, a poza tym
    chyba jeszcze na tym wątku nie rozmawialiśmy?

    MS.
  • jmx 17.07.03, 00:59
    Falcon, ale Ty juz mówisz o etapie następnym - zaangażowanie i uczucie jest i w
    takim wypadku dziwne by było, rzucać to wszystko "bo partner z dzieckiem mi nie
    odpowiada". Ale my z Jankiem (tak sądzę) mówimy o samej gotowości 'do'
    zaangażowania. Być może to asekuranctwo ale... "lepiej zapobiegać niz leczyć".
    Ale jeśli uczucie się rozwinie, jeśli będzie akceptacja dziecka, jeśli
    partnerzy będą sobą zainteresowani... to związek już zdążył powstać i na
    gdybanie "być czy nie być z nią/nim" jest już trochę za późno.

    Do Sergiusza - nawet niektórzy rodzice maja problemy z pokochaniem i
    opiekowaniem się własnymi dziećmi, nie tylko "obcy".


    --
    :-)))
  • Gość: Sergiusz IP: 213.17.172.* 17.07.03, 01:03
    Nawet całkiem sporo rodziców ma z tym kłopoty... Ale to
    chyba odrębny, duży, i poważny temat.

    :-)

    MS.
  • white.falcon 17.07.03, 01:19
    Tym bardziej gdybanie "nie", bo ona/on ma dziecko - od samego startu zakłada,
    że ta kategoria osób jest wykluczona. To jest zrozumiałe, niektórzy wykluczają
    na tej samej zasadzie rozwiedzione osoby (bez dzieci), owdowiałe. Czyli
    zakładają, że te osoby są niepełnosprawne (niepełnowartościowe) i będą z nimi
    jakieś kłopoty, bo nie mają karty "blanche", natomiast mogą mieć pewnego
    rodzaju doświadczenia lub jakieś tam wspomnienia. Owszem, mają, mogą mieć, ale
    zapewne maja też plusy, których osoby z kartą "blanche" nie mają i dopiero
    te "czyste" osoby mogą uszczęśliwić nas jakąś "słodką" niespodzianką. Nie
    generalizuję, ale i nie wykluczam takiej możliwości.

    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • jmx 17.07.03, 01:30
    Ależ to nie ma nic wspólnego z tym, ze zakłada się "niepełnowartościowość"
    takich osób! Moze bardziej tak - zakłada sie własną "niepełnowartościowość", bo
    pojawia się strach - czy podołamy, a stawka, jak dla mnie, jest zbyt duża, by
    eksperymentować. I dlatego unika się związków z takimi osobami.
    Nikt tutaj nidzie nie napisał o założeniach "gorszości", te osoby są
    niejednokrotnie samodzielne, zaradne, mają realne podejście do życia, wiedzą
    czego chcą. A niespodzianki - mogą zdarzyć się po obu stronach, każdy ma jakąś
    przeszłość, jakieś wspomnienia czy doświadczenia, nie jest to przypisane
    wdowcom czy rozwodnikom z dziećmi czy bez.

    --
    :-)))
  • delicatesca 17.07.03, 01:33
    jmx napisała:

    > Ależ to nie ma nic wspólnego z tym, ze zakłada się "niepełnowartościowość"
    > takich osób! Moze bardziej tak - zakłada sie własną "niepełnowartościowość",
    bo
    >
    > pojawia się strach - czy podołamy, a stawka, jak dla mnie, jest zbyt duża, by
    > eksperymentować. I dlatego unika się związków z takimi osobami.
    > Nikt tutaj nidzie nie napisał o założeniach "gorszości", te osoby są
    > niejednokrotnie samodzielne, zaradne, mają realne podejście do życia, wiedzą
    > czego chcą. A niespodzianki - mogą zdarzyć się po obu stronach, każdy ma
    jakąś

    Dokladnie tak. jestesmy tylko ludzmi i kazdy ma jakies obawy.
  • ka_27 17.07.03, 07:56
    Witaj jmx:)

    Rozczarowałaś mnie bardzo ...

    Ty doceniasz bardziej kopie, niźli oryginały ...

    Oceniasz nawet według kopii ...

    Z pewnymi rzeczami sie zgadzam, inne mnie bardzo dziwią, np. takie, iż
    można "kręcić" z kobieta po przejściach a potem nagle jej powiedzieć, ze na coś
    więcej to nie pozwala jakiś tam "kodeks" w którym stoi wyraźnie punkt - nie
    akceptuję kobiety z ...

    Ponieważ rozmowa dotyczyła nie ciągu dalszego, lecz tylko początku tego
    ciągu ...
  • ka_27 17.07.03, 08:04
    Ani Janek, ani ka nie używają górnolotnych słów ...

    Trudno bowiem na forum mówić inaczej, niż tylko za pomoca znaków na
    monitorze ...

    Kto chce, niech wierzy, kto nie chce, niech sobie tworzy własny pogląd na dana
    kwestię ...

    Górnolotność nie ma tu żadnego powiązania, ponieważ my prawiliśmy o
    przyziemnym, a nie górnolotnym problemie ...

    A tak naprawdę, każdy postąpi dokładnie tak, jak uważa,
    ale powinien przynajmniej uważać ze swoimi opiniami, ze można flirtować, ale
    nie można sie wiązac, bo akuarta partnerka nie mieści się w "ramach" ...

    Dla kogo dziecko jest Problemem,
    ten nigdy nie stworzy zwiazku partnerskiego,\lecz tylko związek dwojga ludzi.
    Dwojga ...
  • ja_nek 17.07.03, 13:52
    ka_27 napisał:

    > Janku :-)
    >
    > Ja raczej myślę, ze z Ciebie nie jest żaden przeciętny facet,
    > a mądry i dojrzały mężczyzna ... :-)

    Jeśli to poważne stwierdzenie to powiem, że:
    dziękuję i doceniam

    > pewnymi rzeczami sie zgadzam, inne mnie bardzo dziwią, np. takie, iż
    > można "kręcić" z kobieta po przejściach a potem nagle jej powiedzieć, ze na
    coś
    > więcej to nie pozwala jakiś tam "kodeks" w którym stoi wyraźnie punkt - nie
    > akceptuję kobiety z ...
    Ależ nikt tego nie sugeruje, że tak zrobi, że będzie z nią "kręcił". Mam obawy,
    czy podołam, więc nie zaczynam "kręcić" z nią. A jeśli czuję, że mogłoby być
    coś mimo, że ma dziecko i jest to poważne stwierdzenie przed samym sobą, to
    założenie zostaje usunięte.

    Jmx - mamy bardzo podobne spojrzenie.
    White. falcon - wiem, że można pokochać osobę niepełnosprawną, czy z dzieckiem,
    ja nie wykluczam, że nie pokocham, bo miłość to jest cos takiego, że nie można
    jej rozkazywać.

    Pozdrawiam
    janek
  • ka_27 17.07.03, 14:01
    Janku,

    to było poważne stwierdzenie ...
    Ale tylko od Ciebie zależy, czy będzie ono rzeczywiście prawdziwe ...

    Piszesz, ze masz obawy, a za chwilkę piszesz: "(...) ja nie wykluczam, że nie
    pokocham, bo miłość to jest cos takiego, że nie można
    > jej rozkazywać (...)"

    Sam sobie w tym momencie zaprzeczyłeś drogi Janku ...
    I tylko dlatego wdałem sie z Tobą w tą polemikę ...

    Bardzo bym chciał,
    zebys potarfił uszczęśliwić kobietę ...
  • jmx 17.07.03, 15:00
    No cóż, nikt nie jest doskonały ;-)

    Jedno zdanie na temat "kręcenia" - własnie o to chodzi, żeby nie
    zaczynać "kręcić" jeśli się czuje, że się nie podoła. A nie zacząć i rzucić.
    I w tym cała różnica.

    --
    :-)))
  • ka_27 17.07.03, 15:17
    Dlatego jmx:)
    najpierw poczytaj oryginał,
    a dopiero potem czyjąś recenzję ...

    To taka rozmowa:
    Słońce jest żółte - powiedział ka.

    Nie zgadzam się z Tobą, Ty mówisz źle!!
    - Powiedziała jmx:) - Słońce jest przeciez zółte ..."

    Ale mój rozmówca tego wątku sam powiedział, że on może zacząć kręcić z kobietą
    z ...,
    ale nie może z nią być, ponieważ nie mieści sie w jego "schematach" ...
  • jmx 17.07.03, 15:48
    ka_27 napisał:

    > Dlatego jmx:)
    > najpierw poczytaj oryginał,
    > a dopiero potem czyjąś recenzję ...

    Aż tak przeżywasz moje wypowiedzi na FT? Mój ty biedaku!
    Obawaim się, że gdybym przeczytała orginał to Mario przy mnie stałby się
    niewinną panienką ;-))))).

    A ja z postów Janka wyczytałam coś takiego - >nie chcę zaczynać bo nie jestem
    pewnien czy podołam ale jak już zacznę to do końca<.
    Ot, różnica interpretacji ;-)

    --
    :-)))
  • ka_27 18.07.03, 08:01
    jmx:) ...


    spodziewałem się Rozmówczyni ...
    liczyłem na Rozmowę ...
    teraz mogę napisac tylko jedno: bez komentarza ...


    szkoda słów ...
  • jmx 18.07.03, 14:40

    No cóż, przykro mi, że tak myślisz. Po prostu jestem szczera, nie mówię, że coś
    mi się podoba gdy tak nie jest. Dziwi mnie tylko, ze człowiek, który pisze o
    Dobrym Wychowaniu, Poczuciu Smaku, Klasie itd. może pisać takie rzeczy jak na
    tamtym wątku (bo go przeczytałam w całości). Coś mi po prostu nie gra bo Słowa
    nie pokrywają się z Czynami.
    --
    :-)))
  • ka_27 18.07.03, 14:49
    jmx:)

    Czy Ty potrafisz czytać???????

    To według Ciebie pisanie przenośniami jest gorsze, niż operowanie słownictwem
    na ch, k itp. ???????

    Nie komentuj już proszę,
    bo tylko udowadnisz swoje kłopoty z odbiorem treści ...
  • jmx 18.07.03, 15:27
    ka_27 napisał:

    > jmx:)
    >
    > Czy Ty potrafisz czytać???????
    >
    > To według Ciebie pisanie przenośniami jest gorsze, niż operowanie słownictwem
    > na ch, k itp. ???????
    >
    > Nie komentuj już proszę,
    > bo tylko udowadnisz swoje kłopoty z odbiorem treści ...


    Uważam, że takie same - jeśli komuś zarzuca się brak wychowania a potem
    postępuje w ten sam sposób... I co z tego, ze bez przekleństw? Debatowanie
    przez pół wątku o tym, że ktoś chce być orłem a jest kraczącą(?) papugą albo
    kurą, która nic nie ma do roboty tylko rozgrzebywanie cudzych rzeczy wg Ciebie
    należy do dobrego tonu? No wybacz, ale ja mam inne zdanie na ten temat.
    Rzeczywiście - taką Rozmówczynią nie zamierzam być i nie chcę.

    --
    :-)))
  • ka_27 18.07.03, 15:30
    jmx napisała:

    taką Rozmówczynią nie zamierzam być i nie chcę

    Bravo! :-)

    W końcu! :-)
  • Gość: Sergiusz IP: 213.17.172.* 18.07.03, 15:45
    Ręka Ci się "omsknęła".

    Powinno być:

    "Brawo"!

    MS.
  • Gość: Sergiusz IP: 213.17.172.* 17.07.03, 15:23
    ... w tym cała różnica, której "Nasz Drogi Ka" zdaje się
    nie zauważać.

    "powtarzanie matką nauki"...

    MS.
  • ja_nek 17.07.03, 16:37
    Ka, skoro twierdzisz, że sobie zaprzeczam, niech Ci będzie, ja się nie zgadzam
    z tą opinią.

    Pozdrawiam życząc miłego dnia
    janek
    P.S. Co Wy tam robicie w dżungli na FT?
  • white.falcon 17.07.03, 17:27
    Zaczynamy wzajemnie czepiac się słów, gubiąc treść i sens dyskusji. Może lepiej
    będzie, gdy każdy z szanownych uczestników rozmowy przedstawi swój pogląd na
    sprawę możliwości lub wykluczenia związku z panią/panem z dzieckiem w punktach.
    Pozwolę zacząć:

    1. Absolutnie nie wykluczam takiego związku pod warunkiem, że nie jest to
    związek interesowny (n.p. "... będzie łatwiej...", "przstanę być samotny/a z
    dzieckiem..." lub p.t.), a oparty za wzajemnym poszanowaniu, uczuciach i
    zrozumieniu.

    2. Znalezienie wspólnego języka z dzieckiem, naturalnym rodzicem którego nie
    jest się, jest jak najbardziej możliwe. Tak jak jest możliwe pokochanie
    dzieciaka.

    3. Taki związek nie oznacza oddzielania rodzica od dziecka na rzecz siebie.
    Oznacza dzielenie sie uczuciem - w różnych uczuciowych kategoriach - z
    obydwiema osobami.

    4. Kategoryczne wykluczanie na samym wstępie znajomości osoby z dzieckiem, jako
    potencjalnej drugiej połówki, w moim mniemaniu nie tyle świadczy o zdawaniu
    sobie sprawy z własnych ograniczeń, ile o przyznaniu sie do braku własnej
    odwagi.

    Tak pokrótce wygląda moje zdanie na poruszony przez nas temat.
    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • jmx 17.07.03, 17:48
    white.falcon napisała:

    > 1. Absolutnie nie wykluczam takiego związku pod warunkiem, że nie jest to
    > związek interesowny (n.p. "... będzie łatwiej...", "przstanę być samotny/a z
    > dzieckiem..." lub p.t.), a oparty za wzajemnym poszanowaniu, uczuciach i
    > zrozumieniu.

    Tak.


    > 2. Znalezienie wspólnego języka z dzieckiem, naturalnym rodzicem którego nie
    > jest się, jest jak najbardziej możliwe. Tak jak jest możliwe pokochanie
    > dzieciaka.

    Tak.


    > 3. Taki związek nie oznacza oddzielania rodzica od dziecka na rzecz siebie.
    > Oznacza dzielenie sie uczuciem - w różnych uczuciowych kategoriach - z
    > obydwiema osobami.

    Tak.


    > 4. Kategoryczne wykluczanie na samym wstępie znajomości osoby z dzieckiem,
    jako
    >
    > potencjalnej drugiej połówki, w moim mniemaniu nie tyle świadczy o zdawaniu
    > sobie sprawy z własnych ograniczeń, ile o przyznaniu sie do braku własnej
    > odwagi.

    NIE.
    Już pisałam to gdzieś powyżej: w moim przekonaniu, jeśli ktoś zdaje sobie
    sprawę z tego, ze czegoś nie potrafi/nie jest w stanie zrobić i mówi to na głos
    to nie jest brak odwagi. Oczywiście, potem, jeśli zechce i bedzie mieć
    motywację może nad tym pracować. Ale niewielu jest ludzi, którzy szczerze
    potrafią przyznać się do własnych ograniczeń.


    --
    :-)))
  • Gość: Sergiusz IP: 213.17.172.* 17.07.03, 17:58
    Dokładnie tak samo.

    MS.
  • kwasna_cytryna 17.07.03, 18:01
    Od paru dni ten śledzę wątek i pozwolę sobie przedstawić, jak ja odebrałam
    stanowiska zajęte przez obu adwersarzy.
    Ku lepszemu zrozumieniu przeniosę zaistniałą tu sytuację na inny nieco grunt.
    Dwie firmy : Ka i Janek poszukują pracownika. Na ogłoszenie w każdym przypadku
    odpowiadaja dwie osoby: kobieta i mężczyzna.
    Na interview w firmie Ka obu osobom zostaje zadne na poczatek jedno i to samo
    pytanie: Jakie Pan/Pani ma kwalifikacje?
    Na interview w firmie Janek, mężczyżnie zadne zostaje na początek pytanie:
    Jakie ma Pan kwalifikacje?; kobiecie: Czy jest Pani w ciąży?.
    Ot, i cała różnica.
    Nie rozpatrujemy tu, kogo zatrudnili obaj pracodawcy, ani też w jaki sposób
    układała się dalsza współpraca między pracodawcą a pracownikiem.
    Jednym słowem, pracodawca w firmie Ka potraktował równo obie płci, a
    pracodawca w firmie Janek w sposób dyskryminujący potraktował płeć piękną.
    Mam wrażenie, że na tym własnie polega cała różnica między stanowiskami
    zajętymi przez obu adwersarzy: jeden nie stawia żadnych warunków wstępnych
    (Ka), a drugi (Janek) - ogranicza pole działania.

    Pozdrawiam obu Panów :))))))

    --
    "Żadna kobieta nie powiedziała nigdy całej prawdy o swoim życiu."

    Isadora Duncan
  • jmx 17.07.03, 18:17
    Hihihi, u Janka to będzie rozmowa kwalifikacyjna a u Ka casting ;-)))

    --
    :-)))
  • Gość: Sergiusz IP: 213.17.172.* 17.07.03, 18:22
    Złe porównanie. Jeśli firma Janka zatrudniłaby kobietę w
    ciąży, to ewentualne straty ponisie wyłącznie ta firma,
    bo kobieta korzysta z ochrony (ważna uwaga: nie uważam,
    że to źle!).
    Janek woli nie "zatrudnić" pewnej grupy kobiet bo obawia
    się, że to one mogłyby, za jego przyczyną, doznać strat.
    Ja myślę, że to jest uczciwe. Przecież w ten sposób
    "traci" wyłącznie Janek - ograniczając sobie grono
    potencjalnych partnerek.

    Twoje porównanie przypomina mi trochę amerykański absurd,
    kiedy to ludzie... no, niespecjalnie się do tego nadający
    (świadomie unikam słowa "brzydcy") zaprotestowali
    przeciwko temu, że nie są zatrudniani jako modelki/modele.
    Bez przesady!

    MS.

    (A ja na przykład wiem, że nie umiem śpiewać. I nie
    oburzam się z tego powodu, że nikt mnie nie chce
    zatrudnić w operze. Aaaa, jeszcze jedno, nie nadaję się
    na prostytutkę. Mam się za to obrazić i żądać
    równouprawnienia płci?)
  • kwasna_cytryna 17.07.03, 18:25
    Sergiusz, zdaje się wyraźnie określiłam do jakiego momentu rozpatrywany jest
    przypadek. Skutki działań nie są tu brane pod uwagę.
    To jest już zupełnie inna bajka.
    --
    "Żadna kobieta nie powiedziała nigdy całej prawdy o swoim życiu."

    Isadora Duncan
  • jmx 17.07.03, 17:40
    ja_nek napisał:

    > P.S. Co Wy tam robicie w dżungli na FT?

    Jeden pan powiedział coś o drugim panu i jego stylu pisania z pewną panią... no
    i burza ;-)


    --
    :-)))
  • Gość: Sergiusz IP: 213.17.172.* 17.07.03, 17:59
    A mnie tam nie ma, fiu, fiu, fiu... :-))))

    Ja sobie buszuję po innym lesie.

    MS.
  • jmx 17.07.03, 18:19

    A to zapraszamy - można się w nim dowiedzieć o wielu ciekawostkach
    ornitologicznych ;-))))
    --
    :-)))
  • kwasna_cytryna 17.07.03, 18:22
    jmx napisała:

    >
    > A to zapraszamy - można się w nim dowiedzieć o wielu ciekawostkach
    > ornitologicznych ;-))))

    A Jmx bedzie to roznoszenie plot po mieście :PPPPP

    --
    "Żadna kobieta nie powiedziała nigdy całej prawdy o swoim życiu."

    Isadora Duncan
  • jmx 18.07.03, 00:35

    Hihihi, a co, też tam zaglądasz?? Jaki ten portal mały! ;-)))))))
    --
    :-)))
  • kwasna_cytryna 18.07.03, 09:38
    jmx napisała:

    >
    > Hihihi, a co, też tam zaglądasz?? Jaki ten portal mały! ;-)))))))

    Owszem, zaglądam w wiele miejsc. Ale FT jestem coraz bardziej zniesmaczona.To,
    co tam ostatnio przeczytałam, aż mnie powaliło całkowicie. Wtrącanie się i
    komentowanie cudzych wątków, na dodatek w taki sposób, to szczyt chamstwa.
    Ludzie na różnych forach mają "prywatne wątki", które pewnie różne inne osoby
    czytaja, ale nikt nie wtrąca sie do ich rozmowy i nie komentuje tego, w jaki
    sposób i co do siebie piszą. Widocznie konwencja, jaką sobie obierają im
    odpowiada i innym nic do tego. Zresztą nawet tu, na FR, w swoim czasie był
    watek pom i makarego - jakoś nikomu do głowy nie przyszło, że jest to coś
    niestosownego.

    Chyba, że obrzydliwe komentarze mario2 maja całkiem inne podłoże - sam zresztą
    wczoraj napisał, że jak ktoś nie wie, w CO SIĘ TAM GRA, to niech s.....

    Swoją drogą na FT chyba dawno administrator nie zaglądał, bo jak dla mnie to aż
    się prosi, żeby się w końcu zainteresował.

    --
    "Żadna kobieta nie powiedziała nigdy całej prawdy o swoim życiu."

    Isadora Duncan
  • ja_nek 18.07.03, 12:08
    Ja myślę, ze wszystko co miałem do powiedzenia już powiedziałem, nie ma co
    dłużej dzielić tego włosa na czworo.
    Chyba, że coś jeszcze mi wpadnie do głowy:)))

    Pozdrawiam
    janek
  • ka_27 18.07.03, 12:19
    Dokładnie ...

    I myślę, z coś takiego, co pozwoli nam dojrzale roztrząsać problem ...

    a_nek napisał:

    > Ja myślę, ze wszystko co miałem do powiedzenia już powiedziałem, nie ma co
    > dłużej dzielić tego włosa na czworo.
    > Chyba, że coś jeszcze mi wpadnie do głowy:)))
    >
    > Pozdrawiam
    > janek
  • jmx 18.07.03, 14:31
    kwasna_cytryna napisała:

    > Owszem, zaglądam w wiele miejsc. Ale FT jestem coraz bardziej
    zniesmaczona.To,
    > co tam ostatnio przeczytałam, aż mnie powaliło całkowicie. Wtrącanie się i
    > komentowanie cudzych wątków, na dodatek w taki sposób, to szczyt chamstwa.
    > Ludzie na różnych forach mają "prywatne wątki", które pewnie różne inne osoby
    > czytaja, ale nikt nie wtrąca sie do ich rozmowy i nie komentuje tego, w jaki
    > sposób i co do siebie piszą. Widocznie konwencja, jaką sobie obierają im
    > odpowiada i innym nic do tego. Zresztą nawet tu, na FR, w swoim czasie był
    > watek pom i makarego - jakoś nikomu do głowy nie przyszło, że jest to coś
    > niestosownego.


    Tak, zgadzam się z Tobą na FT jest wiele wulgarności, chamstwa itp., czasem
    czytam, od czasu do czasu coś wpiszę.

    Wydaje mi się jednak, że na publicznym, forum nie mam miejsca na "prywatne"
    wątki. Każdy może przeczytać co, jak i do kogo piszemy i to skomentować. I to
    tak skomentować, zinterpretować w sposób, który nam wcale nie będzie
    odpowiadał. Naiwnością byłoby sądzić, ze wszyscy beą tego typu wątki omijać z
    daleka. To jest parwo publicznego forum - po to piszemy, zeby ktoś odniósł się
    w jakiś sposób, skomentował, zgodził się lub nie z tym co mamy do powiedzenia.
    A jeśli chcemy powiedzieć/napisać cos osobistego, jeśli zależy nam na
    prywatności - to wybieramy kanały prywtne - mail, gg, telefon. Wtedy mozemy
    mówić to co chcemy, jak chcemy i do kogo chcemy bez ryzyka na nie odpowiadające
    nam komentarze. Natomiast jest grupa ludzi (nie piszę tu o konkretnych ludziach
    ale o szerszym zjawisku), którzy lubią robić jakieś aluzje, półsłówka, dawać do
    zrozumienia, że coś łączy ich coś więcej. Dla mnie to trochę dziecinne - bo
    podejrzewam, piszącym zależy nie tyle na tym, by się umówić czy przekazać
    jakieś tajemnice znane tylko niektórym - ale by pokazać ogółowi "patrzcie, my
    coś wiemy ale nie powiemy; podziwiajcie bo się znamy a może nawet coś
    wiecej....". Nie mnie to oceniać, każdy moze pisać co chce, ale trzeba liczyć
    się z tym, że komuś się to może nie podobać i będzie chciał wyrazić swoją
    opinię (pomijam forme, chodzi mi o sam fakt skomentowania).

    A wątek Pom i Makarego.... faaajny był, szkoda, że przestali pisać.


    --
    :-)))
  • kwasna_cytryna 18.07.03, 14:54
    jmx napisała:
    > Tak, zgadzam się z Tobą na FT jest wiele wulgarności, chamstwa itp., czasem
    > czytam, od czasu do czasu coś wpiszę.
    > Wydaje mi się jednak, że na publicznym, forum nie mam miejsca na "prywatne"
    > wątki. Każdy może przeczytać co, jak i do kogo piszemy i to skomentować. I to
    > tak skomentować, zinterpretować w sposób, który nam wcale nie będzie
    > odpowiadał. Naiwnością byłoby sądzić, ze wszyscy beą tego typu wątki omijać z
    > daleka. To jest parwo publicznego forum - po to piszemy, zeby ktoś odniósł
    się w jakiś sposób, skomentował, zgodził się lub nie z tym co mamy do
    powiedzenia.
    > A jeśli chcemy powiedzieć/napisać cos osobistego, jeśli zależy nam na
    > prywatności - to wybieramy kanały prywtne - mail, gg, telefon. Wtedy mozemy
    > mówić to co chcemy, jak chcemy i do kogo chcemy bez ryzyka na nie
    odpowiadające nam komentarze. Natomiast jest grupa ludzi (nie piszę tu o
    konkretnych ludziach ale o szerszym zjawisku), którzy lubią robić jakieś
    aluzje, półsłówka, dawać do zrozumienia, że coś łączy ich coś więcej. Dla mnie
    to trochę dziecinne - bo podejrzewam, piszącym zależy nie tyle na tym, by się
    umówić czy przekazać jakieś tajemnice znane tylko niektórym - ale by pokazać
    ogółowi "patrzcie, my coś wiemy ale nie powiemy; podziwiajcie bo się znamy a
    może nawet coś wiecej....". Nie mnie to oceniać, każdy moze pisać co chce, ale
    trzeba liczyć się z tym, że komuś się to może nie podobać i będzie chciał
    wyrazić swoją opinię (pomijam forme, chodzi mi o sam fakt skomentowania).
    >
    > A wątek Pom i Makarego.... faaajny był, szkoda, że przestali pisać.
    >
    Ależ czasem zabawa słowem polega na półsłówkach, niedomówieniach, aluzjach.
    Skoro ludzie się bawią w taki sposób, to dlaczego im tego zabraniać? W końcu
    to ich sprawa, jak rozmawiaja. Oczywiście, że jest to forum publczne, ale sama
    zobacz, ile jest tych prywatnych wątków nawet na samym FT, a jakoś do tej pory
    nikt ze stałych bywalców nie pozwalał sobie na takie wycieczki w stosunku do
    rozmawiajacych. Ten jeden nagle wzbudził kontrowersje??? Ten wątek, czy może
    osoby, które tam rozmawiają??? Bo jak dla mnie to właśnie OSOBY. Zaczęły się
    niewybredne wycieczki pod adresem zainteresowanych.
    Nie tylko zresztą chamskie odzywki, ale i grożby ( bo ja traktuję to jako
    grożby) mario, że cos tam ujawni o jednym czy drugm, że krzywdę zrobi....
    Podobało by Ci sie, gdyby ktoś groził Tobie na tym forum ???


    --
    "Żadna kobieta nie powiedziała nigdy całej prawdy o swoim życiu."

    Isadora Duncan
  • jmx 18.07.03, 15:20
    kwasna_cytryna napisała:

    > Ależ czasem zabawa słowem polega na półsłówkach, niedomówieniach, aluzjach.
    > Skoro ludzie się bawią w taki sposób, to dlaczego im tego zabraniać? W końcu
    > to ich sprawa, jak rozmawiaja. Oczywiście, że jest to forum publczne, ale
    sama
    > zobacz, ile jest tych prywatnych wątków nawet na samym FT, a jakoś do tej
    pory
    > nikt ze stałych bywalców nie pozwalał sobie na takie wycieczki w stosunku do
    > rozmawiajacych. Ten jeden nagle wzbudził kontrowersje??? Ten wątek, czy może
    > osoby, które tam rozmawiają??? Bo jak dla mnie to właśnie OSOBY. Zaczęły się
    > niewybredne wycieczki pod adresem zainteresowanych.
    > Nie tylko zresztą chamskie odzywki, ale i grożby ( bo ja traktuję to jako
    > grożby) mario, że cos tam ujawni o jednym czy drugm, że krzywdę zrobi....
    > Podobało by Ci sie, gdyby ktoś groził Tobie na tym forum ???
    >
    >

    Nie, nie podobałoby mi się - ale wydaje mi się, ze nie miałby po prostu okazji
    tego czynić, mam po prostu inny charakter i jeśli ktoś mi jest naprawdę bliski
    to rozmawiam z nim bez świadków. Więc, pisząc w skrócie- nie miałby okazji ani
    powodu do gróźb. Rzeczywiście, też mi się wydaje, że chodzi o osoby a może
    bardziej o to co zrobiły w "realu" a co robią/piszą na forum, ale nie wiem,
    takie mam podejrzenia (może błędne). Rozumiem zabawę słowem, sama ją lubię ale
    jeśli miałaby takie skutki to chyba bym przestała.

    --
    :-)))
  • kwasna_cytryna 18.07.03, 21:47
    jmx napisała:
    >
    > Nie, nie podobałoby mi się - ale wydaje mi się, ze nie miałby po prostu
    okazji tego czynić, mam po prostu inny charakter i jeśli ktoś mi jest naprawdę
    bliski to rozmawiam z nim bez świadków. Więc, pisząc w skrócie- nie miałby
    okazji ani powodu do gróźb. Rzeczywiście, też mi się wydaje, że chodzi o osoby
    a może bardziej o to co zrobiły w "realu" a co robią/piszą na forum, ale nie
    wiem, takie mam podejrzenia (może błędne).

    No więc budujesz swój osąd na podejrzeniach, a nie na faktach. To przykre, bo
    zaocznie osądzasz ludzi nic o nich nie wiedząc. Cóż - tak też można.....

    > Rozumiem zabawę słowem, sama ją lubię ale jeśli miałaby takie skutki to
    chyba bym przestała.

    Czyli nadstawiła drugi policzek i z przyjemnością znosiła na dzień dobry
    wyzwiska, insynuacje, chamstwo nie reagując w żaden sposób???? Pluli by Ci w
    twarz a Ty mówiłabyś, ze deszczyk pada ???

    --
    "Żadna kobieta nie powiedziała nigdy całej prawdy o swoim życiu."

    Isadora Duncan
  • jmx 19.07.03, 01:04
    kwasna_cytryna napisała:

    > No więc budujesz swój osąd na podejrzeniach, a nie na faktach. To przykre, bo
    > zaocznie osądzasz ludzi nic o nich nie wiedząc. Cóż - tak też można.....

    Nie osądzam - przypuszczam, bo też tak jak i Ciebie zastanowiło i zaskoczyło
    mnie to co tam się dzieje.


    > Czyli nadstawiła drugi policzek i z przyjemnością znosiła na dzień dobry
    > wyzwiska, insynuacje, chamstwo nie reagując w żaden sposób???? Pluli by Ci w
    > twarz a Ty mówiłabyś, ze deszczyk pada ???

    :-)))). Pamiętasz Messję? Był czas, że dogryzałyśmy sobie i to ostro, w różnej
    formie. Po pewnym czasie doszłam do wniosku, że to niesmaczne i głupie po
    prostu, źle się z tym czułam. I przestałam zwracać na nią uwagę, komentować to
    co pisała, wprost i aluzyjnie. Naprawdę da się rozmawiać z innymi i nie robić
    aluzji do tych, z którymi nam nie po drodze. Przynajmniej ja tak uważam.

    --
    :-)))
  • kwasna_cytryna 19.07.03, 08:57
    jmx napisała:

    > Nie osądzam - przypuszczam, bo też tak jak i Ciebie zastanowiło i zaskoczyło
    > mnie to co tam się dzieje.

    Ani nie zastanowiło, ani nie zaskoczyło. Zniesmaczyło.
    >
    >
    > :-)))). Pamiętasz Messję? Był czas, że dogryzałyśmy sobie i to ostro, w
    różnej
    > formie. Po pewnym czasie doszłam do wniosku, że to niesmaczne i głupie po
    > prostu, źle się z tym czułam. I przestałam zwracać na nią uwagę, komentować
    to
    > co pisała, wprost i aluzyjnie. Naprawdę da się rozmawiać z innymi i nie robić
    > aluzji do tych, z którymi nam nie po drodze. Przynajmniej ja tak uważam.
    >

    :))))))
    Pamietasz Messję? Bardzo podobna sytuacja była. Co by się nie powiedziało i tak
    był komentarz :PPPPP

    --
    "Żadna kobieta nie powiedziała nigdy całej prawdy o swoim życiu."

    Isadora Duncan
  • ka_27 20.07.03, 16:12
    Czy dalej uważasz, że to nie mnie, lecz ja obrażałem???????????????

    mario netka napisał:

    wiem o co Ci chodzilo :o)
    Czy uwazasz za obrazenie kogos piszac o nim, ze jest grafomanem? No jesli tak,
    to trudno. Ja ocenilem rozmowy Grafomanow, bo byly umieszczone na forum
    ogolnodostepnym. Co innego, gdyby oni pisali gdzies na forum zamknietyma ja
    przez przypadek wdepnalbym na ich rozmowy i publicznie je komentowal.

    Zreszta popatrz ile ludzi ocenia sie tu wzajemnie. Wiec nie zrobilem niczego
    zdroznego.

    amk5 napisała:

    > w wykonaniu mario2 - tylko kilka cytatów:
    >
    > 1. " Macie racje- to nasza Wydmuszka Intelektualna, ktora w dodatku
    > pozamieniala sie z wlasnym kutasem na lby!"
    >
    > 2. "Sluzylem do mszy Poetzowi :)
    > Pomka - masz racje nie mozna byc zbyt okrutnym dla kalek umyslowych. Z
    amcia
    >
    > dalem sobie prawie spokoj, a ten zlotousty pajacyk to tez taka kaleka
    > umyslowa."
    >
    >
    > 3. "Powiem Ci krotko: S P I E R D A L A J!!!!
    >
    > Ty i rozumienie!!! To tak jak Papiez i dupczenie!"
    >
    > 4. " Wiesz kretynku. jest cos, a moze ktos, kto powstrzymuje mnie, by
    > wygarnac cala
    > prawde o tobie. masz gnoju smierdzacy szczescie, ze te osobe lubie i
    > powazam,
    > oraz estyma darze jej sympatie do jamochlonow takich jak ty. Inaczej
    > wypierdolilbym wszystko co wiem o tobie i gnoju mialbys sie z pyszna, ty
    > popierdolony wierszokleto!"
  • ka_27 20.07.03, 16:31
    jmx:)

    i naprawdę, następnym razem zastanów się podwójnie,
    zanim zajmiesz jakiekolwiek stanowisko ...
  • Gość: Sergiusz IP: 213.17.172.* 17.07.03, 18:23
    Znowu rozmowy o... ptaszkach???

    ;-)))))

    MS.
  • white.falcon 17.07.03, 19:11
    Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

    > Znowu rozmowy o... ptaszkach???
    >
    > ;-)))))
    >
    > MS.

    Byle nie o falconach - są z natury mało ciekawe. :) Rozmowy o jakichkolwiek
    innych ptaszkach są do przyjęcia. ;PPP

    Pozdrv.:)

    --
    Non omnis moriar...
  • jmx 18.07.03, 00:37
    white.falcon napisała:

    > Byle nie o falconach - są z natury mało ciekawe. :) Rozmowy o jakichkolwiek
    > innych ptaszkach są do przyjęcia. ;PPP


    Jesteś stanowczo zbyt skromna ;-)).
    Falcony to dopiero ciekaaaawe okazy! ;-))).

    --
    :-)))
  • ka_27 18.07.03, 08:32
    Ja nie twierdzę, lecz Ci zacytowałem TWOJĄ własną wypowiedź Janku ...

    Może rzeczywiście masz dobry sposób Janku, żeby nie zgadzać się z własnymi
    wypowiedziami? :-P
  • psyhiatra 18.07.03, 08:35
    ka_27 napisał:

    > Ja nie twierdzę, lecz Ci zacytowałem TWOJĄ własną wypowiedź Janku ...
    >
    > Może rzeczywiście masz dobry sposób Janku, żeby nie zgadzać się z własnymi
    > wypowiedziami? :-P

    Ja tez nie chce kobiety z dzieckiem. Nie i juz. I mam do tego prawo.
    A Ty jestes jakis sad?
  • von-koza 17.07.03, 21:46
    Tak czytam i czytam ten wątek, i muszę powiedzieć, że trzymam Janek Twoją
    stronę.
    A do Ciebie KA_27 - Nie sądzisz, że tekst do Janka w stylu - cytuję "Bardzo bym
    chciał, zebys potarfił uszczęśliwić kobietę ..." - brzmi jak z cyklu
    programu: "USZCZĘŚLIWIACZ KOBIET RADZI".
    Pozdrawiam.


  • ka_27 18.07.03, 08:14
    No comments ...

    Szkoda używać klawiatury ...

    Widać kobieta z dzieckiem jest czymś gorszym ...

    von-koza napisał:

    > Tak czytam i czytam ten wątek, i muszę powiedzieć, że trzymam Janek Twoją
    > stronę.
    > A do Ciebie KA_27 - Nie sądzisz, że tekst do Janka w stylu - cytuję "Bardzo
    bym
    >
    > chciał, zebys potarfił uszczęśliwić kobietę ..." - brzmi jak z cyklu
    > programu: "USZCZĘŚLIWIACZ KOBIET RADZI".
    > Pozdrawiam.
    >
    >
  • psyhiatra 18.07.03, 08:23
    ka_27 napisał:

    > No comments ...
    >
    > Szkoda używać klawiatury ...
    >
    > Widać kobieta z dzieckiem jest czymś gorszym ...
    >
    > von-koza napisał:
    >
    > > Tak czytam i czytam ten wątek, i muszę powiedzieć, że trzymam Janek Twoją
    > > stronę.
    > > A do Ciebie KA_27 - Nie sądzisz, że tekst do Janka w stylu - cytuję "Bardz
    > o
    > bym
    > >
    > > chciał, zebys potarfił uszczęśliwić kobietę ..." - brzmi jak z cyklu
    > > programu: "USZCZĘŚLIWIACZ KOBIET RADZI".
    > > Pozdrawiam.
    > >
    > >
    Ty lubisz np grube, a janek lubi bezdzietne. kazdy ma prawo do swojego gustu.
    Nie badz taki swiety. Czy moglbys pokochac brzydka glupia kobiete?
    Nie?
  • ka_27 18.07.03, 08:24
    Człowieku :-)

    Kobietę kochasz tylko za wygląd??????

    I nie komentuj, bo widać nie za bardzo potrafisz :-)
  • kwasna_cytryna 18.07.03, 08:45
    psyhiatra napisała:


    > Ty lubisz np grube, a janek lubi bezdzietne. kazdy ma prawo do swojego gustu.
    > Nie badz taki swiety. Czy moglbys pokochac brzydka glupia kobiete?
    > Nie?

    A Ty w ogóle rozumiesz, o czym była mowa?? Bo jakoś mi się nie wydaje ....
    --
    "Żadna kobieta nie powiedziała nigdy całej prawdy o swoim życiu."

    Isadora Duncan
  • ka_27 18.07.03, 08:23
    Dzieci już w najmłodszych klasach uczą sie czytać daną treść ZE ZROZUMIENIEM ...

    I proszę, to do niektórych, darować sobie swoje wypowiedzi ...
    Orzeł powinien być orłem, a nie kurą ...
  • psyhiatra 18.07.03, 08:28
    ka_27 napisał:

    > Dzieci już w najmłodszych klasach uczą sie czytać daną treść ZE
    ZROZUMIENIEM ..
    > .
    >
    > I proszę, to do niektórych, darować sobie swoje wypowiedzi ...
    > Orzeł powinien być orłem, a nie kurą ...


    darowac "czego" a nie co!!!
  • Gość: iberka IP: *.pradniki.sdi.tpnet.pl 18.07.03, 10:36
    pojawiam sie dzis i co widze?200 wypowiedzi a ja skonczylam na 80 a moze
    wczesniej,hihihi.widze,ze nawet beze mnie swietnie sobie radzicie......to teraz
    poprosze aby te wasze rady ktos zebralk w sensowna calosc i pod nowym watkiem
    spisal cobym mogla przeczytac:-).
    iza
  • ka_27 18.07.03, 10:38
    Iberko:)

    ja bym raczej tych postów nie czytał,
    bo możesz się z nich dowiedzieć,
    że kobieta z dzieckiem jest gorszym gatunkiem człowieka ...

    Niektórzy faceci wolą jednak tylko "blondynki" ...
  • gloglo 18.07.03, 10:38
    Gość portalu: iberka napisał(a):

    > pojawiam sie dzis i co widze?200 wypowiedzi a ja skonczylam na 80 a moze
    > wczesniej,hihihi.widze,ze nawet beze mnie swietnie sobie radzicie......to
    teraz
    >
    > poprosze aby te wasze rady ktos zebralk w sensowna calosc i pod nowym watkiem
    > spisal cobym mogla przeczytac:-).
    > iza

    Tutaj chyba masz tupet. Ludzie Tobie radza, mysla jak pomoc, a Ty nawet sie na
    tyle lenisz ze nie chce sie Tobie zebrac tego wszystkiego. Nie mam slow!
  • von-koza 18.07.03, 14:06
    Posłuchaj KA_27 po pierwsze nie uważam, jak napisałeś, że kobiety z dzieckiem
    są gorsze (więc proszę Cię nie dopowiadaj słów, których nie mówiłem), tylko że
    trudniej im znaleźć partnera. Po drugie nie atakuję Cię osobiście, a Janka
    poparłem za jego zdrowe, racjonalne podejście do rzeczywistości. Po trzecie
    uważałem ten tekst do Janka po prostu za niegrzeczny i nie pasujący do Ciebie -
    stąd mój komentarz.
    Pozdrawiam.
  • ka_27 18.07.03, 14:21
    Ale to właśnie zdrowe, racjonalne podejście Janka mówiło o tym, że kobiety z
    dzieckiem są tym gorszym gatunkiem kobiety ...
  • von-koza 18.07.03, 14:57
    Ja tego tak nie odebrałem. Gorsze - nie, ale niestety prawda jest taka, że
    związek z taką osobą niesie ze sobą naprawdę całą masę problemów. Wiem co
    mówię, bo sam mam małe dziecko i mogę Cię zapewnić, że to wcale nie bajka.
    Rodzice nie mają przynajmniej przez rok dla siebie ani chwili - i powiedz sam
    jak tu budować więź gdy mówimy o początkowej fazie bycia razem. Szczytne słowa,
    szlachetne zamiary mogą się rozbić jak bańka mydlana, gdy się śpi po 2-3 godz.
    na dobę i chodzi do pracy, a po pracy II etat do 4-5 rano.
    Pozdrawiam.
  • ka_27 18.07.03, 15:04
    Żeby stworzyć zwiazek partnerski z kobietą z dzieckiem, lub z samotnym ojcem,
    trzeba naprawdę być dojrzałym i pewnym konsekwencji swojego postępowania.

    A kto tu mówi o bajce?
    Zycie to nie tylko słowa, a przede wszystkim czyny.
    A słowa, o których piszesz, tu, na tym forum zawsze będa słowami, poniewaz
    poprzez internet nie da się niczego pokazać, a jedynie naklikać :-)

    I to nie słowa szlachetne, lecz szlachetne czyny mówią o tym, czy jest to
    bajka, czy normalne życie :-)

    Wiem, co to znaczy zajmować się dzieckiem ...
  • von-koza 18.07.03, 15:19
    napisałeś - "Wiem, co to znaczy zajmować się dzieckiem ..."

    Jeśli tak, to w porządku. Myślałem, że tylko teoretyzujesz, ale skoro tak, to
    zmienia postać rzeczy.
    Pozdrawiam.




  • gloglo 18.07.03, 15:04
    von-koza napisał:

    > Ja tego tak nie odebrałem. Gorsze - nie, ale niestety prawda jest taka, że
    > związek z taką osobą niesie ze sobą naprawdę całą masę problemów. Wiem co
    > mówię, bo sam mam małe dziecko i mogę Cię zapewnić, że to wcale nie bajka.
    > Rodzice nie mają przynajmniej przez rok dla siebie ani chwili - i powiedz sam
    > jak tu budować więź gdy mówimy o początkowej fazie bycia razem. Szczytne
    słowa,
    >
    > szlachetne zamiary mogą się rozbić jak bańka mydlana, gdy się śpi po 2-3
    godz.
    > na dobę i chodzi do pracy, a po pracy II etat do 4-5 rano.

    A co dopiero cudze dziecko. Fakt faktem ze kochamy swoje bardziej !
    Poza tym Janek twierdzi ze kobieta z dzieckiem nie jest wlasciwa partnerka dla
    niego, a nie gorsza!
    > Pozdrawiam.
  • nadinek 18.07.03, 15:47
    Podejście Janka jest bardzo uczciwe z założenia, jeśli jeszcze on trzyma się
    tego co mówi , nikt nie powinien czepiać się jego podejścia... Być może nie ma
    w tym krzty romantyzmu, bo przecież nie pytamy ( raczej ) przed zakochaniem
    prosto z mostu o nasze doświadczenia i bagaże... Ale są osoby które potrafią
    trzymać się pewnych założonych sobie ram i nie pozwalają uczuciom biegać na
    oślep.
  • psyhiatra 18.07.03, 15:52
    chyba to nie jest w porzadku ze wywlekasz na tym Forum to co zostalo napisane
    na FT przez k_27? ponizej pasa.. oj brzydko.
  • jmx 18.07.03, 16:02
    psyhiatra napisała:

    > chyba to nie jest w porzadku ze wywlekasz na tym Forum to co zostalo napisane
    > na FT przez k_27? ponizej pasa.. oj brzydko.

    To on zaczął. Napisał "że zachwycam się kopiami".
    Ale masz rację, dłużej już nie zamierzam tego ciągnąć.
    --
    :-)))
  • ka_27 20.07.03, 16:16
    16.07.2003, 19:41
    jmx napisała:


    "No cóż, nie czytałam pierwowzoru tylko streszczenie ;-) napisane przez Mario i
    wydaje mi się, że jednak on ma nieco inny styl. Ale w sumie za rzadko tu
    zaglądam, żeby móc pisać kto i jak pisze. To są moje obserwacje - osoby, która
    wpada tu od czasu do czasu, bez specjalnych sympatii i antypatii."

    I nadal twierdzisz, że to nie Ty napisałas pierwsza?????????

    Że to nie Ty czytasz kopie, a nie oryginały???????
  • kwasna_cytryna 18.07.03, 21:51
    nadinek napisała:

    > Podejście Janka jest bardzo uczciwe z założenia, jeśli jeszcze on trzyma się
    > tego co mówi , nikt nie powinien czepiać się jego podejścia... Być może nie
    ma
    > w tym krzty romantyzmu, bo przecież nie pytamy ( raczej ) przed zakochaniem
    > prosto z mostu o nasze doświadczenia i bagaże... Ale są osoby które potrafią
    > trzymać się pewnych założonych sobie ram i nie pozwalają uczuciom biegać na
    > oślep.

    No fajnie, wolisz tego, który mówi Ci : "Nie przywitam się z Panią, bo jest
    Pani brunetką, a ja witam się tylko z rudymi " od tego, który mówi do
    Ciebie : "Dzień dobry, miło mi Panią poznać :))" - niezleżnie od tego, czy
    jesteś brunetką, blondynką czy rudą :))))))
    --
    "Żadna kobieta nie powiedziała nigdy całej prawdy o swoim życiu."

    Isadora Duncan
  • ja_nek 19.07.03, 02:24
    Mogę powiedzieć jedno: nie lubię, gdy wkłada mi się w usta rzeczy, których nie
    powiedziałem, a tak było w przypadku Ciebie Ka 27. Często wyciągane przez
    Ciebie wnioski szły tak daleko, że nie miały nic wspólnego z tym, co
    powiedziałem.
    A ostrze tej polemiki było niepotrzebnie takie, jak było.
    To mnie dziwi, po co.

    Pozdrawiam
    janek
    P.S. Osobom, które to spostrzegły dziękuję.
  • ka_27 20.07.03, 16:17
    Janku,

    ale ja Cię tylko cytuję ...
    Nic więcej, ponad używanie Twoich własnych wypowiedzi ... :-P

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka